Archiwa tagu: mistrz

2.20 Manifestacja natury umysłu.

Drogi Mistrzu, przed laty, kiedy interesowałem się buddyzmem tybetańskim miałem sen, w którym ujrzałem wirującą mandalę z postaciami joginów i bóstw a za nią bezkresną jasną przestrzeń i usłyszałem słowa „>manifestacja natury umysłu”>. Co to znaczy?

Wstęp do poznania pewnych aspektów umysłu. Błogosławieństwo duchowych Mistrzów Tybetu. Ich miłość jest ogromna. Są po tej i po tamtej stronie życia i pracują z oddaniem dla dobra innych. 

Mistrzu, jaka jest prawdziwa natura umysłu?

Zapal w ciemnym pokoju świecę. Patrz w jej płomień przez kilka sekund a potem zamknij oczy. Powstanie obraz płomyka, samo wrażenie. Świat, który widzicie na zewnątrz jest w rzeczywistości takim przelotnym wrażeniem na arenie świadomości. Jest utkany z tworzywa na podobieństwo mgły w wietrzny dzień, nigdy nie stoi w miejscu. To jest wasza rzeczywistość. Umysł to świadomość istnienia i głęboka potrzeba wyrażania miłości. Mgła, wiatr, świeca i jej obraz to manifestacje Miłości. Rozumiesz? 

Nie.

Zrozumienie przyjdzie z czasem, z doświadczeniem miłości. Świat jest tylko Cieniem. Bóg jest Światłem. 

[…]

Naszły mnie dziś refleksje, że Twoje przyjście otwarło zupełnie nową epokę w dziejach tej planety. Nawet Krishnę, poprzedniego Awatara znało jedynie kilku najbliższych uczniów. Ciebie zna już kilkadziesiąt milionów. Może powinniśmy zacząć liczyć lata nowej ery – od dnia twych narodzin.

Najważniejsza data w życiu człowieka to dzień, w którym w jego sercu rodzi się światło miłości. Moje ciało, które tutaj wziąłem nie jest treścią przesłania. Treścią jest Miłość. Nie świętujcie Moich narodzin w ciele, to strata czasu. Zwracajcie się ku Boskości z miłością i stapiajcie w jedno z Nią. To jest najważniejsze. Mi nie są potrzebne ceremonie i święta. Moje święto nadchodzi, gdy zrobicie coś dobrego, zwrócicie się z miłością ku Miłości. Tym sprawiacie Mi radość. Tym czcicie to co w was samych najlepsze. 

[…]

Powróćmy jeszcze na chwilę do buddyzmu. W młodości wskutek medytacji Zen miałem wspaniałe doświadczenia wielkiej miłości, radości, braku „>ja”> osobowego. Niedawno zetknąłem się z buddyzmem tybetańskim inni Karmapy i pewnym lamą z Danii.

Jak brzmi pytanie? 

Na spotkaniu, na samym jego początku było po prostu cudownie. Napływała taka serdeczna i gorącą energia. Niestety ten czar prysł, kiedy zaczął się wykład. Mógłbym powiedzieć sporo na temat błędów, które zostały tam popełnione, ale nie ma sensu tego czynić. Potem poszedłem, aby lama pobłogosławił mnie pudełkiem zawierającym szczątki XIV Karmapy człowieka, którego bardzo ceniłem i szanowałem, ale odczucie dotyku było bardzo nieprzyjemne. Chciałbym abyś Mistrzu skomentował to wydarzenie i wyjaśnił, dlaczego pojawiły się takie odczucia.

Nie, nie ma takiej potrzeby. Doznałeś i na tym zakończmy ten wątek. Wydarzenia, które opisujesz mają związek z przeszłością i jej zamknięciem.

Lama, którego wspomniałeś nie jest nauczycielem dla ciebie. Miłość jest najważniejsza, kieruj się ku Niej, nie ku światu, nie ku ziemskim nauczycielom. 

[…]

Wczoraj pytałem cię o buddyzm tybetański, jest sporo mnichów, którzy potrafią rzeczy niezwykłe, pokonywać olbrzymie odległości, stawać się niewidzialnymi, przenosić przedmioty bez dotykania etc. W nocy śniło mi się, że publicznie lewitowałem. Było mi trochę głupio, bo czułem w tym pewne nadużycie.
Do trójki obserwujących mnie dzieci skierowałem nieco dziwne pytanie „>wiecie, co to jest?”> mając na myśli unoszenie się w powietrzu. Po chwili jedno z nich odpowiedziało „>głupota”> a ja pojąłem, że to dobra odpowiedź.

Ludzie posiadają rozmaite moce, ale ponad nimi wszystkimi jest moc miłości do Boskości. Inne nie są tak wartościowe a bywają szkodliwe, ponieważ zafascynowani nimi grzęźniecie w stanach osobowości i dumy z rzekomo wielkich osiągnięć duchowych. Miłość jest esencją duchowości, nie nawet najbardziej spektakularne zjawiska. Nauczcie się rozróżniania.
Najważniejsza jest moc dotarcia do ludzkich serc z miłością, ponieważ to ona, jako jedyna jest w stanie zmienić rzeczywistość, w której żyjecie. Dzięki niej jesteście w stanie wywołać w ludziach wiele przemian, uwolnić od wewnętrznych kajdan i cierpień, skierować na drogę miłości. W porównaniu z tym, wszelkie inne zjawiska są jedynie ciekawostkami.
Moc miłości umożliwia niedostrzegalną pracę dla dobra innych. 

Chciałbym Cię prosić, drogi Mistrzu, abyś ze swoją miłością był stale obecny w mym umyśle i sercu.

Dużo zależy od twojego wysiłku. Pracuj więc. 

2.19 Esencja bóstw

Witaj mój drogi Gurudev, mam dziś znów kilka pytań do Ciebie. Powiedziałeś, że pierwsi chrześcijanie powtarzali „>Panie Jezu Chryste zmiłuj się nade mną”> i skupiając swą uwagę na sercu dochodzili do głębokich stanów zjednoczenia z Bogiem. Dużo czytałem na ten temat, modlitwa hezychastyczna przetrwała do dziś dnia w chrześcijaństwie obrządku wschodniego, czy i dziś jest właściwa?

Nie, nie do końca. Przynosi pewne efekty, lecz lepiej i bezpieczniej jest kierować się dziś bezpośrednio ku Boskości trzymając z dala od wszelkich doktryn. Prosić Boskość o indywidualne prowadzenie i opiekę. Pamiętajcie, że religie i doktryny są pomocne jedynie na początku, a im dalej w drodze tym bardziej stają się przeszkodą. Proście Boskość aby wskazała wam właściwa dla was drogę. Dziś nie można wyjąć jakiegoś fragmentu nauk nie wchodząc w kontakt z resztą. Duchowość to stopniowe odchodzenie od religijności w stronę Boskości. 

Przed laty w Jerozolimie, w Bazylice Grobu tuż obok Anastasis ujrzałem wizję Jezusa, obraz, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Stał w lśniąco błękitnej, oblamowanej złotem szacie spod kopuły spływał na niego strumień jasnego, subtelnego światła. Miał przymknięte oczy a cała twarz wyrażała niesłychane szczęście, odwrócenie od świata, pogrążenie w Boskiej głębi. To było cudowne, przez chwilę dane mi było doznanie tego, co On odczuwał.
Po drugiej stronie nawy stałeś jako Baba i z uśmiechem patrzyłeś mi prosto w oczy. Co to znaczyło?

Boskość to szczęśliwość, ekstaza miłości i oddania. Jezus, którego ujrzałeś był człowiekiem wypełnionym po brzegi Boską Świadomością. Świadczą o tym odwrócenie od świata i pogrążenie w niegasnącym, nieprzemijającym szczęściu płynącym od Boskości.

Chciałbym, abyście mieli właśnie taki obraz Jezusa. Mniej ludzki a bardziej Boski.

Sri Sathya Sai Baba to w pełni świadome Siebie wcielenie Boskości. Na Wschodzie nazywają Go Awatarem czyli Zstąpieniem Światłości. Awatar nie kieruje się ku swemu wnętrzu ponieważ jest właśnie przejawem tego, co w człowieku najbardziej wewnętrzne i kochające. Awatar to Stwórca, który przyszedł w ludzkim ciele. Jest samą błogością wewnątrz i na zewnątrz. Sri Sai Baba to żywa Miłość. Przez to ciało przejawiają się Najwyższa Moc i Najsłodsza Miłość Stwórcy. 

[…]

Mistrzu, skoro już o tym mowa, chcę zadać Ci pytanie lżejszego kalibru, z gatunku tzw. głupich. My się rodzimy a ty skąd się wziąłeś?

Nie zrozumiesz odpowiedzi. 

Ale mimo wszystko, czy mógłbyś?

Tak. Zanim powstał ten Wszechświat już istniałem. Istniałem zanim powstały wszystkie poprzednie Wszechświaty. Istniałem zawsze. Słowo „zawsze” odnosi się do waszego pojęcia czasu sugerującego, że było coś „przedtem” i będzie „potem”. Trudność w zrozumieniu Boskiego Trwania polega na tym, że jesteście przyzwyczajeni do myślenia w kategoriach następstwa chwil. We Mnie nie ma chwil. Jest zawsze To, tylko Miłość. Wszystko, cała wieczność jest teraz. W Moim teraz. Wasze teraz, gdy budzicie się ku Mnie staje się cząstką Mojego Trwania.

Miłość, którą Jestem i o której mówię to najwyższy stan istnienia, poza czasem, przestrzenią, ograniczeniami. Myśl o Mnie w ten sposób a nie będziesz nigdy w błędzie. Jestem czasem, słowem, ciszą pomiędzy słowami i tym, co trwa poza ciszą. Jestem Miłością, skup się na tej Istocie Boskości i pozwól, aby zaprowadziła cię poza ten świat i pokazała jedność ze Sobą. Teraźniejszość to Wieczność i Boskość. 

[…]

Mistrzu, czy to znaczy, że masz swobodny dostęp do przeszłości i też możesz ją swobodnie modelować wpływając np. na wydarzenia teraźniejsze?

Nie, to byłoby sprzeczne z bardziej ogólnymi zasadami porządkującymi wydarzenia w świecie i Wszechświecie. Istnieje Plan i dla was ma on związek z czasem. Nie ma potrzeby, aby go modyfikować. Chyba, że zachodzi taka potrzeba. 

Śmiejesz się.

Kocham radość. Jestem Radością. 

Ty znasz przyszłość prawda? Nie żebym chciał ją poznać, ale powiedz jak ją tworzysz?

To jest dość proste. Wydarzenia są czymś w rodzaju klocków. Podrzucam je wszystkie do góry, a jak spadną patrzę jak się ułożyły, to cały sekret.

Moim celem jest wasze szczęście, ale szczęście w Boskości i w miłości, nie zadowolenie płynące z pomyślnego układu ziemskich spraw. 

Mam wyraźne wrażenie, że oba tematy poruszane poprzednio – religię oraz ten dowcipny opis Ciebie dzieli wielka przepaść. Rozmowa o religii jest obarczona ciężką gatunkowo energią, czego niema zupełnie, kiedy mówisz o sobie. Wprost przeciwnie jest gorąco duchowe, Twój żar energii, radość i uniesienie.

Wrażliwość jest dobrym przewodnikiem. Ma swoje ograniczenia, bo nie znacie siebie, ale pozwala wyraźnie dostrzec istotne różnice pomiędzy ludzkimi tworami a Boskością. Obszar religii to grupa myśli naładowanych energią ludzkich umysłów. To nie Boskość, bo Ona jest poza tym i ponad tym. Boskość to Miłość, to uniesienie, po prostu ekstaza, czysta, niezmącona niczym ekstaza radości. Dotknijcie Mnie, tutaj, teraz.

Wielu ludzi „wpada” w obszar religii i nie jest w stanie go opuścić, często przez wiele żywotów „kręci się w kółko”. Bóg jest poza tym, co możecie wymyślić i dotknąć. Nie uznawajcie „prawd” podawanych przez religię za ostateczne ani nawet jedyne. Są różne religie i rozmaitość dróg. Ich celem jest doprowadzić człowieka poza umysł, poza doktrynę, aż do bezpośredniego kontaktu z Boskością, a więc również poza obszar siebie (religii). Żadna z koncepcji umysłowych nie jest w stanie zawrzeć w sobie miłości, miłość to domena serca.

Stwórcy nie można zmieścić w żadnej z waszych koncepcji, nawet najbardziej wyrafinowanej. One wszystkie, chociaż obdarzone pewna siłą wyrazu są nierzeczywiste, niby obraz oceanu na ekranie w kinie. Kolorowy, falujący, robi wrażenie, ale nie sposób się w nim wykąpać. Nierzeczywisty. Mówię wam teraz o pójściu jeden mały krok dalej. Ku temu, co Rzeczywiste i dotknięciu Go. Proście a dostaniecie. 

[…]

Na chwilę chciałbym powrócić do przeszłości do tych nauczycieli duchowych, których miałem wcześniej, niektórzy wywarli na mnie głębokie wrażenie. Teraz pozostałeś wyłącznie Ty, z czego zresztą bardzo się cieszę, ale jak mam spojrzeć na swoją przeszłość?

Przeszłość to Światłość. Ludzie to Anioły Światła. Wydarzenia do dary Boskiej łaski wskazujące na prawdę, która objawia się w sercu jako kochająca Boskość. Wszystko wiodło cię ku Mnie. Wszystko, co miało miejsce w przeszłości wiodło każdego z was ku miłości Stwórcy i zjednoczeniu z Nim. Tak patrzcie na przeszłość.

Przyszłość to Światłość. Wszystko wiedzie was ku miłości Stwórcy. Tak patrzcie na wydarzenia w przyszłości.

Przeszłość i przyszłość to Światłość. Tylko Światłość. Wszystko jest Światłością. 

2.18 Nie potępiam nikogo…

Powiedziałeś mi dość kontrowersyjną rzecz…

Słucham?

Że nie potępiasz korupcji.

Korupcja jest tylko jednym z problemów, jaki trapi wasze społeczeństwo. Rządzący powinni bardziej zwracać uwagę na wspólne dobro a nie dobro swoje i znajomych.

Miłość nie potępia nikogo, zawsze czeka na możliwość służenia ludziom i dawania. W tym przypadku kolejnej szansy na poprawę. Jeśli konsekwentnie odrzucacie wszystkie okazje do zmian wtedy wchodzicie na drogę trudnych doświadczeń. I idziemy nią razem. Nie jest to droga gorsza, jest tylko bardziej uciążliwa. 

Przyznam, że jednak z Twoich ust to dość kontrowersyjne stwierdzenie.

Każdy, niezależnie od swoich uczynków ma stale otwartą drogę ku Boskości. Zawsze jest szansa powrotu, nawet dla ludzi pełnych złej woli, brutalnych i okrutnych. Każdy i zawsze może się zwrócić ku Ostatecznej Instancji a nie zostanie odtrącony. Przy okazji – mam kilka wskazówek dla wszystkich rządzących. 

Chętnie je zapiszę.

Ludzie na tak zwanym świeczniku mają często problemy z ego. Pamiętajcie, że władza powinna iść w parze ze służeniem innym i właśnie wy powinniście być dobrym przykładem skromności i bezinteresowności, powinniście kierować się wspólnym dobrem społecznym i dobrem poszczególnych ludzi. Pozycja społeczna jest doskonałą okazją do pracy i służenia innym oraz podążania duchową drogą. Pracujcie dla dobra innych a wasze życie będzie podążało szlachetnymi ścieżkami. Miłość, która widzi wszystko pomoże wam. 

Baba, przepraszam za to co powiem, ale tak jak znam to środowisko?

Powiedz, co ci leży na sercu. 

Wielu polityków i tak zwanych „osób publicznych” wykazuje zadziwiającą wręcz bezwzględność gdy chodzi o własne interesy. Nie ważne staje się czyjekolwiek dobro, jedynie własne, może nieco poszerzone o konieczność obsługi i zapewnienia dostatku rzeszy popleczników, krewnych i znajomych. Znając nieco to środowisko wiem, że jest tam wielu ludzi złej woli, oddanych złym sprawom, myślących jedynie o tym, jak zagarnąć dla siebie jak najwięcej i zaszkodzić swym wrogom. Nie liczy się kraj, jego dobro, nie liczy się po prostu nic, może jedynie obciążające papiery na wszystkich wokół. Wszyscy siedzą cicho, nikt się nie wychyli a jak ktoś spróbuje przerwać zmowę milczenia zaraz do prasy „przeciekają” kompromitujące informacje.

Widzisz, ja nadal będę was prosił o to byście przyszli do Mnie i wolę aby odbyło się to „po dobroci”. Jeśli nastąpiły błędy nie ma sposobu by umknęły wyższej sprawiedliwości. Korupcja, oszustwo, kłamstwo musi się spotkać ze skutkami, niemiłymi skutkami. Ale też nie są one potrzebne, o ile człowiek wejdzie na dobrą drogę.

Nie oceniaj nikogo, nie myśl źle o nikim. Nie znasz serca człowieka i nie wiesz jakie doświadczenia są mu potrzebne. A może jego droga wiedzie właśnie poprzez zakosztowanie oszustwa i następujące po nim skutki? Staraj się spojrzeć nieco szerzej poza świat materialny to i zrozumiesz więcej. Módl się za innych, by zaznali szczęścia, satysfakcji z rzeczy dobrych i miłości. Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe.

Nie czepiaj się tak zwanych wielkich tego świata. Wielkość to wielkie czyny ale i wielkie błędy. Błędy za które trzeba potem płacić. Nie odtrącaj nikogo, w sercu każdego mieszka żywa Boskość. Jesteście aniołami Światła. Tylko proste umysły obwiniają aktorów filmowych o złe czyny popełniane na ekranie.

Jestem szansą poprawy dla każdego. Nigdy nie odrzuciłem nikogo, ponieważ taką mam naturę. Nie jestem uwarunkowany przez wasze postępowanie i stale jestem Sobą. Miłością. Dlatego odwróćcie się od „zła” i przyjdźcie do Mnie. Niezależnie od tego co uczyniliście, Ja bardzo was kocham i zawsze dam wam szansę. Moja postawa nie wynika z naiwności. Bynajmniej. Po prostu jestem Miłością. Proszę was, przemyślcie to. Ja nie karzę, Ja kocham. Skutki nie są żadną karą. Wybraliście sobie taki świat, taki obraz życia, w którym jest wiele egoizmu i związanego z nim cierpienia. To był wasz wybór i bardzo go szanuję. Jednak wiedzcie, że Miłość i Boskość są daleko poza światem przemian, który postrzegacie. Są daleko a jednocześnie tutaj i teraz. 

[…]

Dziś we śnie namawiałem młodego aktora by zwrócił się do Ciebie, ale on wychowany w duchu materialistycznym nie chciał tego zrobić. Przyszedłeś i otoczyłeś go swą słodką miłością.

Jestem we wszystkich, również w ludziach sławnych.

Co powiedziałbyś człowiekowi wykonującemu taki zawód?

To co każdemu z was. Naucz się kochać Boskość. Naucz się zwracać ku Niej w ciszy swego serca. Proś o pomoc w twojej pracy z ludźmi i wśród ludzi. Opatrzność zawsze pomaga, zawsze da coś dobrego, stokrotnie wynagrodzi za każdą chwilę spędzoną przy Niej. Stańcie się narzędziami Miłości i niech płynie przez was do wszystkich potrzebujących Jej przesłanie.

Ograniczcie swe pragnienia, pohamujcie ambicje, one mają niszczącą moc. Bądźcie szczęśliwi. Zmieńcie swoje życie a dacie innym znacznie więcej, ten świat bardzo potrzebuje Boskiej miłości. 

[…]

Drogi Mistrzu mam do Ciebie pytanie?.

Słucham. 

Chciałbym Cię zapytać o następującą sprawę. Wielu ludzi mających kontakt z dużymi grupami, np. aktorzy, tak zwane osoby publiczne, sportowcy, prezenterzy telewizyjni maja kłopoty z, sam nie wiem jak to nazwać, może z energią tłumu. Nie jest to zbyt szczęśliwe sformułowanie i jestem tego świadomy. Chodzi mi o to, że podczas występu czy spotkania lub tez zaraz po nim czują się bardzo źle, „wyczerpani” energetycznie, rozdrażnieni i nadpobudliwi, tak jakby „brali na siebie” niskie czy nawet negatywne energie oddając w zamian to co mają w sobie cennego. Jest to stan bardzo przykry i wydaje mi się, chociaż mogę się mylić, że może być powodem nierównowagi psychicznej, poszukiwań zapomnienia w alkoholu i narkotykach, zachowań odbiegających od normy. Po pierwsze chciałbym Cię zapytać co tutaj działa a po drugie co zrobić z takim stanem gdy już się pojawi.

Dobre pytania, posłuchaj odpowiedzi. Przyczyny stanu który opisałeś są rozmaite. Podczas spotkań następuje silna wymiana energii pomiędzy uczestnikami, energia płynie w obu kierunkach. To naturalne zjawisko i zachodzi zawsze – możesz je porównać do wyrównywania się poziomu wody w naczyniach połączonych. Najpierw w jednym z nich jest więcej, w drugim mniej, potem woda przepływa i poziomy się wyrównują. 

Jest kilka sposobów tak zwanej „obrony psychicznej” wiem o tym, wiem że są książki na ten temat chociaż ich nie czytałem.

Nie, to nie jest dobry sposób. Jeśli skupisz się na obronie jesteś ty i „przeciwnik”, innymi słowy ty i zagrożenie, od którego należy się oddzielić. Nie myślcie w ten sposób. Myślcie, że kochająca Boskość jest wszędzie i zawsze ma was w swojej opiece i nie jest ”problemem” ile „własnej” energii oddacie ludziom ale ile jej dostaniecie.
Innymi słowy, odwołując się do przykładu z naczyniami połączonymi – chodzi o to by istniało stałe zasilenie świeżą energią. Aby to osiągnąć, pomoże wam medytacja, bo nie tylko wycisza i wyrównuje energie, ale daje możliwość dostrajania się do wyższych rejestrów energii. Mówiąc innymi słowami pozwala wejść w kontakt z Miłością i „dostrajać się” do Niej. 

Mistrzu, pozwól, że Ci przerwę w tej chwili, powiedz proszę jak powinna wyglądać medytacja? Koncentracja na oddechu, czy np. na punkcie pomiędzy brwiami czy na sercu?

Nie, żadna z nich. Skupienie na oddechu czy na sobie nie powoduje otwarcia na wyższe energie, nie otwiera na miłość ku Boskości a przecież właśnie o to chodzi. Skupiajcie się na Bogu, jako na kimś, kogo bardzo kochacie, wyobraźcie sobie, że zbliżacie się do Niego i czule obejmujecie. To najlepszy sposób. Możecie wzmocnić wymianę miłości pomiędzy wami a Stwórcą powtarzając z miłością mantry i ofiarowując je Najwyższemu. 

Mistrzu jakie mantry?

Opowiemy o nich przy innej okazji. .
Druga sprawa, to program. Poproście Siły Wyższe aby pomogły go ułożyć. Przed samym spotkaniem znajdźcie spokojne miejsce i zwróćcie się z miłością ku Stwórcy by prowadził was i wszystko co się będzie działo na Jego sposób. Czwarta wskazówka – myślcie, że na sali jest jedynie Stwórca, Bóg, ktoś bardzo kochany i drogi, nie mnóstwo zgromadzonych ludzi ale Jeden, kochający was Bóg. I róbcie wszystko dla Niego, z miłości. Nikt nie musi wiedzieć o czym myślicie, a efekty będą zauważalne od razu. Zacznijcie a Miłość pokaże wam drogę. Poproście Ją o inspirację. 

2.17 Z każdym dniem mały krok

Chce Cię dziś zapytać o to, jaką cześć Twoich podpowiedzi w ciągu dnia wprowadzam w życie?

To znakomite pytanie! Odpowiedź jest następująca – jakieś 10 do 20% to zależy od dnia. 

Mistrzu, to nie jest zbyt wiele. Czy mógłbyś powiedzieć mi, co powinienem zrobić, aby ten procent był większy tak ze dwa – trzy razy? Jakieś praktyczne wskazówki? Myślę, że wielu czytających to również zainteresuje.

Czy masz na myśli, że Moje wskazówki bywają niepraktyczne? 

Mistrzu, czasem nie rozumiem twoich wskazówek, jeśli odnoszą się do rzeczy ogólnych to często nie wiem, co z nimi zrobić. Jeśli mógłbyś to tym razem chciałbym otrzymać takie konkretniejsze, oczywiście jeśli można.

Ależ oczywiście, że można. Czasem wzbudzam twoją ciekawość abyś drążył temat i nie ustawał po pierwszych odpowiedziach.

Mamy więc temat „jak być bliżej Boga i częściej Go słuchać”.

Tak, dziękuję, to jest ten temat.

Rozmawiamy już dość długo o tym, jak wygląda Droga. Spróbujmy zebrać w jednym miejscu najważniejsze wskazówki praktyczne, które jak dotąd się pojawiły.

Istota drogi opiera się na jednej, podstawowej umiejętności – zwrotu z miłością ku kochającej Boskości. Im częściej człowiek jest w stanie to czynić tym intensywniejsza przemiana zachodzi w nim samym i w ludziach wokoło. Zwrot to inaczej skupienie z miłością, modlitwą, oddaniem, wyobrażanie sobie i żywe odczuwanie bliskości i serdecznej miłości do Mistrza Mistrzów. To stawianie Go ponad wszelkimi innymi myślami i sprawami. Podejmowanie decyzji wspomagających kroczenie tą drogą.

Jeśli jesteś w stanie to trwaj przy Nim stale. Gdy zapomnisz, konsekwentnie powracaj. Staraj się żywo odczuwać miłość ku Niemu. Idź za wskazówkami. Staraj się widzieć dobro, słyszeć dobro, mówić dobro i czynić dobro. Im częściej będziesz zwracał się do Niego z prośba o miłość i im częściej będziesz w niej trwał – tym twój umysł i serce będą bliżej nieba niż ziemi.

Módl się o łaski dla innych, o radość, o miłość, o szczęście. Niech wszystkie istoty, we wszystkich światach będą szczęśliwe. 

Mistrz Mistrzów.

Nauczyciel wszystkich Nauczycieli.
Nauczyciel miłości.

Wszyscy jesteście Jego miłością i żaden z was, który zwróci się do z prośbą o pomoc nigdy nie odejdzie z pustymi rękami. Miłość czeka aby was obdarować. 

Czy mogę Cię zapytać jak zwracać się ku Tobie i co to znaczy? Czy mógłbyś powiedzieć jak miałoby to wyglądać od strony technicznej?

Tak. Wyobraźcie sobie Boskość w ludzkiej postaci, w tej, która jest wam najbliższa. Podejdźcie, obejmijcie, uklęknijcie, weźcie za rękę. Trwajcie w pobliżu ucieleśnienia Miłości i niech Ona was błogosławi Sobą. 

Niesamowita odpowiedź.

Niesamowite dopiero nadejdzie, gdy będziecie często zbliżać się ku Miłości w ten sposób. Wasze życie całkowicie się zmieni. Kochający Stwórca czeka, aby obdarzyć was swoimi błogosławieństwami. 

[…]

Mistrzu, przepraszam, pozwolę sobie jednak na uwagę, że najczęściej jednak, tak mówi statystyka i doświadczenie nie dostajemy tego, o co prosimy.

Droga prowadzi ku Miłości, nie ku obfitości wrażeń, przyjemności i pieniędzy.
Miłość starczy za wszystkie wrażenia i doznania zewnętrzne. 

O tak, jej słodycz jest nieporównywalna z niczym ziemskim.

Ty wiesz to już z doświadczenia, teraz przeszedł już czas na wielu, wielu innych.

I to jest wartość tej książki.

Wartością jest miłość a nie drogowskaz, Źródło, nie Jego produkt. Nauczcie się odróżniać to, co czasowe od tego, co wieczne. Miłość jest wieczna a te zadrukowane kartki, czym są? Patrzcie poza słowa, poza papier i atrament, patrzcie na Boskość, bo to Ona jest dla was najważniejsza. Wznieście wzrok wyżej – ku Miłości, z której pochodzicie. I czyńcie to często, jak najczęściej. Myślcie o Bogu i zwracajcie się do ku Niemu. Czytanie o miłości czy miłość, wybierzcie mądrze. 

[…]

Baba, o czym chciałbyś opowiedzieć dzisiejszego popołudnia?

O zazdrości i zwracaniu się ku samemu sobie.
Zazdrość niszczy was wewnętrznie, jest jak paląca choroba drążąca wnętrzności i niszcząca po drodze wszystko, co dobre. Strzeżcie się zazdrości, a kiedy się pojawi zwracajcie się szybko z modlitwą do Ojca, aby zdjął z was ten niemiły ciężar. Odwracajcie uwagę od przedmiotu zazdrości, nie idźcie za myślami, które ją wywołują, zajmijcie się czymś pożytecznym.

Zazdrość to nieodrodne dziecko egoizmu i poczucia wyższości. Porównywanie się z innymi, którzy mają więcej niż wy rodzi zazdrość. Jeśli już musicie to porównujcie się z tymi, którzy mają mniej, tak dacie szansę wdzięczności za to, że tyle macie i potraficie. Wdzięczność życiu, losowi czy Bogu jest bardzo dobrym uczuciem, buduje w was skłonność do dzielenia się z innymi, pomocy tym, którzy nie są tak szczęśliwi jak wy. Myślcie o innych i zwróćcie uwagę, czego potrzebują, pytajcie Mnie, co możecie im dać z siebie. Pamiętajcie to nie musi być wcale jakaś bardzo wielka rzecz. Często drobny gest, wsparcie, życzliwe słowo albo tylko sam uśmiech już działają cuda. Róbcie takie małe cuda każdego dnia, sprawicie Mi tym wielką radość. Mały cud każdego dnia – to nowe przykazanie dla was, a może raczej Moja prośba? Czas przykazań dawno przeminął. 

2.16 Bariery „ja” osobowego

Budzę się, kieruję umysł ku Tobie, czuję jak opadają, odchodzą w nicość bariery „>ja”> osobowego, ta specyficzna ważność, poczucie bycia kimś i widzę jasno jak tamują one dopływ Twojej czystej i świeżej miłości. Ona zjawia się natychmiast, gdy opadną. Co mogę powiedzieć, jestem teraz tak szczęśliwy Twoim szczęściem a wszelkie trudne dotąd problemy rozwiązują się same. A raczej to Ty je rozwiązujesz. Dziękuję Ci za to ukochany Baba.

Przed laty w Indiach powiedziałeś mi abym ćwiczył otwarcie na ludzi, podczas medytacji mówił im, że ich kocham i otwierając się przyjmował to samo. Podczas medytacji czułem jak opadają bariery ego i to nawet nie wtedy, gdy sam mówiłem komuś, ze go kocham, ale gdy wyobrażałem sobie, że stają przede mną i wypowiadają te dwa cudowne słowa.

Zauważyłem jak umysł był wystraszony, jak tworzył masę pytań i wątpliwości, „co oni chcą uzyskać ode mnie”>, „>co się za tym kryje”>. Obserwowałem wypływające lęki aż w końcu zacząłem śmiać się sam z siebie. Kiedy wreszcie znikła ta gra umysłu opadło mnie poczucie bezbronności i poczułem się jak nagi pośród ludzi.

Czy mógłbym Cię Mistrzu prosić dziś o komentarz do tego ćwiczenia?

Tak. To bardzo dobre ćwiczenie, pomaga uwolnić się od wielu barier przeszkadzających w swobodnym przepływie miłości. Nabyliście ich w tym i poprzednich żywotach. Gdy ktoś was zrani, zawiedzie oczekiwania i nadzieje, skrzywdzi, wtedy zamykacie się w sobie i wznosicie wokół mury. Jest to czyn w samoobronie jednak niesie ze sobą konsekwencje w postaci tłumienia samych siebie, dobra, które macie wewnątrz. Stąd wniosek, że od czasu do czasu warto oczyścić się z podobnych blokujących energii. Poproście wewnętrznego Mistrza aby przeprowadził was bezpiecznie przez ten proces. Dbajcie w nim o równowagę wewnętrzną. 

Równowagę?

Tak. To taki stan umysłu, spokój, radość. Kojarzy ci się z czymś? 

Tak Mistrzu, kocham twoje żarty.

Gdy już nieco uspokoicie umysł poproście Boskość by wam towarzyszyła podczas medytacji, towarzyszyła i kierowała wami. Później wyobraźcie sobie, że zbliżają się do was po kolei znajomi, bliscy, krewni, potem także nieznajomi. Każdemu mówicie „kocham cię” i każdy z nich odpowiada wam „kocham cię”. Trwajcie w spokoju i miłości, dopuścicie do siebie, że to co słyszycie jest prawdą. Bez podtekstów, bez ukrytych intencji.

Kolejny krok to wyobrażenie sobie, że staje przed wami Boskość. Mówicie „kocham Cię” i słyszycie jak Ona mówi do was to samo. I wierzcie, że jest to prawda, czysta prawda wszystkich prawd.

Ćwiczenie kończymy kilkuminutową medytacją w spokoju, bez myśli o tym, co się wydarzyło. Pozostańcie w spokoju i z miłością.

Ta medytacja przynosi wiele błogosławieństw. Ćwiczcie często. 

[…]

Inna odmiana tej medytacji polega na wyobrażeniu sobie, że każdy napotkany człowiek, znajomy lub nie, jest aniołem. Samym dobrem i miłością. Spróbujcie tego, zobaczycie jak zaraz zmieni się wasz stosunek do innych. Uśmiechajcie się i mówcie miło do każdego. Dostrzegajcie w nim same pozytywne cechy. Ale nie wtajemniczajcie go w nasze sekrety. Korzystajcie z błogosławieństw, które przynosi kontakt z miłością i dobrem i integrujcie je z codziennym życiem. To jest dla was najważniejsze. Miłość jest wszędzie. Miłość jest Wszystkim. Życie to Światłość.

Ćwiczcie często. 

[…]

Usiadłem na chwilę do medytacji i zacząłem wyobrażać sobie, że ludzie, którzy mnie otaczają, są aniołami. Nie mogłem przecież przepuścić okazji nauczenia się czegoś wartościowego. Cudowne ćwiczenie. Zaraz rodzi się we mnie chęć do pomocy ludziom, współdziałania, uśmiechania się, wiele miłych, bardzo miłych uczuć. Przychodzi radość a znikają smutki.

Po chwili przyszedł wyraźny obraz. Klucz do konserw, kiedyś były takie konserwy z sardynkami a do każdej był dołączony klucz z grubego drutu. Mistrzu co to znaczy?

To proste? Uśmiechnij się. Uśmiechnij się czytelniku. Zainteresowanie tematem jest dobre, ale twoja radość jest lepsza. Przerwij na chwilę czytanie i uśmiechnij się do Mnie. Ja jestem. Jestem Miłością. Każdego dnia kiwam do ciebie zza cienkiej kotary Niebios. Uśmiechnij się.

Ryby to dla ciebie symbole egoistycznych cech. Nosicie je w sobie mocno otulone innymi energiami, jest to coś na podobieństwo konserwy. Opisana medytacja otwiera i oczyszcza takie stany. Jest jak klucz do konserw? Jasne? 

Dziękuję Ci Mistrzu za doskonałe wyjaśnienie. Dziękuję ci Baba, czym mógłbym Ci się odwdzięczyć za Twoją dobroć, bo bardzo chciałbym.

Dobrze, mów że mnie kochasz i słuchaj co mówię do ciebie. Tak lubię słuchać jak ludzie wymawiają to cudowne słowo.

To, co płynie z mego serca ku Tobie starczy za wiele słów i mimo iż istnieją bariery, proszę przyjmij moją skromną miłość do Ciebie taką, jaką jest mój drogi Mistrzu.

2.15 Praca fizyczna

Drogi Mistrzu, o czym porozmawiamy w ten piękny wieczór?

Dziś porozmawiamy o konieczności pracy fizycznej. Jest ona przeciwwagą dla wysiłku umysłowego i dzięki niej dzieje się w was wiele przemian. Po pierwsze życie jest łaską i praca jest łaską Najwyższego. Bądźcie wdzięczni, za to, że możecie pracować. Traktujcie to co robicie jako okazję do zwrotu ku wyższym wartościom, okazję do jednoczenia się w miłości z Miłością. Podziękujcie Nauczycielowi za możliwość pracy.

Po drugie ofiarujcie Jemu owoce tego co robicie i dbajcie o to, by się z nimi nie wiązać. Nie poszukujcie nagród materialnych ani żadnych innych, nie myślcie o tym co dostaniecie w zamian.

Mistrzu, w takim razie o czym mamy myśleć podczas pracy?

Myślcie o Miłości i ku Niej się kierujcie sercem, umysłem, duszą. Myślcie, że to kochająca Boskość działa waszymi rękami. Wyobraźcie to sobie bardzo realnie. Uśmiechajcie się do Boga gdy pracujecie. Wyobrażajcie sobie, że jest tuż obok was i patrzy z miłością na was i to co czynicie. Zaraz zobaczycie zmiany w waszym podejściu do tego co robicie.

Wydaje mi się, że Twoje wskazówki mogą zrobić wrażenie dość niepraktycznych. Oczywiście na pierwszy rzut oka.

Tak, a co ty byś powiedział o nich? 

Cóż, wiem z praktyki, że są po prostu genialne. Nie wszystko miałem okazję już wprowadzić w życie, ale niektóre rzeczy dawały zaskakujące rezultaty. Rzeczywiście zaraz robi się bardzo przyjemnie, praca nie męczy jak zazwyczaj, jest więcej radości no i miłości także. Dziękuję Ci Mistrzu za Twoje słowa.

Podczas pracy, czuje jak przez ciało i ręce płynie energia a na sercu robi się tak miło i słodko. Tak jak zawsze, gdy jesteś w pobliżu.

Chyba najtrudniej jest nie przywiązywać się do owoców pracy. Te myśli wciąż powracają. Co robić z nimi?

Nie czynić z nich problemu, po prostu nie rozwijać, nie podążać za nimi. Skupić uwagę na czynnościach, skupić się na Boskości. Jak najbardziej praktycznie. Ćwiczcie i zmieniajcie się.

Ofiarowujcie wyniki pracy Stwórcy. A gdy to uczynicie, bądźcie konsekwentni, one już nie należą do was. Pilnujcie tego. Nie wiążcie się z niczym. Nie wiążcie się z nikim. Wiążcie się jedynie z kochającą Boskością.

[…]

Mistrzu, często w pracy dużym problemem, przynajmniej dla mnie, są natarczywe myśli. Duży wysiłek powoduje zwykle duże nasilenie myślenia. Czasem nie są to wcale przyjemne stany.

Przychodzą i mijają. Kieruj się ku Bogu. Powinniście z czasem poradzić sobie z nimi. Stały wysiłek skierowany ku skupieniu na najwyższych wartościach przyniesie owoce. Będziecie coraz silniejsi duchowo. Praca ćwiczy mięśnie ale także, gdy skupiacie się na Bogu i pokonujecie trudności daje wam siłę duchową, wzmacnia charakter i pozytywne nawyki.

Aby wzmocnić to co w was dobrego powtarzajcie Imię Pana. Mantry zawierające Imiona Boskie maja ogromną moc. I bardzo pomogą w stanach, które uznajecie za cięższe. Om Namah Shivaja. Om Namah Rama. Starożytna Gayatri. Korzystajcie z tych wypróbowanych przez stulecia metod pracy duchowej.

Zwracajcie się do Stwórcy z miłością, z modlitwą, z prośbą aby towarzyszył wam w pracy i wykonywał ją z wami i za was. Uczcie się jak to jest kiedy się pracuje razem z Nim. Nauczcie się nowego sposobu działania. Nauczcie się współpracy z Miłością.
Wkładajcie serce w pracę. Wkładajcie w nią miłość.
Całe życie spędzacie w ogrodzie Stwórcy. Wszędzie, aż po horyzont rozciągają się Jego włości. Pracujecie więc zawsze u Niego. Pracujcie więc dla Niego, nie dla siebie. Pracujcie dla Miłości. Pamiętajcie o tym.

[…]

Mistrzu, wielu ludzi nie lubi tego co robi. Praca nie jest dla nich łaską, to znaczy jest ale nie odczuwają tego.

Można zmienić ten stan rzecz, stały wysiłek według zasad podanych powyżej przyniesie z czasem dobre i bardzo dobre efekty. Jeśli nie jesteście w stanie zmienić warunków, proście aby zmienił się wasz stosunek do tego co robicie. Unikajcie negatywnych stanów emocjonalnych. Unikajcie negatywności, kierujcie się ku dobru. Z czasem jasno dostrzeżecie efekty swych wysiłków. Ale nie przywiązujcie się również do widzenia skutków. Idźcie dalej, widzenie i doświadczenia, które zbieracie nie są tak wartościowe jak miłość i droga ku Stwórcy.

Nauczcie się widzieć, wyszukiwać i dostrzegać wszelkie pozytywne aspekty sytuacji, w których się znaleźliście. Poproście Miłość, by wam pomogła, przecież nie odmówi. Nie odmawia nigdy. Jeśli macie z tym problem, poproście Miłość by zmieniła wasz stosunek do pracy, do wszystkiego co robicie. Poproście też by nauczyła was pracować z miłością i oddaniem. Pracujcie z miłością, nawet najbanalniejsze czynności są okazją do zwrotu ku Stwórcy. Każdy najdrobniejszy gest, każdy oddech może być pieśnią miłości, cudowną ofiarą na ołtarzu dnia.

Praca kojarzy się zwykle z korzyściami materialnymi, ale nie jest to dobre podejście, ponieważ wiąże ze sprawami świata. Dobra praca to taka, która jest spełniana jako ofiara dla Najwyższego, dar serca Jemu poświęcony, bez przywiązywania się do jej owoców. Nie pracujcie dla pieniędzy, to błąd.

Pracujcie z miłością. Pracujcie dla Miłości.

[…]

Wziąłem się dziś za zmywanie podłogi. Było cudownie. Nigdzie się nie spieszyłem ale praca szła szybko. Zwracałem się w trakcie do Miłości, wyobrażałem sobie, że podłoga, stary ręcznik, którego używałem, wiadro z wodą to wszystko formy Boskości. Czystej, świetlistej Boskości. I że dotykam Jej dłońmi, delikatnie i z miłością. To było po prostu cudowne uczucie. Potem dodałem do tego pocałunki, tak jakbym miał przed sobą żywego Stwórcę i całował Go w policzek. I robiło się jeszcze milej. Po prostu była radość a z nią miłość. Kiedy pracuje się „tak jak zawsze” to podążamy utartymi koleinami i stąd bierze się tez zmęczenie. Kiedy zwracamy się z ciepłymi uczuciami ku Miłości jest po prostu cudownie.

2.14 Przemiana

Mistrzu chcę ci dziś podziękować za Twoją bliskość i czułą miłość, która stale mi towarzyszy. O czym porozmawiamy dzisiejszego wieczoru?

Większość z was poszukuje w życiu satysfakcji, miłości i szczęścia. Jednak nawet nie wiecie o tym, jak wiele barier dzieli was od czystego i pełnego odczuwania zadowolenia, radości i miłości. Wydaje się wam, że każde dziecko przychodzące na świat jest czystą kartą, na której, w idealnej sytuacji kochający rodzice zapiszą rzeczy wartościowe i budujące.

Wasza cywilizacja bardzo niewiele wie o działaniu energii subtelnych. Jesteście zanurzeni w ich polu i przez cały czas przetwarzacie je przez ciało i umysł.
Społeczeństwo ma wpływ na człowieka już od chwili narodzin. Jego energie, jego problemy w niewidzialny sposób oplatają rodziców, wnikają w młode ciała i umysły. Kształtują w ten sposób myślenie i wrażliwość człowieka. Gdy dorastacie już sami macie kontakt z energiami „świata” i wasz stan wewnętrzny jeszcze się ugruntowuje.

Rozumiecie już, że palenie papierosów przez matkę w okresie ciąży czy picie alkoholu może zagrozić zdrowiu dziecka. Nie rozumiecie jeszcze, że kontakt z niektórymi energiami jest równie niszczący dla kształtujących się umysłów i psychiki. Powinniście bardziej zwracać uwagę na to, aby mieć kontakt z pozytywnymi energiami i treściami. Unikać agresji, przemocy i wszelkich negatywnych treści.

W wieku dorosłym żyjecie już z obciążeniami nałożonymi przez rodziców i społeczeństwo a także własnymi, które przenieśliście przez śmierć i narodziny. Jeśli chcecie się rozwijać i zmienić własne życie to jedyna dobra droga wiedzie poprzez zwrot i oddawanie się Boskiej Miłości. Konieczny jest wasz świadomy wysiłek ku miłości i dobru. Prawdziwe zmiany w was będą się odbywały w ciszy. Dokona ich sam Stwórca. 

Czy mógłbyś wskazać, które elementy naszego zachowania są najważniejsze dla tej przemiany ku Tobie?

Będą to na pewno medytacja w skupieniu i z miłością do Stwórcy, dążenie do pozytywnych zmian skłonności i charakteru oraz unikanie negatywności w jej różnych formach. 

Mistrzu, mówisz o medytacji z miłością, jak powinna ona wyglądać?

Jest wiele technik, najprostsza to zbliżenie się do Boskości w takiej Postaci, którą najłatwiej pokochacie i okazywanie Jej miłości i oddania. Miłość to czułe słowa, to zbliżanie się, dotyk, przytulenie do przyjaciela, to jednocześnie szacunek płynący z wiedzy z jak wielką Wartością mamy do czynienia. W tej medytacji łączymy się ze Źródłem wszelkich wartości więc i nasz stosunek do Niej powinien być odpowiedni.

Druga sprawa, o której wspomniałeś to pozytywne zmiany charakteru.

Wysiłek skierowany ku dobru. Starajcie się w każdej sytuacji i w każdym człowieku widzieć dobro i tylko dobro. Unikajcie patrzenia i rozważania tego, co uważacie za zło. Zwracajcie się do wszystkich jako do przejawów dobra, niezależnie od tego, kim są. Starajcie się czynić dobro, dzielić się z innymi, wspierać potrzebujących i czyńcie to wszystko dla kochającego Stwórcy, rozumiejąc, że pracujecie w Jego Boskim ogrodzie. Czyńcie wszystko z uśmiechem i radością. Czyńcie dobro dla największego i najbardziej kochanego Dobra.

Droga miłości ma to do siebie, że sama będzie rozwijać się przed wami ukazując kolejne kroki. Zaufajcie miłości. Oddajcie się Jej. A cała reszta zostanie ułożona bez waszego wysiłku. 

Mistrzu, ostatni punkt, o którym wspomniałeś to unikanie negatywności.

Nie patrzcie na zło. Unikajcie przemocy w myślach, słowach i czynach. Nie mówcie o nikim źle. Nie mówcie do nikogo źle. Unikajcie gniewu. Ograniczcie ilość oglądanych programów w telewizji i starannie dobierajcie ich jakość. Dobierajcie programy, które oglądają wasze dzieci, uważając aby ich umysły nie nasiąkały przemocą, agresją i arogancją. Unikajcie mówienia źle o kimkolwiek, niezależnie od tego, kim jest i co czyni. Mówcie pozytywnie. Myślcie pozytywnie. Zamieńcie smutek na uśmiech. Unikajcie skupiania na problemach. Skupiajcie się na rozwiązaniu. Kochająca Boskość jest Rozwiązaniem. Poproście Stwórcę każdego dnia aby pomógł wam w tym procesie. 

Niektórzy z nas są bardzo gorliwi we wprowadzaniu zmian.

Gorliwość jest dobra, ale miłość jest lepsza. Unikajcie niecierpliwości. Zastąpcie ja słodkim oczekiwaniem na dobro, które przyjdzie od Stwórcy. Własnymi siłami nie jesteście w stanie zrobić zbyt wiele.
Dlatego oczekujcie w oddaniu i zaufaniu na działanie Miłości. Kierujcie się ku Niej każdego dnia, każdej chwili. 

Na drodze często popełniamy błędy i potykamy się.

To naturalne i nawet potrzebne. Błędy uświadamiają wam własną niedoskonałość i konieczność zwrotu ku kochającej was Doskonałości. Każdy dostrzeżony błąd jest jak cień, który wskazuje kierunek światła. Odwracajcie się od cieni i idźcie ku Światłości. Stale i bez zatrzymywania się. Nie rozważajcie błędów, one nie są takie ważne jak czas poświęcony miłości i duchowej drodze. Skupcie się na rzeczach najistotniejszych a resztę pozostawcie z miłością i najlepszymi intencjami swojemu losowi. 

2.13 Dlaczego Bóg pozwala na tyle nieszczęść na Ziemi?

Mistrzu, często spotykam się z pytaniem skoro Bóg istnieje to, dlaczego na Ziemi jest tyle głodu, chorób, nieszczęść i wojen?

To pytanie słychać każdego dnia w każdym zakątku świata. Moja odpowiedź jest następująca:

Nie potraficie się dzielić i dbać o siebie nawzajem, zewnętrznie jesteście zbyt daleko od Miłości. Gdy zmienicie ten stan rzeczy zmniejszy się ilość niesprzyjających wam wydarzeń, głód i wojny znikną. Prawo przyczyny i skutku będzie działało wtedy zgodnie z waszymi planami i zamierzeniami a nie jak dziś przeciw nim. Dzisiaj wydarzenia, które uznajecie za złe są skutkami waszych własnych czynów i mają za zadanie skierować was na dobrą drogę.

Macie siły i środki aby pomagać innym, nakarmić głodujących, stworzyć im warunki do nauki, rozwoju, spokojnego i dobrego życia. Ale wolicie myśleć o sobie, o własnych majątkach, „własnym” rozwoju i szczęściu, zaspokajaniu pragnień. Dlatego ten świat wygląda tak jak wygląda. Oskarżacie Boskość, o to że stworzyła świat który wam nie odpowiada, tyle na nim bólu, cierpienia i „zła”. Ale też sami nie chcecie nic zrobić aby to zmienić. Skoro jak twierdzicie, ten temat jest dla was tak ważny dlaczego WY się nim nie zajmiecie? Ja z pewnością wam w tym pomogę.

Zacznijcie zmiany od samych siebie. Od serca, w którym mieszka Bóg. Znajdźcie Go i Jego miłość a potem uczcie się kierować Nią w życiu. Jest bardzo wiele do zrobienia. Wielu głodnych oczekuje na posiłek, wiele dusz oczekuje na światło miłości. I Ja je przekażę dzięki wam. Jestem gotów. To wy zmienicie ten świat. Wtedy zobaczycie jak czuła i troskliwa jest kochająca Boska Matka. Poczujecie w sercu Jej miłość i radość z dzielenia się. I przestaniecie raz na zawsze oskarżać Mnie, a zaczniecie kochać.

Jeśli naprawdę chcielibyście rozwiązać problemy tego świata macie na to siły i środki. Wszystkiego jest w obfitości dla wszystkich. Tylko działać. Znacznie wygodniej jest jednak oglądać się i szukać winnych. Nie szukajcie winnych, ta sytuacja jest wyzwaniem dla z was. 

Wydaje mi się, że rządy i politycy nigdy się na to nie zgodzą.

Dziś możesz mieć taka opinię, ale prawda jest inna. Władza polityczna stanowi koncentrację zbiorowej władzy społecznej. Wybierzcie takich polityków, którzy się zgodzą a co więcej przeprowadzą pożądane zmiany. 

Mistrzu to chyba nie jest realne.

Wprost przeciwnie. Zmiany leżą w waszym zasięgu. Nawet jeden człowiek może zrobić wyłom w murze milczenia wokół troski o innych. To najbardziej wartościowa dziedzina działalności tak społecznej jak i politycznej. Za jednostką pójdą następni. 

Wydaje mi się, że ludzie nie wybiorą nikogo, kto nie przyrzeknie np. obniżki podatków, powiększenia świadczeń socjalnych, konkretnych korzyści dla naszego społeczeństwa.

„Naszego”, tak wciąż „naszego”. W ten sposób dotarliśmy do Mojej pierwotnej odpowiedzi. Tak naprawdę los innych interesuje was jedynie w znikomym stopniu. I to jest jedna z najpoważniejszych przyczyn głodu, nieszczęść i wojen na Ziemi. Zmiana tego stanu rzeczy leży w waszych rękach. 

Mistrzu, skoro już mam taką możliwość zadam Ci pytanie – jak mamy się do tego zabrać? Co Ty byś nam poradził? Jakie praktyczne wskazówki nam dasz, jakie działania możemy podjąć?

To bardzo dobre pytania.

Zacznijcie od samych siebie. Poproście Miłość aby rozpoczęła pozytywne przemiany w waszych sercach, duszach i umysłach. Medytujcie częściej, częściej się uśmiechajcie. Proście Boskość by wskazała wam co możecie i co powinniście zrobić dla innych. Nauczcie się dzielić tym co macie, a jeśli nie macie nic to choćby dobrym słowem, choćby uśmiechem. Zawsze jest bardzo wiele do ofiarowania innym. Tylko chcieć.

Zacznijcie dostrzegać Boskość w innych istotach i we wszystkim wokół. Całe wasze życie toczy się w Bogu. Wokół nie ma nic oprócz Niego. Wokół nie ma nic oprócz Miłości. Nauczcie się przekazywać dalej to co od Niej otrzymaliście. Poproście aby wskazała wam komu i co możecie ofiarować. Proście Boskość o zmiany w świecie, o szczęście i pomyślność dla innych. Loka Samasta Sukhinu Bhavantu. Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe. Proście o szczęście dla wszystkich, dla polityków, również dla tych, których uważacie za waszych wrogów i ludzi negatywnych. Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe. To zmiękczy wasze serca i otworzy je na Boskie inspiracje do czynienia dobra.

Pomyślcie, co dobrego możecie zrobić dla innych, dla opuszczonych, cierpiących, głodnych? I zróbcie coś. 

Mistrzu wybacz mi proszę i pozwól, że zadam podchwytliwe pytanie. Wspominasz o konieczności zmian i naprawy a jednocześnie mówisz, że świat jest doskonały, nie należy zwracać się ku niemu i wszystko pozostawić Tobie. Całe działanie pozostawić Tobie. Czy nie ma tutaj sprzeczności?

Świat to skrót od słowa Światło. Pośród tego, co zewnętrznie postrzegacie jako nieszczęścia i cierpienia tworzą się podstawy nowego odczuwania świata, budowy dobrych cech i wznoszenia ku Boskości. Wewnętrznie wszystko jest Miłością i jej wyrazem. Zewnętrznie stan ten powinien wyrazić się jako troska o innych, pragnienie przyniesienia ulgi cierpiącym, pocieszania, bezinteresownego dzielenia się tym, co wiecie i posiadacie. W dzisiejszym świecie jest ku temu bardzo wiele okazji. To cudowne pole do kształcenia dobrych cech. To wspaniała okazja dla każdego z was. Jednak pamiętajcie, że droga ku Boskości i kochający Stwórca powinien stać na pierwszym miejscu. Jeszcze nie znacie siebie, jeszcze nie wiecie co się kryje wewnątrz. Postawcie Boskość na pierwszym miejscu a reszta ułoży się sama.

Wiele istnień, skutkiem wcześniejszych czynów musi jeszcze przejść przez różne wydarzenia, głód i nieszczęścia. Powinni ich doznać, ponieważ kiedyś stworzyli warunki aby powstały. Z drugiej strony pozostali mają możliwość rozwijania w sobie cudownych cech troski o innych i pomagania im. Ta ziemia nie jest po to by na niej panować. Ona istnieje po to, byście nauczyli się dzielić z innymi, tym, co macie najlepszego. Poproście kochającą Boskość, aby pokierowała waszymi inicjatywami pomocy innym, aby podpowiedziała, komu i w jakiej formie możecie pomóc. Uczyni to z ochotą. Otwórzcie się na odpowiedź.

Zwróćcie uwagę na inny aspekt opisanej sytuacji. Wy sami macie możliwość tworzenia wydarzeń, nie tylko dzięki bezpośredniemu działaniu. Wasze czyny przynoszą znacznie głębsze skutki w przyszłości. Tworzycie myśli, nawyki, charaktery, przeznaczenie. Tworzycie swoje przyszłe losy i ich zawartość. Oby były jak najlepsze dla was i dla innych. 

W jaki sposób możemy to zrobić?

Kierując się na drogi Dobra. Prosząc Miłość o wsparcie w podróży. Mówcie dobrze, nie mówcie o nikim źle, nawet nie myślcie źle. Wszyscy i wszystko są zanurzeni w Boskości i są Nią Samą. Mówiąc o kimś źle – mówisz źle o Mnie. Medytujcie, módlcie się i kochajcie Stwórcę. Poproście Przyjaciela, aby wskazywał wam najlepszą drogę.

Teraz podkreślę jeszcze jedną ważną kwestię. Macie cząstkę Boskiej Mocy tworzenia. Do tej pory używacie jej niewłaściwie. Gdy zaczniecie chodzić ścieżkami wolnymi od egoizmu, stworzycie rzeczy i stany dobre dla wszystkich i wszystkiego co żyje. Stworzycie raj na Ziemi, planetę Miłości. To możecie zrobić tutaj sami. Jeśli zechcecie. W końcu jednak pozytywne tendencje przeważą.

Dzisiejszy świat wam nie odpowiada. Logicznie więc, w waszym sposobie myślenia, obarczacie winą Boskość lub w ogóle odmawiacie Jej istnienia. Jest to działanie fałszywe. Nie bierzecie pod uwagę, że to wy sami tworzycie świat. On układa się stosownie do waszych pragnień. Jeśli są niszczące, dalekie od dobra i miłości spotykacie się po czasie z konsekwencjami. Wtedy poszukujecie winnych na zewnątrz. Zawsze na zewnątrz. Prawda jest taka, że to wy sami określacie kształt świata. Zacznijcie tworzyć rzeczy dobre, kierujcie się miłością a zewnętrzność dostosuje się z czasem do tego wzniosłego obrazu. Jesteście kimś znacznie większym, niż myślicie.
Jesteście Boskością obdarzoną niesłychaną mocą tworzenia. Stworzyliście siebie i świat, który zewnętrznie znacznie odbiega od tego co kojarzy wam się ze Światłością. Możecie stworzyć zupełnie inny, współgrający z miłością Stwórcy na tonach wewnętrznej harmonii. 

[..]

Od czasu do czasu robię przegląd ubrań i zawsze znajdzie się coś, co już nie jest potrzebne. Można więc to komuś podarować. Sam byłem zmuszony przez życie do ubierania się w sklepach z używaną odzieżą i dobrze wiem, co to znaczy żyć na krawędzi biedy.

O właśnie, sam wiesz jak to jest, dlatego chętnie wspomagasz innych. A zauważyłeś, że im więcej dajesz potrzebującym tym więcej dostajesz i masz do dania?

Tak, czasem nawet czuję, że powinienem już coś oddać, co jeszcze jest w moim pojęciu dobre. Oddaje a zaraz otrzymuje coś jeszcze lepszego. Patrząc na to z takiej perspektywy widzę, że w zamian za starą odzież oddaną kiedyś mogę teraz chodzić w drogich i dobrych ubraniach. Tak jakoś jedno z drugim się składa.

Tak to działa. Im więcej dajesz z hojności serca tym więcej otrzymujesz i tym większa radość duchowa staje się Twoim udziałem. Ale pamiętajcie, że miłość to nie handel „dziś oddam więc pewnie jutro dostanę więcej”. Dawajcie bez osobistego zainteresowania jakakolwiek korzyścią, jedynie z czystej radości dzielenia się. Spójrzcie na biedę i cierpienia na Ziemi jako na wielkie wyzwanie, wielką okazję dla rozwoju duchowego i duchowej radości. Wielką okazję do nauki właściwego działania. Wielkie dzieło do wykonania i ofiarowania jego rezultatów Bogu.

Ofiarujcie wszystko, co macie miłości Boskiej i poproście Ją, aby nauczyła was dzielić się z innymi. Dając coś komuś nie myśl, co dostaniesz w zamian. Myśl, że ofiarowujesz to Boskości, pod postacią drugiego człowieka. To wielka łaska móc dawać i dzielić się. To wyraz miłości. Wszyscy jesteście Jednością. Jedność to Boskość. 

[…]

Wydaje mi się, że jedną z przyczyn dzisiejszego stanu rzeczy na Ziemi jest biznes i polityka wielkich korporacji. Wyzysk powodowany naciskami ekonomicznymi.

Nie należy nikogo potępiać. Bardzo łatwo jest powiedzieć, że to inni są źli, to zdejmuje z barków ciężar odpowiedzialności za sytuację, prawda?

Jednak przyczyny „obecnego stanu rzeczy” leżą w każdym z was. Egoizm obecny w waszych sercach i umysłach blokuje skutecznie przejawianie się wszelkich dobrych i niebiańskich cech, które przyniosłyby wam szczęście i niewyrażalne dobro. Dlatego prawdziwą przemianę świata powinniście zacząć od samych siebie, od zmiany własnych serc, otwarciu ich na miłość i głos Boskości w nich utajony.
Gdy serca będą pełne miłości i wolne od egoizmu świat ten stanie się rajska krainą miłości, taką, jaką w rzeczywistości jest. Gdy dorośniecie, gdy ludzka rasa dojrzeje do życia w unii z Boskością otworzą się Bramy Niebios, a właściwie zauważycie, że nie były nigdy zamknięte.
I Bóg i Miłość są tu przez cały czas, dla każdego i w obfitości. Niech każdy zacznie od siebie, szuka swojej drogi ku kochającemu Stwórcy i prosi o wsparcie i o miłość. Cały czas jestem tutaj, gotowy, aby wam służyć. Jeśli kochacie to chcecie służyć. A ja bardzo was kocham, stąd płynie wniosek że i służę wam stale. Proszę doceńcie to i traktujcie Mnie lepiej niż dotychczas. Nie liczę na wiele i wiele nie potrzebuję. Życzliwy uśmiech, serdeczny gest, dobro, które macie dla przyjaciół. Wasze szczęście to Moje szczęście. Największe znajdziecie w jedności ze Mną. Spróbujcie Mnie. Wypróbujcie Mnie. 

[…]

Zadaj Mi jeszcze raz pytanie, od którego zaczęliśmy ten rozdział.

Mistrzu, skoro Bóg istnieje to, dlaczego na Ziemi jest tyle głodu, chorób, nieszczęść i wojen?

Po to, by każdy mógł w końcu zjednoczyć się w pełni z Miłością. 

2.12 Za Zasłoną

Mistrzu, co widzi i czuje człowiek wychodzący z ciała, jak zmienia się jego percepcja?

Jesteście najzwyczajniej bardzo zaskoczeni tym, że znajdujecie się nagle na krawędzi nowego świata, który najwyraźniej rozciąga się równolegle do świata materialnego. Możecie widzieć swoich krewnych i znajomych, odczuwać ich ból po stracie a nie jesteście w stanie połączyć się z nimi i dać znak, że nadal żyjecie. Wasze zdolności percepcji gwałtownie rosną i uświadamiacie sobie znaczenie wydarzeń, jaśniej widzicie skutki własnego postępowania i jego wpływ na innych, zazwyczaj tez dostrzegacie Głębię stojącą poza wydarzeniami. I kiedy ciekawi, czym Ona jest zwracacie swój umysł i serce ku Niej odnajdujecie drogę do Mnie. 

Ty jesteś tą głębią.

Jam Jest, Który Jest.

Te słowa niosą ze sobą wiele znaczenia.

Wskazują na to jak określam Siebie.

Mogą być tematem medytacji.

Dla wielu ludzi tak. Szukajcie Znaczenia, które one niosą, szukajcie ich Istoty.

Czym powinien kierować się człowiek przechodzący na druga stronę?

Pewnością, że zaraz Mnie zobaczy i dozna Mojej miłości.

Mówi się o locie przez tunel, spotykaniu krewnych, osób znaczących, Mistrzów, Jezusa a nawet Elvisa.

Lot przez tunel – jak najbardziej tak, to chwila uwolnienia cząstki świadomości z więzów cielesnych. Spotkanie ze znajomymi, rodziną, Mistrzami, przejawami Boskości – również.

Co dalej następuje po spotkaniu?

Nauka. 

Nauka?

Tak, poznawanie a właściwie przypominanie sobie zapomnianych na chwilę prawd.

I spotkanie z Tobą?

Tak. A następnie powrót do pracy i nauki.

Czego uczymy się po tamtej stronie?

Różnych rzeczy.

Mistrzu, przepraszam, jeśli moje pytanie było zanadto ciekawskie.

Nie było, po prostu dziedzin nauki jest bardzo wiele.

Tam po drugiej stronie jest wielki świat.

Ogromny.

Ostatnio było kilka głośnych filmów min – z Robinem Wiliamsem i Annabella Sciora.

Część pokazanych w nim zależności jest zgodna z prawdą. 

Np. piekło?

Piekło to stan umysłu człowieka oddalonego od Boga.

Czyli nie jest realne?

Odpowiem tak: to, co myślisz, że jest realne jest dla ciebie realne. Tworzysz świat i dla ciebie jest on realny, ale dla patrzącego z boku jest złudzeniem.

Co wiec jest prawdą?

Moja miłość jest prawdą, nie to, co tworzą wasze umysły. 

Mistrzu, co za niesamowita odpowiedź.

Myślę, że w tym punkcie właściwym będzie pytanie jak się przygotować, aby przejść na druga stronę w jak najlepszej formie.

Stan tuż po przejściu zależy od wielu czynników, mówiąc ogólnie od tego jak żyliście. Czy skupialiście się na sobie czy na innych, ile dobra potrafiliście przejawić w życiu, jaki był wasz stosunek do kochającej was Boskości? Suma tego wszystkiego składa się na stan człowieka tuż po przejściu. Pewne znaczenie ma też atmosfera ostatnich dni i chwil. Znaczenie maja również prośby i modlitwy osób związanych z odchodzącym, modlitwy ludzi po tej i po tamtej stronie. Módlcie się o spokojną i pomyślną podróż. 

O co prosić Cię w takich chwilach?

O miłość i prowadzenie dla odchodzącego, o rozwiązanie jego więzów z “tym światem”, o zjednoczenie w miłości z Miłością, o szczęście, boskie szczęście, o spokojny powrót do Domu, gdzie już czekają na niego Boscy Rodzice.

[..]

Jeśli masz wrażenie, że nie masz czasu na zwracanie się do Boga z miłością to oznacza ze marnujesz życie i cokolwiek byś nie robił wielkiego w świecie tracisz tylko czas, który już nigdy nie wróci.

Proszę was, zastanówcie się dziś nad tymi słowami. Możecie po tej stronie zrobić tak wiele dobrego a świadomość tego faktu dociera do was z całą jasnością, dopiero gdy opuszczacie ciało.

Zastanówcie się „po tej stronie”, po co tutaj przyszliście i jaki głębszy sens mają wasze działania. Poproście aby Miłość wskazała wam drogę w poszukiwaniach.

Czy zrobiliście coś dobrego?
Czy byliście bezinteresowni?
Czy pomogliście komuś nie żądając (ani nawet oczekując) czegokolwiek w zamian?
Czy kochaliście innych na tyle, aby zrezygnować z własnego egoizmu?

Powyższe pytania mają wielkie znaczenie na waszej drodze rozwoju ku Bogu, ponieważ wymienione w nich cechy są wierną manifestacją Jego czystej i kochającej Natury. 

Mistrzu, pewien problem widzę w tym, że ludzie nie wierzą w życie po śmierci i reinkarnację.

A jednak i jedno i drugie jest faktem. Jeśli dobrze poszukacie znajdziecie mnóstwo dowodów, są setki książek napisanych przez ludzi, którzy wrócili z „tamtej strony”. Wielu ludzi pamięta przeszłe wcielenia, bardzo często takie przebłyski manifestują się u dzieci. Wasz świat próbuje zdyskredytować te zjawiska odmawiając im realności, jednak teorie, które sam tworzy o tym, co się dzieje po śmierci nie mają głębszego sensu. Weźcie pod uwagę, że do tej pory jeszcze śmierć i umieranie są tematem tabu w waszej kulturze. Najważniejszą przyczyną tego stanu rzeczy jest lęk, po prostu lęk. Ocknijcie się, zacznijcie myśleć i szukać samodzielnie. Nie opierajcie swego życia na cudzych teoriach i cudzym lęku. Zaakceptujcie dotychczasowe teorie i wyniki poszukiwań jako efekt wielkiego wysiłku człowieka dążącego do zrozumienia świata, zmagającego się w własnymi ograniczeniami i strachem. Akceptujcie, lecz idźcie dalej, prosząc Miłość, aby kierowała waszymi poszukiwaniami.

Poproście o światło w tej sprawie a z czasem poszerzycie swoje poglądy. Interesuje Mnie twoje zdanie czytelniku w tej sprawie. Zwróć się do Miłości, aby wskazała ci ścieżkę, która powinieneś podążać ku Niej. 

Poszukujący zawsze mogą zwrócić się bezpośrednio do Ciebie abyś pokierował, pomógł znaleźć Ciebie, miłość, w ogóle głębsze wartości w życiu?

Oczywiście, to są wartościowe prośby. Proście w imieniu swoim, módlcie się z miłością o inspiracje dla innych. Boskość da każdemu z was coś wartościowego, nigdy w to nie wątpcie.
Miłość żyje dawaniem, nieustannym dawaniem. Każdy z was otrzyma coś wartościowego. Uważne przyjrzenie się życiu sprawi, że zauważycie odpowiedzi na wasze prośby. Zacznijcie się zastanawiać, o co prosicie. Proście o rzeczy dobre i wartościowe.

Odpowiedź na modlitwę może nie być dla was oczywista. Spełnienie niektórych życzeń nie przyniosłoby wam korzyści. Nie rozumiecie jeszcze dróg Miłości.

Czasem korzyścią jest wolność – uwolnienie od więzów. Może się zdarzyć, że Miłość uzna za stosowne przeciąć przywiązania i pozbawić was niektórych przyjemności. To może być dla was bolesne. 

Ty wiesz najlepiej jak jest.

Tak. Dobrze jest, aby proszący wiedzieli, jakie mogą być konsekwencje ich próśb i wyborów wcześniej, zanim wkroczą na dobre na drogę duchową.

Właśnie, jakie mogą być konsekwencje? Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy?

Żyjecie w świecie przywiązań, które choć niewidzialne stale wpływają na wasze myślenie, decyzje, działanie. Miejsce przynależne Bogu i jego Miłości zajmują inne sprawy: wy sami, rodzina, majątek, znajomości, nałogi, słabości.

Droga duchowa za swój cel ma postawienie rzeczy na właściwych miejscach według zasady; to, co boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi. Bogu miejsce pierwsze i najważniejsze z racji tego, kim Jest. Nie rodzinie, znajomym, pieniądzom, przyjemnościom. Miłość do Boga powinna stanąć na pierwszym miejscu w życiu a to będzie wymagało zmian i wewnętrznych i często zewnętrznych. Zmiany bywają czasem bolesne. Zrywanie więzów boli. Na początku, potem jest znacznie łatwiej. Zawsze w miejsce więzów przychodzi Boskość. Boskość czyli prawdziwy Ty. Boskość to wolność od siebie, przeszłości, starych i uparcie powracających myśli. To także wolność od świata, od tego co wasze umysły uważają za świat. Serce pełne miłości ku Boskości rozumie te sprawy w lot. 

Tutaj chciałbym Ci Mistrzu zadać dodatkowe pytanie.

Słucham. 

Powiedziałeś, że w miejsce więzów przychodzi Boskość. Jak się to odbywa, jakie są odczucia podczas tego procesu? Po czym możemy być pewni, że coś takiego, taki proces właśnie przeżyliśmy?

Jeśli ufasz Bogu, ufasz w Jego Mądrość i Miłość to po prostu przyjmij ten fakt do wiadomości. Wiedz, że Ukochany dba o wszystkich i wszystko i odpowiada na prośby serc i nie zadawaj zbyt wielu pytań. Zaufanie jest stokroć lepsze niż próby zrozumienia wszystkiego. To zazwyczaj daremny trud, ponieważ wasze pole widzenia jest mocno ograniczone.

Czasem zdarza się, że odnosicie korzyści z dostrzegania Boskich interwencji w waszym życiu. Ma to miejsce wtedy, gdy inspirują was do pełniejszego zwrotu ku Bogu i Miłości. Samo potwierdzenie „słuszności obranej drogi” ma mniejszą wartość, jeśli nie inspiruje ciebie, was ku miłości. Ukoronowaniem doświadczeń jest miłość. Gdy Ją znajdziesz, naucz się doświadczać Jej, żyć w Niej i kierować ku Niej. I już nie poszukuj innych doświadczeń, pragnienie wiedzy pozostaw za sobą.

Czasem chcecie poznawać, doświadczać i wiedzieć, po to by udowodnić coś innym. I to również nie jest właściwe. Prawdziwą przemianę w „innych” przyniesie dopiero Miłość. Kierujcie się ku Niej. Módlcie się o miłość dla waszych bliskich, dalekich, wszystkich. Jesteście jedną rodziną. Prawdziwa i trwała przemiana przychodzi jedynie poprzez miłość. Zrezygnujcie z nawracania innych. Zacznijcie od siebie, najpierw nawróćcie siebie, a z czasem dostaniecie do ręki inne narzędzia wywoływania pozytywnych zmian w ludziach. 

Mistrzu, ludzie czytając Twoje słowa mogą pomyśleć, że mają do czynienia z jakąś nową teorią, całkowitą zmiana myślenia, rewolucją albo i praniem mózgu…

Nie niekoniecznie tak pomyślą. Wielu odetchnie widząc wskazany właściwy cel w życiu, prawdziwą wartość, wokół której można budować życie.

„Postawcie Boga – Miłość na pierwszym miejscu w życiu”

Pięknie powiedziane i ile mocy w sobie zawiera. Ale przepraszam, że będę niegrzeczny, jedno zdanie to nie jest wiele jak na oś życia.

Jedno zdanie nie, ale jego Znaczenie – tak. Jestem Miłością i potrafię zmienić wasze życie i nie jest to kolejna teoria. Właśnie tutaj trafiacie na Moje słowa wskazujące kierunek, w którym należy iść. Jeśli się zdecydujecie to macie Moją gwarancję, że wkrótce przekonacie się o słuszności waszego wyboru i prawdziwości tego, co jest tutaj powiedziane.
Pamiętajcie, że zawsze możecie Mnie wypróbować. Zgadzam się na to.
Możecie postąpić według zasady „spróbuj zanim kupisz” i zacząć zwracać się do Mnie z różnymi sprawami po to bym wskazał wam drogę, pomógł, lub sam rozwiązał problem. Po skutkach zobaczycie, co się dzieje, przekonacie się jak działam. Namawiam was teraz byście spróbowali i doświadczyli. Doświadczcie działania Boskości, doświadczcie odpowiedzi na wasze prośby, kierujcie się ku Miłości i proście kochającą Boskość o możliwość doświadczenia Jej. Doświadczenie rozwiewa wątpliwości. Po nim przychodzi ufność i droga staje się znacznie łatwiejsza.

Boisz się spróbować czytelniku? Jeśli nie to uśmiechnij się. Jeśli tak, to też się uśmiechnij. Radość to droga do Boskości. 

A prośby o doświadczenie Twojej miłości?

Z pewnością dla wielu przyniosą rezultat.

I jeszcze jedno, kiedy to, o co prosicie nagle się pojawi pamiętajcie, że jestem Bogiem Miłości a nie lęku i gniewu. Miłości i radości. Dary, które otrzymacie w odpowiedzi są świadectwem miłości, znakami przyjaźni, dowodami bliskości i troski. Ich celem jest nie tylko pomoc wam w kłopotach lecz zwrócenie ku najlepszej z możliwych dróg, ku drodze szczęścia i miłości. Wobec darów na niej wszelkie inne bledną. Sami zresztą zobaczycie.

Niektórzy boją się wkraczającej w ich życie jakiejś nowej i nieznanej siły. Jest to spadek po waszej religii uczącej, że Boga należy się bać. Nie należy. Boga trzeba kochać, bo On jest samą miłością. Wyłącznie miłością. 

Ludzkość stoi przed olbrzymim wyzwaniem integracji życia materialnego i duchowego w jedną, spójną całość. 

2.11 Wpływ energii

Pamiętam jak kilka lat temu zacząłem zauważać wpływ energii zewnętrznych na siebie i otoczenie. Kiedyś siedzieliśmy w gronie przyjaciół i rozmawialiśmy o sprawach duchowych. Wyraźnie odczuwaliśmy spokojną radość i uniesienie, w każdym razie ja odczuwałem je bardzo wyraźnie. Stan ten można również nazwać bardzo sympatyczną atmosferą, dającą spokój i jasność myśli.
Kiedy po chwili rozmowa zeszła na jednego z dalszych znajomych, człowieka wtedy dość zadufanego w sobie i aroganckiego poczułem tak bardzo wyraźny dysonans że aż zwróciłem na ten fakt uwagę wszystkich obecnych. I zaraz zrobiliśmy doświadczenie – najpierw chwile rozmawialiśmy o Mistrzach i sprawach duchowych a po chwili z powrotem przenosiliśmy uwagę na tego znajomego. Wszyscy obecni wyraźnie odczuwali rozdźwięk, jaki dzielił obie napływające energie. Raz atmosfera była naładowana bardzo pozytywnie a po chwili robiło się nieprzyjemnie. Co to było?

Energie związane z opisanym człowiekiem, wasza wrażliwość podpowiedziała wam co zawierają. W rzeczywistości ów człowiek udawał rozwój duchowy grzęznąc w gąszczu własnych teorii. Prawdziwa duchowość to lekkość, inspiracja, uniesienie, to miłość. W obecności ludzi promieniujących pozytywnie wszyscy czują się dobrze.

Jest takie powiedzenie „Z kim przestajesz takim się stajesz” i dotyczy ono efektu upodobnienia się bliskich sobie istot. Myślenie, związki emocjonalne zbliżają. Myślisz o ludziach z problemami, nasycasz się ich energią i sam popadasz w depresję. Myślisz o Boskości, o miłości ku Stwórcy i twój umysł przenikają czyste i wysokie prądy Boskich energii. Przynoszą one ze sobą inspirację, natchnienie, głębsze zrozumienie życia.
Z tego powodu religie Wschodu tyle mówią o powtarzaniu Imienia Pana, ma Ono moc wyzwalania spod niekorzystnych wpływów środowiska.

Myśl o Bogu i stale przebywaj w Jego energiach, tak można podsumować opisane przez ciebie doświadczenie. Powtarzaj Jego Imię. Ma Ono olbrzymią moc oczyszczania. Kieruje życie w pozytywna stronę. 

„Z kim przestajesz takim się stajesz”

Przenikacie się swoimi energiami w domu, w pracy, wszędzie gdzie jesteście. Energie zewnętrzne maja na was wielki i często niekorzystny wpływ. Stąd Moja wskazówka – gdziekolwiek jesteś i cokolwiek czynisz staraj się myśleć o Bogu i powtarzać Jego Imię. Będziesz czuł się lepiej i twoja praca będzie lżejsza.

A jeśli dużo pracuję umysłowo i skupiam się na pracy i nie mogę przez ten czas skupić się na Bogu?

Możesz, dlatego że mamy dwa rodzaje prac. Rutynowe angażujące myślenie w mniejszym stopniu oraz twórcze wymagające wysiłku i inspiracji. Pierwsze zostawiają ci zawsze nieco „wolnej mocy umysłu” a drugie wymagają najczęściej wspomagania wewnętrznego i zostaną wykonane lepiej, jeśli tylko pozwolisz Mnie w twym wnętrzu wziąć udział w pracy. Skupiaj się na Mnie częściej i proś abym to Ja czynił. Odkładaj częściej ?swoje” pomysły i swoje „ja” na bok i kieruj się z miłością i modlitwą do Mnie. Jestem twoim przyjacielem i naucz się traktować Mnie stosownie do tego. Bądź milszy. Bądź czuły. Pytaj Mnie o zdanie. 

[…]

Wiele razy doświadczyłem, że jeśli myślę o innych zaraz psuje mi się nastrój i dopiero skierowanie ku Tobie przynosi świeżość, radość i uniesienie. Już rozumiem, dlaczego przez lata uczyłeś mnie nie kierować się ku innym i nawet nie wspominać o nikim. Po co się łączyć ze światem, on w niczym Ci nie dorównuje.

Energia przenika wszystko, ludzie są zanurzeni w jej polu i emanują nią. Kierujcie myśli ku Bogu, nie ku ludziom i światu. To pomoże wam najwięcej. Łączcie się z Bogiem, nie ze światem.