Archiwa autora: AnandaNa

Wola życia – cud istnienia cz.1

Cały wszechświat nieustannie trwa w ruchu. Nieskończony przejaw Boga wzrasta w rozwoju. W minerałach zachodzą procesy fizyczne, we wszystkich istotach pulsuje cudownie życie. Cały wszechświat nieustannie tworzy, rozwija się. Ten cały proces jest zapoczątkowany i napędzany przez jedną z najcudowniejszych rzeczy – wolę istnienia.

Obserwując naturę dochodzi się do wniosku, że ciągle dąży do przejawiania, wzrostu. Cała natura po prostu chce żyć. To jest piękna rzecz. Życie stara się dostosowywać do warunków zewnętrznych, potrafi się zmieniać, ciągle chce żyć. Można powiedzieć, że jest to spowodowane wolą wszechświata, wolą Boga jest życie, przejawianie się, doświadczanie. Jest to proces totalny, który jest najbardziej widoczny na naszej planecie. Ten proces rozwoju często nazywam procesem miłości. Ponieważ ten pierwotny magnetyzm (można nazwać to grawitacją) sprawia, że wszystko może się przejawiać. Miłość utrzymuje wszystko na swoim miejscu. Bez niej nie istniało by nic. Nie byłoby woli życia, bo nie byłoby rzeczywistości, w której życie mogłoby zaistnieć. Jednak miłość jest i stanowi podstawę wszechświata. To ona sprawia, że wszystko istnieje. Cały wszechświat, chce żyć, chce doświadczać tej miłości. Chce doświadczać siebie.

Jest taka opowieść:

„Pewnego słonecznego dnia mistrz razem ze swym uczniem szli polną drogą. Słońce mocno grzało, więc postanowili odpocząć chwilę w cieniu drzewa. Uczniowi przyszło do głowy by zażartować z mistrza. Był to psotny uczeń i lubił czasem drwić ze swego mistrza.

– Mistrzu, czy widzisz tą roślinę? – Zapytał uczeń wskazując na rosnącą nieopodal małą roślinkę. – Czy możesz wejrzeć w prawdziwą naturę tej rośliny i przewidzieć jej przyszłość? Powiedz proszę, jakie są jej losy w przyszłości.

Mistrz odparł:

– Ta roślina urośnie duża, rozkwitnie i stanie się ozdobą otoczenia.

– Wcale tak nie będzie, ja widzę inną przyszłość – odpowiedział uczeń, poczym podszedł do rośliny i wyrwał ją z korzeniami z ziemi. – Widzisz, wcale nie rozkwitnie, myliłeś się. – Uczeń był wyraźnie zadowolony z udanego żartu. Mistrz tylko się uśmiechnął i ruszyli w dalszą drogę.

Po pewnym czasie wrócili na to samo miejsce i ku zdziwieniu ucznia ujrzeli tą samą roślinę, która była duża, rozkwitła i swoją pięknością przyćmiewała wszystkie kwiaty w okolicy. Uczeń z niedowierzaniem zapytał:

– Jak to możliwe, przecież wyrwałem ją, pozbawiłem jej życia. Jak to się stało, że ona urosła?

– Wejrzałem w prawdziwą naturę tej rośliny i ujrzałem cudowną wolę życia. Wiedziałem, że nic jej nie może się stać, ponieważ wola życia przeważała u niej nad wolą śmierci. Wyrwałeś ją z korzeniami i odrzuciłeś. Jednak wola istnienia tej rośliny była silna. Być może przyszedł deszcz, który rozmoczył ziemię. Roślina mogła znów zapuścić korzenie i rozwinąć się.

Od tej pory uczeń nigdy więcej nie próbował drwić ze swego mistrza.”

 

Cały wszechświat jest wypełniony wolą przejawiania się. Całe istnienie pragnie doświadczać. Jest to podstawową cechą każdego stworzenia. Cała ewolucja i rozwój polega na doświadczaniu różnych poziomów wibracyjnych. Od minerałów, które doświadczają fizycznych i chemicznych zmian, poprzez rośliny i zwierzęta doświadczające uczuć, do człowieka, który doświadcza materii, uczuć i myśli. Istota ludzka jest zaawansowana w ewolucji, ponieważ może doświadczać różnych energii. Może być świadoma szerokiego pasma rzeczywistości.

Ewolucja minerałów, roślin i zwierząt była grupowa. Świadomość/dusza poprzez swą wolę życia stworzyła wiele jednostek, dzięki którym doświadczała tej rzeczywistości. Uczyła się za pomocą tych przejawów istnienia, jak przejawiać się na różnych poziomach. Dusza miała pierwotną wolę życia, która wytworzyła istnienie. Najpierw były to minerały, przez które energia doświadczała fizyczności, interakcji materii. Procesy zachodzące w świecie materialnym pobudzały inne energie. Mogły więc ewoluować i wytworzyć w swoim polu istoty „żywe”, autonomicznie poruszające materią. W dalszym procesie ewolucji, dusza stworzyła bardziej zaawansowane istoty, by mogły doświadczać materii, życia i emocji – pojawiły się zwierzęta. Całe przejawianie się, ciągle opierało się na pierwotnej woli życia, woli doświadczania wszechświata.

Wreszcie przyszedł czas, na kolejny wielki krok w ewolucji świadomości – stworzenie człowieka. Do tej pory dusza zbierała doświadczenie od grupy istnień. Była to tzw. „dusza grupowa”. Od tej pory, dusza nie obejmowała grupy, tylko jedną indywidualną istotę. Tą istotą jest człowiek.

Istota ludzka może doświadczać wszystkich poprzednich poziomów wibracyjnych. Doszło tez nowe pole doświadczania, pole mentalne. Pole umysłu, myśli, abstrakcyjnego myślenia. Całą ewolucja człowieka wydaje się ewolucją właśnie pola mentalnego. Cała cywilizacja ludzka rozwija umysł. Dusza „testuje” jak używać umysłu. Bada całe pole wibracji na planie mentalnym. Doświadcza pomieszania mentalnego, jak i czystości myśli. Wszystkie działania stają się jej doświadczeniem, które rozwija potencjał człowieka. Dlatego wytwór ego nie jest zły sam w sobie. Jest jakby naturalnym procesem ewolucji duszy, który trzeba przejść i dalej się rozwijać.

Ludzkość stoi właśnie w tym miejscu, gdzie mentalne czynności przysłaniają wszystkie inne. Mentalna nadczynność umysłu przysłania rzeczywistość. Ego staje się panem i władcą. Jest to w pewnym sensie naturalne, ale dla ludów dzikich. Wydaje się, ze aktualna cywilizacja powinna wykroczyć ponad ego, przynajmniej ma taki potencjał. Jednak ludzie jeszcze wybierają życie w objęciach iluzji i emocji. Korzystniej jest iść dalej i doświadczać wyższych planów wibracyjnych.

Umysł mamy wystarczająco rozwinięty. Teraz przychodzi ewolucyjny czas na doświadczenie boskości.

Wydaje się to naturalnym następstwem ewolucji świadomości. Dlatego nie warto się mu opierać i błądzić w iluzjach umysłu. Warto poczuć, jak naprawdę dusza chce się przejawiać. Poczuć wewnętrznie wolę doświadczania duszy i iść za jej subtelnym głosem. Warto przejawić wreszcie swoją boskość. Swoją prawdziwą naturę ponad umysłem.

Cywilizacja cz.2 – Jak w niej żyć?

Moim zdaniem, na zasadach ustanowionych przez naszą aktualną cywilizację nie można stworzyć społeczności żyjącej w harmonii. Gdyby nagle podmienić wszystkich ludzi na oświeconych, prawie cały system cywilizacji upadłby w mgnieniu oka. Ludzie z dnia na dzień stworzyliby inny system relacji, inną rzeczywistość. Społeczność wolną od lęku, rywalizacji i zazdrości. Za to pełną miłości, akceptacji i totalnej świadomości. Po prostu aktualne reguły tej cywilizacji zostałby by zupełnie naturalnie opuszczone. Wszystko stałoby się bardzo płynnie. Nie trzeba by ustanawiać nowych praw, nie było by żadnych praw. Wszyscy kierowaliby się miłością i świadomością. Wszystko wyglądałoby inaczej. Mimo iż jest to tylko spekulacja, warto się nad tym zastanowić.

Najciekawsze jest to, że można osiągnąć szczęście i spokój w tym systemie. Jednak nie uczestnicząc w nim tak jak nakazuje kanon. Nie korzystając z utartego „przepisu na szczęście”, który każe szukać spełnienia „na zewnątrz” i w przyszłości. Standardowo regułki szczęścia oparte są na pewnych wyobrażeniach takich jak: bogactwo, sukces, władza, wysoka pozycja społeczna, posiadanie określonych rzeczy czy partnerów. Jest to typowy wyścig szczurów, do którego jesteśmy podświadomie przygotowywani już od najmłodszych lat. Czy warto w to wchodzić? Czy tam na prawdę znajdziemy szczęście? Czy nie jest czasem tak, że wplątani w ten wyścig zostajemy pozbawieni możliwości wygrania już na starcie? Zatracając się w tej pogoni rośnie wewnętrzna frustracja, rozwija się nieustanny stres i ciążące nad głową widmo porażki. I skutek jest dokładnie odwrotny. Zamiast szczęścia dostajemy cierpienie. Narasta poczucie zagubienia i pomieszania. Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.

Wielu ludzi czuje dużą niechęć do tego świata. Niechęć do tego całego systemu zdobywania szczęścia. Czują odrazę i bezsilność w obliczu trudów, jakie muszą pokonać, by osiągnąć szczęście. Każdy przecież chce jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. Każdy wie też, że bez „pracy nie ma kołaczy”. To już sugeruje, że będzie ciężka przeprawa w tym świecie. I daleka jest droga do szczęścia. Budzi to u wielu osób wewnętrzny bunt przed tą rzeczywistością. Jest to podświadomy bunt, który ujawnia się przy pracy nad własnym wnętrzem. Dlatego tak wielu ludzi zainteresowanych rozwojem duchowym marzy o wyjeździe w miejsce z dala od cywilizacji.

Taki człowiek przychodzi do mistrza duchowego w poszukiwaniu szczęścia, a ten go uczy miłości do tego świata. I będzie miał rację, ponieważ bezwarunkowa miłość jest tożsama z uczuciem szczęśliwości. Jednak tu pojawia się sprzeczność – jak można kochać coś, co sprawia opór. To często niezrozumiała kwestia u ludzi rozwijających się duchowo. Gdzieś w głębi czują, że ten świat jest przeciwko nim i nie wiedzą jak go pokochać. Pojawia się problem. Chcę kochać, a nie mogę. Nie w tym rzecz.

Po pierwsze Miłości nie można wymusić. Miłość płynie sama gdy jest poprzedzona zrozumieniem i akceptacją . Dlatego próba wymuszenia kochania wytworzy jedynie niesmak i pomieszanie.

Po drugie istota ludzka raczej nie ma tendencji do kochania ograniczeń, cierpienia i bólu. Miłość jest inną energią niż cierpienie. Jeśli świat kojarzy się dla człowieka z cierpieniem, raczej małe szanse, że go pokocha. Nie chodzi o sam świat raczej o wyobrażenia o nim ugruntowane przez to społeczeństwo. Ludzie mylą czystą rzeczywistość, z systemem wyobrażeń cywilizacji, który staje się ostateczną rzeczywistością. Dlatego myślą, że ta iluzja to świat właściwy i tak powinno być. Dlatego mówią, że Bóg (osobowy) stworzył ten świat przepełniony cierpieniem. Tu wychodzi rozbieżność pojęć. Bóg jego nie stworzył. Bóg (boskość, energia, cokolwiek) utrzymuje tą rzeczywistość w stanie przejawiania się, w stanie istnienia. A to jak się w niej przejawiamy wybieramy my sami. To umysł namieszał w percepcji tej rzeczywistości. Czyste postrzeganie nie przynosi bólu i cierpienia, ponieważ jest doskonale zgodne „tym co jest”. Tworzy się uczucie „jestem na miejscu”. Przez to zrozumienie rodzi się miłość. Świat tak naprawdę jest cudowny i doskonały. Kwestia w tym, że człowiek, przez swoje filtry postrzegania, sam go zmienił na miejsce nieprzyjazne dla siebie samego.

Często ludziom medytującym trudno przychodzi życie w tej społeczności ludzi nieświadomych i zatraconych w biegu cywilizacji. Ludzie wrażliwi czują opór przed tą cywilizacją i nazywają go niechęcią do świata. To właśnie zdarza się często rozwijającym się duchowo. Nie mogą pokochać świata, tylko dlatego, że utożsamiają wyobrażenia umysłu (narzucone przez cywilizację) ze światem, rzeczywistością. Tak naprawdę cały system cywilizacyjny nie ma nic wspólnego z czystą rzeczywistością. Cała cywilizacja jest wymysłem pół-świadomego umysłu, dlatego budzi niechęć. Rzeczywistość poza umysłem jest czysta, ona dopiero budzi miłość. Świat nie jest taki, jakim nam go określili inni. Świat jest nieokreślony, rzeczywistość jest nieokreślona i totalnie naturalna.

Kiedy cywilizacja nakazuje ograniczanie, stres i walkę – czysta rzeczywistość nic takiego nie nakazuje. Jest czysta. Dlatego jest bardzo zgodna z prawdziwą naturą człowieka – wolnością. Kontakt z „pustą” rzeczywistością przynosi radość, harmonię, naturalność i spokój. To właśnie wtedy płynie miłość. Ona płynie sama, jednak nie do mentalnego tworu, jakim jest cywilizacja, ale do rzeczywistości.

Cała tajemnica „dopasowania” się do tego świata jest prosta. Wystarczy opuścić filtry zakłócające odbiór czystej rzeczywistości. Wtedy postrzegamy rzeczy jako „po prostu będące”, wszystko na swoim miejscu. Jesteśmy wtedy dostrojeni do naturalności wszechświata, do „boskich wibracji”. Trwając w najwyższych wibracjach świadomości i „TU i TERAZ”, człowiek nie dostraja się do mentalnych ograniczeń i lęków niesionych przez cywilizację. Jest to bardzo proste, a mimo to nieosiągalne dla większości ludzi – wymaga świadomości i zrozumienia. Medytacja daje jedno i drugie. Wycisza umysł, tym samym rozpuszcza myśli, filtry mentalne dając spojrzenie ponad nimi, na realną rzeczywistość.

W stanie aktywnej świadomości reakcje człowieka nie muszą być automatyczne, nie są reakcjami społeczności. Kiedy człowiek jest w „Tu i Teraz”, jest świadomy boskiej rzeczywistości. Nie działa na zasadzie reakcji wyuczonej przez cywilizacje. Działa na zasadzie akcji (lub zaniechania akcji). Każde działanie jest żywe, nie jest mechaniczne. Każde działanie jest pełne świadomości i miłości. Człowiek kieruje się zrozumieniem i współczuciem, a nie programami cywilizacyjnymi. Pozostaje uważny i dostrojony do wysokich wibracji, żyjąc między ludźmi tak jak do tej pory. Przejawia się z innymi w tej materii, jednak nie jest do nich dostrojony – jest ponad cywilizacyjnym zamętem.

Kiedy wszyscy wokoło, podążając za wymysłami społeczeństwa, zaczynają szaleć z powodu ptasiej grypy czy bezrobocia, można zachować wewnętrzną stabilność. Nie trzeba dostrajać się do tych lęków. Nie trzeba za nimi podążać. Warto zachować świadomość i robić to, co w danej chwili jest najlepsze, a nie to co każe społeczność. Utrzymując czysty stan umysłu człowiek jest wolny, a co za tym idzie nieprzewidywalny. Jest czysty i dostrojony do najwyższych wibracji. Nie dostraja się do innych, goniących za pieniędzmi, używkami, mocnymi emocjami. Po prostu jest niezależny i robi wszystko ze współczuciem. Warto wyrobić w sobie niezależność wewnętrzną aby w całości nie podlegać mentalnie systemowi społecznemu.

Warto działać z wewnętrzną naturalnością, a nie zgodnie z zaprogramowanym przez cywizilizację wzorcem. Warto robić to, co jest naturalne, a nie to, co nakazuje cywilizacja. Warto robić to, co pochodzi z głębi serca, z poziomu boskiego, a nie to co pochodzi z utworzonych przez wieki filtrów postrzegania. To ogromna różnica. Wielu ludzi myśli, że osiągnie szczęście idąc za cywilizacją i żyjąc jak ona nakazuje. Takie życie może powodować napięcia wewnętrzne. Droga do szczęścia prowadzi przez boską naturalność ponad schematami. Dlatego warto być naturalnym. Wielu ludzi boi się być naturalnymi, ponieważ wtedy będą robić rzeczy niezgodne z cywilizacyjnymi ograniczeniami. Tym sposobem zostaną wykluczeni ze społeczeństwa, napiętnowani, pozamykani w więzieniach itp. Jeśli mają takie intencje, to tak się pewnie stanie. Jednak jeśli są naprawdę dostrojeni do wysokich wibracji, to nic takiego nie ma prawa zaistnieć. Kiedy człowiek jest dostrojony do czystej rzeczywistości, jest świadomy co robi. Nie będzie wplątywał się w walki, konflikty i rywalizacje. Przecież życie ponad mentalnymi ograniczeniami nie oznacza od razu biegania nago po ulicy manifestując na siłę swą boską wolność. Warto wiedzieć, co jest działaniem wynikającym z buntu przeciw cywilizacji, a co jest działaniem dostrojonym do boskiej rzeczywistości. To jest ogromna różnica.

Nie chodzi mi o zupełną ucieczkę do lasu (choć to też jest możliwe, o ile okaże się w danej chwili najlepsze). Chodzi mi o nieutożsamianie się z wymysłami cywilizacji. Kiedy stracisz pracę, cywilizacja mówi, że przegrałeś. Umysł mówi, że jesteś stracony. Natomiast boski poziom rzeczywistości nie mówi nic – nadal istniejesz. Nadal oddychasz. Nadal możesz kochać. Cóż więc takiego się stało? To jest prawdziwa stabilność wewnętrzna, niezależna od uwarunkowań cywilizacyjnych.

Dlatego można robić, co się robi, tylko stan umysłu będzie już dostrojony do czystej rzeczywistość „Tu i Teraz”. Jeśli stwierdzimy świadomie, że to co robimy nie odpowiada nam, zróbmy co innego. Bez żadnej walki, bez napięć i lęków. Nie jesteśmy już dostrojeni do cywilizacji, dlatego działanie jest czyste i boskie.:)

Warto także uświadomić sobie wszystkie napięcia w ciele. Wydaje się, że samo uniezależnienie od wyobrażeń cywilizacyjnych nie przyniesie szczęścia. Potrzeba jeszcze oczyścić ciało. Tu także przychodzi z pomocą świadomość. Wszelkie blokady w ciele mają swoje źródła z dawnych zdarzeń. Każde zdarzenie niesie jakiś potencjał energii. Kiedy jest ona duża, może pozostawić trwałe zmiany w ciele. Może się zablokować i zapychać ciało. Warto się od tego uwolnić.

Najłatwiej uświadomić sobie, jakie zdarzenie spowodowało daną blokadę. Podczas takiego uświadomienia sytuacja jest widoczna szerzej. Wokoło przypomnianego zdarzenia jest więcej przestrzeni. Energia zaczyna płynąć inaczej. Im bardziej człowiek uświadomi sobie blokadę i zdarzenie, które ją spowodowało, tym większe nastąpi uwolnienie. Energia zacznie znów przepływać swobodnie.

Większość napięć w ciele jest spowodowana obciążeniami cywilizacyjnymi. To ta cywilizacja nas wszystkiego nauczyła. Nosimy w ciele potencjał zablokowanych energii, które nagromadziły się przez wzorce utrwalane przez wieki. Wszystko to jest w naszych ciałach. Cały ból, całe napięcie sprawia, że często nie żyje się łatwo i wygodnie, tylko żyje się w cierpieniu. Warto uświadomić sobie, jakie zdarzenia spowodowały te blokady przynoszące ból.

Żyjemy aktualnie w takim, a nie innym okresie. Cały ten czas jest określony przez indyjskich mędrców jako Kali Juga – jest to wiek nieświadomości, hipokryzji i kłótni. Nie jest więc dziwme, że w tym okresie stworzyliśmy taką, a nie inną cywilizację. Cała ta cywilizacja jest zmaterializowaną nieświadomością i pomieszaniem. Jest wypadkową tego, co przyniósł umysł. A umysł (ego) jeszcze nic ciekawego nie przyniosło , chyba, że problemy. Umysłowi trudno jest ulepszyć naturę, dlatego wszelkie próby zbudowania cywilizacji doskonałej i nienaturalnej nie przyniosły efektu. Warto to sobie uświadomić, a zmiany przyjdą niedługo. Może ludzie uświadomią sobie, że droga do szczęścia idzie przez naturę, a nie przez sztuczną kreację umysłu. Wtedy cała cywilizacja nie będzie potrzebna, a ludzie będą szczęśliwi. Będzie to „cywilizacja” nowej generacji, stworzona na podstawie świadomości i miłości. Może nastanie raj na ziemi.:)

Cywilizacja cz.1 – Jak ona wygląda?

Nasza cywilizacja jest jak szaro-żółty, chaotyczny sen. Rozpędzona nieświadomością do szaleńczego i bezcelowego biegu. W pogoni za pieniądzem, przetrwaniem i przyjemnościami. Uczestniczą w niej wszyscy ludzie i wraz z nimi wszystkie stworzenia. To co nazywam cywilizacją jest jednym wielkim tworem ludzkości. Wraz ze wszystkimi osiągnięciami i porażkami. Wszystkie działania ludzi trwające przez wieki stworzyły aktualną sytuację – naszą cywilizację. Nadal ją tworzymy. Jednak to co już stworzyliśmy jest dość chaotyczne.

Całokształt naszej cywilizacji nie odznacza się spokojem, poczuciem bezpieczeństwa i radością. Większość struktur społecznych nie jest w harmonii z naturą człowieka, wprowadza chaos i pomieszanie. Wiele tworów w naszej cywilizacji jest skierowana przeciw naturze, ponieważ jest kreacją błądzącego umysłu. Rzeczy są tworzone bez udziału intuicji, bez wewnętrznej naturalności i współczucia. Dlatego są skierowane przeciw sobie i otoczeniu. Niszczą naszą planetę i nas samych. Stworzyliśmy doskonały system samozniszczenia. Ziemia cierpi, wszystkie istoty znajdujące się w jej polu cierpią. Wszystkie istoty w mniejszym lub większym stopniu doświadczyły skutków naszej cywilizacji. Czy jest się czym chwalić? Co takiego osiągnęliśmy, żeby być tak dumni z naszej cywilizacji? Czy ludzie są świadomi, co stworzyli?

W większości wypadków ludzie nie wiedzą, o co chodzi. Mają niską świadomość tego, co ich otacza. Po prostu programy mentalne przysłaniają im czystą rzeczywistość. Żyją w takim świecie, jaki sobie wyobrażają – żyją w cywilizacji (brzmi jak matrix). Struktury społeczne są wpajane od dzieciństwa, tworząc filtry, które determinują światopogląd.

Ludziom przyszło się urodzić w czasach tej cywilizacji, przeżyli swoje życie tak jak ich nauczono. A nauczono jak „rozwijać” tą wspaniałą cywilizację, żyć z nią w zgodzie. Tak żywot za żywotem, wiek po wieku cała ludzkość przyczyniła się do zbudowania całego systemu nieświadomości i cierpienia, z którego zdaje się nie można uciec.

Warto to dobrze pojąć. To MY stworzyliśmy i tworzymy tą cywilizację. Przez wszystkie wcielenia ludzie nieświadomie dążyli do szczęścia. Zatracali się w tym, tak że przez żywoty budowali coraz większą i potężniejszy twór. Tak więc przez wszystkie przeszłe wcielenia, budowaliśmy własnymi rękoma to, co teraz widzimy i doświadczamy. To nasza kreacja się teraz przejawia. Mamy skutki naszych czynów. Nawet jeśli nie wierzysz w przeszłe wcielenia, jest faktem, że reprezentujesz gatunek ludzki. Reprezentujesz tą formę istnienia, jaką jest człowiek. Ponad wszelką indywidualność, jesteś częścią ludzkości jako jednej całości. Jesteś częścią ewolucji. Powiedzieć można – człowiek jest skutkiem ewolucji. Aktualna forma ludzkości jest wypadkową wszystkiego, czego w przeszłości doświadczyła i co zrobiła. Aktualny obraz ludzkości jest skutkiem najróżniejszych działań w przeszłości. Wygląd człowieka, cechy, tendencje, intencje, charakter – wszystko to jest przesiąknięte przeszłymi działaniami naszej cywilizacji. Dlatego jesteś częścią stworzonej całości. Jesteś częścią tej rzeczywistości, która się teraz przejawia.

Teraz ważna rzecz: Człowiek ma w swoim ciele i umyśle ślady wszystkich przeszłych działań cywilizacji. Ponieważ całokształt człowieka, jego uwarunkowania mentalne itp, są skutkiem przeszłych procesów. Forma ta jest zharmonizowana wibracyjnie z teraźniejszą rzeczywistością. Z kolei teraźniejszość jest wynikiem wszystkich przeszłych działań.

Wibracje ludzi są dostrojone do wibracji cywilizacji, w której żyją. Niestety ta cywilizacja nie tworzy ogólnie pozytywnych energii.

Cała ludzkość nosi w swoich ciałach i umysłach brzemię naszej cywilizacji, czyli brzemię przeszłych wyborów. Wszystkie blokady w ciele, nienaturalne przejawianie się istoty ludzkiej, blokady mentalne – to wszystko oddala człowieka od szczęścia. I niestety tym wszystkim obarcza nas nasze cywilizowane społeczeństwo.

Już od samego początku dziecko uczy się jak żyć w tym systemie, jak sobie radzić. Uczy się wszystkiego o cywilizacji, istniejąc w niej po uszy. Synchronizuje się z wibracjami tej cywilizacji. Przejmuje wszystkie blokady, nakazy, lęki, poglądy, wyobrażenia – umysł przejmuje wszystko. Jedynym punktem odniesienia staje się cywilizacja, czyli wszystkie jej informacje. Na podstawie tego tworzy światopogląd. Dostraja się do całej cywilizacji.

Umysł przechwytuje wszystkie określenia rzeczywistości. Wtedy już nie ma czystej rzeczywistości, jest rzeczywistość filtrów mentalnych, narzuconych społecznych reguł, zasad itp. Człowiek nie żyje w czystej rzeczywistości, tylko w cywilizacji, razem ze wszystkimi jej określeniami. Te określenia stają się zakazami i nakazami ograniczającymi istotę ludzką. Wprowadzają wielkie napięcia do ciała, a co za tym idzie cierpienie. Nakazy mentalne posuwają się jeszcze dalej twierdząc, że żyjąc w zgodzie z ustalonymi normami można osiągnąć szczęście. Utwierdza w przekonaniu, że trzeba walczyć o szczęście w życiu i chwali się tym, że umożliwia wygranie tego szczęścia.

Kluczowym pytaniem w takiej sytuacji staje się: czy żyjąc w zgodzie z naszą cywilizacją można być całkowicie szczęśliwym? Można osiągnąć to szczęście, które rzekomo jest gwarantowane żyjąc wedle norm społecznych?

Wydaje się, że można. Jednak wtedy, kiedy zaprzestanie się tego szaleńczego biegu, który nakazuje społeczeństwo. Szaleńczy bieg cywilizacji do niczego nie doprowadzi, chyba że do większego pomieszania i chaosu.:)

Założeniem większości działań człowieka, było osiągnięcie szczęścia. Prehistoryczni budowali coraz lepsze bronie, żeby lepiej polować. Szukali lepszych miejsc, by żyć wygodniej. Dalej potoczyło się z górki. Wszystko stawało się coraz lepsze i lepsze, coraz szybsze i kosztowniejsze. Wszystko to w nadziei, że skutek przyniesie upragnione szczęście. Jednak za każdym razem okazywało się, że zdobycz obiecanego raju nie przyniosła, dlatego ludzie szukali coraz dalej. Tak rozwinął się handel, nauka i inne dziedziny życia. Wszystko mogłoby się skończyć dobrze, gdyby było robione świadomie. Niestety nie było. Nieświadomość oplotła umysły i spowodowała zatracenie się w tym biegu rozwoju. To dobrze widać na przestrzeni ostatnich lat.

Do czego to wszystko? Do czego zmierzamy? Do czego nam taka cywilizacja? Być może ludzie tego nie wiedzą (przynajmniej większość nie wie), jednak wszystkie działania są motywowane osiągnięciem szczęścia. Człowiek chce wreszcie znaleźć to, czego szuka, osiągnąć to, czego pragnie i być szczęśliwy. Pragnie po prostu harmonii i spokoju.

Ludzie pracują, aby być szczęśliwymi. Zapewnić sobie dom, pieniądze, wszelkie możliwe wygody. Wszystko po to, by być szczęśliwymi. Gdy to już mają, okazuje się, że coś nadal jest nie tak. Szczęścia nie ma w przedmiotach, nie ma w zdarzeniach, nie ma nawet w bliskich osobach. Są oczywiście radości, jednak one są bardzo ulotne i nietrwałe. Zwykło się mówić nawet „chwile szczęścia”. Faktycznie, są to chwile. Reszta życia jest stracona na dążenie do szczęścia i obracanie się w szalonych wibracjach istnienia cywilizacji. Coś tu jest zgubione.:)

Człowiek dąży do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Psychologowie wydzielili szereg potrzeb człowieka. Począwszy od jedzenia, do doświadczeń duchowych. Jedno co się rzuca w oczy to fakt, że te wszystkie potrzeby da się zaspokoić bez udziału naszej wielkiej cywilizacji. Oczywiście te potrzeby, których nie wymyśliła sama cywilizacja. Do zaspokojenia wystarczy tylko trochę świadomości i czyste ciało. A co spowodowało nieświadomość i zanieczyszczone ciało? Cywilizacja, która rzekomo ma nas doprowadzić do szczęścia.:)

Nasz system społeczny jest niezdrowy dla człowieka. Cała cywilizacja wydaje się być przeciwko naturze, przeciwko samemu człowiekowi. Większość ludzi tego nie dostrzega, ponieważ zagubienie i nieświadomość są totalne. Większość ludzi myśli, że oglądanie telewizora jest korzystne. To, że uważa tak większość, nie znaczy, że jest to prawda. Szczególnie, jeśli większość nie jest świadoma. Jednak skąd ludzie mają wiedzieć co jest naprawdę korzystne, skoro jedynym punktem odniesienia stają się zasady cywilizacyjne.

Większość rzeczy wymyślonych przez naszą cywilizację zaprzecza naturalności człowieka i całej przyrody. Nie jest naturalnie czysta. Jest stworzona przez zagubiony umysł. Dlatego nasza cywilizacja tworzy tak wiele chorób, śmierci i nieszczęścia. Ludzie wymyślili już wystarczająco rzeczy „ulepszających życie”, które tylko życie niszczą. Chociażby wspomniany wcześniej telewizor. Ktoś powie, że TV jest potrzebny – dzięki temu wiemy, co się dzieje w świecie. Pewnie, taka odpowiedź jest godna ucywilizowanego człowieka, który więcej wie o świecie, niż o sobie.:) A przecież kwestią kluczową jest świadomość, a ta niema nic wspólnego wiedzą. Po co mi wiedza, jak nie będę świadomy i będę cierpiał? Co innego twierdzi nasza cywilizacja. Uczy w szkołach co zrobił kot Behemot (nie mam nic do utworu Bułhakowa:) ), czy jak obliczyć pole koła. W porządku, jeśli ta wiedza kogoś uszczęśliwi, to niech i tak będzie. Jednak podejrzewam, że w ciele nadal będą blokady cywilizacyjne. Może nawet dojść nowa spowodowana stresem w szkole.

Myślę, że o wiele korzystniej jest uczyć w szkołach świadomości – medytacji. Wskazywać, że to co pochodzi z umysłu jest względne i subiektywna wizja rzeczywistości nie jest jedyną prawdziwą. Taka świadomość wykształca współczucie, a to z kolei tworzy bardzo głębokie zmiany w relacjach ludzi z otoczeniem. Korzystne zmiany.

Czy można być szczęśliwym bez całej cywilizacji? Z pewnością można. Przyroda daje wszystko, co nam potrzeba. Natura jest tak ogromnie bogata w swoje owoce, naprawdę nie trzeba jej ulepszać. Nie trzeba gonić za zyskiem i zwiększaniem produktywności by potem kolejną siłą naprawiać zniszczenia wyrządzone naturze.

Trochę zabłądziliśmy jako ludzkość. Dlatego taka duża nieświadomość. Warto zrozumieć mechanizmy umysłu tworzące taki system i taką cywilizację. To może pomóc w przemianie świadomości globalnej.

Przejaw Boga

Wszystko co istnieje w tej rzeczywistości jest przejawem Boga. Nie może istnieć nic, co nie jest Jego częścią. Bóg otacza wszystko i jest we wszystkim. Podobnie jak grawitacja, która utrzymuje wszystkie elementy rzeczywistości. Cały wszechświat nieustannie tworzy się w rytm boskiego procesu, procesu miłości.

Materia nie jest czymś stałym. Atomy nie są stałe, drgają w pewnej częstotliwości. Właściwie są to wibracje energii. Te wibracje tworzą cały wszechświat. Począwszy od świata materialnego, po plany wyższe. Wszystko jest swego rodzaju zbiorem wibracji energii. Cały wszechświat tańczy w nieustannym stwarzaniu. Każda chwila jest niepowtarzalnym układem energetycznym. Jest to radosna gra energii, zabawa światła. To wszystko jest przejawem Boga.

Ten proces jest totalny. Wszystko, co Cię otacza, jest pewnym rodzajem wibracji. Można powiedzieć, że otaczają Cię wibracje. Płyniesz w morzu energii i sam jesteś energią. Począwszy od świata fizycznego, przez eteryczny, astralny, mentalny…coraz wyższe częstotliwości. Cały przejaw rzeczywistości jest energią. Całe otoczenie faluje wokoło Ciebie w nieustannym procesie tworzenia. Ty, jako człowiek masz szansę być tego świadkiem. Masz szansę być świadomym tego niesamowitego procesu. To czyni z człowieka na prawdę wielką istotę. Może świadomie doświadczać Boga i całego stworzenia. Wystarczy spojrzeć wokoło.:)

Dlaczego tego nie widać? Człowiek nie wie jak patrzeć. Zazwyczaj widząc jakąś scenę rzeczywistości wokoło siebie, od razu ją interpretuje. Wywołuje z pamięci podobne zdarzenia, nazywa je, określa i odstawia. Nie trafia w sedno obserwowanych rzeczy. Nie widzi ich naprawdę. Widzi tylko powierzchownie, a resztę dopowiada umysł. Dorosły człowiek prawie w ogóle nie obserwuje rzeczywistości. Wszystko co widzi, wywołuje w umyśle tylko odpowiednie skojarzenia. Umysł układa najróżniejsze historie bazując na poprzednich doświadczeniach. Wszystko jest w polu iluzji. Zamiast doświadczać rzeczywistości czysto widzi się iluzje, nazwy, etykietki. Mija się z prawdziwą rzeczywistością.

Malutkie dziecko, które jeszcze nie potrafi interpretować, widzi wszystko na bardzo mistyczny sposób. Wszystko jest dla niego cudem samym w sobie. Jest czymś nieokreślonym, co istnieje, faluje, żyje. Rzeczywistość jest dla niego przejawem Boga. Oczywiście nie jest świadome natury rzeczy. Dostrzega, ale nie uświadamia sobie, nie ma porównania. Świadomość przychodzi dopiero po pewnych doświadczeniach. Doświadczenie przychodzi w miarę dorastania. Niestety wraz z wiekiem przychodzi też zagubienie i nadczynność umysłu, który oddziela człowieka od istnienia. Cywilizacja uczy interpretować rzeczywistość, uczy nazywać, określać i oceniać. To skutecznie tworzy iluzje. Jeśli proces wychowawczy człowieka będzie oparty na pozytywnych wibracjach, to większość wyobrażeń o świecie będzie dobra. Wtedy tacy sobie żyją szczęśliwie w kolorowym świecie. To jest w porządku. Jeśli pójdzie gorzej, wtedy wyobrażenia o świecie będą nieciekawe. Będą pełne bólu, szarości i smutku. Cały świat przyjmie formę wielkiego kamienia u nogi. To tylko wyobrażenia.

Umysł zawsze tworzy. Oczy widzą rzeczywistość, a umysł układa historię. Albo pozytywną, albo negatywną. Zależy jak jest wyuczony. Zawsze tworzy wokoło sytuacji pewną historię. Są to tylko wyobrażenia o podobnych wibracjach. Dla przykładu widząc morze, rybak widzi miejsce łowienia ryb, surfer widzi fale, fotograf widzi przyszły obraz, a naukowiec H2O. Umysł układa różne historie. Wszystkie one są wyobrażeniami nakładanymi na prawdziwy obraz rzeczywistości. Człowiek nie trafia w sedno istnienia.

„W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:

– Eee tam. Żadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw… To nie dla mnie.

Widzi ją student matematyki:

– Eee tam. Żadnych wzorów, zadań algebraicznych… To nie dla mnie.

Podnosi ją student medycyny:

– O! „Pan Tadeusz”! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.”

Kiedy umysł widzi rzeczy, od razu uczy się je klasyfikować. Tak, aby wykorzystać je do ewentualnych własnych celów. Tak, żeby ulepszyć rzeczywistość. Umysł jest specjalistą od ulepszania rzeczywistości. Ulepsza ją tworząc problemy. A przecież rzeczywistość jest pełna prostoty, jest wręcz bosko prosta i naturalna. Nie ma w sobie wewnętrzych rozbierzności i pomieszania. Właściwie wszystkie problemy zaczęły się, gdy człowiek uświadomił sobie, że może zmieniać rzeczywistość. (zwierzątka nie potrafią tego robić świadomie). Jak umysł to zauważył, zaczął od razu zmieniać (poprawiać) naturę. Cała ludzkość zmienia naturę, próbując ją ulepszyć, nie dostrzegając, że sama w sobie jest czystym przejawem Boga. Umysł wykreował ze swego pomieszania pewną sytuację na tej planecie. Nie trzeba być wielkim wizjonerem, żeby dostrzec niekorzystne skutki działań umysłu w naturze.:)

Patrząc na pewną konfigurację energii i światła o pewnej wibracji – człowiek widzi kamień. To tylko kamień. Właściwie człowiek go w ogóle nie widzi – bo to tylko kamień. Co w kamieniu jest niezwykłego? Widząc kwiaty, człowiek widzi kwiaty. W umyśle przewijają się wszystkie wspomnienia dotyczące kwiatów, nazwa kwiatów, nazwy kolorów – cała świadomość podąża za fikcyjnymi tworami umysłu, wyobrażeniami. Zostaje gdzieś zagubione bezpośrednie uczestniczenie w tym cudzie kwiata. Gdyby odrzucić na chwilę myśli, wyobrażenia, oceny, a po prostu zobaczyć ten splot wibracji z czystą świadomością. Wtedy kwiat nie jest kwiatem, staje się czymś nieokreślonym, pełnym wibracji życia, przejawem miłości wszechświata. Cała rzeczywistość otaczająca kwiat jest częścią tego procesu. Ty również jesteś częścią tego tańca energii. Patrząc na to w ten sposób, świadomość jest zogniskowana na istnieniu. Twoje ciało uczestniczy w tym zdarzeniu, to mistyczna chwila istnienia. Całe to zdarzenie wibruje na swój niepowtarzalny sposób. I Ty możesz być tego świadomy. Poczuć cały ten proces miłości. Jest to totalny proces istnienia…A umysł mówi: „Przecież to tylko kwiat, co w tym ciekawego”. Od razu zamyka drogę do totalnego kontaktu z rzeczywistością.

Jest takie piękne powiedzenie Buddy: „Gdybyś mógł zobaczyć czysto choć jeden kwiat, całe twoje życie uległoby zmianie”. Bardzo trafne słowa. Gdyby choć zobaczyć jedną rzecz poza interpretacjami umysłu, cały pogląd na życie mógłby się zachwiać. Struktury ego i wszelkiej interpretacji mogłyby przestać istnieć. Może nie od razu, jednak nastąpiłby wielki krok w przód.

Widząc, że ktoś kradnie samochód, ego widzi coś bardzo złego. Widzi złożoną formę materii, którą nazywa samochodem. Widzi cudowne skupisko wibracji życia, którą nazywa złodziejem. Widzi pewną akcję, grę energii, którą nazywa kradzieżą. Taka interpretacja wzbudza w ciele wyuczone zachowania. Wtenczas ciało zaczyna generować najróżniejsze rzeczy, zależne od tego, kto jak się nauczyło reagować. Od strachu, do złości. Jak automat. Włącza się program działania. Podobnie dzieje się, gdy nazywamy inną istotę ludzką „wrogiem”. Wtedy pojawia się w ciele napięcie, pełno niskich wibracji. A to tylko zinterpretowana gra światła. Nic mniej, nic więcej.

Mówiąc „gra światła” nie mam na myśli kolejnej interpretacji rzeczywistości. Umysł jest bardzo przebiegły. Przeczytawszy ten tekst, może się stać tak, że wszystko będzie interpretował jako grę światła. Widząc na kolejnym spacerze drzewo powie: „O gra światła… to tylko gra światła, idziemy dalej.” Choć taka interpretacja wydaje się korzystniejsza, ponieważ nie wywołuje w ciele niskich wibracji, to jednak pozostaje wciąż interpretacją. Warto wyjść totalnie ponad słowa i wyobrażenia. Warto zwyczajnie obserwować i być w istnieniu. Trwać w wiecznej chwili teraźniejszej, bez interpretacji i wyobrażeń. Wtedy świadomość cudowności form wibracyjnych pojawi się sama.

—————–

Pojawienie się świadomości dało możliwość świadomego doświadczania całego procesu życia. Nie było już zwierzęcia i świadomości grupowej. Pojawił się człowiek i świadomość indywidualna. Człowiek jest istotą bardzo zaawansowaną. Doświadcza bardzo szerokiego pasma wibracji Boga. Od materii, poprzez świat astralny, mentalny i przyczynowy. Może być świadomy całej różnorodności form istniejących w tych światach. Człowiek to bardzo piękny przejaw Boga. Mogący doświadczać i być świadomym wszystkiego wokoło i samego siebie. To daje ogromne możliwości. Przede wszystkim wolną wolę. W tej chwili umysł posługuje się nią by interpretować i ograniczać samego siebie. Gubi się w świecie astralnym i mentalnym. Zupełnie nie potrzebnie.

Warto zauważyć, jak umysł interpretuje człowieka. Określa go często zwierzę ze świadomością. Wynik ewolucji. Duszę w ciele, czy cokolwiek innego. Warto mieć na uwadze, że to tylko interpretacje i wyobrażenia. Warto dostrzec istotę ludzką z innej strony – jako przejaw Boga. Człowiek jest skupiskiem wibracji, pewnym zogniskowaniem świadomości. Jest pięknym przejawem życia. Jakże inna to interpretacja niż określenia typu: prezydent, ksiądz, hydraulik, biznesmen… te określenia ograniczają czystą istotę ludzką. Zamykają na rzeczywistość. Z poziomu światła nie ma podziału na takie rzeczy. Wszyscy są cudownym przejawem Boga. Istnieniem. Pojęcie tego pomaga wybaczyć i oczyszczać różne zależności karmiczne.

Właściwie człowiek jest częścią natury. Natura to również przejaw Boga. Natura i człowiek nie są oddzielnymi rzeczami. Istota ludzka to natura. Dlatego wszelkie odstępstwa człowieka od natury nie mogą się dobrze skończyć. Wszelkie zaprzeczenia swojej prawdziwej natury nie wyjdą ludzkości na dobre. Człowiek ma cechy zwierzęce – oddycha, je, uprawia seks, śpi, istnieje w na planie fizycznym. To jest naturalna rzecz, zarówno dla człowieka, jak i dla zwierząt. Próbując uciec od swojej „zwierzęcości”, istota ludzka tak naprawdę ucieka od swojej natury. Oddala się od właściwego porządku rzeczy. Dlatego dzisiejszy świat przynosi tyle cierpienia. Dlatego ludzie żyjący w miastach mają tyle chorób i nieszczęść. Jest to dalekie odstępstwo od natury. Cała aktualna cywilizacja jest nienaturalna. Dlatego nie ma co się spodziewać zdrowia, szczęścia i miłości. Gruszki nie urosną na wierzbie. W niskich i pełnych dysharmonii wibracjach nie osiągnie się wysokich wibracji. Tam gdzie ból, nie ma miłości. A przecież naturalność i miłość to czysty przejaw Boga. Miłość jest dla człowieka naturalna. Warto być tego świadomym.

Kiedy istota ludzka uświadomi sobie przyczyny i skutki swoich działań, od razu przejrzy na oczy. Zrezygnuje z czynienia niekorzystnych rzeczy i automatycznie zacznie tworzyć wysokowibracyjną rzeczywistość. Tak na przykład, zauważy, że wybierając nocne kluby i dyskoteki zyskuje rozbicie energetyczne, zmęczenie, kaca, nieprzytomność (nietrzeźwość) i inne niekorzystne rzeczy. Jeśli sobie uświadomi, że to „szczęście”, które dają takie zabawy jest niewspółmierne do strat ciała – wtedy dopiero może z tego zrezygnować. Zrezygnować z chaosu, na korzyść np.: wyjazdu rowerowego z przyjaciółmi. Warto porównać jakość obu przeżyć. Warto sobie uświadomić swoje własne działania. Tylko TY wybierasz, jak się przejawiasz. Czy w harmonii ze wszechświatem, czy zaprzeczasz mu.

Po co tworzyć sobie cierpienie i ból? Umysł jest do tego przyzwyczajony. Ludzie lubią nieświadomie stworzyć trochę cierpienia. Niby od tego życie staje się ciekawsze – nie zamierzam się sprzeczać. Wolna wola :)

Ze świadomego punktu widzenia, nie ma sytuacji w tej rzeczywistości, która by mogła sprawić Ci cierpienie. Cierpienie może powstać tylko na skutek interpretacji umysłu i nieświadomego dostrajania się do niskich wibracji. Po prostu społeczność ludzi nauczyła się otaczać niskowibracyjnymi energiami.

Po pierwsze umysł interpretuje zdarzenia rzeczywistości jako „złe”, lub „dobre”. Te myśli sprawiają cierpienie, lub radość. Kiedy umysł pomyśli, że jest w złej sytuacji, wzbudza negatywne wibracje w ciele. Dlatego czuje złość, smutek, czy lęk. Warto uświadomić sobie, że wszystkie sytuacje są pewną grą wibracji i bez interpretacji umysłu nie są dobre, ani złe. Tylko umysł dzięki swoim interpretacjom nadaje im „ważność”. Tworzy wtedy cierpienie, lub zadowolenie.

Po drugie, nieświadome programy umysłu często kreują niskowibracyjną rzeczywistość, która jest niezgodna z naturą wszechświata. Taka rzeczywistość w większości przynosi ból fizyczny i niewygodę. Nawet bez interpretacji umysłu ciało fizyczne może czuć ból. Człowiek co prawda może się z bólem nie identyfikować, wtedy nie będzie cierpienia. Jednak ból fizyczny nie zniknie z ciała od razu. Jest to skutek niskich wibracji, jakimi otacza się nieświadomie człowiek. Ból i niewygoda są tworzone przez nieświadomy umysł, który ma różne programy destrukcyjne. Te programy każą człowiekowi dostrajać się do niskowibracyjnych przejawów rzeczywistości. Tak ba przykład programem może być nałogowe jedzenie „fastfoodów”. Ten program prowadzi do uszkodzenia ciała. Ból fizyczny nie ma nic wspólnego z interpretacją rzeczywistości. Ma jednak swoje określone wibracje, które różnią się od wibracji naturalnego spokoju i zdrowia.

Warto mieć świadomość wibracji rzeczywistości. Warto też dostrzegać, z czym utożsamia się umysł i jakie tworzy uczucia w ciele.

Gdy człowiek zobaczy, że brak mu kolorowych papierków w kieszeni (pieniędzy), od razu wywołuje w sobie niekorzystne uczucia. Ponieważ umysł interpretuje to jako bardzo złą sytuację. Nauczył się denerwować, kiedy nie ma pieniędzy. Wystarczy tylko spojrzeć na to ze świadomością i z szerszej perspektywy, a zdenerwowanie znika. Ponieważ kto chciałby z powodu papierków wytwarzać w sobie tak niemiłe odczucia?

A jednak tak się dzieje. Ludzie interpretują sytuację oddalenia od papierków, jako sytuację niebezpieczną, ponoszącą za sobą złe konsekwencje. Tworzą w umyśle pełno wyobrażeń i niekorzystnych uczuć: „Co to będzie? Za co kupię jedzenie? Nie osiągnę szczęścia…”. Wyobrażenia.

Rzeczywistość jest inna. Zawsze jest inna. Jest niezmiernie czysta i cudowna. Rzeczywistość po prostu jest, istnieje w nieustannym procesie życia. Formy przychodzą i odchodzą. Cały wszechświat ciągle tańczy. Człowiek nic z tym nie zrobi. Nie ma naprawdę potrzeby czegoś z tym robić. Umysł nie musi nić robić w tej rzeczywistości. (chyba, że chce skomplikować:) ). Wszystko dzieje się doskonale samo i bez popychania. Wszystkie formy ciągle się zmieniają. Umysł nie musi tworzyć przeciwko temu oporów.. Nie musi starać się zatrzymywać form, nie musi starać się uzyskać nowych form. Wystarczy, że człowiek akceptuje tą grę wibracji. Przygląda się jej i płynie razem z nią. Tu można znaleźć wieczne szczęście. Zauważyć ten przejaw Boga z czystego punktu widzenia. Wtedy powstaje radość z samego istnienia. Radość, że jest się w środku manifestacji Boga. Jest się Jego przejawem.

Każda forma odchodzi. Nic nie trwa wiecznie. Przywiązanie umysłu do pewnych przejawów wszechświata rodzi tylko cierpienie. Przywiązanie do rzeczy materialnych, do rozkoszy zmysłowych… Wszelkie przywiązanie ego rodzi cierpienie, ponieważ rzeczy, do których się ego przywiązuje, są nietrwałe. To jest proste.

Formy przychodzą. Kiedy ego ich nie akceptuje, rodzi się cierpienie. Ponieważ ego oczekuje czego innego, nie zgadza się z aktualną rzeczywistością. Tworzy napięcia i cierpienie. Nie chodzi o to, by się poddać i pogodzić się ze swoim „ciężkim losem”. Kwestia w tym, by w ogóle nie interpretować losu jako ciężki. Przyjąć go takim, jakim jest, ze świadomością wibracji danego układu rzeczywistości. Wtedy przychodzi zupełnie inne podejście, zupełnie inna energia. Człowiek otacza się zupełnie innymi wibracjami, co powoduje prawie natychmiastową zmianę formy rzeczywistości. Kiedy człowiek wypełni siebie akceptacją i zrozumieniem -nagle przychodzi inna sytuacja, wszystko się zmienia i staje się w porządku. Zasadniczą kwestią jest tu podejście do tej rzeczywistości. Najkorzystniejsze podejście jest poprzez świadomość i akceptację. Wtedy wszystko co się dzieje, sprawia radość i przychodzi łatwo.

Każda forma jest przejawem Boga. Wszystko jest doskonałe. Cała rozpiętość wibracyjna wszechświata leży w granicach procesu miłości. Wszystko co się mieści w tym uniwersum jest doskonałe. Innej możliwości nie ma. Jeśli byłoby niedoskonałe, lub chaotyczne zapadłoby się i znikło. Jednak wszystko istnieje i to istnieje w doskonałym przejawie życia. Co prawda są różne wibracje. Niskie, utożsamiane z bólem i wysokie, które są źródłem miłości i radości. Jednak każda częstotliwość jest swego rodzaju doskonała. Jest dokładnie na swoim miejscu we wszechświecie. Wszystko jest tak, jak powinno być. Tylko zależy od człowieka, czy to dostrzeże, czy pogrąży się w nieświadomych interpretacjach. Kiedy się pogrąży w interpretacjach, może się dostroić do niekorzystnych wibracji. Może to zrobić, bo ma wolną wolę. Tylko kwestia po co to robić, kiedy można też dostrajać się do czystych wibracji Boga. Warto być tam gdzie jest najkorzystniej. Warto wybrać taki posiom wibracji, który nam odpowiada.

Każda interpretacja umysłu oddala człowieka od doświadczenia totalnego. Zamiast przejawu Boga, człowiek widzi swoje wyobrażenia i nieświadomie zaniża wibracje. Ogranicza siebie. To zupełnie niepotrzebne, dlatego warto to sobie uświadomić. Kiedy przychodzi całkowita akceptacja, człowiek przestaje tworzyć napięcia i wyobrażenia. Zaczyna dostrzegać, że jest dokładnie na swoim miejscu. Wtedy zaczyna widzieć boską rzeczywistość i automatycznie się do niej dostraja. Ma świadomość, że istnieją wibracje o różnych jakościach i ma też świadomość, że może wybrać dostrajanie się do najwyższych poziomów.

Kiedy człowiek jest świadomy całego procesu, jest stabilny wewnętrznie. Nie jest już przemijającymi słowami, jest ciszą pomiędzy nimi. Jest całkowicie świadomy swego istnienia i swego potencjału. Jest dostrojony do przestrzeni Boga. Nic nie wyprowadzi go z równowagi, ponieważ z niczym się nie utożsamia. Nie jest dźwiękami, nie jest hałasem, jest bezkresną ciszą świadomości. Oceanem. Błękitnym niebem. Teraźniejszością.

Przejaw Boga jest tu i teraz. Nie trzeba szukać daleko. Jesteś otoczony radosną grą wibracji, jesteś w niej do końca zanurzony. Uczestniczysz w tym totalnym procesie. Wystarczy sobie tylko to uświadomić i obserwować. Radość i podziw przychodzą same. Jest to tak wielkie i wspaniałe, że nie można tego inaczej nazwać, jak przejaw Boga.

Rzeczywistość jest przejawem Boga. Ty jesteś przejawem Boga. Jesteś światłem i miłością. :)

Gayatri Mantra

 

Czym jest mantra?

Mantra wywodzi sie z tradycji wschodu i jest swego rodzaju modlitwą.

Mantry najcześciej skladają śię z sylab zapisanych w sanskrycie ( jezyku, w którym są napisane święte księgi hinduskie). Sylaby te maja rozne wibracje i wpływają zarówno na otocznie jak i na osobę wypowiadającą (badz śpiewającą) mantry.

Podstawową mantrą jest dźwięk OM (AUM) – odpowiada on wibracjom wszechświata, można powiedzieć Boga.

Mantry są czasem określane jako „mowa Bogów”.

 

Zapis w sanskrycie utrudnia dosłowne tłumaczenia, dlatego może powstać wiele wersji tłumaczeń oraz wiele interpretacji.

 


***

ayatri Mantra
Zapis graficzy:

Zapis w sanskrycie:
Aum Bhur Bhuvah Swah, Tat Savitur Varenyam

Bhargo Devasya Dhimahi, Dhiyo Yo Nah Prachodayat

 

Ogólne (jedno z najprostrzych) tłumaczenie:

 

O wszechmogacy Boże Stworzycielu życia, wolny od wszelkiego bólu i smutku, dający radość i szczęście O wszechobecny Stworzycielu całego wszechświata Otrzymujemy od Ciebie wspaniale oczyszczające światło Sprowadź nasze umysły na właściwa ścieżkę

Słowa te można interpretować na różne sposoby. np.: Bhoor Bhuvah svah, są to symbole.

 

Bhur – oznacza egzystencję, istnienie, naszą planetę ziemię oraz energię życiową.

Bhuvah – absolutna boska świadomość, usuwające iluzję (w tym ból i smutek), niebo

Svah – wszechobecna natura boskości, prawdziwe szczęście, niebiosa

Praktyka wewnętrznego światła

Dzieciństwo jest nazywane przez niektórych świetlanymi latami młodości. Ludzie często kojarzą wczesne dzieciństwo ze światłem. Nawet, jeśli przykre wspomnienia wychodzą na pierwszy plan, to jednak całokształt doświadczeń dzieciństwa wydaje się świetlisty. Kiedy pomyśleć o dzieciach, na myśl przychodzi światło. Dzieci są pełne wewnętrznej jasności. Wyrażają je poprzez swoją spontaniczność i radość.

Małe dziecko nie jest jeszcze świadome procesów zachodzących w materii. Nie potrafi ich nazwać, nie potrafi się z nimi obchodzić. Ma większy kontakt z pierwotnym światłem (duszą) niż z materią. Można powiedzieć, że swoją jaźnią jest całkowicie zatopione w świetle boskości. Trwa przez większość czasu zjednoczone z Nadświadomością. W miarę upływu czasu ten kontakt zostanie przytłumiony poprzez mentalny rozwój – zagłębianie się w materię i tą rzeczywistość. Przez pewien czas dziecko ciągle przejawia w sobie wewnętrzne światło. Jednak im bardziej wkracza w świat dorosłych tym bardziej o zapomina o pierwotnej i wewnętrznej światłości.

Dorośli czasem w ogóle już nie czują w sobie światłości. Można to łatwo sprawdzić – co czujesz myśląc o sobie (swojej istocie, swoim sposobie życia)? Z czym Ci się kojarzy Twoje aktualne życie? Czy jest promienne i świetliste, czy raczej szarawe, a może w ogóle czarne? Warto się przyjrzeć temu wyobrażeniu, ponieważ ono może określać całokształt naszego przejawiania się. Patrząc na swoje życie można zobaczyć światłość lub przytłumienie. Można też określić siebie jako istotę, która tylko w niektórych miejscach ma „światło”, a w niektórych wydaje się być postrzępiona i szarawa. To tylko wyobrażenia, jednak one mogą pomóc zwizualizować (dostrzec) własne wyobrażenie o sobie, a co za tym idzie aktualny całokształt życia. Uświadomienie sobie tego może być połową sukcesu, którym jest diametralna i pozytywna zmiana własnego życia.

Aby dostrzec swoją istotę można siebie wyobrazić w medytacji. Można dla porównania wyobrazić siebie w najbardziej radosnym i wspaniałym okresie życia (np. dzieciństwa). Wtedy można dostrzec różnicę w przejawianiu się. W dzieciństwie, kiedy nie było problemów cała aura człowieka była jasna i promienista. Całe dzieciństwo może wydawać się jasne i lekkie. To właśnie za sprawą spontanicznego przejawiania wewnętrznego światła. W miarę upływu czasu nastąpiły zmiany. Warto zauważyć, jak teraz siebie postrzegamy.

Jeśli czujesz się w pełni świetliście, to nie musisz nic zmieniać, jesteś na dobrej drodze. Twoje życie jest pełne wewnętrznej radości i harmonii. Światło jest w Tobie i w około ciebie. Twoja aura promieniście inspiruje ludzi na około, a oni czują się przy Tobie dobrze i lubią Twoje towarzystwo. Każda Twoja decyzja ma przyczynę w świetle i harmonii. Jakość Twego życia ma tendencję wzrostową.

Jeśli człowiek czuje, że nie w pełni świeci, wtenczas nie przejawia siebie tak, jakby chciał. Czuje się czasem ograniczony i stłumiony. Być może ograniczają go lęki lub inne wyobrażenia. Warto to poobserwować.

Jeśli całokształt jest zupełnie czarny i kojarzy się z ciemnymi kolorami, to być może znak opętania lub depresji. Warto wtenczas zwrócić na siebie szczególną uwagę, ponieważ tak dalej utrzymywany stan będzie się automatycznie pogarszał. Jeśli światopogląd jest „czarny”, wtenczas podświadomie sobie człowiek szkodzi. Większość decyzji, które podejmuje jest ukierunkowana na destrukcję. Warto się z tego uwolnić, ponieważ w miarę pogłębiania tego stanu coraz trudniej będzie się odbić.

Jeśli już wiesz, co może być ewentualnie nie tak z Twoim życiem, warto to poprawić. Można w dość łatwy sposób przywrócić światło do swego sposobu przejawiania się. Wystarczy tylko trochę dobrej woli.

—————————————-

Można użyć afirmacji, przykładowo : „Jestem wypełniony boskim światłem. Moje życie jest pełne światła i miłości. Wewnętrzne światło promieniuje i otacza wszystko wokoło. Ciepłe światło miłości jest podstawą mego życia. Zawsze i wszędzie czuję się świetliście. Otaczam światłem całe istnienie. Boskie światło otula mnie i błogosławi. Wewnętrzne światło daje mi bezpieczeństwo i wsparcie. Moje wewnętrzne światło jest stabilne i piękne… itp.”

Bardziej bezpośrednią praktyką może okazać się świadoma wizualizacja wewnętrznego światła. Warto robić to jak najczęściej. Po pewnym czasie podświadomość będzie umiała utrzymywać wewnętrzne światło bez wysiłku (kiedy się już przyzwyczai). Wtenczas w każdym miejscu i o każdej porze dnia będzie w człowieku wewnętrzne światło, bez względu na to, co by się działo. To światło daje ochronę i utrzymuje człowieka w wysokich wibracjach. Warto ustabilizować swoje wewnętrzne światło, przynajmniej warto spróbować.

Na początek zacznij od medytacji w chwilach spokoju, tak aby można dokładnie zwizualizować cały proces rozświetlania. Kiedy już będziesz czuł się pewniej w tej wizualizacji, możesz się rozświetlać w każdym miejscu (np. w autobusie czy gdziekolwiek).

 

Medytacja rozświetlania wnętrza.

Weź kilka głębokich oddechów i usiądź (lub połóż się) wygodnie. W stanie relaksu skup uwagę na swoim ciele. Na tą chwilę odrzuć wszelkie troski czy niepotrzebne uczucia. Niech będzie tylko ciało i teraźniejszość. Skup uwagę na ciele. Jeśli jakieś miejsce szczególnie przykuwa Twoją uwagę, skup świadomość właśnie na nim i zacznij rozświetlanie od niego. Jeśli nic nie czujesz, możesz zacząć rozświetlanie od samego dołu – od stóp. Wyobraź sobie, że z samego wnętrza Twoich stóp zaczyna świecić delikatne światełko. Obserwuj, poczym zobacz jak staje się coraz większe i większe, coraz jaśniejsze. W końcu całe stopy stają się świetliste. Jak na nie spojrzysz widzisz tylko świetlisty kształt stóp. Promieniują one na wszystkie strony. Teraz można przejść wyżej. Do łydek, kolan, ud. Niech każda część nogi po kolei się rozświetla, dochodząc do stanu kiedy świeci na otoczenie.

Dalej przechodzisz do tułowia. Zaczynasz od bioder (czyli całego rejonu czakry podstawy). W taki sam sposób, najpierw wewnątrz bioder pojawia się lekkie światełko. Poczym zaczyna świecić coraz jaśniej, aż wypełnia swoim światłem całą dolą część ciała. Całe biodra stają się świetliste, promieniując jasno na otoczenie. Przechodzimy świadomością do podbrzusza. (wszystko poniżej już świeci). Tu również zaczyna się rozświetlanie. Po chwili całe podbrzusze promienieje jasnym i ciepłym światłem. Światło to przynosi ukojenie i harmonię. Jest jasne i radosne.

Kolejnym etapem jest brzuch. Powoli się rozświetla i już po chwili świeci jasno na wszystkie strony. Cała środkowa część człowieka jest jasna i świetlista. Widać piękne i łagodnie pulsujące światło. Rozświetla wszystko na około harmonizując przestrzeń.

Dalszą częścią są płuca i klatka piersiowa. Tu tak samo, zaczyna się od środka, poczym cała klatka piersiowa jest świetlista. Każda komórka i cząstka zlewa się w jedno jasne światło, świecąc na około.

Dalej świetliste gardło, ramiona i ręce. Potem cała głowa. Zacznij od wnętrza głowy. Niech światło powoli się wydobywa i rozświetla każdą komórkę głowy. Zauważ jak jest rozświetlany umysł, który staje się jednością ze światłem. Istnieje tylko światło świadomości, które wypełnia wszystko. Zauważ, jak promieniuje radośnie do góry, do wszechświata.

Na koniec możesz wizualizować jak światło rozprzestrzenia się wokoło Twego ciała. Ciało staje się jednością ze światłem, jest całe świetliste i prawie przezroczyste. Jesteś w tej chwili światłem świadomości, promieniujesz na wszystkie strony ciepłem i radością. Zauważ, jak promieniujesz do przodu, do tyłu, na lewo, prawo, do góry i w dół. Cała przestrzeń wewnętrzna i zewnętrzna jest świetlista. Pobądź chwilę w tym stanie, zapamiętaj go. Ciągle będąc świetlistym możesz wyjść z medytacji.

————————————————–

Dalszą praktyką jest utrzymywanie światła w stanie poza relaksem. Wyobrażaj siebie w każdej sytuacji życia, jako istotę świetlistą – promieniującą. Niech każde działanie będzie przepełnione jasnością i świadomością. Postaraj się widzieć jako światło jak najczęściej. Podświadomość nauczy się i będzie mogła utrzymywać stan światła bez świadomego utrzymywania. Póki jednak podświadomość nie nauczyła się jak być świetlista, możesz wizualizować światło jak najczęściej.

Kiedy człowiek czuje się światłem ma zupełnie inne spojrzenie na świat. Pojawia się inny punkt widzenia. Wszystko wydaje się inne, czystsze i jaśniejsze. W tym stanie nic nie jest w stanie Cię wyprowadzić z równowagi. Kiedy nawet pojawi się lęk, nie będzie stanowiło to większego problemu, ponieważ lęk nie jest w stanie stłumić stabilnego wewnętrznego światła. Właściwie ciało będzie całe świetliste, dzięki temu niskie wibracje nie będą na Ciebie wpływały. Co więcej każda rzecz, która będzie próbowała zakłócić czy przyćmić wewnętrzne światło od razu zostanie zauważona.

Rozpalając swoją wewnętrzną jasność człowiek powraca do stanu dzieciństwa, kiedy to świat był jasny, łatwy i lekki. Nie staje się dzieckiem. Jednak sposób odbierania świata staje się bardzo zbliżony do pierwotnego, dziecięcego. Wszystko jest łagodne, jasne i lekkie. Nic nie stanowi problemu. Faktem jest, że to jest tylko uczucie. Jednak to uczucie i przekonanie wpływa na całe życie. Dlatego warto rozświetlić trochę swoją rzeczywistość.

Kiedy wewnętrzne światło będzie stabilne, ludzie mogą to zauważyć. Wtenczas ciało będzie oddziaływało na otoczenie. Mogą się pojawić różne ciekawe zjawiska, takie jak uleczanie, podświadome psychiczne wsparcie, dawanie poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Po prostu wewnętrzne światło będzie harmonizowało przestrzeń wokoło, a wszystkie istoty, które się w niej znajdą mogą odczuć pozytywne skutki jasności.

Budząc w sobie wewnętrzne światło nie udajesz kogoś innego. Powracasz do pierwotnego stanu, w którym zawsze byłeś. Powracasz do swej świetlistej natury. Ciało i umysł dostrajają się do wysokich energii światła i miłości. Stajesz się tym, kim pierwotnie byłeś – światłem świadomości. Powodzenia i wiele światła.

Cisza

Umysł jest doskonałym narzędziem, podobnie jak ciało. Cała istota ludzka tworzy charakterystyczny splot wibracji i energii. Wszystko przenika siebie na wzajem. Ciało, uczucia, myśli. Wszystko to tworzy pewien całokształt istoty ludzkiej. Każda wibracja wpływa na punkt widzenia i sposób postrzegania.

W medytacji umysł staje się wolny od utartych interpretacji i iluzji. Zwalnia, wchodzi w stan lekkości i odpoczynku. Wtedy to jest w stanie dostrzec subtelność wibracyjną wszystkiego, co go otacza. Ciało przechodzi na inny sposób funkcjonowania, jest to stan relaksu. Dzięki temu staje się wrażliwe, delikatne i subtelne. Taki stan umożliwia doświadczanie innych jakości istnienia. Świadomość ograniczana do tej pory iluzjami rzeczywistości wychodzi poza nie. Zaczyna otaczać całe pole istnienia człowieka. Zaczyna dostrzegać rzeczy wcześniej niedostrzegalne. Wgłębia się w subtelną naturę istnienia, wszystko postrzega wyraźniej.

Każda wizja, każde uczucie, każda myśl jest ruchem postrzeganym przez istotę ludzką – ruchem uświadamianym. To najczęściej składa się na doświadczenia medytacyjne. Wszystko co czuje ciało jest ruchem energii. W medytacji czuć to wyraźnie. Każda myśl, wizja, czy uczucie jest również pewnym splotem wibracji w przestrzeni. W medytacji widać to bardzo wyraźnie. Każda informacja znajdująca się w polu świadomości jest ruchem energii. Cokolwiek nie zobaczysz, czegokolwiek nie doświadczysz jest to naturalnym splotem wibracji, który w medytacji jest postrzegany jasno i czysto.

Doświadczeń medytacyjnych jest nieskończona ilość. Jest ich tyle ile ludzi. Każdy czuje przestrzeń na swój sposób. Każdy jest osobliwym i niepowtarzalnym przejawem energii, dlatego doświadczenia się różnią. Mogą być oczywiście podobne, ponieważ punkty widzenia ludzi w danej społeczności są podobne, jednak nie są identyczne. Ludzie o zbliżonym punkcie widzenia mają podobne doświadczenia. Grupa OOBE czuje wibracje wyjścia, Inni widzą opiekunów czy anioły i roztapiają się w ich świetle, Bhakti Jogini czują boskość i miłość do Boga. Jeszcze innym wznosi się kundalini, czy otwiera czakra korony i spływa boska energia. Każdy doświadcza tego, do czego ma predyspozycje cielesne. A właściwie tego, czego chce doświadczać.

Doświadczenia medytacyjne mienią się ogólnie wspaniałością i czystością. Umysł podąża za najbardziej wzniosłymi myślami, przechodząc w przepiękną rzeczywistość. Jednak nie zawsze. Tak na prawdę, w medytacji można doświadczyć wszystkiego. Używa się tu woli by zmienić własne wibracje i doświadczać ich jasno. Jeśli medytujący pragnie doświadczyć światła, doświadcza. Jeśli medytuje się o smutku, całe ciało wchodzi w totalny smutek. Widzi się esencję smutku. Świadomość przesiąka całkowicie tą wibracją. Powstaje mistyczne doświadczenie smutku (czy cierpienia). Popularne w niektórych kręgach.

Każda medytacja, w której występuje jakikolwiek ruch jest względna. Świadomość dostraja się do tego ruchu (doświadczenia) stając się totalnie doświadczeniem. Cała rzeczywistość przyjmuje jedną określoną barwę. Świadomość zmienia totalnie punkt widzenia. Wizje medytacyjną czuć w całej swej istocie. Jest się wizją medytacyjną. Dlatego wszelkie doświadczanie w medytacji wywierają tak duży wpływ na człowieka. Cała rzeczywistość ulega przemianie. Taka medytacja jest bardzo skuteczną techniką zmiany całej istoty. Nowy punkt widzenia zapada w pamięci, staje się częścią istoty ludzkiej.

Mimo to nadal jest do doświadczenie, które totalnie pochłania świadomość. Zamyka w pewnym kręgu wibracji. Nadal są wizje, nadal są doświadczenia. Często nadal jest ten, który doświadcza, pojęcie „Ja”. Wszystko zależy od człowieka i indywidualnego doświadczenia. Warto na to zwrócić uwagę.

Co jest poza tymi doświadczeniami? Co jest poza światłem, wibracjami, materią… czy istnieje coś poza tym wszelkim ruchem energii?

 

Medytacja ciszy:

Usiądź lub połóż się wygodnie. Miej półotwarte oczy, tak by widzieć trochę przestrzeni fizycznej. Zastanów się, czego chciałbyś doświadczyć. Czego podświadomie oczekujesz od medytacji. Czego doświadczałeś wcześniej i chcesz powtórzyć. Te wszystkie pytania pozwolą Ci dostrzec Twoje doświadczenia. Być może przyjdzie zrozumienie, że wszelkie stany medytacyjne wywołałeś własną wolą (lub podświadomą chęcią). To jest całkiem naturalne. Obserwuj ten ruch energii myśli i skojarzeń.

Teraz wejdź w stan czekania. Popatrz, jakie pierwsze doświadczenie przyjdzie podczas tej medytacji. Obserwuj całą przestrzeń, każdy moment ciała i rzeczywistości. Czuj wewnątrz ciało i materię na zewnątrz. Co pierwsze się pojawi? Zależnie od przyzwyczajenia. Być może pierwsze przyjdzie czucie ciała. Radosna wibracja światła i życia trwająca w ciele. Dalej może przyjść zmiana punktu postrzegania rzeczywistości. Świadomość może przenieść się na inny punkt postrzegania.

Cokolwiek poczujesz, obserwuj to. Uświadom sobie, że to właśnie istnienie w tej przestrzeni. Nie jest tą przestrzenią, ale istnieje na jej tle. Jeśli podążysz za wizją, czy odczuciem, utożsamisz się z nim. Cała rzeczywistość stanie się doświadczeniem. To też jest w porządku. Jednak tym razem spróbuj dostrzec tą przestrzeń tła, na której odgrywa się to wszystko. Uświadom sobie to, co pozwala wszystkiemu istnieć. Uświadom sobie tą ciszę, która pozawala na wszelki ruch energii doświadczenia.

Być może zauważysz, że ta cisza tła jest totalnie nieruchoma. Jest to niezmienny i trwający moment świadomości, na tle którego rozgrywa się wszelki ruch doświadczeń. Sama w sobie nie ma nic. Jest czysta. Przestrzeń świadomości, bez której nic by nie istniało. Przestrzeń dająca miejsce na wszelki ruch wibracji. Twoje źródło. Wtedy przychodzi cisza.

Nie musisz wchodzić w tą przestrzeń, czy roztapiać się w niej. Jakkolwiek zrobisz będzie to ruch odbywający się na jej tle. Nie musisz burzyć ciszy. Nie musisz nawet wychodzić z medytacji. Jakkolwiek wyjdziesz, ta cisza nadal będzie tłem. Przestrzenią wszechświata.

Ta medytacja być może nie przynosi wspaniałych doświadczeń. Nie iluminuje, nie sypią się iskry. Jednak jeśli raz to dostrzeżesz wszystko może stać się inne. Wszystko może od tej pory wibrować radością samego przejawiania się. W tle pozostawać świadomość totalności przestrzeni, na której tle rozgrywa się proces życia (wraz ze wszystkimi swoimi doświadczeniami). Nie jest już ważne czego doświadczysz – Nie jesteś doświadczeniami. Doświadczenia są tyko ruchem, który przemija. Owszem przynoszą szczęście (czy smutek w zależności od wyboru), jednak same w sobie nie są totalnością.

Raz dotykając świadomości wszystko staje się inne. Przychodzi wielki luz istnienia. Odpoczynek. Jesteś totalnością wszechświata, zawsze nim byłeś i będziesz. Jesteś przejawem miłości, przejawem istnienia na tle ciszy. Możesz więc robić wszystko, to nie ma wpływu na przestrzeń. Jesteś bezpieczny w tej miłości.

Medytacja oddechu – odkryj jaźń

Oddech jest esencją życia. Stanowi swego rodzaju pomost między ciałem fizycznym, a ciałami duchowymi. Dzięki niemu człowiek jest cały czas w kontakcie z całym światem. Umysł ma kontakt z ciałem. Przy wdechu ciało wypełnia się świeżą energią, przy wydechu ciało opuszcza przemieniona forma tej energii. Dzięki oddechom człowiek cały czas uczestniczy w wymianie energii życiowej. Dlatego skupianie się na oddechu tworzy potężną technikę medytacyjną, która była znana od zamierzchłych czasów.

Celem tej medytacji jest doświadczenie swojej wewnętrznej jaźni. Doświadczenie swego istnienia. Niby nic wielkiego, każdy z nas przecież istnieje. Jest człowiekiem. Każdy żyje, je, oddycha, rozmawia, myśli. Każdy istnieje. Ale nie każdy czuje, że istnieje. Nie każdy wie, że jest częścią totalnego procesu istnienia wszechświata i może tego doświadczać świadomie. Większość interpretacji swego istnienia pochodzi z umysłu -to wszystko są wyobrażenia na temat istnienia. Wyjdź ponad wyobrażenia, a doświadczysz czystego istnienia. Na początek zarezerwuj sobie godzinę wolnego czasu i wolną przestrzeń. Na godzinę porzuć cały mentalny chaos tego świata. Znajdź bezpieczne miejsce, w którym Ci nikt nie przeszkodzi, wyłącz telefon, poczuj się całkowicie bezpiecznie. Zostaw wszystkie problemy i troski za sobą. Nie będą Ci potrzebne. Zostaw za sobą cały szum mentalny. Niech Twój umysł będzie czysty i lekki. Niech Twoje ciało fizyczne będzie czyste i świeże.

Usiądź wygodnie tak, aby kręgosłup był wyprostowany. Możesz też leżeć, jednak wtedy możesz zasnąć. To nic złego. Nawet warto czasem robić tą medytację przed snem. Wtedy zaśniesz w błogim poczuciu istnienia.

Weź kilka głębokich oddechów. Oddychając nabieraj czystej i jasnej energii życia. Możesz zamknąć oczy. Po czym rozluźnij ciało. Skupiaj się i w raz z każdym wydechem rozluźniaj, odpuszczaj poszczególne części ciała. Począwszy od stóp, poprzez łydki, kolana, uda, biodra, brzuch, klatkę piersiową, ramiona, szyję, żuchwę, usta, oczy, czoło. Zwróć uwagę szczególnie na twarz. To ona nosi w sobie najwięcej napięć. Niech z każdym wydechem następuje całkowite rozluźnienie.

Teraz właściwa część medytacji:

Zogniskuj świadomość na swoim oddechu. Poczuj jak powietrze wpływa do płuc i odpływa. Poczuj jego falowanie. Niech nie będzie nic, prócz doświadczenia oddechu. Skup się na tym procesie. Nie popychaj, nie wymuszaj, niech oddech płynie sam. Obserwuj. Ciało oddycha samo. Z oddechu można przenieść łatwo uwagę na swoje pole wewnętrznej energii. Spróbuj zaobserwować cały proces oddechu. Nie tylko poczuć powietrze w płucach, ale również całe oddychające ciało. Jeśli Ci się uda poczujesz prawdziwe, żyjące pole energii. Poczujesz energię wewnętrzną ciała, które oddycha. Poczuj cały ten proces oddechu. Nie oceniaj, nie interpretuj, tylko czuj. To całe pole życia jest bardzo spójne. Nie dziel w umyśle ciała na poszczególne części. Doświadczaj całości wewnętrznego istnienia.

Teraz czas na doświadczenie jaźni, istnienia. Zadaj sobie pytanie: „Kto oddycha?”

To pytanie może mieć wyzwalającą moc. Kieruje ono uwagę na wewnętrzne źródło świadomości. Możesz to poczuć od razu. A może minąć trochę czasu (praktyki).

Kiedy czujesz wewnętrzne pole energii, czujesz oddech życia, stajesz się oddychającym ciałem i nagle zadajesz umysłowi pytanie: Kto oddycha? – Może się stać zadziwiająca rzecz. Możesz nagle zobaczyć całe istnienie w innym wymiarze. Nie będzie już utożsamiania się z ciałem, uczuciami czy myślami. Zostanie samo istnienie. Samo pole życia. Twoja świadomość zogniskuje się na samym istnieniu, staniesz się jaźnią. Pytanie to kieruje do źródła, do bezpośredniego doświadczenia. Ponieważ umysł nie może znaleźć tego kto oddycha, następuje zmiana postrzegania. Nie jest już szukającym, a obserwującym. TY jesteś TYM.

Możliwe jednak, że umysł spróbuje Ci odpowiedzieć na różne sposoby. Będzie tworzył wyobrażenia: Poda Ci twoje imię, poda Ci wyobrażenie Twego ciała, pokaże Ci wyobrażenie człowieka… jednak to ciągle będą interpretacje umysłu. Nie warto się nad nimi zastanawiać i w nie wchodzić. Te wszystkie wymysły nie są Twoją prawdziwą istotą. Nie są istnieniem. A kto naprawdę oddycha? Co oddycha? Te pytania nakierują Cię na źródłowe pytanie: „Kim Jestem?” Tym samym skierują Cię do źródła istnienia.

Czując pole życia, będąc istnieniem, sprawdź kim lub czym jesteś. To pytanie poprowadzi Cię w głąb własnej istoty. W głąb istnienia. Wzniesie Cię ponad mentalne interpretacje, staniesz się jaźnią. Być może odkryjesz tą przepiękną wolę życia, jaką są wypełnione wszystkie stworzenia. Tak jak i wszechświat żyje, tak i Ty żyjesz. Możesz to sobie uświadomić stając się jaźnią. Kiedy to sobie uświadomisz, poczujesz życie na zupełnie inny sposób. Będziesz przejawem czystego procesu miłości, uczestniczysz w świetle istnienia. To piękna i błoga chwila. Wydaje się przepełniona światłem i cudownością. Samo istnienie jest fascynujące.

Aby wyjść z medytacji możesz stosować klucze wyjścia:

„Kiedy doliczę od 1 do 5, otworzę oczy, będę wypoczęty i przebudzony”

…1…2…3

„Otworzę oczy, będę wypoczęty i przebudzony”

…4….5

Otwierasz powoli oczy i cieszysz się życiem.

Ta medytacja może być dla Ciebie wyzwalającym doświadczeniem. Może się okazać, że już nic nigdy nie będzie takie samo. Zaczniesz dostrzegać we wszystkim cudowny przejaw boskiego istnienia. Uświadomisz sobie, że przez tą istotę, którą jesteś, wszechświat doświadcza siebie. Uczestniczysz w całym procesie, który jest utrzymywany przez miłość. Możesz mieć świadomość istnienia. To wyzwalające doświadczenie.