Jezus Chrystus – doskonała osobowość

Jedną z największych radości mojego życia była możliwość poznania, poprzez Księgę Urantii, fascynującej postaci Jezusa. Ten Bóg-człowiek, którego jako dziecko poznałam poprzez skostniałe dogmaty instytucji religijnych, był tak obcy i tak daleki. Wielokrotnie czytając Biblię usiłowałam zobaczyć tę, tak ludzką jak i nadludzką istotę, w życiu codziennym, idącego w kurzu dróg Galilei, to znowu siedzącego w łodzi na Jeziorze Galilejskim. Zawsze coś uciekało, coś było trudno uchwytne, czegoś brakowało. Pozostawało wrażenie, że ma się w ręku opis niekompletny, że gdzieś w końcu powinien znajdować się pełen i wyczerpujący opis tak nauczania jak i postaci Jezusa. Nie chcę tutaj nawet sugerować, że opis poniższy, seria cytatów z Księgi Urantii, jest tą właśnie poszukiwaną prawdą. To kwestia przekonań osobistych. Zanim książka ukaże się w całości, warto zapoznać się z tymi kilkoma wybranymi cytatami, przedstawionymi poniżej.

Małgorzata Jaworska

 

Str. 1101,1102,1103 „Niewyczerpana życzliwość Jezusa poruszała serca ludzkie, lecz nieugięta siła jego charakteru zadziwiała jego wyznawców. Był naprawdę szczery; nie było w nim nic z hipokryty. Był wolny od sztuczności; był zawsze pokrzepiająco autentyczny. Nigdy nie poniżał się do udawania, nigdy nie uciekał się do zawstydzania. Żył prawdą, dokładnie tak jak jej nauczał. On był prawdą. Zmuszony był głosić swojemu pokoleniu zbawczą prawdę, nawet kiedy taka szczerość czasami sprawiała ból. Był bezwarunkowo lojalny wobec wszelkiej prawdy.

Poza tym Mistrz był tak racjonalny, tak przystępny. Był wyjątkowo praktyczny w całej swojej działalności, podczas gdy wszystkie jego plany charakteryzowały się uświęconym zdrowym rozsądkiem. Był tak bardzo pozbawiony wszelkich dziwacznych, niekonsekwentnych i ekscentrycznych tendencji. Nigdy nie był kapryśny, grymaśny czy histeryczny. W całym jego nauczaniu i we wszystkim co zrobił, zawsze była wyrafinowana roztropność połączona z nadzwyczajnym poczuciem stosowności – co wypada a co nie.

Syn Człowieczy zawsze posiadał zrównoważoną osobowość. Nawet jego wrogowie zachowywali odpowiedni szacunek wobec niego; obawiali się nawet jego obecności. Jezus był nieustraszony. Był przepełniony boskim entuzjazmem, lecz nigdy nie bywał fanatyczny. Był ożywiony emocjonalnie lecz nigdy nie był niestateczny. Był obdarzony wyobraźnią lecz zawsze praktyczny. Otwarcie stawiał czoła realnościom życia, lecz nigdy nie bywał nudny czy prozaiczny. Był odważny lecz nigdy nierozważny; rozważny lecz nigdy nie tchórzliwy. Był wyrozumiały ale nie sentymentalny; unikalny ale nie ekscentryczny. Był pobożny lecz nie świętoszkowaty. A był tak bardzo zrównoważony gdyż był doskonale zintegrowany.

Oryginalność Jezusa była niezmożona. Nie był związany tradycją czy ograniczony zniewoleniem zawężonej konwencjonalności. Mówił z niezachwianą pewnością i nauczał z absolutnym autorytetem. Lecz jego wspaniała oryginalność nie przeszkadzała mu w dostrzeganiu klejnotów prawdy w naukach jego poprzedników oraz jemu współczesnych. A najbardziej oryginalną jego nauką było położenie nacisku na miłość i miłosierdzie w miejsce strachu i ofiar.

Jezus odznaczał się wyjątkowo śmiałymi poglądami. Napominał swych wyznawców aby głosili ewangelię wszystkim narodom. Był wolny od zaściankowości. Jego wyrozumiałe serce obejmowało całą ludzkość, nawet wszechświat. Jego zaproszenie zawsze brzmiało: „Ktokolwiek zechce, pozwólcie mu przyjść”.

Prawdziwie powiedziano o Jezusie, że „ufał Bogu”. Jako człowiek pomiędzy ludźmi, ufał najwznioślej Ojcu w niebie. Ufał swemu Ojcu jak małe dziecko ufa swemu ziemskiemu rodzicowi. Jego wiara była doskonała, jednak nigdy nie zarozumiała. Bez znaczenia jak okrutna mogła się wydawać natura, czy jak obojętny byłby jej stosunek wobec dobra człowieka na ziemi, Jezus nigdy nie zachwiał się w swojej wierze. Był odporny na rozczarowania i nieczuły na prześladowania. Był niewzruszony wobec oczywistego niepowodzenia.

Kochał ludzi jak braci, zauważając jednocześnie jak różnią się oni w zdolnościach wrodzonych czy cechach nabytych. „Chodził, czyniąc dobrze”.

Jezus był człowiekiem niezwykle radosnym, lecz nie był ślepym, bezmyślnym optymistą. Ciągle napominał: „Nie upadajcie na duchu”. Mógł zachowywać postawę tak pewną ze względu na swe niezachwiane zaufanie pokładane w Bogu i niewzruszoną ufność w człowieka. Zawsze był wrażliwy i taktowny w stosunku do wszystkich ludzi, gdyż kochał ich i wierzył w nich. Mimo to zawsze był wierny swoim przekonaniom i imponująco niezmienny w swym oddaniu dla czynienia woli jego Ojca.

Mistrz zawsze był szczodry. Ciągle powtarzał, że „bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać niż brać”. Powiedział: „Darmo wzięliście, darmo dawajcie”. A mimo tej całej swej bezgranicznej szczodrości, nigdy nie był rozrzutny czy ekstrawagancki. Nauczał, że trzeba wierzyć aby otrzymać zbawienie. „Każdy, kto prosi, otrzyma”.

Był bezpośredni lecz zawsze życzliwy. Powiedział: „Gdyby tak nie było, nie mówiłbym wam”. Mówił bez ogródek, lecz zawsze był przyjacielski. Był szczery w swej miłości do grzesznika i w swej nienawiści do grzechu. Lecz przy całej tej zadziwiającej bezpośredniości był bezbłędnie sprawiedliwy.

Jezus był wciąż radosny, pomimo że czasem pił do dna puchar ludzkiego smutku. Nieustraszenie stawiał czoła realnościom życia a jednak był przepełniony entuzjazmem dla ewangelii królestwa. Jednak to on panował nad swym entuzjazmem, nigdy entuzjazm nie panował nad nim. Poświęcił się w pełni „sprawie Ojca”. Jego boski entuzjazm doprowadzał jego nie uduchowionych braci do wniosku, że jest obłąkany, lecz przyglądający się temu wszechświat oceniał go jako model rozsądku i wzór najwyższego poświęcenia się śmiertelnika wysokim standardom życia duchowego. Jego kontrolowany entuzjazm był zaraźliwy; jego towarzysze zmuszani byli do podzielania jego boskiego optymizmu.

Ten człowiek z Galilei nie był człowiekiem smutku, był duszą radości. Zawsze mawiał: „Cieszcie się i radujcie”. Jednak gdy obowiązki tego wymagały, był skłonny kroczyć odważnie „doliną cienia śmierci”. Był radosny lecz jednocześnie pokorny.

Jego odwaga dorównywała tylko jego cierpliwości. Gdy wywierano nań nacisk, aby działał przedwcześnie, odpowiadał tylko: „Moja godzina jeszcze nie nadeszła”. Nigdy się nie spieszył; jego opanowanie było majestatyczne. Lecz oburzał się często na zło, nie tolerował grzechu. Był często bardzo poruszony, przeciwstawiając się temu co szkodliwe dla dobra jego dzieci na ziemi. Jednak jego oburzenie na grzech nigdy nie prowadziło go do gniewu wobec grzesznika.

Jego odwaga była imponująca lecz nigdy nie był nieroztropny. Jego hasło brzmiało: „Nie bójcie się”. Jego męstwo było podniosłe a jego odwaga częstokroć heroiczna. Lecz odwaga jego połączona była z rozsądkiem i kontrolowana logiką. Była to odwaga zrodzona z wiary, nie lekkomyślność ślepych przypuszczeń. Był naprawdę odważny, lecz nigdy zuchwały.

Mistrz był wzorem w czczeniu. Modlitwa jego, nawet z czasu młodości, zaczynała się od słów: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje”. Był on pełen szacunku nawet dla błędnych praktyk religijnych swych współbraci. Lecz to nie powstrzymało go od kwestionowania tradycji religijnych czy ostrego występowania przeciw błędom w ludzkim wierzeniu. Był pełen czci dla prawdziwej świętości a przecież słusznie mógł zwracać się do swych braci słowami: „Któż z was może mi dowieść grzechu?”.

Jezus był wielki, ponieważ był dobry a mimo to bratał się z małymi dziećmi. Był delikatny i bezpretensjonalny w swym życiu osobistym a mimo to był doskonałym człowiekiem tego wszechświata. Jego towarzysze nazywali go spontanicznie Mistrzem.

Jezus posiadał doskonale zjednoczoną osobowość ludzką. I dziś, tak jak w Galilei, wciąż jednoczy doświadczenie śmiertelnika i koordynuje wysiłki ludzkie. Jednoczy życie, uszlachetnia charakter i upraszcza doświadczenie. Wnika w ludzki umysł aby wywyższać go, zmieniać i przekształcać. Jest dosłowną prawdą: „Jeśli ktokolwiek ma w sobie Jezusa Chrystusa, jest nowym stworzeniem, to co dawne minęło, oto wszystko stało się nowe”.

Str. 1562 „Inni apostołowie odnosili się do Jezusa z szacunkiem ze względu na pewne szczególne i wybitne cechy jego doskonałej osobowości, ale Tomasz szanował Mistrza ponieważ ów miał wspaniale zrównoważony charakter. Coraz bardziej Tomasz podziwiał i szanował tego, który był tak łaskawie miłosierny a przecież tak bezwzględnie sprawiedliwy i bezstronny; bardzo stanowczy ale nigdy nie uparty; tak opanowany ale nigdy nie obojętny; tak pomocny i tak współczujący ale nigdy nie wścibski czy dyktatorski; tak silny ale jednocześnie tak delikatny; tak stanowczy ale nigdy nie szorstki czy grubiański; tak delikatny ale nigdy nie chwiejny; tak czysty i niewinny ale jednocześnie tak męski, bojowy i pełen siły; tak prawdziwie odważny ale nigdy nie szaleńczy czy nierozważny; tak wielki miłośnik przyrody ale tak wolny od wszelkiej tendencji jej czczenia; tak pełen humoru i tak lubiący żartować ale tak wolny od lekkomyślności i frywolności. To właśnie ta niezrównana symetria osobowości tak bardzo oczarowała Tomasza. Prawdopodobnie, spośród całej dwunastki, Tomasz intelektualnie najpełniej rozumiał i doceniał osobowość Jezusa”.

Str. 1589 „Mistrz wykazywał wielką mądrość i przejawiał doskonałą bezstronność w całym swoim postępowaniu z apostołami i wszystkimi jego uczniami. Jezus prawdziwie był mistrzem dla ludzi; wywierał wielki wpływ na swoich współbraci ponieważ w swojej osobowości łączył urok i siłę. Jego surowe, koczownicze i bezdomne życie charakteryzowało się subtelnym majestatem. Istniał intelektualny powab oraz duchowa moc przyciągająca w jego autorytatywnym sposobie nauczania, w jego klarownej logice, sile rozumowania, jego bystrej wnikliwości, czujności umysłu, w jego niezrównanym opanowaniu i subtelnej tolerancji. Był prosty, mężny, uczciwy i nieustraszony. Wraz z tymi wszystkimi fizycznymi i intelektualnymi czynnikami występującymi w postawie Mistrza, istniały w nim także te wszystkie duchowe uroki jego jestestwa, które były związane z jego osobowością – cierpliwość, łagodność, delikatność i pokora.

Jezus z Nazaretu miał naprawdę silną i dynamiczną osobowość; był intelektualną potęgą i duchową fortecą. Jego osobowość przemawiała nie tylko do duchowo nastawionych kobiet, znajdujących się wśród jego wyznawców, ale także do wykształconego intelektualisty Nikodema i do odważnego rzymskiego żołnierza, kapitana postawionego na straży przy krzyżu, który gdy skończył przyglądać się śmierci Mistrza, powiedział: „Prawdziwe, to był syn Boży”. A krzepcy, surowi rybacy galilejscy, nazywali go Mistrzem.

Wyjątkowo godne pożałowania są obrazy przedstawiające Jezusa. Te malowidła przedstawiające Chrystusa wywierają szkodliwy wpływ na młodzież; kupcy w świątyni pewnie nie uciekaliby przed Jezusem, jeśli byłby on takim człowiekiem, jakiego zazwyczaj przedstawiali wasi artyści. Był on pełen dostojnej męskości, był dobry lecz naturalny. Jezus nie pozował na łagodnego, słodkiego, delikatnego i poczciwego mistyka. Jego nauczanie było przejmująco dynamiczne. On nie tylko miał na myśli dobro, ale faktycznie chodził czyniąc dobro”.

Str. 1609 „Mistrz był doskonałym wzorem ludzkiej samokontroli. Kiedy mu urągano, on nie urągał; kiedy cierpiał, nie wyrzekł słowa groźby przeciwko swoim dręczycielom; kiedy był wydany przez swoich wrogów po prostu powierzył siebie prawemu osądowi Ojca w niebie”.

Str. 1671 „Najbardziej zadziwiającą i najbardziej rewolucyjną cechą misji Michała na ziemi była jego postawa wobec kobiet. W czasach i w pokoleniu, gdy było przyjęte, że w miejscu publicznym mężczyzna nie pozdrawiał nawet własnej żony, Jezus, w związku z trzecią turą po Galilei ośmielił się wziąć ze sobą kobiety jako nauczycielki ewangelii. I miał bezprzykładną odwagę uczynić to w obliczu nauczania rabinicznego, które głosiło, że byłoby „lepiej aby słowa prawa były spalone, niż miały być przekazane kobietom”. Jezus, w jednym pokoleniu, podźwignął kobiety ze stanu lekceważącego zapomnienia i trwającej wieki niewolniczej harówki. I jest rzeczą haniebną dla religii, która ośmieliła się przyjąć imię Jezusa, że w swojej późniejszej postawie wobec kobiet nie miała moralnej odwagi pójścia za jego szlachetnym przykładem.

Gdy Jezus obracał się między ludźmi, zauważali oni, że był zupełnie wolny od przesądów tamtych dni. Był wolny od religijnych uprzedzeń; nigdy nie był nietolerancyjny. W jego sercu nie było niczego, co przypominałoby antagonizmy społeczne. Podczas gdy przestrzegał tego co dobre w religii jego ojców, nie wahał się lekceważyć sztucznych tradycji, wyniku przesądów i niewoli. Ośmielał się nauczać, że katastrofy przyrody, wypadki czasu i inne tragiczne zdarzenia, nie są dopustem bożych wyroków czy tajemniczymi zrządzeniami Opatrzności. Potępiał niewolnicze poświęcanie się nic nie znaczącym obrzędom i demaskował fałszywe rozumowanie kultu materialistycznego. Śmiało głosił duchową wolność człowieka i ośmielał się nauczać, że śmiertelnicy w ciele są faktycznymi i prawdziwymi synami żywego Boga.

Jezus przewyższył wszelkie nauki swoich poprzedników, kiedy śmiało zamienił czyste ręce na czyste serce, jako znak prawdziwej religii. Rzeczywistość postawił na miejscu tradycji i wymiótł wszelkie aspiracje próżności i hipokryzji. A jednak ten nieustraszony człowiek Boży nie dawał upustu destrukcyjnemu krytycyzmowi czy przejawom krańcowego lekceważenia religijnych, społecznych, ekonomicznych i politycznych zwyczajów tamtego czasu. Nie był on agresywnym rewolucjonistą, był postępowym ewolucjonistą. Zajmował się niweczeniem tego co było tylko wtedy, kiedy równocześnie oferował swoim współbraciom rzecz wyższą, która powinna być.

Jezus nie wymagał posłuszeństwa od swoich zwolenników, ale je miał. Tylko trzech ludzi, których powołał osobiście, odmówiło jego zaproszeniu do zostania jego uczniami. Roztaczał osobliwą moc przyciągania nad ludźmi lecz nie był dyktatorski. Przewodził pewnie i nikt nigdy nie czuł się urażony wydawanymi przez niego poleceniami. Przejął absolutną władzę nad swoimi uczniami ale nikt nigdy się nie sprzeciwił. Pozwolił swoim wyznawcom aby nazywali go Mistrzem.

Mistrz był podziwiany przez wszystkich, którzy go spotkali, za wyjątkiem tych, którzy żywili głęboko zakorzenione religijne uprzedzenia lub tych, którzy uważali, że dostrzegli polityczne niebezpieczeństwo w jego nauczaniu. Ludzie byli zdumieni oryginalnością i autorytatywnością jego nauczania. Podziwiali jego cierpliwość w postępowaniu z zacofanymi i natrętnymi ludźmi zadającymi pytania. Bali się go tylko ci, którzy go nie spotkali a znienawidzony był tylko przez tych, którzy uważali go za orędownika tej prawdy, której przeznaczeniem było obalenie zła i błędów, które oni zdecydowani byli zachować w swych sercach za wszelką cenę.

Wywierał wielki i szczególnie fascynujący wpływ zarówno na przyjaciół jak i na wrogów. Tłumy mogły podążać za nim tygodniami tylko po to, żeby usłyszeć jego łaskawe słowa i ujrzeć jego proste życie. Oddani mu mężczyźni jak i kobiety, kochali Jezusa z niemalże nadludzkim uczuciem. Im lepiej go poznawali tym bardziej go kochali. I wszystko to jest prawdą; nawet dzisiaj i we wszystkich przyszłych epokach, im bliżej będzie człowiek poznania tego Boga-człowieka, tym bardziej będzie go kochać i za nim podążać”.

Str. 1674 „To czego Jezus nauczał o zrównoważonym charakterze nie wywarło takiego wpływu na jego towarzyszy jak fakt, że jego własne życie było tak wymownym przykładem jego nauczania. Żył pośrodku stresu i burzy lecz nigdy się nie zachwiał. Jego wrogowie wciąż szykowali mu pułapki lecz go nigdy nie usidlili. Mędrcy i uczeni usiłowali go zwieść lecz on nie pobłądził. Usiłowali go uwikłać w dyspucie lecz odpowiedzi jego były zawsze oświecające, dostojne i ostateczne. Kiedy przerywano mu dyskusję rozlicznymi pytaniami, odpowiedzi jego były zawsze znamienne i decydujące. Nigdy nie uciekał się do niegodziwych taktyk, będąc pod ciągłym naciskiem swoich wrogów, którzy nie wahali się stosować każdego rodzaju fałszywych, nierzetelnych i niecnych metod ataku na niego”.

Str. 1874, 1875 „Jezus szerzył otuchę wszędzie gdzie poszedł. Był pełen łaski i prawdy. Jego towarzysze nigdy nie zaprzestali dziwić się łaskawym słowom, które płynęły z jego ust. Możecie kultywować łaskawość, ale miłosierdzie jest aromatem życzliwości, który emanuje z przesyconej miłością duszy.

Dobroć zawsze wzbudza szacunek, ale kiedy pozbawiona jest łaski, często odpycha uczucie. Dobroć przyciąga powszechnie jedynie wtedy, kiedy jest łaskawa. Dobroć odnosi skutek tylko wtedy kiedy pociąga.

Jezus naprawdę rozumiał ludzi; dlatego też mógł przejawiać prawdziwą życzliwość i okazywać szczere współczucie. Rzadko jednak ulegał litości. Podczas kiedy współczucie jego było bezgraniczne, jego życzliwość była praktyczna, osobista i konstruktywna. Jego obycie z cierpieniem nigdy nie rodziło obojętności i zdolny był do służenia udręczonym duszom bez pomnażania ich litości nad samymi sobą.

Jezus mógł tak bardzo pomagać ludziom dlatego, że kochał ich tak szczerze. Naprawdę kochał każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko. Mógł być tak oddanym przyjacielem, gdyż posiadał nadzwyczajną wnikliwość – wiedział dokładnie co znajdowało się w sercu i umyśle człowieka. Był dociekliwym i przenikliwym obserwatorem. Był mistrzem w rozumieniu ludzkich potrzeb, inteligentnie dostrzegał ludzkie pragnienia.

Jezus nigdy się nie spieszył. Zawsze miał czas pocieszać swoich bliźnich „jak przechodził obok”. W jego obecności jego przyjaciele nie czuli się skrępowani. Był czarującym słuchaczem. Nigdy nie zajmował się wścibskim zagłębianiem się w dusze swoich towarzyszy.

Kiedy pocieszał głodne umysły i służył spragnionym duszom, adresaci jego miłosierdzia nie czuli, że spowiadali się przed nim, ale tak jak gdyby naradzali się z nim. Ludzie mieli do niego bezgraniczne zaufanie ponieważ widzieli, że pokładał w nich tak wiele wiary.

Nigdy nie sprawiał wrażenia, że jest ciekawy ludzi i nigdy nie okazywał chęci kierowania, rządzenia nimi czy ich korygowania. Wzbudzał głęboką wiarę w siebie i bezprzykładną odwagę u wszystkich tych, którzy mieli okazję z nim przebywać. Kiedy uśmiechał się do człowieka, śmiertelnik taki czuł, że posiadł większe możliwości rozwiązywania swoich wielorakich problemów.

Jezus kochał ludzi tak bardzo i tak mądrze, że nigdy nie zawahał się być dla nich surowy, kiedy okoliczność wymagała takiego karcenia. Często zabierając się do pomocy człowiekowi, zwracał się o pomoc do niego samego. W ten sposób ożywiał jego zainteresowanie i odwoływał się do lepszych stron ludzkiej natury.

Mistrz potrafił dostrzec zbawczą wiarę w pospolitym przesądzie u kobiety, która szukała uzdrowienia poprzez dotknięcie jego szaty. Zawsze był gotów i skłonny do przerwania kazania, czy przetrzymania tłumów, podczas gdy służył potrzebom jednostki, nawet małemu dziecku. Wielkie rzeczy zdarzały się nie tylko dlatego, że ludzie mieli wiarę w Jezusa, ale również dlatego, że Jezus miał tak wiele wiary w nich.

Większość naprawdę ważnych rzeczy, jakie Jezus powiedział czy zrobił, wyglądała na zdarzenie przypadkowe, które nastąpiło „kiedy przechodził obok”. Tak mało było profesjonalizmu, starannego planowania czy przemyślenia w ziemskiej służbie Mistrza. Rozdawał zdrowie i szerzył radość naturalnie i w pełni łaski, tak jak szedł przez życie. Było dosłowną prawdą, że „chodził, czyniąc dobrze”.

I dobrze by było aby zwolennicy Mistrza, we wszystkich epokach, uczyli się służyć jak „przechodzą obok” – czynić bezinteresownie dobro, tak jakby właśnie zajmowali się swoimi codziennymi sprawami”.

Fragmenty z Księgii Urantii.

Przekład: Małgorzata Jaworska

33 myśli nt. „Jezus Chrystus – doskonała osobowość

  1. Janusz

    Te fragmenty – to kwintesencja życia Jezusa. „Bądźcie doskonali, jak Ojciec wasz jest doskonały…” – oto cel i jednocześnie droga każdego z nas. Jezus nie rzucał słów na wiatr – On je uosabiał, dawał żywy przykład własnym postępowaniem.To niesamowite, ale przecież prawdziwe.
    Czekam z niecierpliwością na ukazanie się książki.

    Odpowiedz
  2. Stach

    Zaiste, jeszcze nikt nie przewyższył Jezusa w miłości na tej planecie.Myśle, że samo dorównanie mu w miłości jest już niezłym wyczynem.

    Odpowiedz
  3. jjdana

    Janusz…On jak nikt wiedział, że jesteśmy doskonali, tylko o tym nie wiemy, dlatego zostawił nam Klucz do tej „łamigłówki”-Miłość. Powiedział”…nie po słowach, a po czynach poznasz…”, a to drugi klucz do odróżnienia świadomości chrystusowej od podszywających się ściemniaczy. Mistrz jedynie idealnie uosabiał, to co głosił. Proste? Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  4. Irena

    Jakoś w mojej wyobraźni Jezus to wzór człowieka doskonałego. Tak , człowieka, choć bezspornie był kimś więcej. Jednakże przybierając człowiecze ciało stał się człowiekiem , choć zapewne na chwilę. Szkoda,że Jego postawa jest tak trudna do naśladowania. On był doskonały, my nie.

    Odpowiedz
  5. DawidS

    Jezus głosił tę samą prawdę co 3 największe religie naszego świata i być może kilka innych. Z czasem jego nauki i całe chrześcijaństwo stało się sektą i jest nią aż do dzisiaj. Smutne ale prawdziwe.
    A narodził się jak każdy z nas.

    Odpowiedz
  6. Jan

    Kiedyś, w czasie medytacji zobaczyłem, zobaczyłem postać Jezusa. Wspaniały, uśmiechnięty, z długimi właosami, twarz trochę zadziorna ( w uśmiechu). To było wspaniałe. Wewnetrznie wiedziałem że to On. To było jedno z kilku fantastycznych przeżyć. Jak czasem widze w kościołach, jak pokazują, próbują pokazac jego ciało na krzyżu, mizerne, urągające jego istocie, jest mi ogromnie przykro.
    Widziałem płakorzeźbe Jezusa na krzyżu w kościele w W-ie na Ursynowie, coś strasznego się we mnie działo. Ludzie stojący tak, nie poznali by Jezusa gdyby tak przeszedł pomiedzy nimi…..

    Odpowiedz
  7. spełniony i bogaty

    a Ja pójde dalej i powiem,ze kazdy z nas ma taką samą moc jak Jezus i tak samo jak On jesteśmy dzićmi Bożymi. Jezus wiedział jak tą moc wykorzystac (uniwersalna inteligęcja).mówiąc „proscie a będzie wam dane”
    nie chodziło mu tylko o zbawienie lecz o wszystko co dusza zapragnie. a kto w sercu uwierzy ten otrzyma.

    Odpowiedz
  8. inteligent

    Pozwólcie, że trochę namieszam. Powyższy opis tej postaci jest tak wyidealizowany, że wręcz śmieszny. Nie ma i nigdy nie będzie takiego człowieka. To po prostu zwykła utopia! A żebyście nie mówili, że się czepiam, przytoczę kilka oryginalnych wypowiedzi Idola chrześcijaństwa zaczerpniętych wprost z Ewangelii.
    Jezus mówi: „Jeżeli kto przychodzi do mnie a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łukasz 14-26). To zdradza fanatyzm a nie miłość;
    dalej: „Idźcie ode mnie, przeklęci, w ogień piekielny”, „I pójdą na męki wiedzne”, „… i wrzucą (aniołowie) ich w piec ognisty, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”, „I pójdą ci na męki wieczne” itd. itp. Trudno doszukać się tu dobrotliwego przyjaciela ludzi, raczej sadystę, znajdującego przyjemność w straszeniu maluczkich.
    Albo te słowa (Marek): „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych. którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień u szyi i wrzucić go w morze”. To są słowa Boga? Raczej prostaka!
    Rozumiem, że idealizuje się mit boskości, ale żeby nie zauważać podstawowych sprzeczności? Cóż, na ludzi epoki brązu może to działało. Dziwię się
    jednak, że działa i dziś…
    Warto się nad tym zastanowić. Na koniec cytat Bertranda Russela:
    „Stanowczo nie zdaje mi się, żeby Chrystus, czy tpo pod względem mądrości, czy to dobroci, stał tak wysoko jak niektóre postaci historyczne. Z tego punktu widzenia postawiłbym Buddę i Sokratesa wyżej od niego”.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Kris

      „Jeżeli kto przychodzi do mnie a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”To zdradza fanatyzm a nie miłość;”

      Po prostu tego nie rozumiesz. Chodzi o to, że żeby być uczniem Jezusa trzeba wyrzec się rodziny i siebie samego, jego droga jest tak trudna. Po prostu nie jest możliwe- robić jedno i drugie- być Jego uczniem i jednoczesnie poswięcac się rodzinie lub spełniać swoje pragnienia jednocześnie :)
      Przepuściłeś to zdanie przez filtr własnych wartości, nie próbując go zrozumieć.

      Odpowiedz
  9. Wojtek

    Drogo „Inteligencie ”

    Jezus był prorokiem , osobą , która pokazała drogę do Boga , był nauczycielem , czy ty modlisz się do swoich nauczycieli ?? Namieszałeś , rzeczywiście , cytując ludzi , którzy swoje wypowiedzi zaczynali od słów ” nie zdaje mi się ” … Genialne …

    Odpowiedz
  10. Aga

    dla mnie osobiście Jezus jest Mistrzem.
    I mimo, ze czasem jego słowa są niezrozumiałe dla nas obecnie żyjących, to jednak nie zmienia to faktu o uniwersaliźmie Jego nauki.
    Inteligencie, wiele innych cytatów można przytoczyć, które nie do końca są zrozumiałe w naszym kontekscie kulturowym. Pomijając jednak zawiłą kwestię siedliska kulturowego – mam pytanie, czy przytaczając te slowa, zastanawiałeś się – jakie jest ich prawdziwe znaczenie? Wiara jest darem dla kazdego, kto ma otwarty umysł- nie tylko inteligencję.

    Odpowiedz
  11. snadek

    Jezus pytany przez mędrców z Heliopolis co jest najważniejsze dla człowieka powiedział: miłować Boga z całego serca swego, z całej duszy i całą mocą swoją, a bliżieniego swego jak siebie samego. A dlaczego to takie istotne spytali medrcy, na to odrzekł Jezus: „zamieszkać na zawsze w Królestwie Niebieskim może tylko ten człowiek, u którego w sercu króluje miłość, bo niebo jest miłością” readingi Edgara Caycego

    Odpowiedz
  12. Omar

    Ja uważam, że Jezus (pokój z Nim) był Prorokiem. On objawił nam drogę do Boga, a chrześcijanie wypaczyli to co powiedział, aż w końcu Proroka uznali za Boga. Jak można uznawać Jezusa za Boga skoro wyraźnie mówił „Nie tak jak ja chcę, ale Ojciec mój w niebie” albo „Boże oddal ten kielich ode mnie”. Chrześcijanie wymyślili tak skomplikowane dogmaty, że teraz sami się gubią, dlatego ja wybieram Islam. Każdy Prorok wskazywał drogę do Boga. Inteligent dał wiele cytatów, no ale niestety nie podał kontekstu, więc i tym nic nie zdziałał. Owszem, Jezus był doskonały i należy wzorować się na Nim jak na każdym Proroku, bo byli naprawdę poddani Bogu, a tylko Bóg, który objawił Torę, Ewangelię i Koran jest prawdziwy. Dziwi mnie, że nie ma tu ukazanej sylwetki Mahometa (pokój z Nim) wbrew tego, co się o Nim mówi był to także doskonały człowiek, który zawierzył całe swe życie Bogu. Dziękuję.;)

    Odpowiedz
  13. blabla

    religia katolicka to jest jedna wielka, żałosna szopka. tak straszą diabłem a kościół sam nim jest. co do Biblii nie mam nic przeciwko, koran owszem, warto poczytać.

    Odpowiedz
  14. Janusz

    Witam
    Jezus jest osobą tak kontrowersyjną że trudno się o nim wypowiadać.
    Jeżeli chodzi o teksty w Biblii to Jego wypowiedzi są często po przekręcane i zmieniono
    w nich ich sens i znaczenie.
    Dlatego nie można się na nich opierać (oczywiście tych niektórych-niezrozumiałych).
    Właściwie od tego chciałem zacząć; dlaczego mówicie o nim w czasie przeszłym!!!!!!
    Przecież on żyje do dzisiaj!!!!!!
    Pojawia się w różnych miejscach na ziemi i są o tym opisy.
    Dodatkowym dowodem jego istnienia jest np.
    Autobiografia jogina. Autor pisze że Jezus pojawia się w jego pokoju i wspólnie omawiają
    kwestie zawarte w Biblii, autor właśnie o nich pisał.
    W książce Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu Jezus pojawia się 10-ciu naukowcom.
    Jego wypowiedzi są tam zawarte a sam Jezus dziwi się że ludzie o nim zapomnieli i widzą go tylko w tym krótkim okresie do momentu ukrzyżowania a przecież późniejszy okres około 2000lat jest okresem dłuższym a on w nim żyje, działa jest aktywny tylko dla większości nie widoczny.
    Pozdrawiam wszystkich
    Janusz

    Odpowiedz
  15. ryś

    duzo madrosci i duskutantow tutaj. a ja powiem krótko. kto sie da za mnie pokroic jest wielki i moze dyskutowac dalej. pozdrowka kochani

    Odpowiedz
  16. Józef B

    Ew. Łukasz opisł scenę, gdzie ślepiec staje przed Jezusem. Pierwszą rzeczą jaką Jezus mówi do niego jest pytanie: „Cóż chcesz, abym ci uczynił?”. Chodź może to się wydawać oczywiste, Jezus nie zakłada niczego z góry. Czeka, aż człowiek jasno deklaruje: „Panie, abym przejrzał:”. Pomyślmy jaka jest nasza reakcja, gdy słyszymy, że wcielony Bóg splunął i swą plwociną zmieszaną z ulicznym pyłem uzdrowił człowieka. Jakże ta „niehigieniczna” metoda może być uznana za właściwe lekarstwo?.

    Odpowiedz
  17. Józef B

    Ewangelista Jan napisał, że na początku było „Słowo”, jest to przekręt, tym bardziej że dalsze wywody Jana odnoszą te „Słowo” do osoby Jezusa. Bardziej logiczne wydaje się że: Na początku była „Myśl”,
    a myśl była u Boga. Tym, co zaczęło istnieć poprzez Niego, było życie i narodzili się nie z krwi ani ciała, ani z woli człowieka, lecz z Boga. Słowa „Narodzili się”, odnoszą się do wielu synów, a nie do jednego.
    W szkółce niedzielnej może usłyszałeś: pasus o pięknych kwiatach, które nie troszczą się o jutro, lecz zażywają swobody w ponadczasowym Teraz, a Bóg w obfitości im wszystkiego dostarcza. Głębia i radykalizm tych nauk wciąż pozostają nierozpoznane. Człowiek imieniem Jezus został „Chrystusem”, naczyniem czystej świadomości. Powtórne nadejście „Chrystusa” to w istocie przemiana ludzkiej świadomości, przeskok z czasu w obecność, z myślenia w czystą świadomość. Jezus w swych naukach wspomina o pięciu głupich (nieświadomych) pannach, które mają za mało oliwy (świadomości), żeby wytrwać w stanie obecności, toteż nie są gotowe na spotkanie oblubieńca (Teraźniejszości) i nie dostają się na ucztę weselną, (nie dostają oświecenia). Znaczenie tych przypowieści umknęło nawet ewangelistom, toteż pierwsze błędy interpretacyjne i zniekształcenia wkradły się już w pierwszej fazie zapisywania, słów Jezusa. W miarę nawarstwiania się błędnych wykładni prawdziwy sens zupełnie się zatracił. W przypowieściach tych mówi się nie o końcu świata, lecz o końcu czasu psychicznego. Przyczyną wszelkiego zła jest nieświadomość. Dopóki nie nastąpi głęboka przemiana ludzkiej świadomości, cierpienie świata pozostanie bezdenną otchłanią.

    Odpowiedz
  18. Józef B

    Profesor Nestle, autorytet historii Kościoła i pratekstów Ewangelii, mówi w swoim wstępie do krytyki tekstu „Greckiego Testamentu” następująco: Dowody potwierdzają, że Pisma Greckie zostały sfałszowane przez tak zwanych: Kreatorów. Promotorem tej inicjatywy był Cesarz Rzymu Konstanty. Po soborze Nicejskim w 325 roku Konstanty powołał uczonych zwanych kreatorami do skorygowania tekstu Pism Świętych a następnie, przez pewne opuszczenia i wstawki, poddał Harmonizacji, aby uzyskać jedną Ewangelię. Łacińska Wulgata jest pierwszym i oficjalnie uznanym przekładem katolickim Pism Świętych opublikowanym na zlecenie Damazego I w 382 roku i stała się jedyną podstawą do dalszych tłumaczeń. Oryginalnych tekstów brak. Dlaczego?. Historyczne dowody fałszu są opisane w Kanonie Muratoriego (180 r. w Rzymie). itd. Zachęcam do przeczytania książek: „Potęga teraźniejszości”.Eckhart Tolle, „RAMTHA Biała Księga” JZ Knight – Celem tych książek jest przekazanie wskazówek. Kluczem rozwoju jest nie nauka na pamięć tekstów uznawanych przez ludzi za święte, ale zwrócenie się do Boga. „Celem jest Bóg i Jego Miłość”. Wielu, zbyt wielu z was czci drogowskazy zamiast iść naprzód. Więcej pokory, więcej skromności moje dzieci. Ja + ty = 1
    Jeśli więc ty jesteś Ja muszę w tym równaniu być „zerem”. Innymi słowy, gdy twoje ja (ego) zniknie otworzy się przestrzeń, niebiosa, pojawiam się Ja. Pojawia się mądrość, miłość i moc. Sam Bóg.

    Odpowiedz
  19. Łukasz

    „Jedną z największych radości mojego życia było poznanie osoby Jezusa Chrystusa za pośrednictwem księgi Urantii”. Padłem jak to przeczytałem. Następnym krokiem było od razu ściągnięcie i zapoznanie się z wyżej wymienioną księgą stawianą, z jakiegoś powodu, przez autora tego artykułu jako przekaz nadrzędny wobec Ewangelii. Jest rzeczą oczywistą, że książka napisana w połowie dwudziestego wieku zawiera bardziej rzetelne informacje i bardziej prawdziwy przekaz niż teksty źródłowe pisane przez naocznych świadków i towarzyszy Jezusa.

    Piszesz, że dopiero księga Urantii pozwoliła Ci dostrzec prawdziwą osobę Jezusa, takiego jakim widzieli go Jego uczniowie i jaki był na co dzień. Jest to śmieszne bo to właśnie ta księga mówi o nim bezosobowymi, zimnymi ogólnikami, podczas gdy Ewangelia ukazuje go bezpośrednio podczas życiowych sytuacji, a nawet w różnych stanach emocjonalnych. Jezus płacze nad grobem przyjaciela, czule obejmuje Matkę i wpada w gniew wobec handlarzy na Rynku Świątynnym. Jeśli bardziej ludzki i bezpośredni jest dla Was opis: „Mistrz był doskonałym wzorem samokontroli” to widać macie zachwiany sposób percepcji.

    Zdanie o kobietach także jest powalające. „Przykre, że kościół nie miał moralnej postawy pójścia za jego przykładem”. Szkoda, że takie osądy rzuca ktoś kto pewnie nigdy nie czytał papieskich encyklik ani katechizmu kościoła katolickiego. W kościele w żaden sposób nie odbiera się wartości ani godności Dziecka Bożego kobiecie. Stwierdza się jedynie zróżnicowanie kobiet i mężczyzn pod pewnymi względami zarówno fizycznymi jak i psychicznymi. Mężczyzna i kobieta są różni, nie oznacza to, że jedno z nich jest gorsze. Jesteśmy po prostu inni i każde z nas posiada inne cechy i predyspozycje. Świadomość tego zróżnicowania jest jednym z fundamentalnych gwarantów ładu na świecie.

    Co do samej księgi to na początku zastanawiałem się, czy nie jest to jakiś rodzaj żartu, ale po kilku stronach przestało mnie to śmieszyć a zaczęło przerażać. „Wyjaśnienia mechaniki wszechświata” zawarte w księdze są jakimś kosmologicznym bełkotem. Nie zamierzam dyskutować z tymi nonsensami, ale zadam jedno pytanie? Jaki cel ma ta księga? Szeroko rozumiany rozwój duchowy? Czy naprawdę do osiągnięcia rozwoju duchowego muszę wiedzieć, że jest 7 rodzajów Absolutu i Wyspa Raj jest nieruchoma? Mój świat nazywa się Urantia i leży w którymś tam z kolei wszechświecie poza Ostatecznym Bogiem Absolutnym. Chyba sam fakt podania nadrzędnej nazwy Świata demaskuje tę księgę jako nieudolną mistyfikację. Jak to sobie tłumaczycie? Urantia jest oficjalną nazwą używaną przez Boga? Ma ją zapisaną gdzieś w swoich rejestrach i kiedy rozmawia z archaniołem Gabrielem mówi „leć na Urantię powiedzieć Marii, że urodzi Mojego Syna”? Bóg nie potrzebuje nazw bo nie mówi w żadnym języku, nie potrzebuje używać pojęć. To człowiek wymyśla nazwy, ponieważ po prostu są mu potrzebne do komunikacji. Dlatego Bóg zapytany o swoje imię odpowiada Jestem, który Jestem. Oczywiście nie jest to jego prawdziwe imię, ale jest to znaczenie którym możemy posługiwać się my ludzie, a jego przekaz jest dla nas zrozumiały. Czytając fragment o nazwie świata myślałem z początku że książka zawiera opis świata fantasy. Niestety tak się jednak nie stało.

    Zastanawia mnie jedna rzecz. Rozumiem ludzi, którzy nie wierzą w nic poza empirycznym doświadczeniem. Całkowicie nie rozumiem jednak waszej postawy. Macie do wyboru wierzyć w religię piękną, logiczną i spójną, głoszącą miłość do drugiego człowieka, oraz zaufać 2 tysiącom stron „objawionego kosmicznego bełkotu”

    Jeśli czytając to wydawało się komuś, że coś dyskredytuję albo poniżam to tak! robię to!

    Odpowiedz
  20. Andrzej

    Drogi Łukaszu. Masz absolutną rację. Prawda jest taka, że każdy człowiek posiada głód/pragnienie Boga. Każdy – czy się do tego przyznaje czy nie, czy ma tego świadomość czy też nie. I stąd biorą się te wpisy ludzi, którzy poszukują. To jest normalne. Niestety bardzo często ludzie szukający dobra i szczęścia trafiają na różne źródła przygotowane specjalnie przez szatana. Więc czytają ci biedni ludzie te brednie i podniecają się kłamstwami, których niewątpliwie oni potrzebują, aby zapełnić pustkę w sercu.

    ALE TEJ PUSTKI NIE MOŻE ZAŁATAĆ ŻADEN CZŁOWIEK SAM SOBIE !!!

    Chcę w tym miejscu dać pewne wyjaśnienie historyczne – otóż Adam i Ewa będąc w Raju mieli wszystko pod dostatkiem. Nie potrzebowali niczego więcej. Zatem nie odczuwali tego, co odczuwa dziś każdy człowiek na Ziemi – dążenie do SZCZĘŚCIA i DOSKONAŁOŚCI. Oni nie mieli takich myśli, ponieważ już doświadczali szczęścia i pełni, które dawał im Bóg. Niestety po grzechu pierworodnym, zastali wygnani z Raju i stracili wszystko. Od tego momentu każdy człowiek na świecie ma pragnienie Dobra i Szczęścia. Głód ten jest tak naprawdę pragnieniem spotkania i doświadczenia samego Boga. Mamy to niejako w „duchowych genach”.

    I-szą prawdą Kerygmatu jest zdanie, że „Bóg Cię kocha zawsze i bezwarunkowo i chce dla Ciebie jak najlepiej”. Dlatego pomimo grzechu pierworodnego i w konsekwencji wygnania z Raju i utraty przebywania z Bogiem „twarzą w twarz” – Pan Bóg nie zostawił nas „na pastwę losu”. Z szalonej miłości do nas postanowił dać nam swojego Syna – Jezusa Chrystusa, który za nas, wziął się za „brudną robotę” – umarł na Krzyżu, aby wyparowały wszystkie grzechy ludzkości i dzięki temu człowiek mógł z powrotem doświadczać Miłości Bożej, taką samą jaką mieli w Raju Adam i Ewa.

    Dlatego jeśli chcemy być szczęśliwymi i doskonałymi, albo po prostu mieć sensowne życie i wieczność musimy jedynie przyjąć dar, który nam Bóg dał – zbawienie w Jego Synu Jezusie Chrystusie.

    Źródłem Miłości, Szczęścia i wszelkiego zaspokojenia człowieka był, jest i będzie Pan Bóg, który daje swoją Miłość ZA DARMO. Ale Bóg szanując człowieka, grając fair play, nie będzie człowieka uszczęśliwiał na siłę – Bóg liczy się z naszym zdaniem. Dlatego jeśli chcesz otrzymać od Boga dar Jego Miłości – to POPROŚ GO O TO. To naprawdę wystarczy. Dziś jest czas, aby odpowiedzieć Bogu – TAK, chcę dar od Ciebie, Panie. Zabierz Panie mój strach, lęki, grzech, demony, itp… Daj mi swego Ducha, który mnie pociesza, rozkręca w działaniu i w życiu, który się we mnie modli, gdy ja tego nie potrafię.

    Podsumowanie (dla czytelników tej strony): Bóg jest Źródłem Dobra, Miłości, Szczęścia, Mądrości i … brak ludzkich słów, żeby Go ogarnąć, ale myślę, że w tym miejscu już wiadomo o co chodzi. Nikt i nic innego tego nie posiada. Tylko Bóg. Im szybciej ludzie to zrozumieją tym szybciej przestaną marnować czas na czytanie tych bredni z portali jak ten i jemu podobne. A czas leci i życie jest krótkie – możecie szukać odpowiedzi na tej stronie – ale nie życzę Wam, abyście po Waszej śmierci zostali „z ręką w nocniku”, tzn. że sfrajerzyliście życie, bo nie chciało Wam się opowiedzieć Panu Bogu TAK, gdy Wam oferował wszystko.

    Odpowiedz
  21. szewc

    Wypadałoby pogodzić się, że Jezus Chrystus stworzył swój Kościół.
    W Kościele nic nie zostało sfałszowane, ale ciężko nam Jego zrozumieć. Jezusa nie rozumieją również papieże pontyfikalni i to jest naturalne. Podkreślam -każdy człowiek zrozumie Jezusa po swojej śmierci. A śmierć jest fajna . Jest bolesna ,ale fajna.
    — pytanie dodatkowe :ile zarabiają naczelnicy sekt. Na pewno nie są świętymi lecz ludzmi, którzy mają konta w banku.

    Odpowiedz
  22. kristofer

    Musimy oddać się JEZUSOWI CHRYSTUSOWI w 100 PROCENTACH a nie w 99procentach to robi rzeczy takie ze tego nie pojmiemy.W moim życiu Jezus Chrystus ukazał się jako ŚWIATŁO w kościele nad ołtarzem to nasze słońce jest bardzo słabe do jego światła.Drugi raz ukazał się kiedy miałem spoczynek w duchu świętym swoją miłością spokojem i jasnośćią to moge opisać że miłość którą my się obdarowujemy co dzień to jest jak 1 procent do stu czyli Miłośc CHRYSTUSOWA jest ponad wszystko i sam tego doświadczyłem i w moim życiu cuda dzieją się a ja uważam że jedna jedyna rzecz w której zakochany jestem w wierze i cudach CHRYSTUSA i to jest dla napędowa moc do wszystkiego. Jeszcze raz opisuje musimy oddać się Jezusowi uwierzyć w niego a nie w żonę,prace,grupy społeczne znajomi że ktoś przeszkadza mi i zamiast wierzyć że cały świat spiskuje by mu zaszkodzić postanowiłem wierzyć że cały świat spiskuje by było mu dobrze. Błogosławieństwa dla wszystkich którzy to czytają.

    Odpowiedz
  23. Zrozumienie

    „Jeśli czytając to wydawało się komuś, że coś dyskredytuję albo poniżam to tak! robię to!”

    Bardzo zachęcające zaproszenie do zaiste pięknej religii, gdzie poniżanie, zamiast zrozumienia jest na porządku dziennym jak widać! Absolutny brak tolerancji wobec poszukiwaczy prawdy, różnych jej źródeł, wszystko inne co pozwala spojrzeć głębiej na postać Jezusa i tego jak żył, na wiarę, na Boga, na samego siebie – złe! Bo przecież tylko jedna religia jest prawdziwa i prowadzi do Boga i tylko jedno pismo o tym pisze! To jest niestety fanatyzm, którego skutkiem są wojny na tle religijnym!

    Skrywanie i niszczenie ksiąg, usuwanie nie pasujących do reszty fragmentów, zapisów, tuszowanie i wypieranie wszystkiego innego itd. Jak można zaufać komuś takiemu?

    Przekaz ogólny jest jak najbardziej ok i się z nim zgadzam, ale bronienie ludziom drogi do prawdy, rozwoju duchowego, zrozumienia, do których źródeł jest znacznie więcej niż Pismo Święte (kto zajrzał w te inne źródła ten wie i widzi w nich jedną i tą samą drogę – drogę do Boga) i tuszowanie tego jest powodem odepchnięcia! Zostało to zrobione niewłaściwie!

    Odpowiedz
  24. iwusia

    A jednak dzięki temu artykułowi i Waszym licznym komentarzom wiem ,że chcę iść drogą wyznaczoną przez Jezusa . Nareszcie wszystko stało się jasne . Bóg mnie kocha .

    Odpowiedz
  25. Wiatr

    Czytam tak wasze komentarze i te najbardziej nacechowane pojeciami i slowami „zaszczepionymi” z terminologii naszej a mzoe waszej religii. I dochodze do wniosku ze ci ktorzy ich korzystaja zamykaja sobie droge ku prawdzie. Samo ich uzywanie jest ok ale trwanie jako pewnik juz nie.

    Mnie ciekawi czy afirmacje ze Zlotej Ksiegi Saint Germain’a tez jedna tu osoba zaneguje jak Ksiege Urantii ze to dzielo Szatana?

    Zycie i Nauki Mistrzow dalekiego wschodow jasno mowia co Jezus poweidzial o Szatanie: Szatan istnieje tam gdzie ty jestes.. Czyli wtedy gdy w niego wierzysz.

    Ktos kto tu mowi ze KU jest dzielem szatana mozna i Ewangelie tak nazwac. SZATAN to WYMYSL ludzki. SZATAN = EGO. Mysli ktore nami manipuluja. Saint w Afirmacja jasno wyjasnia znaczenie slow Jezusa: „Powinienes sluzyc jednemu Panu”. Tym Panem jestes Ty w swoim wslasnym Osobistym SWIECIE. „Chwyc berlo wladzy” jak brzmia slowa i rzadz swoim krolestwem w swoim niebie. Niech twoje zycie bedzie osobistym niebem i panuj nad Nim. Badz Bogiem wlasnego Zycia osobistego.

    Mam nadzieje ze to rozwieje pewne watpliwosci. Siedze i mysle nad tymi sprawami caly czas. Myle sie ale sam dochodze do wnioskow majac wiedze z przeroznych zrodel.

    „Od zboza chwasty mamy oddzielac” Wpierw trza wiedziec co jest tym chwastem prawda? :)

    Odpowiedz
  26. Janusz

    Witam wszystkich
    Nie będę komentował tych wypowiedzi ale uważam
    że księga Urantii jest ponad czasowa.
    Jest w niej bardzo dużo informacji.
    Nie możemy wiele rzeczy sprawdzić, ale wiedzy nigdy nie za dużo. To fakt że religie nam ograniczają
    wolność a i dewiacji i dogmatów w nich nie brakuje.
    Oczywiście spełniają właściwą rolę do pewnego momentu (jako wiedza podstawowa)ale gdy zabraniają poszukiwania na własną rękę, to należy się zastanowić nad tym co wybrać, rozwój czy fanatyzm.
    Co do Jezusa to uważam go za wysoko rozwiniętego brata (dużo mu zawdzięczam)a nie za Boga.
    Swado-mość Boska wypełnia cały wszechświat i nie powinniśmy jej sprowadzać do jednej osoby.
    Jeżeli chodzi o zło to ono wyraża się bezosobowo.
    Może występować jako objawione a nie jak niektórzy
    nadają mu wiele imion. Człowiek jet istotą przez którą może się przejawić wszystko, za równo dobro jak i zło a nie powinno się przy ty obwiniać kogoś innego niż siebie. To są nasze wybory co wybierzemy! Oczywiście że nasz świat został zafałszowany przez „ego” które pragnie, pożąda
    i ciągle czegoś chce. Jak to zrozumiemy to się
    znajdziemy o jeden krok bliżej prawdy.
    Polecam Nowe Pismo Święte przekazane przez Jezusa.
    Pozdrawiam wszystkich poszukiwaczy prawdy.
    Jednoczę się z Wami w tych poszukiwaniach.
    Janusz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.