Jaki jest cel i sens życia? – Marcin Kotasiński

Brak znajomości odpowiedzi na to pytanie powoduje, że ludzie nie wiedzą po co żyją. Nieoczywistość lub jak uważam wielka oczywistość tego, jaki jest cel życia sprawia, że ten wielki i oczywisty cel jest jakby niewidziany. On przerasta każdego człowieka tak, że ten nie widzi go. Podobnie jak niebieskie niebo, które codzienne zawieszone jest nad nami, a jest jakby przez nas mijane, mało zauważane w swojej władzy jaką ma nad ziemią.

Z powodu tej wielkiej oczywistości, właściwie abstrakcyjności celu i sensu dobieramy sobie cele doraźne takie, których widzimy granice, które można obejrzeć niejako w środku jak i zobaczyć gdzie one kończą się to, że coś jest poza nimi. To właśnie łatwa do zauważenia różnica pomiędzy celem wielkim, a celami doraźnymi, choć nie jedyna i nie najważniejsza.

Obieranie sobie celów jest po coś. Łatwo odpowiedzieć na pytanie: „po co”? W obieranych celach widzimy możliwość zrealizowania siebie. Uważamy, że osiągając dany cel będziemy lepsi od tych samych „siebie” sprzed tego celu. I to jest prawdą. Kiedy osiągamy te nasze ludzkie drobiazgi jak i te duże, których realizacja wymagała lat, to odnajdujemy lepszy stan siebie, doskonalszy, jakościowo wyższy.

Ale wybór celów doraźnych niesie ze sobą brak realizacji, choć mają one do realizacji i spełnienia „siebie” doprowadzić. Oto kiedy pragniemy dom, samochód, szkołę, pracę, to przed realizacją czujemy, że to jest wielkie, że „to jest coś dla mnie”. Widzimy przed – wielkość siebie, jaką osiągniemy wraz z realizacją tego celu. Ale sytuacja zmienia się kiedy do realizacji udaje się doprowadzić. Przed – czuje się tak, jakby się szło do samospełnienia, ale po – kiedy te pierwsze i najsilniejsze emocje opadają, to okazuje się, że to tylko jeszcze jedna górka, na którą udało się wejść, a za nią stoją następne, następne cele do realizacji. I tak w kółko, aż do momentu kiedy okazuje się, kiedy dochodzi do głosu myśl, że „to po nic”.

Każdy ze zrealizowanych celów nie doprowadził do takiego spełnienia, aby móc powiedzieć, że osiągnęło się coś trwałego, co zmienia zupełnie życie tak, że nie chce się już dalszych celów, bo ten jeden jest najwyższym. Wszystkie te doraźne cele życiowe są ulotne, po ich realizacji nie posiada się czegoś trwałego, co na pewno wystarcza na resztę życia, a nawet przekroczy to życie. I co posiadane ma w sobie potencjał rozwiązania wszystkiego, co trudne nadarza się w życiu. Można bowiem powiedzieć, że takim dużym celem jest posiadać wielkie pieniądze, ale nawet to jest złudne, bo jeśliby ich wystarczył na całe życie, to i tak w trakcie ma się jeszcze mnóstwo innych celów. Chce się na przykład mieć władzę przy pomocy tych pieniędzy, a tu już czekają trudności, bo takich, co mają pieniądze i chcą tej władzy jest już wielu i wszyscy się do niej pchają.

Nadto takie pieniądze nie rozwiązują trudności międzyludzkich, bo nadal inni są podobnie niezrozumiali jak wtedy, kiedy się tych pieniędzy nie ma. Zawsze wyrażają własną wolę, która nie musi iść w parze z moją wolą i coś z tym trzeba począć. Trzeba posiadać sposób na to, aby wskazać to, co wspólne, co w jednym kierunku gromadzi rozbiegane ludzkie wole.

Ta myśl, która następuje po realizacji różnych celów, po których pojawiają się nowe cele może w napływie pesymizmu powiedzieć, że życie jest po nic, że jest po to, aby płodzić i innym dawać życie – bez celu. Po co im je dawać, po nic?

Naprawdę po to są te wszystkie doraźne cele, aby człowiek mógł się przekonać, że to żadne cele, że one sensu życiu nie dają. No może mały dają taki, że wskazują na ten cel większy, ten abstrakcyjny, bo przez ich realizację życie czyni się lepszym, choć głównie materialnie, a ta obraca zrealizowane cele w nic, bo są nietrwałe. Czyli te cele doraźne wskazują, że cel i sens niesie ze sobą lepszość. Jednocześnie są po to, aby przemierzając ich szereg człowiek doszedł do tej myśli, że są one po nic, bo wciąż wyłaniają się nowe i żaden z nich nie potrafi doprowadzić do tej poszukiwanej samorealizacji. Bo one realizują jedynie cząstkę i tylko doraźne, dopóki emocje nie opadną i dopóki nie zestarzeją się zrealizowane cele, nie budząc już zachwytu, choć wspomnienie pozostaje. Ale co komu po takim wspomnieniu, jeśli ono już nie jest aktualne.

Jaki zatem ma być ten cel główny, który nadaje ciągły i trwały sens życiu? Ten, który ma realizować tego, który go realizuje, człowieka. Musi on być prawdziwy, to na pewno, bo fałszywy cel do gniewu może doprowadzić, jak fatamorgana. Ale taką iluzją są przecież cele doraźne, kiedy okazuje się, że starzeją się, tracą użyteczność i w miejsce początkowych dobrych emocji wprowadzają zamęt, bo psują się, traci się dobry grunt pod nogami. Choć ta doraźna fatamorgana przez jakiś czas była realna, można było używać i czerpać lepszą jakość życia z tych celów. Złudą – kiedy okazuje się gdy zanika. Zatem doraźne cele prawdziwe są tylko okresowo, a takie wcale nie są prawdziwe, bo co począć z tym, co pojawia się po tym, jak znikają.

Ten najwyższy cel tak jak i wszystkie ma także inną właściwość, jest dobry, odpowiada ludzkiej wrażliwości. Kiedy realizujemy upragniony cel, to jakby siebie kochamy, siebie kochamy w tym lepszym stanie, który stworzyliśmy, to wyraża radość i rozbudzone emocje. Zatem cechą, którą posiada ten najwyższy cel i sens życia musi być radość, Szczęście i Miłość. Podobnie jak celem jest ukochać jakiegoś człowieka, jakby ktoś z bliskiej rodziny stał się „synem marnotrawnym” i pewnego dnia wraca przyznając, że nas chce i pragnie, że się mylił. Wtedy to kochanie jeszcze wyraźniej widać. Pewnie dlatego wyraźnie, bo kochać przedmiot, to infantylne. Racja, ale mając doraźny cel – przedmiot my siebie w nim kochamy, kochamy swoją radość i Szczęście, które on w nas wywołuje swoim posiadaniem, tym, że go wreszcie mamy. Ale wiadomo, przedmiot traci swoje walory, a my szczęśliwe emocje.

Zatem ten główny cel i sens życia musi być prawdziwy, musi rozbudzać Miłość i musi dawać Szczęście. I aby się nie zużywał, aby był trwały, to musi być abstrakcyjny, bo wszystko, co materialne, konkretne i nas otacza, to przemija. Takie cechy posiada właśnie Prawda i Miłość – i Szczęście, które posiada się wtedy, gdy ma się pierwsze. To jest ten cel i sens ludzkiego życia. Wydaje się on, ten najwyższy Ideał, że jest bardzo niekonkretny. Ale tak nie jest. Mieć Prawdę, to znaczy starać się o nią, najpierw w sobie, z siebie dawać ją innym i to wyłącznie, bo jak się pojawia skaza fałszu, kłamstwa, to psuje dobry humor, który długo wzrasta kiedy się daje Prawdę. Wtedy jakby trzeba się oczyścić, pozbyć winy, którą nadało się sobie fałszem. Dlatego Prawdy trzeba trzymać się trwale.

Miłość jest wtedy, kiedy się Prawdę daje odpowiednio do własnej i innych wrażliwości, bo wtedy, kiedy innym dajemy Prawdę odpowiednio, tak jak potrafią ją przyjąć, pojąć, to oni ją rozumieją i wyrażają radość, Miłość do nas tych, którzy ją dali. Aby tak robić trzeba cenić własną wrażliwość, aby patrząc w swoją, znać wrażliwość innych, wtedy łatwo delikatnie dawać Prawdę.

Łącznie kiedy posiada się Prawdę i Miłość, to ma się Szczęście, ma się Pełnię, widzi się sens życia, bo Prawda i Miłość to sens, droga, która wszędzie się otwiera, zawsze jest prawdziwa i zgodna z wrażliwością. To jest ten wielki, ogromny, oczywisty i abstrakcyjny cel i sens życia – zawsze realizować Prawdę i Miłość. Czy wtedy potrzeba Ci czegoś więcej? Nie wiem, albo – nie i tak.

Można powiedzieć, że potrzeba tego, co do życia potrzeba, czego chce się jeszcze jak ciepły dom, posiłek i co tam jeszcze. Owszem, ale w dobrych proporcjach takich, które nie rozbudzają umysłu i zmysłów wołaniem o więcej, bo wtedy właśnie ten wielki, gigantyczny cel życia – Prawdę i Miłość zastępuje się celami doraźnymi, które znowu prowadzą do myśli, że są po nic.

Kiedy zachowane są w dobrych proporcjach, w takich kiedy bierze się tyle, ile naprawdę potrzeba, to one przejawiają się jako Prawda dla życia i Miłość to, co potrzebne, aby dobrze czuć się, aby zachować wrażliwość do siebie i innych, i się nie męczyć. Bo te podstawowe „rzeczy”, to jedne z wielu sposobów jak przejawia się ten wielki abstrakt – Ideał, cel i sens życia, o którym się marzy i realizuje na co dzień. Bóg, to Prawda i Miłość, dlatego Jego świat zawsze istnieje, Jemu droga zawsze się otwiera, bo robi tylko to, co słuszne i potrzebne.
Na mojej stronie „Poznanie” znajdziesz wiele innych ciekawych artykułów, zapraszam: https://sites.google.com/site/samoswiadomosc

Marcin Kotasiński

6 myśli nt. „Jaki jest cel i sens życia? – Marcin Kotasiński

  1. Krysia

    Te małe cele służą do realizacji celu nadrzędnego… poznania kim jesteśmy, by w koncu powrócic do zródła…. Wszystkie doświadczenia sa jednako ważne i te sukcesy i te porażki i te dobre i te złe uczynki… Po Ponownym utkaniu Jedni zobaczymy ,że nasza historia została tak utkana , by nam dostarczyła energii na powrót.

    Odpowiedz
  2. Antoni

    Kiedy przyjdzie taki czas w twoim życiu, że przestaniesz stawiać sobie cele,nie będziesz chciał mieć więcej niż masz a nawet gotów byłbyś z miłością oddać to co zgromadziłeś i kiedy uznasz,że nie chciałbyś po raz kolejny wracać na Ziemię to otrzymasz szansę powrotu do Źródła.

    Odpowiedz
  3. Kaja

    Zgadzam się z Antonim. Szczęściem jest rozpoznanie po co tu jesteśmy. Samoświadomość opisana przez Antoniego to część a miłość ? Czy nie jest to nadrzędny cel ziemskiego życia ?

    Odpowiedz
  4. sk

    w obliczu wszechogarniajacyh poteznych niszczycielskich praw natury milosc jest jakby… malym pluszowym misiem:) ale jesli chcesz, wierz w to, ze jestes tutaj dla milosci, jednak jesli chcesz miec milosc, przygotuj sie na nienawisc, ida w parze leb w leb.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.