Archiwa kategorii: Pierwsze kroki ku Miłości

2.10 Zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem

Mistrzu, mam pytanie dotyczące zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem duchowym. Czy istnieje zależność duchowa ucznia od nauczyciela?

Nie. Zależność to świat zjawisk a duchowość jest ponad nim.

Wiele szkół twierdzi ze np. tylko dzięki guru uczeń może dokonać kroku na drodze duchowej.

Dobry guru rozumie ze dawcą dóbr jest Bóg a nie on sam.
W świecie zjawisk dobry nauczyciel może być pomocny. Należy prosić Boskość o możliwość kontaktu z taką osobą. Pamiętajcie jednak, że Nauczyciel jest wszędzie obecny. Wszechobecna Miłość jest waszym najważniejszym nauczycielem. Uczy was w każdej chwili. 

Można się również spotkać z poglądem, że również uczeń powinien utrzymywać materialnie nauczyciela, – jeśli ma taka możliwość.

Nie istnieje jedna odpowiedź, czasem tak a czasem nie w zależności od tego, co człowiekowi powie jego serce.

Niektóre szkoły głoszą, że potrzebna jest inicjacja do praktyki przez wykwalifikowanego mistrza po to, aby osiągnąć dobre rezultaty na drodze duchowej. W szczególności odnosi się to do rozmaitych technik medytacyjnych i najczęściej niebezpieczeństw z nimi związanych.

Sytuacja jest podobna do położenia ludzi chorych. Przychodzą do lekarza, bo wiedzą, że samodzielne przyjmowanie leku jest nieskuteczne a bywa niebezpieczne.
To nie tworzy zależności. 

Tyle, że lekarzowi się najczęściej płaci.

Jeśli idziesz do prywatnej kliniki to tak, ale są lekarze opłacani z podatków społecznych. A jeśli pamiętasz to Ja jestem tu kimś w rodzaju administratora i zapewniam ludziom wszystko, czego im potrzeba. I uczniom i nauczycielom ziemskim także.
Oczywiście, jeśli czujecie taka potrzebę dzielcie się tym co macie, nie ma przeciwwskazań, zachowujcie się naturalnie i wyrażajcie wdzięczność, jeśli chcecie. Będzie to tym radośniejsze i czyściejsze, jeśli wiecie, że nie musicie. 

Są tacy, którzy za swe np. odczyty jasnowidcze czy przekazy duchowe pobierają opłaty według stawki. Mistrzu, co sądzisz o takim postępowaniu, czy takie materiały maja wartość?

Nie mają żadnej wartości, jeśli nie kierują cię ku Bogu, chociaż mogą mieć wartość w ziemskim świecie, jeśli dadzą ci wsparcie lub pozwolą zmierzyć się z problemami codzienności. To czy zapłacisz czy nie jest w tym wypadku sprawą drugorzędną. Dla człowieka duchowego nie jest celowe wiązanie się z tego typu źródłami, ważniejsze jest dojść do Źródła samemu pozbywając się z czasem wszelkich podpórek. Należy zaufać Miłości. 

Powrócę jeszcze raz do pytania – pieniądze za nauki duchowe?

Odpowiedź jest następująca – rób to, co ci dyktuje serce. Nauka i krok do przodu ma znaczenie a pieniądze nie. Na dobro nie ma ceny. Pieniądze to papier, ekwiwalent za włożoną pracę, nauka duchowa jest z innego świata, ze świata prawdziwych wartości. 

Krążę wokół tej sprawy ze względu na książkę Neale Walscha w której mówisz, że jeśli znajdziesz autentycznego nauczyciela to daj mu nawet więcej niż potrzebuje, w każdym razie dobrze go wynagródź.

To prawda. 

W takim razie mamy pewien problem…

Bynajmniej. Nauczyciel duchowy potrzebuje przede wszystkim miłości od Boga a nie pieniędzy, w tamtej książce przypominam, że dobrze jest się podzielić tym, co się ma z bliźnim, bo po prostu ludzie zapomnieli o hojności serca. Hojności, która służy przede wszystkim im samym, bo ofiarując coś swemu nauczycielowi sam się zmieniasz. Dawaj z serca to chciałem powiedzieć, nie z musu. Musu nie ma, jest miłość a ona nie patrzy na zapłatę, ona sama jest największą nagrodą. Moja wskazówka dotyczyła uświadomienia tego, co możesz zrobić i czym możesz zrobić radość Bogu. Pieniądze ofiarowane z radości, bez wymagania czegokolwiek w zamian przynoszą radość i błogosławieństwo darczyńcy. Możesz dać je nauczycielowi ale możesz także poprosić Boskość, aby Ona wskazała ci jak zrobić z nich właściwy użytek. Wtedy może ci przyjść do głowy, aby przekazać je dla bezdomnych zwierząt, dzieci w sierocińcach, ludziom w trudnej sytuacji materialnej. 

Są tacy, którzy uznają za swój obowiązek utrzymywać mistrzów, nauczycieli, fundacje i przeznaczają na ten cel część swych dochodów.

Wielu ludzi rozumie taką potrzebę, podtrzymuje finansowo dzieła duchowe na Ziemi świadcząc stale na ich rzecz. Czynią to w skromności i ciszy serc. I chwała im za to. To naturalne, że wspomagasz coś, co uznajesz za wartość. 

Nie ma, więc jednoznacznej odpowiedzi.

Jest. Nie ma jednej reguły dla wszystkich, rób to, co ci serce i miłość w nim dyktują. I nie demonizujcie sprawy pieniędzy. Podejdźcie do niej lekko i z polotem. Pieniądze to dar miłości od Boga. Niech służą Miłości. 

Pieniądze to dar miłości od Boga”, ładnie powiedziane.

Słowa nadające się, aby je oprawić w ramki. Zaprzęgnijcie pieniądze do służby Miłości. 

2.9 Czytanie świętych ksiąg

Mistrzu chciałbym Cię zapytać jak powinniśmy czytać książki o treści duchowej, w tym tez księgi uważane przez różne kultury za święte?

Świetne pytanie. 

Dziękuję Ci za inspirację.

Literatura na tematy duchowe to bardzo specjalny rodzaj twórczości. Jej celem jest lub powinno być? Dokończcie?

Po chwili głębszego zastanowienia powiedziałbym, że Może mieć dwa cale. Pierwszy to oczyszczenie, czy tez pomoc w oczyszczeniu umysłu człowieka z błędnych koncepcji, drugi to skierowanie go ku Tobie. Umysłu, serca, być może duszy.

Oczyścić człowieka z tego co zalega wewnątrz może tylko Boskość, nie uczyni tego żadna książka. Czytanie może ci pomóc kształtować życie, wpłynąć na twoje spojrzenie, obraz świata, podpowiedzieć wartościowe wnioski, skierować myślenie i działanie we właściwa stronę. Stąd ogromne znaczenie treści, które są przekazywane ludziom i olbrzymia odpowiedzialność, która się z tym wiąże. Ludzie, którzy piszą dla innych powinni bardziej skupić się na Boskości, po to by Ona przekazała im to co według Niej powinni zawrzeć w swych dziełach. Potrzeba wam zdecydowanie mniej teorii a zdecydowanie więcej czystej miłości Stwórcy.

Autorzy powinni częściej modlić się o pomoc i inspirację duchową. W większości dzielą się tym co im się wydaje, że jest słuszne, bez troski o weryfikację prezentowanych teorii i poglądów. Pisanie dla innych, przekazywanie treści, które mogą mieć i mają wpływ na tysiące ludzi to odpowiedzialność i duże skutki karmiczne. Bardzo duże. Nie dbacie o to ale później, gdy przychodzą konsekwencje tego, co uczyniliście innym, pytacie Boga jak On „mógł wam to zrobić”. Kiedyś nauczycie się czym jest prawdziwa odpowiedzialność za czyny. Łatwiejszą lub trudniejsza drogą, sami wybierzcie. Wybierzcie drogę miłości.

Ludzie bardzo rzadko proszą Boskość aby to Ona wyraziła Swoje zdanie, ale kiedy to uczynią zaraz zaczynają dziać się niezwykłe rzeczy.

A teraz o czytaniu.

Po pierwsze wiedzcie, że samo studiowanie ksiąg nie wystarczy. Jeśli jesteście przekonani, że zawierają prawdy duchowe to odniesiecie ogromne korzyści gdy zaczniecie wprowadzać przeczytane wskazówki w życie. Gram praktyki więcej znaczy niż tona teorii. Jeśli chcecie zwrócić się ku Boskości i doznać Jej cudownej miłości, spotkać Światło i stać się z Nim jedno – czytajcie i wprowadzajcie treści duchowe w życie.

Po drugie podejdźcie do lektury z jak największa pokorą i zaufaniem do Boskiej Mocy i Miłości. Módlcie się i proście o wskazanie, które treści powinniście przestudiować, z czym się zapoznać a co wprowadzić w życie.

Proście o światło i miłość, aby Stwórca korzystając z chwil, kiedy studiujecie Jego słowa czy prawdy duchowe mógł was dzięki temu skierować ku Sobie. W tym celu, abyście prowadzili bardziej zrównoważone, pełne radości i szczęśliwe życie. Księgi duchowe niosą w sobie moc zwracania ku Źródłu wszelkiej miłości. Proście o możliwość dokonania kolejnego kroku ku Bogu, proście aby On został waszym Przewodnikiem.

Już zaczynam w ten sposób podchodzić do Twoich słów spisanych tutaj. Czasem czytam i nie mogę się oderwać.

Zwróć uwagę na stan umysłu, z którym przystępujesz do czytania. Pokora, miłość, zaufanie do Przyjaciela, ciepłe uczucia w sercu. Prośba o wskazanie kierunku dalszej drogi. Wdzięczność, że przekazałem i przekazuje ci te słowa. Skorzystasz jeszcze więcej, dużo, dużo więcej. Boskość jest stale przy was, zagląda wam przez ramię gdy studiujecie Jej słowa.

Proście ukochanego Przyjaciela o pomoc i wskazówki. Nigdy wam nie odmówi. Zwracajcie się ciepło ku Niemu, ciepłe uczucia, przyjaźń, miłość, ciepłe, pełne miłości słowa. Wasze życie szybko się zmieni. 

Mistrzu, mówisz „szybko”. Mi to zajęło wiele lat. Najmniej dziesięć.

Tak naprawdę to nie wiesz ile. Tak naprawdę to nie wiesz, że wszystko mogło być inaczej, na luzie, bez wstrząsów i wysiłku. Gdybyś umiał kochać i lepiej Mnie słuchał. A poza tym nie doceniasz wartości Moich słów. Pomyśl co dałbyś za taką książkę jak ta powiedzmy dziesięć lat temu? 

Po dłuższym, naprawdę dłuższym zastanowieniu, wydaje mi się, że dałbym wszystko co posiadam. Oszczędziłbym bardzo wiele czasu, a nikt z nas tutaj nie ma go za dużo. Znacznie uprościłbym sobie życie.

A widzisz. Ludzie też docenią Moje Słowo. Możesz być tego pewny. 

Dziękuje Ci Baba, wiem, że robisz wszystko dla naszego dobra, chociaż nawet teraz nie jesteśmy w stanie Ciebie zrozumieć a nierzadko nie doceniamy Twoich działań.

Zrozumienie nie jest tak cenne jak uczucie miłości do Stwórcy. Zaprzyjaźnijcie się z Nim, najbardziej oddaną wam i kochającą Siłą we Wszechświecie.

Czytając każdą ze świętych ksiąg ludzkości miejcie na uwadze cel, któremu ma służyć i proście Boskość aby tak pokierowała studiami abyście osiągnęli go jak najszybciej i najpełniej. Pokładajcie większą ufność w kochającym Stwórcy. Cały Wszechświat jest Jego Dziełem, nie tylko jedna księga. Cały Wszechświat to Pismo Święte zapisane na złotych kartach ogniem żywej miłości.

Księgi są o tyle dobre, o ile potrafisz z ich pomocą dojść do wartości, które drzemią na dnie serca i wydobyć je na światło dzienne. Jednak nie zawsze jest to łatwe. Nauki w nich zawarte są adresowane do mentalności, która już dawno przeminęła, a kontekst obyczajowy i kulturowy, który pozwalał je łatwo zrozumieć już dawno poszedł w zapomnienie. Stąd wynika, że możesz mieć pewne kłopoty by zrealizować cel. Dodatkową trudnością jest fakt, że cześć z was ulega pokusie oddawania czci tekstom nie starając się wprowadzać w życie nauk w nich zawartych. I chociaż do nauk duchowych należy podchodzić z głęboka czcią i oddaniem to sama cześć zmieni was w bardzo ograniczonym stopniu. Zacznijcie żyć według tego co przeczytaliście i uznaliście za słuszne. Kierujcie się z przyjaźnią ku Miłości, zacznijcie już zaraz. Częściej myślcie o celu podróży, rzadziej o drogowskazach. Ale przede wszystkim idźcie. Przyjaciel już na was czeka. 

2.8 Te najważniejsze prośby

Mistrzu, o co chciałbyś, aby ludzie Cię prosili?

Ja? Ja nie mam pragnień….

Droczysz się ze mną. Może inaczej sformułuję pytanie.

Nie ma potrzeby, żartowałem. O co chciałbym, aby Mnie prosili? Jest takie coś, bardzo, bardzo rzadkie? Chciałbym, abyście prosili Mnie o miłość do Boskości i umiejętność zwracania się ku Niej. To złoty klucz do wyzwolenia z udziału w Grze. Gra jest miłością i wyzwolenie od niej również jest miłością. Wszystko jest Miłością. Gdy spadnie Zasłona stajecie się jednym z Miłością. 

Mistrzu jak to zrobić, to znaczy jak Cię prosić, jakimi słowami?

Słowami miłości, które płyną z serca, które są skierowane do kogoś kochającego i kochanego, bliskiego, drogiego. Czułymi słowami, jakich używają ludzie gdy kogoś bardzo kochają. Słowami pełnymi przyjaźni i miłości.

Na takie słowa Boskość natychmiast odpowiada. Zbliżcie się ku Niej. Każdego dnia jeden krok, a wkrótce będziecie żyć otoczeni Jej miłością.

Proszę was, zacznijcie Mnie w końcu dobrze traktować. Zasłużyłem sobie na to już dawno. Daję wam wszystko, czego wam naprawdę potrzeba. Dbam o was każdego dnia. Jestem najbardziej oddanym towarzyszem a nawet waszym służącym. Służę wam od tysięcy lat. Zasłużyłem sobie już dawno na lepsze traktowanie. Udzielcie Mi miejsca w życiu, uśmiechajcie się częściej do Mnie. Zwracajcie się z prośbą o poradę, wskazówkę, pomoc. Proście o miłość, o światło dla was, waszych bliskich i wszystkich istot. Podziękujcie czasem za wysiłek, jaki wkładam w działania na waszą rzecz. Wdzięczność jest bardzo dobrym uczuciem, przynosi wam możliwość rozwoju duchowego i tylko dlatego was o nią proszę.

Jestem sługą tej ludzkości. Spełniam wasze życzenia. Od dziś zacznijcie prosić o rzeczy dobre, dobre dla wszystkich. 

[…]

Mistrzu, a o co Ciebie ludzie proszą najczęściej?

Zaczynamy wątek „Trochę statystyki”? 

Nie odpowiadaj proszę, chyba że będzie to pouczające.

Najczęstsze prośby dotyczą zdrowia i dóbr materialnych. Potem w kolejności; sprawy zawodowe, na końcu powodzenie w miłości. To jest dla was najważniejsze. Oczywiście zdarzają się także „dziwne” prośby, aby wroga czy sąsiada spotkało nieszczęście. „Złe życzenia” dla innych stanowią około 3 % wszystkich próśb. Częściej proszą Mnie kobiety – prawie 2 razy częściej niż mężczyźni. O miłość i dobrego, wyrozumiałego partnera prosi 10% kobiet. Kobiety mają bardziej rozwiniętą intuicję. Wiedzą że Jestem, wyczuwają Mnie. 

Prośby o nieszczęścia – trzy na każde sto to wydaje mi się bardzo dużo.

Nie wiedzą, co czynią. Ludzie potrafią działać w zaślepieniu, gniewie, powoduje nimi nienawiść. Wtedy życzą źle innym lecz w efekcie sami cierpią, stając się „ofiarami” własnych działań. Skutki przychodzą w postaci złego samopoczucia, dręczących myśli czasem choroby. Zasada we Wszechświecie jest jasna, – co zrobisz drugiemu powróci do ciebie. To jest właśnie doskonałość. Nauczcie się czynić dobro, myśleć o dobru i mówić dobro, a wasze życie będzie pełne dobra. 

Czy jeśli komuś źle życzymy możemy mu wyrządzić krzywdę?

Nie, nie macie takiej mocy. No, może niektórzy. Ale koniec końców spotkają się ze skutkami swych działań. Nie myśl źle o nikim. Nie życz nikomu źle. Proś o Miłość i szczęście dla wszystkich. Proście „niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe”. Loka Samasta Sukhinu Bhavantu. 

Piękne słowa. Potężna mantra.
Czasem trudno oderwać się od myśli o innych, szczególnie, jeśli zrobili wiele zła. Szczególnie, jeśli nam wyrządzili wiele zła.

A od tych myśli właśnie należy się „oderwać”, bo wiążą z niższymi stanami umysłu, obniżają lotność uczuć i myśli. By pozbyć się urazów i wyeliminować „efekty pourazowe” otrzymaliście możliwość przebaczenia. Przebaczenie wyzwala, ponieważ przerywa spiralę karmy. Dlatego przebaczajcie. Przebaczcie wszystkim, którzy wyrządzili wam, w waszym pojęciu, coś złego. Nie wiążcie się z nimi, ani z negatywnymi stanami myślowymi. Nie noście w sobie chęci zaszkodzenia komukolwiek, ma ona niszczący wpływ na delikatną tkankę waszego życia. Istnieje instytucja ostatecznej sprawiedliwości, która wyrówna rachunki z „drugą stroną”, czyli waszym bratem lub siostrą. Celem jest nauka, nauka miłości. 

Czyli inaczej mówiąc, nasza krzywda zostanie pomszczona…

Ciekawy punkt widzenia. Jeśli szukasz zemsty wykop dwa groby – dla „przeciwnika” i dla siebie. Sprawiedliwość Boska nie służy zemście a miłości, uczy i nawraca na dobrą drogę. To dla was pewna nowość, bo uważacie, że „sprawiedliwość musi być”, co jest często równoznaczne ze zniszczeniem ”przeciwnika”.

Boska sprawiedliwość strzeże praw rozwoju i wystawia rachunki za czyny po to by każdy rozumiał w głębokim sensie, co czyni i aby kierował się ku wartościom wyższym. Taka sprawiedliwość służy miłości. Stąd również lżejszy przebieg wydarzeń życiowych u ludzi, którzy weszli na drogę miłości, lżejszy w porównaniu do tego, który miałby miejsce gdyby żyli wyłącznie dla spraw świata.

Obserwujcie życie. Coraz częściej będziecie widzieć bezpośrednie efekty swoich czynów.

Wszystko służy miłości. Dlaczego, zapytacie? Odpowiedź jest prosta. Bo wszystko jest Miłością. A prawo przyczyny i skutku musi działać ponieważ tak to razem ustaliliśmy. 

Mistrzu jak to „my”? Kogo masz na myśli?

„My” to my wszyscy czyli Ja. 

[…]

Twoja miłość przejawia się coraz częściej w moim życiu, odczuwam Cię coraz wyraźniej wśród spraw dnia. Jest Ona tak niepojęcie słodka, unosząca i inspirująca a przy tym taka skromna.

Dobrze to ująłeś. Miłość i uniesienie, inspiracja i skromność. To prawda, święte słowa. 

Kim właściwie jesteś? Czy możesz powiedzieć skąd się wziąłeś?

Nie, nie dziś, może kiedyś w przyszłości porozmawiamy o tym szerzej. Dziś padłoby kilka słów, które dla większości dalekiej od możliwości dotarcia do ich wewnętrznego sensu byłyby bez znaczenia. A to Znaczenie jest ważne nie słowa.

Słowa mają nad wami magiczną władzę. Tak silnie wpływają na percepcję świata, że można powiedzieć, że tworzą wasz świat. Dlatego w tej kwestii dajmy im chwilowo spokój. Ale niektórym wystarczy szepnąć słowo „Bóg” a już bujają w obłokach ekstazy miłości tuż obok kochającego Stwórcy. To jest pojmowanie znaczenia w lot.

Dziś wolę mówić o rzeczach praktycznych, bliskich waszemu doświadczeniu tak abyście mogli skorzystać z Moich wskazówek. Staram się stronic od tematów, które poddacie obróbce umysłowej i na tym zakończycie. Teoria blednie wobec praktyki. Praktyka wyzwala, za wiele teorii rozbudowuje ego i powiększa wasze kłopoty.

Zadajesz wiele pytań i chciałbyś wiele wiedzieć. Ale to nie wiedza się liczy ale praca, stawianie każdego dnia kolejnych kroków ku Miłości. Tylko wtedy życie i ta książka mają sens. Skup się na właściwym celu. Tym celem jest nauka stałego kierowania się ku miłości. A potem znalezienie Jej i życie z Nią. 

[…]

Powróćmy do wątku o prośbach do Ciebie. W Biblii jest powiedziane „pragnijcie tylko Królestwa Bożego a cała reszta będzie wam przydana” Jak byś to skomentował?

Królestwo to stan, w którym wszyscy jego mieszkańcy, wszystkie istoty są szczęśliwe i żyją w pobliżu Stwórcy. Stan szczęścia, radości i miłości dla wszystkich. Pragnijcie tego stanu, proście i módlcie się o to, by nadszedł. Wejście do Królestwa to wyzwolenie ku miłości, wolność od egoizmu i przywiązań. Módlcie się o wolność i miłość dla wszystkich. Loka Samasta Sukhinu Bhavantu.

Postawcie Boskość i Miłość na pierwszym miejscu, a o resztę ktoś zatroszczy się za was.

Dziś Biblia jest jedną z najczęściej czytanych książek a jednak jedynie niewielu ludzi potrafi sięgnąć i przeniknąć duchem jej Znaczenie. 

To kolejne rewolucyjne stwierdzenie.

Biorąc pod uwagę stan waszych umysłów i ducha takich stwierdzeń będzie znacznie więcej. Bo co jest sensem religii? Zastanów się, co jest sensem religii.

Odnaleźć Ciebie w życiu i iść za Twoim głosem.

Nauczyć człowieka miłości ku kochającemu Stwórcy oraz umiejętności kierowania się nią w życiu, w stosunku do innych, zwierząt, Przyrody. Religia jest drogowskazem, który powinien wskazywać wam właściwy cel.

Każde z Pism może być pomocne jako drogowskaz jednak należy do nich podchodzić właściwie. Jeśli masz problem i chcesz go rozwiązać możesz poszukiwać natchnienia i wskazówek w Biblii, zwracając się do Boga, modląc się i prosząc o Jego odpowiedź, a potem np. otwierając książkę na chybił – trafił.

Wielu ludzi tak właśnie robi i to działa.

Teraz o pewnych niebezpieczeństwach – są one dwojakiego rodzaju, pierwsze wynikają z tego, że pismo było poddawane intensywnej „obróbce” w ciągu wieków i wiele pierwotnych przekazów uległo wypaczeniu, po drugie, ludzka umysłowość się rozwija, więc część starych wskazówek traci swoją ważność, lub powinno być interpretowane na nowo, według tego, co wypływa z Ducha Miłości.

Jednym z zadań religii powinno być dostarczanie treści płynących od Boskości, dostosowanych do obecnej mentalności. Religie uchylają się od tego obowiązku, poszukując natchnienia w księgach zamiast w Duchu, który je kiedyś ożywiał i do którego stale, nawet dziś, można sięgać. To oczywiście sytuacja idealna, czasem po prostu jedyną troską religii jest korzystanie ze sprawdzonych wzorów utrzymywania władzy nad ludźmi.

Jeśli pytasz o znaczenie Biblii – jest ona jednym z wielu drogowskazów i proszę nie mylcie drogowskazu z celem podróży. Jeśli potraficie za jej pomocą odnaleźć głos Boga w sercu to znaczy, że spełniła swoje zadanie. Jeśli nie, możecie szukać innych inspiracji, w innych księgach, w innych religiach, w innych prądach duchowych. Możecie w ogóle zacząć od innych prądów, nie ma jednej reguły.
Na pewnym etapie i tak przychodzi czas, że kierujesz się głosem miłości, który płynie z serca, pozostawiając wszelkie księgi i nauki innych na uboczu. Zdajcie się na Boskość, zaufajcie Jej a nie księgom. Powrócimy jeszcze do tego tematu.

Mistrzu, czyli jedne religie nie są „lepsze” od innych?

Każda z religii jest jak inny język, którym możesz wypowiadać słowa miłości do Boskości. „Kocham cię” możesz powiedzieć po polsku, angielsku, hiszpańsku i w hindi. Czy pytanie o „lepszość” jednej religii, czy wyższość nad innymi ma sens? Czy hiszpański jest lepszy od francuskiego albo odwrotnie? A nawet gdyby tak było to czy język ma znaczenie, kiedy i tak sensem jest miłość a nie słowa czy rytuały, którymi się wyraża?

Miłość ku Bogu i życie z Nią za pan brat jest celem religii. Przewodniki i drogowskazy napisane po japońsku czy po norwesku są przydatne dla Japończyków i Norwegów. Jednak liczy się cel wędrówki, miłość. Zanadto zwracacie uwagę na różnice, tam gdzie powinniście widzieć jedność wszystkiego życia w kochającym Bogu. 

Pozwolę sobie jednak zauważyć, że różnice doktrynalne są dość duże i istotne, np. chrześcijanie wierzą, że Jezus jest Mesjaszem i Zbawicielem, wyznawcy judaizmu twierdzą, że jest jednym z proroków, podobnie mahometanie. Z kolei religie wschodu, przynajmniej część twierdzi, że Boskość nie jest Osobą. Mamy bezosobowego Brahmana, z którego wyłaniają się Brahma, Vishnu i Shiva.

Rozumiem, że chcesz Mnie zmusić abym ostatecznie rozstrzygnął tę kwestię. 

No może aż tak to nie.

Ten temat jest dla was tak ważny, że warto mu poświęcić kilka słów komentarza. Żyjecie w świecie różnorodności i jesteście przyzwyczajeni do określania siebie przez to, co was dzieli, nie to, co łączy. Jednak u podstaw wszelkich różnic leży zasada jedności i do niej właśnie docieracie drogami religii, a przynajmniej powinniście.

Z tej Jedności wyłoniło się Wszystko. Akceptujcie różnice, nie myślcie, że jesteście lepsi, że wasz sposób myślenia jest lepszy a wasza religia czy cokolwiek ma przewagę nad innymi. W istocie jesteście jedną wielką rodziną, która może dzielić się nawzajem, tym co posiada najlepszego. Podkreślanie różnic i budowanie na tej podstawie przekonania o supremacji to ulubiona gra ego, które nie chce przepuścić żadnej okazji by się wywyższyć. Od wywyższania wiedzie krótka droga do poniżania innych, pogardy dla „obcych” i niezrozumiałych obyczajów a w końcu do agresji i przemocy by wprowadzić znany sobie porządek.

Dlatego od dziś zrezygnujcie z wywyższania siebie, własnej rasy, religii a nawet „własnego” Boga. Boskość przejawia się we wszystkich formach i we wszystkich religiach i zaakceptujcie Jej prawo do tego i Jej wybór by ukazać się pragnącym miłości dzieciom, w sposób, w jaki są w stanie Ją zrozumieć i pokochać.
Porzućcie przekonanie o własnej wyższości, wyższości własnej kultury czy osiągnięć nad innymi. Ono jest źródłem przesądów i rodzi wiele, wiele cierpień.

Każdego dnia, gdy spotykacie się z sąsiadem lub kimś, kogo jeszcze nie znacie powiedzcie do Mnie łagodnie w myśli „Boże Miłości pozdrawiam Ciebie w tym człowieku” i dopiero zacznijcie rozmowę. Pamiętajcie, że chociaż zewnętrznie możecie być nieświadomi tego faktu, Ja jestem wszędzie, w każdym człowieku i w każdej istocie. Ja jestem wszystkim, co istnieje. Nazywam się Miłość. Uszanujcie ten fakt. 

Dziękuję Ci Mistrzu za piękne wyjaśnienie.

Chciałbym na chwile powrócić do jeszcze jednej Twojej myśli – o tym, że religie powinny dostarczać aktualnych treści płynących z Ducha Miłości.

Tak, to jedno z ich zadań. 

Jednak od strony technicznej – jak mogłoby to wyglądać? Czy dawne treści powinny być opracowane na nowo?

Nie, niekoniecznie. Wszyscy wielcy Mistrzowie, którzy kiedys żyli na tej Ziemi nigdzie nie „odeszli” a ich moc duchowa po opuszczenu ciał jeszcze wzrosła. Poza tym przecież istnieje Boskość, o której wszyscy wiecie, że jest wszechmogąca. Innymi słowy może wszystko. Jeśli tak to również może przemówić do was znów i nadal przekazywać wskazówki, pozwalające wam lepiej żyć w waszym świecie. Czyż nie tak? Czyż nie jest to proste i logiczne? Czy Ojciec, który kocha odmówi dziecku pomocy? 

To, co mówisz Mistrzu jest jak najbardziej proste i logiczne. Dlaczego zatem nie zostało wprowadzone w życie?

Głównie z powodu lęku. Lęk, wahania, wątpliwości sprawiają, że wolicie się trzymać tego, co ktoś uznał za słuszne, za jedynie słuszne. W ten sposób skupiając się na pozornie pewnych naukach – odwracacie się i deprecjonujecie ich Źródło. A to o Nie chodzi, nie o księgi i nauki w nich zawarte. Chodzi o miłość, która może i będzie was prowadzić w życiu. Poszukujcie Jej dróg, niekoniecznie w starych księgach. Ona jest wszystkim. 

Jest takie stare powiedzenie sufich, że kiedy mędrzec wskazuje ręką księżyc, głupiec patrzy na palec. Ale tak jak mówisz, to lęk przed odstępstwem, pomyłką powstrzymuje ludzi od swobodnych poszukiwań w sferze duchowej. Lęk przed karą, nieszczęściami, niepowodzeniem.

Nie zostaniecie nigdy „ukarani” za poszukiwania Światła i Miłości, za poszukiwanie dróg ku Bogu. Nie ma najmniejszego powodu, aby bać się prób innych podejść, poszukiwać dróg komunikacji z kochającą Boskością i wprowadzania Jej wskazówek w życie. Miejcie trochę zaufania do Boga, do Jego Mocy i Miłości i ruszajcie w drogę. 

W jaki sposób mogłyby Twoje wskazówki wprowadzić w życie istniejące organizacje religijne?

W bardzo prosty. Po pierwsze uświadomcie sobie wszechmoc i miłość Boga. Zwróćcie się ku Niemu w zaufaniu jako do kochającego Ojca i Matki. Potem poproście, aby przygotował lub wskazał, przez które osoby chciałby przekazać wam swoje przesłania. nie musi to być jeden człowiek, może być ich wielu. Poproście o to by Ona sam wybrał sobie taką formę, którą uzna za słuszną. Istnieje wiele dróg, wspomnijmy o snach, o możliwości kierowania się duchowym wglądem nadchodzącym w odpowiedzi na gorącą modlitwę.

Módlcie się i proście Go, aby wypowiedział się w ważnych dla was sprawach i przekazał to, co sam uważa. Możecie później porównywać odpowiedzi. 

Myślę, że ludzi będących w instytucjach i zgromadzeniach duchowych może niepokoić fakt, że staliby się w pewien sposób zależni od swych „przekaźników”.

Dlaczego wiązać się z przekaźnikiem? Wiążcie się z Bogiem i Jego słowem, nie z ludźmi. Wszyscy możecie w ten sposób lepiej służyć Bogu. I o to właśnie chodzi, nie o wierność dawnym słowom, ale o teraźniejszy zwrot ku Miłości i Prawdzie, która może i dziś wypowiedzieć się swobodnie – w przekazach pisemnych, snach i tysiącach innych zjawisk, jak to czyni co dnia. Wszystko jest w Bogu. Bóg wam nigdy nie odmówi, gdy Go poprosicie o pomoc. Zacznijcie to robić a sami się przekonacie i kolejne sytuacje i doświadczenia wskażą wam drogę. 

Rzeczywiście, jeśli nie mam pewności, mogę wymyślić jakiś specjalny znak, wyrażenie lub coś podobnego i poprosić, aby znalazło się w tym przekazie, który rzeczywiście jest w tym momencie najbardziej potrzebny i wiarygodny. Potem zebrać kilka i zobaczyć, w którym z nich się znajduje.

To także droga zewnętrzna, jeśli rzeczywiście szanujesz czy tez kochasz Boskość twoje serce podpowie ci, co jest słuszne i dobre. Ale oczywiście w chwilach dużych wahań czy napięć można stosować rozwiązania, o których mówisz. Boskość pobłogosławi je z życzliwością. 

Wielkie religie mają też z pewnością wielu ludzi oddanych Boskości na tyle, że potrafią służyć słowem od Boga niejako na żywo, stanowiąc doskonałych doradców dla zarządzających zgromadzeniami. Czy mam rację?

Tak. Są tacy ludzie. 

Jednak jakoś nigdy nie słyszałem, aby ktoś z aktualnych bądź przeszłych „władców” korzystał z takich środków. Wyjątkiem jest Wschód i Indie, tam władcy mieli swoich mistrzów duchowych, którzy doradzali im w sprawach państwa i religii. Na Zachodzie nie spotkałem się z takim przypadkiem.

Ale są. Nie musisz wiedzieć, kto jest takim „przekaźnikiem”. Rządzący też mogą prosić Boskość, aby obdarzyła ich takim doradcą, o czym nikt nie będzie wiedział. Zresztą sprawa jest znacznie prostsza. Jeśli masz problem – zawsze możesz zwrócić się o pomoc do kochającego Ojca. Odpowie poprzez kogoś, poprzez film, audycję, artykuł w gazecie albo poprzez sen. Kierujcie się ku Miłości. 

Czy mogę Ci zadać jeszcze jedno pytanie? Jak ludzie maja korzystać ze wskazówek zawartych w książkach dla rozwiązania bieżących problemów?

Przede wszystkim pokładajcie ufność w Bogu, nie w książce. Książki i temu podobne wróżby są sprawą techniczną, najistotniejsze jest, że prosicie o odpowiedź kochającego was Ojca i Mistrza. Oczywiście możecie poprosić o wskazówkę jak postąpić a potem wziąć książkę, otworzyć na „chybił-trafił” i zacząć czytać. Może się zdarzyć, że akurat znajdziecie coś pasującego do sytuacji.
Ale nie jest to jakąś regułą. Odpowiedź może być niepotrzebna albo sprawy potoczą się swoim torem, niezależnie od waszych decyzji i postępowania.

Jeśli zaczniecie się wiązać z ta formą dialogu – odpowiedzi przestaną przychodzić. Kluczem do otrzymania dobrej wskazówki jest stan w którym zadajecie pytanie. Powinien być to stan miłości, oddania lub chociażby pokory wobec Sił Wyższych.

Poza tym radzę wam bardziej luźne podejście. Więcej radości, więcej uśmiechu. Uśmiechnijcie się do Mnie. To nic nie kosztuje a sprawia Mi radość. Ogromną. 

Czyli mamy kolejną drogę ku Tobie: „Drogę uśmiechów”

O stanowczo tak! Ta droga bardzo Mi się podoba? Uśmiech pomaga żyć.

Tak zwanych „wielkich problemów” nie jest w życiu wiele, a wy lubicie wszystko skomplikować i traktować ze śmiertelną powagą. Więcej luzu, więcej uśmiechu na co dzień a zaraz zobaczycie o ile łatwiej i przyjemniej się żyje. I co ważniejsze – Bóg jest znacznie bliżej. Bóg kocha waszą radość i uśmiech! Jestem Istotą pełną życia i radości, nie zapominajcie o tym! Oto Moje nowe błogosławieństwo: „Błogosławieni Ci, którzy się często uśmiechają, ponieważ ich czysta radość podoba się Bogu”

Czyli mamy dziewiąte błogosławieństwo.

Oto dziesiąte: „Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga albowiem On zmieni ich życie w duchowy raj na Ziemi i wszędzie gdzie się udadzą, będzie strzegł ich i pilnował rozwoju aż doprowadzi do zjednoczenia ze Sobą w miłości”

Oto jedenaste: „Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga albowiem ich życie stanie się lekkie i pełne radości a miłość Boska będzie darzyć ich Sobą w każdej chwili, gdy zechcą się ku Niej zwrócić.”

Oto dwunaste: „Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga albowiem Bóg obdarzy ich szczęściem i pomyślnością i da im dar największy – Siebie Samego i doprowadzi do zrozumienia jedności z Miłością i Sobą.” 

2.7 Co jest najważniejsze?

Mistrzu, chciałbym Cię zapytać co chciałbyś przekazać czytelnikom tej książki.

Jest wiele rzeczy, ale pamiętajcie, że zawsze najważniejsza jest miłość do Boga. Nie kariera, rodzina, dzieci, nawet nie medytacja, ale miłość. To Ona wskazuje kierunek i oświetla drogę. Jeśli chcecie zmienić wasze życie i szybko wznieść się ku duchowym wyżynom to najlepszą ku temu drogą jest nauczyć się kochać Boga.

Szukajcie miłości do Boga i proście o Nią, a kiedy już przyjdzie trwajcie w Niej i uczyńcie z niej inspirację do codziennego życia. A wasze życie będzie zmieniać się w szalonym tempie. Kochajcie, kochajcie i kochajcie i niech wasz byt stanie się pieśnią miłości ku Stwórcy. 

Jednak jest to dosyć trudne w ciągu dnia.

Na początku wszystko jest trudne, w miarę postępowania droga staje się coraz łatwiejsza. Pamiętajcie też, że zawsze możecie prosić o łaskę miłości do Boga, a to jest prośba szczególnie miła Jego sercu.
Zacznijcie, idźcie i nie zrażajcie się trudnościami. Korzystajcie z nich, jako okazji do pełniejszego zwrotu ku Miłości. 

Jesteś tak cudowną Istotą, a Twoja miłość jest taka słodka … nie mam słów.

Nie ma takich słów, aby wyrazić Jej słodycz, blask i głębię… Każdy może sam jej zakosztować. Każdy POWINIEN jej sam DOŚWIADCZYĆ.

Jestem obecny wszędzie, także tuż obok czytającego te słowa. Byłem, jestem i będę i gwarantuje ci, że kiedyś Mnie poznasz. Wiedz, że jestem zawsze przy tobie, zawsze. Przemyśl to głęboko a jako owoc skupienia i pojęcia tej prawdy otrzymasz świadomość subtelnego działania kochającej cię Boskości pośród wszystkich spraw dnia. 

[…]

Wiele razy poruszając temat Boga jako Miłości spotykam się z zastrzeżeniami, że życie bywa czasem tak ciężkie, rozwody, nieszczęścia, utrata majątku, odejście bliskich osób… To wszystko powoduje, że zaczynamy sobie zadawać pytania o Ciebie, o Twój stosunek do nas i o to, dlaczego cierpimy, dlaczego musieli odejść nasi najbliżsi, dlaczego wydarzenia potoczyły się tak a nie inaczej, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? W takich sytuacjach zaczynamy wątpić w Ciebie i Twoją miłość. Co byś im i mnie na to odpowiedział?

Rzecz polega na tym, że to wy sami tak określiliście kształt świata, w którym żyjecie. Dobra wiadomość jest taka, że możecie stworzyć inny, oparty na innych zasadach. 

Tu Mistrzu nie do końca rozumiem.

Wasz świat jest zbudowany na związkach. Majątki, rodzina, najbliżsi. Kiedy tracicie to, co uważacie za wartościowe czy niezbędne pojawia się cierpienie. Jednocześnie skupienie na „stronie materialnej” powoduje niemożność czy nieumiejętność dostrzeżenia prawdziwego Źródła życia i wszelkiej pomyślności.

Świat ma naturę przemijającą i zmienną, możecie się z tym nie zgadzać, ale takie są fakty. Tak czy inaczej kiedyś będziecie musieli odejść i zostawić to wszystko o co po tej stronie tak zabiegaliście. 

Przyznam, że nie widzę wyjścia z tej sytuacji.

Miłość jest wyjściem, ponieważ może was uwolnić od przywiązań i pokazać ukryte do tej pory aspekty rzeczywistości. Między innymi fakt, że śmierć nie jest końcem życia. Odchodzicie i przychodzicie ponownie. Wasi krewni i przyjaciele, którzy opuścili „ten świat” pojawiają się na nim ponownie w ciałach dzieci. Jeśli to zrozumiecie i na dodatek będziecie w stanie żyć w unii z Boskością wtedy śmierć będzie postrzegana jako akt miłości i narodziny będą postrzegane jako akt miłości. Wtedy zrobicie wszystko aby pomóc innym w ich drodze ku Światłu, ponieważ zrozumiecie sens i cel wydarzeń a także ich nieuchronność. Miejsce żalu i bólu po „stracie” zastąpią modlitwy pełne miłości, modlitwy o szczęście i pomyślność odchodzących oraz o to aby byli w stanie porzucić wszelkie więzy i ograniczenia by roztopić się w pełni w kochającym Świetle.

Wybierając świat w takim kształcie jak obecnie, z naciskiem na własność i związki wybieracie cierpienie. Wybierzcie świat oparty na miłości i pozbawiony egoistycznych więzów, a będziecie żyć tuż obok kochającego was Stwórcy. Wybór jednego lub drugiego należy do was. Wasze pretensje o obecność cierpień kierujecie pod niewłaściwym adresem. Powinniście skierować je również do siebie samych, a poza tym do waszych autorytetów, przywódców społecznych i duchowych, twórców tak zwanej kultury. Oni, od setek lat, przy waszej milczącej aprobacie wmawiają wam, że najważniejsza jest własność, osobowość i związki. Dowiedzcie się KIM JEST BÓG, poznajcie Go, poznajcie prawa, które tutaj działają. Sprawdźcie to. W miłości i mądrości która będzie kierować waszymi czynami znajdziecie wolność od cierpień, a nawet znacznie, znacznie więcej. Znajdziecie miłość, radość i Boskość.

Boskość mówi, że najważniejsze są miłość, bezinteresowność, skromność i pomoc innym, życie bez przywiązań z umysłem skupionym na kochającym Stwórcy. Stwórzcie taki świat. Oparty na tym CO NAPRAWDĘ JEST.

[…]

A Mistrzu, weźmy przykład nieszczęśliwej śmierci dzieci. Każdy wtedy pyta „czy tak musiało być”? Co one zawiniły?

Śmierć nie jest żadną karą za “winy”. Zrozumcie, że jest ona częścią procesu, który prowadzi was ku szczęściu i wyzwoleniu, ku wiecznemu szczęściu i wiecznej radości. I wszystkie wydarzenia, bez względu na ich rodzaj, są krokami ku Światłu. Patrzycie na bezradne dziecko ale widzicie jedynie jego ciało. Nie widzicie przeszłości tej Istoty, która pojawiła się pomiędzy wami, aby przejść kolejną lekcję w Boskiej Uczelni. Zarówno przyjście, jak i odejście mają swój głęboki sens. 

Mistrzu, na czym on polega?

Na wyrażaniu wszystkich cudownych aspektów miłości. 

Byłem szalenie ciekaw co mi odpowiesz, jednak nie powiem aby Twoje słowa wyjaśniły mi wiele. Nie wiem czego się spodziewałem.

Twój umysł nie jest przygotowany do zrozumienia wielu duchowych prawd. Będzie tobie i wam wszystkim znacznie łatwiej gdy postawicie kochającą Boskość w centrum waszego zainteresowania, w centrum waszego Wszechświata i zrozumiecie, że Ona jest najwyższą wartością, nie to, co dzieje się na ziemi. Powstanie wtedy zupełnie inny obraz świata i waszej w nim roli. Miejsce związków, których się tak kurczowo trzymacie zajmą wolność i miłość, miejsce „mojej własności” zajmie „twoje dobro”, miejsce gromadzenia i „brania” zajmą dzielenie się i dawanie, dawanie, dawanie.

Patrzcie na innych ze świadomością, że mogą odejść każdego dnia, w każdej chwili. I nie ma na to rady. Kiedy już wystarczająco ugruntujecie się w nowej świadomości zmienności i nieuchronności wydarzeń, zadajcie sobie pytania na czym się oprzeć, co mogę zrobić dla innych, czym się kierować płynąc w strumieniu wydarzeń?

Gdy zrozumiecie zmienność i nieuchronność wtedy przyjdzie czas na okazywanie sympatii, na życzliwy uśmiech, dobre, pełne ciepła słowo dla innych pielgrzymów.

Zastanowienie się nad sprawami ostatecznymi bardzo pomaga odpowiednio ustawić myślenie, skłania do rozważań nad sensem życia, wartościami, które się wyznaje i oczywiście nad relacją pomiędzy człowiekiem a Bogiem.

Namawiam was do przyjrzenia się życiu i akceptacji go takim, jakie jest, akceptacji jego nieokreśloności i zmienności, zgody na rzeczy nieuchronne i nieuniknione. Bo po prostu takie jest życie. Zacznijcie myśleć. Zacznijcie pytać. Zacznijcie szukać. A nade wszystko zacznijcie kochać. 

Czyli nie możemy się spodziewać jakiegoś doraźnego rozwiązania od Ciebie, które zredukowałoby cierpienia i przeżycia?

Ależ tak. Zawsze możecie zwrócić się z prośbą o wsparcie i tak często ono przychodzi!
Moim celem jest zmiana waszego sposobu myślenia po to byście w przyszłości umieli reagować bardziej powściągliwie, z większą miłością i aby przejścia towarzyszące zmianom miały mniejsze natężenie. 

Ale czy one w ogóle są potrzebne?

Na to pytanie musicie sami znaleźć odpowiedź.

Przywiązania do ziemskich spraw rodzą cierpienie. Pytasz Mnie czy skutek jest potrzebny? Zapytaj czy potrzebna jest przyczyna i jaki ma ona sens. Przyczyna leży po waszej stronie. Odejdźcie od egoizmu i skierujcie się ku Bogu. Jeśli dzięki swej wrażliwości zrozumiecie ten punkt staniecie na drodze do wolności. Zwróćcie się ku Boskości, a Ona spali sznury przywiązań i w ich miejsce da samą Siebie. Staniecie się istotami pełnymi miłości, żyjącymi co dnia za pan brat z Boskością. 

Czyli według tego co mówisz decydujące znaczenie dla wolności od cierpień ma rozwój duchowy.

Można tak powiedzieć. Rozwój i jego owoce w postaci miłości i zrozumienia duchowej strony życia. 

Co w takim razie ma największe znaczenie dla naszego rozwoju?

Umiejętność zwrotu z miłością ku Bogu. Miłość jest tym uczuciem, które On z radością potęguje i dzięki temu jest jej coraz więcej i więcej. Miłość obejmuje was i usuwa wszystko co przeszkadza w drodze. Dzięki Jej działaniu wszelkie przejścia są stokroć łagodniejsze zarówno w swym przebiegu jak i w waszym oddźwięku psychicznym na nie.

[…]

Powrócę jeszcze do pytania o przyczynę – przywiązania i skutek w postaci cierpień. Co zrobić, aby wznieść się ponad to? Czy samo zrozumienie tego procesu nie wystarczy?

Zrozumienie przyczyn cierpienia nie uwolni cię od niego, tak jak zrozumienie przyczyn grypy nie uleczy jej. Znając mechanizm jesteśmy na etapie diagnozy, likwidacja skutków będzie wynikiem terapii.
Terapia to życie z miłością, w miłości, dla miłości i wszystko, co z tego stanu wynika. 

Zadam wcześniejsze pytanie nieco inaczej, – co zrobić, aby pozbyć się przywiązań i nie cierpieć w związku z nimi?

Recepta na dziś jest jedna – skupić w swym życiu uwagę na Boskości i prosić Ją o uwolnienie od przywiązań, po to by móc w pełni się w Niej pogrążyć. 

Czy mógłbyś Mistrzu nieco więcej powiedzieć o przyczynach cierpienia? Może znając je lepiej np. uda nam się uniknąć przynajmniej części z nich.

Nie jest wam potrzebna wiedza. Znacznie ważniejsza jest miłość ku Bogu. Kochająca was Boskość zna przyczyny tego co dolega każdemu z was i jest w stanie przepisać właściwe lekarstwa. Jedyne co powinniście zrobić to nauczyć się zwracać ku Niej. Resztę ktoś wykona za was. Miłość i zaufanie, oto czego oczekuje od was Bóg. 

Jesteś Mistrzu taki słodki i kochany.

Jak każdy, jak każdy. Tworzycie świat oparty na lęku i związkach, stwórzcie inny, oparty o miłość. Oba są w waszym zasięgu. Utożsamianie z ciałem i osobowością powoduje cierpienie. Miłość jest jedynie o krok stąd. I każdy z was jest Miłością. Kto przychodzi i kto odchodzi? Ten, który się nie narodził nie może umrzeć. Tak naprawdę śmierć nie istnieje. 

[…]

Mistrzu, co znaczył sen, który miałem dzisiejszej nocy? Śniło mi się, że jeden z dawnych znajomych potraktował mnie wręcz skandalicznie i to jeszcze w zamian za wielką grzeczność, którą mu wyświadczyłem. Byłem tak wzburzony, że chciałem go zaraz obić, aż się obudziłem.

Energie związków są jeszcze ukryte w podświadomości i mają duży wpływ na percepcję. Blokują poza tym swobodny dostęp miłości. Sympatie i antypatie są związane z tym światem, powodują zaangażowanie w sprawy innych ludzi. Nie jest to czyste i bezinteresowne. Za każdą taką energią kryją się różne stany ducha. Wiążcie się z Boskością. 

[…]

Powiedz Mistrzu, czy człowiek może np. porzucić rodzinę, aby udać się na poszukiwanie Ciebie?

Czym jest poszukiwanie Boga i czy trzeba udawać się w jakieś specjalne miejsce?

To znaczy, że powinien zostać tam gdzie jest?

Przestrzegam przed pochopnym działaniem i traktowaniem „poszukiwań” jako wymówki służącej usprawiedliwieniu zerwania związku. W każdej sytuacji, w której człowiek się znajdzie jest bardzo dużo do zrobienia, jeśli idzie o możliwość nawiązania relacji z Bogiem. I bądźcie pewni, że jeśli naprawdę będzie wskazana samotność w celu pogłębienia życia duchowego to dowiecie się o tym.

Jeśli myślicie o takim kroku pamiętajcie, ze zawsze możecie poprosić o wskazówkę jedną, drugą, trzecią. Jeśli poprosicie szczerze z pewnością odpowiedź przyjdzie. Potrzeba wam więcej spokoju, czasu i cierpliwości przy podejmowaniu ważnych decyzji życiowych. Potrzeba więcej równowagi i nade wszystko miłości.

Każde zejście się i rozstanie ma głębokie konsekwencje karmiczne. W tych sprawach zalecam potrójne lekarstwo: spokój, spokój i spokój. I miłość. 

[…]

A co w takim razie ze związkami obarczonymi przemocą?

To już dawno rozwiązaliście sami. Przemoc jest karalna. 

Czy z tego powodu może dojść do usprawiedliwionego w Twoich oczach rozejścia się partnerów?

Tak i takie wydarzenia często mają miejsce. 

To znaczy, że są powody i sytuacje, w których przysięga małżeńska przestaje obowiązywać?

Tak, jest ich wiele. Sakramentalne „i że cię nie opuszczę aż do śmierci” nie jest właściwe w każdej sytuacji. Są sytuacje, kiedy przysięga traci ważność w oczach Boga. Zdrada, alkoholizm, nadużycia seksualne, przemoc.
Małżeństwo to pole na którym powinna rozwijać się miłość, to poszerzanie obszaru zainteresowania i pracy o innych ludzi, którym jesteśmy winni oddanie, opiekę i miłość. Ale trzeba iść jeszcze dalej, wyjść poza porządek społeczny i instytucję małżeństwa. Są ważniejsze wartości, znacznie ważniejsze. Ludzie nie rodzą się po to by łączyć się w związki. 

Przychodzimy na ten świat po to, by?

Zjednoczyć się z kochająca Boskością w miłości. 

Jeśli związek jest umową pomiędzy stronami zawartą przed Tobą, umową, która na dodatek może być zawieszona a nawet rozwiązana to oznacza, że ten „sakrament” jak go nazywa religia nie jest rzeczą najważniejszą w życiu dwojga ludzi.

Związki nie są najważniejsze, to dość oczywiste. Przypomnij sobie co powiedziałem ci w Indiach, kiedy zapytałeś, co powinno stać na pierwszym miejscu w związku pomiędzy dwojgiem ludzi. 

Byłem kompletnie zaskoczony Twoją odpowiedzią. Liczyłem, że powiesz np. że miłość, oddanie może wierność a Ty odpowiedziałeś: „Na pierwszym miejscu w związku pomiędzy dwojgiem ludzi powinien stać Bóg”

I jak widzisz tę odpowiedź z perspektywy lat, które minęły?

Dopiero po kilku latach zacząłem rozumieć znaczenie tego, co powiedziałeś. Właściwie to w każdym z naszych związków a nawet kontaktów z ludźmi Ty powinieneś stać na pierwszym miejscu. Gdyby tak było, życie tutaj wyglądałoby zupełnie inaczej, bylibyśmy znacznie bardziej szczęśliwi.

Tak, tak, tak.

Powróćmy do głównego wątku – cierpienia i jego przyczyn. Cierpienie rodzi się ze związków a te są w dużej części efektem społecznej umowy, którą przyjęliście. Związki a miłość to dwie różne sprawy, bardzo różne. Kierujcie się ku miłości to i w waszych relacjach z ludźmi będzie coraz więcej serdeczności, zrozumienia i miłości.

Cały „problem” polega na tym, że chcecie postrzegać świat wyłącznie w bardzo ograniczony sposób. Częścią „problemu” jest również wasz upór. Ale też prawdą jest, że możecie zmienić ten stan rzeczy dość szybko. 

Jak można to zrobić?

Tylko w jeden sposób – poprzez powrót do Źródła Życia i Miłości. Skupcie się całą mocą umysłu i serca na kochającej was Boskości i utrzymujcie Jej obraz stale – w umyśle i w sercu. Czyńcie to często, co dnia, co chwilę.

Ten krok będzie podstawą do następnego – dobrych myśli, słów i czynów skupionych na Boskości i w Niej znajdujących swój początek i koniec. Wszystko dzieje się w Bogu i cokolwiek spotyka was w ciągu dnia jest wyłącznie Nim.

Z czasem zrozumiecie, że to co nazywacie życiem jest w rzeczywistości czymś na kształt teatralnej gry, w której aniołom Światłości przydzielono role ojców, matek, „zwykłych ludzi”. Ale każde przedstawienie kiedyś się kończy i obecne właśnie ma się ku końcowi. Miłość już spogląda spoza kurtyny Niebios. Słychać oklaski, po prostu burzę braw. To było przepiękne przedstawienie o przejmującym do głębi znaczeniu. Pozostaje Mi podziękować wam za udział w Grze. Spisaliście się znakomicie, po prostu znakomicie.

A za chwilę dla wielu z was zacznie się następne. Chciałbyś poznać jego tytuł? 

O tak! Oczywiście.

Boska Miłość prowadzi budzącą się ludzkość ku szczęściu i Światłu. 

Cudowny.

A jaki scenariusz jest piękny? Wkrótce się przekonacie. 

2.6 „Świat” to skrót od słowa „Światło”.

Jak wygląda prawdziwy świat? Co nim jest naprawdę? Czy będziemy w stanie to zrozumieć?

Słowo „świat” to skrót od słowa „Światło”. Prawdziwy świat to Światło. Drogą ku Światłu jest miłość ku Niemu. Nie ku ludziom, Stworzeniu i światu. Miłość ku Miłości, Bogu, Prawdzie, Wszechmiłości jakkolwiek zechcecie To nazwać. Mniej myślenia a więcej kochania to najlepsza wskazówka dla was.

Odczuwam pewna trudność w podążaniu za tokiem Twoich myśli.

Nic nie szkodzi powtórzę to jeszcze jakieś dwieście razy. 

Miłość ku Bogu?

Miłość do Boga. 

Jak się Jej nauczyć?

O, to jest dobre PYTANIE!

Trzeba zacząć zmieniać swoje życie, porzucać po kolei przyzwyczajenia i nawyki opierając się na rozsądku lub miłości, jeśli już Ją odczuwacie. Myśleć o Bogu, o Jego bliskości, miłości, oddaniu. Starać się zbliżyć do Niego przez medytację i modlitwę. On widzi co czynicie, słyszy każde słowo. Wiedzcie, że Bóg to Miłość. Wiedzcie, że was kocha ponad wszystko.

Zadawajcie pytania o to kim On jest i poszukujcie na nie odpowiedzi. Idźcie za tym co wynika z najlepszej wiedzy, doświadczeń duchowych i zaufania w Jego miłość i Mądrość.

Nawet, jeśli od razu nie dostrzegacie efektów swoich próśb i wysiłków wiedzcie, że one są, że nic się nie marnuje, ani jeden gest, ani jedno spojrzenie, żadne dobre słowo nie idzie na marne.
Wszystko, co robicie w tym kierunku zbliża was ku Miłości i Bóg błogosławi wasze wysiłki. Kiedy wasza wrażliwość wzrośnie zaczniecie odczuwać Jego żywe odpowiedzi na wasze zwroty ku Niemu. Na razie nie jesteście w stanie ich dostrzec, ale one już są.

Boskie oddanie? Nasza religia nic o tym nie wspomina.

Nie wspomina o wielu aspektach Boskości, o miłości, oddaniu, skromności, która może i powinna być dla was przykładem. Po prostu jeszcze niewiele wie, ponieważ kiedyś, zamiast kierować się ku poznawaniu i doznawaniu szczęścia i miłości w słodkiej unii z Najwyższym zaczęła poszukiwać władzy nad ludźmi.

Macie dziś spaczony obraz Boskości, bo nigdy nie chcieliście zbadać jaka jest rzeczywistość. Do tej pory nie chcieliście poznać Boga, zatrzymaliście się na teoriach i nawet nie staraliście się ich sprawdzić. Czas dokonać tego małego kroku naprzód. Przyszedł czas aby go POZNAĆ. Jeden mały krok i staniecie u wrót Wszechświata pełnego cudów. Otwórzmy owe wrota na całą szerokość. I niech się staną Światło, Miłość i Szczęście.

Światło, Miłość i Szczęście. Tym właśnie JEST BÓG. 

[…]

Mistrzu, nasuwa mi się pytanie dręczące od stuleci różne szkoły duchowe – czy Bóg jest osobowy jak twierdzą jedni czy nieosobowy jak twierdzą inni?

Stwierdzenia ze Bóg jest Osobą czy też bezosobowym Absolutem są w tej samej odległości od Prawdy. Jest On osobowy i nieosobowy i jeszcze czymś więcej. Istotą jest nie tyle oddawać się rozważaniom o Jego domniemanej naturze ujmowanej w kategoriach tego, co zna umysł, ale odejść od słów i POZNAĆ jak jest naprawdę. 

Jak wiec poznać?

Umysłem nie ogarniesz Boga, ale doznasz Go czystym i kochającym sercem. Drogą ku poznaniu Boga, rozpoznaniu swojej Prawdziwej Natury, jest miłość. Miłość ku Bogu, Prawdzie, Miłości czy jak To nazwiesz. I jest to wyzwanie każdego z was. Uczcie się kochać Stwórcę, i nie ustawajcie tak długo aż się nauczycie.

Miłość jest kluczem, który otwiera wrota cudownego Wszechświata, bramy Niebios. Kochasz, zbliżasz się, wchodzisz i spoglądasz w kochającą Twarz Stwórcy. Uczuć, które się wtedy rodzą nie sposób wyrazić.

Możesz Mnie wysłuchać, możesz dziesiątki razy przeczytać Moje słowa, ale nie dotkniesz rzeczywistości, która za nimi stoi. Pamiętaj, że one są jedynie drogowskazem. Idź we wskazanym kierunku a znajdziesz sam to, o czym mówię. 

Mistrzu, zapytam Cię więc jak nauczyć się kochać, proszę o kilka praktycznych wskazówek.

Ależ jesteś uparty, już kilka razy mówiłem ci na ten temat. 

Drogi Nauczycielu, powtarzanie ugruntowuje wiedzę. Jak mówią „repetitio est mater studiorum”

Powtarzanie co prawda jest matką wiedzy, ale doświadczanie miłości Boskiej jest matką wszelkiej mądrości. 

Właśnie o tym mówię, proszę o kilka praktycznych wskazówek.

I co myślisz, że przydadzą się na coś? 

Mistrzu, mam wrażenie, że droczysz się ze mną.

Wolno mi. Cenię swoje słowa. 

Jestem zdziwiony Twoja odpowiedzią. Mistrzu, czyżbyś sugerował, że ja ich nie cenię?

Tak, dokładnie tak.

Już wysłuchałeś Moich odpowiedzi wiele razy ale nadal mało wprowadziłeś w życie. To, że otrzymałeś wielki dar możliwości poznania Moich odpowiedzi powinno zainspirować cię do większego szacunku dla dobra, które ci przekazuję. Fakt, że wysłuchasz tego co powiem nie ma dla Mnie większego znaczenia, bo wcale nie muszę z tobą rozmawiać. Poprosiłeś więc odpowiedziałem ale zmiana przychodzi nie przez słuchanie ale wprowadzanie w życie, poprzez naukę miłości ku Bogu i kierowanie się nią.

Tylko po to rozmawiamy abyś mógł przejść tę przemianę. Dla Mnie napisanie tej książki tez nie jest jakąś wartością. Wartością jest Miłość i droga ku Niej. Wejdź na drogę i zacznij stawiać pierwsze kroki. Potkniesz się, upadniesz, poprosisz a Ja cię podniosę. Pójdziesz dalej i znajdziesz Cel. Po to jestem. Po to mówię. Daję wiedzę i energię na drogę. Wskazówki i ochronę. Ale celem nie jest wysłuchanie Moich słów. Celem jest znalezienie miłości drogą przemiany siebie.

Od teraz słuchaj bardzo uważnie co mówię i staraj się wprowadzać w życie, to co słyszysz. To jedyna droga. Wprowadź Moje wskazówki w życie. 

Mistrzu, dziękuję Ci za Twoje słowa pełne miłości. Czy jednak mógłbyś jeszcze raz coś podpowiedzieć?

Już nie. Powiedziałem już dosyć. Teraz jest czas na samodzielną pracę. Jeśli to co mówię jest prawdą, zwróć się do Boskości, aby pokierowała twoimi poszukiwaniami i myśleniem. Ucz się współpracy z Bogiem a nie tylko słuchania tego co mówię. Pracuj, praca cię zmieni. To dotyczy każdego z was. 

[…]

Mistrzu, mam wrażenie pewnej nieokreśloności jak wkrada się w naszą rozmowę, nieokreśloności pojęć, których używamy skąd mogą powstawać nieporozumienia.

Umysł tworzy pojęcia i ma skłonność do zamykania się w nich. Stworzycie sobie wyobrażenie, że „jest dokładnie tak” i ?. przestajecie myśleć a zaczyna się budowanie własnej ważności i autorytetu. Przerwijcie ten proces.

„Nieokreśloność” to postawienie znaku zapytania przy myślach, pojęciach i sądach po to, byście uwolnili się od wyobrażeń umysłowych o tym, co jest jedyną prawdą. Przestaniecie wtedy gonić za chęcią zamknięcia wszystkiego w pojęciach, poukładania i jak to nazywacie śmiesznie „zrozumienia”, ale zdacie sobie sprawę, że warto szukać gdzie indziej, z innej strony. Warto kochać i szukać miłości, bo to Ona ciebie i was wszystkich wyprowadzi z ciemności w Światło.
I jeszcze jedno – nie będzie to miłość do żadnej rzeczy stworzonej tylko do Najwyższego. Każda inna powiększa wasze uwarunkowanie a ta jedna wyzwala.

Nie ma innej drogi?

Nie ma innej dobrej.

A medytacje, istnieje tak wiele metod?

Medytacje służą różnym rzeczom. Jeśli medytujesz, bo kochasz względnie chcesz się nauczyć kochać Boga to w porządku, to najwyższy cel medytacji. Jeśli w innym celu to osiągniesz z pewnością jakieś korzyści, ale nie dotkniesz tej najważniejszej wartości – miłości. Każda z wielkich religii odnosi się do ćwiczeń medytacyjnych jako do lekarstwa na obłęd świata. Każda z nich umieszcza miłość ku Boskości w samym centrum swych nauk i doktryn. Teraz połączmy te dwie rzeczy – cel, jakim jest miłość ku Bogu i środek, którym jest medytacja w swych licznych odmianach a otrzymamy harmonijną i co ważniejsze skuteczną całość. 

Czytam, słucham a to, co mówisz jest dla mnie nieuchwytne.

Próbujesz uchwycić sens Moich słów myśląc, że zawierają jakieś ukryte znaczenie. Tymczasem ono jest bardzo proste, Bóg jest Celem, miłość ku Niemu jest Celem, a medytacją środkiem do jego osiągnięcia. To nie jest jakaś głęboka prawda wymagająca medytacji to jest konkretna wskazówka do wprowadzenia w działanie.

Pozostawcie umysł i skierujcie się na drogi miłości a zaraz wiele spraw stanie się jasnych „samych z siebie”. Idźcie ku miłości i za Nią a reszta sama się rozjaśni. Zaufajcie Mi. I kochajcie Mnie.

O to doskonała wskazówka. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do myślenia i nieustannego przetwarzania informacji.

Że jesteście jak człowiek, który wiele wysiłku wkłada żeby na prostej drodze wykopać głęboki dół a potem zaraz w niego wpaść! Ten dół to umysł kierowany egoizmem. Myśl na usługach „ja” ze swymi licznymi odmianami; „ja wiem”, „ja mam”, „ja jestem kimś”, „ja jestem wielki”, „ja jestem mądry”.

Mistrzu, to chyba nie może być takie proste.

To jest takie proste. Podążajcie drogami miłości, idźcie na bezdroża umysłu mając Boga za Przewodnika. A przyjdzie miłość i pozostanie z wami. Spotkacie Boskość twarzą w twarz. Spotkacie się w miłości.

Potrzeba wam więcej luzu a mniej napięcia, więcej radości, więcej polotu. Nie męczcie tak waszych umysłów, one nie są od tego. Kierujcie się ku miłości a z czasem wszystko co będzie wam potrzebne wyjaśni się samo.

To Twoja obietnica?

Przyrzeczenie. Prawda ma to do siebie że można Ją sprawdzić. Doświadczyć i przekonać się na „własnej skórze”. Miłość jest realna i Bóg jest realny. Ja to wiem, Ty to wiesz i każdy może się o tym przekonać sam. O ile odstawi łopatę, przestanie kopać dół „ja” i skieruje się ku miłości. Odstawcie to co „wiecie” i zwróćcie się umysłem i sercem ku Miłości, ku Stwórcy, który jest najukochańszą Istotą we Wszechświecie.

Na tej drodze zaraz zaczyna się manifestować Boskość i Jej miłość. Wasza miłość jest magnesem, któremu nie jest w stanie się oprzeć. Kochajcie Boga a resztę pozostawcie na boku. 

A co w takim razie z tzw. „codziennym życiem”, ono wymaga od nas skupienia, uwagi i myślenia.

Naprawdę? I cóż jesteście w stanie wymyślić? Większość wydarzeń i tak jest od was niezależnych, a te, które wydają się zależne – wydają się takimi…

Jeśli jesteś w stanie spojrzeć za zasłonę rzeczy, a miłość daje taką możliwość, to ujrzysz prawdę – nawet jedna myśl nie powstaje bez woli i interwencji Boga. Cała nasza rozmowa dzieje się w Bogu i jest przez Niego inspirowana, nadawana i odbierana. To dotyczy każdego człowieka i każdej sytuacji. I patrząc uważnie możecie to czasem dostrzec. 

Czy płyną z tego jakieś głębokie wnioski?

Oczywiście, cokolwiek zrobisz ty czy ktokolwiek i tak nie „wyjdziesz” poza Boga. W głębokim sensie nie jesteś w stanie zrobić nic. Wszystko, co czynisz i co czyni każdy człowiek w istocie czynię Ja. 

W ten sposób nie ujawniając się Jesteś.

Jestem podstawą wszystkiego. Moja świadomość jest areną, na której rozgrywa się tragedia czy tez jak twierdzą ci bliżsi prawdy – komedia życia. Nierzeczywisty chociaż piękny pląs ułudy.

Pląs ułudy… Świat złudzeń, Mistrzu, co jest rzeczywiste?

Bóg jest Rzeczywistością i tylko On, reszta jest Boską grą. Ty i wy jako osobowości bierzecie w niej udział. Zapomnieliście jedynie, że ta gra nie jest rzeczywista, to film, w który tak się zaangażowaliście, że zapomnieliście, że jesteście aktorami. Obudźcie się!

Ale jak to zrobić?

Należy prosić i modlić się do Boga, aby to On pokierował tym procesem i samemu podjąć wysiłek nauki kierowania się z miłością ku Niemu. 

Co powinno składać się na taki wysiłek, jesteśmy różni, ale być może są jakieś elementy wspólne?

Jest ich wiele, po pierwsze sposób życia. Każdy z was jest tak przywiązany do spraw ziemskich, rodziny, pracy, przyjaciół, rozrywek, że nie ma czasu łączyć się ze Mną i poznawać Moje zdanie odnośnie swego życia.

Pierwsze kroki na drodze ku Bogu to częściowe odchodzenie od spraw świata, ograniczanie kontaktów do niezbędnego minimum, świadome nieangażowanie się w sprawy innych.
Druga sfera to oczyszczenie z obciążeń przeszłości. Do tego niezbędna jest nauka medytacji. Potraficie spędzić lata w szkołach i uniwersytetach przyswajając masę informacji a nie chce wam się spędzić kilku minut dziennie na pożyteczny trening umysłu przynoszący wiele błogosławieństw podczas całego życia.

Medytacja oczyszcza umysł, zmniejsza podatność na choroby, usuwa wiele dolegliwości fizycznych i psychicznych, poprawia sprawność umysłową. Jest tak ważna, że prawdą jest, że życie bez medytacji jest stracone.
Dzięki medytacji ujrzycie niektóre pułapki „ja” i przestaniecie, przy pewnej czujności i wysiłku w nie wpadać. Miłość, ku której zwrócicie się wskaże wam drogę. 

Jak medytować? Czy jest jakaś najlepsza, uniwersalna metoda?

Jedna; zapytać Boga, którego nosicie w sercu, która metoda jest dla was odpowiednia i poprosić Go by was uczył i strzegł podczas medytacji. Poprosić Go aby wskazał tę, którą powinniście stosować. 

Mistrzu, czy masz tu na myśli jakieś specjalne książki, kursy, nauczycieli medytacji?

Poproście o metody bezpieczne i odpowiednie dla was. Miłość wam nie odmówi. Możecie skorzystać z opisanych w tej książce. 

Czy tej drodze do Ciebie będą towarzyszyły jakieś szczególne znaki?

Będą. Ludzie dziś potrzebują znaków, cudów po to by się w pełni przekonać o prawdziwości tego, czego doświadczają. Doświadczanie prawd duchowych, działania Boskości, istnienia prawa przyczyny i skutku sprawi, że z czasem w pełni przekonacie się o wartości nauk, które wam przekazuję. Najgorszym przeciwnikiem na drodze duchowej są wątpliwości, powodują wiele zamieszania i przysparzają cierpień.

O tak, pamiętam sprzed laty to przekleństwo. Co robić w takich wypadkach?

Zająć się czymś pożytecznym pozwalając sytuacji aby ułożyła się sama. Przerywać niepotrzebne rozmyślania, zazwyczaj prowadzą one donikąd. Zastąpić myślenie skupieniem na Boskości, modlitwą, prośbami o wsparcie, prośbami o wsparcie dla innych, modlitwami o szczęście wszystkich istnień. 

2.5 Porzucić religię?

Dziwna rzecz przyszła mi dzisiaj do głowy, że niezależnie od wychowania w takiej czy innej religii człowiek może ją zawsze porzucić jak również Bóstwa w niej czczone dla podążania za głosem serca wskazującym mu inne przejawy Boskości.

Jest to prawda. Jeśli potrzebujesz pocieszenia nie ma znaczenia, w której religii je znajdziesz, ale jeśli poszukujesz drogi do zjednoczenia z Boskością, to co wymyślili ludzie jest na niej przeszkodą.

Wasze wierzenia często odbiegają od rzeczywistości, wierzycie w rzeczy niedorzeczne a nawet szkodliwe. Większość ludzi zapomniała, że religia jest drogowskazem na drodze do Boga, nawet nie samą drogą a z pewnością nie jej celem. Ludzie przez wieki tyle nazmyślali, że zamiast dziś rozważać, co jest wartościowe a co nie lepiej oddać się Bogu w opiekę, aby prowadził was i oświetlał drogę ku Sobie. 

Mistrzu, zabierasz nam coś, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Coś, na czym opiera się nasza kultura i struktura społeczna.

Kultura jest wartością o ile potrafi przekazać przez pokolenia przesłanie miłości do Boga, troski o innych i Przyrodę, natchnąć do poszukiwań wartości wyższych i wzbogacić w ten sposób życie ludzkie.
Wasza kultura przekazuje osądy i uprzedzenia, uczy wrogości wobec obcych, szacunku dla autorytetu, instytucji i uległości wobec władzy. Daje wam fałszywe światło, za którym podążacie.

Stąd wniosek, że powinniśmy zapomnieć i religię i kulturę?

Odejść od nich poszukując prawdziwych wartości w sercu i w Bogu. Granica pomiędzy Boskością i światem jest bardzo wyraźna i powinniście opowiedzieć się po jednej ze stron.

W systemie o którym mówisz cały czas chodzi o władzę nad ludźmi?

Tak, o zainteresowanie sprawami i poglądami, które ktoś wam podsuwa, abyście przejęli się nimi i zaangażowali. To nie jest dobry sposób pracy z ludźmi. O wiele lepiej jest nakłaniać ludzi do poszukiwania własnych prawd w sercu i sumieniu i wspierać ich w rozwoju ku wyższym wartościom, miłości, pokojowi, ku dobru. Wasze dokonania na polu bardzo szeroko rozumianej kultury, co obejmuje również światopogląd, są skrzywione. Głównym czynnikiem przeszkadzającym w rozkwicie dobrej „kultury” jest was egoizm, przywiązanie do „moje”, niechęć do „obcego”.

Waszej religii i kulturze po prostu brakuje miłości. Miłość nie poszukuje władzy ponieważ jest skromna, nie chce niczego dla siebie ponieważ jest bezinteresowna. Miłość żyje nieustannym dawaniem, to jedna z Jej cech. To cecha Boska. Nie musi tworzyć zhierarchizowanych struktur społecznych ani aparatu nacisku by utrzymać posłuszeństwo. Miłość to dbanie o dobro i interesy innych, ponad swoje własne. Tak jest urządzony Wszechświat, może was to dziwić ale tak po prostu jest.

Jeśli opieracie wartości społeczne na egoizmie, nie uwzględniacie Boskich Praw, miłości, dobra, bezinteresowności to tworzycie system, który przynosi ludziom cierpienie. Obecnie jako ludzkość stajecie przed ogromnym wyzwaniem transformacji systemu, który stworzyliście na nowy, zgodny z uniwersalnymi, Boskimi prawami, zgodny przede wszystkim z prawami miłości. W nim, w wartościach i mądrości, które przekaże przyszłym pokoleniom, a więc i wam samym kiedy tu powrócicie odnajdziecie dobro i miłość i Boskość. Nowy system da wam wolność od cierpień. 

Mistrzu, obawiam się jednak, że dla wielu ludzi, to co teraz mówisz jest zbyt enigmatyczne, wygląda na kolejną teorię, których ostatnio mieliśmy w obfitości. Żadna się nie sprawdziła.

Zadajcie sobie pytanie dlaczego tak było. Zastanówcie się nad tą kwestią. Weźcie pod uwagę szerokie spojrzenie. Zastanówcie się czy istnieje rozdźwięk pomiędzy tym co się mówi a tym co się robi. Oraz oczywiście dlaczego tak jest. 

Istnieje rozdźwięk pomiędzy głoszoną teorią a praktyką, i chyba on jest główną przyczyną niepowodzeń, głosimy jedno, robimy drugie a najczęściej wychodzi z tego trzecie. Politycy wiele obiecują ale jak przychodzi „co do czego” najczęściej zajmują się własnymi interesami albo interesami jakiejś wąskiej grupy społecznej lub partii. Do tego dochodzi fakt, że nie znamy siebie i konsekwencji swoich czynów.

To dobra uwaga. Dlatego zacznijcie tworzyć nową “kulturę” i nową “religię” rozumianą jako duchowość w oparciu o to co sprawdzicie. Zadajcie sobie jako pojedynczy ludzie i całe społeczeństwo kilka pytań i znajdźcie na nie odpowiedzi.

Pierwszym niech będzie następujące „Czy istnieje Bóg?”

Niech każdy z was szuka odpowiedzi tak długo aż ją znajdzie. Zwróćcie się do Boskości aby dała wam doświadczalne dowody na swoje istnienie. Proście o nie. Ten eksperyment da wam bardzo, bardzo wiele. Wiem, że pojawią się lęki i to będzie naturalny proces. Religia uczyła was przez wieki, że Boskości należy się bać. Przetrwajcie to w spokoju. Wiele dobrych sił przyjdzie wam z pomocą.

Drugim pytaniem niech będzie „Kim jest Bóg?”

I znów, tak jak poprzednio proście o doświadczenie Go. O to, by pokazał wam Siebie Samego, tak byście bez najmniejszych wątpliwości odczuli Go i doznali. Dla większości z was będzie to szok. Boskość okaże się bowiem zupełnie różna od tego, co przekazały wam religie. Przekonajcie się sami. Boskość to czuła miłość, to oddanie, to służenie wam każdego dnia, to zupełna bezinteresowność i brak śladu myślenia o sobie, to myśli wyłącznie o dobru innych. To skromność stawiającą Siebie na ostatnim miejscu, tak aby wszyscy kochani otrzymali to co jest im potrzebne i nikt nie został zapomniany.
Ale wy przekonajcie się o tym sami. Sprawdźcie Moje słowa. Bądźcie na tyle odważni by zadać pytania i przekonać się samemu o wartości odpowiedzi. 

[…]

Mistrzu, a jaki powinien być nasz stosunek do władzy? W Europie znajdujemy jeszcze ślady dawnej, mistycznej aury, jaka otaczała władców, Amerykanie mają bardziej pragmatyczne podejście.

Kierujcie się w życiu miłością ku Bogu a wszystko inne stanie się znacznie prostsze. Pytasz mnie o sprawy po prostu banalne i nieważne w porównaniu z tym, co jest rzeczywiście istotą rzeczy. Władza, władcy i urzędy byli tutaj od tysięcy lat i jeszcze długo będą. Są wyrazem zbiorowego wysiłku organizacji życia, zapewnienia jako takiego porządku i bezpieczeństwa, także socjalnego, zapewnienia rozwoju gospodarczego i społecznego. Władza i jej instytucje ewoluują i nadal tak będzie.
Problem z ludźmi na stanowiskach jest wszędzie tan sam i jest to generalny problem ludzi na ziemi; jest nim egoizm. Pod jego wpływem, ludzie, którzy mają strzec wspólnego dobra i dbać o jego rozwój myślą o sobie i o tym, jak by coś osiągnąć dla samych siebie. 

Mistrzu, ale przecież właśnie na tym jest zbudowana cała struktura naszego społeczeństwa.

Tak, ale jeśli mówimy o miłości i o tym, że wszystko z Niej pochodzi to już możesz dostrzec, że takie podejście jest jedynie fazą przejściową. Władza, tak jak ja rozumiecie, nie jest właściwym pojęciem. Znacznie lepszym jest służba, wtedy ci, którzy z jakiegoś powodu maja więcej czy to dóbr, zdolności czy możliwości dzielą się nimi z innymi myśląc o ich, nie swoim dobru.
Za jakiś czas dojrzejecie na tyle, żeby zamienić własność na miłość, koncentrację na sobie na skupienie na Bogu, za czym w naturalny sposób nadejdzie służenie wszystkim istotom w duchu miłości. Czekają was olbrzymie zmiany, wobec których obecna rewolucja technologiczna jest jedynie dziecięcą zabawką. 

Powróćmy jeszcze na chwilę do wpływu społeczeństwa na człowieka.

Dobrze. Zadaj sobie pytanie, co wartościowego do tej pory przekazali ci inni ludzie, w tym rodzice oraz w szczególności szkoła i religia. Co wartościowego wyniosłeś z tych setek godzin przesiedzianych w szkolnych ławkach, w kościelnych ławkach i ławach uniwersyteckich?

Czy nauczyli cię jak masz samodzielnie poszukiwać odpowiedzi, czy nauczyli cię samodzielnie dochodzić do prawdy i żyć według jej przewodnictwa, czy pokazali jak budować relacje z innymi ludźmi tak abyście ty i oni mogli znaleźć szczęście, czy nauczyli cię jak kochać Boskość i wszelkie stworzenie, jak znaleźć satysfakcję z życia?
Czy pokazali, czym jest dobro płynące z człowieka i wzbogacające wszystko wkoło, czy nauczyli jak zachowywać spokój wśród wydarzeń życiowych, czy pokazali jak możesz stać się wartościowym członkiem społeczności i wnieść do niej prawdziwe wartości? Czy pokazali ci jak powinieneś się zwracać do Boga, aby otrzymać Jego miłość, wskazówki i prowadzenie?

Czy potrafili nauczyć cię miłości? Kochać Boskość nie w słowach, ale w myślach, uczuciach i czynach? To przecież jest najważniejsza umiejętność, z której wynika wszelkie dobro i piękno wewnętrzne. 

Po raz kolejny nie wiem, co Ci odpowiedzieć. Miałem wrażenie, że jednak szkoły i uniwersytety uczą wielu wartościowych rzeczy, a jednak słysząc Twoje pytania dotyczące tak istotnych kwestii zaczynam mieć wrażenie ze ten czas był w dużej mierze zmarnowany.

I tu masz całkowitą rację. Żadna szkoła nie uczy tych przedmiotów, żadna nie uczy jak żyć, jak znaleźć własne miejsce w życiu, jak stawiać czoło przeciwnościom i dążyć do poznania prawdziwej wartości. Zamiast tego zmusza do zapamiętywania „prawd objawionych”, czyli poglądów opartych na osądzie historii i kultury. Kultywujecie wartości, które tak naprawdę nie są wartościami. Dlatego właśnie nie możecie odnaleźć miłości i prawdy. One nie należą do waszego „świata” chociaż on uparcie tak twierdzi.

Problem z waszym dorobkiem społecznym i kulturalnym polega na zawężeniu spojrzenia. Ograniczacie się do tego co „moje” i „znane” ignorując, oceniając negatywnie lub bojąc się „inności”. Tymczasem jesteście jedną rodziną a nawet więcej, jesteście Jednym. I zamiast rozszerzać horyzonty umysłu i serca otwierając je na całą Ziemię, kosmos, ludzi, każecie kochać i poświęcać się tylko jednemu krajowi, tylko jednej doktrynie. Gdybyście potrafili uczyć ludzi poświęcania się wartościom a nie teoriom, życie tutaj wyglądałoby zupełnie inaczej. Wasza kultura jest oparta na lęku i manipulacji. Ale i to się zmieni, gdy zaczniecie kierować się w życiu ku Miłości i Bogu. Miłość łączy ponad wszelkimi barierami, które tworzy umysł. Uczcie się miłości ku Boskości, przekazujcie tę umiejętność nowym pokoleniom a będą żyli, wy będziecie tutaj żyli, gdy przyjdziecie ponownie, w coraz większym szczęściu i pomyślności a negatywna moc iluzji będzie traciła władzę nad wami. 

[…]

Jaka przyszłość nas czeka?

Ty mi powiedz. 

Z tego, co powiedziałeś wcześniej możemy mieć kłopoty. Jakie Ty, drogi Mistrzu widzisz rozwiązanie?

Zamiast słowa kłopoty użyjmy słowa skutki. Dziś naruszacie równowagę życia na Ziemi a za jakiś czas, gdy powrócicie już w nowych ciałach otrzymacie owoce dzisiejszych działań. Możecie w to nie wierzyć i tu leży wasz duży, może największy problem. Zachowujecie się w myśl zasady „po nas choćby potop”. A to nie jest dobry klimat mentalny dla zrozumienia życia i znalezienia w nim szczęścia.

Dlatego proponuję wam aby każdy z was zastanowił się nad zjawiskiem reinkarnacji oraz prawem przyczyny i skutku. To dobrze, że już budzi się tak zwana świadomość ekologiczna rozumiejąca, że przyszłe pokolenia też muszą mieć miejsce do życia. Teraz przesuńcie poznanie krok dalej. Proście o możliwość przekonania się o tym czy zjawisko reinkarnacji jest prawdziwe. I o rzecz kolejną – o to czy prawo przyczyn i skutków rzeczywiście działa. Masz kolejne pytania, o które prosiłeś.
Gdy znajdziecie odpowiedzi zastanówcie się nad nieco głębszymi wnioskami, które z nich wynikają. Te przyszłe pokolenia to przecież wy sami. Wasi rodzice, dziadkowie, dzieci i wnuki. I wy. A jeśli prawo działa to każdy negatywny czyn prędzej czy później odbije się na was samych. Zastanówcie się, czy chcecie cierpieć?

Niech wiedza o prawie przyczyn i skutków wraz z miłością ku Boskości staną się osią waszego myślenia o świecie, ludzkości i cierpieniu. Wiele, wiele zrozumiecie, gdy uczynicie ten jeden krok. Wielu z was po raz pierwszy zobaczy, że obraz „świata”, który tworzycie z tak ogromnym zaangażowaniem ma olbrzymie luki.

Ale nie zatrzymujcie się i stawiajcie następne kroki. Poproście Boskość, aby przekonała was w doświadczeniu o swoim działaniu i Istnieniu. To będzie druga wielka luka. A następnie by prowadziła was już stale ku Sobie, poza i ponad ten świat iluzji ku krainie szczęścia i miłości. 

[…]

Powróćcie do miejsca skąd wyszliście, do Boga i Jego Miłości. Finałem każdej podróży jest powrót do Miłości i żadna cywilizacja nie może się rozwijać nie biorąc pod uwagę współpracy z Siłą, która stworzyła Wszechświat. Nauka i technologia, jeśli nie są zrównoważone miłością powodują wiele kłopotów. Są jak szalony koń, pędzący po górskich drogach. O nieszczęście nie trudno. 

Szkoda by było.

Wszechświat nie zna pojęcia szkody, są procesy, które prowadzą do takich a nie innych skutków. Wynik jest znany i jest nim miłość. Po tej, lub tamtej stronie. 

Ty znasz przyszłość, czy mógłbyś mi powiedzieć jak się to wszystko skończy?

Ludzkość roztopi się w Świetle. 

A czy życie na Ziemi przetrwa?

Nie, w ciągu kilku miliardów lat Słońce obejmie je swoim promieniowaniem i ta planeta spłonie. 

Ale czy w ciągu najbliższych stu i dwustu lat nie wydarzy się coś, co może zagrozić ludzkości?

Nie dostaniesz odpowiedzi na to pytanie. Już powiedziałem dosyć. 

Mistrzu, wydaje mi się, że pomimo naszej rozmowy o zagrożeniach w przyszłości i tak ani Twoje ani moje słowa nic nie zmienią.

Mylisz się, mogą zmienić bardzo wiele, w tej chwili ma miejsce wyścig z czasem. Czasem jeden trzeźwo myślący człowiek może odwrócić bieg historii. 

Myślę, że jednak w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat nic takiego się nie wydarzy.

Nie znasz przyszłości. Niewielu ludzi przeczuwało wydarzenia z września 2001 roku a popatrz, jaki ogromny wstrząs przeżyliście. Nie wiecie, co jeszcze niesie przyszłość. Nie jesteście w stanie zabezpieczyć się przez wszystkim. Jeden trzeźwo myślący może pokazać nowy kierunek i sprawić, aby ludzie nim podążali. 

I przestali się np. bawić nauką?

Niekoniecznie, bo nie sama nauka jest zagrożeniem, jedynie sposób, w jaki wykorzystacie jej odkrycia. Jeśli będziecie żyć w unii z Bogiem zaczniecie odkrywać jeszcze potężniejsze siły i nie będą one stanowić zagrożenia dla waszego bytu. Po wielkich odkryciach technicznych i technologicznych czas odkryć rozum i sumienie. I oczywiście zacząć kierować się nimi. Czas odkryć Boga. Czas znaleźć Miłość i pojednać się z Nią. Miłość bez początku i końca. Miłość bez granic, Tę, która wypełnia Sobą Wszechświat.

Jesteście częścią większego systemu a system ten to jedna Istota. Szkodząc jakiejś jego części w rzeczywistości niszczycie jakąś część Mnie. Życie jest jedno.

Nie mam co liczyć na to że odpowiesz na pytanie jak będzie wyglądała przyszłość?

Gdybym dziś opowiedział odebrałoby to nam całą radość z przygody odkrywania świata i Wszechświata. Księga wydarzeń przyszłości jest od tysięcy lat zamknięta przed ludźmi i nie należy tego zmieniać. 

Największą przygodą jest jednak odkrycie Ciebie.

Święta prawda. 

Wydaje mi się, że Ty jednak znasz dokładną a nawet bardzo dokładną odpowiedź na pytanie, co będzie tutaj za 100 czy 200 lat tylko nie chcesz powiedzieć.

Poznanie przyszłości, nie jest wam do niczego potrzebne, choć są ludzie, którzy na ten temat wiele wiedzą. Wciąż jeszcze ich przemyślenia i wizje pozostają w sferze fantastyki naukowej. 

Pamiętam z książek Juliusza Verne’a czy Arthura Clarce’a – podawali wiele zaskakująco trafnych obserwacji dotyczących np. pierwszego lotu na Księżyc, wynalazków.

Nie tylko oni odkryli złoty klucz do drzwi, za którymi znajduje się przyszłość. 

Ten klucz to imaginacja?

Nie, inspiracja wewnętrzna. 

Ale dziś moglibyśmy już porozmawiać o możliwych scenariuszach wydarzeń?

Nie, dziś jeszcze nie, być może za kilka lub kilkanaście lat, teraz jeszcze jest grubo za wcześnie. 

Ostatnie pytanie – z tego, co powiedziałeś to nad niebezpiecznymi eksperymentami pracują ludzie bezmyślni lub też zwichnięci moralnie.

Nie, nie powiedziałem, że bezmyślni, wprost przeciwnie są bardzo sprawni intelektualnie. Jednak brak im wyczucia wewnętrznego niezbędnego przy zajmowaniu się sprawami tak wielkiej wagi, o tak daleko idących konsekwencjach. Brak im przede wszystkim miłości, która wskazuje badaczom drogę do odkrywania rzeczy dobrych, pięknych i przynoszących pomoc innym. Umysł kierowany przez serce jest potężnym narzędziem czynienia dobra. Dzięki takiemu połączeniu będziecie w stanie poznać znacznie, znacznie więcej.

Wiele obszarów odkryć jest i będzie nadal zamkniętych przed wami, o ile nie zmienicie siebie. Miłość w sercu jest najlepszym Przewodnikiem dla każdego z was.

Jaki wniosek może płynąć dla czytelnika z tego, o czym przed chwilą opowiedziałeś?

Że warto w każdej sytuacji zwracać się do Boga i w Nim poszukiwać wsparcia i ochrony. Że warto zwracać się ku Jego Miłości, bo Ona rozwiązuje wszystkie problemy i daje nadzieję na przyszłość. O ile sprawy potoczą się właściwie to, tak jak wiek dwudziesty był czasem fascynacji techniką i technologią, wiek dwudziesty pierwszy zapoczątkuje okres fascynacji Boskością i Miłością i wtedy zakończą się wszelkie kłopoty ludzi na Ziemi.

A w tej „materii” jest bardzo wiele do odkrycia.

Cały Wszechświat, miłość, radość i napęd do życia, który nigdy się nie wyczerpie.

Na moje odczucie, w ciągu najbliższych 10 lat Ziemi nic nie grozi.

Grozi i to wiele, ale na szczęście jestem tutaj i dbam, aby nie zaszło nic takiego, co mogłoby przeszkodzić wam w drodze rozwoju. 

To znaczy, że nasz los jako ludzkiej rasy zależy od rozwoju duchowego?

Tak, to główny wyznacznik przyszłości. 

Czyli może się zdarzyć sytuacja, w której skutkiem odejścia od Światła nastąpi jakąś wielka katastrofa.

Mówimy hipotetycznie – tak może się zdarzyć. Nie musi być to zjawisko zewnętrzne, może być wywołane fizycznie przez was samych.

Czyli z Twoich słów wynika, że siedzimy na wulkanie.

Tak.

Mistrzu, co byś nam doradził w takiej sytuacji?

Chcielibyście znać wszystkie odpowiedzi. Sięgnijcie do własnego wnętrza tam je znajdziecie. Szukajcie drogi w oparciu o miłość do Boga, obierzcie sobie Ją za przewodnika i tłumacza. Miłość was nie zawiedzie. 

A czy mógłbyś cos podpowiedzieć?

Ależ właśnie to zrobiłem. Pokazałem prostą drogę do trwałego pokoju i pomyślności. Tylko iść. 

A jakąś bardziej konkretną wskazówkę?

To jest jak najbardziej konkretna wskazówka. Zwróćcie się do wnętrza, do serca do Boga, który tam mieszka. Znajdźcie Go i zacznijcie żyć w zgodzie z Nim i sobą. Będziecie szczęśliwsi i świat się zaraz zmieni. Dla każdego są indywidualne wskazówki, znajdźcie je, proście o nie, Jestem stale dostępny, o każdej porze, zawsze i wszędzie. Jestem Miłością i was kocham. Proście a dostaniecie. Nikt nie odmówi wam pomocy.

I to jest droga do transformacji świadomości społecznej na Ziemi.

Nawet więcej, do całkowitej zmiany świadomości społecznej i zestrojenia jej ze świadomością planetarną. Zbliżenie tych dwóch, dziś jeszcze odrębnych stanów bytowania, uwolni wielkie zasoby energii duchowej angażowanej obecnie do powstrzymania dalszego zniszczenia. Wtedy nawet najbardziej oporni zaczną więcej widzieć i rozumieć a ich postępowanie zmieni się niemal automatycznie. 

Wspominałeś w jednej ze swych książek o masie krytycznej.

Jest to ilość podobnie myślących ludzi, zorientowanych duchowo zdolna kształtować świadomość zbiorową w pozytywnym kierunku. Po przekroczeniu punktu krytycznego wydarzenia zaczynają toczyć się same jako ze zostaje uruchomiona wasza powszechna moc stwórcza i ukierunkowana w pozytywną stronę. Czekam na tę chwilę. 

Jak daleko nam do tego punktu?

Daleko.

Jak rozumiem chodzi tu o powszechną zmianę świadomości?

I postępująca w ślad zmianę świadomości zbiorowej. Dlatego mówię nie o konkretnych rozwiązaniach, ale o drodze, która prowadzi do wszystkich rozwiązań. Chciałbym aby to do was dotarło.

Moje odpowiedzi tutaj podane mogą was zainteresować, ale nie przyniosą prawdziwej przemiany wewnętrznej. To może uczynić jedynie miłość ku Stwórcy. Bez niej pozostaniecie nadal w martwym punkcie i nie odwrócicie niekorzystnego dla was biegu wydarzeń. Możecie wiele wiedzieć, ale wiedza nie posunie was ani na krok. 

„Niekorzystnego biegu wydarzeń”

A tak. Skupiona praca nad sobą, zwrot ku Miłości i doświadczanie Jej, właściwe wybory, nawiązywanie relacji pomiędzy człowiekiem i kochającą Boskością to jest droga do przemiany waszego losu. Praca indywidualnie z każdym człowiekiem, bez pośredników. 

Mistrzu, tak twierdzi każda religia, że powiem nieco niegrzecznie.

Każda religia tworzy pośredników i żyje z pośrednictwa więc naturalne, przy waszym egoistycznym stanie umysłu, staje się poszukiwanie sposobów wpływu na jak największą ilość ludzi. W ślad za tym religia traci zainteresowanie indywidualnym rozwojem jednostki ku Bogu zastępując go nakazami coraz doskonalszego dopasowania do rozwijającej się doktryny.

Mówię, o czym innym – nie są ci potrzebni pośrednicy i nikomu nie są potrzebni. Każdy z was ma serce i Mnie mieszkającego wewnątrz, wystarczy się zwrócić. Jedynie to spowoduje przeniesienie świadomości zbiorowej na wyższy poziom nie „rozwój moralny” albo „ugruntowanie w wierze” jak niedorzecznie twierdzicie. Zacznijcie od siebie, zwróćcie się ku Boskości by zapoczątkowała w was pozytywną przemianę. Podejmijcie wyzwanie zmian na lepsze. Razem stworzymy inny „świat”, oparty na miłości. 

Podsumowując: nie są nam potrzebne ani pisma ani pośrednicy.

Już nie. Teraz potrzebujecie jedynie miłości ku Bogu oraz oddźwięku Jego Miłości i łaski, ponieważ tylko one mogą was wyzwolić. Większość doktryn religijnych i towarzyszącej im kultury duchowej jest zatruta egoizmem, podziałami na „moje” i „cudze”, „nas” i „obcych”. Podziały to zamknięte serca, to brak miłości. Nie tędy wiedzie droga ku Bogu.

Czy myślisz, że Boskość nie jest w stanie prowadzić człowieka i dotrzeć do niego bez tych „pomocników”? Serce, które jest zamknięte może otworzyć tylko Bóg. Nie uczyni tego żaden pośrednik ani książka. Prawdziwa przemiana może przyjść jedynie od wewnątrz.

„Prawdziwa przemiana może przyjść tylko od wewnątrz”

Przemiana jednostki, społeczeństwa i świata, dokładnie w takiej kolejności.

2.4 Miłość to serce religii

W waszej kulturze (zachodniej) niezbyt dobrze rozumiecie znaczenie modlitwy. Tymczasem ma ona potężną siłę, oczyszcza duchowo i uwzniośla a czasem pozwala odwrócić bieg wydarzeń. Modlitwa to spotkanie Boga i człowieka, spotkanie na krawędzi Nieskończoności. Spotkanie z miłością i oddaniem. Bóg jest esencją Prawdy, Dobra i Piękna, dlatego warto zbliżać się ku Niemu poprzez pełną miłości modlitwę.

Wyobraźcie sobie kogoś, kto jest niesłychanie czuły i kochający, kto spogląda na was i wasze czyny z niesłychaną dobrocią, kogoś, kto akceptuje i kocha, kogoś, do kogo modlą się wszystkie istniejące byty we wszystkich czasach. Cudowni aniołowie, Istoty pełne Blasku i wewnętrznej chwały spoglądają z nieustającym wzruszeniem w twarz Tego, z którego wszystko wzięło swój początek, a który pozostając w centrum uwagi jednocześnie jest wzorem skromności i oddania. Wyobraźcie sobie, że ten Ktoś jest tuż obok was i jest gotów obdarzać i was swoją miłością i wszystkim, co ma. Gdy tak myślicie jesteście bardzo, bardzo blisko prawdy. Jesteście wraz z Nim w niebie. Miłość to serce religii. Miłość to wzruszająca serce pieśń istnienia i wdzięczności. Wdzięczności za życie, za miłość, za wszelkie dobro, które płynie od najukochańszego Najwyższego, który jest wzorem dla nas wszystkich.

Ojcze i Matko nasza, wywodzimy się z Twej Miłości, prosimy wskaż nam drogę ku Tobie, abyśmy mogli spocząć w Twych kochających ramionach na wieki. Poprowadź nas poprzez życie, tak byśmy każdego dnia spełniali Twoje, pełne miłości wskazania, prosimy Cię rozwiń w nas skłonność do wsłuchiwania się w Twój Głos i zgodnego podążania za Nim. Obdarz nas i wszystkie istoty Twoim błogosławieństwem miłości, radości i szczęścia. 

2.3 Zadowolić rodziców społeczeństwo i Boga?

Cała nasza kultura i duchowa i „świecka” opiera się na tym, że musisz zasłużyć, musisz coś zrobić, aby zadowolić rodziców, społeczeństwo i Boga.

Nic nie musisz robić, aby Mnie zadowolić, bo Ja jestem stale zadowolony a nawet więcej jestem stale szczęśliwy a nawet więcej Ja jestem samą szczęśliwością. Dlatego nie musisz robić nic, aby spodobać się Mnie.

Jedyne, czego pragnę to abyś i ty stał się równie szczęśliwy jak Ja jestem. Bo kocham a miłość to dzielenie się z ukochanymi.
Jestem Miłością i kocham każdego z was, bez żadnego wyjątku. Kocham i akceptuję was takimi, jakimi jesteście. Jestem Miłością, jestem Radością, jestem Szczęściem. I teraz mówię wam abyście zaczęli się budzić i rozumieć. Miłość, akceptacja, radość z życia i szczęście bez powodu są waszym naturalnym stanem. Są one nam wspólne.

Kochający ojciec zwraca uwagę na to, co robisz tylko ze względu na twoje dobro i czasem reaguje tak a nie inaczej. Ale nie zmienia to jego miłości do ciebie. Twoja matka akceptuje cię i kocha bez zastrzeżeń i chociaż czasem skarci to w niczym nie zmienia to jej miłości do ciebie. A Ja jestem miłością równą milionom miłości ojców i matek. Miliardom. Tym właśnie Jestem.

Gdybym nie akceptował was takimi, jakimi jesteście i nie kochał was bez zastrzeżeń znaczyłoby to, że Moja miłość jest uwarunkowana, zależna od waszego postępowania i myślenia. A nie jest i nigdy nie była. Ci, których potępiacie jako największych zbrodniarzy maja takie samo prawo do Mojej miłości jak wasi święci.

To znaczy, że nie potępiłeś ani Stalina, ani Hitlera, ani Pol Pota?

Nie, Ja nie potępiam nikogo Ja jestem miłością, która akceptuje, tuli w sobie, kocha i czeka aż wrócicie do Mnie. 

Może to jest właśnie problem tego świata, jest on taki jaki jest, ponieważ nie opowiedziałeś się po żadnej ze stron, nie opowiedziałeś się po stronie tego co nazywamy dobrem.

Oj ostrożnie, bo wchodzisz na śliski grunt!
Po pierwsze jesteście czymś na kształt Mojej rodziny, Moich dzieci i jak już powiedziałem wasze czyny nie wpływają na Moją miłość, więc jak miałbym się opowiedzieć po którejś ze stron?
Po drugie dobrem nazywasz osąd historii, czyli spojrzenie z perspektywy czasu na czyny i ich skutki. Wasza ocena nie jest, jednoznaczna bo w czasach, gdy oni rządzili mieli poparcie wielu milionów ludzi i wielu modliło się za nich w najlepszej wierze, że czynią dobro!
Po trzecie spojrzenie z perspektywy czasu na waszą cywilizację jest również krytyczne a wielu z waszych dzisiejszych przywódców będzie potępianych przez przyszłe pokolenia. Również za to, co robicie z tą planetą a na co dziś nie zwracacie uwagi.
Po czwarte chcielibyście abym opowiedział się po jednej ze stron tylko nie jesteście w stanie jednoznacznie i jednogłośnie ustalić, po której, świat Zachodu ma swoje preferencje, świat arabski swoje a Daleki Wschód jeszcze inne.
Po piąte nie wiecie, co wam pisane z powodu zaszłości karmicznych, jakie nabyliście w przeszłości. To prawo jest ustalone tutaj w dużej mierze przez was samych i służy nauce przejawiania miłości. Stąd wojny i nieszczęścia są akceptowane przez was jako istoty duchowe i służą waszemu rozliczeniu się z przeszłością i kroczeniu naprzód w trudnych warunkach. I tylko w skutek waszej niewiedzy twierdzicie, że prawa łączące przyczyny i skutki nie istnieją.
Po szóste oceniając i potępiając ich według nie uczynków, ale charakterów, co oczywiście mógłbym zrobić wiedząc, co w was siedzi musiałbym potępić was wszystkich, bo w każdym z was znajdują się cząstki tych cech, które doprowadziły do rozwoju osobowości Stalina czy Pol Pota.

Dlatego zamiast osądzać innych przyjrzyjcie się sobie i wiedzcie, że wśród was jest wielu takich, którzy w sprzyjających warunkach wprowadziliby chętnie prawo silniejszego i zaczęli fizycznie eliminować swoich przeciwników. I nie potępiajcie nikogo, ani innych ani was samych. Gdybym Ja przyłożył do was miary, które mi proponujecie ta planeta w miesiąc byłaby pusta.

Po siódme Ziemia bardziej jest szkołą i szpitalem niż sądem i więzieniem. Nieświadomi wymagają uświadomienia, chorzy uzdrowienia a nie osądzania i ukarania. Tak wyglądają drogi miłości. 

Dziękuję Ci za wyjaśnienie, rzeczywiście teraz jaśniej rozumiem, że powinniśmy bardziej przyjrzeć się sobie i być ostrożniejsi w wydawaniu osądów, bo to między innymi prowadzi do podziału na dobro i zło i staje się przyczyną konfliktów i nieszczęść.

Utrafiłeś w dziesiątkę. Gdy zwracacie się do Mnie widząc jasno swoje słabości moralne i umysłowe rodzi się w was pokora i zrozumienie potrzeby polegania na kimś więcej niż tylko samych sobie. I to jest dobry moment, w którym mogę pojawić się Ja i natchnąć was czymś zupełnie nowym. Nie osądzajcie nikogo, nie znacie przeszłości, nie znacie kulis. 

Podsumowując to, co powiedziałeś, podział na dobro i zło jest względny.

Nie, on nie jest względny tylko niewłaściwy, ponieważ nie jesteście w stanie widzieć i rozumieć całości ludzkich losów, nauk oraz sił duchowych, jakie budujecie wskutek przejść przez różne wydarzenia. Nie oceniajcie tyle, zostawcie osąd sądom a sami zajmijcie się drogą w kierunku Boskości, bo tylko Ona może was wyprowadzić ku światłu, zrozumieniu, miłości i znacznie, znacznie lepszemu życiu. 

Więcej pokory wobec życia a zaraz wszystko stanie się prostsze.

Więcej pokory wobec Boga, tak należy powiedzieć a życie zaraz przyjmie inny obrót. Pokora i skromność są wstępem do miłości. 

[…]

Rodzą się nowe pytania, wiele pytań.

Pytaj więc. 

Pokłony przed bezosobowym Absolutem dla wielu mogą stanowić zbyt wielki wysiłek. Można kłaniać się przed Tobą jako Jezusem? Ja odkąd wiem, kim jest Sri Sathya Sai Baba kłaniam się przed Sai.

Kochająca Boskość jest esencją każdej Formy jak i Bezimiennym, Bezpostaciowym Absolutem. Kłaniajcie się przed Miłością. Ona jest Stwórcą.

Forma jest naczyniem, w które wstępuje miłość promieniująca na wyznawców.

Im jestem starszy tym wyraźniej czuję a nawet widzę dobroczynne skutki, które dają medytacje z pokłonami przed ucieleśnioną Miłością. Człowiek staje się „lżejszy” i zamiast ważności i siły osobowego „ja” pojawiają się spokój myśli, radość, często miłość. Znikają opory i skupienie na samym sobie a Bóg staje się bliższy.

[…]

Jednak niektóre figury czy obrazy świętych nie promieniują dobrze, brak im lekkości, radości, uniesienia, które widzę w Sai każdego dnia.

Patrz zatem poza formę, nie czcij posągu tylko Miłość, a Ona cię uniesie ponad wszystko. Nie myl drogowskazu z celem. „Wejdź do najciemniejszej komory”

Chodzi o to by spotykać się z Tobą prywatnie?

Masz cudowne poczucie humoru. Oczywiście, że prywatnie. Mów cicho. Ja jestem i słucham. Wystarczy twój szept. Mówcie do Mnie w ciszy serc, w ciszy umysłów. Mówcie do Mnie z miłością. Ten, kto będzie znał wasze ciche słowa wypowiadane w największej tajemnicy i kto odpowie na nie, to Bóg.

Bóg. 

[…]

Wydaje mi się, że świat coraz silniej przyciąga ludzi do siebie i coraz głębiej ingeruje w duszę i umysł i coraz trudniej jest ten proces powstrzymać. Co byś nam zalecił?

Dla Boskości nie ma żadnych przeszkód i jeśli człowiek jest gotów do duchowej drogi potrafi tak ułożyć mu los, aby nią szedł. Nie myślisz chyba, że świat jest silniejszy ode Niej? To byłaby ignorancja. Coraz więcej masz do czynienia z zewnętrznością, więc mylisz przelotne wrażenie z prawdą o Mnie, świecie i naszej wzajemnej relacji. Świat jest częścią Mnie i Moim darem dla was. To, co spotyka każdego z was jest Moją intencją, potrzebą wynikającą z ważkich przyczyn natury duchowej. Świat jest sceną, na której rozgrywa się cudowne przedstawienie. Wy jesteście aktorami. 

Ty jesteś reżyserem.

Reżyserujemy wspólnie, jesteśmy Jednią. Świat jest przejawem Miłości, Jej wyrazem i Ona nadaje mu sens w najdrobniejszych szczegółach. Zaczynajcie dzień miłością do Boga, napełniajcie dzień miłością do Boga, kończcie dzień miłością do Boga – oto jest droga ku Światłu. 

2.2 Mądra i kochająca Siła

Powróćmy jeszcze na chwilę do odwracania się od wydarzeń tego świata.

Dobrze.

Wielu ludzi sądzi, że powinni wiedzieć, co dzieje się na świecie, jakie są kursy akcji, kto zmarł…

Tak, ale spójrzcie jakie skutki to daje. Zadajcie sobie pytanie czy jesteście bardziej szczęśliwi? Czy ta wielka masa informacji sprawia, że stajecie się lepsi? Że potraficie bardziej kochać? Czy dzięki czytaniu gazet czy słuchaniu wiadomości pojawia się w was głęboki spokój i relaks dający następnie napęd do przynoszącej radość pracy? Czy uczycie się dzięki temu czegoś wartościowego, budującego? Czy jest wam łatwiej żyć? Zadajcie sobie te proste pytania. Odpowiedź na nie postawi duży znak zapytania przy waszych codziennych nawykach. 

Dziękuję Ci Baba za te wspaniałe pytania. Po raz pierwszy dzięki nim zrozumiałem, że to co robimy powinno albo nam albo innym przynosić jakąś korzyść, jakieś dobro.

Raczej nie stajemy się lepsi od oglądania wiadomości czy różnych programów. Wiele grup stara się zdobyć nasze poparcie dla swoich racji i nie przebierają w socjotechnikach, doprowadzają do perfekcji sztukę manipulacji umysłami. Pod pozorem faktów podają przesłanie niechęci, wrogości, uprzedzeń. Każdy chce nas pozyskać dla swoich racji, a więc i dla własnego interesu. Nikt nie chce zrobić czegoś naprawdę dobrego dla nas. Boże, kiedy to napisałem aż zatrzęsłem się ze śmiechu. Media i czynienie dobra. To chyba dwie sprzeczności. Ani więcej spokoju, ani więcej miłości, ani odprężenia, ani łatwiejszego życia, jedynie reklama, nakłanianie do konsumpcji i wydawania pieniędzy. Wniosek jest jeden, przynajmniej dla mnie – szkoda czasu, szkoda życia, czas umyka i nigdy nie wraca.

Warto od czasu do czasu przyjrzeć się życiu i zadać pytanie o wartość takich czy innych działań. Czy spodobałyby się Miłości? Czy prowadzą ku dobru? Czy przynoszą jakakolwiek wartość wam lub innym?
Miłość przychodzi spoza tego sztucznego świata. Szczęście płynie z doświadczania Boskości i współpracy z Nią. Poświęćcie trzydzieści procent czasu, który zajmuje wam zainteresowanie sprawami „świata” na zainteresowanie Boskością a życie zaraz się odmieni. Tutaj leży olbrzymia żyła złota, warta eksploatacji.

Boskość nie myli się nigdy, czuwa nad doskonałym przebiegiem wszelkich spraw. Po cóż im jeszcze wasza uwaga? I tak zazwyczaj nic nie jesteście w stanie zrobić. A nawet gdy jesteście, to nie robicie.

Ten cały „świat” zostawcie Bogu a sami skierujcie swe myśli ku Niemu. To jedyna dobra droga do poprawy sytuacji. Twojej, każdego człowieka i przez to całego świata.

Świat wcale nie wymaga zmian na waszą modłę, on wymaga miłości. Miłość wprowadza trwałe i pozytywne zmiany, to co wy czynicie jest zazwyczaj niepełne i tymczasowe. 

[…]

Jak wspaniale i bez wysiłku z mojej strony układa sie sytuacja w ciągu dnia! Spotykam ludzi, z którymi powinienem porozmawiać, wcześniej „bez wyraźnego powodu” studiuję jakąś książkę i materiał stamtąd właśnie przydaje się w rozmowie… Wiesz o wszystkim i dbasz o wszystko.

Ludzie nazywają to przypadkiem, zbiegiem okoliczności, szczęściem, losem, rozmaicie. A ci, którzy wiedzą mówią, że za tymi wszystkimi wydarzeniami pozornie bez związku stoi mądra i kochająca Siła. Bóg. I ci mają rację.

Czyli właściwie gdzie spojrzę widzę Ciebie. Komputer, biurko, ściany, drzewa za oknem. To Ty.

Tak, Miłość to wszystko co istnieje. Wyjrzyj przez okno. Wiatr miłości smaga drzewa utkane z miłości. Trawy falują łagodnie w rytm cichutkiej pieśni miłości, którą kołysze ich Stwórca. Woda dotyka z miłością kamieni, opływa je i dąży ku odległemu morzu.

Miłość jest Twórcą i Tworzywem Wszechświata. Wszystko wyłoniło się z Miłości i wszystko w Niej się odbywa. Jesteście zanurzeni w Niej po same uszy. Żyjcie z tą świadomością. Mówcie do ludzi i zwierząt miło. Nie myślcie źle o nikim i niczym. Wydarzenia mają swój początek i kres w miłości. 

[…]

Z jednej strony jesteś tak czuły i kochający, Twoja skromność wielokrotnie robiła na mnie piorunujące wrażenie, ale potrafisz też być twardy jak diament.

Jestem wszystkim, co wymieniłeś jak również pauzą i milczeniem wskazującym na To.
Cenię skromnych ludzi, to bardzo wartościowa i tak rzadka dziś cecha. Sprawicie mi radość, jeśli zaczniecie ją kultywować.

Mistrzu, co moglibyśmy zrobić w tej sprawie?

Ludzie powinni zacząć od uświadomienia sobie konieczności bycia skromnym.

Skromność wobec Boga jest siostrą duchowości. Bez skromności nie ma duchowości. Uniwersalną wskazówką jest prośba, modlitwa do Boga, aby pomógł w wykształceniu tej cechy. Setki kłopotów każdego dnia można by uniknąć gdyby ludzie byli tylko troszkę skromniejsi i tak nie unosili się ego.

Ciśnienie ego sprawia, że nie widzicie nic poza samymi sobą. Wszystko wam umyka, radość, szczęście, miłość, składacie je na ołtarzu własnego ego. Wasz sposób zachowania się, ubierania, wystrój domów, cały tak zwany dorobek cywilizacji jest nastawiony na podkreślanie i wzmacnianie ego. Droga ku Bogu wiedzie w przeciwną stronę. Spuśćcie trochę powietrza, dajcie odetchnąć sobie samym, sobie nawzajem, Mnie i przyrodzie. Nie bądźcie tacy ważni, naprawdę nie macie ku temu powodu. Osobiste dokonania, wynalazki, nowe idee, wykształcenie i majątki, wszystko dostaliście od Boga. Ziemię z jej dobrami do zagospodarowania, niebo do wpatrywania się i budzenia tęsknoty za Nieskończonym. Wszechświat do poznawania i niesienia dobra i miłości.
Więcej pokory, więcej skromności moje dzieci. Zważcie na me słowa, bo poruszyłem tutaj bardzo ważny punkt.

Przedstawię go za pomocą równania:

Ja + ty = 1

Jeśli więc ty jesteś, Ja muszę w tym równaniu być zerem. Innymi słowy im więcej ciebie tym mniej Mnie i oczywiście odwrotnie. Gdy małe „ja” znika otwiera się przestrzeń, niebiosa, pojawiam się Ja. Pojawia się Mądrość, Miłość i Moc. Sam Bóg.

Ten świat potrzebuje miłości, ona ożywi i uniesie was ponad wszelkie przeciwności. Ego broni jej dostępu i jest przez to przyczyną wielu niepotrzebnych cierpień. Zwróćcie się ku Miłości by zajęła się tym stanem i odmieniła go na Jej sposób. Zaraz wszystkim będzie żyło się lżej. I o to chodzi. Bądźcie szczęśliwi. 

Mam świadomość, że bardzo brakuje nam pokory i skromności. Jak możemy się ich nauczyć?

Pamiętajcie, że Nauczyciel jest zawsze z wami. Pamiętajcie ze wasz Nauczyciel jest Miłością. Jest i patrzy i gdy tylko zwrócisz się do Niego pomoże ci w każdej sprawie. Pamiętaj, że jest powiedziane „Proście a dostaniecie”. Proście więc. Proście z miłością. Kochający Stwórca jest, widzi i słyszy. Zwykle nie odpowiada natychmiast, choć i to się zdarza. Odpowiada sytuacją, splotem okoliczności, snem, książką, spotkaniem. Tak działa Miłość i to są Jej znaki. Słuchajcie a usłyszycie odpowiedź. Zwracajcie się ku Bogu z miłością a nie odmówi wam pomocy. Nigdy nie odmawia. 

Wiele lat temu uczyłeś mnie pokłonów, kłaniałem się fizycznie i mentalnie, prywatnie i w miejscach publicznych, w kościołach i w muzeach. Ludzie mieli zabawę. Mówiłeś, aby złożyć Ci pokłon właśnie teraz, tutaj. Wkoło wielki plac, pełno ludzi a ja na ziemię i raz za razem czołem po bruku. Dziś wspomnienie tych zabaw bardzo mnie cieszy.

To były bardzo dobre zabawy jak ładnie to ująłeś i wiele ci przyniosły. Pozbyłeś się większej części swojej wyniosłości, która przeszkadzała ci latami. 

[…]

W imieniu czytelników chciałbym Cię zapytać czy pokłony przed Tobą są wartościowe, czy coś dadzą, przyniosą skutek w postaci zbliżenia do Ciebie, sprawią, że ludzie staną się Ci bardziej bliscy?

Każdy zostanie pobłogosławiony. Te ćwiczenia mogą wam pomóc otrząsnąć się z ciężarów ego. Kłaniajcie się przed kochającą Boskością, proście Ją o miłość i oddanie. Zaraz zobaczycie o ile lżej się wam żyje. Oczywiście, będziecie też bliżsi Boskości. Wszystko co czynicie z dobrą intencją zbliżenia się ku Niej przyniesie dobroczynne skutki. 

2.1 Niepewność

Tak naprawdę to nie jestem do końca pewny czy w ogóle powinienem spisywać swe doświadczenia i rozmowy. Lata, które przeminęły nadały spotkaniom z Nim i rozmowom charakter bardzo osobisty, wiele rzeczy dziś przestało mnie interesować, choć być może byłyby interesujące dla innych: życie na innych planach i planetach, działanie i leczenie energią, życie Mistrzów. Czas zatarł odpowiedzi i to chyba dobrze, mój Rozmówca konsekwentnie i od lat powraca do jednych kwestii, pokazując je z coraz to innej strony a z kolei wiele konsekwentnie pomija odmawiając odpowiedzi.

Tak oto doprowadził mnie do punktu, w którym przestałem interesować się światem, wydarzeniami, polityką i całą masą niepotrzebnych rzeczy. Żyję skupiony na tym, co przynosi dzień nawigując stale z miłością ku Niemu. Z każdym rokiem rośnie we mnie świadomość, że jest On Źródłem wszystkiego.

Teraz usłyszałem już po raz kolejny, że powinienem zacząć pisać, zadawać pytania i zapisywać odpowiedzi. To właśnie zamierzam teraz zrobić. Nie wiem, od czego zacząć i nie wiem, co będzie za chwilę, to ciekawy moment, kiedy pozwalamy ucichnąć umysłowi i duszy i stajemy się tylko skromną soczewką, przez którą może zajaśnieć wewnętrzne Światło. Boskie Światło.

Czy z tej pracy powstanie kiedyś coś wartościowego? Nie potrafię odpowiedzieć, czas pokaże.

Zapraszam więc do podróży w nieznane, nie wiemy gdzie jesteśmy ani co jest celem, zatem wolni od spraw świata płyńmy.

Ale się rozpisałeś… Napisałeś dobry wstęp.

Sam nie wiem tak jakoś samo szło, bez zastanowienia.

To dobry sposób na uwolnienie się od własnych koncepcji.

Ale ja czuje się jak „wyłączony” po prostu nic nie przychodzi do głowy, zupełna cisza.

I o to właśnie chodzi, kiedy umysł milczy jest cisza, w której można usłyszeć Głos, który stale mówi. Mówi o miłości, o jedności wszelkiego życia. Stale wskazuje wam drogę.

Mówisz stale.

Tak.

Mistrzu dlaczego się śmiejesz?

Pytasz Mnie czy mówię stale. Taaak. Pomyśl, że cały Wszechświat jest Moją wypowiedzią. Jest Moim Wyrazem Siebie.

Niesamowite stwierdzenie.

I na dodatek prawdziwe. 

Powiedziałeś mi wcześniej, że celem tej książki, jest przekazanie wskazówek aby każdy, kto zechce odnaleźć Twój głos mógł tego dokonać. Myślę tu o formie bezpośredniej komunikacji, tak jak pomiędzy nami.

To dobra intencja, lecz wprowadziłbym pewną poprawkę. Słyszenie Mojego głosu nie jest aż tak ważne jak zbliżanie się ku Boskości, doświadczanie Jej miłości i transformacja waszego życia. Jak już zapewne zdołałeś się zorientować po korespondencji z ludźmi istnieje niebezpieczeństwo, że Moje przesłanie podane tutaj zostanie sprowadzone do pewnej sztuczki technicznej pozwalającej na kontakt z nie do końca poznanymi rejonami świata duchowego. Dla waszego dobra wolałbym tego uniknąć. Samo słyszenie Mojego głosu nie jest aż tak istotne jak przemiana życia, która dokona się w was dzięki zwróceniu się ku Miłości. Reszta poczeka na swój czas. Zacznijcie od spraw najważniejszych. 

Mistrzu co masz na myśli?

Zwrot ku Bogu, drogę która ma wiele aspektów praktycznych. Temu właśnie jest poświęcona cała książka. 

[…]

Mistrzu, słyszę Cię jako myśl przychodzącą „znikąd” w odpowiedzi na moje pytanie. Odpowiedź spoza umysłu, niepoddaną obróbce intelektualnej i pojawiającą się od razu, czasem jeszcze zanim skończę pytanie. Myśli tej bardzo często towarzyszy energia miłości, coś tak słodkiego, miłego, cudowne uczucie.

To prawidłowy objaw. Cisza umysłu jest warunkiem podstawowym. Z niej, kiedy umysł jest cichy mogą przyjść myśli ode Mnie. Pierwszy krok do ciszy umysłu to stopniowe odwracanie się od świata i jego wydarzeń. Świat niepokoi nas swym głośnym domaganiem się naszej uwagi w sprawach polityki, gospodarki, praw etc. Najpierw, więc należy znieść, zmniejszyć ten niepożądany wpływ na umysł, to pozwoli myślom uwolnić się spod silnego wpływu opinii publicznej.

Wydarzenia nie są warte naszej uwagi?

Zazwyczaj nie, nie dotyczą was bezpośrednio i naprawdę w większości wypadków nie musicie „zajmować swojego stanowiska” wobec tego co się dzieje czy kto co powiedział. Inwestując swój czas i uwagę wchłaniacie masy niepotrzebnych informacji oraz energii i odwracacie się od Boga. Inwestujcie swoją energię w coś, co da wam napęd do życia i doprowadzi do kontaktu z najniezwyklejszą i najcudowniejszą Istotą pod tym Słońcem. Bądźcie mądrzy i dokonujcie dobrych wyborów.

Inaczej nadal będziecie tkwić w iluzji „świata”. Aby się od niej uwolnić najpierw należy od niej odejść. 

[…]

Wiele społeczności żyje w izolacji, np. studiują Pismo, święte księgi, Mistrzu co powiesz o tym?

Izolacja jest dobra, jeśli eliminuje to, co zakłóca wasz rozwój ku dobru i miłości. Jest nawet potrzebna – jeśli będziemy ją rozumieć jako ograniczenie kontaktów ze światem do niezbędnego minimum. Ograniczenie studiowania prasy, oglądania wiadomości, interesowania się polityką czy w ogóle wydarzeniami na świecie. Z jednej strony macie przez to więcej czasu na pożyteczne czynności albo na aktywny odpoczynek, z drugiej eliminujecie zakłócenia, jakie wnoszą energie zewnętrzne. Ta sprawa jest jeszcze głębsza, ponieważ zainteresowanie światem i jego sprawami wikła was z karmę zbiorową i karmę innych ludzi.

Istnieją drzwi, które cierpliwy człowiek może otworzyć miłością ku Stwórcy, modlitwą, czynieniem dobra innym, ofiarowaniem skutków czynów Najwyższemu. Studiowanie Pism może być w tym pomocne i jest pomocne. Pisma należy rozumieć bardzo szeroko, nie tylko jedna Biblia, wielu ludzi odnajduje swoją drogę studiując inne dzieła. Serce wskaże wam drogę.

Złotym kluczem otwierającym na oścież drzwi rozwoju duchowego jest miłość ku kochającemu Stwórcy, zbliżanie się ku Niemu każdego dnia a nawet w każdej chwili, wykonywanie wszystkich prac z myślą o Nim, ofiarowanie Mu efektów i skutków wszystkich czynności. Książki są pomocą na początku, po czym zaraz stają się przeszkodą. Pamiętajcie, że są on jedynie drogowskazami na drodze ku Bogu, nie są ani drogą ani jej celem. Jeśli dzięki którejś z książek uczysz się miłości to oznacza, że jest ona dla ciebie dobra. Ale patrz poza słowa, poza treść, patrz w Boskość i kieruj się ku Niej. Ona nie potrzebuje książek by prowadzić cię ku Sobie. Zamiast spędzać tyle czasu nad literaturą skupcie się bardziej na Boskości, a korzyści będą stukrotnie większe. Wielu ludzi przedkłada tez uczoność nad miłość co prowadzi potem do wieloletnich dyskusji o znaczeniu takiej czy innej wypowiedzi. Dyskusji, które, wierzcie mi są jałowe i prowadzą donikąd. Nie zmienią was pozytywnie nawet w najmniejszym stopniu, nauczą jedynie szermierki słownej i wzbudzą wiele antagonizmów. 

Ludzie boją się i szukają pewnej drogi. Nie chcą się wplątać w jakąś sektę czy coś w tym rodzaju.

Szukajcie rzeczy dobrych a je znajdziecie. Jeśli poszukujecie bezpieczeństwa, samozadowolenia, poczucia przynależności, poczucia bycia kimś wybranym to dokładnie to dostaniecie. Jeśli poszukujecie Boga i Jego Miłości to dokładnie to dostaniecie. Zastanówcie się więc dobrze czego naprawdę pragniecie. Jeśli jasno określicie cel i będziecie się go trzymać, wasza podróż będzie bezpieczna, bez narażania się na wpadnięcie w pułapki pragnień.
Gorąco proście Boskość, aby wskazała wam ścieżkę ku Niej. To najlepsza droga.

Najbezpieczniej jest zwracać się ku Boskości, którą każdy człowiek nosi w swym sercu. Mówcie w ciszy – Ten, który Jest Miłością odpowie wam.

Mówcie w ciszy – Ten, który Jest Miłością odpowie wam. 

Teraz powróćmy do głównego tematu – słyszenia głosu Boga. Pierwszym krokiem jest odwrócenie się od świata, przynajmniej częściowe, redukcja godzin poświęconych studiowaniu gazet, oglądaniu telewizji, słuchaniu radia. To przyniesie wam wiele spokoju. Czyńcie to z intencją przeznaczenia zaoszczędzonego czasu na poszukiwanie głębszych wartości, na podążanie drogą ku Miłości.

Druga sprawa to medytacja i modlitwa. Przyniosą wam wiele pozytywnych zmian i błogosławieństw. Przeznaczcie część waszego czasu wyłącznie na skupienie na Najwyższym i naukę miłości ku Niemu. Odsuńcie wtedy wszelkie inne myśli na bok i kierujcie się całym sobą, całym sercem wyłącznie ku Niemu.

Trzecia to obserwacja tego co dzieje się wokół, „zbiegów okoliczności”, niecodziennych wydarzeń i odpowiedzi na wasze modlitwy i prośby. W ten sposób przekonacie się o realności Drogi Miłości i oczywiście o miłości, którą ma dla was Stwórca. 

[…]

Wiele razy przynaglany przez Ciebie znów zabrałem się do pisania, ale kompletnie nie mam pojęcia, od czego zaczniemy. Wiem, mówiłeś wcześniej, że chciałbyś powiedzieć kilka słów o świecie, religii, drodze do Ciebie, no i miłości, którą jesteś. Gdy tylko wspomnieć o miłości robi się tak cudownie. Od czego zaczniemy?

Zacznijmy może od tego, co jest celem tej książki, bo jakbyś jeszcze nie wiedział właśnie zaczynam ci dyktować kolejne rozdziały.

To cudownie, już się cieszę z tej pracy.

Ta książka będzie poświęcona Miłości przez duże „M”, czyli Boskiej Miłości, jej działaniu w świecie i drodze człowieka ku Niej.
Ta droga składa się z wielu etapów i omówimy je po kolei. Obecnie na Ziemi są ludzie na wszystkich etapach rozwoju – od słabo ukształtowanych umysłowości po wysoko rozwiniętych Mistrzów duchowych. Ci ostatni zeszli na ziemie z powodu końca pewnej epoki i przejścia w następną – erę Prawdy, w której Bóg zostanie rozpoznany jako Przyczyna Sprawcza Wszechświata.

Wspominają o tym liczne pisma i przepowiednie.

Tak, Mistrzowie przygotowywali ludzkość do niej od tysięcy, nawet nie setek lat.

Żyjemy więc w ciekawych czasach. Awatar jest na Ziemi i są Mistrzowie, Jego pomocnicy.

To prawda. W Nowej Epoce miłość rozleje się szerokim strumieniem po całej Ziemi i ludzie uczynią z niej światło życia, którym w istocie jest. Będą się Nią kierować w codziennym życiu, co całkowicie zmieni oblicze tego świata. Nie będzie już wojen ani lokalnych konfliktów, tylko porozumienie i współpraca pomiędzy jednostkami i zbiorowościami.

Z tego co mówisz płynie cudowna energia. Właśnie miłości, takiej słodkiej, łagodnej i rozumiejącej.

To Nią właśnie Jestem. Kiedy kochasz kogoś i myślisz tylko o nim/niej znasz Mnie najpełniej, kiedy pochylasz się czule nad dzieckiem czy zwierzęciem i mówisz do niego łagodnie wtedy odczuwasz Mnie.

Każde słowo miłości i dobra zawiera Mnie, wyraża i tworzy nową rzeczywistość. Znacie Mnie dobrze, ale dotąd nie rozpoznaliście. Teraz nadchodzi czas poznania, kim jest Bóg i zrozumienia, że byłem tu zawsze tylko nie umieliście Mnie dostrzec.

W tej książce powiem jak to zrobić by żyć z Bogiem w bliskiej i pełnej radości przyjaźni, jak znaleźć w Nim powiernika, kolegę i kochającego, oddanego przyjaciela.

Dziękuję Ci za rozmowę, wiele mi wyjaśniła.

Przyjmuję podziękowania tylko pamiętaj, że Ja jestem wszędzie i zawsze. Mówię stale. Miłość jest wszechobecna. Rozmowa nie kończy się nigdy. Życie jest rozmową pomiędzy nami. Życie to nieustanny dialog pomiędzy człowiekiem a kochającą Boskością.