Archiwa tagu: filozofia

Stosowanie filozofii Zen w codziennym życiu – Hubert78

Filozofia Zen jest prosta. Po prostu utrzymuj jasny, uważny umysł z chwili na chwilę i przez to działaj właściwie, z satysfakcją. Taki styl życia zapewni Ci utrzymanie harmonii w życiu a przez to i uczucie szczęścia, satysfakcji. Samo działanie świadome jest już samo w sobie głęboko satysfakcjonujące. Nie ma tu potrzeby odwoływania się do Boga, metafizyki, ezoteryki, ale mimo swej filozofii skupienia się na konkrecie w tu i teraz myślę, że Zen jest również głeboką duchowością. To, czym zajmuje się Zen to bowiem również poznanie siebie, poznanie czym jesteśmy, czym jest umysł. Pytanie o samą egzystencję. Nazywa się to w Zen „wielkim pytaniem”. Gdy zadajesz wielkie pytanie np. „Czym jestem?” i pełen pasji szukasz odpowiedzi, to jesteś na ścieżce duchowej. Poznanie siebie, poznanie czym jesteśmy to najbardziej podstawowa zagadka. Mistycy twierdzą, że zanim nastąpi takie poznanie, nasze życie właściwie niewiele przypomina życie zwierząt, jest życiem we śnie. A więc pierwsze co mówią mistrzowie Zen: zadaj sobie Wielkie Pytanie i utrzymuj je w swym umyśle: „Czym jestem?”, „Czym jest życie?”, „Czym jest mój umysł?”, „Czym jest doświadczający tego wszystkiego?”.

I pojawi się ściana. Bo to jest zagadka, nikt tak naprawdę tego nie wie. Można wymyślać tysiące teorii, filozofii, ale samo zadanie sobie tego pytania szczerze już stawia Cię głęboko sam na sam z egzystencją, już jest głęboko duchowym aktem.

I jeśli jesteś szczery, nie wymyślasz za dużo, albo tylko obserwujesz te wymysły bez przywiązywania się do nich, pojawi się „nie wiem”.

Nie wiem czym jestem. Mam pewne teorie, tłumaczę sobie to jakoś, mam pewne wyjaśnienia, ale tak naprawdę ostatecznie to całe istnienie jest niezmierzoną zagadką.

Nie wiem. W tym momencie przekraczasz umysł. Stajesz nago wobec egzystencji.

Nazywa się to w Zen jasnym, albo czystym umysłem. Ale to nie koniec. Teraz przenieś ten jasny, czysty umysł do codziennego życia. Pojawia się sytuacja. Jak zareagować właściwie? Pojawia się relacja? Jak zareagować właściwie? Jaka jest właściwa funkcja tej sytuacji. Tu dopiero zaczyna się prawdziwa przygoda. Świadome życie z chwili na chwilę. Wszystko, co się pojawia warte jest pełnego przeżywania, głębokiego doświadczania, zrozumienia życia krok po kroku. Tu mistrzowie Zen zalecają by skupić się na tym, co robimy teraz w pełni. Czyli gdy masz chaos w umyśle, nie wiesz za co się zabrać, myślisz o wielu sprawach naraz, uporządkuj to sobie, zrób listę priorytetów i następnie krok po kroku poświęć się całkowicie poszczególnym działaniom ze swojej listy. Każdemu w swoim czasie.

I teraz znowu: kto tego doświadcza? Czym jest ten, który to wszystko przeżywa? Kim jest ten, kto chce przeżyć swoje życie świadomie i szczęśliwie?

I teraz codzienne życie: związki, praca. Zwykłe, codzienne sytuacje. Mistrzowie Zen zalecają kontakt z rzeczywistością, czyli to, co tu i teraz. A co to znaczy „tu i teraz”? Tu i teraz żyję, obejmuję moją percepcją to, co aktualnie się pojawia, dokładnie takie jakie jest. Wtedy jest możliwość także właściwej reakcji na sytuację, właściwego działania. Pojawia się głodny, dajesz mu jeść. Nie zastanawiasz się, działasz. Pojawia się potrzeba, realizujesz ją. Jesteś w Rzeczywistości. Takie życie jest bardzo konkretne. Jesteś w harmonii. Wymaga to jednak nieustannej praktyki, bo łatwo jest zatracić właściwy kierunek. Dlatego w Zen kładzie się nacisk na praktykę medytacji. Medytacja to ćwiczenie, które ma na celu uzyskanie i utrzymywanie jasnego, uważnego umysłu. Dzięki medytacji przyzwyczajasz się do tego, by żyć świadomie, harmonijnie, z jasnym umysłem. Z czasem medytacja nie będzie tylko ćwiczeniem w pozycji siedzącej. Zauważasz, że świadomy umysł zaczyna Ci towarzyszyć i wspierać Cię w codziennym życiu. W związkach, w pracy. To mogą być zupełnie zwyczajne sytuacje, w których już funkcjonujesz. Tu nie chodzi o jakieś ideały. Chodzi o przeniesienie świadomego umysłu do Twojego normalnego życia, które już prowadzisz. Objęcie świadomością tych dziedzin życia, które już są obecne w Twoim życiu. Dzięki temu więcej zrozumienia, więcej harmonii, skupienie się na skutecznym rozwiązywaniu problemów.

I jeszcze jedno. Dzięki takiemu świadomemu życiu zaczynasz promieniować szczególną energią. Ludzie świadomi, przytomni są prawdziwym skarbem dla tego świata. Można nawet nie wykonywać żadnej altruistycznej działalności, ale poprzez samo utrzymywanie świadomego, jasnego umysłu oddziaływuje się w sposób pozytywny i konstruktywny na otoczenie. Jest to pokazywanie jak można działać harmonijnie, świadomie, skutecznie. Jest to wyjątkowo cenna inspiracja dla innych ludzi, dla tych, którzy są zagubieni w nieprzytomnych wzorcach. Oczywiście Twoja praca wykonywana świadomie, uważnie ma dużą wartość i produkuje wysokiej jakości usługi i produkty, które są cenne dla klientów.

Czyli tak naprawdę nieważne co robisz, ważne jak robisz. Ważna jest jakość Twego umysłu, Twego funkcjonowania. Po prostu rób, co czujesz, co lubisz, ale rób to ze świadomym umysłem, w pełni. Takie życie daje Ci osobistą, głęboką satysfakcję, jak również bezcenną inspirację dla innych, którzy potrzebują takiego przykładu. I w cichy sposób po prostu dajesz to, co dobre, wysokiej jakości innym ludziom.

Hubert78

Pierwotność ja jestem, czyli o samopostrzeganiu bycia. – Marcin Kotasiński

W zbiorze, jakim jest świat zmysłowy ludzki podmiot znajdując się wśród przedmiotów i zjawisk jest jedynym punktem nie ulegającym relatywizacji. Jest taki z powodu samoświadomości, która jego istnienie czyni dla niego pewnym. Dzięki niej dokonuje postrzeżeń swoich doświadczeń, a przede wszystkim siebie. Za pomocą refleksji organizuje całe zespoły postrzeżeń, takich jak ludzkie postawy, światopoglądy, zjawiska, sytuacje, w jakich znajduje się i wie jak odpowiednio zachować się w nich. Postrzega swoje dobre i niedobre samopoczucie odnosząc się do siebie i wie jak czuje się pod wpływem różnych warunków. Spróbuję tutaj opowiedzieć, dlaczego samoświadomość jest tak ważna i jak na podstawie refleksji organizujemy nasze życie.

Aby móc zrozumieć, dlaczego samoświadomość jest podstawą wszystkich zdarzeń myślowych i przedmiotowych należy najpierw zrozumieć, czym jest owa zdolność podmiotu. W różnych miejscach opisywałem, czym jest samoświadomość(1). W skrócie jest to akt stwierdzania własnego istnienia przez myślenie, które ogląda siebie jako przedmiot. Akt samoświadomości następuje wtedy, kiedy człowiek, podmiot, postrzegając swoje istnienie różne od materialnego otoczenia, reflektuje ową różność i kieruje swoją uwagę na siebie, chcąc dowiedzieć się, czym jest. Wtedy oglądając siebie w tym odróżnieniu jako samą myśl stwierdza „to ja jestem”. Dopiero później po stwierdzeniu istnienia myśli, podmiot oglądający ją kieruje uwagę na jej treść, którą może być świat przedmiotowy.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego samoświadomość jest kluczowa w ludzkiej umysłowości i dlaczego jest zasadą, wokół, której organizuje się całe dalsze myślenie jest prosta. Aby cokolwiek móc doświadczyć, postrzec, czy jest to myśl, czy doznanie zmysłowe, najpierw należy stwierdzić własne istnienie. Dopiero na tej podstawie następuje postrzeżenie doświadczenia. Ta podstawa w codziennym życiu pozostaje jakby niewidoczna. Jest taka, dlatego, bo w całym swoim życiu przyzwyczailiśmy się, że nasza obecność jest oczywista. Kiedy chcemy wypowiedzieć się o doświadczeniu, nasze istnienie jest założone w wypowiedzi jeszcze przed punktem rozpoczynającym ją. Oczywiste jest wtedy, że „mówię to ja” albo, że „ja doświadczyłem(łam) tego”. Jednak ta oczywistość własnej obecności, pozostawia nie odkrytym pewien ważny fakt dotyczący własnego istnienia. Ten mianowicie, że zanim nasza samoświadomość w świadomy sposób powie o naszym istnieniu, to pozostaje nieuświadomiona, przez to nasze istnienie postrzegamy jako niepewne. Uwidaczniają to zmieniające się warunki otoczenia, których zmienność może wywołać obawę o spokojne jutro. Kiedy zaś nasze istnienie zostaje poznane, jako nierelatywne przez samoświadomy ogląd, okazuje się, że zmienne czynniki doświadczenia, które niepokoją podmiot, teraz dzięki samoświadomości, poznaniu niezależności myślenia siebie w stosunku do otoczenia, ulegają zatrzymaniu. Zatrzymują się na barierze świadomej refleksji, która mówi, że „to ja stanowię siebie przez siebie myślenie”, warunki, zjawiska, sytuacje nie zastraszają mnie. To znaczy, że będąc samoświadomym wiedząc, że sam stanowię siebie własnym myśleniem, stając wobec zmienności, nawet zmian gwałtownych, mogę dokonać refleksji nad swoją niezależną samoświadomością a doświadczeniem i refleksyjnie przefiltrować treść doświadczenia tak, aby mnie ono nie opanowało wzbudzając na przykład niepokój, który wcześniej wzbierał.

Mogę to uczynić, bo jako podstawa doświadczenia, bez której doświadczenia nie ma dla mnie, mogę wpłynąć na siebie i doświadczenie w sposób kierunkowy, wybrany przeze mnie. Nie ulegając bezkrytycznie temu, co na mnie napiera. W rezultacie jako ta podstawa doświadczenia, istniejąca zawsze przed doświadczeniem, mam pełną władzę nad tym, co wokół mnie dzieje się. Ograniczeniem może tu być jedynie moja zdolność do przewidywania rezultatu mojego działania, przynosząca nie to, co chciałem. Ale nawet wtedy, nadal posiadam możliwość działania i ukierunkowania odpowiednio doświadczenia.

Aby wyjaśnić, dlaczego samoświadomość jest podstawą wszelkich zdarzeń umysłowych, dlaczego występuje zawsze przed nimi i doświadczeniami świata posłużę się przykładem. Teza wyjściowa jest taka, że kiedykolwiek, ktokolwiek i cokolwiek doświadcza, aby tego doświadczyć najpierw musi stwierdzić swoje istnienie. Rozpoznanie obecności w doświadczeniu stoi u podstawy wszelkiego doświadczania. Dotyczy to doświadczania świata jak i doświadczania własnego myślenia o czymś, wychodzącym ponad stwierdzanie istnienia.

Obserwując myślenie w codzienności, łatwo można spostrzec, że jest ono ciągłym ruchem myśli przechodzącej z jednej treści na drugą, tak jak kolejno różne czynniki doświadczenia wzbudzają naszą uwagę, przyciągając ją do siebie. W rezultacie świadomie je postrzegamy. Dzięki refleksji nad nimi, kojarzymy te czynniki z odpowiednimi zachowaniami, które pozwalają dokonać postępu w doświadczeniu, czyli uczynić coś, co uważamy za odpowiednie. Na przykład, kiedy wychodzę z pracy zauważając już wcześniej, że jestem głodny, to idąc po ulicy, przechodząc obok baru, kierowany pragnieniem, które w pracy zostało uświadomione, a następnie zapomniane z powodu niemożności jego zaspokojenia, dokonuję nad tym faktem refleksji. Kojarzę swój głód ze stojącym obok obiektem pozwalającym mi na zaspokojenie. Wszystko odbywa się poprzez refleksje: stwierdzam głód, stwierdzam niemożność jego zaspokojenia, aby stwierdzić, że mogę go zaspokoić, kiedy przechodzę koło baru.

Stwierdzanie własnego istnienia na progu doświadczenia jest obecne w tym i każdym innym przykładzie. Kiedy dochodzę do wniosku, że jestem głodny, to aby do niego dojść muszę najpierw wskazać podmiot, którego stwierdzenie to dotyczy. Muszę powiedzieć najpierw „ja jestem…”, aby następnie stwierdzić ”…głodny”. Podobnie, kiedy dochodzę do wniosku, że nie mogę tego głodu teraz zaspokoić, to też pojawia mi się myśl, która najpierw mówi, że „ja (jestem)…” a później „…nie mogę…”, po czym godzę się z tym, bo treść w refleksji znajduje potwierdzenie w doświadczeniu, bo w moim zajęciu nie mam niczego do zjedzenia. Również moment kojarzenia wcześniej pomyślanego głodu z obecnością baru na ulicy, najpierw uprzytomnia mi, że „ja jestem…głodny”. Obie refleksje pokrywają się, potwierdza się Prawda i sposób na zaspokojenie wraz z wystąpieniem baru. Myślę wtedy na przykład: „ja…” – podstawa doświadczenia – „…mogę zaspokoić głód, którego obecność stwierdziłem wcześniej.”

Nie jest to wszystko, co występuje w doświadczeniu, bo zanim stwierdzę, że w tym barze mogę zaspokoić głód, to wcześniej muszę skojarzyć go z możliwością zaspokojenia. To robię na podstawie swoich wcześniejszych doświadczeń, bo przypominam sobie, do czego służy ten spotkany przeze mnie obiekt – bar z obiektami – żywnością, które w nim znajduję. Refleksji występuje tutaj i w każdym doświadczeniu wiele. Ale bardzo niewiele zostaje wydobytych do świadomości, większość następuje w pewnym stopniu podświadomie. Dokonywane są jakby automatycznie, mimochodem, bo z przyzwyczajenia albo trafniej, z niepoznania ich. Pewne fakty, dotąd niesprawdzone, traktujemy w sposób oczywisty. Z tego powodu nie poznajemy świadomie własnego myślenia, bo jego oczywistością, oczywistym wystąpieniem podstawy doświadczenia, stwierdzamy wyższą ważność przedmiotu (treści umysłu, która pojawia się w gotowej na jej przyjęcie myśli), którym zajmujemy się w doświadczeniu, na przykład żywnością przyciągającą nasz głodny wzrok. Mniej uwagi kierujemy na myślenie, dzięki któremu w ogóle stwierdzamy, że są jakieś przedmioty.

Ale wracając do ciągu zmieniających się treści świadomości, pod wpływem ciągle nowych doświadczeń, a właściwie pod wpływem wciąż zmieniających się treści doświadczenia. Kiedy siedzimy na przykład na krześle przy stole, koncentrując swoją uwagę na kwiatach, które stoją w wazonie na tym stole, to treścią najbardziej „wystającą” dla mnie z doświadczenia mogą być żółte płatki kwiatu, ich kształt i nieco pofałdowana budowa. To znajduje się w centrum mojej uwagi. Obok punktu, na którym spoczywa moja uwaga znajduje się całe tło doświadczenia, czyli kielich kwiatu, łodyga, na której on stoi, wazon, na którym łodyga i kielich opiera swój ciężar czerpiąc wodę znajdującą się w wazonie, która także opiera się o ściany i dno wazonu. Wazon stoi na stole, stół oparty jest o podłogę, obok znajduje się krzesło, na którym siedzę ja, stwierdzając swoją obecność w doświadczeniu i oglądając je. Stół z krzesłem znajduje się pomiędzy czterema ścianami pomalowanymi na jakiś kolor, na ścianie coś zostało zawieszone, a obok stoją różne przedmioty. Wszystkie te pozostałe treści także obecne są w mojej świadomości towarzysząc oglądanemu płatkowi z tym, że te pozostałe treści można by nazwać około świadomymi. Mam je na uwadze wiem, że są, ale to nie one są obiektem mojego zainteresowania teraz, tak jak płatek, w który wpatruję się. One wyjaśniają mi układ, w jakim występuje obiekt oglądany i ja jako oglądający. Całe to otoczenie jest już przez nas znane, dlatego nie przyciąga naszej uwagi, tak, jak płatek, który wzbudza mnie poznawczo.

A teraz mogę podnieść abstrakcyjność własnego myślenia i pomyśleć o tym, o czym właśnie myślę. Mogę powtórzyć powyższy opis, ale poprzedzę go świadomym stwierdzeniem własnej obecności. Czyli oglądając płatek kwiatu stwierdzam, że oto oglądam teraz siebie podczas oglądania płatku kwiatu i oglądam wszystko to, co towarzyszy oglądaniu kwiatu, a więc wszystkie myśli, jakie wzbudza we mnie oglądany płatek. Wzbudza ich bardzo wiele, począwszy od próby identyfikowania koloru we wcześniejszych doświadczeniach, kojarzenia pofałdowanej powierzchni i jej pochodzenia, itp. Następnie odsuwając uwagę od niego, ale nie głowę, kieruję ją na swoją myśl i oglądam wyobrażenie całego otoczenia, w jakim znajduje się oglądany płatek. Stwierdzam swoją wiedzę o całym układzie, w jakim przebywam, bez fizycznego rozglądania się. Robię to samoświadomie, bo dokonuję refleksji nad zapamiętanym układem przedmiotów, refleksją naświetlając swoją pamięć. Staję się samoświadomym siebie, bo mnie pierwotnie dotyczy refleksja. Muszę stwierdzić, czy obecny jest ten, który potrafi powiedzieć mi coś o otoczeniu, „pstrykam mu zdjęcie” refleksją. Przy stwierdzeniu własnej obecności, stwierdzam następnie, że znajduje się ona, ja, pośród różnych przedmiotów, które wymieniając myślowo od razu odtwarzam układ, w jakim znajdują się. Znajduję tak również nawiązanie do innych przedmiotów w otoczeniu, których nie pamiętam od razu, czyli to, że np. parasol opiera się o ścianę, itp.

Różnica pomiędzy doświadczeniem opisanym powyżej a doświadczeniem codziennym, jak dobrze znana droga z pracy do domu, opiera się jedynie na udziale wysokiej świadomości (uwagi). Tutaj uzyskujemy wyższą świadomość siebie i stwierdzamy, że jesteśmy podstawą doświadczenia, bez której do niego nie doszłoby, tak jak nie dochodzi do naszego doświadczenia w pokoju obok, w którym nie jesteśmy teraz obecni, albo jak „gnamy” z pracy do domu nie reflektując świadomie wszystkiego tego, co mijamy co dzień.

Opisywana powyżej sytuacja jest inna niż codzienne automatyczne wykonywanie tych lub innych czynności. Podmiot świadom jest tego, co robi. Świadomie dochodzi do stwierdzania kolejnych aktów oglądania, jak to, że świadomy jest tego, że świadomie ogląda płatek, czyli siebie na podstawie doświadczenia kwiatu. I inne doświadczenia, które codziennie można „potraktować” (samo)świadomością. W każdej z czynności występuje podmiot samoświadomy i przez to świadomy tego, co robi. Występuje świadomość bycia podstawą doświadczenia i czynności, jaką wykonuje myślowo, czyli tego, że poznaje ów fakt swojego bycia. Za każdym razem najpierw stwierdza swoją obecność w doświadczeniu, aby stwierdziwszy to wiedzieć, że sprawuje władzę nad sobą i doświadczeniem, bo może kierować sobą i otoczeniem w celowy sposób.

Wszystkie zmiany w myślanej treści następują na bazie pierwotnego stwierdzania swojej obecności. Najpierw potwierdzam przez refleksję „ja jestem…”, aby uzupełnić to o stwierdzenie bycia „…w danych okolicznościach”. Następnie mogę skierować się ku jakiemuś konkretnemu celowi. Najpierw musi w świadomości zaistnieć coś, czego można użyć, aby móc następnie tego użyć. Kiedy jest to tylko stwierdzanie obecności i możliwości użycia przedmiotu, to jest to prorefleksyjna (2) codzienność. Kiedy jest to stwierdzenie obecności i możliwości użycia samoświadomości, refleksyjnego (3) podmiotu, to jest to uobecnienie siebie na płaszczyźnie mentalnej, w myśli, dobre do użycia codziennie.

Nasza obecność w codziennym życiu zakładana w sposób oczywisty, przyjmuje formę automatyzmu. Nasze istnienie jest zakładane jakby bezrefleksyjnie. Właściwie refleksja jest, tylko z powodu własnej oczywistej obecności tego, że jest dla nas oczywiste to, że występujemy w doświadczeniu jako pierwsi, następuje ona podświadomie. Samoświadomość jest pierwotna, bo to najbardziej podstawowe doświadczenie nas samych, musimy wiedzieć, że istniejemy, aby stwierdzić, że istnieje coś jeszcze. Po nim następują dopiero inne doświadczenia, czyli przedmioty, które nas otaczają, a których obecność stwierdzamy po tym, że najpierw stwierdzamy własną obecność i stosunek z nimi.

Wtórnie obecność stwierdzana jest wśród nich, kiedy odkrywam siebie pomiędzy przedmiotami, bo patrząc na nie zauważam siebie w ich centrum, które wyznaczam samoświadomością. Ale tutaj chodzi o świadome stwierdzanie własnej obecności pierwotnie, przez świadomość przesuniętą na wcześniejszy etap doświadczania. W doświadczeniu jesteśmy zawsze, stwierdzeniem siebie rozpoczynając doświadczenie. Ale to nasze „zawsze istnienie” sprawia, że nasza obecność nie jest sprawdzana, bo mamy ją już i od razu. Dlatego kierujemy swoją uwagę od razu na to, co chcemy mieć, czyli na przedmiot, bo myślenie jest cichsze albo subtelniejsze w stosunku do wulgarności albo gruboskórności przedmiotu.

Podobnie ma się to do różnych stanów umysłu, które występują pod wpływem czynników doświadczenia. Chodzi o wyrażanie wrażliwości, gniewu, radości, wszelkich innych stanów umysłu albo, kiedy wydaje mi się, że coś jest, ale coś mówi mi, że nie jest i wszystko inne, co staje się treścią myślenia, a dotyczy stanu umysłu i emocji. Zanim taki stan wystąpi, to podmiot, który ma mu ulec, musi dopuścić odpowiedni czynnik do świadomości wywołujący ten stan. Robi to bezkrytycznie, łatwo ulega dlatego, bo nie dokonuje świadomej refleksji nad sobą, w której może stwierdzić, czy chce to oddziaływanie dopuścić i czy chce uzyskać stan, jaki wystąpi pod wpływem tego czynnika. O ile w ogóle wie o tym, dzięki świadomym refleksjom nad sobą, które pozwoliły mu poznać różne oddziaływania. Mało refleksyjny od razu pozwala uwieść się, wywołując w sobie dany stan. Kiedy dokonuje samoświadomej refleksji, to filtruje bodźce dochodzące z doświadczeń tak, aby osiągnąć stan umysłu, który uważa, że jest dla niego najlepszy. Nie ulega czynnikom, które dzięki refleksji zna i wie, że prowadzą one na przykład do niedobrego samopoczucia, ale świadomie szuka tego, co najlepsze i w czym czuje się dobrze.

Chodzi, więc o to, aby podnieść refleksję siebie, pierwotnie stwierdzaną samoświadomość do świadomości, aby osadzić swoje bycie w niej, w źródle, z którego samoświadomość, bycie podmiotem wypływa. Nie w przedmiotach, których zmienność oparcia nie umożliwia, dając niepokój, kiedy stan otoczenia, przyjmowany za trwały, zmienia się, bo wraz z nim pojawia się konieczność przeformułowania naszej obecności w świecie, oparcia na nowych regułach w oparciu o zmieniony układ przedmiotów i inne przedmioty. Temu towarzyszy niepokój czy w ogóle można bycie przeformułować, na szczęście zwykle można, ale wybór bycia w niepokoju nie jest przyjemny.

—————————————–

(1) Rozwój duchowy a samoświadomość. Część II.

(2)Zmierzająca dopiero do samoświadomej refleksji patrz: Typologia ludzkiej podmiotowości. Część I.

(3)Ibidem. Dokonująca samoświadomej refleksji.

Zapraszam na Poznanie.

Marcin Kotasiński