Kim Jestem

Wszyscy żyjemy jak tchórze. Zostaliśmy wychowani, by żyć jak tchórze. Zostaliśmy uwarunkowani, by żyć jak tchórze. Nauczono nas, że trzeba najpierw pomyśleć o bezpieczeństwie, zabezpieczeniu, a dopiero potem postawić pierwszy krok. Ostateczny rezultat jest taki, że nigdy nie stawiamy nawet pierwszego kroku, nigdy nie przeżywamy przygód – a największą przygodą jesteśmy my sami.

Podróż na księżyc nie jest niebezpieczna; wspinanie się na Mount Everest nie jest niebezpieczne. Niebezpieczne jest kierowanie się do wewnątrz.

To właśnie tam Nieznane jest nie tylko nieznane, ale staje się niepoznawalne… a przed tym, co niepoznawalne umysł po prostu czuje ogromny lęk. Potrafi zajmować się wiedzą – z tym, co znane, radzi sobie świetnie. Potrafi poradzić sobie nawet z tym, co nieznane, gdyż to, co nieznane, w każdej chwili może zostać zamienione w znane. Ale gdy przychodzi do zajęcia się czymś, co niepoznawalne, umysł kompletnie nie wie, co robić. I wtedy nie potrafi posunąć się do przodu nawet o jeden centymetr, mówi: „nie”.

Umysł najbardziej lubi zajmować się tym, co znane. Jeśli będziesz nalegał i zmusisz go do zajęcia się nieznanym, uczyni to. Ale w przypadku tego, co niepoznawalne, umysł stwierdza: nie… i tu właśnie potrzebna jest odwaga. A tylko wtedy, gdy poznamy to, co niepoznawalne – poznamy samych siebie, gdyż nasze istnienie jest zbudowane z czegoś niepoznawalnego – z samego boga.

Przedstawię teraz buddyjską medytację – metodę penetracji tego, co niepoznawalne.

Każdego dnia zamykaj drzwi, wyłączaj telefon, powiedz domownikom, że przez godzinę nie będzie cię na tym świecie, choćby dom się palił. Weź prysznic, załóż lekkie ubranie, a jeśli jest ciepło – pozostań bez ubrania i usiądź.

Możesz skrzyżować nogi, a jeśli sprawi ci to trudność, usiądź na krześle. Najważniejsze jest, abyś czuł się wygodnie i mógł pozostawać w tej samej pozycji co najmniej przez najbliższą godzinę. Zamknij oczy, odpręż ciało i zacznij odcinać swoje relacje z innymi ludźmi.

Pomyśl: Jeśli nie jestem synem swojego ojca – kim jestem? I odetnij to, odetnij tę relację. Relacja bycia synem twojego ojca jest jedynie częścią twojej tożsamości – odetnij ją.

Pomyśl: Jeśli nie jestem mężem swojej żony – kim jestem?

I odetnij to.

Jeśli nie jestem ojcem swoich dzieci – kim jestem?

I odetnij to.

Jeśli nie jestem znajomym swoich przyjaciół – kim jestem?

I odetnij to.

Jeśli nie jestem obywatelem kraju o nazwie Polska – kim jestem?

I odetnij to.

Zacznij odcinać wszystko, co znajdziesz – wszelkie rodzaje powiązań i relacji. Należysz do jakiegoś kościoła, do jakiegoś kraju, do jakiegoś klubu, do czegoś innego, jesteś profesorem, jesteś terapeutą, jesteś tym, jesteś tamtym… odcinaj to.

Przez dwadzieścia minut bardzo usilnie staraj się odciąć wszelkie relacje, i gdy już zostaniesz pozostawiony w Nieznanym, wtedy zapytaj: KIM JESTEM?

Teraz żadna odpowiedź nie będzie miała sensu – że jesteś ojcem, synem, mężem, profesorem… kimkolwiek. Odciąłeś wszystkie relacje… skończyłeś z nimi! Nie ma do nich powrotu.

Wraz z tymi relacjami znika twoja tak zwana tożsamość, czyli sposób, w jaki określasz siebie; sposób, w jaki stałeś się tym czy tamtym. Gdy zostaje zniszczone wszystko to, co o sobie wiesz; gdy zostaje zniszczone to, co znane, wtedy nagle odnajdujesz się w środku oceanu Nieznanego.

Ale twój umysł zacznie znowu próbować zamienić ten Nieznany Ocean w znane bajorko.

Od znanego, przeniosłeś się w Nieznane. Teraz umysł zaczyna mówić: Tak, nie jesteś tym, nie jesteś tamtym – jesteś duszą, jesteś świadomością.

Ale to ciągle są pułapki umysłu. Zapomnij o nich także! Odrzuć je!

Nie wiesz. Budda mówi, że jesteś świadomością, ale kto wie? Może Budda oszukuje? Na tych wszystkich buddach nie można polegać.

Ktoś ci powiedział, że jesteś duszą a nie ciałem. Ale to nie twoja własna wiedza – i nie jest nic warta. Ktoś ci powiedział, że jesteś nieśmiertelną duszą i gdy umrzesz, pójdziesz do nieba, do boga… ale wszystko to są głupoty – głupoty opowiedziane ci przez innych. Może tak jest rzeczywiście, może tak nie jest – nie możesz być tego pewnym. A jeśli nie możesz być tego pewnym – musi to być odrzucone.

Poszukujemy czegoś, co jest niepodważalne. Poszukujemy czegoś, co jest podstawowe, co jest esencjonalne, co nie może być odrzucone.

Więc na początku zaprzecz temu, co znane, potem zaś zaprzecz temu, co nieznane. I zacznij wchodzić w tę pustkę.

Przez pierwsze kilka dni będziesz czuł lęk. Będzie to doświadczenie porównywalne ze śmiercią – w Zen nazywa się to “Wielką Śmiercią”. Ale po kilku dniach, jeśli będziesz odważny i wejdziesz w to… po trzech, czterech tygodniach, pewnego dnia To się pojawi. Nagle wszystko zniknie i ciebie już nie będzie. Nie będziesz już tą samą osobą – pojawi się nowa Postać.

Nie można tego opisać – trzeba to przeżyć. Tylko doświadczenie jest tego dowodem; tylko poprzez doświadczenie możesz to poznać – nie ma innego sposobu. Więc wytrwaj.

Nawet jeśli to uczucie niepoznawalnego pojawi się na kilka sekund – wystarczy. Wystarczy nawet wtedy, jeśli w ciągu godziny choć na jedną chwilę wejdziesz w ten świat nicości, bezciałowości, bezjaźniowości… ludzie Zen nazywają to anatta – “nie-ego”. To czysta pustka, bez granic – kropla rozpłynęła się w oceanie.

Czasem będzie to trudne na początku – zaczniesz się pocić i twoje serce będzie szybko bić, poczujesz się źle, niespokojnie. Nie martw się – w ciągu trzech tygodni wszystko się uspokoi, a gdy tak się stanie, wtedy wszystko zacznie płynąć łagodnie i coś w środku ciebie zacznie rozkwitać.

Będzie potrzebna odwaga. Odwaga to wszystko, czego potrzebujesz.

Jeśli zapytasz mnie o definicję osoby religijnej, nie powiem, że powinna być cnotliwa… niekoniecznie. Ale musi być odważna, koniecznie.

Odwaga to największa i podstawowa cnota – wszelkie inne idą za nią – są jej cieniem i wynikiem.

16 myśli nt. „Kim Jestem

  1. renia

    ale co to jest odwaga? czyż nie jest cechą którą ktos nas nauczył albo nam przekazał, pokazał? skąd wiem, że jestem bądź nie odważna? bardzo podoba mi się element odcinania się od kolejnych tożsamości, nie wiem jednak czy odwagą jest wejście w nicość

    Odpowiedz
  2. Ina

    mi tez sie podoba ten element. Odwaga to dązenie do przodu na przeciw wszystkim niebezpieczenstwom i lękom, nawet kiedy jest glupia nie rozsądna i inni by tego nie rozumieli to trzeba sie samemu odnalesc i dalej dązyc w nieznane

    Odpowiedz
  3. elorek

    Dwa lata temu napisałam dla mojego psychiatry:jestem człowiekiem rozumnym, logicznie myślącym.Było to po trzynastu latach leczenia psychiatrycznego, chciałam mieć spokój.Wychodziło mi:jestem Bogiem.Ale świadomie wróciłam na niższy poziom.Tak musiałam, aby funkcjonować w tym świecie.Przed piętnastu laty nie zdążyłam wrócić na niższy poziom i troskliwe otoczenie zadbało o to by mnie wyleczono.Przed wywiezieniem do szpitala napisałam: „Jest Bóg.Idea absolutna.” Dwa lata temu zadałam sobie pytanie czy chcę tak żyć?(wegetować).
    Odpowiedziałam sobie:chcę być szczęśliwa, kochać i żyć w dostatku.Odstawiłam leki-wiedziałam że nic mi się nie stanie.Przez trzy dni czuwałam, myślałam, modliłam się tak jak potrafiłam.Nie spałam-czuwałam.Uczyłam się wszystkiego od nowa:mówić,słuchać,czuć.Po siedmiu dniach pożegnałam się z moi psychiatrą.Przez te siedem dni prowadziłam notatki z tego co się dzieje.Dałam je lekarzowi.Nie były mi potrzebne.Po dwóch latach tj. cztery miesiące temu weszłam na strony ezoteryczne szukając czegoś innego-nie dla siebie.Pracuję teraz nad sobą bardziej świadomie.Od piętnastu lat mówię wszystkim:NIE MA PRZYPADKÓW SĄ TYLKO ZDARZENIA.
    Życzę powodzenia.

    Odpowiedz
  4. anioł

    – hajfong – powiem Ci ,że można – tak samo jak zobaczyć niewidzialne , poczuć bezwonne i wreszcie dawać nic nie mając…

    Odpowiedz
  5. Skaut

    Kazdy ma super teorie. Ja mam tez swoja calkowicie irracjonalna. Jestem czescia jak i caloscia, caly wszechswiat pelen i kompletny jak i czesc wiekszego wszechswiata – nieskonczenie malego i nieskonczenie duzego.

    Odpowiedz
  6. Darek

    Czym jest odwaga?
    Czy jako male dzieci nie bylismy samoistnie odwazni?
    To przeciez potem nas nauczono sie bac.
    Sam nie jestem odwazny wiec dlatego chce sprobowac ta technike .

    Odpowiedz
  7. romuald

    dążenie do pustki to jak do spełnienia rozkwitu jestestwa boskiego tworzenia na przekór wszystkim radości istnienia mocy i chwały do zobaczenia

    Odpowiedz
  8. Terill

    Ciężko przyjąć mi odwagę jako nadrzędną cnotę. Uważam, że podstawą jakichkolwiek praktyk duchowych powinno być wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. To ono sprawia, że znika strach, nie odwaga.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.