Zmiana – Artman

Zmiana jest częścią rozwoju. Oczywiście zmiana na lepsze. Zmiana powoduje to, że zmienia się nasze życie, nasze poglądy, otoczenie i ludzie, z którymi wchodzimy w relacje. Często wydaje się nam, że możemy robić to samo, mówić to samo, przebywać z tymi samymi ludźmi i równocześnie się zmieniać. Jeżeli otaczający nas ludzie również się harmonijnie zmieniają w sposób zbliżony, do naszego, to wtedy jest to możliwe. Jeżeli natomiast osoby, z którymi mamy kontakt się nie zmieniają, wtedy nie ograniczaj się myślą, że musisz przebywać z tymi ludźmi, bo są na przykład twoją rodziną, więc nie możesz zrezygnować z rodzinnych spotkań, które przeważnie zmieniają się w wielkie użalanie się i opowiadanie o okropnościach świata i chorobach. To Twój wybór i ty go dokonujesz. To ty żyjesz swoim życiem i to ty zbierasz owoce swoich wyborów. Nikt Cię nie zmusza do niczego. To zawsze jest twoja decyzja. Oczywiście możesz mi teraz udowadniać, że na nic nie masz wpływu – począwszy od globalizacji, poprzez problemy finansowe, a skończywszy na tym, że w pobliskim warzywniaku nie ma twoich ulubionych jabłek. Ale prawda jest taka, że swoim myśleniem, działaniem i słowami tworzysz swoją rzeczywistość. Zrozum to dobrze – tworzysz swoją rzeczywistość. Jesteś stworzony na podobieństwo Boga. Masz więc również moc tworzenia. Może innym odpowiada życie w głodzie, poniżeniu i ciągłych konfliktach. Ty jednak masz już szerszą świadomość i wiesz, że za wszystko w swoim życiu odpowiadasz ty. Ty podejmujesz decyzje. To prawda, że wielu ze swoich decyzji nie pamiętasz, bo zostały one podjęte bardzo dawno temu – w dzieciństwie, okresie prenatalnym lub nawet w przeszłych wcieleniach (nie musisz w to wierzyć, choć to oczywiście, że nie wierzysz, nie kasuje automatycznie skutków podjętych wtedy decyzji). Nie czas „płakać nad rozlanym mlekiem” jednak. Przebacz sobie i Bogu za podjęte wcześniej decyzje. Teraz możesz podjąć znacznie lepsze. Masz więcej dobrych, rozwijających lektur, masz większy dostęp do informacji – również duchowej. Możesz również uczestniczyć w najróżniejszych warsztatach. Pamiętaj jednak, że to ty zawsze podejmujesz decyzje. Inni – również wielcy mistrzowie Cię tylko inspirują i są gotowi przekazać ci wiedzę i umiejętności do których dojrzałeś i które mogą Ci bardzo pomóc.

Obawiamy się zmiany z jednej głównej przyczyny – nie wiemy co ona spowoduje w naszym życiu. Nie jesteśmy zatem pewni tego, co nas spotka. Jeśli podjąłeś dobre decyzje, to może cię spotkać tylko dobro. I nawet, jeśli w początkowym okresie będą Cię spotykały sytuacje powodujące, że poczujesz, iż chcesz dobrze, ale wciąż jeszcze przyciągasz do siebie niekorzystne wydarzenia, czy osoby, to wiedz, że spotyka cię dokładnie to, czego oczekujesz – świadomie i podświadomie. Zatem w początkowym okresie, choć świadomie chcesz zmiany i chcesz inaczej funkcjonować, to twoja podświadomość, która zawiera wszystkie twoje doświadczenia, decyzje i intencje, zmienia się wolniej. Po prostu sfera podświadoma jest o wiele większa.

Wraz ze zmianą myśli, słów i czynów, nawyków, energii i intencji, twoja podświadomość powoli uczy się tego. Następuje zmiana również w niej. Wchodzą nowe wzorce, które zaczynają pracować i przyciągać do siebie odpowiadające im energetyczne okoliczności oraz ludzi czy inne istoty.

Często nabieramy ochoty na zmiany dopiero, gdy w naszym życiu jest bardzo źle i się nie układa. Po prostu wcześniej mogliśmy wytrzymać z cierpieniem i bólem, ale skoro przybrał on na sile, to zdajemy sobie sprawę z tego, że już dłużej tak nie można. Znaczy to, że trzeba wprowadzić jakieś zmiany. Zazwyczaj chcielibyśmy, aby w pięć minut dokonał się w naszym życiu prawdziwy przełom. Tak również może być, choć, aby coś takiego mogło się zdarzyć, potrzebna jest pełna wewnętrzna zgoda na zmianę i całkiem nowe sytuacje czy energie oraz sposoby reagowania na nie. To jest właściwie najważniejsze – sposób reagowania na to, co nas spotyka, czyli Twój odbiór danej sytuacji i wnioski jakie wyciągasz. To twoja reakcja powoduje czy coś jest miłe, przyjemne czy nieprzyjemne albo nijakie dla ciebie. Twoja umiejętność pozwalania lub nie, alby coś na ciebie wpływało.

Jeśli jest w twoim życiu źle i już nie możesz wytrzymać, siądź zupełnie sam, najlepiej w kompletnej ciszy. Oddychaj spokojnie przez pewien czas, zrób sobie herbatę owocową i rozluźnij się. Możesz się również położyć i dłoń, którą piszesz – dawczą – na głowie, sercu lub splocie słonecznym. Poleż tak kilka minut. Potem pomódl się o najkorzystniejsze dla Ciebie rozwiązanie tej sprawy i wyniesienie z niej możliwie najwięcej korzyści. Słowa modlitwy mogą brzmieć na przykład tak:

Dobry Boże (Jezusie, Opiekunie Duchowy) proszę Cię teraz o pomoc. Widzisz w jakiej jestem sytuacji. Proszę Cię abym znalazł najlepsze rozwiązanie. Proszę Cię Boże, podsuń mi teraz pomysł, jak to rozwiązać. Proszę Cię o moc i wsparcie, abym dokonał w swoim życiu zmiany na lepsze. Proszę o wsparcie również wszystkie wysokorozwinięte Duchowo Istoty, które mogą i chcą mi pomóc. Wiem, że Ty Boże (Jezusie, Opiekunie Duchowy) możesz wszystko. Powierzam Ci w całości rozwiązanie tej sprawy. Otwieram się na boską miłość, mądrość i moc. Dziękuję Ci Boże.

Możesz również dodać:

Dziękuję Ci Boże za to, że się o mnie troszczysz i chcesz, abym żył już teraz w dostatku, radości, szczęściu i dobrobycie. Dziękuję, że zmieniasz moje nastawienie do siebie samego, wydarzeń, jakie mi się zdarzają, do innych ludzi oraz Ciebie Boże. To cudownie móc żyć zgodnie z bosko Doskonałym Planem, jaki masz dla mnie. Dziękuję, że pokazujesz mi, jak można żyć zgodnie z nim. Dziękuję, że już teraz jestem jego częścią i potrafię coraz pełniej wyrażać sobą boskie cechy i energie.

Dziękuję również wszystkim wysokorozwiniętym istotom, jak Jezusowi, Buddzie za wsparcie i pomoc. Niech Światło Bożej Mądrości prowadzi mnie zawsze przez życie.

Teraz chwilę posiedź w ciszy. Na chwilę „wyłącz” myślenie w rodzaju „oj co ja teraz zrobię” czy „ale się wpakowałem”. Posłuchaj w ciszy, co Bóg i Twoja własna intuicja mają Ci do powiedzenia. Zapisz to. Możesz również siąść z kartką i zapisać własne pomysły na rozwiązanie sprawy. Wybierz potem najlepszy. Najczęściej znamy od razu rozwiązanie, ale boimy się czy sobie poradzimy, albo co inni – rodzina, znajomi czy przyjaciele na to powiedzą. Pozwól sobie na wolność. Jeśli nie krzywdzisz nikogo – również siebie, to masz prawo działać tak, jak uważasz za stosowne. Bóg cię w tym wesprze, bowiem on zawsze wspiera to, co dobre i korzystne. Nie myl tego z działaniami ludzi, którzy chwilowo zewnętrznie doszli do czegoś krzywdząc innych. Prędzej czy później zapłacą za to. Bóg Cię wesprze, ale to ty będziesz działać, więc masz się sam przekonać do tego, co chcesz zrobić, bo Bóg nikogo do niczego nie zmusza i nikomu nic nie każe. Jest nieograniczoną, wszystko akceptującą Miłością.

Po dokładnym określeniu co chcesz zmienić i po co, pozostaje ci najważniejsze – wprowadzenie twego najlepszego pomysłu w życie. Co bowiem po najlepszym planie, skoro nie jest realizowany. Wiele osób wycofuj się przed szybkimi i znacznymi zmianami, bowiem boją się swojej własnej siły. Boją się, co będzie dalej, bo…wcześniej tak nie działali. Nie każę Ci wywracać swojego życia do góry nogami. Raczej zwracam uwagę na to, że aby zaszła w twoim życiu jakakolwiek zmiana, trzeba mówić, myśleć i działać inaczej niż przedtem. Albo z innym zrozumieniem. Najlepiej jeszcze, jeżeli wyrażasz wewnętrznie pełną zgodę na przemianę i zmianę. Wtedy wszystko niejako dzieje się samo, bowiem wszechświat pomaga ci w realizacji dobrego, boskiego planu.

Wyrażanie siebie jest bardzo ważne w rozwoju duchowym. Chodzi o przejawianie w coraz pełniejszy sposób swojej dobrej, boskiej natury.

To oznacza, że jeśli wcześniej baliśmy się reakcji otoczenia, przejawiając na przykład spokój, radość czy miłość, to teraz pozwalamy sobie na przejawianie tych boskich cech i uczuć. Nie oczekuj jednak od razu, że otoczenie przyjmie to ze zrozumieniem i miłością. To Ty się zmieniasz, a nie oni. Zrozumienie tego faktu zaoszczędzi Ci mnóstwa nerwów i walk z otoczeniem. To Ty się zmieniasz, a więc to Twoje reakcje i poglądy się zmieniają. Twoje dotychczasowe otoczenie może nadal obstawać przy dotychczasowych sposobach działania i myślenia. Pozwolenie im na to i nie przekonywanie ich na siłę do Twojego światopoglądu jest ważne. Takie podejście sprawia, że po pierwsze, szanujesz ich wolną wolę, a po drugie, oddajesz tę sprawę Bogu – co oznacza, że wierzysz, że jeżeli naprawdę będą chcieli zmiany, to również, podobnie jak Ty – trafią na właściwe książki, publikacje i właściwych ludzi.

Możesz przy innych wyrazić swoją opinię odnośnie jakiejś kwestii wiary, rozwoju duchowego czy modlitwy. Jeśli jednak poczujesz, że twoje poglądy są im obce i patrzą na Ciebie co najmniej jak na kosmitę, wtedy chyba nie warto tracić czasu na walkę słowną. Zrobiłeś swoje. Powiedziałeś co myślisz i pozwalasz im zadecydować, co sami chcą wyrażać. Sam zobaczysz, że nawet po rozwoju trwającym kilka lat będziesz miał chwile (dłuższe lub krótsze), gdy będzie Ci się wydawało, że błądzisz i że to może nawet to oni mają rację. Chodzi o to, że często jakieś myślokształty dotyczące ważnych kwestii, jak Bóg czy formy kultu są ukryte głęboko w podświadomości i mogą wywołać gwałtowne reakcje. Można to porównać do gorączki. Wbrew pozorom i opiniom niektórych lekarzy, gorączka nie jest symptomem choroby, tylko zdrowienia. Organizm podwyższa temperaturę ciała, aby łatwiej i szybciej poradzić sobie z wirusami czy bakteriami, albo trucizną. Dlatego obniżanie temperatury lekami przeciwgorączkowymi, jeśli nie trwa ona dłużej niż trzy dni i nie przekracza temp 38-39 st. Jest raczej szkodliwe, bo spowalnia zdrowienie. Dlatego też czasem i w duchowości ma się „gorączkę” polegającą na tym, że przez kilka dni lub dłuższy okres czujemy się rozbici wewnętrznie i jakby zawieszeni w próżni. Przyjmujemy nowe poglądy, ale jakby chętnie wrócilibyśmy do tych starych, bo dobrze znane i wydawałoby się, bardzo bezpieczne. Poza tym najbliższe otoczenie robi wiele, abyśmy znowu „byli sobą”, czyli powrócili do tego, jacy byliśmy kiedyś. To normalne, że tak się czujemy. To ustalanie się wewnętrznej równowagi pomiędzy energetyką poszczególnych ciał. To jak przechodzenie przez próg. Podnosimy nogę i zastanawiamy się czy mamy dość sił, aby go przekroczyć. Myślę, że warto pójść do przodu i zobaczyć, co przygotował dla nas w salonie Bóg. To co przygotowali ludzie już znamy.

Zmiana, aby była trwała powinna być ugruntowana. Znasz pewnie nie raz tzw. noworoczne postanowienia: od dziś ćwiczę codziennie, od dziś nie jem lodów. I co dalej? Zazwyczaj po kilku dniach idziesz po lody wmawiając sobie, że właśnie ćwiczysz mięśnie nóg pokonując trzy schodki sklepiku. Ugruntowanie to przekonanie własnej podświadomości, że oto wybraliśmy coś nowego, innego, że jest to dla nas ważne i cenne. Pamiętasz jak uczyłeś się chodzić? A jak uczyłeś się pisać? A prowadzić samochód? Wiele z tego nie pamiętasz wcale, albo bardzo słabo. A wiesz dlaczego? Bo na tyle utrwaliłeś sobie te umiejętności, że wykonujesz je prawie automatycznie. Nie myślisz o nich, tylko je robisz. Twoja podświadomość sobie je utrwaliła. Nie namawiam Cię, byś robił cokolwiek nieświadomie. Po prostu każda zmiana potrzebuje trochę czasu, aż ty sam się do niej przyzwyczaisz i zaczniesz traktować jako coś naturalnego i dobrego. Obecnie, ponieważ podejmujemy o wiele więcej decyzji, niż nasi przodkowie, zmiany są szybsze i częstsze. Dobrze jest odnaleźć swoją własną wewnętrzną harmonię – również tę związaną z wprowadzeniem jakichkolwiek zmian. Poza tym, ponieważ działasz inaczej i myślisz inaczej również ciało dostosowuje się do zmian. W mózgu zostają przetarte nowe ścieżki połączeń nerwowych. Mózg uczy się przekazywać bodźce nowymi drogami.

Ponieważ nie żyjemy w próżni, to zazwyczaj nasza zmiana spotyka się z zainteresowaniem otoczenia. Jeśli będziemy obstawać przy swoim, dobrym postanowieniu, to otoczenie to zaakceptuje, choć niekoniecznie się z tym zgadza. Jeśli jednak będziesz szukał u nich poparcia dla swoich decyzji, wtedy nie zawsze się z nim spotkasz. Być może zmiany, jakie chcesz wprowadzić w swoim życiu w ocenie najbliższych są złe, szkodliwe i oczywiście burzą ich wizję ciebie oraz tego, jaki i kim jesteś. Teraz, jeśli będziesz próbował zadowolić wszystkich, to najprawdopodobniej zahamujesz swoje zmiany, albo też w ogóle się wycofasz. Czasami trzeba postawić na swoim. Zależy, na ile sam chcesz zmiany i na ile jesteś samodzielny w formułowaniu swoich celów i podejmowanych działaniach. Zależy, na ile ufasz Bogu w sobie, a na ile ludziom i ich wyobrażeniom o tym co dobre, kim jesteś, jaki jesteś, kim jest Bóg i co On od nas ma.

Pamiętaj, że na dobrą zmianę zawsze jest odpowiednia pora. Nie liczy się ani wiek, ani pora roku. Liczy się tylko twoja wola zmiany. Szanuj siebie co najmniej tak, jak szanujesz innych.

Spokój, zdecydowanie i łagodność znacznie ułatwiają kontakty z otoczeniem. Twoja postawa komunikuje otoczeniu, że się zmieniłeś. Wybrałeś inne poglądy i inne wartości i chcesz je teraz prezentować.

Konsekwentne wyrażanie wybranych wartości i postaw sprawia, że czujesz do siebie szacunek i zaufanie. Ponieważ ty się zmieniłeś, zmieni się również twoje otoczenie, albo zmieni się stosunek otoczenia do Ciebie, co właściwie jest tym samym. Chodzi o to, że oczekujemy innej reakcji na siebie i swoje działania.

Najtrudniejsze zmiany dotyczą światopoglądu – tego za kogo się sami uważamy i w co wierzymy. Ale w końcu dlaczego mamy całe życie mieć te same poglądy, również na te najważniejsze sprawy? Zmieniamy ubrania, zmieniamy mieszkania, ba – nasze ciało się zmienia. Dlaczego więc również w kwestiach Boga czy wiary mamy tkwić w poglądach, jakie nam wpojono, gdy byliśmy małymi dziećmi? Przecież dochodzą nowe fakty, nowe interpretacje i nowe spostrzeżenia. Nie daj sobie wmówić, że ktoś, choćby nie wiem jakim znanym, podziwianym i szanowanym człowiekiem był, że tylko on ma monopol na mądrość i władny jest mówić, co mamy myśleć i robić. Jeżeli działasz zgodnie z boskimi zasadami – to znaczy pełen bożej miłości, mądrości i mocy, zgodnie z Najwyższym Dobrem, robiąc to co jest korzystne zarówno dla Ciebie jak i dla innych, to zawsze działasz dobrze i Bóg Cię wspiera obdarzając wszystkim, co Ci aktualnie potrzebne. Tutaj oczywiście warto zaznaczyć, że wraz ze zmianą następuje pełniejsze rozumienie – również tak podstawowych pojęć, jak miłość czy szczęście, albo dobroć. Dlatego Twoje rozumienie tych spraw będzie się różnić od rozumienia, które posiadają osoby nie zainteresowane zmianą na lepsze. Szanuj ich stanowisko, ale nie ulegaj namowom innych, byś „był taki jak zawsze” czy też „nie wygłupiał się”. Jeżeli szczerze czujesz, że robisz coś z głębi serca, będąc w pełni przekonanym, że to jest dobre dla Ciebie i nikomu nie szkodzi, to zrób to. Żyj mądrze korzystając ze wszystkich swoich wrodzonych cech, predyspozycji i zdolności. Odkrywaj je i rozwijaj. Po to tu jesteś, aby odkrywać i tworzyć samego siebie, zgodnie z bożym planem.

Ktoś mądry zauważył, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja również ułożyłem podobny aforyzm: Jego punkt widzenia był dziurką od klucza. Postrzeganie zależy od naszej wiedzy, predyspozycji, umiejętności, doświadczenia, mądrości, inteligencji, poczucia humoru, relacji z samym sobą, otoczeniem, ludźmi, Bogiem, przyjaciółmi itd. W zasadzie można powiedzieć, że zależy od wielu czynników. Zależy od tych czynników, których jesteśmy świadomi i od tych, które sobie dopiero uświadomimy.

Zwrócenie uwagi na to, co powoduje, że nasze postrzeganie się zmienia uświadamia nam, że wraz ze zmianą w którejkolwiek ze sfer mających wpływ na nas i nasze postrzeganie siebie, świata, zjawisk zachodzi również zmiana w naszym postrzeganiu. Oczywiście, nie od razu zmienia się to w dużym stopniu. Stopień zmiany zależy od ważności danego czynnika, który się zmienił, lub w którym my coś zmieniliśmy.

Ezoteryka uczy – Jak wewnątrz, tak i na zewnątrz. I choć zewnętrze, środowisko jest również ważnym czynnikiem wpływającym na nas i na zmiany, jakie wprowadzamy w swojej osobowości, to decydujące znaczenie ma nasze nastawienie wewnętrzne – nasza własna i wolna wola.

Zmiany, jakie zachodzą w naszym życiu zazwyczaj zaczynają się właśnie od zmiany wewnętrznej – dostrzeżenia czegoś istotnego i podjęcia nowej, lepszej decyzji. To prawda, że często, aby doszło do podjęcia decyzji o zmianie najpierw coś widzimy na zewnątrz. Ale, gdyby wewnątrz nas – w naszym umyśle nie było tej mądrości, która rozpoznaje to, co chcemy zmienić, to zewnętrzny czynnik nie miałby na nas żadnego wpływu. Dzięki takiemu spojrzeniu możemy stać się świadomi prawdy o tym, że to nasze własne wewnętrzne postrzeganie odpowiedzialne jest za wszystko. To powoduje, że odzyskujemy moc zmiany, albowiem moc zmiany zawsze jest wewnątrz nas. Dopóki czekamy tylko i wyłącznie na to, aż czynniki zewnętrzne ułożą się po naszej myśli, możemy czekać długo. Z chwilą jednak, gdy wychodzimy z inicjatywą, wszechświat i nasza podświadomość jakby zauważają to i mówią sobie „oho to jest dla niego ważne, no dobrze, pomóżmy mu urzeczywistnić jego pragnienie zgodnie z bożym planem”. I wtedy wydarzenia często układają się bardzo pomyślnie. Poza tym nasze działanie pogłębia w nas wiarę w osiągnięcie celu. Dajemy również Bogu znać, że oto jesteśmy gotowi. Idziemy i…reszta należy do Niego. Jest taka anegdota. Do znanego z pobożności rabina przyszli okoliczni rolnicy z prośbą, by się pomodlił o deszcz, bo od miesiąca nie padał w tej okolicy i pola ze zbożem zaczynały wysychać. On ich wysłuchał i zapytał; Wierzycie, że moja modlitwa sprawi, że Bóg ześle deszcz? O tak Rabi – odpowiedzieli. On im na to odparł – nieprawda. Gdybyście wierzyli, zabralibyście ze sobą parasole.

Zmiana jest częścią życia i kto nie podąża za zmianami na lepsze, marnuje okazje do polepszenia swojego życia i rozwoju. Zmiana jest podążaniem za Boskim Planem każdego z nas. Gdy te zmiany przychodzą naturalnie, łagodnie i swobodnie, a my podejmując je czujemy się radośni i szczęśliwi to zazwyczaj znaczy to, że odnaleźliśmy swoją ścieżkę, swoją drogę wytyczoną dla nas przez Boga i że nią podążamy. Radość, czysta radość jest oznaką, że nasz świadomość jest wypełniona boskimi energiami, że napełniamy się Miłością. Jak jestem radosny kocham siebie i świat, a właściwie samo się kocha. Radość jest przedpokojem Miłości. A może odwrotnie;).

Czy jest jakiś kres zmian? Na tym planie przejawiania się jest to oświecenie. A co będzie dalej? Może kolejna zmiana i rozwój. Podążając w stronę pełnego poznania Boga z pewnością się dowiesz. Do zobaczenia u celu.

Życzę Ci, aby wszelkie zmiany w Twoim życiu były na lepsze i szybko się realizowały zgodnie z Najwyższym Dobrem Twoim i innych. Tego samego życzę sobie:)

Artman

4 myśli nt. „Zmiana – Artman

  1. dan

    Wszystko to prawda. Sama doświadczyłam takich zmian w sobie i nie było to takie łatwe…. Swiat byłby o wiele lepszy ,gdyby każdy tego doświadczył. Wszystkiego dobrego :)

    Odpowiedz
  2. Ula

    Jestem już w trakcie zmian-zmiany w moim życiu, wydaje sie mi ze juz ze swiadomoscia zyje ale takie teksy jak powyższy to dopiero bożdziec na dalszą drogę w nowe !Serdecznie dziekuję za KEIRUNKOWSKAZ ,który przysłania zwątpienie…Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.