Archiwa autora: AnandaNa

Poznanie

Istota ludzka od zawsze próbowała znaleźć odpowiedzi na filozoficzne pytania dotyczące życia, istnienia, boga, miłości, wszechświata. W chwili, kiedy doświadczenia materii przestały być zadowalające człowiek skierował swoją świadomość na wyższe plany energetyczne. Zaczął zajmować się takimi energiami jak wyobrażenia i myśli. To otworzyło przed nim zupełnie nowy świat poznania, który okazał się światem o nieograniczonych możliwościach. Na planie mentalnym można stworzyć wszystko – można wymyślić, opisać, wyobrazić sobie wszelkie rzeczy, jakie tylko umysł jest w stanie.

Aby zaobserwować naturę świata myśli warto przyjrzeć się wcześniejszym etapom ewolucji, kiedy jeszcze dusza nie doświadczała tak szerokiego spektrum istnienia. Przykładowo roślina trwa całkowicie zanurzona w materii, doświadczająca jedynie materii i życia. Jej doświadczenie (świadomość) jest jedynie na poziomie materii i energii życia, która ożywia materię. Istnieje na tych planach całkowicie i nie wychodzi poza nie. Materia i energia życia stają się dla rośliny rzeczywistością ostateczną, nie istnieje dla niej nic więcej.

Człowiek ma również taką naturę. Jednak doświadcza o wiele szerszego pola energii. Od materii, poprzez energie życia, uczucia, aż do energii myśli. Dzięki temu doświadcza bardzo szerokiego „wycinka” tego wszechświata. To doświadczenie daje człowiekowi możliwość głębszego poznania, zarówno siebie jak i rzeczy zewnętrznych. Podobnie jak w przypadku rośliny, istota ludzka istnieje tylko na tych poziomach energetycznych. Materia, życie, uczucia i myśli stają się jedynym i ostatecznym doświadczeniem tego wszechświata. Trudno jest człowiekowi wyjść ponad własne „ograniczenia”. Tak jak roślinie trudno jest doświadczyć uczuć (choć powoli ku temu zmierza), tak człowiekowi trudno jest doświadczyć wyższej świadomości (choć nieustannie ku temu zmierza).

Na danym etapie ewolucji człowiek stawia sobie wiele pytań. To bardzo piękny ruch energii występujący na planie mentalnym. Pytania i odpowiedzi są tworzone, umysł raz pyta, poczym odpowiada. To nieustanny ciąg pracy umysłu, który czuje się ciągle niezaspokojony i głodny poznania. Jest to również naturalne i stanowi odbicie pierwotnej woli wszechświata, który pragnie siebie doświadczać, pragnie siebie poznawać. Tak i umysł pragnie poznawać, rozumieć i wiedzieć. Jest to naturalne na danym etapie ewolucji.

Warto tu zwrócić uwagę na jedną kwestię. Umysł tworzy myśli, a myśli nie są prawdziwym poznaniem. Myśli o wszechświecie są tylko myślami o wszechświecie, nie są realnym doświadczeniem wszechświata. Kiedy świadomość myśli nad daną rzeczą, w polu człowieka tworzy się doświadczenie myślenia o danej rzeczy. Doświadczenie myślenia, a nie bezpośrednie doświadczenie rzeczy, o której myśli. To jest największa pułapka filozofii. Myślenie staje się ważniejsze od bezpośredniego doświadczenia. Myślenie przysłania rzeczywistość. Można całe życie myśleć o rzeczywistości i trwać obok niej. Oczywiście nigdy tak się nie stanie, jest to tylko przykład.
Poznanie – pokrycie energetyczne.

W praktyce proces poznawania przez umysł jest sam w sobie bardzo ciekawy. Umysł tworzy na planie mentalnym odbicie rzeczy, którą postrzega zmysłami. Poczym utrzymując to wyobrażenie próbuje poznać, sklasyfikować, doświadczyć w pełni. Dzieje się tak dotąd, aż pozna wystarczająco dobrze daną rzecz. Wtenczas przychodzi zrozumienie i strata zainteresowania już poznanym. Wygląda to tak, jakby pole mentalne pokrywało coraz szersze pasmo wibracji. Rozwijało się, stawało się wyćwiczone i zdolne do różnorodnego działania. Po prostu pole mentalne pokrywa coraz więcej przestrzeni, nakłada się na coraz więcej energii. Tym samym następuje coraz głębsze i dokładniejsze zrozumienie. Pole mentalne staje się bardziej rozwinięte. Wszystko jest naturalnym etapem ewolucji – uporządkowanego ruchu energii wszechświata.

Po zrozumieniu jednej rzeczy, przychodzi kolej na następną niezrozumiałą rzecz. Tak umysł pragnie poznać wszystko, co jest do poznania. Pragnie otoczyć wszystko swoim polem mentalnym, tak aby rozumieć cały wszechświat. Jest to naturalna dla człowieka tendencja do odkrywania swojej własnej prawdy. To odkrywanie wiąże się z transcendentalną radością istnienia. Właśnie to odkrywanie jest istnieniem. To wspaniały proces doświadczania.

Ciało mentalne człowieka rozwija się w taki sposób, by pokryć dokładnie wszelkie zdarzenia mające miejsce na niższych planach energetycznych. Mówiąc prosto – umysł chce zrozumieć co dzieje się na planie fizycznym, co dzieje się na planie energetycznym (co dzieje się z ciałem), co dzieje się na planie uczuć. Pragnie poznać te doświadczenia. Pragnie zrozumieć swoje istnienie, swoje doświadczenie. Chce wszystko objąć zrozumieniem.

Spirala rozwoju

Umysł zawsze powraca do danej rzeczy, póki się nią nie znudzi – nie uzna, że już zna. Dopóki tego nie uzna, będzie ciągle pragnął doświadczyć danej rzeczy. To mechanizm karmy – pragnień utrzymywanych przez ciało i umysł. To ten mechanizm sprawia, że człowiek doświadcza różnych rzeczy wciąż i ponownie. Kres doświadczania nastaje w momencie pełnego zrozumienia (z każdej potrzebnej strony). Wtenczas nie ma potrzeby doświadczania. Pole mentalne staje się oświecone na danym poziomie. Kiedy wszelkie rzeczy dostępne są przez umysł poznane całkowicie, następuje tzw. Pełne oświecenie czyli spełnienie. Nie trzeba już niczego pragnąć, wszystko się zna, wszystko jest jasne i doskonałe. To jest moment wyjścia z samsary – świata cierpień.

Jednak zanim umysł zrozumie wszystko, czego pragnie z każdej strony, może minąć wiele ziemskiego czasu. Jest tyle doświadczeń, które chcą być zrozumiane i doświadczone świadomie. Umysł pragnie je zrozumieć całkowicie, dlatego na nowo je stwarza. Pragnie doświadczyć.

Prostym przykładem z życia może być doświadczanie cierpienia. W jakiejkolwiek formie. Każdy zna wiele odmian tego uczucia, każdy kiedyś doświadczył cierpienia. Jednak czy zrozumieliśmy do końca ten stan cierpienia? Czy rozumiemy i pojmujemy go całkowicie? Czy postrzegamy cierpienie czysto? Gdyby tak było, umysł straciłby zainteresowanie wszelkim cierpieniem i nie musiałby go doświadczać. Jednak póki nie ma całkowitego zrozumienia i czystej wizji, umysł ciągle się cierpieniem interesuje. Powoduje je w różnych formach, zmusza do zastanowienia, pragnie poznać.

Często słyszy się powiedzenie, że moment cierpienia jest dobrym momentem na zatrzymanie się i spojrzenie głębiej na życie. To doskonały sposób poznania. Kiedy cierpisz oznacza to, że to jest jeszcze nie poznane, niezrozumiane. Pojawia się po to, by zrozumieć, doświadczyć. Więc doświadczaj świadomie. Nie ma innego sposobu radzenia sobie z trudnymi momentami. Jedynym jest świadome i pełne doświadczenie – wewnętrzne przyzwolenie na doświadczenie. Kiedy jest inaczej, człowiek stawia wewnętrzny opór przed cierpieniem. Nie chce go, ucieka od niego, zagłusza go. Rzuca się w wir świata zewnętrznego by tylko zapomnieć o swoim cierpiącym wnętrzu. Taki sposób nie uwalnia, nie powoduje zrozumienia. Cierpienie będzie ciągle powracać, aż do momentu całkowitego zrozumienia (całkowitego doświadczenia). Tak zazwyczaj się dzieje.

Wszelkie sprawy niezrozumiane i nieuświadomione do końca powracają na drodze rozwoju. To często przyrównywane jest do spirali ewolucji. Człowiek zatacza kolejne kręgi powracając cały czas do danych rzeczy, jednak doświadczając ich z innego punktu widzenia. Umysł coraz bardziej rozumie, umie się z tym obchodzić, pole mentalne staje się bardziej rozwinięte. Oczywiście nie chodzi tylko o pole mentalne. Rozwojowi ulegają również niższe plany energetyczne człowieka. Tak jak świat uczuć czy energii życia. Wszystko rozwija się poprzez doświadczenie różnych aspektów istnienia. Taki proces trwa aż do całkowitego zrozumienia i osiągnięcia jasności w danym temacie. Im więcej uwagi poświęcamy pojawiającym się w tej teraźniejszości rzeczom, tym poznanie jest głębsze. Tu wysuwa się na pierwszy plan uważność.

Potęga uważności

Kiedy człowiek staje się uważny, zaczyna świadome doświadczenie. Cała przestrzeń wypełnia się świadomością, każdy ruch jest zauważalny, każda zmiana energii jest widoczna i uświadamiana. Człowiek doświadcza w pełni teraźniejszości, tym samym poznaje ją dogłębnie. To moment przemiany, który staje się również uwolnieniem. Umysł zaczyna postrzegać jasno naturę danego doświadczenia. Kiedy pozna je całkowicie, traci zainteresowanie. Tym samym uwalnia się od wszelkich związków z daną rzeczą.

Kiedy człowiek doświadczy świadomie, zrozumienie przyjdzie samo. Umysł nie musi rozmyślać, analizować i tworzyć wyobrażeń (choć to też może być drogą prowadzącą do poznania, do doświadczenia). Wystarczy jedno w pełni uważne doświadczenie, a zostaje ono zrozumiane, pojęte przez umysł. Nie drogą analityczną, tylko bezpośrednią. Świadome doświadczenie jest najlepszą metodą uwolnienia od każdego problemu.

Najczęściej jednak świadomość nie jest w pełni zogniskowana na polu człowieka. Wszelkie zdarzenia dzieją się po części świadomie, a po części przebiegają nieświadomie. Nie są widziane czysto, dlatego też pozostają niepojęte. Naturalną dla istoty ludzkiej jest chęć doświadczenia pełnego, zrozumienia całkowitego. Dlatego następuje po pewnym czasie powrót do danych wibracji (np. jakiegoś zdarzenia).

Im więcej uważności, tym szybciej następuje pojęcie i zrozumienie. Pełne zrozumienie jest zawsze czyste. Pełne zrozumienie to pojęcie rzeczy z każdej potrzebnej strony. Od strony „dobrej” i tej „złej”. Wtenczas świadomość zaczyna postrzegać daną rzecz czysto. Ani nie jest dobra ani zła. Po prostu jest. Nie musi przynosić smutku ani warunkowej radości. W tym momencie umysł uwalnia się od wszelkiego związku z daną rzeczą. Staje się wolny. W tym momencie przychodzi akceptacja. Człowiek już nie musi uciekać czy pragnąć rzeczy, ponieważ zna ich naturę. Nie ma walki, oporu czy pragnienia. Nie ma powiązania z przedmiotem zewnętrznym. Człowiek jest wolny.

Zanim nastąpi zrozumienie świadomość najczęściej utożsamia się ze swoim doświadczeniem. Póki nie ma czystego wglądu w naturę rzeczy, traktuje doświadczenie jako prawdziwe i ostateczne. Traktuje wszystko jako prawdę ostateczną i często śmiertelnie poważną. Dlatego kiedy zdarzenia przyjmują niekorzystny obrót, jest to tak poważne i ostateczne, że tworzy cierpienie. Gdy natomiast umysł zatopi się w rzeczy przynoszącej mu szczęście, to szczęście pochłania go totalnie. Staje się uwarunkowany sytuacją przynoszącą szczęście, uzależnia się często od niej. Traktuje wszystko jako prawdziwą i ostateczną rzeczywistość.

Gdy jednak człowiek pozna tą samą rzecz z obu stron, on sam staje się obserwatorem. Stoi jakby z trzeciej strony i ma możliwość obserwacji dualizmu. W tym punkcie nic nie jest dobre ani złe. W tym momencie przychodzi wolność, prawdziwa radość z nieuwarunkowanego istnienia. Jesteś wolny. Masz prawo być w pełni uważny, masz też prawo mylić małpę z tygrysem. W tej wolnej przestrzeni nic nie ma warunków.
Akceptacja swego miejsca

Niektórzy mogą powiedzieć, że mają jeszcze daleko do zrozumienia wszystkiego i całkowitej wolności. Jeszcze wiele jest przywiązania, niechęci i tyle rzeczy do poznania. Umysł jest związany z wieloma rzeczami i prawie niemożliwością jest uwolnienie się od nich wszystkich za jednym razem. Nie trzeba od razu (choć to tez jest możliwe). Proces uwolnienia może trwać ile tylko chce, nic tu nie ma warunków. Jednak to nie powód, by siebie nie akceptować.

W chwili teraźniejszej jesteś dokładnie na miejscu i już jesteś doskonały – ponieważ istniejesz. Jesteś tworzony przez doskonały wszechświat i inteligentny proces ewolucji świadomości. Trwasz w nieustannym procesie rozwoju, poznania. Więc każde działanie, każde doświadczenie jest na swoim miejscu. Nie musisz być już wolny od wszystkiego. Twoim miejscem jest teraźniejszość, cokolwiek się w niej dzieje. Jeśli uwalniasz się w tej chwili od wielu wzorców, to właśnie jest Twoje zadanie, które wypełniasz. Jeśli nawet w ogóle się od niczego nie uwalniasz, niczego nie doświadczasz świadomie – to taka jest Twa droga na daną chwilę.

I tu jest właśnie Twoje teraźniejsze oświecenie. To co się dzieje w teraźniejszości jest już doskonałe. Nawet jeśli umysł mówi, że jeszcze wielu rzeczy nie poznał, a poznać by chciał. Nawet jak jesteś związany z tym światem na wszystkie możliwe sposoby i wszyscy mówią, ze oświecony nie jesteś – Ty jesteś dokładnie na swoim miejscu. Bądź więc spełniony w tym co robisz, bo robisz dokładnie to, co trzeba robić.. Znajdź swoje oświecenie w teraźniejszości, pozwól jej trwać i bądź otwarty na wszystko, co przyniesie. W tym punkcie teraźniejszości sama droga staje się celem. Ponieważ przyszłość nie istnieje, nie istnieje też żaden przyszły cel. Teraźniejszość jest jedynym momentem istnienia i tylko w nim możesz być oświecony na właściwym sobie poziomie. Nie ważne czy jesteś uważny czy nie. Robisz zawsze to, co jest w tym momencie możliwe i zgodne z Twymi dotychczasowymi uwarunkowaniami. Już istniejesz doskonale i w jedyny możliwy sposób. Odpocznij w tym, a istnienie potoczy się samo.

Jesteś nieśmiertelny

Śmierć – kres, koniec życia. Większość ludzi w naszym społeczeństwie boi się śmierci. Wydaje się ona tak straszna, ciemna, smutna. Wydaje się być kresem wszystkiego. Śmierć jest dla wielu ludzi końcem, dlatego jest straszna. Człowiek nie chce końca, chce życia. Każdy z nas ma inne wyobrażenia o śmierci. Niektórzy wierzą w życie wieczne w niebie, inni w reinkarnacje, jeszcze inni w całkowite unicestwienie. Teorii jest tyle, ile jest ludzi. Każdy ma inne wyobrażenia dotyczące tego momentu. Warto przyjrzeć się śmierci, czy faktycznie jest ona taka straszna?
Naturalność śmierci

Strach przed śmiercią jest powiązany z naturalnym mechanizmem obronnym życia. Wszelkie życie na ziemi ma instynktownie zakodowane działania umożliwiające utrzymanie życia. Są to energie często nazywane przez ludzi strachem. Pierwotna natura tych energii jest bardzo piękna. Pozwalają one utrzymać daną formę istnienia jak najdłużej. Tak jak ptak boi się człowieka i do razu ucieka, chroniąc swoją aktualną formę istnienia. Jest to związane z pierwotną wolą życia, doświadczania. Można powiedzieć, że strach jest energią pomagającą utrzymać daną formę życia. To właśnie ta energia chroni całe królestwo zwierząt przed upadkiem i wyginięciem. Strach jak widać spełnia ważną rolę w ewolucji. Bez niego istoty żyjące mogłyby nie przetrwać w materii odpowiednio długo by rozwinąć się dalej. Strach ochrania i pomaga utrzymać życie w danej formie. Podstawą zabezpieczenia życia jest właśnie strach przed śmiercią. W swojej pierwotnej naturze nie jest to strach, a po prostu działanie. Program utrzymania życia.

Zwierzęta nie rozumieją natury tego strachu, tym bardziej nie rozumieją śmierci. Jednak instynktownie starają się utrzymać swoją formę w stanie życia. Jest to wola jak najdłuższego istnienia w celu doświadczenia jak największego pola wibracji. Im dłuższe życie, tym więcej doświadczeń. Ewolucja posuwa się na przód. Kiedy aktualna forma zwierzęcia spełni swoją rolę, energia może się przetransformować. Może zmienić swój układ, przejść w inną formę. Wtenczas naturalne jest, że aktualna postać ulega śmierci. Aby możliwa była zmiana, potrzeba porzucenia dotychczasowej formy. To właśnie jest nazywane śmiercią. To naturalny ruch energii.

Lęk wyuczony

Człowiek jako istota żywa również instynktownie dąży do utrzymania życia – dziecko wie jak ssać, jak krzyczeć, kiedy jest głodne. Kiedy czuje się źle próbuje zmienić swój stan (oczywiście krzycząc i machając rączkami). Jest to podstawowy program utrzymywania życia. Choć małe dziecko nie boi się śmierci, nie rozumie jej, to instynktownie dąży do życia. Jest to pierwotna wola istnienia manifestująca się w całym wszechświecie.

Strach u dziecka manifestuje się w sporadycznych wypadkach i ma związek z bólem, głośnymi dźwiękami czy uczuciem spadania. W tych sytuacjach dziecko czuje bezpośrednie zagrożenie. Ból (czyli zmiana energetyki) uruchamia program ochrony życia. Czując ból dziecko próbuje coś zrobić by zmienić to doświadczenie, próbuje ochraniać życie. Choć w początkowych fazach życia dziecka nie występuje lęk, to w miarę dorastania system ochrony życia staje się coraz bardziej zaawansowany. Tym samym przybiera formę lęków.

Właściwie na tym etapie klaruje się odrębne pojęcie/wyobrażenie o „JA”. W procesie kształtowania charakteru tworzy się oddzielona od wszystkiego jednostka o swojej indywidualnej przeszłości, wyglądzie i przyszłości. Tworzy się ego, które żyje, jest indywidualne. I to właśnie ego nie chce zginąć.  Warto zauważyć, że bez ego nie ma lęku przed śmiercią. Jest tylko program samozachowawczy, strach, który włącza się tylko w momencie realnego zagrożenia. Lęk ego może trwać niezależnie od sytuacji zewnętrznej.

W drodze rozwoju, dziecko uczy się, że zagrożeń w tym świecie jest o wiele więcej. Wszystkie one potencjalnie mogą prowadzić do bólu lub śmierci. Dziecko zaczyna myśleć o zdarzeniach jako o zagrożeniu, zaczyna się przed nimi bronić. Można powiedzieć, ze zaczyna walczyć o przetrwanie. Nawet jeśli nie widać tego na pierwszy rzut oka, wibracja lęku rodziców wyjaśnia wszystko. Rodzice boją się o swoje dziecko, martwią się czy sobie poradzi w tym niebezpiecznym świecie. Tym samym narzucają wzorce lęku, które dziecko bardzo szybko przejmuje. Zdarzają się przypadki dzieci, które boją się wszystkiego, ponieważ wszystko może stanowić potencjalne zagrożenie. To co tworzy zagrożenie jest podświadomie kojarzone z pierwotnym lękiem o życie. Ten lęk może być wzbudzany w różnych sytuacjach, zależy co rodzice określili jako niebezpieczne. Od drogi do szkoły po zakupy w sklepie. Każda konfrontacja ze światem materialnym może powodować wyzwolenie lęku. Wszystko zależy od pierwotnych wzorców przejętych od rodziców, które nakładają się na pierwotny system utrzymywania przy życiu. Warto uświadomić sobie jakie wzorce i światopogląd przekazujemy dziecku.

W aktualnej cywilizacji system wychowywania dzieci jest oparty na lęku. Wszystko może być potencjalnym zagrożeniem, dlatego każde zdarzenie może powodować lęk. Zależy jak się wyuczy podświadomość. Rodzice bardzo boją się śmierci swoich dzieci. Traktują je jako coś swojego (przedłużenie własnego ego). Boją się utraty swej pociechy i to uczucie udziela się dziecku. W podświadomości dziecka tworzą się wzorce kompletnej obrony siebie, wszystko staje się potencjalnym zagrożeniem. Każda sytuacja może wydawać się „atakiem” na własne istnienie. Podświadomości wydaje się, że każde niepowodzenie, każda straszna sytuacja prowadzi w rezultacie do śmierci. Może to być śmierć fizyczna, duchowa, śmierć wyobrażeń, utrata, koniec pewnego etapu. To wszystko może sprawiać cierpienie. A przecież nikt nie chce umierać. Ego nie chce umierać.

Kiedy dorosły człowiek straci pracę, zostanie wyśmiany przez społeczeństwo, straci prestiż, poważanie, straci majątek – to wszystko jest dla niego straszne. Boi się takich zdarzeń, ponieważ utożsamia ten lęk ze śmiercią. Coś w ego umiera, coś się kończy. Umiera dana sytuacja. Podświadomie kojarzy to z lękiem rodziców. Wszystko musi się udawać, bo jak coś nie idzie po myśli to jest zagrożenie, a zagrożenie czy niepowodzenie może być przyczyną śmierci. Choć człowiek może nie być tego świadomy, to jednak się boi. Wyzwala w sobie tą energię, która służy pierwotnie do utrzymywania życia. Dzięki narzuconym iluzjom pierwotny system ochrony życia przybiera zupełnie nowe oblicze. Człowiek stara się przeżyć w tym świecie iluzji, który stworzył. Otoczony różnymi sprawami tej rzeczywistości, próbuje utrzymać swoje życie. Dokładniej utrzymać swoją iluzję przy życiu. Ego pragnie żyć.

Wiele ludzi kojarzy spokój i ciszę ze śmiercią. Muszą zawsze coś robić by żyć na najwyższych obrotach. To jest dopiero życie. Po co się zatrzymywać, nieruchomy człowiek to martwy człowiek. Wielu ludzi próbuje uciec w życie, uciec śmierci póki może. Jednak we wnętrzu może istnieć lęk przed śmiercią, utratą. Ludzkość żyje w cieniu iluzji śmierci.

Jesteś nieśmiertelny

Zagrożenie istnieje tylko gdy może komuś zaszkodzić. Śmierć istnieje tylko wtedy, kiedy jest jednostka żyjąca. Tą jednostkę tworzy umysł, przybiera ona formę – ego, czyli wszystkich wyobrażeń o sobie. Kiedy powstaje ego czyli pojęcie „Ja”, powstaje też pojęcie śmierci „Ja”. To właśnie tego boją się wszyscy. Śmierci osobowego „Ja”.

Śmierci nie ma. To proste stwierdzenie może jednych wprawić w zakłopotanie, a innych ucieszyć. „Jak nie ma, jak jest” – powiedzą niektórzy. I oczywiście, jest tylko dla tych, którzy patrzą z poziomu egotycznego umysłu. Umysł widzi siebie jako oddzieloną od wszystkiego istotę, która ma swój początek i koniec. Widzi swoje narodziny i czeka na nieuchronną śmierć. Widzi siebie jako wydzielone od wszystkiego ciało, które żyje i umiera. Ego boi się przestać istnieć. To jest coś strasznego, nieznanego. Boi się śmierci, boi się zagrożeń. Jest to wielki system samoobrony i walki o przetrwanie. Wszystko trwa do momentu, w którym człowiek zauważa, że jest jednością z całym wszechświatem. Śmierci nie ma.

Śmierć jest czymś w przyszłości. A przyszłość jest tylko myślą w umyśle. Nie istnieje. Podobnie jak przeszłość i narodziny. Nie istnieją poza wyobrażeniami i umysłem. Przyglądając się temu bliżej, chwila teraźniejsza nie zawiera w sobie ani śmierci ani narodzin. Więc czego się bać? Nawet w chwili potencjalnej śmierci trwa ciągła teraźniejszość, z tą róźnicą, że Ego przestaje istnieć. Właściwie dzieje się to co noc we śnie – Ego przestaje istnieć. Co więcej stan ten jest postrzegany jako pozytywny. Czemu ze śmiercią miałoby być inaczej?

Wystarczy wyjść ponad określenia umysłu. Wszechświat jest nieustannym ruchem energii, nic tu nie ginie, nic się nie rodzi. Energia zmienia swoje położenie trwając w nieustannym ruchu. Żaden element wszechświata nie znika bezpowrotnie. Znikanie obserwowane przez umysł jest tylko ruchem. To co istnieje jest energią, która istnieje w „wiecznej teraźniejszości„. Każdy atom Twego ciała nieustannie się przejawia. Oczywiście potencjały energetyczne będą się zmieniały, jednak nic nigdy nie przestanie istnieć. Ta energia, którą jesteś jest wieczna i nieśmiertelna.

Tylko umysł widząc aktualną formę tej energii nazwał ją ciałem. Nadał tej formie imię i nazwisko, dzięki temu powstała osoba. Umysł bardzo przywiązał się do tej osoby. Stwierdził, że jest to bardzo ważna osoba i nie chce by umierała. Umysł traktuje śmierć bardzo osobiście. Tragedią jest gdy to ciało umiera, ponieważ to „Ja”. Ego bardzo nie chce umierać, chce za wszelką cenę przetrwać. Większość umysłów nie potrafi dostrzec, że to ciało (wraz z uczuciami, myślami) jest skupiskiem nieśmiertelnej energii wszechświata, która przybrała akurat taką formę. Ta energia i tak ulega ciągłej przemianie w teraźniejszości. Można powiedzieć, że ciągle rodzimy się i umieramy na nowo. Jest to naturalny ruch energii. We wszechświecie nie ma śmierci, jest nieustanny proces zmian.

To ciało, które teraz to czyta jest niesamowitym skupiskiem energii wszechświata. Umysł nazwał te energie „Ja” i przywiązał się do nich. Nie chce by te energie zmieniały swoją postać.  Jednak umysł nie dostrzega totalności procesu. Nie widzi nic powyżej wyobrażenia o swoim „Ja”. Prawdziwy Ty to wszechświat, który istnieje wiecznie. Zawsze istniałeś i będziesz istniał. Nigdy nie umrzesz, ponieważ się nie narodziłeś. Jesteś tak pięknym i totalnym procesem istnienia, że umysł nie jest w stanie tego pojąć. To aktualne ciało jest tylko malutkim ułamkiem nieśmiertelnego wszechświata. Jesteś energią wszechświata. Jesteś jaźnią, która istnieje wiecznie. Niezależnie jakie przybierze ciało, energia istnieje wiecznie.

Kiedy poczujesz jedność z całym wszechświatem, poczujesz nieśmiertelność. Żadne zdarzenie z życia tego społeczeństwa nie zdoła wyprowadzić Cię z równowagi. To co się dzieje jest tylko ruchem energii, który jest całkowicie bezpieczny.

Jest to nieustanne istnienie (świadomość) wszechświata, które manifestuje się w najróżniejszych formach. Ta energia, z której jesteś stworzony nigdy nie zrodziła żadnej konkretnej formy (tylko umysł wydzielił z niej różne formy). Istnieje zawsze czysta i „pusta”. Zebrała się w jedno miejsce, kiedy Twoje ciało zaczęło się tworzyć. Powstał nowy układ energii, który umysł nazwał urodzinami. To aktualne życie jest częścią totalnego tańca energetycznego wszechświata. Tylko umysł wydzielił tą część i nazwał ciałem, poczym określił siebie. Jesteś nieskończonym i wiecznym istnieniem. Energią działającą według pierwotnego wzoru miłości. Nie musisz lękać się śmierci.

Kiedy uświadomisz sobie swoją nieśmiertelność, całe życie może się stać inne. Być może zaczniesz dostrzegać wszystko z innej perspektywy. Jednak nie jest to gwarancją całkowitego pozbycia się strachu. Podświadomość nadal może trzymać w pamięci wzorce strachu i uaktywniać programy ucieczki reagując odpowiednio do bodźców niebezpieczeństwa. Jednak to nie sprawi już takiego problemu. Nie będzie już lęku egzystencjalnego, lęku o swoje ego. Podstawa Twego istnienia będzie oparta na świadomości. W tle będzie czuć bezpieczeństwo, cokolwiek się wydarzy nie jest w stanie Ci zagrozić. Jesteś wolną i nieśmiertelną energią, która przemierza wszechświat. Istniejesz w wieczynm teraz.

Wolna wola – Boska wola

Wolna wola jest pojęciem subiektywnym, a właściwie subiektywnym odczuciem. Dla jednych istnieje, dla innych nie. Z jednej strony wolna wola zakłada dowolną zmianę ruchu w przestrzeni. To istota ludzka rzekomo wybiera co ma robić, a czego nie. Warto przyjrzeć się temu procesowi wyboru. Czym on w istocie jest? Skąd się bierze i jakie ma uwarunkowania?

Cały ruch na polu mentalnym jest bardzo złożonym ruchem energii. Wszystkie procesy myślowe, analityczne, logiczne zachodzące umyśle są ściśle określonym ruchem subtelnej i wysoko wibracyjnej energii. Nie jest to coś nieokreślonego i niewiadomego. Jest to bardzo precyzyjny i perfekcyjnie ulokowany ruch. Neurobiolog powie, że jest to ruch impulsów elektrycznych między synapsami. Psycholog określi jako przyczynowo-skutkową wiązankę skojarzeń.

Podobnie jak materia jest przejawem doskonałości – stworzona z niewyobrażalną dokładnością. Ruchy kwantowe materii są doskonale precyzyjne. Gdyby takie nie były, wszechświat nie mógłby istnieć. Dlatego wszystko działa zgodnie z pierwotnym wzorem, który utrzymuje istnienie. Wszystko jest idealnie na swoim miejscu – jest doskonałe.

We wszechświecie nie ma miejsca na pomyłki. To, co nazywamy pomyłką, czy zbłądzeniem jest faktycznie naturalnym procesem, który miał swoją przyczynę. Tylko umysł określił daną rzecz jako pomyłkę. W tym boskim polu zdarzeń wszystko jest doskonałe. Dlatego każda rzecz, każde zdarzenie na Twojej dotychczasowej drodze było doskonale na swoim miejscu. Nigdy nie popełniłeś złego wyboru. Co więcej, nigdy nie wybierałeś.

Przypatrując się mechanizmom działania człowieka można zauważyć, ze wszystko jest uwarunkowane. Myśli są uwarunkowane wychowaniem, uczucia przejęte od społeczeństwa, nawet wygląd ciała jest uwarunkowany genetycznie. Twoje pole jest po prostu wycinkiem z całego pola rzeczywistości. Cała Twoja istota jest stworzona w ściśle określony sposób. Twój kształt jest zależny od ruchów energii w Twoim wycinku rzeczywistości. Nie masz wpływu na swój kształt. Zostałeś stworzony i ukształtowany tak, a nie inaczej. Jeśli w tej chwili nagle zadecydujesz, że masz wpływ na swój kształt i obetniesz rękę by udowodnić swoją rację, to będzie to ruch uwarunkowany tym tekstem.:) Wszystko tu ma swoją przyczynę i jest matematycznie doskonałe. Boski wzór istnienia jest podłożem wszechświata. Każdy ruch w Twoim polu jest perfekcyjny i nieprzypadkowy. Twój wygląd, uczucia i schematy myślowe – wszystko jest na swoim miejscu w boskim planie ewolucji…

Poczucie wolnej woli pojawiło się na planie mentalnym, który również jest zsynchronizowanym ruchem energii. Jednak specyfika tego planu polega na jego subtelności. Ten plan jest tak zmienny i subtelny, że tworzy w porównaniu z poprzednimi planami wrażenie nieskończonych możliwości wyboru. Dzięki umysłowi (poziom mentalny) możliwe było wytworzenie sztucznej tożsamości i jej „odzielenie” od rzeczywistości. Dzięki temu wydzieleniu możliwe było powstanie iluzji wolnej woli. Skoro istnieje oddzielne „JA”, to istnieje też autonomiczne zachowanie tego „JA”. Czyli złudzenie, że to „JA” może podejmować decyzje samodzielnie. Człowiek myślący dostrzega potencjalne nieskończone możliwości działania – to właśnie subtelność planu mentalnego pozwala doświadczyć tego dostrzegania. Taki punkt widzenia tworzy iluzję wolnej woli – umysł wysnuwa jasny wniosek – skoro jestem oddzielonym i autonomicznym „JA” i mam nieskończone pole możliwości… Mam wolną wolę.

Całą kwestia w tym, że umysł na swoim poziomie nie dostrzega ruchu przyczynowo-skutkowego. Nie dostrzega też, że jest jednością z całościowym ruchem energii wszechświata. Umysł myśli, że to on jest kreatorem i to „JA” tworzy wszystko. Takie myślenie jest tylko kształtem energii, powodującym iluzję. „Ja” nie istnieje. Jest tylko wymysłem oddzielającym część rzeczywistości od całości. Tak samo wolna wola jest złudzeniem. Każdy wolny wybór jest uwarunkowany i zależny od ruchu i kształtu energii na różnych poziomach. Tak jak zwierzęta są całkowicie uwarunkowane ruchem na polu astralnym (instynkt i uczucia), tak człowiek jest całkowicie zależny od samoistnego ruchu na planie mentalnym (myśli i analiza).

Warto zauważyć, ze te ruchy dzieją się samoistnie. Myśli nie są zapoczątkowane same przez się – jak myśli umysł. Umysł nic nie tworzy. Istnieje coś, co pozwala zaistnieć myślom, uczuciom i materii. Istnieje coś, co w doskonały sposób organizuje wszystkie plany w ściśle określony sposób. Pozwala wszystkim badać najróżniejsze wibracje doświadczenia. Tym czymś jest pierwotna wola istnienia, pierwotne inicjujące pchnięcie wszystkiego w ruch. Można powiedzieć, że jest to nieustanny akt boskiej kreacji, który dzieje się ciągle w teraźniejszości. My jesteśmy właśnie tym. Jesteśmy ruchem boskości.

Na planie mentalnym tworzą się najróżniejsze struktury myślowe. Niektórzy tworzą pojęcie wolnej woli, inni tworzą pojęcia bezwolności. Wszystko i tak jest ruchem mentalnym. Nie jest ważne jak to interpretujesz. Wszystko da się udowodnić i wszystko podważyć. To jest specyfika tego planu, na którym właśnie działamy jako ludzkość. Wszechświat bada swoje możliwości zgodnie z pierwotnym wzorem rozwoju. W tej chwili bada pole mentalne, dlatego wiele w aktualnej ludzkości zagubienia i pomieszania. Nie jest to ważne. To i tak minie. Ewolucja samoistnie płynie dalej. Nie można zaprzeczyć boskiemu planu, wszystko jest idealnie na swoim miejscu. Zaprzeczenie boskości to kolejna iluzja umysłu wynikająca z określonego ruchu energii.

Dlatego nie ważne jak interpretujesz swoje życie. Czy uważasz, że masz wolną wolę czy nie. Nie ma to różnicy na jakim etapie jest to pole. Wszystko i tak krąży w nieustannym, precyzyjnym ruchu, akcie tworzenia. Nie ma różnicy czy myślisz o wolnej woli, czy o boskim planie stworzenia. Boskość i tak utrzymuje Cię przy życiu. Boskość trwa sama. Nieważne czy śpisz czy krzyczysz. Nie ważne czy żyjesz czy nie żyjesz. Ruch boskości trwa przez całą wieczną chwilę teraźniejszą. To jest tak totalne, że właściwie nie do pojęcia przez umysł. Możesz interpretować istnienie jak chcesz, nie ma to wpływu na pierwotny wzór przejawiania się, jakim jest miłość. Jesteś miłością.

Cokolwiek zrobisz, jakikolwiek ruch spowodujesz będzie to doskonale perfekcyjne zdarzenie w tej rzeczywistości. Będzie wynikało ze ściśle określonego układu wibracji (na całym wertykalnym poziomie – od materii w górę, po plany wyższe). To nie TY działasz. Każdy ruch jest tworzony przez zmieniający się taniec energii. Nie Ty (jako umysł) organizujesz ten taniec. Jest on wprawiany w ruch dzięki pierwotnej boskości. Oczywiście Twoja cała istota jest właśnie tą pierwotną boskością. Nie jesteś egotycznym pojęciem Ja. Jesteś całym wszechświatem. Kwestia w tym, że w tej chwili tego nie dostrzegasz. W swoim wnętrzu masz już zapisany pierwotny wzór istnienia. Dzięki temu Twoje pole jest tworzone zgodnie z boskim planem. Iluzja umysłu zasłania to i twierdzi, że pojedyncza istota sama tworzy świat. Jest to pojęcie względne i subiektywne. Poza umysłem widać wyraźnie, że świat po prostu istnieje. Nie jest tworzony przez egotyczny umysł. Istnieje utrzymywany przez pierwotną wolę – boskość.

Warto zadać sobie pytanie – co organizuje te ruchy energii. Co sprawia, że pole mentalne, astralne i fizyczne tak wygląda? Ponad (lub pod, zależnie od interpretacji) tymi wszystkimi poziomami są bardzo wysoko wibracyjne energie. One są podstawą wszelkiego istnienia. One to w delikatny sposób utrzymują wszelkie zdarzenia. Wibrują z niepojętą dla tego ciała prędkością i świetlistością. Są wzorem działania wszechświata. Nasuwa się słowo matryca istnienia. Fizycy nazywają to teorią strun. Choć zarówno teoria duchowa jak i fizyczna jest narazie tylko teorią, nie przeszkadza to w przemianie duchowej.

Wszystko co jest w polu zdarzeń jest inicjowane i utrzymywane przez wzorce zachowania energii. Każdy ruch jest tu doskonały. Cała ewolucja wszechświata działa według doskonałego wzoru. Jest to o wiele wyższa inteligencja niż pozorna inteligencja umysłu. Umysł gubi się w swoim polu. Wzór miłości jest stały i niezmienny. Organizuje wszystko z boską precyzją.

Wynika z tego prosty wniosek. Wszystko jest doskonale zsynchronizowane z boskością. Tu i Teraz wszystko jest tak jak powinno być. Nie ma innej możliwości aktualnej rzeczywistości. Jest to, co jest. Zawsze byłeś na swoim miejscu. Nigdy nie byłeś zagubiony czy oddzielony. Taka interpretacja była tylko pewnym ukształtowaniem pola mentalnego. Wtedy był taki cykl, teraz jest inny. Teraz pole mentalne może osiągnąć głębokie zrozumienie siebie i wszechświata. Nie jest to tak ważne. I tak jesteś boskością, zawsze byłeś, zawsze będziesz. Cokolwiek zrobisz jesteś na swoim miejscu. Można powiedzieć, że jesteś od początku do końca prowadzony za rączkę przez każdy etap istnienia. Boskość nigdy Cię nie opuszcza. Zawsze otacza miłością. Jesteś miłością.

Można powiedzieć, że ten tekst nie jest Moją zasługą. Jest tylko ruchem w tym polu mentalnym, który inicjuje dalszy ruch.. Cały proces jest organizowany i utrzymywanym przez boskość. Nie mam z tym tekstem nic wspólnego, prócz tego, że moje ciało go wpisało (co też jest ruchem boskości).

Zaufanie.

Boskość Cię prowadzi. W każdej chwili jesteś tworzony i organizowany przez pierwotną miłość. Jeśli Twoje pole mentalne osiągnie taki, a nie inny układ, zrozumiesz to… i zaufasz. Nie ma tu nic skomplikowanego. Po prostu to się stanie. Zaufasz boskości i wszelkim zdarzeniom. Nic już nie będzie „złe” ani „dobre”. Po prostu będzie to ruchem boskości. Gdy przychodzi zaufanie wyższej inteligencji, przychodzi też spokój. Wszystko jest w porządku. Cokolwiek się stanie, jest to ruchem ewolucji i dąży do osiągnięcia coraz wyższych wibracji. Nie możliwe jest zawrócenie z tej drogi, ponieważ nie mamy wpływu na pierwotny wzór istnienia. Każde zdarzenie dąży do wzrostu. Jesteśmy w takim momencie ewolucji, że tego nie widzimy na czysto. Umysł wszystko zasłania. To minie. Przyjdzie moment, w którym nastąpi całkowite zrozumienie i zaufanie pierwotnej miłości. Opadnie wtedy wielki ciężar i „odpowiedzialność”. Nie będzie już „Mnie” i indywidualnego rozwoju. Będzie proces totalności i rozwój wszechświata, którego jesteśmy częścią.

Gdy nastąpi głębokie zaufanie, nastąpi też moment zjednoczenia. Co więcej, odkryjesz, że zawsze byłeś w jedności z boskością. Zawsze byłeś na miejscu. Jesteś na miejscu. Jesteś miłością.

 

Ruch boskości

Cokolwiek się dzieje w tej przestrzeni jest niepowtarzalnym ruchem energii. Każde zdarzenie, każda forma, każda rzecz jest swoistym splotem wibracji. Patrząc na rzeczy materialne patrzymy w rzeczywistości na zbiór energii. Jest to manifestacja wibracji energetycznych. Sprawia ona wrażenie względnie stałej, ponieważ oko nie jest w stanie wychwycić zmian częstotliwości większej niż 50hz (cyklów na sekundę). Atomy są w ciągłym ruchu, wszystko wibruje. Jest to wspaniały taniec stworzenia.

Cała rzeczywistość jest w istocie bardzo chwiejna. Nie jest tak stała jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Wszystko nieustannie ulega zmianie. Jest to proces bardzo płynny. Nasze zmysły są w stanie wychwycić to w ograniczonym stopniu. Po interpretacji umysłu, wszystkie rzeczy wydają się trwałe i niezmienne. Drzewo wydaje się stabilne, kamień wydaje się stabilny, niebo wydaje się stabilne. Jednak wszystko nieustannie faluje w przemianach. Szybkość tej zmiany jest również uzależniona od częstotliwości wibracji. Coś co jest mniej stałe, jest bardziej zmienne. Na planie materialnym widać to wyraźnie na podstawie różnych stanów skupienia.

Czy przyglądałeś się kiedyś temu procesowi? W całym wszechświecie widać pewne wzory. Wszystko jest ustalone na podstawie pierwotnego wzoru zachowania. Każda wibracja energii organizuje się w ściśle określony sposób. Każdy ruch energii jest ściśle określony i wynika z poprzedniego ruchu. Wszystko działa w doskonałej harmonii. Cały ten ruch jest organizowany przez pierwotną wolę, wzór wszechświata… niektórzy zwą to miłość inni grawitacja, pierwotna przyczyna, boska wola… Ona jest przyczyną istnienia. Dzięki niej wszystko jest wprawiane w ruch. Jest to najwyższa inteligencja, która leży u podstaw tego całego tańca energii. Jesteś energią miłości. Zawsze byłeś i zawsze będziesz. Jesteś manifestacją miłości.

Ciało materialne jest energią. Twoje uczucia są energią. Myśli również nią są. Nawet intuicyjne wglądy czy mistyczne doświadczenia są rodzajem energii. Są to ruchy bardzo złożone, jednak każde zdarzenie mające miejsce w rzeczywistości jest przepływem energii. Otacza nas morze fal o najróżniejszych wibracjach. Sami jesteśmy złożeniem wibracji. Nie ma tu nic więcej.

Twoje całe pojęcie „Ja” nie istnieje. Ty jako istota jesteś manifestacją energii wszechświata utrzymywaną przez pierwotną miłość. Twoje ciało jest częścią materii wszechświata. Jest zorganizowanym specyficznie splotem wibracji. Zbiorem perfekcyjnie ułożonych atomów. Wszystko to jest utrzymywane w istnieniu przez boskość. Wolne wibracje materii są organizowane przez wyższe wibracje planu eterycznego. Ten z kolei jest organizowany przez uczucia i myśli. One również są energią. Cała Twoja istota jest kombinacją wibracji wszechświata. Nie ma tu Ciebie. Jest ruch energii.

Tylko umysł sprawił, że zinterpretowałeś ten boski ruch jako oddzielone od wszystkiego ciało. Tylko umysł stworzył iluzje oddzielenia. Nie dostrzegasz już jedności w tym tańcu wibracji, dostrzegasz stałe, niezmienne i oddzielone od wszystkiego rzeczy. Dlatego wszelka zmiana sprawia Ci ból. To co odchodzi sprawia ból, to co przychodzi może tworzyć lęk. Każdy ruch jest swego rodzaju udręką dla umysłu i może powodować cierpienie. Wszystko zależy od interpretacji. Cały wszechświat jest ciągle w ruchu, nie zamierza stawać. Dlaczego więc umysł tak usilnie z nim walczy? Raz pragnie zatrzymać ruch, to znów pragnie go przyśpieszyć. Zawsze stwarza niewygodę. Zupełnie niepotrzebnie.

Warto zaakceptować wszelką zmienność wibracji. Jest to naturalny proces wszechświata, proces miłości. Jesteś jego częścią. Cały wachlarz energii, jaki składa się na Twoją istotę ciągle się zmienia. Czy Ty dzisiaj jesteś tym samym co Ty 10 lat temu? Czy Ty z Teraz jesteś tym samym co sekundę temu? Te dwa pytania są identyczne. Oba wskazują na teraźniejszość i przeszłość. Odnoszą się do czasu i do linearnego postrzegania umysłu. Skoro nie jesteś taki sam, to jaki jesteś? Jaki jest minimalny interwał czasowy by się określić? Czy jest to możliwe? A może… w ogóle Ciebie nie ma? Może nie ma nic. Może jest „to co jest”. Zależy jak to nazwać. :)

Umysł postrzega jak energie pulsują, oddziałują na siebie, wchodzą w rezonans, absorbują siebie. Wszystko to składa się na całą Twoją istotę. Jesteś boskim ruchem, który samoistnie trwa. Wydaje się, że nie ma innej możliwości. Wszystko jest dokładnie na swoim miejscu.

Każda istota ma niepowtarzalny układ energii. Możliwości tych układów są nieskończone. Każda istota ma inne ruchy na planie astralnym, mentalnym czy w końcu inaczej wygląda fizycznie. Wszechświat bada swoje nieskończone pole możliwości. Doświadcza sam siebie poprzez różne układy energii. Tak oto jesteśmy. Jesteśmy manifestacją boskiego doświadczania siebie.

Wszystko jest uwarunkowane przyczynowo-skutkowym procesem. Nie da się niczego przyśpieszyć, ani niczego opóźnić. Wszystko wibruje w określonym czasie i cyklu. Wszystko jest idealnie wpasowane w czas i przestrzeń. Stanowi perfekcyjny zbiór niepowtarzalnych i boskich wibracji. Każdy ruch energii jest uwarunkowany i działa zgodnie z pierwotnym wzorem. Ciało fizyczne wygląda tak, a nie inaczej. Jest to niepowtarzalny układ wibracji, który zmienia się w zależności od innych wibracji (ciała astralnego). Ciało astralne jest z kolei organizowane przez ruch energii mentalnej. Wszystko dzieje się samo. Energia płynie sama według określonej przyczynowości ruchu. Każde ciało jest ukształtowane zgodnie ze wzorem energetycznym. Wzór ten bierze swój początek w pierwotnej woli stworzenia (jakkolwiek to nazwać).

Ciało fizyczne powstało zgodnie z pierwotnym wzorem i ukształtowało się zgodnie z wibracją otoczenia. Podobnie ciało astralne – wszelkie uczucia zostały ukształtowane zgodnie z energiami otoczenia. Całe pole mentalne również jest ściśle określone przez zorganizowany i niezależny od nas ruch energii. Zostało ukształtowane przez otoczenie mentalne. Każda istota jest w wycinkiem wielopłaszczyznowej rzeczywistości o różnych częstotliwościach. Nie ma tu nic więcej. Wszystko to ocean boskości, bez formy, bez nazw.

Czym jest wolna wola? Czy faktycznie takie pojęcie istnieje? Pojęcie „Ja myślę”, „Ja czuję”, „Ja doświadczam” – nie istnieje. Jesteś ruchem energii ulokowanym w boskim planie stworzenia. Jesteś doskonale na swoim miejscu. Nie ma innej możliwości. Nie możesz być gdzie indziej, energia ma taki ruch, a nie inny. Jesteś oryginalnym układem wibracji, doświadczaj więc tego w pełni. To boskość doświadcza.

Ruch energii na wszystkich planach stworzenia jest ukierunkowany przez boskie wzory stworzenia. To jest doskonałe uporządkowanie, przekraczające możliwości zrozumienia. Twoje uczucia i myśli są takie tylko dlatego, że ruch energii przybrał określoną formę. Wszystko jest zbiorem energii. Ruch ten ciągle się zmienia – dlatego Twoje myśli i uczucia również się zmieniają. Nic tu nie jest stałe. Wszystko ułożone w ciąg przyczynowo skutkowy i utrzymywane w ruchu przez boskość.

Można powiedzieć, że przyczyną wszelkiego ruchu energii jest pierwotna boskość. To ona organizuje energię pola mentalnego. Dlatego Twoje myśli i oceny są „z góry” organizowane. Myśli nie biorą się znikąd. Mają przyczynę i skutek. Są uwarunkowane od aktualnego ruchu energii w polu mentalnym. Ten ruch jest zgodny z przyczynowo skutkowym zachowaniem wszechświata.

Nie ma tego, kto myśli. Każda myśl, każde działanie umysłu ma swoją przyczynę. Wszystko jest na swoim miejscu. Również każde uczucie ma swoją przyczynę, nic tu nie jest przypadkowe.

Wszystko jest jednym procesem teraźniejszego stwarzania. Nie ma tu tego, który tworzy doświadczenia. One są tworzone przez proces boskości. Wszystko jest zatopione w boskim procesie rozwoju. Boskość to inicjuje, boskość doświadcza. Pojęcie „Ja” nie istnieje. Jest tylko proces. Przychodzi wielkie rozluźnienie. Oddanie się rzeczywistości. Z chwilą uświadomienia sobie, że nie ma tu Mnie – opada wiele napięć. Zostaje sam ruch energii, który dzieje się samoistnie i bardzo inteligentnie. Nic więcej. :)

Uczestniczymy już w tym boskim procesie. Cokolwiek zrobisz będzie to część rozwoju. Jest to zgodne z boskim wzorem stworzenia. Wystarczy to zauważyć. Swoją drogą, Twoje zauważenie tego również jest ruchem energii mentalnej. To również jest częścią boskiego planu i dzieje się właśnie wtedy, kiedy jest na to czas i miejsce. Jesteśmy do końca zanurzeni w boskim procesie. Czy trzeba czegoś więcej?

Aby nie pozostawiać wątpliwości, z tego tekstu wynika, że nie mamy wolnej woli. Ponieważ „Wolna wola” jest kolejnym pojęciem stworzonym przez umysł, można udowodnić że istnieje lub nie istnieje. Jest to kolejna iluzja. To złudzenie jest tylko ruchem energii na planie mentalnym. Nic więcej. Cała kwestia w tym, że człowiek go aktualnie doświadcza, dlatego to staje się dla nas prawdą. Każda myśl staje się prawdziwa. Myśl o wolnej woli jest tylko ruchem energii.

Pozostaje jeszcze ważna kwestia – świadomość. Jest ona doświadczeniem tego ruchu. Świadomość materii jest doświadczaniem wibracji materii. Świadomość uczuć jest doświadczaniem uczuć. Samo świadomość człowieka jest pewną strukturą myśli, wyobrażeń o Ja i świadomości. Samoświadomość odnosi się do ego, które myśli, że siebie postrzega. Istnieje tylko świadomość, ogólna, zawsze trwająca, można ją nazwać istnieniem/bogiem/teraźniejszością. Nie ma nic więcej. Jest tylko ruch energii świadomości. Otacza nas boskość.

Każda istota ewoluuje doświadczając coraz wyższych wibracji. Ten proces jest również ruchem i określonym układem zdarzeń. Jest zapoczątkowany i utrzymywany przez wszechświat. Jest to wyższa inteligencja stworzenia – nie mamy na nią wpływu. Wszystko dąży samo w określonym kierunku przybierając różnorodne formy i cykle. Jest to nieustanny taniec boskości. Nie mamy na niego wpływu, on dzieje się sam. Cokolwiek zrobię, będzie to wynikiem ruchu energii, którego przyczyną jest pierwotna boskość. Cała totalność wszechświata przejawia się przez nas. Fakt ten sprawia, że cała istotą już doświadczasz boskości. Właściwie to boskość doświadcza siebie.

Nie ma tu nic więcej. Czysta błogość istnienia. Proces idzie sam. Zaufaj mu. To zaufanie jest również częścią ewolucji. Nie ma nic więcej, zostaje tylko ruch miłości… można odpocząć. :)

Interakcja z ludźmi

Istota ludzka w aktualnym społeczeństwie jest istotą działającą według schematów. W całym polu energetycznym człowieka znajduje się pełno wzorców działania i postępowania. To one kształtują w większości życie człowieka. Są to najczęściej wzorce nabyte w dzieciństwie, procesie wychowawczym. Niektóre z nich wyglądają korzystne, a niektóre nie. Te które wydają się przynosić radość są określane jako dobre, z kolei te, które przynoszą ból są oceniane jako złe. Cała kwestia w tym, że są to tylko określenia umysłu i one również są uwarunkowane. Każdy wzorzec, dobry czy zły, składa się na kompleksowy system działania człowieka. Jest to wielka sieć reakcji i uwarunkowań, po której porusza się podświadomość. Dzięki temu ludzie stają się w połowie (a nawet w większości) automatami. Wychowani w tym społeczeństwie, nauczeni jak żyć – idą przez doświadczenia odgrywając stare wzorce. Tym samym cała machina nieświadomości toczy się dalej, tworząc aktualną cywilizację.

Działanie ludzi wygląda trochę jak działanie zaprogramowanych robocików, które odgrywają określone funkcje po wystąpieniu danych bodźców. I tak jak ktoś krzyknie, robocik ogrywa zdenerwowanie. Jak ktoś pogłaszcze po głowie, robocik odgrywa program zadowolenia. Oczywiście jest to przejaskrawiony schemat, jednak oddaje dość dobrze sposoby zachowania ludzi.

Bardzo ciekawy jest mechanizm interakcji z człowieka z innymi istotami. Kiedy następuje spotkanie, następuje również wymiana energii. Każda istota generuje we własnym polu pewne energie i ma swoje określone wibracje energetyczne. Wszystko jest swego rodzaju indywidualne. Natura się nie powtarza.

Każda istota również postrzega wibracje. Ktoś może stwierdzić, że wcale nie widzi żadnych wibracji, żadnych energii, aury czy innych cudów. Można i tak. Jednak to nie oznacza, że nie doświadcza wibracji. Warto zauważyć, że większość ludzi postrzega -> widzi, słyszy, czuje (zapach, dotyk), czasem smakuje. To wszystko składa się na ogólne postrzeganie innej istoty. Tworzy całokształt. Sam odbiór poprzez zmysły jest swego rodzaju wymianą energii – czyli postrzeganiem wibracji. Każdy bodziec zmysłowy jest ruchem energii i ma swój osobliwy charakter. Umysł rozróżnia wibracje energii chociażby rozróżniając kształty fizyczne. To są właśnie, między innymi, różnice w wibracji energii (w tym wypadku fizycznej).

Wygląd fizyczny jest specyficznym ułożeniem atomów materii. Czyli specyficznym splotem energii. Każdy, kto obserwuje inną istotę odczuwa pewne energie tej istoty. Patrząc na ładną panią odczuwa się jej energie. Można nawet zauważyć różnicę między ładną panią, a palącym i kaszlącym bezdomnym. Umysł potrafi na dodatek ocenić, która wibracja jest ładniejsza. Wydaje się wszystko jasne. Zagłębiając się dalej dochodzi się do subiektywności postrzegania, ocen umysłu, katalogowania postrzeganych form… jednak to materiał na osobny artykuł.

Problem może się zacząć wtedy, kiedy dana wibracja budzi w ciele emocje. To jest warte obserwacji i stanowi właśnie podstawę interakcji z innymi ludźmi. Co się dzieje z mężczyznami, kiedy w polu ich doświadczania (w polu widzenia) znajdzie się piękna kobieta? Wewnątrz ciała zaczynają powstawać różne energie. W tym wypadku jest to uwarunkowanie bardzo cielesne, można powiedzieć genetyczne. Ta zmiana energetyczna w ciele mężczyzny pociąga za sobą wszelkie zmiany fizyczne – od szybszego bicia serca kończąc na zmianach chemicznych. Cały organizm przechodzi w inny stan funkcjonalny. Swoją drogą to też jest widoczne, szczególnie kiedy mężczyzna staje się cały czerwony. Aby nie było tylko na mężczyzn, warto powiedzieć, że z kobietami jest dokładnie tak samo. Warto zaobserwować ten proces i go zrozumieć. Wychodzi z tego prosty wniosek. Wszelka forma zauroczenia jest procesem energetycznym, który jest uwarunkowany przez umysł. Warto go prześledzić. Najpierw bodźce ze zmysłów docierają do umysłu. Ten z kolei analizuje dane obrazy (w tym wypadku interpretuje ładną kobietę), poczym tworzy w swoim polu obraz o odpowiednich wibracjach. Ciało zaczyna generować w sobie odpowiednie energie, w tym wypadku zgodnie z naturalnym programem rozmnażania.

Swoją drogą to bardzo piękny proces energetyczny. Podczas zauroczenia cała energia zaczyna inaczej krążyć po ciele. Wszystko staje się inne. Zmienia się chemia ciała, zmienia się punkt widzenia. Jednak wszystko nadal zależy od umysły. Może on ocenić sytuację jako „szczęśliwą miłość” – wtedy wzbudzi w ciele wibracje ogromnego szczęścia. Może też zinterpretować sytuację jako „nieszczęśliwą miłość” – wtedy wpędza ciało w wibracje rozpaczy. Cały ten proces zwykle przebiega nieświadomie i automatycznie. Właściwie rzadko kiedy człowiek wie, co się z nim dzieje. Po prostu mówi, że jest zakochany i działa inaczej. Jednak nie rozumie do końca tego procesu, dzięki temu jest nadal nieświadomy i działa jak automat. Nie jest to złe. Warto sobie tylko zdać sprawę z tego, że ten proces może przebiegać całkiem świadomie. Wtedy nabiera on wewnętrznego i wręcz mistycznego piękna. Ponieważ ten ruch energii zauroczenia jest piękny sam w sobie (tak jak każdy ruch wszechświata). Warto go obserwować świadomie.

Na takiej samej zasadzie działają wszelkie inne mechanizmy reakcji -> umysł ocenia układ energii, który dociera przez zmysły (np wzrok), poczym tworzy obraz mentalny i dalej „rozkazuje” ciału wejść w określoną wibrację. To dzieje się całkiem automatycznie. Jest wiele wzorców reakcji, dziecko-dorosły, mistrz-uczeń, wygrany-przegrany, partner-partner… Każda jest specyficzna i budzi specyficzne reakcje, zgodnie z podświadomymi programami.

Kolejnym pozytywnym przykładem oddziaływania międzyludzkiego jest sympatia. Po prostu niektóre wibracje osób wzbudzają w ciele pozytywne energie. Ciało jest wyuczone, że przy takich, a nie innych wibracjach ma reagować w pewien ściśle określony sposób. Tak przykładowo przy osobach puszystych z ciemnymi włosami, podświadomość czuje się przyjemnie i bezpiecznie. Wynika to najczęściej ze skojarzeń np.: z dzieciństwa. Ciało nauczyło się reagować na dane wibracje właściwym zachowaniem. Dzieje się to również w dużej mierze podświadomie.

Podobne rzeczy dzieją się, gdy inna osoba oddziałuje na człowieka w sposób negatywny. Wiele jest sytuacji, w których dana osoba denerwuje, atakuje, ignoruje, zasmuca, wzbudza nienawiść. Dla pospolicie myślącego człowieka jasne jest, że wszelkie negatywne emocje są winą tej osoby, która je spowodowała. Ludzie najczęściej upatrują przyczyn na zewnątrz siebie. Upatrują przyczyn w zewnętrznym ruchu energii, nie dostrzegając genezy własnych reakcji. W końcu wydaje się jasne, że gdyby nie tamta osoba, złe emocje by się nie pojawiły. Warto wtedy zadać pierwsze i podstawowe pytanie -> Gdzie są te emocje? W tamtej osobie, czy we mnie? To rozwiewa wiele wątpliwości. Negatywne energie tworzą się w ciele. Wynika z tego, że człowiek sam je tworzy, ponieważ tylko on ma kontrolę nad własnym ciałem.

Przede wszystkim, nikt nie może zmienić ruchu energii w człowieku, jeśli człowiek sam tego nie zrobi. Złudzenie, że inni mają na nas wpływ wynika bardziej z tego, że proces dostrajania się jest automatyczny i leży u podstaw podświadomości. Każda istota wpływa na własne pole energii i tylko we własnym polu może działać (czasem pole oddziaływania istoty jest większe, czasem mniejsze). Jeśli ktoś świadomie jest pewny i niezależny, żaden ruch energii zewnętrznej nie jest w stanie na niego wpłynąć. Jednak w większości ludzie są bardzo uzależnieni od wszelkich ruchów energii zewnętrznej. Właściwie to co na zewnątrz, to i wewnątrz. Dzisiejszy człowiek jest bardzo podatny na wszelkiego rodzaju manipulacje. Działamy jak małe robociki z zaprogramowanymi reakcjami. I to jest całkiem śmieszne, jeśli tylko się z tym nie utożsamiać.

Cała tajemnica tkwi w dostrajaniu. Kiedy człowiek spotka inną istotę, zauważy jej wibracje, a to wywoła odpowiednią reakcję. Powstanie interpretacja i rozkazanie ciału generować określone energie. To uwarunkowane działanie jest zależne od pierwotnego wzorca reakcji, jakiego nauczyło się ciało. To ten pierwotny wzorzec wskazuje jak trzeba się zachowywać – do jakich energii się dostroić. Jeśli ktoś nas zaatakuje, ciało jest przyzwyczajone dostrajać się do energii nienawiści, smutku lub złości. Zaraz po ataku, umysł interpretuje co się dzieje i każe ciału wywołać odpowiednią reakcję, do której jest przyzwyczajone. Ciało reaguje prawie natychmiast tworząc emocje. Najczęściej wybucha energią, która wypełnia całe pole człowieka. Wtenczas świadomość zmienia swój punkt widzenia – człowiek staje się złością. Nie dostrzega tego ruchu energii, tylko całkowicie się z nim utożsamia. Tym samym nie panuje nad nim. Jest całkowicie zależny od wyuczonego postępowania.

Warto się przyjrzeć, skąd się wzięły te pierwotne wzorce działania. Pochodzą one z dzieciństwa i są przekazywane najczęściej przez rodziców lub ówczesne autorytety. Warto dodać, że autorytetem dla dziecka staje się każdy, kto się znajdzie w jego polu doświadczania. Dlatego ważne jest jakimi osobami jest otoczone dziecko. Uczy się ono z każdego możliwego miejsca, od każdej istoty znajdującej się w pobliżu. Dziecko czuje bardzo subtelne energie. Można powiedzieć, że jest ono bardzo wrażliwe i delikatne. Nawet najmniejsza zmiana energii jest dla niego zauważalna. Nawet najmniejsza zmiana nastroju rodzica jest obserwowana i przejmowana do własnego wachlarza reakcji. Małe dziecko jest ogólnie „czystą kartką” (nie licząc uwarunkowań genetycznych, czyli predyspozycji), na którą zapisywane są wszelkie zdarzenia i wzorce energetyczne. Maluszek uczy się jak reagować i jak zmieniać własne energie w zależności od energii otoczenia. Dlatego samo wychowanie dziecka jest rzeczą bardzo ważną. Warto dawać dziecku dobre wzorce, co będzie podstawą jego przyszłego światopoglądu. Wyuczone reakcje mają wpływ na przyszłe stosunki z innymi istotami.

Kiedy dziecko zaczyna działać obserwuje też reakcje swego działania. Jeśli zauważy, że jego działanie przynosi w otoczeniu przyjemny oddźwięk, zapamięta ten wzorzec. Przykładowo jeśli zrobi coś ładnego dostanie za to pochwałę. Jeśli powie pierwsze słowo „mama”, wokoło rodzice zaczną się cieszyć, głaskać, przytulać dziecko. Tym samym dziecko dostraja się do nich tworząc w sobie również wibracje radości. W nawyk wejdzie, że mowa przynosi dobre rezultaty w przestrzeni. Oczywiście później szczera mowa dziecka będzie ganiona przez rodziców co wprowadzi pewne pomieszanie wzorców.

Tym sposobem powstaje również wiele negatywnych reakcji. Gdy dziecko zrobi coś, czego nie powinno się robić w naszym społeczeństwie, dostanie za to naganę. Zauważy, że przy pewnych akcjach ludzie wokoło stają się źli, bijący i bez miłości. Tym samym będzie starało się uniknąć tego stanu, czyli więcej „złych” czynności nie robić. Pojawi się wybór, a tym samym lęk. Dziecko będzie już musiało się zastanawiać, co jest dobre, a co złe. Jakie działanie przyniesie wibracje miłości w otoczeniu, a jakie złości. Pojawi się lęk przed złym działaniem. Przykładowo kiedy dziecko zacznie spontanicznie okazywać swe uczucia – zacznie krzyczeć – wiele dorosłych natychmiast zgani to zachowanie. Dziecko zaobserwuje, że takie zachowanie przynosi w otoczeniu niechęć innych osób (dorosłych). Pojawi się pewien problem braku akceptacji. Dorosły już nie będzie dawał miłości, nie będzie już akceptował i stwarzał pola przyjemności. Zamiast tego będzie ostry, nieczuły i powie: „Cicho siedź”. W takim momencie powstają uwarunkowania. Dziecko nie będzie chciało już wybierać przyjemności, ponieważ będzie przyzwyczajone, że to powoduje niewłaściwie reakcje w otoczeniu. Może pojawić się lęk przed okazywaniem uczuć.

Oczywiście są to tylko przykłady, jednak tworzą w ciele określone i wyraźne wzorce energetyczne, które czasem utrudniają dorosłe życie. Większość ludzi ich nie odczuwa, ponieważ nie jest świadoma procesu działania ciała. Warto zwrócić uwagę na ciało i na to co się w nim dzieje. Szczególnie, kiedy człowiek ma wiele uwarunkowanych reakcji i wiele lęków. Każdy lęk, każda reakcja czy uwarunkowanie ma swoje podłoże w przeszłości. Warto zrozumieć na czym polega tworzenie się mechanizmów działania i w jakim momencie one powstają. Wtenczas można uświadomić sobie ich przyczynę co jest w większości równoznaczne z uwolnieniem od problemu. Czasem nazywa się to odautomatyzowaniem. Po prostu człowiek zaczyna zauważać, że już nie musi działać według wcześniejszego wzorca. Jest już wolny.

Wiele przyzwyczajeń powstaje również na tle społecznym. Kiedy dziecko spotyka inne dzieci, czyli również małe i zagubione istoty, zaczynają się tworzyć hierarchie. Dziecko znajduje swoje miejsce w świecie (które również jest mniej więcej określone przez zachowanie rodziców), poczym zaczyna działać i obserwować. Zauważa, jakie akcje przynoszą wibracje szczęścia, a jakie są niekorzystne. W tym okresie jest już kreowany cały wizerunek własnego ego. Dziecko wie, że jest „JA” i to właśnie ono działa i doświadcza. Zaczyna siebie identyfikować, odróżniając się od innych, co jest naturalnym procesem. Zaczyna również układać różne strategie, by to „JA” miało jak najlepiej. Pojawia się pewna rywalizacja. To również jest naturalne i jest kolejnym stopniem rozwoju. Na tym etapie powstaje wiele małych i egotycznych stworzeń, które bardzo często działają przeciwko sobie. Taki stopień świadomości egotycznej zostaje już często do końca życia. Wszystko w porządku, tylko naturalnym procesem jest również przejście świadomości jedności. Jest to następny etap rozwoju, w który ludzkość dopiero wchodzi. Wydaje się, że minie sporo czasu, aż większość populacji zmieni punkt widzenia i zacznie uczyć swe dzieci poczucia jedności i wspólnoty – co za tym idzie miłości.

Póki co w procesie wychowania pojawia się wiele egotycznych działań, które często są nagradzane. W końcu rodzic lubi, kiedy jego dziecko jest najlepsze ze wszystkich. Mamusia nagradza synka (daje mu miłość, głaszcząc po głowie czy chwaląc) w momencie kiedy jest najlepsze w klasie. Tatuś z kolej cieszy się, kiedy jego synuś odepchnie innego dzieciaka – w końcu musi sobie jakoś radzić. Powstaje wiele niekorzystnych i egotycznych programów, które w przyszłości okazują się destrukcyjne. Szczególnie, jeśli dziecko zapamięta wzorce reakcji rodziców.

W tym wypadku dziecko uczy się robić dobrze na tle innych ludzi. Zauważa, że jeśli ktoś jest najlepszy (albo Ja albo inne dziecko) to dostaje wiele miłości, akceptacji społeczeństwa – jednym słowem wiele korzyści. Każdy chce być najlepszy (dostawać akceptację), nikt z kolei nie chce być odrzucony. Młode istoty uczą się żyć w tym świecie, uczą się jakie akcje przynoszą najlepsze korzyści (wibracje przyjemności, miłości itp.) Cały czas próbują do tego dążyć, jednak dzisiejszy system społeczeństwa jest wielce pomieszany. Nierzadko dzieje się tak, że otoczenie daje akceptację tylko po ówczesnym „złym działaniu”. Tak jak dziecko odepchnie wszystkich, wygra wyścig i jest najlepsze (dostanie ocenę, pochwałę, czy cokolwiek).

Jeśli z kolei jeśli dziecko okaże się najgorsze, nikt nie będzie się chciał z nim bawić. Zostanie prawie wykluczone ze społeczeństwa. Odrzucone, co okazuje się straszną perspektywą dla małego dziecka. Robi więc wiele, by tak się nie stało lub cierpi z powodu odrzucenia. Wszystko to są wzorce energetyczne, które powstały na skutek dostrajania się do innych. Od tej pory malec zaczyna działać programami. Próbuje osiągnąć akceptację w społeczeństwie i unikać nieakceptacji. Pojawiają się wybory, których trzeba dokonać. Wcześniej dziecko nie patrzyło na skutek dokonanego wyboru. Po prostu działało spontanicznie trwając w wibracji radości. Teraz jednak pamięta, że trzeba wybrać dobrze, bo inaczej będzie „ból”. Powstaje lęk przed działaniem. Pierwotna spontaniczność ustępuje miejsca analizie i lękowi o własną przyszłość.

Warto zauważyć, jakie reakcje są w ciele. Obserwować co się dzieje z ciałem przy interakcji z innymi istotami. Jak reaguje ciało? Jakimi energiami? I najważniejsze pytanie -> skąd te energie się wzięły? To bardzo ciekawe pytanie. Skąd można się nauczyć takiego działania ciała?

Dziecko samo w sobie nie czuje żadnej złości. Takie energie w ogóle się w ciele nie pojawiają. Dziecko nie umie tworzyć takich energii. Dosłownie nie umie, nie wie jak. A mimo to w procesie wychowawczym nabywa tej umiejętności tworzenia złości i radości. Warto to zaobserwować. Tu wchodzi w grę proces dostrajania się do innych istot. Dziecko obserwuje dokładnie reakcje energetyczne innych ludzi, tym samym uczy się jak tworzyć różnego rodzaju energie. Uczy się też, w jakich okolicznościach je tworzyć. Robi to całkowicie nieświadomie i bezwiednie. Nie ma po prostu innej możliwości. Całkowicie przejmuje wszystkie wzorce energetyczne od rodziców. Tak uczy się reakcji energetycznych, które potem powtarza nieświadomie w czasie życia.

Kiedy ktoś zaatakuje ego (pojęcie JA), człowiek wzbudza w sobie wyuczone energie złości czy smutku. Wszystko jest ruchem energii. Kiedy inna istota „atakuje” – tak naprawdę wytwarza w swoim polu pewne energie. Wysyła komunikat w wszechświat. Kiedy ktoś zaczyna to obserwować, zaczyna też interpretować. Jeśli zinterpretuje ten komunikat, jako skierowany „do mnie”, zacznie zwracać na niego uwagę. Świadomość skieruje się na dany komunikat. Jest to wyuczony mechanizm i uzależniony od utożsamiania się ze swoim imieniem czy ciałem. Człowiek wie, że „atakująca” osoba mówi do „Ja”. Dalej występuje interpretacja komunikatu. Umysł rozsądza, czy są to miłe słowa, czy niemiłe. Robi to na podstawie wyuczonych norm społecznych i umownie przyjętych określeniach, które słowa są miłe, a które nie. Umysł rozsądza jaka jest to sytuacja, poczym każe ciału wywołać określoną reakcję wyuczoną w dzieciństwie. Jeśli jest to atak na własne ego, ciało przypomina sobie wszelkie negatywne wibracje z tym związane (np. że nie będę już najlepszy = nie dostanę akceptacji, miłości). Przypomina sobie wzorce i generuje w ciele. Tak poprzez wysłane w przestrzeń energie innej istoty, umysł egotyczny tworzy w ciele niekorzystne energie. Wszystko zgodnie z umownymi normami społeczeństwa. Przecież samo słowo nie jest w stanie nic zrobić. Ptak też wydaje dźwięki, a jednak żaden człowiek nie interpretuje śpiewu jako obrazę własnego „Ja” – a mógłby. :)

Jasne zrozumienie mechanizmów reakcji pozwala na uwolnienie się od wielu uwarunkowań i wielu problemów. Jeśli w polu człowieka pojawi się negatywna sytuacja, w której problem przychodzi zewnątrz, można łatwo z tego wyjść. Wystarczy poszukać w sobie odpowiedzi -> dlaczego na taką sytuację nauczyłem się reagować tak, a nie inaczej? Warto znaleźć przyczynę tworzenia danych energii w ciele. Po takim uświadomieniu uwarunkowanie staje się całkiem śmieszne i zupełnie niegroźne. Będzie można działać zupełnie inaczej niż przewiduje społeczeństwo. Przykładowo na atak odpowiedzieć miłością, co wydaje się niepojęte dla uwarunkowanej osoby. Warto zauważyć wszelkie mechanizmy interpretacji i reakcji energetycznych w ciele. Warto się również od nich uwolnić. Poczym świadomie otoczyć się polem miłości i akceptacji – co już przyjdzie zupełnie naturalnie.

Warto zauważyć jak ciało tworzy dane energie. Wszystko dzieje się na polecenie umysłu, który daje rozkaz po zinterpretowaniu sytuacji. Jeśli zauważy się, że energie powstają tylko w polu ciała, można stać się całkowicie niezależnym od innych. Wolnym. Nie oznacza to całkowitego oddzielenia, ponieważ to jest niemożliwe. Oznacza to świadomy wybór doświadczeń. Już nie ma automatycznego reagowania na działania innych. Jest świadomy wybór energii generowanych w ciele. Dzięki temu świadomy człowiek wybiera energie miłości. Oczywiście mógłby wybrać złość i nieakceptację, jednak po co? Tworząc w sobie niezależną miłość otacza wokoło siebie aurę spokoju i akceptacji. Dzięki temu inni ludzie mogą się do niej dostrajać. Obserwować i się uczyć. Tu już tylko krok od nazwania kogoś mistrzem. Co jest kolejną etykietką i nie zmienia energii w świadomym człowieku. Taka istota nie jest już robocikiem uwarunkowanym od energii z zewnątrz. Jest stabilna i wolna wewnętrznie. Tu przychodzi wielka akceptacja i prawdziwa miłość.

Oświecenie – kolejne wyobrażenie

Oświecenie nie istnieje.

Ten stan, który nazywasz oświeceniem jest wyobrażeniem w Twoim umyśle. Na podstawie słów innych, stworzyłeś w głowie mentalny obraz oświecenia, czyli stanu, który rzekomo Ci się kiedyś przytrafi i skończy wszelkie Twoje problemy. Oświecenie może być dla Ciebie też próbą „bycia lepszym od innych”. Czyli korzystaniem z boskich mocy, które rzekomo kiedyś posiądziesz.

Oczywiście możesz trwać w tych myślach o spełnieniu w przyszłości. Oczywiście możesz próbować się rozwijać, medytować, afirmować. To wszystko tworzy ruch w przestrzeni, który zmienia Twoją istotę. Jednak oświecenia nie da się wymedytować ani wyafirmować. Ego pragnie kupić oświecenie używając jednego z dostępnych znanych mu środków – medytacje, afirmacje, modlitwy, oddanie się Bogu. Próbuje za wszelką cenę, jednak nadal „coś jest nie tak”. Jest to tylko złudna gra umysłu, która nijak do oświecenia nie doprowadzi.

Czym więc jest oświecenie?

Dla każdego może być czym innym. Właściwie jest tylko słowem, które wzbudza w Tobie określone reakcje. Tylko od Ciebie zależy, czym jest Twoje oświecenie. Od Ciebie i od ludzi Cię oceniających. Takie oświecenie jest w sumie niewarte, jeśli zależy od oceny umysłów.

Nie ma takiej zasady w naturze, która twierdzi, że nie jesteś oświecony. We wszechświecie nie ma nic świadczącego o tym, że nie jesteś oświecony. Więc może jesteś? Wszystko zależy od tego, jak Ty to czujesz. Jeśli czujesz, że jesteś – Twój subiektywny wszechświat przybiera formę oświecenia. Jeśli czujesz, że nie jesteś – po prostu nie jesteś.

Twoje postrzeganie zależy od Ciebie. Nikt Ci nie każe być oświeconym, nikt też nie każe być nieoświeconym. To tylko pojęcia, które przyjął umysł. Uwikłał się w nie i uzależnił od nich. Dzięki temu mamy na świecie miliony nieoświeconych, którzy błądzą szukając tego, czego nie ma. Uganiają się za wyobrażeniami, negując podświadomie chwilę obecną. Można tak w nieskończoność.

Jedyną rzeczywistością jest teraźniejszość. Jeśli tu i teraz nie ma oświecenia, to gdzie ono jest? Nie istnieje. Na jakiej podstawie twierdzisz, że oświecenie istnieje? Na podstawie usłyszanych informacji i ocen własnego umysłu? Warto się nad tym zastanowić.

Moment całkowitej akceptacji przyjdzie wtedy, kiedy uświadomisz sobie, że innej rzeczywistości nie ma. Jest tylko Tu i Teraz. Nie ma niczego innego. I tylko Tu i Teraz jest Twoje doświadczenie. Wszystko zależy od tego, jak to doświadczenie ocenisz. Spróbowałeś kiedyś zaprzestać oceny? Spojrzeć na Aktualną Rzeczywistość tak, jakbyś nic o niej nie wiedział. Porzucając wszelkie myśli i uwarunkowania. Nagle jesteś otoczony przestrzenią, wszechświatem – istniejesz. Uczestniczysz w cudzie. Czy trzeba czegoś więcej? Ostatnie co możesz w tej chwili zrobić, to pomyśleć o jakimś oświeceniu i stworzyć w ciele negację Aktualnej Rzeczywistości. Pomyśleć, że ta rzeczywistość to w sumie nic nie warta w porównaniu z Rzeczywistością oświeconego. Wyobrażenia.

Czy musisz mieć niemożliwe moce, by być szczęśliwym? Czy musisz być kim innym, by znaleźć spokój? Jeśli chcesz, możesz cały czas walczyć. Możesz zmieniać rzeczywistość do woli. Możesz zmieniać swoje ciało, zmieniać swój umysł. Jednak tego stanu nie osiągniesz, ponieważ ciągle jest on w sferze myśli. Możesz się starać. Możesz też odpocząć. Co ma przyjść, to przyjdzie. Wszechświat już jest doskonały, Twoja rzeczywistość istnieje – nie potrzeba jej niczego więcej. Wystarczy, że umysł to zaakceptuje.

Obudź się więc. To na co patrzysz jest boskie. To co słyszysz jest boskie. To co czujesz, jest stworzone przez boskość. Jesteś totalnie zanurzony w istnieniu. Nie ma nic innego. Akceptując Aktualną Rzeczywistość Twoja istota zakwita. Powstaje w końcu spokój. To już jest koniec. Nie musisz iść nigdzie dalej. Co będzie to będzie, natura sama idzie. Powstaje otwarcie na tą boskość, którą jesteś.

Nagle jest moment ciszy. Nie ma już nic, jesteś już wolny, możesz iść… :)

Naturalność Boskości

Każda droga duchowa ma podobne założenia. W zależności do regionu i kultury różnią się bardziej lub mniej, jednak mają pewien wspólny mianownik. Wszyscy dążą do szczęścia, totalnej radości, miłości – raz pod postacią jedności z Bogiem, raz pod postacią oświecenia, czy też wreszcie pod postacią świętego spokoju.

Ludzie od wieków poszukują optymalnej drogi duchowej, która ma dać w końcu wyzwolenie z tego dołu cierpienia i nieświadomości jakim jest świat. Wielu mistrzów takową drogę znalazło, osiągnęli cel. Choć była to zawsze indywidualna droga, to wyznaczyli oni pewne nurty rozwoju, które do tej pory funkcjonują wśród adeptów. Każdy znajduje sobie właściwą drogę i nią podąża, to jest jak najbardziej w porządku. Każdy ma nadzieję osiągnąć wspaniałe rezultaty, zjednoczyć się z Bogiem, czy w końcu się oświecić.

Czym jest to, czego tak wszyscy szukają? Czym jest boskość, o której wszyscy mówią? I dlaczego wszyscy do niej dążą, jakby była jakimś niewyobrażalnym celem?

W przyrodzie nie ma rozróżnienia na boskie i nieboskie. Natura nie ma potrzeby takiego podziału, czemu miałby on służyć? Ptak szybujący po błękitnym niebie nie szuka boskości. Nie dąży do żadnego zjednoczenia z Bogiem, nie próbuje kombinować z oświeceniem. On już jest na swoim miejscu. Cała natura jest dokładnie tu, gdzie być powinna. Nic więcej nie trzeba. Jest to ogromna inteligencja, szeroko przekraczające umiejętność logicznego myślenia umysłu. Umysł nie potrafiłby rozwinąć tak wspaniałego systemu życia, jaki wytworzył się na tej planecie. Jest to piękny proces rozwoju miłości, gdzie wszystko jest naturalne i spontaniczne.

Naturalność.

Boskość jest naturalnością. Jest do końca naturalna dla wszystkich istot. Boskość jest tym, co istnieje. Nie ma nic innego. Wszystko jest jednym procesem, gdzie nie ma żadnych podziałów. Jesteś totalnie zanurzony w boskości, w materii, w miłości, energii, Bogu, czy jakkolwiek to nazwać. Czego chcieć więcej? To już się odbywa. Ten moment jest teraz. Jesteś w nim. Gdzie chcesz iść?

Można powiedzieć, że człowiek zaprzeczył boskości poprzez odejście od naturalności. Odejście od siebie. Jest to po części prawdą, ponieważ zatapiając się w iluzji stworzył ból ciała, blokady energii. Przestał się przejawiać w pełni. Ma to swoją przyczynę w mentalnym oddzieleniu od całości.

Umysł korzystając z mocy twórczej oddzielił się od boskości. Dokładniej stworzył iluzję oddzielenia, ponieważ nie może się oddzielić od boskości. Wymyślił sobie boskość i nieboskoość, poczym stwierdził, że wcale boski nie jest. Ten dualizm (jak każdy) sam w sobie jest ograniczeniem. Sam umysł jest boskością, mimo to narzucił pewną iluzję, że tak nie jest. Dotykając bezpośrednio miłości stwierdził, że miłości nie doświadcza. Dzięki swojej mocy kreacji, stworzył świat dualizmu, gdzie są same podziały: boski – nieboski, ładny – brzydki, piękna – bestia. Świat iluzji.

Natura wytworzyła tak zaawansowany fenomen jak umysł. Jest to ogromny krok w stronę całkowicie świadomego odczuwania boskości. Stworzenie umysłu przyniosło jednak iluzję. Ludzka populacja gdzieś zbłądziła, a raczej naturalnie zaczęła badać pewne rejony mentalne. W porządku, wiemy już jak to jest być oddzielonym. Teraz można zobaczyć jak to jest być jednością z boskością.

Ta iluzja indywidualności pojawiła się wraz z umysłem, a skrystalizowała się wraz z wykształceniem intelektu. Jest to proces indywidualizacji, który jest naturalny i jest częścią całościowego procesu ewolucji wszechświata. Wszystko jest więc w porządku. Nie można być jednością nie znając wcześniej stanu oddzielenia.

Warto zauważyć, że ten proces ewolucji działa sam. Jest to fala życia, ocean energii, w którym ruch zdarza się samoistnie. Rozwój po prostu się dzieje. Można powiedzieć, że nie masz na niego wpływu, choć nie do końca. Możesz za nim podążyć lub stawić mu opór. Tu jest faktycznie realna wolna wola. W tym momencie Ty wybierasz, co chcesz robić. Innymi słowy, wszechświat sprawdza dzięki Twemu ciału, czy korzystnie jest się opierać, czy może lepiej podążyć za falą życia..

Właśnie, co dla Ciebie jest korzystne? Możesz działać, możesz nic nie robić. Możesz walczyć, możesz zaakceptować. Tylko Ty wybierasz jak chcesz się przejawiać. Masz swoje cele, swoje marzenia, wyobrażenia, warunki. Ja też je mam. Nasze światy się różnią w mniejszym lub większym stopniu. Jednak to wszystko nie ma różnicy, ponieważ jesteśmy do końca zanurzeniu w boskim procesie rozwoju. Nieważne czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, proces nadal trwa. Nieważne czy żyjemy, czy nie, czy do czegoś dążymy, czy stoimy w miejscu. Czy płyniemy z falą życia, czy stawiamy jej opór, wszystko jedno. Te wszystkie rzeczy i tak znajdują się w polu boskości i dzięki nim wszechświat poznaje siebie. Innymi słowy – wszystko jest w porządku. Warto tylko to dostrzec i tym samym zaakceptować.

Rozwój duchowy pojawił się od momentu, kiedy człowiek chciał uciec od cierpienia (które sam sobie stworzył). Wpadł w pewną pętlę, z której nie tak łatwo wyjść. Ponieważ nie można uciec od cierpienia, a zarazem ciągle go tworzyć. Tak się niestety dzieje z większością ludzi. Następuje tu pewien mechanizm walki, starania się, droga duchowa. Ucieczka od cierpienia czy marnego życia – może kiedyś się to uda? Uda się wtedy, kiedy wszystkie starania zostaną porzucone i nastąpi całkowita akceptacja swego istnienia.

Przyczyną cierpienia jest zły (iluzoryczny) pogląd na świat, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Można powiedzieć, że rozwija się on samoistnie. Cała cywilizacja jest zarażona poglądem cierpienia stworzonym przez umysł. Jest to nic innego jak pewien filtr mentalny, który narzuca ściśle określone spojrzenie na świat. Zamiast boskości widzimy oddzielenie i cierpienie. Warto pamiętać, że dla procesu miłości nie ma różnicy co tam aktualnie sobie cywilizacja ubzdura i w co wierzy.

Widzimy, że człowiek nie jest taki, jaki powinien być. Chcemy być lepsi, więksi, bardziej oświeceni, bardziej pełni. Mimo to naturalnie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. To jest boskie. Wszystko jest w porządku, po co poprawiać naturę? Natura sama wie co robi, jest to wyższa inteligencja działania, po co ją poprawiać? Chcąc poprawić już doskonałe stawiamy tylko opór rzeczywistości i pewne napięcia. Powstaje chęć bycia gdzie indziej. Moment boskości jest tu i teraz.

Nie trzeba nigdzie uciekać, nie trzeba nigdzie dążyć. Oczywiście można to robić, jednak bez zbędnego oczekiwania na coś, co jest gdzieś w przyszłości. Warto brać udział w naturalnym rozwoju z pełną akceptacją. Co ma być to będzie, poddaj się wyższej inteligencji natury. Wtedy rozwój, jeśli takowy ma być, przyjdzie spontanicznie i naturalnie. Bez problemu, bez oporu, z łatwością i lekkością. Bez intencjonalnego pchania i wysiłków starania. Może się okazać, że po poddaniu nic się nie zmieniło. Nadal wykonujemy te same czynności, nadal dzieje się tak samo. Mimo to w głębi czujemy się wolni. Ostateczną rzeczywistością staje się boskość. Nie ma już celu, do którego się dąży. Samo istnienie jest przyczyną i celem samym w sobie.

Czy cierpienie jest naturalne?

Cierpienie samo w sobie w naturze nie istnieje. Jest tworzone przez umysł jako wyuczona reakcja na zdarzenia w rzeczywistości. Wynika najczęściej z oporu umysłu przed zmianami, jak i z niewłaściwej oceny rzeczywistości.

Ból nie jest cierpieniem. Ból jest pewnym przejawem energii. Jest to coś naturalnego, ruch energii, co jest na swój sposób przepełnione boskim pięknem. Przy zmianie założeń, można powiedzieć, że dotyk też jest bólem, ale o mniejszym natężeniu. Jeśli dobrze sobie to wmówić, to można nauczyć ciało jak cierpieć z samego dotyku. Można, tylko po co? Po co też sprawiać sobie cierpienie z bólu?

Cierpienie jest w istocie pewnym stanem umysłu. Kiedy na skutek zdarzenia z zewnątrz ciało się napina, stawia opór – zaczyna się ból interpretowany – cierpienie. Jest ono uwarunkowane od oceny sytuacji, a to odbywa się przez umysł. Kiedy umrze bliska osoba, ludzie cierpią. Kiedy traci się cały majątek, ludzie cierpią. Jest to mentalne „nie” dla rzeczywistości. Ma to przełożenie na ciało w postaci napięć i oporów.

Umysł określa szczęście jako coś przeciwnego do cierpienia. Tak naprawdę jest to ruch energii o innym kształcie i z punktu widzenia wszechświata nie różni się on od zbytnio od ruchu energii cierpienia. Jest to ta sama energia w innej postaci. Mimo to z punktu widzenia ego różnica jest kolosalna. Ego próbuje uciec od cierpienia i utrzymać jak najdłużej szczęście. Myśli, że stan szczęścia jest tożsamy ze stanem boskości. Tym samym totalnie neguje cierpienie mówiąc, że jest nieboskie, pochodzi od diabła, czy nieświadomości.

Kwestia w tym, że cierpienie jest tak samo naturalne i boskie jak szczęście. Wszystko jest przecież w polu boskości, Te energie istnieją czy w nie wierzymy czy nie. W momencie prawdziwego zrozumienia nie ma różnicy czego doświadczamy. Jednak na początku drogi warto skierować umysł na pozytywne energie, zharmonizować ciało co z kolei umożliwi dalszy rozwój.

Boskość.

Warto sobie uświadomić czym jest boskość. Najprościej powiedzieć, że jest to wszystko, co istnieje. Nic innego nie istnieje, a jeśli zaistnieje, też będzie stworzone przez boskość, która jest zarówno przyczyną jak i skutkiem. Nic nie istnieje poza boskością. Wszystko co jest w tym wszechświecie, jest utrzymywane przez pierwotną inteligencję – miłość. Każdy atom, każda komórka jest przepełniona wibracją życia. Ty również bierzesz w tym udział – wszechświat Cię kocha. Utrzymuje przy życiu, daje energię, delikatnie otula przestrzenią. Istniejesz.

Niektórzy powiedzą, że Boga da się doświadczyć poprzez głęboką medytację. Wchodzi się wtedy w stany błogości i miłości. Są to piękne stany. Oczywiście, jest to boskość, a dokładniej pewien wysokowibracyjny aspekt boskości. Wspaniale, kiedy istoty tego doświadczają. Nie dzieje się nic złego kiedy nie doświadczają. Widać wtedy doświadczają innego aspektu boskości – co jest jak najbardziej na miejscu.

Kiedy człowiek sobie uświadomi naturę boskości, przestanie stawiać opór przed rzeczywistością. Nie będzie już napięcia, bez względu na to co przyjdzie. Będzie totalna akceptacja tego co jest, ponieważ wszystko jest boskością. Wszystko odbywa się w polu miłości. Ruch, który wtedy nastąpi, będzie ruchem natury. Nie ma już indywidualnego starania się, walki czy pragnienia. Proces ewolucji następuje naturalnie – jak Pan Bóg przykazał. ;)

Przychodząca akceptacja zmieni ciało. Jest to wielkie cielesne i mentalne „tak” dla rzeczywistości. Nie ma złego i dobrego. Nic nie trzeba oceniać. Jest się na miejscu – uczestniczy się w naturalnym rozwoju wszechświata. Koniec walki o cokolwiek. Koniec starań i stwarzania napięć. Umysł nie ma co do roboty, nie musi już błądzić w pojęciach, cierpieniu i szczęściu. Jest czysta naturalność. Człowiek dochodzi do punktu boskości, w którym przecież zawsze był.

„…

In morning dew

A glorious scene came through

Like war is over now

I feel I’m coming home again

Pure moments of thought

In the meaning of love

This war is over now

I feel I’m coming home again

…”

Sarah Brightman – The War is over

Pamięć cielesna cz.2

W ciele znajduje się wiele niekorzystnych energii, które powstały w procesie wychowawczym. Poprzez narzucenie swojego światopoglądu, zachowań i różnych programów, rodzice nauczyli dziecko jak żyć i jak się przejawiać. Ciało zostało wiele razy ograniczane, napełniane lękiem, napięciami, nienawiścią, smutkiem.Nie można wspomnieć o minusie pomijając plus. ciało zna również momenty radości, błogości, spokoju, miłości. Wszystkie te wzorce są potencjalnie do wywołanie, ciało zna ich wibracje. Czasem je wywołuje, jednak zdarza się to bardziej mechanicznie, w odpowiedzi na jakiś bodziec. Ciało działa jak komputer, który doskonale reaguje na rzeczywistość kojarząc zaprogramowane wzorce energetyczne. Przykładowo widząc zagrożenie, ciało napina się, zmienia swoją energetykę generując lęk. W chwili modlitwy natomiast, ciało wywołuje pewne cudowne stany rozluźnienia, błogości czy miłości. Wszystko zależy od przyzwyczajenia i formy energetycznej w jakiej trwamy – są ludzie, którzy przy lęku czują podniecenie, a przy modlitwie lęk. Kwestia skojarzeń wibracyjnych.

A Ty jakie programy nosisz w sobie? Czy ciało jest rozluźnione czy raczej spięte? W jakich miejscach się napina? W jakich sytuacjach? To wszystko jest kompleksową budowlą wzorców reakcji, powiązaną strukturą różnych reakcji. To nic innego jak balansowanie świadomości na określonych wibracjach. Pogląd na życie jest zabarwiony wibracjami energii będących w ciele.

Czy to co nosisz w ciele jest dla Ciebie korzystne? Jeśli tak, to w porządku, jeśli wydaje Ci się, że nie do końca, możesz to zmienić. Twoje ciało już jest doskonałe, robi dokładnie to czego jest nauczone. Generuje i utrzymuje wibracje w sposób doskonały. Kwestia w tym, czy te akceptujesz te energie, które utrzymujesz w swoim polu.

My tworzymy nasz świat. To powszechnie znana prawda. Ale dlaczego tak się dzieje? Co ważniejsze, dlaczego ten świat się nie zmienia?

Tworzymy nasz świat, ponieważ każdemu zdarzeniu przypisujemy własne znaczenie. Dzieje się to właściwie automatycznie, pod wpływem skojarzeń do znanych wibracji. Generując w sobie odpowiednie energie, nasze pole wypełnia się odpowiednimi zdarzeniami.

Dlaczego świat się nie zmienia? Nie zmienia się dlatego, że nasze wibracje cielesne się nie zmieniają – trwamy ciągle w energetycznych formach nabytych w dzieciństwie, ograniczamy się pamięcią dzieciństwa. Wygląda to tak, że cały czas patrzymy przez filtry wcześniej nabytych doświadczeń. Nic nie jest przeżywane „na nowo. Wszystko odbywa się na zasadzie skojarzeń do wcześniej poznanych form energetycznych, czyli wibracji.

Co jest Twoim filtrem energetycznym? Ta rzeczywistość, w której istniejesz wygląda tak tylko dlatego, że patrzysz na nią w pewien określony sposób. Zmień spojrzenie, mieni się rzeczywistość. Zmień myśli, zmieni się forma energetyczna, a tym samym twój świat.

Malutki noworodek raczej nie ma zbytnich napięć w swoim ciele (nie licząc momentu narodzin, który może wprowadzić spięcia). Jest to czysty bobasek, niczym nie ograniczony i w pełni przeżywający błogość, która jest dla niego całym światem. Potem przychodzą ograniczenia, nowe wzorce energetyczne, które w późniejszym okresie warunkują cały światopogląd. Od tej pory świat mienia się i przyjmuje ściśle określone wibracje. Od pewnego momentu (około wieku 7 lat), wszystkie nowe zdarzenia są kojarzone z poprzednimi formami energetycznymi. Nic już nie jest nowe.

Dlaczego więc ludzie trwają w przyzwyczajeniach i nie zmieniają swych wibracji? Może nie wiedzą, że mogą to zrobić lub nie wiedzą jak..

Z każdego nałogu, przyzwyczajenia, jednego punktu widzenia da się „wyjść” zmieniając świadomie swoje wzorce reakcji. Jeśli ktoś jest świadomy energii, może być mu łatwiej zmienić strukturę energetyczną ciała. Jeśli jednak ktoś nie ma pojęcia co to energie, a chciałby zmienić swoją rzeczywistość, to też w sumie problemu nie ma.

Niektórym przychodzi to łatwo innym trudniej. Najważniejszym czynnikiem zmiany swojego pola jest świadomość. Wykazać świadomie wolę wyjścia z aktualnego układu. W pewnym momencie można uświadomić sobie w pełni, że to co teraz robię nie jest mi potrzebne i chcę to zmienić. W takiej chwili ciało porzuca dostrajanie się do starych wzorców i całkowicie przechodzi na nowe, korzystniejsze wzorce. Zaczynamy się świadomie inaczej zachowywać i robimy to tak długo, aż ciało się przyzwyczai. Takie zmiany zachodzą, kiedy jest świadoma determinacja i wola zmiany.

Kiedy jeden akt silnej woli nie wystarczy do zmiany energetyki ciała (tym samym do zmiany jakości rzeczywistości), wtedy warto zmieniać swoje pole sukcesywnie i powoli. Warte polecenia są tu techniki rozwoju duchowego takie jak afirmacje, czy medytacje. Wtedy zmiana zachodzi wolniej, jednak tak samo skutecznie.

Czasem jednak nie jest tak prosto wprowadzić do swego życia zmiany jakościowe. Po prostu ciało nie chce zmieniać swojej energetyki, ponieważ samo nie wie, po co ją zmieniać i na co ją zamienić. Cóż, to Ty wybierasz jak chcesz się przejawiać. Możesz zostać w swoim dotychczasowym stanie, co będzie dobre i zmienić swój stan na taki, jaki tylko sobie wymyślisz – to też będzie dobre. Korzystając z różnych praktyk rozwojowych zmienia się obraz rzeczywistości, a co za tym idzie sama rzeczywistość. Warto czerpać inspirację od mistrzów rozwoju duchowego. Oni swoją postawą wskazują bardzo korzystne wzorce energetyczne. Wprawiają ciało w wyższe wibracje, powodując tym samym lepsze samopoczucie.

Koniec drogi?

Gdy przychodzi świadomość subiektywności doświadczeń i ich powiązania z własnymi wzorcami energetycznymi, wszystko staje się jasne. Wtedy nie trzeba krążyć w polu dualizmów – dobra i zła, przyjemności i smutku, szczęścia i przygnębienia. Nie trzeba zmieniać wibracji, czy bawić się w rozwój duchowy. Wszystko jest formą energetyczną i bez oceny umysłu staje się równoznaczne. Jest naturalne dla wszechświata.

Najkorzystniej dzieje się wtedy, kiedy pozwalamy w ciele pozwalamy przejawiać się boskości. Mówiąc boskość nie chcę wzbudzać twego starego wyobrażenia o boskości. To tylko powoła do życia starą formę energetyczną i powiąże ją ze zdarzeniami. Mówiąc – wszystko jest boskie – mówię, ze wszystko po prostu jest. Jest jedyne, niepowtarzalne. Jest teraz. Istnieje. Jest warte zwrócenia całkowitej uwagi – na teraźniejszość. Jak małe dziecko, które doświadcza totalnie teraźniejszości. Nie jest złe, ani dobre. Po prostu istnieje. Wychodząc ponad oceny samo istnienie daje niesamowitą radość. Można powiedzieć bezwarunkową i naturalną radość.

Kiedy przychodzi radość widać jej formę energetyczną, widać jak wspaniale ciało się zmienia. Kiedy przychodzi smutek jest to również wspaniałe zdarzenie. Jedyne w swoim rodzaju, tak fascynujące że można to obserwować z „zapartym tchem”. Każda forma energetyczna dziejąca się w ciele jest cudownym zdarzeniem w przestrzeni. Wystarczy to zauważyć.

Kiedy nic nie stanowi zagrożenia, kiedy nic nie jest złe nie trzeba stawiać żadnego oporu. Nie trzema generować napięć i blokad. Ciało powraca do swojej naturalności i jedności ze wszechświatem. Ciało nie ocenia jakości doświadczeń względem umysłu i pamięci. Po prostu trwa i przejawia siebie w pełni. Beż napięć i bez narzuconych ograniczeń. Całkowicie naturalnie i jasno.

W pewnym punkcie widać, że wszystko jest formą energetyczną, zbiorem wibracji. Nic tu nie jest złe, nic tu nie jest dobre. Jest to moment boskości. Cokolwiek byś nie zrobił, czegokolwiek byś nie doświadczył, wszystko jest w tym jednym polu. Jesteś częścią miłości i zawsze byłeś. Czy czujesz miłość, lęk, radość, rozpacz, nie ma w zasadzie różnicy. Każda forma energii kiedy się pojawia jest boska, jest żywa, istniejąca, pełna indywidualnego piękna.

Cokolwiek pojawi się w ciele, pojawia się z boskiej materii w boskim ciele. Poczuj tą energię w pełni, czymkolwiek by ona nie była. Poczuj ją w pełni świadomie.

. Każde doświadczenie odbywa się to w tej samej przestrzeni stworzenia. Nie ma podziału na boskie i nieboskie. Nie ma potrzeby nigdzie iść. Jest całkowita akceptacja siebie i swoich wibracji. Tu zaczyna się wolność… :)

Pamięć cielesna cz.1

Pamięć działa na zasadzie skojarzeń. Skojarzenia z kolei są pewnymi strukturami energetycznymi o określonych wibracjach. Zapamiętując rzecz, czy zdarzenie ciało tworzy w sobie energie o odpowiedniej formie. Uczy się generować energie o konkretnym kształcie w konkretny sposób. Jeśli rzecz jest zapamiętana, ciało utrzymuje dane energie, najczęściej w nieświadomości. Jednak te energie mają ciągły wpływ na ciało. Dlatego można powiedzieć, że wszystkie wspomnienia są w ciele. Widać to wyraźnie przy różnego rodzaju ograniczeniach, przyzwyczajeniach, przeżytych szokach itp. Wszystko ma odbicie w ciele fizycznym tworząc blokady, napięcia i opory. W tym momencie staje się ważne, by mieć dobry kontakt ze swoim ciałem tak, aby z łatwością zmieniać swoją energetykę cielesną, tym samym zmieniać rzeczywistość.

Kiedy wzorzec energetyczny jest silnie narzucony, ciało od razu zmienia swoje wibracje przyjmując nowy wzór działania. Zaczyna tworzyć w sobie blokady lub kanały dostosowując się do nowego działania zgodnie z nowym narzuconym wzorcem. Przykładowo może zdarzyć się szok, który z miejsca spowoduje napięcie pewnej części ciała i będzie on podświadomie utrzymywany przez resztę życia.

Kiedy wzorzec energetyczny jest często powtarzany, ciało przyzwyczaja się i również trwale zmienia. Zapamiętuje reakcje na dane bodźce lub wzorce zachowania. Tak działa podświadomość i system nauki. Jeśli powtarzamy coś wystarczająco długo podświadomość to zapamiętuje. Tak jest z jazdą na rowerze czy tabliczką mnożenia. Tworzy się wzorzec.

Obie drogi zmiany energetyki podobne są do działania fizycznej siły – taki sam skutek przyniesie duża siła działająca przez krótki okres czasu, jak i mała siła działająca przez odpowiednio dłuższy okres. Dlatego nie tylko mocne zdarzenie potrafi zmienić człowieka, również małe zmiany trwające odpowiednio długo uczą ciało nowych wzorców i przyzwyczajają do nich. Tu przykładem może być działanie afirmacji czy medytacji.

Mechanizm pamięci to nic innego jak umiejętność generowania w sobie odpowiednich subtelnych wibracji energii. A podświadomość najłatwiej operuje uczuciami i emocjami. Z tego jasno widać, ze łatwiej jest zapamiętać emocjonującą scenę z filmu niż skomplikowane formuły matematyczne czy regułki nieodnoszące się w ogóle do uczuć. Mimo to da się zapamiętać nawet „suche” liczby – warto tu zauważyć, że każda liczba ma swój „obraz” mentalny i w pewnym stopniu ustosunkowuje człowieka do siebie. „Jaka jest twoja ulubiona liczba?” – budzi subtelne odczucia i to własnie te formy energetyczne są zapamiętywane w ciele i kojarzone z liczbą.

Kiedy przypominamy sobie zdarzenie, pamięć odnosi się do wibracji energetycznych w ciele. Ciało generuje odpowiednie wibracje dając nam doświadczyć ponownie uczuć, dźwięków czy obrazów (dźwięk i obraz też są energią). Kiedy sobie przypomnimy i zapomnimy, nie stanowi to uciążliwego problemu (chyba, że chcemy pamiętać:) ). Inna sprawa, kiedy jakieś przykre zdarzenie z przeszłości wpływa na nasze całe życie. Wtedy widać wyraźnie, że cały czas trwamy w wibracjach przeszłego zdarzenia czy przyzwyczajenia (nałogu). Warto się od tego uwolnić. W brew pozorom jest to całkiem proste. O czym w dalszej części.

Wszystkie zdarzenia mające miejsce w rzeczywistości są pewnymi strukturami energetycznymi. Ciało, które w tych zdarzeniach uczestniczy dostraja się do nich, tym samym generując w sobie podobne wibracje – jest to właśnie mechanizm pamięci.

Przyzwyczajenie to nic innego jak nieświadome trwanie w pewnych wibracjach i ich nieświadome generowanie w ciele. Ciało nauczone jest tworzyć pewne wibracje przestrzeni, tym samym tworzymy nieświadomie zdarzenia, które odpowiadają tym wibracjom. Zbiór tych najróżniejszych energii tworzy całokształt naszego życia. Warunkuje nasz pogląd na świat, nasze przyzwyczajenia, wzorce działania. To wszystko ma charakterystyczny dla siebie wzór energetyczny, niepowtarzalny dla każdej istoty.

Można powiedzieć, że wszechświat doświadcza najróżniejszych kombinacji energetycznych w poszukiwaniu optymalnej. Wszechświat „szuka” optymalnego istnienia. To co nie jest optymalne nie znaczy, że jest w jakikolwiek sposób złe. Jest to część procesu rozwoju i ma swoje miejsce. Dlatego wszystko jest tak samo ważne. Nie ma znaczenia czy jesteś „dobry” czy „zły”, wszystko ma swoje miejsce i uczestniczy w boskim procesie poznania. Wszystko zmienia swoje wibracje i tworzy nieustanny ciąg boskiej gry.

To co nazywam ciałem jest w zasadzie tożsame podświadomością, warto jednak czasem nazwać coś inaczej, by zyskać szerszy pogląd na sprawę, ujrzeć coś z innego punktu widzenia. To też ma związek z pamięcią.

Ciało działa na zasadzie skojarzeń energetycznych. Jeśli dana rzecz kojarzy się tylko z jedną formą wibracyjną, to można powiedzieć, że brak tu pełnego wglądu w daną rzecz. Przykładowo jeśli noc kojarzy się ze smutkiem, to każda noc, każde wspomnienie o nocy przywołuje wibracje smutku. Po prostu wyobrażenie nocy łączy się z wyobrażeniem smutku we wspólną formę energetyczną. Widzimy noc przez filtr smutku i odwrotnie. Niemożliwe jest wtedy dostrzeżenie samej nocy w pozytywnym aspekcie.

Występuje w pewnym sensie ograniczenie świadomości. I nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że każda rzecz na tym świecie ma swoje powiązanie energetyczne z uczuciami, obrazami i sama w sobie stanowi pewien rodzaj wibracji. Dlatego można powiedzieć, że świat przez nas oglądany jest zawsze subiektywny i bazujący na naszych wibracjach. Nasz świat jest odbiciem naszych myśli. Oglądamy świat przez filtry wibracyjne, balansując nieświadomie na skojarzeniach i znanych wibracjach.

Powstaje niemałe pomieszanie, szczególnie w naszych czasach, kiedy wzorców energetycznych jest od zatrzęsienia. Wystarczy spojrzeć na małe dzieci, które oglądając telewizor coraz dostrajają się do tego co widzą. Przyjmują różne skojarzenia i zmieniają wibracje w swoim ciele. Uczą się żyć trwając w takich, a nie innych wibracjach. Widzą świat ze swojego punktu widzenia, który przybiera postać od sielanki do horroru. Wszystko to odkłada się w ciele.

c.d.n

Wibracyjne uwarunkowania

Cała rzeczywistość widziana z punktu umysłu egotycznego jest zbiorem wyobrażeń, myśli i iluzji. Dlatego rzeczywistość postrzegana jest zawsze przykryta iluzją. Nasze doświadczenie rzeczywistości jest subiektywne, każdy ma o niej inne wyobrażenie. Można powiedzieć, że cząstka świadomości „zamknięta” w ciele tworzy własną indywidualną iluzję rzeczywistości. Przez to doświadcza specyficznych wibracji.

Warto uświadomić sobie mechanizm tworzenia osobistej rzeczywistości. Tym samym uświadomić sobie swoje własne ograniczenia, które sami na siebie nakładamy. To może stać się punktem zwrotnym na naszej drodze. Jakakolwiek by ta droga nie była, jest tylko pewnym wyobrażeniem, obarczona subiektywnością postrzegania. Czy da się przekroczyć ograniczenia percepcji?

Kiedy myślisz o jakiejś rzeczy, świadomość skupia pewną energię i tworzy myślokształt. Twoja świadomość tak na prawdę jest cząstką świadomości totalnej. Nie jest niczym ograniczona, jednak kiedy tworzy myśl, sama siebie ogranicza do pola tej właśnie myśli. Zostaje zamknięta w danej myśli.

Podobnie dzieje się z uczuciami. Pewna cząstka świadomości globalnej, przejawiająca się w „twoim” ciele, ogranicza się do wybranych wibracji energetycznych, tworząc energię uczucia.

Wszystko jest zanurzone w świadomości, która przybiera określone formy. Nic więcej tu nie ma. Jest świadomość, która zamyka swoją totalność w wąskiej formie. To daje poczucie „małości” w stosunku do świata, który wydaje się przejawiać nieskończoną ilość form. Jednak różnorodność tych form wynika tylko z „podzielenia” świadomości i samoograniczenia.

Samoograniczenie daje też poczucie odrębności od całego istnienia. Jest to spowodowane utożsamianiem się z własną wizją wszechświata. Utożsamianiem się z ciałem (fizycznym, astralnym, czy też mentalnym). Tu warto zwrócić uwagę, że wychodzenie poza ciało, jak też działanie na płaszczyźnie mentalnej również ma cechy iluzji oddzielenia. Występuje podmiot i przedmiot. „Ja” i „coś”. Ciągle jest to przestrzeń dualizmu. Pewne wyobrażenie, które jest kreowane przez samoograniczającą się świadomość totalną.

Człowiek jest na tyle zaawansowanym przejawem świadomości, że może nią dowolnie ogniskować (kierować), tym samym organizując energię w jej polu.

Kiedy dziecko poznaje świat, jego świadomość organizuje pełno myślokształtów, tym samym określa rzeczywistość wokoło siebie. Tworzy iluzję. Świadomość sama zamyka się we własnoręcznie stworzonych pojęciach. Potem posługuje się nimi, by poruszać się po rzeczywistości.

Istota ludzka jest otoczona gromadą form myślowych, które przysłaniają doświadczanie. Świadomość przemiesza się w ich obrębie, jednak nie wychodzi poza nie. Dlatego tak trudno czasem pójść o krok dalej w rozwoju. Po prostu nie chcemy zmieniać ustalonego już światopoglądu (bo niby dlaczego?). Takie podejście powoduje, że błądzimy w świecie iluzji, poruszając się tylko i wyłącznie na znanych sobie terenach istnienia.

Świadomość porusza się od jednej myśli, do drugiej, od jednego uczucia do drugiego. Nie jest w stanie zatrzymać się ponad nimi i obserwować. Jest zupełnie utożsamiona i zamknięta w tych myślach. Tworzą się filtry percepcji, których nie widać, a które zmieniają rzeczywistość postrzeganą. Przykładowo osoba wypełniona smutkiem widzi wszędzie smutek. U człowieka radosnego z kolei, wszystkie zdarzenia są w tonie wibracji radości, co tworzy ogólnie radosne życie. Każde zdarzenie jest interpretowane i podporządkowywane znanym wibracjom. Tak więc cały czas świadomość porusza się po rzeczywistości, posługując się starym światopoglądem. Ogląda świat przez specyficzne dla siebie filtry.

Ciekawą rzeczą jest to, ze ogólne wibracje (wzorce energetyczne) przenoszą się z wcielenia na wcielenie. Nie musi chodzić o różne wcielenia jednej duszy zgodnie z teorią reinkarnacji. Samo przekazywanie wzorców od rodzica do dziecka jest właśnie tym procesem, gdzie jedno wcielenie świadomości przekazuje energię drugiemu wcieleniu. Tak więc przez wiele wcieleń można utrzymywać wibracje np.: lęku, zagubienia, niespełnienia czy radości, naturalności i spełnienia. Nawet nie zdając sobie sprawy z natury tych wibracji i nie dostrzegając ich. Wtedy przyglądamy się tylko zdarzeniom zewnętrznym, nie rozumiejąc przyczyn – czyli wibracji ogólnych, w których obraca się świadomość.

Każde zdarzenie dziejące się w rzeczywistości jest interpretowane i wywołuje odpowiednią reakcję. Następuje dostrojenie się do pewnych wibracji, znanych z przeszłości. Ma to ścisły związek z nabytym w przeszłości światopoglądem. Przykładowo widząc dentystę, człowiek dostraja się automatycznie do wibracji strachu. Jest to część wyobrażeń o świecie, jakoby istota nazwana dentystą sprawia mojemu ciału ból. Jednak tego bólu nie ma w teraźniejszości, jest w umyśle i może wpływać na aktualny stan emocjonalny.

Świadomość widząc pewne podobne zdarzenia, dostraja się do znanych i ogólnych wibracji, w tym wypadku lęku. Wszystko to opiera się na interpretacji rzeczywistości i ma przyczynę w ogólnej tendencji do subiektywnego oceniania, czy też przyczynowej wibracji w polu człowieka.

Jest to cały mechanizm reakcji na bodźce zewnętrzne. Raz wyuczony jest powtarzany przez cały czas, aż do zmiany wzorca przyczynowego. Świadomość porusza się po starych myślokształtach, grając w jednej gamie (wibracji przyczynowej). Widzi wszystko przez filtr, który barwi świat na dany kolor. Można widzieć wszędzie zagrożenie czy smutek, ponieważ ma się w sobie właśnie te energie. Dzieje się do momentu, aż je zmienimy lub uświadomimy sobie ich iluzję.

Tak dochodzimy do najważniejszej rzeczy. Do uświadomienia sobie, że każda ocena, każda reakcja, każde wyobrażenie jest tylko pewnym energetycznym ruchem. Ruch ten powstał na bazie wzorca przyczynowego (np. jakiegoś pierwotnego zdarzenia, które emocjonalnie wpłynęło na postrzeganie świata). Wzorzec ten ma wpływ na wszystkie zewnętrzne działania i zdarzenia.

Świadomość ciągle błądzi na poziomie myśli, uczuć, interpretacji i innych energii. Nie jest świadoma pierwotnego filtru, który nakreśla jakość zdarzeń przez wiele wcieleń. Jest to podobne do ogólnej wibracji cywilizacji i niesie za sobą wiele bólu, niezrozumienia i lęku. To proces, w którym całe społeczeństwo przekazuje i rozwija dane wzorce społeczne, szerząc negatywne i niekoniecznie potrzebne emocje. Świadomość utrzymująca te niekorzystne wibracje, zniża się do poziomu emocji, uczuć czy myśli, tym samym tworząc ból i cierpienie. Trwa na poziomie myśli, uczuć i zewnętrznych skutków, nie dostrzegając przyczyn tego wszystkiego. Traci wtedy wgląd w całość procesu i utożsamia się ze skutkami. Przykładowo utożsamia się z myślami, będąc na poziomie mentalnym lub z uczuciami astralnymi, tworząc sobie własny świat. Tak przez wiele wcieleń, bawi się iluzjami, ograniczeniami. Trwa w podobnych wibracjach przyczynowych, w ogóle nie wychodząc ponad iluzję. Tak powstaje pewne więzienie dla świadomości. Jest złapana we własną pułapkę myśli i interpretacji, zamknięta we własnym społecznie akceptowanym i tworzącym cierpienie świecie.

Przypominając sobie to co napisałem