Archiwa autora: AnandaNa

Dlaczego tu jesteśmy?

Po co istniejemy? Dlaczego Bóg nas stworzył? Po co to wszystko? Dlaczego tak, a nie inaczej? – Te pytania nurtują wielu duchowych poszukiwaczy. Wbrew pozorom jest to trudne i bardzo filozoficzne pytanie. Jest to pytanie o sens istnienia. Po co istniejemy? Umysł zawsze szukał na to odpowiedzi. Odkąd zaczął myśleć logicznie i liniowo zawsze doszukiwał się sensu swego istnienia. Jednak to pytanie jest zadane z poziomu umysłu i nie da się na nie dobrze odpowiedzieć na tym poziomie. Aby znać całkowicie odpowiedź trzeba „wyjść poza myślenie”, wejść w czyste doświadczenie, wtenczas wszelkie odpowiedzi mentalne nie będą potrzebne. Póki co, pozostaje nam umysł.

Doświadczenie – odpowiedź na wszystko.

Bóg tworzy się, by doświadczać samego siebie. To wydaje się najbardziej trafna odpowiedź. Warto zwrócić uwagę na czas teraźniejszy. Bóg tworzy się w teraźniejszości, jest to nieustanny proces stwarzania. Wiele ludzi myśli, że Bóg gdzieś, kiedyś coś zapoczątkował (stworzył świat) i teraz sobie ogląda lub w ogóle poszedł. Faktem jest, że rzeczywistość jest nieustannie stwarzana. Boskość trwa w chwili teraźniejszej, nie ma przyszłości i nie ma przeszłości. Te dwa czasy zostały wymyślone przez umysł i istnieją tylko w wyobraźni. Boskość jest teraz.

Czym jest ta boskość? Jest wszystkim, co istnieje w chwili teraźniejszej. Jest energią, z której formuje się wszystko. Każda cząsteczka materialna jest energią. Jeśli słowo Bóg budzi za wiele niepotrzebnych skojarzeń można użyć słów „istnienie”, „wszechświat”, „energia”, „boskość”… Ta energia jest wieczna, posiada nieskończony potencjał i jest wszechobecna. We wszechświecie trwa nieustanny ruch energii, która przyjmuje najróżniejsze formy (formy materii, ciał stałych, ciekłych gazowych, grawitacji, pól magnetycznych, myśli umysłu, uczuć… wszystko jest energią). Cała energia jest wprawiana w ruch według określonych wzorów w niewyobrażalną precyzją. Dla mnie jest to wzór stworzenia, pierwotny magnetyzm, wzór miłości. Wszystko jest stworzone na jego podstawie. Bóg jest miłością. My jesteśmy właśnie Tym. Nie ma oddzielenia. Nasze ciała są nieustannie tworzone przez boski proces istnienia. Są nieustannie utrzymywane przy życiu, jak wszelkie stworzenie wokoło. Jest to ruch energii, boski proces miłości. :)

Po co to wszystko? Wszechświat jest tworzony by doświadczać siebie. Wyłania się ze stanu „niebytu”, aby być. To realny cud. Pierwotna wola istnienia trwa w tej chwili nieustannie i powołuje wszystko do życia. Cały wszechświat „chce” istnieć i doświadczać samego siebie. Ty również, ponieważ jesteś tego częścią. Jest to proces miłości. Nie ma większej radości niż istnienie i doświadczenie. Ta radość jest naturalnym stanem każdej istoty istniejącej. Każde doświadczenie jest niesamowitym cudem, fenomenem energetycznym. Kiedy energie nakładają się na siebie, doświadczają siebie. Wszechświat jest pełen zdarzeń energetycznych. Od wpływania na siebie planet, do kontaktów międzyludzkich. Wszystko to jest cudem doświadczania siebie. Z tego poziomu spoglądania na sprawę, nie ma różnicy co powie umysł. Nie jest ważne, co wymyśli sobie człowiek, czy zna sens życia czy nie. Wszystko i tak jest boskim ruchem energii stworzonym na podstawie wzoru miłości.

Aby ujrzeć proces „istnienia” trzeba też być świadomym „nieistnienia”. W chwili kiedy świadomość utożsamia się całkowicie z istnieniem nie dostrzega go. To się dzieje właśnie w tej chwili. Stan „cudu istnienia” jest niedostrzegany, a raczej jest postrzegany jako „zwyczajne życie”. Dopiero medytacja daje wyjście ponad to postrzeganie. W chwili porzucenia myśli, ocen, utożsamiania się z umysłem – świadomość wchodzi na inny stan. Stan wolności, ponad ocenami i dualizmem, ponad iluzję istnienia. W tym momencie „pustki” wszystko jest doskonałe. Nawet ta iluzja zwyczajnego życia staje się doskonałością, istnieniem i formą wyłaniającą się z nicości. Wtedy właśnie wszystko staje się cudem.
Cykle istnienia

Pierwotny wzór miłości, na którym działa wszechświat, powoduje uporządkowane działania i ruchy energii. Wszystko wibruje własnymi cyklami, większymi lub mniejszymi. Największym i najbardziej podstawowym cyklem jest cykl tworzenia i cofania się całego istnienia. Wszechświat zaczyna istnieć, rozwijać się, poczym cofać do stanu niebytu. Jest to cykl stworzenia zapoczątkowany wolą istnienia. Można to utożsamiać z wolą boskości, wolą miłości. W tym zawierają się wszystkie inne cykle, jak tworzenie galaktyk, pojedynczych gwiazd, ruchy układów planetarnych. Wszystko jest pulsowaniem, cyklicznością wibracji energii. Również na ziemi jest cykl życia – narodziny, wzrost, spadek, śmierć. Cykle poszczególnych doświadczeń życia. Cykl oddechu czy bicia serca. Są to pomniejsze i bardzo szybkie cykle – w porównaniu do globalnych. Wszystkie one nakładają się na siebie tworząc różne kombinacje istnienia.

Cała cykliczność i pulsacja ma na celu doświadczenie istnienia ze wszystkich stron. Wszechświat pragnie doświadczać siebie i wszystkich swoich możliwości. To jest możliwe poprzez nakładanie się na siebie cykli (wibracji). Istnieje jedna wielka pulsacja wszechświata, w której zawarte są wszystkie mniejsze. Każda energia ma swoją wibrację i własną pulsację. Tak jak atomy w każdej rzeczy wibrują bardzo szybko tworząc mikro-cykle, tak w coraz większej skali cykle są wydłużane. Jest to podstawowa właściwość wszechświata, która pozwala doświadczyć każdej kombinacji istnienia. Wibracje nakładają się na siebie powodując doświadczanie najróżniejszych możliwości. To właśnie się dzieje. Boskość doświadcza siebie, wszystkich swoich aspektów. Twoje ciało jest również częścią tego doświadczenia. Ty jesteś boskością doświadczającą niepowtarzalnego układu wibracji (Twój świat). Jesteś dokładnie na miejscu.

Warto zauważyć różnorodność istnienia. Każda istota doświadcza wszechświata na swój własny i niepowtarzalny sposób. Jest tu tyle różnych energii, tyle niesamowitych kombinacji istnienia. Jest pole nieskończonych możliwości doświadczenia. Dzięki tej różnorodności, wszechświat poznaje wszelkie swoje aspekty. Uczestniczy w nieustannym i cudownym tańcu istnienia. Doświadcza siebie, ponieważ to przynosi niewyobrażalną (dla umysłu) radość. Radość istnienia. Istota ludzka również może to poczuć, jednak do tego trzeba przekroczyć umysł i jego ocenę. Umysł zawsze powie, ze Teraźniejsza chwila jest niedoskonała, bo czegoś jej brakuje. To tylko ocena umysłu, która sprawia, że człowiek ciągle cierpi.

Dualność umysłu.

Wielu ludzi myśli „jak Bóg mógł stworzyć tyle cierpienia”. Przecież powinien dawać samą radość, skoro jest taki doskonały. Kwestia w tym, że wzór istnienia wszechświata jest doskonały. Wszystko jest stworzone z niewyobrażalną dokładnością i porusza się kierowane niewyobrażalną inteligencją (przewyższającą intelekt). Inteligencja ta jest bezpośrednia i jasna. Jest to inteligencja działania, która stwarza cały wszechświat TU i TERAZ. Boskość jest doskonała sama w sobie. Cały problem leży w umyśle, który myśli, że doskonały nie jest. Umysł sam wymyślił, że ból jest zły, a radość dobra. We wszechświecie nie ma rozdzielenia na dobro i zło. Wszystko jest boskim doświadczeniem, ruchem energii (światła). Każdy ruch energii, każde doświadczenie sprawie radość z istnienia. Jak wspomniałem jest to naturalna i pierwotna radość dla każdej istoty, tylko w większości nieuświadamiana. Na tym etapie ludzie tkwią na poziomie utożsamiania się z umysłem. Nie widzą nic poza umysłem. Jak umysł powie, że to jest dobre – to jest dobre. Jak powie, że coś jest złe – to jest złe. Dzięki temu ludzie tworzą świat ocen i wyobrażeń, a potem na jego podstawie zaczynają cierpieć (kiedy doświadczają tego, co nazwali jako złe). Cierpią na własne życzenie i z własnego wyboru, ponieważ sami ustanowili dobro i zło.

Ponad umysłem nie ma dobra i zła. Istnieje doświadczenie procesu miłości. Uświadamiając sobie to, istota ludzka wychodzi świadomością ponad dualizm i wymysły umysłu. Wchodzi w przestrzeń doświadczenia boskości. Wtenczas każde zdarzenie jest traktowane jako cud istnienia. Każde doświadczenie jest doskonałe i piękne. Tak jak cudem jest doświadczenie radości, tak cudem jest doświadczenie smutku. To piękne uczucia. Człowiek nie jest świadomy jak wielki dar posiada, mogąc doświadczać tych energii. Człowiek nie jest świadomy, w jakiej sytuacji się znalazł. Może doświadczać materii (ma ciało materialne), może doświadczać uczuć i jeszcze wyższych energii – myśli. To wszystko sprawia, że istota ludzka jest bardzo „zaawansowaną” istotą, mogącą doświadczać szerokiego pola energii istnienia. To jest cud życia.

Większość ludzi tkwi na poziomie umysłu. Wyobrażają sobie świat „dobra i zła”, gdzie jakiś Bóg z zewnątrz dyktuje warunki. Nie są świadomi, że sami są przejawem boskości. Sami uczestniczą w tym ruchu energii, są jego częścią. Ludzie są Bogami. Nie ma tu nic do ukrycia. Dlaczego więc szukać Boskości poza sobą, skoro samemu się jest tego częścią? Taki układ istnienia jest naturalny. To jest naturalna droga ewolucji. Na tą chwilę energie przybrały taki, nie inny układ – istota ludzka doświadcza zagubienia umysłowego. Nie widzi nic poza światem stworzonym przez własny umysł. Jest to taki etap ewolucji (uporządkowanego ruchu energii), w którym człowiek sam tworzy wyobrażenia o świecie. A żeby doświadczyć wszystkiego, musi też stworzyć sobie własne „dobro i zło”. Ten etap ma się ku końcowi. Ludzie zaczynają dostrzegać, że ponad umysłem jest moment czystego doświadczenia. Zaczynają widzieć doskonałość we wszystkim. Świadomość budzi się ze snu mentalnego. Umysł przestaje sprawować władzę, kończy się jego dominacja. Przychodzi czas bezpośredniego doświadczenia miłości.

Oświecenie

W kręgach duchowych wiele jest mowy o oświeceniu, zjednoczeniu z Bogiem czy osiągnięciu pierwotnego szczęścia. Wiele narosło wokoło mitów.

Oświecenie jest proste. Jest to najbardziej naturalna rzecz dla każdej istoty. Każde stworzenie jest z natury oświecone. Już Tu i Teraz. Wszystko, co oddziela człowieka od tego stanu jest to umysł, a dokładniej myśl, że nie jestem oświecony. Umysł myśli, że oświecenie jest czymś trudnym, dalekim, niemożliwym. Umysł często tworzy różne wyobrażenia co do momentu oświecenia. Wyobraża sobie oświecenie jako posiadanie nadludzkich mocy, jako posiadanie nieskończonej świadomości. Oczywiście to też jest możliwe, jednak w swoim czasie. Aktualna chwila jest taka, a nie inna. Aktualne oświecenie wygląda tak, a nie inaczej. Nie trzeba dążyć do czego innego. Ruch energii boskości sam do tego dąży. Wystarczy zaufać boskości. Innymi słowy rozgościć się w chwili teraźniejszej. Poczuć jej piękno i doświadczać. Nic więcej nie można zrobić – aż tyle można zrobić. Wtedy przychodzi spełnienie. Wszystko co potrzebne, jest już tu i teraz. Przecież istniejemy, doświadczamy boskości bezpośrednio. Co więcej można zrobić? Totalna akceptacja tego jest tożsama z momentem oświecenia. Taka akceptacja jest możliwa tylko po uprzednim uświadomieniu sobie natury wszechświata. Tkwiąc na poziomie umysłu będzie istnieć ciągłe niespełnienie i uwikłanie w warunki myśli. Ponad tym jest doświadczenie boskości. Już teraz wszystko w tym uczestniczy. Warto zacząć robić to świadomie.

Za inspirację dziękuję Annie. :)

Wibracje rzeczywistości

W wielu ezoterycznych czy duchowo inspirujących tekstach można natknąć się na określenie „wibracje”. Niby wszystko jasne, jednak wielu początkujących mgliście pojmuje ten termin. Nawet doświadczeni „duchowi” mają czasem dziwne myśli i wyobrażenia dotyczące wibracji. Kojarzą to z jakimiś ponadnaturalnymi energiami, które gdzieś są, jednak dokładnie nie wiadomo gdzie. Różnice postrzegania mogą wprowadzić błędy w komunikacji, tym samym tekst nie zostanie odebrany właściwie. Tu znów widać, że słowa są niedoskonałe. Słowo „wibracja” może być odebrane przez każdego inaczej, więc każdy może wyciągnąć właściwe sobie wnioski. I wszystko w porządku, gdyby nie to, że wielu ludzi czuje niezrozumienie, tym samym popada w większe zagubienie.

Warto od czasu do czasu normalizować terminologię. To co w gronie duchowych ludzi jest jasne, może stać się czymś zupełnie niezrozumiałym dla osób dopiero wkraczających w ten świat.

Na początku przyjrzyjmy się materii. Świat materialny, jaki jest każdy widzi. Są tu kamienie, trawa, woda, powietrze… w świecie materialnym można zauważyć dużą różnorodność. Dzisiejsza wiedza z zakresu nauki odpowiada na ważne pytanie – z czego się to wszystko składa? Już w szkole podstawowej, każde dziecko wie, że wszelka materia składa się z atomów. Każdy atom jest układem cząstek elementarnych (protonów, neutronów i elektronów), które swoją budową przypominają układ planetarny. Jednak fizyka kwantowa postrzega atom bardziej jako potencjał energetyczny, niż jako ciało stałe. Atom nie stoi w miejscu. Trwa w nieustannym ruchu – drga zgodnie ze swoim potencjałem energetycznym.

Każdą cząsteczkę można opisać jako falę. Wynika z tego, że materia ma naturę falową. Tu można dojść do pojęcia wibracji. Wibracja jest częstotliwością, z jaką drga dane skupisko energii. Takim skupiskiem może być na przykład metal, ciało stałe, które składa się z określonych atomów wibrujących na właściwy dla siebie sposób. Wibracja takiego metalu jest wibracją energii, która go tworzy. Wynika z tego prosty wniosek – cała materia składa się z wibracji, czyli energii wibrujących z określoną częstotliwością. Co więcej, nie tylko materia. Energii we wszechświecie jest całe mnóstwo. Cały wszechświat dysponuje nieskończonym wachlarzem wibracji, które się wzajemnie na siebie nakładają. Jest to jeden wielki ocean energii o różnych częstotliwościach. Energia ta jest czymś pierwotnym i wiecznie trwającym. Ruchy tej energii są przyczyną i podstawą wszelkich działań wszechświata.
Stopnie wibracji

Umysł obserwując różnice pomiędzy energiami stworzył podział, na którym się opiera cały światopogląd. Ten świat, jaki postrzegamy fizycznie, jest stworzony poprzez najwolniejsze wibracje (najniższe). Atomy fizyczne tworzą pierwszy „poziom” wszechświata. Jest on najbardziej gęsty, najbardziej opóźniony i trwały – materia. Świat materialny dzieli się na różne stany skupienia. Tak i mamy najtwardszą materię – ciała stałe. Poczym są ciecze, które są rzadsze i bardziej zmienne. Dalej jest stan gazowy, który charakteryzuje się najwyższymi wibracjami z materii. Jest najbardziej ulotny i zmienny. Dla informacji można dodać, że ciało fizyczne człowieka zawiera w sobie wszystkie stany skupienia.

Jednak same wibracje materii nic by nie zdziałały. Oczywiście mogłyby stworzyć materialny świat, kamienie, wodę i powietrze, jednak nic ponad to. A jednak na planecie ziemia utworzył się fenomen zwany życiem. Jest to zasługa nałożenia się na siebie wibracji materii z wibracjami wyższymi – w tym wypadku są to energie eteryczne. Świat eteryczny jest bardziej ulotny i subtelny niż fizyczny. Można stwierdzić, że ma wyższe wibracje. Energia eteryczna wpływa na atomy fizyczne organizując je w ściśle określony sposób, tym samym powstają pierwsze formy życia – wszelkiego rodzaju komórki i rośliny. Widać to wyraźnie, kiedy patrzy się na np. drzewo, które jest specyficznym i dokładnym ułożeniem atomów fizycznych we właściwą formę.

Kolejnym „światem” wibracji są wibracje astralne. Są to wysoko wibracyjne energie nie dostrzegalne na planie fizycznym i poprzez fizyczne przyrządy (choć są próby uchwycenia przyrządami ciała astralnego, jednak są one nie dokładne i tylko z grubsza przybliżają prawdziwy jego kształt. Wibracje astralne są wyższe od eterycznych. Wszelkie ruchy energii w świecie astralnym wpływają bezpośrednio na ruch energii na planie eterycznym. Dlatego też uczucia i emocje mogą powodować działanie. Świat astralny też jest podzielony na poziomy. Tak niskie wibracje świata astralnego są reprezentowane przez uczucia lęku, odrazy, złości itp. Natomiast wysokie wibracje pola astralnego to wyobrażenia o błogości, spokoju, miłości, harmonii.

Teksty nawiązujące do wibracji uczuć odnoszą się właśnie do tego zestawienia. Wysokowibracyjne uczucia to najczęściej energie, które ludzie nazywają miłością. Niskowibracyjne uczucia są to energie utożsamiane z nienawiścią i lękiem.

Kolejnym, jeszcze wyższym spektrum wibracji jest świat mentalny i przyczynowy. Znajdują się tu wszelkie myśli i analizy umysłowe. Najniższą wibracją w tym świecie są myśli logiczne i rozmyślanie liniowe. Wysokie wibracje są tu reprezentowane przez myślenie abstrakcyjne i przyczynowe. Przykładem myślenia przyczynowego jest myślenie kategoriami wspólnych cech. Przykładowo myśląc o radości dostrzega się nie poszczególne przypadki radości, ale wszystkie jej aspekty połączone w wspólną wizję. Myślenie przyczynowe jest myśleniem całościowym. Jest to ruch bardzo wysokowibracyjnych energii. Jak nie trudno się domyślić, ta wysokowibracyjna energia myśli wpływa i organizuje wszystkie pozostałe energie, znajdujące się „poniżej”.

Warto tu wspomnieć o jeszcze wyższych energiach, takich jak buddyczne czy atmiczne. Na aktualnym poziomie rozwoju istota ludzka nie jest ich świadoma. Mimo, że te energie istnieją we wszechświecie, nie są jeszcze doświadczane przez człowieka, tak jak roślina nie doświadcza uczuć (lub w minimalnym stopniu).
Pola informacyjne

Energie wszechświata łączą się i tworzą różnego rodzaju pola. Można je nazwać polami informacyjnymi. Tak przykładowo kamień stanowi pewien rodzaj pola informacyjnego wibracji materialnych. Jest to pewien zbiór i układ atomów – pole informacyjne. Na wyższych poziomach polem informacyjnym są wszelkie wspomnienia i uczucia człowieka, a także jego myśli i wyobrażenia. Wszystko to ma swoje miejsce w przestrzeni i tworzy pola informacyjne.

Na wyższych poziomach energetycznych pola informacyjne zaczynają wykraczać poza ciała fizyczne i wzajemnie na siebie nachodzić. Co za tym idzie, występuje miedzy nimi interakcja. Przykładowo wibracje mogą ze sobą rezonować lub się tłumić (analogicznie do falowego zjawiska interferencji).

Gdy dwie osoby nie harmonizują ze sobą i nie chcą się zmienić, to wystąpi nieporozumienie. Przykładowo radosna osoba nie zrozumie smutnej. I na poziomie astralnym nie będą harmonizować. Nie czują w ogóle siebie i działają zupełnie inaczej. Na polu mentalnym może być sytuacja, kiedy są inne poglądy i inne myśli. Wtenczas jeśli żadna ze stron nie dostroi się do drugiej, nastąpi niezrozumienie. Osoby nie zrozumieją się i odejdą. Może też być tak, że spotkają się osoby o podobnych polach mentalnych. Wtenczas mają takie same poglądy i harmonizujące myśli. Takie osoby zawsze się dogadają i znajdą wspólne rozwiązanie. Ważna jest właśnie harmonia energii w polach informacyjnych.

Może tu również zachodzić zjawisko wzajemnego dostrajania się. Kiedy jedna osoba jest smutna, w jej polu astralnym dominują wibracje smutku. Inne osoby widząc jej smutek, mogą się do niej dostroić i również czuć smutek. Jeśli z kolej przyjdzie jedna radosna, może od razu rozweselić całe towarzystwo. Wszyscy w około się do niej dostrajają. Pola informacyjne nakładają się na siebie i następuje dostrojenie. Zjawisko wzajemnego dostrajania się może zajść na polu mentalnym, kiedy to osoba naucza innych. Innymi słowy Wskazuje swoje pole mentalne (swój sposób rozumienia), a inne osoby go przyjmują. Dostrajanie takie ma miejsce na przykład w szkole.

Pola informacyjne nakładają się na siebie tworząc całokształt wibracyjny danej rzeczywistości. Każde pole jest na swoim miejscu i tworzy doskonale rzeczywistość. Tak na przykład oświecony człowiek nie ma potrzeby chodzić po zanieczyszczonym mieście. Po prostu oba pola do siebie nie pasują i nie najdą na siebie. Jeśli tak się stanie, to albo oświecony się zanieczyści (;) ) albo miasto się oczyści. Nastąpi dostrojenie pól. Oczywiście jest to tylko obrazowy i teoretyczny przykład. Ktoś, kto ma czyste pole astralne nie znajdzie się w towarzystwie wyzwalającym mocne emocje. A jeśli postanowi tam być, to może zanieczyścić własne ciało astralne i dostroić się do negatywnych emocji. Ktoś, kto ma poczucie bezpieczeństwa nie znajdzie się w miejscach niebezpiecznych. Osoba mająca pełno miłości znajdzie się w miejscach rozwijających miłość. Tu widać wyraźnie pierwotną zasadę przyciągania, działającą we wszechświecie.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na bardziej globalne pola informacyjne. Tak na przykład tworzy się ogólne poczucie dla konkretnych rodzin, miast czy nawet narodów. Takie pola informacyjne tworzą mentalny obraz danej grupy ludzi. Tak jak niektóre rodziny mają własne zwyczaje, a niektóre kraje są bardziej gościnne niż inne. Ogólne pola mentalne nachodzą na wszystkich ludzi i większość właśnie w nich trwa.

Różne pola mogą mieć różny zasięg. Na przykład pole informacyjne dotyczące wyobrażenia Jezusa ma bardzo duży zasięg.
Ocena wibracji

Faktem jest, że wszechświat składa się z wibracji. Niczego nie da się tu oszukać. Jednak umysł zawsze myśli w sposób dualny. Dostrzega dobro i zło, ocenia na podstawie wibracji. Tak powstała ogólna tendencja do określania wysokowibracyjnych energii jako tych dobrych, a niskowibracyjnych jako tych złych. Żadna wibracja czy energia nie jest zła ani dobra. Określenia typu „wyższa i niższa” tyczą się częstotliwości, a nie subiektywnej oceny umysłu. Każda wibracja ma swoje miejsce i jest częścią całości. Wszystko jest na swoim miejscu.

Każdy człowiek jest zbiorem pól informacyjnych. Ma ciało fizyczne, ciało astralne (uczucia i emocje) , ciało mentalne (myśli), jak i energie wyższe. Wszystko stanowi jedną i nierozerwalną całość. Wszystkie te energie wpływają na siebie i kształtują wzajemnie. Człowiek pogodny i szczerze uśmiechnięty otacza wokoło siebie pogodną aurę. Jego ciało astralne wibruje energiami radości. Kiedy natomiast wyraża swoje myśli jasno i czysto, ma wysokie wibracje na planie mentalnym. Wszystkie wibracje mogą być dostrzegalne z poziomu fizycznego jako ogólny wygląd i sposób bycia człowieka. Co więcej, otoczenie i środowisko bycia człowieka również odzwierciedla jego wewnętrzne wibracje. Wszystko, czym się otacza jest związane z całym istnieniem człowieka. Dlatego otoczenie, ubranie, wszystkie kolory, zachowanie, wygląd – wszystko to określa całokształt wibracyjny danej istoty. Są to różne pola informacyjne, które wzajemnie się nakładają i na siebie wpływają.

Ciało fizyczne odzwierciedla bardzo dobrze wibracje uczuć i myśli. Dlatego ze zdjęcia można odczytać ogólne tendencje i właściwości człowieka. Wtenczas następuje dostrojenie się do pola informacyjnego danej osoby i interpretacja wibracji. Najprościej można powiedzieć, na przykład: Jeśli ktoś ma posępną twarz, można od razu określić, jakie ma zamiary i jaki kształt mają aktualne myśli. Za to niektóre twarze budzą sympatię i szczerość. Warto tu również wspomnieć o osobach potrafiących robić „dobrą minę do złej gry”- tworzą one przekłamanie wibracyjne, na które może się nabrać dana osoba, jednak bardziej wyczulone osoby mogą dostrzec, że „coś jest nie tak”. Mistrza duchowego również da się rozpoznać, najczęściej po spojrzeniu. Widać zazwyczaj duży potencjał w sposobie spoglądania jak i ogólnej aparycji. Warto tu wspomnieć, że każdy kształt i kolor również różnią się wibracją, co wpływa na ogólny obraz istoty ludzkiej. Oczywiście jest wiele najróżniejszych interpretacji wyglądu człowieka. Zabawa w taką interpretację może wciągnąć, może nawet pojawić się wyraźne jasnowidzenie na planie astralnym czy mentalnym. Jednak nie jest to potrzebne w ogólnym zrozumieniu pojęcia wibracji. Wystarczy wiedzieć jak energie wpływają na siebie.

Umysł lubi oceniać i stwarzać kolejne kryteria podziału. Im więcej podziałów tym umysł lepiej się czuje. Nie warto się w to zagłębiać bez konkretnego powodu. Gdy pojawi się taka możliwość, umysł lubi oceniać wibracje. Niektóre rzeczy mu się podobają, wtenczas mówi o wysokich wibracjach. Natomiast inne rzeczy budzące niskie uczucia umysł nazywa niskowibracyjnymi rzeczami. Tu warto zauważyć, ze wszystko jest oceniane przez pryzmat umysłu. Nieczyszczona podświadomość może każdy obraz przeinaczyć. Przykładowo wytworzyć w sobie niskowibracyjne uczucie patrząc na przyjazny i radosny obraz. Lub jasne i przejrzyste (wysokowibracyjne mentalnie) nauki mistrza mogą budzić złość i bunt. Wynika to z nieczyszczonej podświadomości, a nie z jakości nauk mistrza. Wszystko zależy od własnego uwarunkowania, dlatego jest subiektywne. Warto o tym pamiętać. Dlatego przykładowo początkującym radiestetom mówi się, aby nie przywiązywali zbytniej wagi do wyników badania, ponieważ są one bardzo subiektywne. Po pewnym czasie praktyki podświadomość zaczyna patrzeć obiektywnie (bez zaangażowania własnych filtrów emocjonalnych), tym samym postrzegać czysto wszelkie formy energii. „Czysto” czyli bez oceniania.

Zamiast zacząć wszystko oceniać pod kątem wibracji, warto najpierw po prostu obserwować. Dostrzegać jak dana forma się przejawia i jak działa. Po pewnym czasie zacznie się zauważać zróżnicowanie świata i zależności wibracyjne. Wtenczas przyjdzie możliwość wyboru, do jakich wibracji się dostrajać. Kiedy człowiek nie jest świadomy jakości poszczególnych zdarzeń i form, może się podświadomie otaczać rzeczami, które tworzą w nim niskie wibracje. Tak na przykład słuchanie wszelkiego rodzaju muzyki pełnej nienawiści i chaosu może niektórym się wydawać korzystne. W tym wypadku nie są świadomi co taka muzyka (szczególnie głośna) robi z ich ciałami astralnymi. Potem tylko jest pełne zdziwienia spoglądanie na swoje pełne pomieszania życie. Dlatego warto być świadomym wibracji, jakimi się człowiek otacza.

Wielu duchowych ludzi intuicyjnie odczuwa jakość wibracji poszczególnych rzeczy. Ludzie rozwijający się świadomie wiedzą do czego dążą, dlatego też wiedzą co jest dla nich korzystne, a co nie. W tym wypadku otaczają się rzeczami, kształtami, formami, które wprawiają w wysokie wibracje. Nawet jeśli robią to intuicyjnie. Przykładowo wolą obrazy o pogodnych kolorach, harmonijną muzykę, która budzi podziw i wewnętrzne piękno. Kontakt z naturą i ciszę, która harmonizuje i uspokaja wszelki chaos energetyczny. Warto być świadomym, jakie wibracje wprowadza się w swoje pole.

Widząc cały wszechświat i wszelkie zdarzenia jako ruch określonych energii, człowiek przechodzi na inny poziom postrzegania. Wtenczas jest w stanie dostrzec we wszystkim przejaw boskości. Zarówno wszelkie „zło” jak i „dobro” jest złożone z tej samej energii, różni się tylko wibracjami. Każda wibracja jest na swoim miejscu.

Wszechświat działa według określonego wzoru – ewolucji świadomości. Doświadcza coraz to wyższych wibracji. Rozwija się podnosząc „jakość” doświadczeń. Wyznacza to pewien kierunek rozwoju. Wiedząc to ludzie duchowi rozwijają się właśnie w tym kierunku. Działania są nakierowane na doświadczanie coraz wyższych wibracji. To jest naturalny proces, w którym wszyscy uczestniczymy.

Uczeń mistrza… bez mistrza.

Na ścieżce rozwoju duchowego od niepamiętnych czasów była znana relacja mistrz-uczeń. Zawsze, kiedy chodziło o jakikolwiek rozwój czy naukę, występował mistrz i jego uczeń. Mistrz miał wiedze i doświadczenie, uczeń miał chęć nauki i ufność. Dzięki takiej relacji uczeń miał niemal zagwarantowany szybki postęp na swojej ścieżce. Był prowadzony wręcz indywidualnie.

Był Jezus i 12 apostołów, Budda i 5000 mnichów, Jogin i grono małych joginków, Krishna i Arjuna, Ali Baba i 40 rozbójników… Batman i Robin. :)

Każdy mistrz miał swojego ucznia. Każdy uczeń miał swojego mistrza. Relacja między mistrzem a uczniem była bardzo osobista. Wręcz intymna. Między nimi było głębokie zrozumienie, była bardzo bliska relacja. Szczególnie się tyczy uczniów oddanych za młodu pod opiekę mistrza. Nauki przekazywane w ten sposób, były pełne i kompletne. Nie było mowy o przypadkowej czy błędnej interpretacji tego czego nauczał mistrz. Nauki te były skierowane konkretnie do ucznia, a ten je doskonale rozumiał.

Mistrz prowadził ucznia, a uczeń miał do mistrza bezgraniczne zaufanie. Był w stanie oddać swojemu guru wszystko. Całe swoje życie, totalnie poświęcał mistrzowi. Było to głębokie zaufanie. Taka relacja była korzystna ze względu przekazania wiedzy i wskazania drogi duchowej. Czasem jednak uczeń zbyt uzależniał się od mistrza, a mistrz od ucznia (szczególnie wtedy, gdy mistrz nie był urzeczywistniony). Co powodowało różne niekorzystne skutki karmiczne. Jednak jeśli chodzi konkretnie o sam system prowadzenia – bliska relacja z mistrzem okazuje się bardzo korzystna.

Na samym początku drogi warto jest zrobić jedną rzecz – warto się pomodlić o znalezienie właściwiej drogi. Jeśli robisz to z ufnością, prędzej czy później trafisz na odpowiednią dla siebie drogę. Nie jest ważne do kogo się modlisz. Nie musisz tego także nazywać modlitwą. Może to być po prostu głośne wyrażenie życzenia i puszczenie go z ufnością w przestrzeń.

Co się dzieje teraz, w Polsce, z ludźmi rozwijającymi się duchowo? Różne rzeczy. Jednak jedna cecha jest wspólna – nikt nie ma jednego mistrza, któremu byłby całkowicie oddany. Nikt nie ma tak bliskiego stosunku z mistrzem, jaki mieli jogini. Dlatego powstają zupełnie nowe problemy. Rozwój duchowy przyjmuje trochę inny wymiar i staje się, chcąc nie chcąc, trudniejszy. Choć daje większe możliwości dla tych, którzy umieją z nich skorzystać.

Po pierwsze nie mając mistrza, człowiek musi wybierać sam. Nikt za rączkę nie prowadzi. Nikt nie mówi zrób to, a potem zrób tamto. Właściwie człowiek rozwijający się duchowo błądzi. Nie dość, że nie wie skąd zacząć, to jeszcze nie wie gdzie dojdzie. Uczeń mistrza też błądzi, ponieważ nie jest urzeczywistniony. Jednak ma tą przewagę, że wie co powinien robić. Człowiek idący całkowicie samotną drogą ma przed sobą całe pole możliwości. Jest zdany tylko na siebie i swoją intuicję.

Właśnie intuicja pełni bardzo ważną rolę w rozwoju duchowym. Kontakt z Bogiem, Wyższym Ja jest bardzo zbliżony do kontaktu z osobistym mistrzem duchowym. Jest to kontakt ze swoim wnętrzem i jest niezastąpiony na drodze rozwoju. Jedyny problem jaki się tu pojawia, to możliwość nieczystego odbioru boskich inspiracji i brak ufności do Boga. Zanim jednak będziesz całkowicie polegał na boskich inspiracjach, możliwe, że czeka Cię droga samotnego rozwoju i wolnego wyboru.

Rozwijając się duchowo człowiek czyta wiele książek, interesuje się tematem, słucha różnych źródeł. Gdzieś coś usłyszał, gdzieś przeczytał, coś zrozumiał, czegoś nie. Droga jest niepewna i często ma mgliste pojęcie o celu. Przecież tak wiele jest religii i każda oferuje co innego. Prawda, religie są do siebie podobne, jednak każda czymś się różni. A jeśli droga się różni, to zgodnie z prawem przyczynowo-skutkowym, prowadzi do innego celu. Na dodatek każdy mówi, że jego droga jest prawdziwsza niż inne.

Powstaje natłok informacji, z którego niewiadomo co wybrać. Najprościej jest żyć tak jak nas wychowano. Żyć w takiej religii, w której są rodzice i w której wyrośliśmy. Iść posłusznie nie zadając niewygodnych pytań. Tak jest najprościej dla obu stron (owieczek i duszpasterzy). Najprościej, ale czy najkorzystniej? W wielu wypadkach pewnie tak, jednak u większości ludzi poszukujących to się nie sprawdza. Ludzie tacy dostrzegają, że coś z tym światem jest nie tak. I właśnie oni najczęściej upatrują przyczyn w duchowości. I mają rację. Chcąc poprawić swój byt, czy znaleźć sens życia – zaczynają szukać. Szukać w innych religiach w innych filozofiach. I natrafiają często na ogromny świat sprzecznych duchowych informacji, w którym trudno się odnaleźć.

Chciałbym tu zauważyć, że wiele z nauk mistrzów jest podobnych. Nauki te są do siebie podobne, tak jakby pochodziły z jednego źródła, tylko inaczej są opowiadane. To jest ważna wskazówka dla poszukiwaczy. Wskazuje ona na jeden cel, o którym mówi większość mistrzów. Tak naprawdę większość mówi o oświeceniu, osiągnięciu nirwany, czy jedności z Bogiem. Cel jest ten sam, tylko inaczej nazwany. Warto sobie to uświadomić.

Właściwie im bardziej urzeczywistniony mistrz, tym bardziej celnie i trafnie potrafi ukazać prawdę. Jego nauki są przejrzyste i bardzo proste. Wręcz dziecinnie proste i piękne. To powinna być kolejna wskazówka. Ponieważ Boskość jest prosta. Nie ma w sobie pomieszania umysłowego i wielkich filozofii, których mało kto rozumie. Boskość to czysta prostota. Tylko umysł ubiera ją w słowa. Z tego powstają różne nauki i interpretacje.

Mając już jakiś zarys nauk o „prawdzie”, uczeń może skonfrontować te nauki z własnym doświadczeniem. To ostateczny i konieczny sprawdzian wyboru drogi. Jeśli jakaś nauka nie pokrywa się z Twym doświadczeniem, nie ufaj jej. Nie ufaj do czasu aż sam nie doświadczysz. Możesz wierzyć w prawdziwość słów jakiegoś mistrza, jednak powinieneś zostawić sobie pewien margines, pewien dystans, póki sam nie doświadczysz. Jeśli ktoś mówi, że cierpienie przynosi radość, a z własnego doświadczenia wiesz, że tak nie jest, to odstaw tą naukę. Jeśli jakiś mistrz mówi, że seks jest przyjemny i może wyzwalać człowieka, a z doświadczenia wiesz, że to prawda – warto posłuchać dalej, co ten mistrz ma do powiedzenia.

Tak naprawdę warto słuchać wielu mistrzów i wielu religii. Słuchać w sensie zapoznać się z nimi, a nie oddać się im. Warto wiedzieć jak inni ludzie postrzegają sprawy duchowe, wtedy można mieć jakieś odniesienie. Wtedy można wybrać właściwie. Patrząc z innego punktu widzenia, człowiek wyłamuje się ze sztywnych ram umysłu. Staje się elastyczny i otwarty. Jest to korzystna postawa.

Drugą sprawą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, jest jakość przekazu nauk. Jeśli wspomniani na początku jogini mieli ścisły kontakt z mistrzem, to i przekaz nauk był bardzo czysty i pełny. Uczeń doskonale rozumiał, co mistrz miał na myśli przekazując nauki. Nawet słowa między nimi nie stanowiły ograniczenia dla przekazu. Kiedy mały joginek przychodził na naukę w wieku 7 lat, to właściwie wszystkie pojęcia dotyczące duchowości przejął od mistrza. Doskonale rozumiał, co mistrz ma na myśli mówiąc „ego”, „maya”, czy „miłość”. Te słowa wywołują u ucznia odpowiednie wibracje i skojarzenia, takie same jak ma mistrz. Dlatego rozumieją się doskonale. Nie było możliwości złej interpretacji słów. Doświadczenia ich się pokrywały.

Problem powstaje, kiedy brak jest osobistego kontaktu ucznia z mistrzem. Tak się niestety dzieje w krajach ucywilizowanych. Wtedy pierwszy lepszy człowiek łapie książkę z naukami buddyjskimi i czyta: „Ego to tylko iluzja, trzeba wyjść ponad ego, żeby doświadczyć rzeczywistości…”. Pierwsze skojarzenie do słowa ego, to egoizm. Coś tam kiedyś ktoś mówił, gdzieś się słyszało, trochę psychologii, trochę telewizji – no mniej więcej wiem, co to znaczy. Ważne by się pozbyć ego. Czytam dalej… Poczym łapię książkę teozoficzną i czytam, że Ego to Wyższa Trójca – Wyższe Ja. Mam się pozbyć Wyższego Ja? … I tak czasem wygląda zrozumienie nauk dzisiejszych poszukiwaczy prawdy.

Słowa są na tyle ograniczające i wieloznaczne, że przekaz jest faktycznie zafałszowany. Same słowa mogą wprowadzać w błąd, szczególnie jeśli mistrz używa ich w jednym znaczeniu, a uczeń w innym. Po prostu mistrz myśli innymi kategoriami niż uczeń. Uczeń został wychowany kategoriami odpowiednimi dla swego społeczeństwa. Różnica między nimi jest różnicą rozumienia pojęć.

Mówiąc miłość, mistrz myśli o miłości bezinteresownej, nieuwarunkowanej przez myśli, przyzwyczajenia i uprzedzenia. A odbiorca słysząc słowo „miłość” może pomyśleć o całej gamie odczuć. „Ah miłość!” – od zachwytu, „Oh… miłość” – poprzez westchnienie, „hm… miłość” i zadumę, „ech… miłość” – do zawodu i cierpienia. Warto wiedzieć, jakie odczucia wzbudza dane słowo i czy na pewno o to chodzi. Często nauki mistrza niekoniecznie trafiają do ucznia tak, jakby sobie tego życzył. Warto mieć na uwadze subiektywność postrzegania.

Korzystnie jest przeanalizować, co dokładnie rozumiemy pod pojęciami mniej zrozumiałymi. Chociażby można poczytać w słowniku wyrazów obcych znaczenia niektórych słów. Tak, aby przynajmniej rozumieć pojęcia – tak ogólnie. Wtedy mamy większe szanse na czysty odbiór przekazu. Nie tyczy się to tylko nauk pisanych w książkach. Również wykłady mistrzów mogą nieść ze sobą niezrozumienie, jeśli mistrz i uczeń nie nadają na tych samych falach. Jeśli rozumieją inaczej kluczowe pojęcia, z nauk może wyjść jeszcze większe pomieszanie.

Każdy słyszy to, na co jest otwarty. Dlatego często zdarza się tak, że po przeczytanej książce każdy wie co innego. Każdy zwraca, na co innego uwagę. Jest to właściwie korzystne, ponieważ umysł pracuje nad rozwiązaniem aktualnego problemu i szuka do niego inspiracji. Dlatego czasem warto powrócić do wcześniej czytanych inspiracji, szczególnie jeśli się czuje, że są one bardzo wartościowe. Przy ponownym zapoznaniu się z naukami, mogą dotrzeć do świadomości zupełnie inne rzeczy. Tym samym przekaz mistrza staje się pełniejszy.

Całe zagubienie i błądzenie zaczyna się kończyć, wraz z otwarciem na boskie inspiracje Wyższego Ja. Podczas modlitwy czy medytacji mogą się pojawić czyste inspiracje z poziomu wysokich wibracji. Wtedy niosą one pewność, radość, czystość i światło. Takim inspiracjom warto zaufać. Takie inspiracje są ponad słowa, dlatego nie pojawia się błąd interpretacji słów.

Każdy sam jest dla siebie mistrzem. Każdy z nas ma boskie światło w sobie. Każdy człowiek idzie własną drogą, którą odkrywa poprzez kontakt z Wyższym Ja. Dlatego tak ważna jest modlitwa o wskazanie najodpowiedniejszej drogi, czy o wskazanie najlepszego rozwiązania. Po takiej szczerej modlitwie wszystko przychodzi do nas samo. Najodpowiedniejsza droga pojawia się nieoczekiwanie – dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebna. Warto zaufać czystej rzeczywistości i iść za głosem intuicji.

Zamiast szukać materialnych mistrzów i nauk, dobrze jest wejść w kontakt ze swoim Boskim, Wyższym Ja.

Podsumowując :

– Prawdą jest to, co sam doświadczysz. Nauki mistrzów mają jedno źródło. Każda nauka jest tylko wskazaniem tego źródła.

– Można się zastanowić, czy rozumie się kluczowe pojęcia i przesłanie mistrza. Czym dla mnie jest słowo „ego”? Czy rozumiem przez to słowo to samo, co rozumie mistrz?

Wbrew pozorom takie ujednolicenie (normalizacja) pojęć jest bardzo ważna.

– Mistrzem jesteś sam dla siebie. Twoja wewnętrzna boska istota jest największym mistrzem.

Afirmacje cz.3 – Praca z afirmacjami

Przede wszystkim warto odkryć w sobie negatywny problem i go nazwać. Sklasyfikować, dostrzec ten problem, uświadomić sobie go. To jest chyba najtrudniejsze zadanie. Jeśli dobrze sklasyfikujesz negatywny program, wtedy łatwo będzie ułożyć skuteczne afirmacje – czyli zdania pozytywne.

Nawet samo uświadomienie problemu może być połową sukcesu. Dlatego tak ważna jest świadoma obserwacja siebie – swoich myśli i uczuć. Afirmacje najczęściej służą właśnie utrwaleniu pozytywnych zmian. Większa część pracy nad rozwiązaniem problemu odbywa się za pomocą świadomości. To ona jest istotą rozwiązywania wszelkich problemów. Bez świadomości i samoobserwacji afirmacje staną się autohipnozą, czyli niekorzystnym i ograniczającym działaniem.

Jeśli znasz już jaki negatywny program przeszkadza Ci w życiu, można ułożyć afirmacje. Przykładowo:

– Określenie problemu:

„Moim problemem jest lęk przed dziewczynami. Czuję się spięty i zagrożony wśród pięknych dziewczyn. Czuję się nieswojo.” – Tak określony problem daje szczegółowe rozeznanie w przekonaniach podświadomości, dlatego można ułożyć skuteczne afirmacje.

– Nowy pozytywny program (afirmacje):

„Ja, Pawełek, czuję się bezpiecznie i swobodnie wśród dziewczyn. Jestem swobodny i naturalny w towarzystwie pięknych dziewczyn. To dla mnie bezpieczne i swobodne, kiedy rozmawiam z dziewczynami. Ja, Pawełek, jestem spokojny i rozluźniony przy dziewczynach.”

Tak ułożone afirmacje można powtarzać lub pisać. Najlepiej powtarzać po parenaście razy, rano, po południu i przed snem. Przez 3 tygodnie. Oczywiście można dłużej, lub ewentualnie krócej. Afirmacje powtarza się do skutku. Tak, aż podświadomość poczuje, że nowe przekonania są pewne i trwałe.

Na początku może pojawić się pewna euforia, i radość z afirmowania. To bardzo pozytywne, jednak nie oznacza koniecznie, że nowy program jest już przyjęty przez podświadomość. Całkowite ugruntowanie nowego programu pojawia się wtedy, kiedy nie ma już na afirmacje żadnych reakcji. Ani pozytywnych, ani negatywnych. Jest całkowita akceptacja i pewność.

Podczas afirmowania zwracaj uwagę na swoje uczucia. To poprzez nie jest ustanowiony kontakt z podświadomością. Jeśli podczas pisania lub mówienia afirmacji pojawią się jakieś nowe lęki, czy negatywne odczucia, warto je zapisać i ułożyć do nich nowe pozytywne afirmacje. Taka praca jest bardzo efektywna i daje bardzo dobre rezultaty całościowego oczyszczenia problemu. Dlatego słuchanie podświadomości jest nie mniej ważne jak koncentrowanie się na pozytywnych odczuciach.

Często pojawia się bunt podświadomości przed wprowadzaniem nowego programu. Wtedy powstaje się opór, niewiara, niechęć, czasem złość, zirytowanie, a nawet nuda i senność. Jeśli jesteś w stanie odkryć źródła tych oporów, to zapisz je na kartce i stwórz następne afirmacje. To taka rozmowa ze swoją podświadomością i obserwacja wszystkiego, co się pojawi. Warto zwracać uwagę nawet na najmniejsze odczucia oporu i zapisywać je. To da nowy materiał do pracy i poznania siebie. Dzięki temu uporządkujesz wiele rzeczy w swojej podświadomości.

Nie zrażaj się oporami, tylko afirmuj do skutku i całkowitego zaakceptowania nowego programu.

Afirmacje mają na celu wzbudzenie nowych i pozytywnych wzorców zachowań, uczuć i wyobrażeń. Jeśli podczas afirmowania nie czujesz nic, podświadomość nie słucha. Warto wtedy wziąć parę głębokich oddechów i skupić się na treści afirmacji. Korzystnie jest stworzyć sobie wyobrażenia zgodne z treścią afirmacji. Dla podświadomości największą wartość mają uczucia i wyobrażenia, nie suche słowa.

Afirmacje można pisać, mówić do swojego odbicia w lustrze, śpiewać, tańczyć afirmując, mówić je w stanie relaksu, na przykład przed snem. Bardzo dobre efekty daje również nagranie własnego głosu i słuchanie sobie przed snem, lub gdziekolwiek indziej. Wybierz taką metodę, jaką czujesz. Możesz nawet wymyślać własne metody.

Jest możliwość, że afirmacje nie przyniosą oczekiwanych zmian. Mogą być różne przyczyny.

1.Wtedy możliwe, że za krótko afirmowaliśmy. Jeszcze PŚ nie została przekonana. Warto próbować jeszcze dłużej.

2. Afirmacje nie trafiały w konkretny problem. Dlatego właśnie warto zapisywać sobie na kartce skojarzenia. One potrafią doprowadzić do źródłowej przyczyny negatywnych problemów. Wtedy ułożyć odpowiednie afirmacje trafiające w sedno.

3. Może myślimy, że afirmacje tak naprawdę nie działają. Wtedy można zacząć od „Moje afirmacje, są zawsze bardzo skuteczne. Mogę łatwo i skutecznie zmieniać swoje przyzwyczajenia na pozytywne. Ja, Pawełek, z łatwością zastępuję negatywne programy, myślami bezpieczeństwa, radości i swobody.”

Właściwie nie ma możliwości, by afirmacje nie zadziałały. Jeśli udało nam się wprowadzić negatywny program, to można też wprowadzić pozytywny. Człowiek jest z natury istotą Boską, dlatego zmiana na pozytywne programy, nastąpi o wiele szybciej, niż wprowadzanie negatywów. Jednak zważywszy na to, że całe życie wpajano nam niekorzystne rzeczy, trochę energii trzeba włożyć, by zastąpić je świadomie programami pozytywnymi. Więc nie zrażaj się, jeśli efektów nie widać od razu.

Afirmowanie może stać się doskonałą zabawą. Naprawdę, dzięki afirmacjom, można zmienić swoje poglądy i wyobrażenia, a w rezultacie swoje całe życie. Teraz całkiem świadomie i przytomnie. Ty wybierasz jak chcesz żyć. Afirmacje stanowią doskonałe narzędzie zmiany całego Twego istnienia. Dlatego są podstawą pracy z umysłem. Na drodze duchowej są niezastąpione.

Jesteś boską istotą, stworzoną do szczęścia, miłości i spełnienia. Możesz to wykorzystać. :)

Przykłady afirmacji, które warto przerobić na początek:

-Ja, …. , jestem bezpieczny i swobodny, zawsze i wszędzie.

– Bezpiecznie jest czuć swój lęk.

– Ja, … , akceptuję siebie i kocham siebie tu i teraz.

– Świat jest dla mnie miłym i przyjaznym miejscem.

– Ja, … , jestem wartościowy i cenny.

– Ja, … , zasługuję na miłość i szacunek. Szanuję i kocham siebie.

– Oddycham radością życia.

– Ja, … , zasługuję na zdrowie. Cudownie zdrowe ciało jest dla mnie naturalne.

– Bóg wspiera mnie we wszystkim co robię.

– Ja, … , Robię tylko to, co dobre i pożyteczne.

– Ja, … , Zasługuję na to, by być szczęśliwym. Mogę być szczęśliwy i zadowolony z siebie.

Afirmacje cz.2 – Podstawy

Co to są afirmacje?

Afirmacje to krótkie zdania, stworzone przez świadomość, tak, aby przekonać o czymś naszą podświadomość. Nadać nowy program dla podświadomości, aby lepiej działała w życiu i tym świecie.

Afirmacje mają na celu wzbudzić pozytywne uczucia, by zastąpić te negatywne.

Umysł człowieka jest tak skonstruowany, że zaczyna przejawiać w życiu to, na czym skupia swoją uwagę. Dlatego jeśli w dzieciństwie nasza uwaga była skupiana na niekorzystnych wzorcach, w dorosłym życiu przejawiamy te wzorce.

Doświadczając pewnych sytuacji, człowiek wyuczył się działać automatycznie i bardzo często niekorzystnie (na przykład lękiem do innych ludzi). To wszystko jest tylko programem podświadomości i można go świadomie zmienić na korzystniejszy. Teraz mamy możliwość świadomej zmiany starych i niewłaściwych zachowań, programów i wyobrażeń.

Afirmacje mogą być pozytywne i negatywne. Wielu ludzi w naszym społeczeństwie afirmuje negatywne rzeczy. Dlatego tak wiele pesymistów. Często się słyszy zdania typu : „Nie uda mi się. Jestem brzydka. Jestem do niczego. Ale Jestem głupi…” To wszystko uczy podświadomość negatywnych wzorców działania. O wiele korzystniej jest afirmować pozytywne cechy.

Każda rzecz widziana przez umysł jest klasyfikowana i powiązana z odpowiednim wyobrażeniem. Jeśli w dzieciństwie mama piekła ciasteczka i było bardzo przyjemnie, To od tej pory zapach ciasteczek zawsze wywołuje uczucie przyjemności. Nawet myśl o tym zapachu powoduje wyzwolenie wyuczonej reakcji przyjemności. Podświadomość nauczyła się jak reagować na zaistniałą sytuację w życiu. Dlatego tak ważne jest, aby nadawać zdarzeniom odpowiednie interpretacje i oceny. Jeśli wmówimy sobie, że cały świat jest szary i beznadziejny, w naszym życiu każda rzecz będzie szara i beznadziejna. Umysł będzie kojarzył wszystko w szarością. To sposób do szybkiego obrzydzenia sobie świata. A to tylko błędny program, który można zmienić.

Każdy program można zastąpić nowym. To wspaniała cecha umysłu, dzięki której cały czas możemy podwyższać jakość swego życia.

Cały światopogląd składa się z wyobrażeń o świecie. Jedne są korzystne, inne nie. Czasem są sprzeczne ze sobą. To wprowadza pewniej chaos do umysłu. Widać nawet, że ludzie w tej społeczności nie są wewnętrznie zharmonizowani. Wszystko za sprawą błędnych i pomieszanych wyobrażeń dotyczących świata. Warto zmienić te wyobrażenia na korzystne. Do tego służą afirmacje.

W późniejszym rozwoju warto w ogóle porzucić wszelkie wyobrażenia o świecie. I te niekorzystne i te korzystne. Tak aby postrzeganie rzeczywistości stało się czyste. Jednak zanim to nastąpi, warto ułożyć sobie w głowie na tyle, by uwolnić się od największych problemów i zyskać stabilność w świecie.

Zasady tworzenia afirmacji:

– Wszystkie afirmacje powinny być w czasie teraźniejszym. Dla PŚ nie istnieje inny czas. Jeśli afirmujesz: „będę spokojny i rozluźniony”, to odwlekasz to w nieskończoność, bo gdzieś w przyszłości „będziesz”. Dlatego zawsze czas teraźniejszy np.: „Jestem rozluźniony i spokojny, kiedy piszę sprawdziany.”

Nalepie wywoływać w sobie uczucia, które się afirmuje. Wtedy są one w czasie teraźniejszym i wyraźnie działają na podświadomość.

– Forma jak najbardziej pozytywna, bez słowa „nie”. Podświadomość często nie słyszy słowa „nie”. Ponieważ słucha całości słów i wzbudza w sobie odpowiednie emocje. Afirmując „Nie spotykam złych ludzi”, PŚ czuje w tej afirmacji złych ludzi i słowo spotykam. Dlatego uczy się, że ma spotykać złych ludzi. O wiele korzystniej jest afirmować pozytywną formą: „Spotykam miłych i kochających ludzi”.

– Afirmacje można tworzyć z użyciem własnego imienia. Najlepiej w trzech osobach, aby afirmacja była pełna z każdej strony. Warto stosować taką formę, ponieważ od różnych ludzi słyszymy właśnie takie określenia dotyczące siebie. Zdrobnienie imienia nie jest konieczne, jednak może być skuteczne.

„Ja, Pawełek, akceptuję siebie takim, jakim jestem”

„Ty, Pawełku, akceptujesz siebie takim, jakim jesteś” i

„On, Pawełek, akceptuje siebie takim, jakim jest”

– Lepiej unikać słów: muszę, nie mogę, potrzebuję, pragnę – te słowa budzą poczucie przymusu, ograniczenia i braku.

– Przy tworzeniu, uważaj by się afirmacje nie zaprzeczały. Zaprzeczające się treści wprowadzają chaos i paraliż decyzyjny do umysłu. Warto afirmować spójne i pasujące do siebie rzeczy. Najkorzystniej jest poprzeć czynami to, co się afirmuje. Wtedy efekty bedą najszybsze. Przykładowo afirmując radość życia, świadomie rób sobie przyjemności i raduj się nimi.

– Staraj się układać proste i zwięzłe zdania, żeby się nie pogubić.

– Używaj słów, które rozumiesz i są dla Ciebie jednoznaczne. Najlepiej aby tworzyły jednoznaczne wyobrażenia.

c.d.n.

Afirmacje cz.1 – Wstęp

Umysł człowieka jest niesamowitym narzędziem. Jest bardzo złożony i daje bardzo duże możliwości kreacji. Właściwie wszystko co przejawia się w naszym życiu jest kreacją umysłu. Dlatego jest bardzo ważne by umysł był czysty i miał właściwy pogląd na świat.

Kilka zdań o samej strukturze umysłu:

Istota ludzka składa się z trzech poziomów jaźni. Odkrył to już Zygmunt Freud, mówiąc o Ego, Id i Superego. Było to ogólne określenie, które dało podstawy współczesnej psychologii. Co ciekawe okazało się, że podobny podział umysłu opracowali polinezyjscy uzdrowiciele zwani kahunami. Oni jednak, w przeciwieństwie do Freuda, posiadali inny wgląd w naturę ludzkiego umysłu. Wiedza którą posiadali okazała się niezwykle praktyczna, a sposoby uzdrawiania oparte na tej wiedzy bardzo skuteczne.

Podstawowy podział umysłu obejmuje trzy części. Dzieli się tak ze względu na funkcje, które pełni. Dobre zrozumienie tych funkcji pozwoli nam lepiej zrozumieć zasadę działania tego wspaniałego narzędzia, jakim jest umysł.

1. Podświadomość – (niższa jaźń) jest to część umysłu odpowiadająca za działania nieświadome. Podświadomość ma kontrolę nad wszystkimi procesami ciała. Utrzymuje prawidłowy przepływ energii, kontroluje oddech, krążenie krwi, trawienie itp. Steruje także czynnościami wyuczonymi przez ciało. Jeśli się czegoś nauczymy, podświadomość potrafi powtarzać pewne zachowania czy działania. Jest ona wyposażona w wspaniałe mechanizmy służące do zapamiętywania. To podświadomość (dalej PŚ), utrzymuje w swoim polu wszystkie wspomnienia.

Jest często nazywana niższą jaźnią, nie dlatego że jest w jakiś sposób gorsza. Jest jakby młodszym bratem pozostałych jaźni. Nie ma własnej świadomości. Nie potrafi oceniać i myśleć. Jest często przyrównywana do zwierzątka, które wiernie powtarza wyuczone rzeczy. Nie ocenia czy są one korzystne, czy nie, po prostu je powtarza.

Podświadomość może się uczyć. Dzieje się tak poprzez częste powtarzanie danego wzorca zachowania, lub bardzo silną jednorazową koncentrację na wzorcu. Częste powtarzanie jest właśnie wykorzystywane w afirmacjach.

Porozumiewa się językiem uczuć, skojarzeń i wyobrażeń. Dlatego o wiele łatwiej zapamiętujemy uczucia, niż np. ciągi liczbowe. Warto o tym pamiętać przy pracy z podświadomością.

2. Świadomość – (średnie ja). Świadomość, to jest ta część jaźni, z którą się identyfikujemy. Słowo świadomość jest tu używane w kontekście świadomego myślenia, umysłu. Ta część Jest na tyle rozwinięta, że potrafi logicznie myśleć i porównywać. Potrafi wybierać i tworzyć. Jej głównym atutem jest wola.

Świadomość jest myślicielem. Często prowadzi się wewnętrzny dialog w umyśle. To właśnie świadomość rozmawia z podświadomością. Świadomość dostaje informacje zapamiętane przez PŚ i na tej podstawie analizuje aktualną sytuację. Dzięki temu świadomość może oceniać i porównywać rzeczy. Może wybierać

Obie jaźnie kontaktują się ze sobą tak telepatycznie.

Niższe Ja słucha uważnie swojego „starszego brata”. Natomiast średnie Ja nadaje znaczenia zdarzeniom. Jeśli coś się zdarzy, świadomość może ocenić zdarzenie i powiedzieć: „To jest dobre, tego się trzeba trzymać”. Albo: „to jest złe. Uciekamy!”. I podświadomość to zapamiętuje. Kojarzy zdarzenie z wywołanym uczuciem i pamięta wzorzec według którego ma się zachowywać. Dlatego tak ważna jest prawidłowa ocena tego, co widzimy i doświadczamy. Jeśli świadomość źle oceni zdarzenie, podświadomość zapamięta jak się ma zachowywać.

Takie procesy zachodzą podczas rozwoju dziecka w wieku od 0-3 lat. Wtedy to, jeszcze niewykształcona świadomość ocenia tak, jak oceniają to rodzice, a PŚ wszystko zapamiętuje. Potem można mieć lęki, albo inne problemy (lenistwo, depresje, uczucie niemocy i przytłoczenia rzeczywistością, nienawiść do ciała, niekorzystne zachowania w różnych okolicznościach). Wszystkie te niekorzystne programy tkwią w umyśle i sabotują przyszłe życie człowieka. Dlatego warto się od nich uwolnić zamieniając je na pozytywne. W tym wypadku całkiem świadomie i przytomnie możemy wybierać jak się chcemy zachowywać. Nie trzeba już być marionetką programów z dzieciństwa. Teraz całkiem świadomie możemy wybrać jak chcemy się przejawiać.

3. Nadświadomość – Wyższe Ja. To jest Wyższa inteligencja. Boska cząstka w Tobie. Źródło miłości, radości, szczęścia, inspiracji. Można się także z nią kontaktować. Wyższa jaźń, potrafi rozwiązać nasze problemy i robi to z łatwością. Jest dostrojona do najwyższych poziomów wibracyjnych, do boskości. Żeby się z nią skontaktować, najpierw trzeba mieć uporządkowaną Niższą i Średnią jaźń. I tym się tutaj zajmiemy.

————————————————-

Podsumowanie:

Średnie ja (świadomość) uczy niższe ja (podświadomość) jak istnieć w tej rzeczywistości. Podświadomość zapamiętuje wszystkie wzorce zachowań i interpretacji jakie jej wpojono. Poczym odtwarza nieustannie te wzorce w życiu, bez względu na to czy są one korzystne, czy nie. Ważne by były wyuczone.

Podświadomość uczy się za pomocą wyobrażeń i uczuć.

Niespełniony Atani

W Indiach żył sobie pewien pastuszek imieniem Atani. Był on bardzo szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Codziennie wstawał rano, brał swój flecik i wędrował na zielone pastwiska wraz ze swoimi krowami. Podczas gdy zwierzęta się pasły Atani chodził sobie po łąkach i lesie, grał na swoim fleciku, śpiewał, tańczył, czasem rzeźbił w drewnie – rozwijał się zupełnie swobodnie i robił to co chciał.

Pewnego dnia usłyszał od wędrowca opowieści o miastach pełnych smutku i niespełnienia, gdzie ludzie ciągle za czymś gonią i nigdy nie są szczęśliwi. Atani był tym zaskoczony, nawet nie wiedział co to jest niespełnienie. Nie wiedział jak to mozna zrobić, jak to poczuć, a że był bardzo tego ciekawy poszedł zapytać się o radę pewnego sadhu.

– Mistrzu, powiedz mi. Jak doświadczyć smutku i niespełnienia? – Zapytał pastuszek.

– Chłopcze, jest pewien sposób. Ale to nie takie proste. Widzisz, cały świat jest poruszany samostnie przez siły przyrody, zwane gunami. Wszystko co jest, samoistnie dąży do spełnienia czy to człowiek, czy ptak. Nie trzeba nic robić. Jednak ludzie zachodu korzystają ze swoich umysłów by czuć smutek i niespełnienie. Powiem Ci teraz jak to robią.

Pierwszym krokiem jest określenie siebie i swoich cech. Drugim krokiem jest stworzenie pragnienia czegoś, czego się nie ma. Dalej trzeba się zatracić w dążeniu do osiągnięcia tej cechy. Niespełnienie przyjdzie samo.

– Dziękuję mistrzu! – rozradował się – Spróbuję tak zrobić –

Atani długo myślał jakby tu poczuć niespełnienie. Przypomniał sobie, że pewnego razu widział bardzo silnego człowieka, który podnosił wielkie kłody drzewa. A że pastuszek był wątłej budowy ciała, pragnienie stania się wielkim było w sam raz aby stworzyć poczucie niespełnienia. Codziennie więc chodził i powtarzał „Chcę być wielki i silny, by móc podnosić wielkie drzewa.” Z dnia nadzień czuł się coraz słabszy i coraz bardziej nie na miejscu. Zapomniał o swoim fleciku i zabawach w lesie. Całe dnie próbował podnosić bezskutecznie drzewa. Zatracil się w dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu i… po raz pierwszy w życiu poczuł niespełnienie. Uwierzył, że jego ciało może stać się wielkie i silne by wyrywać drzewa – jednak takie nie jest. Czuł się z tego powodu smutny… Teraz już wszystko rozumiał.

Usiadł wtedy pod drzewem i zaczął rozmyślać. – Jakże smutni muszą być ci ludzie, którzy są niespełnieni. Dlaczego myślą, że powinni być gdzie indziej niż są? To przynosi złe uczucia. Nie chcę już tego czuć. Po co mi być silnym? Już nie chcę być wielkim i silnym, moje ciało i tak nie rośnie.

Po tym zdarzeniu nigdy nie próbował już być niespełnionym i powrócił do swego pełnego radości życia.

Działanie z umysłu

Wiele jest tekstów i inspiracji w rozwoju duchowym poświęconych umysłowi. Co chwila słyszy się to słowo. Umysł taki, umysł owaki. Ogólnie wychodzi na to, że ten twór jest czymś dziwnym, nieduchowym, a nawet złym. Różnie to z umysłem bywa. Cały czas się gdzieś przeplata, zawsze nam towarzyszy. Dochodzi jeszcze dualizm: serce i umysł, co właściwie tylko utwierdza w przekonaniu, ze ten intelekt to coś gorszego. Tu wielu ludzi zaczyna się gubić, nie wie co z umysłem począć, słuchać czy nie słuchać. Ogólna moda duchowa jest utrzymana w jednym tonie – słuchaj serca, odrzuć umysł. Czy faktycznie? Warto przyjrzeć się temu bliżej.

Pole mentalne

Na początku spójrzmy na człowieka jako całość. Nie ma podziału na umysł i nie-umysł. Jest jedno pole energii, które wibruje w przestrzeni. Nie ma tu rozdzielenia na umysł, ciało, dusze czy serce. Jest całość – istota ludzka, która jest wachlarzem różnych wibracji. Od najniszych cielesnych, po wysokie „duchowe”. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim balansuje wibracja tego, co zostało nazwane umysłem.

Pole mentalne człowieka jest po prostu pewną częstotliwością energii, które wchodzi w całość istoty ludzkiej. Pole to w porwnaniu do energii uczuć ma wyższe wibracje. Warto na to zwrócić uwagę. Sama myśl jest bardzo czysta. Jest to piękny twór w przestrzeni. Bardzo jasny i posiadający przejrzystą formę. Nie jest co prawda tak kolorowy i silny jak ruch energii astralnej (uczuć), jednak jest o wiele bardziej subtelny, delikatny i przyjemniejszy w doświadczaniu. Energia ta ma wysoką częstotliwość co sprawia, że przenika ona wszystkie niższe i gęstrze ciała. Pole mentalne jest większe od postaci fizycznej człowieka i zawiera w sobie wszystkie pozostałe pola – astralne, eteryczne i fizyczne.

Można powiedzieć, że ewolucja skoczyła na wyższy poziom tworząc umysł i myśli. Przykładowo pole energetyczne zwierząt nie jest wykształcone na tyle by objąć wibracje planu mentalnego. Po prostu w ich ciałach nie ma energii wibrującej z taką prędkością. Zwierzęta mają rozwinięte energie uczuć i dopiero zaczynają doświadczać myśli. Są to takie mgliste próby użycia uczuć do analizy sytuacji, jednak nie potrafią uświadomić sobie danej rzeczy na wyższym poziomie. Nie mogą stworzyć odbicia rzeczywistości na polu mentalnym, tym samym nie mogą rozumieć (zdawać sobie sprawy z istnienia). Ich pole dopiero zaczyna wibrować częstotliwością myśli. Większość ruchu odbywa się na planie astralnym. Po prostu czują, nie rozumiejąc dokładnie co. Warto zwrócić uwagę, że świadomość zwierzęcia jest na poziomie uczuć. To uczucia pobudzają do działania. Można to przyrównać do pierwotnego instytnku, który jest nieopanowany. Zwierze czuje – zwierze robi. Występuje tu pełna zgodność działania, ale i brak wyboru.

Rozumienie

Kolejnym krokiem w ewolucji jest umysł – manifestają fizyczną, która obejmuje częstotliwość energii mentalnej jest człowiek. Tu pojawia się doświadczanie myśli. Pojawia się to co zwiemy „rozumieniem”. Rozumienie jest postrzeganiem myślokształtu stworzonego na podstawie obserwacji planu materialnego. W umyśle powstaje obraz tego, co widzimy, jednak nie jest to zwykły obraz. On zawiera w sobie wiele aspektów widzianej rzeczy. Im więcej aspektów, tym większe rozumienie tego, co się widzi. Przykładowo spojrzawszy pierwszy raz na klocek, dziecko dostrzega kształt i kolor… nic więcej. Rozumienie klocka jest ograniczone do kształtu i koloru. Jednak gdy zacznie dotykać, rzucać, smakować, próbować działać, obraz klocka na planie mentalnym zaczyna się klarować. Dziecko zaczyna coraz bardziej rozumieć naturę klocka. Powstaje obraz zawierający wiele aspektów. Ulokowane w pamięci dane mogą być używane do tworzenia mentalnego obrazu. Dzięki takiemu rozumieniu dziecko może do woli przekształcać obraz w umyśle, wyobrażać sobie do czego może wykorzystać klocek i tym samym osiągać pewne cele. Im większe rozumienie (szersze postrzeganie na planie mentalnym) tym więcej możliwości działania. Jeśli dziecko się stanie większe, może dostrzec przyczyny powstania klocka, również jego cel i skutek. Tym samym pozna go całkowicie. Takie zrozumienie zaczyna być doświadczane na polu przyczynowym. Narazie zajmijmy się mentalnym – umysłem.

Gdy na polu mentalnym powstanie pewien obraz, może on być swobodnie przekształcany, dzięki czemu jest możliwość przewidywania czy też świadomego przypominania sobie przeszłości. Po prostu w umyśle tworzy się pewna wizja, zmodyfikowana kopia materii lub jak kto woli – świat iluzji. Jest to również naturalne. Jeśli jest poznanie tylko z jednej strony, odbicie na planie mentalnym jest niepełne. Człowiek nie rozumie danej rzeczy i naturalnie dąży do poznania drugiej strony. Przykładowo czując szczęście nie zrozumie go gdy nigdy nie zaznał bólu.

Warto też wspomnieć, że na polu mentalnym również tworzą się odpowiedniki astralnych rzeczy. Tak mogą być zrozumiane uczucia czy też emocje. Jeśli one są poznane i zrozumiane, stają się „przyjaciółmi”, gdy zaś są nierozumiane, mogą utrudnić życie. Warto więc świadomie obserwować wszystko co jest w polu człowieka. Dzięki temu tworzy się na polu mentalnym jasna wizja tego, co jest. Powstaje zrozumienie tego świata, a co za tym idzie ogromna akceptacja i czysta radość z istnienia. Akceptacja może być nazwana synonimem zrozumienia. Im bardziej człowiek rozumie, tym bardziej akceptuje. Jest to naturalny proces.

Działanie z intelektu – Piękno logiki

Umiejętność tworzenia myślokształtów (czyli ogólnie myślenia) może stać się błogosławieństwem lub przekleństwem. Można używać umysłu czysto i tworzyć jasne myślokształty, można też tworzyć cuda niewidy i zrobić sobie bigos (tzw. dysharmonia życia). To często przynosi cierpienie. Przede wszystkim obraz poznawanych rzeczy nie jest pełny. Nie ma pełnego zrozumienia. Przeciętny człowiek nie rozumie własnych uczuć, nie potrzega ich jasno. Nie wie czym one są, nie wie jakie są ich przyczyny, wygląd i skutki. Co najwyżej postrzega to mgliście. Również z rozumieniem otaczającego świata nie jest najlepiej. Ludzie coś tam rozumieją, coś tam widzą, wyciągają jakieś wnioski, jednak jest to obraz bardzo cząstkowy. Dlatego też podejmowane decyzje nie są optymalne. Jeśli się nie ma wystarczająco jasnego poglądu na świat, trudno dokonywać właściwych wyborów. Jedynym kryteruim wyboru staje się własne czucie, a z tym to w ogóle różnie bywa. Większość uczuć jest powodowanych wcześniejszymi uwarunkowaniami, więc działamy na tyle, na ile pozwolą nam nasze programy. Wybory podejmowane pod wpływem emocji, uczuć i uwarunkowań nie koniecznie muszą być trafne. Najczęściej nie są, a to dlatego, że podświadomość nie jest oczyszczona. I nie pomogą tu słowa mistrzów duchowych nawołujących do podążania za uczuciami, jeśli uczucia są uwarunkowane negatywnymi wzorcami. Warto być tego świadomym.

Przykładem może być osoba, która czuje entuzjazm do gier hazardwych. I cała podświadomość cieszy się, wyzwala pełno pozytywnych emocji i człowiek za tym idzie – stawia wszystko na jedną kartę. I choć umysł logicznie myślący zaniechałby takiego działania (analizując prawdopodobieństwo), to człowiek działa i traci wszystko. Staje się smutny, ponieważ nie osiągnął celu. Jest to sytuacja czysto teoretyczna, ułatwiająca zrozumienie. Analogicznie może się dziać w związkach partnerskich, w poszukiwaniu pracy czy jakiejkolwiek dziedzinie życia.

Umysłu warto używać jasno i czysto. Do tego bowiem został stworzony. Logika nadaje się doskonale do życia w tym świecie. Cały właściwie świat jest doskonale logiczny i jasny. Wystarczy tylko jasno na niego spojrzeć. Zrozumieć. Wszystko jest doskonale proste i rządzi się pewnymi prawami. Wystarczy tylko widzieć te prawa i umiejętnie z nich korzystać. Nic więcej, nic mniej. Najszybszą drogą zrozumienia świata i jego prawidłowości jest obserwacja – tak zwane uważne życie. Po pewnym czasie takiego uważnego istnienia, obraz świata zaczyna się klarować. Wszystko staje się jasne i proste. Wtedy można działać czysto używając właśnie umysłu. Człowiek wyzwala się z programów podświadomości, nie działa już uwarunkowany (jak zwięrzęta), ale działa świadomie. Używając umysłu jako narzędzia do działania można na prawde wiele zdziałać – wszak myśl sama w sobie ma wysokie wibracje.

Przykładowo chcę coś osiągnąć – analizuję sytuację, znam skutki moich działań, znam moje możliwości, wszystko postrzegam jasno. Wystarczy po prostu obmyśleć optymalny plan działania i zwyczajnie działać. Żadna wyższa filozofia czy ezoteryczna tajemnica. Tworząc przyczyny osiąga się odpowiednie skutki… i niczego się tu nie oszuka. Wszechświat jest doskonale prosty. Logiczne rozumienie jest bardzo użyteczne, jeśli nie jest zabarwione podświadomymi programami typu lęki, niepewności, awersje, pragnienia i pożądania. Samo czyste myślenie jest na prawdę potężnym narzędziem, które doskonale nadaje się do działania w tym świecie.

Wszystko co wychodzi z czystego umysłu jest w harmonii z tą materią i ruchem wszechświata. Na tym opierają się wszystkie genialne wynalazki czy ogólny postęp filozoficzny. Najprostrzym przykładem czystego użycia umysłu jest rozwiązanie zagadki logicznej (najpierw oczywiście przez umysł stworzonej). Jest pewna zagadka, są pewne prawidłowości (które są całkowicie znane) i wystarczy pomyśleć. Czyli stworzyć odbicie zagadki na planie mentalnym i odpowiednio przekształcić. Jasne i proste działanie. Brak emocji i podświadomych uwarunkowań. To właśnie można nazwać działaniem samego intelektu. Umysł może działać analogicznie w tym świecie. Im więcej zna prawidłowości, im lepiej określi siebie, tym lepiej i efektywniej może działać prowadząc istotę do spełnienia.

Obserwując ten świat człowiek uczy się jego zasad. Co więcej im większe zrozumienie i czystość postrzegania, tym większy kontakt z intuicją. Można nawet powiedzieć, że pole mentalne rozwija się dalej w kierunku intuicji. Nie jest to instynkt ani podświadome programy… jest to ponad mentalne zrozumienie. Można to przyrównać do logiki, jednak o wiele bardziej bezpośrednie i zawierające doskonałe zrozumienie.

Intuicja, a podświadomość.

Tu warto wspomnieć o jednej rzeczy. Intuicja nie jest równoznaczna z podświadomymi programami. Choć na pierwszy rzut oka można tak to odebrać. W końcu oba sygnały są odczuciami… a przecież powszechnie wiadomo, że trzeba za odczuciami iść. Warto odróżnić uczucia pochodzące z programów podświadomości od sygnałów intuicji. Przede wszystkim warto zrozumieć czym są te wyuczone programy. Najprościej rzecz biorąc, są to zniekształcone odbicia rzeczy na planie astralnym. Podświadomość tworzy obraz każdej postrzeganej rzeczy, ustosunkowując się do niej emocjonalnie. Nie są to rzeczy rozumiane, ale odczuwane. Postrzenganie astralne nie jest tak czyste jak na planie mentalnym. Odbicia rzeczy w astralu są zniekształcone i najczęściej naładowane uczuciami/emocjami. Przykładem może być czucie silnego pragnienia by coś posiadać. Po prostu człowiek to chce mieć, dąży do tego za wszelką cenę – bo tak czuje. Nie rozumie, ze dana rzecz nie jest naprawdę potrzebna do szczęścia, po prostu chce i koniec. Poddaje się pragnieniu i działa bardziej instynktownie. Po osiągnięciu celu okazuje się, że wcale tak miło nie jest, a pragnienia nie zostały do końca zaspokojone. Patrząc przez emocje trudno dokonywać trafnych wyborów, czyli takich, które są zgodne z osobistymi deklaracjami. O wiele łatwiej jest dokonywać wyborów posługując się polem mentalnym, czyli rozumiejąc logicznie i podejmując właściwe decyzje.

Tu właśnie zbliżamy się do intuicji. Podstawową cechą intuicji jest „nadświadome rozumienie”. Jest to zrozumienie przyczyn i skuktów, zrozumienie rzeczy na wyższym planie, całościowo. Są to bardzo subtelne odczucia nie mające nic wspólnego z silniejszymi emocjami i uwarunkowanymi uczuciami. Są to bardzo delikatne sygnały kierunku w jakim najoptymalniej jest podążać. Nie w kierunku wyuczonych pragnień, ale w kierunku na prawdę optymalnym dla nas na daną chwilę. Ten kierunek jest właśnie wyznaczany przez intuicję i wywodzi się z nadświadomego zrozumienia.
Intuicja jest jeszcze subtelniejszą energią niż pole mentalne. O ile decyzje pochodzące z logiki okazują się trafne (gdy zostaną poznane zasady świata), o tyle decyzje biorące się z intuicji są jeszcze trafniejsze – właściwie doskonałe. Dzieje się tak dlatego, że intuicja jest wyższym planem i rozumienie intuicyjne jest jeszcze szersze, co za tym idzie pełniejsze. Wszystko jest jeszcze prostrze i jaśniejsze, niemal oczywiste. Pole widzenia jest ogromne, dlatego daje możliwość niemalże doskonałego działania. Intuicja jest związana z ciałem przyczynowym człowieka (i wyższymi). Jeśli człowiek ma rozwinięte ciało przyczynowe (te nad mentalnym), ma rozwiniętą intuicję. Oczywiście sygnały mogą dochodzić z wyższych planów, nie tylko z przyczynowego. Im wyższy plan tym wyższa jakość odpowiedzi. Jednak człowiek na aktualnym poziomie rozwoju rzadko kiedy doświadcza inspiracji z wyższych planów niż przyczynowy – choć i tak jest bardzo dobrze.

Z poziomu intuicji czuć, że wszystko jest jasne i zrozumiałe – oczywiste. Nie trzeba się zastanawiać nad wyborami, nie trzeba analizować logicznie. Cały proces wyborów przychodzi jeszcze szybciej, niemalże natychmiastowo wybiera się najbardziej optymalną opcję. Niektórzy mówią na to boskie prowadzenie, co jest trafną nazwą. Jeśli intuicję nazwać głosem serca, to jest jak najbardziej słuszna droga, która prowadzi do samorealizacji.

Serce i umysł

Wracając do umysłu i serca. Nie jest ważne czym się kierujesz. Każda droga ma swój czas i miejsce. Rozwój następuje samoistnie. Jeśli stwierdzisz, że warto posługiwać się umysłem – korzystaj więc z umysłu. Jeśli poczujesz pragnienie, możesz iść za pragnieniem. Jeśli czujesz intuicyjne zrozumienie – idź za tą inspiracją. Tu nie ma wyznaczników jakości czy prawidłowości. Działasz jak chcesz tworząc własną i unikalną drogę – własny wzór poznania tej rzeczywistości.

Umysłu warto słuchać tak samo jak serca. Czysty umysł prowadzi do szczęśliwości. Podobnie jak czyste serce (uczucia intuicyjne). Umysł nie mający czystej i pełnej wizji tej rzeczywistości może wyprowadzić w maliny (co też nie jest złe :) ). Zanieczyszczona podświadomość również nie doprowadzi do szczęścia. Nie ma tu więc różnic. Działaj jak uważasz za słuszne. Korzystaj ze wszystkich znanych narzędzi by osiągnąć to co chcesz. W taki sposób następuje samorealizacja, czyli wypełnienie swego sensu istnienia.

Po pewnym czasie da się zauważyć wspaniałą rzecz. Umysł zaczyna współpracować z sercem. Uczucia zaczynają dopełniać logiczne działanie intelektu. Całość istoty ludzkiej zaczyna wibrować coraz bardziej spójnie i harmonijnie – w szerokim spektrum wibracji. Następuje swego rodzaju pełnia – iluminacja istnienia. To w tym punkcie istota ludzka rozkwita w pełni, działając doskonale w doskonałym świecie.
Jesteś kreatorem. Wybór należy do Ciebie. :)

Prawda i logika istnienia

„Moja jest tylko racja i to święta racja, bo jeżeli nawet jest i twoja, to moja jest mojsza niż twojsza i zaprawdę powiadam wam, że to właśnie moja racja jest najmojsza!” – Dzień Świra

 

Logiczne rozumowanie jest właściwością umysłu. Logika, podobnie jak matematyka jest pewnym systemem opisu tej rzeczywistości. Jest to opis stworzony przez umysł, dokładniej jest to zespół pewnych wzorców energetycznych, pojawiających się w umyśle. To na polu mentalnym odbywa się odbicie postrzeganej rzeczywistości, które można nazwać zrozumieniem. Rozumienie jest to nic innego jak stworzenie obrazu mentalnego, po którym można łatwo się poruszać – jest to swego rodzaju umiejętność korzystania z tego obrazu jako całości. Kiedy dana rzecz jest objęta przez umysł całościowo, wtenczas jest rozumiana.

Istota ludzka doświadcza ruchu energii mentalnej. Można powiedzieć, że wszechświat bada swoje możliwości na tym poziomie. Dlatego też świadomość tworzy różne obrazy, myśli, uczy się poruszać w polu mentalnym, tak aby poznać je całkowicie. Im więcej umysł wie, tym szersze ma pole doświadczenia, tym szersze pole wibracji, których może doświadczać świadomość. Nie jest grzechem wiedzieć dużo, ważne tylko by się w tej wiedzy nie zamykać.

Czym jest właściwie wiedza? – Jest splotem energii o różnych częstotliwościach – nic więcej, nic mniej. Z punktu widzenia świadomości sama wiedza jest nieważna, ważne jest doświadczenie wiedzy. Dlatego nie chodzi o same myśli tylko o doświadczanie myśli (ruchów energii mentalnej). Nie jest ważne, jaką postać przyjmą myśli. Mogą być totalnie logiczne, mogą też być nielogiczne. W doświadczaniu rzeczywistości nie ma ograniczeń, nie ma też warunków. Jeśli świadomość wyrazi wolę poznać wibrację logiki – tworzy myśli logiczne. Jeśli zapragnie poznać wibracje braku logiki – tak też się dzieje. Każda wibracja jest odpowiednia, żadna nie jest gorsza ani lepsza (to również określenia umysłu).

Świadomość bardzo często zamyka się na poziomie umysłu. Wtedy człowiek uważa, że to co jest logiczne, to co poznane jest prawdziwe. Jeśli się coś zaprzecza, to nie może być prawdziwe, nie może być prawdą. Na tej podstawie umysł często tworzy światopogląd. Jest to światopogląd oparty na własnych doświadczeniach, obserwacjach i własnych wnioskach. Jest to bardzo osobiste i subiektywne. Można powiedzieć, że każdy ma swoją logikę i wizję świata. Dlatego na poziomie umysłu tak często występują spory. Ludzie zamknięci w swoich mentalnych wyobrażeniach i nie są tego świadomi. Po prostu traktują swe wyobrażenia jako rzeczywistość ostateczną. I można wtedy powiedzieć: „Każdy chce mieć rację, ale mam ją JA”…

Na poziomie umysłu dochodzi do wielu dyskusji i sprzeczności w temacie filozofii czy teologii. Każdy ma swoją logiczną (lub mniej logiczną) wizję i próbuje ją narzucić innym. To co się wtedy dzieje nie ma nic wspólnego z inspiracją duchową – jest to bardziej próba samookreślenia się i zdobycia dominacji nad innymi. Jest to bardziej manifestacja energii splotu słonecznego, niż duchowa inspiracja. Tak też być może i to jest w porządku. Każdy jest w takim miejscu, jakim jest. Jeśli ktoś chce ogłaszać swoją prawdę, niech ogłasza. Jeśli chce uświadamiać ludzi, niech uświadamia. Niech określa siebie w ten sposób. Tu można dać tylko radę – niech robi to świadomie.:)

Zarzucono kiedyś Osho, że jego wypowiedzi czasem nie są logiczne i sam sobie zaprzecza. Odparł na to, że doskonale o tym wie i nie robi to żadnej różnicy. Tak w istocie jest. Różnica jest tworzona na poziomie mentalnym, gdzie wizje świata są różne. Egotyczny umysł postrzega świat przez własne filtry, przez własną logikę działania. Tworzy własną, odrębną prawdę i najczęściej się w niej zamyka. Tak dzieje się ze wszystkimi ludźmi, którzy nie dostrzegają, że ich wizja rzeczywistości jest tylko ruchem energii mentalnej i z samą rzeczywistością nie ma nic wspólnego. Oczywiście ta wizja jest częścią rzeczywistości, jednak sama w sobie nie jest prawdziwa i ostateczna.

Umysł może rozumieć, może nie rozumieć. Umysł może być logiczny, może być całkiem nielogiczny. Tu nie ma warunków. Dla osoby, która jest świadoma energii mentalnej, myśli nie tworzą rzeczywistości ostatecznej. Taka osoba nie traktuje określeń i logiki umysłu jako niepodważalnej prawdy. Wie ona, że myśl jest niestabilna i zmienna. To co wydawało się logiczne, może za chwilę takie nie być. Dlatego też nie trzeba szukać stabilności w umyśle. Taka osoba znajduje stabilność gdzie indziej, w istnieniu. Można powiedzieć, że znajduje oparcie w Bogu. Choć to też tylko słowa.

Warto po prostu poczuć własną prawdę, tylko tyle. Nie musi to być prawda (doświadczenie) innych. Faktem też jest, że wiele „prawd” pokrywa się ze sobą, ponieważ ludzie jako istoty są do siebie podobni. Świadomość wszechświata poznaje siebie z punktu widzenia człowieka. Przykładowo rzeczywistość z punktu widzenia zwierzęcia czy rośliny jest zupełnie inna. Ludzkie istoty są do siebie podobne, dlatego też wizja świata jest podobna, logika jest znormalizowana, myśli się pokrywają.

Co ciekawe, człowiek traktuje wiele rzeczy jako prawdę prawdziwszą od innych. Może tak być dlatego, że wydaje się bardziej logiczna lub trafiać do ciała emocjonalnego, może po prostu wydawać się bliższa. Po usłyszeniu takiej bliskiej dla siebie informacji człowiek od razu z zamkniętymi oczyma przejmuje ją i jest zadowolony. W końcu wreszcie poznał „obiektywną i prawdę”. Na tym też polega fenomen popularności wielu mistrzów duchowych – po prostu mówią ludziom to, co ci chcą usłyszeć. To do ludzi trafia, wydaje się im prawdziwe (logiczne lub emocjonalnie bliskie). I traktują mistrzów jako objawicieli jedynej prawdy. Tak też może być i nie ma w tym nic złego. Warto tylko pamiętać, że nie ma jedynej i prawdziwej prawdy. :)

Po pewnym czasie ta prawda okazuje się niepełna. Coś w doświadczeniach jakby się z nią nie zgadza. Coś jest nie tak. Wtenczas mistrz tłumaczy, że to tylko część prawdy, a ta prawdziwa, obiektywna i najprawdziwsza jest niepoznawalna.

Można w tym miejscu przyjrzeć się umysłowi. On twierdzi, że zna prawdę (przynajmniej w części), twierdzi też, że istnieje jeszcze szersza prawda, której jeszcze nie poznał (prawda obiektywna). A to wszystko to są tylko myśli i wyobrażenia – energia na polu mentalnym, która jest właśnie doświadczana przez świadomość. Myśli nie są prawdą absolutną, są częścią doświadczenia wszechświata. Można powiedzieć, że to doświadczenie teraźniejsze tych myśli jest prawdą. Tu chodzi tylko o doświadczenie – istnienie. Być więc w chwili teraźniejszej i doświadczać wszystkiego co jest. Może to być logiczne, może to być prawdziwe, może to być nazwane nieprawdziwym. Z punktu widzenia istnienia to nie ma różnicy. Różnica jest tylko na poziomie umysłu. Warto to poobserwować.

Gdy zauważy się, że nic tu nie ma warunków, człowiek wychodzi na wolność. Jest to wolność od logiki, wolność od myśli i ram mentalnych. Własną prawdą staje się doświadczenie, a nie określenie doświadczenia. Ta prawda może być logiczna, może być też totalnie absurdalna i bez sensu. Jednak to nie ma różnicy, ponieważ to tylko oceny umysłu. Człowiek ponad umysłem nie przywiązuje się do słów i pojęć mentalnych. Może więc mówić nielogicznie, zaprzeczać sobie, czy też mówić bardzo logicznie i jasno. Poziom myśli staje się wtedy pewnym ograniczeniem, w którym nie trzeba już się zamykać. Można tu wszystko.

Dlatego też często mistrzowie mówią jednym to, innym tamto. Jeden raz mistrz powie „Bóg jest wszystkim”, innym razem „Boga nie ma”. Za każdym razem będzie to prawda. Mistrz mówi to z poziomu istnienia, gdzie widzi, że wszelkie myśli są tylko myślami. Mistrz wie, że nie przekazuje słowami prawdy, może ją tylko wskazywać. Choć sam trwa w prawdzie (w doświadczeniu), to innym może to tylko wskazać.

 

Kiedyś Budda Gautama był pytany o naturę wszechświata. Pytanie brzmiało:

– Czy wszechświat jest nieskończony?

– Nie – wyjaśnił Budda.

– Czy wszechświat jest w takim razie skończony? – pytający próbował zgłębić tą tajemnicę.

– Nie – spokojnie odpowiedział Budda.
To wydaje się na pierwszy rzut oka absurdalne i głupie. Sprzeczne z logiką umysłu. Dla umysłu istnieje tak lub nie. Nie ma innych możliwości. To jest właśnie logika, która w pewnym momencie staje się ograniczeniem. Budda wiedział, że wszelkie próby określenia wszechświata są bezużyteczne i są tylko aktywnością umysłu. Wiedział też, że umysł nie pojmie wszechświata, może jedynie się w tych pojęciach zgubić, co w dalszej mierze przyniesie cierpienie. To nie jest droga do wyzwolenia i uciszenia. Drogą wyzwolenia jest wyjście ponad umysł i logikę. Świadomość powinna zostawić te narzędzia za sobą jeśli chce wejść w przestrzeń istnienia.

Wolność może być zrealizowana tylko ponad umysłem, ponad pojęciami i obrazami mentalnymi. Choć wydaje się to niemożliwe i głupie dla człowieka naszej cywilizacji. Ludzie nie chcą porzucać własnego umysłu, nie chcą go uciszać, ponieważ wydaje im się, że gwarantuje on przetrwanie czy też szczęście. W praktyce wygląda to trochę inaczej. Prawdziwe wyzwolenie i wejście w moment doświadczenia jest ponad umysłem. Nie pod umysłem, gdzie w grę wchodzi nieświadomość i zamroczenie. Stan ponad umysłem jest stanem świadomości, ciszy i przestrzeni. Rzeczywistość jest wtedy zupełnie inna, nie jest niczym ograniczona i zabarwiona. Po prostu jest. To jest powrót do źródła, esencji istnienia. Powrót do jestestwa.

Tu nie trzeba już być logicznym, nie trzeba by wszystko się zgadzało. Może się nie zgadzać, można mówić bzdury totalne, to nie ma warunków. Ważne, że czuje się własną prawdę – jest ona doświadczana. Z tego poziomu można tworzyć różne słowa opisujące własne postrzeganie rzeczywistości. Mogą to być słowa różnie rozumiane, ponieważ są to tylko myśli i inne energie na polu mentalnym. Dlatego powstaje też wiele nieporozumień między ludźmi, którzy jeszcze własnej prawdy nie czują. Kto choć raz przez chwilę dotknie serca wszechświata, ten wprowadzi do swego życia luz istnienia. Pojęcia umysłu nie będą wtedy ostateczną rzeczywistością.

Co ciekawe, nadal będzie można mówić o swojej prawdzie, nadal będzie można mówić o prawdzie „mojszej niż twojszej”, jednak nie będzie się tego traktowało poważnie. Będzie to inspirująca duchowo zabawa duszy.

Miłość – na zawsze?

Poniższy tekst zawiera stwierdzenia z dziedziny ezoteryki, niepotwierdzone naukowo, z którymi nie każdy musi się zgadzać. Tekst dotyczy karmicznych uwarunkowań i przeszłych wcieleń. Większość może potraktować to jako jedną wielką bajkę i będzie miało rację. Jednak jest grupa osób, których problem dotyczy i odpowiednie podejście może mieć zasadnicze znaczenie terapeutyczne.

***

Któż z nas nie słyszał romantycznych historii o kochankach, którzy przyrzekali sobie wieczną miłość? Takich sytuacji było na tym świecie naprawdę wiele i do tej pory takie przyrzeczenia są praktykowane. Miłość wieczna, miłość bez końca – miłość, która przetrwa nawet śmierć. To bardzo romantyczna i emocjonalna wizja miłości. Najczęściej ta wizja jest przejmowana przez ludzi zauroczonych sobą, chcących by ten stan trwał wiecznie, w końcu taki jest wspaniały. Również ludzie tęskniący za miłością pragną spotkać wreszcie taką osobę, która by potrafiła kochać po wsze czasy.

Stan zakochania jest tak piękny, że człowiek chce go za wszelką cenę utrzymać. W takim stanie można składać wszelkie obietnice i przyrzeczenia dotyczące ciągłego partnerstwa. W ogóle najlepiej byłoby, żeby ten związek trwał wiecznie i był zawsze tak samo doskonały. Umysł pragnie się zabezpieczyć, dlatego też wymyśla przyrzeczenia, które wiążą ze sobą ludzi. Co więcej, te obietnice są faktycznie skuteczne. Nie chodzi nawet o przysięgę małżeńską, w której mowa o dotrzymywaniu towarzystwa „aż do śmierci”. Ślubowanie kościelne jest tu akurat bardzo trafnie sformułowane, ponieważ „wygasa” wraz ze śmiercią jednego z partnerów. Szczęśliwi ci, którzy brali ślub kościelny.

Poza tym są o wiele ciekawsze ślubowania. Chodzi o osobistą obietnicę między partnerami, która jest wiążąca na wieczność. Wiele było takich praktyk i nadal takie są. Taka obietnica może być wypowiedziana nawet w umyśle, jako osobiste przyrzeczenie, może też być uzgodniona z partnerem. Sam rytuał nie jest tak ważny jak sam fakt złożenia takiej obietnicy. Po takim akcie może być wszystko w porządku przez pewien czas, jednak potem mogą się zacząć karmiczne schody.

Po szczerym wyznaniu sobie miłości na wieczność istnieje ryzyko, że taki związek faktycznie będzie wieczny, a przynajmniej rozciągnie się na wiele wcieleń. Cóż w tym złego? – spytają niektórzy. Przecież o to chodzi, by być ze sobą razem. Cała kwestia w tym, że wyobrażenia tkwiące w podświadomości nie są czyste i taka obietnica przybiera różne niekorzystne oblicza.

Często dusze powiązane obietnicami wiecznego partnerstwa rodzą się posiadając ciała w zupełnej dysharmonii. Wtenczas nawet jak się spotkają nie potrafią stworzyć udanego związku, choć podświadomie do tego dążą. Taka sytuacja przynosi jedynie cierpienie, a odejść od siebie nie zbytnio można, ponieważ podświadomość utrzymuje starą obietnicę. Oczywiście ciała mogą być w harmonii, jednak cele na to wcielenie mogą się różnić, taki związek też może być trudnym.

Przy takich ślubowaniach pojawia się najczęściej więcej problemów, ponieważ wprowadzają dodatkowe ograniczenia. Dusza jest ze swojej natury wolna, człowiek ma chęć doświadczania różnych rzeczy. Nie chce być niczym ograniczany i związany. Niestety przyrzeczenia z poprzednich wcieleń wiążą i to bardzo skutecznie. Na tym opiera się wiele związków karmicznych, czyli związków opartych na pragnieniach lub awersjach.

Związki karmiczne mogą przybierać różną postać. Wszystko zależy od podświadomych programów. Może to być pragnienie jednej osoby, by związać się z drugą (i tak przez wiele wcieleń). Często spotyka się osoby, które wydają się bliskie i czuć do nich silny pociąg (niekoniecznie seksualny) i pragnienie by być razem. Jednak druga osoba nijak nie chce tworzyć związku. Po prostu jedna strona pamięta podświadomie obietnicę wiecznej miłości, a druga zupełnie nie wie o co chodzi. Jedna strona oczekuje cudownego związku, a druga zupełnie nic nie czuje. Tu przychodzi najczęściej cierpienie.

Ból pojawia się również wtedy, kiedy obie strony czują, że spotkały „bratnią duszę”, jednak związek w ogóle się nie układa. Taka trudna relacja może trwać bardzo długo, aż jedna ze stron nie postanowi się od tego uwolnić. Większość negatywnych i karmicznych relacji przynosi cierpienie, od którego można się w łatwy sposób uwolnić, trzeba być tylko tego świadomym.

Takie uwolnienie zawsze jest możliwe poprzez użycie modlitwy czy prośby o uwolnienie od niekorzystnych związków. Można ułożyć sobie modlitwę w taki sposób, by unieważnić i uwolnić się od wszystkich obietnic złożonych w przeszłości. Przykładowym zdaniem do takiej modlitwy może być:

„Za pomocą Boskiej mocy, uwalniam się teraz od wszelkich przyrzeczeń, ślubowań i obietnic złożonych w przeszłości. Jestem wolny, całkiem niewinny i bezpieczny.”

Warto również poprosić boskość o pomoc w odnalezieniu faktycznie harmonizującego partnera na to wcielenie. To da podświadomości sygnał, że nic nas nie wiąże z przeszłością i możemy otworzyć się na coś nowego. Ważne tu jest wewnętrzne przyzwolenie, otwarcie na nowy związek.

Czasem przyrzeczenia wiecznej miłości dają bardzo trudne sytuacje w następnych wcieleniach. Przykładowo partnerzy rodzą się jako bliźnięta, które są bardzo blisko, jednak nijak nie potrafią stworzyć związku. To powoduje często trudne problemy w życiu.

Jeszcze ciekawsza sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy jedna dusza wycofuje się z tego świata (człowiek umiera), a dusza partnera zostaje. Wtenczas mogą zdarzyć się opętania. Po prostu zagubiona dusza po śmierci nadal czuje się związana ze swoim partnerem i zwyczajnie wchodzi w jego pole. Oczywiście żyjący partner na to pozwala, a nawet tego pragnie. Wtenczas dochodzi do bardzo dużego zjednoczenia. Jednak taka sytuacja jest bardzo niekorzystna dla obu stron. Po pierwsze dlatego, że od żyjącego człowieka brana jest energia. Po drugie dusza opętująca jest bardzo ograniczona (nie ma takich możliwości rozwoju jak we własnym ciele). Po pewnym czasie wszystko obraca się w czarny związek i sytuacja stale się pogarsza. Oczywiście do momentu egzorcyzmu lub wyrażenia woli uwolnienia. Z punktu widzenia terapeutycznego taka osoba powinna sobie uświadomić, że już nie musi nikogo „utrzymywać”, może być całkowicie wolna i może stworzyć związek z realnym partnerem/partnerką.

Warto tu również wspomnieć o innych intencjach powodujących opętanie. Często jest tak, że ludzie zawiedzeni życiem, czujący brak miłości, nie widzący możliwości znalezienia ziemskiego partnera, zaczynają szukać partnera na innych planach istnienia. Tak można znaleźć partnera na przykład w świecie astralnym. To wydaje się bardzo kusząca propozycja. Po pierwsze dlatego, że partner już tu jest (nie trzeba szukać), po drugie to partner totalnie lojalny, po trzecie bardzo blisko… wręcz w ciele. Czy można kochać istotę astralną? Owszem, tylko ten związek jest również szkodliwy i niekorzystny dla obu stron. Taka osoba „kocha” wyobrażenie, jest zamknięta na zdrowe związki z innymi ludźmi. W takim wypadku warto uświadomić sobie, że o wiele korzystniejszy jest związek z realnym partnerem. Aby to zrobić warto poczuć się bezpiecznie w relacjach z innymi.

Wiele astralnych istot wykorzystuje samotność i zagubienie ludzi. Najczęściej nie są to przychylne istoty, jednak zrobią wszystko by tylko móc dostać się do pola człowieka. Jeśli tylko człowiek na to pozwoli, stworzy się związek z astralem. Taka istota może obiecywać wiele rzeczy, może zapewniać o swojej miłości, lojalności, może obiecywać wsparcie, może nawet twierdzić, że jest drugą połówką (a czasem może być drugą połówką, związaną obietnicą). Nie jest ważne czy jest to dusza drugiej połówki czy jakiegoś tworu astralnego, takie istoty stawiają zawsze jeden warunek – chce dostać energię. I tu mogą zacząć się różne manipulacje. Od wyzwalania niskich uczuć na tle seksualnym, do lęków, tworzenia poczucia winy, pogrążenia w smutek i depresję. Takie energie są bardzo miłym podarunkiem dla takich istot. Jakby korzystny wydawał się związek z takim astralem – nie warto go utrzymywać. Choćby nawet obiecywał miłość wieczną, nie jest w stanie jej zapewnić, a co więcej doprowadzi do upadku świadomości. Warto uświadomić sobie naturę takich związków. One nie mają nic wspólnego z czystą miłością. Prędzej z zamknięciem serca.

Co zrobić, jeśli się ma w polu taką istotę? Można ją odesłać do światła samemu, wyrażając taką wolę. Można użyć modlitwy uwolnienia i prośby o oczyszczenie, można też poprosić o pomoc egzorcystę. Każda metoda może okazać się skuteczna. Ważne by oczyścić się z takiego toksycznego związku astralnego.

Żadna obietnica wiecznej miłości nie przyniosła jeszcze oczekiwanych efektów. Co najwyżej przynosi zagubienie i problemy karmiczne, od których czasem nie tak łatwo się uwolnić. Szczególnie jeśli nie jest się świadomym o co chodzi.

Pytanie więc – jak stworzyć czysty związek? Wystarczy postrzec na czysto relację miedzy dwoma istotami. Wyobrażenia o partnerze i związku tworzą wszelkie pragnienia i najczęściej powodują tworzenie różnych obietnic. Wszelkie myśli tworzą filtry, przez które postrzegany jest partner i związek, są to najczęściej filtry idealizujące. Na tej podstawie człowiek pragnie by taki „doskonały” związek nigdy się nie kończył.

Kluczem jest tu spojrzenie ponad wyobrażeniami. Po pierwsze zauważa się, że wszystko jest jednością. Nie ma tu Mnie i Partnera jako oddzielonych od siebie jednostek. Dlatego też nie trzeba się specjalnie wiązać czy tworzyć obietnic. Warto zauważyć, że wszystkie istoty są przejawem tej samej świadomości. Dlatego nie jest ważne z jaką istotą tworzy się relacje, z jaką istotą aktualnie się jest. Tu opada wielka presja i związanie z partnerem. Pozostaje tu wewnętrzna wolność i sama radość bycia w tej chwili z daną osobą. Gdy ta osoba odejście, przyjdzie inna… i również będzie można czuć radość. W każdym momencie. Nie ma tu warunków. Można kochać każdą istotę. To natura miłości, natura oświecenia.

Oczywiście jeśli jest miło i przyjemnie z aktualnym partnerem, to nie trzeba szukać nikogo innego. Może to z zewnątrz wyglądać jak normalny związek, jednak wewnątrz pozostaje wolność. Kiedy partner odchodzi, nie ma już bólu, ponieważ nie ma uwarunkowania. Wszystko jest naturalne i jasne. Nie trzeba tworzyć obietnic nieskończonej miłości, ponieważ miłość i tak jest nieskończona i może być odczuwana wszędzie. W następnym wcieleniu może być inny partner, to nie przeszkadza. Uświadomienie sobie tego daje wolność i uwalnia od wielu powiązań karmicznych.

Kiedy podświadomość myśli, że tylko z tym partnerem może być szczęśliwa, to powstaje ograniczenie. Podświadomość warunkuje się i ogranicza tylko do jednej istoty (a właściwie do wyobrażeń o niej). To najczęściej przynosi cierpienie, ponieważ jest wewnętrznym ograniczeniem i przywiązaniem.

Kiedy człowiek wie, że wszystko jest jednością, nie ważne z jaka istota będzie aktualnie najbliżej, zawsze można kochać. To naturalna wolność istoty ludzkiej. Choć nie brzmi tak romantycznie jak osobowa i wieczysta miłość, to jednak jest o wiele bardziej czysta i pełna światła.

Czy miłość może być wieczna? Miłość wszechświata już taka jest. :)