Duchowe osamotnienie

Wielu ludzi w dzisiejszych czasach ma poczucie samotności. Tyczy się to szczególnie ludzi, którzy zauważają niekorzystność działań zahipnotyzowanego społeczeństwa. Tacy ludzie są na tyle wrażliwi, że dostrzegają wiele nieświadomych zachowań i wzorców. Nie chcą w tym wszystkim uczestniczyć, tym samym oddzielają się od większości. Problem może się pojawić kiedy w około nie ma podobnych istot. Wtedy pojawia się uczucie osamotnienia. O ile samotność jest kwestią świadomego wyboru i zazwyczaj przynosi ulgę wybierającemu, o tyle osamotnienie jest uczuciem bardziej podświadomym. Pojawia się wtedy, kiedy człowiek obserwuje swoje oddzielenie i niewpasowanie w określony obraz społeczeństwa. Wydaje się, że to uczucie osamotnienia jest niezależne od człowieka. Po prostu jeśli jest się innym od większości automatycznie pojawia się świadomość oddzielenia i uczucie osamotnienia. Warto zauważyć skąd się biorą takie, a nie inne uczucia.

Porównanie źródłem iluzji oddzielenia.

Zrozumienie tego uczucia osamotnienia nie jest trudną rzeczą. Wynika ono z obserwacji i porównywania. Dlatego to często sprawia problem ludziom duchowym. Po pierwsze widzą, że są „inni”. Widzą więcej, czują więcej, potrafią dostrzec różne procesy myślowe i wzorce zachowań aktualnego społeczeństwa. Widzą różne oszustwa i zakłamania, co za tym idzie często tego nie akceptują. Ludzie ci czują, że w głębi są inni i nie chcą podążać za głównym nurtem nieświadomości. Czasem się buntują lub cierpią poddając się normom społeczeństwa.

To porównanie z innymi sprawia, że człowiek oddziela siebie mentalnie od innych. Na podstawie zewnętrznej obserwacji tworzy podział między ludźmi. Zauważając i interpretując zachowanie innych ludzi, określa je i porównuje do swojego. Tak określone zachowania stają się podstawą do wytworzenia w sobie uczucia osamotnienia (oddzielenia). Ten podział jest całkowicie sztuczny i stworzony przez umysł, jednak umysł się całkowicie z nim utożsamia. Człowiek myśli, że ta wizja świata jest prawdziwa. Myśli, że faktycznie jest samotny, ponieważ nie pasuje do ludzi ze swego środowiska. Jest to dość silna iluzja. Wydaje się, że oddzielenie jest całkowicie realne. Na szczęście jest to tylko sztucznie stworzona ocena, zawsze można stworzyć inną.

Punkt widzenia – umysłowa iluzja zjednoczenia.

Cała rzecz polega na obraniu właściwego punktu widzenia. To umysł dyktuje czy czuje się samotny (oddzielony) czy nie. Warto sobie uświadomić, że można wybrać taki punkt widzenia, w którym nie ma samotności. I wcale nie jest to takie trudne.

W dzisiejszym społeczeństwie można zauważyć wiele sztucznie stworzonych punktów zjednoczenia. Przykładowym punktem zjednoczenia może być rodzina. Po prostu człowiek czuje się w rodzinie jako jedna całość. Czuje swoją przynależność i bezpieczeństwo. Postrzega rodzinę jako jeden organizm, w którym on sam ma własną funkcję i własne miejsce. Czuje się akceptowany. Punktów zjednoczenia może być o wiele więcej, przykładowo państwo, miasto, dzielnica, religia itp. W każdym z tych punktów ego tworzy własną iluzję przynależności. Odrębną komórkę, która wewnątrz jest jednością. Dzięki temu czuje się bezpiecznie i nie ma poczucia osamotnienia. Te punkty wydają się całkowicie zadowalać ludzi żyjących w tym społeczeństwie. Przeciętny człowiek ma własne wyobrażenie siebie w społeczeństwie. Ma pracę, rodzinę, własną religię. Należy do różnych komórek, punktów zjednoczenia. Idzie zgodnie z nurtem danych grup i wydaje się wszystko w porządku. I na tym etapie jest w porządku.

Kiedy człowiek patrzy na siebie z egotycznego punktu widzenia, widzi zestaw własnych cech i upodobań. Widzi też cechy innych, na tej podstawie może porównać i określić swoją przynależność lub inność. Większość ludzi tkwiących w zbiorowej iluzji społeczeństwa nie ma problemu z określeniem swojej przynależności. Przynależność jest określana za pomocą podświadomych programów, najczęściej z dzieciństwa. Życie nieświadomego jest całkiem proste. Wystarczy robić to co wszyscy, a nie będzie problemów. I faktycznie, czasem się to udaje. To jest pewien etap rozwoju człowieka i ego. Na tym poziomie człowiek zauważa tylko cechy z poziomu egotycznego umysłu. I jeśli nie jest świadomy tej zbiorowej hipnozy społeczeństwa, wszystko jest w porządku.

Człowiek, który nie ma na tyle rozwiniętej świadomości by widzieć dobrze egotyczne procesy zazwyczaj nie czuje się samotny. Uczestniczy zgodnie z ruchem całego społeczeństwa, uczestniczy w owczym pędzie cywilizacji i jest mu dobrze. Czuje jakąś wybraną sztuczną przynależność. Przykładowo do kraju, do religii, do miasta czy do rodziny. Ta sztuczna przynależność całkowicie mu wystarcza, czuje się na swój sposób spełniony. Niestety ludziom bardziej świadomym to nie wystarcza. Ludzie tacy wydają się zauważać niekorzystność działania tych mechanizmów. Czują przekłamanie i nienaturalność we wzorcach postępowania społeczeństwa. Widzą różnice pomiędzy sobą, a innymi. Nie chcą działać tak jak większość nieświadomych. Wybierają własną osobną drogę, dlatego często pojawia się osamotnienie.

Punkt cierpienia.

Cierpienie pojawia się w jednym momencie. Kiedy człowiek jest bardzo świadomy swego „Ja” i „Ja” innych. Jest to tak wnikliwa świadomość, że wychwytująca wszelkie różnice przyczyn i skutków działań. Pojawia się dokładna analiza działań. Widać wtedy korzyści i ich brak. Taka analiza i wrażliwość postrzegania pojawia się u ludzi rozwijających się duchowo. Widzą doskonale siebie i innych, postrzegają różnice w działaniu. Rozumieją przyczyny i skutki niekorzystnego działania ogółu społeczeństwa i nie chcą w tym uczestniczyć. Całkiem prawidłowo. Jest tylko jedna przeszkoda. Świadomość nadal jest zamknięta w punkcie widzenia egotycznego umysłu. Wydzieliła się od społeczeństwa, jednak nie znalazła żadnej alternatywy. Tu powstaje osamotnienie. Nadal występuje ocena i interpretacja z poziomu oddzielenia. Jestem „Ja” i są „Inni”. Jesteśmy od siebie całkowicie oddzieleni i się różnimy. Kiedy to uczucie stanie się rzeczywistością ostateczną (czyli umysł się z tym utożsami), powstanie uczucie osamotnienia i cierpienie.

Cierpienie może przyjąć wiele odcieni. Może być spowodowane niezrozumieniem mentalnym (różnicą poglądów). Kiedy to społeczność myśli niekorzystnie, a człowiek wrażliwy próbuje żyć zgodnie z miłością. Wtedy może czuć się zagubiony i osamotniony. Może tak być, dopóki nie znajdzie właściwiej sobie grupy rozwoju duchowego. Wtedy tworzy nowy punkt zjednoczenia. Jest to co prawda nowa iluzja, jednak przynajmniej zawiera w sobie mniej cierpienia. Ludzie tacy tworzą własne komórki, które są wewnętrznie spójne, jednak ciągle są oddzielone od reszty. Nie rozwiązuje to problemu, po prostu przenosi jego wagę na inne pojęcia.

Kolejnym często tworzonym cierpieniem jest uczucie spowodowane brakiem partnera. To chyba znają wszyscy. To uczucie jest bardzo silne i potrafi stworzyć wiele oporów, a to dlatego, że wiąże się z pierwotnym instynktem prokreacji. Energia seksualna jest częścią „nieświadomej” ewolucji, gdzie energie dążyły samoistnie w ściśle określonym kierunku. Jest to podstawowa i bardzo silna cecha cielesna. Sama w sobie ta energia nie jest zła, jest jak każda inna, tylko stosunkowo silna. Jednak kiedy te energie nałożą się na iluzje oddzielenia może powstać duży problem. Warto zauważyć jak silny jest mechanizm umożliwiający prokreację. Jest tu wiele energii, od energii seksualnej, pożądania do zauroczenia (często kojarzonego z miłością). Brak spełnienia na tym polu może powodować duże zachwiania emocjonalne.

Człowiek dąży zawsze do zjednoczenia, zbliżenia. Podświadomie czuje, że jedność osobista (z partnerem) jest czymś pierwotnym i bardzo korzystnym. Nie chodzi tu tylko o seks, ale również o bliskość, współpracę, która umożliwiła gatunkom przetrwanie. Kiedy nie można zrealizować tej jedności, człowiek czuje się niespełniony. Jest wtedy nie tylko oddzielony od innych (od potencjalnego partnera), ale też niespełniony i samotny wewnętrznie. Stanowi to dość popularny problem.

Warto zauważyć, że patrząc na to z punktu widzenia egotycznego umysłu człowiek zawsze będzie samotny. Stanowi oddzielne ciało, oddzielne uczucia, umysł. Jego droga zawsze jest drogą samotnika. Choćby nie wiadomo ile osób było wokoło niego, zawsze wewnętrzne jest sam. Tak jak uczy wielu mistrzów – droga do wnętrza jest drogą w samotności. Nikt nie może się tam udać za człowieka. Egotyczny umysł zawsze jest samotny, choć walczy by nie być. Co jest naturalne w tym punkcie widzenia. Umysł próbuje załatać tą samotność tworząc związki i inne relacje. Czasem chwilowo tłumi to uczucie lub popada w nieświadomość i jest w porządku. Jednak w głębi zawsze jest samotny. Nie jest to nic złego czy niekorzystnego. Jest to naturalne póki istnieje egotyczny umysł.

Wnikliwe dostrzeganie oddzielenia wydaje się być ostatnim etapem poznania egotycznego umysłu. Dalej następuje przejście do świadomości jedności.

Kiedy świadomość przestanie patrzeć przez pryzmat własnego Ja, problem znika. Nie ma już oddzielonego ciała. Wtenczas nie patrzy na szczegóły i ich różnice, ale dostrzega cechy wspólne dla wszystkich istot. Wtenczas świadomość wznosi się do wyższego poziomu, zaczyna dostrzegać jedność każdej istoty i całego istnienia. Taki punkt widzenia rozwiewa wszelką samotność.

Punkt jedności.

Jest jeden proces i wszyscy są jego częścią. Ten punkt nie jest iluzoryczny. Nie jest tworzeniem czegoś na podstawie interpretacji rzeczy zewnętrznych, jak to miało miejsce we wszystkich poprzednich punktach. Tu przychodzi czucie istnienia. Jest się istnieniem. Nie jest to myśl o rzeczywistości tylko bezpośrednie jej odczucie. Jeśli nie ma myśli, nie ma iluzji. Choć posługując się słowami (tekstem) trzeba zejść na jej poziom aby cokolwiek przekazać.

Jest się wszechświatem, który nieustannie trwa. Nie trzeba tworzyć zewnętrznych iluzji przynależności czy oddzielenia. Nie ma tu mentalnego określenia własnego „Ja” (chyba, że w momencie przekazywania tej inspiracji, wtedy trzeba to jakoś określić pisząc lub o tym mówiąc.) Po prostu jest się częścią wszechświata. Istnieje się wraz z całą totalnością. Kiedy świadomość to widzi nigdy nie poczuje się osamotniona. Samotność powstaje wtedy, kiedy świadomość utknie na etapie oglądania szczegółów. Wtenczas każdy jest inny i można czuć oddzielenie i osamotnienie (brak przynależności). Przechodząc od szczegółu do ogółu widać jedność. Wtenczas nie ma czegoś takiego jak oddzielenie. Jest się częścią jedności całego procesu miłości zwanego wszechświatem. Czy trzeba czegoś więcej?

Wszystkie istoty, cała materia są częścią jednego wszechświata. Nie ma tu oddzielenia, choć może zostać stworzona sztuczna tożsamość dla każdej rzeczy. Może zostać stworzona iluzja oddzielenia, a co za tym idzie brak przynależności (bądź iluzja przynależności do jakiejś grupy społecznej). To naturalny etap ewolucji, dlatego jeśli ktoś czuje się samotny, jest na właściwym miejscu. Potem przyjdzie świadomość współistnienia i iluzja samotności zostanie prawdopodobnie porzucona.

Nawet tak trudna do porzucenia iluzja braku partnerstwa. Człowiek na poziomie fizycznym może być oddzielony, jednak w głębi wie, że jest częścią totalności. Oddzielenie to zostaje przekroczone. Nie jest już właściwie ważne co pojawi się na planie materialnym. Czy będzie partner czy nie. Jest to tylko zewnętrzny warunek nie mający wpływu na całe tło istnienia, jakim jest pierwotna miłość. W głębi własnej istoty zawsze czuć jedność. Nie chodzi o zewnętrzną jedność ciał (jaką próbuje się zaspokoić egotyczny umysł), ale realną jedność z całym istnieniem. Wewnętrzną boskość. To wydaje się być celem każdego człowieka, który próbuje osiągnąć stan zjednoczenia przy pomocy zewnętrznych rzeczy (jak na przykład partnerstwo czy przynależność do określonej grupy społecznej). Poza egotycznym umysłem nie ma oddzielenia, jest cichy i spokojny ocean miłości.

Jak to wygląda ze strony praktycznej? Świadomość współistnienia i jedności wyraża się przez akceptację i miłość. Kiedy widać, że wszyscy są częścią tego samego procesu (nawet, jeśli sobie tego nie uświadamiają) przychodzi zgoda na wszelkie działania tego procesu. Ten ruch energii tworzący wszelkie zdarzenia jest samozachowawczy i inteligentny. Doskonale wie jak wszystko zorganizować i podążać drogą ewolucji. Dlatego zachowania innych ludzi są doskonale na swoim miejscu. Są tym, co na daną chwilę jest właściwe. Nawet jeśli ludzie zachowują się inaczej niż „JA” nie stanowi to problemu, ponieważ jesteśmy częścią jednego organizmu, gdzie wszystko jest potrzebne. Każdy człowiek wraz ze swoją rzekomą innością ma własne miejsce i doskonale pasuje do rzeczywistości. Spełnia jedyną i niepowtarzalną rolę, dzięki której świadomość wszechświata doświadcza siebie. Wszystko w tym procesie jest na swoim miejscu. Zarówno miejsce nieświadomych, jak i świadomych. Miejsce oddzielonych jak i nieoddzielonych.

Tu przychodzi akceptacja swego istnienia. Nie jest już ważne czy z poziomu egotycznego umysłu jest się oddzielonym i niepasującym czy nie. Umysł może oceniać różnie. Może powiedzieć, że jestem w grupie, może powiedzieć, że nie jestem w grupie. Może określić jako samotnego lub niespełnionego. Od tego jest uzależnione dobre samopoczucie. Jednak ponad określeniami umysłu jest po prostu istnienie. Dla całego procesu istnienia nie jest właściwie ważne co powie umysł. Wszystko i tak będzie na swoim miejscu. Jeśli świadomość wejdzie w ten punkt widzenia, osamotnienie zniknie jak wiele innych iluzji.

Ruch energii wszechświata płynie swobodnie i tworzy nieustannie chwilę teraźniejszą. Można się z tym ruchem zgodzić lub starać się mu zaprzeczać. Można sprawdzić co jest korzystniejsze. Kiedy człowiek utkwi na poziomie myślenia egotycznego (myślenia o oddzieleniu), dostrzega odmienność wszelkich istot. To może sprawić cierpienie. Wychodząc ponad to, uczestniczy się w naturalnym ruchu boskości, gdzie nic nie jest złe ani dobre. Wszystko doskonale współgra z pierwotną wolą istnienia leżącą u podstaw wszechświata.

30 myśli nt. „Duchowe osamotnienie

  1. ola

    a co z odzywajacym sie poczuciem osamotnienia na linii ja – Bog? czasem bywaja okresy totalnego zamkniecia, poczucia, ze w tym danym doswiadczeniu, w tej danej sytuacji jestem kompletnie sama; bledny, ale gleboko zakorzeniony poglad ze teraz, w tej wlasnie sprawie, moja dusza zyczy sobie zebym zrozumiala lekcje w samotnosci i bez wsparcia – jakby niektore porcje karmy trzeba bylo uzdrawiac w kompletnym odcieciu od wszelkiej duchowej pomocy.. wtedy modlitwa nie dziala, medytacja nie wychodzi, nie ma polaczenia z WJa, a za to jest glebokie przekonanie, ze teraz mam dzialac tylko i wylacznie sama, i ze to cos jak ‚proba’
    swiadomie mam wiedze, ze to blad, ale podswiadomie i w energiach czuje ze to moja prawda na teraz
    jak wiec wyjsc z takiego osamotnienia – szczegolnie kiedy modlitwa nie dziala?
    dzieki za najlepsza odpowiedz i byc moze wsparcie duchowe dla mnie :)

    Odpowiedz
  2. marzena

    Pieknie to opisalas ,musze przyznac ze mialam i jeszcze czasami mam takie egocentryczne stany oddzielenia i niedopasowania do otoczenia . Wtedy rzeczywiscie sie cierpi i szuka podobnych sobie… ,to oczywiescie absurd .Chcemy wowczas zmienic otoczenie ,a najlepiej gdzies uciec.
    Wlasnie dzisiaj myslalam o tym przed przeczytaniem tego artykulu.Poczulam to samo ,ze tylko Milosc i akceptacja przyniesie mi wyzwolenie od tego uczucia osamotnienia,ktore jest napewno projekcja mojej oceny sytuacji i brakiem akceptacji .
    Najlepiej zatem jest zyc poza ocena .
    Ten artykul pozwolil mi na glebsze zrozumienie tego faktu.
    Ten dualizm jedynie mozna polaczyc Enerergia Serca i czuc coraz wieksza Jednosc i brak roznic w kazdej sytuacji …dziekuje Ci…

    Odpowiedz
  3. AnandaNa

    Olu – Nigdy nie jesteś oddzielona. Wystarczy to raz zobaczyć – uświadomić sobie. :)

    Wszechświat to TY. Jesteś energią tego wszechświata. To co doświadcza przez Twoje ciało, to co patrzy Twymi oczyma, to co odbiera uczucia ciała – to jest świadomość wszechświata, świadomość boga. Jak można być oddzielonym, skoro jest się TYM? Nie ma tu oddzielenia i nigdy nie będzie. Jedynie umysł może stworzyć iluzję, że jest tam – subiektywne poczucie. Jeśli chcesz go doświadczać, doświadczaj świadomie. Bądź uważna w tym odczuciu. Być może zauważysz, że to tylko iluzja. Odkryjesz i poczujesz jedność. Wystarczy tylko to zauważyć.

    Marzenko – Dziękuję również :)

    Odpowiedz
  4. selene

    A skąd Ty to wiesz? Masz 100% pewność że tylko Ty masz rację? Nikt nie wie nic NA PEWNO.Piszesz tak jakbyś wszystko wiedział a to tylko moze wytwory umysłu- może medytacja to też pewien stan umysłu który jest „chytry”-umysł. A może poprostu „ściągasz” z różnych tzw.dzieł(mam na myśli książki o rozwoju duchowym których czytałam wiele i mam wrażenie że to co piszesz, jużkiedys gdzies czytałam.

    Odpowiedz
  5. AnandaNa

    selene – Mam wewnętzne poczucie pewności. Nie muszę nic udowadniać. :)
    Wszystko co opisane zostało też przez ciało doświadczone. Jest podobne, ponieważ istoty ludzkie są podobne. [Nie tylko „moja” racja).

    Wszystko jest wytworem umysłu. Dlaczego się więc tym przejmować? :)

    Odpowiedz
  6. Ewa

    Och, jakie to mądre. Odkryłam kiedyś:jak myślę,że jestem sama, to natychmiast odczuwam samotność.
    Gdy myślę, dobrze że jestem sama, to od razu jestem szczęśliwa, że mogę zająć się tylko sobą. To nic innego jak programowanie siebie. I wiara w ten program, akceptacja tego faktu zmyła, ściema. Nasz mózg niby taki inteligentny spryciarz, a wszystko można mu wmówić.
    Teraz programuję się na co tylko chcę i jestem szczęśliwa, chociaż sama. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  7. AnandaNa

    Ewo – Tak, można czuć wszystko. Samotność sama w sobie nie jest zła. Jest to pewna interpretacja tego, co jest.

    Poczucie samotności zalezy tylko od umysłu. Można czuć się w jedności będąc z dala od ludzi, można też czuć się samotnym mając partnera i wielu bliskich przyjaciół.
    Zależy co powie umysł. A to z kolei zależy od wcześniejszych uwarunkowań. Wszak wszystko jest grą przyczyn i skutków. :)
    Ananda też jest fizycznie sam. Co nie tworzy problemu, kiedy wewnętrzne czuć kontakt z tym, co jest.

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  8. Zofia

    Piekny artykul i ciekawy temat.
    Mozna zyc samemu z dala od rodziny i przyjaciol i nie byc samotnym lecz szczesliwym i na odwrot.
    Wszystko zalezy jak czlowiek zaakceptuje swoje polozenie.Wsrod ludzi istnieje strach przed samotnoscia, poniewaz nie mieli okazji siebie poznac.W chwili kiedy poznamy siebie, nie ma juz obaw ani leku przed osamotnieniem, bo wiemy, ze nie jestesmy sami. Jestesmy Miloscia polaczona ze wszystkim co zyje.To cudowne uczucie czyni nas szczesliwym.

    Odpowiedz
  9. Tamara

    Witajcie,
    wczoraj odkryłam Was dopiero. Ten wątek osamotnienia i samotności to watek ciągnacy się za mną całe życie. Czuje jakbym dreptała po powierzchni kuli nie mogąc wejśćdo środka, tam gdzie moje miejsce.Może potrzebuje pomocy Wyzszych Istot?Sadzę ,że tak. Często mam wrazenie, że jestem prowadzona ale pragnę namacalnego kontaktu z Bogiem a tu tylko ulotne wrażenia i byc może fantazje umysłu.Być może wybrałam zbyt trudną drogę na której wszystko zależy ode mnie?

    Odpowiedz
  10. arm

    już prawie.. już! właśnie wszystko zależy od Ciebie – zacznij się tym cieszyć.

    Aha, i ja czasem też mam problem z moim ciałem i świadomością.

    Odpowiedz
  11. Martinez

    Bardzo mi sie podobają te słowa. Czytam wiele książek i znajduję tam potwierdzenie. Znajduję też potwierdzenie w codziennym życiu. Gdy mam jakieś negatywne myśli, czuję się źle, wiem że to moje ego, i wiem że to minie, ponieważ moje ego (podświadomość) zajmie się zaraz inną rzeczą, i skieruje się tam, gdzie ja pragnę. Jeśli będę robił tylko jedną rzecz: chciał poruszać się ku światłu i szczęściu, i nie będę ślęczał w miejscu, rozpamiętując jakąś sytuację z mojego życia. Podoba mi się fragment, w którym szukamy pokrewnych dusz. Osób podobnych podejściem do nas.
    To może być dla wielu pomocne, aby pokonać początkowe obawy na nowej drodze prowadzącej ku mądrości i życiu, w jakie rzeczywiście wierzymy.

    Odpowiedz
  12. bobi

    Jestem osoba rozwijajaca sie duchowo od paru lat czuje sie osamotniony.Wydaje sie iz moja partnerka obdaza mnie uczuciem mimo to powstala miendzy nami jakas przepasc ktorej nie rozumie.Ludzie otaczajacy mnie wydaja mi sie glupi,egoistyczni i zaklamani.Przyznaje czytajac ten artykol ze sie w tym wszystkim troche zagubilem.

    Odpowiedz
  13. taoinek

    Do Bobiego: Miłość ziemska jest opata namanipulacji- ja tobie to a ty mnie to.Nie uświadamy sobie takich programów, az nie zaczniemy poznawać siebie i swoich motywacji. Ty zacząłeś się rozwijać czyli oczyszczac umysł.Tym samym zakłóciłes wczesniejszy układ.Może to być przejsciowe ,więc patrz co Tobie partnerka pokazuje i uwalniaj się od tego
    .. Kilka słów na temat miłości inaczej:
    Kiedy kogos kochasz , dajesz mu całowitą swobodę bycia tym, kim jest ,to bowiem stanowi największy dar, jaki możesz na nich zesłac.Kiedy przestaniesz wymagac, aby druga osoba naginała się do twoich wybrażeń,wtedy pokochasz ją dokladnie taka jaka jest. To może stać sie dopiero wtedy , gdy pokochasz siebie dokładnie takim jakim jesteś.Odkryjesz zagadkę kim jesteś.
    ..Odbierać czyjąś milość możesz tylko w takiej postaci , w jakiej ty przejawiasz miłosc do tej osoby. Ona może cię kochac na swoj sposob ile chce .Ty możesz odebrać to jedynie na swoj swój sposob.{ np. pracowity, zasadniczy partner nie lubi lekko traktujacej i ,,niegospodarnej” partnerki,z punktu psychologii mogą dzięki sobie rozwinąć nowe cechy i stac się pełniejszymi }.

    Odpowiedz
  14. Dryp

    Niesamowity artykuł. Mogłbym powiedzieć że w tych słowach zostałem dokładnie opisany. Widać żę autorka musiała sama doświadczać tego stanu, dzięki czemu potrafiła tak dokładnie to opiać. Podziwiam.

    Odpowiedz
  15. EWA

    początek był całkiem niezły…… a le z każdą chwilą dalszego zagłębiania się w ten tekst odkryłam niestety ze -TO NIC INNEGO JAK NEW AGE-owskie MYDLENIE OCZU O BOSKIEJ ENERGII ISTNIEJĄCEJ ZAMIAST bOGA ŻYWEGO. soryy ALE JESTEM WYCZULONA NA TAKIE BREDNIE.BEZ URAZY eWA

    Odpowiedz
  16. Halina

    Dziękuje,dziękuje,dziękuję. Za to przede wszystkim,że bezinteresownie,AnandaNo,dzielisz się tak hojnie ze wszystkimi swoją głęboką wiedzą duchową.To jest wspaniałe!!! Halina

    Odpowiedz
  17. jacek_87

    bobi napisał:
    Jestem osoba rozwijajaca sie duchowo od paru lat czuje sie osamotniony.Wydaje sie iz moja partnerka obdaza mnie uczuciem mimo to powstala miendzy nami jakas przepasc ktorej nie rozumie.Ludzie otaczajacy mnie wydaja mi sie glupi,egoistyczni i zaklamani.Przyznaje czytajac ten artykol ze sie w tym wszystkim troche zagubilem.

    – oni nie są głupi ,egoistyczni i zakłamani. Właśnie posłużyłeś się umysłem, dałeś im nazwę, etykietkę, zamiast po prostu stwierdzic że są.

    Piszesz że rozwijasz się duchowo od paru lat? I znowu Twoje ego (ja juz to robię parę lat, wiem więcej niż Wy tutaj) :)

    Odpowiedz
  18. ika

    z całego serca dziekuje za ten tekst. szukałam i znalazłam. ego to ogromna siła ale można je pokochać i tym samym zintegrować. na moment o tym zapomniałam…..

    Odpowiedz
  19. Zagubiony

    No to ja też pare uwag dodam – po kolei do kilku osób:
    -Do Bobiego -nie wszyscy ludzie zdolni są do rozwoju duchowego, a nawet jeśli to mają swoje tempo i z tąd ta przepaść. Ale Ty powinieneś być ponad to i kierować się współczuciem, a nie niechecią do ludzi. Najpierw zrozumienie potem współczucie bo tak to przeważnie działa.

    -Do Ewy -nie tylko jesteś wyczulona, ale i uprzedzona, a to już dominacja twojego zaprogramowanego ego. Żywy czy czy martwy to chyba ni jak do Boga nie pasuje. Nie łudź się, że poznasz prawdziwe oblicze „stwórcy” nie poznając siebie samej.

    Odpowiedz
  20. Gosia

    Ja chciałam tylko Tobie podziękować za to że masz odwagę dzielić się swoimi wglądami:)Wiem że wiele osób ma za sobą takie doświadczenia:)) ale woli się ” nie wychylać”. Słowa mają to do siebie że same w sobie są ograniczone i trudno zrozumieć co piszesz- jeśli próbuje się to uchwycić umysłem. Można zostać zrozumianym różnie, posądzonym:)). No ale z drugiej strony… tak naprawdę wszak niczym nie ryzykujesz:)Mimo wszystko dziękuję że zechciałeś się podzielić- mimo nieistniejącego ryzyka:))

    Odpowiedz
  21. Ewaona

    …czytam powoli ;) …żeby przyswoić główną myśl tego artykułu… a chodzi chyba o to, żeby uwolnić swoje Ciało Świadomości…i miłością połączyć trzy w jednym: ciało, umysł, ducha.

    Mam konkretne, ale dość mocno irytujące poczucie, że jest mi źle… staram się z tym ułożyć. Dotyczy to umowy z samą sobą zawartej ponad 10 lat temu. Dotyczyło zwiazku z mężczyzną. Dałam chyba impuls umysłowi, że to jedynie właściwa relacja…to się nawet działo po za moim świadomym wyborem. Po prostu taki grom z jasnego nieba :D
    Tej relacji juz nie ma.
    Nie odczuwam nacisku, żeby „robić” związek. Będzie co ma być.
    A jednak wciąż odzywa się tamta umowa. Co jakiś czas wraca poczucie, że jest mi źle bez tamtego mężczyzny. Świadomie wiem, że to egowy odcisk… nie powoduje większych komplikacji… a jednak wraca jakby miało to wielkie znaczenie.
    Na dziś dzień nie potrafię tego z dezaktywować.
    czekam na przebłysk świadomości…
    To jakby ostatni łącznik z dualnością…

    Odpowiedz
    1. monika

      Mam wrażenie że są tu ludzie którzy chcą być zdala od rodziny i nie chcą mieć męża dzieci żony i chcą żyć bez rodziny w samotności jak bym słyszała że rodzina nie jest wam potrzebna .

      Odpowiedz
  22. Abnegat

    Wszystko fajnie i zajebiście (po przeczytaniu każdego artykułu o ego,tożsamości i tego) ale…
    odczuwam nutke pychy autora,który prawdopodobnie przeczytał o jedną książkę za dużo?! …w jednym z komentarzy pod którymś z art. pada pytanie „ale JAK?” i skoro autor jest tak bardzo wszechwiedzący to powinien przynajmniej zdawać sobie sprawę z tego,że słowa są prymitywne i zawsze będą źle interpretowane i zamiast rozpisywać się o reinkarnacji-o której nie wiemy nic czy mówić „..światło świadomości przycmi ego..” przedstawić konkretne techniki i esencjalny klucz do rozumienia tego o czym pisze bo mówiąc np że wszystko jest OK,że wszechświat sie cieszy z każdego doświadczenia jest trochę nie na miejscu. Jak zrozumie to dziecko zgwałcone przez księdza? (Moja odpowiedź to świadoma prowokacja i stąd skrajny przykład) Każde gadanie o Bogu i innych „duchowościach” przynosi więcej zła jak dobra, ponieważ każde gadanie jest iluzją należącą do przeszłości. Przede wszystkim trzeba zbliżyć się do własnego ciała bo bez niego nie ma nic,w sensie doświadczenia i pierwszy krok to intelektualne zrozumienie,że czas nie istnieje jako przeszłość i przyszłość a tym właśnie jest ego. Ciało istnieje w wiecznym teraz a to Teraz to jedyna „rzecz” ,która nie może być racjonalizowana!!! I tu dochodzimy do PODSTAWOWEGO punktu a jest nim medytacja, rozumiana oczywiście jako instrument potrzebny by żyć te słowa tutaj czytane i jako klucz by zrozumieć np. Kazanie na górze!!! (Nie lubię języka religijnego czy to chrześcijańskiego czy to wschodniego ale widzę tu więcej zatraconych katolików niż neurofizyków studiujących kwanty) Także moja rada wszystkim szczerze poszukującym : medytacja! Skoncentrujcie sie na poznaniu i wybraniu odpowiedniej techniki dla was. Intelekt (słowa) potraktujcie tylko jako narzędzie potrzebne do tego czy tamtego jak nogi i ręce. „Skupienie dla człowieka jest tym czym instynkt dla zwierząt” czyli „bądźcie ubodzy w duchu” czyli w wiecznym tu i teraz czyli ufajcie Chrystusowi czyli pieprzyć nie istniejącą przeszłość i wyimaginowaną przyszłość czyli … blablabla buziaki :)

    Odpowiedz
  23. monika

    jest potrzebna rodzina i miłość człowiek nie jest po to by żyć bez rodziny bez miłości żeby kochać tylko siebie .

    Odpowiedz
    1. Ewcia

      Człowiek MUSI najpierw pokochać siebie, żeby kochać innych. Inaczej NIE BĘDZIE W STANIE kochać innych. Tylko nie chodzi o miłość do ego – do własnego wyobrażenia zewnętrznego, tylko o poznanie najpierw tego prawdziwego wiecznego JA.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.