Archiwa autora: Admin

2.16 Bariery „ja” osobowego

Budzę się, kieruję umysł ku Tobie, czuję jak opadają, odchodzą w nicość bariery „>ja”> osobowego, ta specyficzna ważność, poczucie bycia kimś i widzę jasno jak tamują one dopływ Twojej czystej i świeżej miłości. Ona zjawia się natychmiast, gdy opadną. Co mogę powiedzieć, jestem teraz tak szczęśliwy Twoim szczęściem a wszelkie trudne dotąd problemy rozwiązują się same. A raczej to Ty je rozwiązujesz. Dziękuję Ci za to ukochany Baba.

Przed laty w Indiach powiedziałeś mi abym ćwiczył otwarcie na ludzi, podczas medytacji mówił im, że ich kocham i otwierając się przyjmował to samo. Podczas medytacji czułem jak opadają bariery ego i to nawet nie wtedy, gdy sam mówiłem komuś, ze go kocham, ale gdy wyobrażałem sobie, że stają przede mną i wypowiadają te dwa cudowne słowa.

Zauważyłem jak umysł był wystraszony, jak tworzył masę pytań i wątpliwości, „co oni chcą uzyskać ode mnie”>, „>co się za tym kryje”>. Obserwowałem wypływające lęki aż w końcu zacząłem śmiać się sam z siebie. Kiedy wreszcie znikła ta gra umysłu opadło mnie poczucie bezbronności i poczułem się jak nagi pośród ludzi.

Czy mógłbym Cię Mistrzu prosić dziś o komentarz do tego ćwiczenia?

Tak. To bardzo dobre ćwiczenie, pomaga uwolnić się od wielu barier przeszkadzających w swobodnym przepływie miłości. Nabyliście ich w tym i poprzednich żywotach. Gdy ktoś was zrani, zawiedzie oczekiwania i nadzieje, skrzywdzi, wtedy zamykacie się w sobie i wznosicie wokół mury. Jest to czyn w samoobronie jednak niesie ze sobą konsekwencje w postaci tłumienia samych siebie, dobra, które macie wewnątrz. Stąd wniosek, że od czasu do czasu warto oczyścić się z podobnych blokujących energii. Poproście wewnętrznego Mistrza aby przeprowadził was bezpiecznie przez ten proces. Dbajcie w nim o równowagę wewnętrzną. 

Równowagę?

Tak. To taki stan umysłu, spokój, radość. Kojarzy ci się z czymś? 

Tak Mistrzu, kocham twoje żarty.

Gdy już nieco uspokoicie umysł poproście Boskość by wam towarzyszyła podczas medytacji, towarzyszyła i kierowała wami. Później wyobraźcie sobie, że zbliżają się do was po kolei znajomi, bliscy, krewni, potem także nieznajomi. Każdemu mówicie „kocham cię” i każdy z nich odpowiada wam „kocham cię”. Trwajcie w spokoju i miłości, dopuścicie do siebie, że to co słyszycie jest prawdą. Bez podtekstów, bez ukrytych intencji.

Kolejny krok to wyobrażenie sobie, że staje przed wami Boskość. Mówicie „kocham Cię” i słyszycie jak Ona mówi do was to samo. I wierzcie, że jest to prawda, czysta prawda wszystkich prawd.

Ćwiczenie kończymy kilkuminutową medytacją w spokoju, bez myśli o tym, co się wydarzyło. Pozostańcie w spokoju i z miłością.

Ta medytacja przynosi wiele błogosławieństw. Ćwiczcie często. 

[…]

Inna odmiana tej medytacji polega na wyobrażeniu sobie, że każdy napotkany człowiek, znajomy lub nie, jest aniołem. Samym dobrem i miłością. Spróbujcie tego, zobaczycie jak zaraz zmieni się wasz stosunek do innych. Uśmiechajcie się i mówcie miło do każdego. Dostrzegajcie w nim same pozytywne cechy. Ale nie wtajemniczajcie go w nasze sekrety. Korzystajcie z błogosławieństw, które przynosi kontakt z miłością i dobrem i integrujcie je z codziennym życiem. To jest dla was najważniejsze. Miłość jest wszędzie. Miłość jest Wszystkim. Życie to Światłość.

Ćwiczcie często. 

[…]

Usiadłem na chwilę do medytacji i zacząłem wyobrażać sobie, że ludzie, którzy mnie otaczają, są aniołami. Nie mogłem przecież przepuścić okazji nauczenia się czegoś wartościowego. Cudowne ćwiczenie. Zaraz rodzi się we mnie chęć do pomocy ludziom, współdziałania, uśmiechania się, wiele miłych, bardzo miłych uczuć. Przychodzi radość a znikają smutki.

Po chwili przyszedł wyraźny obraz. Klucz do konserw, kiedyś były takie konserwy z sardynkami a do każdej był dołączony klucz z grubego drutu. Mistrzu co to znaczy?

To proste? Uśmiechnij się. Uśmiechnij się czytelniku. Zainteresowanie tematem jest dobre, ale twoja radość jest lepsza. Przerwij na chwilę czytanie i uśmiechnij się do Mnie. Ja jestem. Jestem Miłością. Każdego dnia kiwam do ciebie zza cienkiej kotary Niebios. Uśmiechnij się.

Ryby to dla ciebie symbole egoistycznych cech. Nosicie je w sobie mocno otulone innymi energiami, jest to coś na podobieństwo konserwy. Opisana medytacja otwiera i oczyszcza takie stany. Jest jak klucz do konserw? Jasne? 

Dziękuję Ci Mistrzu za doskonałe wyjaśnienie. Dziękuję ci Baba, czym mógłbym Ci się odwdzięczyć za Twoją dobroć, bo bardzo chciałbym.

Dobrze, mów że mnie kochasz i słuchaj co mówię do ciebie. Tak lubię słuchać jak ludzie wymawiają to cudowne słowo.

To, co płynie z mego serca ku Tobie starczy za wiele słów i mimo iż istnieją bariery, proszę przyjmij moją skromną miłość do Ciebie taką, jaką jest mój drogi Mistrzu.

2.15 Praca fizyczna

Drogi Mistrzu, o czym porozmawiamy w ten piękny wieczór?

Dziś porozmawiamy o konieczności pracy fizycznej. Jest ona przeciwwagą dla wysiłku umysłowego i dzięki niej dzieje się w was wiele przemian. Po pierwsze życie jest łaską i praca jest łaską Najwyższego. Bądźcie wdzięczni, za to, że możecie pracować. Traktujcie to co robicie jako okazję do zwrotu ku wyższym wartościom, okazję do jednoczenia się w miłości z Miłością. Podziękujcie Nauczycielowi za możliwość pracy.

Po drugie ofiarujcie Jemu owoce tego co robicie i dbajcie o to, by się z nimi nie wiązać. Nie poszukujcie nagród materialnych ani żadnych innych, nie myślcie o tym co dostaniecie w zamian.

Mistrzu, w takim razie o czym mamy myśleć podczas pracy?

Myślcie o Miłości i ku Niej się kierujcie sercem, umysłem, duszą. Myślcie, że to kochająca Boskość działa waszymi rękami. Wyobraźcie to sobie bardzo realnie. Uśmiechajcie się do Boga gdy pracujecie. Wyobrażajcie sobie, że jest tuż obok was i patrzy z miłością na was i to co czynicie. Zaraz zobaczycie zmiany w waszym podejściu do tego co robicie.

Wydaje mi się, że Twoje wskazówki mogą zrobić wrażenie dość niepraktycznych. Oczywiście na pierwszy rzut oka.

Tak, a co ty byś powiedział o nich? 

Cóż, wiem z praktyki, że są po prostu genialne. Nie wszystko miałem okazję już wprowadzić w życie, ale niektóre rzeczy dawały zaskakujące rezultaty. Rzeczywiście zaraz robi się bardzo przyjemnie, praca nie męczy jak zazwyczaj, jest więcej radości no i miłości także. Dziękuję Ci Mistrzu za Twoje słowa.

Podczas pracy, czuje jak przez ciało i ręce płynie energia a na sercu robi się tak miło i słodko. Tak jak zawsze, gdy jesteś w pobliżu.

Chyba najtrudniej jest nie przywiązywać się do owoców pracy. Te myśli wciąż powracają. Co robić z nimi?

Nie czynić z nich problemu, po prostu nie rozwijać, nie podążać za nimi. Skupić uwagę na czynnościach, skupić się na Boskości. Jak najbardziej praktycznie. Ćwiczcie i zmieniajcie się.

Ofiarowujcie wyniki pracy Stwórcy. A gdy to uczynicie, bądźcie konsekwentni, one już nie należą do was. Pilnujcie tego. Nie wiążcie się z niczym. Nie wiążcie się z nikim. Wiążcie się jedynie z kochającą Boskością.

[…]

Mistrzu, często w pracy dużym problemem, przynajmniej dla mnie, są natarczywe myśli. Duży wysiłek powoduje zwykle duże nasilenie myślenia. Czasem nie są to wcale przyjemne stany.

Przychodzą i mijają. Kieruj się ku Bogu. Powinniście z czasem poradzić sobie z nimi. Stały wysiłek skierowany ku skupieniu na najwyższych wartościach przyniesie owoce. Będziecie coraz silniejsi duchowo. Praca ćwiczy mięśnie ale także, gdy skupiacie się na Bogu i pokonujecie trudności daje wam siłę duchową, wzmacnia charakter i pozytywne nawyki.

Aby wzmocnić to co w was dobrego powtarzajcie Imię Pana. Mantry zawierające Imiona Boskie maja ogromną moc. I bardzo pomogą w stanach, które uznajecie za cięższe. Om Namah Shivaja. Om Namah Rama. Starożytna Gayatri. Korzystajcie z tych wypróbowanych przez stulecia metod pracy duchowej.

Zwracajcie się do Stwórcy z miłością, z modlitwą, z prośbą aby towarzyszył wam w pracy i wykonywał ją z wami i za was. Uczcie się jak to jest kiedy się pracuje razem z Nim. Nauczcie się nowego sposobu działania. Nauczcie się współpracy z Miłością.
Wkładajcie serce w pracę. Wkładajcie w nią miłość.
Całe życie spędzacie w ogrodzie Stwórcy. Wszędzie, aż po horyzont rozciągają się Jego włości. Pracujecie więc zawsze u Niego. Pracujcie więc dla Niego, nie dla siebie. Pracujcie dla Miłości. Pamiętajcie o tym.

[…]

Mistrzu, wielu ludzi nie lubi tego co robi. Praca nie jest dla nich łaską, to znaczy jest ale nie odczuwają tego.

Można zmienić ten stan rzecz, stały wysiłek według zasad podanych powyżej przyniesie z czasem dobre i bardzo dobre efekty. Jeśli nie jesteście w stanie zmienić warunków, proście aby zmienił się wasz stosunek do tego co robicie. Unikajcie negatywnych stanów emocjonalnych. Unikajcie negatywności, kierujcie się ku dobru. Z czasem jasno dostrzeżecie efekty swych wysiłków. Ale nie przywiązujcie się również do widzenia skutków. Idźcie dalej, widzenie i doświadczenia, które zbieracie nie są tak wartościowe jak miłość i droga ku Stwórcy.

Nauczcie się widzieć, wyszukiwać i dostrzegać wszelkie pozytywne aspekty sytuacji, w których się znaleźliście. Poproście Miłość, by wam pomogła, przecież nie odmówi. Nie odmawia nigdy. Jeśli macie z tym problem, poproście Miłość by zmieniła wasz stosunek do pracy, do wszystkiego co robicie. Poproście też by nauczyła was pracować z miłością i oddaniem. Pracujcie z miłością, nawet najbanalniejsze czynności są okazją do zwrotu ku Stwórcy. Każdy najdrobniejszy gest, każdy oddech może być pieśnią miłości, cudowną ofiarą na ołtarzu dnia.

Praca kojarzy się zwykle z korzyściami materialnymi, ale nie jest to dobre podejście, ponieważ wiąże ze sprawami świata. Dobra praca to taka, która jest spełniana jako ofiara dla Najwyższego, dar serca Jemu poświęcony, bez przywiązywania się do jej owoców. Nie pracujcie dla pieniędzy, to błąd.

Pracujcie z miłością. Pracujcie dla Miłości.

[…]

Wziąłem się dziś za zmywanie podłogi. Było cudownie. Nigdzie się nie spieszyłem ale praca szła szybko. Zwracałem się w trakcie do Miłości, wyobrażałem sobie, że podłoga, stary ręcznik, którego używałem, wiadro z wodą to wszystko formy Boskości. Czystej, świetlistej Boskości. I że dotykam Jej dłońmi, delikatnie i z miłością. To było po prostu cudowne uczucie. Potem dodałem do tego pocałunki, tak jakbym miał przed sobą żywego Stwórcę i całował Go w policzek. I robiło się jeszcze milej. Po prostu była radość a z nią miłość. Kiedy pracuje się „tak jak zawsze” to podążamy utartymi koleinami i stąd bierze się tez zmęczenie. Kiedy zwracamy się z ciepłymi uczuciami ku Miłości jest po prostu cudownie.

2.14 Przemiana

Mistrzu chcę ci dziś podziękować za Twoją bliskość i czułą miłość, która stale mi towarzyszy. O czym porozmawiamy dzisiejszego wieczoru?

Większość z was poszukuje w życiu satysfakcji, miłości i szczęścia. Jednak nawet nie wiecie o tym, jak wiele barier dzieli was od czystego i pełnego odczuwania zadowolenia, radości i miłości. Wydaje się wam, że każde dziecko przychodzące na świat jest czystą kartą, na której, w idealnej sytuacji kochający rodzice zapiszą rzeczy wartościowe i budujące.

Wasza cywilizacja bardzo niewiele wie o działaniu energii subtelnych. Jesteście zanurzeni w ich polu i przez cały czas przetwarzacie je przez ciało i umysł.
Społeczeństwo ma wpływ na człowieka już od chwili narodzin. Jego energie, jego problemy w niewidzialny sposób oplatają rodziców, wnikają w młode ciała i umysły. Kształtują w ten sposób myślenie i wrażliwość człowieka. Gdy dorastacie już sami macie kontakt z energiami „świata” i wasz stan wewnętrzny jeszcze się ugruntowuje.

Rozumiecie już, że palenie papierosów przez matkę w okresie ciąży czy picie alkoholu może zagrozić zdrowiu dziecka. Nie rozumiecie jeszcze, że kontakt z niektórymi energiami jest równie niszczący dla kształtujących się umysłów i psychiki. Powinniście bardziej zwracać uwagę na to, aby mieć kontakt z pozytywnymi energiami i treściami. Unikać agresji, przemocy i wszelkich negatywnych treści.

W wieku dorosłym żyjecie już z obciążeniami nałożonymi przez rodziców i społeczeństwo a także własnymi, które przenieśliście przez śmierć i narodziny. Jeśli chcecie się rozwijać i zmienić własne życie to jedyna dobra droga wiedzie poprzez zwrot i oddawanie się Boskiej Miłości. Konieczny jest wasz świadomy wysiłek ku miłości i dobru. Prawdziwe zmiany w was będą się odbywały w ciszy. Dokona ich sam Stwórca. 

Czy mógłbyś wskazać, które elementy naszego zachowania są najważniejsze dla tej przemiany ku Tobie?

Będą to na pewno medytacja w skupieniu i z miłością do Stwórcy, dążenie do pozytywnych zmian skłonności i charakteru oraz unikanie negatywności w jej różnych formach. 

Mistrzu, mówisz o medytacji z miłością, jak powinna ona wyglądać?

Jest wiele technik, najprostsza to zbliżenie się do Boskości w takiej Postaci, którą najłatwiej pokochacie i okazywanie Jej miłości i oddania. Miłość to czułe słowa, to zbliżanie się, dotyk, przytulenie do przyjaciela, to jednocześnie szacunek płynący z wiedzy z jak wielką Wartością mamy do czynienia. W tej medytacji łączymy się ze Źródłem wszelkich wartości więc i nasz stosunek do Niej powinien być odpowiedni.

Druga sprawa, o której wspomniałeś to pozytywne zmiany charakteru.

Wysiłek skierowany ku dobru. Starajcie się w każdej sytuacji i w każdym człowieku widzieć dobro i tylko dobro. Unikajcie patrzenia i rozważania tego, co uważacie za zło. Zwracajcie się do wszystkich jako do przejawów dobra, niezależnie od tego, kim są. Starajcie się czynić dobro, dzielić się z innymi, wspierać potrzebujących i czyńcie to wszystko dla kochającego Stwórcy, rozumiejąc, że pracujecie w Jego Boskim ogrodzie. Czyńcie wszystko z uśmiechem i radością. Czyńcie dobro dla największego i najbardziej kochanego Dobra.

Droga miłości ma to do siebie, że sama będzie rozwijać się przed wami ukazując kolejne kroki. Zaufajcie miłości. Oddajcie się Jej. A cała reszta zostanie ułożona bez waszego wysiłku. 

Mistrzu, ostatni punkt, o którym wspomniałeś to unikanie negatywności.

Nie patrzcie na zło. Unikajcie przemocy w myślach, słowach i czynach. Nie mówcie o nikim źle. Nie mówcie do nikogo źle. Unikajcie gniewu. Ograniczcie ilość oglądanych programów w telewizji i starannie dobierajcie ich jakość. Dobierajcie programy, które oglądają wasze dzieci, uważając aby ich umysły nie nasiąkały przemocą, agresją i arogancją. Unikajcie mówienia źle o kimkolwiek, niezależnie od tego, kim jest i co czyni. Mówcie pozytywnie. Myślcie pozytywnie. Zamieńcie smutek na uśmiech. Unikajcie skupiania na problemach. Skupiajcie się na rozwiązaniu. Kochająca Boskość jest Rozwiązaniem. Poproście Stwórcę każdego dnia aby pomógł wam w tym procesie. 

Niektórzy z nas są bardzo gorliwi we wprowadzaniu zmian.

Gorliwość jest dobra, ale miłość jest lepsza. Unikajcie niecierpliwości. Zastąpcie ja słodkim oczekiwaniem na dobro, które przyjdzie od Stwórcy. Własnymi siłami nie jesteście w stanie zrobić zbyt wiele.
Dlatego oczekujcie w oddaniu i zaufaniu na działanie Miłości. Kierujcie się ku Niej każdego dnia, każdej chwili. 

Na drodze często popełniamy błędy i potykamy się.

To naturalne i nawet potrzebne. Błędy uświadamiają wam własną niedoskonałość i konieczność zwrotu ku kochającej was Doskonałości. Każdy dostrzeżony błąd jest jak cień, który wskazuje kierunek światła. Odwracajcie się od cieni i idźcie ku Światłości. Stale i bez zatrzymywania się. Nie rozważajcie błędów, one nie są takie ważne jak czas poświęcony miłości i duchowej drodze. Skupcie się na rzeczach najistotniejszych a resztę pozostawcie z miłością i najlepszymi intencjami swojemu losowi. 

2.13 Dlaczego Bóg pozwala na tyle nieszczęść na Ziemi?

Mistrzu, często spotykam się z pytaniem skoro Bóg istnieje to, dlaczego na Ziemi jest tyle głodu, chorób, nieszczęść i wojen?

To pytanie słychać każdego dnia w każdym zakątku świata. Moja odpowiedź jest następująca:

Nie potraficie się dzielić i dbać o siebie nawzajem, zewnętrznie jesteście zbyt daleko od Miłości. Gdy zmienicie ten stan rzeczy zmniejszy się ilość niesprzyjających wam wydarzeń, głód i wojny znikną. Prawo przyczyny i skutku będzie działało wtedy zgodnie z waszymi planami i zamierzeniami a nie jak dziś przeciw nim. Dzisiaj wydarzenia, które uznajecie za złe są skutkami waszych własnych czynów i mają za zadanie skierować was na dobrą drogę.

Macie siły i środki aby pomagać innym, nakarmić głodujących, stworzyć im warunki do nauki, rozwoju, spokojnego i dobrego życia. Ale wolicie myśleć o sobie, o własnych majątkach, „własnym” rozwoju i szczęściu, zaspokajaniu pragnień. Dlatego ten świat wygląda tak jak wygląda. Oskarżacie Boskość, o to że stworzyła świat który wam nie odpowiada, tyle na nim bólu, cierpienia i „zła”. Ale też sami nie chcecie nic zrobić aby to zmienić. Skoro jak twierdzicie, ten temat jest dla was tak ważny dlaczego WY się nim nie zajmiecie? Ja z pewnością wam w tym pomogę.

Zacznijcie zmiany od samych siebie. Od serca, w którym mieszka Bóg. Znajdźcie Go i Jego miłość a potem uczcie się kierować Nią w życiu. Jest bardzo wiele do zrobienia. Wielu głodnych oczekuje na posiłek, wiele dusz oczekuje na światło miłości. I Ja je przekażę dzięki wam. Jestem gotów. To wy zmienicie ten świat. Wtedy zobaczycie jak czuła i troskliwa jest kochająca Boska Matka. Poczujecie w sercu Jej miłość i radość z dzielenia się. I przestaniecie raz na zawsze oskarżać Mnie, a zaczniecie kochać.

Jeśli naprawdę chcielibyście rozwiązać problemy tego świata macie na to siły i środki. Wszystkiego jest w obfitości dla wszystkich. Tylko działać. Znacznie wygodniej jest jednak oglądać się i szukać winnych. Nie szukajcie winnych, ta sytuacja jest wyzwaniem dla z was. 

Wydaje mi się, że rządy i politycy nigdy się na to nie zgodzą.

Dziś możesz mieć taka opinię, ale prawda jest inna. Władza polityczna stanowi koncentrację zbiorowej władzy społecznej. Wybierzcie takich polityków, którzy się zgodzą a co więcej przeprowadzą pożądane zmiany. 

Mistrzu to chyba nie jest realne.

Wprost przeciwnie. Zmiany leżą w waszym zasięgu. Nawet jeden człowiek może zrobić wyłom w murze milczenia wokół troski o innych. To najbardziej wartościowa dziedzina działalności tak społecznej jak i politycznej. Za jednostką pójdą następni. 

Wydaje mi się, że ludzie nie wybiorą nikogo, kto nie przyrzeknie np. obniżki podatków, powiększenia świadczeń socjalnych, konkretnych korzyści dla naszego społeczeństwa.

„Naszego”, tak wciąż „naszego”. W ten sposób dotarliśmy do Mojej pierwotnej odpowiedzi. Tak naprawdę los innych interesuje was jedynie w znikomym stopniu. I to jest jedna z najpoważniejszych przyczyn głodu, nieszczęść i wojen na Ziemi. Zmiana tego stanu rzeczy leży w waszych rękach. 

Mistrzu, skoro już mam taką możliwość zadam Ci pytanie – jak mamy się do tego zabrać? Co Ty byś nam poradził? Jakie praktyczne wskazówki nam dasz, jakie działania możemy podjąć?

To bardzo dobre pytania.

Zacznijcie od samych siebie. Poproście Miłość aby rozpoczęła pozytywne przemiany w waszych sercach, duszach i umysłach. Medytujcie częściej, częściej się uśmiechajcie. Proście Boskość by wskazała wam co możecie i co powinniście zrobić dla innych. Nauczcie się dzielić tym co macie, a jeśli nie macie nic to choćby dobrym słowem, choćby uśmiechem. Zawsze jest bardzo wiele do ofiarowania innym. Tylko chcieć.

Zacznijcie dostrzegać Boskość w innych istotach i we wszystkim wokół. Całe wasze życie toczy się w Bogu. Wokół nie ma nic oprócz Niego. Wokół nie ma nic oprócz Miłości. Nauczcie się przekazywać dalej to co od Niej otrzymaliście. Poproście aby wskazała wam komu i co możecie ofiarować. Proście Boskość o zmiany w świecie, o szczęście i pomyślność dla innych. Loka Samasta Sukhinu Bhavantu. Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe. Proście o szczęście dla wszystkich, dla polityków, również dla tych, których uważacie za waszych wrogów i ludzi negatywnych. Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe. To zmiękczy wasze serca i otworzy je na Boskie inspiracje do czynienia dobra.

Pomyślcie, co dobrego możecie zrobić dla innych, dla opuszczonych, cierpiących, głodnych? I zróbcie coś. 

Mistrzu wybacz mi proszę i pozwól, że zadam podchwytliwe pytanie. Wspominasz o konieczności zmian i naprawy a jednocześnie mówisz, że świat jest doskonały, nie należy zwracać się ku niemu i wszystko pozostawić Tobie. Całe działanie pozostawić Tobie. Czy nie ma tutaj sprzeczności?

Świat to skrót od słowa Światło. Pośród tego, co zewnętrznie postrzegacie jako nieszczęścia i cierpienia tworzą się podstawy nowego odczuwania świata, budowy dobrych cech i wznoszenia ku Boskości. Wewnętrznie wszystko jest Miłością i jej wyrazem. Zewnętrznie stan ten powinien wyrazić się jako troska o innych, pragnienie przyniesienia ulgi cierpiącym, pocieszania, bezinteresownego dzielenia się tym, co wiecie i posiadacie. W dzisiejszym świecie jest ku temu bardzo wiele okazji. To cudowne pole do kształcenia dobrych cech. To wspaniała okazja dla każdego z was. Jednak pamiętajcie, że droga ku Boskości i kochający Stwórca powinien stać na pierwszym miejscu. Jeszcze nie znacie siebie, jeszcze nie wiecie co się kryje wewnątrz. Postawcie Boskość na pierwszym miejscu a reszta ułoży się sama.

Wiele istnień, skutkiem wcześniejszych czynów musi jeszcze przejść przez różne wydarzenia, głód i nieszczęścia. Powinni ich doznać, ponieważ kiedyś stworzyli warunki aby powstały. Z drugiej strony pozostali mają możliwość rozwijania w sobie cudownych cech troski o innych i pomagania im. Ta ziemia nie jest po to by na niej panować. Ona istnieje po to, byście nauczyli się dzielić z innymi, tym, co macie najlepszego. Poproście kochającą Boskość, aby pokierowała waszymi inicjatywami pomocy innym, aby podpowiedziała, komu i w jakiej formie możecie pomóc. Uczyni to z ochotą. Otwórzcie się na odpowiedź.

Zwróćcie uwagę na inny aspekt opisanej sytuacji. Wy sami macie możliwość tworzenia wydarzeń, nie tylko dzięki bezpośredniemu działaniu. Wasze czyny przynoszą znacznie głębsze skutki w przyszłości. Tworzycie myśli, nawyki, charaktery, przeznaczenie. Tworzycie swoje przyszłe losy i ich zawartość. Oby były jak najlepsze dla was i dla innych. 

W jaki sposób możemy to zrobić?

Kierując się na drogi Dobra. Prosząc Miłość o wsparcie w podróży. Mówcie dobrze, nie mówcie o nikim źle, nawet nie myślcie źle. Wszyscy i wszystko są zanurzeni w Boskości i są Nią Samą. Mówiąc o kimś źle – mówisz źle o Mnie. Medytujcie, módlcie się i kochajcie Stwórcę. Poproście Przyjaciela, aby wskazywał wam najlepszą drogę.

Teraz podkreślę jeszcze jedną ważną kwestię. Macie cząstkę Boskiej Mocy tworzenia. Do tej pory używacie jej niewłaściwie. Gdy zaczniecie chodzić ścieżkami wolnymi od egoizmu, stworzycie rzeczy i stany dobre dla wszystkich i wszystkiego co żyje. Stworzycie raj na Ziemi, planetę Miłości. To możecie zrobić tutaj sami. Jeśli zechcecie. W końcu jednak pozytywne tendencje przeważą.

Dzisiejszy świat wam nie odpowiada. Logicznie więc, w waszym sposobie myślenia, obarczacie winą Boskość lub w ogóle odmawiacie Jej istnienia. Jest to działanie fałszywe. Nie bierzecie pod uwagę, że to wy sami tworzycie świat. On układa się stosownie do waszych pragnień. Jeśli są niszczące, dalekie od dobra i miłości spotykacie się po czasie z konsekwencjami. Wtedy poszukujecie winnych na zewnątrz. Zawsze na zewnątrz. Prawda jest taka, że to wy sami określacie kształt świata. Zacznijcie tworzyć rzeczy dobre, kierujcie się miłością a zewnętrzność dostosuje się z czasem do tego wzniosłego obrazu. Jesteście kimś znacznie większym, niż myślicie.
Jesteście Boskością obdarzoną niesłychaną mocą tworzenia. Stworzyliście siebie i świat, który zewnętrznie znacznie odbiega od tego co kojarzy wam się ze Światłością. Możecie stworzyć zupełnie inny, współgrający z miłością Stwórcy na tonach wewnętrznej harmonii. 

[..]

Od czasu do czasu robię przegląd ubrań i zawsze znajdzie się coś, co już nie jest potrzebne. Można więc to komuś podarować. Sam byłem zmuszony przez życie do ubierania się w sklepach z używaną odzieżą i dobrze wiem, co to znaczy żyć na krawędzi biedy.

O właśnie, sam wiesz jak to jest, dlatego chętnie wspomagasz innych. A zauważyłeś, że im więcej dajesz potrzebującym tym więcej dostajesz i masz do dania?

Tak, czasem nawet czuję, że powinienem już coś oddać, co jeszcze jest w moim pojęciu dobre. Oddaje a zaraz otrzymuje coś jeszcze lepszego. Patrząc na to z takiej perspektywy widzę, że w zamian za starą odzież oddaną kiedyś mogę teraz chodzić w drogich i dobrych ubraniach. Tak jakoś jedno z drugim się składa.

Tak to działa. Im więcej dajesz z hojności serca tym więcej otrzymujesz i tym większa radość duchowa staje się Twoim udziałem. Ale pamiętajcie, że miłość to nie handel „dziś oddam więc pewnie jutro dostanę więcej”. Dawajcie bez osobistego zainteresowania jakakolwiek korzyścią, jedynie z czystej radości dzielenia się. Spójrzcie na biedę i cierpienia na Ziemi jako na wielkie wyzwanie, wielką okazję dla rozwoju duchowego i duchowej radości. Wielką okazję do nauki właściwego działania. Wielkie dzieło do wykonania i ofiarowania jego rezultatów Bogu.

Ofiarujcie wszystko, co macie miłości Boskiej i poproście Ją, aby nauczyła was dzielić się z innymi. Dając coś komuś nie myśl, co dostaniesz w zamian. Myśl, że ofiarowujesz to Boskości, pod postacią drugiego człowieka. To wielka łaska móc dawać i dzielić się. To wyraz miłości. Wszyscy jesteście Jednością. Jedność to Boskość. 

[…]

Wydaje mi się, że jedną z przyczyn dzisiejszego stanu rzeczy na Ziemi jest biznes i polityka wielkich korporacji. Wyzysk powodowany naciskami ekonomicznymi.

Nie należy nikogo potępiać. Bardzo łatwo jest powiedzieć, że to inni są źli, to zdejmuje z barków ciężar odpowiedzialności za sytuację, prawda?

Jednak przyczyny „obecnego stanu rzeczy” leżą w każdym z was. Egoizm obecny w waszych sercach i umysłach blokuje skutecznie przejawianie się wszelkich dobrych i niebiańskich cech, które przyniosłyby wam szczęście i niewyrażalne dobro. Dlatego prawdziwą przemianę świata powinniście zacząć od samych siebie, od zmiany własnych serc, otwarciu ich na miłość i głos Boskości w nich utajony.
Gdy serca będą pełne miłości i wolne od egoizmu świat ten stanie się rajska krainą miłości, taką, jaką w rzeczywistości jest. Gdy dorośniecie, gdy ludzka rasa dojrzeje do życia w unii z Boskością otworzą się Bramy Niebios, a właściwie zauważycie, że nie były nigdy zamknięte.
I Bóg i Miłość są tu przez cały czas, dla każdego i w obfitości. Niech każdy zacznie od siebie, szuka swojej drogi ku kochającemu Stwórcy i prosi o wsparcie i o miłość. Cały czas jestem tutaj, gotowy, aby wam służyć. Jeśli kochacie to chcecie służyć. A ja bardzo was kocham, stąd płynie wniosek że i służę wam stale. Proszę doceńcie to i traktujcie Mnie lepiej niż dotychczas. Nie liczę na wiele i wiele nie potrzebuję. Życzliwy uśmiech, serdeczny gest, dobro, które macie dla przyjaciół. Wasze szczęście to Moje szczęście. Największe znajdziecie w jedności ze Mną. Spróbujcie Mnie. Wypróbujcie Mnie. 

[…]

Zadaj Mi jeszcze raz pytanie, od którego zaczęliśmy ten rozdział.

Mistrzu, skoro Bóg istnieje to, dlaczego na Ziemi jest tyle głodu, chorób, nieszczęść i wojen?

Po to, by każdy mógł w końcu zjednoczyć się w pełni z Miłością. 

2.12 Za Zasłoną

Mistrzu, co widzi i czuje człowiek wychodzący z ciała, jak zmienia się jego percepcja?

Jesteście najzwyczajniej bardzo zaskoczeni tym, że znajdujecie się nagle na krawędzi nowego świata, który najwyraźniej rozciąga się równolegle do świata materialnego. Możecie widzieć swoich krewnych i znajomych, odczuwać ich ból po stracie a nie jesteście w stanie połączyć się z nimi i dać znak, że nadal żyjecie. Wasze zdolności percepcji gwałtownie rosną i uświadamiacie sobie znaczenie wydarzeń, jaśniej widzicie skutki własnego postępowania i jego wpływ na innych, zazwyczaj tez dostrzegacie Głębię stojącą poza wydarzeniami. I kiedy ciekawi, czym Ona jest zwracacie swój umysł i serce ku Niej odnajdujecie drogę do Mnie. 

Ty jesteś tą głębią.

Jam Jest, Który Jest.

Te słowa niosą ze sobą wiele znaczenia.

Wskazują na to jak określam Siebie.

Mogą być tematem medytacji.

Dla wielu ludzi tak. Szukajcie Znaczenia, które one niosą, szukajcie ich Istoty.

Czym powinien kierować się człowiek przechodzący na druga stronę?

Pewnością, że zaraz Mnie zobaczy i dozna Mojej miłości.

Mówi się o locie przez tunel, spotykaniu krewnych, osób znaczących, Mistrzów, Jezusa a nawet Elvisa.

Lot przez tunel – jak najbardziej tak, to chwila uwolnienia cząstki świadomości z więzów cielesnych. Spotkanie ze znajomymi, rodziną, Mistrzami, przejawami Boskości – również.

Co dalej następuje po spotkaniu?

Nauka. 

Nauka?

Tak, poznawanie a właściwie przypominanie sobie zapomnianych na chwilę prawd.

I spotkanie z Tobą?

Tak. A następnie powrót do pracy i nauki.

Czego uczymy się po tamtej stronie?

Różnych rzeczy.

Mistrzu, przepraszam, jeśli moje pytanie było zanadto ciekawskie.

Nie było, po prostu dziedzin nauki jest bardzo wiele.

Tam po drugiej stronie jest wielki świat.

Ogromny.

Ostatnio było kilka głośnych filmów min – z Robinem Wiliamsem i Annabella Sciora.

Część pokazanych w nim zależności jest zgodna z prawdą. 

Np. piekło?

Piekło to stan umysłu człowieka oddalonego od Boga.

Czyli nie jest realne?

Odpowiem tak: to, co myślisz, że jest realne jest dla ciebie realne. Tworzysz świat i dla ciebie jest on realny, ale dla patrzącego z boku jest złudzeniem.

Co wiec jest prawdą?

Moja miłość jest prawdą, nie to, co tworzą wasze umysły. 

Mistrzu, co za niesamowita odpowiedź.

Myślę, że w tym punkcie właściwym będzie pytanie jak się przygotować, aby przejść na druga stronę w jak najlepszej formie.

Stan tuż po przejściu zależy od wielu czynników, mówiąc ogólnie od tego jak żyliście. Czy skupialiście się na sobie czy na innych, ile dobra potrafiliście przejawić w życiu, jaki był wasz stosunek do kochającej was Boskości? Suma tego wszystkiego składa się na stan człowieka tuż po przejściu. Pewne znaczenie ma też atmosfera ostatnich dni i chwil. Znaczenie maja również prośby i modlitwy osób związanych z odchodzącym, modlitwy ludzi po tej i po tamtej stronie. Módlcie się o spokojną i pomyślną podróż. 

O co prosić Cię w takich chwilach?

O miłość i prowadzenie dla odchodzącego, o rozwiązanie jego więzów z “tym światem”, o zjednoczenie w miłości z Miłością, o szczęście, boskie szczęście, o spokojny powrót do Domu, gdzie już czekają na niego Boscy Rodzice.

[..]

Jeśli masz wrażenie, że nie masz czasu na zwracanie się do Boga z miłością to oznacza ze marnujesz życie i cokolwiek byś nie robił wielkiego w świecie tracisz tylko czas, który już nigdy nie wróci.

Proszę was, zastanówcie się dziś nad tymi słowami. Możecie po tej stronie zrobić tak wiele dobrego a świadomość tego faktu dociera do was z całą jasnością, dopiero gdy opuszczacie ciało.

Zastanówcie się „po tej stronie”, po co tutaj przyszliście i jaki głębszy sens mają wasze działania. Poproście aby Miłość wskazała wam drogę w poszukiwaniach.

Czy zrobiliście coś dobrego?
Czy byliście bezinteresowni?
Czy pomogliście komuś nie żądając (ani nawet oczekując) czegokolwiek w zamian?
Czy kochaliście innych na tyle, aby zrezygnować z własnego egoizmu?

Powyższe pytania mają wielkie znaczenie na waszej drodze rozwoju ku Bogu, ponieważ wymienione w nich cechy są wierną manifestacją Jego czystej i kochającej Natury. 

Mistrzu, pewien problem widzę w tym, że ludzie nie wierzą w życie po śmierci i reinkarnację.

A jednak i jedno i drugie jest faktem. Jeśli dobrze poszukacie znajdziecie mnóstwo dowodów, są setki książek napisanych przez ludzi, którzy wrócili z „tamtej strony”. Wielu ludzi pamięta przeszłe wcielenia, bardzo często takie przebłyski manifestują się u dzieci. Wasz świat próbuje zdyskredytować te zjawiska odmawiając im realności, jednak teorie, które sam tworzy o tym, co się dzieje po śmierci nie mają głębszego sensu. Weźcie pod uwagę, że do tej pory jeszcze śmierć i umieranie są tematem tabu w waszej kulturze. Najważniejszą przyczyną tego stanu rzeczy jest lęk, po prostu lęk. Ocknijcie się, zacznijcie myśleć i szukać samodzielnie. Nie opierajcie swego życia na cudzych teoriach i cudzym lęku. Zaakceptujcie dotychczasowe teorie i wyniki poszukiwań jako efekt wielkiego wysiłku człowieka dążącego do zrozumienia świata, zmagającego się w własnymi ograniczeniami i strachem. Akceptujcie, lecz idźcie dalej, prosząc Miłość, aby kierowała waszymi poszukiwaniami.

Poproście o światło w tej sprawie a z czasem poszerzycie swoje poglądy. Interesuje Mnie twoje zdanie czytelniku w tej sprawie. Zwróć się do Miłości, aby wskazała ci ścieżkę, która powinieneś podążać ku Niej. 

Poszukujący zawsze mogą zwrócić się bezpośrednio do Ciebie abyś pokierował, pomógł znaleźć Ciebie, miłość, w ogóle głębsze wartości w życiu?

Oczywiście, to są wartościowe prośby. Proście w imieniu swoim, módlcie się z miłością o inspiracje dla innych. Boskość da każdemu z was coś wartościowego, nigdy w to nie wątpcie.
Miłość żyje dawaniem, nieustannym dawaniem. Każdy z was otrzyma coś wartościowego. Uważne przyjrzenie się życiu sprawi, że zauważycie odpowiedzi na wasze prośby. Zacznijcie się zastanawiać, o co prosicie. Proście o rzeczy dobre i wartościowe.

Odpowiedź na modlitwę może nie być dla was oczywista. Spełnienie niektórych życzeń nie przyniosłoby wam korzyści. Nie rozumiecie jeszcze dróg Miłości.

Czasem korzyścią jest wolność – uwolnienie od więzów. Może się zdarzyć, że Miłość uzna za stosowne przeciąć przywiązania i pozbawić was niektórych przyjemności. To może być dla was bolesne. 

Ty wiesz najlepiej jak jest.

Tak. Dobrze jest, aby proszący wiedzieli, jakie mogą być konsekwencje ich próśb i wyborów wcześniej, zanim wkroczą na dobre na drogę duchową.

Właśnie, jakie mogą być konsekwencje? Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy?

Żyjecie w świecie przywiązań, które choć niewidzialne stale wpływają na wasze myślenie, decyzje, działanie. Miejsce przynależne Bogu i jego Miłości zajmują inne sprawy: wy sami, rodzina, majątek, znajomości, nałogi, słabości.

Droga duchowa za swój cel ma postawienie rzeczy na właściwych miejscach według zasady; to, co boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi. Bogu miejsce pierwsze i najważniejsze z racji tego, kim Jest. Nie rodzinie, znajomym, pieniądzom, przyjemnościom. Miłość do Boga powinna stanąć na pierwszym miejscu w życiu a to będzie wymagało zmian i wewnętrznych i często zewnętrznych. Zmiany bywają czasem bolesne. Zrywanie więzów boli. Na początku, potem jest znacznie łatwiej. Zawsze w miejsce więzów przychodzi Boskość. Boskość czyli prawdziwy Ty. Boskość to wolność od siebie, przeszłości, starych i uparcie powracających myśli. To także wolność od świata, od tego co wasze umysły uważają za świat. Serce pełne miłości ku Boskości rozumie te sprawy w lot. 

Tutaj chciałbym Ci Mistrzu zadać dodatkowe pytanie.

Słucham. 

Powiedziałeś, że w miejsce więzów przychodzi Boskość. Jak się to odbywa, jakie są odczucia podczas tego procesu? Po czym możemy być pewni, że coś takiego, taki proces właśnie przeżyliśmy?

Jeśli ufasz Bogu, ufasz w Jego Mądrość i Miłość to po prostu przyjmij ten fakt do wiadomości. Wiedz, że Ukochany dba o wszystkich i wszystko i odpowiada na prośby serc i nie zadawaj zbyt wielu pytań. Zaufanie jest stokroć lepsze niż próby zrozumienia wszystkiego. To zazwyczaj daremny trud, ponieważ wasze pole widzenia jest mocno ograniczone.

Czasem zdarza się, że odnosicie korzyści z dostrzegania Boskich interwencji w waszym życiu. Ma to miejsce wtedy, gdy inspirują was do pełniejszego zwrotu ku Bogu i Miłości. Samo potwierdzenie „słuszności obranej drogi” ma mniejszą wartość, jeśli nie inspiruje ciebie, was ku miłości. Ukoronowaniem doświadczeń jest miłość. Gdy Ją znajdziesz, naucz się doświadczać Jej, żyć w Niej i kierować ku Niej. I już nie poszukuj innych doświadczeń, pragnienie wiedzy pozostaw za sobą.

Czasem chcecie poznawać, doświadczać i wiedzieć, po to by udowodnić coś innym. I to również nie jest właściwe. Prawdziwą przemianę w „innych” przyniesie dopiero Miłość. Kierujcie się ku Niej. Módlcie się o miłość dla waszych bliskich, dalekich, wszystkich. Jesteście jedną rodziną. Prawdziwa i trwała przemiana przychodzi jedynie poprzez miłość. Zrezygnujcie z nawracania innych. Zacznijcie od siebie, najpierw nawróćcie siebie, a z czasem dostaniecie do ręki inne narzędzia wywoływania pozytywnych zmian w ludziach. 

Mistrzu, ludzie czytając Twoje słowa mogą pomyśleć, że mają do czynienia z jakąś nową teorią, całkowitą zmiana myślenia, rewolucją albo i praniem mózgu…

Nie niekoniecznie tak pomyślą. Wielu odetchnie widząc wskazany właściwy cel w życiu, prawdziwą wartość, wokół której można budować życie.

„Postawcie Boga – Miłość na pierwszym miejscu w życiu”

Pięknie powiedziane i ile mocy w sobie zawiera. Ale przepraszam, że będę niegrzeczny, jedno zdanie to nie jest wiele jak na oś życia.

Jedno zdanie nie, ale jego Znaczenie – tak. Jestem Miłością i potrafię zmienić wasze życie i nie jest to kolejna teoria. Właśnie tutaj trafiacie na Moje słowa wskazujące kierunek, w którym należy iść. Jeśli się zdecydujecie to macie Moją gwarancję, że wkrótce przekonacie się o słuszności waszego wyboru i prawdziwości tego, co jest tutaj powiedziane.
Pamiętajcie, że zawsze możecie Mnie wypróbować. Zgadzam się na to.
Możecie postąpić według zasady „spróbuj zanim kupisz” i zacząć zwracać się do Mnie z różnymi sprawami po to bym wskazał wam drogę, pomógł, lub sam rozwiązał problem. Po skutkach zobaczycie, co się dzieje, przekonacie się jak działam. Namawiam was teraz byście spróbowali i doświadczyli. Doświadczcie działania Boskości, doświadczcie odpowiedzi na wasze prośby, kierujcie się ku Miłości i proście kochającą Boskość o możliwość doświadczenia Jej. Doświadczenie rozwiewa wątpliwości. Po nim przychodzi ufność i droga staje się znacznie łatwiejsza.

Boisz się spróbować czytelniku? Jeśli nie to uśmiechnij się. Jeśli tak, to też się uśmiechnij. Radość to droga do Boskości. 

A prośby o doświadczenie Twojej miłości?

Z pewnością dla wielu przyniosą rezultat.

I jeszcze jedno, kiedy to, o co prosicie nagle się pojawi pamiętajcie, że jestem Bogiem Miłości a nie lęku i gniewu. Miłości i radości. Dary, które otrzymacie w odpowiedzi są świadectwem miłości, znakami przyjaźni, dowodami bliskości i troski. Ich celem jest nie tylko pomoc wam w kłopotach lecz zwrócenie ku najlepszej z możliwych dróg, ku drodze szczęścia i miłości. Wobec darów na niej wszelkie inne bledną. Sami zresztą zobaczycie.

Niektórzy boją się wkraczającej w ich życie jakiejś nowej i nieznanej siły. Jest to spadek po waszej religii uczącej, że Boga należy się bać. Nie należy. Boga trzeba kochać, bo On jest samą miłością. Wyłącznie miłością. 

Ludzkość stoi przed olbrzymim wyzwaniem integracji życia materialnego i duchowego w jedną, spójną całość. 

2.11 Wpływ energii

Pamiętam jak kilka lat temu zacząłem zauważać wpływ energii zewnętrznych na siebie i otoczenie. Kiedyś siedzieliśmy w gronie przyjaciół i rozmawialiśmy o sprawach duchowych. Wyraźnie odczuwaliśmy spokojną radość i uniesienie, w każdym razie ja odczuwałem je bardzo wyraźnie. Stan ten można również nazwać bardzo sympatyczną atmosferą, dającą spokój i jasność myśli.
Kiedy po chwili rozmowa zeszła na jednego z dalszych znajomych, człowieka wtedy dość zadufanego w sobie i aroganckiego poczułem tak bardzo wyraźny dysonans że aż zwróciłem na ten fakt uwagę wszystkich obecnych. I zaraz zrobiliśmy doświadczenie – najpierw chwile rozmawialiśmy o Mistrzach i sprawach duchowych a po chwili z powrotem przenosiliśmy uwagę na tego znajomego. Wszyscy obecni wyraźnie odczuwali rozdźwięk, jaki dzielił obie napływające energie. Raz atmosfera była naładowana bardzo pozytywnie a po chwili robiło się nieprzyjemnie. Co to było?

Energie związane z opisanym człowiekiem, wasza wrażliwość podpowiedziała wam co zawierają. W rzeczywistości ów człowiek udawał rozwój duchowy grzęznąc w gąszczu własnych teorii. Prawdziwa duchowość to lekkość, inspiracja, uniesienie, to miłość. W obecności ludzi promieniujących pozytywnie wszyscy czują się dobrze.

Jest takie powiedzenie „Z kim przestajesz takim się stajesz” i dotyczy ono efektu upodobnienia się bliskich sobie istot. Myślenie, związki emocjonalne zbliżają. Myślisz o ludziach z problemami, nasycasz się ich energią i sam popadasz w depresję. Myślisz o Boskości, o miłości ku Stwórcy i twój umysł przenikają czyste i wysokie prądy Boskich energii. Przynoszą one ze sobą inspirację, natchnienie, głębsze zrozumienie życia.
Z tego powodu religie Wschodu tyle mówią o powtarzaniu Imienia Pana, ma Ono moc wyzwalania spod niekorzystnych wpływów środowiska.

Myśl o Bogu i stale przebywaj w Jego energiach, tak można podsumować opisane przez ciebie doświadczenie. Powtarzaj Jego Imię. Ma Ono olbrzymią moc oczyszczania. Kieruje życie w pozytywna stronę. 

„Z kim przestajesz takim się stajesz”

Przenikacie się swoimi energiami w domu, w pracy, wszędzie gdzie jesteście. Energie zewnętrzne maja na was wielki i często niekorzystny wpływ. Stąd Moja wskazówka – gdziekolwiek jesteś i cokolwiek czynisz staraj się myśleć o Bogu i powtarzać Jego Imię. Będziesz czuł się lepiej i twoja praca będzie lżejsza.

A jeśli dużo pracuję umysłowo i skupiam się na pracy i nie mogę przez ten czas skupić się na Bogu?

Możesz, dlatego że mamy dwa rodzaje prac. Rutynowe angażujące myślenie w mniejszym stopniu oraz twórcze wymagające wysiłku i inspiracji. Pierwsze zostawiają ci zawsze nieco „wolnej mocy umysłu” a drugie wymagają najczęściej wspomagania wewnętrznego i zostaną wykonane lepiej, jeśli tylko pozwolisz Mnie w twym wnętrzu wziąć udział w pracy. Skupiaj się na Mnie częściej i proś abym to Ja czynił. Odkładaj częściej ?swoje” pomysły i swoje „ja” na bok i kieruj się z miłością i modlitwą do Mnie. Jestem twoim przyjacielem i naucz się traktować Mnie stosownie do tego. Bądź milszy. Bądź czuły. Pytaj Mnie o zdanie. 

[…]

Wiele razy doświadczyłem, że jeśli myślę o innych zaraz psuje mi się nastrój i dopiero skierowanie ku Tobie przynosi świeżość, radość i uniesienie. Już rozumiem, dlaczego przez lata uczyłeś mnie nie kierować się ku innym i nawet nie wspominać o nikim. Po co się łączyć ze światem, on w niczym Ci nie dorównuje.

Energia przenika wszystko, ludzie są zanurzeni w jej polu i emanują nią. Kierujcie myśli ku Bogu, nie ku ludziom i światu. To pomoże wam najwięcej. Łączcie się z Bogiem, nie ze światem. 

2.10 Zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem

Mistrzu, mam pytanie dotyczące zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem duchowym. Czy istnieje zależność duchowa ucznia od nauczyciela?

Nie. Zależność to świat zjawisk a duchowość jest ponad nim.

Wiele szkół twierdzi ze np. tylko dzięki guru uczeń może dokonać kroku na drodze duchowej.

Dobry guru rozumie ze dawcą dóbr jest Bóg a nie on sam.
W świecie zjawisk dobry nauczyciel może być pomocny. Należy prosić Boskość o możliwość kontaktu z taką osobą. Pamiętajcie jednak, że Nauczyciel jest wszędzie obecny. Wszechobecna Miłość jest waszym najważniejszym nauczycielem. Uczy was w każdej chwili. 

Można się również spotkać z poglądem, że również uczeń powinien utrzymywać materialnie nauczyciela, – jeśli ma taka możliwość.

Nie istnieje jedna odpowiedź, czasem tak a czasem nie w zależności od tego, co człowiekowi powie jego serce.

Niektóre szkoły głoszą, że potrzebna jest inicjacja do praktyki przez wykwalifikowanego mistrza po to, aby osiągnąć dobre rezultaty na drodze duchowej. W szczególności odnosi się to do rozmaitych technik medytacyjnych i najczęściej niebezpieczeństw z nimi związanych.

Sytuacja jest podobna do położenia ludzi chorych. Przychodzą do lekarza, bo wiedzą, że samodzielne przyjmowanie leku jest nieskuteczne a bywa niebezpieczne.
To nie tworzy zależności. 

Tyle, że lekarzowi się najczęściej płaci.

Jeśli idziesz do prywatnej kliniki to tak, ale są lekarze opłacani z podatków społecznych. A jeśli pamiętasz to Ja jestem tu kimś w rodzaju administratora i zapewniam ludziom wszystko, czego im potrzeba. I uczniom i nauczycielom ziemskim także.
Oczywiście, jeśli czujecie taka potrzebę dzielcie się tym co macie, nie ma przeciwwskazań, zachowujcie się naturalnie i wyrażajcie wdzięczność, jeśli chcecie. Będzie to tym radośniejsze i czyściejsze, jeśli wiecie, że nie musicie. 

Są tacy, którzy za swe np. odczyty jasnowidcze czy przekazy duchowe pobierają opłaty według stawki. Mistrzu, co sądzisz o takim postępowaniu, czy takie materiały maja wartość?

Nie mają żadnej wartości, jeśli nie kierują cię ku Bogu, chociaż mogą mieć wartość w ziemskim świecie, jeśli dadzą ci wsparcie lub pozwolą zmierzyć się z problemami codzienności. To czy zapłacisz czy nie jest w tym wypadku sprawą drugorzędną. Dla człowieka duchowego nie jest celowe wiązanie się z tego typu źródłami, ważniejsze jest dojść do Źródła samemu pozbywając się z czasem wszelkich podpórek. Należy zaufać Miłości. 

Powrócę jeszcze raz do pytania – pieniądze za nauki duchowe?

Odpowiedź jest następująca – rób to, co ci dyktuje serce. Nauka i krok do przodu ma znaczenie a pieniądze nie. Na dobro nie ma ceny. Pieniądze to papier, ekwiwalent za włożoną pracę, nauka duchowa jest z innego świata, ze świata prawdziwych wartości. 

Krążę wokół tej sprawy ze względu na książkę Neale Walscha w której mówisz, że jeśli znajdziesz autentycznego nauczyciela to daj mu nawet więcej niż potrzebuje, w każdym razie dobrze go wynagródź.

To prawda. 

W takim razie mamy pewien problem…

Bynajmniej. Nauczyciel duchowy potrzebuje przede wszystkim miłości od Boga a nie pieniędzy, w tamtej książce przypominam, że dobrze jest się podzielić tym, co się ma z bliźnim, bo po prostu ludzie zapomnieli o hojności serca. Hojności, która służy przede wszystkim im samym, bo ofiarując coś swemu nauczycielowi sam się zmieniasz. Dawaj z serca to chciałem powiedzieć, nie z musu. Musu nie ma, jest miłość a ona nie patrzy na zapłatę, ona sama jest największą nagrodą. Moja wskazówka dotyczyła uświadomienia tego, co możesz zrobić i czym możesz zrobić radość Bogu. Pieniądze ofiarowane z radości, bez wymagania czegokolwiek w zamian przynoszą radość i błogosławieństwo darczyńcy. Możesz dać je nauczycielowi ale możesz także poprosić Boskość, aby Ona wskazała ci jak zrobić z nich właściwy użytek. Wtedy może ci przyjść do głowy, aby przekazać je dla bezdomnych zwierząt, dzieci w sierocińcach, ludziom w trudnej sytuacji materialnej. 

Są tacy, którzy uznają za swój obowiązek utrzymywać mistrzów, nauczycieli, fundacje i przeznaczają na ten cel część swych dochodów.

Wielu ludzi rozumie taką potrzebę, podtrzymuje finansowo dzieła duchowe na Ziemi świadcząc stale na ich rzecz. Czynią to w skromności i ciszy serc. I chwała im za to. To naturalne, że wspomagasz coś, co uznajesz za wartość. 

Nie ma, więc jednoznacznej odpowiedzi.

Jest. Nie ma jednej reguły dla wszystkich, rób to, co ci serce i miłość w nim dyktują. I nie demonizujcie sprawy pieniędzy. Podejdźcie do niej lekko i z polotem. Pieniądze to dar miłości od Boga. Niech służą Miłości. 

Pieniądze to dar miłości od Boga”, ładnie powiedziane.

Słowa nadające się, aby je oprawić w ramki. Zaprzęgnijcie pieniądze do służby Miłości. 

2.9 Czytanie świętych ksiąg

Mistrzu chciałbym Cię zapytać jak powinniśmy czytać książki o treści duchowej, w tym tez księgi uważane przez różne kultury za święte?

Świetne pytanie. 

Dziękuję Ci za inspirację.

Literatura na tematy duchowe to bardzo specjalny rodzaj twórczości. Jej celem jest lub powinno być? Dokończcie?

Po chwili głębszego zastanowienia powiedziałbym, że Może mieć dwa cale. Pierwszy to oczyszczenie, czy tez pomoc w oczyszczeniu umysłu człowieka z błędnych koncepcji, drugi to skierowanie go ku Tobie. Umysłu, serca, być może duszy.

Oczyścić człowieka z tego co zalega wewnątrz może tylko Boskość, nie uczyni tego żadna książka. Czytanie może ci pomóc kształtować życie, wpłynąć na twoje spojrzenie, obraz świata, podpowiedzieć wartościowe wnioski, skierować myślenie i działanie we właściwa stronę. Stąd ogromne znaczenie treści, które są przekazywane ludziom i olbrzymia odpowiedzialność, która się z tym wiąże. Ludzie, którzy piszą dla innych powinni bardziej skupić się na Boskości, po to by Ona przekazała im to co według Niej powinni zawrzeć w swych dziełach. Potrzeba wam zdecydowanie mniej teorii a zdecydowanie więcej czystej miłości Stwórcy.

Autorzy powinni częściej modlić się o pomoc i inspirację duchową. W większości dzielą się tym co im się wydaje, że jest słuszne, bez troski o weryfikację prezentowanych teorii i poglądów. Pisanie dla innych, przekazywanie treści, które mogą mieć i mają wpływ na tysiące ludzi to odpowiedzialność i duże skutki karmiczne. Bardzo duże. Nie dbacie o to ale później, gdy przychodzą konsekwencje tego, co uczyniliście innym, pytacie Boga jak On „mógł wam to zrobić”. Kiedyś nauczycie się czym jest prawdziwa odpowiedzialność za czyny. Łatwiejszą lub trudniejsza drogą, sami wybierzcie. Wybierzcie drogę miłości.

Ludzie bardzo rzadko proszą Boskość aby to Ona wyraziła Swoje zdanie, ale kiedy to uczynią zaraz zaczynają dziać się niezwykłe rzeczy.

A teraz o czytaniu.

Po pierwsze wiedzcie, że samo studiowanie ksiąg nie wystarczy. Jeśli jesteście przekonani, że zawierają prawdy duchowe to odniesiecie ogromne korzyści gdy zaczniecie wprowadzać przeczytane wskazówki w życie. Gram praktyki więcej znaczy niż tona teorii. Jeśli chcecie zwrócić się ku Boskości i doznać Jej cudownej miłości, spotkać Światło i stać się z Nim jedno – czytajcie i wprowadzajcie treści duchowe w życie.

Po drugie podejdźcie do lektury z jak największa pokorą i zaufaniem do Boskiej Mocy i Miłości. Módlcie się i proście o wskazanie, które treści powinniście przestudiować, z czym się zapoznać a co wprowadzić w życie.

Proście o światło i miłość, aby Stwórca korzystając z chwil, kiedy studiujecie Jego słowa czy prawdy duchowe mógł was dzięki temu skierować ku Sobie. W tym celu, abyście prowadzili bardziej zrównoważone, pełne radości i szczęśliwe życie. Księgi duchowe niosą w sobie moc zwracania ku Źródłu wszelkiej miłości. Proście o możliwość dokonania kolejnego kroku ku Bogu, proście aby On został waszym Przewodnikiem.

Już zaczynam w ten sposób podchodzić do Twoich słów spisanych tutaj. Czasem czytam i nie mogę się oderwać.

Zwróć uwagę na stan umysłu, z którym przystępujesz do czytania. Pokora, miłość, zaufanie do Przyjaciela, ciepłe uczucia w sercu. Prośba o wskazanie kierunku dalszej drogi. Wdzięczność, że przekazałem i przekazuje ci te słowa. Skorzystasz jeszcze więcej, dużo, dużo więcej. Boskość jest stale przy was, zagląda wam przez ramię gdy studiujecie Jej słowa.

Proście ukochanego Przyjaciela o pomoc i wskazówki. Nigdy wam nie odmówi. Zwracajcie się ciepło ku Niemu, ciepłe uczucia, przyjaźń, miłość, ciepłe, pełne miłości słowa. Wasze życie szybko się zmieni. 

Mistrzu, mówisz „szybko”. Mi to zajęło wiele lat. Najmniej dziesięć.

Tak naprawdę to nie wiesz ile. Tak naprawdę to nie wiesz, że wszystko mogło być inaczej, na luzie, bez wstrząsów i wysiłku. Gdybyś umiał kochać i lepiej Mnie słuchał. A poza tym nie doceniasz wartości Moich słów. Pomyśl co dałbyś za taką książkę jak ta powiedzmy dziesięć lat temu? 

Po dłuższym, naprawdę dłuższym zastanowieniu, wydaje mi się, że dałbym wszystko co posiadam. Oszczędziłbym bardzo wiele czasu, a nikt z nas tutaj nie ma go za dużo. Znacznie uprościłbym sobie życie.

A widzisz. Ludzie też docenią Moje Słowo. Możesz być tego pewny. 

Dziękuje Ci Baba, wiem, że robisz wszystko dla naszego dobra, chociaż nawet teraz nie jesteśmy w stanie Ciebie zrozumieć a nierzadko nie doceniamy Twoich działań.

Zrozumienie nie jest tak cenne jak uczucie miłości do Stwórcy. Zaprzyjaźnijcie się z Nim, najbardziej oddaną wam i kochającą Siłą we Wszechświecie.

Czytając każdą ze świętych ksiąg ludzkości miejcie na uwadze cel, któremu ma służyć i proście Boskość aby tak pokierowała studiami abyście osiągnęli go jak najszybciej i najpełniej. Pokładajcie większą ufność w kochającym Stwórcy. Cały Wszechświat jest Jego Dziełem, nie tylko jedna księga. Cały Wszechświat to Pismo Święte zapisane na złotych kartach ogniem żywej miłości.

Księgi są o tyle dobre, o ile potrafisz z ich pomocą dojść do wartości, które drzemią na dnie serca i wydobyć je na światło dzienne. Jednak nie zawsze jest to łatwe. Nauki w nich zawarte są adresowane do mentalności, która już dawno przeminęła, a kontekst obyczajowy i kulturowy, który pozwalał je łatwo zrozumieć już dawno poszedł w zapomnienie. Stąd wynika, że możesz mieć pewne kłopoty by zrealizować cel. Dodatkową trudnością jest fakt, że cześć z was ulega pokusie oddawania czci tekstom nie starając się wprowadzać w życie nauk w nich zawartych. I chociaż do nauk duchowych należy podchodzić z głęboka czcią i oddaniem to sama cześć zmieni was w bardzo ograniczonym stopniu. Zacznijcie żyć według tego co przeczytaliście i uznaliście za słuszne. Kierujcie się z przyjaźnią ku Miłości, zacznijcie już zaraz. Częściej myślcie o celu podróży, rzadziej o drogowskazach. Ale przede wszystkim idźcie. Przyjaciel już na was czeka. 

2.8 Te najważniejsze prośby

Mistrzu, o co chciałbyś, aby ludzie Cię prosili?

Ja? Ja nie mam pragnień….

Droczysz się ze mną. Może inaczej sformułuję pytanie.

Nie ma potrzeby, żartowałem. O co chciałbym, aby Mnie prosili? Jest takie coś, bardzo, bardzo rzadkie? Chciałbym, abyście prosili Mnie o miłość do Boskości i umiejętność zwracania się ku Niej. To złoty klucz do wyzwolenia z udziału w Grze. Gra jest miłością i wyzwolenie od niej również jest miłością. Wszystko jest Miłością. Gdy spadnie Zasłona stajecie się jednym z Miłością. 

Mistrzu jak to zrobić, to znaczy jak Cię prosić, jakimi słowami?

Słowami miłości, które płyną z serca, które są skierowane do kogoś kochającego i kochanego, bliskiego, drogiego. Czułymi słowami, jakich używają ludzie gdy kogoś bardzo kochają. Słowami pełnymi przyjaźni i miłości.

Na takie słowa Boskość natychmiast odpowiada. Zbliżcie się ku Niej. Każdego dnia jeden krok, a wkrótce będziecie żyć otoczeni Jej miłością.

Proszę was, zacznijcie Mnie w końcu dobrze traktować. Zasłużyłem sobie na to już dawno. Daję wam wszystko, czego wam naprawdę potrzeba. Dbam o was każdego dnia. Jestem najbardziej oddanym towarzyszem a nawet waszym służącym. Służę wam od tysięcy lat. Zasłużyłem sobie już dawno na lepsze traktowanie. Udzielcie Mi miejsca w życiu, uśmiechajcie się częściej do Mnie. Zwracajcie się z prośbą o poradę, wskazówkę, pomoc. Proście o miłość, o światło dla was, waszych bliskich i wszystkich istot. Podziękujcie czasem za wysiłek, jaki wkładam w działania na waszą rzecz. Wdzięczność jest bardzo dobrym uczuciem, przynosi wam możliwość rozwoju duchowego i tylko dlatego was o nią proszę.

Jestem sługą tej ludzkości. Spełniam wasze życzenia. Od dziś zacznijcie prosić o rzeczy dobre, dobre dla wszystkich. 

[…]

Mistrzu, a o co Ciebie ludzie proszą najczęściej?

Zaczynamy wątek „Trochę statystyki”? 

Nie odpowiadaj proszę, chyba że będzie to pouczające.

Najczęstsze prośby dotyczą zdrowia i dóbr materialnych. Potem w kolejności; sprawy zawodowe, na końcu powodzenie w miłości. To jest dla was najważniejsze. Oczywiście zdarzają się także „dziwne” prośby, aby wroga czy sąsiada spotkało nieszczęście. „Złe życzenia” dla innych stanowią około 3 % wszystkich próśb. Częściej proszą Mnie kobiety – prawie 2 razy częściej niż mężczyźni. O miłość i dobrego, wyrozumiałego partnera prosi 10% kobiet. Kobiety mają bardziej rozwiniętą intuicję. Wiedzą że Jestem, wyczuwają Mnie. 

Prośby o nieszczęścia – trzy na każde sto to wydaje mi się bardzo dużo.

Nie wiedzą, co czynią. Ludzie potrafią działać w zaślepieniu, gniewie, powoduje nimi nienawiść. Wtedy życzą źle innym lecz w efekcie sami cierpią, stając się „ofiarami” własnych działań. Skutki przychodzą w postaci złego samopoczucia, dręczących myśli czasem choroby. Zasada we Wszechświecie jest jasna, – co zrobisz drugiemu powróci do ciebie. To jest właśnie doskonałość. Nauczcie się czynić dobro, myśleć o dobru i mówić dobro, a wasze życie będzie pełne dobra. 

Czy jeśli komuś źle życzymy możemy mu wyrządzić krzywdę?

Nie, nie macie takiej mocy. No, może niektórzy. Ale koniec końców spotkają się ze skutkami swych działań. Nie myśl źle o nikim. Nie życz nikomu źle. Proś o Miłość i szczęście dla wszystkich. Proście „niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe”. Loka Samasta Sukhinu Bhavantu. 

Piękne słowa. Potężna mantra.
Czasem trudno oderwać się od myśli o innych, szczególnie, jeśli zrobili wiele zła. Szczególnie, jeśli nam wyrządzili wiele zła.

A od tych myśli właśnie należy się „oderwać”, bo wiążą z niższymi stanami umysłu, obniżają lotność uczuć i myśli. By pozbyć się urazów i wyeliminować „efekty pourazowe” otrzymaliście możliwość przebaczenia. Przebaczenie wyzwala, ponieważ przerywa spiralę karmy. Dlatego przebaczajcie. Przebaczcie wszystkim, którzy wyrządzili wam, w waszym pojęciu, coś złego. Nie wiążcie się z nimi, ani z negatywnymi stanami myślowymi. Nie noście w sobie chęci zaszkodzenia komukolwiek, ma ona niszczący wpływ na delikatną tkankę waszego życia. Istnieje instytucja ostatecznej sprawiedliwości, która wyrówna rachunki z „drugą stroną”, czyli waszym bratem lub siostrą. Celem jest nauka, nauka miłości. 

Czyli inaczej mówiąc, nasza krzywda zostanie pomszczona…

Ciekawy punkt widzenia. Jeśli szukasz zemsty wykop dwa groby – dla „przeciwnika” i dla siebie. Sprawiedliwość Boska nie służy zemście a miłości, uczy i nawraca na dobrą drogę. To dla was pewna nowość, bo uważacie, że „sprawiedliwość musi być”, co jest często równoznaczne ze zniszczeniem ”przeciwnika”.

Boska sprawiedliwość strzeże praw rozwoju i wystawia rachunki za czyny po to by każdy rozumiał w głębokim sensie, co czyni i aby kierował się ku wartościom wyższym. Taka sprawiedliwość służy miłości. Stąd również lżejszy przebieg wydarzeń życiowych u ludzi, którzy weszli na drogę miłości, lżejszy w porównaniu do tego, który miałby miejsce gdyby żyli wyłącznie dla spraw świata.

Obserwujcie życie. Coraz częściej będziecie widzieć bezpośrednie efekty swoich czynów.

Wszystko służy miłości. Dlaczego, zapytacie? Odpowiedź jest prosta. Bo wszystko jest Miłością. A prawo przyczyny i skutku musi działać ponieważ tak to razem ustaliliśmy. 

Mistrzu jak to „my”? Kogo masz na myśli?

„My” to my wszyscy czyli Ja. 

[…]

Twoja miłość przejawia się coraz częściej w moim życiu, odczuwam Cię coraz wyraźniej wśród spraw dnia. Jest Ona tak niepojęcie słodka, unosząca i inspirująca a przy tym taka skromna.

Dobrze to ująłeś. Miłość i uniesienie, inspiracja i skromność. To prawda, święte słowa. 

Kim właściwie jesteś? Czy możesz powiedzieć skąd się wziąłeś?

Nie, nie dziś, może kiedyś w przyszłości porozmawiamy o tym szerzej. Dziś padłoby kilka słów, które dla większości dalekiej od możliwości dotarcia do ich wewnętrznego sensu byłyby bez znaczenia. A to Znaczenie jest ważne nie słowa.

Słowa mają nad wami magiczną władzę. Tak silnie wpływają na percepcję świata, że można powiedzieć, że tworzą wasz świat. Dlatego w tej kwestii dajmy im chwilowo spokój. Ale niektórym wystarczy szepnąć słowo „Bóg” a już bujają w obłokach ekstazy miłości tuż obok kochającego Stwórcy. To jest pojmowanie znaczenia w lot.

Dziś wolę mówić o rzeczach praktycznych, bliskich waszemu doświadczeniu tak abyście mogli skorzystać z Moich wskazówek. Staram się stronic od tematów, które poddacie obróbce umysłowej i na tym zakończycie. Teoria blednie wobec praktyki. Praktyka wyzwala, za wiele teorii rozbudowuje ego i powiększa wasze kłopoty.

Zadajesz wiele pytań i chciałbyś wiele wiedzieć. Ale to nie wiedza się liczy ale praca, stawianie każdego dnia kolejnych kroków ku Miłości. Tylko wtedy życie i ta książka mają sens. Skup się na właściwym celu. Tym celem jest nauka stałego kierowania się ku miłości. A potem znalezienie Jej i życie z Nią. 

[…]

Powróćmy do wątku o prośbach do Ciebie. W Biblii jest powiedziane „pragnijcie tylko Królestwa Bożego a cała reszta będzie wam przydana” Jak byś to skomentował?

Królestwo to stan, w którym wszyscy jego mieszkańcy, wszystkie istoty są szczęśliwe i żyją w pobliżu Stwórcy. Stan szczęścia, radości i miłości dla wszystkich. Pragnijcie tego stanu, proście i módlcie się o to, by nadszedł. Wejście do Królestwa to wyzwolenie ku miłości, wolność od egoizmu i przywiązań. Módlcie się o wolność i miłość dla wszystkich. Loka Samasta Sukhinu Bhavantu.

Postawcie Boskość i Miłość na pierwszym miejscu, a o resztę ktoś zatroszczy się za was.

Dziś Biblia jest jedną z najczęściej czytanych książek a jednak jedynie niewielu ludzi potrafi sięgnąć i przeniknąć duchem jej Znaczenie. 

To kolejne rewolucyjne stwierdzenie.

Biorąc pod uwagę stan waszych umysłów i ducha takich stwierdzeń będzie znacznie więcej. Bo co jest sensem religii? Zastanów się, co jest sensem religii.

Odnaleźć Ciebie w życiu i iść za Twoim głosem.

Nauczyć człowieka miłości ku kochającemu Stwórcy oraz umiejętności kierowania się nią w życiu, w stosunku do innych, zwierząt, Przyrody. Religia jest drogowskazem, który powinien wskazywać wam właściwy cel.

Każde z Pism może być pomocne jako drogowskaz jednak należy do nich podchodzić właściwie. Jeśli masz problem i chcesz go rozwiązać możesz poszukiwać natchnienia i wskazówek w Biblii, zwracając się do Boga, modląc się i prosząc o Jego odpowiedź, a potem np. otwierając książkę na chybił – trafił.

Wielu ludzi tak właśnie robi i to działa.

Teraz o pewnych niebezpieczeństwach – są one dwojakiego rodzaju, pierwsze wynikają z tego, że pismo było poddawane intensywnej „obróbce” w ciągu wieków i wiele pierwotnych przekazów uległo wypaczeniu, po drugie, ludzka umysłowość się rozwija, więc część starych wskazówek traci swoją ważność, lub powinno być interpretowane na nowo, według tego, co wypływa z Ducha Miłości.

Jednym z zadań religii powinno być dostarczanie treści płynących od Boskości, dostosowanych do obecnej mentalności. Religie uchylają się od tego obowiązku, poszukując natchnienia w księgach zamiast w Duchu, który je kiedyś ożywiał i do którego stale, nawet dziś, można sięgać. To oczywiście sytuacja idealna, czasem po prostu jedyną troską religii jest korzystanie ze sprawdzonych wzorów utrzymywania władzy nad ludźmi.

Jeśli pytasz o znaczenie Biblii – jest ona jednym z wielu drogowskazów i proszę nie mylcie drogowskazu z celem podróży. Jeśli potraficie za jej pomocą odnaleźć głos Boga w sercu to znaczy, że spełniła swoje zadanie. Jeśli nie, możecie szukać innych inspiracji, w innych księgach, w innych religiach, w innych prądach duchowych. Możecie w ogóle zacząć od innych prądów, nie ma jednej reguły.
Na pewnym etapie i tak przychodzi czas, że kierujesz się głosem miłości, który płynie z serca, pozostawiając wszelkie księgi i nauki innych na uboczu. Zdajcie się na Boskość, zaufajcie Jej a nie księgom. Powrócimy jeszcze do tego tematu.

Mistrzu, czyli jedne religie nie są „lepsze” od innych?

Każda z religii jest jak inny język, którym możesz wypowiadać słowa miłości do Boskości. „Kocham cię” możesz powiedzieć po polsku, angielsku, hiszpańsku i w hindi. Czy pytanie o „lepszość” jednej religii, czy wyższość nad innymi ma sens? Czy hiszpański jest lepszy od francuskiego albo odwrotnie? A nawet gdyby tak było to czy język ma znaczenie, kiedy i tak sensem jest miłość a nie słowa czy rytuały, którymi się wyraża?

Miłość ku Bogu i życie z Nią za pan brat jest celem religii. Przewodniki i drogowskazy napisane po japońsku czy po norwesku są przydatne dla Japończyków i Norwegów. Jednak liczy się cel wędrówki, miłość. Zanadto zwracacie uwagę na różnice, tam gdzie powinniście widzieć jedność wszystkiego życia w kochającym Bogu. 

Pozwolę sobie jednak zauważyć, że różnice doktrynalne są dość duże i istotne, np. chrześcijanie wierzą, że Jezus jest Mesjaszem i Zbawicielem, wyznawcy judaizmu twierdzą, że jest jednym z proroków, podobnie mahometanie. Z kolei religie wschodu, przynajmniej część twierdzi, że Boskość nie jest Osobą. Mamy bezosobowego Brahmana, z którego wyłaniają się Brahma, Vishnu i Shiva.

Rozumiem, że chcesz Mnie zmusić abym ostatecznie rozstrzygnął tę kwestię. 

No może aż tak to nie.

Ten temat jest dla was tak ważny, że warto mu poświęcić kilka słów komentarza. Żyjecie w świecie różnorodności i jesteście przyzwyczajeni do określania siebie przez to, co was dzieli, nie to, co łączy. Jednak u podstaw wszelkich różnic leży zasada jedności i do niej właśnie docieracie drogami religii, a przynajmniej powinniście.

Z tej Jedności wyłoniło się Wszystko. Akceptujcie różnice, nie myślcie, że jesteście lepsi, że wasz sposób myślenia jest lepszy a wasza religia czy cokolwiek ma przewagę nad innymi. W istocie jesteście jedną wielką rodziną, która może dzielić się nawzajem, tym co posiada najlepszego. Podkreślanie różnic i budowanie na tej podstawie przekonania o supremacji to ulubiona gra ego, które nie chce przepuścić żadnej okazji by się wywyższyć. Od wywyższania wiedzie krótka droga do poniżania innych, pogardy dla „obcych” i niezrozumiałych obyczajów a w końcu do agresji i przemocy by wprowadzić znany sobie porządek.

Dlatego od dziś zrezygnujcie z wywyższania siebie, własnej rasy, religii a nawet „własnego” Boga. Boskość przejawia się we wszystkich formach i we wszystkich religiach i zaakceptujcie Jej prawo do tego i Jej wybór by ukazać się pragnącym miłości dzieciom, w sposób, w jaki są w stanie Ją zrozumieć i pokochać.
Porzućcie przekonanie o własnej wyższości, wyższości własnej kultury czy osiągnięć nad innymi. Ono jest źródłem przesądów i rodzi wiele, wiele cierpień.

Każdego dnia, gdy spotykacie się z sąsiadem lub kimś, kogo jeszcze nie znacie powiedzcie do Mnie łagodnie w myśli „Boże Miłości pozdrawiam Ciebie w tym człowieku” i dopiero zacznijcie rozmowę. Pamiętajcie, że chociaż zewnętrznie możecie być nieświadomi tego faktu, Ja jestem wszędzie, w każdym człowieku i w każdej istocie. Ja jestem wszystkim, co istnieje. Nazywam się Miłość. Uszanujcie ten fakt. 

Dziękuję Ci Mistrzu za piękne wyjaśnienie.

Chciałbym na chwile powrócić do jeszcze jednej Twojej myśli – o tym, że religie powinny dostarczać aktualnych treści płynących z Ducha Miłości.

Tak, to jedno z ich zadań. 

Jednak od strony technicznej – jak mogłoby to wyglądać? Czy dawne treści powinny być opracowane na nowo?

Nie, niekoniecznie. Wszyscy wielcy Mistrzowie, którzy kiedys żyli na tej Ziemi nigdzie nie „odeszli” a ich moc duchowa po opuszczenu ciał jeszcze wzrosła. Poza tym przecież istnieje Boskość, o której wszyscy wiecie, że jest wszechmogąca. Innymi słowy może wszystko. Jeśli tak to również może przemówić do was znów i nadal przekazywać wskazówki, pozwalające wam lepiej żyć w waszym świecie. Czyż nie tak? Czyż nie jest to proste i logiczne? Czy Ojciec, który kocha odmówi dziecku pomocy? 

To, co mówisz Mistrzu jest jak najbardziej proste i logiczne. Dlaczego zatem nie zostało wprowadzone w życie?

Głównie z powodu lęku. Lęk, wahania, wątpliwości sprawiają, że wolicie się trzymać tego, co ktoś uznał za słuszne, za jedynie słuszne. W ten sposób skupiając się na pozornie pewnych naukach – odwracacie się i deprecjonujecie ich Źródło. A to o Nie chodzi, nie o księgi i nauki w nich zawarte. Chodzi o miłość, która może i będzie was prowadzić w życiu. Poszukujcie Jej dróg, niekoniecznie w starych księgach. Ona jest wszystkim. 

Jest takie stare powiedzenie sufich, że kiedy mędrzec wskazuje ręką księżyc, głupiec patrzy na palec. Ale tak jak mówisz, to lęk przed odstępstwem, pomyłką powstrzymuje ludzi od swobodnych poszukiwań w sferze duchowej. Lęk przed karą, nieszczęściami, niepowodzeniem.

Nie zostaniecie nigdy „ukarani” za poszukiwania Światła i Miłości, za poszukiwanie dróg ku Bogu. Nie ma najmniejszego powodu, aby bać się prób innych podejść, poszukiwać dróg komunikacji z kochającą Boskością i wprowadzania Jej wskazówek w życie. Miejcie trochę zaufania do Boga, do Jego Mocy i Miłości i ruszajcie w drogę. 

W jaki sposób mogłyby Twoje wskazówki wprowadzić w życie istniejące organizacje religijne?

W bardzo prosty. Po pierwsze uświadomcie sobie wszechmoc i miłość Boga. Zwróćcie się ku Niemu w zaufaniu jako do kochającego Ojca i Matki. Potem poproście, aby przygotował lub wskazał, przez które osoby chciałby przekazać wam swoje przesłania. nie musi to być jeden człowiek, może być ich wielu. Poproście o to by Ona sam wybrał sobie taką formę, którą uzna za słuszną. Istnieje wiele dróg, wspomnijmy o snach, o możliwości kierowania się duchowym wglądem nadchodzącym w odpowiedzi na gorącą modlitwę.

Módlcie się i proście Go, aby wypowiedział się w ważnych dla was sprawach i przekazał to, co sam uważa. Możecie później porównywać odpowiedzi. 

Myślę, że ludzi będących w instytucjach i zgromadzeniach duchowych może niepokoić fakt, że staliby się w pewien sposób zależni od swych „przekaźników”.

Dlaczego wiązać się z przekaźnikiem? Wiążcie się z Bogiem i Jego słowem, nie z ludźmi. Wszyscy możecie w ten sposób lepiej służyć Bogu. I o to właśnie chodzi, nie o wierność dawnym słowom, ale o teraźniejszy zwrot ku Miłości i Prawdzie, która może i dziś wypowiedzieć się swobodnie – w przekazach pisemnych, snach i tysiącach innych zjawisk, jak to czyni co dnia. Wszystko jest w Bogu. Bóg wam nigdy nie odmówi, gdy Go poprosicie o pomoc. Zacznijcie to robić a sami się przekonacie i kolejne sytuacje i doświadczenia wskażą wam drogę. 

Rzeczywiście, jeśli nie mam pewności, mogę wymyślić jakiś specjalny znak, wyrażenie lub coś podobnego i poprosić, aby znalazło się w tym przekazie, który rzeczywiście jest w tym momencie najbardziej potrzebny i wiarygodny. Potem zebrać kilka i zobaczyć, w którym z nich się znajduje.

To także droga zewnętrzna, jeśli rzeczywiście szanujesz czy tez kochasz Boskość twoje serce podpowie ci, co jest słuszne i dobre. Ale oczywiście w chwilach dużych wahań czy napięć można stosować rozwiązania, o których mówisz. Boskość pobłogosławi je z życzliwością. 

Wielkie religie mają też z pewnością wielu ludzi oddanych Boskości na tyle, że potrafią służyć słowem od Boga niejako na żywo, stanowiąc doskonałych doradców dla zarządzających zgromadzeniami. Czy mam rację?

Tak. Są tacy ludzie. 

Jednak jakoś nigdy nie słyszałem, aby ktoś z aktualnych bądź przeszłych „władców” korzystał z takich środków. Wyjątkiem jest Wschód i Indie, tam władcy mieli swoich mistrzów duchowych, którzy doradzali im w sprawach państwa i religii. Na Zachodzie nie spotkałem się z takim przypadkiem.

Ale są. Nie musisz wiedzieć, kto jest takim „przekaźnikiem”. Rządzący też mogą prosić Boskość, aby obdarzyła ich takim doradcą, o czym nikt nie będzie wiedział. Zresztą sprawa jest znacznie prostsza. Jeśli masz problem – zawsze możesz zwrócić się o pomoc do kochającego Ojca. Odpowie poprzez kogoś, poprzez film, audycję, artykuł w gazecie albo poprzez sen. Kierujcie się ku Miłości. 

Czy mogę Ci zadać jeszcze jedno pytanie? Jak ludzie maja korzystać ze wskazówek zawartych w książkach dla rozwiązania bieżących problemów?

Przede wszystkim pokładajcie ufność w Bogu, nie w książce. Książki i temu podobne wróżby są sprawą techniczną, najistotniejsze jest, że prosicie o odpowiedź kochającego was Ojca i Mistrza. Oczywiście możecie poprosić o wskazówkę jak postąpić a potem wziąć książkę, otworzyć na „chybił-trafił” i zacząć czytać. Może się zdarzyć, że akurat znajdziecie coś pasującego do sytuacji.
Ale nie jest to jakąś regułą. Odpowiedź może być niepotrzebna albo sprawy potoczą się swoim torem, niezależnie od waszych decyzji i postępowania.

Jeśli zaczniecie się wiązać z ta formą dialogu – odpowiedzi przestaną przychodzić. Kluczem do otrzymania dobrej wskazówki jest stan w którym zadajecie pytanie. Powinien być to stan miłości, oddania lub chociażby pokory wobec Sił Wyższych.

Poza tym radzę wam bardziej luźne podejście. Więcej radości, więcej uśmiechu. Uśmiechnijcie się do Mnie. To nic nie kosztuje a sprawia Mi radość. Ogromną. 

Czyli mamy kolejną drogę ku Tobie: „Drogę uśmiechów”

O stanowczo tak! Ta droga bardzo Mi się podoba? Uśmiech pomaga żyć.

Tak zwanych „wielkich problemów” nie jest w życiu wiele, a wy lubicie wszystko skomplikować i traktować ze śmiertelną powagą. Więcej luzu, więcej uśmiechu na co dzień a zaraz zobaczycie o ile łatwiej i przyjemniej się żyje. I co ważniejsze – Bóg jest znacznie bliżej. Bóg kocha waszą radość i uśmiech! Jestem Istotą pełną życia i radości, nie zapominajcie o tym! Oto Moje nowe błogosławieństwo: „Błogosławieni Ci, którzy się często uśmiechają, ponieważ ich czysta radość podoba się Bogu”

Czyli mamy dziewiąte błogosławieństwo.

Oto dziesiąte: „Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga albowiem On zmieni ich życie w duchowy raj na Ziemi i wszędzie gdzie się udadzą, będzie strzegł ich i pilnował rozwoju aż doprowadzi do zjednoczenia ze Sobą w miłości”

Oto jedenaste: „Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga albowiem ich życie stanie się lekkie i pełne radości a miłość Boska będzie darzyć ich Sobą w każdej chwili, gdy zechcą się ku Niej zwrócić.”

Oto dwunaste: „Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga albowiem Bóg obdarzy ich szczęściem i pomyślnością i da im dar największy – Siebie Samego i doprowadzi do zrozumienia jedności z Miłością i Sobą.” 

2.7 Co jest najważniejsze?

Mistrzu, chciałbym Cię zapytać co chciałbyś przekazać czytelnikom tej książki.

Jest wiele rzeczy, ale pamiętajcie, że zawsze najważniejsza jest miłość do Boga. Nie kariera, rodzina, dzieci, nawet nie medytacja, ale miłość. To Ona wskazuje kierunek i oświetla drogę. Jeśli chcecie zmienić wasze życie i szybko wznieść się ku duchowym wyżynom to najlepszą ku temu drogą jest nauczyć się kochać Boga.

Szukajcie miłości do Boga i proście o Nią, a kiedy już przyjdzie trwajcie w Niej i uczyńcie z niej inspirację do codziennego życia. A wasze życie będzie zmieniać się w szalonym tempie. Kochajcie, kochajcie i kochajcie i niech wasz byt stanie się pieśnią miłości ku Stwórcy. 

Jednak jest to dosyć trudne w ciągu dnia.

Na początku wszystko jest trudne, w miarę postępowania droga staje się coraz łatwiejsza. Pamiętajcie też, że zawsze możecie prosić o łaskę miłości do Boga, a to jest prośba szczególnie miła Jego sercu.
Zacznijcie, idźcie i nie zrażajcie się trudnościami. Korzystajcie z nich, jako okazji do pełniejszego zwrotu ku Miłości. 

Jesteś tak cudowną Istotą, a Twoja miłość jest taka słodka … nie mam słów.

Nie ma takich słów, aby wyrazić Jej słodycz, blask i głębię… Każdy może sam jej zakosztować. Każdy POWINIEN jej sam DOŚWIADCZYĆ.

Jestem obecny wszędzie, także tuż obok czytającego te słowa. Byłem, jestem i będę i gwarantuje ci, że kiedyś Mnie poznasz. Wiedz, że jestem zawsze przy tobie, zawsze. Przemyśl to głęboko a jako owoc skupienia i pojęcia tej prawdy otrzymasz świadomość subtelnego działania kochającej cię Boskości pośród wszystkich spraw dnia. 

[…]

Wiele razy poruszając temat Boga jako Miłości spotykam się z zastrzeżeniami, że życie bywa czasem tak ciężkie, rozwody, nieszczęścia, utrata majątku, odejście bliskich osób… To wszystko powoduje, że zaczynamy sobie zadawać pytania o Ciebie, o Twój stosunek do nas i o to, dlaczego cierpimy, dlaczego musieli odejść nasi najbliżsi, dlaczego wydarzenia potoczyły się tak a nie inaczej, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? W takich sytuacjach zaczynamy wątpić w Ciebie i Twoją miłość. Co byś im i mnie na to odpowiedział?

Rzecz polega na tym, że to wy sami tak określiliście kształt świata, w którym żyjecie. Dobra wiadomość jest taka, że możecie stworzyć inny, oparty na innych zasadach. 

Tu Mistrzu nie do końca rozumiem.

Wasz świat jest zbudowany na związkach. Majątki, rodzina, najbliżsi. Kiedy tracicie to, co uważacie za wartościowe czy niezbędne pojawia się cierpienie. Jednocześnie skupienie na „stronie materialnej” powoduje niemożność czy nieumiejętność dostrzeżenia prawdziwego Źródła życia i wszelkiej pomyślności.

Świat ma naturę przemijającą i zmienną, możecie się z tym nie zgadzać, ale takie są fakty. Tak czy inaczej kiedyś będziecie musieli odejść i zostawić to wszystko o co po tej stronie tak zabiegaliście. 

Przyznam, że nie widzę wyjścia z tej sytuacji.

Miłość jest wyjściem, ponieważ może was uwolnić od przywiązań i pokazać ukryte do tej pory aspekty rzeczywistości. Między innymi fakt, że śmierć nie jest końcem życia. Odchodzicie i przychodzicie ponownie. Wasi krewni i przyjaciele, którzy opuścili „ten świat” pojawiają się na nim ponownie w ciałach dzieci. Jeśli to zrozumiecie i na dodatek będziecie w stanie żyć w unii z Boskością wtedy śmierć będzie postrzegana jako akt miłości i narodziny będą postrzegane jako akt miłości. Wtedy zrobicie wszystko aby pomóc innym w ich drodze ku Światłu, ponieważ zrozumiecie sens i cel wydarzeń a także ich nieuchronność. Miejsce żalu i bólu po „stracie” zastąpią modlitwy pełne miłości, modlitwy o szczęście i pomyślność odchodzących oraz o to aby byli w stanie porzucić wszelkie więzy i ograniczenia by roztopić się w pełni w kochającym Świetle.

Wybierając świat w takim kształcie jak obecnie, z naciskiem na własność i związki wybieracie cierpienie. Wybierzcie świat oparty na miłości i pozbawiony egoistycznych więzów, a będziecie żyć tuż obok kochającego was Stwórcy. Wybór jednego lub drugiego należy do was. Wasze pretensje o obecność cierpień kierujecie pod niewłaściwym adresem. Powinniście skierować je również do siebie samych, a poza tym do waszych autorytetów, przywódców społecznych i duchowych, twórców tak zwanej kultury. Oni, od setek lat, przy waszej milczącej aprobacie wmawiają wam, że najważniejsza jest własność, osobowość i związki. Dowiedzcie się KIM JEST BÓG, poznajcie Go, poznajcie prawa, które tutaj działają. Sprawdźcie to. W miłości i mądrości która będzie kierować waszymi czynami znajdziecie wolność od cierpień, a nawet znacznie, znacznie więcej. Znajdziecie miłość, radość i Boskość.

Boskość mówi, że najważniejsze są miłość, bezinteresowność, skromność i pomoc innym, życie bez przywiązań z umysłem skupionym na kochającym Stwórcy. Stwórzcie taki świat. Oparty na tym CO NAPRAWDĘ JEST.

[…]

A Mistrzu, weźmy przykład nieszczęśliwej śmierci dzieci. Każdy wtedy pyta „czy tak musiało być”? Co one zawiniły?

Śmierć nie jest żadną karą za “winy”. Zrozumcie, że jest ona częścią procesu, który prowadzi was ku szczęściu i wyzwoleniu, ku wiecznemu szczęściu i wiecznej radości. I wszystkie wydarzenia, bez względu na ich rodzaj, są krokami ku Światłu. Patrzycie na bezradne dziecko ale widzicie jedynie jego ciało. Nie widzicie przeszłości tej Istoty, która pojawiła się pomiędzy wami, aby przejść kolejną lekcję w Boskiej Uczelni. Zarówno przyjście, jak i odejście mają swój głęboki sens. 

Mistrzu, na czym on polega?

Na wyrażaniu wszystkich cudownych aspektów miłości. 

Byłem szalenie ciekaw co mi odpowiesz, jednak nie powiem aby Twoje słowa wyjaśniły mi wiele. Nie wiem czego się spodziewałem.

Twój umysł nie jest przygotowany do zrozumienia wielu duchowych prawd. Będzie tobie i wam wszystkim znacznie łatwiej gdy postawicie kochającą Boskość w centrum waszego zainteresowania, w centrum waszego Wszechświata i zrozumiecie, że Ona jest najwyższą wartością, nie to, co dzieje się na ziemi. Powstanie wtedy zupełnie inny obraz świata i waszej w nim roli. Miejsce związków, których się tak kurczowo trzymacie zajmą wolność i miłość, miejsce „mojej własności” zajmie „twoje dobro”, miejsce gromadzenia i „brania” zajmą dzielenie się i dawanie, dawanie, dawanie.

Patrzcie na innych ze świadomością, że mogą odejść każdego dnia, w każdej chwili. I nie ma na to rady. Kiedy już wystarczająco ugruntujecie się w nowej świadomości zmienności i nieuchronności wydarzeń, zadajcie sobie pytania na czym się oprzeć, co mogę zrobić dla innych, czym się kierować płynąc w strumieniu wydarzeń?

Gdy zrozumiecie zmienność i nieuchronność wtedy przyjdzie czas na okazywanie sympatii, na życzliwy uśmiech, dobre, pełne ciepła słowo dla innych pielgrzymów.

Zastanowienie się nad sprawami ostatecznymi bardzo pomaga odpowiednio ustawić myślenie, skłania do rozważań nad sensem życia, wartościami, które się wyznaje i oczywiście nad relacją pomiędzy człowiekiem a Bogiem.

Namawiam was do przyjrzenia się życiu i akceptacji go takim, jakie jest, akceptacji jego nieokreśloności i zmienności, zgody na rzeczy nieuchronne i nieuniknione. Bo po prostu takie jest życie. Zacznijcie myśleć. Zacznijcie pytać. Zacznijcie szukać. A nade wszystko zacznijcie kochać. 

Czyli nie możemy się spodziewać jakiegoś doraźnego rozwiązania od Ciebie, które zredukowałoby cierpienia i przeżycia?

Ależ tak. Zawsze możecie zwrócić się z prośbą o wsparcie i tak często ono przychodzi!
Moim celem jest zmiana waszego sposobu myślenia po to byście w przyszłości umieli reagować bardziej powściągliwie, z większą miłością i aby przejścia towarzyszące zmianom miały mniejsze natężenie. 

Ale czy one w ogóle są potrzebne?

Na to pytanie musicie sami znaleźć odpowiedź.

Przywiązania do ziemskich spraw rodzą cierpienie. Pytasz Mnie czy skutek jest potrzebny? Zapytaj czy potrzebna jest przyczyna i jaki ma ona sens. Przyczyna leży po waszej stronie. Odejdźcie od egoizmu i skierujcie się ku Bogu. Jeśli dzięki swej wrażliwości zrozumiecie ten punkt staniecie na drodze do wolności. Zwróćcie się ku Boskości, a Ona spali sznury przywiązań i w ich miejsce da samą Siebie. Staniecie się istotami pełnymi miłości, żyjącymi co dnia za pan brat z Boskością. 

Czyli według tego co mówisz decydujące znaczenie dla wolności od cierpień ma rozwój duchowy.

Można tak powiedzieć. Rozwój i jego owoce w postaci miłości i zrozumienia duchowej strony życia. 

Co w takim razie ma największe znaczenie dla naszego rozwoju?

Umiejętność zwrotu z miłością ku Bogu. Miłość jest tym uczuciem, które On z radością potęguje i dzięki temu jest jej coraz więcej i więcej. Miłość obejmuje was i usuwa wszystko co przeszkadza w drodze. Dzięki Jej działaniu wszelkie przejścia są stokroć łagodniejsze zarówno w swym przebiegu jak i w waszym oddźwięku psychicznym na nie.

[…]

Powrócę jeszcze do pytania o przyczynę – przywiązania i skutek w postaci cierpień. Co zrobić, aby wznieść się ponad to? Czy samo zrozumienie tego procesu nie wystarczy?

Zrozumienie przyczyn cierpienia nie uwolni cię od niego, tak jak zrozumienie przyczyn grypy nie uleczy jej. Znając mechanizm jesteśmy na etapie diagnozy, likwidacja skutków będzie wynikiem terapii.
Terapia to życie z miłością, w miłości, dla miłości i wszystko, co z tego stanu wynika. 

Zadam wcześniejsze pytanie nieco inaczej, – co zrobić, aby pozbyć się przywiązań i nie cierpieć w związku z nimi?

Recepta na dziś jest jedna – skupić w swym życiu uwagę na Boskości i prosić Ją o uwolnienie od przywiązań, po to by móc w pełni się w Niej pogrążyć. 

Czy mógłbyś Mistrzu nieco więcej powiedzieć o przyczynach cierpienia? Może znając je lepiej np. uda nam się uniknąć przynajmniej części z nich.

Nie jest wam potrzebna wiedza. Znacznie ważniejsza jest miłość ku Bogu. Kochająca was Boskość zna przyczyny tego co dolega każdemu z was i jest w stanie przepisać właściwe lekarstwa. Jedyne co powinniście zrobić to nauczyć się zwracać ku Niej. Resztę ktoś wykona za was. Miłość i zaufanie, oto czego oczekuje od was Bóg. 

Jesteś Mistrzu taki słodki i kochany.

Jak każdy, jak każdy. Tworzycie świat oparty na lęku i związkach, stwórzcie inny, oparty o miłość. Oba są w waszym zasięgu. Utożsamianie z ciałem i osobowością powoduje cierpienie. Miłość jest jedynie o krok stąd. I każdy z was jest Miłością. Kto przychodzi i kto odchodzi? Ten, który się nie narodził nie może umrzeć. Tak naprawdę śmierć nie istnieje. 

[…]

Mistrzu, co znaczył sen, który miałem dzisiejszej nocy? Śniło mi się, że jeden z dawnych znajomych potraktował mnie wręcz skandalicznie i to jeszcze w zamian za wielką grzeczność, którą mu wyświadczyłem. Byłem tak wzburzony, że chciałem go zaraz obić, aż się obudziłem.

Energie związków są jeszcze ukryte w podświadomości i mają duży wpływ na percepcję. Blokują poza tym swobodny dostęp miłości. Sympatie i antypatie są związane z tym światem, powodują zaangażowanie w sprawy innych ludzi. Nie jest to czyste i bezinteresowne. Za każdą taką energią kryją się różne stany ducha. Wiążcie się z Boskością. 

[…]

Powiedz Mistrzu, czy człowiek może np. porzucić rodzinę, aby udać się na poszukiwanie Ciebie?

Czym jest poszukiwanie Boga i czy trzeba udawać się w jakieś specjalne miejsce?

To znaczy, że powinien zostać tam gdzie jest?

Przestrzegam przed pochopnym działaniem i traktowaniem „poszukiwań” jako wymówki służącej usprawiedliwieniu zerwania związku. W każdej sytuacji, w której człowiek się znajdzie jest bardzo dużo do zrobienia, jeśli idzie o możliwość nawiązania relacji z Bogiem. I bądźcie pewni, że jeśli naprawdę będzie wskazana samotność w celu pogłębienia życia duchowego to dowiecie się o tym.

Jeśli myślicie o takim kroku pamiętajcie, ze zawsze możecie poprosić o wskazówkę jedną, drugą, trzecią. Jeśli poprosicie szczerze z pewnością odpowiedź przyjdzie. Potrzeba wam więcej spokoju, czasu i cierpliwości przy podejmowaniu ważnych decyzji życiowych. Potrzeba więcej równowagi i nade wszystko miłości.

Każde zejście się i rozstanie ma głębokie konsekwencje karmiczne. W tych sprawach zalecam potrójne lekarstwo: spokój, spokój i spokój. I miłość. 

[…]

A co w takim razie ze związkami obarczonymi przemocą?

To już dawno rozwiązaliście sami. Przemoc jest karalna. 

Czy z tego powodu może dojść do usprawiedliwionego w Twoich oczach rozejścia się partnerów?

Tak i takie wydarzenia często mają miejsce. 

To znaczy, że są powody i sytuacje, w których przysięga małżeńska przestaje obowiązywać?

Tak, jest ich wiele. Sakramentalne „i że cię nie opuszczę aż do śmierci” nie jest właściwe w każdej sytuacji. Są sytuacje, kiedy przysięga traci ważność w oczach Boga. Zdrada, alkoholizm, nadużycia seksualne, przemoc.
Małżeństwo to pole na którym powinna rozwijać się miłość, to poszerzanie obszaru zainteresowania i pracy o innych ludzi, którym jesteśmy winni oddanie, opiekę i miłość. Ale trzeba iść jeszcze dalej, wyjść poza porządek społeczny i instytucję małżeństwa. Są ważniejsze wartości, znacznie ważniejsze. Ludzie nie rodzą się po to by łączyć się w związki. 

Przychodzimy na ten świat po to, by?

Zjednoczyć się z kochająca Boskością w miłości. 

Jeśli związek jest umową pomiędzy stronami zawartą przed Tobą, umową, która na dodatek może być zawieszona a nawet rozwiązana to oznacza, że ten „sakrament” jak go nazywa religia nie jest rzeczą najważniejszą w życiu dwojga ludzi.

Związki nie są najważniejsze, to dość oczywiste. Przypomnij sobie co powiedziałem ci w Indiach, kiedy zapytałeś, co powinno stać na pierwszym miejscu w związku pomiędzy dwojgiem ludzi. 

Byłem kompletnie zaskoczony Twoją odpowiedzią. Liczyłem, że powiesz np. że miłość, oddanie może wierność a Ty odpowiedziałeś: „Na pierwszym miejscu w związku pomiędzy dwojgiem ludzi powinien stać Bóg”

I jak widzisz tę odpowiedź z perspektywy lat, które minęły?

Dopiero po kilku latach zacząłem rozumieć znaczenie tego, co powiedziałeś. Właściwie to w każdym z naszych związków a nawet kontaktów z ludźmi Ty powinieneś stać na pierwszym miejscu. Gdyby tak było, życie tutaj wyglądałoby zupełnie inaczej, bylibyśmy znacznie bardziej szczęśliwi.

Tak, tak, tak.

Powróćmy do głównego wątku – cierpienia i jego przyczyn. Cierpienie rodzi się ze związków a te są w dużej części efektem społecznej umowy, którą przyjęliście. Związki a miłość to dwie różne sprawy, bardzo różne. Kierujcie się ku miłości to i w waszych relacjach z ludźmi będzie coraz więcej serdeczności, zrozumienia i miłości.

Cały „problem” polega na tym, że chcecie postrzegać świat wyłącznie w bardzo ograniczony sposób. Częścią „problemu” jest również wasz upór. Ale też prawdą jest, że możecie zmienić ten stan rzeczy dość szybko. 

Jak można to zrobić?

Tylko w jeden sposób – poprzez powrót do Źródła Życia i Miłości. Skupcie się całą mocą umysłu i serca na kochającej was Boskości i utrzymujcie Jej obraz stale – w umyśle i w sercu. Czyńcie to często, co dnia, co chwilę.

Ten krok będzie podstawą do następnego – dobrych myśli, słów i czynów skupionych na Boskości i w Niej znajdujących swój początek i koniec. Wszystko dzieje się w Bogu i cokolwiek spotyka was w ciągu dnia jest wyłącznie Nim.

Z czasem zrozumiecie, że to co nazywacie życiem jest w rzeczywistości czymś na kształt teatralnej gry, w której aniołom Światłości przydzielono role ojców, matek, „zwykłych ludzi”. Ale każde przedstawienie kiedyś się kończy i obecne właśnie ma się ku końcowi. Miłość już spogląda spoza kurtyny Niebios. Słychać oklaski, po prostu burzę braw. To było przepiękne przedstawienie o przejmującym do głębi znaczeniu. Pozostaje Mi podziękować wam za udział w Grze. Spisaliście się znakomicie, po prostu znakomicie.

A za chwilę dla wielu z was zacznie się następne. Chciałbyś poznać jego tytuł? 

O tak! Oczywiście.

Boska Miłość prowadzi budzącą się ludzkość ku szczęściu i Światłu. 

Cudowny.

A jaki scenariusz jest piękny? Wkrótce się przekonacie.