Archiwa tagu: ezoteryka

Dlaczego tu jesteśmy?

Po co istniejemy? Dlaczego Bóg nas stworzył? Po co to wszystko? Dlaczego tak, a nie inaczej? – Te pytania nurtują wielu duchowych poszukiwaczy. Wbrew pozorom jest to trudne i bardzo filozoficzne pytanie. Jest to pytanie o sens istnienia. Po co istniejemy? Umysł zawsze szukał na to odpowiedzi. Odkąd zaczął myśleć logicznie i liniowo zawsze doszukiwał się sensu swego istnienia. Jednak to pytanie jest zadane z poziomu umysłu i nie da się na nie dobrze odpowiedzieć na tym poziomie. Aby znać całkowicie odpowiedź trzeba „wyjść poza myślenie”, wejść w czyste doświadczenie, wtenczas wszelkie odpowiedzi mentalne nie będą potrzebne. Póki co, pozostaje nam umysł.

Doświadczenie – odpowiedź na wszystko.

Bóg tworzy się, by doświadczać samego siebie. To wydaje się najbardziej trafna odpowiedź. Warto zwrócić uwagę na czas teraźniejszy. Bóg tworzy się w teraźniejszości, jest to nieustanny proces stwarzania. Wiele ludzi myśli, że Bóg gdzieś, kiedyś coś zapoczątkował (stworzył świat) i teraz sobie ogląda lub w ogóle poszedł. Faktem jest, że rzeczywistość jest nieustannie stwarzana. Boskość trwa w chwili teraźniejszej, nie ma przyszłości i nie ma przeszłości. Te dwa czasy zostały wymyślone przez umysł i istnieją tylko w wyobraźni. Boskość jest teraz.

Czym jest ta boskość? Jest wszystkim, co istnieje w chwili teraźniejszej. Jest energią, z której formuje się wszystko. Każda cząsteczka materialna jest energią. Jeśli słowo Bóg budzi za wiele niepotrzebnych skojarzeń można użyć słów „istnienie”, „wszechświat”, „energia”, „boskość”… Ta energia jest wieczna, posiada nieskończony potencjał i jest wszechobecna. We wszechświecie trwa nieustanny ruch energii, która przyjmuje najróżniejsze formy (formy materii, ciał stałych, ciekłych gazowych, grawitacji, pól magnetycznych, myśli umysłu, uczuć… wszystko jest energią). Cała energia jest wprawiana w ruch według określonych wzorów w niewyobrażalną precyzją. Dla mnie jest to wzór stworzenia, pierwotny magnetyzm, wzór miłości. Wszystko jest stworzone na jego podstawie. Bóg jest miłością. My jesteśmy właśnie Tym. Nie ma oddzielenia. Nasze ciała są nieustannie tworzone przez boski proces istnienia. Są nieustannie utrzymywane przy życiu, jak wszelkie stworzenie wokoło. Jest to ruch energii, boski proces miłości. :)

Po co to wszystko? Wszechświat jest tworzony by doświadczać siebie. Wyłania się ze stanu „niebytu”, aby być. To realny cud. Pierwotna wola istnienia trwa w tej chwili nieustannie i powołuje wszystko do życia. Cały wszechświat „chce” istnieć i doświadczać samego siebie. Ty również, ponieważ jesteś tego częścią. Jest to proces miłości. Nie ma większej radości niż istnienie i doświadczenie. Ta radość jest naturalnym stanem każdej istoty istniejącej. Każde doświadczenie jest niesamowitym cudem, fenomenem energetycznym. Kiedy energie nakładają się na siebie, doświadczają siebie. Wszechświat jest pełen zdarzeń energetycznych. Od wpływania na siebie planet, do kontaktów międzyludzkich. Wszystko to jest cudem doświadczania siebie. Z tego poziomu spoglądania na sprawę, nie ma różnicy co powie umysł. Nie jest ważne, co wymyśli sobie człowiek, czy zna sens życia czy nie. Wszystko i tak jest boskim ruchem energii stworzonym na podstawie wzoru miłości.

Aby ujrzeć proces „istnienia” trzeba też być świadomym „nieistnienia”. W chwili kiedy świadomość utożsamia się całkowicie z istnieniem nie dostrzega go. To się dzieje właśnie w tej chwili. Stan „cudu istnienia” jest niedostrzegany, a raczej jest postrzegany jako „zwyczajne życie”. Dopiero medytacja daje wyjście ponad to postrzeganie. W chwili porzucenia myśli, ocen, utożsamiania się z umysłem – świadomość wchodzi na inny stan. Stan wolności, ponad ocenami i dualizmem, ponad iluzję istnienia. W tym momencie „pustki” wszystko jest doskonałe. Nawet ta iluzja zwyczajnego życia staje się doskonałością, istnieniem i formą wyłaniającą się z nicości. Wtedy właśnie wszystko staje się cudem.
Cykle istnienia

Pierwotny wzór miłości, na którym działa wszechświat, powoduje uporządkowane działania i ruchy energii. Wszystko wibruje własnymi cyklami, większymi lub mniejszymi. Największym i najbardziej podstawowym cyklem jest cykl tworzenia i cofania się całego istnienia. Wszechświat zaczyna istnieć, rozwijać się, poczym cofać do stanu niebytu. Jest to cykl stworzenia zapoczątkowany wolą istnienia. Można to utożsamiać z wolą boskości, wolą miłości. W tym zawierają się wszystkie inne cykle, jak tworzenie galaktyk, pojedynczych gwiazd, ruchy układów planetarnych. Wszystko jest pulsowaniem, cyklicznością wibracji energii. Również na ziemi jest cykl życia – narodziny, wzrost, spadek, śmierć. Cykle poszczególnych doświadczeń życia. Cykl oddechu czy bicia serca. Są to pomniejsze i bardzo szybkie cykle – w porównaniu do globalnych. Wszystkie one nakładają się na siebie tworząc różne kombinacje istnienia.

Cała cykliczność i pulsacja ma na celu doświadczenie istnienia ze wszystkich stron. Wszechświat pragnie doświadczać siebie i wszystkich swoich możliwości. To jest możliwe poprzez nakładanie się na siebie cykli (wibracji). Istnieje jedna wielka pulsacja wszechświata, w której zawarte są wszystkie mniejsze. Każda energia ma swoją wibrację i własną pulsację. Tak jak atomy w każdej rzeczy wibrują bardzo szybko tworząc mikro-cykle, tak w coraz większej skali cykle są wydłużane. Jest to podstawowa właściwość wszechświata, która pozwala doświadczyć każdej kombinacji istnienia. Wibracje nakładają się na siebie powodując doświadczanie najróżniejszych możliwości. To właśnie się dzieje. Boskość doświadcza siebie, wszystkich swoich aspektów. Twoje ciało jest również częścią tego doświadczenia. Ty jesteś boskością doświadczającą niepowtarzalnego układu wibracji (Twój świat). Jesteś dokładnie na miejscu.

Warto zauważyć różnorodność istnienia. Każda istota doświadcza wszechświata na swój własny i niepowtarzalny sposób. Jest tu tyle różnych energii, tyle niesamowitych kombinacji istnienia. Jest pole nieskończonych możliwości doświadczenia. Dzięki tej różnorodności, wszechświat poznaje wszelkie swoje aspekty. Uczestniczy w nieustannym i cudownym tańcu istnienia. Doświadcza siebie, ponieważ to przynosi niewyobrażalną (dla umysłu) radość. Radość istnienia. Istota ludzka również może to poczuć, jednak do tego trzeba przekroczyć umysł i jego ocenę. Umysł zawsze powie, ze Teraźniejsza chwila jest niedoskonała, bo czegoś jej brakuje. To tylko ocena umysłu, która sprawia, że człowiek ciągle cierpi.

Dualność umysłu.

Wielu ludzi myśli „jak Bóg mógł stworzyć tyle cierpienia”. Przecież powinien dawać samą radość, skoro jest taki doskonały. Kwestia w tym, że wzór istnienia wszechświata jest doskonały. Wszystko jest stworzone z niewyobrażalną dokładnością i porusza się kierowane niewyobrażalną inteligencją (przewyższającą intelekt). Inteligencja ta jest bezpośrednia i jasna. Jest to inteligencja działania, która stwarza cały wszechświat TU i TERAZ. Boskość jest doskonała sama w sobie. Cały problem leży w umyśle, który myśli, że doskonały nie jest. Umysł sam wymyślił, że ból jest zły, a radość dobra. We wszechświecie nie ma rozdzielenia na dobro i zło. Wszystko jest boskim doświadczeniem, ruchem energii (światła). Każdy ruch energii, każde doświadczenie sprawie radość z istnienia. Jak wspomniałem jest to naturalna i pierwotna radość dla każdej istoty, tylko w większości nieuświadamiana. Na tym etapie ludzie tkwią na poziomie utożsamiania się z umysłem. Nie widzą nic poza umysłem. Jak umysł powie, że to jest dobre – to jest dobre. Jak powie, że coś jest złe – to jest złe. Dzięki temu ludzie tworzą świat ocen i wyobrażeń, a potem na jego podstawie zaczynają cierpieć (kiedy doświadczają tego, co nazwali jako złe). Cierpią na własne życzenie i z własnego wyboru, ponieważ sami ustanowili dobro i zło.

Ponad umysłem nie ma dobra i zła. Istnieje doświadczenie procesu miłości. Uświadamiając sobie to, istota ludzka wychodzi świadomością ponad dualizm i wymysły umysłu. Wchodzi w przestrzeń doświadczenia boskości. Wtenczas każde zdarzenie jest traktowane jako cud istnienia. Każde doświadczenie jest doskonałe i piękne. Tak jak cudem jest doświadczenie radości, tak cudem jest doświadczenie smutku. To piękne uczucia. Człowiek nie jest świadomy jak wielki dar posiada, mogąc doświadczać tych energii. Człowiek nie jest świadomy, w jakiej sytuacji się znalazł. Może doświadczać materii (ma ciało materialne), może doświadczać uczuć i jeszcze wyższych energii – myśli. To wszystko sprawia, że istota ludzka jest bardzo „zaawansowaną” istotą, mogącą doświadczać szerokiego pola energii istnienia. To jest cud życia.

Większość ludzi tkwi na poziomie umysłu. Wyobrażają sobie świat „dobra i zła”, gdzie jakiś Bóg z zewnątrz dyktuje warunki. Nie są świadomi, że sami są przejawem boskości. Sami uczestniczą w tym ruchu energii, są jego częścią. Ludzie są Bogami. Nie ma tu nic do ukrycia. Dlaczego więc szukać Boskości poza sobą, skoro samemu się jest tego częścią? Taki układ istnienia jest naturalny. To jest naturalna droga ewolucji. Na tą chwilę energie przybrały taki, nie inny układ – istota ludzka doświadcza zagubienia umysłowego. Nie widzi nic poza światem stworzonym przez własny umysł. Jest to taki etap ewolucji (uporządkowanego ruchu energii), w którym człowiek sam tworzy wyobrażenia o świecie. A żeby doświadczyć wszystkiego, musi też stworzyć sobie własne „dobro i zło”. Ten etap ma się ku końcowi. Ludzie zaczynają dostrzegać, że ponad umysłem jest moment czystego doświadczenia. Zaczynają widzieć doskonałość we wszystkim. Świadomość budzi się ze snu mentalnego. Umysł przestaje sprawować władzę, kończy się jego dominacja. Przychodzi czas bezpośredniego doświadczenia miłości.

Oświecenie

W kręgach duchowych wiele jest mowy o oświeceniu, zjednoczeniu z Bogiem czy osiągnięciu pierwotnego szczęścia. Wiele narosło wokoło mitów.

Oświecenie jest proste. Jest to najbardziej naturalna rzecz dla każdej istoty. Każde stworzenie jest z natury oświecone. Już Tu i Teraz. Wszystko, co oddziela człowieka od tego stanu jest to umysł, a dokładniej myśl, że nie jestem oświecony. Umysł myśli, że oświecenie jest czymś trudnym, dalekim, niemożliwym. Umysł często tworzy różne wyobrażenia co do momentu oświecenia. Wyobraża sobie oświecenie jako posiadanie nadludzkich mocy, jako posiadanie nieskończonej świadomości. Oczywiście to też jest możliwe, jednak w swoim czasie. Aktualna chwila jest taka, a nie inna. Aktualne oświecenie wygląda tak, a nie inaczej. Nie trzeba dążyć do czego innego. Ruch energii boskości sam do tego dąży. Wystarczy zaufać boskości. Innymi słowy rozgościć się w chwili teraźniejszej. Poczuć jej piękno i doświadczać. Nic więcej nie można zrobić – aż tyle można zrobić. Wtedy przychodzi spełnienie. Wszystko co potrzebne, jest już tu i teraz. Przecież istniejemy, doświadczamy boskości bezpośrednio. Co więcej można zrobić? Totalna akceptacja tego jest tożsama z momentem oświecenia. Taka akceptacja jest możliwa tylko po uprzednim uświadomieniu sobie natury wszechświata. Tkwiąc na poziomie umysłu będzie istnieć ciągłe niespełnienie i uwikłanie w warunki myśli. Ponad tym jest doświadczenie boskości. Już teraz wszystko w tym uczestniczy. Warto zacząć robić to świadomie.

Za inspirację dziękuję Annie. :)

…o przekazach astralnej stonki

…czyli nie wszystko złoto co się świeci.

„Nie wierz w nic, niezależnie od tego, gdzie to przeczytałeś lub kto to powiedział, nawet jeśli ja to powiedziałem, chyba że zgadza się to z Twoim poczuciem zdrowego rozsądku”

Budda

Nie będę ukrywał, że jestem w pewnym aspekcie przykładem „psuja”, to znaczy, lubię czasami coś zepsuć i zniszczyć – i dodatkowo czerpać z tego radość i satysfakcję. Kiedyś miałem z tego powodu wyrzuty sumienia, ale już nie mam. Doszło do mnie rozumienie, że niszczenie – oczywiście, nie dzikie i bezmyślne, ale z głową – jest nieodłączną częścią procesu twórczego. Bez usunięcia starych struktur możemy nie znaleźć miejsca na zbudowanie czegoś nowego, czegoś lepszego. Tak myśląc, z delikatnie szelmowskim uśmieszkiem w kąciku ust znalazłem sobie nową zabawkę do mentalnego nokautu – czanelingi. Aby było ciekawiej, na potrzeby pojedynku założyłem dwie buddyjskie bokserskie rękawice Prawdy :-)

Na fali zainteresowania tematami duchowymi, pojawiły się kontakty z istotami duchowymi, które w procesie zwanym czanelingiem (od angielskiego słowa „channel” – kanał) przekazują nam najrozmaitsze informacje. Z tego, co widzę – informacje te są naprawdę różnej jakości i choć mądra osoba możne inspirować się praktycznie wszystkim na ścieżce rozwoju, to błędne przekazy potrafią prowadzić na manowce, jeśli się nie jest wystarczająco świadomym i uważnym. Niektóre czanelingi są inspirujące i zasługują na uwagę – tutaj warto wspomnieć choćby świetne „Rozmowy z Bogiem” Donalda Walscha. Niestety, w niektórych przypadkach ludzie z ochoczą nieświadomością wbijają się w coś, co bardziej przypomina kanały ściekowe – czyli informacje płynące od astralnej stonki. Astralna – gdyż takie jest z reguły źródło inspiracji, natomiast stonka – gdyż celem jest pasożytowanie na czytelnikach i tworzenie w nich postaw, które stonkę mają wspomagać a czytelnikowi szkodzić – choć rzecz jasna, nigdy nie jest to powiedziane wprost! Takie oto pseudo-duchowe nauki będę obijał w dzisiejszym artykule ;-)

W jaki sposób można zatem rozróżniać przekazy wartościowe od takich, które nie przynoszą nam korzyści – lub też jedynie tworzą ich iluzję?

Najskuteczniejsza i najlepsza metoda to użycie intuicji. Czytasz wówczas przekaz i od razu wiesz, że coś jest nie tak, bez zastosowania jakichkolwiek procesów myślowych. Metoda niezwykle skuteczna, ale wymaga pewnego zaawansowania w rozwoju świadomości. Inną dobrą metodą jest wsłuchiwanie się w to, co podpowiada serce – patrząc jakie reakcje na czakrze serca wywołuje u Ciebie przekaz. Teksty prawdziwych mistrzów uskrzydlają. Teksty pasożytów – wywołują lęk i niepokój. Oczywiście, mistrz może również przekazać Ci „złe” wieści, ale taki przekaz nigdy nie jest podszyty emocjami strachu. Kolejny sposób – to użycie wahadła i uzyskiwanie prostych odpowiedzi w konwencji TAK/NIE poprzez pytania w stylu „Czy przekaz danego tekstu jest dla mnie korzystny?”; problem w tej technice polega na tym, że wahadło to zasadniczo narzędzie podświadomości – wszystko, co przez nie przechodzi idzie przez nasz własny, personalny filtr i odpowiedzi mogą okazać się złudne z racji trzymanych przez nas wzorców – pewne teksty podświadomość może uznać za atrakcyjne i pożądane, choć w rzeczywistości mogą takimi nie być.

Metoda, którą zamierzam poniżej zarysować dostępna jest dla każdego intelektualnego siłacza i wymaga korzystania z umysłu. Tak, tak, ja Elijah – w przeciwieństwie do niektórych nie akceptujących myślenia ludzików – kocham swój umysł i wiem, jak go z korzyścią dla siebie i innych wykorzystywać. Taki stosunek do umysłu jest dobry i korzystny, oraz zgodny z tym, co mówił Budda w absolutnie genialnym wstępie do „Dhammapady”:

„Jesteśmy tym, co myślimy.

Wszystko czym jesteśmy powstaje z naszych myśli.

Naszymi myślami kształtujemy świat.”
Korzystając zatem z radością z danego nam intelektu, przeanalizujmy dwa przykłady „astralnego spamu”, które znalazłem gdzieś w sieci. Teksty takie, które nie zgadzają się z moim wewnętrznym poczuciem zdrowego rozsądku i zasługują na parę mocnych sierpowych ;)

***

I. Gong – i zaczynamy! Czanelling pewnego archaniołka, który zdaje się ewidentnie pomagać ludzkości. Treść dotyczy generalnie Atlantydy i pełna jest niezrozumiałych terminów – zastanawiam się, dlaczego tyle ludzi się tym zachwyca? Najbardziej pikantne kawałki:

„(…) Nie do Was należy budzenie kryształów, nie do Was należy kotwiczenie worteksu, za to do Was należy przygotować siebie samych na to niebiańskie kotwiczenie kryształowego pola kwantowego”

Czy ktoś tak naprawdę rozumie, o co w tym chodzi? No właśnie – nie wiadomo o co chodzi, ale brzmi mądrze i do tego fantastycznie-ezoteryczno, tak więc, czemu by się pod to nie podłączyć? ;) Wyjaśnień na temat tego, czym są owe mistyczne terminy przez cały tekst nie ma – bo astralnej stonce zupełnie nie zależy na tym, aby ludzie wzrastali w mądrości i świadomości – ważne jest wywarcie dobrego wrażenia. W odróżnieniu od stonki, prawdziwy mistrz potrafi w zwykłych, prostych słowach zawrzeć tak głęboką prawdę, że można rozkoszować się nią latami.

„Pewni strażnicy z Syriusza B przygotowują właśnie trybuny i czekają, abyście do nich dołączyli. Prześlijcie swoją energię i swoje światło oraz zamiar najwyższego dobra do tego, co jest nazywane Błękitnym Mistrzowskim Kryształem Wiedzy.”

No ten fragment wbił mnie w ziemię – z reguły zachęta do przesyłania komuś swojej energii bywa zakamuflowana, a tutaj – proszę, dobrowolnie wysyłajmy energię zupełnie nieznanej istocie. I tylko dlatego, że archanioł tak powiedział! Zastanawiam się, czy osoby, które w to uwierzyły, równie chętnie wysłałby komuś absolutnie nieznanemu np. swoje pieniądze? W końcu to też forma energii. Jeśli tak, to proszę o kontakt – z chęcią podam swój numer konta ;)

Do tego mydlący tekst o najwyższym dobru – przepraszam, od kiedy najwyższe dobro wymaga wysyłania energii jakimś kryształom czy łączenia się ze strażnikami z Syriusza B? Poza tym, skoro są tak niezwykle rozwinięci i świadomi, to po co im ludzka energia? Czy uczciwy bogacz naciąga na 100 złotych żebraka? Czyżby wysoko rozwinięta duchowa istota nie potrafiła samodzielnie czerpać z Boskiego Źródła? Jeśli nie potrafi – czy naprawdę jest tak rozwinięta, za jaką się podaje, czy może zwyczajnie próbuje nas oszukać?

„Ponieważ tego rodzaju wspaniałe kryształowe formacje oferują Wam wszystkim tak wiele!”

Taa… jasne. Jedyne co oferują, to odwracanie nas od tego, co naprawdę wartościowe – czyli Boskim potencjale który nosisz w sobie. Tymczasem co mówi jeden z największych nauczycieli świata?

„Nikt nas nie zbawi tylko my sami.

Nikt nie może ani nikt nie potrafi.

Sami musimy podążać własną ścieżką”

W całym czanellingu ani słowa o budowaniu świadomości prowadzącej do rzeczywistego przebudzenia – bo po co, skoro można zastąpić go jakimiś kryształami? Ewidentnie ludzie od dawien dawna mieli tendencje do fascynacji błyskotkami, jak widać, pewne rzeczy się nie zmieniają ;-)

***

II. Gong – runda druga! Słynny już chyba czanelling pt. „Czy chcecie abyśmy się ujawnili?” – w którym kosmici obiecują pomoc jeśli tylko zechcemy. Dostałem go mailem wielokrotnie – ewidentnie pobudza on fantazję rzeszy ludzi. Kolejny ciekawy przykład tego, jak astralna stonka próbuje manipulować czytelnikiem. Pozornie spójny i wiarygodny tekst, zawierający nieco prawdziwych odniesień w stosunku do obecnej sytuacji, ba, mówiący nawet o rozróżnianiu dobra i zła i manipulacjach rodzajem ludzkim – tylko po to, aby w pewnymi miejscu zacząć zasadzić swoje „kwiatki”:

„Powoli, ale stale tracicie swą niezwykłą zdolność, by czynić życie czymś pożądanym.”

„Do niedawna ludzkość miała wystarczającą kontrole nad swoimi decyzjami. Ale stopniowo traci coraz bardziej kontrole nad własnym losem”

i chwilkę później:

„Rośnie nienawiść, ale miłość także. Dzięki temu wierzycie w to, ze możecie znaleźć rozwiązanie. Ale masa krytyczna jest niewystarczająca, a sabotaż jest bardzo sprytnie przeprowadzany. Ludzkie zachowanie, uformowane w przeszłości nawyki i uwarunkowania powodują takie obezwładnienie, że ta perspektywa prowadzi was w ślepy zaułek.”

I co widzimy, hę? Widzimy kodowanie bezsilności i niemocy. Budda uczył, że stajesz się tym, co myślisz i w co wierzysz. Zacznij wierzyć, że jesteś słaby i niezdolny do samodzielnego decydowania o sobie – a takim się faktycznie staniesz. Wierzycie w siłę miłości? Zapomnijcie o niej, jest za słaba. Wierzycie, że jesteście sami coś w stanie zmienić? Nie ma szans! W taki oto perfidny sposób kłamie i manipuluje nami astralna szumowina. Dodatkowo, umiejętnie podsyca i buduje atmosferę strachu poprzez wplatanie tego typu zdań:

„Brak zasobów naturalnych oraz ich niesprawiedliwy podział (..) spowoduje bratobójcze walki na wielką skalę”

Na szczęście, ofiarowana jest jedyna słuszna droga wyjścia z owej beznadziejnej sytuacji:

„Ilość rozwiązań, jakie są dla was dostępne zmniejsza się. Jedną z nich jest kontakt z inną rasą, która byłaby odbiciem tego, kim jesteście w rzeczywistości.”

i oferta zawierająca następujący pakiet dobroczynny:

„Możemy wam zaoferować bardziej całościową wizję wszechświata i życia, konstruktywne współdziałanie, doświadczenie sprawiedliwych i braterskich kontaktów, wiedzę techniczną prowadzącą do wyzwolenia, zlikwidowanie cierpienia, panowanie nad własną mocą, dostęp do nowych form energii oraz lepsze pojmowanie świadomości.”

Ale jednocześnie:

„Nie możemy pomóc wam w przezwyciężeniu indywidualnych i zbiorowych lęków (…)”

Zaraz, zaraz – gdzie tu jakikolwiek sens? W jaki inny sposób zatem można dążyć do uwolnienia cierpienia i pełnego dostępu do swojej własnej mocy, jeśli nie poprzez uwalnianie strachu i lęku który ów dostęp blokuje? Takie zaprzeczające prostej logice stwierdzenie powinno natychmiast zapalić czerwoną lampkę w umyśle czytelnika!

Oczywiście, w przesłanie warto uwierzyć, gdyż czeka nas w zamian wiele nagród, w tym między innymi:

„Dla nas natychmiastową konsekwencją zbiorowej decyzji na tak będzie materializacja naszych statków na waszym niebie i na Ziemi. (…). Duża część nauki zostałaby zmodyfikowana na zawsze.”

Po co myśleć i badać samodzielnie – wystarczy spojrzeć na statek kosmiczny i postęp naukowy nastąpi sam z siebie. Czyż to nie wspaniale… bajkowa obietnica? Od biedy potrafię zrozumieć, że Ci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z nauką, są w stanie w to uwierzyć. Osobom, które przeszły jednak przez wyższe uczelnie i mają tytuły naukowe (choćby magistra) i które uwierzyły w prawdziwość takiej historyjki – serdecznie współczuję. Nie, kłamię, wcale nie współczuję. W swojej naiwności daliście się zrobić w bambuko. Ale nie ma co załamywać rąk, w końcu każdy ma prawo do błędów, ważne, aby wyciągać z nich właściwe wnioski na przyszłość. ;)

Jaką korzyść zatem z całego tekstu ma mieć astralna stonka? Zdradza to w jednym miejscu. I znowu, chodzi o wysyłanie energii i zamiast koncentrować się na Boskim źródle mocy w sobie i jego rozwijaniu, kierujmy nasze myśli gdzie indziej:

„Wystarczy, że jasno zadacie sobie to pytanie i udzielicie odpowiedzi, tak jak chcecie – indywidualnie bądź w grupie. Nieważne czy jesteście pośrodku miasta czy pustyni, to nie ma wpływu na waszą odpowiedź. TAK albo NIE, NATYCHMIAST PO ZADANIU SOBIE PYTANIA! Po prostu zróbcie to jakbyście mówili do siebie, ale myślcie o wiadomości”

A przecież huna od wielu lat uczy, że energia podąża za uwagą! Warto przemyśleć dobrze i zastanowić się, gdzie jest ona kierowana – i czy naprawdę przynosi nam wówczas korzyści.

Oczywiście, do dnia dzisiejszego, kosmici się nie ujawnili – i nie ujawnią, gdyż niesienie pomocy ludzkości wcale nie leży w intencji sponsorów owego tekstu!

***

Myślę sobie, że mógłbym ładny kawałek życia poświęcić na boksowanie się z rozmaitymi czanelingowymi głupotami, które znajduję co jakiś czas w Internecie – i nie mam gwarancji, że przyniosłoby mi to ani komukolwiek innemu sensowne korzyści. Rozsądniejsze wydaje mi się danie czytelnikowi klucza, który będzie mógł na wstępie zweryfikować, zbadać i według własnych potrzeb zmodyfikować, zaś następnie – samodzielnie zastosować w odniesieniu do dowolnego tekstu.

Na ten klucz składają się następujące punkty, które w dużej mierze wypływają ze wcześniejszych rozważań:
1. Wysoko rozwinięta istota do niczego nas nie zmusza ani niczego nie rozkazuje…

…gdyż w jej Boskiej naturze leży poszanowanie Twoich decyzji i wyborów oraz Twojego prawa do życia w wolności. Ten punkt być może trudno zrozumieć i zaakceptować ludziom wychowanym w duchu Kościoła Katolickiego, który od młodości urabia swoich wyznawców poprzez narzucanie im surowych norm i kryteriów. Tyle, że owe żądania mają często niewiele wspólnego z Bogiem, a raczej służą podporządkowaniu człowieka instytucji.
2. Wysoko rozwinięta istota nigdy nie będzie nas straszyć…

…a jedynie pokazywać konsekwencje podjętych przez nas wyborów i decyzji. Budda w taki oto sposób mówił do swoich uczniów, pozostawiając wybór w ich gestii:

„Mów lub działaj z nieczystym umysłem, a problemy będą podążać za Tobą, jak koło podąża za wołem, który ciągnie wóz. (…) Mów lub działaj z czystym umysłem, a szczęście podąży za Tobą, jak Twój cień, niezachwiane”

3. Wysoko rozwinięta istota hołduje prostotę…

…bez niepotrzebnego maskowania się za górą niezrozumiałych i niewyjaśnionych terminów, pojęć i zwrotów. Spójrz chociaż na kolejny fragment pierwszego rozdziału Dhammapady – proste słowa o głębi jest tak niesamowitej, że można do nich wracać nieprzerwanie, ciągle odnajdując świeże źródło inspiracji:

„W tym świecie nienawiść nigdy nie rozwiała nienawiści.

Tylko miłość rozprasza nienawiść.

Takie jest prawo, starożytne i niewyczerpalne”

Albo w jeszcze prostszym i genialnym zdaniu:

„Co myślimy tym się stajemy”

(proponuję samemu sprawdzić – zapisać te słowa i przeczytać ponownie za kilka miesięcy)

4. Wysoko rozwinięta istota nie będzie chciała Cię uzależnić i zniewolić…

…tylko zachęcać będzie Cię do samodzielnego wzrostu i rozwoju oraz poszukiwania prawdy. Mistrz Gautama jasno przekazał to swoim uczniom, mówiąc:

“Znajdź swoje własne zbawienie, nie będąc zależnym od innych”

5. Wysoko rozwinięta istota często przynosi światło miłości i radości…

…ponieważ podążając za swoją naturą stała się tym, czym ludzie dopiero się stają – i bez skrępowania obdarza tym innych. Jak mówił mistrz, „Radość nigdy się nie pomniejsza kiedy jest dzielona”, dlatego wysoko rozwinięte istoty dzielą się nią z innymi bez ograniczeń.

Na koniec jeszcze jedna ważna myśl, którą przekazuje nam Budda:

„Trzy rzeczy nie mogą być długo ukryte: Słońce, Księżyc oraz Prawda”

Pragnąć poznania prawdy, przybliżamy się do niej w każdym momencie. Żaden błędny przekaz, błędna ścieżka oraz błędna koncepcja czy astralny iluzjonista nie jest w stanie jej na długo zasłonić. Prawda była, jest i będzie niepokonana, jej moc jest większa niż siła jakiegokolwiek słowa i stworzenia z astrala, dlatego niech wzrasta coraz bardziej w sercu każdej Istoty Światła – w Twoim sercu!

Pokoju i miłości,

Elijah

 

www.elijah-blog.info

…o boskości demona

Temat, który jest głębszym wejrzeniem w naturę demona i który być może nie łatwo zrozumieć… i który nie tylko dla głeboko wierzącego chrześcijanina, ale nawet dla wielu osób zajmujących się duchowością może zabrzmieć jak herezja… Początkującym polecam czytać go po wcześniejszym zapoznaniu się z artukułem „…o egzorcyzmach w pytaniach i odpowiedziach”.

Każdy demon czy inny astralny twór to również Boska istota.

W tym momencie przeżywasz może szok, gdyż przez całe życie powtarzano Ci demon, Szatan czy diabeł to stoi w opozycji do Boga…

Ja również przeżyłem zaskoczenie, wykonując pewnego dnia egzorcyzm. Człowiek, który do mnie się zgłosił miał problem z doczepionym astralem. Rozpocząłem więc zabieg i zacząłem odłączać obie istoty, wypełniać przestrzeń między nimi Światłem… i w pewnym momencie demon rozbłysnął (albo i eksplodował) w świetlistej energii i zniknął. Czytałem wcześniej, że niektórzy egzorcyści ‘rozpuszczają’ demoniczne istoty w Świetle. Niemniej, tym razem to nie przypominało mi ani rozpuszczenia ani niczegokolwiek w tym stylu. Po prostu, owa Światłość wyszła z demona, ten demon transformował się w Światło! Zniknęła forma, pozostała czysta energia. Trudno mi to w jakikolwiek sposób opisać, prawdę powiedziawszy, gdyż było to niezwykłe doświadczenie.

Wówczas zrozumiałem.

W rzeczywistości nie istnieje nic, co nie jest Bogiem. Jest tylko Jedna Jedność, niepodzielna i wszechistniejąca, przejawiająca się w nieskończonej ilości form… również demonicznych. Gra dobro-zło to jednynie gra tworzona przez pryzmat ludzkiego, wartościującego umysłu. Wychodąc poza przestrzeń mentalną, doświadczamy istnienia Jedności. Pierwotna energia Źródła istnieje poza jakimikolwiek wyobrażeniami i nie sposób jej pojąć ludzkim umysłem. To największa z tajemnic istnienia. Energia ta manifestuje się w postaci rozmaitych form, zarówno materialnych jak i duchowych.

Energia ta, niezależnie jak ‘daleko’ od Źródła, zawsze ma te same właściwości twórcze. Zamanifestowana w postaci jednej formy, przez nią – tworzy kolejne. Forma ta zawsze jest doskonała i pozostaje w harmonii z całością, gdyż jest całością. Niemniej, jej manifestacja – w wyniku zakrzywień energii lub obniżania wibracji, może przybierać kształt który jest bardzo różny i daleki od pierwowzoru. Tak daleki, zmodyfikowany i inny… że postrzegany jest na dualnej płaszczyźnie nie tylko jako nie-boski twór – ale wprost przeciwnie, jako zaprzeczenie Boskości.

Twór ów jest częścią planu doświadczania siebie, jakie manifestuje wszechobecne Tao. Dlatego, cwany jak lis (albo i bardziej ;) Stwórca rzeczywistości stworzył na potrzeby dualnego doświadczenia coś, co ma wyglądać na przeciwieństwo jego samego… ale stworzył to z SIEBIE, gdyż poza nim nie istnieje i wszystko jest w nim. Przedni plan i przednia zabawa, a miliony ludzików głęboko sie w tym taplają i cały czas zasadniczo plączą.

Jeśli to rozumiesz i ogarnia Cię wkurzenie na tą Boską grę, to ugryź się w tyłek ze złośliwą świadomością, że Stwórca poprzez Twoje ciało również tego doświadczy ;)

Ewentualnie czytaj dalej.

Demon, który wówczas zniknął – po prostu, tu użyję terminologii informatycznej, został zdekodowany. Jego forma zniknęła, spełniając swoją rolę, zaś uwolnioną pierwotną, tworzącą go energię odebrałem jako Światłość.

Zrozumiałem też, że gdyby demon faktycznie był czymś innym od Boga to:

a) wykonanie egzorcyzmu nie miałoby jakiegokolwiek sensu ani celu, gdyż z pewnością byłoby nieskuteczne. Dlaczego? Gdyż złamane zostałoby zasadnicze prawo WOLNEJ WOLI – wolna wola osoby byłaby różna od wolnej woli niezależnego od Boga demona. Co wówczas, kto miałby rację?

b) złamana zostałaby zasada harmonii we Wszechświecie

c) Bóg przestałby być nieskończony – jego granicę wyznaczałoby istnienie odrębnego od niego Demona

d) d) …i jeszcze pewnie nie jedno bym znalazł ;)

e)

Oczywiście, powyższe punkty przyjęcia, ale chyba tylko z perspektywy ograniczonej ludzkiej świadomości. Wyjście choćby raz poza dualizm umysłu i zrozumienie jednolitego wzóru istniejącego poza nim otwiera nas nowe perspektywy, przedstawione w tym artykule.

http://www.elijah-blog.info/

Miłość – na zawsze?

Poniższy tekst zawiera stwierdzenia z dziedziny ezoteryki, niepotwierdzone naukowo, z którymi nie każdy musi się zgadzać. Tekst dotyczy karmicznych uwarunkowań i przeszłych wcieleń. Większość może potraktować to jako jedną wielką bajkę i będzie miało rację. Jednak jest grupa osób, których problem dotyczy i odpowiednie podejście może mieć zasadnicze znaczenie terapeutyczne.

***

Któż z nas nie słyszał romantycznych historii o kochankach, którzy przyrzekali sobie wieczną miłość? Takich sytuacji było na tym świecie naprawdę wiele i do tej pory takie przyrzeczenia są praktykowane. Miłość wieczna, miłość bez końca – miłość, która przetrwa nawet śmierć. To bardzo romantyczna i emocjonalna wizja miłości. Najczęściej ta wizja jest przejmowana przez ludzi zauroczonych sobą, chcących by ten stan trwał wiecznie, w końcu taki jest wspaniały. Również ludzie tęskniący za miłością pragną spotkać wreszcie taką osobę, która by potrafiła kochać po wsze czasy.

Stan zakochania jest tak piękny, że człowiek chce go za wszelką cenę utrzymać. W takim stanie można składać wszelkie obietnice i przyrzeczenia dotyczące ciągłego partnerstwa. W ogóle najlepiej byłoby, żeby ten związek trwał wiecznie i był zawsze tak samo doskonały. Umysł pragnie się zabezpieczyć, dlatego też wymyśla przyrzeczenia, które wiążą ze sobą ludzi. Co więcej, te obietnice są faktycznie skuteczne. Nie chodzi nawet o przysięgę małżeńską, w której mowa o dotrzymywaniu towarzystwa „aż do śmierci”. Ślubowanie kościelne jest tu akurat bardzo trafnie sformułowane, ponieważ „wygasa” wraz ze śmiercią jednego z partnerów. Szczęśliwi ci, którzy brali ślub kościelny.

Poza tym są o wiele ciekawsze ślubowania. Chodzi o osobistą obietnicę między partnerami, która jest wiążąca na wieczność. Wiele było takich praktyk i nadal takie są. Taka obietnica może być wypowiedziana nawet w umyśle, jako osobiste przyrzeczenie, może też być uzgodniona z partnerem. Sam rytuał nie jest tak ważny jak sam fakt złożenia takiej obietnicy. Po takim akcie może być wszystko w porządku przez pewien czas, jednak potem mogą się zacząć karmiczne schody.

Po szczerym wyznaniu sobie miłości na wieczność istnieje ryzyko, że taki związek faktycznie będzie wieczny, a przynajmniej rozciągnie się na wiele wcieleń. Cóż w tym złego? – spytają niektórzy. Przecież o to chodzi, by być ze sobą razem. Cała kwestia w tym, że wyobrażenia tkwiące w podświadomości nie są czyste i taka obietnica przybiera różne niekorzystne oblicza.

Często dusze powiązane obietnicami wiecznego partnerstwa rodzą się posiadając ciała w zupełnej dysharmonii. Wtenczas nawet jak się spotkają nie potrafią stworzyć udanego związku, choć podświadomie do tego dążą. Taka sytuacja przynosi jedynie cierpienie, a odejść od siebie nie zbytnio można, ponieważ podświadomość utrzymuje starą obietnicę. Oczywiście ciała mogą być w harmonii, jednak cele na to wcielenie mogą się różnić, taki związek też może być trudnym.

Przy takich ślubowaniach pojawia się najczęściej więcej problemów, ponieważ wprowadzają dodatkowe ograniczenia. Dusza jest ze swojej natury wolna, człowiek ma chęć doświadczania różnych rzeczy. Nie chce być niczym ograniczany i związany. Niestety przyrzeczenia z poprzednich wcieleń wiążą i to bardzo skutecznie. Na tym opiera się wiele związków karmicznych, czyli związków opartych na pragnieniach lub awersjach.

Związki karmiczne mogą przybierać różną postać. Wszystko zależy od podświadomych programów. Może to być pragnienie jednej osoby, by związać się z drugą (i tak przez wiele wcieleń). Często spotyka się osoby, które wydają się bliskie i czuć do nich silny pociąg (niekoniecznie seksualny) i pragnienie by być razem. Jednak druga osoba nijak nie chce tworzyć związku. Po prostu jedna strona pamięta podświadomie obietnicę wiecznej miłości, a druga zupełnie nie wie o co chodzi. Jedna strona oczekuje cudownego związku, a druga zupełnie nic nie czuje. Tu przychodzi najczęściej cierpienie.

Ból pojawia się również wtedy, kiedy obie strony czują, że spotkały „bratnią duszę”, jednak związek w ogóle się nie układa. Taka trudna relacja może trwać bardzo długo, aż jedna ze stron nie postanowi się od tego uwolnić. Większość negatywnych i karmicznych relacji przynosi cierpienie, od którego można się w łatwy sposób uwolnić, trzeba być tylko tego świadomym.

Takie uwolnienie zawsze jest możliwe poprzez użycie modlitwy czy prośby o uwolnienie od niekorzystnych związków. Można ułożyć sobie modlitwę w taki sposób, by unieważnić i uwolnić się od wszystkich obietnic złożonych w przeszłości. Przykładowym zdaniem do takiej modlitwy może być:

„Za pomocą Boskiej mocy, uwalniam się teraz od wszelkich przyrzeczeń, ślubowań i obietnic złożonych w przeszłości. Jestem wolny, całkiem niewinny i bezpieczny.”

Warto również poprosić boskość o pomoc w odnalezieniu faktycznie harmonizującego partnera na to wcielenie. To da podświadomości sygnał, że nic nas nie wiąże z przeszłością i możemy otworzyć się na coś nowego. Ważne tu jest wewnętrzne przyzwolenie, otwarcie na nowy związek.

Czasem przyrzeczenia wiecznej miłości dają bardzo trudne sytuacje w następnych wcieleniach. Przykładowo partnerzy rodzą się jako bliźnięta, które są bardzo blisko, jednak nijak nie potrafią stworzyć związku. To powoduje często trudne problemy w życiu.

Jeszcze ciekawsza sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy jedna dusza wycofuje się z tego świata (człowiek umiera), a dusza partnera zostaje. Wtenczas mogą zdarzyć się opętania. Po prostu zagubiona dusza po śmierci nadal czuje się związana ze swoim partnerem i zwyczajnie wchodzi w jego pole. Oczywiście żyjący partner na to pozwala, a nawet tego pragnie. Wtenczas dochodzi do bardzo dużego zjednoczenia. Jednak taka sytuacja jest bardzo niekorzystna dla obu stron. Po pierwsze dlatego, że od żyjącego człowieka brana jest energia. Po drugie dusza opętująca jest bardzo ograniczona (nie ma takich możliwości rozwoju jak we własnym ciele). Po pewnym czasie wszystko obraca się w czarny związek i sytuacja stale się pogarsza. Oczywiście do momentu egzorcyzmu lub wyrażenia woli uwolnienia. Z punktu widzenia terapeutycznego taka osoba powinna sobie uświadomić, że już nie musi nikogo „utrzymywać”, może być całkowicie wolna i może stworzyć związek z realnym partnerem/partnerką.

Warto tu również wspomnieć o innych intencjach powodujących opętanie. Często jest tak, że ludzie zawiedzeni życiem, czujący brak miłości, nie widzący możliwości znalezienia ziemskiego partnera, zaczynają szukać partnera na innych planach istnienia. Tak można znaleźć partnera na przykład w świecie astralnym. To wydaje się bardzo kusząca propozycja. Po pierwsze dlatego, że partner już tu jest (nie trzeba szukać), po drugie to partner totalnie lojalny, po trzecie bardzo blisko… wręcz w ciele. Czy można kochać istotę astralną? Owszem, tylko ten związek jest również szkodliwy i niekorzystny dla obu stron. Taka osoba „kocha” wyobrażenie, jest zamknięta na zdrowe związki z innymi ludźmi. W takim wypadku warto uświadomić sobie, że o wiele korzystniejszy jest związek z realnym partnerem. Aby to zrobić warto poczuć się bezpiecznie w relacjach z innymi.

Wiele astralnych istot wykorzystuje samotność i zagubienie ludzi. Najczęściej nie są to przychylne istoty, jednak zrobią wszystko by tylko móc dostać się do pola człowieka. Jeśli tylko człowiek na to pozwoli, stworzy się związek z astralem. Taka istota może obiecywać wiele rzeczy, może zapewniać o swojej miłości, lojalności, może obiecywać wsparcie, może nawet twierdzić, że jest drugą połówką (a czasem może być drugą połówką, związaną obietnicą). Nie jest ważne czy jest to dusza drugiej połówki czy jakiegoś tworu astralnego, takie istoty stawiają zawsze jeden warunek – chce dostać energię. I tu mogą zacząć się różne manipulacje. Od wyzwalania niskich uczuć na tle seksualnym, do lęków, tworzenia poczucia winy, pogrążenia w smutek i depresję. Takie energie są bardzo miłym podarunkiem dla takich istot. Jakby korzystny wydawał się związek z takim astralem – nie warto go utrzymywać. Choćby nawet obiecywał miłość wieczną, nie jest w stanie jej zapewnić, a co więcej doprowadzi do upadku świadomości. Warto uświadomić sobie naturę takich związków. One nie mają nic wspólnego z czystą miłością. Prędzej z zamknięciem serca.

Co zrobić, jeśli się ma w polu taką istotę? Można ją odesłać do światła samemu, wyrażając taką wolę. Można użyć modlitwy uwolnienia i prośby o oczyszczenie, można też poprosić o pomoc egzorcystę. Każda metoda może okazać się skuteczna. Ważne by oczyścić się z takiego toksycznego związku astralnego.

Żadna obietnica wiecznej miłości nie przyniosła jeszcze oczekiwanych efektów. Co najwyżej przynosi zagubienie i problemy karmiczne, od których czasem nie tak łatwo się uwolnić. Szczególnie jeśli nie jest się świadomym o co chodzi.

Pytanie więc – jak stworzyć czysty związek? Wystarczy postrzec na czysto relację miedzy dwoma istotami. Wyobrażenia o partnerze i związku tworzą wszelkie pragnienia i najczęściej powodują tworzenie różnych obietnic. Wszelkie myśli tworzą filtry, przez które postrzegany jest partner i związek, są to najczęściej filtry idealizujące. Na tej podstawie człowiek pragnie by taki „doskonały” związek nigdy się nie kończył.

Kluczem jest tu spojrzenie ponad wyobrażeniami. Po pierwsze zauważa się, że wszystko jest jednością. Nie ma tu Mnie i Partnera jako oddzielonych od siebie jednostek. Dlatego też nie trzeba się specjalnie wiązać czy tworzyć obietnic. Warto zauważyć, że wszystkie istoty są przejawem tej samej świadomości. Dlatego nie jest ważne z jaką istotą tworzy się relacje, z jaką istotą aktualnie się jest. Tu opada wielka presja i związanie z partnerem. Pozostaje tu wewnętrzna wolność i sama radość bycia w tej chwili z daną osobą. Gdy ta osoba odejście, przyjdzie inna… i również będzie można czuć radość. W każdym momencie. Nie ma tu warunków. Można kochać każdą istotę. To natura miłości, natura oświecenia.

Oczywiście jeśli jest miło i przyjemnie z aktualnym partnerem, to nie trzeba szukać nikogo innego. Może to z zewnątrz wyglądać jak normalny związek, jednak wewnątrz pozostaje wolność. Kiedy partner odchodzi, nie ma już bólu, ponieważ nie ma uwarunkowania. Wszystko jest naturalne i jasne. Nie trzeba tworzyć obietnic nieskończonej miłości, ponieważ miłość i tak jest nieskończona i może być odczuwana wszędzie. W następnym wcieleniu może być inny partner, to nie przeszkadza. Uświadomienie sobie tego daje wolność i uwalnia od wielu powiązań karmicznych.

Kiedy podświadomość myśli, że tylko z tym partnerem może być szczęśliwa, to powstaje ograniczenie. Podświadomość warunkuje się i ogranicza tylko do jednej istoty (a właściwie do wyobrażeń o niej). To najczęściej przynosi cierpienie, ponieważ jest wewnętrznym ograniczeniem i przywiązaniem.

Kiedy człowiek wie, że wszystko jest jednością, nie ważne z jaka istota będzie aktualnie najbliżej, zawsze można kochać. To naturalna wolność istoty ludzkiej. Choć nie brzmi tak romantycznie jak osobowa i wieczysta miłość, to jednak jest o wiele bardziej czysta i pełna światła.

Czy miłość może być wieczna? Miłość wszechświata już taka jest. :)