Archiwa tagu: świadomość

Duchowe przebudzenie

Wiele osób może zadawać pytanie, czym jest przebudzenie duchowe? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie różni się ono wiele od przebudzenia ze zwykłego snu. Jest to dokładnie to samo, tylko dotyczy innego poziomu postrzegania. Każdy zna ten moment przebudzenia ze snu, przecież robi to codziennie. Czasem po nocy pełnej snów bardzo wyraźnie widać ten proces. Świadomość przechodzi z marzeń sennych do poczucia realności. Budzi się umysł. Bardzo płynna jest ta granica. W stanie marzeń sennych często identyfikujemy się uczuciami, obrazami, mimo że ta identyfikacja jest bardzo mglista i niestabilna. Gdy sen się kończy, świadomość zaczyna powracać do świata materii. Włącza się umysł. Po chwili świadomość przenosi się do świata fizycznego, czuć swoje ciało, czuć rzeczywistość wokoło. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że jest już w materii, w prawdziwej rzeczywistości. Po przebudzeniu sen zaczyna wydawać się czymś odległym, mglistym, nierealnym. Im większy kontakt zmysłowy z materią, tym sen wydaje się bardziej nierzeczywisty. Człowiek się przebudził. Wszelkie troski snu stały się śmieszne, wszelkie lęki wyblakły, nastąpiła wolność od iluzji snu.

Jest taki tradycyjny sposób szybkiego uwolnienia się od uczuć snu, wystarczy spojrzeć w okno na otaczający świat. Jest to sposób skuteczny. Świadomość wchodzi w głębszy kontakt z tym co nazywa rzeczywistością, tym samym sen staje się całkowicie nierealny. Można spokojnie odetchnąć… to był tylko sen.

Sen

Żeby zrozumieć przebudzenie duchowe warto zrozumieć czym jest i jak wygląda sen. Sen jest wyobrażeniem. Jest kreacją umysłu, dokładniej kombinacją obrazów i odczuć zapisanych w podświadomości. Ten obraz jest tak realny, ponieważ człowiek podczas snu całkowicie się z tym obrazem utożsamia. Podczas snu świadomość najczęściej nie wie, że śni. Po prostu tworzy obrazy, doświadcza uczuć, jest w tym pogrążona całkowicie. Świat marzeń sennych staje się rzeczywistością ostateczną. Świadomość człowieka nie widzi żadnego alternatywnego świata. Jest całkowicie pochłonięta tworzoną iluzją. Dlatego tez sen wydaje się realny i rzeczywisty.

Gdyby w momencie śnienia pojawiła się świadomość świata realnego (poza snem), sen stałby się świadomy. Wtenczas człowiek zyskuje świadomość, że poza wyimaginowanym światem coś jeszcze jest (w tym wypadku materia). Człowiek wie, że tak naprawdę jego ciało śpi w materii, a umysł śni. Wtedy pojawia się myśl: „Ja przecież śnię! To nie dzieje się naprawdę!”. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że to co widzi nie jest ostateczną rzeczywistością. Tu przychodzi wewnętrzny luz i wolność. W takim momencie sen staje się świadomy i można go świadomie zmieniać.„To tylko sen, jestem tu całkowicie bezpieczny, mogę robić wszystko.” W takim stanie świadomości żaden koszmar, żadna niebezpieczna senna wizja nie jest w stanie zakłócić spokoju śniącego. Ponieważ jest świadomość, że to co się dzieje jest tylko snem – iluzją. Taki stan jest zwany świadomym snem (LD – Lucid Dream), gdzie śniący całkowicie swobodnie kształtuje rzeczywistość sennych marzeń. W stanie świadomego snu ma się świadomość nierealności i iluzoryczności tworzonych obrazów. Powstaje wewnętrzne poczucie wolności i radość doświadczania tej iluzji.

Przebudzenie duchowe jest takim samym procesem jak przebudzenie ze snu lub przebudzenie świadomości w trakcie snu. Różnica jest tu jedna. Człowiek budzi się ze snu o materii.

Sen o materii

Twoje aktualne życie jest oparte na Twoim światopoglądzie. Umysł wytworzył wiele wyobrażeń dotyczących życia w tym społeczeństwie. Stworzony został cały kompleksowy system iluzji życia. Można to przyrównać o snu. Świadomość utożsamia się z tym całkowicie, dlatego wszelkie wyobrażenia co do rzeczywistości stają się realnym doświadczeniem. Cała aktualna rzeczywistość i wszelkie sprawy społeczne wydają się tak prawdziwe, że wręcz nie do podważenia. Przecież każdy wie, że pieniądze są realne, praca jest realna, obrzędy religijne są realne. Całe życie człowieka jest czasem do bólu realne. Dochodzi do tego, że człowiek zaczyna całkowicie utożsamiać się z tym co widzi, ze swoimi myślami i uczuciami. Świadomość zupełnie zatraca się w doświadczeniu materii. To jest identyczna sytuacja, która była opisana przy iluzji snu. Świadomość zatraciła się całkowicie w iluzji stworzonej przez umysł. Jedyna różnica to taka, że ze snu budzimy się każdego dnia. Z iluzji materii przebudzić się jest trudniej. Niektórzy całe życie pozostaną śpiącymi.

Za każdym razem gdy budzimy się ze zwykłego snu wchodzimy w rzeczywistość materialną. Ta rzeczywistość jest traktowana właśnie jako rzeczywistość ostateczna, za którą nie ma nic. Dlatego wydaje się ona tak realna i prawdziwa. Wszystkie rzeczy będące w tej rzeczywistości są dla umysłu do końca prawdziwe. Każda iluzja, ocena umysłu, przyjmuje realną postać. To co umysł widzi w materii staje się realnym doświadczeniem świadomości. Tak jak to miało miejsce podczas snu.

Co jest realne?

Powstaje zasadnicze pytanie czy to co widzę jest realne czy nie? Dla większości ludzi jest realne, ponieważ stanowi jedyną i ostateczną rzeczywistość. Niektórzy jednak dostrzegają pomiędzy iluzjami „coś więcej”. Zauważają, że interpretacje umysłu są odpowiedzialne za postrzeganie świata. To co ładne dla jednych, może być brzydkie dla drugich. Wszystko jest względne i nie stanowi warunków. Świat nie może być obiektywny, czyli „moja wizja świata” nie jest jedyną. Ludzie tacy dostrzegają względność materii. Widzą w niej coś niestałego i zmiennego. Postrzegają materię jako substancję o nieskończonych możliwościach interpretacyjnych. Tacy ludzie często czują łączność ze swoją prawdziwą duchową świadomością. Jak w zwykłym śnie człowiek staje się świadomy że śni i że to nie jest rzeczywistość ostateczna, tak można sobie uświadomić, że ta materia również nie jest ostateczną rzeczywistością. Jest niewątpliwie wyższa rzeczywistość dostrzegalna poza materią. W śnie może pojawić się świadomość, że to jest iluzja, a prawdziwe ciało spokojnie śpi. W materii też może pojawić się taka świadomość. Materia to iluzja, a prawdziwe JA jest bezpieczne i „śni”. To prawdziwe JA jest przez niektórych nazywane duszą, Wyższym Ja, boskością wewnątrz człowieka, obserwatorem, świadomością. To właśnie ta pierwotna boskość śni sen o materii. To, co się pojawia w świecie zjawiskowym jest tylko odbiciem snu duszy. Nic tu w materii nie jest realne i ostateczne. Wszystko jest boskim snem. Ta świadomość daje wolność i radość. Wszystko jest boską grą energii, snem trwającym na ekranie duszy. Ludzie, którzy są tego świadomi, są określani przez innych jako przebudzeni.

Moment przebudzenia

Ta chwila zdarza się samoistnie. Nie można jej przyśpieszyć ani opóźnić. Wszystko jest wplecione w naturalny bieg wszechświata. Wszystko jest na swoim miejscu. Przez tysiące lat większość ludzkości śni. Tworząc wielkie rzeczy, bawiąc się materią – śnimy wielki sen o rzeczywistości. Czasem jest on pełen radości, czasem pełen cierpienia. Aktualny obraz cywilizacji odzwierciedla dokładnie nasze myśli i uczucia. Jest to nasza wspólna iluzja. Wszystko jest tworzone jak we śnie, dzięki nam, naszym myślom i działaniom. Cała kwestia w tym, że ta rzeczywistość przybrała dość dramatyczny dla wielu obraz. Wiele cierpienia, bólu, lęku i nienawiści. Choć jest to świat nieskończonych możliwości, wielu wybiera doświadczenie cierpienia. Tworzymy ten świat na podstawie wyobrażeń o trudności, walce, władzy, wykorzystaniu, lęku i zazdrości. Owocem jest taka, a nie inna rzeczywistość. Najczęściej nie jest to kreacja świadoma, jest to zagubienie w pojęciach i wyobrażeniach.

Ta rzeczywistość jest stworzona przez egotyczny umysł, który działa bardzo destruktywnie. Wzorce takiego działania są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wszystko odbywa się automatycznie – sen jest śniony przez całą cywilizację. Jest to ciągła iluzja. Przechodzi z ojca na syna jako wyobrażenia i nauki działania w tym świecie. Wyobrażenia o trudności, zdobywaniu, pieniądzach, karierze, wyzysku. Wydaje się, że nie ma możliwości odwrotu… a jednak.

Wszechświat pulsuje i trwa w nieustannym ruchu energii. Wszystko płynie. Był moment całkowitego zagubienia w umyśle, teraz przychodzi moment całkowitej wolności – ponad umysłem. Rozwój technologii sprawił, że żyjemy w erze informacji. Ta informacja rozprzestrzenia się po całym świecie szybciej niż kiedykolwiek. Dzięki temu ludzie mają dostęp do wiedzy. To początek przebudzenia. Wielu ludzi doznaje przebudzenia ze snu o materii. Zaczyna zauważać, że wszelkie działania aktualnej cywilizacji są powodowane programami umysłu. Wszyscy żyją automatycznie we własnej iluzji, tworząc własny sen. Wielu zadaje sobie pytanie – jak to możliwe? Czy to ja zwariowałem czy reszta? Nikt nie zwariował, jest to naturalny etap rozwoju świadomości. Naturalny ruch energii. Tak jak naturalne jest przejście na wyższy poziom postrzegania – Przebudzenie.

Każde działanie rzeczywistości jest dokładnie na swoim miejscu. Tak jak zdarzenia prowadzące niegdyś człowieka do upadku, tak i aktualne zdarzenia prowadzące do przebudzenia. W ostatnim stuleciu pojawiły się ogromne możliwości rozwoju – wszystko dzięki usprawnionej komunikacji. Tym samy pojawiła się możliwość rozwoju duchowości. Nie religijności ale duchowości. Ludzie zaczynają się budzić. Dostrzegają coraz więcej, czują coraz więcej. Wszystko zmierza w jednym i naturalnym kierunku – wewnętrzna boskość człowieka budzi się w materii.

Proces przebudzenia

Przebudzenie odbywa się naturalnie. Tak jak ciało samo budzi się ze snu, tak świadomość sama budzi się przechodząc na inny poziom postrzegania. Nie można tego przyśpieszyć ani opóźnić. Kiedy przychodzi właściwy czas, człowiek zaczyna dostrzegać świat ponad iluzjami. Często dzieje się tak za sprawą przeżytych ciężkich doświadczeń w materii, kiedy to cały dotychczasowy świat człowieka ulega zawaleniu. Zdarzenia stają się tak ciężkie, że umysł się poddaje i opuszcza wszelkie wyobrażenia. Nie jest w stanie ich nadal utrzymywać. Takie rzeczy mogą się dziać podczas śmierci klinicznej czy innych tragedii wstrząsających całym życiem. Wtenczas ludzie wychodzą ponad iluzje stwarzane przez umysł, dostrzegają świat zupełnie z innej perspektywy. Świadomość wznosi się ponad wyobrażenia i wchodzi w czyste istnienie, które nie ma warunków i jest cudem samym w sobie. Człowiek może dostrzec piękno istnienia ponad wszelkimi ocenami umysłu. Może dostrzec boskość, której jest częścią.

Oczywiście aby się przebudzić nie trzeba przeżywać ciężkich doświadczeń. Jednak niektórzy ludzie tak bardzo śnią, że aby doszło do przebudzenia potrzebny jest silny wstrząs. Niekiedy ludzie są tak bardzo zatraceni w doczesnych sprawach i iluzjach, że nie są w stanie dostrzec niczego więcej. Widząc tylko materię, pieniądze, sławę, walkę, tkwią całkowicie w objęciach egotycznego umysłu. Tworzą tak silne wyobrażenie o sobie jako o oddzielonej i walczącej jednostce, że nie są w stanie dostrzec jedności i boskości istnienia. Tacy najczęściej potrzebują silnego wstrząsu, który rozbija egotyczne spojrzenie. Wszystko zależy od człowieka.

Przebudzenie może też przyjść łagodnie. Człowiek może natrafiać na informacje, nauki mistrzów, inspiracje duchowe, które delikatnie kierują świadomość ku wyjściu ponad iluzję wyobrażeń o świecie. Tu przydają się wszelkie teksty ukazujące świat z innego punktu widzenia. Zmiana punktu widzenia pomaga wyjść ponad dotychczasową iluzję życia. Człowiek może dostrzec wszystko „z góry”, ponad podziałami, ponad określeniami. Nie musi już wyobrażać siebie jako odrębne JA, które ma problemy w rzeczywistości. Może dostrzec siebie jako boską cząstkę całego istnienia.  Postrzegać świat i ludzkość jako jeden cudowny organizm, w istnieniu którego uczestniczy. Wtenczas świadomość budzi się ze snu o materii. To moment, kiedy świadomość powraca do jedności ponad iluzją dualizmów. Wszelkie doczesne problemy przestają być ważne, świadomość dostrzega cały proces istnienia. Dostrzega, że jest częścią totalności, jest tą rzeczywistością… i o nic nie musi się martwić. Nie jest oddzieloną jednostką, która cierpi, a na końcu umiera. Widzi, że śmierć nie istnieje. Można już odpocząć i rozpłynąć się w istnieniu.

Tylko Ty wybierasz, jak chcesz się przebudzić. Możliwe, że już jesteś przebudzony i wypełnia Cię całkowita akceptacja i zrozumienie. Możesz więc wskazywać drogę innym. Możliwe też, że jesteś całkowicie owładnięty snem o materii. Otoczony wyobrażeniami o sobie i świecie, które traktujesz jako realną rzeczywistość. To nic złego. Przyjdzie naturalny czas kiedy świadomość się przebudzi. Może to się zdarzyć spokojnie, lekko i łatwo, może też błyskawicznie (co może wiązać się z cierpieniem dla ego). Nie jest ważne jak przebudzenie nastąpi – ważne, że nastąpi. To naturalny proces ewolucji wszechświata.

Kierując uwagę na duchowość, człowiek wyraża wewnętrzną wolę przebudzenia. Wprawia w ruch energie wszechświata, które sprawiają, że świadomość dąży do przebudzenia. Możliwe, że właśnie dlatego trafił do Ciebie ten tekst. Jeśli to czytasz, znaczy to, że już jesteś otwarty na duchowość. Już świadomość wyraziła wolę przebudzenia. Już uczestniczysz w naturalnym procesie wzrostu świadomości. Nie jest ważne, co umysł sobie pomyśli, co postanowi zrobić dalej. Proces przebudzenia świadomości już trwa. Ludzkość odzyskuje zapomnianą jedność. Wszechświat zaczyna świadomie postrzegać siebie, zaczyna przypominać sobie „kim jestem”. Następuje przebudzenie.

Moje własne Ja – ego – cz.3

Przeszłość, przyszłość, teraźniejszość.

Te trzy czasy są fenomenem stworzonym przez umysł. On to właśnie używa tych pojęć do określenia siebie i skatalogowania tej rzeczywistości. Przeszłość, przyszłość i teraźniejszość – ten wydawałoby się podstawowy podział jest jedną z największych iluzji umysłu. Takie postrzeganie rzeczywistości wynika z jego funkcji poznawczych, z jego budowy. Czasem go krępuje, czasem go wyzwala. Jak by nie było, podział ten jest tylko myślą. Warto się jemu przyjrzeć, by być bardziej świadomym procesów zachodzących we własnym wnętrzu.

Malutkie dziecko jest całkowicie zanurzone w teraźniejszości. Nie ma innego czasu. Umysł maluszka jest wolny od wyobrażeń. Choć uczy się jak tworzyć formy i iluzje poprzez interpretację widzianej energii, to póki co nic sobie z tego nie robi. Jest całkowicie pochłonięte badaniem teraźniejszości. Umysł dziecka jest zawsze świeży i lekki. Wręcz zafascynowany tym co widzi. Jest otwarty i doskonale chłonny. Jest spontaniczny i pełen potencjału. Taka mała istotka jest wolna od myśli. Nie tworzy pojęć przeszłości i przyszłości, nie analizuje i tworzy problemów. Jest całkowicie zanurzona w teraźniejszości i w teraźniejszości sobie doskonale radzi.

Dziecko wydaje się tak czyste, ponieważ obserwuje. Nie tworzy jeszcze własnych iluzji i interpretacji. Poprzez oczy dziecka patrzy czysta świadomość tego wszechświata. Świadomość nie zagubiona jeszcze w umysłowych iluzjach. Dziecko doświadcza i ciszy. Tak jak cała natura. Warto zwrócić uwagę na otaczające nas rośliny czy zwierzęta. Ta natura jest całkowicie zanurzona w teraźniejszej ciszy. Nie istnieje dla niej nic poza Aktualnym Doświadczeniem. Żadne drzewo czy ptak nie tworzy pojęcia przyszłości, nie tworzy przeszłości. Nie tworzy relacji „Ja-Ty”, nie ustosunkowuje się do innych rzeczy. Cała natura stanowi jedność. Trwa w nieustannym doświadczaniu.

Człowiek też trwa w nieustannym doświadczaniu tej rzeczywistości i jak każda istota jest na swoim miejscu. Już doświadcza, dlatego już spełnia to, po co tu jest. Wypełnia wolę życia wszechświata. Dlaczego umysł uważa, że coś jest nie na miejscu?

Umysł na podstawie obserwacji tworzy pojęcia przeszłości i przyszłości, a jak to stworzy, to powstanie też trzecia możliwość – teraźniejszość. Umysł może pomyśleć, że jest zamknięty w ciasnym upływie czasu – między przeszłością, a przyszłością. Czasem ta iluzja czasu jest tak silna, że życie człowieka wydaje się nie mieć oddechu, bez przestrzeni. Umysł zatraca się gdzieś w tej iluzji, żyje przyszłością bądź przeszłością. Gubi gdzieś teraźniejszą przestrzeń, nie zwraca na nią uwagi, a przecież teraźniejszość jest jedynym istniejącym stanem. To właśnie w teraźniejszości odbywa się życie. Jest to wieczna chwila teraźniejszego istnienia. To co zwane przeszłością i przyszłością jest tylko iluzją umysłu.

Umysł tworzy iluzję siebie na postawie historii o swoim „Ja”. To właśnie dzięki pamięci i umiejętności oceny powstaje sztuczne pojęcie „Ja”. Umysł interpretuje siebie jako oddzieloną istotę z indywidualnymi cechami, poczym obserwuje ją i zapamiętuje. Tworzy się rozciągnięte w czasie pojęcie „Ja”. To tu mieści się źródło wysokiej, bądź niskiej samooceny. Jest to uwarunkowane przeszłymi zdarzeniami, które ciągle umysł pamięta i się ich trzyma. Jest to ego wraz ze wszystkimi swoimi cechami, właściwościami i umiejętnościami. Wraz z całą swoją przeszłością i przyszłością tworzy się bardzo silna iluzja oddzielonego i ciasnego życia.

Ludzie trzymają się przeszłości z różnych powodów. Jest tam wiele rzeczy, które zdają się być częścią własnego Ja. To właśnie te przeszłe zdarzenia tworzą osobistą historię. Umysł myśli, że jest przez to większy, bogatszy. Im lepsza historia własnego życia tym większe zaplecze bezpieczeństwa i komfortu – można się czymś chwalić. Na tej podstawie można zbudować wysoką samoocenę. Można też odwrotnie, im trudniejsze zdarzenia w przeszłości tym może wytworzyć się niższa samoocena. Tym samym aktualne życie może mieć wiele problemów. Wszystko dlatego, że umysł trzyma w swoim polu iluzje przeszłości. Trzyma się wyuczonych cech, trzyma się dawnych decyzji, trzyma się całościowo przeszłości, nigdy nie jest świeży.

Uświadamiając sobie iluzję przeszłości można stwierdzić, że człowiek może być jaki tylko chce. Nie jest niczym ograniczony w sensie zachowania. Każde ciało jest podobne, dlatego może działać podobnie. Bogacz różni się od biedaka tylko samooceną. Bogacz jest nauczony żyć w dany sposób, biedak jest nauczony żyć inaczej. Żaden z nich nie zmienia swojego zachowania, ponieważ ciągle trzyma w swoim polu przeszłości. Gdyby ten biedny uwolnił się całkowicie od przeszłości, wystarczyłaby chwila by nauczył się działać jak człowiek bogaty. Nowymi wzorcami, dzięki którym szybko zdobyłby fortunę. Podobnie jak bogacz, który chwilowo stał się bankrutem potrafiłby szybko dojść do dużych pieniędzy. Jest to kwestia wyuczonego działania i samooceny.

Z przeszłości pochodzą lęki, które ograniczają działanie. Umysł utrzymuje wszelkie zdarzenia, które zaistniały w polu tego co nazwał „Ja”. Te wszystkie zdarzenia nadal są w pamięci i wpływają na teraźniejszość. Umysł obserwuje teraźniejszość właśnie przez filtry przeszłości. Nie potrafi działać czysto i spontanicznie. Zawsze działa tak, jak jest uwarunkowany. Czasem może się nawet zdawać, że ludzie się nie zmieniają. Większość się nie zmienia, a jeśli już to zmiany są niewielkie. Uwalniając się od przeszłości można dokonać zmiany całej istoty. Nagle wchodzi się w teraźniejszość nieskończonych możliwości. Można działać z czystym umysłem, tak jak się chce, bez uwarunkowań. Jednak aby to zrobić, warto zrozumieć, że przeszłość nie istnieje. Jest ona tylko pewnym obrazem w umyśle, czyli pewną strukturą energetyczną, która wpływa na aktualne działanie. Można to dostrzec w medytacji, dzięki temu poluźnić więzy krępującego czasu.

Podobnie jest z przyszłością. Może się zdarzyć tak, że umysł zatapia się w wyobrażeniach o przyszłości. Mogą one przybierać różną formę. Od marzeń i wyobrażeń tego, co może być do lęków i rozpatrywania negatywnych zdarzeń mogących w przyszłości zajść. Umysł łapie się w tą pułapkę skutecznie zapełniając teraźniejszość myślami. Dzięki temu świadomość jest pochłonięta przez myśli i marginalnie doświadcza teraźniejszości. Choć ta sytuacja tez nie jest w żaden sposób zła. Jest również na miejscu. Chodzi o to, że poprzez umysł i rozmyślanie o przyszłości, świadomość doświadcza właśnie „rozmyślania o przyszłości”. Tak jakby wszechświat badał jak to jest „rozmyślać o przyszłości”. Tu również zachodzi proces poznawania siebie, gdzie cała energia wszechświata poznaje różne swe aspekty. Kwestia w tym, że świadomość zaczyna się utożsamiać z tym, o czym myśli. Potem może stworzyć osobiste cierpienie i zadawać wszystkim pytania – dlaczego cierpię? Dlaczego się gubię? Warto sobie uświadomić, ze nie jest to zagubienie. Jest to naturalne działanie wszechświata, który poznaje siebie. TY poznajesz siebie.

Marzenia nie są złe. Można marzyć i wyobrażać sobie piękne chwile w przyszłości. Dzięki temu umysł dąży do ich realizacji. Jednak czasem umysł tworzy warunki szczęścia. Jeśli nie będę miał tego i tego, to będzie źle. Jeśli nie spełnią się moje marzenia, będę smutny. Jeśli nie spełnią się moje oczekiwania, będę zawiedzony. Tym sposobem znów stworzy osobiste cierpienie i będzie się pytał wszystkich – dlaczego cierpię?

Bardzo ograniczający jest również lęk przed przyszłymi negatywnymi zdarzeniami. Umysł pamięta, że podejmując pewne decyzje spotkało go coś, co ocenił jako złe. Na tej podstawie tworzy w przyszłości czarne wizje, których się boi. Te rozmyślania tak pochłaniają umysł, że czasem paraliżują lękiem. Co więcej, nie można sobie z nimi poradzić. Jak można poradzić sobie z rzeczami, których nie ma? To kolejna pułapka tworząca cierpienie. Umysł tak wyolbrzymia czasem problemy, myśli, ze sobie nie poradzi. Tym sposobem zapełnia teraźniejszość myślami i gubi się w nich. Potem się pyta wszystkich – dlaczego cierpię?

Z przyszłością nie można sobie poradzić, ponieważ jej nie ma. Nie można działać w przyszłości. Kiedy przyszłość stanie się teraźniejszością, dopiero można działać. Wtedy zawsze okazuje się, że można sobie z „problemem” poradzić i to wcale nie jest aż takie straszne. Ta czarna wizja wcale nie okazała się tak straszna. Wcale nie jest tak źle. Kwestia w tym, że teraźniejszość nigdy nie jest zła. Można tylko stworzyć iluzję i ocenić ją jako złą. Tylko czy jest to potrzebne?

Warto zauważyć, że tworząc wizję lepszego świata może powstać rozdźwięk między tym co JEST, a tym co może być. Kwestia w tym, że „to co może być” jest tylko i wyłącznie iluzją umysłu. Myślą stworzoną na podobieństwo tego, co jest. Ta wersja rzeczywistości jest wymyślona i nie istnieje. Tylko umysł może pomyśleć, że ta wersja może zaistnieć. Jednak umysł nie widzi wszystkich przyczyn i nie wie, że ta wersja jest niemożliwa. Jedyną możliwą wersją jest to, co jest. Bo to już jest. To co będzie zależy od aktualnego działania. Jednak nie na aktualnym poziomie umysł może przewidzieć i zanalizować tylko część przyszłości. Nie wie co dokładnie będzie. Przewiduje tak, jak chce. Czasem powstaje problem, że nie jest tak, jak chciałem.

Na podstawie tej myśli można stworzyć cierpienie lub radość. Jeśli ta myśl jest oceniana jako lepsza niż to co jest, umysł powie „A mogło być tak dobrze”. Tworzy się rozdźwięk między wyobrażeniem o tym jak mogło być, a interpretacją tego, co jest. „Mogło być lepiej” – czyli teraz jest źle. Porównanie wyobrażenia tego co może być (sztucznej myśli) i wyobrażenia o tym co jest. Tak oceniając, umysł wpada w cierpienie. Z drugiej jednak strony, można się pocieszyć. Umysł może powiedzieć, zawsze mogłoby gorzej. Kwestia jakie myśli w sobie stworzy. Tak czy inaczej jest uwarunkowany. Działa jak automat. Przyjdzie myśl o lepszej możliwej rzeczywistości, powstaje rozdźwięk i człowiek się smuci. Przyjdzie myśl o gorszej możliwej rzeczywistości, powstaje rozdźwięk i człowiek się cieszy. Wolność jest niezależnością.

Wolność teraźniejszości

Może powstać pytanie – dobrze, ale jak wtedy uwolnić się od tych myśli i wejść w chwilę teraźniejszą? Przede wszystkim już jesteś w teraźniejszości. Tylko czasem świadomość zamyka się w myślach o przyszłości, przeszłości lub innych iluzjach. Tym samym następuje pewne przeniesienie uwagi z aktualnego doświadczenia na przedmiot myśli.

Kluczem jest uważność. Inaczej mówiąc zwracanie uwagi na to, co aktualnie jest. Obserwowanie tego, co jest. Pierwszą rzeczą która aktualnie jest w tej materii jest ciało. I to od niego można zacząć praktykę uważności. Warto po prostu skupić się na ciele. Najpierw na ciele fizycznym, później przyjdzie moment, w którym można przenieść uwagę na wyższe ciała. Pierwsze jednak jest ciało fizyczne. Spróbuj więc poczuć to ciało od środka. Poczuj każdą część ciała. Ale za nim to zrobisz, warto byś usiadł wygodnie i zrelaksował się. Warto zamknąć oczy. Jest to o tyle ważne, że zrelaksowane ciało łatwiej jest czuć. Gdy już przyjmiesz wygodną pozycję, zwróć uwagę na ciało. Można zacząć od stóp. Niech świadomość skupia się na czuciu stóp. Niech będzie to uważna obserwacja, uważne czucie. Potem można przenieść się wyżej, do nóg. Potem jeszcze dalej do brzucha, klatki piersiowej, ramion, rąk, dłoni, karku, ust, oczu, głowy… Całe ciało ogarnięte ważnością jako jedna całość. To obserwowanie ciała od wewnątrz jest doskonałą praktyką wchodzenia w teraźniejszość i uwalniania się od iluzji myśli. Tu nie potrzeba myśleć, wystarczy czuć i być uważnym. Takie skupienie powoduje odprężenie umysłu i ciała. Sama świadomość staje się uważna i zogniskowana na aktualnym doświadczeniu.

Kolejną rzeczą może być uważne doświadczanie rzeczy zewnętrznych. To może być nieustanna praktyka obserwacji – nie trzeba się relaksować. Można uczestniczyć normalnie w życiu i obserwować zdarzenia. Jednak nie gubiąc się już w myślach, ocenach i uwarunkowaniach. Przypomina to stan pierwotnej radości z istnienia, jaką mieliśmy w dzieciństwie. Każda rzecz jest obserwowana w chwili teraźniejszej i w pełni doświadczana. Cały świat wibruje światłem, ruchem i życiem. Wszystko tańczy w nieustannym procesie istnienia. Świadome uczestnictwo w istnieniu może spowodować głęboką zmianę Twego wnętrza.

Tu warto zwrócić uwagę na oceny umysłu. Widząc coś umysł podążą do przeszłości i na zasadzie skojarzeń interpretuje i ocenia. Przykładowo patrząc na mały, biały i delikatny obiekt pełen życia umysł szybko sięga pamięcią i ocenia to co widzi jako – motyla. Tym samym traci zainteresowanie samym zjawiskiem. Dzięki iluzjom i ocenom nie jest w stanie poświęcić większej uwagi temu zjawisku, jakim jest cud życia motyla. Warto spróbować nie oceniać, nie wpadać w iluzje stworzone na podstawie przeszłych zdarzeń. Warto spojrzeć na to co jest – na czysto. Tak jak dziecko. Jeśli trudno Ci patrzeć czysto, przypomnij jak to było jak byłeś dzieckiem. Jeśli nie pamiętasz, przyjrzyj się dziecku, udaj dziecko. Można się od dzieci wiele nauczyć. Dziecko jest zafascynowane cudem tego istnienia. Samo trwa w przestrzeni cudownego zafascynowania i pełnej uważności. Spogląda na rzeczy pierwszy raz w życiu. Dla dziecka wszystko jest cudem, zjawiskiem,, nieokreślonym istnieniem.

Udaj więc dziecko. Nie chodzi o to, byś biegał po ulicy nago i się ślinił. Chodzi o sposób doświadczania tej rzeczywistości. Spójrz na rzeczy tak, jakbyś widział je pierwszy raz w życiu. Poświęcaj im wiele uwagi. Obserwuj działania Twego ciała, obserwuj działania rzeczywistości. Nie interpretując i nie zamykając w formy, to co widzisz jest ruchem czystej energii. Wszystko jest świetliste i wypełnione tym, co ludzie zwą miłością. To właśnie ona jest przyczyną istnienia. Jest to wola wyrażania siebie, wola istnienia, wola poznania. Cały wszechświat, każdy atom, każda energia jest właśnie tym. Tego nie trzeba rozumieć. To się dzieje Tu i Teraz. Wystarczy tylko to dostrzec. Spojrzeć ponad ocenami i interpretacjami wynikającymi z przeszłości – spojrzeć na czysto.

Praktyka codziennej uważności wciela coraz więcej przestrzeni do życia. Świadomość nie jest skierowana na ciągłe myślenie i chaos umysłu. Życie staje się pełne światła, swobody i przestrzeni. Rzeczy stają się czyste same w sobie. Umysł zaczyna dostrzegać doskonałość. Przychodzi pewna niezależność i wolność w tym świecie. Człowiek nie jest już uwarunkowany ocenami. Jest wolny od przeszłości i niezwiązany przyszłością. Rozumie, że są to tylko wyobrażenia. W ogóle, we wszystkim postrzega grę wyobrażeń – czystą grę energii. Słowa ludzi, działania ludzi, zdarzenia społeczne, zdarzenia natury, procesy ciała, relacje międzyludzkie – wszystko to jest ruchem tej samej energii. Można to nazwać manifestacją boskości. Tu przychodzi głęboka akceptacja teraźniejszej doskonałości. Z tej akceptacji rodzi się szczęśliwość.

Moje własne Ja – ego – cz.2

W poprzedniej części poznaliśmy czym jest ogólnie pojęcie ego i jak przysłania ono istnienie. Można powiedzieć, że ego jest związane z tworzeniem iluzji i uznaniem ich za prawdę. Świadomość (wewnętrzny obserwator) zamyka się w takim postrzeganiu świata. Taki układ rzeczy najczęściej przynosi cierpienie. Przekroczenie wszelkiego cierpienia jest prostą sprawą. Wymaga tylko czystego spojrzenia na to, co jest. Bez zasłon tworzonych przez ego nie ma cierpienia, nie ma przywiązania, nie ma uwarunkowań i uzależnień. Wszystko staje się czystym procesem doświadczania. Jednym aktem wglądu w naturę rzeczy można skończyć z dualizmem powodującym cierpienie. Jest to moment wyzwolenia.

Punkty widzenia – uwarunkowanie egotycznego umysłu

Rzeczywistość jest postrzegana przez każdego człowieka subiektywnie. Każdy postrzega własną rzeczywistość, która jest uwarunkowana poglądami przejętymi od innych (rodziców, autorytetów). Może wydawać się to nieprawdą, jednak to właśnie te poglądy przejęte od rodziców są przyczyną wszelkiego cierpienia. To właśnie punkt widzenia dualnego świata, który jest przenoszony z pokolenia na pokolenie tworzy cywilizację niewygody, przeplatając radość i cierpienie. Gdyby dzieci były wychowywane świadomie poprzez osoby posiadające jasny wgląd w naturę istnienia, nie byłoby tworzone cierpienie. Wchodząc w dorosłość ludzie mieliby świadomość natury procesu życia, w którym uczestniczą. Ego nie zasłaniałoby im istnienia, tym samym nie tworzyłoby cierpienia. Mimo to ludzie tworzą bardzo silną iluzję tożsamości zamykając się w niej.

Kiedy człowiek jest już ukształtowany i posiada stabilne poglądy, trudno jest świadomości przebić się przez mocne struktury iluzji. Często ludzie nie wiedzą, że możliwy jest inny punkt spojrzenia na świat. Nie sądzą, że świat może wyglądać inaczej, wystarczy zmienić tylko punkt widzenia. Aktualnie tkwią w punkcie, który przeplata radość i cierpienie. Czasem więcej radości, czasem więcej cierpienia. Mimo to umysł nadal błąka się nieświadomie po tym dualizmie. Warto czasem wyjść ponad to i spojrzeć na aktualne istnienie z innego punktu widzenia. To może spowodować pewne olśnienie lub po prostu uwolnić się od wyobrażeń przynoszących ból.

Aktualnie umysł większości ludzi posiada podobne wyobrażenia o tym świecie i życiu. Jestem „Ja” są „inni”. Wszelkie zdarzenia są postrzegane jako przypadki (lub nie), które dotykają mnie i innych. Nieszczęścia i szczęścia chodzą po ludziach. Życie przeplatane jest osobistymi radościami i smutkami. Pragniemy pozbyć się (uniknąć) rzeczy, które oceniliśmy jako złe, a nabyć (utrzymać) rzeczy dobre. Można powiedzieć, że życie jest ciągłą walką lub zmaganiem się człowieka z rzeczywistością. Taki punkt widzenia często ogranicza człowieka. To uwarunkowanie od rzeczy dobrych i złych wiąże człowieka, determinując jego decyzje, ogranicza wolność. Tu też powstaje lęk przed działaniem. Serce nie jest wolne, świadomość nie jest wolna. Umysł próbuje analizować, zatrzymuje się, nie wychodzi życiu naprzeciw, nie uczestniczy w nim w pełni. Jest po prostu uwarunkowany i ogranicza siebie zgodnie ze swymi wyobrażeniami. Aby zmienić swój punkt widzenia można użyć porównania.

Historia chmurki

Wyobraź sobie błękitne niebo – czyste i nieograniczone. Niebo to jest samoświadome. Wie, że istnieje i ogląda siebie. Podziwia siebie i cieszy się ze swego istnienia. Pewnego dnia niebo postanowiło doświadczyć czegoś innego. Ugadało się z oceanem i razem stworzyli chmurki. Ah, jaka była zabawa, ile radości. Na tle nieba zaczęły pojawiać się różnorodne chmurki, zmieniały kształty, znikały, pojawiały się ponownie w innej postaci. Łączyły się ze sobą by potem się rozdzielić. Raz wirowały z wiatrem, raz wędrowały spokojnie i wolno. Raz tworzyły ogromny kształt by potem prawie całkiem zniknąć. Nieustanny ruch, nieustanna zmiana, nieustanne doświadczanie i zabawa. Cały ten proces trwał samoistnie, a niebo było zachwycone tym co widzi. Nikt jeszcze nie stworzył tak wspaniałej rzeczy.

Niebo było tak oczarowane cudownością procesu, że postanowiło doświadczyć go bliżej. Pewnego razu, gdy wiele małych chmurek płynęło wolno i spokojnie, niebo postanowiło przyjrzeć się jednej z bliska. Zaczęło ją obserwować. Chmurka spokojnie sobie dryfowała, omijała inne chmurki. Niebo było zafascynowane. Postanowiło więc nazwać chmurkę imieniem – Bhaati. Po pewnym czasie niebo przestało oglądać inne chmurki, zapomniało o całym procesie, zajęło się tylko tą jedną. Obserwowało ją dokładnie, znało dokładnie cały jej wygląd. I choć wszystko działo się tylko przez chwilkę, niebo przyzwyczaiło się do Bhaati. Kiedy zerwał się mocniejszy wiatr, Bhaati zaczęła się zmieniać. Niebo przyglądało się temu z niepokojem (niepokój! – jak dziwne i nieznane uczucie). – „Co się stanie z Bhaati?! Wiatr coraz mocniejszy” – myślało niebo. Nagle chmurka zmieniła całkowicie swoją formę, rozwiała się. Niebo wpatrywało się przez chwilę w czystą przestrzeń. – Bhaati już nie ma – poczuło coś w rodzaju smutku. Nie ma jej. Za chwile jednak zauważyło w jakiej jest sytuacji. Uświadomiło sobie, że zapomniało o całym pięknym procesie, który nadal trwa. Radosne chmurki nadal tańczyły w locie istnienia. Niebo bez zastanowienia powróciło do spoglądania na całość cudownego istnienia. Znów było totalnością, znów radowało się, wraz z oceanem, oglądając piękno i nieskończoną radość procesu istnienia.

Ty jesteś błękitnym niebem. To, co widzi Twymi oczyma, to co czuje Twym ciałem, to co sprawia, że istniejesz – to jest świadomość wszechświata. Jedna i ta sama świadomość, która przejawia się poprzez różne istoty. Świadomość nieba oglądająca własne istnienie z różnych punktów. Ta właśnie świadomość (jedna i nieskończona) zamknęła się w formie, utożsamiła z ciałem. Nazwała tą tymczasową formę imieniem i nazwiskiem, uzależniła się od niej. Żeby pogłębić iluzję, został nawet stworzony dokument tożsamości, zwany dowodem osobistym. Wiele papierów, które mają oznaczać prawdziwość tej tożsamości (imienia, nazwiska, zawodu, pochodzenia, narodowości…). Cóż za głęboka iluzja sztucznej tożsamości. Wszystko to jest tak prawdziwe, że świadomość wszechświata nie widzi już całego procesu istnienia, nie cieszy się z radosnego tańca życia. Widzi za to oddzielone od wszystkiego „Ja”, które walczy o przetrwanie.

Natura, cały wszechświat ciągle się zmienia. Nic tu nie jest stałe. Każde przywiązanie i uwarunkowanie rodzi cierpienie. Kiedy świadomość zamknie się na poziomie formy, przestanie dostrzegać całościowo proces (bez oceniania i przywiązania) zacznie tworzyć cierpienie. Kiedy nazwie, przywiąże się. Kiedy się przywiąże, uwarunkuje swoje szczęście. Kiedy uwarunkuje szczęście, wejdzie w dualizm dobra i zła. To z kolei stworzy świat cierpienia. To również jest naturalny proces poznania. Świadomość, która jest przyczyną i źródłem wszystkiego zamyka się w formie by poznać dokładnie „drugą stronę” siebie. Zamyka się i czując oddzielenie może stać się świadoma jedności. Jak wielką radość daje ponowne uświadomienie sobie jedności. Jak wielką radość daje istotom ponowne zjednoczenie z wszechświatem. Jest to powrót do domu. Wyjdzie poza formę i zagubienie umysłu. Wejście w jedność i totalność istnienia. Ponad formą i uwarunkowaniem.

Umysł człowieka uzależnił się i przywiązał do formy, którą zaobserwował. Świadomość zamknęła się w wyobrażeniu o „Ja”, stworzyła sztuczną tożsamość. Podobnie jak świadomość nieba ograniczyła się do obserwacji jednej chmurki. Poczym uwarunkowała się w stosunku do tej tymczasowej formy. Tak i świadomość wszechświata uzależniła się od jednego ciała. Umysł nie chce tracić tej formy, nie chce umierać. Tak głęboko utożsamił się z ciałem. Co więcej ponazywał inne istoty. Określił je względem swojej formy, swego ciała. Niektóre tymczasowe przejawy boskości nazwał rodziną, krewnymi, przyjaciółmi, inne przejawy energii nazwał wrogami, nieprzyjaciółmi. Wszystko to jest zamknięcie w formę i uzależnienie się od niej. To jest właśnie działanie ego – sztucznej tożsamości, którą tworzy umysł.

Poczucie oddzielenia – brak miłości

W tym miejscu dochodzimy do najważniejszej rzeczy, jaką stworzyło ego – poczucie oddzielenia. Każda egotyczna myśl i wyobrażenie bazuje na tym poczuciu. Umysł określił siebie jako wydzieloną część – niezależną jednostkę, która żyje sama i musi sama sobie radzić. Wiara w poczucie oddzielenia – wydzielenie sztucznej tożsamości – jest przyczyną negatywnych interakcji między ludźmi – nienawiści.

Gdy istota ludzka czuje się oddzielona – cierpi. Ten stan jest czasem nazwany stanem braku miłości. Tworzy się luka, dziura i pustka, którą ludzie próbują na wszelkie sposoby zapełnić. Właściwie to umysł egotyczny tworzy tą pustkę wyobrażając sobie, że jest oddzielony. Ego próbuje też tą pustkę zapełnić. Jest to sytuacja błędnego koła. Umysł egotyczny nigdy nie osiągnie spełnienia, ponieważ sam tworzy niespełnienie. Sam określa, że jest oddzielony i próbuje szukać na to rozwiązania, próbuje ponownie poczuć jedność – miłość. Robi to na różne sposoby. Stało się to niemal celem życia. Wiele religii i systemów duchowych obiecuje zjednoczenie z Bogiem czy osiągnięcie stanu bezwarunkowej miłości. Adepci rozwoju tworzą najrozmaitsze ćwiczenia, które mają za zadanie połączyć ich na powrót z boskością.

Nie tylko na polu duchowości trwa dążenie do zjednoczenia i miłości. Ludzie próbują zapełnić pustkę kontaktem z partnerem. Jest to próba poczucia jedności z partnerem – to tu najczęściej są tworzone iluzje pięknej i doskonałej miłości – totalnego szczęścia. Jednak umysł egotyczny jest pełen wyobrażeń i sabotuje związek, a upragnionej miłości jak nie było tak nie ma.

Umysł próbuje zapełnić pustkę rzeczami materialnymi. Próbuje zdobyć jak najwięcej, ponieważ ciągle czuje czegoś brak – brak szczęścia. Tu jest powszechne dążenie do posiadania jak największej ilości rzeczy. Umysł trzyma wyobrażenie, że im więcej posiada tym bardziej jest szczęśliwy. W praktyce wygląda to trochę inaczej – im więcej posiada, tym więcej pragnie. Nigdzie nie może znaleźć tej upragnionej jedności.

Egotyczny umysł nie dostrzega jednej podstawowej rzeczy – sam jest przyczyną oddzielenia. To właśnie stworzenie sztucznej tożsamości jest problemem. Umysł sam tworzy wyobrażenie o sobie, jako o oddzielonej od wszystkiego istocie. Uznaje to jako podstawę i fundament swego światopoglądu. Człowiek jest pewien, że jest oddzielony od wszystkiego i rozpatruje wszystkie inne rzeczy pod tym właśnie kątem. Bazując na takim fundamencie nie da się dostrzec zjednoczenia. Dlatego w dzisiejszych czasach panuje wiele zagubienia.

Ponad umysłem panuje całkowite zjednoczenie. Wszechświat jest jedną całością. Jest jednym i totalnym ruchem energii. Wszystko co istnieje jest jego częścią. Nie ma tu oddzielenia. Ciało człowieka jest częścią materii, uczucia i myśli człowieka są częścią wyższych planów energetycznych wszechświata. Wszystko to jest jedną energią przyjmującą różne kształty. Co więcej, wszystko rozwija się samo. Ciało żyje samo, myśli i uczucia pojawiają się niejako same. Natura i wszelki przejaw życia wibruje nieskończoną radością istnienia – rozwija się samoistnie. Człowiek jest całkowicie zatopiony w tym procesie, jest jego częścią. Już jest zjednoczony, już istnieje. Tylko umysł stworzył sztuczne oddzielenie, dosłownie uwierzył, że jest oddzielony.

Faktem jest, że już jesteś w jedności z wszechświatem. Faktem jest, że już jesteś na swoim miejscu w tym wszechświecie. To ciało, myśli i uczucia są przejawem miłości istnienia. Wystarczy tylko wyjść ponad umysł i sztuczną tożsamość by to dostrzec.

Początki oddzielenia

Na poziomie minerałów panuje całkowita jedność. Na tym poziomie doświadczania nie ma żadnego podziału. Żadna różnica nie jest postrzegana. Jest to bardzo ograniczone doświadczenie, rysujące się tylko w obrębie zdarzeń fizycznych. Materia oddziałuje na materię. Świadomość minerału (wbrew wszelkim zasadom logiki – taka właściwość istnieje) jest ograniczona tylko do doświadczania fizyczności. I doświadcza jej w pełnej jedności. Podobnie jest z roślinami i zwierzętami. Choć istoty czujące i postrzegające widzą swoje oddzielenie, to jednak nie określają się jako oddzielone. Umysł zwierzęcy nie jest na tyle rozwinięty by stworzyć osobistą iluzję oddzielenia. Zwierzęta działają jak jeden organizm, instynktownie i naturalnie, mimo, że na poziomie fizycznym są oddzielone. Są jednak w głębokim kontakcie z istnieniem.

Poczucie świadomego oddzielenia pojawia się u człowieka. To tu właśnie pojawia się ego. Ta sztuczna tożsamość może zaistnieć tylko w jednym miejscu. Kiedy umysł jest na tyle rozwinięty, że może tworzyć iluzje (rozumieć rzeczy i nadawać im znaczenie) i niedostatecznie rozwinięty by widzieć jedność całego procesu istnienia. To właśnie w tym miejscu jest człowiek. Istota ludzka jest na tym etapie ewolucji, gdzie dostrzega swoje oddzielenie fizyczne jednak nie widzi jeszcze jedności całego procesu. Następnym krokiem ewolucji świadomości będzie właśnie wejście w jedność. Aby to zrobić warto zrozumieć czym się jest i gdzie się jest.

Umysł stworzył iluzję oddzielenia. Postrzegając swoją materialną odrębność określił siebie jako oddzieloną od wszystkiego istotę. Człowiek nigdy nie był oddzielony od procesu istnienia. Stanowił z nim zawsze jedność. Jesteśmy procesem boskości, jesteśmy tym, co nazywamy Bogiem. To czym jesteśmy jest energią wszechświata. Nie jesteśmy indywidualnymi Bogami, takie stwierdzenie pobudza ego i narzuca nową sztuczną tożsamość. Jesteśmy procesem boskości, przejawem świadomości wszechświata. Nie jest to indywidualne, jest globalne i niedualne.

Dziecko na początku swych dni jest całkowicie zanurzone w istnieniu. Czuje zupełną łączność z wszechświatem, postrzega wszystko jako jeden cudowny proces istnienia. Wszystkie ruchy energii, światło, barwa, dźwięk, dotyk – wszystko jest nieuświadomionym przejawem czegoś cudownego, świeżego i totalnego. Dziecko działa całkowicie instynktownie i w zgodzie z naturą. Kiedy umysł dziecka nie jest jeszcze na tyle rozwinięty aby sam siebie określić, dziecko jest zanurzone w słodkiej nieświadomości – tak jak zwierzęta, które są całkowicie zjednoczone ze źródłem i nie postrzegają oddzielenia. W miarę upływu czasu umysł dziecka przyjmuje coraz więcej informacji. Zaczyna dostrzegać działania w tej materii, zaczyna interpretować grę światła i dźwięków, które odbiera. Na tej podstawie zaczyna tworzyć obraz świata. Umysł zaczyna przywiązywać się do zewnętrznych rzeczy (przyzwyczaja się). Te rzeczy, które są najczęściej spotykane w rzeczywistości i zadowalają zmysły stają się „moimi rzeczami”. Umysł uczy się pojęcia moje. Dostrzega różnicę, między posiadaniem, a nieposiadaniem. Uzależnia się od rzeczy zewnętrznych (n przykład od grzechotki, którą można się bawić). Od pojęcia „moje” jest już tylko krok do stworzenia pojęcia „ja”.

Warto zauważyć, że te wszystkie rzeczy, które postrzega umysł są czyste same w sobie. Nie są ani dobre, ani złe. Tylko umysł określa jakie są. Grzechotka sama w sobie jest układem materii, mimo to umysł dziecka zaczyna widzieć w niej coś więcej. Coś ważnego, coś co zaspokaja pragnienie, coś więcej niż układ materii i światła. Umysł dziecka nadaje grzechotce formę. Wydziela ją z morza postrzeganej energii i tworzy „ważną rzecz”, od której może się uzależnić. To jest wstęp do przywiązania i tworzenia cierpienia.

Następnym etapem jest uświadomienie sobie pojęcia „Ja”. Dziecko widzi, że materialnie jest oddzielone. Zaczyna rozumieć różnicę, między swoim ciałem, a inną rzeczą. Na tej podstawie zaczyna się utożsamiać z własnym ciałem. Aby tego było mało, rodzice mu w tym pomagają. Uczą jak utożsamiać się z ciałem. Pogłębiają uczucie oddzielenia, nazywają rzeczy „moje”, „twoje”. Nazywają ciała osobowo – Mama, Tata. W umyśle maluszka powstaje wiele form. Powstają wyobrażenia i iluzje dotyczące rzeczy. Postrzegana na początku energia i światło zaczyna ubierać się w formę. Jedna część wszechświata jest nazwana „Mama”, inna część „Tata”, a jeszcze inna część „Ja”. Umysł zaczyna zamykać wszystko w formę. I jest to naturalne. Postrzeganie i rozumienie różnic jest naturalnym krokiem w rozwoju. Jednak na tym kroku rozwój dziecka najczęściej się zatrzymuje. Do końca życia tego ciała świadomość będzie zamknięta w obrazach i wyobrażeniach. Istota ludzka będzie postrzegała innych ludzi jako odrębne stworzenia, a siebie jako samotną w całym zewnętrznym świecie. Wszystko byłoby inne, gdyby na początku proces wychowawczy przebiegałby inaczej. Gdyby rodzice czuli jedność i łączność z całym stworzeniem, dziecko przejęłoby tą postawę. Wtenczas postrzegałoby wszystko jako jeden proces. Nie zatrzymywałoby się na formach umysłu, a ponad nimi dostrzegałoby jedność. Prostym jest stwierdzenie, że wszystko jest jedną energią o różnych aspektach. Jednak mało kto to dostrzega. Umysły ludzkie tkwią na poziomie formy i oddzielenia.

Tak wychowywana jest populacja kolejnych oddzielonych i walczących istot. Z pokolenia na pokolenie jest przekazywana wiedza o formie i odrębności. Umysłu wydzielają z całej przestrzeni formy i nazywają je, poczym uzależniają się od nich. Powstaje uzależnienie od rzeczy zewnętrznych, materialnych dóbr, przywiązanie do ciała, bliskich osób. Wszystko dzieje się na podstawie ubrania czystej energii w formę. Warto to zaobserwować.

Jesteś wszechświatem, który obserwuje siebie – nieustannie zmieniający się proces. Jesteś tym, co poznaje siebie. Wszechświat poznaje siebie dzięki „Twemu” ciału i zmysłom. Jesteś manifestacją świadomości. Jedyna kwestia w tym, że umysł doszedł do momentu, w którym mógł stworzyć iluzję oddzielenia – formy, wyobrażenia i oceny. Gdy świadomość zamknęła się w nich, stworzyła cierpienie, oddzielenie. Teraz na powrót staje się świadoma całości. Wychodzi ponad wyobrażenia umysłu i świat form. Następuje przebudzenie. Jest to naturalny proces, w którym boskość staje się siebie świadoma. Jesteśmy tym procesem.

W następnych częściach przyjrzymy się schematom myślenia umysłu. Zwrócimy uwagę na pojęcia i metody tworzenia iluzji. Dzięki temu można uświadomić sobie własne filtry mentalne i wyjść poza nie. Uświadomić wolność.

Moje własne Ja – ego – cz.1

Czym jest ego? Dlaczego wielu mistrzów duchowych zwraca na nie uwagę? Czy jest ono aż tak ważne? Czy faktycznie jest ono przyczyną cierpienia i czy jest ono potrzebne? Dlaczego wiele systemów rozwoju duchowego widzi wyzwolenie w wykroczeniu ponad ego?

Zapraszamy do zapoznania się z serią artykułów dotyczących „ego” człowieka. Poznając te pojęcie człowiek zaczyna podróż w głąb siebie. Uświadamiając sobie działanie umysłu odkrywamy własną istotę i tą rzeczywistość. Potem przychodzi wolność…

Każdy z nas ma własną tożsamość. Przynależy do danego społeczeństwa, jest obywatelem danego kraju, posiada własne nazwisko i imię – te wszystkie rzeczy składają się na ogólny obraz człowieka. Własna tożsamość jest w dzisiejszych czasach bardzo rozbudowana. Określają ją nie tylko wszystkie papiery i dokumenty stworzone przez to społeczeństwo, ale i zespół wyobrażeń o sobie. To wszystko tworzy bardzo wyraźny i prawie jednoznaczny opis pojedynczej jednostki. Człowiek jest ze wszystkich stron określony i opisany – jest wręcz skatalogowany. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że cała ta ogromna tożsamość jest tylko wymysłem umysłu. Nie jest prawdziwa. Jakkolwiek by prawdziwie wyglądała, cała ta tożsamość przypisana ciału jest iluzją.

Czym jest to ego?

Ego jest systemem wyobrażeń, przyzwyczajeń, myśli o sobie i o świecie. Ego jest po prostu sztucznie stworzoną osobowością. Jest ona tworzona na podstawie ocen i określeń umysłu. Taki kompleksowy system wyobrażeń powstaje już w dzieciństwie i często umacnia się przez całe życie. Warto zauważyć, że wszechświat sam w sobie nikomu nie określa osobowości i ograniczeń. Tylko człowiek jest istotą, która z całej totalności wszechświata wydziela pewien wycinek i nazywa „JA”. Przywiązuje się do pewnego wycinka rzeczywistości, nazywa go własnym ciałem, własnym „JA”. To przywiązanie i utożsamianie się z własnym „Ja” jest najczęściej przyczyną wszelkiego cierpienia. Nie ma tu nic skomplikowanego czy nadnaturalnego. Ego jest po prostu wyobrażeniem o sobie, swoim miejscu w świecie, swoich cechach, nawykach. Wszystko to tworzy oddzieloną od wszechświata istotę.

Występuje tu pojęcie „moje” i „ja”. Te dwie rzeczy stają się najważniejsze i to właśnie je umysł próbuje wzmacniać. Nie było by w tym nic niekorzystnego, gdyby nie fakt, że świadomość ogranicza się i utożsamia ze swoimi wyobrażeniami. Rośnie w siłę pojęcie „Ja” i utożsamianie się z tym co moje. Umysł przywiązuje się całkowicie do swoich wyobrażeń i traktuje je jako rzeczywistość ostateczną – czyli prawdę. Często człowiek stwierdza – taki jestem i koniec. Najczęściej gubi się we własnych wyobrażeniach rzeczywistości, dlatego też tak wiele osób w dzisiejszych czasach nie może się odnaleźć. Po prostu upatrują prawdy w wyobrażeniach narzuconych przez innych. Warto tu pamiętać, że rzeczywistość nie jest taka, jak ją opisują inni. Nie jest też taka, jak o niej myśli umysł.

Ego całkowicie utożsamia się ze swoją wizją rzeczywistości. Umysł całkowicie utożsamia się z pojęciem „Ja” i „moje”. Są to oczywiście pojęcia zbudowane na wyobrażeniach, ponieważ w naturze wszystko jest niczyje. Po prostu jest i trwa w naturalny dla siebie sposób. Cała natura jest jednym organizmem przejawiającym się na różne sposoby. Jednak egotyczny umysł nie widzi tej jedności. On wszędzie widzi podział i walkę, co więcej traktuje to jako prawdę, ponieważ się z tym utożsamia. Ten proces utożsamiania jest do tego stopnie niebezpieczny, że odchodzi od naturalności. Działa destruktywnie na siebie i rzeczywistość. To dzięki temu utożsamianiu się z „Ja” i „moje” powstało najwięcej śmierci i wojen. Kiedy świadomość zamknięta jest w okowach ego i dzieje się to na masową skalę, nieunikniona jest również destrukcja na masową skalę. Tego dziś jesteśmy świadkami.

Sztuczna tożsamość to wytwór umysłu. Istnieje na planie mentalnym jako kompleksowy system myśli i wyobrażeń. Jest on iluzją, nie istnieje naprawdę, jednak człowiek cały czas ją utrzymuje. Ego istnieje tylko w odniesieniu do wyobrażeń. Bez myśli nie mogłoby istnieć, ponieważ samo jest myślą. Jego fundamenty są zbudowane na wyobrażeniach o przeszłości, całej historii życia. Rozwija się dzięki myślom o przyszłości, a trwa dzięki teraźniejszym iluzjom świata. Warto zwrócić na to uwagę. Sztuczna tożsamość może trwać tylko bazując na pamięci, która też jest zbiorem myśli. To dzięki pamięci umysł buduje obraz siebie, poczym utożsamia się z tym obrazem całkowicie. Z kolei myśląc o przyszłości umysł próbuje rozbudować swą sztuczną tożsamość – dodać do niej więcej. Teraźniejszość jest całkowicie zapchana myślami o przeszłości i analizie przyszłości. Jest pełna wyobrażeń, co przysłania aktualne doświadczenie. Można tu jasno stwierdzić, że myśli przysłaniają istnienie.

Ego nie pozwala się unicestwić. Nie chce zginąć. Dlatego też próbuje utrzymać nieustanny potok myśli i wyobrażeń. Można powiedzieć, że świadomość zamyka się i zatraca w tworzonych myślach. Ciągle tworzy problemy i ciągle próbuje je rozwiązać. Jest to przyzwyczajenie wywodzące się z dzieciństwa. Dorośli mieli wiele problemów i ciągle próbowali je rozwiązać. Tak nauczony umysł, we wszystkim widzi problem. Ocenia i tworzy sobie zadania, problemy do rozwiązania. Dzięki temu funkcjonuje w świecie. Całe życie staje się zbiorem problemów i przeszkód, z którymi trzeba sobie radzić lub radości i możliwości – jest to kwestia wyobrażeń.

Tworzenie myśli – osobistych problemów i radości – daje pewną gwarancję nieprzerywalności – życia ego.

Ego nie jest czymś złym. Podczas poznawania własnej sztucznej tożsamości można dojść do wniosku, że ego to nasz wróg. Przecież te wyobrażenia są źródłem cierpień i dualizmu. Nie potrzeba tak myśleć, ponieważ to tworzy kolejne napięcia i wyobrażenia prowadzące do walki. Ego nie jest naszym wrogiem, którego trzeba zniszczyć czy się pozbyć. Nie trzeba walczyć z ego. To byłaby kompletna porażka, ponieważ ego jest systemem wyobrażeń – ego jest aktualnie pojęciem „JA”. Walka z ego to walka z sobą. To prowadzi do wewnętrznych konfliktów.

Ta iluzja pojęcia „ja” jest też naturalnym etapem rozwoju. Aby świadomość mogła poznać samą siebie musi zaistnieć proces wydzielenia. Tym właśnie jest proces ego – wydzieleniem części od jedności.

Kolejnym krokiem jest przekroczenie ego. To również dzieje się naturalnie, wraz ze wzrostem potencjału umysłu. Kiedy świadomość jest w stanie obserwować umysł, jest możliwość przekroczenia iluzji. Wystarczy świadomie obserwować. To wszystko. Jest to właściwie bardzo proste, choć na początku wymaga to uważności. Obserwując swoje własne myśli, człowiek widzi, że są to tylko myśli. Myśli o sobie są myślami o sobie – nie są prawdziwym mną.

Kiedy świadomość zaczyna postrzegać myśli umysłu, przestaje się w nich zamykać i traktować jako ostateczną rzeczywistość. To jest droga do wyjścia z „więzienia” egotycznego umysłu. Wtenczas po prostu widać, że określenia umysłu są tylko określeniami umysłu. Świadomość przestaje się z nimi utożsamiać. Wychodzi na wolność. Człowiek nie jest już niewolnikiem własnego umysłu, a myśli nie przysłaniają życia. To jest powrót do jasności dzieciństwa, kiedy to świat był pełen radości i szczęśliwości, a umysł nie przysłaniał piękna istnienia. Kiedy świadomość wyjdzie ponad ograniczenia umysłu – życie dopiero się zacznie.

Ponad wyobrażeniami i ocenami umysłu nie ma dobra i zła. Życie iluminuje nieskończoną i pierwotną szczęśliwością. Wyjście ponad ego jest wyzwoleniem z cierpienia. Może to nawet być akt jednorazowy. Po prostu nagle cierpienie przestaje być cierpieniem. Wszystko staje się inne. Świadomość, która wyszła ponad określenia umysłu doświadcza rzeczywistości zupełnie inaczej – bezpośrednio. To niesamowite wyzwolenie – nagle nie ma nic, a zarazem pojawia się wszystko. Następuje moment przebudzenia. Świadomość budzi się ze snu, który był tworzony przez umysł. Najciekawsze jest to, że rzeczywistość nie musi się zmieniać. Sytuacja życiowa może nadal być taka sama. Jednak podejście do tej sytuacji jest zupełnie inne. Nie ma już utożsamiania się z nią i zamykania się w tych wyobrażeniach o rzeczywistości. Człowiek jest wolny. Wtenczas każde doświadczenie jest doświadczeniem cudu istnienia. Jest manifestacją miłości w wiecznej teraźniejszości.

Czym wtedy jesteśmy?

Umysł może się spytać – jeśli nie jestem tym co sobie wyobrażam, to kim jestem? – to ważne pytanie, używane w wielu pięknych medytacjach. To pytanie często ma wyzwalającą moc, prowadzi w głąb siebie, do źródła istnienia. Warto się temu przyjrzeć.

Każde określenie „kim jestem” pochodzi z poziomu umysłu i nie jest prawdą ostateczną. Warto po prostu nabyć wewnętrznego dystansu do swoich myśli, niech nie tworzą one rzeczywistości ostatecznej. Kiedy jednak świadomość utożsami się z myślami, każdy wymysł umysłu stanie się bardzo realny. Tak dzieje się właśnie teraz, kiedy każde wyobrażenie o rzeczywistości jest traktowane jako jedyna prawdziwa rzeczywistość. To powoduje zagubienie i najczęściej cierpienie. Oczywiście można myśleć i określać różne rzeczy, jednak warto pamiętać, że to myśli i określenia, a nie prawdziwa rzeczywistość.

Kim więc jesteś? – Jesteś manifestacją energii wszechświata. Jesteś procesem życia – jesteś totalnością istnienia. Jesteś świadomością wszechświata, poznającą siebie. Wszechświatem poznającym siebie. Uczestniczysz w nieskończonym procesie poznawania i doświadczania. Jesteś jednością z całym istnieniem. – Te określenia pochodzą również od umysłu, dlatego nie trzeba się do nich przywiązywać. Kiedy umysł przejmie te wyobrażenia, staną się one częścią ego. Może się tak stać, że umysł zamieni własne określenie. Zamiast „Ja jestem ciałem”, będzie mówił „Ja jestem wszechświatem”. To nadal będzie wyobrażenie, które może stać się rzeczywistością ostateczną i zamknąć świadomość w tym pojęciu. Choć faktem jest, że taka zmiana pojęć jest dużym krokiem do wolności

Te określenia mogą tylko zainspirować, wskazać drogę do własnego doświadczenia. Tu nie chodzi o myśli. Nigdy nie chodziło o myśli. Tu chodzi o własne doświadczenie. Myśli są tylko ruchem subtelnej energii. Mogą one przybrać najrozmaitsze formy i kształty. Mogą tworzyć radości i cierpienia, wszystko zależy od Ciebie. Świadomość może całkowicie błądzić po świecie myśli i wyobrażeń. Tworzyć różne obrazy i wizje rzeczywistości i nigdy nie posmakować wolności. Prawdziwa wolność jest wyjściem ponad umysł. Wtedy to świadomość nie jest ograniczana sztucznymi pojęciami. Świadomość nie utożsamia się z ego. Wtenczas wchodzi w pole czystego doświadczania istnienia – moment czystej teraźniejszości.

Na początku warto zrozumieć pojęcie ego. Czym ono jest? Warto zauważyć te swoje myśli i ich wpływ na tą rzeczywistość. Kiedy ma się świadomość własnych myśli i ich natury (są one ruchem energii, nie ostateczną rzeczywistością), wtenczas można zacząć szukać odpowiedzi na to – kim jestem. Póki umysł traktuje własne myśli jako rzeczywistość ostateczną, wtenczas świadomość ciągle błądzi. Nie potrafi wyjść ponad umysł, ponieważ całkowicie się z nim utożsamia. W tym momencie każda próba określenia „kim jestem” będzie kolejną zabawą myśli. Umysł może nasuwać różne pomysły i określenia. Na początku będzie oczywiście mówił o swojej sztucznej tożsamości – jestem taki i taki, mam takie i takie papiery, mam różne rzeczy i cechy. To nadal będą myśli i wyobrażenia.

Chodzi tu o doświadczenie. Kiedy zapytasz kim naprawdę jestem, umysł zacznie podawać odpowiedzi w formie myśli. To tylko myśli, nie warto więc się na nich zatrzymywać. W pewnym momencie świadomość zauważy, że pytania i odpowiedzi są tylko formą energii – wtenczas wyjdzie poza myśli. Przestanie się skupiać na nich bezpośrednio i zacznie doświadczać istnienia. Myśli przycichną, zostanie samo ciało i doświadczenie. Świadomość będzie trwała, będzie istniała – po prostu będzie. Nie ważne kim jest, ważne, że doświadcza istnienia. W tym miejscu ciszy następuje kontakt z wszechświatem. Świadomość jest jednością i miłością. Ponad myślami całe istnienie jest doskonałością, nic nie ma warunków – wtedy przychodzi prawdziwa wolność.

10.7 Ruch emocji

Emocje, każdy je ma, każdy wie też, czym one są. Nic wielkiego. Większość ludzi lubi się emocjonować. Lubi silne emocje. Dlatego chodzą do kina, dlatego uprawiają sporty ekstremalne. Jest to emocjonujące. Z drugiej zaś strony niektórzy przed nimi uciekają. Nie chcą żadnych silnych emocji, szczególnie gdy te emocje są związane z innymi ludźmi. Czasem są one tak wielkie, że utrudniają swobodne życie. Niektórzy nie mogą sobie z nimi poradzić. Warto wiedzieć, czym są emocje i uczucia.

Obserwując swoje ciało można dojść do wniosku, że emocje są pewnym rodzajem energii. Mają one różne wibracje – różne jakości i formy. Emocja jest ruchem energii tworzonym w ciele na podstawie bodźców zewnętrznych. Skutkiem tego ruchu są fizyczne zmiany w chemii ciała. Emocje są typowym odczuciem cielesnym i są bardzo ważnym czynnikiem w życiu człowieka Nie są ani przekleństwem ani błogosławieństwem, są one naturalne dla istot żywych.

Ruch emocji odbywa się na planie astralnym. Jest to plan wszelkich energii tworzących uczucia i wyobrażenia. Ruch ten jest zazwyczaj podświadomy i spowodowany wyuczoną reakcją. Czasem po prostu niektóre zdarzenia czy osoby wywołują w ciele emocje. Czasem jest to gniew, rozdrażnienie, a czasem jest to lęk czy też zauroczenie.

Emocje wpływają na postrzeganie rzeczywistości. Jeśli człowiek utożsamia się z emocjami, świadomość ogranicza się wtedy do punktu widzenia emocji. Zamiast widzieć w sobie tą energię, człowiek cały się w niej zatraca. Traci świadomość na rzecz emocji. Silne emocje powodują nawet symptomy zbliżone do transu – czyli ograniczenia postrzegania. Człowiek nie widzi obiektywnie świata, całkowicie pogrąża się w emocji. Dlatego emocje stają się w pewnym momencie niebezpieczne. Człowiek może stracić panowanie nad sobą i stworzyć cierpienie, popadając w wir mocnych emocji. Warto być świadomym, co dzieje się w ciele.

Emocje same w sobie są naturalnym ruchem chroniącym istoty żywe przed śmiercią. Gdyby nie było tego mechanizmu, wszelkie zwierzęta niczego by się nie bały, tym samym natura by nie przetrwała. Proces ewolucji mógłby się zakończyć na jednym gatunku. Na szczęście natura wytworzyła mechanizm „chronienia życia”. Tym jest mechanizm emocji. Dzięki niemu zwierzęta omijają zdarzenia, które mogą przerwać ich rozwój. Wszystko nadal trwa. Kiedy ptak widzi nadchodzącą istotę, ucieka. Chroni swoje istnienie możliwie najdłużej. Czuje pewnego rodzaju lęk, który jest informacją zachowania życia.

Emocje są naturalnym ruchem, jednak w przypadku człowieka powstały wielkie zniekształcenia w działaniu tego mechanizmu. Istota ludzka z reguły nie musi się bać śmierci. Aktualna cywilizacja jest w miarę bezpieczna. Jednak mechanizm emocji został przekształcony przez umysł. Na tą chwilę emocje mogą powstawać przy każdym zdarzeniu zinterpretowanym przez umysł jako niebezpieczne. Tym samym człowiek może czuć paniczny strach przed czymś, co nie jest bezpośrednim zagrożeniem życia. Można zatracać się w emocjach, które są zapoczątkowane samym umysłem.

Umysł nakłada iluzje i interpretacje na dane zdarzenia. Każe ciału tworzyć najróżniejsze emocje odpowiednio do pojawiających się rzeczy. Tak wyuczone ciało reaguje emocjami automatycznie. Widząc lekarza może się uruchomić podświadomy program generujący energie lęku. Dalej już tylko krok od utożsamiania się z tą energią. Człowieka wypełnia lęk, następnie człowiek tworzy cierpienie, ponieważ stan lęku jest niemiły.

Uświadamiając sobie naturę emocji, można się od nich uwolnić. Wyjść świadomością poza stany emocji. Warto zauważyć, że emocje są ruchem w ciele. Nie są Tobą. Przepływają tylko przez ciało, poczym się kończą. Nie jest to nic strasznego. Kiedy świadomość wchodzi w stan obserwacji, potrafi dostrzec naturę emocji. Potrafi zobaczyć, że emocje same w sobie nie są groźne i nie mogą zaszkodzić. Są energetycznym tworem, który jest wygenerowany przez przez ciało. W chwili obserwacji nie ma utożsamiania się z emocją. Widzi się tą energię i pozwala jej trwać. Następnie emocja sama mija.

Lęk staje się całkowicie bezpiecznym uczuciem. Może on trwać w ciele, co nie sprawia różnicy, ponieważ świadomość sama w sobie jest bezpieczna. Ciało ma prawo się bać, ponieważ jest tak wyuczone. Jednak świadomość nie musi utożsamiać się z tym lękiem. Jeśli w Twoim ciele pojawił się lęk -w porządku. Niech będzie. Obserwuj go, doświadczaj go świadomie. Zobaczysz, że jest on bezpieczny i nieszkodliwy. Jest tylko ruchem energii. Ty jesteś wolny i niezależny. Warto to sobie uświadomić.

Wolność od wszelkich lęków czy mocnych emocji może powstać w momencie uświadomienia sobie ich przyczyny. Warto obserwować swoje uczucia i emocje, zauważając w sobie ich źródło. W większości wypadków źródłem są zdarzenia i decyzje podjęte w dzieciństwie. Kiedy świadomość dogłębnie obserwuje daną emocję, mogą pojawić się wspomnienia. Wtedy to może się przypomnieć pierwsze zdarzenie, które zapoczątkowało ten ruch emocji. Od tej pory emocje powtarzały się podświadomie, kiedy tylko w rzeczywistości pojawiały się elementy podobne do pierwotnego zdarzenia. Mówiąc krótko, ciało zapamiętało, że przy pewnych zdarzeniach ma reagować emocjami.

Warto sobie uświadomić swoje reakcje. Samo uświadomienie jest połową sukcesu w uwolnieniu. Drugą połową jest wprowadzenie w podświadomość pozytywnej reakcji. Zamiast lęku, można nauczyć ciało, by zawsze było stabilne i swobodne. Wtenczas świat zewnętrzny jest totalnie bezpieczny. W świadomości panuje spokój i jasność. Nawet kiedy w rzeczywistości zewnętrznej dzieją się zdarzenia chaotyczne, świadomość może lekko i czysto je obserwować, nie utożsamiając się z nimi. Wtedy każde zdarzenie jest boskim ruchem, który po prostu istnieje. Nawet jeśli ciało czuje strach czy ból (wynikłe z chwili), świadomość obserwuje ten ruch energii. Nic nie jest w stanie stworzyć cierpienia. Jest to stan niezależności i wolności.

10.6 Wolność ciała

Podstawowymi programami cierpienia są właśnie programy z dzieciństwa – Kiedy nie dostajemy tego, czego chcemy. Tak naprawdę jest to iluzja ego, bo wszystko od wszechświata dostajemy. Tylko problem w tym, że nie żyjemy w chwili obecnej i nie potrafimy tego dostrzec.

Drogą świadomości można dostrzec swoje wzorce reagowania na dane sytuacje i uwolnić się od nich. W momencie uświadomienia, zobaczenia danego nawyku, staje się on pozbawiony mocy. Przyzwyczajenie zmienia się, ustępuje świadomości. Obserwując swoje odczucia, swoją podświadomość, dochodzi się najczęściej do zdarzenia pierwotnego, które zapoczątkowało niewłaściwy program. Wtedy doznaje się wglądu w przyczynę i skutek. Jest to potężne narzędzie uwalniające.

Całe cierpienie jest zapoczątkowane jest poczuciem oddzielenia od reszty. Zagubienia w iluzjach. To z tego pierwotnego poczucia oddzielenia wywodzi się niezaspokojenie (nie dostawanie tego, czego chcemy). Jest to jednym z najważniejszych źródeł bólu i lęku. Jest przyczyną wielu pozostałych negatywnych uczuć. Gdyby nie było poczucia oddzielenia nie było by lęku. Kiedy nie ma lęku, nie ma spięć, nie ma niedostatku, nie ma cierpienia.

Warto zauważyć, że ciało nie jest oddzielone od wszechświata. Umysł nie jest oddzielony od ciała. Wszystko stanowi jedność. Samo w sobie działa naturalnie i swobodnie. Warto się z tym ruchem zsynchronizować. Nie obciążać ciała. Warto złączyć się z powrotem z naturalnością. Być częścią wszechświata.

Kiedy uwolnisz się od głównych blokad i nieświadomych napięć, nastąpi powrót do naturalności. Uwalniając się od niepotrzebnych programów, zaległych emocji i uwierających nawyków, zaczniesz odczuwać lekkość i swobodę wewnętrzną. Ciało odetchnie z ulgą, rozkwitnie jak kwiat. W pełni radości i naturalności. Stanie się wolne od całego natłoku cywilizacyjnych ograniczeń. Nie oznacza to wcale, że staniesz się odludkiem. Nadal będziesz mógł robić to, co robisz. Być sędzią czy sprzątaczem. Wszystko jedno, ponieważ ciało nie będzie tym obciążone. Możesz robić wszystko z lekkim i jasnym ciałem. Nie będzie podświadomego przygniecenia czy napięcia. Wszystko będzie swobodne. Każdy Twój czyn będzie jasny i lekki, ponieważ ciało będzie wolne. To jest naturalne przejawianie się boskości. Bez zbędnych ograniczeń ze strony myśli i niewłaściwych przekonań. Ciało będzie swobodne, a duch będzie czysty. Nastanie jasność i świadomość.

10.4 Zauważanie napięć

Kiedy wchodzisz w medytację cielesną, świadomość wypełnia ciało. Jednak to, co czujesz może nie być niczym nadzwyczajnym. Właściwie czucie ciała od wewnątrz może wydać Ci się dość zwyczajne, nawet nijakie. Możesz nic nie wyczuć, a to tylko dlatego, ze jesteś przyzwyczajony do swego ciała tak, że wszelkie napięcia i dewiacje są dla ciała normalne. Tu warto wejść w głębszą medytację – bez ciała. Skieruj więc świadomość na światło, które jest poza ciałem, zapomnij o ciele. Niech wszystkie zmysły znikną, niech będzie sama światłość. Nie ma Ciebie, jest światłość. Kieruj uwagę na światłość, wyobrażaj sobie światłość, stań się światłem – formą bez materii. Poczym powróć świadomie do swego medytującego ciała. Rozgość się w nim, jako światło wypełnij jego każdy zakątek. Przyjrzyj się, to przecież Twój dom. Poczuj ciało na nowo, całkiem świeżo i jasno. Wtedy wszystkie nieświadome napięcia, trwające przez dłuższy okres staną się widoczne. Co już jest połową sukcesu w uwolnieniu się od nich.

Ciało jest odzwierciedleniem mentalnych przekonań i uczuć. Jest wiele przekonań, które nakładają się na ciało sprawiając, że nie przejawia się ono w pełni. Wszelkie delikatne przekonania o zagrożeniu, ciężkości tego świata, bezsensu, wszelkie zdenerwowanie -to wszystko jest tłem, na którym przejawia się ciało. Tworzy to lekkie napięcia czy uciskania. Jest to szczególnie trudne do zauważenia, ponieważ te przekonania są dla nas naturalne i prawdziwe. Wizja świata jest taka, a nie inna. Ciało przejawia się tak, a nie inaczej. Wydaje się, że te lekkie napięcie, lekki irytujący szum ciała jest naturalny, ponieważ nasze przekonania wydają się naturalne i prawdziwe. Mimo to nie są prawdziwe, a tym bardziej naturalne.

Od nich też da się uwolnić. Przede wszystkim uświadomić sobie te przekonania i nie utożsamiać się z nimi. Zauważyć, że są one tylko iluzją, wymysłem umysłu, który nałożył na rzeczywistość swój obraz. Na nieszczęście obraz ten powodował niekorzystne spięcia w ciele. Warto to wszystko puścić, zauważając, że to tylko wymysł. Wszelkie przekonania i wyobrażenia o świecie nie są prawdziwe i nigdzie tak naprawdę ich nie ma. Przyroda i wszechświat są nadzwyczaj czyste. Nie ma tam przekonań, nie ma ograniczeń czy błędnych wyobrażeń. Tylko w naszym ciele. Po co je trzymać? Nie dość, że te wyobrażenia nie są prawdziwe, to jeszcze ograniczają przejawianie się naturalności.

Tak więc puść wszelkie myśli o świecie, o sobie, o Twoich zadaniach, o Twoim stanowisku, o pracy, o pozycji społecznej, o twojej winie czy zemście -to wszystko są wymysły, które skutecznie ograniczają i przygniatają boskie ciało. Puść nawet wyobrażenia o samym ciele. Nie są naprawdę potrzebne, a wręcz utrudniają ciału sprawę, przeszkadzając żyć. Wydaje się, ze wtedy stracisz wszystko. Prawdę mówiąc dopiero wtedy zaczniesz żyć. Umysł nie będzie przeszkadzał w życiu, tym samym ciało będzie wolne od wszelkich napięć.

Koncentracja umysłu.

W poprzednim artykule mówiłem o uspokojeniu umysłu, które inaczej można byłoby nazwać relaksem, relaksacją, rozluźnieniem zarówno na poziomie ciała jak i psychiki. Wszystkie procesy jakie się wtedy w nas dzieją zwalniają, obniżając swoje obroty i energię. Wspomniałem też co nie co o obserwacji tego co się wówczas wydarza, a jesteście w stanie zauważyć wyraźną zmianę stanu w jakim się znajdowaliście.

Pytanie teraz co z tą „Małpką”? Czyli umysłem, który sprawia myśl przeskakuje z jednego tematu na drugi, jednego obrazu do innego. Na poziomie uspokojenia umysłu naszym zadaniem jest polubić tą „Małpkę”, tak właśnie to. Obserwujemy to jak się zachowuje, czym się zajmuje, co przynosi, gdzie ucieka. Jesteśmy szczerze zainteresowani ‘cóż ona znowu wyczyni’, przyglądamy się z zaciekawieniem. Po jakimś czasie jesteśmy olśnieni tym co może ona wyczynić, zaczyna to nam się podobać, jednak ona zaczyna być znudzona i postanawia ułożyć się do snu. Jeśli nic nie zrobimy ona zaśnie, a my nic już więcej nie zobaczymy.

Czym jest zatem jest koncentracja i do czego nam posłuży?

Chciałbym abyście dostrzegli różne oblicza koncentracji:

Jesteście przed egzaminem, czy klasówką i siedzicie nad książkami, starając się coś zapamiętać, czytając, powoli, coś co wam do szczęścia nie jest w ogóle potrzebne, ale musicie to umieć powiedzieć, czy napisać w odpowiednim momencie – to jest koncentracja.

Postanowiliście wziąć udział w wyjeździe survivalowym do głębokiej puszczy, nad rzeką rozwiesiliście most linowy i po kolei wchodzicie na niego, kurczowo trzymacie się lin, postępujecie kroczek za kroczkiem, uważając by nie stracić równowagi i nie wpaść do wody – to jest koncentracja.

Pojechaliście z rodzinką, czy znajomymi do największego wesołego miasteczka w Europie, i wsiedliście do najbardziej wykręconej, najbardziej wymyślnej kolejki górskiej jaka tylko istniała, wagonik rusza, a wy jesteście w pełni tu i teraz, przeżywając całym sobą jak kolejka zwalnia przyspiesza, raz jesteście na górze raz na dole, raz do góry nogami – to jest koncentracja.

Poszliście z ukochaną osobą na wymarzoną kolacje, dawno się z nią nie widzieliście, jest to spełnienie waszych marzeń, świece, błyszczące kieliszki, elegancki kelner z fioletową chusteczką w kieszeni marynarki, patrzycie sobie głęboko w oczy i staracie się zapamiętać jak najwięcej szczegółów tego cudownego momentu – to jest koncentracja.

Jak zdążyliście zauważyć koncentracja ma dużo różnych aspektów, właściwie mógłbym wymienić jeszcze bardzo dużo sytuacji kiedy ona występuje, czasem jest wymuszona, czasem pojawia się spontanicznie. Zatem czym jest? Domyślam się, że spotkaliście się z określeniami, że jest ona jak światło latarki, jak wiązka lasera, jak lupa, która skupia światło, przy tym skupienie jest synonimem koncentracji, ergo jest ona skupieniem świadomości. Chciałbym jednak byście pomyśleli o niej w taki sposób, że jest ona przeciwieństwem nudy. Umysł się nudzi, gdy nie ma nic do zrobienia, nie macie tematu do rozmyślań, osoby do pogadania itd.

Kiedy opanujecie już zdolność koncentracji, jesteście już gotowi, aby zacząć fascynującą podróż, jedna będzie się dziać wewnątrz Was, gdzie przebijając się poprzez coraz to niższe poziomy percepcji jeden za drugim dotrzecie w końcu do Źródła – to jest chyba najlepsze określenie – miejsca, gdzie nie będzie czasu, nie będzie przestrzeni, za to odczujecie potencjał nieskończenie wielu możliwości, to będzie doświadczenie Prawdy, jednak nie będziecie jej mogli zabrać na powierzchnie. Za to wraz z wami podąży Mądrość (Panna, efekt wglądu, który omówię w następnym artykule), która rozjaśni wszystko na co spojrzycie, zajmie się wszystkimi sprawami, za które się weźmiecie. Druga zewnętrzna podróż stanie się niekończącym się łańcuchem fascynujących odkryć. Jednak opanowanie koncentracji wymaga czasu, jest to praca, która będzie wymagać wysiłku, lecz która będzie was nagradzać rezultatami.

Ćwiczenie koncentracji polega na utrzymywaniu w umyśle jednego obiektu. W praktykach medytacyjnych używa się różnych obiektów: płomienia świecy (skupianiu na nim wzroku, lub jego wyobrażeniu), mandali (rysunku w formie koła), obrazów, słów, dźwięków (wsłuchiwanie się), oddechu. Praktykując Vipassanę, jako obiektu koncentracji używa się właśnie oddechu, odczucia, jakie powstaje podczas zetknięcia się powietrza z powierzchnią nozdrzy. Ćwiczenie polega, na obserwowaniu tego punktu, wracaniu do niego raz za razem. W miarę praktyki będzie wstanie ocenić czy jesteście skoncentrowani czy nie. Szczytem samadhi jest moment w którym wszystko znika, obiekt koncentracji ulega rozpuszczeniu, za to nie pojawia się żadna inna myśl, czy obraz. Jesteście skupieni dokładnie na jednym punkcie. Oczywiście nie da się tego wyrazić słowami, nie jest to w żaden sposób porównywalne do świadomości ja występuje w ciągu waszego typowego dnia. Możecie mieć wrażenie, że wasze ciało zawisło w powietrzu lub zniknęło.

W praktyce Vipassany nie chodzi o to by osiągnąć najwyższy poziom Samadhi, nie jest ono celem, jednak im wyższą macie zdolność koncentracji, tym skuteczniejsza jest wasza medytacja.

Wskazówki do praktyki:

  • Koncentracja jest jednym ze sposobów uspokojenia umysłu, jednak ja nie polecam wam ćwiczenia koncentracji, gdy wasz umysł jest wzburzony, prowadzi to niekiedy do wzmacnia napięć, co blokuje dalszą drogę.
  • Zatem skorzystajcie najpierw z naturalnego sposobu uspokojenia umysłu. Polecam zacząć naukę relaksacji w pozycji leżącej, do momentu ustania napięć i szumu myśli. Im częściej się relaksujecie tym łatwiej wam to wychodzi, w końcu będziecie potrafili się zrelaksować w pozycji medytacyjnej i wtedy zacznijcie ćwiczenie koncentracji.
  • Bądźcie łagodni dla siebie, zaczynajcie pomału, powoli zwiększając czas koncentracji,ustalajcie jednak swoje standardy, z których nie schodźcie. Np. jak po 3 minutach

    koncentracji, przejdziecie do 5 to już nie wracajcie do 3.

  • Cierpliwość i wytrwałość są kluczem do sukcesu. Każdą sekundę łączcie z satysfakcją, jako krok naprzód. Jeśli z całej praktyki wyniesiecie tylko te cechy to już będzie fenomenalną zmianą jakości w waszym życiu.
    Korzyści wynikające z nabycia umiejętności koncentracji umysłu:
  • Życie staje się prostsze.
  • Jesteście bardziej efektywni.
  • Macie większą siłę przebicia.
  • Zaczynacie mieć poczucie kontroli – dobrze rozumianej.
  • Częściej przychodzi do was poczucie satysfakcji.
  • Zaczynacie odkrywać nowe przestrzenie w waszym doświadczeniu.
  • Czujecie się odświeżeni. 

    „Małpka” staje się waszym sprzymierzeńcem, który gotów jest was słuchać ;).

Uspokojenie Umysłu

Co oznacza, że umysł jest spokojny? Umysł – inaczej zwany ego – zawsze do czegoś dąży. To on odpowiada za nasze przejawianie się w świecie. O tym w co jesteś teraz ubrany, do jakiej chodzisz pracy, co zjesz dziś, czy jutro na kolacje zadecyduje właśnie twój umysł.

Teraz jesteś świadomy jak wiele rzeczy musi on przemyśleć, a następnie wykonać, aby mógł zaistnieć. Dlatego powinieneś zrozumieć, że kiedy ty siadasz on dalej biegnie, ciągle kierując się w stronę: kolacji, sprawozdania w biurze, zajmuje sie dalej nie tylko tym co się stanie, ale też tym co się wydarzyło. Odpowiednio się do tego ustosunkowuje, do twojej kłótni z sąsiadem, do wycieczki z której wczoraj wróciłeś itd.
Uspokojenie umysłu nazwałem podstawowym założeniem.

Żeby naprawić samochód, wypadałoby, aby go wcześniej zatrzymać. W praktyce zatrzymanie umysłu nie jest takie proste. Umysł aby funkcjonować potrzebuje energii. Energii , którą cały czas na niego kierujesz mimo iż nie zdajesz sobie z tego sprawy, gdyż weszło ci to juz w nawyk i dzieje się całkowicie automatycznie. Rzeczą którą teraz potrzebujesz jest CZAS.

 

Gdy siadasz w celu odbycia sesji medytacyjnej wykonujesz już pierwszy krok. Twój umysł otrzymuje sygnał, że na tą chwilę nie musi się adaptować do wykonywania jakiejś czynności, ani wchodzić w jakieś role społeczne, pomalutku przechodzi z trybu nastawionego na zewnątrz do trybu wewnętrznego.

Dzięki temu mechanizmowi masz teraz okazje przyjrzeć się dokładniej co zachodzi wewnątrz Ciebie. Zauważysz, że umysł ciągle działa, coś planuje, coś wartościuje, tak jak już mówiliśmy, z tą różnicą, iż teraz będziesz to widział i tego doświadczał.

Teraz jedyną naszą rolą jest ‚zdjęcie nogi z gazu’. Kiedy obserwujesz co się dzieje jednak nie angażując się w myślenie, pozwalając myślom przepływać, wtedy tracą one swoją energię. Jest ich co raz mniej i są coraz słabsze. Ten właśnie stan powolnych, lekkich myśli, wewnętrznego osadzenia świadomości nazywam uspokojonym umysłem.

Ego ma silną potrzebę przeżycia, jeżeli nie może z jakiś przyczyn działać w świecie zewnętrznym, zacznie sobie tworzyć sztuczny świat. W tym momencie zaczynasz fantazjować. W twojej głowie pojawiają się marzenia, fantazje, stajesz się uczestnikiem pochłaniających uwagę wydarzeń. Jeżeli nie utrzymasz świadomości – zaśniesz lub przeleci obok ciebie ładny kawałek czasu. Aby poradzić sobie w tym stanie świadomości będziesz potrzebował koncentracji umysłu, ale o tym w następnym artykule.

Im częściej będziesz uspokajał umysł tym lepiej będzie Ci to wychodziło. Będziesz też czerpał korzyści wynikające z tej nowej umiejętności:

 

  • zapanujesz nad stresem,
  • twoje myślenie będzie jaśniejsze, bardziej klarowne,
  • sprawy, które wydawały się nie do rozwiązania, staną się wykonalne. 

    Jeśli będziecie mieć jakieś pytania, coś będzie niejasnego, chętnie na nie odpowiem. Życzę wam owocnej praktyki! :)

Vipassana – zarys praktyki

Praktyka ta ma na celu oczyszczenie twojego umysłu ze skaz (złych nawyków, destruktywnych myśli, niewyrażonych emocji), które nagromadziły się w twojej podświadomości przez wszystkie lata twojego życia, a które potrafią tkwić w tobie czasami bardzo głęboko. Osiągnięcie tego wymaga czasu, tworzyliśmy wiele lat swój zniekształcony świat, więc teraz nie zmienimy wszystkiego w jeden dzień, tydzień czy miesiąc. Efekty prawidłowej praktyki można dostrzec już po krótkim czasie: lepsze samopoczucie, trzeźwiejsze spojrzenie, spokój. To dobrze, że te elementy się pojawiły, motywują nas i dają nam radość, jednak zawsze trzeba pamiętać o głównym celu, jakim jest osiągnięcie WGLĄDU, który przenosi naszą codzienną egzystencje na inny poziom.

Są trzy warunki do spełnienia w tej praktyce, aby zbierać owoce medytacji.

a)Sila – moralność.

b) Samadhi – koncentracja, panowanie nad umysłem.

c)Panna – mądrość, wgląd który oczyszcza umysł.

SILA jest niezbędną podstawą.

Jeśli medytujesz, a prowadzisz życie rozpustne, niegodne i zakłamane – nic nie zyskasz. Bo będziesz żył dalej w iluzji, a twój umysł nie osiągnie spokoju. Praktyka Sila polega na przestrzeganiu kilku zasad.

1) Powstrzymanie się od krzywdzenia innych.

2) Powstrzymanie się od kradzieży.

3) Wstrzymanie się od niewłaściwych zachowań seksualnych (cudzołożenie, masturbacja) .

4) Wstrzymanie się od niewłaściwej mowy (kłamstwa, przekleństwa, manipulacja).

5) Wstrzymanie się od zażywania środków odurzających(narkotyki) i toksycznych (kawa, mocna herbata i inne)

Chciałbym abyś coś zrozumiał, nie chodzi o to byś zaczął medytować, gdy będziesz już w pełni moralny, nie. Wszystkie trzy elementy podane wyżej są ze sobą związane im więcej będziesz medytował tym będziesz bardziej moralny, im będziesz moralny tym łatwiej będzie ci medytować. Dlatego, zacznij medytować już teraz i złóż silne postanowienie, że zawsze będziesz starał się rozwijać Sila.

Samadhi inaczej „właściwa koncentracja”.

Tutaj Samadhi jest nieco inaczej postrzegane niż w innych praktykach medytacyjnych. Nie jest to mistyczna koncentracja na jednym punkcie, czy stan jakiejś niewyobrażalnej koncentracji. Samadhi to jest po prostu mocna koncentracja wynikająca z Sila. Nie można mieć dobrego Samadhi bez mocnego Sila, te dwie rzeczy są ze sobą ściśle połączone. W innym artykule omówię dokładniej ten temat. Samadhi jest wtedy, kiedy medytując medytujecie, chodząc chodzicie, pracując pracujecie, skupiacie się całkowicie na czynności którą wykonujecie. Kiedy zmywacie naczynia, zmywacie je z uwagą, nie myślicie co będziecie robić za godzinę albo co robiliście godzinę temu, gdy planujecie to zajmujecie się w pełni planowaniem. Trzeba sobie uświadomić fakt, że podczas medytacji pojawiają się myśli i że nie ma w tym nic złego, gdy masz mocne Samadhi myśli te nie wytrącają Cię ze stanu koncentracji, a wy po kolei każdą z nich ignorujecie.

Panna jest owocem wglądu.

Kiedy prowadzicie moralne życie i panujecie nad swoim umysłem, pojawia się Panna, czyli mądrość. Zaczynacie dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widzieliście, zauważacie więcej swoich błędów i od razu je naprawiacie, widzicie coraz więcej możliwości, prowadzicie bardziej świadome życie. Sila i Samadhi wzmacniają Panna, a ona z kolei wzmacnia je. Gdy uzyskacie wgląd łatwiej wam przychodzi zachowanie Sila, gdyż od razu dostrzegacie wszystkie konsekwencje swoich działań, Samadhi się wyostrza bo natura umysłu zaczęła wam sprzyjać. Jest dużo praktyk medytacyjnych które uczą Sila i Samadhi, jednak droga do wyzwolenia prowadzi przez Panna, przez wgląd, którego uczy właśnie Vipassana.

MEDYTACJA – instrukcje.

Chciałbym na początek zaznaczyć, że są to podstawy i to w skróconej wersji (choć więcej nie potrzebujecie uwierzcie), w razie jakiś wątpliwości, problemów, czy dylematów możecie do mnie napisać na forum lub napisać post. Chętnie udzielę odpowiedzi.

Pozycja.

Podstawową zasadą medytacji Vipassana, jest to że medytujemy siedząc. Nie leżąc, nie stojąc, tylko siedząc. Jest tego prosty powód – leżąc zasypiamy, stojąc męczymy się. Najlepiej usiąść jest na ziemi (na materacu/kocu) ze skrzyżowanymi nogami, dobrze jest użyć odpowiedniej poduszki czy koca. Jeśli ktoś jest w stanie to pozycja lotosu, półlotosu, cwierćlotosu jest jak najbardziej wskazana. Chodzi o to by mieć stabilność, nie bujać się na boki, do przodu, do tyłu, móc się zrelaksować i mieć wyprostowany kręgosłup. Głowę trzymamy prosto, z lekko opuszczoną brodą. Odpowiednią pozycje można uzyskać jedynie metodą prób i błędów, więc trzeba się liczyć, że nie za pierwszym razem osiągniemy ideał. Trzeba też również uwzględnić, że w związku z siedzeniem pojawią się pewne niedogodności takie jak niewygoda, ucisk, pieczenie. Są to naturalne elementy praktyki, jeśli możemy powinniśmy je niwelować, jeśli nie trzeba je zaakceptować – po pewnym czasie znikną.

Czas.

Następną sprawą jest długość, częstotliwość i pora medytacji. Otóż normalna praktyka Vipassany to 2 godziny dziennie, rano, po obudzeniu jedna godzina i przed zaśnięciem, wieczorem jedna godzina. Z punktu widzenia człowieka niepraktykującego jest to bardzo dużo, pojawiają się myśli „co mam tracić 2 godziny dziennie?”, „nie mam czasu na siedzenie”. Ta praktyka od początku łączy się z pewną dyscypliną, którą trzeba mieć, lub którą trzeba nabyć w trakcie. Trzeba wyrobić sobie silną determinacje by wstać z samego rana i by po całym dniu usiąść do praktyki. Wydaje się to dużo, jednak w cale nie jest. Zyskujemy profity które rekompensują nam z nawiązką ten czas: żyjemy bardziej świadomie – lepiej organizujemy sobie czas, szybciej wykonujemy zadania, jesteśmy wstanie zrobić szybciej i więcej rzeczy niż przed rozpoczęciem praktyki, nas organizm lepiej gospodaruje energią, co sprawia, że jesteśmy mniej zmęczeni, mniej czasu nam potrzeba na sen.

Tyle co do głównej praktyki, jednak chciałbym byście sobie uświadomili ważną sprawę. W praktyce wy jesteście dla medytacji, ale przede wszystkim medytacja jest dla was. Od was wszystko zależy. Liczy się raczej jakość medytacji niż ilość, więc osoba która medytuje 20 min dziennie może mieć tego lepsze efekty niż osoba medytująca 2 godziny. Na początek możecie 15-20 min, 2x dziennie, rano i wieczorem. To jest bardzo optymalne rozwiązanie. Jednak sami wiecie na co możecie sobie pozwolić. Sukcesem już jest 5 min dziennie w samo południe. Każdą przebytą sesje medytacyjną traktujcie jako sukces, jesteś o krok bliżej świadomego życia.  Nie polecam początkującym osobom przekraczać czasu pół godziny na sesje i godziny w ciągu dnia, gdyż możecie szybko się zniechęcić, znudzić zawieść, a przecież nie o to chodzi. Chodzi o to by pokochać to co się robi. Niech poranne i wieczorne sesje będą dla was źródłem radości, siły i spokoju.

Miejsce.

Powinno być spokojne , ciche i bezpieczne, lecz nie zniechęcajcie się jeśli nie macie idealnych warunków. Pamiętajcie wszystko zależy jak potraficie się skoncentrować. Ja czasem medytuje jadąc pociągiem, albo będąc w jakiejś kolejce. Oczywiście robie to dyskretnie. :)

Technika.

Uświadomcie sobie, że nikt za was nie rozwinie praktyki, nie nauczy się za was, nie posiedzi za was. Możecie przeczytać 10 książek o medytacji i być zieloni w niej. Bo w medytacji trzeba doświadczyć wszystkiego na własnej skórze, wskazane jest czytanie i odnoszenie się do wskazówek, ale medytując po prostu medytujcie, polepszajcie jakość medytacji, ale się nią nie przejmujcie, ona przyjdzie z czasem, którego potrzebujecie.

Dla wielu z was doświadczenie medytacyjne jest czymś obcym, w ogóle nie wie jak się zachować w medytacji, do czego ma dążyć, jakie „właściwe” odczucia powinno odbierać. W takim myśleniu już jest błąd. Kiedy już usiedliście, nastawiliście timer, zamknęliście oczy, zaczęliście się skupiać na oddechu to już medytujecie! Doświadczacie, a każde doznanie jest odżywką dla medytacji. Przyjdą do was różne doświadczenia: przyjemne, nie przyjemne, mocne, słabe, otępienie-wyostrzenie, różne emocje, wizje, stany, a medytacja jest obserwacją tego wszystkiego, nie jest stanem, nie jest ekstazą, jest obserwacją wszystkie co się dzieje wewnątrz nas. Chciałbym, abyście z takim właśnie nastawieniem zaczęli praktykować.

Przejdźmy do konkretów.

Praktykę zaczynamy od nauki medytacji Anapany, to znaczy uważności oddechu. Proponuję poświęcić jej trochę czasu, gdyż jest niezbędna by dobrze korzystać z Vipassany, a sama w sobie jest przyjemna i przynosi wiele korzyści. Ma ona na celu wzmocnienie naszej koncentracji i rozluźnieniu napięć jakie są w naszym sposobie oddychania. Dodam przy okazji, że medytujemy z zamkniętymi oczami. W innych praktykach buddyjskich praktykuje się z lekko otwartymi oczami, poprawia to koncentracje i wycisza umysł. Tutaj jednak zamykamy je całkowicie, przy dłuższej praktyce odpowiedź dlaczego tak właśnie robimy nasuwa się sama.

Polega ona na obserwowaniu naturalnego oddechu przez skupianie się na obszarze powyżej górnej wargi, tam gdzie styka się powietrze z powierzchnią naszego ciała. Odczucie te u każdego może znajdować się na różnej wysokości. Sednem sprawy, aby przejść dalej do medytacji Vipassany, jest uzyskanie nieoderwanej świadomości od tego miejsca (przez dłuższy czas), dostrzeganie w tym miejscu wszystkich doznań, wibracji, świstów, ciepła, wilgoci itd., oraz uzyskanie swobodnego, bezwysiłkowego, pogłębionego oddechu.

Jak już nauczymy się skupiać na doznaniach na tym obszarze możemy przejść do Vipassany, czyli obserwacji doznań płynących z ciała. Dzielimy ciało na proporcjonalne części i przesuwamy świadomość od głowy do stóp i z powrotem (lub na odwrót – jak kto woli), staramy się to robić jak najdokładniej. Po jakimś czasie wrażenia które odbieramy stają się bardzo subtelne, wtedy co jakiś czas przesuwamy świadomość jednym płynnym ruchem przez całe ciało i z powrotem wracamy do obserwowania części.

W czasie medytacji pojawiać się będą różne rzeczy myśli, wizje, doznania, lecz gdy sobie uświadomimy ich zaistnienie powinniśmy ponownie wrócić do oddechu i doznań w ciele.

Vipassana to nieustanna przygoda, jeśli się zaangażujecie codziennie będziecie odkrywać coś nowego i o to chodzi. Pamiętajcie o tym, że pojawią się problemy, one zawsze się pojawiają, są oznaką naszego rozwoju, skupcie się na ich rozwiązaniu, a będziecie posuwać się dalej.

Oczywiście jest dużo innych spraw związanych z Vipassaną, o których należałoby wspomnień, jednak moje zadanie zostało spełnione, przekazałem wam podstawy, a co wy z tym zrobicie co z tego wyciągniecie dla siebie zależy już tylko i wyłącznie od was.

Życzę wytrwałości i sukcesów.