Archiwa autora: Admin

6.7 Zogniskowanie teraźniejszości

Pojawia się pytanie, jak świadomie istnieć? Tak by mieć świadomość swojej boskości. Nie zapominać i nie pogrążać się w starych utartych iluzjach, które są kwestią przyzwyczajenia ciała. Warto zrozumieć, jak zogniskować świadomość na teraźniejszości -czyli na momencie boskości. Ogniskując świadomość, wchodzi się w stan obserwacji i świadomości. Jest to stan nie utożsamiania ze swoimi myślami i ocenami. Nagle nic nie jest takie, jakie się wydawało. Wszystko jest czyste, tak jak natura. Wszelkie myśli są tylko procesami energetycznymi dziejącymi się w Twojej przestrzeni. Świadomość może być od nich niezależna.

Codzienne myśli człowieka tworzą jeden wielki chaotyczny proces. Wydaje się, że naturą człowieka jest ciągły mentalny szum. Myślenie nie potrafi ustać, umysł ciągle gdzieś błądzi. Przelatuje po myślach, wyobrażeniach, słowach, obrazach. Od przeszłości, do przyszłości. Myśli snują się na wszystkie tematy. Jest to nieprzerwany ciąg energii, ciąg skojarzeń. Nazywamy to „normalnym” działaniem umysłu. Można to też nazwać pieszczotliwie szaleństwem.

Umysł sprawia, że świadomości nigdy nie ma w ciele. Cała świadomość podąża za chaotycznym umysłem. Zawsze jest gdzie indziej. To sprawia, że energia jest rozproszona. Jak wiadomo energia podąża za uwagą, w tym wypadku uwaga jest skupiona na chaotycznym skakaniu myśli. Jest skierowana gdzieś poza ciało. Nie ma już doświadczenia totalnego, jest zagubienie w pojęciach i starych wyobrażeniach.

Świadomość człowieka jest skierowana na wyobrażone rzeczy, które nie istnieją. Są one tylko wykreowane przez umysł. Ten proces sprawia, że myśli dostają odpowiednią porcję energii. Ciało mentalne tworzy myślokształty, czyli mentalne formy i zasila je własną energią. Skutek tego taki, że energia jest trwoniona na niepotrzebne myślenie. To prowadzi nie tyle do utraty energii, co do zagubienia się w swoich własnych wyobrażeniach, które stają się mocne.

Czy warto tkwić i umacniać swoje wyobrażenia? Kwestia subiektywnej oceny. Czy nie lepiej spojrzeć na rzeczywistość czysto i świeżo? Spojrzeć na samą rzeczywistość, czystą rzeczywistość, bez interpretacji i wyobrażeń. Czyż nie jest ona wystarczająco piękna? Jednak żeby to zrobić, warto najpierw pozbyć się całego chaosu z umysłu. Dostrzec fundamentalne programy i filtry mentalne, które ograniczają czysty wgląd w rzeczywistość. A przede wszystkim, warto przenieść swoją świadomość do ciała, a nie rozpraszać energię na wprowadzające pomieszanie twory umysłu. Cała przyszłość to wyobrażenie umysłu. Rozmyślanie o różnych rzeczach w przyszłości, martwienie się o przyszłość, czekanie na coś z niecierpliwością -to wszystko jest kierowaniem energii na wyobrażenia. Jest to zasilanie stworzonych wyobrażeń, których realnie nie ma. Nie ma potrzeby rozpraszać świadomości na te rzeczy. Jednak cały czas umysł to robi. Jest to rutynowe i stało się przyzwyczajeniem podświadomości.

To samo dotyczy przeszłości. Jest ona zachowana w pamięci, w podświadomości jako wspomnienia -czyli pewne ładunki energetyczne. Są one ulokowane w naszych ciałach subtelnych. Umysł czasem potrafi rozpamiętywać jakieś zdarzenie, krążyć wokoło niego, nie potrafi go opuścić. To powoduje również zasilanie i utrzymywanie tych energii. Skutek ten sam, co powyżej -świadomości nie ma w chwili obecnej, nie jej w teraźniejszości. Energia jest rozproszona.

Zastanawianie się nad problemami logicznymi czy technicznymi również jest skierowaniem energii poza ciało. Umysł już nie jest w ciele, jest przy problemie. Próbuje go badać ze wszystkich stron, jednak uwaga jest skierowana poza ciało. Świadomość nie jest zogniskowana. Warto zauważyć jak często świadomość wychodzi poza ciało i leci w kierunku obiektów zewnętrznej rzeczywistości. Obserwując jakiś obiekt, świadomość podąża w jego stronę. Bada, myśli o nim. Staje się jego świadoma, co więcej utożsamia się z nim. Zatraca się w tym całkowicie. Wydaje się to być naturalną funkcją umysłu. To, że myśląc o czymś świadomość „staje się tym”. Jednak podczas medytacji przychodzi moment obserwacji. Wtedy widać wyraźnie, że „JA” nie jest myślami. Prawdziwy obserwator nie jest zamknięty w myślach. Obserwuje myśli, jest poza nimi. Ta chwila wystarczy by przyszło zrozumienie.

To zrozumienie, ta świadomość pozostaje. Umysł może nadal tworzyć myśli, wizje, zamykać w nich świadomość, jednak nie będzie to ostateczne. Nie będzie to stanowiło jedynie prawdziwej rzeczywistości. W tle będzie ten spokój, obserwacja.

Za każdym razem, kiedy uwaga jest skierowana poza ciało, człowiek jest nieświadomy swojego istnienia. Energia podąża za świadomością, więc kiedy świadomości nie ma w ciele, energii też w ciele nie ma. Człowiek nie ma w tej chwili swojej „mocy”. Nie wykorzystuje swego potencjału. Po prostu ciało jest nieuporządkowane i działa nieświadomie. Pana nie ma w domu. W domu może się pojawić bałagan i chaos. Wtedy jest nieświadomość i popadanie w stare podświadome wzorce. Nie jest to korzystne, szczególnie, gdy podświadome wzorce działają przeciw człowiekowi.

Stan nieświadomości, podążanie za myślami jest podobne do snu. We śnie człowiek też nie jest świadomy gdzie jest. Jest gdzieś poza rzeczywistością, umysł błądzi w świecie astralnym, w świecie marzeń. Energia nie jest skupiona. Świadomość nie jest zogniskowana.

Po nocy pełnej męczących snów, człowiek czuje się wyczerpany. Jest niewyspany i często w nie za dobrym humorze. To właśnie skutek wyładowywania się energii na emocje związane z męczącymi obrazami. Za to kiedy człowiek ma świadomy sen, często jest po takim śnie bardzo wypoczęty i pełny energii. Co się stało? Po prostu świadomość była zogniskowana. Nie pozwoliła rozproszyć się nieświadomie energii. Umysł nie błądził bez celu podążając za losowymi wizjami, tylko był podporządkowany świadomości. Energia była zogniskowana.

Warto zauważyć, że czasie świadomego snu świadomość jest zogniskowana również na obiektach zewnętrznych. Wszystko co się obserwuje jest obiektem zewnętrznym. Oczywiście na bardziej subtelnym poziomie, jednak obiekty snu są rzeczami „poza mną”. Pozostaje też znana ze stanu jawy świadomość „Ja”. W śnie ego nadal istnieje. Świadome sny, wyjścia astralne są przedłużeniem ego i same w sobie nie dają możliwości wyjścia ponad system ego. Przynajmniej nie więcej niż stan jawy.

Dobry wypoczynek powstaje również, kiedy człowiek zapada w bardzo głęboki sen. Umysł wtedy wchodzi w głęboką nieświadomość. Nie błądzi po żadnych światach, nie błądzi po różnych czasach, jest właściwie wyłączony. Nie ma umysłu. Energia nie jest w żaden sposób rozpraszana. Po takiej nocy człowiek budzi się jak nowo narodzony.

Nie jest też nowością, że po wysiłku umysłowym ciało jest wyczerpane. A przecież być nie powinno, nie jest to przecież wysiłek fizyczny. A jednak wyczerpanie jest wyraźne. To wszystko jest spowodowane również rozproszeniem energii poza ciało. Umysł tworzył znów myśli poza ciałem. Znów rozpraszał nieświadomie energię. Uwaga była skierowana poza ciało, a energia za nią podążała. Człowieka nie było w ciele, nie było go w domu.

Kiedy nie ma świadomości w ciele, człowiek czuje się zagubiony. Nie wie gdzie jest, nie potrafi się odnaleźć. Otacza się problemami, zmartwieniami. Ciągle myślami gdzieś błądzi, ciągle jest gdzie indziej. Nieustannie analizuje. Filozofuje, rozważa, gdzie jestem, gdzie jest wszechświat. Filozofia jest błądzeniem poza ciałem. Co da rozważanie o sensie wszechświata, jeśli świadomości nie ma w ciele, nie ma doświadczenia istnienia? To właśnie rozpraszanie energii. Większość ludzi właśnie tak żyje. Przeważnie umysł wyprowadza świadomość z ciała. Utożsamianie się z myślami, to właśnie nieświadome podążanie za nimi. Sytuacja zmienia się, kiedy jest świadomość swojego ciała. Wtenczas są myśli, jednak są one w ciele. Świadomość jest zogniskowana na wnętrzu ciała. Czuje istnienie, jak i proces myśli. Nie utożsamia się z nimi. Warto poczuć myśli całym ciałem. Być w ciele i myśleć ciałem. Jest to stan obserwacji swoich myśli -stan zogniskowania świadomości.

Stres powstaje wtedy, kiedy człowieka nie ma w ciele. Umysł tworzy myśli dotyczące przyszłości, kombinuje, broni się przed nią. Walczy z przyszłością. Ten ruch tworzony przez umysł powoduje napięcia na ciele. Energia jest blokowana. Jest to tylko mentalnie stworzona blokada, zmieniony intencjonalnie ruch energii. Jednak wszystko dzieje się nieświadomie, ponieważ Pana nie ma w domu. W przypadku stresu ciało działa samo, a świadomość jest gdzieś rozproszona i podąża za chaosem myśli. Umysł z kolei kieruje stresującymi myślami, wyobrażeniami i czarnymi scenariuszami. Ciało reaguje na to spięciami. Człowiek nie jest świadomy tego procesu, ponieważ świadomość podąża za myślami.

Właściwie głównym źródłem stresu jest interpretacja rzeczywistości. Czyli narzucone na rzeczywistość mentalne obrazy, na które podświadomość reaguje spięciami na ciele. Interpretując człowieka w białym fartuchu jako lekarza, umysł dopasowuje do tej interpretacji wspomnienia bólu. Dlatego powstaje całkiem nieświadomy i właściwie irracjonalny lęk. Świadomość jest zagubiona w mentalnych obrazach rzeczywistości. Nie postrzega rzeczywistości czysto, tylko zasila wyobrażenia o rzeczywistości. Tworzy na planie mentalnym nową, straszną rzeczywistość utożsamia się z nią. To powoduje napięcia w ciele.

Media masowe powodują rozpraszanie uwagi umysłu, odciągają go od ciała. Wydaje się, że człowiek robi wszystko, aby nie być w ciele. Ogląda telewizję, słucha radia, czyta książki, gra w różne gry, czy nawet chodzi na imprezy. Nie jest to złe. Warto tylko zwrócić uwagę na sposób robienia tych czynności. Czy nie służą czasem ucieczce od ciała? Jeśli człowiek robi to wszystko tylko po to, by zapomnieć o swoich problemach, to jest to ucieczka od chwili teraźniejszej. Umysł odchodzi w kierunku czego innego, po to by nie musieć siedzieć w nudnym i pełnym cierpienia ciele. By nie musieć być w tej nudnej chwili. Robi wszystko by zapewnić sobie rozrywkę i znaleźć szczęście. To prowadzi do rozproszenia świadomości poza ciało, poza teraźniejszość, a w rezultacie do cierpienia. Wszystko jest w porządku, kiedy oglądam TV i mam świadomość, że oglądam (że moje ciało ogląda). Jednak zatracenie się zaczyna wtedy, gdy zapominam o swoim ciele i podążam za tym, co oglądam. Wtedy moja świadomość jest zamknięta w tych obrazach, które daje mi telewizja. Po prostu: Świadomość zamknięta w telewizorze. Nie jest to w żaden sposób złe. O ile nie stanowi jedynie prawdziwej i ostatecznej rzeczywistości – nie powinno przynosić cierpienia.

Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy dziecko wstając od gry komputerowej mówi:

„Zabili mnie”. Całkowicie utożsamiając się z bohaterem gry. Nie jest to korzystne, szczególnie kiedy utożsamienie jest mocne. Może to prowadzić do pewnego zagubienia w rzeczywistości, szczególnie u młodych ludzi.

6.6 Czystość umysłu

Ludzie codziennie chodzą do pracy. Nieustannie trwają w swoim życiu, swoich sprawach i myślach. Wystarczy spojrzeć na społeczność. Ludzie jeżdżą zatopieni w swoim świecie. Chodzą ze zmarszczonymi brwiami. Tak jakby ich coś bolało, jakby byli zamyśleni, spięci myślami. Brakuje jasności i czystości. Jest to skurcz i koncentracja nad problemem. Brak czystego postrzegania. Są odcięci od rzeczywistości przez swoje wyobrażenia. Warto się temu przyjrzeć.

Umysł sam w sobie jest doskonałym narzędziem. Umożliwia on postrzeganie przyczyn i skutków. Jest to narzędzie obserwacji, analizy, bardzo się przydaje w procesach twórczych. Dzięki niemu mamy wgląd w prawdziwą naturę rzeczywistości. Potrafi abstrakcyjne myśleć, poznawać i rozumieć. Przynajmniej do tego jest stworzony.

Niestety nie zawsze jest tak dobrze. W większości umysł staje się „zabrudzony” wszelkimi poglądami i iluzjami. Ludziom brak czystego wglądu w rzeczywistość. Spotyka to najczęściej ludzi dobrze rozwiniętych intelektualnie, myślicieli, filozofów, intelektualistów. Oni wszyscy rozwinęli w bardzo dużym stopniu swój intelekt. Nie jest to złe, jednak rozwinęli go całkowicie się z nim utożsamiając. Są pochłonięci przez swoje myśli. Świadomość jest całkowicie zrównana z różnymi ideami. Umysł nie działa harmonijnie, nie ma obserwatora i czystego postrzegania.

W stanie pierwotnym umysł jest źródłem spokoju. Działa harmonijnie i spokojnie. Narzędzie, jakim jest umysł wycisza się – wtenczas pojawia się automatycznie świadomość. Jest to wewnętrzny obserwator. Jest cisza i obserwacja, Tak zwana aktywna świadomość. Nie ma  wtedy oceniających myśli. Panuje czystość i jasność. Są one całkowicie naturalne dla umysłu. Tak jak było to w dzieciństwie. Dziecko postrzega wszystko czysto, w umyśle panuje cisza. Dopiero później uczy się wewnętrznego dialogu.

Niestety podczas niefortunnego rozwoju człowieka, umysł został całkowicie rozstrojony. Przestał spełniać funkcję obserwatora, zaczął spełniać funkcję myśliciela. Cała energia została skupiona w głowie. Jest to pewne centrum energetyczne, które jest zwane trzecim okiem. Cały bałagan mentalny został przejęty przez to centrum, dlatego świadomość tak się zanieczyściła. Już nie ma świadomej i czystej obserwacji. W głowie jest pełno myśli i wszelkich wyobrażeń. Nie ma stanu Tu i Teraz. Jest ciągle przyszłość, wyobrażenie o teraźniejszości i przeszłość. Świadomość jest zagubiona w myślach.

Wszystkie myśli podświadome i świadome mogą przebiegać przez ciało jako formy energetyczne. Jednak świadomość nie musi za nimi podążać i się z nimi utożsamiać. W ciele jest wiele energii, z którymi utożsamia się umysł. Ciało ma wiele pragnień. Rodzą się one wewnątrz ciała i są zazwyczaj uwarunkowane. Czujemy je najczęściej w brzuchu jako pewne energie -jest to splot słoneczny. To tu pojawia się wszelkie niespełnienie, pragnienia i chęci. To na splocie słonecznym zawsze panuje ruch niespełnienia i walki.

Wszystko by było dobrze, gdyby umysł pozostawał spokojnym obserwatorem. Wtedy człowiek byłby świadomy całego chaosu poniżej, a nie musiałby się z nim utożsamiać. Miałby wgląd w naturę pragnień i iluzji. Świadomość by była czysta i jasna. Widać by było wyraźnie wszelkie wymysły, przyzwyczajenia i uwarunkowania ciała. Niestety zamiast tego, głowa przejmuje energię ciała. Świadomość podążą za wszelkim ruchem w ciele i utożsamia się z nim. Nie ma już czystego postrzegania, jest całkowite zatopienie się w przyzwyczajeniach i pragnieniach podświadomości. Zamiast zdawać sobie sprawę, ze każde uczucie jest ruchem energii w ciele, człowiek staje się całkowicie zaślepiony przez to uczucie. Świadomość zostaje zatopiona w emocjach, tym samym traci czystość widzenia.

Cały system nauczania, cała metoda wychowania działa na niekorzyść trzeciego oka. Ludzie po prosu uczą się jak wprowadzać mentalny chaos do swoich głów. Wprowadzają problemy i zapełniają ciszę czystego postrzegania. Wszystkie emocje i chaotyczne myśli idą w górę do głowy i zupełnie rozstrajają świadomość. Człowiek nie ma już świadomości obserwatora. Obserwator dostraja się do myśli i emocji. Dlatego człowiek zatraca świadomość. To jest jedna z najbardziej niekorzystnych rzeczy, jaka przytrafia się człowiekowi.

Małe dziecko ma z reguły otwarte trzecie oko. Ma czysty umysł i jest świadomym obserwatorem. Postrzega ono wibracje, grę światła i wszystkie rzeczy takie, jakimi są naprawdę. Dziecko wbrew pozorom potrafi bardzo jasno obserwować rzeczywistość. Jego trzecie oko nie jest zapchane myślami ze splotu słonecznego. Postrzega wszystko jasno i czysto. Dziecko ma względny spokój w umyśle. Choć niewiele z tego rozumie.

Dorosły ma pełno chaosu w głowie. Głowa jest centrum, w którym powinna być cisza i spokój. Jednak nie ma. Trzecie oko dostroiło się do splotu słonecznego -Ego wraz z pragnieniami weszło na obserwatora. Nie ma już obserwatora, jest ego. To dlatego nasza świadomość podąża za nurtem myśli wyprowadzając nas z ciała. To dlatego nie jesteśmy świadomi, że myślimy. Nie możemy obserwować myśli, bo obserwator stał się myślami. Wszystko jest nieświadome i automatyczne.

Oczywiście w chwilach medytacji, gdy ten cały szum mentalny ustaje, udaje się uaktywnić obserwatora. Umysł (trzecie oko) staje się czyste. Właśnie w tych momentach ludzie doświadczają czystych wglądów w rzeczywistość. Ponieważ nic nie przysłania trzeciego oka, może ono postrzegać świat jasno i czysto. Pojawia się obserwująca świadomość. Wtenczas, kiedy pojawi się jakakolwiek myśl, jest ona obserwowana. Jeśli ciało zacznie tworzyć energie myśli, człowiek będzie tego świadomy. Jednak po wyjściu z medytacji, myśli znów się włączają i lecą w górę wypełniając umysł. Obserwator znika i są same myśli.

W kulturach wschodu wielu ludzi nie poddało się zachodnim pędom umysłu. Dlatego Chińczycy czy hindusi są bardziej zharmonizowani wewnętrznie. Ponieważ wiedzą, czym myślą -myślą brzuchem. Wszelkie pragnienia, które tam powstają nie „wchodzą do głowy”. Pragnienie jest odczuwane jako ruch energii w brzuchu, jednak nie pociąga to za sobą chaosu myśli. Podobnie jest z wszelkimi lękami. Jeśli lęk jest odczuwany w ciele, to niech będzie w ciele, nie w głowie. Kiedy świadomość zacznie się z lękiem utożsamiać, umysł zacznie rozmyślać wprowadzając wielki chaos do głowy. Jest to niepotrzebne.

Kiedy człowiek z kultury wschodu nie utożsamia się z ruchami w ciele, w głowie nie ma szumu mentalnego. Umożliwia to czyste obserwowanie z poziomu trzeciego oka. Co prawda może być tak, że trzecie oko nie jest jeszcze na tyle rozwinięte by osiągnąć czysty wgląd, jednak przynajmniej nie ma tam tyle chaosu. Być może nie ma boskiego wglądu w rzeczywistość, ale nie ma też chaosu w życiu. Ludzie ci są ześrodkowani i ogólnie zharmonizowani. Czego nie można powiedzieć o ludziach zachodu.

Cywilizacja zachodu stawia na umysł. Tylko umysł, postęp techniczny. Jest to bardzo sztywne i logiczne. Logika jest zawsze bardzo sztywna i twarda. Nie jest to złe. Jednak posługiwanie się tylko logiką i umysłem prowadzi do zatracenia się w myślach. Obserwator znika -to jest skutek przesunięcia energii na umysł. Dla człowieka zachodniego umysł stał się podstawowym narzędziem. Myśli stały się jedyną wyrocznią rzeczywistości. Logika i matematyka stały się Bogami. Tak przekonany człowiek czerpie informacje o świecie tylko z poziomu umysłu i logiki. Dlatego pozwala sprowadzać myśli na trzecie oko. Jest przekonany, że pozna rzeczywistość za pomocą logiki. Niestety,. jedyne do czego dojdzie to do pomieszania i zatracenia się w myślach. Ponieważ znika obserwator, znika też możliwość głębszego wglądu w rzeczywistość. Obserwator jest pochłonięty przez myśli. Myśli stanowią zasłonę mentalną i uniemożliwiają osiągnięcie czystego wglądu. Skoro nie ma wglądu, to trzeba czerpać wiedzę z myśli – i koło się zamyka.

Jak się z tego wyzwolić? Jak oczyścić świadomość?

Odpowiedź jest zawsze taka sama -uświadomić sobie ruch myśli, obserwować i przestać się z nimi utożsamiać.

Można skorzystać z wiedzy teoretycznej. Skoro wiadomo, że myśli i emocje powinny siedzieć na dole w ciele (splocie słonecznym), to nie muszą one wędrować aż do głowy. Mając świadomość, że myśli powstają w splocie słonecznym, możemy je tam obserwować. Kiedy obserwujemy myśli poza trzecim okiem, nie wpływają one na obserwatora. Nie porywają go i nie zabierają. Po prostu człowiek nie utożsamia się z myślami. Widzi, że pojawiają się one w ciele i nic więcej. Pojawiają się i przemijają. Obserwator trwa w spokoju, a poniżej mogą się dziać różne rzeczy. Jednak nie porywają one już świadomości. Człowiek akceptuje wszelkie emocje i uczucia w swoim ciele, jednak jest od nich niezależny. Tu jest wolność.

Jeśli nie czujesz myśli i emocji w splocie słonecznym, to obserwuj je tam, gdzie one są. Zazwyczaj są gdzieś na dole w ciele. Emocje i uczucia są poniżej głowy. Tak powinno być, nie powinny one wpływać na zakłócenie postrzegania rzeczywistości. Kiedy przychodzi gniew, generuje się on w klatce piersiowej lub brzuchu. Niestety najczęściej wypełnia również głowę. Świadomość zostaje zabarwiona energią gniewu. Dostraja się do tej energii i człowiek staje się gniewem. Działa nieświadomie pogrążony w tej energii. Nie jest to korzystne. Umysł powinien być wolny od uczuć i umożliwiać czystą obserwację ciała. Obserwuj więc uczucia w ciele, niech świadomość nie zostanie niemi przysłonięta. Niech umysł trwa w stanie czystego obserwowania wszelkich uczuć i emocji znajdujących się poniżej głowy (w ciele).

Aby oczyścić umysł i przejść w stan obserwatora, można spróbować nie werbalizować rzeczywistości, tylko ją obserwować. Dobrze do tego wyjść na spacer. Idąc tak sobie parkiem, powiedzieć do siebie w myśli: „Teraz nie nazywam rzeczy. Wszystko co zobaczę, zostaje nienazwane. Pozwalam temu być i obserwuję.” -Po takiej sugestii podświadomość może przestać generować subtelne myśli werbalizacji i zasłony rzeczywistości. Iść tak jak dziecko, które poznaje nowy świat. Nie oceniać nie nazywać, tak jakby się widziało świat po raz pierwszy na oczy. Wtedy może się pojawić cisza. Choć może nie od razu, jednak może się tak zdarzyć. Jeśli się nie uda za pierwszym razem, warto spróbować parę razy.

Taka sugestia może włączyć obserwatora. Myśli przestaną napływać. Zapali się świadomość. W głowie będzie czystość i jasność. Wtedy rzeczywistość przejawi się zupełnie inaczej. Możliwe, że po raz pierwszy obejrzysz ją taką, jaka ona jest. Może to stać się cudownym przeżyciem. Nagle z trzeciego oka może spaść zasłona rzeczywistości. Pojawi się wewnętrzne światło i przejrzystość. Wtedy cała głowa i twarz spoczną w głębokim rozluźnieniu. W umyśle i całej głowie pojawi się czysta przestrzeń. Wtedy rzeczywistość wygląda inaczej. Gdy trzecie oko zaczyna działać, pojawia się świadomość wibracji rzeczy otaczających człowieka. W ogóle pojawia się świadomość swoich wibracji. Następuje czysty pogląd na rzeczywistość. Człowiek zaczyna dostrzegać w rzeczywistości tą samą magię, którą dostrzegał będąc dzieckiem.

Ta magia zawsze przepełniała świat, tylko większość ludzi nie potrafi jej dostrzec. Obserwator (czysta świadomość) jest zazwyczaj zapchana myślami. Teraz jest szansa wyjścia na wolność.

Oczyścić umysł ze zbędnych myśli można za pomocą wizualizacji. Choć nie jest to oczyszczenie doskonałe, jednak może uprościć dalszą drogę. W tym celu można zwizualizować (wyobrazić) sobie czystą przestrzeń w głowie. Nie jest to pusty umysł głupiego człowieka. Tępy umysł nie jest świadomy rzeczywistości i siebie. Jest w stanie podobnym do snu. Umysł czysty jest umysłem w pełni przebudzonym i świeżym. Warto wizualizować tą czystość i przestrzeń. Można wizualizować czyste i swobodne światło, które wprowadza spokój i jasność. Przy odrobinie wprawy można zauważyć, że to już nie wizualizacja. Przestrzeń i światło faktycznie się pojawiło. Umysł jest czysty i swobodny. Wtedy pojawi się rozluźnienie i głęboki spokój. Pojawi się cisza i obserwacja. Wtedy zapali się świadomość teraźniejszości.

Żeby nie zapychać trzeciego oka można też spróbować „oddychać” czystą energią przez czoło (trzecie oko). To również odbywa się za pomocą wizualizacji. Przy wdechu wlatuje czysta energia, przy wydechu wylatuje również czysta. Dzięki temu energia dostraja się do czystości i jasności.

Najlepszą metodą okazuje się sama obserwacja. Trwanie w świadomości, czucie całej przestrzeni. Obserwacja siebie, swojego wnętrza, obserwacja aktualnej sytuacji w rzeczywistości. To wszystko umożliwia zogniskowanie świadomości. Jest to dobra droga do samoistnego oczyszczenia umysłu. Po prostu przez obserwację człowiek dostrzega, że jest pochłaniany przez myśli i rezygnuje z tego. Wtedy pojawia się spokój i cisza. Trzecie oko jest wolne, rzeczywistość staje się jasna i pełna światła. Między istotą ludzką, a istnieniem nie ma już zasłony myśli. Obserwator wreszcie jest na swoim miejscu. Świadomość już nie musi podążać za myślami i się rozpraszać. W końcu widać wszystko tak, jak powinno być widać. Następuje moment świadomego istnienia.

6.5 Zmiana punktu widzenia

Jesteś całkowicie zanurzony w teraźniejszym istnieniu. Nie istnieje nic więcej. Nigdy nie istniało. Dlatego oświecenie, jeśli jest, jest tu i teraz. Nigdy nie będzie gdzie indziej. Myśląc o przyszłości, generuje się obrazy i myśli. Myśląc o innych ludziach, tworzy się w swoim umyśle wyobrażenia. Jesteś czystym istnieniem, przejawem boskości. Natura nie określa jaki jesteś i czym jesteś. We wszechświecie jest czysto. Żadnych ocen i nazw. Jedynie ocena umysłu może to zachwiać i sprawić, że poczujesz się w jakiś sposób gorszy lub lepszy.

Umysł ma tą ciekawą właściwość, że może przejąć dowolny punkt widzenia. Od niego zależy Twoje samopoczucie.

Nieważne kim jesteś i jak się przejawiasz. Nie ważne jak Cię oceniają inne umysły. Nie ważne czy jesteś lepszy, czy gorszy od innych ludzi. Jesteś przejawem Boga. Jesteś zanurzony w świadomości, jesteś świadomością a mimo to jej szukasz. Może spróbuj doświadczać istnienia i boskiej gry. Stań się tą świadomością. Każdą chwilę życia, każde doświadczenie otocz świadomością. Niech z Twych oczu patrzy Bóg, niech przez Twoje ciało czuje Bóg. Jesteś przejawem Boga. Oczyma natury, świadomością. To na prawdę piękne.

Nie musisz zaprzestawać swojego dotychczasowego rozwoju. Nic nie musisz. Jeśli chcesz doświadczać rozwoju, doświadczaj. Jeśli chcesz doświadczać czego innego, doświadczaj. Cokolwiek się dzieje – obserwuj. Doświadczaj świadomie. Obserwuj to z poziomu nieskończonego, z poziomu świadomości. Twoja świadomość jest jaźnią. Zawsze była. Nawet „ograniczona” przez ego, czyli doświadczająca danej konfiguracji rzeczywistości, zawsze istniała. Jesteś nią ciągle w wiecznym TERAZ.

Chodzi o zmianę podejścia do życia. Już nie jesteś oddzielną świadomością, próbującą znaleźć drogę do Boga czy oświecenia. Wystarczy zauważyć, że to czego szukałeś jest i zawsze tu było.

Jesteś oświeconą istotą doświadczającą świata. Każde, nawet najmniejsze doświadczenie, jest ucztą dla duszy. Nieważne, czy umysł oceniał je negatywnie czy pozytywnie. Każde doświadczenie jest boskim ruchem energii. Czymś żywym, istniejącym, nieokreślonym i przede wszystkim pięknym. Przecież każde doświadczenie pochodzi z boskiego źródła. Dzieje się w polu boskości, stanowi część procesu miłości. Jesteś tego częścią, nie jesteś odrębną świadomością, próbującą odzyskać jedność. Jesteś już jednością.

A co z oświeceniem? Ten stan, który nazywasz oświeceniem, czyli Twoje wyobrażenia o oświeceniu – opadną same. Staną się niepotrzebne jak każda myśl ograniczająca totalność. Nie musisz do niego dążyć. Jesteś teraz w tym miejscu i w tym doświadczeniu. Gdybyś miał doświadczać teraz oświecenia (stanu jaki sobie wyobrażasz), już dawno byś doświadczył. Jednak doświadczasz tego, co jest. Zaakceptuj to totalnie. Doświadczaj całą świadomością. Zanurz się w istnieniu całkowicie. Poczujesz wewnętrzne, wieczne światło, które doświadcza istnienia. A nawet jeśli nie poczujesz, to nadal istniejesz. Właśnie tu i teraz. Jesteś wieczną duszą, przejawem Boga, który doświadcza istnienia. Nie trzeba do tego żadnego oświecenia.

Doświadczaj więc z otwartym sercem i bez oporów. Niech teraźniejszość nie będzie przysłonięta pragnieniami w przyszłości i obciążeniami z przeszłości. Zaakceptuj totalnie chwilę teraźniejszą i znajdź w niej boskość. Tak się stanie, kiedy tylko uświadomisz sobie, że Ty jesteś świadomością, która doświadcza samej siebie.

6.4 Warunki umysłu

Jeśli umysł twierdzi, że oświecenie to posiadanie nadludzkich mocy, świadomości kosmicznej, jasnowidzenia, możliwości przechodzenia przez ściany, to być może nigdy nie osiągnie spełnienia. Nigdy nie zaakceptuje teraźniejszości. Wyjątkiem może być moment, w którym człowiek będzie miał dość gonitwy za cudami na kiju i spojrzy w teraźniejszy moment boskości.

Nieograniczoność jest wymyślona przez umysł na podstawie obserwacji kontroli materii i swoich twórczych możliwości. Umysł zauważył, że można coś w pewien sposób kontrolować, więc idąc analogią można kontrolować wszystko. To musi być prawdziwa boskość. To musi być prawdziwe oświecenie. Im więcej kontroli, im więcej mocy, im więcej świadomości, tym oświecenie wydaje się większe. Wszystko to leży w polu umysłu i jego wyobrażeń. „Nieograniczone możliwości” i „ograniczone możliwości” to dwie strony tej samej iluzji. Takie warunki i myśli sprawiają, że oświecenie jest ciągle daleko. To nadal mentalne pole oceny sytuacji.

Umysł stawia pewien warunek -Jeśli mogę kontrolować wszystko (siebie, materię itp…) wtedy przejawiam w pełni boskość. Zupełnie niepotrzebnie jest wymyślać takie warunki. To prowadzi do wejścia w wibrację niespełnienia. Wytworzenie w sobie uczucia, że jeszcze nie jestem na miejscu. Ciągłe niespełnienie.

Gdyby przejawianie boskości było nieograniczonością w działaniu i gdyby coś takiego faktycznie istniało, wtenczas oświeceni mieliby kontrolę nad innymi ludźmi. Co już jest nawet logicznym absurdem. W rzeczywistości mogą istnieć takie rzeczy jak nadprzyrodzone moce i świadomość totalna. Dla tych, którzy są przekonani o ich istnieniu te rzeczy faktycznie istnieją. To może stanowić ich oświecenie. W porządku. Czy jednak te rzeczy są Twoim doświadczeniem? Jeśli tak, to nie trzeba już nigdzie iść, masz to, co chciałeś mieć. Jeśli nie są Twoim doświadczeniem, to subiektywnie dla Ciebie nie istnieją. Po co więc się nimi zajmować, skoro z Twojego punktu widzenia jest to iluzja? Dobre pytanie.

Rzeczywistość zewnętrzna (to co odbierasz zmysłami) i wewnętrzna jest wystarczająco bogata w każdym swoim momencie. Nie musi być inna. Jest już teraz doskonała. To co odbierasz jest doskonałe. Stanowi ruch energii wszechświata. Doświadczasz tego całkowicie. To jest moment spełnienia. Wszystko poza tym jest tylko mentalnym obrazem.

Każda forma wytworzona przez wszechświat przejawia się z właściwą sobie wibracją. Ta wspaniała różnorodność wszechświata jest czasem postrzegana jako niezmierzony ocean różnych wibracji. Ten ogrom piękna i różnorodności zapiera czasem dech w piersiach. To stanowi wspaniałość tego wszechświata. Doświadczasz tego.

Gdyby wszystkie formy były takie same, nie było by tej cudowności. Oświeceni nigdy nie są tacy sami. Jezus był akurat taki, jaki był. Inny oświecony jest inny. Oświecenie nie ma warunków. Już w tej chwili jesteś oświecony, tylko jeszcze tego nie dostrzegasz. Ponieważ Twój umysł tworzy wyobrażenie o oświeceniu, poczym porównuje je z aktualnym obrazem Ciebie. Powstaje niedopasowanie -przecież oświecony ma inne cechy niż Ja. Jest lepszy. To wszystko są oceny umysłu.

Tak naprawdę każdy jest niepowtarzalny. Każdy korzysta z takich narzędzi, jakie są dla niego naturalne. Jeden ma inteligentny umysł, drugi potrafi kochać wszystkich bezinteresowną miłością, jeszcze inny lewituje. Niektórzy postrzegają astralnie inni potrafią pomóc w potrzebie. Każdy ma swoje własne wibracje, własne talenty i właściwe sobie narzędzia. Każdy dostrzega boskość, tylko czasem sobie jej nie uświadamia, bo interpretuje to jako „nie-boskość”.

Nie jest ważne, jakie masz narzędzia – ważne jak je wykorzystujesz.

Nie trzeba być innym niż się jest. Jest to niepotrzebne. Każdy jest dokładnie na swoim miejscu. Kwestia tylko w tym, by to poczuł i uświadomił. Każda forma ma naturę Buddy. Wystarczy to zaakceptować. Zrozumieć i przyjąć swoją niepowtarzalność. Zaakceptować teraźniejszą chwilę w takiej postaci, jakiej jest. Nie ma nic innego. To jest oświecenie. Moment teraźniejszy. Odrzuć więc całą wibrację niespełnienia, którą nosi ciało. Poczuj, że jesteś totalnie na miejscu. Jesteś umiejscowiony dokładnie tu, gdzie powinieneś teraz być.

Ptak nie potrzebuje płetw. Kwiat nie ma skrzydeł. Te formy są dokładnie na swoim miejscu. Nikt tam nie chce być inny. Cała natura swoim istnieniem wypełnia dokładnie całą przestrzeń. Dlaczego więc człowiek wymyślił, że chce mieć coś, czego naturalnie nie ma? Skoro nie ma, widać w tym wypadku jest to naturalnie niepotrzebne. Można to zaakceptować, a można też z tego powodu stworzyć opór i pragnienie. Jeśli Twoje ciało jest stworzone do biegania, po co wybierać pracę przy komputerze i cierpieć z powodu niedopasowania? Jeśli Twoje ciało nie jest stworzone do jasnowidzenia, po co się starać to osiągnąć? Jeśli Twoje ciało nie ma predyspozycji do lewitacji, jaka siła każe Ci próbować ją opanować? Siła ego i iluzji narzuconych przez innych.

Nie potrzeba błądzić już w ocenach i pragnieniach umysłu. Jesteś, jaki jesteś, to jest doskonałe. Wystarczy, że to zaakceptujesz i poczujesz tą akceptację cieleśnie. Wejdziesz dokładnie w swoją wibrację istnienia. Jesteś, jaki jesteś.

Boskość, która nas otacza, umożliwia zaistnienie każdej wibracji, jaką jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Istota ludzka może wykreować w sobie najróżniejsze energie.

Może stworzyć wibrację spełnienia lub niespełnienia i oporów. Tylko Ty wybierasz. Stworzyć to bardzo prosto. Chcę stworzyć wibrację spełnienia – akceptuję teraźniejszość. Chcę wejść w wibrację niespełnienia -tworzę umysłem warunki niespełnione. Przykładowo wymyślam, że nie jestem oświecony, nie jestem jeszcze wystarczająco bogaty, czy niespełniony w miłości. Są to warunki szczęścia tworzące w teraźniejszości uczucie niespełnienia.

Wszechświat to wszystko umożliwia. Możesz w tej chwili stworzyć w sobie jakiekolwiek uczucie. To nieograniczony potencjał. Jeśli dostrzeżesz tego piękno i zaakceptujesz to, nie będzie trzeba nigdzie iść. W końcu będziesz w domu.

Jest to totalna akceptacja siebie tu i teraz. Uświadomienie sobie, że już nigdzie nie musisz iść. Uświadomienie sobie mentalnych celów i pragnień. Wszystkie cele, włącznie z oświeceniem, okazują się wymysłami i polem gry ego. Wraz z takim uświadomieniem okazuje się, że nigdzie nie trzeba iść. Jest się dokładnie na swoim miejscu. Nawet, jeśli się nie pasuje do wyobrażeń o „oświeconym”.

Jesteś dokładnie na swoim miejscu w rzeczywistości. Usiądź i odpocznij. I tak wiele już zrobiłeś. Wejdź totalnie w chwilę teraźniejszą i pozwól, niech się dzieje samo. Niech umysł nie tworzy pragnień. Pragnienia tylko przeszkadzają w rozwoju, ponieważ nie pozwalają dostrzec teraźniejszości. Nie pozwalają odkryć światła świadomości, które z Ciebie promieniuje.

6.3 Możliwości umysłu

Umysł i ciało istoty ludzkiej są wspaniałymi narzędziami. Przejawiają się w tej boskiej totalności. Istota ludzka tworzy w tym świecie najróżniejsze wibracje. Umysł jest zdolny stworzyć wszystko w polu tej rzeczywistości. Co raz tworzy piękne wizje czy koszmarne sny. Na planie astralnym tworzy uczucia i wyobrażenia. Mogą one przybierać najróżniejsze formy, kształty i natężenia. Wszystko to przychodzi stworzone przez umysł, poczym odchodzi, kiedy już umysłowi się znudzi. Wizje i odczucia mogą przychodzić same z siebie lub być tworzone świadomie. To wszystko jest w polu twórczym umysłu.

Podobnie jest z myślami i abstrakcyjnymi pojęciami. Są one tworzone na planie mentalnym. Mogą to być pełne zrozumienia i jasności myśli. Mogą też być tworzone myśli pełne sprzeczności i pomieszania. Wszystko zależy od naszej woli. Jakkolwiek piękne by były te odczucia i myśli, są one tylko przelotnym stanem wibracyjnym istoty ludzkiej. Są naturalne i piękne same w sobie. Mimo to umysł ponakładał na nie najróżniejsze filtry. Wyobrażenia i myśli stały się bardzo ważne. Nawet ważniejsze niż samo istnienie. Uwarunkowały one całe przejawianie się człowieka, określiły go w świecie, sprawiły, że zaczął się czuć inny. Czasem lepszy, czasem gorszy od innych. Wszystko zależy od uwarunkowania umysłu. Kiedy myślimy, że jesteśmy lepsi, jesteśmy lepsi. Podobnie jest, gdy myślimy, że jesteśmy gorsi od innych. Tak się dzieje, kiedy świadomość utożsamia się z myślami. To tylko myśli i oceny nie mające nic wspólnego z czystą rzeczywistością.

Naturalna boskość przejawia się w tym wszechświecie, a za pomocą istoty ludzkiej jest świadoma samej siebie. Natura tworzy najróżniejsze formy. Sprawdza w jaki sposób najlepiej się przejawiać i wykorzystać swoje możliwości. Fala życia zalewa świat najprzeróżniejszymi formami istnienia. Każda z nich jest niepowtarzalna i wyjątkowa. Każda bierze udział w procesie poznawania siebie. Każda forma jest doskonale na swoim miejscu i stanowi część całości. Wszystko w tym procesie jest doskonałe.

Twoje ciało i umysł są również częścią tego procesu. Już jesteś taki, jaki powinieneś być. Natura stworzyła Twoje ciało, a zewnętrzne warunki ukształtowały Twój umysł. Można powiedzieć, że ta istota, którą jesteś, została stworzona przez ten naturalny proces.

Już korzystasz z naturalnej możliwości świadomego przejawiania się. Jesteś dokładnie tu, gdzie powinieneś być. Jesteś taki, jaki powinieneś być. Jesteś jedyny i niepowtarzalny. To ciało i umysł jest cudownym i oryginalnym przejawem boskości. Dlaczego chcesz być inny? Wszelkie myśli o innych istotach i o ich rzekomym „lepszym” bycie są tylko pożywką dla ego. Już jesteś doskonały, jesteś na miejscu. Istniejesz i jesteś świadomością. Przejawiasz się na swój sposób. Rzeczywistość doświadcza przez Twoje ciało istnienia. To się dzieje teraz. Doświadczaj więc istnienia świadomie.

Jest wielu ludzi o różnych ciałach. Jedni mają bardzo rozwinięte umysły, które potrafią zanalizować początek i koniec całego wszechświata. Jedni mają niesamowitą pamięć, która potrafi spamiętać kolejność 100 przypadkowych liczb we właściwiej kolejności. Jeszcze inni potrafią swoim ciałem bić rekordy olimpijskie czy wykonywać prawie niemożliwych rzeczy. Jeszcze inni mają dar jasnowidzenia, który pozwala im widzieć aurę innych. Są także artyści, którzy swoimi obrazami przekazuję cudowne energie i inspiracje, harmonizują dusze. Pięknymi przejawami boskości są także istoty, które potrafią pomóc i zainspirować innych. Każda z tych istot jest jedyna i niepowtarzalna. Każda ma cechy same w sobie doskonałe. Ty również masz niepowtarzalny układ wibracji, który jest pięknym przejawem boskości. Umiesz robić rzeczy na swój oryginalny sposób. Dzięki Tobie przejawia się w pewien ściśle określony sposób, by siebie doświadczyć. Boskość urzeczywistnia siebie w formie tych wspaniałych istot i ich właściwości.

6.2 Intencjonalne dążenie do oświecenia

Cała gonitwa za wymyślonymi celami wynika z nie akceptacji siebie w teraźniejszości. Jestem taki, a chciałbym być inny. Inni są „lepsi”, dlatego ja muszę starać się być tacy jak oni. Lepszy, mądrzejszy, bardziej oświecony. Cały czas jest dążenie do bycia lepszym niż się jest. Na tym właściwie polega rozwój większości ludzi. Na medytacjach, oczyszczaniu, ćwiczeniach ezoterycznych, cały czas jest chęć bycia innym – lepszym, bardziej rozwiniętym, bliższym oświecenia.

Na początku drogi to jest dobre. Na początku warto podnieść swój poziom życia, aby umożliwić relaks mentalny. Warto pozbyć się głównych blokad, by w ogóle umożliwić medytację czy rozwinąć świadomość. Jednak potem sprawa wygląda inaczej. Warto zauważyć, że potem rozwój wpada w automatyczne działanie. Spotykam często ludzi, którzy tylko czekają na to „co by tu jeszcze zmienić”. Cały rozwój duchowy wchodzi w rutynę. Człowiek działa jak automat. Coś się źle poczułem… trzeba to naprawić, bo oświeceni się źle nie czują. Ciągle jest coś nie tak i ciągle dążenie do tego upragnionego stanu wolności. Dążenie do doskonałości. Może być i tak, tylko czy to jest optymalny rozwój? Warto zadać sobie pytanie, czy te pragnienia i określone automatycznie działania nie przysłaniają cudu teraźniejszości i doświadczania istnienia?

Wraz ze wzrostem świadomości pojawia się możliwość dostrzeżenia wszystkich swoich mentalnych uwarunkowań i astralnych pragnień. W tym punkcie człowiek może zauważyć, że pragnienie rozwoju, to też pragnienie. Wtedy pojawiają się dwie możliwości, albo będę się rozwijał intencjonalnie dalej, goniąc za czyimiś wyobrażeniami o oświeceniu, albo zaakceptuję totalnie siebie w teraźniejszości i zacznę doświadczać tego, co jest w pełni. To kluczowy wybór.

Goniąc za oświeceniem popadamy w pułapkę ego. To ego chce osiągnąć kolejną rzecz, tym razem bardzo duchową. Bardzo, wydaje się, wzniosłą. Oświecenie, brzmi majestatycznie i wspaniale. To duże wyzwanie, właściwie niemożliwe wyzwanie. Dlatego tak podniecające. Ego lubi takie zabawy. To wszystko wydaje się warte ciężkiej pracy (a po prze afirmowaniu, lekkiej pracy).

W pewnym momencie przychodzi zrozumienie, że czas nie istnieje. To pociąga za sobą wiele spostrzeżeń. Nie ma narodzin, nie ma śmierci, nie ma reinkarnacji…i nie ma oświecenia. Wszystkie te rzeczy są w tej chwili projekcją mentalną. Zależą od oceny i wyobrażeń umysłu. Nie ma ich w rzeczywistości poza myślami. Warto zadać sobie pytanie czy to, co wymyśliłem ,jest mi potrzebne?

Co zrobić, gdy się nie jest oświeconym? Gdy tu i teraz nie ma oświecenia (czyli nie ma tego, co nazywamy oświeceniem). A kto powiedział, że trzeba być oświeconym? Kto powiedział, że nie jesteś oświecony?

Jesteśmy tacy, jacy siebie postrzegamy. Człowiek tworzy swój świat. Nie ma od tego wyjątków. Jeśli jesteś przekonany, że jesteś doskonały -taki jesteś. Jeśli myślisz, że jesteś nieoświecony -taki jesteś. Kwestia pojęcia, czym dla Ciebie jest oświecenie. Zmienisz punkt widzenia i nagle jesteś na miejscu. Uświadamiasz sobie, ze jesteś dokładnie tu, gdzie powinieneś być. Przychodzi spokój.

Wstępując na drogę duchową wskazano Ci być może cele. Oświecenie, osiągnięcie szczęścia, osiągnięcie wolności, nadprzyrodzonych mocy, poczucia miłości i jedności, miejsce w niebie po śmierci, cokolwiek. Nie jest to złe, jednak to tylko cele dla ego. Ono było bardzo chętne by osiągnąć postawiony cel, który wydawał się bardzo szczytny. By stać się nadczłowiekiem, czy uwolnić się od wszelkich cierpień. Twoje ego chce być oświecone. Chce mieć te wszystkie cechy, które składają się na oświecenie. Oczywiście da się je osiągnąć, wystarczy trochę praktyki, ćwiczeń, afirmacji i wizualizacji. Po chwili czuję szczęście, czuję wolność, zaraz prze afirmuję miłość i będę szczęśliwy. Ale czy będę „oświecony”? Czy kiedy wyuczę się wszystkich cech oświeconego, będę oświecony? Można czuć już wszystko i być wszystkim. Czy to da oświecenie?

Chodzi raczej o to by uświadomić sobie, że to aktualne doświadczenie jest właśnie tym. Aktualna rzeczywistość, ta świadomość TERAZ – jest i zawsze była. Zawsze byłeś oświecony i jesteś oświecony. Ciągle jesteś przejawem istnienia. Właściwie nie ma różnicy czy jesteś czy też nie jesteś oświecony. I tak jesteś świadomością tego wszechświata.

W tej chwili masz wszystko, czego potrzebujesz. Akceptując to, pozwalając światu płynąć, otwieramy się na całkiem naturalny i spontaniczny ruch energii. Całkowita akceptacja przynosi swobodę i otwarcie na zmiany. W tej chwili nie ma niepotrzebnych myśli, które gubią człowieka na planach mentalnych. Jest czystość i jasność. Jest otwarcie na boskość. Jest to osiągalne w tej chwili. Nie trzeba czekać na niewiadomo co w przyszłości. Wystarczy wyrazić wolę akceptacji. Zauważyć, ze już jesteś doskonały. To da głębokie i cielesne „TAK” dla tej rzeczywistości. Zauważysz, że nie ma dokąd iść.

W stanie harmonii z tym co jest, jesteś swobodny. Kiedy postanowisz coś zmienić – po prostu to zmienisz. Nie będzie w tym cierpienia czy ciężkiej pracy nieoświeconego. Nie będzie walki i nieakceptacji. Zmiana nastąpi naturalnie. Czujesz, że coś trzeba zmienić – zmieniasz to. Nigdzie nie dążysz (do przyszłego oświecenia). Każdy czyn wynika z teraźniejszego wyboru. Nie jesteś obarczony żadnym celem, dlatego działasz bez przywiązania. Poprzez głęboką akceptację i wewnętrzną wolność od wszelkich wymysłów osiągasz spełnienie – Tu i Teraz.

Bardzo pięknie obrazuje to fragment Bhagawadgity (rozmowa druga):

„71. Kto wszelkie odrzuci pragnienia, kto żyje i działa bezosobiście, wolny od tęsknot i zachceń, od „ja” i „moje”, ten zaprawdę w Pokój Wielki wchodzi.

72. Jest to, o synu Prity, stan niewzruszonego trwania w Brahmanie, kto go osiąga nie błądzi więcej; a kto nawet w ostatniej chwili życia zdoła ten stan posiąść, dostąpi wyzwolenia, Szczęśliwości w Brahmanie wieczystej.”

6.1 Pojęcie oświecenia

„Pewnego razu bardzo ambitny mnich postanowił urzeczywistnić oświecenie. Bardzo mu na tym zależało, dlatego całymi dniami i nocami uporczywie medytował siedząc w zazen.

Widząc to mistrz podszedł do niego i rzekł:„Jaki jest cel twej praktyki zazenu?” Uczeń odpowiedział: „Moim celem jest stanie się Buddą”. Na to mistrz podniósł dachówkę i zaczął polerować ją na kamieniu przed pustelnią. Tworzyło to nieznośny hałas, więc uczeń po chwili spytał: „Co czynisz, mistrzu?” Nie przerywając swej pracy mistrz odparł: „Poleruję dachówkę, aby stała się lustrem. Uczeń pełen zdziwienia rzekł: „Jak można sprawić, by przez polerowanie dachówka stała się lustrem?” Mistrz odpowiedział: „Jak można stać się Buddą, praktykując zazen?!”

Pojęcie oświecenia.

Człowiek wstępując na drogę rozwoju duchowego tworzy nowe wyobrażenia. Ludzie rozwijający się duchowo tworzą się nowe cele, nowe pragnienia. Od mistrzów przejmuje się wyobrażenia o oświeceniu, mistrzostwie, radości, miłości, jedności. Wtedy zaczyna się pewien proces gonitwy. Chęci osiągnięcia czegoś, co realnie nie istnieje i jest wyobrażeniem.

Oświecenie nie istnieje. Ten stan, który nazywa się oświeceniem jest wyobrażeniem w umyśle. Na podstawie słów innych, umysł stworzył mentalny obraz oświecenia czyli stanu, który rzekomo się kiedyś przytrafi i zakończy wszelkie problemy. Oświecenie może być też próbą „bycia lepszym od innych”. Czyli korzystaniem z boskich mocy, które rzekomo kiedyś staną się „moją własnością”. Jest to bardzo interesujące dla umysłu, który lubi wyzwania.

Oczywiście można trwać w tych myślach o spełnieniu w przyszłości. Oczywiście można próbować się rozwijać, medytować, afirmować. To wszystko tworzy ruch w przestrzeni, który zmienia istotę ludzką. Jest to ruch naturalny, tak jak naturalny jest rozwój całego wszechświata. Nie ma nic złego w intencjonalnym staraniu się i dążeniu do swego celu. Cała kwestia w tym, że już teraz rozwój trwa w Tobie naturalnie. Czy z tym walczysz czy nie, naturalny rozwój jest faktem. Już teraz wszystko dzieje się w kierunku nadanym przez boskość natury. Już w tym uczestniczysz, po co przyśpieszać i walczyć o coś, co i tak jest nieuniknione. Zaakceptuj więc, że jesteś już na swoim miejscu w rozwoju. Opadną wszelkie napięcia.

Oświecenia nie da się wymedytować ani wyafirmować. Ego pragnie kupić oświecenie używając jednego z dostępnych znanych mu środków – medytacje, afirmacje, modlitwy, oddanie się Bogu. Próbuje za wszelką cenę, jednak nadal „coś jest nie tak”. Jest to tylko złudna gra umysłu, która nijak do oświecenia nie doprowadzi. Oczywiście zmienia energetyczne pole człowieka w pewnym kierunku. Jest to pewien ruch i jest on naturalny.

Czym więc jest oświecenie?

Dla każdego może być czym innym. Właściwie jest tylko słowem, które wzbudza określone reakcje. Tylko od Ciebie zależy, czym jest Twoje oświecenie. Od Ciebie i od ludzi Cię oceniających. Takie oświecenie jest w sumie nic niewarte, jeśli zależy od oceny umysłów.

Umysł wyróżnia różne stany świadomości. Wydziela z całego pola wibracji i swoich doświadczeń najróżniejsze stany świadomości i ocenia je. Porównuje ze sobą czy z wyobrażeniami o stanach świadomości innych ludzi. Z całego swego doświadczenia wydziela stany niskiej świadomości i wysokiej świadomości. Stany wysokiej świadomości utożsamia z oświeceniem. Na zasadzie porównania stwierdza też, że aktualnie nie znajduje się w upragnionym stanie. Dlatego twierdzi, że oświecony nie jest. To również jest zależne od subiektywnej oceny.

Oświecenie według większości ludzi jest pewnym wysoko wibracyjnym stanem, który się po prostu przydarza. Jest to w pełni świadoma akceptacja tego, co jest. Ten stan powstaje naturalnie i spontanicznie. Można powiedzieć, że nie masz na to wpływu. Po prostu może nagle się zdarzyć, że obudzisz się oświecony. Czyli taki, jaki zawsze chciałeś być.

Zamiast czekać na przyszłe zdarzenie, można też spróbować czego innego. Wystarczy wyjść ponad wszelką wiedzę o oświeceniu. Ponad wszelkie oceny uwarunkowania względem rzeczywistości. Nawet, jeśli tego nie doświadczasz -nie musisz. Jesteś jaki jesteś. Doświadczasz własnego subiektywnego wszechświata. Doświadczaj więc świadomie, sprawdzaj, działaj, istniej… Bez przywiązania i celu. Doznawaj piękna teraźniejszości w pełni. Oświecony nic innego nie robi. Kwiaty kwitną, chmury przesuwają się po błękitnym niebie. Wszechświat jest doświadczeniem.

Każdy stan, który istnieje w tej chwili jest doskonały. Nie ma innego. Tylko ego, na podstawie przeżytych zdarzeń (czyli na podstawie myśli o przeszłości), określa że teraźniejszy stan świadomości doskonały nie jest. A przecież już istniejesz i jesteś świadomy (czegokolwiek). Już w tej chwili doświadczasz istnienia, cokolwiek byś nie zrobił. Doświadczasz go na różne sposoby, żaden sposób doświadczenia nie jest gorszy czy lepszy. Wszystko znajduje się w polu doświadczenia i jest dokładnie na swoim miejscu. Porzucając wszelkie oceny wszystkie stany świadomości będą same w sobie doskonałe. Nie trzeba już szukać czy utrzymywać niespełnienie z powodu danego stanu. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment wibracyjny, stan świadomości się zmieni. To będzie również w porządku. Będzie zupełnie naturalne.

Nie ma takiej zasady w naturze, która twierdzi, że nie jesteś oświecony. We wszechświecie nie ma nic świadczącego o tym, że nie jesteś oświecony. Więc może jesteś? Wszystko zależy od tego, jak Ty to czujesz. Jeśli czujesz, że jesteś -Twój subiektywny wszechświat przybiera formę oświecenia. Jeśli czujesz, że nie jesteś -po prostu nie jesteś. Nadal masz pewne pragnienia, nadal coś jest nie tak. Nadal dążysz do celu w przyszłości. Cały czas brak akceptacji Aktualnej Rzeczywistości. Taka jest natura umysłu. Warto to zauważyć.

Twoje postrzeganie zależy tylko od Ciebie. Nikt Ci nie każe być oświeconym, nikt też nie każe być nieoświeconym. To tylko pojęcia, które przyjął umysł. Uwikłał się w nie i uzależnił od nich. Dzięki temu mamy na świecie miliony nie oświeconych, którzy błądzą szukając tego, czego nie ma. Uganiają się za wyobrażeniami, negując podświadomie chwilę obecną. Można tak w nieskończoność.

Jedyną rzeczywistością jest teraźniejszość. Jeśli tu i teraz nie ma oświecenia, to gdzie ono jest? Może zaistnieć tylko w umyśle. Na jakiej podstawie twierdzisz, że oświecenie istnieje poza Tobą? Na podstawie usłyszanych informacji i ocen własnego umysłu. Jeśli Cię to satysfakcjonuje, to jesteś na miejscu. Warto jednak samemu sprawdzić, czy jest taki stan. Jeśli nie ma go w teraźniejszości, to po cóż zajmować się iluzją?

Moment całkowitej akceptacji przyjdzie wraz z uświadomieniem sobie, że innej rzeczywistości nie ma. Jest tylko ta, którą postrzegasz, która jest Tu i Teraz. Nie ma niczego innego. I tylko w tym aktualnym stanie jest doświadczenie. Tylko teraz są też wszelkie wyobrażenia i mentalne zasłony, które oddzielają od czystego postrzegania.

Wszystko zależy od tego, jak umysł oceni doświadczenie. Może powiedzieć, że jesteś lub nie jesteś oświecony. Może powiedzieć wszystko. Warto spróbować zaprzestać wszelkiej oceny. Spojrzeć na Aktualną Rzeczywistość tak jak małe dziecko, zupełnie na czysto. Gdy byłeś dzieckiem nie było problemów, nie było oświecenia, nie było celów w przyszłości. Wszystko było takie żywe i teraźniejsze. Otaczało Cię światło. To doświadczenie trwało z tą specyficzną jasnością i niewinnością. Nie było żadnych myśli i uwarunkowań. Możesz tu i teraz przejść do tego stanu. Kiedy to się stanie nagle jesteś otoczony światłem i miłością -istniejesz. Uczestniczysz w cudzie. Czy trzeba czegoś więcej? Ostatnie co może w tej chwili zrobić umysł, to pomyśleć o jakimś oświeceniu i stworzyć w ciele negację Aktualnej Rzeczywistości. Niepotrzebną rzeczą jest tworzenie myśli, że ta rzeczywistość to w sumie nic nie warta w porównaniu z Rzeczywistością oświeconego. Są to tylko subiektywne wyobrażenia.

Nie trzeba mieć ponadnaturalnych mocy aby być szczęśliwym. Nie trzeba mieć świadomości totalnej, by się zaakceptować. Nie trzeba być kimś innym, by znaleźć wewnętrzny spokój i spełnienie. Istota ludzka ma prawo intencjonalnie się zmieniać. Zmieni się na tyle, na ile jest w stanie.. Jednak nie osiągnie idealnie tego samego, co osiągnęli inni. Ponieważ każdy jest inny. Budda Gautama urodził się w swoich warunkach. Jego ciało było takie, a nie inne. Jego pogląd na świat był taki, a nie inny. Jego oświecenie było takie, a nie inne.

Każde oświecenie jest indywidualne i jedyne w swoim rodzaju. Nie trzeba już walczyć, czy starać się osiągać czegokolwiek w przyszłości. To, co ma być przyjdzie naturalnie. Wystarczy zaakceptować teraźniejszy moment ruchu boskości. Ten ruch sam trwa. Można znaleźć w tym spokój. Puścić i unosić się na fali procesu rozwoju. Zaprzestać szukać niestworzonych rzeczy i po prostu zaakceptować to, co jest. Przyjąć to.

U wielu osób rozwijających się duchowo istnieje nieustanna pogoń za wyobrażeniami o celu. Chcą się stać inni, niż są. W porządku, taka też jest możliwość. Można zmieniać rzeczywistość do woli. Można zmieniać swoje ciało, zmieniać swój umysł. Jednak nie osiągnie się stanu oświecenia, ponieważ ciągle jest on w sferze myśli. Ciągle jest czymś poza ciałem. Gdzieś w myślach. Można się starać. Można też odpocząć. Co ma przyjść, to przyjdzie. Wszechświat już jest doskonały, rzeczywistość istnieje – nie potrzeba jej niczego więcej. Wystarczy, że umysł to zaakceptuje.

Przychodzi przebudzenie. To, na co patrzysz jest boskie. To, co słyszysz jest boskie. To, co czujesz, jest stworzone przez boskość. Jesteś totalnie zanurzony w istnieniu. Nie ma nic innego. Akceptując Aktualną Rzeczywistość Twoja istota zakwita. Powstaje w końcu spokój. To już jest koniec. Nie musisz iść nigdzie dalej. Co będzie to będzie, natura sama idzie. Powstaje otwarcie na tą boskość, którą jesteś.

Medytacja – Bez kontroli

Czym jest dla Ciebie kontrola? Czujesz, że jesteś całkowicie Sobą? To ważne pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, aby polepszyć jakość swojego życia. Kontrolujemy najczęściej z lęku przed byciem totalnie prawdziwymi i wolnymi. Ego nie porzuca kontroli nad sobą i światem. Boi się zaufać procesowi miłości wszechświata. Boi się oddać całkowicie boskości istnienia. Boi się być całkowicie wolne. Taka wolność oznacza stan bez ego.

Zawsze pamiętaj, kim jesteś i niech to przekonanie nie opuszcza Ciebie ani przez chwilę. Czy wiesz, kim jesteś? Być może słyszałeś, że każdy z Nas to cząstka Boga, istota o wolnej woli i w pełni doskonała. Jednak jak się z tym czujesz? Jeżeli próbujesz być sobą, to już nie jesteś. Dążysz bowiem do innego stanu niż ten który jest teraz. Jeśli próbujesz kontrolować bycie sobą, to naturalna spontaniczność już nie istnieje.

Tu i teraz oczekujesz bycia kim innym. Pragniesz osiągnąć coś, co jest w przyszłości. Jednak to się nigdy nie skończy, przyszłość istnieje tylko w Twoim umyśle.

Nie ma drogi do żadnego z nas. Już jesteśmy sobą. Wszelkie wysiłki podjęte w celu bycia sobą nic nie dadzą. Każdy z nas to czysta boska jaźń. W ciszy, w teraźniejszość poznasz siebie.

Kiedy umysł, ciało i boskość staną się jednością wszystko nabierze innego sensu i wartości. Nieskończona siła i radość – możesz wszystko. Oświecenie jest teraz. Kiedy pozwolisz boskości w pełni przejawiać się i poddasz jej umysł i ciało, nic już nie będzie takie samo.

Oświecenie jest w Tobie. Nie ma niczego co musisz osiągać. Uświadom sobie jedynie kim jesteś i niech ta świadomość rozświetli wszystko wokół. Co więcej, zawsze tym byłeś. Wszystko jest boskością, więc pozwól sobie płynąć. Pozbądź się wszelkich napięć i oporów przed zaufaniem dla tej wspaniałej życiowej energii.

Możesz działać, możesz nie robić nic. To do Ciebie należy wybór. Nie zmieni to faktu, że nadal doświadczasz, nadal płyniesz na fali życia i miłości.

Nawet jak nic nie robisz, przejawiasz się w materii, wszystko jest Twoim dziełem i dla Ciebie. Wszystko więc jest boskie. Nie kontroluj, nie oceniaj swego zachowania, nie myśl co powiedzą inni. Zdaj się na miłość. Ciągle jesteś tą samą istotą. Przeżywaj każdą chwilę bez oddzielenia. Ciało, dusza i umysł. Świat wewnętrzny i zewnętrzny. Brak kontroli to przyjemność i całkowite rozluźnienie, zaufanie i wolność. Wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze. Nie krzywdzisz.

Życie pełnią, bez kontroli to boskie życie. Pozwól płynąć innym, tak jak oni tego chcą. Ty także jesteś falą w nieograniczonym oceanie miłości.

Poniżej znajduje się inspiracja do własnej medytacji. Możesz wykorzystać ją w stanie medytacji, czytać ją i kontemplować. Niech służy Tobie jako inspiracja.

„Widzę swoje ciało jako świetlistą powłokę. Ciało, które nie ma żadnych ograniczeń. Jest przejawem piękna, wszystkich boskich cech. Kształtuje je z miłością, przejawiam się bez kontroli. Czuję, że jestem częścią całości wszechświata. Jestem jednością ruchu energii. Światłem, które nieustannie przejawia swoje istnienie. Wszystko jest w porządku, nie muszę kontrolować ani oceniać. Cały wszechświat płynie w jednym harmonijnym ruchu. Jestem totalnie otwarty na ten ruch i swobodnie za nim podążam. Jestem całkowicie wolny i bezpieczny.

Pozwalam innym na tę samą wolność i wybory. Akceptuję inność innych i pozwalam im na wszystko. Mogą mieć inną drogę. Widzę innych jako przejaw tego samego światła, którym jestem. Wszystko jest stworzone przez jeden proces miłości. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Wszystko jest w porządku. Akceptuję to. Widzę piękno tego świata. Widzę także, co mogę robić tutaj w materii. Boskość istnienia przedstawia mi same najlepsze rozwiązania.„

Ta medytacja kieruje świadomość na doświadczenie jedności. Wskazuje, że wszyscy stanowią ten sam proces. Wszystko ma swoje źródło w świetle istnienia.

Przykład modlitwy o uwolnienie spod egotycznego kontrolowania umysłu:

„Proszę Cię boskie źródło istnienia o prowadzenie w tej modlitwie. Oddaję się teraz całkowicie Twojemu prowadzeniu. Ufam Twej czystej miłości. Roztapiam się w niej i odpuszczam wszystko.

Niech nastąpi uzdrowienie mojego ciała z wszelkich napięć i blokad. Boskości wszechświata, odejmij z ciała wszystkie lęki i opory, które przeszkadzają doświadczać radości. Odejmij wszelkie blokady i chęci kontroli. Odejmij wszystko to, co negatywne i niepotrzebne. Niech to wszystko spłynie ze mnie i rozpuści się w świetle. Już teraz, z Twoją boską pomocą, wybieram czyste istnienie. Przebaczam wszystkim istotom, które ograniczały mnie i blokowały. Przebaczam wszystkim, którzy nauczyli mnie ograniczeń i kontroli. Przebaczam całkowicie i jestem już wolna. Dziękuje Ci boskie źródło istnienia, że wspierasz mnie w każdym momencie. Nie muszę już niczego kontrolować. Wszystko jest w doskonałym miejscu. Mogę odpocząć.

Jestem Sobą. Pozwalam, aby czyste światło wypełniło mnie i oczyściło ciało i umysł. Niech czyste światło usunie z ciała wszelkie blokady i napięcia nie pozwalające mi się swobodnie przejawiać. Niech to czyste światło usunie wszelkie blokady energii. Wszystko już płynie swobodnie. Już teraz poddaję się bez kontroli temu światłu. Już teraz wypełnia mnie swoboda i spontaniczność. Dziękuję.

Boski ruch sprawia, że mój umysł rezygnuje z kontroli. Rezygnuje z ograniczeń i wszelkich niepotrzebnych wyobrażeń. W zamian za to, wszechświat wypełnia mnie czystą radością istnienia, spontanicznością i światłem.

Wybaczam sobie, że kontrolowałam siebie i innych. Wiem, że już teraz zasługuję na miłość i na doświadczanie jej w materii. Zasługuję na wszystko, co najlepsze. Działam w jedności z boskością, więc wszystko jest w porządku.

Pozwalam na pełne otwarcie mojej świadomości . Już teraz uświadamiam sobie kim jestem. Widzę to jasno i czysto. Moja świadomość, umysł, ciało jednoczy się już w pełni z jedynym istnieniem. Dziękuję Ci boskie źródło istnienia. Doświadczam całą sobą. Bez kontroli. Jest mi z tym wspaniale.”

5.8 Iluzja umysłu, a motywacja

Iluzje umysłu warto dobrze pojąć. Jeśli stwierdzisz nagle, że wszystko jest iluzją i nie ma znaczenia, może Cię ogarnąć apatia i niechęć do życia -bo po co żyć, skoro nic nie ma znaczenia? Takie pytania pojawiają się często u ludzi, którzy próbują pojąć iluzję ze swojego aktualnego poziomu percepcji. Wychodzi czasem z tego pomieszanie i niezrozumienie. Aby pojąć to właściwie, warto zmienić swój punkt widzenia. Spojrzeć na to z innej, nieuwarunkowanej perspektywy.

Wiele systemów rozwoju duchowego dąży do pozbycia się ego. Pozbyć się ego? Pozbyć się wszelkich doskonałych systemów obrony, działania i analiz? Pozbyć się znanego i bezpiecznego systemu życia? I tak bez tego wszystkiego rzucić się w nieznany świat? To wydaje się w sumie niepotrzebne. Tak jest i już. Po co to zmieniać? Przecież ego zakłada też pozytywne strony: wysoka samoocena, przebojowość, kreatywność, potrafi doprowadzić nas do szczęścia (przynajmniej tak się wydaje). To wszystko prawda, jednak te rzeczy są tylko wyobrażeniami. Są namiastką prawdziwej kreatywności, która istnieje dopiero w ciszy umysłu. Są odbiciem szczęśliwości, która jest naturalna na poziomie braku dualizmu.

Motywacja do działania często pochodzi z niewłaściwych źródeł. Ego motywuje się posługując się lękiem. Boi się, dlatego stara się działać, by zapobiec strasznym rzeczom w przyszłości. Boi się porażki, cierpienia, ośmieszenia, straty, a przede wszystkim śmierci. Człowiek nie chce cierpieć, dlatego stara się zmienić swoją przyszłość. Używa do tego swojego uwarunkowanego umysłu.

Czasem umysł motywuje wyobrażeniem szczęścia w przyszłości. Z wyniku analizy doszedł do wniosku, że jeśli popracuje w odpowiedni sposób, to prawdopodobnie osiągnie szczęście. Człowiek działa motywując się marzeniami i pragnieniami. Nie jest to nic złego, jednak jeśli szczęście jest w przyszłości, to nie ma go w teraźniejszości. Tu tkwi cały problem.

Wiele osób rozwijających się duchowo, rozwija tylko swoje ego. Dążą oni do szczęścia (oświecenia) w przyszłości. Pozbywają się negatywnych stron swojego „ja” zastępując je często pozytywnymi wyobrażeniami. To budowanie ego, tyle że z innych jakościowo myśli. Nadal jest pojęcie „Ja” i „moje”. Nadal jest dualizm rzeczywistości. Przy takim rozwoju motywacją staje się nadzieja na lepszą przyszłość. Nie jest to złe, ponieważ gdyby nie było nadziei, nie było by sensu nic robić. Co prawda nadzieja i oczekiwanie na szczęście w przyszłości -to nadal iluzja. Ego nadal przysłania prawdziwą boską rzeczywistość „tu i teraz”. To dlatego, że człowiek utożsamia się ze swoim umysłem. Tu tkwi cała tajemnica.

Jeśli jednak jeszcze nie nastąpiło totalne porzucenie ego, wtedy zmiana iluzji na korzystniejsze okazuje się bardzo trafną drogą. Można powiedzieć, że zmiana wyobrażeń jest skutecznym sposobem na rozwój ludzi zbyt mocno siedzących w świecie cierpienia. Kiedy nie ma wyjścia, nie ma możliwości zobaczenia swego ego i wyjścia ponad nie, wtedy jedyną drogą okazuje się zmiana swoich własnych iluzji. Jest to bardzo skuteczna metoda. Przykładowo afirmacje, medytacje, psychoterapie itp. są skuteczne i pozwalają zmienić swój światopogląd. Dlatego nie warto tych metod negować. Są one skuteczne i pomagają wielu ludziom, nawet tym, którzy myślą, że wyszli ponad ego. Co więcej medytacje lub inne praktyki duchowe są technikami umożliwiającymi porzucenie całego systemu wyobrażeń o świecie. Warto z nich umiejętnie korzystać, a osiągnie się na drodze wspaniałe rezultaty.

Będąc ponad ego można osiągnąć nieuwarunkowane stany szczęścia i miłości. Stan ponad ego sprawia, że żyjemy w chwili obecnej i w pełni jej doświadczamy. Nie ma ograniczeń. Czy może być coś pełniejszego? Oczywiście zanim stanie się to doświadczeniem, warto uświadomić sobie czym to ego jest, zrozumieć i odkryć jak działa. Poczym można je dostrzec i poluzować jego więzy. Czy wreszcie puścić się całkowicie i oddać boskości istnienia.

Czy doświadczasz rzeczywistości w sposób całkowicie czysty i całkowity? Czy dostrzegasz piękno chwili? Czy czujesz tą ogromną prawdziwość i esencję życia patrząc na kwiat? Czy idąc przez park ogarnia cię niewypowiedziana i błoga radość z uczestnictwa w cudownym procesie życia? Czy czujesz, że jesteś głęboko zjednoczony z życiem, naturą i wszechświatem? Czy Twoje serce wypełnia bezwarunkowa i nieograniczona miłość do innych osób (nawet wrogów), do całego wszechświata? Czy jesteś całkowicie wolny od opinii innych tak, że nic i nikt nie może Cię wyprowadzić ze stanu błogości i spokoju? Czy jest możliwe, byś był tak naturalny i prawdziwy jak dziecko? Żebyś był wypełniony żywą, boską spontanicznością i radością tworzenia… Jesteś, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Wystarczy zmienić punkt widzenia. Przejrzeć ograniczenia ego i wyjść ponad nie. To wszystko jest możliwe w tej chwili. Cała kwestia w tym, czy Twój światopogląd na to pozwala. Uwierz więc i doświadczaj.

Choć powyższe przykłady są wyidealizowanym (new age`owskim) obrazem doświadczania boskości, są prawdziwe. Da się tak właśnie doświadczać tej rzeczywistości. Jednak jeśli na prawdę nastąpi wyjście ponad dualizm, nie będzie znaczenia jak się czujesz i czego doświadczasz. Wszystko będzie TYM istnieniem, TYM doświadczeniem, TĄ świadomością.

Wtedy przychodzi zupełnie inna jakość motywacji. Nie ma już starania się o osiągnięcie celu w przyszłości. Nie ma już ucieczki od Aktualnej Rzeczywistości. Ponad ego jest czyste istnienie. Robi się to, co się robi. Po prostu się jest. Bez żadnego przywiązania i wyobrażeń. Wszystko wtedy jest doskonałe. Cokolwiek robisz jesteś przepełniony życiem i energią. Ta motywacja pochodzi ze źródła doświadczania. Doświadczasz tego, co przychodzi lub tego co się wybiera (samo). Jesteś wtedy świadomością, która doświadcza boskości. Wchodzisz w wieczny moment boskości. Całe działanie jest oparte na radości z istnienia i świadomości. Już teraz tworzysz taką rzeczywistość, jaką chcesz. Już teraz możesz zmienić swój punkt widzenia i dostrzec w teraźniejszości przejaw totalności istnienia.

Wtedy wypływa naturalna motywacja poznania, kreacji, doświadczania. Tak jak małe dziecko chce poznawać, tworzyć, kreować, doświadczać. Spontanicznie i bez myśli. To jest naturalna motywacja, której źródłem jest samo życie. Jest to czysta i prawdziwa motywacja do istnienia. W brew pozorom nie tworzy się bezsens życia i niechęć do wszystkiego. Wręcz przeciwnie, chęć doświadczania płynie swobodnie.

Motywacja wypływająca z umysłu jest bladym odbiciem pierwotnej i naturalnej motywacji oznaczającej chęć istnienia.

Wystarczy zauważyć, że wszystkie określenia umysłu są iluzją i nie przywiązywać się do nich. Najważniejsze jest w tym właśnie nieprzywiązywanie się i wolność od tych pojęć. Można nadal posługiwać się wymyślonymi pojęciami, jednak być od nich wolnym. Można nadal rozmawiać z ludźmi słowami, można używać myśli, interpretować, spotykać, bawić się… wszystko jest takie samo, mimo to wewnętrznie panuje już głęboki luz. Uniezależnienie się od tych pojęć, brak przywiązania. W takim układzie nic nie może sprawić bólu, za to wszystko może dawać radość. Jest się naprawdę stabilnym wewnętrznie.

Wewnętrzna wolność od wymyślonego świata pojęć tworzy pewną przestrzeń, gdzie całe życie staje się swobodne i lekkie. Wtedy dopiero przychodzi radość, która zmienia dotychczasowe życie w zabawę. Ponieważ nic już nie jest w stanie zagrozić, nic nie jest w stanie zranić wewnętrznie. Związki międzyludzkie wchodzą wtedy w inny wymiar, gdzie cokolwiek się stanie jest dobre. Wtedy dopiero zaczyna się działanie. Tworzy się czysta motywacja do życia. Wtedy życie zakwita pełnią możliwości i wszystkimi możliwymi kolorami. Poczuj jego zapach.

5.7 Wieczność i przemijanie

Sama tożsamość człowieka jest iluzoryczna. Nadana przez umysł, wymyślona. Pojęcie „Ja” jest tylko zbiorem myśli o tym ciele. Ciało jest zbiorem atomów, a umysł nadał mu nazwę i wszelkie określenia. Tak powstałeś „Ty”. Czy przeraża Cię rozwianie iluzji? Tak, jeśli iluzja jest dla Ciebie prawdą ostateczną. Jeśli się z nią utożsamiasz przeraża Cię wszystko, co tyczy się naruszenia Twoich wyobrażeń. Przeraża upadek tych wyobrażeń, który jest równoznaczny ze śmiercią.

Warto spojrzeć na to stwierdzenie -> Twoja dusza jest wieczna, ciało przemijające.

Wszystko co się tyczy ciała jest przemijające. Nazwa ciała (imię), określenie ciała (ładne, brzydkie, grube, chude, inteligentne, głupie, twarde, miękkie…), rzeczy należące do ciała… wszystko to przeminie. Cała materia jest przemijająca. Trwa w ciągłym ruchu. Również każde uczucie, które przychodzi i odchodzi, każda myśl w polu mentalnym -przemijają. Tego się trzyma ego, rzeczy przemijających. Dla ego ważna jest pozycja społeczna aktualnego ciała, wygląd aktualnego ciała, rzeczy, które aktualne ciało rzekomo posiada. Sztuczna tożsamość trzyma się tego, co przemija. Próbuje znaleźć stabilność w rzeczach całkiem niestabilnych. Stąd się bierze nieustanna walka. Wszystkie rzeczy doczesne są dla umysłu egotycznego bardzo ważne. Stają się rzeczywistością ostateczną. Ego utożsamia się z nimi, próbując tworzyć z nich swoją ciągłość. Z ciała, posiadanych rzeczy, posiadanych myśli, historii życia -ego tworzy swój własny świat. Ten świat wydaje się taki realny, że staje się rzeczywistością prawdziwą. Jedyny problem w tym, że ta rzeczywistość jest zbudowana z nietrwałych rzeczy -sama w sobie też jest więc nie trwała. Stąd wszelki lęk przed śmiercią i utratą. Ego myśli, że cała rzeczywistość zostanie uśmiercona. Dlatego też tak straszna wydaje się śmierć ciała. Jest to wtedy śmierć rzeczywistości ostatecznej. Mimo to jest ono dla wszelkich rzeczy naturalne. Jest to nieustający proces przemiany energii. Przemijanie ciała jest naturalne, nikt w przyrodzie nie robi z tego problemu.

Świadomość jest trwała. Jest wieczna. Nie jest rozciągnięta w czasie w nieskończoność. Trwa w bezczasowym TERAZ. Ona nie przeminie, chociażby wszelkie zewnętrzne rzeczy zmieniły się w co innego. Nie może przeminąć ponieważ jest poza czasem. Ta świadomość istnienia obserwuje cały proces przemiany energii. Obserwuje i doświadcza nieustannego ruchu. Tylko ego wydziela pewne części rzeczywistości i określa początek i koniec. Tak jak w przypadku narodzin ciała (czyli pewnej transformacji energii) ego określiło początek swego życia.

Wszystko co się tyczy duszy, jest wieczne. Jest to świadomość wszechświata. „Twoja” dusza łączy się z innymi duszami w coś co można nazwać Bogiem. Inaczej mówiąc: Cząstki świadomości stanowią razem świadomość totalną. Jest to tak naprawdę całokształt istnienia rzeczywistości, która przejawia się również za pomocą Twego ciała. Twoja świadomość ma to samo źródło, co świadomość innych istot. Na pewnym poziomie wszyscy są tym samym źródłem. Dusza, świadomość nie przemija. Ciągle trwa i doświadcza. Z poziomu duszy aktualne ciało stanowi cząstkę całości. Dusza doświadcza istnienia, form i zdarzeń, jakiekolwiek by one nie były. Ta pierwotna świadomość jest bezpieczna i nie może zniknąć czy zginąć. Stanowi rzeczywistość. Jest podstawą wszystkiego. Nieustannie trwa i doświadcza. Odpocznij więc. Nic nie może się stać złego. Wszystko jest doskonale bezpieczne.

Kiedy cząstka świadomości, która przejawia się za pomocą Tego ciała uświadomi sobie swoje pochodzenie (że tak naprawdę jest nieśmiertelną duszą), wszystko stanie się inne. Staniesz się zupełnie otwarty na wszechświat i wszelkie zdarzenia. Ponieważ jesteś już bezpieczny. Ciało oczywiście może umrzeć, jednak nie będzie to coś strasznego i ostatecznego. Będzie to naturalny proces przemiany formy. Nie będzie Cię przerażało, że to ciało i cała tożsamość rozpłynie się. Ponieważ nie będziesz się już z nim utożsamiał. Nie będzie iluzji, że ciało to „JA”. Ty jesteś całą totalnością wszechświata.