Archiwa autora: Admin

2.26 Wolność jest niewolą

Jesteście dziećmi nieustannej aktywności i niemalże chorujecie, gdy „życie zwalnia” i zaczyna biec spokojniejszym i duchowym torem. Nie potraficie obejść się bez podniet, jesteście od nich uzależnieni. A mimo tego uważacie się za ludzi wolnych.

Wolność pojmujecie jako swobodę czynienia wszystkiego, na co przyjdzie wam ochota, z rzadka tylko licząc się ze zdaniem innych, ich czy też wyższym dobrem. I jesteście uzależnieni od takiego pojęcia wolności. Jest ono jak ciężkie kajdany, które wiążą was z utartymi szlakami myśli, potrzebą coraz to nowych wrażeń, poznawania nowych ludzi, miejsc, oglądania coraz to nowych filmów. I tak oto myśląc o sobie i będąc dumnymi z „wolności” w istocie ulegacie złudzeniu, bo zamiast cieszyć się swobodą ducha, jasnością myśli i prawością charakteru, które to są cechami właściwymi prawdziwej wolności, żyjecie w głębokim zniewoleniu a własne kajdany nazywacie na dodatek szczytowym osiągnięciem cywilizacji i kultury. Wasz świat stoi na głowie.

Nie myśl, że czynię wam wymówki, jestem od tego jak najdalszy. Konstatuję pewien fakt i przywracam pojęciom ich właściwe znaczenie. Jeśli nie umiesz podporządkować się dyscyplinie wewnętrznej, jeśli wiesz, że niektóre aktywności nie przynoszą wiele dobrego a mimo to wciąż je podejmujesz, jeśli odkładasz medytację, o której wiesz, że jest ci potrzebna, bo właśnie pokazują w telewizji ciekawy film, to wiedz ze nie powinieneś nazywać siebie człowiekiem wolnym. Wolność, przynajmniej częściowa od świata i jego wpływu to przedsionek duchowości, przedsionek miłości. 

Wzywasz zatem do zmian.

I tak i nie. Jeśli chcesz dalej tak żyć to twój wybór, bądź tylko tego świadomy to wszystko. Decyzja należy do ciebie i co sobie wypracujesz to będziesz miał, możesz w szerokim zakresie kształtować swoje życie, lecz najczęściej nie jesteś świadomy tej możliwości, idziesz za głosem „rozsądku”, wygody lub konwenansu. Twierdzisz, że nie masz wyboru? Że nie posiadasz wpływu na własne życie? A Ja ci mówię, że jest wprost przeciwnie, masz miliony sekund czasu, które po prostu marnujesz. Możesz zwracać się do Mnie, możesz zająć się pożyteczną lekturą, możesz nauczyć się kolejnego języka, możesz zrobić cos pożytecznego dla innych i dla siebie. Najczęściej jednak nie robisz nic tylko zajmujesz się zabijaniem czasu. 

Tak Mistrzu, rzeczywiście, mówisz prawdziwe rzeczy.

Moje słowa dotyczą każdego z was. Jesteście niewolnikami, żyjecie w niewoli i nazywacie ja wolnością. Wolności w ogóle nie znacie. Prawdziwa wolność to wolność od ego.

Przyznam, że otwierasz mi oczy na zupełnie nowe rzeczy. Żyjemy w świecie żywcem jak z Orwella.

To prawda i widząc ją wyraźnie możecie podjąć rozsądne działanie w celu zmiany tego stanu rzeczy. Poznajcie prawdę o was samych a ona was wyzwoli, przy niewielkiej pomocy z Mojej strony. Ale powinniście zacząć cos robić, wprowadzać zmiany, nie tylko czytać lub słuchać. Chociaż ten czas nie jest stracony, to warto poświecić nieco czasu na zwrot ku Miłości, na kontakt z Nią, odnajdywanie w sobie dobrych myśli i uczuć do Niej. To będzie wam procentowało przez lata i pozytywnie wpłynie na całe życie, wasze i waszych bliskich. 

Zaraz zaraz, nawyki i słabości i uleganie im, zgoda na ich wpływ na nasze życie – właściwie zmiana tego stanu rzeczy zależy tylko od nas samych, nie musimy być słabi, możemy być silni i zmienić ten stan rzeczy.

Tak, jeśli to, co jest teraz wam nie odpowiada możecie zmienić siebie, w bardzo szerokim zakresie możecie kształtować swoje życie, to kwestia waszego wyboru. 

I Ty możesz nam w tym pomóc?

Nie przesadzajmy z ta pomocą. Na ogół sami macie dość siły żeby wokół siebie zrobić porządek tylko wam się nie chce. Moja pomoc jest wam właściwie niepotrzebna, wystarczy uświadomienie stanu faktycznego a resztę jesteście w stanie wykonać sami i to bez problemu. A jeśli cos pojawi się na drodze to dla chcącego nic trudnego. Największy problem polega na tym, że wam się nie chce i wszystko, co uznajecie za wartościowe zazwyczaj odkładacie na później. A „później” brak wam siły, czasu, warunków, sposobności i tysiące podobnych wymówek. 

Mistrzu, co w tej sytuacji byś nam poradził?

Jeśli chcesz cos zrobić to zacznij teraz. Teraz i powtarzaj tak długo aż osiągniesz zadowalający rezultat. 

Mówisz tu o medytacji.

Nie tylko, o tym wszystkim, co składa się na wasze życie. Masz możliwość oglądania Boga twarzą w twarz, masz możliwość zbliżania się ku Niemu jak również osiągnięcia świadomego zjednoczenia z Nim. Może On być dla ciebie i dla was niekończącym się strumieniem radości, szczęścia i pomocy, wiernym towarzyszem w każdej chwili życia w tym życiu i każdym następnym.

Ta Ziemia jest ziemią radości i szczęścia, planetą Miłości, która tylko czeka, aby wskazać wam drogę i ujawnić swą Moc. Ja jestem szczęściem i radością i Moja miłość wskaże wam drogę, teraz i kiedykolwiek zwrócicie się do Mnie z prośbą. Pamiętajcie, że Ja stale jestem przy was gotów wskazać wam kolejny krok. Bo was kocham. 

2.25 Co możemy zrobić dla naszej planety?

Mistrzu, nasza planeta jest zaniedbana.

Tak

Co możemy zrobić dla Niej? Czy w ogóle możemy cos zrobić?

Tak oczywiście możecie zrobić wiele rzeczy, ale na razie wolę abyś się skupił na tym, co możesz zrobić dla siebie i dla Mnie, bo dopiero na etapie jasności, jaką przynosi kontakt ze Mną możesz działać właściwie. Do tej pory działanie jest obciążone zanadto osobowością. Człowiek, który zbliża się do Boga, uczy się i pełni Jego wolę, kocha Go ma potężną siłę oddziaływania.
Wtedy nawet milcząc i medytując możesz pomagać innym. Nie myśl o innych i nie wiąż się z „innymi” oraz ich problemami. Wiąż się z Bogiem, z Jego Miłością. To pomoże wam wszystkim najwięcej. 

Wielu ludzi nie wie o Tobie, nie wie jak się zwrócić do Ciebie.

Myślisz, że o tym nie wiem? Wiem i to dobrze, ale realia dzisiejszego świata są takie, że nie potrzeba nowych misjonarzy. Światu a przede wszystkim każdemu z was jest potrzebna duchowość, miłość duchowa, więc lepiej zrobicie, gdy zamiast nauczać lub, co gorsza pouczać innych skupicie się na własnej drodze ku Bogu i dojściu do Jego miłości. Reszta spraw może poczekać albo zadba o nie, kto inny. Przestrzegam przed traktowaniem konieczności „naprawy” świata jako wymówki przed zajęciem się tym, co najważniejsze. Bóg jest tysiąckroć ważniejszy od świata. Dzięki zwrotowi ku Niemu będziecie szczęśliwi. Temu światu i każdemu z was jest potrzebna miłość, ponieważ to ona zmieni was w kochających, oddanych Bogu i wszystkim istotom ludzi. Poszukujcie prawdziwej wartości i nie zaczynajcie uczyć innych dopóki sami jej nie znajdziecie i nie zjednoczycie się z nią.

Pozostajecie zamknięci we własnych światach i usiłujecie jako lekarstwo na brak miłości dzielić się z innymi swoja ciemnością i wątpliwościami. To nie jest dobre. Najpierw powinniście znaleźć Boga i nauczyć się żyć w Jego Świetle. Dopiero później możecie dzielić się wiedzą i miłością z innymi. Dopiero wtedy, gdy ją znaleźliście i wiecie bez najmniejszej wątpliwości, że pochodzi ode Mnie. 

Nie wcześniej?

Wcześniej narażacie się na niebezpieczeństwo utraty waszych dokonań duchowych i tak ani nie pomożecie innym ani sobie. Jeśli nie ma w tobie ognia jak rozpalisz innych? Jeśli nie ma miłości, czym się podzielisz? Nauk jest dosyć na tym świecie, jednak liczy się nie teoria, ale praktyka, nie wiedza ale miłość. Liczy się Miłość, tylko Ona. Dziś hołdujecie fałszywym systemom wartości. Zmieńcie to. Postawcie Miłość na pierwszym miejscu a wasze życie będzie natychmiast pełniejsze a z czasem i znacznie bardziej szczęśliwe.

Namawiam was do tego abyście w każdej sytuacji nauczyli się zwracać do Mnie z miłością i słuchali, co Ja mam do powiedzenia lub przekazania. Takie postępowanie jest stokroć lepsze niż snucie własnych teorii. I jeszcze jedno. Mówcie mniej, znacznie mniej. Miłość i Moc przychodzą w ciszy. Kierujcie umysły i serca ku miłości, stale, zawsze. Uczenie innych nie jest tak ważne jak to. 

Są tacy nauczyciele, którzy mówią, że i nauczyciel uczy się ucząc innych.

Tak, korzystając przy okazji z tego, co jest przekazywane. Słowa, które Miłość wypowiada we wnętrzu dają nowy wgląd w rzeczywistość. 

Co w takim razie powinien zrobić nauczyciel, kiedy słyszy pytanie?

Pomyśleć o Mnie i otworzyć swoje serce na Mnie, reszta nie należy już do niego. Przewodnik duchowy to ten, który PRZEWODZI treści ode Mnie, nie ten, który jest PRZYWÓDCĄ. Przywództwo jest najczęściej zwodzeniem. Mówiąc do ludzi, myślcie, że mówicie do Mnie. Czyż właśnie nie taka jest prawda?
Ale wiedzcie też, że wasze słowa nie są Mi potrzebne, wasze nauki również. Kogo chcecie uczyć? Mnie? Mogę przekazać każdemu każdą treść w sposób dziesięć razy skuteczniejszy od was. Pokazać w doświadczeniu, w praktyce i sprawić, aby człowiek stał się tymi prawdami. Wy dysponujecie tylko słowem, Ja w ogóle ich nie potrzebuję a Moje działanie może być setki razy głębsze niż wasze. Po co chcecie myśleć o sobie jako o nauczycielach? W ten sposób stawiacie tylko bariery pomiędzy sobą a Mną. Odwracacie się od Miłości. Stawiacie samych siebie na centralnym miejscu, na tym, na którym powinien stać tylko kochający Stwórca. Jest tylko jeden Nauczyciel, zawsze, zawsze pamiętajcie o tym. I zwracajcie się ku miłości zamiast myśleć o nauczaniu innych. 

2.24 Rozwój duchowy

Baba, chciałbym Ci zadać pytanie o to, na czym polega rozwój duchowy. Jest tyle opinii i poglądów a chciałbym poznać Twoje zdanie. Czym jest i na czym polega? Co powinien zrobić człowiek, aby przyspieszyć swój rozwój? Czy jest to w ogóle możliwe?

Praktyczna wskazówka jest następująca. Zacznij teraz. Zacznij zaraz. Zwracaj się ku Bogu. Myśl o tym, że w każdym człowieku jest kochający cię Stwórca. Zwracając się do kogokolwiek zapomnij o swoich poglądach i uprzedzeniach w stosunku do niego. Myśl, że mówisz do kochającej Boskości. Mówiąc do ludzi mów do Boga. Patrz na ludzi jak na najwyższe Dobro przybrane w ziemskie szaty. Bądź życzliwy, bardzo życzliwy dla zwierząt.

Uśmiechaj się do Boga. Staraj się wzbudzić w sobie ciepłe uczucia ku Niemu. Staraj się wzbudzić w sobie miłość ku Niemu. Poproś i módl się o to co dnia. Obejmij Go i mów, że Go bardzo kochasz. W najgłębszym sensie jest to wielka prawda. Wielka prawda. Zacznij już teraz.

Unikaj negatywności w myślach, słowach i czynach. Pozbądź się opinii i uprzedzeń na temat innych. Po prostu nie myśl o innych. Jeśli dręczą cię myśli powtarzaj „Loka Samasta Sukhinu Bhavantu” Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe. Jeśli chcesz aby inni szli duchową droga – powierz ich los Bhagavanowi. Możesz się za nich pomodlić, to zawsze możesz zrobić. Proś o wyzwolenie, o miłość, o radość i duchowe szczęście dla wszystkich. Odwracaj się od tego co w tobie negatywne. Proś aby Miłość pokazała ci to co według Niej wymaga już zmian. Unikaj rozważania negatywności w innych. Zastąp to poszukiwaniem dobrych cech i skłonności oraz odwróceniem się od myślenia o innych i ich problemach. Ucz się miłości ku Bogu w codziennej medytacji.

Unikaj ocen, nie oceniaj siebie ani innych. Lubicie nisko oceniać innych bo wtedy sobie przypisujecie wyższą pozycję. Porzućcie to przyzwyczajenie. Weźcie przykład z Boskości, którą jest wzorem skromności. Uczcie się skromności każdego dnia. Bądźcie skromni.

Proś kochającą Boskość o pomoc w rozwiązaniu twoich problemów, módl się o możliwość zrobienia kolejnego kroku ku Niej. Kieruj się w objęcia Miłości. Podejdź poważnie do tego co mówię.

[…]

Postąpiłem według Twoich wskazówek i starałem się od rana medytować o Twojej bliskości, uśmiechać do Ciebie. Chwilami było po prostu cudownie a cały czas czułem napływającą Twoją energię. Wieczorem siedziałem jeszcze i pracowałem i zacząłem się zastanawiać nad efektami tej medytacji. Pomyślałem sobie, że skoro są tak silne, to jednak powinienem zapytać Cię ponownie o nią lub tez poprosić o Twój komentarz do niej we śnie. Tak zrobiłem. Czułem, że z jakiegoś powodu, być może dotknięcia bardzo ważnego zagadnienia potrzebuję Twojej aprobaty. Nie wiedziałem czy nie robię czegoś „nie tak”.

W nocy miałem następujący sen. Stoję na przystanku autobusowym w jakiejś mieścinie zaszytej głęboko w puszczy. Wszyscy tam pędzą bimber i jakoś mnie to nie dziwi, jak to w moim ukochanym kraju. Stoję na przystanku i czytam o ulotkę, którą ktoś tam nakleił. Napisali na niej, że kilku ludzi pędzi na własną rękę i jest to niewłaściwe. Myślę sobie, że tak, jest to niewłaściwe, ponieważ naruszają państwowy monopol obowiązujący na produkcję alkoholu. Wtedy nie wiem skąd nadjeżdża sołtys tej wioski i zaczyna tłumaczyć mi, że to wcale nie idzie o naruszanie państwowego monopolu, lecz o fakt, że oni to robią dla siebie a nie dla dobra wszystkich. We śnie brzmi to dość rozsądnie. Po chwili pod przystanek podjeżdża mój serdeczny przyjaciel na motocyklu i mówi do mnie, żebym wsiadł, to mnie stąd zabierze. Zgadzam się z ochotą, lecz siadam dość dziwnie – twarzą do tyłu i na dodatek obok niego, nie za nim. Przyjaciel nagle rusza i zaczyna jechać z szaloną prędkością. Mówię żeby zwolnił, ale on zamiast tego kładzie maszynę w niesamowity zakręt, wjeżdżamy w jakąś bramę, potem jeszcze przyśpieszamy i znów zakręt w kolejne wąskie przejście. Aż trzęsę się ze strachu, a on ani nie zwalnia ani nie zwraca na mnie uwagi. Prowadzi doskonale, po mistrzowsku. Baba co może znaczyć ten sen?

Po pierwsze społeczność ukryta głęboko w lesie, gdzie trudno dotrzeć i skąd trudno się wydostać to symbol świata. Wszyscy produkują alkohol i stale chodzą pijani. Jest kilku „odszczepieńców” do których społeczność ma pretensje – to ci, którzy żyjąc na uboczu mogliby wnieść w nią coś nowego, nowe idee, rozwój i postęp duchowy. Ale i oni też pędzą bimber, brudny trunek, który powoduje oszołomienie. Świat jest pijany od egoizmu, jest nim całkowicie oszołomiony.

Pojawia się Przyjaciel i siadasz obok Niego. On demonstruje mistrzostwo w jeździe w bardzo trudnych warunkach, pędzicie razem poprzez rejony, przez które nawet przejście wymaga wiele zachodu. Przyjaciel to Mistrz, to ktoś, kogo bardzo kochasz. Jeszcze boisz się i masz wątpliwości, czy nie wydarzy się coś złego. Jednak zaufaj. On potrafi prowadzić jak nikt inny. Sen jest komentarzem do medytacji, która wprowadziłeś wczoraj w życie. Więcej zaufania. Więcej medytacji. Więcej pracy. Więcej miłości. W życiu każdego z was niech stanie się Miłość. 

[…]

Mistrzu chciałbym trochę zmienić temat i zapytać Cię o uprawianie rozmaitych gałęzi jogi czy też praktyk buddyjskich. Jaki jest cel tego rodzaju praktyk i jakie mogą być osiągnięcia na tych ścieżkach?

Przez tysiące lat, odkąd istnieje ta cywilizacja powstawały rozmaite drogi i dyscypliny duchowe mające na celu dojście do Prawdy Absolutnej, bo przecież Ona istniała zawsze i zawsze byli tacy, którzy chcieli ku Niej się kierować i byli ku temu inspirowani wewnętrznie.

Zwróć jednak uwagę, że wszelkie ścieżki duchowe są owocami innych mentalności, innych czasów, innego ducha. Sięganie do większości z nich dzisiaj to jak oglądanie się za siebie. Droga jest nakreślona jasno; prowadzi przez codzienne zbliżanie się do Boga i powierzenie Jemu wszystkiego w tym swego życia Jego miłości i trosce. Zbliżaniu się z miłością ku Wszechmiłości. Możesz wykorzystać w tym celu jedną z religii, oczywiście przy spełnieniu pewnych istotnych warunków.

Różne ścieżki duchowe powstały, ponieważ Boskość dostosowała je do odmienności potrzeb i warunków, w których żyli ludzie. Są one Boskim darem dla ludzkości. Jednak przy podążaniu nimi jest potrzebna pewna wiedza. Celem ostatecznym drogi człowieka na Ziemi jest zjednoczenie z Boskością i tym powinien się kierować zastanawiając się, którą ścieżką podążać. Najlepsze rozwiązanie jest oczywiście jedno. 

Tak, Mistrzu?

Zwrócić się w zaufaniu z miłością i prośbą do Najwyższego, aby pokierował naszymi drogami i losem i ułożył go tak jak On uważa. O to także, aby dobrał odpowiednią dla nas ścieżkę i duchową praktykę.
Losy jednych są powiązane karmiczne z jogą, innych z odmianami buddyzmu, jeszcze innych z islamem. Miejcie jednak świadomość, że na karmie los się nie kończy i kierując się ku pozytywnym wartościom możecie swobodnie, powtarzam swobodnie czerpać z innych dróg i kultur. Wszystko, co zainspiruje was i sprawi, że zbliżycie się ku Miłości jest dobre. Wszystko jest dobre. Kochajcie Boskość ponad wszystko a reszta zostanie ułożona w najlepszy z możliwych sposobów. I uśmiechajcie się do Mnie. Bardzo, bardzo to lubię. Lubię was. 

[…]

Baba myślałem o możliwości przedstawienia dowodu na Twoje istnienie i uznania Esencji jako czynnika sprawczego wszelkiego życia tak aby wiarę zastąpić wiedzą.

To niepotrzebne, dla kogo zresztą chciałbyś to zrobić?
Chciałbyś zamknąć Mnie w laboratorium zdanego na łaskę i niełaskę ludzkich umysłów świata naukowego? Wynik jest z góry wiadomy; ci, którzy są uczciwi po latach doświadczeń stwierdziliby, że „>coś w tym jest”, ale sprawa „wymaga dalszych badań” – czyli pozostalibyśmy z niczym. Jak może być inaczej – czy można niepojęte i niezmierzone zamknąć w pudełku?

Nie, droga dowodów i perswazji, droga zewnętrzna w tym i naukowa jest błędna.Co Mi po tym, że ktoś z autorytetem naukowym uzna Moje istnienie?
Wszelka prawdziwa przemiana przychodzi od wewnątrz i dokonuje jej miłość i tylko ona a nie miliony dowodów i słów przelanych na papier przez uczonych. Nie dla uczonych, lecz dla zwykłych ludzi mogę objawić się w życiu, dać dowody na swe istnienie i pokazać, kim jestem i zaiste czynię to!

To, co widzisz wokół jest stanem koniecznym, choć przejściowym, stopniem na drodze ludzkości pnącej się nieprzerwanie wzwyż ku Bogu.
Są oczywiście i inne drogi wiodące ku chwilowemu zastojowi i stagnacji. Ale i to w końcu pryska i życie toczy się swym torem wciąż dalej i dalej a kochający Bóg uśmiechając się znów potrząsa swym Wielkim Kalejdoskopem tworząc coraz to inne, piękne wzory.
Jeśli już mówimy, że to życie ma jakiś cel to na pewno ten; ujrzeć Jego grę jasno i wyraźnie oraz współuczestniczyć w radości i pięknie życia wespół z Nim. Kochać, dzielić się, cieszyć i być szczęśliwym. Po to w ogóle istnieje ten świat i Wszechświat. Prawda, że to proste?

Dziś Byt Najwyższy wzywa tych, którzy chcą Go usłyszeć, aby nadstawili uszu na to co Jego miłość chce im powiedzieć we wnętrzu. Pośród innych spraw usłyszą na pewno o Boskiej Esencji mieszkającej w nich samych oraz o najprostszej drodze do zjednoczenia z Nią: miłości do Stwórcy.

2.23 Hazard i ryzyko

Mistrzu, kto będzie następnym prezydentem? Powiedz mi a ja postawię na niego sporą sumę i wygram.

Ten sam człowiek, co teraz, ale jak postawisz za dużo to przegrasz. Nie radzę ryzykować.

Kiedyś myślałem, że ryzyko dodaje życiu smaku.

A teraz?

Jest mi przyznam obojętne. A co powiesz o hazardzie? Miałem silny pociąg w tym kierunku?

Hazard to oszustwo. Pieniądze przynoszą rozwiązanie niektórych problemów ale rodzą wiele innych. Posiadanie sporego majątku nakłada nowe kajdany.

Jednak większość ludzi uważa, że lepiej jest mieć niż nie mieć.

Problem leży w tym, że ludzie nie znają umiaru.

Jeśli posiadają majątek chcą mieć jeszcze większy. Pojawiają się nowe pragnienia. Tymczasem droga do szczęścia prowadzi poprzez ograniczanie pragnień. Nauczcie się zadowalać tym co macie. Ograniczajcie własne potrzeby i pragnienia.

Druga sprawa, że jeśli coś posiadacie natychmiast pojawia się przywiązanie. Gdy pojawia się poczucie własności wtedy niechętnie dzielicie się z kimkolwiek. Miłość daje, daje, daje. Wszystko na tym świecie ma charakter płynny i zmienny. Posiadanie pieniędzy jest okazją do wspomagania innych, do dawania, sprawiania radości. Chciałbym nauczyć was radości dawania i dzielenia się.

Pieniądze są darem miłości do Boga. Nauczcie się używać ich właściwie. Proście, aby Boskość zainspirowała wam, w jaki sposób je wydać, na jaki cel przeznaczyć. Myślcie więcej o potrzebach innych. Wszyscy tworzycie jedna Rodzinę, więcej wszyscy tworzymy Jedynego. Dawajcie z miłością, w rzeczywistości przyjmujący daje wam okazje przejawienia dobrych cech. To wielka łaska. Dawajcie z serca. Ofiarowując coś komuś myślcie, że dajecie samemu Bogu. Również gdy na ulicy wrzucacie datek żebrakowi do kapelusza, lub dzielicie się z bezdomnym kromką chleba. 

[…]

Mistrzu, jednak nie zalecasz również ascezy.

Zalecam umiar, ograniczanie pragnień i kierowanie życia ku Bogu a nie konsumpcji bez kontroli. Patrząc trzeźwo na życie widzisz, że tak naprawdę nie jest ci do niego wiele potrzebne. Dach nad głową, proste posiłki, trochę muzyki, którą lubisz, bez reszty można się właściwie obejść..

Dodaj jeszcze kasety video z Tobą i bhajany których często słucham.

Tak, o resztę nie warto walczyć, nie jest potrzebna. Mógłbyś oczywiście wysilić się i zarobić na dobry samochód i wakacje na Karaibach…

Mógłbym, ale? Pięknem w krajobrazie jesteś Ty… Ziemia jest piękna i ma wiele cudownych zakątków, ale największa radość i tak płynie z Ciebie, oglądania Cię i odczuwania w sercu Twojej obecności. Kiedy tego brak to najpiękniejsze widoki są puste i nie przynoszą radości.

Patrzę na piękno rzeki, błyski słońca ślizgające się po wodzie, ale to Ty nadajesz nieziemski smak tej chwili Twoją bliskością. Nie chcę nic więcej. Szczęście jest wewnątrz, nie na zewnątrz.

Powiedzmy lepiej, że szczęście jest w Bogu, On jest tym, co wewnętrzne i zewnętrzne. 

2.22 Aborcja

Przepraszam Mistrzu za zmianę tematu, ale jaki jest twój pogląd na sprawę aborcji?

Człowiek nie stworzył życia i nie powinien go odbierać, ale rozumiem, że są powody, dla których wykonanie zabiegu jest uzasadnione moralnie a nawet dobroczynne dla wszystkich. Są sytuacje, gdy zabieg jest dobrym wyjściem. Poważne czynniki zdrowotne, społeczne lub psychologiczne mogą go uzasadniać. 

Kto powinien podejmować w tych sprawach ostateczną decyzję?

Ja.

Ty, Mistrzu?

Tak, ponieważ wy nie widzicie całości. Działanie inspirowane przeze Mnie nie przynosi negatywnych konsekwencji. Są sytuacje, w których lepiej dla wszystkich jest, aby dziecko przyszło na świat pomimo istotnych przeciwnych racji. Sami nie widzicie całości spraw, dlatego dla was właściwsze jest zaufanie w Moje słowo. Dlatego proście o łaskę poznania zdania Siły Wyższej, o radę płynącą wprost z serca kochającego Stwórcy. W tej i każdej innej sprawie. Zasadę znacie, tylko zastosować ją w praktyce. 

A po stronie ludzkiej, to jest po naszej jak to powinno wyglądać praktycznie? Czy kobieta powinna podjąć ostateczną decyzje czy mężczyzna?

Kobieta, ona bierze na siebie główny ciężar późniejszego wychowania potomków i sprawa dotyczy bezpośrednio jej fizyczności. Mężczyzna powinien być w tym procesie doradcą i wsparciem. Podobnie jest ze zdaniem osób trzecich. Wszyscy powinni być przede wszystkim zainteresowani poznaniem woli Boskiej w tym konkretnym wypadku. To jest najważniejsze, nie wasze zdania oparte na własnych doświadczeniach czy przemyśleniach. Tutaj leży wolność od cierpień. Tędy biegnie droga ludzi prawych. Opierajcie się nie na interesach ale na głosie sumienia.

To, co powiedziałem dotyczy również eutanazji. Nie są potrzebne spory, ale zwrócenie się z modlitwą ku kochającej Boskości, aby Ona wydała swój rozstrzygający głos w każdym z wypadków. Weźcie przy tym, że cierpienie ma moc oczyszczającą i jeśli nie w tym życiu to w kolejnym przyjdą skutki czynów. Zrozumcie to wreszcie. Wolność od cierpień płynie z likwidacji przyczyn nie samych skutków. Przyczyny usunie miłość, dla jednych dzięki wypaleniu swym duchowym ogniem, dla innych poprzez doświadczanie skutków. Módlcie się za cierpiących aby zostały usunięte przyczyny cierpień. A dzisiejsze cierpienia to szansa na olbrzymią radość duchową w przyszłości.

Dzisiejsze cierpienia to szansa na olbrzymia radość duchową w przyszłości.

Mistrzu mówisz o tych sprawach a wciąż mam wrażenie coś niby słaby blask, że to i tak Ty decydujesz o wszystkim, o chwili narodzin i śmierci także.

Tak. Jesteście bardzo związani ze światem i nie potraficie wznieść widzenia ku Istocie Rzeczy. Istota Rzeczy jest wolna od wąskiego spojrzenia, egoistycznych związków, dba o dobro, ponadczasowe dobro wszystkich istnień. Istota Rzeczy to Miłość.

Z oddania się Boskości płyną dobre i mądre decyzje. Jeśli już jesteście świadomi Boga to naturalnym krokiem jest pozostawienie Mu swobody decydowania o kształcie waszego życia. Wy powinniście się dostosować, to najlepsze z możliwych wyjść. 

Mistrzu, pozwól mi na pewną uwagę. Z tego, co powiedziałeś wynika, że to Ty jesteś także przyczyną ludzkich cierpień i nieszczęść czyż nie tak? Jednym dajesz miłość i wolność innym kajdany i ciemność.

Uważnie wysłuchaj Mojej odpowiedzi a wiele zrozumiesz. Tak, to Ja jestem autorem tego doskonałego scenariusza, pełnego niezwykłych wydarzeń, zwrotów akcji i stopniowanego napięcia. Istotą sztuki, w której macie przyjemność brać czynny udział jako aktorzy jest wyrażanie Boskości, wyrażanie Miłości w świecie, w warunkach ziemskich.

Nie ma poza Boskością innego Reżysera, Twórcy i Wykonawcy. Problem z twoim pytaniem polega na tym, że istnienie indywidualności odrębnych od Boskości jest nierzeczywiste. Istnieje tylko Jeden z nas. „Wy” zapomnieliście, że jesteście aktorami i to, że nie ma innego życia i świadomości poza Jedynym. Jedyny jest Miłością. To jest Miłością. Zewnętrznie odbieracie świat jako pełen niesprzyjających wydarzeń i tak zwanego zła. To część scenariusza. Rzeczywistość jest zgoła odmienna a i wy w jego ramach jesteście w stanie zrobić ogromnie dużo. Możecie kochać, kierować się miłością w życiu, w większej skali możecie ukształtować ten świat, tak aby był lepszym dla wszystkich, nie tylko dla pewnej grupy wybranych. 

Wciąż nie potrafię zrozumieć, czemu to robisz, przecież może być inaczej.

Pytanie jest częścią Odpowiedzi. Musiałbyś najpierw doznać Siebie, kim jesteś. Nie ma cierpienia, nie ma „zła”, istnieją jedynie miłość radość i czystość?

A w „świecie” rządzą pewne prawa. Twoje spojrzenie jest zawężone jedynie do materialnej strony przemian. Patrzysz na skutki, ale nie dostrzegasz wcześniejszych przyczyn, które dziś przynoszą owoce, nie widzisz również ważkich powodów, dla których tak ustalono prawa przyczyny i skutku. Celem ich działania jest kierowanie wszystkich procesów ku ostatecznemu spełnieniu się w miłości.

Czyny powodowane żądzą, zawiścią, gniewem, nienawiścią, fanatyzmem, okrucieństwem dziś przynoszą owoce w postaci takich a nie innych wydarzeń. I w nich spalają się na popiół i proces ten będzie trwał tak długo, aż spalą się w całości. Pozostaną słodkie owoce miłości, czystość, radość i Światło.

Alternatywą dla drogi ziemskiej, drogi doświadczeń, jest ścieżka miłości, na której to Stwórca wykonuje większość pracy związanej z oczyszczaniem was, a dodatkowo Jego łaska zmniejsza skutki, które musielibyście przejść. Celem drogi jest rozpoznanie, że świat to skrót od słowa Światło. Światło to Miłość, to Najwyższy Bóg. 

W tym wszystkim, co mówisz widzę i czuję płomień Twojej miłości nawet w tak skrajnych zjawiskach jak fanatyzm religijny czy nacjonalizm.

Te zjawiska powstają z połączenia Boskiej Miłości z egoizmem. Osobowe byty tworzą obrazy świata ograniczone do tego, co są w stanie przyjąć. „Ja” i „moje” zaczynają stanowić podstawę, do której odnosicie wszystkie doświadczenia i myślenie. Wtedy „moja wiara” staje się najważniejsza, „mój kraj” jest ponad wszystkie, „moja prawda” ponad wszystko, nawet życie i dobro innych.

Rezygnacja z „ja” i „moje” sprawia, że stajecie się wolni i kochacie wszystkich i wszystko. Ziemia staje się ołtarzem a nieboskłon dachem świątyni, w której każdego dnia celebrujecie święte misterium życia, narodzin, trwania i śmierci. Życie staje się doświadczaniem niewyrażalnej Tajemnicy Tajemnic. 

[…]

Mistrzu, wydaje mi się, że nawet, gdy Twoje słowa wyjdą drukiem to też niewiele zmieni.

Mój drogi pozostaw innych i ich naprawę Mnie. Jeśli nie chcą słuchać tego, co tutaj mówię mogą zwrócić się, każdy indywidualnie, do Boskości, aby wskazała im drogę, czyż nie tak? Mogą także poszukać sobie własnej drogi albo nie zrobić nic i żyć jak dawniej. Prawa pozostaną prawami i w ich ramach wszystko się zmieści, niezależnie od tego, kto w co wierzy. Na tym również polega doskonałość świata i Wszechświata.

Wiedzcie też, że zbyt sztywne trzymanie się litery niszczy i zagłusza Ducha. A to On jest ważny nie słowa spisane kiedyś w księgach uważanych przez was za święte. Słowa miały inspirować ku miłości i wzlotom duchowym, niestety zostały poddawane jedynie obróbce intelektualnej. A to jest pogrzebanie światła. Duchowość rodzi się w sercu, umysł jest bardziej przeszkodą niż pomocą. Umysł nie jest w stanie „wymyślić” miłości. Snuje swoje teorie i w nich grzęźnie na wieki. Wasza religia to właśnie jedna z takich teorii. 

Mistrzu, gdzie więc leży wolność od cierpień?

W prawym postępowaniu.

Tak, ale mówisz raczej o Twoich prawach nie o ludzkich.

Tak, te prawa są dla każdej jednostki trochę inne w zależności od jej poziomu, uwarunkowań i potrzeb.

Jak więc można rozpoznać, co jest właściwe a co nie?

Pomocna jest znajomość zasad ogólnych, lecz rozstrzygające jest słowo, które człowiek słyszy w swym wnętrzu. Kierujcie się ku Boskości. Myślcie dobrze i mówcie dobrze. Czyńcie dobro.

Większość ludzi jednak nie słyszy głosu wewnętrznego.

Jeśli zechcą to słyszą wszyscy. Jeśli zwracasz się w ciszy i z modlitwą ku Ojcu, On zawsze ci pomoże. Kluczem jest stan umysłu i serca i nad tym warto pracować. Ale nawet, jeśli nie wiecie czym jest ów głos, proście o pomoc a Miłość wam jej nie odmówi. Kierujcie się głosem sumienia. Sumienie to inaczej głos serca, dla was to uczucie lub myśl pochodząca z rejonu w was, którego jeszcze nie znacie.
Zazwyczaj albo nie wiecie tego, bo nikt was nie nauczył, albo uważacie, że sami wiecie lepiej. Dlatego Miłość czeka na uboczu i interweniuje jedynie w krytycznych sytuacjach.

Poza tym to nie wolność od cierpień jest najważniejsza, ale miłość. Zniknięcie czy zmniejszenie cierpień jest skutkiem ubocznym kroczenia po drodze miłości do Stwórcy. Jest to Jego dar dla oddanych i kochających Go ludzi. Właściwe postępowanie wynika z oddania się Bogu i powierzenia Mu wszelkich spraw z prośbą, aby to On nimi pokierował na swój sposób, nie tak jak nam się podoba, czy jak my byśmy tego chcieli.

Istota przemian leży w świadomości Boga i życiu w Jego miłości. Wtedy rozumiesz, że ten świat jest rajem, bo to właśnie tutaj mieszka Bóg, nie gdzieś daleko, ale tutaj i teraz jest Królestwo Niebieskie. Wtedy umiesz spojrzeć na życie z Jego punktu widzenia i wszędzie widzisz to, co On; miłość, radość, szczęście.

Tak zwane nieszczęścia są nieuchronnymi skutkami wcześniejszych działań, lecz niosą również element nauki duchowej i nadzieję zmiany na lepsze. Cieszysz się, więc również i z cierpień widząc w nich oznaki działania Boskiej Mądrości, która ingeruje w ludzki los i prostuje swoje ścieżki. Ten świat jest rajem, cudownym miejscem do życia, kochania i śmiechu aż do ostatnich łez. Żyjecie na świecie miłości. Kiedyś dostrzeżecie ten fakt z olbrzymia jasnością.

Dziękuję ci Baba za Twoje doskonałe wyjaśnienia.

[…]

Mistrzu, gdzie leży różnica pomiędzy dobrym a złym działaniem, wyzwalającym bądź niszczącym, bo przecież „tutaj” jesteśmy ludźmi, podejmujemy różne decyzje i nie mamy zbyt wielu możliwości wyboru.

Różnica leży w intencji, która skłania do działania. Działanie w skupieniu umysłu na Stwórcy i Jego miłości wyzwala i nie tworzy nowych negatywnych skutków. Kluczem do szczęścia i właściwego działania na tym świecie jest oparcie o miłość i inspirację, które przychodzą od Boskości. Miłość w działaniu to dobroć, dobre intencje, miłe słowa i skłonność do pomocy innym. To przejawianie na zewnątrz tego kim naprawdę jesteście.

Działania, których motywem jest zazdrość, zawiść, ambicja, chęć zaszkodzenia komuś, niskie instynkty, chciwość, gniew, z czasem przyniosą negatywne skutki, które nazywacie trudnościami i nieszczęściami. Te z kolei mogą posłużyć jako kolejny krok ku miłości, prawości i dobru i w sumie obrócić się na wasza korzyść. 

Jednak wydaje się, że rzadko tak się dzieje.

Nie, mylisz się, nie rozumiesz dróg miłości. Bardzo wiele negatywnych energii wyzwala się i spala się, gdy ludzie maja trudności. Cały czas sytuacja powoli, lecz stale wznosi się wzwyż. Dlatego w końcu Miłość zatriumfuje. Ostateczny efekt jest już znany. Ostateczny efekt JUŻ JEST. Nie trzeba czekać na wynik. On JUŻ JEST. Przebudzenie to jasne dostrzeżenie tego faktu. 

[…]

Mistrzu mam kolejne pytanie dotyczące tematu aborcji. W nagłej wizji kilka dni temu pokazałeś mi, że musisz ofiarować pewnemu młodemu mężczyźnie cierpienie wskutek tego, że zmuszał swą żonę do zabiegu. Proszę Cię wytłumacz to szerzej.

Zmuszanie do zabiegu powodowane egoizmem, troską o własne plany i interesy a nie o życie, zdrowie czy przyszłość partnerki jest naruszeniem Boskich praw. On nie kierował się wyższym dobrem jej i dziecka, tylko własną wygodą. Miłość tak nie postępuje.

Skutki, które przyjdą pozwolą mu skorygować swoje postępowanie.

Mistrzu, to jednak może potrwać dość długo. Tak podpowiada obserwacja życia. Ludzie kilkukrotnie, w ciągu tego samego życia potrafią podejmować błędne decyzje.

Dlatego tak ważna jest wiedza duchowa, kierowanie się ku Boskości i Miłości, z pragnieniem poznania Ich, doznania Ich i podążania drogą ku Nim, mając Ich głos za przewodnika. Stąd między innymi wzięła się ta książka. Myślcie i wprowadzajcie w życie. Kochajcie Boskość i ufajcie Jej. Wtedy „błędy” staną się kamieniami milowymi rozwoju. 

Mistrzu, nie chciałbym być niegrzeczny, ale pozwolę sobie zauważyć, że ten człowiek nie wie dokładnie, co czyni.

Gdyby był świadomy, co czyni i postąpił jak postąpił, to odczułby skutki daleko silniej. Człowiek powinien słuchać swego wnętrza i prosić Boga w swym sercu, aby wyjawił mu swój zamiar i dał siłę by iść za nim.

Ludzie są nieświadomi toteż cierpią.

Tak, cierpienie uczy, leczy i oczyszcza, owoc tych przejść nosisz w sobie wewnątrz jako duchowe zrozumienie, charakter i skłonności. Świadomość istnienia kochającej Boskości i istniejących tutaj, ustanowionych przez Nią praw jest kluczem do dobrego życia. 

Czy wszyscy, którzy zmuszają innych do postępowania wbrew sobie muszą cierpieć?

Gdy kierują się egoistycznymi intencjami to tak. 

Ale na ten przykład duchowni, przynajmniej niektórzy wierzą święcie, że całkowity zakaz aborcji jest dobrem.

Jest wiele sposobów, aby się przekonać, jakie są Boskie zamiary w tej i każdej innej sprawie. Błędna wiara nie chroni przed cierpieniem, ona właśnie je powoduje. Skąd czerpią inspiracje i odpowiedzi? Co jest ich źródłem? Czy Boskość? 

Wierzą w to święcie.

Nie znasz realiów, nie wiesz jak jest naprawdę. Wiara to jedno a prawda to drugie. Jeśli nie możesz sprawdzić prawdziwości tego, co podają ci do wierzenia to wiele ryzykujesz. Dlatego namawiam was – sprawdźcie Mnie. 

Jak mamy to zrobić?

Powiedziałem na ten temat sporo w poprzednich rozdziałach. Zajrzyjcie tam. Poproście wewnętrznie abym dał wam dowody Mojego Istnienia i opieki nad wami. Poproście o dowody wskazujące na Moją Naturę, o doświadczenia Mojej miłości, czułości, bliskości, skromności. Prawda ma to do siebie, ze można ją sprawdzić i przekonać się samemu.

Jednak stawiam jeden warunek. 

Tak? Jaki Mistrzu?

Że nauczycie się uśmiechać do Mnie…

Lubię jak się uśmiechacie, kocham radość… Proszę was o jeden mały uśmiech. Może być to taki całkiem mały, półgębkiem, jak to nazywacie. Od tego zaczniemy. Zacznijmy już teraz zaraz. Uśmiechnij się czytelniku. Uśmiechnij się do Mnie. Ja w tej chwili uśmiecham się do ciebie całym Sobą. 

[…]

Czuję, że wciąż powraca mi temat aborcji i spraw z nią związanych chcę więc Ci zadać kilka pytań. Czy możemy porozmawiać?

Tak jestem gotów. Jestem stale gotów do rozmowy, pracy, wymiany myśli, uczestnictwa w twoim i każdym innym życiu, więc mów bez skrępowania, co leży ci na sercu.

Mistrzu, dlaczego czuję, że ten temat jest istotny?

Najlepiej na jakiś czas pozostaw to co „czujesz”, że jest właściwe czy ważne. Po prostu ta sprawa poruszyła cię i stąd bierze się zainteresowanie i napływ myśli. Boskość jest poza tym co wy „czujecie” czy uważacie za ważne.

Nie godzisz się z podejściem różnych grup nacisku i starasz się, chcesz przeforsować „własne” zdanie. Męczysz się, ponieważ buntujesz się przeciw temu, co uznajesz jako zamach na wolność jednostki. To nie jest właściwe. Bunt nie prowadzi do niczego dobrego. Kieruj się ku miłości a sprawy świata tego usuwaj ze swego horyzontu myślowego. To niepotrzebna strata czasu. Rozmyślania o tym, kto ma racje w tej, czy innej sprawie prowadzą donikąd stanowiąc pożywkę do buntów i niezgody z samym sobą. To, co jest, jest, jakie jest i każdy czyn przyniesie stosowne skutki. Zamiast stawać po którejkolwiek ze stron stokroć lepiej jest pozostawić cały ten świat Miłości i Boskości. Ona nie pozwoli mu odejść za daleko od wyznaczonej drogi. Ona wie co robi. Nie walczcie z nikim, nie walczcie z niczym, nie wzbudzajcie w sobie niechęci, kierujcie się ku najwyższym wartościom. Stawanie w sporze po którejś ze stron łączy was z karmą innych. Wtedy część skutków wywołanych przez tych ludzi staje się waszym udziałem. Jest to ani im ani tym bardziej wam do niczego nie potrzebne. Skupiajcie się na miłości a świat pozostawcie Stwórcy. 

2.21Współ – czucie

Mistrzu, chcę Ci podziękować za słodkie uczucia miłości, które przychodzą podczas słuchania muzyki. Tak jakby z niej, dzięki niej i poprzez nią napływały fale uniesień i miłości ku Tobie, ku wszystkiemu.

Naturą człowieka jest szczęście. Nie to płynące z pomyślnego obrotu spraw, które nazywacie zadowoleniem, ale szczęście bez ośrodka „ja”, bez powodu, wszechobecne i wszechogarniające. Odrzucać je na rzecz żalów i cierpień to odwracać się od Boskości. 

Różne doktryny duchowe uczą o konieczności współczucia innym ludziom w cierpieniu, niektórzy twierdzą nawet, że jest ono najwyższą ścieżką motywując do bezinteresownych działań.

Rzeczywiście istnieją takie poglądy. Jednak miłość jest ważniejsza niż współczucie, tym bardziej, że tak jak je rozumiecie prowadzi ono do skupienia się na zewnątrz zamiast wewnątrz. Wasze współczucie czasem bywa czystym uczuciem. Tylko czasem. Dlatego kierujcie się ku Miłości z prośbą aby nauczyła was udzielania pomocy innym we właściwy, bezinteresowny sposób. Tylko miłość jest w stanie zmienić wasz świat i pomóc innym.

Prawdziwe współczucie płynie z miłości. Jest zrozumieniem przyczyn cierpienia i pracą nad tym, aby je usunąć. Aby dojść do tego stanu należy kierować się z miłością ku Boskości a Ona będzie w stanie dać wam zrozumienie i środki niezbędne do pomocy innym, bo przecież współczucie powinno prowadzić właśnie do tego.

Waszym obowiązkiem jest pomagać i pracować na rzecz dobra innych istnień. Potrzebujecie wiele, wiele zrozumienia po to by nie czynić szkód i samemu nie wikłać się głębiej w karmę innych ludzi.

Współczucie, które wam teraz polecam to czułe wsłuchanie się w słodki głos miłości w sercu, w którym mieszka Boskość. Niech ono stanie się waszym przewodnikiem w życiu. 

Czy to znaczy, że nie należy współczuć bliźnim w ich cierpieniach i nieszczęściach?

Współczucie to za mało. Jeśli jesteś w stanie to powinieneś pomóc a nie współczuć. Współ-odczuwaj z Bogiem a pracuj w świecie.
Proś o usuniecie przyczyn, nie tylko samego cierpienia. Proś o miłość dla cierpiących i poszukujących. Proś o miłość i światło dla bytujących w ciemnościach.
Kieruj swe odczuwanie wzwyż, nie ku energiom ludzkim.

Ludzie cierpią z bardzo wielu powodów. Jedni chorują inni stracili majątki, bliskich, nie potrafią sobie ułożyć życia tak jakby tego chcieli. Spotykają ich rozczarowania związane z wybujałymi pragnieniami, nienasyconą ambicją, hołdują błędnym wierzeniom i zamykają na duchowe światło. Są też tacy, którzy cierpią, ponieważ innym lepiej się wiedzie. Możesz im pomóc zwracając się ku Boskości, aby zajęła się ich problemami. Bóg nie odmawia prośbom ludzi, a Jego serce jest bardzo czułe. Czasem po prostu nie ma innego środka na twarde serce jak cierpienie.

Cierpienia spalają wiele negatywnych skłonności ego, służą wyzwoleniu i oczyszczeniu duchowemu. W głębszym sensie mają swe źródło w karmie, czynach przeszłości, a ich owocem jest słodycz zrozumienia duchowego i krok ku otwarciu serca na czułą i kochającą Boskość.

Myśli i skłonności owocują w postaci czynów, a te spotykają się z konsekwencjami. Ta zasada jest wyrazem Boskiego współczucia dla świata, inaczej zniszczylibyście go i siebie. Zwracajcie się w sercach ku Boskości z pytaniem, co możecie zrobić w zaistniałej sytuacji. Zawsze możecie prosić i modlić się o radość i szczęście dla wszystkich istot. Cierpienie jest Boskim darem dla świata. Bez niego nie mielibyście żadnych hamulców i nie moglibyście powrócić na właściwą drogę rozwoju.

Współ-odczuwajcie z Boskością w sercu a Ona wypromieniuje stamtąd i spali negatywne skłonności znosząc tym samym wiele negatywnej karmy ludzi, z którymi macie kontakt. Miłość i współ-odczuwanie z Bogiem pokażą wam drogę. 

2.20 Manifestacja natury umysłu.

Drogi Mistrzu, przed laty, kiedy interesowałem się buddyzmem tybetańskim miałem sen, w którym ujrzałem wirującą mandalę z postaciami joginów i bóstw a za nią bezkresną jasną przestrzeń i usłyszałem słowa „>manifestacja natury umysłu”>. Co to znaczy?

Wstęp do poznania pewnych aspektów umysłu. Błogosławieństwo duchowych Mistrzów Tybetu. Ich miłość jest ogromna. Są po tej i po tamtej stronie życia i pracują z oddaniem dla dobra innych. 

Mistrzu, jaka jest prawdziwa natura umysłu?

Zapal w ciemnym pokoju świecę. Patrz w jej płomień przez kilka sekund a potem zamknij oczy. Powstanie obraz płomyka, samo wrażenie. Świat, który widzicie na zewnątrz jest w rzeczywistości takim przelotnym wrażeniem na arenie świadomości. Jest utkany z tworzywa na podobieństwo mgły w wietrzny dzień, nigdy nie stoi w miejscu. To jest wasza rzeczywistość. Umysł to świadomość istnienia i głęboka potrzeba wyrażania miłości. Mgła, wiatr, świeca i jej obraz to manifestacje Miłości. Rozumiesz? 

Nie.

Zrozumienie przyjdzie z czasem, z doświadczeniem miłości. Świat jest tylko Cieniem. Bóg jest Światłem. 

[…]

Naszły mnie dziś refleksje, że Twoje przyjście otwarło zupełnie nową epokę w dziejach tej planety. Nawet Krishnę, poprzedniego Awatara znało jedynie kilku najbliższych uczniów. Ciebie zna już kilkadziesiąt milionów. Może powinniśmy zacząć liczyć lata nowej ery – od dnia twych narodzin.

Najważniejsza data w życiu człowieka to dzień, w którym w jego sercu rodzi się światło miłości. Moje ciało, które tutaj wziąłem nie jest treścią przesłania. Treścią jest Miłość. Nie świętujcie Moich narodzin w ciele, to strata czasu. Zwracajcie się ku Boskości z miłością i stapiajcie w jedno z Nią. To jest najważniejsze. Mi nie są potrzebne ceremonie i święta. Moje święto nadchodzi, gdy zrobicie coś dobrego, zwrócicie się z miłością ku Miłości. Tym sprawiacie Mi radość. Tym czcicie to co w was samych najlepsze. 

[…]

Powróćmy jeszcze na chwilę do buddyzmu. W młodości wskutek medytacji Zen miałem wspaniałe doświadczenia wielkiej miłości, radości, braku „>ja”> osobowego. Niedawno zetknąłem się z buddyzmem tybetańskim inni Karmapy i pewnym lamą z Danii.

Jak brzmi pytanie? 

Na spotkaniu, na samym jego początku było po prostu cudownie. Napływała taka serdeczna i gorącą energia. Niestety ten czar prysł, kiedy zaczął się wykład. Mógłbym powiedzieć sporo na temat błędów, które zostały tam popełnione, ale nie ma sensu tego czynić. Potem poszedłem, aby lama pobłogosławił mnie pudełkiem zawierającym szczątki XIV Karmapy człowieka, którego bardzo ceniłem i szanowałem, ale odczucie dotyku było bardzo nieprzyjemne. Chciałbym abyś Mistrzu skomentował to wydarzenie i wyjaśnił, dlaczego pojawiły się takie odczucia.

Nie, nie ma takiej potrzeby. Doznałeś i na tym zakończmy ten wątek. Wydarzenia, które opisujesz mają związek z przeszłością i jej zamknięciem.

Lama, którego wspomniałeś nie jest nauczycielem dla ciebie. Miłość jest najważniejsza, kieruj się ku Niej, nie ku światu, nie ku ziemskim nauczycielom. 

[…]

Wczoraj pytałem cię o buddyzm tybetański, jest sporo mnichów, którzy potrafią rzeczy niezwykłe, pokonywać olbrzymie odległości, stawać się niewidzialnymi, przenosić przedmioty bez dotykania etc. W nocy śniło mi się, że publicznie lewitowałem. Było mi trochę głupio, bo czułem w tym pewne nadużycie.
Do trójki obserwujących mnie dzieci skierowałem nieco dziwne pytanie „>wiecie, co to jest?”> mając na myśli unoszenie się w powietrzu. Po chwili jedno z nich odpowiedziało „>głupota”> a ja pojąłem, że to dobra odpowiedź.

Ludzie posiadają rozmaite moce, ale ponad nimi wszystkimi jest moc miłości do Boskości. Inne nie są tak wartościowe a bywają szkodliwe, ponieważ zafascynowani nimi grzęźniecie w stanach osobowości i dumy z rzekomo wielkich osiągnięć duchowych. Miłość jest esencją duchowości, nie nawet najbardziej spektakularne zjawiska. Nauczcie się rozróżniania.
Najważniejsza jest moc dotarcia do ludzkich serc z miłością, ponieważ to ona, jako jedyna jest w stanie zmienić rzeczywistość, w której żyjecie. Dzięki niej jesteście w stanie wywołać w ludziach wiele przemian, uwolnić od wewnętrznych kajdan i cierpień, skierować na drogę miłości. W porównaniu z tym, wszelkie inne zjawiska są jedynie ciekawostkami.
Moc miłości umożliwia niedostrzegalną pracę dla dobra innych. 

Chciałbym Cię prosić, drogi Mistrzu, abyś ze swoją miłością był stale obecny w mym umyśle i sercu.

Dużo zależy od twojego wysiłku. Pracuj więc. 

2.19 Esencja bóstw

Witaj mój drogi Gurudev, mam dziś znów kilka pytań do Ciebie. Powiedziałeś, że pierwsi chrześcijanie powtarzali „>Panie Jezu Chryste zmiłuj się nade mną”> i skupiając swą uwagę na sercu dochodzili do głębokich stanów zjednoczenia z Bogiem. Dużo czytałem na ten temat, modlitwa hezychastyczna przetrwała do dziś dnia w chrześcijaństwie obrządku wschodniego, czy i dziś jest właściwa?

Nie, nie do końca. Przynosi pewne efekty, lecz lepiej i bezpieczniej jest kierować się dziś bezpośrednio ku Boskości trzymając z dala od wszelkich doktryn. Prosić Boskość o indywidualne prowadzenie i opiekę. Pamiętajcie, że religie i doktryny są pomocne jedynie na początku, a im dalej w drodze tym bardziej stają się przeszkodą. Proście Boskość aby wskazała wam właściwa dla was drogę. Dziś nie można wyjąć jakiegoś fragmentu nauk nie wchodząc w kontakt z resztą. Duchowość to stopniowe odchodzenie od religijności w stronę Boskości. 

Przed laty w Jerozolimie, w Bazylice Grobu tuż obok Anastasis ujrzałem wizję Jezusa, obraz, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Stał w lśniąco błękitnej, oblamowanej złotem szacie spod kopuły spływał na niego strumień jasnego, subtelnego światła. Miał przymknięte oczy a cała twarz wyrażała niesłychane szczęście, odwrócenie od świata, pogrążenie w Boskiej głębi. To było cudowne, przez chwilę dane mi było doznanie tego, co On odczuwał.
Po drugiej stronie nawy stałeś jako Baba i z uśmiechem patrzyłeś mi prosto w oczy. Co to znaczyło?

Boskość to szczęśliwość, ekstaza miłości i oddania. Jezus, którego ujrzałeś był człowiekiem wypełnionym po brzegi Boską Świadomością. Świadczą o tym odwrócenie od świata i pogrążenie w niegasnącym, nieprzemijającym szczęściu płynącym od Boskości.

Chciałbym, abyście mieli właśnie taki obraz Jezusa. Mniej ludzki a bardziej Boski.

Sri Sathya Sai Baba to w pełni świadome Siebie wcielenie Boskości. Na Wschodzie nazywają Go Awatarem czyli Zstąpieniem Światłości. Awatar nie kieruje się ku swemu wnętrzu ponieważ jest właśnie przejawem tego, co w człowieku najbardziej wewnętrzne i kochające. Awatar to Stwórca, który przyszedł w ludzkim ciele. Jest samą błogością wewnątrz i na zewnątrz. Sri Sai Baba to żywa Miłość. Przez to ciało przejawiają się Najwyższa Moc i Najsłodsza Miłość Stwórcy. 

[…]

Mistrzu, skoro już o tym mowa, chcę zadać Ci pytanie lżejszego kalibru, z gatunku tzw. głupich. My się rodzimy a ty skąd się wziąłeś?

Nie zrozumiesz odpowiedzi. 

Ale mimo wszystko, czy mógłbyś?

Tak. Zanim powstał ten Wszechświat już istniałem. Istniałem zanim powstały wszystkie poprzednie Wszechświaty. Istniałem zawsze. Słowo „zawsze” odnosi się do waszego pojęcia czasu sugerującego, że było coś „przedtem” i będzie „potem”. Trudność w zrozumieniu Boskiego Trwania polega na tym, że jesteście przyzwyczajeni do myślenia w kategoriach następstwa chwil. We Mnie nie ma chwil. Jest zawsze To, tylko Miłość. Wszystko, cała wieczność jest teraz. W Moim teraz. Wasze teraz, gdy budzicie się ku Mnie staje się cząstką Mojego Trwania.

Miłość, którą Jestem i o której mówię to najwyższy stan istnienia, poza czasem, przestrzenią, ograniczeniami. Myśl o Mnie w ten sposób a nie będziesz nigdy w błędzie. Jestem czasem, słowem, ciszą pomiędzy słowami i tym, co trwa poza ciszą. Jestem Miłością, skup się na tej Istocie Boskości i pozwól, aby zaprowadziła cię poza ten świat i pokazała jedność ze Sobą. Teraźniejszość to Wieczność i Boskość. 

[…]

Mistrzu, czy to znaczy, że masz swobodny dostęp do przeszłości i też możesz ją swobodnie modelować wpływając np. na wydarzenia teraźniejsze?

Nie, to byłoby sprzeczne z bardziej ogólnymi zasadami porządkującymi wydarzenia w świecie i Wszechświecie. Istnieje Plan i dla was ma on związek z czasem. Nie ma potrzeby, aby go modyfikować. Chyba, że zachodzi taka potrzeba. 

Śmiejesz się.

Kocham radość. Jestem Radością. 

Ty znasz przyszłość prawda? Nie żebym chciał ją poznać, ale powiedz jak ją tworzysz?

To jest dość proste. Wydarzenia są czymś w rodzaju klocków. Podrzucam je wszystkie do góry, a jak spadną patrzę jak się ułożyły, to cały sekret.

Moim celem jest wasze szczęście, ale szczęście w Boskości i w miłości, nie zadowolenie płynące z pomyślnego układu ziemskich spraw. 

Mam wyraźne wrażenie, że oba tematy poruszane poprzednio – religię oraz ten dowcipny opis Ciebie dzieli wielka przepaść. Rozmowa o religii jest obarczona ciężką gatunkowo energią, czego niema zupełnie, kiedy mówisz o sobie. Wprost przeciwnie jest gorąco duchowe, Twój żar energii, radość i uniesienie.

Wrażliwość jest dobrym przewodnikiem. Ma swoje ograniczenia, bo nie znacie siebie, ale pozwala wyraźnie dostrzec istotne różnice pomiędzy ludzkimi tworami a Boskością. Obszar religii to grupa myśli naładowanych energią ludzkich umysłów. To nie Boskość, bo Ona jest poza tym i ponad tym. Boskość to Miłość, to uniesienie, po prostu ekstaza, czysta, niezmącona niczym ekstaza radości. Dotknijcie Mnie, tutaj, teraz.

Wielu ludzi „wpada” w obszar religii i nie jest w stanie go opuścić, często przez wiele żywotów „kręci się w kółko”. Bóg jest poza tym, co możecie wymyślić i dotknąć. Nie uznawajcie „prawd” podawanych przez religię za ostateczne ani nawet jedyne. Są różne religie i rozmaitość dróg. Ich celem jest doprowadzić człowieka poza umysł, poza doktrynę, aż do bezpośredniego kontaktu z Boskością, a więc również poza obszar siebie (religii). Żadna z koncepcji umysłowych nie jest w stanie zawrzeć w sobie miłości, miłość to domena serca.

Stwórcy nie można zmieścić w żadnej z waszych koncepcji, nawet najbardziej wyrafinowanej. One wszystkie, chociaż obdarzone pewna siłą wyrazu są nierzeczywiste, niby obraz oceanu na ekranie w kinie. Kolorowy, falujący, robi wrażenie, ale nie sposób się w nim wykąpać. Nierzeczywisty. Mówię wam teraz o pójściu jeden mały krok dalej. Ku temu, co Rzeczywiste i dotknięciu Go. Proście a dostaniecie. 

[…]

Na chwilę chciałbym powrócić do przeszłości do tych nauczycieli duchowych, których miałem wcześniej, niektórzy wywarli na mnie głębokie wrażenie. Teraz pozostałeś wyłącznie Ty, z czego zresztą bardzo się cieszę, ale jak mam spojrzeć na swoją przeszłość?

Przeszłość to Światłość. Ludzie to Anioły Światła. Wydarzenia do dary Boskiej łaski wskazujące na prawdę, która objawia się w sercu jako kochająca Boskość. Wszystko wiodło cię ku Mnie. Wszystko, co miało miejsce w przeszłości wiodło każdego z was ku miłości Stwórcy i zjednoczeniu z Nim. Tak patrzcie na przeszłość.

Przyszłość to Światłość. Wszystko wiedzie was ku miłości Stwórcy. Tak patrzcie na wydarzenia w przyszłości.

Przeszłość i przyszłość to Światłość. Tylko Światłość. Wszystko jest Światłością. 

2.18 Nie potępiam nikogo…

Powiedziałeś mi dość kontrowersyjną rzecz…

Słucham?

Że nie potępiasz korupcji.

Korupcja jest tylko jednym z problemów, jaki trapi wasze społeczeństwo. Rządzący powinni bardziej zwracać uwagę na wspólne dobro a nie dobro swoje i znajomych.

Miłość nie potępia nikogo, zawsze czeka na możliwość służenia ludziom i dawania. W tym przypadku kolejnej szansy na poprawę. Jeśli konsekwentnie odrzucacie wszystkie okazje do zmian wtedy wchodzicie na drogę trudnych doświadczeń. I idziemy nią razem. Nie jest to droga gorsza, jest tylko bardziej uciążliwa. 

Przyznam, że jednak z Twoich ust to dość kontrowersyjne stwierdzenie.

Każdy, niezależnie od swoich uczynków ma stale otwartą drogę ku Boskości. Zawsze jest szansa powrotu, nawet dla ludzi pełnych złej woli, brutalnych i okrutnych. Każdy i zawsze może się zwrócić ku Ostatecznej Instancji a nie zostanie odtrącony. Przy okazji – mam kilka wskazówek dla wszystkich rządzących. 

Chętnie je zapiszę.

Ludzie na tak zwanym świeczniku mają często problemy z ego. Pamiętajcie, że władza powinna iść w parze ze służeniem innym i właśnie wy powinniście być dobrym przykładem skromności i bezinteresowności, powinniście kierować się wspólnym dobrem społecznym i dobrem poszczególnych ludzi. Pozycja społeczna jest doskonałą okazją do pracy i służenia innym oraz podążania duchową drogą. Pracujcie dla dobra innych a wasze życie będzie podążało szlachetnymi ścieżkami. Miłość, która widzi wszystko pomoże wam. 

Baba, przepraszam za to co powiem, ale tak jak znam to środowisko?

Powiedz, co ci leży na sercu. 

Wielu polityków i tak zwanych „osób publicznych” wykazuje zadziwiającą wręcz bezwzględność gdy chodzi o własne interesy. Nie ważne staje się czyjekolwiek dobro, jedynie własne, może nieco poszerzone o konieczność obsługi i zapewnienia dostatku rzeszy popleczników, krewnych i znajomych. Znając nieco to środowisko wiem, że jest tam wielu ludzi złej woli, oddanych złym sprawom, myślących jedynie o tym, jak zagarnąć dla siebie jak najwięcej i zaszkodzić swym wrogom. Nie liczy się kraj, jego dobro, nie liczy się po prostu nic, może jedynie obciążające papiery na wszystkich wokół. Wszyscy siedzą cicho, nikt się nie wychyli a jak ktoś spróbuje przerwać zmowę milczenia zaraz do prasy „przeciekają” kompromitujące informacje.

Widzisz, ja nadal będę was prosił o to byście przyszli do Mnie i wolę aby odbyło się to „po dobroci”. Jeśli nastąpiły błędy nie ma sposobu by umknęły wyższej sprawiedliwości. Korupcja, oszustwo, kłamstwo musi się spotkać ze skutkami, niemiłymi skutkami. Ale też nie są one potrzebne, o ile człowiek wejdzie na dobrą drogę.

Nie oceniaj nikogo, nie myśl źle o nikim. Nie znasz serca człowieka i nie wiesz jakie doświadczenia są mu potrzebne. A może jego droga wiedzie właśnie poprzez zakosztowanie oszustwa i następujące po nim skutki? Staraj się spojrzeć nieco szerzej poza świat materialny to i zrozumiesz więcej. Módl się za innych, by zaznali szczęścia, satysfakcji z rzeczy dobrych i miłości. Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe.

Nie czepiaj się tak zwanych wielkich tego świata. Wielkość to wielkie czyny ale i wielkie błędy. Błędy za które trzeba potem płacić. Nie odtrącaj nikogo, w sercu każdego mieszka żywa Boskość. Jesteście aniołami Światła. Tylko proste umysły obwiniają aktorów filmowych o złe czyny popełniane na ekranie.

Jestem szansą poprawy dla każdego. Nigdy nie odrzuciłem nikogo, ponieważ taką mam naturę. Nie jestem uwarunkowany przez wasze postępowanie i stale jestem Sobą. Miłością. Dlatego odwróćcie się od „zła” i przyjdźcie do Mnie. Niezależnie od tego co uczyniliście, Ja bardzo was kocham i zawsze dam wam szansę. Moja postawa nie wynika z naiwności. Bynajmniej. Po prostu jestem Miłością. Proszę was, przemyślcie to. Ja nie karzę, Ja kocham. Skutki nie są żadną karą. Wybraliście sobie taki świat, taki obraz życia, w którym jest wiele egoizmu i związanego z nim cierpienia. To był wasz wybór i bardzo go szanuję. Jednak wiedzcie, że Miłość i Boskość są daleko poza światem przemian, który postrzegacie. Są daleko a jednocześnie tutaj i teraz. 

[…]

Dziś we śnie namawiałem młodego aktora by zwrócił się do Ciebie, ale on wychowany w duchu materialistycznym nie chciał tego zrobić. Przyszedłeś i otoczyłeś go swą słodką miłością.

Jestem we wszystkich, również w ludziach sławnych.

Co powiedziałbyś człowiekowi wykonującemu taki zawód?

To co każdemu z was. Naucz się kochać Boskość. Naucz się zwracać ku Niej w ciszy swego serca. Proś o pomoc w twojej pracy z ludźmi i wśród ludzi. Opatrzność zawsze pomaga, zawsze da coś dobrego, stokrotnie wynagrodzi za każdą chwilę spędzoną przy Niej. Stańcie się narzędziami Miłości i niech płynie przez was do wszystkich potrzebujących Jej przesłanie.

Ograniczcie swe pragnienia, pohamujcie ambicje, one mają niszczącą moc. Bądźcie szczęśliwi. Zmieńcie swoje życie a dacie innym znacznie więcej, ten świat bardzo potrzebuje Boskiej miłości. 

[…]

Drogi Mistrzu mam do Ciebie pytanie?.

Słucham. 

Chciałbym Cię zapytać o następującą sprawę. Wielu ludzi mających kontakt z dużymi grupami, np. aktorzy, tak zwane osoby publiczne, sportowcy, prezenterzy telewizyjni maja kłopoty z, sam nie wiem jak to nazwać, może z energią tłumu. Nie jest to zbyt szczęśliwe sformułowanie i jestem tego świadomy. Chodzi mi o to, że podczas występu czy spotkania lub tez zaraz po nim czują się bardzo źle, „wyczerpani” energetycznie, rozdrażnieni i nadpobudliwi, tak jakby „brali na siebie” niskie czy nawet negatywne energie oddając w zamian to co mają w sobie cennego. Jest to stan bardzo przykry i wydaje mi się, chociaż mogę się mylić, że może być powodem nierównowagi psychicznej, poszukiwań zapomnienia w alkoholu i narkotykach, zachowań odbiegających od normy. Po pierwsze chciałbym Cię zapytać co tutaj działa a po drugie co zrobić z takim stanem gdy już się pojawi.

Dobre pytania, posłuchaj odpowiedzi. Przyczyny stanu który opisałeś są rozmaite. Podczas spotkań następuje silna wymiana energii pomiędzy uczestnikami, energia płynie w obu kierunkach. To naturalne zjawisko i zachodzi zawsze – możesz je porównać do wyrównywania się poziomu wody w naczyniach połączonych. Najpierw w jednym z nich jest więcej, w drugim mniej, potem woda przepływa i poziomy się wyrównują. 

Jest kilka sposobów tak zwanej „obrony psychicznej” wiem o tym, wiem że są książki na ten temat chociaż ich nie czytałem.

Nie, to nie jest dobry sposób. Jeśli skupisz się na obronie jesteś ty i „przeciwnik”, innymi słowy ty i zagrożenie, od którego należy się oddzielić. Nie myślcie w ten sposób. Myślcie, że kochająca Boskość jest wszędzie i zawsze ma was w swojej opiece i nie jest ”problemem” ile „własnej” energii oddacie ludziom ale ile jej dostaniecie.
Innymi słowy, odwołując się do przykładu z naczyniami połączonymi – chodzi o to by istniało stałe zasilenie świeżą energią. Aby to osiągnąć, pomoże wam medytacja, bo nie tylko wycisza i wyrównuje energie, ale daje możliwość dostrajania się do wyższych rejestrów energii. Mówiąc innymi słowami pozwala wejść w kontakt z Miłością i „dostrajać się” do Niej. 

Mistrzu, pozwól, że Ci przerwę w tej chwili, powiedz proszę jak powinna wyglądać medytacja? Koncentracja na oddechu, czy np. na punkcie pomiędzy brwiami czy na sercu?

Nie, żadna z nich. Skupienie na oddechu czy na sobie nie powoduje otwarcia na wyższe energie, nie otwiera na miłość ku Boskości a przecież właśnie o to chodzi. Skupiajcie się na Bogu, jako na kimś, kogo bardzo kochacie, wyobraźcie sobie, że zbliżacie się do Niego i czule obejmujecie. To najlepszy sposób. Możecie wzmocnić wymianę miłości pomiędzy wami a Stwórcą powtarzając z miłością mantry i ofiarowując je Najwyższemu. 

Mistrzu jakie mantry?

Opowiemy o nich przy innej okazji. .
Druga sprawa, to program. Poproście Siły Wyższe aby pomogły go ułożyć. Przed samym spotkaniem znajdźcie spokojne miejsce i zwróćcie się z miłością ku Stwórcy by prowadził was i wszystko co się będzie działo na Jego sposób. Czwarta wskazówka – myślcie, że na sali jest jedynie Stwórca, Bóg, ktoś bardzo kochany i drogi, nie mnóstwo zgromadzonych ludzi ale Jeden, kochający was Bóg. I róbcie wszystko dla Niego, z miłości. Nikt nie musi wiedzieć o czym myślicie, a efekty będą zauważalne od razu. Zacznijcie a Miłość pokaże wam drogę. Poproście Ją o inspirację. 

2.17 Z każdym dniem mały krok

Chce Cię dziś zapytać o to, jaką cześć Twoich podpowiedzi w ciągu dnia wprowadzam w życie?

To znakomite pytanie! Odpowiedź jest następująca – jakieś 10 do 20% to zależy od dnia. 

Mistrzu, to nie jest zbyt wiele. Czy mógłbyś powiedzieć mi, co powinienem zrobić, aby ten procent był większy tak ze dwa – trzy razy? Jakieś praktyczne wskazówki? Myślę, że wielu czytających to również zainteresuje.

Czy masz na myśli, że Moje wskazówki bywają niepraktyczne? 

Mistrzu, czasem nie rozumiem twoich wskazówek, jeśli odnoszą się do rzeczy ogólnych to często nie wiem, co z nimi zrobić. Jeśli mógłbyś to tym razem chciałbym otrzymać takie konkretniejsze, oczywiście jeśli można.

Ależ oczywiście, że można. Czasem wzbudzam twoją ciekawość abyś drążył temat i nie ustawał po pierwszych odpowiedziach.

Mamy więc temat „jak być bliżej Boga i częściej Go słuchać”.

Tak, dziękuję, to jest ten temat.

Rozmawiamy już dość długo o tym, jak wygląda Droga. Spróbujmy zebrać w jednym miejscu najważniejsze wskazówki praktyczne, które jak dotąd się pojawiły.

Istota drogi opiera się na jednej, podstawowej umiejętności – zwrotu z miłością ku kochającej Boskości. Im częściej człowiek jest w stanie to czynić tym intensywniejsza przemiana zachodzi w nim samym i w ludziach wokoło. Zwrot to inaczej skupienie z miłością, modlitwą, oddaniem, wyobrażanie sobie i żywe odczuwanie bliskości i serdecznej miłości do Mistrza Mistrzów. To stawianie Go ponad wszelkimi innymi myślami i sprawami. Podejmowanie decyzji wspomagających kroczenie tą drogą.

Jeśli jesteś w stanie to trwaj przy Nim stale. Gdy zapomnisz, konsekwentnie powracaj. Staraj się żywo odczuwać miłość ku Niemu. Idź za wskazówkami. Staraj się widzieć dobro, słyszeć dobro, mówić dobro i czynić dobro. Im częściej będziesz zwracał się do Niego z prośba o miłość i im częściej będziesz w niej trwał – tym twój umysł i serce będą bliżej nieba niż ziemi.

Módl się o łaski dla innych, o radość, o miłość, o szczęście. Niech wszystkie istoty, we wszystkich światach będą szczęśliwe. 

Mistrz Mistrzów.

Nauczyciel wszystkich Nauczycieli.
Nauczyciel miłości.

Wszyscy jesteście Jego miłością i żaden z was, który zwróci się do z prośbą o pomoc nigdy nie odejdzie z pustymi rękami. Miłość czeka aby was obdarować. 

Czy mogę Cię zapytać jak zwracać się ku Tobie i co to znaczy? Czy mógłbyś powiedzieć jak miałoby to wyglądać od strony technicznej?

Tak. Wyobraźcie sobie Boskość w ludzkiej postaci, w tej, która jest wam najbliższa. Podejdźcie, obejmijcie, uklęknijcie, weźcie za rękę. Trwajcie w pobliżu ucieleśnienia Miłości i niech Ona was błogosławi Sobą. 

Niesamowita odpowiedź.

Niesamowite dopiero nadejdzie, gdy będziecie często zbliżać się ku Miłości w ten sposób. Wasze życie całkowicie się zmieni. Kochający Stwórca czeka, aby obdarzyć was swoimi błogosławieństwami. 

[…]

Mistrzu, przepraszam, pozwolę sobie jednak na uwagę, że najczęściej jednak, tak mówi statystyka i doświadczenie nie dostajemy tego, o co prosimy.

Droga prowadzi ku Miłości, nie ku obfitości wrażeń, przyjemności i pieniędzy.
Miłość starczy za wszystkie wrażenia i doznania zewnętrzne. 

O tak, jej słodycz jest nieporównywalna z niczym ziemskim.

Ty wiesz to już z doświadczenia, teraz przeszedł już czas na wielu, wielu innych.

I to jest wartość tej książki.

Wartością jest miłość a nie drogowskaz, Źródło, nie Jego produkt. Nauczcie się odróżniać to, co czasowe od tego, co wieczne. Miłość jest wieczna a te zadrukowane kartki, czym są? Patrzcie poza słowa, poza papier i atrament, patrzcie na Boskość, bo to Ona jest dla was najważniejsza. Wznieście wzrok wyżej – ku Miłości, z której pochodzicie. I czyńcie to często, jak najczęściej. Myślcie o Bogu i zwracajcie się do ku Niemu. Czytanie o miłości czy miłość, wybierzcie mądrze. 

[…]

Baba, o czym chciałbyś opowiedzieć dzisiejszego popołudnia?

O zazdrości i zwracaniu się ku samemu sobie.
Zazdrość niszczy was wewnętrznie, jest jak paląca choroba drążąca wnętrzności i niszcząca po drodze wszystko, co dobre. Strzeżcie się zazdrości, a kiedy się pojawi zwracajcie się szybko z modlitwą do Ojca, aby zdjął z was ten niemiły ciężar. Odwracajcie uwagę od przedmiotu zazdrości, nie idźcie za myślami, które ją wywołują, zajmijcie się czymś pożytecznym.

Zazdrość to nieodrodne dziecko egoizmu i poczucia wyższości. Porównywanie się z innymi, którzy mają więcej niż wy rodzi zazdrość. Jeśli już musicie to porównujcie się z tymi, którzy mają mniej, tak dacie szansę wdzięczności za to, że tyle macie i potraficie. Wdzięczność życiu, losowi czy Bogu jest bardzo dobrym uczuciem, buduje w was skłonność do dzielenia się z innymi, pomocy tym, którzy nie są tak szczęśliwi jak wy. Myślcie o innych i zwróćcie uwagę, czego potrzebują, pytajcie Mnie, co możecie im dać z siebie. Pamiętajcie to nie musi być wcale jakaś bardzo wielka rzecz. Często drobny gest, wsparcie, życzliwe słowo albo tylko sam uśmiech już działają cuda. Róbcie takie małe cuda każdego dnia, sprawicie Mi tym wielką radość. Mały cud każdego dnia – to nowe przykazanie dla was, a może raczej Moja prośba? Czas przykazań dawno przeminął.