Sztuczna tożsamość cz.2

Pytanie: Jeżeli mogę odczuć totalną rzeczywistość tzn. że jestem kimś odczuwającym, a nie tą rzeczywistością. Dalej: jeśli ktoś inny np. Ty będzie odczuwał ową rzeczywistość, to przecież będziesz to Ty, a nie ja. Nie jesteśmy tą samą osobą…

Odpowiedź: Wszystko co się dzieje, jest istnieniem. Fenomenem jest to, że świadomość poznaje (odczuwa) samą siebie. Dlatego jesteś rzeczywistością totalną i poznajesz rzeczywistość.

Z poziomu czystej świadomości nie ma różnicy, kto odczuwa. Zawsze jest coś odczuwane, dzięki temu świadomość doświadcza samej siebie. Nawet jeśli umysł nie widzi w doświadczeniach nic wartościowego, to jednak wszystkie one wpływają na całokształt istnienia i poznanie.

Z poziomu umysłu nie jesteśmy tą samą osobą, ponieważ umysł interpretuje nasze tożsamości jako różne. Widzi różnicę na niższych poziomach istnienia (rozdzielenie fizyczne, astralne, mentalne). Jednak świadomość jest ta sama, tylko widzi rzeczywistość z różnych miejsc. Jesteśmy częścią tego samego procesu, który nie ma względu na osoby (na iluzoryczne tożsamości).

Nie jesteśmy w tym samym ciele, jednak „moja” świadomość ma taką samą naturę, jak „Twoja”, tylko doświadcza czego innego. Widzi świat z innego punktu.

P: Co to znaczy, że jesteśmy częścią procesu, który nie ma względu na osoby? Znaczy to, że nasze pojedyncze świadomości nie mają najmniejszego znaczenia? Przemijają? Umierają? A świat czy życie czy istnienie będzie dalej siebie odczuwać poprzez kolejne osoby, które będą rodzić się i umierać?

O: Ta „pojedyncza” świadomość jest tak naprawdę świadomością wszechświata. Wydaje się pojedyncza, ponieważ działa na poziomie ego, które oddziela ciało od całego istnienia. Wprowadza iluzję oddzielenia.

Świadomość nie umiera. Umiera tylko ciało, a wraz z nim tożsamość. Właściwie ciało też nie umiera, zmienia tylko postać energetyczną, zamienia się w inną energię. Ta świadomość, która jest teraz świadoma tego tekstu – jest wieczna.

P: Jeśli umiera ciało, a z nim tożsamość, to znaczy, że nie będziemy niczego pamiętać? Zapomnimy o wszystkim, czego się tu nauczyliśmy, o wszystkich swoich przeżyciach, o wszystkich cudownych osobach, które spotkaliśmy na swojej drodze?

O: Niektórzy twierdzą, że pamiętają poprzednie wcielenia. Z moich doświadczeń wynika, że owszem są wspomnienia, jednak nie jest to nic, czego nie doświadczyłem lub nie wiedziałem w tym życiu. Dlatego mogę je traktować na równi z własnymi projekcjami umysłu. Na zasadzie snu, w którym są pomieszane wibracje, uczucia i obrazy, mimo to nikt nie twierdzi, że są to obrazy z poprzednich wcieleń. Wszystkie obrazy mają swoją genezę w tym życiu.

Traktując ludzkość jako jeden organizm, nie wyróżniając jednostek można powiedzieć, że poprzednie życia ludzi całościowo wpływają na to, co jest teraz. Poprzednie poczynania ludzkości doprowadziły ją do aktualnego stanu (poprzednie życia ludzi stworzyły tą rzeczywistość). Ludzkość jako pewien przejaw świadomości rozwija się całościowo. Jakby globalna świadomość, przejawiająca się za pomocą ciał tworzyła rzeczywistość. Przybierała określone punkty widzenia (ciała ludzkie) i tworzyła rzeczywistość. Każdy Twój czyn ma wpływ na innych, tym samym na całość. Nie jest ważne, które z ciał nabroiło w przeszłości. Ważne, że w ogóle to miało miejsce. Liczy się to, jaki jest teraz tego skutek, który Ty odczuwasz za pośrednictwem aktualnej sytuacji.

Czy były to Twoje życia, czy moje… to właściwie nie ma znaczenia, ponieważ po śmierci wychodzi się ponad urojoną tożsamość aktualnego życia. Zostaje czysta świadomość, która jest ponad materialne ciało i umysł, który tworzy „JA”.

Co za tym idzie, liczy się tylko teraźniejszość. To co jest w teraźniejszości zawiera w sobie część przeszłości i potencjał do rozwinięcia w przyszłość. Cała historia żyć staje się nieważna. Uświadamiając sobie totalnie teraźniejszość poznaje się zarazem przeszłość i przyszłość.

Łatwiej jest powiedzieć faktycznie, że każdy miał swoje przeszłe życia, w których coś nabroił i teraz spłaca tego skutki (tzw. karma). Jednak taki pogląd zawiera ego, poczucie Ja. Podstawą karmy jest „Ja robię”. Taka postawa nadal więzi świadomość w formie i tożsamości z materią. Moje życie, moje wcielenie…. a wyraźnie czuć, że ponad umysłem nie ma rozdziału na Ja i Moje, dlatego pojęcie „moje wcielenie” nie istnieje. Nikt nie posiada na własność wcielenia, ciała, umysłu, czy czegokolwiek w rzeczywistości.

Na pewnym poziomie świadomości nie ma wyobrażeń o indywidualnej jednostce. Bardziej jest to całokształt ludzkości, zmierzający w jedną stronę tworzący przyczyny i skutki. Kiedy to świadomość totalna wydziela się i doświadcza, z różnych punktów widzenia (z różnych ciał). Jednak nadal jest to jedna świadomość, która się rozwija. Przecież nauka w społeczeństwie przechodzi z ojca na syna, co jest najlepszym przykładem, że wszystko jest ze sobą powiązane. Twoje czyny wpłyną na ludzkość w przyszłości. Stworzą przyczynę, gdzie później będzie skutek – czyli prawo karmy.

Wielu ludzi twierdzi, że spotyka w tym życiu te same osoby, które spotkała w poprzednim. Tylko pod inną postacią, jednak uczucie do nich pozostaje to samo (czasem podświadomie po prostu czuć, że jakaś osoba jest bliska). Wynika to po prostu z pewnych wzorców nabytych w dzieciństwie, które sprawiają, ze dana osoba kogoś przypomina, jest bliska. Faktycznie jest bliska, ponieważ wibracyjnie pasuje do danego wzorca nabytego w dzieciństwie. Można tego doświadczyć jako odświeżenie zdarzeń zapoczątkowanych w poprzednich wcieleniach przez świadomość. Jest to logiczne biorąc pod uwagę, że wzorce nabyte w dzieciństwie pochodzą od społeczności i mają charakter aktualnej cywilizacji (czyli skutek zapoczątkowany przez przeszłe wcielenia świadomości)

Warto zauważyć, że dzisiejsza cywilizacja ma w sobie tyle najróżniejszych wibracji, tyle rzeczy, tyle zdarzeń… Jest to wynikiem wszystkich poprzednich wcieleń świadomości i zgromadziło się tu jedno na drugim. Dlatego dziecko rodząc się przejmuje już ten chaos i można powiedzieć, ze doświadczyło „wszystkiego” co przyniosła ze sobą przeszłość. Doświadczyło tego chaosu, który trwa w teraźniejszości. Doświadczyło więc wibracji poprzednich wcieleń, jako teraźniejszego chaosu, który jest wynikiem przeszłości.

To co napisałem powyżej, nie zawiera w sobie pojęcia ego. Nie ma tu tożsamości Ja, czyli całej historii Mnie. Nie ma przeszłości, jest tylko teraźniejszość, która jest skutkiem „przeszłej teraźniejszości”. Pojmowanie reinkarnacji jako wędrówki „JA” jest tylko wybiegiem ego na pole duszy. Sztuczna tożsamość rozszerza się na wiele wcieleń. Pojęcie „Ja” staje się mocniejsze, ponieważ próbuje budować swoją tożsamość na poprzednich wcieleniach. Jednak nadal będzie to wyobrażenie na planie mentalnym.

Sytuacja zmienia się, kiedy przychodzi wgląd w naturę reinkarnacji. Wtedy jest świadomość, która faktycznie przyjmuje różne formy cielesne, jednak nie ma indywidualnego charakteru. Jest jednością z całym istnieniem.

P: Czuję w tym momencie, że zupełnie się nie liczę, a przyznam, że wszystko, co mnie spotyka, jest dla mnie bardzo ważne i chciałabym o tym pamiętać… trudne to wszystko. Sprawia, że tracę radość życia. Wydaje się, że tożsamość jest dla człowieka czymś podstawowym. Jakimś pewnikiem, którego się trzyma i który pozwala mu na działanie…

O: Ta radość życia, o której mówisz, jest radością warunkową, radością ego. Ego cieszy się ze swoich sukcesów (z doświadczeń). Kiedy warunek znika, radość też znika. Dlatego ta radość nie daje szczęścia. Nie jest ona trwała, ulega zmianie.

Ty jako świadomość jesteś wieczna. Dotykasz wszystkich istot i całego wszechświata. Nic Cię nie ogranicza. Nie jesteś tylko małym ciałem z małą tożsamością. Jesteś całą totalnością wszechświata, choć jeszcze tego nie czujesz. Te wszystkie doświadczenia sprawiają, że świadomość poznaje siebie, choć w różnych stopniach. Ostatecznym stopniem jest oświecenie.

Boskość manifestuje się w każdej chwili życia. Wszystko, co się dzieje w polu życia ma wielką wagę, chociaż nie taką, o jakiej myśli umysł egotyczny. Ego myśli, że ważne są tylko te rzeczy, które pomogą mu osiągnąć swój cel. Tu nadal jest „Ja” i Moje szczęście.

Dla wszechświata wszystkie zdarzenia są ważne, ponieważ istnieją tu i teraz. Dają ze swego istnienia transcendentalną radość, tylko dlatego, że istnieją. Cały proces doświadczania wypełnia duszę wielką szczęśliwością. Jest to podstawowy i pierwotny stan szczęścia (ananda), w którym są zanurzone wszystkie istoty. Choć przez ego i iluzję „Ja” trudno to dostrzec.

Utrata ego to nic strasznego. Zamiast małego Ja odizolowanego od wszystkiego, świadomość przypomina sobie, że jest całością… błękitnym niebem. Radość jaka wtedy przychodzi, przyćmiewa wszystkie warunkowe i tymczasowe zadowolenia wymyślone przez ego.

Można działać bez ego. Brak ego otwiera zupełnie nowy wymiar istnienia. Działania nie są już dyktowane przez osobiste cele. Nie ma przywiązań i pragnień. Jest totalna wolność i radość. Człowiek wtedy działa, bo może. Działania są bezinteresowne i bez przywiązania do skutków. Wtedy jest czystość i radość z samego działania, z istnienia.

 

———————————–

Podziękowania dla Magdaleny :)

8 myśli nt. „Sztuczna tożsamość cz.2

  1. Homo Sapiens

    To bardzo pozytywny tekst, ale niestety w praktyce nasze szczęście ogranicza się do świadomości innych osób. Najszczęśliwszy jestem pozostając sam ze sobą, a także przy garstce przyjaciół, którzy umieją słuchać. Być może to tylko próby walki mojego ego… To mój pierwszy komentarz tutaj, wiec chciałbym jeszcze dodać, że potwierdzam prawdziwość wielu artykułów, ponieważ do wielu wniosków tu zawartych doszedłem sam. Obserwując ludzi i oczywiście z małą pomocą internetu:)

    Odpowiedz
  2. paleli

    Przytoczę porównanie istnień do ulepienia naczynia z gliny.
    To, jak ono wygląda, co da się włożyć do środka, do czego się nadaje, jakiej jest jakości, zależy od osoby, która ją tworzyła i od materiału. Bez zbędnej personifikacji powiedzmy, że to, jakim kto jest człowiekiem, zależy od tego, wśród jakich fal energetycznych powstał, z jakiej energii…
    Chciałam to skasować, ponieważ stwierdziłam, że na początku chodziło mi o coś innego, tylko odbiegłam od tematu, ale stwierdziłam, że to zostawię.

    Dlaczego by się nie cieszyć ulotnymi, przemijającymi chwilami? Skoro ze względu na to, że wszystko jest jednością, błogi spokój i tak doświadczymy, a szansę na bycie ograniczoną przez ego istotą ludzką mamy tylko jedną. Dlaczego by nie spełniać potrzeb mentalnych i fizycznych swojego obecnego bytu? Po co się na to wyłączać, na powrót przemieniać w nicość, otaczające wszystko światło i radość? Mamy szansę doświadczać radość na każdym przyziemnym kroku, czy nie jest to cudowne?
    Pozdrawiam
    P. M. W.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.