Dostrajanie się, a wewnętrzna stabilność

Człowiek jest istotą naśladowczą. Już od poczęcia, istota ludzka zapełnia swoje pole najróżniejszymi energiami i różnymi wzorcami. Choć na samym początku jest skupiona na własnym polu, a uwaga nie jest skierowana na zewnątrz, to w miarę upływu czasu świadomość coraz bardziej interesuje się światem zewnętrznym. Można powiedzieć, że gdziekolwiek jest noworodek, przejmuje wzorce otoczenia i dostraja się do energii będących wokoło. Energie ludzi, zdarzeń i rzeczy. Obserwuje i przejmuje. Cokolwiek odbierze swoimi zmysłami zawiera w sobie informację i odpowiednie wibracje energii. Każda sytuacja, rzecz czy istota ma swoją własną specyficzną wibrację, dlatego wszechświat jest tak zróżnicowany i wielobarwny. Jeśli małe dziecko jest wychowywane w spokojnym domu, ma w swoim polu spokój. Nauczyło się takiej właśnie wibracji, przejęło ją od otoczenia.

W praktyce ten mechanizm wygląda tak, że czysta i nieuwarunkowana świadomość, rozwija się i zaczyna obrastać w formy mentalne. Zaczyna tworzyć różne wzorce zachowań, reakcji, filtry percepcyjne. Tworzy się indywidualną formę. Tak kształtowane ciało zyskuje specyficzne, własne wibracje i oryginalny własny charakter. Wszystko dzieje się za pomocą dostrajania się do rzeczywistości, w której egzystuje.

Małe dziecko nie jest świadome, do jakich wibracji się dostraja (jakie wzorce przejmuje) jednak robi to całym sobą. Nie ocenia, przejmuje wszystko całkowicie. Uczy się od każdej osoby i każdego zdarzenia. Nawet najmniejsza reakcja osoby ważnej dla dziecka (np. matki) potrafi dać wzorzec energetyczny na całe życie. Nawet jedno mocne zdarzenie może napiętnować ciało bólem emocjonalnym, powtarzającym się cyklicznie w przyszłości.

Kiedy dziecko osiąga wiek mniej więcej 7 lat, jego światopogląd jest już ukształtowany. O ile nie zacznie świadomego rozwoju duchowego, jego bazowy światopogląd (obraz życia) nie zmieni się. W dalszych etapach życia, nieświadomie będą powtarzane wzorce nabyte w dzieciństwie. Przez większość życia będzie się dostrajało do takich wibracji, jakie zna i jakie wydają mu się bezpiecznie i „jedynie słuszne”. Kwestia w tym, że nie każde takie są.

W miarę upływu czasu, człowiek coraz mniej się dostraja. Umysł staje się bardziej zamknięty i nie tak chłonny, jak za młodu. Oczywiście nadal mogą pojawiać się autorytety, do których można się dostrajać, jednak będą one podobne do autorytetów z dzieciństwa.

Sytuacja zmienia się, kiedy zaczynamy uświadamiać sobie, do czego się dostrajamy. Zaczynamy świadomy rozwój. Wtedy można zauważyć, czy to co robimy jest dla nas korzystne. Czy wzorce, które nas określają są naprawdę warte, by trzymać je w swoim polu energetycznym. Wtedy pojawia się możliwość całkowitej zmiany swego dotychczasowego życia. Zmiany swoich wibracji i energii, którymi się otaczamy (które są w ciele). Co za tym idzie, zmiany całego świata i rzeczywistości, która do tej pory nas otacza.

Wiele razy zdarzało się tak, że człowiek widząc jakiegoś mistrza (niekoniecznie duchowego) inspirował się i „udawał go”. Jeśli ktoś coś robi dobrze, warto go naśladować. To właśnie mechanizm dostrajania się do wibracji innych ludzi. Jest to inna nazwa uczenia się poprzez obserwację. Czerpanie z wzorców zachowań innych istot i naśladowanie autorytetów. W większości ten mechanizm nie jest świadomy. Po prostu, coś nam się podoba i umysł „chce tym być”. Tak powstaje w polu określona energia, która działa później w życiu. Trafne jest tu powiedzenie „Z jakim przestajesz, takim się stajesz”. Ludzie i rzeczywistość z jaką się człowiek zadaje, kształtuje jego charakter i całe przejawianie się w tej rzeczywistości.

Warto zadać sobie pytanie, kto jest dla Ciebie autorytetem w życiu? Z kim się spotykam? W jakim towarzystwie się obracam? Kogo podziwiasz? Kogo starasz się naśladować? Kto Cię inspiruje? Te pytanie wskażą do czego dążysz i jakie wibracje przejmujesz. W rezultacie wskażą cel, do którego zmierzasz i który prędzej czy później osiągniesz. Zobaczysz wibracje, które Cię otaczają. Jesteś zadowolony?

Dla ludzi rozwijających się duchowo ważnymi autorytetami stają się mistrzowie duchowi, których teraz jest zaskakująco dużo. Tylko czy na prawdę są oni dostatecznie warci totalnego dostrajania się? Zazwyczaj nie. Warto inspirować się tylko tymi cechami, które są w danej chwili najważniejsze, nie trzeba koniecznie przejmować wszystkiego od danego mistrza. Szczególnie, że wiele mistrzów z „drugiej ręki” niekoniecznie ma jasny pogląd na rzeczywistość. Co nie znaczy, że nie warto ich słuchać. Wręcz przeciwnie. Jeśli trafiłeś na danego mistrza, to znaczy, że odpowiada on Twoim wibracjom. Być może chcesz się od niego czegoś nauczyć, przejąć jakąś pozytywną cechę, zainspirować się. To umożliwia dalszy rozwój.

Jednak czasem nie warto poprzestawać na jednym i jedynym mistrzu. Rozwój duchowy w naszym społeczeństwie jest z goła inny niż rozwój w adepta w Indiach, który całe życie dostraja się do mistrza. Uczy się od niego i przejmuje wszystko. Dopiero później sam wkracza na poziom mistrzowski i kroczy samotną ścieżką.

Rzeczywistości rozwojowców na zachodzie jest trochę inna. Tutaj poza rozwojem duchowym jest wiele innych spraw na głowie, dlatego nie ma możliwości oddania się zupełnie mistrzowi. I to jest dobre, jeśli umie się z tego korzystać. Dlatego inspirując się wieloma mistrzami, można tworzyć własną i indywidualną drogę rozwoju. Własną drogę życia. Jest to korzystne o ile ma się świadomość do czego się człowiek dostraja. Jakie energie przejmuje od danego mistrza? Na to właśnie zwracam uwagę w tym tekście.

Do czego zatem nie warto się dostrajać? Do wszelkich negatywnych rzeczy, które przynoszą smutek, ból i cierpienie. Do ludzi otaczających się złością, ciemnością, smutkiem, nienawiścią, brudem, pomieszaniem i szaleństwem. Są to energie niekorzystne dla człowieka. Zauważ, w jakim towarzystwie przebywasz, co Cię pociąga w ludziach. Co Cię interesuje w tej rzeczywistości? Czym się zajmujesz i z czego czerpiesz inspiracje? Co dla Ciebie jest mistrzem i jakie cechy przejmujesz? Mistrzem może być każdy człowiek, czy każda inspirująca rzecz czy zdarzenie. Słowo „mistrz” jest umowne, jest to po prostu coś, z czego czerpiemy inspiracje.

Na początek jakiegokolwiek rozwoju duchowego warto uporządkować swoje życie i swój światopogląd. Warto skierować uwagę na pozytywne rzeczy i do nich się dostrajać. Dopiero później, mając już względną stabilność emocjonalną, pozwalającą na medytację, można zacząć doświadczać świadomie wszystkiego. Później przychodzi etap, kiedy nie ma znaczenia czy doświadczam „Dobrego” czy „złego”, ponieważ wszystko jest boskością/istnieniem. Jednak zanim się to zrozumie, zanim dostrzeżemy iluzję ego, warto uporządkować to właśnie ego aby umożliwić sobie dalsze kroki.

Przykładowo wielu ludzi słucha zespołów Heavy Metalowych, fascynując się „mocą” przekazu wykonawców. Wielu się do nich upodabnia, udaje ich, wprowadzając w tym samym w swoje pole najbardziej widoczne cechy danych mistrzów. Jeśli ktoś potrzebuje tego typu energii, to ma szansę tego doświadczyć. Być może potrzebuje wyrazić jakiś bunt lub szuka akceptacji poprzez taki sposób przejawiania się. Nie jest to istotne. Nie jest to też złe. Cała kwestia w tym by robić to świadomie.

Wielu też dostraja się do ludzi „walczących”. Podziwia rekinów biznesu, ludzi stalowej woli czy silnych psychicznie. Podświadomie dostraja się do najsilniejszych.  Uczą się sposobów wygrywania tej rywalizacji (która jest w tym wypadku urojona). Tu w grę wchodzi ego. W większości tacy idole uczą walki ze światem. To może doprowadzić do frustracji i pogłębienia stresu. Oczywiście nie wszystkie ich cechy są negatywne. Jest wiele pozytywów, które można wykorzystać. Warto być po prostu świadomym co się przejmuje.

Dobrze jest zwrócić uwagę na przebywanie w towarzystwie podszytym uczuciami smutku i beznadziei. Jeśli jesteś w grupie znajomych, którzy co jakiś czas spotykają się aby „pobiadolić”, może warto się temu przyjrzeć. Tak jak zawsze, nie jest złe, chodzi po prostu by było świadome.

To tylko niektóre przykłady. W całości życia można znaleźć wiele rzeczy, do których się dostrajamy. Nie wszystkie są dla nas korzystne (o ile świadomie dążymy do czystości energetycznej, która jest korzystna).

Do czego warto się dostrajać? Jeśli zależy Ci na szczęściu i harmonii –  na pewno do boskości (na początku do wyobrażeń o boskości), miłości, szczęśliwości. Do rzeczywistości, która zawiera jak najwięcej pozytywnych energii. Przykładowo przebywanie na łonie natury dostraja do jej spokoju. Jest to bardzo pozytywne, ponieważ natura przejawia boskość swobodnie, naturalnie. Dostrajanie się do natury (czerpanie inspiracji) jest bardzo korzystne i oczyszczające duchowo.

Warto się dostrajać do Boga, nawet, jeśli na początku jest to wyobrażenie o boskości. Nawet wyobrażenie o szczęściu, błogości i radości wprowadza w ciało energię o wyższych wibracjach. Dlatego wyobrażając sobie radość, miłość, harmonię i błogość, dostrajasz się do boskości. W miarę upływu czasu ta energia będzie czystsza i Twoje pole bardziej świetliste i piękniejsze. Warto się dostrajać do boskości w sobie. Kiedy już będziesz dostrojony i uświadomisz sobie wewnętrzną boskość, zaczniesz projektować ją na otoczenie.

Warto uczyć się od mistrzów duchowych. Jacykolwiek by oni nie byli, mogą mieć nam coś do powiedzenia. Coś, co może być dla nas krokiem milowym w rozwoju. Mistrzowie duchowi mówią z reguły o rzeczach związanych z duchowością więc warto się nimi inspirować.

Często człowiek dostraja się nieświadomie. Widzi jakiegoś człowieka i w głębi ducha go podziwia, zazdrości, czy inspiruje się. To oznaka, że się dostrajamy i przyjmujemy wibracje pola naszego idola. Warto być świadomym, do jakich wibracji się dostrajamy, a przede wszystkim warto być stabilnym i niezależnym wewnętrznie.

Kiedy mamy poczucie niezależności, nikt nas nie zafascynuje i nie spowoduje szybszego bicia serca. Może to być świadoma lub nieświadoma niezależność. Jeśli ta stabilność jest nieświadoma, może przybrać formę „betonizmu umysłowego”. Taka sytuacja jest niekorzystna, zamyka człowieka na inspiracje innych, tym samym zamyka drogę rozwoju.

Ludzie stabilni i niezmienni wewnętrznie roztaczają swoje wibracje na otoczenie. Inni mniej stabilni dostrajają się do nich, ulegają ich woli (jeśli nie mają świadomości, co dla nich dobre).

Człowiek świadomy swojej duchowej stabilności działa trochę inaczej. Nie zamyka się na inspiracje korzystne dla niego, a mimo to nie dostraja się do wszystkiego, co popadnie. Nie ma wtedy nieświadomej zachłanności na doświadczenia innych. Jest wewnętrzny spokój i stabilność. Świadomość, że nie trzeba nikogo udawać, nie trzeba do nikogo się dostrajać. Wtedy powstaje wolny wybór, jakie energie wprowadzić do swego pola. Być może jesteś już na takim poziomie, że niczego nie musisz już zmieniać. Jesteś doskonały i masz tego świadomość, a Twoje wibracje są zgodne z boskością. Wtedy trwaj w tym stanie stabilnie, wszystko jest w porządku.

Kiedy ma się głęboką stabilność, nic nie wyprowadzi człowieka z równowagi. W każdym towarzystwie zachowa spokój i świadomość. Przy głębokiej stabilności nie jest ważne gdzie będziemy. Wszędzie będziemy promieniować własną niezachwianą energią. Kiedy inni ludzie będą otoczeni złością, można zachować radość, nie dostrajając się do otoczenia itp. Wymaga to dużej niezależności, szczególnie jeśli w grę wchodzą silne emocje. Jednak taka świadoma niezależność jest możliwa i korzystna.

Warto pamiętać, że w towarzystwie nie trzeba się do niczego dostrajać. Można być sobą. Można dostrajać się do boskości w sobie i promieniować nią na otoczenie. Być samemu dla siebie źródłem wysokowibracyjnych energii. Wtedy to inni mają szansę dostroić się do spokoju, harmonii, radości i miłości.

Jeśli człowiek ma ugruntowane pole o wysokich wibracjach, w jego otoczeniu wszyscy czują się swobodnie i zaczynają się do niego dostrajać. Wtedy często okrzykują go mistrzem i zaczynają świadomie lub podświadomie naśladować.

Cała kwestia w tym, by być stabilnym wewnętrznie i być dostrojonym do boskości. Czego Tobie serdecznie życzę. :)

2 myśli nt. „Dostrajanie się, a wewnętrzna stabilność

  1. Mariusz

    Wlasnie leci przekaz w piosence „zaopiekuj się mną nawet gdy nie będę chciał ,zaopiekuj sie mną mocno TAK!”
    W słowach piosenek należy zamiast ONA podstawiać MIŁOŚĆ, a ON to BÓG, wtedy słowa maja zupełnie inny sens, taki jak powinny wg. mnie …(to był przekaz z Akaszy)
    teraz „jesteś lekiem mna całe zło” -Prońko znów przekaz na full.
    SUPER!

    Odpowiedz
  2. marzena

    Rzeczywiscie lepiej jest uwazac do czego sie dostrajamy i zachowac swoja stabilnosc w kazdej sytuacji.Tylko czasami bywa tak ze pojawia sie chwilowa dysharmonia wynikajaca z roznego typu programow i predyspozycji umyslu .
    Wiem ze umysl ma tendencje do pewnych sklonnosci myslowych i utozsamiania sie z pewnymi starymi juz wzorcami zachowan i wyuczonymi reakcjami.
    Zatem tylko z pozycji Centrum[Serca] mozna tak naprawde odnalezc siebie i ugruntowac sie na stale w Jednej Niezmiennej Uniwersalnej Wibracji … Milosci i Akceptacji.Dzieki…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.