Archiwa autora: Admin

10.6 Wolność ciała

Podstawowymi programami cierpienia są właśnie programy z dzieciństwa – Kiedy nie dostajemy tego, czego chcemy. Tak naprawdę jest to iluzja ego, bo wszystko od wszechświata dostajemy. Tylko problem w tym, że nie żyjemy w chwili obecnej i nie potrafimy tego dostrzec.

Drogą świadomości można dostrzec swoje wzorce reagowania na dane sytuacje i uwolnić się od nich. W momencie uświadomienia, zobaczenia danego nawyku, staje się on pozbawiony mocy. Przyzwyczajenie zmienia się, ustępuje świadomości. Obserwując swoje odczucia, swoją podświadomość, dochodzi się najczęściej do zdarzenia pierwotnego, które zapoczątkowało niewłaściwy program. Wtedy doznaje się wglądu w przyczynę i skutek. Jest to potężne narzędzie uwalniające.

Całe cierpienie jest zapoczątkowane jest poczuciem oddzielenia od reszty. Zagubienia w iluzjach. To z tego pierwotnego poczucia oddzielenia wywodzi się niezaspokojenie (nie dostawanie tego, czego chcemy). Jest to jednym z najważniejszych źródeł bólu i lęku. Jest przyczyną wielu pozostałych negatywnych uczuć. Gdyby nie było poczucia oddzielenia nie było by lęku. Kiedy nie ma lęku, nie ma spięć, nie ma niedostatku, nie ma cierpienia.

Warto zauważyć, że ciało nie jest oddzielone od wszechświata. Umysł nie jest oddzielony od ciała. Wszystko stanowi jedność. Samo w sobie działa naturalnie i swobodnie. Warto się z tym ruchem zsynchronizować. Nie obciążać ciała. Warto złączyć się z powrotem z naturalnością. Być częścią wszechświata.

Kiedy uwolnisz się od głównych blokad i nieświadomych napięć, nastąpi powrót do naturalności. Uwalniając się od niepotrzebnych programów, zaległych emocji i uwierających nawyków, zaczniesz odczuwać lekkość i swobodę wewnętrzną. Ciało odetchnie z ulgą, rozkwitnie jak kwiat. W pełni radości i naturalności. Stanie się wolne od całego natłoku cywilizacyjnych ograniczeń. Nie oznacza to wcale, że staniesz się odludkiem. Nadal będziesz mógł robić to, co robisz. Być sędzią czy sprzątaczem. Wszystko jedno, ponieważ ciało nie będzie tym obciążone. Możesz robić wszystko z lekkim i jasnym ciałem. Nie będzie podświadomego przygniecenia czy napięcia. Wszystko będzie swobodne. Każdy Twój czyn będzie jasny i lekki, ponieważ ciało będzie wolne. To jest naturalne przejawianie się boskości. Bez zbędnych ograniczeń ze strony myśli i niewłaściwych przekonań. Ciało będzie swobodne, a duch będzie czysty. Nastanie jasność i świadomość.

10.5 Puszczanie napięć

To, co zauważysz w medytacji, może czasem Cię zdziwić. Przyjrzyj się każdej części ciała, czując ją. Niektóre części ciała mogą być napięte. To tu warto poświęcić więcej uwagi. Obserwuj te napięcia. Wejdź w nie całkowicie. Bądź ich świadom, zobacz je. Czasem zdarza się, że można napięcie ujrzeć mentalnie, jako pewną formę kolorów czy kształtów. Poznaj to napięcie. W końcu cały czas je nosisz w sobie, więc chociaż warto je poznać.

Kiedy przeniesiesz swoją świadomość na napięcie, poproś ciało by pokazało Ci przyczynę tego napięcia. Poczuj tą energię. Ma ona specyficzną wibrację. Odnosi się do jakiegoś zdarzenia, czy osoby z przeszłości. Ciało przypomni i pokaże Ci przyczynę. Zrozum ją, zrozum swoją reakcję. Kiedy sobie uświadomisz, że nie trzeba trzymać w swoim polu tego napięcia i że jest ono niekorzystne, wtedy napięcie osłabnie. W zależności od przypadku, może to być przebaczenie, uświadomienie sobie natury lęku, zaniechanie niekorzystnych działań na rzecz zdrowego i łatwego życia…Czynnikiem najważniejszym jest tu świadomość. To ona uwalnia od wszelkich napięć.

Wszelkie blokady w ciele mają swoje źródła w przeszłych zdarzeniach. Każde zdarzenie niesie jakiś potencjał energii. Kiedy jest ona duża, może pozostawić trwałe zmiany w ciele. Może się zablokować i zapychać ciało. Przykładowo przeżyty szok powoduje permanentne napięcie mięśni karku. Warto się od tego uwolnić.

Najłatwiej uświadomić sobie, jakie zdarzenie spowodowało daną blokadę. Podczas takiego uświadomienia sytuacja jest widoczna szerzej. Wokoło przypomnianego zdarzenia jest więcej przestrzeni. Energia zaczyna płynąć inaczej. Im bardziej człowiek uświadomi sobie blokadę i zdarzenie, które ją spowodowało, tym większe nastąpi uwolnienie. Energia zacznie znów przepływać swobodnie.

Warto świadomie przyjrzeć się swoim poglądom na świat i rzeczywistość. Przede wszystkim warto uświadomić sobie, ze wszelkie myśli i odczucia odnoszące się do Twego życia i świata wpływają na sposób Twego przejawiania się. Jesteś tym, czym myślisz, ze jesteś. W naszej cywilizacji jest wiele myśli destruktywnych, które tylko utrudniają życie i wprowadzają niepotrzebne napięcia do ciała. Przykładowo wiele napięć jest związanych ze słowem „muszę”. Każdy coś musi, każdy musi być najlepszy, musi się starać, musi pracować, musi być taki i owaki. To jest typowy przykład wyobrażenia o sobie, które wprowadza do ciała napięcie. Człowiek chce sprostać sytuacji, napina się, by lepiej działać, by być zawsze w gotowości. To wszystko dzieje się bardziej nieświadomie, jednak wpływa bardzo mocno na ciało. W tym przypadku w postaci stresu.

Uwolnić się od tego jest stosunkowo prosto. Używając medytacji cielesnej, odkryć swoje ograniczające wyobrażenia i świadomie je obserwować. Uświadomi to ich iluzoryczną naturę. Wtedy to przestaną wpływać na nasze ciało, ponieważ przestaniemy się z nimi utożsamiać. Te wszystkie wyobrażenia i napięcia opadną z ciała jak niepotrzebny kurz.

Uświadomić znaczy zobaczyć całość – przyczynę i skutek.

Czasem zdarzy się tak, że ciało nie chce przypomnieć zdarzenia. Jeśli nie kojarzysz napięcia z żadną specyficzną wibracją, wtenczas rozluźnij świadomie to miejsce. Otocz je świetlistą energią. Niech to napięte do tej pory pole stanie się bezpieczne i swobodne. Posiedź tak chwilę, poświęcając uwagę „zranionemu” miejscu w ciele. To daje doskonałe rezultaty lecznicze.

10.4 Zauważanie napięć

Kiedy wchodzisz w medytację cielesną, świadomość wypełnia ciało. Jednak to, co czujesz może nie być niczym nadzwyczajnym. Właściwie czucie ciała od wewnątrz może wydać Ci się dość zwyczajne, nawet nijakie. Możesz nic nie wyczuć, a to tylko dlatego, ze jesteś przyzwyczajony do swego ciała tak, że wszelkie napięcia i dewiacje są dla ciała normalne. Tu warto wejść w głębszą medytację – bez ciała. Skieruj więc świadomość na światło, które jest poza ciałem, zapomnij o ciele. Niech wszystkie zmysły znikną, niech będzie sama światłość. Nie ma Ciebie, jest światłość. Kieruj uwagę na światłość, wyobrażaj sobie światłość, stań się światłem – formą bez materii. Poczym powróć świadomie do swego medytującego ciała. Rozgość się w nim, jako światło wypełnij jego każdy zakątek. Przyjrzyj się, to przecież Twój dom. Poczuj ciało na nowo, całkiem świeżo i jasno. Wtedy wszystkie nieświadome napięcia, trwające przez dłuższy okres staną się widoczne. Co już jest połową sukcesu w uwolnieniu się od nich.

Ciało jest odzwierciedleniem mentalnych przekonań i uczuć. Jest wiele przekonań, które nakładają się na ciało sprawiając, że nie przejawia się ono w pełni. Wszelkie delikatne przekonania o zagrożeniu, ciężkości tego świata, bezsensu, wszelkie zdenerwowanie -to wszystko jest tłem, na którym przejawia się ciało. Tworzy to lekkie napięcia czy uciskania. Jest to szczególnie trudne do zauważenia, ponieważ te przekonania są dla nas naturalne i prawdziwe. Wizja świata jest taka, a nie inna. Ciało przejawia się tak, a nie inaczej. Wydaje się, że te lekkie napięcie, lekki irytujący szum ciała jest naturalny, ponieważ nasze przekonania wydają się naturalne i prawdziwe. Mimo to nie są prawdziwe, a tym bardziej naturalne.

Od nich też da się uwolnić. Przede wszystkim uświadomić sobie te przekonania i nie utożsamiać się z nimi. Zauważyć, że są one tylko iluzją, wymysłem umysłu, który nałożył na rzeczywistość swój obraz. Na nieszczęście obraz ten powodował niekorzystne spięcia w ciele. Warto to wszystko puścić, zauważając, że to tylko wymysł. Wszelkie przekonania i wyobrażenia o świecie nie są prawdziwe i nigdzie tak naprawdę ich nie ma. Przyroda i wszechświat są nadzwyczaj czyste. Nie ma tam przekonań, nie ma ograniczeń czy błędnych wyobrażeń. Tylko w naszym ciele. Po co je trzymać? Nie dość, że te wyobrażenia nie są prawdziwe, to jeszcze ograniczają przejawianie się naturalności.

Tak więc puść wszelkie myśli o świecie, o sobie, o Twoich zadaniach, o Twoim stanowisku, o pracy, o pozycji społecznej, o twojej winie czy zemście -to wszystko są wymysły, które skutecznie ograniczają i przygniatają boskie ciało. Puść nawet wyobrażenia o samym ciele. Nie są naprawdę potrzebne, a wręcz utrudniają ciału sprawę, przeszkadzając żyć. Wydaje się, ze wtedy stracisz wszystko. Prawdę mówiąc dopiero wtedy zaczniesz żyć. Umysł nie będzie przeszkadzał w życiu, tym samym ciało będzie wolne od wszelkich napięć.

10.3 Czucie ciała

Jedność ciała i umysłu jest podstawową kwestią, która umożliwi dalsze kroki w rozwoju świadomości.

Pierwszą rzeczą, jaką można zrobić jest próba wyczucia swego ciała od wewnątrz. Warto wiedzieć, co jest w tym polu. Przecież to Twój dom, Twoja świątynia. Warto wiedzieć, co tam jest. A więc usiądź w spokoju tak, aby niepotrzebne zdarzenia z zewnątrz nie zakłócały myśli i nie odwracały uwagi. Wybierz miejsce ciche i bezpieczne. Zarezerwuj też przestrzeń czasową tak, aby się nie poganiać i nie śpieszyć. Weź kilka głębokich oddechów. To pobudzi energię w Twoim polu. Jeśli chcesz, możesz też przed medytacją zrobić kilka ćwiczeń rozciągających, tak by odświeżyć energię w poszczególnych częściach ciała.

Usiądź wygodnie, zamknij oczy. Teraz skup świadomość na dłoniach. Poczuj energię w palcach i środkowych częściach dłoni. Nie myśl o kształcie dłoni, nie wyobrażaj sobie nic, tylko czuj tą energię. Zauważysz, jak delikatnie wibruje. Jesteś tym. W miarę ćwiczeń odczuwanie energii będzie intensywniejsze.

Następnie skieruj świadomość na klatkę piersiową. Od razu czuć oddech. Poczym serce. Poczuj ruch, poczuj wspaniałą wibrację życia. Działa samo, kierowane przez wyższą inteligencję. Poczuj tą energię. Bądź tym.

Dalej możesz skupiać się na pozostałych częściach ciała. Być może niektóre zwrócą Twoją uwagę od razu. Niech świadomość się tam przeniesie. Najważniejsze jest tu świadome czucie ciała od wewnątrz. Jest to powrót świadomości do ciała. Ponowne zjednoczenie.

Kolejnym krokiem jest poczucie ciała jako całości. Obejmij świadomością każdą część Twego ciała. Na początku może to być trudne, ponieważ nie znasz części ciała. Dlatego na początek łatwiej jest czuć pojedyncze części. Kiedy jednak uda Ci się objąć świadomością całe ciało, staniesz się jednym polem energii. Będzie tam światło. Będziesz wtedy świetlistą istotą, otuloną świadomością istnienia. Wszystkie procesy ciała wyjdą na światło dzienne. Będziesz świadomy swego wewnętrznego pola.

Po pewnym czasie będzie łatwo Ci wyczuć ciało od wewnątrz. Wtedy możesz je obserwować w każdej chwili, a szczególnie wtedy, kiedy otaczają Cię trudne sytuacje i ciało reaguje stresem lub innymi wyuczonymi programami. Wtenczas wejdź w swoje ciało, zobacz co się w nim dzieje. Takie uświadomienie sobie (zobaczenie i zrozumienie) ruchów energii w swoim polu daje wiele korzyści. Przede wszystkim daje wybór czy nadal trwać przy niekorzystnych programach, czy zmienić wzorzec postępowania. W tym najkorzystniejszym wzorcem jest totalne rozluźnienie, czystość i swoboda cielesna przy każdym działaniu.

Zauważenie energii w ciele daje też jedną bardzo znaczącą rzecz. Dostrzegasz dokładnie wszystkie emocje i uczucia. Emocja przychodzi, po czym odchodzi. Przepływa przez ciało. Nic Ci właściwie nie robi, nie jest groźna. Wystarczy ją świadomie poczuć. Zrozumieć, dalej sama zniknie. Jest to całkiem naturalne. Ważne by nie kierować strumienia myśli na daną emocję, ponieważ myśl zacznie ją utrzymywać. Umysł zacznie rozmyślać o tej emocji i sytuacjach z nią powiązanych. Tym samym utrzymuje w ciele jedną wibrację, utożsamia się z nią i w rezultacie cierpi. Sama obserwacja daje niezależność.

Kiedy jesteś ciałem, nie tworzysz intencjonalnie emocji. A nawet jeśli tworzysz, ona szybko znika, ponieważ taki jest naturalny mechanizm emocji. Tak jak u zwierząt – pojawia się na chwilę gdy jest potrzebna (np. strach), następnie znika gdy zagrożenie mija. Zwierze nie utrzymuje jej w ciele niepotrzebnie. Jeśli świadomość będzie w ciele emocja również odpłynie. Emocja może się utrzymywać kiedy „jesteś poza ciałem”, czyli świadomość jest pochłonięta przez myśli i oceny.

Będąc w ciele, widać też wyraźnie ruch myśli. Świadomość już nie zasila myśli podążając za nimi. Jest w ciele. Kiedy uświadomisz sobie, że myśli nie są Tobą, wyjdziesz w czystą przestrzeń życia. Ciało stanie się całkowicie naturalne i pełne energii. Zacznie przejawiać się w pełni. Wystarczy tylko na to pozwolić. Wejść z powrotem do ciała, czyli miejsca, gdzie życie płynie samo. „Żyć życiem, tak jak ono żyje swoim własnym życiem” powiada przysłowie Taoizmu. Zawiera się w tym głęboka prawda naturalności.

Kolejnymi krokami w medytacji mogą okazać się wizualizacje pełni naturalności ciała. Kiedy obserwujesz swoje ciało od wewnątrz. Pozwól mu się rozprzestrzenić, pozwól mu działać, rozkwitać w pełni, tak jak tylko chce. Zupełnie bez oporów i ograniczeń. Niech ciało oddycha pełnią rzeczywistości, niech wypełnia całą przestrzeń. Niech istnieje totalnie, bez przeszkód. Kiedy tak siedzisz w medytacji, siedź całym ciałem. Pozwól by ciało siedziało samo tak jak chce. Niech kieruje Tobą naturalność cielesna i zawarta w niej boska inteligencja.

Warto zauważyć, że droga ciała nie jest podążaniem za instynktem. Kiedy przyjdą pragnienia, pozwól im przejawiać się całkowicie. Niech pragnienia wypełnią całe ciało, niech drży… a świadomość niech obserwuje. To głębokie wejście w ciało pozwala obserwować pragnienia nie utożsamiając się z nimi. Umysł schodzi wtedy na bok. Zostaje tylko ciało, którym jesteś.

10.2 Natura ciała

Dla ciała nic nie jest trudne. Wszystko jest doskonale proste. Ono nie widzi problemów, po prostu działa. Spontanicznie i naturalnie. Jest pełne życia. Ciało w swojej pierwotnej postaci jest totalnie czyste i wolne. Dopiero umysł wprowadza do niego uczucie ograniczenia. Dlatego wyciszając umysł, przechodzi się w przestrzeń naturalności. Jednak nie wystarczy jedno wyciszenie umysłu. Ciało jest przyzwyczajone do ciągłej walki, dlatego warto je przyzwyczaić do ciągłej swobody i naturalności. Do tego potrzeba czasu praktyki, bądź zwyczajnego aktu woli, który natychmiast zmieni wibrację całej istoty. Przydaje się codzienna praktyka „bycia w ciele”, która jest również opisana w tej książce.

Warto zwrócić uwagę na pewną prawidłowość natury -ona nie ocenia moralnie i pozwala na wszystko. Zarówno „dobrzy” jak i „źli” ludzie mogą mieć zdrowe ciało i być w nim bosko naturalni. Ważne, że nie stawiają oporów swoim wyborom i swojemu życiu. Ciało jest wtedy naturalne i rozluźnione. Nie ma mentalnych sprzeczności czy astralnych mocnych uczuć. Nic nie przeszkadza cielesnemu pełnemu przejawianiu.

Nieważne, co się robi, jeśli robi się to z czystym sercem i lekkością – robi się w zgodzie z naturą, wewnętrznym dążeniem do harmonii. Inną sprawą jest to, że robiąc rzeczy uznawane za złe zawsze w ruch pójdą uczucia winy, lęku, nienawiści, które odłożą się w ciele w postaci napięć.

O wiele łatwiej jest mieć czyste ciało i umysł robiąc rzeczy powszechnie uważane za dobre.  Jednak to nie jest regułą. Przede wszystkim dlatego, że „dobre” w dzisiejszej cywilizacji wcale nie oznacza naturalne dla człowieka. Naturalność jest pierwotnym stanem ciała, kiedy to w pełni przejawia siebie i wypełnia przestrzeń bez oporów. Jak więc działać aby zharmonizować ciało?

Podstawowym kryterium wyboru działania okazuje się intuicyjne odczucie, co się powinno robić. Jeśli coś nie służy ciału, nie rób tego. Jeśli coś Ci nie smakuje, nie jedz tego. Jeżeli coś sprawia ból, nie rób tego. Ciało doskonale wie, co dla niego dobre i dopóki nie zagłuszysz intuicyjnego przewodnictwa umysłem, nic Ci nie zaszkodzi. Twoja wibracja będzie naturalna i ciało będzie się przejawiało w pełni naturalnie. Jednak zanim to się urzeczywistni, warto uwolnić ciało od zbędnych przeszkód w postaci napięć i oporów, które stworzył umysł.

Każda najmniejsza myśl, uczucie czy przekonanie ma swoją własną charakterystyczną wibrację energetyczną. Ona to właśnie organizuje ciało materialne w ściśle określony sposób. Wszystkie niewłaściwie przekonania nabyte w dzieciństwie mają swoje odłożenie w ciele. Każde ważne dla nas zdarzenie wpływa bardzo na przejawianie się ciała. W młodości ciało przejęło więcej lub mniej ograniczeń i napięć. Częściowo od swoich rodziców, nauczycieli czy tych, którzy stanowili jakiś autorytet. Wszystkie wzorce zachowań dziecko przejmuje od innych. Za tym idą wszystkie reakcje, napięcia, sposoby zachowania i światopogląd. To wszystko jest uwarunkowane i nieświadome.

Warto zwrócić dogłębnie uwagę na swoje ciało. Można zauważyć większe lub prawie niewyczuwalne napięcia. Można też wyczuć słabszy lub silny przepływ energii. To wszystko, co dzieje się w Twoim ciele jest obrazem Twoich myśli. Stanowi to całość istoty, którą jesteś. Każde napięcie czy zaburzona aktywność energetyczna, ma swoje źródło w przeszłych zdarzeniach czy podjętych decyzjach. Na dodatek decyzje te były najczęściej podejmowane w młodości, kiedy jeszcze nie było takiej świadomości i niewiadomo było, co jest korzystne. Proces wychowawczy zabija naturalność. Każe się ograniczać, by wpasować się w społeczność. Dziecko przechodzi bunt, by później stać się dorosłą maszyną, działającą w tej cywilizacji. W miarę oddalania się od naturalności, cierpienie przybiera w siłę. Warto sobie to uświadomić.

Każde zdarzenie o podłożu emocjonalnym odkłada się w ciele. Ponieważ podświadomość bardzo dobrze rozumie emocje, zapamiętuje je. Często odkłada napięcia w różnych częściach ciała skojarzonych z daną emocją. Tak powstają napięte ramiona, zaciśnięte gardło, napięte mięśnie twarzy, zapadnięta klatka piersiowa czy jakiekolwiek inne ograniczenie wprowadzone do ciała. Te napięcia zawsze mają swój odpowiednik emocjonalny, ponieważ są zrodzone z emocjami. To ważna wiedza, która może pomóc w uwolnieniu – uwalniając emocje, odblokowujemy ciało. Pracując z ciałem odblokowujemy emocje (np. podczas masażu zdarza się, że powracają wspomnienia czy stany emocjonalne). Jako ciekawostkę można podać, że rzeczy niezwiązane z emocjami trudniej umiejscowić w ciele. Tak np. wzór matematyczny widzimy raczej przed sobą, niż czujemy go w ciele.

Skoro wiadomo, że wszystkie rzeczy kryją się w ciele, można coś z tym zrobić. Przede wszystkim warto przyjrzeć się swemu ciału. Co ono w sobie ma? Jakie programy kierunkują jego działanie? Na pewno naturalny program przemiany, który utrzymuje ciało przy życiu – oddech, serce, wszelkie procesy. Prócz tego w ciele działa wiele programów sztucznie wprowadzonych przez umysł. Z czego większość tych programów jest nieświadomych.

Umysł lata po najróżniejszych rzeczach całymi dniami, jednak rzadko świadomość jest nakierowywana całkowicie na ciało. Dlatego można powiedzieć, że ciało jest częścią nieświadomą człowieka, a wszystkie wyuczone procesy ciała kontynuują swoją pracę samoistnie. Nieważne czy są korzystne czy niekorzystne. Ciało się nie pyta co wykonywać, tylko wykonuje nadane zadanie. Jeśli przyjmie myśli powodujące napięcie, będzie napięte. Można to zmienić, dostrajając myśli do wibracji spokoju i błogości. Wtenczas ciało się zreorganizuje i nauczy się nowego schematu działania, tym razem o wiele korzystniejszego.

Ciało daje swoje znaki. Najczęściej poprzez ból, ale i przez cudowne wibracje radości czy miłości. Kiedy ciało się odzywa, warto zwrócić na nie uwagę. Poczuć to, co się w ciele dzieje. Nie oceniać, nie krytykować, nie rozmyślać, tylko poczuć. Całym sobą.

10.1 Ciało

Ciało jest częścią ducha. Duch jest częścią ciała. Te dwa bieguny tworzą jedną i spójną całość. Nie ma tu rozdzielenia. Ciało i duch składają się na jedną istotę przejawiającą się na planie życia. Ciało czyli materia, duch czyli nie-materia, w której umownie występuje podział na świadomość, podświadomość i duszę.

Cała organizacja atomów ciała jest utrzymywana przez pewną wyższą inteligencję. Tak wiele procesów zachodzących w ciele działa sprawnie i wręcz perfekcyjnie. Wszystko jest utrzymywane przy życiu, nieustannej przemianie.  To bardzo piękne, a zarazem proste. Ciało samo w sobie jest wyposażone w intuicyjną i pierwotną mądrość. Umysł nie musi uczyć ciała jak oddychać, jak trawić pożywienie, jak nadzorować proces cyrkulacji krwi. Ciało doskonale to wie. Umysł, czyli świadomość na polu mentalnym, potrafi wpływać na materię, a dokładniej na ciało. Tu mogą pojawić się pewne komplikacje, ponieważ umysł nie działa w harmonii z boską inteligencją życia. To prowadzi często do cierpienia duchowego jak i cielesnego.

To ciało, w którym teraz budzi się świadomość, nie jest Twoje. To ciało, które w tej chwili czyta ten tekst nie należy do Ciebie (jako do egotycznego umysłu, z którym się utożsamiasz). Nie stworzyłeś go, nie ma nawet kontroli nad podstawowymi procesami, takimi jak bicie serca. To ciało żyje samo. Przyglądaj się ciału, nie ingeruj umysłu, a zobaczysz, że ciało samo przeżyje. Kiedy będzie głodne, da znać.. itp… Jest ono manifestacją rzeczywistości, dlaczego umysł tak mocno twierdzi, że to ciało jest „jego”? Ponieważ czuje się oddzielony od swego ciała. Człowiek myśli, że prawdziwy on jest gdzieś w głowie, siedzi w ciele aby mu rozkazywać. Tak jakby ego to prawdziwe „ja”, który siedzi w organicznym wehikule jakim jest ciało.

Tu powstaje bardzo ważny podział między ciało i umysł. Człowiek nie postrzega siebie jako integralnej istoty, tylko jako dwie odrębne części. Ten podział jest często przeszkodą na drodze duchowej. Oddziela świadomość od ciała, tym samym oddziela go od wrót doświadczania tej rzeczywistości bezpośrednio.

Często to oddzielenie prowadzi do negacji ciała. Skoro świadomość jest czysta, dusza doskonała, to ciało musi być nieczyste, brudne i nic nie warte. W niektórych religiach wykształciła się pogarda dla cielesności. Pogląd, że wszystko co związane z ciałem jest odrażające, zwierzęce i nie-boskie. Takie rozumowanie tworzy jeszcze większe wewnętrzne napięcia. Dlatego warto najpierw poczuć się jednością z ciałem. Nie można przekroczyć iluzji oddzielenia ciała od reszty świata, skoro jest się oddzielonym od samego ciała. Dlatego warto zacząć od połączenia ciała i ducha.

Ciało jest materialnym obrazem ducha. Jest odbiciem na planie materialnym tego, co niewidzialne (uczuć, myśli, świadomości). Można powiedzieć, że jest widzialną częścią duszy. Od stanu ducha zależy więc wygląd i funkcjonalność ciała. Ile to razy ciało reagowało na lęk chorobą, a śmiechem na mentalnie opowiedziany żart. Wszystko co w świecie duchowym, to i na ziemi. Nie ma w tym rozdzielenia. Jesteś jedną istotą. Całością, która zawiera ciało, umysł i duszę (i jeszcze inne energie, które czujesz). Dopiero gdy człowiek poczuje, że jest jednością, można iść dalej. Dopiero wtedy można rozszerzyć świadomość na kolejny punkt zjednoczenia. Jeśli obraz ciała będzie oddzielony i wyparty z umysłu, nie jest możliwe uświadomienie sobie jedności z całym istnieniem.

Kiedy w umyśle utrzymywane są pewne wibracje, ciało modyfikuje się zgodnie z nimi. Każda myśl ma swoją wibrację. Kiedy zmienia się myśl, natychmiast zmieniają się atomy ciała. Materia reaguje bardzo spontanicznie na ruch w polu astralnym (uczuciowym) i mentalnym. Przykładowo lęk napina od razu ciało lub myśl o seksie powoduje odpowiednie reakcje. Ciało doskonale oddaje to, co jest w polu mentalnym i astralnym człowieka. Można powiedzieć, że jest ono widzialną wibracją istoty ludzkiej. Warto zauważyć, że każdy ma swoją własną, osobistą i niepowtarzalną wibrację. Każdy ma swoje własne niepowtarzalne ciało, które wyróżnia się na swój sposób. Nawet bliźniaki nie są identyczne, choć dla niewprawnego obserwatora wydają się łudząco podobne.

Myśl zmienia ciało. Im silniejsza myśl, tym silniejsza reakcja w następująca w ciele. Warto zwrócić uwagę, że myśl stworzona w umyśle przekłada się na zjawiska chemiczno-elektryczne w mózgu. Dalej transformuje się w odpowiednie funkcjonowanie ciała. Jeśli myśl trwa odpowiednio długo, ciało przyjmuje jej wibrację na stałe. Staje się jakby wypełnione daną wibracją. Stajemy się tym, o czym myślimy. Jeśli na dodatek utożsamiamy się z myślami, ciało totalnie przyjmuje do siebie dane wibracje. Totalnie przejawia w sobie wyobrażenia i myśli. Przykładowo widać to w postaci chorób czy niedomagań. Schorowane ciało oznacza nieuporządkowany plan mentalny i astralny. Z kolei zdrowe i pełne energii ciało odzwierciedla naturalną, boską wibrację ducha. Tu daje znać o sobie stare przysłowie – w zdrowym ciele, zdrowy duch.

To jasno wskazuje, że ciało i duch są jednością.

3.2 Pierwsze wprawki w zwracaniu się do Boskości wewnątrz.

Na początek zdajcie sobie sprawę, że Bóg jest w waszym sercu, że był tam zawsze oraz że jest Miłością. Miłość jest Najwyższym Bogiem i wzywa was do zjednoczenia się z Nią – w miłości i oddaniu. Ta wiedza wystarczy wam w zupełności w pierwszej fazie. Kolejny krok to zwracanie się do swego serca z prośbą o wskazówki, inspiracje, pomoc w rozwiązaniu różnych, trapiących was problemów. Bóg jest w waszym sercu i wszystko słyszy, jedynie od pewnego czasu milczy. Jednak przyjdzie dzień, że da o Sobie znać. Pytajcie swego serca, co zrobić, co powiedzieć i nauczcie się postępować według tego, co otrzymacie w odpowiedzi. Odsuwajcie na bok wasze własne pomysły i w medytacji lub z modlitwą w sercu proście i cierpliwie oczekujcie na odpowiedź.
Odpowiedź może przyjść w rozmaitej formie. Może być wizją w medytacji, obrazem we śnie, subtelnym odczuciem intuicji, cichym głosem miłości słyszanym w sercu. Otwórzcie się na Boskość aby Ona zadecydowała w jakiej formie i w jakim czasie zechce wam odpowiedzieć. Bądźcie cierpliwi. Nie uda się za pierwszym, drugim i dziesiątym ale za dwudziestym razem dostaniecie odpowiedź.
Nauka będzie trwała całe wasze życie a nawet dłużej. Możecie ją podjąć w każdej chwili i nikt nie musi o tym wiedzieć.

Pytajcie Mnie w waszych sercach o wskazówki szczególnie w chwilach, kiedy stajecie przed ważnymi decyzjami życiowymi. Usiądźcie w medytacji. Uspokójcie umysł i starajcie się zwrócić z miłością do Boga w sercu. Bądźcie gotowi przyjąć każdą odpowiedź, która przyjdzie. Jeśli zapytacie szczerze i bez emocjonalnego nacisku, że sprawy mają wyglądać tak jak wy tego chcecie – z pewnością otrzymacie wskazówkę. Idźcie za nią. Zadajcie pytania Najwyższej Miłości i czyńcie to z miłością.

Jeśli chcecie się z kimś podzielić tym co usłyszeliście w medytacji wspominajcie o intuicji, o własnych odczuciach wewnętrznych. Raczej unikajcie słów, że usłyszeliście to ode Mnie. Wasze ego może w ten sprytny sposób starać się wykorzystać Mnie do swoich celów. Podobnie nie mówcie innym co mają robić – powołując się na Mój głos w waszych sercach. Odpowiedzi są tylko dla was samych i nawet, jeśli w ten sposób dowiecie się czegoś o innych zabraniam wam wykorzystywać Moje słowa.
Te słowa są twarde i jasno określają zasady, nie wątpcie jednak, że są to słowa miłości widzącej co dnia jak wielu ludzi oszukuje innych i samych siebie twierdząc jakoby byli Moimi posłańcami. Aby rzeczywiście zostać Moim Posłańcem trzeba bardzo, bardzo wiele przejść. Wy skupcie się na miłości ku Bogu i swojej drodze ku Niemu a potem na czynieniu dobra. Inne sprawy są dla was zbyt niebezpieczne. 

Baba czy mogę Cię o coś zapytać?

Tak, pytaj śmiało. 

Z tego co mówisz wnioskuję, że wielu ludzi czytających tę książkę jest już gotowych do odkrycia Twojej Obecności w swoim sercu i nauki korzystania z Twoich podpowiedzi.

Tak, wielu będzie już gotowych, w chwili, gdy włożę im tę książkę w ręce. Wielu odnajdzie Mnie w swoich sercach i zacznie uczyć się jak żyć i współgrać z kochającym ich Bogiem. Wielu roztopi się całkowicie we Mnie. 

To cudowne słowa, dziękuję Ci, że wybrałeś mnie abym je zapisał.

Miłość szuka sobie dróg w tym świecie aby przemówić do świadomości zewnętrznej ludzi i skierować ich do Źródła, które jest wewnątrz. Tam jest cała miłość i wszystkie odpowiedzi. Świat jest problemem, Bóg jest rozwiązaniem. Kiedy już zobaczycie jasno te fakty idźcie dalej aż staniecie się jednym w miłości ze Stwórcą. Miłość, miłość i miłość, niech zwyciężą Miłość i Dobro. 

Baba, czy mogę teraz opisać medytację, której mnie nauczyłeś?

Tak, niech tak będzie. 

Nie wiem, dlaczego przyszło mi to akurat do głowy.

To jest po prostu właściwy moment. 

Jakiś czas temu podczas medytacji pojawiła się w okolicy serca kula światła. Wewnątrz zobaczyłem Twoją twarz. Światło promieniowało z serca na wszystko wokoło, płynęło także gdzieś dalej, ku znajomym i nie znajomym. Czy ta medytacja jest godna polecenia dla wszystkich?

Tak, w sercu każdej istoty mieszka Bóg. Możecie Go sobie wyobrazić jako Światło, które najpierw otula wasze serca, potem rozpływa się po całym ciele by wreszcie przekroczyć barierę fizyczności i swobodnie płynąć do wszystkich potrzebujących. Nie kierujcie Go samodzielnie. Ono doskonale wie dokąd się udać i gdzie jest potrzebne. Trwajcie w Świetle i Miłości. 

Kiedy zapisywałem Twoje słowa czułem przepływ ogromnej energii przez serce, chyba została wywołana przez to co powiedziałeś.

Tak. Miłość jako Światło żyje w waszych sercach i nadchodzi czas, aby Je tam odnaleźć i zacząć się kierować Jego głosem. Miłość, Światło, Boskość – te wszystkie słowa wskazują na jedną Rzeczywistość. Zwróćcie się ku Niej i odnajdźcie Ją. 

Jak powinno wyglądać przygotowanie do opisanej medytacji? Ile czasu powinna trwać?

Na początek dziesięć do dwudziestu minut wystarczy w zupełności, później można ten czas przedłużać aż do pełnej świadomości światła w sercu podczas wszystkich zajęć dnia. Ono jest źródłem wszystkich inspiracji i zmian w waszym życiu.
Co do przygotowania – siedźcie prosto i oddychajcie równo, to wszystko. W Świetle możecie a nawet powinniście umieścić Postać, w której kochacie Boskość. 

Dla mnie jesteś to Ty jako Sri Sathya Sai Baba.

Może tak pozostać. Dla innych wybraną Postacią może być Matka Boska, Jezus, Rama, Budda. Kierujcie się miłością, wkładajcie energię miłości we wszystko co robicie, pracujcie dla innych, to uwzniośla, pracujcie dla Boskości, to wyzwala. 

Czy możemy zadawać Ci pytania podczas tej medytacji?

Oczywiście, ale wiedzcie, że nie pytania ani nawet odpowiedzi są najważniejsze. Znacznie istotniejsza jest miłość, której dzięki tej medytacji możecie się uczyć, odpowiedzi takie czy inne przyjdą i pójdą, jedynie miłość jest trwałą wartością. Miłość, którą odnajdziecie w sercach jest Boskością, Światłem, które ożywia Wszechświat. To jest Stwórca w takiej formie, jaką przybrał, aby przejawić się w świecie zjawisk. To jest czysty Duch Miłości. 

Miłość płynie z Twoich słów, czuję ją bardzo wyraźnie jako silny prąd wpadający wprost do serca, aż chwilami bolesny.

To dobry znak, w medytacji mogą pojawiać się różne zjawiska, ale nie należy się nimi przejmować. Miłość zawsze wie co się dzieje i ma wszystko pod swoją opieką. Dlatego jeśli coś jest według was nie tak jak być powinno zwracajcie się ku Niej, aby wam pomogła. To najlepsza wskazówka dla medytujących. 

Baba, czy chciałbyś jeszcze coś dodać do opisu medytacji?

Tak. Jej drugą część. Kiedy już światło rozpłynie się przez was na wszystko dookoła wyobraźcie sobie jak powraca i spływa zewsząd. Niech utworzy niewielką kulę w okolicy serca a potem niech tam wniknie. 

Czy są jakieś odpowiednie mantry, które mogłyby towarzyszyć tej medytacji?

Tak, mogą ją wspomóc „Om Namah Shivaja” lub „Loka Samasta Sukinu Bhavantu”, „Niech wszystkie istoty we wszystkich światach będą szczęśliwe”. 

Dziękuję Ci Baba za te piękne słowa. Czy to już wszystko co dotyczy medytacji ze światłem w sercu?

Na razie na tym poprzestańmy, kiedyś powrócimy do tematu. Na razie więcej wiedzy nie jest potrzebne. Kluczem do miłości jest praktyka a nie gromadzenie wiedzy. 

3.1 Medytacja i Miłość

Zaczynamy pisać kolejną część książki. Cieszysz się? 

O tak, bardzo. Znów obdarzysz mnie Twoją gorącą i jakże słodką energią miłości. Kocham cię mój drogi Mistrzu.

I Ja cię kocham. Pierwszy temat, który opracujemy będzie dotyczył miłości i medytacji.
Medytacja jest podstawą duchowości. W dzisiejszym świecie nie sposób rozwijać się jako człowiek, jeśli nie umie się medytować i czerpać inspiracji z wglądu i doświadczeń medytacyjnych. Medytacja to nie tylko wyciszenie i uspokojenie umysłu, to dynamiczny kontakt z własnym wnętrzem, z Bogiem miłości, który tam mieszka. Medytacja to proces, który pozwala przemówić wewnętrznej miłości. 

To piękne słowa, ale aby czytelnik nie pomyślał, że są oderwane od rzeczywistości to chcę zaraz zapytać – one mają konkretny wymiar?

Oczywiście, jak najbardziej konkretny i dotykalny. Nie mówię tutaj o sprawach, które są wam niedostępne, ale wyłącznie o tym, co możecie praktycznie zastosować w codziennym życiu i skorzystać na tym.

Czyli…

Czyli o pewnej nowej technice, która będzie służyła jako pomost dla was wiodący do radości i miłości Boskiej. Chcecie ją poznać? 

O myślę, że powiem w imieniu swoim i czytelników, że tak!

Medytacja, którą opiszę ma za cel uwrażliwienie was na łączność z miłością, zbliżenie ku niej i w efekcie oczyszczenie duchowe. Im więcej radości i miłości uzyskacie wskutek ćwiczeń tym bardziej bliscy będziecie Stwórcy. Pamiętajcie, że On jest Miłością i Radością, więc uśmiechajcie się często do Niego. Powiadam wam jest tego wart!

Kocham Cię za Twoje napełnione miłością słowa. Robi się od nich tak ciepło na sercu. Kocham Cię.

Cudowne słowa miłości otwierają w was tak wiele. Lubię jak w ten sposób mówicie do Mnie. Bardzo to lubię.

A teraz medytacja. Jest ona bardzo prosta i może być bez przeszkód zastosowana przez wyznawców każdej z religii.

Wyobraźcie sobie Postać, która według was jest ucieleśnieniem kochającej Boskości, czystym i wiernym reprezentantem Najwyższego Boga. Wyobraźcie sobie, że staje przed wami jak żywy. Postać ta jest uosobieniem wszelkiego dobra, miłości, mądrości, szczęścia i radości, które są w Bogu. Wyobrażajcie sobie to bardzo plastycznie i wyraźnie.

Bardzo ważne jest abyście widzieli Boskość w owej Postaci nie jako groźną i pełną mocy Istotę, lecz jako Miłość, jako najbliższego, oddanego wam Przyjaciela lub Przyjaciółkę. Wierzcie głęboko i wiedzcie, że Postać ta jest żywym ucieleśnieniem dobra, miłości i mądrości, i poza tymi cechami nie ma w Niej żadnych innych.

Ludzie mają błędne poglądy wdrukowane głęboko w umysł, dlatego od samego początku zwracam uwagę na właściwe podejście. Zapamiętajcie – tylko miłość, tylko radość, tylko szczęście. Szczęście, ekstaza szczęścia. Tym jest Stwórca. Nie lękiem, groźbą, wyniosłością, ale delikatnością, miłością, subtelnością, samym pięknem i prawdą. Wracajcie często do tych słów i zastanawiajcie się nad nimi głęboko. Wszystkie inne wyobrażenia po prostu odsuwajcie na bok.

Kiedy już wiemy z Kim mamy kontakt, zbliżamy się do Niego (lub do Niej), obejmujemy i przytulamy, jak do kogoś bardzo, bardzo bliskiego, kochającego i oddanego nam, kogoś kogo kochamy i kto nas kocha. Przytulcie się całym sobą, obejmijcie kochającego was Ojca, kochającą Matkę, najbliższego Przyjaciela. I tak pozostańcie.
Istotą medytacji jest zbliżanie się i przebywanie w pobliżu kochającej Boskości. Jest uczeniem się miłości ku Stwórcy, ku Miłości.

Niech miłość będzie waszym przewodnikiem w tych cudownych wysiłkach.

Mistrzu, dziękuję Ci za tę cudowną medytację. To jak spotkanie z kimś, kogo dawno nie widzieliśmy, za kim tęsknimy w głębi serca, kimś, kto nas kocha, kimś, z kogo pochodzimy i do kogo kiedyś powrócimy.

Tak jest w istocie. Z Niego/Niej pochodzicie i do Niego powracacie. Dzięki opisanej medytacji ukochane dzieci wracają do swego domu, pod skrzydła rodzicielskiej i przyjacielskiej miłości. 

Mistrzu, chciałbym Cię jeszcze zapytać o formę Postaci ukochanego Stwórcy.

Wybierzcie tę, która jest wam najbliższa, tę, którą jesteście w stanie pokochać, tę, która nie budzi waszego lęku. Stwórca to najbardziej kochająca i kochana Istota we Wszechświecie. 

Czy jako Postać kochającej Boskości mogą być Jezus, Rama, Krishna, Siva, Budda, Boska Matka, Sathya Sai Baba?

Tak, tak, tak. Wszyscy pochodzą z Jedynego, z Miłości. 

Jak długo powinna trwać taka medytacja?

Na początek niech trwa około 10 minut. Jeśli dobrze się w niej ugruntujecie możecie spróbować trwać stale przy Bogu i zwracać się do Niego po miłość, inspirację i wszelką pomoc.. Stale, zawsze?

Możecie zacząć zaraz po obudzeniu, zwrócić się z miłością, potem usiąść na kilka minut do medytacji. W ciągu dnia nauczcie się zwracać z uśmiechem i miłością, do kogoś, kto chociaż Go nie widać jest stale Obecny.

Jeśli zapomnicie – nie martwcie się tym. Po prostu powracajcie do Miłości, z radością, z uśmiechem, w szczęściu i w nieszczęściu, w zdrowiu ale i w smutku i chorobie, w sytuacjach trudnych i bardzo trudnych, gdy wszystko znakomicie się układa i gdy wszystko wokół się wali. Czy idziecie piechotą czy jedziecie samochodem, gdy oglądacie sklepowe wystawy, gdy jesteście zajęci pracą i gdy siedzicie przed telewizorem, czy jecie śniadanie czy rozmawiacie przez telefon, zawsze możecie wziąć głębszy oddech i powrócić choć na chwilę w objęcia kochającego przyjaciela. Zawsze, zawsze pamiętajcie, że jest Ktoś, kto na was czeka z miłością i wy możecie się do Niego zwrócić. On zawsze jest gotów, zawsze czeka, zawsze. Bo jest prawdziwym przyjacielem. 

[…]

Baba drogi, dziękuję Ci, to wprost cudowna medytacja. Jesteś w niej tak bliski i kochany.

Zawsze jestem bliski i kochany. Bo sam kocham. Jestem Miłością. Tak powinniście o Mnie myśleć. MIŁOŚCIĄ.

Cudowne uczucia rodzą się podczas tej medytacji.

Dlatego, że zbliżacie się do Mnie. Podejdźcie, obejmijcie Mnie i tak pozostańcie. Już nie można prościej medytować. Kochajcie i medytujcie, medytujcie i kochajcie. Będzie to dla was źródłem wielu cudownych wydarzeń i przeżyć. Zmieni wasze życie nie do poznania. Kocham was. Jestem stale z wami, w was i wokół was. Miłość jest wszystkim co istnieje. Miłość to Bóg. Trwajcie w słodkim utuleniu miłości. 

[…]

Dziś rano usiadłem do medytacji, ledwie poprosiłem Mistrza o pomoc, zbliżenie się i prowadzenie a zaraz pojawił się wyraźny obraz. Jestem w wagoniku kolejki górskiej jadącym na szczyt. Przez okno obserwuję cudowne ośnieżone szczyty gór, krajobraz zapierający dech w piersiach. Wokół spokój słonecznego zimowego dnia w wysokich górach, towarzyszy mu uczucie wielkiej i głębokiej radości. Zawsze, kiedy wracałem w góry cieszyłem się jak dziecko. Spoglądam na podłodze stoi kilkanaście par butów – takich do chodzenia po górach, wszystkie nowiutkie i bardzo dobrej jakości, rozmiary męskie, damskie i całkiem małe, dziecięce. Chyba przeczuwam, co znaczą te obrazy, ale nie odmówię sobie tej wspaniałej możliwości zadania Tobie pytania, ukochany Mistrzu i przyjacielu. Proszę wyjaśnij, jeśli masz takie życzenie, co niosły ze sobą te obrazy.

Medytacja prowadzi na szczyty, poza ten świat, gdzie dociera niewielu. Medytacja ta prowadzi lekko ponad wszelkimi trudnościami i wysiłkiem, jaki towarzyszy wyprawom w góry. Tutaj jesteście bez najmniejszego wysiłku unoszeni ponad szlachetne, lecz niebezpieczne ścieżki górskie.
Wiele par butów, we wszystkich rozmiarach sygnalizuje, że jest ona odpowiednia dla każdego, w każdym wieku. Jakość obuwia i przystosowanie do górskich wędrówek oznacza, dobre przygotowanie do tej części wyprawy, którą powinniście przejść pieszo. I o to jak widać już ktoś zadbał, unosi was ku Sobie i zapewnia wszystko, co jest potrzebne po drodze. Tak postępują przyjaciele. 

Dziękuję Ci, ukochany Mistrzu za cudowne wyjaśnienie.

Nie musisz dziękować, spisuj nadal Moje słowa, aby mogły dotrzeć do tych, których kocham. Do ciebie, czytającego w tej chwili te słowa. 

2.28 Samobójstwo

Mistrzu, wydaje mi się, że niektórzy ludzie mogą potraktować Twoje opisy cudowności „>tamtego” świata jako zachętę do ucieczki z tego chociażby przez próby samobójcze. Wielu ludziom jest tak ciężko i już mają dosyć życia. Czy mógłbyś im coś powiedzieć?

Człowiek nie stworzył życia i nie powinien sam decydować o jego końcu. Śmierć ciała też nie jest końcem istnienia, „>końcem”> egzystencji w światach powiązanych z materią i przejściem do następnego etapu jest wyzwolenie a ono nie przychodzi przez targnięcie się na życie.
Jeśli jest komuś ciężko, to może mu pomóc świadomość, że wszystko na tym świecie ma naturę zmienną i przemijającą a to co dziś wydaje się tak straszne czy tragiczne jutro, pojutrze okaże się „>do przeżycia”> a w niektórych sytuacjach dobre czy nawet zbawienne.
Trzeba wziąć pod uwagę czynnik czasu, który leczy wszelkie rany oraz to, że człowiek nigdy nie jest pozostawiony sam sobie, nawet, gdy bliscy, przyjaciele i znajomi odwrócą się od niego. Zawsze pozostaje Bóg jako ta instancja ostateczna, ktoś dobry i kochający a przy tym, choć niewidoczny to stale obecny.
Jego można i należy prosić o pomoc, wsparcie w trudnych chwilach, ułożenie spraw i warunków lub, gdy jest to z jakichś powodów niemożliwe o zmianę naszego nastawienia do sytuacji. Żadna sytuacja nie jest beznadziejna i tak naprawdę nie ma sytuacji bez wyjścia. Zwracajcie się ku Bogu i Jego miłości a zaraz będzie wam lżej.

Drugim czynnikiem jest prawo przyczyny i skutku. Obecny stan wynika między innymi z poprzednich czynów istoty. Rozsądniej jest spróbować przejść go do końca i zamknąć sprawę niż przechodzić to samo jeszcze raz mając dodatkowo do spłaty jeszcze ów nieprzemyślany czyn. Teraz lub za jakiś czas, prawo jest w tym przypadku nie do obejścia.
Cokolwiek by człowiek nie uczynił Bóg jest zawsze po jego stronie. Trudne chwile przeminą i znów zaświeci słońce, powrócą radość i miłość. Zawsze znajdziecie je w Bogu. Uśmiechajcie się do Boga i mówcie Mu, że Go bardzo kochacie. Naprawdę zaraz będzie wam lżej. 

[…]

Mistrzu, czy jeden człowiek może wziąć na siebie cierpienia innych ?

Może, i są ludzie, którzy idą takimi ścieżkami, ich wybór również wynika z miłości do Boskości.

2.27 Energie boskie, energie ludzkie

Mistrzu, najpierw chcę ci podziękować za Twoją słodką obecność. Twa czuła miłość niemalże ściga mnie wszędzie gdzie jestem a jej słodycz przekracza wszystko, co zna świat, wystarczy bym tylko trochę oderwał umysł od codziennych spraw i skierował ku Tobie.
Dziś w banku stałem w długiej kolejce a Twoja miłość płynęła przeze mnie szerokim strumieniem. Byłem szczęśliwy. Stałeś tuż obok i ogarnęło mnie cudowne gorąco twej bliskości. Dziękuję ci Baba za te nieziemskie chwile. Można być obecnym cieleśnie pośród wszelkich spraw tej ziemi, lecz sercem i umysłem bujać daleko stąd, tuż przy Tobie mój ukochany Mistrzu.
Zauważyłem też, że nie mogę już skupiać uwagi na ludziach, nawet, gdy spaceruję staram się na nich nie patrzeć. Są tak naładowani problemami, młodzi i starzy, wokół ich ciał wirują masy energii. Widząc je udaję się zawsze do Ciebie i wkraczam w obieg Twego cudownego, rajskiego promieniowania.
Teraz już wiem, że to właśnie tutaj na ziemi jest Twoje królestwo, królestwo niebieskie jest już, już przyszło a raczej było tu zawsze i zawsze będzie tylko ludzie nie potrafią go dostrzec.

Ludzie zatracili tę umiejętność przed wiekami. To, co możecie czasem zobaczyć jako gęste i rzadsze strefy energii wokół ciała to energie biologiczne oraz umysłowe. Są szare i ciemne, bo właśnie w tym żyją ludzie i tym karmią się ich umysły.

Mówią, że Bóg nie istnieje, ponieważ nie są w stanie Go dostrzec. Umysł czysty spostrzega prawdę i dzieje się to w sposób naturalny, widzi również blask bijący od Boskości.

Mistrzu powiedz proszę a jak Ty nas widzisz? Co widzisz patrząc na nas?

Dobre pytanie!
Patrząc na ciebie widzę Atmę, Brahmana, którym jesteś, mimo iż nie dostrzegasz tego wyraźnie. Widzę twoją osobowość ze wszystkimi jej przymiotami, jawnymi i ukrytymi, widzę Boską radość jak trwa pod powierzchnią zdarzeń, widzę przeszłość i to co będzie.
We wszystkim widzę nieustannie promieniujące jasne światło miłości, która przenika wielość światów w tym jednym celu – by dawać szczęście, dobro, radość.
Widzę również ludzi, którzy biorą moje słowa tu spisane i czytają jedni ze zdziwieniem inni z zapałem a jeszcze inni z nadzieją, że i oni mogą sięgnąć czegoś podobnego jak tu opisano na przykładzie zwyczajnego życia. Tych chce zapewnić, że zawsze byłem, jestem i będę z nimi i kiedyś przyjdzie dzień, że się ujawnię i pokażę, kim jestem.
I jeszcze to jak w wyniku czytania tych słów wiele umysłów i serc zwróci się bezpośrednio ku Mnie abym ich strzegł, uczył i prowadził poprzez wszelkie koleje losu i wszystkie światy.
To widzę już dziś, teraz, w Moim teraz.

Baba znów przepraszam za zmianę tematu, muszę ci się wydać niegrzeczny, że tak skaczę z tematu na temat, ale to po prostu samo pojawia się w mym umyśle. Chcę zapytać czy to znaczy że Twoje teraz jest inne niż nasze?

Tak, wytłumaczę to następująco, ty wiążesz swoje odczucie czasu z ciałem i jego funkcjami, to jest teraz cielesne, wiązka wrażeń słuchowo – wzrokowo – dotykowych, jedna myśl „> teraz „>, jedna chwila na zegarze. To jest twoje teraz.
Ale czasem wznosi ci się kurtyna i widzisz światło, które przenika wszystko, cichną wrażenia zmysłowe i znika strumień myśli „>teraz”>. Stapiasz się wtedy na chwilę z Moim teraz, no może stajesz w przedsionku, dalej nie wytrzymałbyś zbyt długo, to jeszcze nie ten czas.

Tak, uniesiony poza świat przez niesamowitą, cudowną i nie do opisania miłość wchodzę w coś, co nazwałbym dotykaniem miłości i wieczności poza przestrzenią i poza czasem.

I to jest właśnie coś na kształt Mojego teraz. Ja trwam poza czasem, już ci o tym wspominałem.

Ale kiedyś wpuścisz mnie do środka, prawda?

Tak, cały czas nad tym pracuję. Dziś byś po prostu zginął nie mogąc przepuścić przez swój umysł, psychikę i ciało prądu Mojej miłości. Zbyt duży prąd przepuszczony przez cienki przewód spali go.
Mówiąc w kategoriach tego, co ujrzałeś dziś będąc pośród ludzi oczyszczam aurę aż do najgłębszych warstw sprawiam, że staje się bardzo rzadka i skora do żywego oddźwiękania na Moją miłość co ty odczuwasz jako stan uniesienia.
Będzie jeszcze goręcej i to z każdym dniem, bo przecież nie przestanę ciebie oczyszczać i będzie nam coraz fajniej, a raczej tobie, bo Mnie już jest, o czym dobrze wiesz.

Mistrzu, czy to samo może dotyczyć innych ludzi np. czytelników?

Tak, o ile są już na to gotowi.

A w jaki sposób to sprawdzić?

Nie trzeba tego sprawdzać, lecz uczyć się żyć w miłości, prosić o nią Boga i starać zbliżyć ku Niemu.
To, o co pytasz jest dla każdego człowieka tajemnicą, dlatego pozwolę sobie zasłonić się milczeniem. Zasady są ważne a one mówią, że Boska opieka i miłość są stale obecne, ktokolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach do nich się zwróci.
Miłość, radość, dobroć, szczęście są zasadami boskiego istnienia, emanują z Boskiego Serca i nikt, kto zwróci się ku nim nie będzie już taki sam.

[…]

Śniłem, że schodzę pod wodę i nurkuję w ciemnym labiryncie. Tłumaczyłeś mi, że wchodząc tam powinienem zachować stan neutralny i w tym celu się uziemić. Co to znaczy? Wiem, że dotyczy wyjść pomiędzy ludzi i sytuacji, która miała miejsce.

Popatrz, mamy dwa stany, „uziemienia” i „naładowania”. Jeśli coś jest „uziemione” ładunek nie gromadzi się, lecz swobodnie odpływa pozwalając zachować neutralność. Opisany sen dotyczy umysłu. Stan „uziemienia” to stałe połączenie z największym dostępnym „zbiornikiem” – ze Źródłem Życia i Miłości. Z kolei naładowanie, – czyli wybicie z tego stanu następuje poprzez zaangażowanie się w rozmyślania na tematy silnie związane ze światem lub sobą. Mogą to być myśli o pracy, pieniądzach, kobietach, własnym znaczeniu, „ładowanie się” może przyjmować postać snucia planów na przyszłość, pójściem za głosem ambicji, pożądania, pragnień, strachu i temu podobnymi emocji.

„Uziemienie” to stałe kierowanie się ku żywemu, niemal dotykalnemu odczuwaniu Boskości i miłości ku Niej. Skupienie uwagi na kimś lub czymś daje połączenie tym silniejsze im głębsza była reakcja. Nie należy pozwalać ciału panować nad umysłem i stale, ilekroć dajecie się „wciągnąć” przypominajcie sobie, co jest najważniejsze i zwracajcie umysł i serce z powrotem ku kochającemu Bogu.

Z kim przestajesz takim się stajesz, bądźcie więc cały czas przy Mnie

Przypomniały mi się słowa Krishnammurtiego, pytanie czy zawsze patrząc na piękną kobietę musimy włączać pożądanie, czy nie możemy obejść się bez tego.

Oczywiście, że nie musicie, jeśli jesteście czyści wewnętrznie to te słowa są proste i zrozumiałe. Trudniej jest, gdy niesiecie ciężki bagaż niskich energii i gdy reakcje żądzy, posiadania są bardzo silne i trudno jest je opanować.

Czy zatem należy używać w takich sytuacjach siły woli czy nie?

Tak, stanowczo tak. Należy odwrócić umysł od bodźca, który go poruszył i skierować ku Bogu. Medytujcie w ruchu, medytujcie stale skupiając się na Miłości, możecie mówić mantry, nucić bajany. To pomoże umysłowi zająć się czymś i unosić poza sprawami świata i jego energiami. Należy ćwiczyć stale, szybko zobaczycie efekty. 

Mistrzu chcę zapytać o rzecz następującą. Dzisiaj jeszcze łączę się z energiami świata i dostrzegam ciemne energie osiadające wszędzie wokół. Czy to też jest widzenie cząstkowe?

Tak. Wszędzie jest tylko Światło i Miłość. Boskość przejawiającą się w tym świecie. Radość Istnienia, tworzenia, dojrzewania i zaniku form by zrobić miejsce nowym.
Wciąż jesteś jeszcze jedną nogą tu drugą tam i twój stan całościowy jest wypadkową bardzo wielu czynników. Z czasem, gdy umysł ludzki staje się bardziej czysty i wyczulony na drgnienia Boskości zaczyna widzieć Ją coraz częściej i coraz mniej wiąże się z widzeniem „świata” materialnego czy tego, który nazywacie światem energii, a o którym wiecie bardzo niewiele.

Jest tylko dobro, miłość, szczęśliwość, one są podstawą wszelkiego istnienia, każde inne widzenie mieszczące się w sferze materii (zmysły) lub energii („zmysły” energetyczne) jest jedynie cząstkowe, niepełne. Cały świat jest wyłącznie światem duchowym, błędy są pozorne a miłość jest prawdą. Należy nieustannie posuwać się dalej i dalej ku Boskości nie zatrzymując na żadnym z etapów, aż osiągnie się cel.