Cywilizacja cz.2 – Jak w niej żyć?

Moim zdaniem, na zasadach ustanowionych przez naszą aktualną cywilizację nie można stworzyć społeczności żyjącej w harmonii. Gdyby nagle podmienić wszystkich ludzi na oświeconych, prawie cały system cywilizacji upadłby w mgnieniu oka. Ludzie z dnia na dzień stworzyliby inny system relacji, inną rzeczywistość. Społeczność wolną od lęku, rywalizacji i zazdrości. Za to pełną miłości, akceptacji i totalnej świadomości. Po prostu aktualne reguły tej cywilizacji zostałby by zupełnie naturalnie opuszczone. Wszystko stałoby się bardzo płynnie. Nie trzeba by ustanawiać nowych praw, nie było by żadnych praw. Wszyscy kierowaliby się miłością i świadomością. Wszystko wyglądałoby inaczej. Mimo iż jest to tylko spekulacja, warto się nad tym zastanowić.

Najciekawsze jest to, że można osiągnąć szczęście i spokój w tym systemie. Jednak nie uczestnicząc w nim tak jak nakazuje kanon. Nie korzystając z utartego „przepisu na szczęście”, który każe szukać spełnienia „na zewnątrz” i w przyszłości. Standardowo regułki szczęścia oparte są na pewnych wyobrażeniach takich jak: bogactwo, sukces, władza, wysoka pozycja społeczna, posiadanie określonych rzeczy czy partnerów. Jest to typowy wyścig szczurów, do którego jesteśmy podświadomie przygotowywani już od najmłodszych lat. Czy warto w to wchodzić? Czy tam na prawdę znajdziemy szczęście? Czy nie jest czasem tak, że wplątani w ten wyścig zostajemy pozbawieni możliwości wygrania już na starcie? Zatracając się w tej pogoni rośnie wewnętrzna frustracja, rozwija się nieustanny stres i ciążące nad głową widmo porażki. I skutek jest dokładnie odwrotny. Zamiast szczęścia dostajemy cierpienie. Narasta poczucie zagubienia i pomieszania. Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.

Wielu ludzi czuje dużą niechęć do tego świata. Niechęć do tego całego systemu zdobywania szczęścia. Czują odrazę i bezsilność w obliczu trudów, jakie muszą pokonać, by osiągnąć szczęście. Każdy przecież chce jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. Każdy wie też, że bez „pracy nie ma kołaczy”. To już sugeruje, że będzie ciężka przeprawa w tym świecie. I daleka jest droga do szczęścia. Budzi to u wielu osób wewnętrzny bunt przed tą rzeczywistością. Jest to podświadomy bunt, który ujawnia się przy pracy nad własnym wnętrzem. Dlatego tak wielu ludzi zainteresowanych rozwojem duchowym marzy o wyjeździe w miejsce z dala od cywilizacji.

Taki człowiek przychodzi do mistrza duchowego w poszukiwaniu szczęścia, a ten go uczy miłości do tego świata. I będzie miał rację, ponieważ bezwarunkowa miłość jest tożsama z uczuciem szczęśliwości. Jednak tu pojawia się sprzeczność – jak można kochać coś, co sprawia opór. To często niezrozumiała kwestia u ludzi rozwijających się duchowo. Gdzieś w głębi czują, że ten świat jest przeciwko nim i nie wiedzą jak go pokochać. Pojawia się problem. Chcę kochać, a nie mogę. Nie w tym rzecz.

Po pierwsze Miłości nie można wymusić. Miłość płynie sama gdy jest poprzedzona zrozumieniem i akceptacją . Dlatego próba wymuszenia kochania wytworzy jedynie niesmak i pomieszanie.

Po drugie istota ludzka raczej nie ma tendencji do kochania ograniczeń, cierpienia i bólu. Miłość jest inną energią niż cierpienie. Jeśli świat kojarzy się dla człowieka z cierpieniem, raczej małe szanse, że go pokocha. Nie chodzi o sam świat raczej o wyobrażenia o nim ugruntowane przez to społeczeństwo. Ludzie mylą czystą rzeczywistość, z systemem wyobrażeń cywilizacji, który staje się ostateczną rzeczywistością. Dlatego myślą, że ta iluzja to świat właściwy i tak powinno być. Dlatego mówią, że Bóg (osobowy) stworzył ten świat przepełniony cierpieniem. Tu wychodzi rozbieżność pojęć. Bóg jego nie stworzył. Bóg (boskość, energia, cokolwiek) utrzymuje tą rzeczywistość w stanie przejawiania się, w stanie istnienia. A to jak się w niej przejawiamy wybieramy my sami. To umysł namieszał w percepcji tej rzeczywistości. Czyste postrzeganie nie przynosi bólu i cierpienia, ponieważ jest doskonale zgodne „tym co jest”. Tworzy się uczucie „jestem na miejscu”. Przez to zrozumienie rodzi się miłość. Świat tak naprawdę jest cudowny i doskonały. Kwestia w tym, że człowiek, przez swoje filtry postrzegania, sam go zmienił na miejsce nieprzyjazne dla siebie samego.

Często ludziom medytującym trudno przychodzi życie w tej społeczności ludzi nieświadomych i zatraconych w biegu cywilizacji. Ludzie wrażliwi czują opór przed tą cywilizacją i nazywają go niechęcią do świata. To właśnie zdarza się często rozwijającym się duchowo. Nie mogą pokochać świata, tylko dlatego, że utożsamiają wyobrażenia umysłu (narzucone przez cywilizację) ze światem, rzeczywistością. Tak naprawdę cały system cywilizacyjny nie ma nic wspólnego z czystą rzeczywistością. Cała cywilizacja jest wymysłem pół-świadomego umysłu, dlatego budzi niechęć. Rzeczywistość poza umysłem jest czysta, ona dopiero budzi miłość. Świat nie jest taki, jakim nam go określili inni. Świat jest nieokreślony, rzeczywistość jest nieokreślona i totalnie naturalna.

Kiedy cywilizacja nakazuje ograniczanie, stres i walkę – czysta rzeczywistość nic takiego nie nakazuje. Jest czysta. Dlatego jest bardzo zgodna z prawdziwą naturą człowieka – wolnością. Kontakt z „pustą” rzeczywistością przynosi radość, harmonię, naturalność i spokój. To właśnie wtedy płynie miłość. Ona płynie sama, jednak nie do mentalnego tworu, jakim jest cywilizacja, ale do rzeczywistości.

Cała tajemnica „dopasowania” się do tego świata jest prosta. Wystarczy opuścić filtry zakłócające odbiór czystej rzeczywistości. Wtedy postrzegamy rzeczy jako „po prostu będące”, wszystko na swoim miejscu. Jesteśmy wtedy dostrojeni do naturalności wszechświata, do „boskich wibracji”. Trwając w najwyższych wibracjach świadomości i „TU i TERAZ”, człowiek nie dostraja się do mentalnych ograniczeń i lęków niesionych przez cywilizację. Jest to bardzo proste, a mimo to nieosiągalne dla większości ludzi – wymaga świadomości i zrozumienia. Medytacja daje jedno i drugie. Wycisza umysł, tym samym rozpuszcza myśli, filtry mentalne dając spojrzenie ponad nimi, na realną rzeczywistość.

W stanie aktywnej świadomości reakcje człowieka nie muszą być automatyczne, nie są reakcjami społeczności. Kiedy człowiek jest w „Tu i Teraz”, jest świadomy boskiej rzeczywistości. Nie działa na zasadzie reakcji wyuczonej przez cywilizacje. Działa na zasadzie akcji (lub zaniechania akcji). Każde działanie jest żywe, nie jest mechaniczne. Każde działanie jest pełne świadomości i miłości. Człowiek kieruje się zrozumieniem i współczuciem, a nie programami cywilizacyjnymi. Pozostaje uważny i dostrojony do wysokich wibracji, żyjąc między ludźmi tak jak do tej pory. Przejawia się z innymi w tej materii, jednak nie jest do nich dostrojony – jest ponad cywilizacyjnym zamętem.

Kiedy wszyscy wokoło, podążając za wymysłami społeczeństwa, zaczynają szaleć z powodu ptasiej grypy czy bezrobocia, można zachować wewnętrzną stabilność. Nie trzeba dostrajać się do tych lęków. Nie trzeba za nimi podążać. Warto zachować świadomość i robić to, co w danej chwili jest najlepsze, a nie to co każe społeczność. Utrzymując czysty stan umysłu człowiek jest wolny, a co za tym idzie nieprzewidywalny. Jest czysty i dostrojony do najwyższych wibracji. Nie dostraja się do innych, goniących za pieniędzmi, używkami, mocnymi emocjami. Po prostu jest niezależny i robi wszystko ze współczuciem. Warto wyrobić w sobie niezależność wewnętrzną aby w całości nie podlegać mentalnie systemowi społecznemu.

Warto działać z wewnętrzną naturalnością, a nie zgodnie z zaprogramowanym przez cywizilizację wzorcem. Warto robić to, co jest naturalne, a nie to, co nakazuje cywilizacja. Warto robić to, co pochodzi z głębi serca, z poziomu boskiego, a nie to co pochodzi z utworzonych przez wieki filtrów postrzegania. To ogromna różnica. Wielu ludzi myśli, że osiągnie szczęście idąc za cywilizacją i żyjąc jak ona nakazuje. Takie życie może powodować napięcia wewnętrzne. Droga do szczęścia prowadzi przez boską naturalność ponad schematami. Dlatego warto być naturalnym. Wielu ludzi boi się być naturalnymi, ponieważ wtedy będą robić rzeczy niezgodne z cywilizacyjnymi ograniczeniami. Tym sposobem zostaną wykluczeni ze społeczeństwa, napiętnowani, pozamykani w więzieniach itp. Jeśli mają takie intencje, to tak się pewnie stanie. Jednak jeśli są naprawdę dostrojeni do wysokich wibracji, to nic takiego nie ma prawa zaistnieć. Kiedy człowiek jest dostrojony do czystej rzeczywistości, jest świadomy co robi. Nie będzie wplątywał się w walki, konflikty i rywalizacje. Przecież życie ponad mentalnymi ograniczeniami nie oznacza od razu biegania nago po ulicy manifestując na siłę swą boską wolność. Warto wiedzieć, co jest działaniem wynikającym z buntu przeciw cywilizacji, a co jest działaniem dostrojonym do boskiej rzeczywistości. To jest ogromna różnica.

Nie chodzi mi o zupełną ucieczkę do lasu (choć to też jest możliwe, o ile okaże się w danej chwili najlepsze). Chodzi mi o nieutożsamianie się z wymysłami cywilizacji. Kiedy stracisz pracę, cywilizacja mówi, że przegrałeś. Umysł mówi, że jesteś stracony. Natomiast boski poziom rzeczywistości nie mówi nic – nadal istniejesz. Nadal oddychasz. Nadal możesz kochać. Cóż więc takiego się stało? To jest prawdziwa stabilność wewnętrzna, niezależna od uwarunkowań cywilizacyjnych.

Dlatego można robić, co się robi, tylko stan umysłu będzie już dostrojony do czystej rzeczywistość „Tu i Teraz”. Jeśli stwierdzimy świadomie, że to co robimy nie odpowiada nam, zróbmy co innego. Bez żadnej walki, bez napięć i lęków. Nie jesteśmy już dostrojeni do cywilizacji, dlatego działanie jest czyste i boskie.:)

Warto także uświadomić sobie wszystkie napięcia w ciele. Wydaje się, że samo uniezależnienie od wyobrażeń cywilizacyjnych nie przyniesie szczęścia. Potrzeba jeszcze oczyścić ciało. Tu także przychodzi z pomocą świadomość. Wszelkie blokady w ciele mają swoje źródła z dawnych zdarzeń. Każde zdarzenie niesie jakiś potencjał energii. Kiedy jest ona duża, może pozostawić trwałe zmiany w ciele. Może się zablokować i zapychać ciało. Warto się od tego uwolnić.

Najłatwiej uświadomić sobie, jakie zdarzenie spowodowało daną blokadę. Podczas takiego uświadomienia sytuacja jest widoczna szerzej. Wokoło przypomnianego zdarzenia jest więcej przestrzeni. Energia zaczyna płynąć inaczej. Im bardziej człowiek uświadomi sobie blokadę i zdarzenie, które ją spowodowało, tym większe nastąpi uwolnienie. Energia zacznie znów przepływać swobodnie.

Większość napięć w ciele jest spowodowana obciążeniami cywilizacyjnymi. To ta cywilizacja nas wszystkiego nauczyła. Nosimy w ciele potencjał zablokowanych energii, które nagromadziły się przez wzorce utrwalane przez wieki. Wszystko to jest w naszych ciałach. Cały ból, całe napięcie sprawia, że często nie żyje się łatwo i wygodnie, tylko żyje się w cierpieniu. Warto uświadomić sobie, jakie zdarzenia spowodowały te blokady przynoszące ból.

Żyjemy aktualnie w takim, a nie innym okresie. Cały ten czas jest określony przez indyjskich mędrców jako Kali Juga – jest to wiek nieświadomości, hipokryzji i kłótni. Nie jest więc dziwme, że w tym okresie stworzyliśmy taką, a nie inną cywilizację. Cała ta cywilizacja jest zmaterializowaną nieświadomością i pomieszaniem. Jest wypadkową tego, co przyniósł umysł. A umysł (ego) jeszcze nic ciekawego nie przyniosło , chyba, że problemy. Umysłowi trudno jest ulepszyć naturę, dlatego wszelkie próby zbudowania cywilizacji doskonałej i nienaturalnej nie przyniosły efektu. Warto to sobie uświadomić, a zmiany przyjdą niedługo. Może ludzie uświadomią sobie, że droga do szczęścia idzie przez naturę, a nie przez sztuczną kreację umysłu. Wtedy cała cywilizacja nie będzie potrzebna, a ludzie będą szczęśliwi. Będzie to „cywilizacja” nowej generacji, stworzona na podstawie świadomości i miłości. Może nastanie raj na ziemi.:)

6 myśli nt. „Cywilizacja cz.2 – Jak w niej żyć?

  1. aa

    Uważam, że droga do spokoju ducha i zadowolenia z siebie i świata jest dłuuuuuuuuga, ale mamy na to całe życie. Ta myśl jest wielce krzepiąca ;)

    Odpowiedz
  2. Demon

    Co z adurne pytanie: „Jak w niej żyć?” Może to dziwne, ze słów demonicy, która większość życia spędziła w piekle, ale… Żyć trzeba tak, jakby to był ostatni Twój dzień, cieszyć się chwilą, drobiazgami, każdą nieprzyjemność brać jako lekcję dla siebie, żeby być coraz lepszą istotą, kochać innych(chociaż ja nie umiem kochać, z wyjątkiem pewnej jednej osoby :D ). To jest życie, nie potrzeba tu żadnej filozofii.

    Odpowiedz
  3. ~nemo

    Myślę i czuję podobnie. Ponadto:
    1. Ludzkości potrzebne są cierpienia. Przykład: W XX. wieku ludzkość potrzebowała dwóch totalitaryzmów i dwóch wojen światowych, aby od militarnego rozwiązywania problemów społecznych przejść do rywalizacji ekonomicznej. Teraz z kolei ludzkość potrzebuje doświadczyć „dobrodziejstw” neoliberalizmu w skali globalnej, aby uświadomić sobie, że lepszym rozwiązaniem od rywalizacji jest współpraca i odejście od paradygmatu konsumpcji materialnej.
    2.Praktycznie poziom rozwoju naukowego i
    technologicznego ludzkości jest już tak wysoki, że teoretycznie na tej podstawie możnaby już na planecie Ziemia budować Raj.
    3.Jest tylko jeden problem; obecna świadomość ludzkości.

    Odpowiedz
  4. Dryp

    Mylisz się nemo, poziom rozwoju naukowego i technologicznego ludzkości nie ma nic wspólnego z budową raju na ziemi. Jest wręcz jego zaprzeczeniem, sztuczną kreacją umysłu która przysłania prawdziwą naturę rzeczy. Współczesna nauka i technika to podstawowa przyczyna tego że ludzkość żyje w ograniczeniu, bo z niej wynika wszystko inne składające się na obecną cywilizację.
    A tak pozatym to wspaniały artykuł, podobnie jak większośc tutaj.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.