2.3 Zadowolić rodziców społeczeństwo i Boga?

Cała nasza kultura i duchowa i „świecka” opiera się na tym, że musisz zasłużyć, musisz coś zrobić, aby zadowolić rodziców, społeczeństwo i Boga.

Nic nie musisz robić, aby Mnie zadowolić, bo Ja jestem stale zadowolony a nawet więcej jestem stale szczęśliwy a nawet więcej Ja jestem samą szczęśliwością. Dlatego nie musisz robić nic, aby spodobać się Mnie.

Jedyne, czego pragnę to abyś i ty stał się równie szczęśliwy jak Ja jestem. Bo kocham a miłość to dzielenie się z ukochanymi.
Jestem Miłością i kocham każdego z was, bez żadnego wyjątku. Kocham i akceptuję was takimi, jakimi jesteście. Jestem Miłością, jestem Radością, jestem Szczęściem. I teraz mówię wam abyście zaczęli się budzić i rozumieć. Miłość, akceptacja, radość z życia i szczęście bez powodu są waszym naturalnym stanem. Są one nam wspólne.

Kochający ojciec zwraca uwagę na to, co robisz tylko ze względu na twoje dobro i czasem reaguje tak a nie inaczej. Ale nie zmienia to jego miłości do ciebie. Twoja matka akceptuje cię i kocha bez zastrzeżeń i chociaż czasem skarci to w niczym nie zmienia to jej miłości do ciebie. A Ja jestem miłością równą milionom miłości ojców i matek. Miliardom. Tym właśnie Jestem.

Gdybym nie akceptował was takimi, jakimi jesteście i nie kochał was bez zastrzeżeń znaczyłoby to, że Moja miłość jest uwarunkowana, zależna od waszego postępowania i myślenia. A nie jest i nigdy nie była. Ci, których potępiacie jako największych zbrodniarzy maja takie samo prawo do Mojej miłości jak wasi święci.

To znaczy, że nie potępiłeś ani Stalina, ani Hitlera, ani Pol Pota?

Nie, Ja nie potępiam nikogo Ja jestem miłością, która akceptuje, tuli w sobie, kocha i czeka aż wrócicie do Mnie. 

Może to jest właśnie problem tego świata, jest on taki jaki jest, ponieważ nie opowiedziałeś się po żadnej ze stron, nie opowiedziałeś się po stronie tego co nazywamy dobrem.

Oj ostrożnie, bo wchodzisz na śliski grunt!
Po pierwsze jesteście czymś na kształt Mojej rodziny, Moich dzieci i jak już powiedziałem wasze czyny nie wpływają na Moją miłość, więc jak miałbym się opowiedzieć po którejś ze stron?
Po drugie dobrem nazywasz osąd historii, czyli spojrzenie z perspektywy czasu na czyny i ich skutki. Wasza ocena nie jest, jednoznaczna bo w czasach, gdy oni rządzili mieli poparcie wielu milionów ludzi i wielu modliło się za nich w najlepszej wierze, że czynią dobro!
Po trzecie spojrzenie z perspektywy czasu na waszą cywilizację jest również krytyczne a wielu z waszych dzisiejszych przywódców będzie potępianych przez przyszłe pokolenia. Również za to, co robicie z tą planetą a na co dziś nie zwracacie uwagi.
Po czwarte chcielibyście abym opowiedział się po jednej ze stron tylko nie jesteście w stanie jednoznacznie i jednogłośnie ustalić, po której, świat Zachodu ma swoje preferencje, świat arabski swoje a Daleki Wschód jeszcze inne.
Po piąte nie wiecie, co wam pisane z powodu zaszłości karmicznych, jakie nabyliście w przeszłości. To prawo jest ustalone tutaj w dużej mierze przez was samych i służy nauce przejawiania miłości. Stąd wojny i nieszczęścia są akceptowane przez was jako istoty duchowe i służą waszemu rozliczeniu się z przeszłością i kroczeniu naprzód w trudnych warunkach. I tylko w skutek waszej niewiedzy twierdzicie, że prawa łączące przyczyny i skutki nie istnieją.
Po szóste oceniając i potępiając ich według nie uczynków, ale charakterów, co oczywiście mógłbym zrobić wiedząc, co w was siedzi musiałbym potępić was wszystkich, bo w każdym z was znajdują się cząstki tych cech, które doprowadziły do rozwoju osobowości Stalina czy Pol Pota.

Dlatego zamiast osądzać innych przyjrzyjcie się sobie i wiedzcie, że wśród was jest wielu takich, którzy w sprzyjających warunkach wprowadziliby chętnie prawo silniejszego i zaczęli fizycznie eliminować swoich przeciwników. I nie potępiajcie nikogo, ani innych ani was samych. Gdybym Ja przyłożył do was miary, które mi proponujecie ta planeta w miesiąc byłaby pusta.

Po siódme Ziemia bardziej jest szkołą i szpitalem niż sądem i więzieniem. Nieświadomi wymagają uświadomienia, chorzy uzdrowienia a nie osądzania i ukarania. Tak wyglądają drogi miłości. 

Dziękuję Ci za wyjaśnienie, rzeczywiście teraz jaśniej rozumiem, że powinniśmy bardziej przyjrzeć się sobie i być ostrożniejsi w wydawaniu osądów, bo to między innymi prowadzi do podziału na dobro i zło i staje się przyczyną konfliktów i nieszczęść.

Utrafiłeś w dziesiątkę. Gdy zwracacie się do Mnie widząc jasno swoje słabości moralne i umysłowe rodzi się w was pokora i zrozumienie potrzeby polegania na kimś więcej niż tylko samych sobie. I to jest dobry moment, w którym mogę pojawić się Ja i natchnąć was czymś zupełnie nowym. Nie osądzajcie nikogo, nie znacie przeszłości, nie znacie kulis. 

Podsumowując to, co powiedziałeś, podział na dobro i zło jest względny.

Nie, on nie jest względny tylko niewłaściwy, ponieważ nie jesteście w stanie widzieć i rozumieć całości ludzkich losów, nauk oraz sił duchowych, jakie budujecie wskutek przejść przez różne wydarzenia. Nie oceniajcie tyle, zostawcie osąd sądom a sami zajmijcie się drogą w kierunku Boskości, bo tylko Ona może was wyprowadzić ku światłu, zrozumieniu, miłości i znacznie, znacznie lepszemu życiu. 

Więcej pokory wobec życia a zaraz wszystko stanie się prostsze.

Więcej pokory wobec Boga, tak należy powiedzieć a życie zaraz przyjmie inny obrót. Pokora i skromność są wstępem do miłości. 

[…]

Rodzą się nowe pytania, wiele pytań.

Pytaj więc. 

Pokłony przed bezosobowym Absolutem dla wielu mogą stanowić zbyt wielki wysiłek. Można kłaniać się przed Tobą jako Jezusem? Ja odkąd wiem, kim jest Sri Sathya Sai Baba kłaniam się przed Sai.

Kochająca Boskość jest esencją każdej Formy jak i Bezimiennym, Bezpostaciowym Absolutem. Kłaniajcie się przed Miłością. Ona jest Stwórcą.

Forma jest naczyniem, w które wstępuje miłość promieniująca na wyznawców.

Im jestem starszy tym wyraźniej czuję a nawet widzę dobroczynne skutki, które dają medytacje z pokłonami przed ucieleśnioną Miłością. Człowiek staje się „lżejszy” i zamiast ważności i siły osobowego „ja” pojawiają się spokój myśli, radość, często miłość. Znikają opory i skupienie na samym sobie a Bóg staje się bliższy.

[…]

Jednak niektóre figury czy obrazy świętych nie promieniują dobrze, brak im lekkości, radości, uniesienia, które widzę w Sai każdego dnia.

Patrz zatem poza formę, nie czcij posągu tylko Miłość, a Ona cię uniesie ponad wszystko. Nie myl drogowskazu z celem. „Wejdź do najciemniejszej komory”

Chodzi o to by spotykać się z Tobą prywatnie?

Masz cudowne poczucie humoru. Oczywiście, że prywatnie. Mów cicho. Ja jestem i słucham. Wystarczy twój szept. Mówcie do Mnie w ciszy serc, w ciszy umysłów. Mówcie do Mnie z miłością. Ten, kto będzie znał wasze ciche słowa wypowiadane w największej tajemnicy i kto odpowie na nie, to Bóg.

Bóg. 

[…]

Wydaje mi się, że świat coraz silniej przyciąga ludzi do siebie i coraz głębiej ingeruje w duszę i umysł i coraz trudniej jest ten proces powstrzymać. Co byś nam zalecił?

Dla Boskości nie ma żadnych przeszkód i jeśli człowiek jest gotów do duchowej drogi potrafi tak ułożyć mu los, aby nią szedł. Nie myślisz chyba, że świat jest silniejszy ode Niej? To byłaby ignorancja. Coraz więcej masz do czynienia z zewnętrznością, więc mylisz przelotne wrażenie z prawdą o Mnie, świecie i naszej wzajemnej relacji. Świat jest częścią Mnie i Moim darem dla was. To, co spotyka każdego z was jest Moją intencją, potrzebą wynikającą z ważkich przyczyn natury duchowej. Świat jest sceną, na której rozgrywa się cudowne przedstawienie. Wy jesteście aktorami. 

Ty jesteś reżyserem.

Reżyserujemy wspólnie, jesteśmy Jednią. Świat jest przejawem Miłości, Jej wyrazem i Ona nadaje mu sens w najdrobniejszych szczegółach. Zaczynajcie dzień miłością do Boga, napełniajcie dzień miłością do Boga, kończcie dzień miłością do Boga – oto jest droga ku Światłu. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.