Archiwa tagu: szczęście

9.10 Ziemia, planeta miłości

Tytuł tego rozdziału może dla niektórych brzmieć zbyt słodko i utopijnie. Ktoś może to określić jako uganianie się za new age`owskimi mrzonkami, wizjami marzyciela, teoretyka bujającego w obłokach. Jeśli ktoś tak postrzega, jest to dla niego prawdą. Być może ten ktoś żyje we własnym „prawdziwym” świecie, z „prawdziwymi” poglądami i opiniami. Realista-racjonalista. Tylko czy takim ludziom zawdzięczamy postęp?

Cały wszechświat jest stworzony z ruchu energii. Wszystko jest złączone pewnym magnetyzmem. Jest on polem, które utrzymuje wszystko w stanie ruchu. To pole można nazwać polem miłości. Jest ona tłem dla wszelkich zdarzeń w przestrzeni. Otacza wszystko i jest przyczyną wszystkiego. Cały układ słoneczny został stworzony pod wpływem pewnej woli – sprecyzowanego ruchu energii. Jest to energia miłości, która utrzymuje wszystko w stanie istnienia. Utrzymuje nieustanny ruch i sploty energii o różnych wibracjach. Planeta ziemia jest doskonałym miejscem do wzrostu świadomości. Wszystkie warunki są tu doskonale wyważone i optymalne. Wszystko, czego potrzebuje świadomość do rozwoju już tu jest. Naturalny proces rozwoju ma na tej planecie doskonałe pole do działania. Jesteś przejawem tego procesu. Cała ludzkość jest manifestacją miłości istnienia. Jesteśmy tu po to, by doświadczać siebie.

Aby zmiana była globalna muszą w niej uczestniczyć wszyscy. Ty również. Nie warto liczyć, że zmiana nastąpi pod wpływem władzy, rządu czy mistrzów duchowych. Oni stanowią cząstkę tego procesu. Zmiana zależy od Ciebie. Twój świat zależy od Ciebie. Twoje działanie zależy od Ciebie. Co z tym zrobisz? Jest też twoim wyborem.

Jest możliwość, aby ta ziemia stała się rajem. Jest możliwość stworzenia też piekła. Cały ten czas jest określony przez indyjskich mędrców jako Kali Juga -jest to wiek nieświadomości, hipokryzji i kłótni. Cała ta cywilizacja jest zmaterializowaną nieświadomością i zagubieniem. Jest wypadkową tego, co przyniósł umysł. Człowiekowi trudno jest ulepszyć naturę, dlatego wszelkie próby zbudowania cywilizacji doskonałej i nienaturalnej nie przyniosły efektu. Warto to sobie uświadomić, a zmiany przyjdą niedługo. Może ludzie uświadomią sobie, że droga do szczęścia idzie przez akceptację i współczucie, a nie przez sztuczną kreację umysłu. Wtedy cała cywilizacja nie będzie potrzebna, a ludzie będą szczęśliwi. Będzie to „cywilizacja” nowej generacji, stworzona na podstawie świadomości i miłości.

W takiej społeczności nie będzie społeczeństw, w których każdy żyje samotnie. Wszyscy ludzie będą równi. Nie dlatego, że będą tacy sami, tylko dlatego, że umysł nie będzie patrzał z perspektywy oceny. Każdy będzie doskonałym przejawem boskości, bez względu na to jak wygląda i czym się zajmuje. Nie będzie możliwości, by jedni byli lepszą, a drudzy gorszą boskością. Wszyscy zjednoczą się w jednym procesie życia. Taki system może dobrze funkcjonować na łonie natury, w małych grupach społecznych. Przychodzi tu na myśl obraz społeczeństwa dawnych ludów Polinezji, którzy wiedli całkiem szczęśliwe życie. Tworzyli oni osady, w których każdy był częścią społeczności. Każdy czuł się kochany i kochał innych. Nie było tam miejsca na uczucia gniewu, zazdrości czy smutku. Wszyscy mieli swoje własne role i spełniali się na sowim miejscu. Każdy robił to, do czego był stworzony. Cały system opierał się na wzajemnej akceptacji. Choć tamta społeczność nie była idealna, można się nią inspirować w niektórych aspektach.

Każdy robi to, co czuje. Natura wykształciła ludzi odpowiednich do każdego zajęcia. Wszyscy mają własne predyspozycje, które mogą być wykorzystane. Jeśli umysł nie rozsądzi inaczej, ciało wie, co ma robić. Wystarczy zaufać istnieniu. W cywilizacji nowej generacji nie będzie własności. Posiadanie rzeczy jest domeną ego. Tam gdzie nie ma „Ja” nie ma też moje. Wszystkie rzeczy będą istniały, ludzie będą ich używali, jednak nikt ich nie zawłaszczy. Jakiekolwiek narzędzia specjalistyczne będą wykorzystywane przez osoby, które są do tego przystosowane. Nikt inny nie będzie tego używał, bo nie widzi potrzeby. Jeśli ktoś nie potrzebuje danej rzeczy, oddaje ją. Jest tu więcej świadomości i bezinteresownej miłości niż egotycznych zachcianek. Każdy działa dla dobra wspólnoty. Ponad ego widzi całokształt społeczeństwa i działa tak, by dla wszystkich było jak najlepiej. Zupełnie czysto i świadomie.

Nie będzie złodziejstwa, nie będzie walki o przetrwanie. Natura daje wszelkie rzeczy potrzebne do życia. Nie trzeba pracować po 12 godzin dziennie by istnieć. Przyroda jest wyposażona w mechanizmy utrzymywania życia. Nie trzeba się o nic martwić. Dążenie do stanu lepszego, do posiadania więcej jest domeną ego. Gdy nie ma ego, człowiek rozpływa się w błogości istnienia i niczego nie potrzebuje. Nie będzie wojen, nie będzie kradzieży, nie będzie zazdrości. Wszelkie materialne rzeczy staną się narzędziami do użytku całej społeczności. Będzie panowała jedność. Jeśli każdy działa dla dobra wspólnoty i jest wypełniony miłością -akceptuje w pełni swoje istnienie. Nie potrzebuje rzeczy drugiego człowieka, ponieważ wie, że są drugiemu bardziej potrzebne. Wszystko wynika z głębokiego zrozumienia i współczucia.

Nie będzie religii. Będzie realne życie w boskości -tu i teraz. Religia zakłada ograniczenia i wiarę w coś oddzielonego. W cywilizacji nowej generacji nie będzie bogów czy systemów etycznych. Każdy będzie świadomy istnienia jako przejawu boskości. Będzie działanie sercem i świadomością. Każdy będzie wolny. Takie życie przynosi transcendentalne szczęście i błogość istnienia. Jest to najbardziej korzystny sposób przejawiania się świadomości na ziemi.

Wydaje się to utopią. Jednak jest możliwe. Stworzenie takiej społeczności zależy od ludzi. Jeśli nastąpi przekroczenie ego i wyjście w wyższą jakość egzystencji, stworzenie takiej społeczności będzie naturalne. Będzie to naturalny proces. W miarę wzrostu świadomości dotychczasowa cywilizacja zacznie przekształcać się w moment piękna. Im więcej ludzi stanie się świadomych, tym szybciej nadejdą zmiany. Ludzkość się budzi i jest to nieuniknione.

Wybór zależy od Ciebie. Zacznij więc od siebie. Wybierz taką drogę, która Ci odpowiada, którą czujesz. Bądź do końca naturalny. Warto wznieść swój punkt świadomości i otoczyć nią całą ludzkość. Zauważyć jedność procesu. Wtedy po prostu działać na miarę swoich możliwości. Nie musisz od razu robić rewolucji (choć jeśli to Twoja droga, to działaj). Nie musisz być mistrzem duchowym (choć jeśli to Twoja droga, to działaj). Nie musisz być zbawcą tego świata. Bądź po prostu przejawem miłości, na początek dla siebie samego. Dalej potoczy się samo. Czyń to, co jest zgodne z Twoimi odczuciami. Czyń to, co uważasz za słuszne.

Stając się świadomym, osiągając poziom zrozumienia i poczucie jedności. Kierujesz się miłością. Cokolwiek zrobisz będzie dobre. Jeśli więc masz możliwości (a każdy ma), działaj. Zacznij od siebie. Niedługo zmiany odczują wszyscy w około. Zacznij od teraz. Każde Twoje działanie przyniesie odpowiedni rozdźwięk w przestrzeni. Każdy czyn, każde słowo ma w sobie potencjał. To wszystko wpływa na wibracje Twojej istoty. Stwórz więc wokoło siebie pole miłości. Działaj czysto i świadomie. Nic Cię nie ogranicza. Dzięki Twojemu działaniu globalna przestrzeń ulega zmianie.

Jeśli spojrzeć całościowo, większość ludzi zacznie się zmieniać, cywilizacja ulegnie przekształceniu. To naturalny proces świadomości. Po czasie zagubienia przychodzi czas przebudzenia. Żyjemy właśnie w tym czasie. Rodzą się jednostki świadomości, które dostrzegają niekorzystność i zagubienie tej cywilizacji. Następuje powolne budzenie się ze snu o formie. Świadomość rozkwita na polu ludzkości. Ziemia staje się planetą miłości.

9.9 Szczęście w społeczeństwie

Założeniem większości działań człowieka jest osiągnięcie szczęścia. Prehistoryczni budowali coraz lepsze bronie, żeby lepiej polować. Szukali lepszych miejsc, by żyć wygodniej. Wszystko stawało się coraz lepsze i lepsze, coraz szybsze i kosztowniejsze. Każde działanie było powodowane pewną motywacją osiągnięcia szczęścia. Działało się w nadziei, że skutek przyniesie upragnione szczęście. Jednak za każdym razem okazywało się, że zdobycz obiecanego raju nie przyniosła, dlatego ludzie szukali coraz dalej. Tak rozwinął się handel, gospodarka, nauka, polityka i inne funkcje społeczeństwa. Większość działań ludzkości była motywowana osiągnięciem upragnionego szczęścia. Wszystko mogłoby się skończyć dobrze, gdyby było robione świadomie. Niestety nie było. Nieświadomość oplotła umysły i spowodowała zatracenie się w tym biegu rozwoju. To dobrze widać na przestrzeni ostatnich lat, kiedy to dążenie do szczęścia zasłania sam teraźniejszy moment szczęścia.

Dlaczego to wszystko? Do czego zmierzamy? Co nam daje cywilizacja? Być może ludzie tego nie wiedzą, jednak wszystkie działania są motywowane osiągnięciem szczęścia. Może to być szczęście pochodzące od spełnienia, osiągania celów, odkrywania, kreatywności itp. Człowiek chce wreszcie znaleźć to, czego szuka, osiągnąć to, czego pragnie i być szczęśliwy. Chce oddalić od siebie wszelkie problemy i momenty cierpienia. Ego ciągle walczy o spełnienie. Każdy pragnie by mieć wreszcie spokój i osiągnąć harmonię. Jest to naturalne pragnienie.

Ludzie pracują, pragną zapewnić sobie dom, pieniądze, wszelkie możliwe wygody. Wszystko po to, by być szczęśliwymi. Gdy to już mają, okazuje się, że coś nadal jest nie tak. Takie poszukiwanie może trwać wiele lat, a nawet pokoleń. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że szczęścia nie ma w przedmiotach, nie ma w zdarzeniach, nie ma nawet w bliskich osobach. Są oczywiście radości, jednak one są bardzo ulotne i nietrwałe. Przychodzą i odchodzą. Zwykło się mówić nawet „chwile szczęścia”. Faktycznie, są to chwile pojawiające się na tle przestrzeni. Pomiędzy chwilami radości pojawiają się chwile smutku. Reszta życia jest spędzona na dążenie do szczęścia i obracanie się wibracjach cywilizacji.

Człowiek dąży do zaspokojenia swoich potrzeb. Psychologowie wydzielili szereg potrzeb człowieka. Począwszy od jedzenia, potrzeb fizjologicznych, poprzez potrzeby społeczne do doświadczeń duchowych. Jest cały wachlarz potrzeb człowieka, których spełnienie rzekomo przynosi szczęście. Więc psychologowie znają drogę do szczęścia, znają warunki szczęścia. Więc wszyscy powinni być szczęśliwi. Powinniśmy mieć oświeconą cywilizację, pełną miłości i radości. Może mamy? Przeprowadzając ankiety pewnie by wyszło, ze taką faktycznie mamy. Nie trzeba kwestionować rzetelności ankietowanych. Jeśli wszystko jest w porządku, to skąd te problemy?

Rzeczywistość jest tak uformowana, że możesz doświadczać wszystkiego, czego zechcesz. Jeśli chcesz doświadczać naturalności, wybierz naturalność. Jeśli chcesz doświadczać oporów i nieświadomości wybierz szaleńczy pęd cywilizacji. Nikt Cię do niczego nie zmusza. Warto jednak działać świadomie. Warto również wybrać swój punkt widzenia – punkt zjednoczenia. Jeśli chcesz działać tylko dla siebie i walczyć ze wszystkimi wokoło, przyjmij punkt zjednoczenia z ciałem. Będziesz wtedy sam ze swoim ciałem przeciwko wszelkiemu stworzeniu. Jeśli chcesz się rozpłynąć w miłości, przyjmij punkt zjednoczenia całej ludzkości. Tylko od Ciebie zależy, co czujesz.

Nie chodzi o to, że cywilizacja jest w jakiś sposób zła. Nie jest ani dobra ani zła. Wiele wytworów, które ulepszają życie jest stworzona na bazie czystej kreatywności. Ludzie są twórczy, wykorzystują możliwości tej rzeczywistości do samorealizacji w twórczości. Sama technologia powstała po części z pasji naukowców. Wiele rzeczy, które odkryli ludzie jest bardzo użytecznych, chociażby środki komunikacji (tej fizycznej jak i tej cyfrowej).  Nic nie jest złe. Wszystko w jakiś sposób działa. Twoją wolą jest jak z tego skorzystasz. Można użyć internetu do wzrostu świadomości, można tez użyć do zastraszania i manipulowania ludzkością.

Kwestią kluczową jest świadomość, a ta niema nic wspólnego wiedzą. Wiedza również jest ważna na pewnym poziomie, jednak bez świadomości podstaw życia jest całkowicie bezużyteczna. Jeśli współczesny system nauczania (szkoła, kościół) wpaja wszystko oprócz medytacji, to skąd w młodych ludziach ma się wykształcić zrozumienie, wewnętrzny spokój i akceptacja? Widać nie są one potrzebne.

Tworząc społeczeństwo szczęśliwe, warto zacząć od zmiany siebie. Gdy większość ludzi będzie świadoma swego istnienia na tej planecie, stanie się bardzo wrażliwa na wszelki przejaw życia. Osoba świadoma miłości nie jest w stanie zabijać, nie jest w stanie kraść, nie sprawia bólu, nie walczy. Taka osoba staje się źródłem pokoju i świadomości. Im więcej takich osób, tym całokształt cywilizacji ulega zmianie. To staje się całkiem naturalne. Zacznij więc zmianę od siebie, poczym wskazuj drogę innym. Swoim zachowaniem inspirujesz innych. Wprowadzając w swoje pole spokój, świadomość i lekkość Twoje otoczenie się do Ciebie dostraja. Rozpoczyna się łańcuchowa reakcja miłości, której jesteś źródłem. Każdy ma wpływ na zmianę obrazu ludzkości, jeśli chcesz, zacznij więc od siebie.

W dalszej perspektywie bardzo ważna jest edukacja młodych ludzi. Jest to najważniejszy punkt w rozwoju cywilizacji. Wychowanie młodych ludzi kształtuje przyszły obraz tego świata. Nie warto tego lekceważyć. Jeśli przekażemy młodym nieodpowiednie wzorce działania, skierujemy tą cywilizację w stronę unicestwienia. Jest to naturalna zasada przyczyny i skutku. Tworząc przyczynę chaosu, otrzymamy chaos. Dlatego tak ważne jest zajęcie się odpowiednim wychowaniem dzieci. Żeby to jednak zrobić, warto samemu mieć odpowiednie wzorce. Tu przychodzi z pomocą świadomy rozwój.

Brzmi jak indoktrynacja? Wpajanie młodym odpowiednich wzorców zachowań… a co w tej chwili się robi? Wpaja młodym odpowiednie wzorce zachowań (zgodne z religią, moralnością i zasadami opartymi na utożsamianiu się z umysłem). Skutkiem jest aktualne społeczeństwo.

Mechanizm rozwoju cywilizacji działa łańcuchowo. Wzorce przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Dzieci powtarzają błędy swoich rodziców, ponieważ przejmują ich światopogląd, sposób działania. Dzieci przejmują w większości wibracje rodziców. Jedynym momentem, w którym da się przerwać nieustanny łańcuch nieświadomości jest teraźniejszość. To właśnie Ty jesteś pokoleniem, które jest w stanie uwolnić się od nieświadomego podążania za niekorzystnymi programami. Oczywiście to nadal Twój wybór. Można działać tak, jak wszyscy przodkowie. Powtarzać ich nieświadome programy. Można tworzyć wojny, można tworzyć pole nienawiści wokoło siebie. Jeśli człowiek nie porzuci starych i niepotrzebnych wzorców działania, możemy skończyć na wojnie globalnej, po której mało co zostanie. Warto zadać sobie pytanie czy to stworzy pole doświadczania szczęścia? Dla człowieka świadomego jasne staje się, że trwając w wibracji nienawiści nie osiągnie się szczęścia, nawet jeśli rzekomo się do szczęścia dąży.

Aby przerwać łańcuch nieświadomości warto zacząć żyć świadomie. Wtenczas aktualne pokolenie ma szansę dać nowe wzorce swoim dzieciom. Jest możliwość wprowadzenia cywilizacji miłości. Wystarczy zająć się odpowiednio młodymi ludźmi.

Najkorzystniejsza sytuacja jest wtedy, kiedy rodzic sam ma świadomość i harmonię z samym sobą. Wtenczas uczy dziecko korzystnego działania. Kolejnym etapem może być szkoła, w której można prowadzić lekcje prostych medytacji. No i ośrodki religijne, które mogłyby bazować na świadomości.

Jeśli dziecko nie ma świadomości tego świata, nie ma świadomości procesu życia, to zagłębianie się w szczegóły wiedzy stworzonej przez umysł staje się pustą grą iluzji. Na dodatek te iluzje stają się tak ważne, że przysłaniają całokształt istnienia. Warto zacząć od podstaw. Od znajomości swego ciała, znajomości emocji, świadomości myśli. Zrozumienia zasad przyczyny i skutku. Zrozumienia jakości energii, którymi się człowiek otacza. Są to podstawowe rzeczy, które są tak banalnie proste, że można ich uczyć nawet w przedszkolu. Jeśli dziecko zauważy, że robiąc coś na złość czuje się źle, tworzy sobie i innym cierpienie -zaprzestanie tego. Tylko trzeba mu to najpierw pokazać. Jeśli rodzice tego nie zrobią, warto to wprowadzić w szkołach. Jeśli rodzice nie są w stanie przekazać dziecku świadomości, niech robią to wykwalifikowani nauczyciele.

Religia jest tu strażnikiem moralności. To jest w porządku. Tylko często jest tu mowa o rzeczach na tyle abstrakcyjnych, że młody człowiek nie odnosi tego do siebie. Jest jakiś Bóg (wyobrażenie Boga), był Jezus, jest Msza Święta. Młodzi ludzie to akceptują, jednak w większości nie czują. Nie ma to przełożenia na życie w tym społeczeństwie. To społeczeństwo nadal jest przeplatane walką i nieświadomością. Religia nie musi wychodzić poza ciało. Nie musi wskazywać czegoś odległego i abstrakcyjnego. Niech wprowadza młodych ludzi w głąb własnego ciała. Niech młody człowiek zrozumie swoje wnętrze. Niech pojmie zasadę działania emocji, myśli, ciała. Poczym zauważy, że sam jest przejawem boskości i uczestniczy w boskim procesie życia. To bardzo praktyczny sposób przekazywania wiedzy. Ponieważ młody człowiek sam tego doświadcza. To ma realne przełożenie na codzienność. Niech religia stanie się nauką świadomego życia.

Dzięki takiemu działaniu ludzkość ma szansę stworzyć społeczność miłości. Dzięki świadomości możliwa jest przemiana. Niech nastanie cywilizacja boskości. Ludzkość ma ten potencjał. Cywilizacja pełna szczęścia. Istoty połączą się jako ludzkość w tym procesie istnienia. Nastanie moment boskości.

6.12 Przestrzeń szczęścia

Będąc pewnego razu na spacerze, przechodziłem nieopodal stadniny koni. Jakże wspaniałe to zwierzęta, pełne energii. Idąc sobie wolno, moją uwagę przykuł biały rumak stojący przy barierce. Nie robił nic, zwyczajnie stał i się nie ruszał. Wydaje się, że obserwował. Inne konie biegały, krzyczały, niektóre coś jadły, kiwały głowami i robiły inne końskie rzeczy. Jednak ten biały rumak nie robił nic. Zwyczajnie stał, otoczony ciszą i przestrzenią. Trwał w tej chwili, obserwował. Był to młody i pełen życia koń, mimo to trwał w całkowitym bezruchu i ciszy. Stał tak przez długi czas. Po całej jego istocie było widać, że jest całkowicie zanurzony w istnieniu. On po prostu jest. Istnieje. Trwa w istnieniu. Doznaje nieświadomej i totalnej radości istnienia. Po prostu trwa w tym stanie otoczony cichą przestrzenią – przestrzenią szczęścia.

Każda istota, każde stworzenie we wszechświecie jest otoczone przestrzenią. Przestrzeń jest nawet wewnątrz nas. Właściwie odległości miedzy poszczególnymi atomami są tak duże, że większość ludzkiej istoty wypełnia przestrzeń. Ona jest wszędzie, jest doskonale czysta i cicha.

Na tle tej przestrzeni zaczyna się wszystko przejawiać. Wszystkie aspekty materii fizycznej, materii astralnej i mentalnej. Wszystko jest osadzone na czystej pustce. Ten biały koń po prostu trwał w tej przestrzeni. Całą swoją istotą, totalnie w niej trwał. Był idealnie tu i teraz, doskonale na swoim miejscu. Nigdzie nie musiał iść, nic robić. Trwał w stanie spokoju. Dotarł do domu. Czy można chcieć czegoś więcej?

Od początku naszej cywilizacji ludzie zaburzali swoją przestrzeń. Nie byli całkowicie w niej osadzeni, nie byli tam, gdzie powinni być. Odkąd pojawił się umysł, pojawiło się też i dążenie do celu. Pojawiła się rozbieżność, między „tu i teraz”, a czymś lepszym -celem w przyszłości. Człowiek cały czas był miotany pragnieniami i namiętnościami. Taka sytuacja zaistniała w momencie, kiedy pojawiły się wyobrażenia o szczęściu, które nie istnieje tu i teraz. Umysł stworzył też wszelkie interpretacje rzeczywistości. Nazwał wszelkie rzeczy, wyuczył ciało odpowiednich reakcji. Tak, że prawie każda rzecz staje się nudna, znana, nieciekawa.

Ciało może przybrać dowolną wibrację. Wszystko zależy od umysłu i świadomej woli. Ludzie mający depresje i ogólny smutek nauczyli swoje ciało by reagowało na każdą rzecz smutkiem. Ocenili cały wszechświat i wszystko co się w nim pojawia, jako rzeczy bez sensu, bez życia. Umysł narzucił ciału iluzję szarego świata. Takich ludzi nic nie bawi. Ciągle trwają w swojej wibracji smutku. A przecież to tylko wymyślona ocena umysłu. Wszechświat taki nie jest. Tylko człowiek wybiera, jak na niego subiektywnie reaguje.

Z kolei kto inny może trwać w wibracji szczęścia. Reagować na każdą chwilę żywo i spontanicznie. Trwać w szczęściu i lekkości. Cały wszechświat może przybrać barwy radości i miłości. Wszystko zależy od umysłu. Tylko Ty wybierasz, jak się przejawiasz.

Ludzie z reguły nie czują szczęścia. Chodzą trochę przygnębieni i jakby zamyśleni. Przestrzeń szczęścia wokoło istoty ludzkiej nie jest całkowicie wypełniona świadomością. Człowiek nie jest „Tu i teraz”. Zawsze błądzi w wyobrażeniach. Ludzie współczesnej cywilizacji mają pełną głowę celów, do których trzeba dążyć. Już jako dzieci przejmują od rodziców pewne oczekiwania i „punkty do spełnienia”. Wpajane są młodym cele do osiągnięcia, dzięki którym zyskają szczęście. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że prawdziwe szczęście może być tylko w czystej rzeczywistości. A skoro teraźniejszość jest teraz, to można osiągnąć i szczęście -w tej chwili i nigdzie indziej. Wystarczy tylko opuścić wszelkie dotychczasowe wyobrażenia. Doskonale wpasować się w pole wszechświata. Wpasować się w przestrzeń ciszy.

Wszystkie cele są wymysłem ego. Nie ma celu obiektywnego, który stawia przed nami wszechświat. W ogóle wszechświat nie stawia przed nami żadnych wymagań. Nic. Wszystko, co się tu dzieje, dzieje się samo. Dlatego nie trzeba na siłę do niczego dążyć. Jesteśmy całkowicie w swoich wyborach. To jest wolność totalna i całkowita. Robimy to, co chcemy robić. A chcemy wypełniać nasze cele. Właściwie zostaliśmy tak nauczeni, żeby szukać szczęścia przez spełnianie celów. Jest to niepotrzebne myślenie. Wystarczy podać się naturalnemu procesowi rozwoju wszechświata. Tak zwyczajnie i czysto. Bez oporów i błędnych wyobrażeń, bez usilnych dążeń do wyimaginowanych celów.

Wszystkie cele tworzą rozbieżności i napięcia w umyśle. Odciągają świadomość od przestrzeni teraźniejszości. „Ja jestem tu, ale chcę być tam.” Tworzy się napięcie i nieakceptacja tego co jest. Gdy jest napięcie nie ma czystej przestrzeni. Napięcie tworzy blokadę przepływu energii, stawia opór energii. Jest to mentalne „NIE” dla rzeczywistości. Na tle przestrzeni pojawia się zaburzenie energii. Człowiek czuje się źle. Czuje się niespełniony i nieszczęśliwy. Sam wytworzył to niespełnienie, sam zadecydował, że będzie cierpieć. Sam też może zmienić tą sytuację.

-Chcę być bogaty, chcę mieć samochód, chcę mieć żonę i dzieci, chcę mieć partnerkę chcę mieć władzę czy w końcu chcę się oświecić. Wszystko to są cele wymyślone przez ego. Umysł postawił kolejny warunek do szczęścia. To spowodowało odprowadzenie świadomości od teraźniejszej przestrzeni szczęścia. Człowiek już nie był zanurzony całkowicie w istnieniu. Był gdzie indziej, przy celach, myślami burząc harmonijny przepływ energii.

W cichej przestrzeni twego pola życia nie ma celów. Twoja przestrzeń ciała jest naturalnie czysta. Nie ma rozbieżności i napięcia. Jest delikatna wibracja istnienia. Tylko umysł sztucznie stworzył wszelkie myśli i oceny, które spowodowały, że przestrzeń ciała zapełniła się pragnieniami i niespełnienie. Gdy uświadomisz sobie wewnętrzną czystą przestrzeń wszystkie struktury ego padają. Kiedy świadomość zogniskuje się na aktualnej przestrzeni, widać dokładnie wszystko co się teraz dzieje. Widać jak przebiegają myśli, widać czego chce ego, jakie stawia cele. Świadomość wchodzi w stan obserwatora i obserwuje przestrzeń ciała. Wtedy wszystkie cele wydają się zwyczajnym wymysłem, wprowadzającym napięcia. Ego mówi wiele rzeczy, że jesteś taki, owaki, że jeszcze wiele Ci brakuje do szczęścia. Ten głos w umyśle powie Ci wszystko, tylko nie to, że już jesteś na miejscu. Gdyby to powiedział, stałby się niepotrzebny, a on nie chce być niepotrzebny. Chce działać, tworzyć i wypełniać cele. Chce zapełnić lukę braku szczęścia. Jest przekonany, że jak wypełni cele, osiągnie szczęście. Ciągle próbuje to zrobić.

W tym wszystkim omija jedną rzecz. Omija istnienie. Umysł neguje z góry, że w przestrzeni teraźniejszości może znaleźć szczęście i wyzwolenie. Jest to podstawowa pomyłka sprawiająca, że ludzie szukają szczęścia przez tysiące wcieleń. Ciągle sądzą, że szczęście jest gdzieś w przyszłości. A wystarczy spojrzeć na „tu i teraz” zupełnie na czysto. Jest to jedyne co istnieje – wieczne TERAZ. Pozbyć się tych myśli, które odgradzają od energii szczęścia. Opuścić te wymyślone interpretacje rzeczywistości i przejrzeć na czysto. Innymi słowy, wystarczy otworzyć oczy.

Kiedy umysł staje, by spojrzeć na Aktualną Rzeczywistość otwiera się cudowna przestrzeń. Jest to wieczna teraźniejszość. Nie ma nic w przyszłości, nie ma nic w przeszłości. Jest teraz i nieskończona przestrzeń możliwości. Nieskończona przestrzeń ciszy i szczęścia. Jednak nie jest ona wypełniona szczęściem, nie jest niczym wypełniona. Jest tylko źródłem szczęścia. Jest to ta cisza, która sprawia, że opadają z człowieka wszystkie oczekiwania, opory i napięcia. Przebywając w wiecznym teraz, nie trzeba nigdzie iść. Nagle jest się w miejscu, gdzie cały czas się dążyło. Jest się w domu. Wtedy przychodzi błogie odprężenie. Nie ma żadnych celów, nie ma żadnych warunków. Okazuje się, że jest to naturalny stan istnienia. Każda istota w nim przebywa. Widać wyraźnie, że szczęście jest prawdziwą naturą człowieka. Jest prawdziwą naturą teraźniejszości. W cichej przestrzeni jest tylko rozwijający się nieustannie wszechświat. Jest cud życia – istnienie.

W tej chwili można doświadczać wszystkiego. Kiedy jest świadomość czystej przestrzeni teraźniejszości, wszystkie formy wszechświata stają się doskonałe. Można posłużyć się nimi, by doświadczyć tego, czego się chce doświadczyć. Otwiera się przestrzeń niekończących się możliwości.

Wszystko jest na swoim miejscu, wszystko jest w porządku. Tak jak zawsze było i będzie. Świadomość wraca do punku wyjścia. Ogniskując się na tej przestrzeni teraźniejszości wszystko staje się grą światła. Boską grą życia, wypełnioną miłością. I nie trzeba niczego więcej. Bo czego można chcieć więcej? Umysł nie wymyśli niczego cudowniejszego.

W tym stanie nie ma celów. Samo życie staje się celem. Nie ma już napięcia i rozbieżności umysłu. Jest spokój i spełnienie. Świadomość całkowicie wypełnia pole teraźniejszości. Można powiedzieć, że jest to jedyny cel, który właśnie jest spełniany jaźń doświadcza istnienia. I człowiek trwa w tym stanie otoczony przestrzenią szczęścia. Tak jak biały rumak, tylko nieskończenie bardziej świadomy.

6.11 Czas szczęścia

Człowiek to bardzo ciekawa istota. Na pewnym etapie zaczyna rozumieć, że posiada całkowicie wolną wolę i moc twórczą. To człowiek wybiera czym chce się otaczać, czego chce doświadczać, co chce czuć. Te wybory zależą tylko od nas, od nikogo i niczego więcej. Wydaje się proste. Powstaje wtedy jeszcze prostsze pytanie: Dlaczego w takim razie człowiek nie wybiera szczęścia? Dlaczego nie potrafi już tu i teraz odczuwać przestrzeni szczęścia? Czy coś z nami jest nie tak? Na szczęście wszystko w porządku. Po pierwsze człowiek nie wie, gdzie szukać szczęścia i nie jest świadomy, jak łatwo można je znaleźć.

Proste ćwiczenie. Rozluźnij się, weź głębokie i relaksujące oddechy. Uspokój ciało i umysł. Na ten jeden moment postaraj się wejść w ciszę. Odsuń wszystkie problemy, niech nie trwają w umyśle. Odsuń je od siebie. Możesz zwizualizować skrzynkę, w którą wkładasz wszystkie problemy i zamykasz na zamek. Teraz możesz wyrzucić, rozpuścić, spalić skrzynkę, nie będzie Ci już potrzebna.

Bądź czysty i rozluźniony. Teraz spróbuj sobie wyobrazić, że masz wszystko to, co chciałeś mieć. Wyobraź sobie, że spełniły się wszystkie Twoje marzenia, zobacz siebie w spełnionym śnie. Poczuj tą spełnioną rzeczywistość. Wyobraź sobie, że jesteś otoczony wszystkimi wymarzonymi rzeczami. Wejdź w sytuację totalnego szczęścia i spełnienia. Wyobraź sobie idealnego partnera, również szczęśliwego przy Twoim boku. Wyobraź sobie wymarzony dom, spacer nad morzem. Możesz wyobrazić sobie nawet, że jesteś oświecony. Wyobraź sobie, że to wszystko przyszło do Ciebie bardzo łatwo i szybko. Rozsmakuj się w tej wizji, bądź w niej… i czuj.

Na koniec możesz wysłać tą wizję w przestrzeń tak, aby się urzeczywistniła. Poczym wyjdź z tej krótkiej medytacji.

Jak się czułeś? Jak się teraz czujesz? Jeśli wyobraziłeś sobie wszystko odpowiednio realnie, wtedy powinieneś poczuć spełnienie. Choć w minimalnym stopniu poczuć się szczęśliwy i spełniony.

Jeśli poczułeś choć trochę pozytywnej energii, wtedy zwróć uwagę na jedną rzecz. Ta energia była w Tobie. Nadal być może jest. Udało Ci się ją wzbudzić, mimo że te rzeczy nie były prawdziwe (przynajmniej na poziomie materialnym). Wyobrażając sobie spełnienie, udało się wzbudzić poczucie spełnienia. Nawet jeśli nie udało się wzbudzić tego uczucia podczas wizualizacji, to być może przyszło ono na myśl, że będziesz to miał. Być może przyszła radosna myśl, że kiedyś w przyszłości osiągniesz to, co sobie wymarzyłeś. Szczególnie, jeśli wyobraziłeś sobie, że spełnienie marzeń przyszło do Ciebie łatwo i szybko. Tak czy inaczej, na myśl o spełnieniu w ciele pojawiła się pozytywna energia -entuzjazm. Skoro sam wytworzyłeś w ciele tą energię, nasuwa się pytanie: Czyżby świat zewnętrzny nie był odpowiedzialny za nasze uczucia?

Podczas tej wizualizacji, przybliżyłeś się do szczęścia. Tak się stało tylko dlatego, że umysł dostał informację o spełnieniu i uruchomił odpowiednie procesy. Innymi słowy: Kazałeś ciału czuć szczęście. Zmieniłeś swoje wibracje i energie wewnątrz ciała. Zgodnie z wcześniej wyuczonym programem. Spełniliśmy, wymyślone przez ego, warunki szczęścia. Dystans dzielący umysł od szczęścia został zredukowany. Nie było już dystansu czasowego między Tobą, a szczęściem. Wtedy popłynęła pozytywna energia.

Istota ludzka jest stworzona do szczęścia. Ma cudowną możliwość świadomego odczuwania radości istnienia. Kiedy dziecko jest małe, odczuwa szczęście bardzo mocno. To dlatego większość ludzi twierdzi, że dzieciństwo to najpiękniejsza pora życia. Jest takie niewinne i spontaniczne. Wielu ludzi przypomina sobie dzieciństwo jako jasne i radosne czasy. Ponieważ tak było w istocie. Dziecko jest totalne w życiu. Postrzega każdą chwilę na nowo i w pełni swej cudowności. Bez ocen i krytyki. Bawi się życiem. Nie stawia sobie żadnych warunków szczęścia. Po prostu odczuwa szczęście „Tu i teraz”. Ten stan jest naturalny dla każdego.

Kiedy młody człowiek dorasta, uczy się od dorosłych, że ta zabawa wcale szczęścia nie przynosi. Poznawanie świata wcale szczęścia nie przynosi. Doświadczanie rzeczywistości wcale nie jest przesycone radością i szczęściem. Dorośli uczą maluczkich, w jaki sposób stawiać sobie warunki szczęścia. Uczą sposobów, jak osiągnąć szczęście. Uczą jak stać się sławnym, jak zarobić na luksusowe życie, jak stworzyć idealny związek. Nakładają dzieciom swoje programy i swój punkt widzenia świata, w którym wszystko jest stosunkowo trudne, nudne i jakieś takie szarawe. Jest to proces kształtowania młodego człowieka przez cywilizację.

I nagle, o dziwo, pierwotna przestrzeń szczęścia gdzieś znika. Dziecko staje się coraz bardziej poważne. Staje się prawdziwym poszukiwaczem szczęścia. Zaczyna kombinować, jak tu dotrzeć do stanu spełnienia. Przecież dorośli nauczyli i wyznaczyli tyle celów. Tyle jest celów w życiu, które trzeba osiągnąć by być szczęśliwym. Dziecko oddala się od teraźniejszej przestrzeni szczęścia. Jego świadomość skupia się na przyszłości, na interpretacjach. Umysł zaczyna sprawować kontrolę, przysłania doświadczenie istnienia. Młody człowiek zaczyna walczyć o swoje szczęście w przyszłości… i tak już zostaje, nierzadko do końca życia.

Po drodze zostało zgubione coś bardzo istotnego. Została zagubiona przestrzeń szczęścia. Przestrzeń teraźniejszości. Kiedy dziecko nie miało żadnych warunków w głowie, pozwalało sobie na pełne doświadczanie szczęścia. Warto zwrócić uwagę na słowo „pozwalało”. W ćwiczeniu na początku, również można sobie pozwolić czuć szczęście. Zazwyczaj ludzie nie pozwalają sobie czuć radości i spełnienia. Oddzielają się od szczęścia, stawiają sobie warunki szczęścia. Taki warunek wchodzi w podświadomość i staje się blokującym, negatywnym programem -> Jeśli nie osiągnę tego celu, nie będę szczęśliwy. I faktycznie, ludzie nie są szczęśliwi, ponieważ warunek nie jest spełniony. Czasem tylko przychodzi chwila, kiedy to myślą o swoim celu. Wtedy przychodzi radosna dawka energii dodająca siły. Po czym następuje powrót do bazowego stanu braku szczęścia.

Umysł nauczył się, że szczęścia nie ma Tu i teraz. Tu i teraz jest brudno, szaro i ciężko. Może nie dosłownie, jednak brak pełnej radości i spontaniczności. Warto zauważyć jak zmieniła się wizja świata począwszy od dzieciństwa, do chwili obecnej. Dziecko postrzega świat kolorowo i radośnie. Dorosły wszędzie widzi problemy dzielące go od celu. Dlatego nie może być szczęśliwy. A przecież to tylko wyuczone oceny i interpretacje umysłu. Nie są one prawdziwe, to iluzje. Nie ma potrzeby trwać w iluzji nieszczęścia. Sama czysta rzeczywistość jest wystarczająca do poczucia pełnego szczęścia i radości. Wystarczy to dostrzec.

Ego nauczyło się stawiać warunki szczęścia. Stawia sobie cele, za których pomocą chce osiągnąć ten upragniony stan spełnienia i radości. Tylko jest problem, ponieważ to co chce osiągnąć nie istnieje. Nie ma tego teraz (lub umysł myśli, że tego nie ma). Jest wymysłem ego. Takie szczęście nie istnieje i zazwyczaj zaistnieć nie może. Przynajmniej nie ma go Tu i Teraz. Wynika z tego, że go nie czuć. No i faktycznie nie czuć. Ludzie czują tylko szczęście wtedy, kiedy myślą o spełnionych warunkach. Wibracja szczęścia pojawia się w momencie, kiedy umysł spełni warunek. Wtenczas wysyła informację do ciała, a to generuje uczucie spełnienia i radości. Jak widać wszystko dzieje się bardziej nieświadomie i jest uwarunkowane.

Niektórzy potrafią spełniać swoje cele. Osiągają w materii bogactwo, sławę, spełnienie w związku… Jednak zawsze czegoś brakuje. Wtedy ego stawia dalsze cele, na przykład duchowość. Widząc, że materia nie daje mu pełnego szczęścia, zaczyna szukać w duchowości. Tu stawia kolejne cele: oświecenie, zaskarbia sobie miejsce w niebie przy Ojcu, czy pragnie się udać na rajską planetę (zależy w co kto wierzy). Jednak znów powstaje problem. Tym problemem jest kolejny cel, do którego trzeba dążyć. Znów jest dystans między teraźniejszością, a szczęściem w przyszłości. Znów coś zostaje zagubione. Można tak się bawić przez tysiące wcieleń, szukając szczęścia w przyszłości. Tylko pytanie – po co?

Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że tylko TY masz władzę nad swoim ciałem i umysłem. Tylko Ty możesz go zmieniać i otaczać odpowiednimi wibracjami. Twoje ciało i umysł to pole energii i tylko TY decydujesz, jaka energia w tym polu przepływa. Nikt inny, żaden czynnik zewnętrzny nie ma na Ciebie wpływu. Może się wydawać, że wszystko zależy od czynników zewnętrznych, jednak to złudzenie. To tylko umysł jest przyzwyczajony reagować tak, a nie inaczej. To są podświadome i wyuczone reakcje, które powstają przy określonych czynnikach zewnętrznych.

Jeśli jesteś totalnie niezależny i masz świadomość wibracji, wtedy możesz wejść w stan szczęśliwości nieuwarunkowanej. Świadomość wibracji to nic innego jak świadomość własnych stanów energetycznych, swoich uczuć, emocji, swego punktu postrzegania.. Po prostu wystarczy być całkowicie świadomym swego ciała i umysłu. Dostrzec niepotrzebne programy warunkujące szczęście i porzucić je. Zamienić wyobrażenie o szczęściu w przyszłości, na szczęście Tu i Teraz. Zamienić wyobrażenie na doświadczenie. Wystarczy opuścić wizje i wyobrażenia i totalnie otworzyć się na teraźniejszość. Bez oceniania, bez tworzenia problemów, bez wyobrażeń -ta rzeczywistość jest naprawdę cudowna. Brak słów by ją opisać. Całe serce jest przepełnione radością istnienia. Nie ma już żadnych warunków szczęścia w przyszłości. Jest za to całkowita wolność. Wystarczy zmienić punkt widzenia.

Niektórzy powiedzą, że to smutne, taki brak marzeń. Wtedy już nic nie trzeba robić, tylko usiąść i czekać na śmierć… Nic bardziej mylnego. Choć czasem ludzie popadają w stan bez marzeń i zdaje się bez ego. Taki stan jest bardzo nieświadomy i pełen smutku. Nie ma w nim spełnienia, a jest beznadzieja. Zamiast wolności jest wielkie poczucie ograniczenia. Wszystko wydaje się bez wartości i obojętne. Taki stan to otępienie i zamknięcie się na świat. Pełna smutku depresja i zwiedzenie światem. To wielka obojętność dla życia i szarego świata. To zagubienie w interpretacjach i iluzjach umysłu. Być może przyszłość została wyeliminowana, przeszłość też straciła na znaczeniu. Jednak negatywna wizja rzeczywistości została. Nadal wszystko może być brudne, słabe i nic nie warte. Oczywiście jest to interpretacja umysłu. Na podstawie oglądanej gry światła (zdarzeń i rzeczy w rzeczywistości) umysł nakazał ciału czuć smutek. Na podstawie interpretacji umysł stworzył smutną rzeczywistość. Ciało wytworzyło odpowiednie wibracje. Taki stan jest zagubieniem. Nie ma nic wspólnego ze stanem czystej świadomości bez ego.

W stanie czystej świadomości i akceptacji wszystko wygląda zupełnie inaczej. To prawda, że nie trzeba nic robić, za to MOŻNA wszystko robić. Można robić obojętnie jaką rzecz. Wtedy pojawia się inna jakość życia. Bardzo wysoka wrażliwość na życie. Kiedy jest świadomość wibracji i swoich myśli, człowiek z wolnej woli dostraja się do boskich wibracji szczęścia, radości, miłości i spełnienia. Wtedy już jest spełniony, więc życia nie traktuje jako wiązanki celów, do których trzeba dążyć. Życie traktuje jako boską zabawę, gdzie nie trzeba nic, a można wszystko. To zupełnie inny punkt widzenia. Już nie trzeba się warunkować, jest totalna wolność. Nie ma lęku przed życiem, bo nie można nic stracić -już się jest spełnionym. To jest cudowna chwila wolności. Wtedy umysł jest czysty. Jeśli będziesz chciał dla zabawy spełnić swoje marzenia, wtedy je spełnisz -bez lęku, bez stresu. Za to z całkowitym spokojem i lekkością, ponieważ już się bawisz, a nie kombinujesz. Jest to ogromna różnica podejścia. Życie nie ma już przed Tobą zamkniętych drzwi. Ponieważ Ty stałeś się nieograniczony, życie stało się przestrzenią możliwości. Trwasz w stanie Tu i Teraz i nic nie wyprowadzi Cię z równowagi. Żadna rzecz nie oddali Cię od szczęścia, ponieważ jesteś świadomy, że nie ma potrzeby odkładać szczęścia na później. Jesteś Tu i Teraz, zanurzony w przestrzeni szczęścia.

***

Pewnego dnia młody mnich, wędrując napotkał na swojej drodze szeroką i rwącą rzekę. Nie mogąc jej przekroczyć usiadł przygnębiony na ziemi. Gdy już miał się poddać i zawrócić nagle na drugim brzegu dostrzegł buddyjskiego nauczyciela. Krzyknął: – „Mistrzu! Mistrzu! Czy możesz mi powiedzieć, jak się dostać na drugą stronę rzeki?”

Nauczyciel zastanowił się, spojrzał pod nogi, poczym zmierzył bacznym wzrokiem oba brzegi i odkrzyknął:- „Chłopcze! Jesteś już na drugiej stronie!”

Poznaj swoje marzenia

Tyle marzeń mamy w głowie. A skąd pochodzą te nasze marzenia? Czy to naprawdę są nasze marzenia? A może są to marzenia koleżanki, która sobie coś zamarzyła i pomyśleliśmy, że to fajne marzenie i że z przyjemnością to marzenie „zaadoptujemy”. Albo może wszyscy w okolicy o tym marzą, więc i my pomarzymy. Będziemy dążyć do tego, za czym marzą tłumy. Wszyscy będziemy marzyć o tym samym, a nikt nie będzie marzył o tym, czego naprawdę pragnie.

Znam kobiety, które chcą mieć dzieci, bo wypada je mieć. Znam też takie, które nie chcą mieć dzieci, bo lata wcześniej miały taki pogląd i uparcie się go trzymają, żeby nie wypaść na zmieniającą poglądy chorągiewkę, mimo że ich nastawienie, co do ciąży całkowicie się zmieniło.

Czasem zabraniamy sobie poczuć to, co naprawdę chcemy, bo wybieramy zrobić dobre wrażenie na innych zamiast skupić się na własnym szczęściu. Czasem trzymamy się uparcie starych marzeń i postanowień zupełnie nie pytając siebie o to, czego teraz tak naprawdę chcemy.

O czym tak naprawdę marzymy? Czy szczytem naszych marzeń jest nowy telewizor, większe mieszkanie i lepszy samochód? To nie są złe rzeczy, to są fantastyczne rzeczy – ale to są tylko dodatki w tym prawdziwym pędzie naszej duszy ku szczęściu i spełnieniu. Te dodatki nie zaspokoją pragnień naszej duszy – bo jak nazwa mówi to tylko dodatki.

Czego tak naprawdę głęboko pragniemy? Czy kolejny awans da nam to, czego tak naprawdę pragniemy? Przecież nawet najwspanialsza biżuteria nie da nam poczucia szczęścia i spełnienia. Ona tylko na chwilę zamydli nam oczy. I niestety po czasie okaże się, że tylko wzmocniła nasze poczucie pustki przez to, że dodała coś na zewnątrz i na zasadzie kontrastu uwypukliła pustkę wewnątrz.

Świat stoi na głowie. Ważne stały się dodatki. Ale jak mają być nie ważne skoro w telewizji wiedzieliśmy, że nowy samochód rozwiązał wszystkie problemy bohatera?

Co jest naprawdę ważne? Co się liczy w życiu? Co jest podstawą szczęśliwej i spełnionej egzystencji? Nie czujesz egzystencji. Twojej. Co ciebie tak naprawdę uszczęśliwi? Czy potrafisz sobie odpowiedzieć na to pytanie?

Analizując nasze marzenia o partnerze: jak wiele z tych cech określających wymarzonego partnera jest tym, o czym my marzymy, a jak wiele z tego jest cechami, które są mile widziane przez otoczenie, albo cechami, które liczą się dla innych ludzi? Szukamy partnera idealnego, który nas uszczęśliwi. Jak wygląda osoba, która jest w stanie nas uszczęśliwić? Bardzo chciałabym zobaczyć osobę, która ma taką moc, która jest w stanie dać mi czy komukolwiek poczucie spełnienia. Nie ma takiej osoby i fizycznej rzeczy na zewnątrz w tym przepięknym wielkim świecie, która by nam to dała. Wszystko, co potrzebne do tego by czuć się szczęśliwym i spełnionym mamy w środku nas. To już teraz jest w nas.

Kolejne pytanie: czy to, o czym marzymy da nam to, co po tym oczekujemy? I następne: co tak naprawdę by mnie uszczęśliwiło, co musiałoby się stać, abym poczuła się szczęśliwa?

Dlaczego więc czujemy pustkę, niespełnienie, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? Bo cała energie życiową marnujemy na poszukiwaniu szczęścia na zewnątrz nas. Otaczamy się coraz to nowymi przedmiotami, o których łudzimy się, że na pewno nas wypełnią i dadzą nam poczucie szczęścia, podczas gdy tak naprawdę tylko wzmocnią poczucie tej wewnętrznej pustki. Pełnia w człowieku następuje wtedy, gdy człowiek zna siebie. Gdy w środku jest pełny siebie, wiedzy o sobie, miłości do siebie, radości z bycia sobą, radości z bycia, radości z życia.

Ja nie twierdzę, że pragnienie posiadanie domu, samochodu czy jakichkolwiek innych fizycznych dóbr jest złe. A wręcz przeciwnie – dobra są dla ludzi, są dobre. Ja się tylko staram pokazać, że fizyczne dobra nie uszczęśliwiają. One ułatwiają i uprzyjemniają życie – ale nie uszczęśliwiają. I gdy przestaniemy się oszukiwać, że kolejny ciuch, lepszy samochód nas uszczęśliwi, to może w końcu zaczniemy zadawać sobie pytania o nas, o nasze szczęście, o to, co naprawdę nas uszczęśliwia.

List do Ciebie – autor anonimowy

MÓJ DROGI…, KOCHAM CIĘ!!! Kiedy otrzymasz ten list, rozejrzyj się wokół i pocałuj kogoś mówiąc mu: „Kocham Cię!”. Słowami tymi obdarzaj swoich bliskich i znajomych. List ten przyniesie ci szczęście, radość, miłość, sukcesy… wszystko co najlepsze. Przyniesie ci cud za cudem.

MYŚL JEST TWÓRCZA. Możesz więc uczynić wszystko swoimi myślami. W ciągu każdej doby poprzez twój umysł przepływa około 50.000 myśli. Przeciętny człowiek sam wytwarza około 25%, pozostałe dopływają do ciebie drogą telepatii od innych ludzi i z kosmosu. Za każdą myśl, którą wysyłasz, odpowiadasz ty sam. Każda bowiem pozytywna myśl tworzy szczęście, radość, dobro, piękno, sukcesy… Natomiast myśl negatywna przyczynia się do szerzenia zła, destrukcji, wojen…

Popatrz na swoje otoczenie, środowisko – efekt myśli twoich i twoich znajomych. Efekty twojego życia to wypadkowa twoich myśli pozytywnych i negatywnych. Od dnia dzisiejszego masz szansę dołączyć do twórców piękna, dobra, pokoju szczęścia, sukcesów… oczywiście poprzez twoje pozytywne myślenie. Jesteś w stanie zrealizować każde twoje pragnienie. Wystarczy wierzyć w to, że wszystko jest możliwe i wykreować to. Można narysować czy opisać, co chcesz i… głęboko oddychając w pełnym relaksie podziękować Bogu, że to już masz. Powtarzasz to aż do skutku.

Pamiętaj: myśl jest twórcza! Odtąd twoje życie jest jednym cudem za drugim. Tworzysz je sam swoimi pozytywnymi myślami.

Niechaj szczęście, pokój, radość, sukcesy… wszystko co piękne i dobre, Boskie, rozprzestrzenia się w życiu Twoim i twoich bliskich, w naszym kraju, w świecie.

KOCHAM ciebie I CAŁY ŚWIAT. Ty również kochaj siebie i wszystko co cię otacza. Jesteś cudownym darem dla świata i świat jest cudownym darem dla Ciebie. Wszystko co dajesz, wraca do ciebie pomnożone. Bądź więc Bosko hojny i Bosko szczodry. Od tej chwili wszystko co najlepsze należy do Ciebie, bo ty tak chcesz i tworzysz swoimi pozytywnymi myślami. Bądź szczęśliwy – to twoja droga. Zaproś do tej wspaniałej zabawy swoich bliskich i znajomych, wysyłając kopię tego listu tym, którym życzysz jak najlepiej. Niech cuda zdarzają się również w ich życiu. Niech oni również świadomie tworzą swoje życie, swoje szczęście.

Wszystko co nie jest miłością jest wołaniem o pomoc. Niech więc w twoim życiu i otoczenia zawsze towarzyszą Ci:

PRAWDA, PROSTOTA, i MIŁOŚĆ.

…O ziemniaku i szczęściu zupełnie nieuwarunkowanym.

(Przyznaję: tytuł brzmi dziwnie. Ale naprawdę, nie wiem, jak ten tekst nazwać. Zacznę więc od początku.)

Wybraliśmy się dzisiaj na zakupy. Ja i Divja. Święta za kilka dni, ale nie były to zakupy przedświąteczne – ale zakupy w poszukiwaniu urodzinowego prezentu. Uściślając – prezent, zgodnie z dobrą indyjską tradycją – Divja robiła… samej sobie. Wyruszyliśmy z domu dość późno – i nagle, w środku nowo wybudowowanego centrum handlowego odebrałem sygnał od Mr Body – jeść! Tak się składa, że wybredny to specjalnie nie jestem, no ale do świni też mi nieco brakuje –wszystkiego raczej nie wciągnę; do breatharianizmu daleko mi jak do Władywostoku. W ułamku w sekundy umysł wygenerował lokalne jadłodalnie – na czele z zabójczym McDonaldem i KFC. Jako, że moim życiowym celem jest umrzeć będąc zdrowym, obie pozycje zostały tak samo szybko skreślone. Przypomiałem sobie wnet – chyba jeszcze w tej samej sekundzie – o desce ratunku, jaką jest niewielka zielona budka sprzedająca nadziewane ziemniaki – naprawdę smaczne i do tego podawane przez miłych i życzliwych ludzi. I tak jak tonący chwyta brzytwy, tak ja chwyciłem mojego ziemniaka, niebieski plastikowy widelczyk i z desperackim burczeniem brzucha zacząłem rozglądać się za ławeczką, na której możnaby lubieżnie dokonać aktu konsumpcji.

(Jeśli jeszcze nie zamknąłeś okienka przeglądarki, to znaczy że cnotę cierpliwości masz całkiem dobrze rozwiniętą ;) – tymczasem obiecuję, że już dochodzimy do sedna.)

Ławka zlokalizowana, miejsce zajęte, Divja – jako że jadłem sam – wyprawiona na misję penetracji okolicznych sklepów i zacząłem karmić wygłodniałego smoka, który wydawało się, że przejściowo we mnie zamieszkiwał. Jako że siedziałem w dość ruchliwym miejscu – ludzie zdawali się chodzić dosłownie we wszystkie strony, już po kilku sekundach zacząłem obserwować zbierające się we mnie wątpliwości, że ktoś niechcący mnie potrąci i potrawa wyląduje na chodniku. Siedząca we mnie głodna bestia wzburzyła się na taką myśl – przez głowę przewinęło mi się kilka scenariuszy tego zdarzenia, wraz z dialogami jak wyciągam od delikwenta pieniądze za wyrządzoną szkodę, których finał był zawsze ten sam – wracam do budki, biorę następnego ziemniaka i kontunuuję jedzenie. Tak, jestem stanowczy jak sarmata – jak już postanowię, że się najem, to się najem!

(Wiem, wiem, miało być sedno, no ale… skoro Sienkiewicz spłodził kilkustronicowy opis Juranda stojącego pod bramą krzyżackiego zamku i zostało mu to wybaczone, to chyba nie będzie problemów z tym krótkim wstępem, no nie?)

Przyznam szczerze – nie lubię jeść w centrach handlowych. A kto lubi? Są tłoczne, głośne i energię mają czasami zamieszaną i mętną jak woda w Wiśle na wysokości Płocka. Czasami zaskakuje mnie liczba ludzi przesiadujących w znajdujących się tam knajpkach – prawdopodobne, że nauka kiedyś nazwie takich ludzi ‘fastfoodocentrofilami’ a ktoś zrobi na tym doktorat. I dobrze, niech nauka służy światu. Tymczasem poczułem się lekko zmęczony przewalającymi się przez głowę myślami i całym tym otoczeniem.

I nagle – pstryk. Wyłączyłem umysł i znalazłem się w wewnętrznej przestrzeni ciszy i spokoju.

Byłem tylko ja, ławka i ziemniak, coż za niezwykle intymne zbliżenie.

I poczułem sie szczęśliwy, bo pozwoliłem sobie być szczęśliwym.
Tutaj można zastanawiać się, czym jest szczęście, ale ja skonczylem marketing a nie filozofie, wiec nie będę tego opisywał na setkach stron, a odpowiem jak na absolwenta uczelni z końca rankingów przystało. Po prostu, poczułem się wspaniale – wyłączyłem kreatora wątpliwości, interpretatora i władcę doraźnej rzeczywistości i pozwoliłem sobie na bycie w danym momencie z tym, co akurat mam w ręku – bez oceniania i wydawania bezapelacyjnych wyroków.
I nie sądźcie proszę po pozorach – ja nie mam nic przeciwko umysłowi ani ocenom. Wprost przeciwnie – mózg to mój drugi ulubiony organ. ;) Sfera mentalna którą on tworzy, w której funkcjonuje i którą w zasadzie jest, to niezwykle ważna i istotna część Rzeczywistości. Bez geniuszu umysłu ziemniak sam nigdy by nie dotarł do centrum handlowego, nikt by go nie odpowiednio nie przyrządził, nikt by mi go nie sprzedał, nie miałbym ławki na której mógłbym usiąść, gdyż nikt by nie pomyślał jak ją stworzyć, ani też nie miałbym w ręku tego badziewnego i jak zgaduję, zupełnie nieekologicznego niebieskiego widelczyka, który będzie się rozkładał przez następne tysiące lat.

Problem jedynie w tym, że umysł – wbrew temu co sądzi zdecydowana większość populacji – nie jest kreatorem szczęścia. Szczęście po prostu JEST – zaś umysł działa jak filtr, dostrajając albo do stanu szczęscia albo do stworzonego przez siebie jego zaprzeczenia – czyli tak zwanego nieszczęścia w najrozmaitszej postaci. Na filtr zaś składają sie najrozmaitsze czynniki, jak wyznawane poglądy, religia, wiara, pieniądze, praca, wpojone przekonania, schematy działania, relacja partnerska, opinie, oczekiwania otoczenia, rodziców, rola i miejsce w społeczeństwie, wyniki w nauce, itd. – lista jest niemalże tak długa, jak bardzo kreatywny umysł potrafi być. Każda z tych rzeczy jest filtrem, który warunkuje nasze doznanie szczęscia – jeśli warunek jest spełniony, to jesteśmy szczęśliwi; jesli nie – to umysł nie pozwala nam szczęścia doświadczyć.

Skupmy się, przykładowo, na filtrach finansowych, które determinują pewne aspekty dośwadczania szczęścia i załóżmy, że mamy właśnie w ręku 1000 jenów-szterlingów. I mały test – dajemy je przypadkowemu przechodniowi. Jeśli kwota ta trafi w ręce osoby zarabiającej 10 jenów-szterlingów miesięcznie, wywoła niesamowity przypływ radości – filtr jej umysłu uzna to za doświadczenie pozytywne i dlatego pozwoli BYĆ szczęśliwym. Jeśli jednak byłby to posępny multi-jeno-szterlingo-miloner, taka kwota zasadniczo nie wpłynie na jego doznanie szczęścia, gdyż system wartości i parametry filtrów ustawione ma inaczej.

Tak więc, jedząc ziemniaka w centrum handlowym, wyłączyłem zbyteczne filtry i rozważałem sobie wszystkie restauracje, w których było mi dane przebywać i jakie zapisały się w mojej pamięci. I co? I nic, naprawdę, zupełnie nic, mimo tych wszystkich myśli, nadal byłem spokojny, wyciszony i wewnętrznie szczęsliwy, choć praktycznie każde z przypomnianych miejsc było znacznie ładnejsze, ciekawsze i przyjemniejsze od obecnego. I być może normalnie myślący człowiek zada pytanie: ziemniak ziemniakiem, ale co kiedy odszedł partner, ciało dręczy choroba, wywalono mnie z pracy a krwiopijczy komornik trzma nóż na gardle? Moim skromnym zdaniem, nawet wówczas można pozwolić sobie być szczęśliwym, gdyż po pierwsze szczęście to coś, co po prostu JEST – jego źródło istnieje poza umysłem, choć niewątpliwie czasami trudniej wyłączyć wpojone uwarunkowania. Druga sprawa, to warto w takiej sytuacji poznać zdolności twórcze naszego potencjalnie największego sprzymierzeńca – czyli umysłu. Tylko, że to zupełnie odrębny temat, a tymczasem wszystkim polecam nauki Huny, które doskonale zagadnienie te objaśniają.

I tak oto, w telegraficznym skrócie, przedstawiona została istota nieuwarunkowanego szczęścia, o której nauczało wielu duchowych mistrzów przez wiele tysięcy lat. Proste jak drut w kieszeni, nieprawdaż?

Na koniec, pytania, jakie wypada sobie zadać aby wyciągnąć z tego bazgrolenia jakieś osobiste korzyści: jakie są moje filtry? Jakie bariery umysłu nie pozwalają mi właśnie teraz, w tej chwili doświadczać szczęścia?
Tak naprawdę, jedyną barierę tworzę ja sam i ewentualnie kapusta w mojej głowie. I ja sam mam siłę jej zniesienia i zmiany – o ile stanę się panem swojego umysłu, tj.wtedy, kiedy służący przestanie w końcu rządzić, a drożdżowym ekskrementom odebrana zostanie moc. Tak więc, czas na zmiany! Pstryk! :-)

http://www.elijah-blog.info/