Archiwa kategorii: Inni Autorzy

Odrobina holistycznej inspiracji, czyli o wskazówkach usprawniających biznes.

Odrobina holistycznej inspiracji, czyli o wskazówkach usprawniających biznes.

Prowadzisz swój biznes? Czasami czujesz, że Twoje zaangażowanie nie jest współmierne z Twoim przekonaniem do tego, co robisz? Zwyczajnie tracisz siły? Czytaj dalej. Czasami wystarczy zmiana perspektywy czy drobna rewolucja, kilka pytań, których sama sobie nigdy byś nie zadała. Mój tekst pomoże Ci nakreślić właściwe dla Ciebie źródła mocy i działania.

Co jest na Twoim horyzoncie, jaki jest cel Twojego poświęcenia?

Jak daleka sięga Twój wzrok w rozwoju Twojego biznesu? Widzisz w jaki sposób Twój chleb powszedni przekształca się w pyszne babeczki posypane brązowym cukrem? To oczywiście metafora. Metafora służąca zilustrowaniu faktu, że nawet nasze codzienne zawodowe czynności mogą być pełne zachwytów i odkryć. Powyższe podejście to jedno z założeń holistycznego podejścia do biznesu. W efektywnym i twórczym rozwoju Twojej marki zachowuj się, jak ptak krążący nad oceanem. Pamiętaj o szeroko rozpostartych skrzydłach, ale nie zapominaj, że jeśli stracisz z oczu horyzont – to będzie koniec.

Zastanów się.

Co jest na Twoim horyzoncie?

Dokąd prowadzą Cię codzienne żmudne drobnostki?

Jaki jest cel Twoich działań, Twojego poświęcenia?

Pomyśl. Po co to wszystko. W imię czego budujesz swoje imperium? Ktoś kiedyś powiedział, że nie da się wszystkich uszczęśliwić. Ale wiesz co? Da się zrobić tak by Ci wszyscy dostrzegli w Twojej pracy to, że robisz coś ponad siebie, że patrzysz dalej niż na czubek własnego nosa. Czy postrzegasz otaczające Cię zjawiska w sposób całościowy i wielopoziomowy? Inspirowanie się podejściem holistycznym w biznesie zakłada odwagę do indywidualnego spojrzenia na biznes i prostotę we wdrażaniu rozwiązań i odczuwaniu satysfakcji.

Czy potrafisz połączyć swoje życiowe wartości z filarami, na których opiera się Twój biznes?

Czy to, w co angażujesz swoją codzienną aktywność jest spójne z Twoją wizją świata? Czy może wydzieliłaś sobie fragment życia na pracę i po prostu robisz swoje, czekając aż pojawią się pierwsze rezultaty?

Nie mówię, że którekolwiek ze wspomnianych podejść jest złe. Namawiam Cię tylko do tego, byś miała świadomość tego, które z nich jest Twoje. W jakim stopniu realizujesz swoje cele w swojej pracy?

Holistyczne podejście do biznesu nie przekreśla planowania. Ono zachęca by w równym stopniu koncetrować się na planowaniu, co na odkrywaniu nowych możliwości. Holistyczne podejście do biznesu rekomenduje przyjrzenie się temu, co robisz, z różnych perspektyw i ujednolicenie tego do spójnej strategii wybrzmiewania i działania. Spójrz na swój biznes oczami różnych ludzi.

Co o Twojej marce mogłaby powiedzieć najlepsza koleżanka z podstawówki?

Jakie zdanie o nim mogłaby mieć liderka w Twojej branży? Jak myślisz, w którym kierunku doradziłaby Ci rozwijać swój biznes?

A teraz cofnij się do czasów, gdy byłaś małą dziewczynką i dopiero wyobrażałaś sobie swoje dorosłe życie, swój zawód. Czy robiąc to, co teraz robisz, w jakiś sposób spełniasz marzenia tej małej dziewczynki?

Pomyśl nad tym wszystkim, zanim znowu przystąpisz do rytynowego wykonywania swoich obowiązków. Czy w Twojej głowie pojawia się jakaś nowa myśl związana z zaproponowanymi przeze mnie przemyśleniami? Możesz ją ująć w hasło albo motto? Spróbuj. Teraz je zapisz, w swoim dzienniku lub kalendarzu. Wróć do niego po pewnym czasie. Czy sądzisz, że powinnaś w jakiś sposób usprawnić lub zmienić swoje podejście do sprawowanych obowiązków? Jakie zmiany i ruchy mogłyby Ci pomóc? Wszystkie odpowiedzi są w Tobie. Daj sobei tylko czas. Obserwuj procesy, pragnienia i interakcje z otoczeniem. Klaruj swoją prawdziwą misję. Równie często, jak stan konta sprawdzaj swój poziom satysfakcji.

Gdy dowodzisz swoim biznesem, możesz się szybko wypalić. Nie daj się. Wzrastaj.

Autorką tekstu jest Justyna Poluta. Lubi zarówno odkrywcze, jak i prowokujące pytania. Zawodowo zadaje je ludziom, których wspiera w rozwijaniu twórczych biznesów. Zwolenniczka zrównoważonej kariery. Prowadzi blog Slowkariera.pl i fanpejdża na FB – 1001 rad, wskazówek i inspiracji dla freelancerów.

Pozostań niewzruszona.

Jesteś na etapie pierwszych kroków w swoim rozwoju zawodowym?

Nie wiesz, czym się kierować i czemu ufać, ale jesteś pewna, że denerwuje Cię ciągły szum rad i natłok wytycznych z rynku pracy? Obawiam się, że to i tak tylko narracja, bez gwarancji, że warto podążać w tym kierunku. Z całego tego rzężenia nie bierz do siebie nic ponad narzędzia, dzięki którym możesz znaleźć się tam, gdzie zamierzasz. Dotrzesz do swojego celu szybciej, niż myślisz. Wystarczy, że będziesz zadawała sobie odpowiednie pytania. Tak, sobie. Pozytywne przykłady z zewnątrz służą wzrostowi, ale czy to na pewno Twój wzrost?

Pozostań niewzruszona na celebracje innych.

Pozostań niewzruszona na kreowane i uważnie wypracowywane komunikaty.

Najważniejsze są Twoje, ciche toasty.

Myśl przewodnia tego tekstu nie nawołuje do zmian. Za dużo tych usprawnień i ulepszeń dookoła. Zanim zechcesz zbliżyć się do modelu, który imponuje Tobie – pomyśl, jakie jest właściwie Twoje źródło.

Zanim zabierzesz się do realizacji celów „Twojego pokolenia” pomyśl, czy aby na pewno są to też Twoje cele.

Tekst z nagłówka jest apelem. Wskazuje na to, by się nie chwiać, gdy ktoś próbuje zasiać w nas wątpliwość. Nie myśl teraz o okolicznościach i otoczeniu. Skoncentruj się na perspektywach. Nie podejmuj pochopnych decyzji, nie miotaj się i nie daj osłabić swoich aspiracji. Stój mocno na ziemi, stój w miejscu, w którym zaczynasz. Jeśli posłuchamy obserwacji znajomych, przyjrzymy się tendencjom i przejrzymy statystyki – będziemy miały już dość powodów, by zwątpić w siebie.

Wyłącz to.

Potargaj.

Poproś o zmianę tematu.

Skup się na sobie.

Kształtuj swój chartakter, ustal swoje osobiste wartości, nie oddalaj się od swojej wizji sukcesu.

To jest znacznie cenniejsze, niż wszystko, co Cię rozprasza – sukcesy, pomyślność i doświadczenia innych.

Inni wskazują Ci drogę, ale czy wyznaczają cel?

Pozostań niewzruszona i skup się na codziennym wypracowywaniu właściwego stosunku do pracy zawodowej. Takiego, który nie ma nic wspólnego z radami osób, które niewiele wiedzą o Twoich aspiracjach.

Podziękuj konsultantom. Odpuść wszelkie kursy. Daruj sobie wydawanie pieniędzy na doradców kariery. Dość już powiedzieli. Teraz skonfrontuj tę wiedzę ze swoim wewnętrznym źródłem mocy. Zastanów się, co jest dla Ciebie celem aktywności zawodowej. Czemu chcesz pracować? Co dzięki temu osiągniesz, do czego Cię to przybliży, w jaki sposób pomoże cieszyć się życiem?

Wszystko, co wiesz, pochodzi od Ciebie.

Wszystko, na czym możesz się oprzeć, masz w sobie.

Jeżeli otworzymy się na konstruktywną wartość pracy zawodowej, to będziemy osiągać bardziej pozytywne rezultaty naszych działań – nawet wkładając w to mniej wysiłku. Wynika to z jakości użytej energii – będziemy bardziej radośnie nastawieni do tego, co stanowi przedmiot naszej pracy.

Energia oparta na przymusie – czyli pójście za radami i wymaganiami innych, za wzorami – nie wzbudzi w nas chęci do działania, a rozczarowanie i poczucie utraty. Unikaj sabotażu Twoich umiejętności, wymuszeń byś poszła drogą kogoś, kto już nią szedł. Owszem, coś będziesz robiła. Prędzej, czy później. Zanim ruszysz, ustaw stopy w kierunku, z którego przyszli ci, których podziwiasz i cenisz.

Szukaj spokoju, równowagi i pewności. Znacznie bardziej szukaj tego, niż potwierdzeń, że „się nadajesz”, niż kolejnych „wpisów do CV”.

Gdy budzi się w nas głęboki spokój – możemy połączyć go z tym co robimy, dzięki czemu zaczynamy znacznie bardziej panować nad przebiegiem i kształtem naszego życia.

A teraz postaraj się odpowiedzieć na kilka ważnych pytań.

Które z otaczających mnie przekonań dotyczących mojego rozwoju zawodowego są moje? Może są takie myśli, które sobie przytuliłam ze strachu, że jest w tym sporo racji? Z którymi towarzyszącymi mi myślami na pewno się zgadzam? Czy mogłabym z nich ułożyć jakieś motta?

Jak mogę zwiększyć źródła siły w moim życiu? Czy jest coś, co szczególnie napada mnie energią?


Jak mogę osłabić źródła słabości w moim życiu? Z czego powinnam zrezygnować, jeśli nie chcę, by mnie to nadal niszczyło?

Zachowaj swoje odpowiedzi na zamieszczone w moim tekście pytania.
Obserwuj je.

Zaglądaj do nich co jakiś czas.

Po czasie sprawdź czy dowiedziałaś się o sobie czegoś nowego, co pozwala Ci przejrzyściej patrzeć w przyszłość?
Czujesz się na tyle silna, by nie pokonały Cię wzorce i wskazówki?

Autorką tekstu jest Justyna Poluta. Lubi zarówno odkrywcze, jak i prowokujące pytania. Zawodowo zadaje je ludziom, których wspiera w rozwijaniu twórczych biznesów. Zwolenniczka zrównoważonej kariery. Prowadzi blog Slowkariera.pl i fanpejdża na FB – 1001 rad, wskazówek i inspiracji dla freelancerów.

W niektóre miejsca należało by przywozić przewodniki po indywidualności.

W niektóre miejsca należało by przywozić przewodniki po indywidualności.

Miejsce naszych podróży, to (choćby najpiękniejsze) i tak tylko miejsce. Miejsce tworzą ludzie. Cóż począć, gdy tworzą je fragmentarycznie ze swoich przemyśleń i doświadczeń? Czasami trafiamy do miejsca, w którym nie ma miejsca dla każdego. Jest tylko przestrzeń do szacunku, dla troski i dobrych wspomnień.

A ty, gościu, podróżniku, czy życiowy tułaczu możesz liczyć tylko na mierzenie Ciebie czyjąś miarą. Mimo to, rozgość się. Mam nadzieję, że wziąłeś w swoją podróż większą walizkę, by jadąc z powrotem zabrać ze sobą również odpowiednią perspektywę. I radość, że jesteś uszyty na własną miarę.

Czy to pokolenia zmieniają okoliczności, czy okoliczności zmieniają pokolenia?

Jadę pociągiem. W tle ciepły jazz, Laima w swoim utworze „What’s forever?’ skłania mnie do zastanowienia „Co jest wieczne?”

Wracam z miejsca, które nie jest wieczne, choć tak błędnie myślałam. Niestety, pokolenia zmieniły okoliczności, albo okoliczności zmieniły pokolenia. Tam, dokąd zawsze jechałam po zachwyt, dzisiaj przywożę perspektywę. Lato gaśnie, szarzejąc za oknem. Tylko mocna zieleń przyciąga wzrok. Kukurydza dojrzała. A ja wracam z moją perspektywą w walizce. I mogłabym się złościć na to, że starsze pokolenia zamiast słuchać, od razu porównują Twoje doświadczenia do swojego modelu życia i przekonań swojego środowiska. Odjeżdżam, machając temu światu, który żyje tak jednopoziomowo. Jestem bogatsza o obserwacje, które poczyniłam, chcąc nie pozwalać sobie na oceny. Obserwacja bez ocen – taki był cel mojej podróży. Został niemalże zrealizowany. Dlaczego nie został zrealizowany zupełnie? Poróżniły nas odbiory świata. Choć wracam po mistrzowskim szkoleniu z widzenia świata oczami ludzi, którym zawsze dobrze życzyłam. Całe szczęście, że więcej mówili z serca, niż ze swoich racji.

Miejsca nie są wieczne. Ale bywają takie z niezbywalnym urokiem. Urok polega na tym, że będąc tam, mamy szansę odbić się w ustach innych. Mimo wszystko lepiej było by odbić się w oczach.

Zaletą jest być niezmiennym przez pięć kolejnych pór letnich.

Choć właściwie jest coś, czego zazdroszczę mieszkańcom świata, z którego wracam. Przekonanie do tego, co mówią. Spaja się to niemal z brnięciem, klepaniem jednego i tego samego przez długie lata, w niezmieniających się okolicznościach przyrody, ale… zazdroszczę. Większe zrozumienie, wspaniałomyślność, nastawienie na potrzeby ludzi, z którymi rozmawiamy i oszczędzenie sobie projekcji własnych wartości na innych… – To długotrwały i bolesny proces. Jest trochę racji w tym, by ograniczyć się do tego, co się zna. Zaletą jest być niezmiennym przez pięć kolejnych pór letnich.

Nawet, jeśli nie jest to do końca przemyślane (Ba! Nawet do końca „przeżyte”!), to przynajmniej brzmi rozsądnie. A komuś młodszemu dobrze jest powiedzieć coś, co brzmi tak, że nie ma się tej wypowiedzi/wtrąceniu nic do zarzucenia.

Proszę, przestań pieprzyć, że życie mnie jeszcze zweryfikuje. Opowiedz mi o swojej drodze, o swoich błędach. Ja opowiem Ci o swoich.

W niektóre miejsca należało by przywozić przewodniki po indywidualności. Dodatkowo – podkreślić rozdziały o indywidualnym rozpatrywaniu życiowych prawd i zasad, jak również o indywidualnej wrażliwości.

W niemal każdym małym miasteczku po wyjściu z dworca PKP, można znaleźć drewniano-plastikową budkę, oblepioną reklamami w stylu „lody” i „piwo”. Dobrze wiedzieć, że coś takiego tam jest. Tak, jak dobrze jest wiedzieć, że gdzieś na świecie masz takie miejsce, w którym ludzie nie będą się z Tobą zgadzać. Będziesz z tego miejsca wracał uradowany, że przynajmniej stać Cię na weryfikowanie własnych wyobrażeń. Własnych. Nie „tych, dzięki, którym mniej zaryzykujesz”, nie „tych, które były obecne w rodzinie od lat”, nie tych „bardziej doświadczonych ludzi”. Własnych. Ty masz własne i oni mają własne. Bezpiecznej drogi powrotnej do domu z Waszych podróży.

 

Justyna Poluta

justynapoluta.com.pl

Wolisz życie smyrać po podbrudku, czy brać za bary?

To miał być wywiad. Pytanie – odpowiedź, pytanie – odpowiedź. Ale forma zmieniła się w strumień. Strumień inspiracji. Rozmowa dotyczyła tego, jakie ograniczenia spotykają młodych ludzi na drodze do samorealizacji. Cóż bardziej autentycznego może być nad samo-doświadczenie i swobodne dzielenie się spostrzeżeniami?

Nic, co powiedział mój rozmówca nie spotka się z falą powszechnej akceptacji, skoro mówił, że warto się opamiętać.
Tekst ten wzywa więc do  powszechnego opamiętania. Byłam od samego początku oszołomiona jego podejściem do życia. On do niego podchodził i nie smyrał po podbrudku, tylko brał za bary. Był moim antiditum na poprawność. Zauważyliśmy, że często zdarza się tak, że wybieramy zawód pod aktualne trendy skazując się na powtarzalność. Co jest alternatywą? Ekscytująca droga pełna zakrętów. I cofania swoich decyzji, czasami kilkakrotnie – w rekordowym tempie. Słowem: Zajęcie twórczo buntowniczej powstawy.

Jesteś na ścieżce czy na autostradzie?

Ale czy zajęcie buntowniczo-twórczej postawy jest dla Ciebie?  Uświadom sobie, czego i kogo słuchasz. Co Cię karmi?
Czy to, co robisz jest Twoje czy jest powtarzaniem jakiegoś wzorca? Robisz coś, by być lepszy od kogoś, czy by być lepszym dla siebie? Albo jakimkolwiek. Tylko niech to poczucie do Ciebie dotrze.
Znużenie. Przesycenie. Nietrafność wszystkiego, co dotychczas robiłaś.
Podziwiam ludzi, którzy jeśli chodzi o siebie wykazują się odwagą. To inna odwaga, niż wyprzedzanie, to szczera troska o siebie.

Podążanie swoją ścieżką staje się modne. Niemniej jednak chyba nie da się podążać swoją ścieżką nie wpisując się w pewne konwencje, nie zdobywając kompetencji bez których „wyżej nie podskoczymy”.
Powyższa myśl generuje pytanie – Czy mówiąc o tym, że rezygnujemy z narzuconych nam wartości przez ogół jednocześnie nie przyjmujemy reguł narzuconych przez mniejszość?
Na ile to jeszcze jesteśmy my? A na ile nasze odniesienie do tego, co nam nie pasuje?
Może robimy to samo, ale dopisując do tego inną filozofię? Naszą. Taką, z którą dobrze nam się zasypia.
Na ile mówienie, że ograniczają nas wartości religijne, czy systemy edukacji jest tylko dostrzeżeniem faktu, a nie punktem wyjścia do budowania „alternatywnego modelu kariery”?

Jeśli zdecydujesz się na alternatywny model kariery będziesz miała inne ograniczenia. Ale nadal będą to bariery. Opinia środowiska, własne ambicje, poczucie i tracenie poczucia sensu.
Decydując się na „alternatywną postawę” po prostu wybieramy z innego worka. I również nie wybieramy sami – mamy konkurencję. Równie nakręconą, kreatywną i żądną poczucia, że robią coś w zgodzie ze sobą.

Justyna Poluta

justynapoluta.com.pl