…o przekazach astralnej stonki

…czyli nie wszystko złoto co się świeci.

„Nie wierz w nic, niezależnie od tego, gdzie to przeczytałeś lub kto to powiedział, nawet jeśli ja to powiedziałem, chyba że zgadza się to z Twoim poczuciem zdrowego rozsądku”

Budda

Nie będę ukrywał, że jestem w pewnym aspekcie przykładem „psuja”, to znaczy, lubię czasami coś zepsuć i zniszczyć – i dodatkowo czerpać z tego radość i satysfakcję. Kiedyś miałem z tego powodu wyrzuty sumienia, ale już nie mam. Doszło do mnie rozumienie, że niszczenie – oczywiście, nie dzikie i bezmyślne, ale z głową – jest nieodłączną częścią procesu twórczego. Bez usunięcia starych struktur możemy nie znaleźć miejsca na zbudowanie czegoś nowego, czegoś lepszego. Tak myśląc, z delikatnie szelmowskim uśmieszkiem w kąciku ust znalazłem sobie nową zabawkę do mentalnego nokautu – czanelingi. Aby było ciekawiej, na potrzeby pojedynku założyłem dwie buddyjskie bokserskie rękawice Prawdy :-)

Na fali zainteresowania tematami duchowymi, pojawiły się kontakty z istotami duchowymi, które w procesie zwanym czanelingiem (od angielskiego słowa „channel” – kanał) przekazują nam najrozmaitsze informacje. Z tego, co widzę – informacje te są naprawdę różnej jakości i choć mądra osoba możne inspirować się praktycznie wszystkim na ścieżce rozwoju, to błędne przekazy potrafią prowadzić na manowce, jeśli się nie jest wystarczająco świadomym i uważnym. Niektóre czanelingi są inspirujące i zasługują na uwagę – tutaj warto wspomnieć choćby świetne „Rozmowy z Bogiem” Donalda Walscha. Niestety, w niektórych przypadkach ludzie z ochoczą nieświadomością wbijają się w coś, co bardziej przypomina kanały ściekowe – czyli informacje płynące od astralnej stonki. Astralna – gdyż takie jest z reguły źródło inspiracji, natomiast stonka – gdyż celem jest pasożytowanie na czytelnikach i tworzenie w nich postaw, które stonkę mają wspomagać a czytelnikowi szkodzić – choć rzecz jasna, nigdy nie jest to powiedziane wprost! Takie oto pseudo-duchowe nauki będę obijał w dzisiejszym artykule ;-)

W jaki sposób można zatem rozróżniać przekazy wartościowe od takich, które nie przynoszą nam korzyści – lub też jedynie tworzą ich iluzję?

Najskuteczniejsza i najlepsza metoda to użycie intuicji. Czytasz wówczas przekaz i od razu wiesz, że coś jest nie tak, bez zastosowania jakichkolwiek procesów myślowych. Metoda niezwykle skuteczna, ale wymaga pewnego zaawansowania w rozwoju świadomości. Inną dobrą metodą jest wsłuchiwanie się w to, co podpowiada serce – patrząc jakie reakcje na czakrze serca wywołuje u Ciebie przekaz. Teksty prawdziwych mistrzów uskrzydlają. Teksty pasożytów – wywołują lęk i niepokój. Oczywiście, mistrz może również przekazać Ci „złe” wieści, ale taki przekaz nigdy nie jest podszyty emocjami strachu. Kolejny sposób – to użycie wahadła i uzyskiwanie prostych odpowiedzi w konwencji TAK/NIE poprzez pytania w stylu „Czy przekaz danego tekstu jest dla mnie korzystny?”; problem w tej technice polega na tym, że wahadło to zasadniczo narzędzie podświadomości – wszystko, co przez nie przechodzi idzie przez nasz własny, personalny filtr i odpowiedzi mogą okazać się złudne z racji trzymanych przez nas wzorców – pewne teksty podświadomość może uznać za atrakcyjne i pożądane, choć w rzeczywistości mogą takimi nie być.

Metoda, którą zamierzam poniżej zarysować dostępna jest dla każdego intelektualnego siłacza i wymaga korzystania z umysłu. Tak, tak, ja Elijah – w przeciwieństwie do niektórych nie akceptujących myślenia ludzików – kocham swój umysł i wiem, jak go z korzyścią dla siebie i innych wykorzystywać. Taki stosunek do umysłu jest dobry i korzystny, oraz zgodny z tym, co mówił Budda w absolutnie genialnym wstępie do „Dhammapady”:

„Jesteśmy tym, co myślimy.

Wszystko czym jesteśmy powstaje z naszych myśli.

Naszymi myślami kształtujemy świat.”
Korzystając zatem z radością z danego nam intelektu, przeanalizujmy dwa przykłady „astralnego spamu”, które znalazłem gdzieś w sieci. Teksty takie, które nie zgadzają się z moim wewnętrznym poczuciem zdrowego rozsądku i zasługują na parę mocnych sierpowych ;)

***

I. Gong – i zaczynamy! Czanelling pewnego archaniołka, który zdaje się ewidentnie pomagać ludzkości. Treść dotyczy generalnie Atlantydy i pełna jest niezrozumiałych terminów – zastanawiam się, dlaczego tyle ludzi się tym zachwyca? Najbardziej pikantne kawałki:

„(…) Nie do Was należy budzenie kryształów, nie do Was należy kotwiczenie worteksu, za to do Was należy przygotować siebie samych na to niebiańskie kotwiczenie kryształowego pola kwantowego”

Czy ktoś tak naprawdę rozumie, o co w tym chodzi? No właśnie – nie wiadomo o co chodzi, ale brzmi mądrze i do tego fantastycznie-ezoteryczno, tak więc, czemu by się pod to nie podłączyć? ;) Wyjaśnień na temat tego, czym są owe mistyczne terminy przez cały tekst nie ma – bo astralnej stonce zupełnie nie zależy na tym, aby ludzie wzrastali w mądrości i świadomości – ważne jest wywarcie dobrego wrażenia. W odróżnieniu od stonki, prawdziwy mistrz potrafi w zwykłych, prostych słowach zawrzeć tak głęboką prawdę, że można rozkoszować się nią latami.

„Pewni strażnicy z Syriusza B przygotowują właśnie trybuny i czekają, abyście do nich dołączyli. Prześlijcie swoją energię i swoje światło oraz zamiar najwyższego dobra do tego, co jest nazywane Błękitnym Mistrzowskim Kryształem Wiedzy.”

No ten fragment wbił mnie w ziemię – z reguły zachęta do przesyłania komuś swojej energii bywa zakamuflowana, a tutaj – proszę, dobrowolnie wysyłajmy energię zupełnie nieznanej istocie. I tylko dlatego, że archanioł tak powiedział! Zastanawiam się, czy osoby, które w to uwierzyły, równie chętnie wysłałby komuś absolutnie nieznanemu np. swoje pieniądze? W końcu to też forma energii. Jeśli tak, to proszę o kontakt – z chęcią podam swój numer konta ;)

Do tego mydlący tekst o najwyższym dobru – przepraszam, od kiedy najwyższe dobro wymaga wysyłania energii jakimś kryształom czy łączenia się ze strażnikami z Syriusza B? Poza tym, skoro są tak niezwykle rozwinięci i świadomi, to po co im ludzka energia? Czy uczciwy bogacz naciąga na 100 złotych żebraka? Czyżby wysoko rozwinięta duchowa istota nie potrafiła samodzielnie czerpać z Boskiego Źródła? Jeśli nie potrafi – czy naprawdę jest tak rozwinięta, za jaką się podaje, czy może zwyczajnie próbuje nas oszukać?

„Ponieważ tego rodzaju wspaniałe kryształowe formacje oferują Wam wszystkim tak wiele!”

Taa… jasne. Jedyne co oferują, to odwracanie nas od tego, co naprawdę wartościowe – czyli Boskim potencjale który nosisz w sobie. Tymczasem co mówi jeden z największych nauczycieli świata?

„Nikt nas nie zbawi tylko my sami.

Nikt nie może ani nikt nie potrafi.

Sami musimy podążać własną ścieżką”

W całym czanellingu ani słowa o budowaniu świadomości prowadzącej do rzeczywistego przebudzenia – bo po co, skoro można zastąpić go jakimiś kryształami? Ewidentnie ludzie od dawien dawna mieli tendencje do fascynacji błyskotkami, jak widać, pewne rzeczy się nie zmieniają ;-)

***

II. Gong – runda druga! Słynny już chyba czanelling pt. „Czy chcecie abyśmy się ujawnili?” – w którym kosmici obiecują pomoc jeśli tylko zechcemy. Dostałem go mailem wielokrotnie – ewidentnie pobudza on fantazję rzeszy ludzi. Kolejny ciekawy przykład tego, jak astralna stonka próbuje manipulować czytelnikiem. Pozornie spójny i wiarygodny tekst, zawierający nieco prawdziwych odniesień w stosunku do obecnej sytuacji, ba, mówiący nawet o rozróżnianiu dobra i zła i manipulacjach rodzajem ludzkim – tylko po to, aby w pewnymi miejscu zacząć zasadzić swoje „kwiatki”:

„Powoli, ale stale tracicie swą niezwykłą zdolność, by czynić życie czymś pożądanym.”

„Do niedawna ludzkość miała wystarczającą kontrole nad swoimi decyzjami. Ale stopniowo traci coraz bardziej kontrole nad własnym losem”

i chwilkę później:

„Rośnie nienawiść, ale miłość także. Dzięki temu wierzycie w to, ze możecie znaleźć rozwiązanie. Ale masa krytyczna jest niewystarczająca, a sabotaż jest bardzo sprytnie przeprowadzany. Ludzkie zachowanie, uformowane w przeszłości nawyki i uwarunkowania powodują takie obezwładnienie, że ta perspektywa prowadzi was w ślepy zaułek.”

I co widzimy, hę? Widzimy kodowanie bezsilności i niemocy. Budda uczył, że stajesz się tym, co myślisz i w co wierzysz. Zacznij wierzyć, że jesteś słaby i niezdolny do samodzielnego decydowania o sobie – a takim się faktycznie staniesz. Wierzycie w siłę miłości? Zapomnijcie o niej, jest za słaba. Wierzycie, że jesteście sami coś w stanie zmienić? Nie ma szans! W taki oto perfidny sposób kłamie i manipuluje nami astralna szumowina. Dodatkowo, umiejętnie podsyca i buduje atmosferę strachu poprzez wplatanie tego typu zdań:

„Brak zasobów naturalnych oraz ich niesprawiedliwy podział (..) spowoduje bratobójcze walki na wielką skalę”

Na szczęście, ofiarowana jest jedyna słuszna droga wyjścia z owej beznadziejnej sytuacji:

„Ilość rozwiązań, jakie są dla was dostępne zmniejsza się. Jedną z nich jest kontakt z inną rasą, która byłaby odbiciem tego, kim jesteście w rzeczywistości.”

i oferta zawierająca następujący pakiet dobroczynny:

„Możemy wam zaoferować bardziej całościową wizję wszechświata i życia, konstruktywne współdziałanie, doświadczenie sprawiedliwych i braterskich kontaktów, wiedzę techniczną prowadzącą do wyzwolenia, zlikwidowanie cierpienia, panowanie nad własną mocą, dostęp do nowych form energii oraz lepsze pojmowanie świadomości.”

Ale jednocześnie:

„Nie możemy pomóc wam w przezwyciężeniu indywidualnych i zbiorowych lęków (…)”

Zaraz, zaraz – gdzie tu jakikolwiek sens? W jaki inny sposób zatem można dążyć do uwolnienia cierpienia i pełnego dostępu do swojej własnej mocy, jeśli nie poprzez uwalnianie strachu i lęku który ów dostęp blokuje? Takie zaprzeczające prostej logice stwierdzenie powinno natychmiast zapalić czerwoną lampkę w umyśle czytelnika!

Oczywiście, w przesłanie warto uwierzyć, gdyż czeka nas w zamian wiele nagród, w tym między innymi:

„Dla nas natychmiastową konsekwencją zbiorowej decyzji na tak będzie materializacja naszych statków na waszym niebie i na Ziemi. (…). Duża część nauki zostałaby zmodyfikowana na zawsze.”

Po co myśleć i badać samodzielnie – wystarczy spojrzeć na statek kosmiczny i postęp naukowy nastąpi sam z siebie. Czyż to nie wspaniale… bajkowa obietnica? Od biedy potrafię zrozumieć, że Ci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z nauką, są w stanie w to uwierzyć. Osobom, które przeszły jednak przez wyższe uczelnie i mają tytuły naukowe (choćby magistra) i które uwierzyły w prawdziwość takiej historyjki – serdecznie współczuję. Nie, kłamię, wcale nie współczuję. W swojej naiwności daliście się zrobić w bambuko. Ale nie ma co załamywać rąk, w końcu każdy ma prawo do błędów, ważne, aby wyciągać z nich właściwe wnioski na przyszłość. ;)

Jaką korzyść zatem z całego tekstu ma mieć astralna stonka? Zdradza to w jednym miejscu. I znowu, chodzi o wysyłanie energii i zamiast koncentrować się na Boskim źródle mocy w sobie i jego rozwijaniu, kierujmy nasze myśli gdzie indziej:

„Wystarczy, że jasno zadacie sobie to pytanie i udzielicie odpowiedzi, tak jak chcecie – indywidualnie bądź w grupie. Nieważne czy jesteście pośrodku miasta czy pustyni, to nie ma wpływu na waszą odpowiedź. TAK albo NIE, NATYCHMIAST PO ZADANIU SOBIE PYTANIA! Po prostu zróbcie to jakbyście mówili do siebie, ale myślcie o wiadomości”

A przecież huna od wielu lat uczy, że energia podąża za uwagą! Warto przemyśleć dobrze i zastanowić się, gdzie jest ona kierowana – i czy naprawdę przynosi nam wówczas korzyści.

Oczywiście, do dnia dzisiejszego, kosmici się nie ujawnili – i nie ujawnią, gdyż niesienie pomocy ludzkości wcale nie leży w intencji sponsorów owego tekstu!

***

Myślę sobie, że mógłbym ładny kawałek życia poświęcić na boksowanie się z rozmaitymi czanelingowymi głupotami, które znajduję co jakiś czas w Internecie – i nie mam gwarancji, że przyniosłoby mi to ani komukolwiek innemu sensowne korzyści. Rozsądniejsze wydaje mi się danie czytelnikowi klucza, który będzie mógł na wstępie zweryfikować, zbadać i według własnych potrzeb zmodyfikować, zaś następnie – samodzielnie zastosować w odniesieniu do dowolnego tekstu.

Na ten klucz składają się następujące punkty, które w dużej mierze wypływają ze wcześniejszych rozważań:
1. Wysoko rozwinięta istota do niczego nas nie zmusza ani niczego nie rozkazuje…

…gdyż w jej Boskiej naturze leży poszanowanie Twoich decyzji i wyborów oraz Twojego prawa do życia w wolności. Ten punkt być może trudno zrozumieć i zaakceptować ludziom wychowanym w duchu Kościoła Katolickiego, który od młodości urabia swoich wyznawców poprzez narzucanie im surowych norm i kryteriów. Tyle, że owe żądania mają często niewiele wspólnego z Bogiem, a raczej służą podporządkowaniu człowieka instytucji.
2. Wysoko rozwinięta istota nigdy nie będzie nas straszyć…

…a jedynie pokazywać konsekwencje podjętych przez nas wyborów i decyzji. Budda w taki oto sposób mówił do swoich uczniów, pozostawiając wybór w ich gestii:

„Mów lub działaj z nieczystym umysłem, a problemy będą podążać za Tobą, jak koło podąża za wołem, który ciągnie wóz. (…) Mów lub działaj z czystym umysłem, a szczęście podąży za Tobą, jak Twój cień, niezachwiane”

3. Wysoko rozwinięta istota hołduje prostotę…

…bez niepotrzebnego maskowania się za górą niezrozumiałych i niewyjaśnionych terminów, pojęć i zwrotów. Spójrz chociaż na kolejny fragment pierwszego rozdziału Dhammapady – proste słowa o głębi jest tak niesamowitej, że można do nich wracać nieprzerwanie, ciągle odnajdując świeże źródło inspiracji:

„W tym świecie nienawiść nigdy nie rozwiała nienawiści.

Tylko miłość rozprasza nienawiść.

Takie jest prawo, starożytne i niewyczerpalne”

Albo w jeszcze prostszym i genialnym zdaniu:

„Co myślimy tym się stajemy”

(proponuję samemu sprawdzić – zapisać te słowa i przeczytać ponownie za kilka miesięcy)

4. Wysoko rozwinięta istota nie będzie chciała Cię uzależnić i zniewolić…

…tylko zachęcać będzie Cię do samodzielnego wzrostu i rozwoju oraz poszukiwania prawdy. Mistrz Gautama jasno przekazał to swoim uczniom, mówiąc:

“Znajdź swoje własne zbawienie, nie będąc zależnym od innych”

5. Wysoko rozwinięta istota często przynosi światło miłości i radości…

…ponieważ podążając za swoją naturą stała się tym, czym ludzie dopiero się stają – i bez skrępowania obdarza tym innych. Jak mówił mistrz, „Radość nigdy się nie pomniejsza kiedy jest dzielona”, dlatego wysoko rozwinięte istoty dzielą się nią z innymi bez ograniczeń.

Na koniec jeszcze jedna ważna myśl, którą przekazuje nam Budda:

„Trzy rzeczy nie mogą być długo ukryte: Słońce, Księżyc oraz Prawda”

Pragnąć poznania prawdy, przybliżamy się do niej w każdym momencie. Żaden błędny przekaz, błędna ścieżka oraz błędna koncepcja czy astralny iluzjonista nie jest w stanie jej na długo zasłonić. Prawda była, jest i będzie niepokonana, jej moc jest większa niż siła jakiegokolwiek słowa i stworzenia z astrala, dlatego niech wzrasta coraz bardziej w sercu każdej Istoty Światła – w Twoim sercu!

Pokoju i miłości,

Elijah

 

www.elijah-blog.info

7 myśli nt. „…o przekazach astralnej stonki

  1. marcin

    dzięki. masz rację nie uwierzę już w żadne słowo. (wolnośc to inny rodzaj zniewolenia) wolnośc to służba, niechciana choroba, to nieustanne przezwyciężanie siebie. odtąd będę żywił się chlebem chrystusa (tzn. przebaczeniem) pamiętajmy, że wszystkie nasze myśli to są RZECZY, zawarte gdzieś tam w czasie i przestrzeni.

    Odpowiedz
  2. Beata

    Czesc,ja kiedys trafilam na cos co nakiewalo mnie na rozpacz,niezrozumiale slowa,i ogromny strach ja nazwalam to inaczej astralna mucha,strach ktory byl we me dorastal do ogromnych problemow,nadal probuje uwolnic sie od strachu.Osoba uzywaly wiary i zasad religji rzyko katolickiej wywolujac ogromny bol i strach wmoim sercu.Otwozyl moje serce mialam wrazenie ze umieram jakby wypadla w nim dziora a ja pograzylam sie w smutku.Jeszcze nie moge sie pozbierac.Poznalam tego czlowieka przez internet.Bylam slaba w niudanym zwiazku i zamiast sie uwolnic pograzylam sie jeszcze bardziej.Wydobyl we mnie srtrach i poczucie winy a ja przywiazalam sie niego i gdzies wierzylam ze to wlasciwa droga.Marcin pisze o przebaczeniu nie jest to takie proste.Wybaczyc sobie wszystko :) Piekne,ale czasto wracaja do mnie zasady wpojone w domu,religja,i inne przyczyny ktore utrudniaja ta latwa droge

    Odpowiedz
  3. Kowal

    Tu się zgadzam. Smam ma kontakt z duchami i na szczęście teraz już wiem, jak je odróżnić – demony od przyjaciół :) Dzięki za stronkę :)

    Odpowiedz
  4. Moon

    Może to dziwne zabrzmi, ale na własnej skórze doświadczyłam tego o czym mowa była o aktywacji błękitnego kryształu wiedzy… z piątku na sobote w pierwszej połowie sierpnia 2008r ujrzałam piękny świetlisty kryształ, obracał się wokól własnej osi i przelał przez moją głowe do całego ciała jakąś energię, czułam się niesamowicie, taka czysta i lekka. Po tym miałam wizje z przeszłości o dawnych czasach Egiptu. Gdybym nie znalazła tego przekazu w życiu bym nie wiedziała co to było, dlatego jestem dowodem na prawdziwość informacji o tym krysztale i całej tej sprawie podnoszenia wibracji Ziemi i ludzi.

    Odpowiedz
  5. skaut

    Z jednej strony szanowny autor gani changelingi na rzecz „samoswiadomosci” a z drugiej podaje „Budda to, budda powiedzial…” a skad szanowny autor wie co jest czy i co faktycznie jest tu prawdziwe? I gdzie w tym jego samoswiadomosc skoro procz rzetelnej krytyki pojawia sie po prostu stek opinii pt „jestescie naiwniakami”? A moze to autor jest naiwniakiem sadzac, ze to inni nimi sa? Kwestie changelingu traktuje z przymrozeniem oka, ale strone przeciwna potraktuje wlasnie dokladnie tak samo – kolejna papka ktora „uskrzydla” ;) pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. Mariusz

    Hej,

    Ciekawy artykul. Jedynie co sie z niego dowiedzialem, to ze nie rozumiesz to czego przeczytales. Nie rozumiejac tego przedstawisz to wlasnie w sposob, w jaki to zrobiles.

    Widac, ze jestes pod katrola swego ego, ktore dyktuje Ci co myslec i nie pozwala spojzec na problem, bez jego oceniania.

    Odpowiedz
  7. Poszukiwacz Prawdy

    Bardzo fajny artykuł! :-) To mi dorzuca cegiełkę do układanki którą układam na podstawie swoich i cudzych doświadczeń. Teraz i ja dorzucę swoją :-) – W świecie astralnym jest mnóstwo manipulatorów którzy potrafią także użyć … błogiej energii miłości dla swoich celów co z czasem negatywnie odbija się w taki lub inny sposób w życiu ofiary danej osoby. To jest podobnie jak z seksem – może być użyty w celu pogłębienia relacji/Jedności – POZYTYW i BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ, albo manipulacji (TZW. WARUNKOWA MIŁOŚĆ i/albo wręcz ukryta patologia). Badając sferę duchową można natrafić na poziomy w których niby to panuje raj, miłość, piękno – cudowna energia że aż ciągnie tam człowieka jak magnez a w rzeczywistości to pewnego rodzaju pułapka i fałsz. Te istoty próbują uzależnić psychicznie daną osobę by potem manipulować dla swoich celów – jeśli dana osoba spełnia Ich oczekiwania to dostaje nagrodę, jeśli nie spełnia to te istoty odcinają Ją od tego piękna w formie kary albo jeszcze co innego. Natomiast prawdziwa Miłość i Bóg który jest Jej Źródłem jest ponad wszelkimi karami i nagrodami czy zasługiwaniem na coś. Fałszywe istoty „Światła” niejednokrotnie podają się za Boga, aniołów, Wyższe Jaźnie czy tym podobne istoty w bardzo sprytny sposób próbując zdobyć zaufanie danego człowieka. Dosyć często wmawiają Mu że jest wybrańcem, dają Mu stygmaty (prawdziwy Bóg nigdy nie kaleczy ciała), wymyślają jakieś zbawcze role etc. Fałsz w tych przekazach może być dosyć dobrze zakamuflowany gdzie właśnie około 95% przekazu zawiera Prawdę, zaś te 5% kłamstwo które dosyć trudno dostrzec na pierwszy rzut oka. Dziękuję za ten artykuł :-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.