Archiwa kategorii: Duchowe inspiracje

Święty człowiek karmi psa

Był raz święty człowiek, który żył w stanie ekstazy, lecz wszyscy uważali go za obłąkanego. Pewnego dnia, gdy użebrawszy jedzenia we wsi, usiadł przy drodze i zaczął jeść, podszedł do niego pies i spojrzał na niego pożądliwie. Święty człowiek zaczął wtedy karmić psa; najpierw sam brał kęs, potem dawał kęs psu, tak jakby i on i pies byli starymi przyjaciółmi. Wkrótce wokół obydwu zgromadził się tłum, żeby obserwować ten niezwykły widok. Jeden z mężczyzn z tłumu szydził ze świętego człowieka. Powiedział do innych: „Czegóż można się spodziewać po kimś tak szalonym, że nie jest w stanie odróżnić człowieka od psa?” Święty człowiek odpowiedział: „Czemu się śmiejesz? Czy nie widzisz Wisznu siedzącego z Wisznu? Wisznu jest karmiony i Wisznu dokonuje karmienia. Więc czemu się śmiejesz, o Wisznu?”

 

A. De Mello – Modlitwa Żaby

 

O rozgwieździe

Zasłyszałem ostatnio ciekawą, niezwykle inspirującą historię, którą chciałbym się z Wami podzielić.

To historia o chłopcu i dziadku, którzy wybrali się wspólnie na plażę. Akurat właśnie przyszedł odpływ, morze zaczęło się wycofywać i pozostawiło za sobą tysiące rozgwiazd. Leżąc na piasku i będąc niemiłosiernie opiekane przez słońce, niechybnie czekała je śmierć. W pewnym momencie dziadek zauważył, jak mały chłopiec bierze jedną w rękę i wrzuca z powrotem do wody. Następnie wraca, chwyta następną, wrzuca do wody – i tak w kółko. Podszedł do niego i pyta:

-Wnuczku, dlaczego to robisz? W końcu, plaża jest ogromna, takich plaż są wokoło setki, na każdej z nich tysiące rozgwiazd, nie jesteś w stanie uratować każdej! Jaka więc to ma znaczenie?

-Na pewno ma to znaczenie dla tej, którą właśnie wrzuciłem do wody! – odparł wnuczek.

Tak samo w życiu, może się wydawać, że nie robimy nic wielkiego, w końcu, na świecie są tysiące, ba, miliony albo i nawet miliardy ludzi, z którymi nigdy się nie zetkniemy i na których życie nigdy nie będziemy mieć wpływu. Niemniej – na pewno mamy wpływ na tą niewielką grupę, która jest wokoło nas, więc warto podjąć wysiłek. Właściwie, to nawet nie trzeba nic robić – wystarczy uczciwie zająć się samym sobą… To bywa często bardziej inspirujące dla innych ludzi niż misyjne, nawracające mowy (których, zasadniczo, nie praktykuję).

Spodobała mi się ta historia, gdyż w pewnym momencie zacząłem wątpić, czy cokolwiek robię ma głębszy sens. Następnie usłyszałem tą historię po czym dostałem życzenia, wklejone nieco wcześniej – i dzięki temu zrozumiałem, że nawet jeśli nie dotykam milionów, to i tak wpływam jakoś na tą grupę ludzi, która jest najbliżej mnie. I wpływam też na siebie. I cieszy mnie tym bardziej to, że jest to pozytywny wpływ. I najciekawsze jest to, że Ty również taki wpływ masz. Juppi! :)

Elijah

Czystość zen – Lemn

Czasem się mnie pytają – czym jest zen?

Za każdym razem mam inną odpowiedź.

Nie wiem jak można określić pustkę.

Nic stałego czy czegoś nieokreślonego nie przypisuje się do stałej definicji.

Być może dlatego najlepiej jest podawać za każdym razem inną odpowiedź.

Zawsze mówię to, co mi pierwsze przychodzi na myśl.

Najpierw to czuję, dopiero później staram się to przetłumaczyć na nasz język.

Słysząc słowo zen rozglądam się w około i w jednej chwili staję się świadomy całego piękna jakiego mogę doświadczyć.

Odczuwam zarazem coś wielkiego, przestrzeń o niezwykłej mocy i spokoju.

Jest to subtelne odczucie, bardzo delikatne i dające mi realną radość.

Teraz pytając się mnie o zen na myśl przychodzi mi jedno – czystość.

Czystość umysłu zen to lśniąca przezroczystością szyba, która doskonale pokazuje rzeczywistość – nie jest wybrudzona myślami.

Rzeczywistości nie sposób opisać – na jedną rzecz jest milion definicji i wszystkie są poprawne a można wymyśleć ich jeszcze nieskończenie wiele więcej.

Dlatego najlepiej nic nie mówić.

To jest właśnie ta czystość, która nie mąci obrazu.

Nie ma definicji, nie ma porównań, nie ma walki i nie ma czego poszukiwać.

Pozostaje tylko wielki spokój i czysty przekaz.

Dbajmy więc o czystość swojego umysłu.

Nawet ty nie należysz do siebie

A Budda powiedział: „Ta ziemia jest moja, ci synowie są moi” – takie są słowa głupca, który nie rozumie, że nawet on nie należy do siebie. Naprawdę nigdy nie posiadasz rzeczy, Masz je tylko na chwilę na przechowaniu. Jeśli nie jesteś w stanie ich oddać, to one cię trzymają. Cokolwiek cenisz jak skarb, musi być trzymane w zgłębieniu dłoni, jak trzyma się wodę. Starasz się to pochwycić i już tego nie ma. Przywłaszcz to sobie, a usmarujesz to. Uwolnij i jest na zawsze twoje

Anthony de Mello „Modlitwa Żaby”

Niespełniony Atani

W Indiach żył sobie pewien pastuszek imieniem Atani. Był on bardzo szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Codziennie wstawał rano, brał swój flecik i wędrował na zielone pastwiska wraz ze swoimi krowami. Podczas gdy zwierzęta się pasły Atani chodził sobie po łąkach i lesie, grał na swoim fleciku, śpiewał, tańczył, czasem rzeźbił w drewnie – rozwijał się zupełnie swobodnie i robił to co chciał.

Pewnego dnia usłyszał od wędrowca opowieści o miastach pełnych smutku i niespełnienia, gdzie ludzie ciągle za czymś gonią i nigdy nie są szczęśliwi. Atani był tym zaskoczony, nawet nie wiedział co to jest niespełnienie. Nie wiedział jak to mozna zrobić, jak to poczuć, a że był bardzo tego ciekawy poszedł zapytać się o radę pewnego sadhu.

– Mistrzu, powiedz mi. Jak doświadczyć smutku i niespełnienia? – Zapytał pastuszek.

– Chłopcze, jest pewien sposób. Ale to nie takie proste. Widzisz, cały świat jest poruszany samostnie przez siły przyrody, zwane gunami. Wszystko co jest, samoistnie dąży do spełnienia czy to człowiek, czy ptak. Nie trzeba nic robić. Jednak ludzie zachodu korzystają ze swoich umysłów by czuć smutek i niespełnienie. Powiem Ci teraz jak to robią.

Pierwszym krokiem jest określenie siebie i swoich cech. Drugim krokiem jest stworzenie pragnienia czegoś, czego się nie ma. Dalej trzeba się zatracić w dążeniu do osiągnięcia tej cechy. Niespełnienie przyjdzie samo.

– Dziękuję mistrzu! – rozradował się – Spróbuję tak zrobić –

Atani długo myślał jakby tu poczuć niespełnienie. Przypomniał sobie, że pewnego razu widział bardzo silnego człowieka, który podnosił wielkie kłody drzewa. A że pastuszek był wątłej budowy ciała, pragnienie stania się wielkim było w sam raz aby stworzyć poczucie niespełnienia. Codziennie więc chodził i powtarzał „Chcę być wielki i silny, by móc podnosić wielkie drzewa.” Z dnia nadzień czuł się coraz słabszy i coraz bardziej nie na miejscu. Zapomniał o swoim fleciku i zabawach w lesie. Całe dnie próbował podnosić bezskutecznie drzewa. Zatracil się w dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu i… po raz pierwszy w życiu poczuł niespełnienie. Uwierzył, że jego ciało może stać się wielkie i silne by wyrywać drzewa – jednak takie nie jest. Czuł się z tego powodu smutny… Teraz już wszystko rozumiał.

Usiadł wtedy pod drzewem i zaczął rozmyślać. – Jakże smutni muszą być ci ludzie, którzy są niespełnieni. Dlaczego myślą, że powinni być gdzie indziej niż są? To przynosi złe uczucia. Nie chcę już tego czuć. Po co mi być silnym? Już nie chcę być wielkim i silnym, moje ciało i tak nie rośnie.

Po tym zdarzeniu nigdy nie próbował już być niespełnionym i powrócił do swego pełnego radości życia.

List do Ciebie – autor anonimowy

MÓJ DROGI…, KOCHAM CIĘ!!! Kiedy otrzymasz ten list, rozejrzyj się wokół i pocałuj kogoś mówiąc mu: „Kocham Cię!”. Słowami tymi obdarzaj swoich bliskich i znajomych. List ten przyniesie ci szczęście, radość, miłość, sukcesy… wszystko co najlepsze. Przyniesie ci cud za cudem.

MYŚL JEST TWÓRCZA. Możesz więc uczynić wszystko swoimi myślami. W ciągu każdej doby poprzez twój umysł przepływa około 50.000 myśli. Przeciętny człowiek sam wytwarza około 25%, pozostałe dopływają do ciebie drogą telepatii od innych ludzi i z kosmosu. Za każdą myśl, którą wysyłasz, odpowiadasz ty sam. Każda bowiem pozytywna myśl tworzy szczęście, radość, dobro, piękno, sukcesy… Natomiast myśl negatywna przyczynia się do szerzenia zła, destrukcji, wojen…

Popatrz na swoje otoczenie, środowisko – efekt myśli twoich i twoich znajomych. Efekty twojego życia to wypadkowa twoich myśli pozytywnych i negatywnych. Od dnia dzisiejszego masz szansę dołączyć do twórców piękna, dobra, pokoju szczęścia, sukcesów… oczywiście poprzez twoje pozytywne myślenie. Jesteś w stanie zrealizować każde twoje pragnienie. Wystarczy wierzyć w to, że wszystko jest możliwe i wykreować to. Można narysować czy opisać, co chcesz i… głęboko oddychając w pełnym relaksie podziękować Bogu, że to już masz. Powtarzasz to aż do skutku.

Pamiętaj: myśl jest twórcza! Odtąd twoje życie jest jednym cudem za drugim. Tworzysz je sam swoimi pozytywnymi myślami.

Niechaj szczęście, pokój, radość, sukcesy… wszystko co piękne i dobre, Boskie, rozprzestrzenia się w życiu Twoim i twoich bliskich, w naszym kraju, w świecie.

KOCHAM ciebie I CAŁY ŚWIAT. Ty również kochaj siebie i wszystko co cię otacza. Jesteś cudownym darem dla świata i świat jest cudownym darem dla Ciebie. Wszystko co dajesz, wraca do ciebie pomnożone. Bądź więc Bosko hojny i Bosko szczodry. Od tej chwili wszystko co najlepsze należy do Ciebie, bo ty tak chcesz i tworzysz swoimi pozytywnymi myślami. Bądź szczęśliwy – to twoja droga. Zaproś do tej wspaniałej zabawy swoich bliskich i znajomych, wysyłając kopię tego listu tym, którym życzysz jak najlepiej. Niech cuda zdarzają się również w ich życiu. Niech oni również świadomie tworzą swoje życie, swoje szczęście.

Wszystko co nie jest miłością jest wołaniem o pomoc. Niech więc w twoim życiu i otoczenia zawsze towarzyszą Ci:

PRAWDA, PROSTOTA, i MIŁOŚĆ.

Kody zniewolenia – Krzysztof Myśl

Zakodowane jest nasze życie,
tkwimy w niemocy żelaznym uchwycie,
zakodowane jest nasze ciało,
przez lata życia, by wciąż cierpiało.
Gdy się rodzimy, jesteśmy niewinni,
robimy to, cośmy powinni,
bawimy się i radości doświadczamy,
pamięć miłości jeszcze w sobie mamy.
Lecz czas szybko mija i świadomość życia
pakuje nam kody w niewinność z ukrycia.
Zapominamy, że z nieba przyszliśmy.
że niebo na Ziemi tworzyć mieliśmy.
Słuchamy tego, co nam inni każą,
nieświadomi, że z posługą obce kody włażą.
Zaczynamy chorować, bo się z tym nie zgadzamy,
lecz do dziecięcej miłości już nikły dostęp mamy.
Idziemy do szkoły i znów nas kodują,
w strachu i służalstwie każdego wychowują.
Ksiądz na religii straszy Bogiem każącym,
koduje szatanem w kościół wątpiącym.
Przyjmujemy kody, żeśmy grzeszni od urodzenia,
że tylko przez kościół świat na lepszy się zmienia.
Brniemy w tym kłamstwie, szukając na zewnątrz Boga,
bo nas zakodowano, że to jedyna do nieba droga.
Rodzice nasi, korzystając z naszej miłości,
zmuszają nas do powielania swoich błędów młodości.
Niby nas kochają, lecz ciągle kody dają,
chyba już nie wierzą, że nad sobą władzę mają.
I dalej brniemy w życia ślepym zaułku,
przyjmując komunię świętą w kościółku.
Od tego momentu Boga, swego przyjaciela,
zjadać będziemy w kościele co niedziela,
będziemy pić jego krew dla jego chwały,
kodując się dalej, jaki człowiek mały.
Idziemy przez życie z coraz większym kodów bagażem,
pakując podarki niemocy od ludzi z większym stażem.
W szkole się uczymy wszystkiego, tylko nie miłości,
kodując się na innych w uczuciach uległości.
I wtedy co niektórzy budzą sie z letargu,
nie chcą uczestniczyć w życiu dusz przetargu,
znajdują prawdę w sobie, z Bogiem rozmawiają,
budząc strach w innych, że wpływ na życie mają,
są izolowani w życiu społeczeństwa
za odbieranie kościołowi władzy palmy pierszeństwa,
że się ośmielili iść inną drogą, jak kościół każe,
i zamiast cielce miłość i prawdę wnoszą na ołtarze.
Ci, co Boga w swoim sercu do tej pory nie odkryli,
do końca się zamkną i pod dyktando władzy będą żyli.
Sakrament bierzmowania wetrze się w ich Boskie ciało,
żeby służyli hierarchii, gdyż kościołowi jest wciąż mało.
I tak docieramy do wieku mocy dojrzewania,
tłumi się pod strachem energię naszego wzrastania.
Nikt nam nie tłumaczy, jak wielką mocą dysponujemy,
gdyż nieświadomi dobrymi niewolnikami systemu zostaniemy.
Kształcić się będziemy przez lata w wielkim stresie,
nie zdając sobie sprawy, że wiedza jest w nas, a nauczyciele w lesie.
Kończąc naukę, zasilamy szeregi bezrobotnych armii,
licząc na to, że władza i kościół nasze ciała nakarmi.
Gdy już tak tkwimy w niewoli i chorzy z uzależnienia,
nasze dusze wołają o pobudkę ze snu niemocy spełnienia.
I niektórym się udaje zerwać kody nieświadomości,
zdobywając Boską wiedzę napełniając się uczuciem miłości,
zasilając szeregi ludzi pragnących wolności,
doprowadzając tym system do uczucia wściekłości.
Lecz większość niestety we śnie swym zostaje,
licząc wciąż na to, że przy bogatym i głodny się naje.
Większość też ludzi sakrament małżeński przyjmując,
kochaną osobę wiąże, fałszywą miłością kodując.
I rodzą się dzieci Boże w biedzie i braku miłości,
byle było ich więcej, to kod kościoła dla swej chciwości.
Kościół i władza obdzierają nas z ostatniego tchnienia,
zabierając nam godność i możliwość samostanowienia.
Ci, co szczęście mają, pracować będą w pocie czoła,
kodując się na ciężkie życie, smutek rozsiewając dookoła.
Smutki i żale nasze zatopione w oparach alkocholu
wprowadzać będą zakłócenia i kody niemocy w ziemskim polu.
Bogaci jeszcze bardziej bogacić się będą,
nie wiedząc, że tacy do wnętrza klucza nie zdobędą.
Z każdym oddechem materialnego uzależnienia,
będą patrzyli w swą duszę z pozycji własnego cienia.
Jednak i z nich co niektóry ze snu się obudzi
i zapał do gromadzenia w swym sercu ostudzi.
Gdy pojmą, że bogactwo i władza żądzą światem iluzji,
zdejmą kody niewiedzy, budząc świat miłości, energii fuzji,
i będą pionierami, głosząc prawdę w społeczeństwie,
że życie bogate na zewnątrz jest fałszem w bezpieczeństwie,
że świątynią Boga jest nie budynek kościelny,
że ci, co tak myślą, w niewiedzy służą mocom piekielnym,
że Bóg umiłował tylko jednego przedstawiciela,
tego, co w nas żyje i jego nauki w życie wciela.
Lecz takich osób jest i będzie bardzo niewiele,
będą szykanowani i opuszczą ich przyjaciele,
fałszywi zresztą, drżąc ze strachu o egzystencję,
oddadzą swą wolności prawdę w pazerne władzy ręce.
I większość z nich będzie, nie mogąc z kodami sobie dać rady,
szukać na zewnątrz pomocy korzystając z lekarza porady.
Dożywając kwiecia wieku, wieku swego przekwitania,
dusze bardzo wielu ludzi zanucą pieśń rozstania,
pieśń rozpaczy dla ciała, dla duszy westchnienia,
że znowu w tym wcieleniu mało było zrozumienia,
co jest w życiu ważne, po co tu żyliśmy,
za jaką prawdą w świecie ciągle goniliśmy.
Niektórzy odeszli, lecz inni pozostają,
dalszą szansę nauki od swej duszy dostają.
I znowu tylko garstka z nich oprzytomnieje,
że życie to nie starość, co jak metal rdzewieje,
że ważna jest miłość do wszelkiego stworzenia,
by u schyłku życia mieć poczucie zjednoczenia,
że każda istota, co z miłości się tworzy,
nasze serca na wszechświat jedności otworzy.
Uczyć też będą ci szanowni ludzie,
że żyjąc dla pieniędzy żyje się w ułudzie,
że goli tu przyszliśmy i goli odejdziemy,
że tylko w miłości swe spełnienie znajdziemy.
Lecz i oni, gdy odejdą, już na to wpływu nie będą mieli,
złożą ich kości na cmentarzu grobie, choćby tego nie chcieli.
Ostatni kod przyjmą od swego martwego ciała,
że gdy zapłacą za pogrzeb, w niebie ich czeka chwała.
I skończyć w zasadzie tę smutną opowieść można by było,
żeby nie myśl, że bez pieniędzy i władzy lepiej by się żyło.
Bo cóż nam dają te wszystkie kody władzy i kontroli,
niszczą nasze ciała i psychikę trzymają w niewoli,
wyciskują uczucia nienawiści, pogardy i strachu,
gdyż są zła mistrzami iluzji w swym piekielnym fachu.
A gdyby tak spojrzeć na życie nasze z dobrej strony
i mieć wszystkie stworzenia i miłość przed złem do obrony,
żyć chwilą obecną, widzieć w każdym swe odbicie Boskie,
być Bogiem za życia i prowadzić życie beztroskie,
wierzyć w swą moc, o której Chystus opowiadał,
być taki jak on, by każdy świadectwo prawdzie dawał.
Nie będzie morału z tej długiej o życiu opowieści,
scenariusz niech każdy napisze sam, a życie jego prawdę obwieści.

źródło: magazyn Nexus 2/2003 (32)
http://www.nexus.media.pl

Krzysztof Myśl

Subhuti i Pustka

A.DeMello – Modlitwa żaby t.1

„Uczeń Buddy, Subhuti, nagle odkrył bogactwo i pełnię pustki; uświadomił sobie, że wszystko jest nietrwałe, niezadowalające i pozbawione wewnętrznego sensu. W tym nastroju niebiańskiej pustki zasiadł w błogości pod drzewem, gdy nagle do okoła niego zaczęły spadać kwiaty.

A bogowie szeptali:

– Jesteśmy zachwyceni twoimi wzniosłymi naukami o pustce.

Subhuti odparł:

– Ależ przecież nie powiedziałem słowa na ten temat.

– To prawda – rzekli bogowie – Nie mówiłeś o pustce, nie słyszeliśmy o pustce. To jest prawdziwa pustka.

I deszcz kwiatów nadal padał.”

Teraz – Inspiracje

Mogłoby się wydawać, że chwila obecna jest tyko jedną z wielu, wielu chwil. Każdy dzień wydaje się składać z tysięcy chwil, w których wydarzają różne rzeczy. Ale Jeżeli przyjrzysz się uważniej, czy możesz zaprzeczyć, że jest tylko jedna chwila – zawsze. Czy życie, kiedykolwiek, nie jest tą chwilą?

Ta jedyna chwila-TERAZ-jest jedyną rzeczą, od której nigdy nie możesz uciec, jedyny pewnik w twoim życiu. Co by się nie wydarzyło, jak bardzo by się twoje życie nie zmieniło, jedno jest pewne: zawsze jest TERAZ.

Skoro nie ma ucieczki od TERAZ, to dlaczego nie przyjąć go serdecznie, nie zaprzyjaźnić się z nim?

***

Kiedy jesteś zaprzyjaźniony z chwilą obecną, czujesz się jak u siebie w domu, nie zależnie od tego, gdzie jesteś. Jeżeli nie czujesz się w TERAZ jak u siebie w domu, to dokąd byś nie poszedł, będziesz zawsze odczuwał niepokój.

***

Chwila obecna Jest laka, jaka jest. Czy pozwolisz jej być?

***

Podział życia na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zosta! stworzony przez umysł i jest zwykłą iluzją. Przeszłość i przyszłość są wytworami myśli, umysłową abstrakcją. Przeszłość można pamiętać tylko TERAZ. To, co pamiętasz, to wydarzenie, które miało miejsce w TERAZ i pamiętasz je TERAZ. Przyszłość, kiedy nadejdzie, staje się TERAZ. Jak widzisz jedyną rzeczywistością, rzeczywistością, która zawsze ]est, Jest TERAZ.

***

Utrzymywanie uwagi w TERAZ nie neguje twoich życiowych potrzeb. Uznajesz to, co jest najważniejsze. Potem możesz zająć się mniej ważnym z większą łatwością. Nie mówisz: „Nie będę się już niczym zajmował, bo istnieje tylko TERAZ”. Nie – Najpierw musisz odnaleźć to, co jest najważniejsze i uczynić TERAZ swoim przyjacielem, nie wrogiem.

Uznaj je i szanuj. Kiedy TERAZ staje się podstawą i zasadniczym przedmiotem twojej uwagi życie przebiega bez zakłóceń.

***

Zmywanie naczyń, kreślenie strategii firmy, planowanie podróży – co jest ważniejsze: to co robisz czy rezultat, jaki chcesz osiągnąć? Ta chwila czy Jakaś przyszła chwila?

Czy traktujesz tę chwilę jak przeszkodę, którą musisz pokonać? Czy czujesz, że jest przyszli chwila, do której chcesz dotrzeć, która jest ważniejsza?

Prawie wszyscy tak żyją przez większość czasu. Skoro przyszłość nigdy nie nadejdzie, chyba że jako teraźniejszość, to taki sposób życia jest szkodliwy. Wyzwala w tle stały podkład niepokoju, napięcia i niezadowolenia. Nie uznaje życia, które jest chwilą obecną i nigdy czymś, co nie jest chwilą obecną.

Poczuj energię w swoim ciele. To cię zakotwicza w TERAZ.

***

Nigdy nie weźmiesz na siebie odpowiedzialności za życie, dopóki nie weźmiesz odpowiedzialności za tę chwilę – TERAZ. Tak jest, ponieważ TERAZ jest jedynym miejscem gdzie można znaleźć życie. Wziąć odpowiedzialność za życie, znaczy nie stawiać wewnętrznego oporu temu, co jest, nić spierać się z tym, co się wydarza. Iść z życiem równym krokiem.

TERAZ jest, jakie jest, bo inaczej być nie może. Buddyści zawsze wiedzieli a fizycy teraz potwierdzają, że rzeczy i wydarzenia nie są od siebie odizolowane. Mimo pozornego podziału, wszystko jest ze sobą powiązane, jest częścią całego kosmosu, który wytworzył postać, jaką przybiera ta chwila.

Kiedy mówisz „tak” temu co jest, współistniejesz z mocą i inteligencją samego Życia. Tylko wtedy możesz zmieniać świat na lepsze.

Prostym, ale ważnym ćwiczeniem duchowym jest akceptacja wszystkiego, co się wydarza w TERAZ – wewnątrz i na zewnątrz.

***

Kiedy kierujesz uwagę na TERAZ, stajesz się czujny. To tak, jakbyś się przebudził ze snu, ze snu myśli, ze snu przeszłości i przyszłości. Taka jasność, taka prostota. Nie ma miejsca na tworzenie problemów. Tylko ta chwila, taka, jaka Jest.

***

Z chwilą, kiedy kierujesz uwagę na TERAZ, pojmujesz, że życie jest święte. We wszystkim, co odbierasz swoimi zmysłami, kiedy jesteś obecny. Jest świętość. Im więcej przebywasz w TERAZ, tym bardziej odczuwasz prostą ale głęboką radość istnienia i świętość wszelkiego żvcia.

***

Ludzie często mylą TERAZ z tym, co wydarza się w TERAZ, ale to nie to. TERAZ Jest głębsze od tego. co się w nim wydarza. Jest przestrzenią, w której się wydarza.

Nie myl więc treści tej chwili z TERAZ. TERAZ jest głębsze od jakiejkolwiek treści, która się w nim pojawia.

***

Kiedy wkraczasz w TERAZ, wychodzisz poza swój umysł i jego zawartość. Nieustający potok myśli zwalnia. Myśli nie pochłaniają już całej twojej uwagi, już całkowicie cię nie wciągają. Pojawiają się przerwy między myślami – przestrzeń, CISZA. Zaczynasz spostrzegać swoją głębię i bezmiar.

***

Myśli, emocje, postrzeganie zmysłowe i wszystko, czego doświadczasz, stanowi treść twojegi życia. „Moje życie” – z tego czerpiesz poczucie tego, kim jesteś i „moje życie” jest treścią, przynajmniej tak ci się wydaje.

Stale umyka ci najbardziej oczywisty fakt: twoje najgłębsze poczucie Jam Jest nie ma nic wspólnego z tym, co się w twoim życiu wydarza, nic wspólnego z treścią. To poczucie Jam Jest i TERAZ stanowiąjedno i nigdy się nie zmieniają. W dzieciństwie, podeszłym wieku, w zdrowiu, czy chorobie, w powodzeniu, czy niepowodzeniu. Jam Jest — obszar teraźniejszości – pozostaje niezmienny na najgłębszym poziomie – Zwykle myli się go z treścią, tak więc doświadczasz Jam Jest lub TERAZ niewyraźnie i niebezpośrednio, poprzez treść własnego życia – Innymi słowy twoje poczucie Jam Jest jest przesłonięte przez wydarzenia, potok myśl i przez inne rzeczy z tego świata. TERAZ jest przesłonięte przez czas.

No i zapominasz o swoim zakorzenieniu w Bycie, o swojej świętej rzeczywistości i zatracasz się w świecie. Zamęt, gniew, depresja, przemoc i konflikt pojawiają się, kiedy człowiek zapomina kim jest.

A przecież tak łatwo jest zapamiętać prawdę i wrócić do domu: nie jestem moimi myślami. emocjami- postrzeganiem zmysłowym ani doświadczeniami. Nie jestem treścią mojego życia. Jestem Życiem. Jestem przestrzenią w której wszystko się wydarza. Jestem świadomością. Jestem TERAZ. Jam Jest.