…o wolnosci w seksie

Ten temat – ze wszystkich, jakie kiedykolwiek poruszałem, wzbudzał w ludziach najwięcej emocji.

Chodzi o wolność w związku – wolność seksualną. W miarę jak dojrzewamy, coraz jaśniejsze i wyraźniejsze staje się to, że partner nie jest naszą własnością, coraz głębiej bierzemy odpowiedzialność za siebie w rozmaitych aspektach oraz coraz głębiej zaczynamy doceniać znaczenie osobistej wolności – nawet pozostając w związku. Zostawiając jednak temat innych aspektów bycia wolnym na boku, skupmy się na tym, co, jak widzę, rozumie i akceptuje bardzo niewiele osób.

Wolność seksualna. Wspomniałem o tym kilkukrotnie różnym osobom i odebrane zostało z reguły jednoznacznie i zawsze dość podobnie – facet ma ochotę latać z „pędzlem” po całym mieście i pieprzyć wszystko, co na drzewo nie wchodzi. Tymczasem dla mnie, takie zapatrywanie na sprawę to kompletny anarchizm i niezrozumienie tematu, zaś sam postrzegam wolność seksualną jako… niezwykle cenną i korzystną rzecz, jaką możemy dać zarówno sobie jak i partnerowi.

Wróćmy zatem do punktu wyjścia, czyli klasycznego układu, w którym dwie zakochane w sobie osoby stają po raz pierwszy przed sobą, w powietrzu wiszą niebiańskie emocje, pulsuje miłość, świat nagle staje się cały różowy, a w objęciach partnera znikają wszelkie problemy. Nagle życie staje się bajką – oto znaleźliśmy tego jednego, jedynego, wybranego, najukochańszego! Czyż nie jest to piękne? Oczywiście, że jest! Dlatego staramy się zachować status quo i w imię wiecznej miłości, zakładamy sobie smycze. Smycz założona na organy płciowe siłą rzeczy musi być bardzo krótka – tak, aby druga strona sięgnąć mogła jednie nas i nikogo więcej. Tak więc, mamy dwie kochające się osoby, krępujące się wzajemnie w imię wzniosłych uczuć. Przypomina mi to trochę psa na łańcuchu – jest zupełnie wolny… w obrębie jego 2 metrowego zasięgu, ale, niech tylko spróbuje się od budy oddalić!

Płynąc dalej na oceanie miłości, para staje w końcu na ślubnym kobiercu i przyrzeka sobie miłość i wierność do końca życia. Jest pięknie i romantycznie, dla wielu – najwspanialszy moment w życiu i wówczas z ich ust pada… z reguły kłamliwa przysięga. Dlaczego? Prosta sprawa – w większości wypadków, żadne z nich nie jest na tyle samoświadome, aby potrafić przewidzieć: co będzie działo się za 30 lat, jak będzie wówczas wyglądał ich system wartości oraz kogo wówczas naprawdę będą obdarzały uczuciem. Przyrzekanie sobie wierności na całe życie jest niestety – romantycznym kłamstwem.

Oczywiście, nie jest to widoczne w 1, 2 czy 3 roku związku. Niemniej, po 10 czy 15 latach relacji niektóre rzeczy zaczynają jasno wychodzić na dzienne światło. I co się wówczas okazuje?

Przede wszystkim, czasami kilkanaście lat współżycia to wystarczający czas, aby seks z jedną osobą znudził nam się na tyle, aby zacząć rozglądać się za innymi partnerami. Początkowo przybiera to łagodne formy – nie znam mężczyzny, który będąc w związku z kobietą, NIGDY nie spojrzałby pożądliwie – choćby raz – na inną atrakcyjną kobietę, przechodzącą akurat obok w mini-spódniczce. Po prostu, takich facetów nie ma. Zresztą, statystki pokazują ciekawą rzecz – 75% osób kochając się wyobraża sobie, że robi to… z kimś innym. I wcale się nie dziwie – sidła założone, partner jest nasz tak więc… po co jakkolwiek się starać? Atrakcyjna dziewczyna nagle staje się 25 kilogramów cięższa (powodem oczywiście ciąża albo hormony, bo przecież kalorie nie biorą się z jedzenia), mężczyźnie rośnie mięsień piwny i dziwnym trafem zapomina drogę na siłownię. Kult obojętności – bo jaką mamy mieć motywację, skoro czy coś zrobimy, czy nie – i tak jesteśmy skazani na jedną jedyną osobę do końca życia?

No ale póki co – paniki nie ma i dobrze, jak temat kończy się na oglądaniu czy marzeniach. Sprawa komplikuje się wówczas, kiedy rzeczy z płaszczyzny wyobrażeń przenoszą się do realnego życia. Statystyki, które oglądałem na jednym z popularnych portali mówią – 60% kobiet zdradza. Pewnie i podobna liczba mężczyzn. Rośnie też liczba rozwodów – co mnie nie dziwi, gdyż nie ma się co czarować – w końcu, ile możemy żyć będąc związanym kłamliwymi obietnicami? To oczywiście rodzi życiowe klęski, płacz i zgrzytanie zębów, nieprzespane noce, stres, problemy zdrowotne, alkoholizm i inne kryzysy – bo jakże to, MOJA stokrotka rozkłada nogi przed innym? Albo, MÓJ jedyny i wybrany misiu nagle zauroczył się 20 lat młodszą, zgrabną koleżanką z pracy?

Wytłuściłem w powyższym akapicie zaimki dzierżawcze zupełnie nieprzypadkowo. Takie bowiem nastawienie hołdowane jest w większości związków – MÓJ partner, MOJA partnerka. Czujemy się właścicielami i posiadaczami drugiej strony, rościmy sobie prawo – tak powszechne, że dla wielu zupełnie naturalne – do podejmowania za nią decyzji i wyborów. Tymczasem, genialny mechanizm Życia skonstruowany został tak, aby powolutku otwierać nas i zapoznawać ze swoimi prawdziwymi fundamentami. I niestety, im głębszy sen – tym trudniej nam się przebudzić i otworzyć zaspane oczy – i bywa to też nieco bolesne.

Wszystko powyżej doprowadziło mnie do jednej, zasadniczej konkluzji – tradycyjne podejście do seksu w związku zwyczajnie się nie sprawdza, rodząc w miarę upływu czasu frustracje, napięcia, zniechęcenia, konflikty, zdrady i szereg innych problemów. Z tego powodu, zwrócenie partnerowi wolności w sferze seksualnej jest jednym z kolejnych etapów budzenia się świadomości i prawdziwej dojrzałości. W dojrzałym wykonaniu – przynosi ono niezmiernie wiele korzyści.

1. Odpada temat zdrady – kogo zdradzać, skoro jesteśmy wolni?

2. W pewnym sensie, każdego dnia – na nowo – dokonujemy wyborów. W klasycznym układzie, taki wybór – przypieczętowany urzędowo lub kościelnie – dokonuje się tylko raz, co zdaje się uwalniać większość ludzi od uciążliwego procesu podejmowania decyzji i wysiłku. W otwartym układzie – każdego dnia tworzymy nowy związek… nawet jeśli co dzień z tą samą osobą! To przynosi niezwykły powiew świeżości w relacji.

3. Niestety rozbija to jednocześnie iluzję poczucia zewnętrznego bezpieczeństwa, której tak mocno pragniemy (zwłaszcza kobiety), angażując się w związki. Bo co, jeśli partner wybierze inaczej? I tu rodzi się dla wielu ludzi problem, bo nagle okazuje się, że włożyć nieco wysiłku i starać się należy się nie tylko kiedy się poznajemy, flirtujemy i zaczynamy, ale przez… całe życie. I pisząc o staraniu, nie mam na myśli ciągłe zabieganie o to, jak zaspokoić partnera – ale o to, kim ja jestem, jak myślę i co robię – i to każdego dnia, nie tylko przed ślubem!

4. Przestajemy demonizować seks. Jedną z najbardziej chorych sytuacji w związku jest, kiedy po kilkunastu latach szczęśliwego, udanego związku wszystko sypie się w gruzy z powodu tego, że dowiadujemy się o wyskoku partnera podczas wyjazdu na delegację. Czy naprawdę jednorazowy seks z obcą osobą jest aż tak niesamowicie ważny i doniosły w skutkach, że potrafi przekreślić lata budowania relacji w harmonii, miłości, radości, wzajemnym zrozumieniu i szacunku? Analizując głębiej rozumiemy, że taka powszechnie przyjęta postawa… nie ma sensu.

5. Nastawienie jak powyżej nie występuje u ludzi decydujących się na otwartą relację z prostego powodu – dojrzewają oni do zrozumienia, że seks nie jest najważniejszym aspektem związku. Nie mówię też, że jest zupełnie nieistotnym – oczywiście, jest, niemniej, nie plasuje się powyżej wartości takich jak wolność, miłość, szacunek, akceptacja, harmonia, itd.

6. Pozwalając sobie na otwarty seks uwalniamy się od obawy, że może być on przyczyną rozpadu związku. Nie może, gdyż jak już wiemy, w naszej hierarchii wartości są ważniejsze rzeczy. Jeśli jednak, będąc w otwartej relacji, seks rozkłada związek… to bardzo dobrze! Oznacza to, że strona była niewystarczająco dojrzała, aby doceniać bardziej subtelne i wyrafinowane rzeczy, jakie mamy jej do zaoferowania, trochę jak w tym dowcipie – „Jeśli pożyczysz komuś 10zł i więcej go nie zobaczysz… to było warto” ;)

7. Odpada zainteresowanie, często bardzo silne i prowadzące do zdrad w klasycznym układzie, „owocem zakazanym” – po prostu, skoro jesteś wolny to nie ma już dla Ciebie niczego zakazanego. Jest to niezwykle paradoksalne i aż zdumiewające, jak wówczas może to zmienić nasze reakcje.

8. Kolejnym ciekawym paradoksem jest to, że w otwartym układzie seks poza związkiem może pogłębić więź między partnerami. Z prostej przyczyny – seks pełen miłości, z wolnego nieprzymuszonego wyboru ma zupełnie inną głębię i smak niż ten z przypadkową osobą. Rodzi się zatem sensowne pytanie – po co nam seks z innymi osobami, skoro się kochamy i jest nam dobrze? Powodów może być wiele. Przykładowo, znam kochającą się parę, która jest ze sobą od wielu lat i byli dla siebie jedynymi partnerami. Obojga od wielu lat zżera zwykła ludzka ciekawość, jak to jest z inną osobą, ale póki co, są sobie wierni – kosztem wybuchających co jakiś czas konfliktów i napięć w sferze seksu.

9. Inna sprawa, że otwarty związek wcale nie musi oznaczać, że będziemy uganiać się za nowymi doświadczeniami jak pies z wywalonym jęzorem i wciągać do łózka każdą napotkaną osobę. Takie nastawienie oznacza skrywane gdzieś głębiej problemy – i jeśli tak rzeczywiście jest, to warto się temu bliżej przyjrzeć. Wprost przeciwnie – brak kajdan i ograniczeń powoduje, że z radością wracamy i wybieramy tego samego partnera, gdyż oferuje nam jedną z najbardziej cennych rzeczy we Wszechświecie, wpisaną dogłębnie w naszą naturę: wolność.

10. I chyba najważniejsza ze wszystkich rzecz – w klasycznych układach to nie seks z innym partnerem bywa przyczyną rozpadu związku, ale to, co jest jego przykrą konsekwencją – gierki, kłamstwa, oszukiwanie siebie i drugiej strony, manipulacje, co w rezultacie prowadzi do zachwiania jednego z najważniejszych fundamentów związku – zaufania. Związek bez zaufania traci prawo bytu. W otwartym związku nie ma miejsca na takie naruszenie – gdyż będąc wolni, mamy prawo wyrażać się tak, jak nam się podoba, bez fałszywego ukrywania naszych rzeczywistych intencji. Po co zatem kłamać i manipulować? Przecież, jesteśmy wolni, nieprawdaż? Wolność w seksie oznacza również wolność i otwartość w komunikowaniu rzeczy z nim związanych. W otwartym związku seks nigdy nie naruszy fundamentu zaufania – i to jest największa korzyść otwartej relacji.

Czytając ten artykuł, można mieć wrażenie, że pominąłem jedną ważną kwestię – co, jeśli będąc w otwartym związku, partner zdecyduje się na seks z kimś innym? Przede wszystkim, jak już wiemy, nie oznacza to końca związku. Jest to doskonała okazja do wzrostu i rozwoju, przyjrzenia się swoim odczuciom z tym związanym, motywom stojącym za tym wydarzeniem oraz weryfikacji własnych poglądów, albo po prostu i zwyczajnie – nowe, interesujące i wzbogacające nas doświadczenie.

Oczywiście, otwarty związek wymaga sporej pracy nad… samym sobą, nad swoim poczuciem wartości i samooceną. W otwartych związkach nie ma miejsca na przypadek, polowanie na partnera czy desperackiego chwytania się brzytwy. Otwarty związek nie jest też – przynajmniej w moim widzeniu tematu – sytuacją, kiedy zmieniamy co drugi dzień śpimy z kimś innym – w takiej sytuacji, po co w ogóle jakikolwiek związek, skoro naszym celem są jedynie seksualne doświadczenia? Otwarty związek to związek dwojga świadomych ludzi, respektujących swoje wybory i wzajemnie szanujących prawo do wolnego, nieskrępowanego przejawiania i wyrażania się.

www.elijah-blog.info

30 myśli nt. „…o wolnosci w seksie

  1. szeik

    Otwarty związek to związek dwojga świadomych ludzi, respektujących swoje wybory i wzajemnie szanujących prawo do wolnego, nieskrępowanego przejawiania i wyrażania się”. i to jest istota sprawy.
    Zgadam sie z tobą Elijah, wszystko co nas spotyka i czego doświadczamy powinno zmierzać ku temu.
    seks jest tą sferą , która obrosła tabu i myśląc o niej od razu pojawia się autocenzura. ale czy człowiek dążący do wolności stale musi dawać przyzwolenie na te kajdany. Do jakiegoś czasu daje ale potem gdy świadomość rośnie odrzuca to bez żalu. jeśli jest w związku to wartości takie jak budowanie relacji w harmonii, miłości, radości i wzajemnym zrozumieniu nadal w nim pozostają gdyż są nim, szanuje on siebie i całe swoje otoczenie.
    Bardzo ciekawie i pięknie ująłeś ten temat. Sądzę jest to wiedza , która dociera już do ludzi, dawanie sobie na wzajem dobra , przejawów życzliwości nie będąc skrępowanym chorymi, narzuconymi nam wyobrażeniami jak mamy żyć, gdyż nasze wnętrza mówią nam jak to mamy robić. artykuł jak najbardziej na czasie
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Yu

    Jaka piękna strona i jaka piękna jest jej nazwa. I pytania, które się nasuwają po przeczytaniu komentowanego artykułu: czy ludzkość zatacza koło i już niebawem będziemy się rozmnażać i wychowywać potomstwo tak jak to robią teraz ssaki naczelne? Nasza cywilizacja przeszła ten etap parę ładnych tysięcy lat temu. Czy próby powrotu do tamtych czasów to oznaka zbliżania sie ku końcowi cywilizacji (patrz: przyczyny upadku Imperium Rzymskiego), czy też rozpaczliwy przejaw instynktu samozachowawczego gatunku ludzkiego w obrębie cywilizacji zachodnioeuropejskiej (bo przecież wymieramy: jesteśmy coraz bardziej słabsi fizycznie, mamy coraz bardziej zanieczyszczone środowisko i coraz mniej coraz bardziej chorowitych dzieci, które będą jeszcze bardziej słabszymi i rozwalonymi psychicznie dorosłymi)?
    Czy to koło nas rozgniecie czy wjedziemy na nim na inny poziom świadomości?

    Odpowiedz
  3. Maq

    Elijah, dałeś mi do myślenia. :) Jestem na etapie poszukiwania. Poszukiwania tak ogólnie, ale i poszukiwania kogoś, kto mógłby być moim partnerem i przynajmniej częściowo rozumiał mój światopogląd oraz zapatrywania na pewne sprawy. Tak sobie myślę, że wraz z rozwojem duchowym poprzeczka stale rośnie. Ale być z kimś, byle tylko być.. to ja dziękuję. To już było i jakoś się nie sprawdziło. Kiedyś znajdę. :)

    Odpowiedz
  4. tm

    Elijah, wszystko pięknie jeśli obie strony PRAKTYKUJĄ rozwój duchowy bo jeśli nie, ta idea jest nierealna. A jeśli tak to nie będą mieli zamiaru być ze sobą jeśli nie chcą ;-)

    i jeszcze warto zastanowić sie na jedną rzeczą:

    co z ideą całkowitej wolności gdy są dzieci?
    gdy odejdzie jedno z rodziców choćby kiedy dziecko ma już 15 lat, jest to już patologia która- czy ktoś sobie z tego zdaje sprawe czy nie- wywiera negatywny wpływ na dalsze życie, a gdyby było to masowe – na całe społeczeństwo i ludzkość. No chyba że zakładamy rozwój duchowy każdej jednostki jako naturalną oczywistość ;-)

    Alternatywą byłoby tylko to co głosił Osho- żadnej rodziny, tylko życie w komunie – małej społeczności gdzie dzieci byłyby wychowywane wspólnie byłoby idealne dla człowieka. Tylko że nie ma żadnych komun i nie zanosi się więc chyba na poziomie idei to pozostanie…

    Odpowiedz
  5. infelix

    Elijah – nie ma to jak prawdziwy romatyk ;]
    choć może i często to nieralne, to Ty Elijah zabierasz już wszytkie marzenia i jaka kolwiek szansę, Dziękujemy Ci.

    PS zazdroszczę Twojej partnerce

    Odpowiedz
  6. Bart

    To bardzo ciekawe co piszesz Elijah, ale tak naprawdę jest to totalnie nierealne, obecnie mieszkam sobie w Anglii i moje obserwacje młodego pokolenia wychowanego w dychu twoich przekonań wcale nie nastrajają mnie pozytywnie. Nie jest tu rzadkością że 22 letnie dziewczyny mają czwórkę dzieci z czworgiem rożnych partnerów z którymi już nie jest i pewnie nigdy nie miała ochoty żyć, dostaje na te dzieci niezłe dofinansowanie, które to pieniądze przeznacza na dalszą eksploracje swojej ,seksualnej wolności”. Przykro mi ale nie jestem w stanie doszukać się w takim zachowaniu jakiegokolwiek rozwoju duchowego. Kolejna kwestią o której chyba zapominasz są choroby weneryczne. Cała ta gadka o wolności brzmi całkiem chwalebnie ale nie sądzę by tak samo czuł jakikolwiek partner w związku który nagle dowiaduje się że jest śmiertelnie chory bo miłość jego życia pozwalała sobie kultywować wolność seksualną. No a ana koniec jestem ciekawy dlaczego nagle zazdrość i chęć posiadania stały się nagle uczuciami bardziej godnymi potępienia niż wyuzdanie, dla mnie jest to typowy znak czasów który ma się nijak do jakiejkolwiek dyskusji o wolności. Bo w czym człowiek zniewolony pożądaniem jest lepszy od człowieka zniewolonego przez swoje własne deklaracje.

    Odpowiedz
  7. michał45

    uważam że seks nie jest potrzebny. ale to tylko moje odczucia:) Pozdrawiam serdecznie wszystkich:) wspaniała strona:):)

    Odpowiedz
  8. Radek

    Przyznam, że rozważania głębokie a widoczne w nich spojrzenie jest zupełnie z innej perspektywy. A jak coś zupełnie innego to i dziwnego, to naturalne.

    Poparcia słów które napiszę szukam w wypowiedzi Barta. „Przykro mi ale nie jestem w stanie doszukać się w takim zachowaniu jakiegokolwiek rozwoju duchowego.” Wolność seksu, którą przedstawiłeś to trochę tłumaczenie i usprawiedliwienie żądzy ciała. Skoro mam ochotę na tą dziewczynę to biorę… Znudził mi się seks z żoną to pójdę do innej a potem przyjdę jakby wrócił ze spaceru. Przykro mi ale zapędziłeś się w tej wolności. Wolność to nie samowolka. Takie „rozluźnienie tematu” zmniejszy poczucie odpowiedzialności i zerwie wszelkie moralne hamulce. Zaliczysz wpadkę i co? (aborcja?) Jak wyobrażasz sobie mieć dzieci z kilkoma kobietami? Które dziecko będziesz bardziej kochał? Kto je wychowa?

    Przedstawiłeś też pewną wręcz obrazę miłości. Zabolało mnie to najbardziej. W dniu ślubu piękna, mieniąca się jak diament a po 30 latach jak zwykły kawałek węgla. Prawdziwa Miłość nie patrzy na starość, zmarszczki i niedowład. Prawdziwa Miłość Kocha to co jest w człowieku niezmienne jak blask oczu czy ciepło uczuć. Dojrzała miłość cechuje się mądrości a nie szczeniactwem. Mam w swoim otoczeniu wiele dowodów. Pary i małżeństwa żyjące ze sobą ponad 20 i 30 lat. Miłość to trud zmagania się fizyczności nad duchem, to odpowiedzialność i wierność z wyboru a nie z przymusu. Wolny seks to odnalezienie sobie usprawiedliwienia i wymigania się od tego trudu.

    Nastają takie głupie czasy, ludzie maja za dużo i za szybko. Kombinują jak konie pod górę by ominąć zasady im powierzone. To nie jest rozwój duchowy to nieludzki pęd cywilizacji. Gubimy to co piękne i co wartościowe. Tak mocno się buntujemy, że to w co wierzyliśmy teraz staje się wręcz obce. To nie jest światło ani miłość.

    Płomień świecy jest prosty, ciepły i przyjemny… łatwo go zagasić i przyzwyczaić się do ciemności. Ponownie zapalona razi w oczy. Przemyśl to.

    Odpowiedz
  9. Rezoner

    Nie potępiam, ani nie pochwalam.

    Jeżeli dwojgu ludzi taki związek faktycznie daje poczucie samorealizacji, dlaczego nie. Rozumiem też, że – najważniejszą zasadą jest – nie krzywdzić tym samym osób, z którymi się spotykamy. Abstrahując od Tego, że jawnie sex z piedestału miłości został ściągnięty do równego patosu co poranne krojenie chleba, żeby się nażreć.

    Póki czyny są świadome i nie kolidują z niczyim szczęściem, uznaję, że zjawisko powinno być akceptowane. Natomiast samo słowo akceptacja sugeruje, że zjawisko w sporzstrzeżeniu społecznym – normalne nie jest.

    Odpowiedz
  10. aga

    Podzielam Twoje podejście, Elijah; seks jest demonizowany, jakby był zasadniczym sposobem wyrażania miłości, wręcz jakby cała miłość znajdowała swój najwyższy wyraz w seksie i prokreacji, a przecież w związku od tego, co się dzieje w łóżku ważniejsze jest to, co się dzieje poza nim, nocą tylko wyrażamy te relacje, które wypracowujemy w ciągu dnia; niełatwo obdarować swój związek taką wolnością, ale jest to możliwe, choć wymaga silnego poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości; cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich poglądach, dodam tylko, że jednak nie ma co wpadać w nadmierną euforię – podstawowe środki ostrożności zachować trzeba, nie chciałabym, aby mój partner np. czymś mnie zaraził..

    Odpowiedz
  11. maniek

    Jestem z Bartem i z Radkiem. Przekonany jestem o tym, że na dwóch rowerach to w cyrku można jeździć. Zresztą – po co mam na mieście jeść frytki, skoro w domu mam schab? W moim odczuciu wolny związek to żaden związek. Mam wrażenie, że w Twojej wypowiedzi Eljahu – ząb pogryzł sam siebie. Nie można jechać autem będąc na zewnątrz pojazdu. A mam wrażenie, że Ty byś tak chciał. Reszta Twoich artykułów jest OK. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  12. Mister_x

    Pominąłeś jedną rzecz, skupiając się na seksie jako na źródle doznań. Ale służy on rozmnażaniu. A dzieci jednak do czegoś zobowiązują. I teraz pytanie. Co, gdy w takim związku kogoś jednak spotka seks z kimś innym, a owocem tego będzie dziecko? Jaki to ma wpływ na związek? I co gdy ktoś będzie miał kilkoro dzieci z kilkoma osobami? Proszę o odpowiedź

    Odpowiedz
  13. me

    Hmmm.. Problem przedstawiony w artykule jest mi bardzo bliski i zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu. Popieram ideę tzw. otwartych związków, choć miejscami niekoniecznie podoba mi się sposób, w jaki sprawa ta jest ujęta. Pod pewnymi względami zgadzam się również z Radkiem, mimo że jest przeciwnikiem tego typu relacji.. Pięknie opisał on miłość, natomiast autor artykułu w pewnym sensie również do mnie trafił… Jednak obie wypowiedzi są dla mnie niepełne. Popieram to, że seks jest sprawą drugorzędną w związku, dla mnie nie ma nawet mniejszego znaczenia, a szał ludzkości na tym punkcie trochę mnie irytuje. Dlatego też sądzę, że oczekiwanie od siebie absolutnej wierności jest więżeniem partnera, jest czynem egoistycznym, jest okłamywaniem samego siebie. Z osobą, którą kocham mogę otwarcie rozmawiać o tym kto mi się podoba itd., ponieważ nie mamy przed sobą tajemnic. Natomiast w kolorowych magazynach propagowany jest model związku, w którym za wszelką cenę staramy się podgrzać atmosferę w związku, stając się dla swego partnera na powrót tajemnicą. Kiedy kochamy, dana osoba jest dla nas najważniejsza. Tak jak ujął to Radek- ‚miłość nie patrzy na starość, zmarszczki i niedowład’. Jeśli kochamy, to do końca życia.. Jednak małżeństwa są w większości wymuszone, pełne kłamstwa. Chcemy posiadać drugą osobę, ograniczać ją.. W miłości natomiast marzymy tylko o tym, by dawać drugiemu człowiekowi jak najwięcej, nie oczekując niczego w zamian. Dlatego jesteśmy gotowi ofiarować jej również wolność. Sami jej jednak nie wymagamy. Nie wiem, czy mając prawo do wolności, korzystałąbym z niej, jestem jednak w stu procentach gotowa ofiarować ją drugiej osobie. Pod warunkiem, że będę ją naprawdę kochać, bez cienia egoizmu. Dlatego uważam, że tego typu związki nie oznaczają wcale rozwiązłości. Podejrzewam, że takie ‚legalne skoki w bok’ występują równie często co małżeńskie zdrady, jednak zależy to od danego przypadku. Miłość i seks niekoniecznie muszą iść w parze, a miłość, która nie jest zniewolna przez seks jest miłością w czystszej postaci. To wcale nie jest pójście na łatwiznę i uciekanie od odpowiedzialności, wręcz przeciwnie. Jest to duże wyzwanie, najwyższy wyraz zaufania i szacunku dla drugiej osoby.

    Odpowiedz
  14. wolny

    To racja. Ja jestem już od kilkunastu lat żonaty i od niedawna stałem się rogaczem ;) Żeby nie było, miałem podobne poglądy na temat otwartości w seksie od ładnych paru lat. Uważam, że to krzywda jaką nam wyrządzają religie. Jest ona bardzo duża, szczególnie ta wyrządzana przez religię katolicką. Zrobiono z seksu coś brudnego i wstydliwego, zupełnie odwrócono wszystko na lewą stronę.

    Seks jest przecież taką cudną sprawą i nie ma w nim niczego złego, nawet jeśli to seks pozamałżeński. Udało mi się przekonać do moich poglądów moją żonę i wreszcie odważyła się na skok w bok. Jesteśmy z tego powodu zadowoleni, ona – bo przestała już demonizować seks, a ja – bo jest teraz bardziej spełnioną kobietą. Dzięki temu bardziej zrelaksowaną i pozytywną. Nie przeszkadza mi zupełnie, że ktoś coś jej tam robi, w końcu ona też ma z tego przyjemność.

    Patrzę na to tak: niczego mi nie ubywa, a przybywa wdzięczności spełnionej żony. Oczywiście trudniej by było, gdyby zabierało to czas jaki poświęcamy dla siebie, ale jeśli spotyka się w czasie w którym ja i tak nie mógłym z nią być, to co mi tam. Dodam, że szczegóły jej spotkań bardzo upikantniają nasze życie intymne – dodatkowa korzyść. Oczywiście trzeba do tego wszystkiego mieć trochę bardziej otwarty umysł. Przeciętny Kowalski chyba nigdy by tego nie zrozumiał. No i najważniejsze – trzeba naprawdę kochać, a nie tylko udawać przez pryzmat egoizmu powodującego zazdrość. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  15. zazula

    Wolny, zazdroszczę Ci ogromnie ;) Chciałabym wypracować taki układ z „moim” partnerem, ale on uważa, że skoro nie odczuwam zaborczej zazdrości, to znaczy, że go nie kocham…… :((

    Odpowiedz
  16. Pluton

    szczegóły spotkań pozamałżeńskich dodają pikanterii? masakara..jeśli dodaja, to znaczy, że są rodzajem dewiacji. Dla mnie możliwe są zbliżenia pozamałżenskie, ale szczegóły, czas i to, z kim, to już nie jest istotne ani konieczne dla nikogo. Mogę wiedziec o skokach w bok mojego partnera, ale nie chcę znac szczegółów..po co mi to? mogę sie podniecać bliskością jego tu i teraz a nie jakimis wyimaginowanymi scenami z innymi..nie to nie jest wolność…to zależnośc od wyobrażeń .to niewola umysłu….

    Odpowiedz
  17. Marta

    Elijah

    Tłumaczysz i usprawiedliwiasz swoje żądze. Ja tutaj widzę duży egocentryzm, bo żona mi nie daje ja jestem Panem, jestem wolny i mogę robić wszystko co chce. Dlaczego zapominasz o pięknie i pięknie miłości ? Dlaczego nie rozpalasz w swoim związku tego płomienia który zapaliliście na początku znajomości? Dlaczego nie pracujesz nad sobą i relacjami z ludźmi których niby kochasz? Dlaczego szukasz prostych rozwiązań i wymówek własnej słabości? Otóż Po to jesteśmy by Tworzyć rodziny będąc sobie wierni i uczciwi bo właśnie dzięki temu powstaje zaufanie miłość i lojalność. To przykre że wiele ludzi się rozwodzi. Problemem nie jest sex tylko nie umiejętne dobieranie się w pary, innym poziom mentalny czy inna energia a może tez niedojrzałość emocjonalna i brak wiedzy w tym zakresie. Nie można za to nikogo obwiniać bo tego niestety w szkołach nie uczą.
    Powiedz mi zasadniczą rzecz…. Skoro Twój partner świadomie uprawia sex z inna osobą to jak możesz pisać o zaufaniu? w Takim razie czym dla Ciebie jest zaufanie? Bo dla mnie w tym punkcie sie właśnie kończy…

    „Czytając ten artykuł, można mieć wrażenie, że pominąłem jedną ważną kwestię – co, jeśli będąc w otwartym związku, partner zdecyduje się na seks z kimś innym? Przede wszystkim, jak już wiemy, nie oznacza to końca związku. Jest to doskonała okazja do wzrostu i rozwoju, przyjrzenia się swoim odczuciom z tym związanym,”

    Znowu egocentryczne tłumaczenie siebie i swojej słabości, sex z kimś innym to wyraz tylko i wyłącznie swojej SŁABOŚCI EMOCJONALNEJ, NIEHAMOWANIE SWOICH NARZĄDÓW ORAZ BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI. Każdy normalny człowiek po zdradzie traci zaufanie i odchodzi dlatego ze osoba która zdradza nie jest warta wybaczenia… to nie jest miernik wolności lecz głupoty!!!

    Wolność można tłumaczyć na wiele sposobów Ty chyba jednak zbyt daleko się rozpędziłeś. Może taka wolność będzie dziełem dwudziestego piątego wieku ale nie w naszych czasach. Cywilizacja co prawda szybko sie rozwija lecz ja jestem za klasycznym związkiem i dzięki Bogu znam wiele ludzi(z kim przystajesz takim sie stajesz) , ludzi szczęśliwych którzy doceniają siebie, kochają siebie, codziennie pracują nad relacjami , codziennie sobie pomagają wychowują dzieci i 30 lat po ślubie kochają siebie tak samo. To są piękne wartości które wyrażają się wolną wolą i wolnością w innym tego słowa znaczeniu i za taką wolnością jestem zaaa :)

    Odpowiedz
  18. karolcia

    ci ktorzy sa przeciwni wolnym zwiazkom podnosza czesto argument dzieci, chorob wenerycznych itd. seksu nie doswiadczamy tylko w celach prokreacji i przed ciaza a takze chorobami sie zabezpieczamy. niewyobrazam sobie sytuacji, ze nawet w tradycyjnym zwiazku, kazde zblizenie konczy sie zaplodnieniem.

    ludzie seks demonizuja, niestety winne jest chrzescijanstwo. seks tylko w celach splodzenia potomstwa, tylko dziewica, masturbacja zla, sakrament malzenstwa najwazniejsza itd.

    ktos powiedzial, ze takie patrzenie na seks, to przyrownanie seksu do zarcia – zrec chleb. otoz ja to wlasnie tak widze. bo jesli zwiazek oparty jest tylko na seksie to on nie przetrwa. seks to jest FIZJOLOGICZNA SPRAWA! to taka chuc, chce nam sie tego aby pobawic sie naszymi narzadami rodnymi. seks z kims naprawde wyjatkowym ma dobry smak, ale seks to tylko seks – fajne doswiadcznie takze z kims nieznanym lub niezobowiazujaco. trzeba umiejscic seks tam gdzie jego miejsce!

    instytucja maleznstwa to twor sztuczny, zazdrosc seksualna takze jest wymuszona. zdrada? a czym ona jest? dla mnie jest ona czyms powazniejszym niz jakies lozkowe wyskoki. zastanowcie sie tak na powaznie, bez kulturowych bredni? czym tak naprawde jest seks poza zrobieniem sobie dobrze!

    Odpowiedz
  19. xxx

    Wszystko pięknie, ładnie. skoro sex to dla Ciebie fizjologia nie zdziw się, że żaden facet na pytanie czy chcesz spędzić ze mną resztę życia będzie kłamał albo migał się od odpowiedzi. chociaż dobrze, że są takie kobiety jak Ty. przynajmniej mężczyźni mogą się pobawić z zabawkami sexualnymi. i odwrotnie. nie wmówisz mi, że bycie tak zwanym sexfriendem nie na tym polega. a i nie wierz w te bzdury o szacunku, że strony mężczyzny do kobiety, która jest dla niego tylko sexualną zabawką (a jak to sprawdzić, to bardzo proste, powiedz, że nie chcesz sexu przez długi czas, to zobaczysz ile tak naprawdę jesteś warta dla faceta, jak Cię rzuci w cholerę, znaczy, że liczył się tylko sex). wielokrotnie słyszałam opinie takich facetów, którzy „szanują” swoje przyjaciółki od sexu i wbrew pozorom nie były one takie pochlebne, jak Ty byś chciała. chodzi o to, żeby mieć sex za free no i może o to, żeby mieć się komuś wyżalić, z kimś pożartować.

    Odpowiedz
  20. mark7271

    No i na co to bajdolenie o medytacji, zapanowaniu boskiej świadomości nad ułomnościami ciała (rządzami), skoro okazuje się, że propagator Elijah zprzecza sam sobie. Miłość partnerska jest tą szczególną której nieodłączną częścią jest specjalny kontakt fizyczny. I jeśli ktoś szuka tego specjalnego kontaktu (seksu )poza związkiem to znaczy tylko, że już nie kocha I TO WŁAŚNIE TAK NAPRAWDĘ POWINIEN WYZNAĆ Powiedziec: jestem z tobą bo mamy wspólne dzieci, bo mi gotujesz jedzenie, bo przynosisz wypłatę , A NIE PIEPRZYC O WOLNOŚCI CZY TOLERANCJI. CZŁOWIEK NA PRAWDĘ WOLNY JEST WOLNY NAWET W NIEWOLI, ALBO TEŻ CZŁOWIEK NA PRAWDĘ KOCHAJĄCY PARTNERA, ŚWIADOMIE DOJRZAŁY JEST WOLNY OD ZWIERZĘCEGO POPĘDU DO BEZUCZUCIOWEGO KOPULOWANIA. Podsumowując : mistrz Eljah dał dowód ułomności swego rozwoju duchowego popierając jeden z celów NWO: spłycenie więzi małżeńskich, osłabienie wizerunku rodziny jako podstawowej jednostki społecznej będącej podstawą wychowania silnych i niezależnych osób. No cóż… dzięki wolnemu seksowi przyjdzie nam żyć w konsumpcyjnym świecie, gdzie seks tak jak pieniądz stanie się (a właściwie już jest ) TOWATREM, a nie wykładnikiem wyższej wartości, a wyświechtane słowo miłość będzie służyło tylko zniewoleniu partnera do roli gosposi, niani, czy też sponsora gospodarstwa domowego. Powodzenia w służeniu NWO panie Eljah, bo ten artykuł zdecydowanie nie popiera rozwoju duchowego.

    Odpowiedz
  21. Piotr

    Wiele osób Eljah nie zrozumiało tego artykułu a wręcz go sprofanowało,patrząc przez pryzmat krótko mówiąc ego i koszmarnych wyobrażeń na temat czegoś tak pięknego jak świadomy akt miłości,bo tym jest i tak powinien być wyrażany ten moment połączenia.To piękna sposobność przekazania innej osobie bezwarunkowej miłości.Jedynym „zagrożeniem” może być kochające się społeczeństwo.Wiele by tu pisać i uświadamiać.Gdy tak zwany sex przepuścisz przez pryzmat serca,prawdziwej miłości do innych,odarty z popędów i egoizmu to ma wtedy zupełnie inny wymiar.Stajemy się indywidualnie i globalnie JEDNOŚCIĄ.Czysta bezwarunkowa miłość jest jak słońce.Świeci nie tylko dla jednej osoby…Dziękuje i pozdrawiam.

    Odpowiedz
  22. alpha

    Eljah- doskonale Cię rozumiem i ja daję mojemu partnerowi wolność- jak mu o tym powiedziałam to zarzucił mi, ze mówię tak jakby mi na naszym związku nie zależało. Mam wielu przyjaciół płci męskiej i jest wieczny problem, że się z nimi spotykam, chociaz z żadnym nie uprawiałam seksu bo po prostu nie chcę. nie wiem jak to wszystko zorganizujemy, bo zależy mi na tym by był szczęśliwy, zależy mi również na jego dobru.

    Odpowiedz
  23. Joanna

    ja proponuje aby Twój wolny partner z przypadkowego seksu przyniósł wirus HIV i cię zaraził i życzę wtedy radości z wolnego związku i uśmiechu na twarzy. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  24. Alicja

    Nikt tutaj nie poruszył budowy psychiczne kobiety i mężczyzny.
    Mężczyzna może mieć wiele kobiet już jest tak uwarunkowany.
    Kobieta która angażuje się w sex z mężczyzną,zakochuje się w nim i jest problem bo będzie cierpiała.
    Eljah -piszesz to z swojego punktu psychicznego jako mężczyzna

    Odpowiedz
  25. Ana

    Dlaczego pomija się tutaj tak ważną kwestię jak to,że seks wywołuje silne emocje, skrajne, można się zakochać (niekoniecznie POKOCHAĆ ale zakochać tak)? Coś już zaczyna nas łączyć z tą osobą, czasem sieje emocjonalne spustoszenie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.