Archiwa tagu: rozwój duchowy

Ramana Maharishi – nauki – Villemo

W pierwszej części artykułu poznaliśmy życie Ramana Maharishiego. Z poniższego tekstu dowiemy się, co chciał nam przekazać, co pokazać swoim przykładem oraz czego nauczyć.

Żaden GURU, czy święte księgi, nie oświeciły go i nie uczyniły Wielkim. Odkrył PRAWDĘ sam, własnym wysiłkiem, przekazując naukę opartą na własnym doświadczeniu, w sposób oryginalny i niepowtarzalny. Odsłonił prawdę kosmicznej świadomości w jej przyrodzonej, nagiej postaci, pełnej przebudzenia Siebie poza początkiem i kresem, wiecznie istniejącej poza kreacją i osiąganiem. To, co ma początek, musi mieć kres, stworzone ulega zniszczeniu, osiągnięte musi być utracone! Tylko świadek jest wieczny, jako najwyższe „JA – JESTEM” w sercu każdej żyjącej istoty.

BHAGAVAN wskazywał, iż samorealizacja oznacza zjednoczenie z Czystą Świadomością, stanem bezosobowym, pozaczasowym, pozaprzyczynowym, całkowitym porzuceniem Ego, darzącym WOLNOŚCIĄ i SPOKOJEM. Był on świadectwem wspaniałego objawienia otwartego dla każdego i dla wszystkich. Dlatego serce jego życia to serce życia wszechświata.

Dla SRI RAMANA MAHARISHI JEDNOŚĆ poza światem złud JEST wiecznym FAKTEM, boską kondycją łączącą wszystkie religie i wyznania, Jego fizyczna obecność między ludźmi promieniowała jak słońce mądrości, delikatnie i w ciszy, ponieważ milczenie było jego naturą. Jeśli używał słów, były one proste i jasne, pełne mocy – przerywające tamę rzeki powszechnej świadomości. Nie było tu żadnych dogmatów i doktryn niemożliwych do sprawdzenia. O prawdzie jego słów mógł się przekonać każdy, kto z odwagą pogrążył się w głąb swej świadomości, kto był w stanie uwolnić się ze świata pojęć, odczuć i znaczeń.

Życie MAHARISZIEGO było praktyczną demonstracją REALNOŚCI BRAHMANA, najwyższego JA, rozpraszającą niesubstancjalną ułudę zjawiskowego świata. Poznać BHAGAVANA można tylko stając się NIM, ponieważ według jego słów – wiedzieć o czymś w pełni, to być tym – – PRAWDZIWA WIEDZA JEST BYCIEM. Pojedyncze słowo, które padło z jego ust, zmieniało cały bieg naszego dotychczasowego życia, budząc duszę do wysiłku samooczyszczenia.

NAUKI Bhagawana

Naukę Maharishiego najlepiej przedstawiają notatki z jego odpowiedzi dawanych różnym ludziom przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, i parę jego własnych utworów o niezmiernej głębi filozoficznej; właściwie dwa główne – klasyczne, jak utwory pradawnych mędrców to: Upadeśa Saram, czyli Trzydzieści Wierszy o Prawdzie i Ulladu Narpadu lub Sat Widia, czyli Prawda Bytu lub Wiedza Bytu; zostały spisane przez uczniów łącząc w całość poszczególne strofy przez Maharishiego, na wzór mantram, w różnych chwilach tworzone; oczywiście z aprobatą i korektą mędrca. Jedynymi utworami, które samorzutnie, w przypływie ogromnej szczęśliwości – w młodzieńczych latach – stworzył, są hymny do Najwyższego pod imieniem Arunaczali.
Poglądy teoretyczne Ramany można by porównać do trzech stwierdzeń Siankary:

– Świat jest pozorny;

– Brahman jest jedyną rzeczywistością;

– Brahman jest światem.
Świat jest pozorny

Nie jesteś żadnym z obiektów, które mogą być ujrzane. Jesteś neti – nie tym, co może być wskazane (skr. neti neti – nie tym, nie tamtym). Nie powinieneś uzależniać swojego istnienia i wyzwolenia od tego, co skończone, chwilowe i przemijające, bo w ten sposób podlegasz ciągłemu cierpieniu.

Brahman jest jedyną rzeczywistością

Niewysłowiona świadomość-Duch (Brahman-Atman, Self, prawdziwe Ja/Jaźń) jest tym, co jest rzeczywiste. Jest to Czysty Świadek, wieczny, nienarodzony Widz.

Bezforemna promienna Pustka.

Pozaczasowa, wieczna esencja. Pełna i doskonała świadomość ciągłej teraźniejszości

Brahman jest światem

Po odkryciu dwóch poprzednich kroków, pojawia się zrozumienie, że względny świat (forma), nie jest różny od Brahmana (pustki). Świat istnieje tylko i wyłącznie w pierwotnej świadomości. Forma jest pustką, a pustka formą.

Dopełnieniem urzeczywistnienia najwyższej świadomości, ostatecznego Ducha, bezforemnej i pozaczasowej, wiecznie świeżej podstawy wszystkiego, jest stan niedualny, w którym świat i duch nie są dwoma.

Ramana Maharishi zwraca także uwagę, że to czyste Self, najwyższa prawda, do której dążymy, nie jest czymś, co się osiąga. Jest to raczej coś, co istnieje faktycznie i co mamy jedynie odkryć.

Dlatego urzeczywistnienie jest czymś, co nie ma początku – to, co ma swój początek – nie jest urzeczywistnieniem, ale kolejnym obiektem – przemijającym i chwilowym.

Spoczęcie w tym, który robi, obserwuje, czy czegoś nie wie – jest właśnie tym prawdziwym Self (Ja).

Jedną z podstawowych rad i metod, które doradzał Maharishi było „zapytywanie siebie”.

Poszukując odpowiedzi na jakieś konkretne pytanie dotyczące urzeczywistnienia, Ramana zalecał skupić się na odczuciu „kto pyta?” i pójść właśnie tym torem.

Kto zna świat, ale sam nie może być poznany? Kto słyszy? Kto słyszy np. ptaki, ale sam nie może być usłyszany?

Kim jest widzący? Kto widzi np. chmury, ale sam nie może być ujrzany?
Zdaniem tego mistrza powinniśmy zadawać sobie pytanie: KIM JESTEM?

Widzę obiekty, ale nie jestem tymi obiektami. Kim jestem?

Doświadczam emocji (mam emocje), ale nie jestem tymi emocjami. Kim jestem?

Mam pragnienia, ale nie jestem tymi pragnieniami. Kim jestem?

Myślę, ale nie jestem moimi myślami. kto myśli? Kim jestem?

Dzięki takiemu zapytywaniu się człowiek (osoba, istota czująca) powraca do swojej własnej świadomości, do najgłębszego jej jądra, które jest podstawą wszystkiego.

Wszystkie tworzone przez nas koncepcje o czasie i przemijaniu powstają w świadomości.

Doświadczenie „ja-Ja” (pierwotnej świadomości) wykracza poza wszelkie takie koncepcje.

Jest to podstawa, na której możemy budować faktyczną harmonię. Nawet żyjąc codziennym życiem, możemy znaleźć swój fundament w odnalezieniu: „kto doświadcza tego wszystkiego?”
NAJWYŻSZA ISTOTA – Paraatman

Forma Jaźni jest kształtem Boga

On jest w postaci „Ja-Ja”.

Pomiędzy pojęciami wewnątrz a przedmiotami na zewnątrz możliwa jest wzajemna relacja [tylko dlatego], że u podstawy [tej relacji] znajduje się uniwersalna zasada, która jest prawdziwym znaczeniem [tego, co nazywamy] umysłem.

Dlatego ciało i świat, które pojawiają się wobec siebie jako zewnętrzne, są tylko mentalnymi odbiciami.

Tylko Serce manifestuje się w tych wszystkich formach.

W naturze wszechogarniającego Serca, a więc w przestrzeni czystego umysłu, ma swoją siedzibę zawsze [to samo] świetliste, samoświetlne „Ja”.

Ponieważ manifestuje się Ono w każdym, nazywane jest Wszechwiedzącym Świadkiem lub Czwartym Stanem.

Nieskończona Przestrzeń jest Rzeczywistością znaną jako Najwyższy Duch lub Jaźń,

która świeci bez [poczucia] ego wewnątrz Ja,

jako Jedno we wszystkich indywidualnych istotach.

To, co znajduje się poza Czwartym Stanem jest tylko Tym.

Należy [więc] medytować nad rozległą [przestrzenią] Absolutnej Świadomości, która wszechprzenikając świeci wewnątrz i na zewnątrz;

[należy medytować] nad świetlistością Czwartego Stanu, [która podobna jest do] przenikającej w najgłębszy niebieski rdzeń świetlistego płomienia i nieskończonej poza Tym przestrzeni.

Prawdziwym stanem jest ten, który świeci nad wszystkim

zawierając [w sobie] [płomień] i [nieskończenie przenikając] poza płomień.

Nie ma potrzeby zwracać uwagi na Światło. Wystarczy wiedzieć, [że] Rzeczywiste jest Stanem wolnym od ego.

Każdy wskazuje na pierś, gdy wskazuje na siebie i to jest wystarczającym dowodem, że Absolut jako Jaźń przebywa w Sercu.

Rishi Washistha mówi, że poszukiwanie Jaźni na zewnątrz siebie, bez pamiętania [o tym], że świeci ona nieprzerwanie jako „Ja-Ja” w Sercu, podobne jest do odrzucenia bezcennego klejnotu w zamian za błyszczący kamyk.

Wedantyści uważają, iż świętokradztwem jest traktowanie Jednej Stwórczej Utrzymującej i Pochłaniającej Jaźni jako oddzielnych bogów Ganapati, Brahmy, Wishnu, Rudry, Maheśwary i Sadashivy.

Przez pierwsze lata Maharishi stale przebywał w samadhi, zachowując milczenie. Kiedy został rozpoznany, coraz więcej ludzi przybywało do niego po wskazówki i rady.

Z czasem zaczął odpowiadać na pytania i udzielać wyjaśnień. Odpowiadał na pytania opierając się na własnej wiedzy uzyskanej dzięki urzeczywistnieniu; dopiero później stwierdził, że daje się ona wyrazić w terminach hinduizmu i zgodna jest z wykładnią szkoły Adwajty.

Myśli różne

Problemem jest to, że człowiek uważa się za sprawcę wszystkiego. To błąd. WYŻSZA SIŁA wszystko umożliwia, człowiek zaś jest tylko narzędziem. Jeśli zaakceptujesz ten punkt widzenia, staniesz się wolny od kłopotów. W przeciwnym wypadku zniszczą cię problemy. Weź na przykład posąg podtrzymujący Gopurę (wieża świątyni). Zdaje się, że dźwiga całą budowlę na swych barkach. Jest realistycznym obrazem wielkiego wysiłku towarzyszącego dźwiganiu ciężaru. Lecz pomyśl – wieża stoi na ziemi, oparta na solidnym fundamencie, figura jest częścią wieży, czy to nie zabawne?! Taki sam jest człowiek podtrzymujący koncepcję „działającego”.

Jeśli dokonało się odkrycia, czym jest umysł? Umysł znika. Stanowi to spontaniczną reakcję, „kontrolę umysłu”. Jeśli jednak umysł pozostaje nienaruszony i pragniesz go kontrolować, spowodujesz fikcyjny proces. Tak jakby złodziej przebrał się za policjanta, aby się samemu schwytać!

Samo ciało, z natury bezwładne, nie mówi o sobie JA. Nikt też nie może stwierdzić „nie istniałem podczas głębokiego snu”. Myślenie wchodzi w byt tylko po zaistnieniu EGO. Dlatego szukaj istoty, szukaj, skąd EGO wypływa, skupiając na tym całą władzę umysłu.

Siastry stają się bezużyteczne, kiedy zrealizowano ich treść. Święte pisma są potrzebne jedynie, by wskazać egzystencję WYŻSZEJ SIŁY (JAŹNI) oraz drogę do niej prowadzącą. To wszystko. Kiedy treść została przyswojona, reszta jest bezużyteczna. Bezsensowne jest wymierzanie na skali „duchowego poziomu” — adepta, który przebył drogę do wyższego stanu świadomości. Kiedy cel został osiągnięty, tylko to pozostaje, cała reszta staje się zbędna. Oto stan, w którym siastry są bezużyteczne!

Autentyczne Siddhi — parapsychiczne MOCE — to twój stan naturalny, w którym wciąż jesteś prawdziwą jaźnią, osiągnięty przez bycie świadomie przebudzonym w tej JAŹNI, podczas gdy inne władze są jak te pozyskane w snach. Czy jakakolwiek rzecz otrzymana we śnie pozostanie prawdziwa na jawie?! Czy Mędrzec, który odrzucił fałsz przez wtopienie się w RZECZYWISTE, może być omamiony przez siddhi?

Dla kogoś ugruntowanego ostatecznie w błogim stanie naturalnym, poza zmianami, dla niedostrzegającego różnic, pozbawionego myśli – „Oto ja, a to ktoś inny”. Kto może znajdować się „na zewnątrz” JAŹNI?! Dla niego nie istnieją koncepcje „Jedności” i „Wielości”. Jeśli ktokolwiek powie o nim, co się dzieje? Będzie to dla niego to samo, jakby sam to o sobie powiedział.

Pytający siebie — „kim ja jestem” oraz „gdzie się znajduję” wciąż istniejąc jako JAŹŃ, przypomina pijanego człowieka, który zapomniał swego nazwiska i szuka drogi do domu, chodząc wokół jego ścian.

Ciało jest zanurzone w JAŹNI — ten, kto uważa, że to JAŹŃ zawarta jest w nietrwałym ciele, jest jak człowiek, który twierdzi, iż płótno, na którym namalowany jest krajobraz, należy do krajobrazu.

Pytasz o łaskę guru — łaska jest w tobie. Jeśli byłaby czymś zewnętrznym nie można byłoby jej użyć! Łaska to JAŹŃ. Nie jest to coś, co można od kogoś otrzymać. Wszystko, czego potrzebujesz to jej egzystencja w tobie. Nigdy nie znajdziesz się na zewnątrz jej działania. Łaska jest zawsze tutaj. Nie przejawia się z powodu ignorancji. Wraz z żarliwą wiarą (śraddhą) stanie się widoczna. ŚRADDHA, ŚWIATŁO, ŁASKA, DUCH to wszystko synonimy JAŹNI!

Czym jest medytacja, jeśli nie mentalnym oglądaniem pewnych koncepcji? Jest to (japam), — powtarzanie zaczynające się słowami (mantra), kończąca się zaś w ciszy JAŹNI. Medytacja i kontrola umysłu są współzależne. Medytacja zawiera czujne śledzenie myśli — ,,kontrolę” nieustannego strumienia wyobrażeń. Na początku towarzyszy temu koncentracja, pewien wysiłek na rzecz utrzymania czujnej uwagi, zakłócający właściwy prąd medytacji. Lecz po pewnym czasie praktyki medytacja oczyszcza się i staje się bezwysiłkowa, spontaniczna. W fazie tej zbędne staje się unieruchomienie ciał i wyznaczanie specjalnego czasu dla medytacji. Zamienia się ona w ciągły cichy prąd, niezależny od aktywności ciała.

Jnani (mędrzec) widzi wszystkich wokół siebie jako mędrców — jnani. W stanie ignorancji osoba projektuje własną ignorancję na jnani, uważając, że jest on działającym sprawcą czynów (karta). W stanie jnany, jnani nie postrzega niczego oderwanego od JAŹNI. JAŹŃ jest całą świetlistością i jedyną czystą mądrością — jnana. Dwaj przyjaciele ułożyli się do snu. Jeden z nich miał sen o długiej podróży odbywanej wspólnie z drugim przyjacielem, w której przeżyli dziwne przygody. Po przebudzeniu będąc pod wrażeniem snu budzi towarzysza pytając, czy nie śnił czegoś podobnego?! Przyjaciel zaprzeczył stwierdzając, że przecież sen nie może przenieść się na innych. Tak samo jest z jnani — ignorantem, który przypisuje swoje złudne idee innym.

Na podstawie źródeł opracowała Villemo

——————

Źródła:

Czym jest Rozwój Duchowy – Jakub „Qba” Niegowski

Artykuł ten zdecydowałem się napisać w odpowiedzi na częste listy dotyczące rozterek związanych tym, co robić, aby rozwijać się duchowo. Jest też komentarzem do padających często na forum Internetu stwierdzeń, że ktoś zajmuje się rozwojem duchowym, bądź jest rozwinięty duchowo, podczas gdy zaledwie interesuje się on zdolnościami różnego rodzaju.

Czas więc chyba zdefiniować i raz na zawsze wyjaśnić czym jest, a czym nie jest Rozwój Duchowy.

Wbrew pozorom to dość proste:

Rozwój Duchowy polega na Poszerzaniu Świadomości, oraz Rozwoju Moralnym danej osoby.

Pierwsza część tego stwierdzenia, czyli rzecz o poszerzaniu świadomości, powinna być właściwie zrozumiana.

Poszerzanie Świadomości nie polega na intelektualnym procesie zdobywania wiedzy.

Czytanie dużej ilości książek, czy nawet uczestnictwo w wielu kursach „rozwoju duchowego” może wcale tegoż rozwoju nie stymulować. Nie polega on bowiem na zwykłym przyswajaniu wiedzy teoretycznej, czy na rozwijaniu w sobie logiki bądź wiary. Nie polega też nawet na zdobywaniu praktycznych zdolności takich jak medytacja, podróżowanie poza ciałem czy inne techniki ezoteryczne.

Innymi słowy, kiedy rozwijamy swój intelekt i zdolności, nawet, jeżeli do tego celu używamy przyswajania treści z zakresu tak zwanej „ezoteryki” to niekoniecznie rozwijamy się automatycznie duchowo.

Wysoka świadomość wynika z doświadczeń. I to doświadczeń, które zostały przez naszą istotę należycie zrozumiane. Innymi słowy można by powiedzieć – wysoka Świadomość wynika z właściwie odrobionych lekcji życia.

I znowu kwestia istotna. Jeśli ktoś się sparzy za pierwszym razem na czymś i od tej pory nazywa to coś samym złem, to wcale nie oznacza, ze on już ten etap zaliczył. Pochopna interpretacja doświadczeń jest również oznaka zblokowanej i niskiej świadomości.

Świadomość jest niejako całokształtem, a zarazem czymś, co wychodzi poza granice intelektu. Dopełniana jest tak zwaną inteligencją emocjonalną, czyli postrzeganiem poziomu serca, a nie tylko umysłu stricte logicznego. Wszystko to razem tworzy świadomość i określa jej stopień.

Drugim składnikiem rozwoju duchowego, jaki wymieniłem to coś, co nazywam rozwojem moralnym.

Moralność może się niektórym kojarzyć nieco staroświecko i archaicznie, ale to tylko wynik szafowania tym pojęciem, zazwyczaj w kontekstach religijnych, co niekoniecznie jest jakimś faktycznym jej wyznacznikiem.

Rozwój moralny mogę chyba przyrównać do szlifowania diamentu, którym jest pierwszy składnik, czyli Świadomość.

Przy tym niezwykle trudno jest mi przekazać, czym jest owa moralność, no może poza prostym stwierdzeniem, iż to skłonność do wybierania prawdziwego dobra w swoim postępowaniu, skłonność do szlachetności realizowana w życiu, bez względu na cenę.

Tak więc podwyższanie własnej świadomości oraz podnoszenie własnych standardów moralnych – oczywiście w trwającym naturalne procesie naszego rozwoju – jest prawdziwym Rozwojem Duchowym.

Natomiast na pewno nim nie jest rozwijalnie zdolności ezoterycznych.

Wspominam o tym właściwie już po raz kolejny, ale widzę, że przypomnieć warto, gdyż zwłaszcza w Internecie w wyniku używania pojęć bez pełnego ich zrozumienia, wynikło niemałe pomylenie. Dla wielu ludzi rozwój duchowy, zaczął oznaczać po prostu rozwijanie zdolności parapsychicznych, czy medytacyjnych.

Gdyby te rzeczy były faktycznie rozwojem duchowym, to mieli byśmy dziś zapewne bardzo uduchowione (czyli szlachetne i bardzo świadome) społeczeństwo, jako że techniki „ezoteryczne” zyskały w ostatnich latach bardzo na popularności. Ale wcale bardzo uduchowionego społeczeństwa nie mamy, zwarzywszy jak ludzie na forach ze sobą walczą, bawią się notorycznie w „kto jest największym mistrzem” i niemal zawodowo wypisują oszczerstwa na całą swoją „konkurencję”. Wielu z nich praktykuje jakieś ćwiczenia i rozwija zdolności parapsychiczne, ale zapewniam Cię drogi czytelniku bądź czytelniczko, iż ta błazenada nie ma nic wspólnego z faktyczną duchowością. Używanie „ezoteryki” do poczucia się kimś lepszym od innych, nie jest rozwojem duchowym, a wręcz jest jego zaprzeczeniem.

Ludzie, którzy praktykują rozwój zdolności parapsychicznych, bez ich faktycznego zrozumienia i w oderwaniu od prawdziwego, a nie tego udawanego rozwoju duchowego, w zasadzie pchają się w nieuniknione kłopoty i zazwyczaj prędzej czy później je znajdują. Wielu z nich w takiej sytuacji, wcale nie uświadamia sobie gdzie popełnili błąd, tylko jeszcze mocniej utwierdzają się w swoich przekonaniach. Tak też powstaje wielu pseudo „guru”, którzy proponują potem „rozwój duchowy” za odpowiednią kwotę.

Za pieniądze można kogoś nauczyć różnych technik, pokazać jak rozwijać pewne zdolności, czy przekazać pewien zasób wiedzy teoretycznej, ale nie można mu zapewnić faktycznego Rozwoju Duchowego. Nigdy. Bo rozwoju duchowego nie można sobie kupić. Nie można go dostać od kogoś w prezencie.

Można go jedynie samodzielnie wypracować.

Rozwój Duchowy ma to do siebie, że nie da się nim pochwalić, zabłysnąć, zaszpanować etc. Może zostać dostrzeżony przez osoby z zewnątrz ale wcale nie musi i nie jest to takie częste. Rozwój Duchowy nie jest czymś, co może podnieć naszą samoocenę, czy nadmuchać ego pokazując go „w środowisku”. Bo gdyby tak właśnie było, oznaczałoby to, iż nie jest to wcale rozwój duchowy, a tylko jego imitacja kamuflująca braki w samoocenie.

Na koniec powtórzę:

Rozwój Duchowy polega na Poszerzaniu Świadomości, oraz Rozwoju Moralnym.

Rozwój Duchowy można wypracowywać sobie, jeśli pragniemy się właśnie w ten sposób rozwijać. Jest to proces stopniowy, który trudno w jakikolwiek sposób sztucznie wymusić. Prawdziwy Rozwój Duchowy następuje jako naturalna realizacja rozwoju naszej istoty, o ile taka ścieżkę sobie obieramy.
Jakub „Qba” Niegowski

www.jakubniegowski.pl

Droga donikąd – czyli dlaczego nic nie działa?

Od wielu lat słyszę narzekania ludzi zajmujących się duchowością, New Age i każdą inną dziedziną samopomocy.

Narzekają głównie na to, że tak długo już się tym zajmują i nie widzą żadnych rezultatów, i że najbardziej dołujące jest to, że inni ludzie zupełnie nie mający pojęcia o duchowym rozwoju, zdają się żyć i być bardziej szczęśliwi, odnosić sukcesy osobiste, finansowe, zawodowe i miłosne.

Dlaczego tak się dzieje? No właśnie, dlaczego?

Mam wrażenie, że w końcu udało mi się odpowiedzieć sobie na to pytanie, a teraz postaram się przelać to na papier i mam nadzieję, że uda m się to zrobić w sposób zrozumiały. Zacznę od podstawowych założeń:

Założenie nr 1: potrzeba zmiany wynika z niezadowolenia ze stanu obecnego.

Sięgamy po pomoc, książkę, narzędzia, ćwiczenia czy afirmacje, gdy mamy dość naszej rzeczywistości, tego jak traktują nas ludzie, tego jak sami o sobie myślimy. Mamy tego po dziurki w nosie i uważamy to za złe lub za wymagające zmiany. Z nadzieją więc bierzemy jakieś narzędzie mające nam pomóc zmienić nasze życie, z oczekiwaniem i ekscytacją, że zmienimy się w inną, lepszą osobę. Wykonujemy ćwiczenie z zapałem licząc na pozytywne i pożądane rezultaty. Robimy i sprawdzamy, czy już działa, czy już coś pożądanego przez nas zaczyna pojawiać się w naszej rzeczywistości. Czujemy się naładowani energią.

Ale wraz z upływem czasu dostrzegamy, że to pierwsze wzniesienie i naładowanie energią zaczyna mijać. Czujemy, jakby czas podcinał nam skrzydła. I nigdzie na horyzoncie nie pojawiają się pożądane rezultaty. Nasza nadzieja i oczekiwanie pozytywnej zmiany zaczyna wygasać i zamieniać się w rozczarowanie. Dochodzimy do momentu, w którym uznajemy metodę za nieskuteczną i porzucamy ją. Znowu jesteśmy tym pierwotnym sobą, którego chcemy zmienić. Chcemy zmienić siebie tak bardzo, że wyszukujemy kolejne ćwiczenie czy metodę i cała praca nad zmianą siebie zaczyna się od początku.

Założenie nr 2: jest różnica między tym, co czujemy, a tym, co myślimy.

Każdy z nas czuje o sobie pewne rzeczy i fakty, i każdy z nas myśli o sobie pewne rzeczy i fakty. Czasem nie ma znaku równości między tym, co czujemy i myślimy. Często czujemy się gorsi, ale staramy się myśleć o sobie pozytywnie mając nadzieję, że pozytywne myśli o sobie zamienią się z biegiem czasu w pozytywne uczucia o sobie.

Czy tak się stanie? Raczej nie. Dlaczego?

Ponieważ nawet milionowe powtórzenie tej samej pozytywnej afirmacji nie ma żadnego przełożenia na uczucia. To tak jakbyś starał się dogadać z Chińczykiem nie znając chińskiego i nie wykazując żadnej ochoty i gotowości, by się go nauczyć.

Powtarzanie pozytywnych afirmacji powoduje rozdmuchanie ego. Rozdmuchane ego to nic innego, jak rozbieżność między tym, co czujemy na swój temat a tym, co o sobie myślimy. Mając rozdmuchane ego działamy jakbyśmy wierzyli w to, co o sobie myślimy. Czyli podejmujemy decyzje opierając nasze oczekiwania na tym co, o sobie myślimy, a rezultaty otrzymujemy zgodnie z tym, co o sobie czujemy.

Założenie nr 3: Każda pozytywna afirmacja na nasz temat jest jednocześnie nośnikiem pozytywnej i negatywnej myśli i energii.

Pomyśl sobie o czymś, co jest oczywistym faktem na twój temat. Np: Mam głowę. Mam dwie ręce. Moja ręka ma 5 palców. Jest to fakt. Gdy mówisz o czymś prawdziwym o sobie nie musisz używać przymiotników. Nie mówisz: „mam wspaniała głowę”. Masz głowę i koniec. Po prostu ją masz. Wierzysz, że ją masz. Ponieważ głowa zazwyczaj nie jest określona normami społecznymi, tak jak np waga, tusza, biust czy pośladki, to po prostu się nią nie zajmujesz.

Gdy natomiast chcesz schudnąć, a czujesz się grubym, to zaczynasz powtarzać np. taką afirmacje: „Jestem szczupły”. I oczekujesz, że nagle za sprawą tej afirmacji schudniesz albo za sprawa tej afirmacji przestaniesz czuć się gruby bez żadnej zmiany w swojej tuszy.

Jestem szczupły – to afirmacja pozytywna, bo przecież taki chcesz być, ale ona jednocześnie zawiera w sobie informacje że taki nie jesteś. Nawet jeśli nie ma w niej słowa: „gruby”, to ta afirmacja zawiera w sobie automatycznie coś w rodzaju echa: „Jestem szczupły – ale tak naprawdę jestem gruby”. I nie musisz tego słyszeć, ani powtarzać, bo to i tak w tym jest. To jest tym, co czujesz.

Przypomnij sobie, co czujesz na myśl o rzeczach, których nie czujesz? Nic! Nie myślisz o nich. Nie zawracasz sobie nimi głowy. Więc jak doprowadzić do tego, by w temacie np. tuszy czuć się tak, jak się czujemy na temat tego, że mamy głowę? O tym później.

Założenie nr 4: każdy człowiek ma moc tworzenia i u każdego człowieka proces tworzenia przebiega w ten sam sposób.

Proces tworzenia przebiega następująco: najpierw jest uczucie, potem jest myśl, następnie słowo, a ostatecznie czyn. Żaden proces tworzenia nie przebiega inaczej. Żadnego procesu tworzenia nie da się zacząć np od myśli, bo każdy proces tworzenia zaczyna się od uczucia.

Dlatego afirmacje nie działają, bo przeskakują pierwszy i najważniejszy etap: czucie. Ani powtarzanie afirmacji na głos, ani informowanie świata o tym, co chcielibyśmy, by było, nie zadziałają, jeśli ten proces pomija któryś z dwóch pierwszych etapów.

Założenie nr 5: czuciem nie da się manipulować.

Jeśli coś czujesz, to czujesz to i koniec. Jeśli czujesz się gruby, a chciałbyś poczuć się szczupły, już wiesz, że proces tworzenia zaczyna się od czucia. Aby schudnąć, najpierw musisz prawdziwie i sam z siebie poczuć, że jesteś szczupły, by potem to uczucie zaczęło formułować się w myśl. Dopiero potem ta myśl staje się na tyle silna i wystarczająco natrętna, że udaje nam się ją świadomie wyłowić z morza naszych myśli i wyartykułować.

Gdy już mówimy o sobie jako o osobie szczupłej, to patrząc w lustro widzimy się szczupłymi. I jak pisałam wyżej – nie da się po prostu zaszczepić w sobie pozytywnej myśli. Etap tworzenie przebiega inaczej. Dlatego też niektórzy starają się schudnąć przez połowę swego życia i jedyne, co uzyskują, to efekt jojo.

Z połączenia powyższych założeń wychodzi mniej więcej taka historia:

Jest to, co o sobie czuję, i to, co chciałabym o sobie czuć. Za sprawą wszelkich dostępnych metod staram się siebie zmienić, ale w każdym moim pozytywnym ćwiczeniu i myśli na mój temat jednocześnie kryje się niewypowiedziana negatywna, zaprzeczająca myśl, czyli to, co chcę zmienić. Afirmuję więc pozytywny i negatywny aspekt.

Ćwiczenie polega na myśleniu i nie jest w stanie zmienić mojego czucia. Im większą mam nadzieję, że ćwiczenie zadziała, tym bardziej rozczarowana się czuję, gdy nie widzę pozytywnych rezultatów. Za sprawą procesu tworzenia moja przyszłość będzie wyglądała tak, jak to teraz czuję. A teraz czuję niezadowolenie z tego, kim jestem (bo chcę to zmienić), a także rozczarowanie metodami i sobą, bo zmiana nie udała się w kolejnym ćwiczeniu.

To uczucie po jakimś czasie stanie się myślą, potem zacznę o tym mówić, a ostatecznie też tak się zachowywać, czyli moja rzeczywistość stanie się przeciwieństwem tego, do czego dążę. Na dodatek rzeczywistość będzie gorsza niż była w punkcie wyjścia i wtedy poczuję, że jest gorzej i że jest zupełnie źle i że dla mnie nie ma nadziei, potem będę to o sobie myśleć, potem będę tak o sobie mówić, a potem moje działanie będzie to udowadniać i mi i światu, i potem znowu poczuję się już najgorzej na świecie i będę tak o sobie myśleć…. i tak w koło Macieju.

Ile osób jest w stanie sobie przypomnieć, jak wyglądał początek naszej duchowej drogi?

Nasza przygoda z duchowością zaczęła się od zwykłych problemów typu „nie mogę znaleźć chłopaka”, „chciałabym lepszą pracę”, „chciałabym schudnąć” – a jak nasza rzeczywistość wygląda teraz?

Odczuwamy jakiś bliżej niesprecyzowany ciężar, zupełny brak nadziei przerywany ekscytacją związaną z nową metodą lub oczekiwaniem na cud.. Często poczucie bezsensu życia, u wielu pragnienie śmierci i ucieczki od rzeczywistości, która z każdym dniem wydaje się coraz bardziej nieznośna.

Czy jest na to jakieś sposób?

Ano jest.

Odwróć swoją uwagę od potrzeby zmiany samego siebie i tego, że chcesz zmiany. Wyrwij się z tego błędnego koła poprzez przekierowanie uwagi na to, co w efekcie utworzy nowy pozytywny proces tworzenia.

Przekieruj uwagę na miłość. Zatop się w miłości, oblewaj się miłością, stawaj się miłością, przypominaj sobie miłość, czuj miłość, zaufaj miłości, przywołuj uczucie miłości i rób to jak najczęściej, a resztę pozostaw. Reszta nie jest ważna. Nie oczekuj żadnych rezultatów. Nie rób tego z myślą o korzyściach i oczekiwaniu tych korzyści.

Rób to ot tak po prostu – tak jak się oddycha, nie myśląc o oddychaniu.

Wiele osób ma za sobą doświadczenie śmierci klinicznej i przechodzenia przez białe, pełne bezgranicznej miłości światło, i opowiadają , jak cudownie się czuli w tym świetle.

A gdyby tak przywoływać do siebie ten stan bezgranicznej miłości i akceptacji i pławić się w nim jak najczęściej, to jakie myśli zaczną w nas pojawiać? Będą to myśli pełne miłości i akceptacji. Zamienią się w słowa, a te z kolei w czyny, które zmienią naszą rzeczywistość.

Co jeśli nie masz w swoim doświadczeniu śmierci klinicznej?

Możesz wtedy przywoływać do siebie to uczucie, gdy patrzysz na śpiące dziecko, na bawiące się dzieci i zwierzęta.

Możesz przywołać do siebie uczucie wdzięczności, im głębszej tym lepiej.

Gdy poczujesz się wdzięczny nawet za to, że tysiące lat temu ktoś wymyślił koło, gdy poczujesz się tak bezgranicznie wdzięczny, zaczniesz formować myśli oparte na wdzięczności i miłości, potem słowa, czyny, a następnie stworzysz sobie rzeczywistość opartą na miłości i wdzięczności.

Ciekawe, czy teraz myślisz o tym, czy uda ci się dzięki temu schudnąć albo zmienić prace na lepszą, zarabiać więcej pieniędzy, znaleźć kochającego partnera?

Bardzo możliwe, że dzięki tej metodzie to Ci się nie uda. Ale przynajmniej odwrócisz swoją uwagę od tego, skupisz się na czymś innym i bardzo możliwe, że pozwolisz Bogu działać.

Nie wiem, czy słyszałeś: „jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach”.

Może w końcu zaprzestaniesz tego usilnego działania w kierunku, który wcale nie jest dla ciebie ważny, i pozwolisz, by ta miłość, którą się otaczasz, przyniosła miłość w wymiarze fizycznym.

Możliwe, że czując tę miłość, poczujesz miłość do siebie.

Czując miłość zaczniesz emanować miłością i być dla niej magnesem.

Będąc miłością zaczniesz wibrować jak miłość i Bóg i droga do tego, czego NAPRAWDĘ pragniesz, skróci się niesamowicie. Przestaniesz chcieć zmieniać siebie i uciekać od samego siebie. Zaczniesz przyciągać rzeczy i zdarzenia, o których nie przypuszczałeś, że właśnie one są darem dla Ciebie od kochającego Boga.

A ponieważ przestaniesz oczekiwać jakiś konkretnych zmian, o które Ci chodzi, przyjdą do ciebie rzeczy, które mają do Ciebie przyjść. Bóg przestanie się śmiać z Twoich planów i pokaże Ci to, co On dla Ciebie zaplanował.

 

Monika

San Diego, California

Afirmacja według Full Moon cz.2

Technika

1.Afirmuj rzeczy dla Ciebie prawdziwe. Najważniejszą zasadą w tej metodzie jest wypowiadanie zdań, które dla są ciebie prawdziwe. Czyli mają to być zdania do których jesteś całkowicie przekonany. Musisz być pewny tego co mówisz (myślisz) tak jak jesteś pewien, że jesteś wstanie podnieść rękę do góry. Zastanawiasz się w tym momencie czemu ma to służyć? Otóż w tobie, w twojej podświadomości są już zalążki do osiągnięcia tego czego pragniesz. Z tego co napisałem wyżej wynika, że próbując zmienić jedną swoją cechę na drugą poniesiesz porażkę i może nawet pojawią się negatywne skutki. Dlatego afirmacja nie ma służyć zamianie jednego w drugie, ale przekształceniu systemu, który cię obecnie kieruje w miejsce w którym nie bardzo chcesz się znajdować. Przekształcenie polegać będzie na wzmacnianiu tego co już w tobie jest, a co przyczynia się do odniesienia sukcesu. Jest to swego rodzaju nawiązaniem do zasady rozwoju osobistego mówiącej o tym by wzmacniać swoje zalety i wyrównywać swoje wady. Na przykład chcąc zostać podróżnikiem zacznij od afirmacji „potrafię się przemieszczać(i tu możesz podać sobie jakiś konkretny i realny dla ciebie zakres np. między ulicami).

2.Działaj planowo. Tzn. ustal jaki jest twój cel, marzenie, podziel go na pewne średniej wielkości elementy, zacznij od afirmacji małych pojedynczych spraw, a w raz z postępem zwiększaj rozmach. To bardzo ważne byś zaczął od afirmacji małych pojedynczych i konkretnych. Czasem nawet będą to rzeczy trywialne. Chodzi tu o to byś nabrał pewnych nawyków. Ta technika nie jest czynnością którą wykonasz przez określoną ilość czasu i będziesz miał określony efekt. Jest raczej swego rodzaju umiejętnością, którą nabędziesz i którą będziesz się posługiwał zawsze, niemal automatycznie, wkomponuje się ona w twój tryb działania i na wszystkich aspektach jego będzie procentować. Dlatego na początku ćwicz po trochu, na prostych sprawach, będziesz miał w ten sposób wystarczającą ilość okazji by się przyzwyczaić do afirmowania się, a afirmacje będą w ten sposób urozmaicone, przez co nie zanudzisz się powtarzając w kółko jedną i tą samą treść.

3.Połącz afirmacje z działaniem. Ten punkt jest ściśle związany z dwoma poprzednimi. Łączenie afirmacji z działaniem wzmacnia samą afirmacje dając podświadomości informacje zwrotną. Przede wszystkim zwiększa to twoją siłę sprawczą. Jesteś wstanie robić coraz więcej i podnosisz jakoś swoich działań łącząc je na wyższym poziomie. Dajmy tu najprostszy przykład:

Cel – mieć lepszy kontakt z ludźmi,

plan – a. poznać ludzi wokół mnie, b. nawiązać z nimi żywszy kontakt, c. zaprzyjaźnić się,

odwołanie do pamięci – przypomnij sobie z kim lubiłeś się witać, z kim nawiązałeś lepszy kontakt, jak wyglądało twoje zachowanie, jak się w tedy czułeś.

przykładowa afirmacja – „mam możliwość czerpania satysfakcji z witania się z innymi z której potrafię korzystać i na którą się decyduje”

pierwsze proste działanie wykonane tuż po afirmacji – witać się z każdą osobą z którą możemy mieć jakiś związek np. z sąsiadami, kolegami\koleżankami w szkole,

4.Odwołaj się do swojej pamięci. Afirmacje, których będziesz używać niech wynikają z twojego doświadczenia (pamięci) lub niech się z nim łączą. Jeśli szukasz idealnej osoby z którą zawrzesz związek i zaczynasz od poznawania nowych osób to zadaj sobie pytanie jakie przyjazne mi osoby zapoznawałem w nowych okolicznościach ? Przypomnij sobie jak to wyglądało? Jak się wtedy czułeś?

5.Jak układać afirmacje? – Używaj prostych, twierdzących zdań w czasie teraźniejszym. Używaj słów, które potwierdzają twoją siłę sprawczą: wybieram, decyduje się, mam taką możliwość z której korzystam i inne. To są najogólniejsze zasady, reszta zależy od twoich preferencji, pomyśl co najbardziej może na ciebie wpłynąć i jest zgodne z twoimi zamysłami? No i tego używaj!

6.Baw się i pracuj! – Nie pozwól aby dopadła Cię nuda. Wybierz jakąś afirmacje i stosuj ją jakiś czas. Lecz jeśli zauważysz, że nie budzi ona w tobie żadnych skojarzeń i uczuć zmień ją na nową. Oczywiście nie chodzi o to byś co chwila wymyślał nową, jeśli czujesz, że w jakiś sposób pracujesz stosując daną afirmacje to znaczy, że ona jest dobra. Po prostu oprócz afirmacji „z którą pracujesz” zastosuj również taką „z którą się bawisz”, wymyśl dodatkowo jakąś afirmacje „dla zabawy” tylko po to by cię rozśmieszała i poprawiała Ci humor. Korzystaj z tych dwóch typów afirmacji naprzemiennie.

7.Nie śpiesz się, ale bądź konsekwentny. – Na wszystko potrzeba czasu, możesz sobie pozwolić na to, aby twój rozwój przebiegał spokojnie. Znasz zasadę „mniej oznacza więcej”? Wraz z upływem dni będziesz się coraz bardziej rozwijać, nie czekaj na zmiany, one same przyjdą. Satysfakcje czerp raczej z faktu zrealizowania wyznaczonych sobie punktów dnia( jednej, dwóch afirmacji) niż z efektów jakie one dają.

PAMIĘTAJ! Afirmacja ma za zadanie wzmocnić twoje pozytywne strony, a nie zmieniać Cię w inną osobę. Wyszukuj w sobie – nawet drobnych rzeczy – tego co dobre, co już potrafisz, z czego się cieszysz i na tym opieraj swój rozwój. Zaakceptuj swoją osobą taką ją jesteś, a jeśli siebie nie akceptujesz to zaakceptuj to uczucie. Postanów o swoim rozwoju, lecz nie chciej być „jakiś”. Postaw na swoją transgresje, czyli poruszanie się od środka (tego co jest) do zewnątrz, nowych możliwości i nowych perspektyw. 

 

Dodam jeszcze do tego artykułu kilka myśli do refleksji. Ot tak do przemyślenia.:)

Kropla po kropli napełnia się dzban wodą, i podobnie głupiec, gromadząc zło po trochę, cały się nim wypełnia. Kropla po kropli napełnia się dzban wodą, i podobnie mądry człowiek, gromadząc dobro po trochę, cały się nim wypełnia. – przysłowie buddyjskie.

To jaką teraz jesteś osobą i to w jakiej się teraz znajdujesz sytuacji jest wynikiem mnóstwa twoich drobnych działań i małych wydarzeń, które się w twoim życiu pojawiły. Tak samo twoje nawyki – korzystne, bądź niekorzystne, które są w tobie, są skutkiem miliona twoich drobnych myśli i drobnych działań. Jak myślisz co będzie bardziej wpływało od teraz na twoje zachowanie jedno zdanie, które używasz jako afirmacji czy tysiąc myśli, które już masz przyswojone nawykowo? To jest pierwsza sprawa o której warto byś wiedział.

Każda, nawet najdłuższa podróż, zaczyna się od jednego kroku. – Przysłowie chińskie

Drugą sprawą jest droga jaką musisz przejść w kierunku swoich pragnień. Tak jak prawdziwa droga w terenie ma swój początek i ma swój cel ku któremu prowadzi, a także jest określona przez odpowiednią ilość kroków, które trzeba wykonać, aby ją przejść do odpowiedniego dla nas miejsca. Załóżmy, że ktoś chce pokonać trasę kilku kilometrów na piechotę i będzie się skupiał tylko i wyłącznie na celu swej podróży oraz na tym jak zrobić, by się tam od razu znaleźć, w takim wypadku nie dostrzeże pierwszego kroku, drugiego kroku, trzeciego kroku itd., który musiałby wykonać, aby znaleźć się u celu. Z czego wynika, że będzie stał w miejscu. Bedzie ciągle się zastanawiał, zamiast wykonać ten krok i następne, nigdy nie zaspokajając swojego pragnienia dotarcia do danego miejsca. Tak samo jest z naszym umysłem, może on podążać jedynie o jeden krok będący w zasięgu jego możliwości. Jeśli wskażemy mu pierwszy, drugi, trzeci krok i następne poprowadzi nas tam gdzie będziemy chcieli się znaleźć. Myśl jest właśnie taką wskazówką, która mówi na co ma patrzeć nasz umysł.

Full Moon

Afirmacja według Full Moon cz.1

Termin.

Zapewne większość z nas spotkała już się z terminem „afirmacja”. Jedni mieli z nią kontakt zgłębiając temat rozwoju duchowego, inni przy okazji pracy nad rozwojem osobistym, jeszcze inni od swoich znajomych zafascynowanych tematyką z zakresu ezoteryki, a jeszcze inni ucząc się psychologii.
Czym afirmacja wydaje się być?

Dla pierwszego najogólniejszego znaczenia w moim przekonaniu, przyjmę, że afirmacja to każda myśl, która jest przez nas cały czas powtarzana. Zastanów się, czy masz takie myśli w swoim umyśle, które pojawiają się dosyć często, albo gdy powtarzasz sobie coś czekając na jakieś wydarzenie, albo gdy pojawia się jakaś sytuacja, a ty chcesz się w czymś utwierdzić? Zawodnik bokserski przed walką afirmuje sobie zdania typu: „jestem zwycięzcą”, „ciężko pracowałem i jestem dobrze przygotowany”, „musi mi się udać” (są to przykłady afirmacji pozytywnych). Albo inny przykład. Chłopak widząc, że zaraz przejdzie obok koleżanki w której jest po uszy zakochany, mówisz sobie: „co ja jej powiem, przy niej wydaję się taki beznadziejny”(jest to przykład afirmacji negatywnej). Przeważnie, nie są to myśli oderwane od rzeczywistości, dotyczą relacji z ludźmi, zajęć, obowiązków lub zabaw z którymi stykamy się na co dzień.

Afirmowanie się w drugim znaczeniu jakie przyjmuję jest to świadome używanie myśli jako narzędzia w celu wywołania zmiany w swojej postaci (na którą mogą się składać takie elementy jak osobowość, charakter, wygląd, stan posiadania oraz część duchowa). Wielu ludzi zaczyna używać afirmacji, bo nie podoba im się ich wygląd, chcieliby być szczuplejsi, bardziej wysportowani, albo chcą być bardziej atrakcyjni dla płci przeciwnej :). Niektórzy z kolei, pragnął być po prostu szczęśliwsi, pełniej przeżywać swoje życie. Jest ogólnie dużo powodów dla których zaczynamy się afirmować.

Pojawia się w tym miejscu pytanie: 
W jaki sposób i jak się afirmować by to było rzeczywiście skuteczne? 

Ogólnie, według tradycyjnych założeń, afirmacja jest to powtarzanie wybranego zdania tak długo, aż zaczynamy się z nim identyfikować i działać według wizji jaką niesie treść afirmacji. Czemu uważam, że taka afirmacja jest skuteczna tylko w niewielkiej ilości przypadków? Uważam tak dlatego, że:

  • Jest oderwana od naszej osobistej rzeczywistości i jest raczej pobożnym życzeniem, które chcielibyśmy by się spełniło.
  • Rzadko ma ona związek z naszym działaniem, po takiej afirmacji nie otrzymujemy żadnego potwierdzenia w naszych reakcjach.
  • Powtarzanie wciąż monotonnego zdania, które może albo mało co znaczyć, albo znaczyć tak dużo, że nie wiemy w jaki sposób do niego podchodzić sprawia, że szybko to nam się nudzi i zaprzestajemy afirmowania się.
  • Przeważnie jest tak, że najpierw się z czymś identyfikujemy a potem zaczynamy się w tym utwierdzać przez nasze myśli, ten mechanizm raczej nie działa na odwrót. 
    O to kilka przykładów afirmacji:

    „Moje najpiękniejsze marzenia spełniają się w rzeczywistości”
    „Wybaczam innym, że hamowali moje twórcze przejawianie się”
    „Zawsze mam powody do zadowolenia z efektów mojej pracy”

    Ładnie brzmią te zdania i chciałoby się aby były prawdą, nie sądzisz? Jednak czy powtarzanie tych zdań w kółko da nam takie efekty jakich byśmy rzeczywiście pragnęli? Muszę przyznać, że w niektórych przypadkach tak będzie, a przynajmniej ludzie wypowiadający takie sentencje mogą mieć wrażenie, że to co się dzieje w ich życiu rzeczywiście zmienia się na lepsze. Może już próbowałeś takich afirmacji? Powiedz czy dały one rezultaty jakich się spodziewałeś? Jeśli tak to pewnie nie czytałbyś tego kolejnego artykułu o afirmacji, tylko kontynuował swoją technikę dalej. Te zdania są przykładem afirmacji, które nazywam „odgórnymi”. Są wypowiedziami, które wyrażają opinie o docelowym stanie rzeczy, którego pragnęlibyśmy.
    Oczywiście są pewne zasady afirmacji w tradycyjnym podejściu, które uznałbym za rozsądne i przyznałbym im racje bytu. Są to m. in.

    1)Zdanie do afirmacji musi być pozytywne, twierdzące i wyrażone w czasie teraźniejszym.

    2)Dobieraj zdania, które harmonizują z twoją podświadomością (które są tobie znajome).
    Pomyśl sobie teraz o jakimś swoim marzeniu, które się już spełniło (może być duże lub małe).
    Ile czasu minęło od pojawienia się w tobie pragnienia do jego spełnienia?
    Ile sytuacji musiało przez ten czas zaistnieć by się to pragnienie spełniło?
    Jak bardzo różni się zaspokojenie twojego pragnienia od twoich początkowych wyobrażeń o nim?

    W moim przypadku niekiedy to była bardzo długa droga np. dostać się na studia, albo nie tak długa, ale która zajęła trochę czasu np. znaleźć prawdziwych przyjaciół. Moje wyobrażenia o tym co chciałem mogę porównać do zamazanej plamy w porównaniu do tego co otrzymałem od życia. Doszedłem jednak do tego drogą „od dołu”, którą chciałbym teraz tobie zaprezentować.
    Powstanie techniki.

    Gdy zacząłem afirmować się w taki sposób jaki intuicyjnie uważałem za poprawny, szybko dostrzegłem rezultaty. Była to jednak moja osobista technika, nie nazywałem jej oraz nie określałem werbalnie na czym ona właściwie polega. Dlatego pisanie tego artykułu stało się dla mnie wyzwaniem, aby jak najlepiej przekazać Ci esencje tego z czego korzystam na co dzień już w sposób niemal nawykowy, a z czego jestem naprawdę rad. Co więcej postanowiłem poszerzyć swoją wiedzę o afirmacji, aby dać Ci coś jeszcze doskonalszego i jeszcze skuteczniejszego, aby nie wprowadzić Cię przez przypadek w błąd. Poznałem jeszcze inne sposoby afirmowania się, oraz dowiedziałem się zaskakujących rzeczy.
    Niebezpieczeństwo zwykłej afirmacji.

    Co się okazało? Afirmacje które do tej pory mogłeś spotkać, a które mogą przypominać te podane wyżej, mogą wywoływać negatywne skutki. Dlaczego tak się dzieje? W twojej podświadomości są już ugruntowane przekonania, zakorzenione w cały system twoich wartości i zasad, którymi się świadomie lub podświadomie kierujesz, dlatego starając się uporczywie zmienić któreś z tych przekonań możesz napotkać reakcję obronną swojego ego, która służy wytłumieniu konfliktu między twoim ugruntowanym przekonaniem, a tym które chcesz wprowadzić. Nowe metody afirmacji polegają na szczerym przyznaniu się, że to co siedzi w naszej głowie nie zawsze musi być prawdziwe i dobre, na zaakceptowaniu tego, że jest w nas coś co może być fałszywe oraz na rozszerzaniu świadomości , która dostrzegając te blokujące nas miejsca, sprawia, że się upłynniają i wyparowują z naszej podświadomości. Polecam sięgnąć po tego typu techniki, jednak moja jest podejściem od drugiej strony i swego rodzaju nowatorską alternatywą.

    cdn.

Full Moon

Dusza i doświadczenie cz.2

Czy dusza chce dla nas zła? Czy dusza chce dla nas dobra?

Przede wszystkim, dusza to TY. Nie są to oddzielne istoty. Nie ma tu dualizmu i rozdzielenia między „Ja”, a „Moja dusza”. Aktualna świadomość, której doświadczasz jest świadomością duszy. Co co patrzy Twoimi oczyma. Ty jesteś duszą – jednak nieświadomą na aktualnym poziomie przejawiania się. Na tą chwilę dusza nie jest świadoma siebie i boskości, jest świadoma tylko iluzji umysłu, tego świata form. Nazywa ten świat prawdą i rzeczywistością ostateczną, nie widząc nic poza nim. Na początku napisałem, że dusza jest świadoma na własnym poziomie, jednak nie zna się na niższych poziomach rzeczywistości. Dlatego też ma prawo gubić się na niższych planach (materii, uczuć i myśli) i nie rozumieć o co w tym wszystkim chodzi… i do tej pory wiele dusz jeszcze nie rozumie. Świadomość zamyka się na poziomie umysłu, tworzy wyobrażenia dobra i zła, balansując między nimi. Ugania się za różnymi rzeczami zewnętrznymi nie wiedząc, że wszystko jest po to by wzbudzić wewnętrzne doświadczenie. Dusza na tym etapie ewolucji gubi się w świecie. Wygląda to tak, że świadomość sama siebie ogranicza i zamyka w formach sztucznie stworzonych wyobrażeń.

Twoja wola jest wolą duszy. Warto tu okryć swoją pierwotną i wewnętrzną wolę doświadczania. Nie jest to wola zaprogramowanego umysłu. Nie jest to wola narzucona przez innych. Wola duszy jest odczuwana jako wewnętrzne pragnienie doświadczania. Kiedy wewnętrznie czegoś pragniesz, często wiesz, że jest Ci to przeznaczone. Może to być najskrytsze marzenie lub delikatna myśl. Faktem jest, że jest to wola duszy i zostanie ona spełniona (po to rodzi się w danym miejscu i czasie). To jest Twa prawdziwa wola, boski Plan dla Twej istoty. Już podążasz zgodnie z tym Planem, choć umysł może być zagubiony i twierdzić, że mijasz się z powołaniem. Umysł nie zna tego planu, często nie czuje wewnętrznego pragnienia. Umysł potrafi powtarzać tylko cudze myśli, które może uznać za „własne powołanie”. Na tej podstawie może stwierdzić, że mija się z powołaniem. Jednak dusza zawsze doświadcza tego, czego chce. Nie ma innej możliwości. Innymi słowy, zawsze doświadczasz tego, czego wewnętrznie pragniesz. I to się dzieje już teraz.

Na poziomie duszy dobro i zło jest postrzegane zupełnie inaczej niż z poziomu umysłu. Dusza widzi wszystko jako czyste doświadczenie. Czasem po prostu pragnie doświadczyć pewnych wibracji istnienia, by poznać bardziej możliwości tego wszechświata. Jednak gdy już pozna, pragnie doświadczyć czego innego. Przykładowo człowiek doświadczający cierpienia – gdy je pozna – zacznie doświadczać czego innego. Dlatego tak ważne jest poznanie i zrozumienie (możliwie najszerzej). Jeśli doświadczenie „złych” energii będzie zrozumiane, nastąpi uwolnienie. Czyli dokładniej zmiana wewnętrznej woli duszy, która postanawia doświadczyć czego innego.

Mówiąc prosto – kiedy znudzi Ci się cierpienie, zmienisz swoje doświadczenie. Ten mechanizm działa doskonale i można go przyrównać do prawa karmy (choć nie jest to to samo). Dlatego tak ważne jest świadome doświadczanie, poznawanie.

Niektórzy mówią, że samo poznawanie jest tak bolesne – dlaczego muszę doświadczać tego cierpienia, podczas gdy inni doświadczają szczęśliwości – to niesprawiedliwe. Taki pogląd jest bardzo popularny wśród ludzi aktualnej cywilizacji. Upatrują niesprawiedliwości czy to w Bogu czy w jakimś fatum nad nimi ciążącym. Jednak problem tkwi w ocenie umysłu.

Po pierwsze umysł widzi siebie jako oddzieloną jednostkę. Wydziela z rzeczywistości pojęcia „JA” i „INNI”, tym samym tworząc pojęcie niesprawiedliwości. Gdyby świadomość nie zamykała się w tym światopoglądzie i wyszła ponad umysł, zauważyłaby, że wszystko jest jednością. Nie ma różnicy kto teraz doświadcza – ważne, że jest doświadczane. Jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie w różnych aspektach.

Po drugie umysł tworzy pojęcia dobra i zła. Chce doświadczać dobra, nie chce doświadczać zła. Jednak to tylko pojęcia. Dusza na swoim poziomie traktuje każde doświadczenie jako doskonałość, jednak kiedy zamyka się w okowach umysłu, traci tą jasną wizję doskonałości. Wtedy zaczyna tworzyć cierpienie osobiste. Kiedy zauważy, że te pojęcia są wymysłem, samo doświadczenie stanie się piękne.

Można powiedzieć, że kiedy świadomość spojrzy choć raz ponad umysł – dotknie istnienia i nawiąże z nim kontakt – przypomni sobie po co tu jest. Wtenczas będzie wiedziała, że ta rzeczywistość określona przez umysł nie jest rzeczywistością ostateczną. Wtedy w życiu człowieka pojawi się przestrzeń i luz. Wszystko nagle powróci na miejsce (choć nic nie musi się zmieniać). Świadomość zauważy, że jest w porządku. Szczęśliwe życie zależy tylko od tego, na jakim poziomie jest świadomość. Jeśli jest na poziomie umysłu i zamyka się na nim, jest narażona na szczęścia i nieszczęścia – utożsamia się z nimi. Jeśli świadomość jest na poziomie duszy, całe aktualne życie postrzega jako wspaniały sen, w którym trwa istnienie. To jest kontakt ze źródłem – to stąd wypływa wszelka szczęśliwość z doświadczania. Gdy tylko ten kontakt zostanie uświadomiony (dusza przypomni sobie, że nie jest umysłem) życie stanie się inne. To jest moment przebudzenia, do którego zmierzamy.

Dusza na swoim poziomie jest doskonałością. Jest światłem, świadomością i miłością. Jednak dusza pragnie poznać również inne wibracje. Poznać wszechświat w całości.

Dlatego wyraża wolę przejawiania się w materii. Gdyby tak nie było, nic nie zostałoby stworzone, nie byłoby materii i całego istnienia. Każda cząstka boskości (dusza) uczy się przejawiać w materii. Dąży do tego by móc świadomie przejawiać się na każdym planie energetycznym – czyli poznać wszystko co chce.

Na tym etapie ewolucji dusza nie może w pełni się przejawiać, ponieważ „nie umie”. Nie poznała tych niskich światów energetycznych (materii, uczuć, myśli), nie potrafi przejawiać w pełni swych czystych wibracji na niższych planach.

Podczas poznawania dusza „schodzi” do ciała. Uczestniczy w życiu jako świadek, obserwator. Jest to ta wewnętrzna świadomość istnienia, wewnętrzne i wieczne światło w każdym z nas (choć może wielu sobie tego nie uświadamia). Można powiedzieć, że to światło delikatnie prowadzi umysł. U nierozwiniętego człowieka dusza nie ma za dużego wpływu na umysł i ciało – pierwotny człowiek jest pochłonięty swoimi żądzami i pragnieniami. Świadomość jest całkowicie zamknięta w pragnieniach i formach zewnętrznych. Człowiek działa zgodnie z instynktem. Jest to bardzo nieświadome działanie i wręcz „szaleńczy pęd” poznania, który również jest głęboką wolą duszy.

W miarę rozwoju dusza zaczyna prowadzić (narazie inspirować) umysł coraz bardziej, człowiek ma coraz większy kontakt ze swoją Wyższą Jaźnią. Aż w końcu dusza przejmie całkowicie „władzę” nad sztucznie stworzonym umysłem. Można ten proces obserwować jako próby działań duszy na planie mentalnym, czyli próby przejawiania swoich boskich wibracji w postaci myśli. Myśli przyjmują wtedy czyste kształty, stają się jasne i pogodne. Również na planie astralnym dusza uczy się świadomie przejawiać, czyli próbuje doświadczać uczuć boskości. W pewnym momencie dusza zaczyna przejawiać się w pełni. Wtedy nastąpi całkowite zjednoczenie – pełna manifestacja duszy na niższych planach. Nie będzie już błądzącego umysłu, będzie pełna świadomość boskości i jedności. Wyrażanie boskości ciałem, uczuciami i umysłem. Jest to pełne zjednoczenie niższych ciał człowieka (materialne, astralne i mentalne) z ciałami wyższymi (atmiczne, buddyczne i przyczynowe). Samorealizacja boskości.

Kluczowym pytaniem okazuje się – czym jest cierpienie? Jeśli mowa o emocji –  jest to wibracja energii, równie boska jak wibracja szczęśliwości. I choć na poziomie umysłu jest ogromna różnica, na poziomie duszy wszystko jest boską manifestacją istnienia – energią. Gdy umysł zaprzestaje ocen, cała rzeczywistość zaczyna być postrzegana jako nieopisany cud – istnienie.

Ważne by zrozumieć to właściwie. Dusza nie pragnie doświadczać cierpienia, nie jest jakąś masochistyczną istotą. Dusza wyraża wolę jak najpełniejszego przejawiania się. Z poziomu wyższej świadomości nie ma rozróżniania na dobro i zło. Po prostu jest wiele boskich wibracji, a dusza wyraża wolę by móc ich doświadczyć. Nie ma cierpienia, nie ma radości – jest „nauka” pełnego przejawiania boskości. Na wszystkich planach energetycznych, w pełnym spektrum energii.

Za tym idzie jeszcze jedna rzecz – dusza sama w sobie nie zaniża nigdy wibracji. Nie jest tak, że dusza trwając w wysokich energiach (trwając w miłości i świetle) schodzi do brudnego ciała i materii cierpienia. Dusza nigdzie nie schodzi. Ona poszerza swoje pole doświadczania.. Schodząc do ciała nie odcina się od stanu pierwotnej świetlistości. Nadal jest zanurzona w szczęśliwości. Można powiedzieć, że całe nasze pole jest już wypełnione piękną energią miłości i światła. Kwestia w tym, że umysł tego nie dostrzega. Nazywając i oceniając tą rzeczywistość tworzy iluzję oddzielenia od pierwotnego stanu szczęśliwości. Świadomość zapomina, że jest duszą trwającą w miłości i świetle. Jeśli już o tym zapomni, świadomość zamyka się w iluzji tego świata, zamyka się w umyśle i jego ocenach.

Warto wiedzieć, że dusza (prawdziwy TY) ciągle istnieje na właściwym sobie poziomie trwając w szczęśliwości i miłości. Już jesteś otoczony i wypełniony energią światła, życia i miłości. Wystarczy byś tylko to dostrzegł. Wychodząc ponad oceny umysłu, świadomość zaczyna dostrzegać boskość aktualnego doświadczenia. Cała rzeczywistość staje się doskonałym procesem istnienia.

Teraz ważna rzecz. Na poziomie umysłu to, co dusza pragnie przejawiać jest traktowane jako dobro, a to czego dusza jeszcze nie przejawia jest traktowane jako zło. Wynika z tego, że zło nie istnieje samo w sobie, jest tylko brakiem dobra. W tym sensie brak ten oznacza, że dusza po prostu nie umie świadomie działać na danej wibracji. Przykładowo kiedy czujemy nienawiść jest to oznaka, że dusza na poziomie astralnym nie potrafi jeszcze świadomie i totalnie przejawiać miłości – uczy się. Tak to wygląda z poziomu umysłu. Z poziomu duszy wszystko jest doskonałym procesem.

Podsumowując w jednym zdaniu – Jesteś wszechświatem, który wyraził wolę i znalazł sposób by poznać samego siebie.:)

Dusza i doświadczenie cz.1

Poniższy tekst jest tekstem ezoterycznym. Nie jest publikacją naukową udowadniającą jakiekolwiek twierdzenie, objawiającą prawdę prawdziwą. Znajduje się w nim wiele słów i teorii nie mających potwierdzenia w obiektywnej rzeczywistości. Dotyczy on sfery ezo – wewnętrznej przestrzeni człowieka. Dla wielu mogą być to bajki i to będzie dla nich prawdą. Dla innych z kolei okaże się pomocne, to też będzie ich prawda.

***

Dużym krokiem do przebudzenia jest zrozumienie, czym jest dusza i dlaczego postanowiła doświadczyć istnienia. Warto przyjrzeć się temu procesowi. W końcu warto spojrzeć czysto na rzeczywistość – spojrzeć z punktu widzenia duszy. Takie spojrzenie rozwiewa wszelkie cierpienie i niepewności. Świadomość zaczyna jednoczyć się z pierwotną boskością. Istota ludzka powraca do „utraconego” źródła. Ten tekst może zainspirować i wskazać świadomości drogę powrotu. Nie ma na celu ukazania Prawdy absolutnej. Może być jedynie drogowskazem do poznania własnej Prawdy – tylko tyle… aż tyle.

Boskość (wszechświat, wszystko co istnieje) rozdzieliła się na niezliczoną ilość dusz (cząstek świadomości, punktów świadomości subiektywnej), dzięki którym poznaje sama siebie. Każde doświadczenie (ruch energii – materii, uczuć, myśli) jest poznawaniem siebie. Dla duszy możliwość doświadczania jakichkolwiek ruchów na niższych planach jest po prostu cudem. To wspaniała „przygoda”, dzięki której wszechświat poznaje swoje możliwości. Jest to fenomen, osobliwość gdzie „nieświadomy” wszechświat nagle uświadamia sobie swoje istnienie.

Dusza na swoim poziomie jest doskonale świadoma. Jednak na niższych poziomach rzeczywistości nie potrafi się poruszać. W swoim pierwotnym stanie nie zna doświadczeń niższych energii – nie zna materii, nie zna uczuć, nie zna myśli. Jednak posiada wolę doświadczania, wolę poznania, wolę pełniejszego przejawiania się – po prostu wolę istnienia. Dlatego też świadomie schodzi na niższe plany rzeczywistości i zaczyna się przejawiać. Tak powstaje szeroko rozumiane życie.

Dusza zaczyna swą podróż na planie fizycznym. Najpierw doświadcza wszelkich ruchów materii (czasem jest to zwane duszą grupową minerałów – gdzie wiele dusz doświadcza rych samych zdarzeń fizycznych). Tu zaczyna się budzić bardzo mglista samoświadomość istnienia. Dusza poznaje materię poprzez fizyczną interakcję.

Kolejnym krokiem ewolucji jest doświadczenie energii życia i emocji (rośliny i zwierzęta). Na tym poziomie również istnieją dusze grupowe. Tak na przykład wiele dusz doświadcza działań jednego zwierzęcia. Takie doświadczanie różnych konfiguracji istnienia dzieje się w obrębie jednego gatunku zwierząt.

Indywidualizacja doświadczania następuje w przypadku człowieka. To tu każda dusza tworzy własne ciało, by pełniej doświadczać tej rzeczywistości. Człowiek jest istotą doświadczającą wielu energii. Od materii, poprzez energie życia, uczuć, emocji, po myśli i subtelne wyobrażenia. To doświadczanie różnych aspektów wszechświata jest dla duszy nieskończoną radością – Może istnieć, to nieopisane szczęście. Ta wola istnienia przejawia się w każdej cząstce wszechświata. W każdej żywej istocie, nawet w materii (atomy fizyczne również są energią, która przejawia pierwotną wolę istnienia).

Każde doświadczenie jest dla duszy piękne. Z punktu widzenia czystej świadomości wszystko jest doskonałe. Dobro i zło stanowią tylko inne kolory tej samej rzeczywistości. Różnią się tylko wibracją energii. To umysł narzuca na pewne konfiguracje energetyczne różne formy i nazwy – określa czystą energię jako zło lub dobro. Umysł tworzy formę. Wszechświat jest energią, która sama w sobie jest piękna i czysta. Dusza wyraża wolę poznać wszystkie kolory tęczowego wszechświata.

W tym boskim procesie poznawania, dusza doświadczała materii, energii życia u roślin, a dalej uczuć u zwierząt. Kolejnym krokiem w ewolucji stał się człowiek. To tu pojawiły się bardzo ciekawe energie – energie mentalne. To tu został stworzony umysł. I to on właśnie przyczynił się do tworzenia cierpienia. To umysł określił dobro i zło, na tej podstawie zaczął tworzyć warunkowe szczęście i cierpienie. Problem ten pojawia się tylko wtedy, kiedy świadomość (dusza) zamyka się na poziomie umysłu i traktuje wszelkie jego wymysły jako ostateczną rzeczywistość. Kiedy cała świadomość zamknie się w formach umysłu, cały świat przyjmuje określoną barwę. Wszystko staje się do bólu realne i prawdziwe. Rzeczywistość określona przez umysł staje się prawdą, z której nie ma ucieczki. W tym punkcie przychodzi najczęściej cierpienie. Po prostu dusza zapomniała, że cała rzeczywistość jest tylko iluzją, a postrzegany świat nie jest ostateczny.

Umysł może określać ten świat na różne sposoby. Dla jednych może być piękny, dla innych koszmarny. Wszystko zależy od umysłu. Jeśli dusza zamknie się w tych określeniach i nie będzie widziała nic poza tym, Jednak obraz świata wykreowany przez umysł nie jest ostateczną rzeczywistością, nie jest prawdą prawdziwą. Ponad umysłem jest „rzeczywistość duszy”. Kiedy świadomość wyjdzie ponad umysł, zacznie spoglądać na materię i wszelkie doświadczenia z poziomu duszy. To z tego punktu zaczyna postrzegać wszystko jako doskonałe doświadczenie, jako cudowny taniec stworzenia. Każde doświadczenie jest wtedy pięknem samym w sobie. Każda wibracja energii jest wibracją nieskończonej radości. Można istnieć – nie ma nic piękniejszego.

Wychodząc ponad umysł, świadomość robi kolejny krok w ewolucji, powraca do swego pierwotnego stanu – swojego planu energetycznego. Zaczyna być świadoma nie tylko własnych wysokich energii, ale i wszelkich aspektów istnienia, począwszy od materii, poprzez uczucia, aż po myśli. Tym samym powraca w pełni świadoma, bogata w doświadczenia i zdolna przejawiać się świadomie na niższych planach stworzenia.

Wyjście świadomością ponad umysł jest właśnie krokiem do przebudzenia. Świadomość zaczyna dostrzegać, że dualny świat dobra i zła jest w rzeczywistości iluzją – wymysłem. Człowiek zaczyna dostrzegać, że każde doświadczenie jest energią miłości (nawet te, które umysł określił jako złe). To po prostu różne aspekty tego samego istnienia. Zaczyna w końcu dostrzegać, że wszystko jest jednością. Choć nie jest takie same, to jest częścią tego samego.

Faktem jest, że dusza nie potrzebuje doświadczać. Dusza niczego nie potrzebuje. Określenie braku i potrzeb zostało stworzone przez umysł. Na poziomie duszy nie ma braku i potrzeb. Istnieje całkowita pełnia teraźniejszości. Dusza nie potrzebuje doświadczać, jednak chce doświadczać. Jest to pierwotna wola istnienia. Można powiedzieć – My chcemy doświadczać. Wszechświat przejawia się przez nasze ciała i poznaje siebie. Kiedy świadomość przestanie zamykać się w określeniach umysłu, zauważa, że jest tu z własnej woli. Każdy człowiek może poczuć tą pierwotną wolę istnienia w ciele. Wielu ludzi przypomina też sobie stan przed narodzinami, kiedy to trwając w „wiecznej świetlistości” wyrazili wolę zejścia w materię – wolę doświadczania. Jest to całkowicie naturalne i zgodne z procesem rozwoju wszechświata.

c.d.n.

Wibracje rzeczywistości

W wielu ezoterycznych czy duchowo inspirujących tekstach można natknąć się na określenie „wibracje”. Niby wszystko jasne, jednak wielu początkujących mgliście pojmuje ten termin. Nawet doświadczeni „duchowi” mają czasem dziwne myśli i wyobrażenia dotyczące wibracji. Kojarzą to z jakimiś ponadnaturalnymi energiami, które gdzieś są, jednak dokładnie nie wiadomo gdzie. Różnice postrzegania mogą wprowadzić błędy w komunikacji, tym samym tekst nie zostanie odebrany właściwie. Tu znów widać, że słowa są niedoskonałe. Słowo „wibracja” może być odebrane przez każdego inaczej, więc każdy może wyciągnąć właściwe sobie wnioski. I wszystko w porządku, gdyby nie to, że wielu ludzi czuje niezrozumienie, tym samym popada w większe zagubienie.

Warto od czasu do czasu normalizować terminologię. To co w gronie duchowych ludzi jest jasne, może stać się czymś zupełnie niezrozumiałym dla osób dopiero wkraczających w ten świat.

Na początku przyjrzyjmy się materii. Świat materialny, jaki jest każdy widzi. Są tu kamienie, trawa, woda, powietrze… w świecie materialnym można zauważyć dużą różnorodność. Dzisiejsza wiedza z zakresu nauki odpowiada na ważne pytanie – z czego się to wszystko składa? Już w szkole podstawowej, każde dziecko wie, że wszelka materia składa się z atomów. Każdy atom jest układem cząstek elementarnych (protonów, neutronów i elektronów), które swoją budową przypominają układ planetarny. Jednak fizyka kwantowa postrzega atom bardziej jako potencjał energetyczny, niż jako ciało stałe. Atom nie stoi w miejscu. Trwa w nieustannym ruchu – drga zgodnie ze swoim potencjałem energetycznym.

Każdą cząsteczkę można opisać jako falę. Wynika z tego, że materia ma naturę falową. Tu można dojść do pojęcia wibracji. Wibracja jest częstotliwością, z jaką drga dane skupisko energii. Takim skupiskiem może być na przykład metal, ciało stałe, które składa się z określonych atomów wibrujących na właściwy dla siebie sposób. Wibracja takiego metalu jest wibracją energii, która go tworzy. Wynika z tego prosty wniosek – cała materia składa się z wibracji, czyli energii wibrujących z określoną częstotliwością. Co więcej, nie tylko materia. Energii we wszechświecie jest całe mnóstwo. Cały wszechświat dysponuje nieskończonym wachlarzem wibracji, które się wzajemnie na siebie nakładają. Jest to jeden wielki ocean energii o różnych częstotliwościach. Energia ta jest czymś pierwotnym i wiecznie trwającym. Ruchy tej energii są przyczyną i podstawą wszelkich działań wszechświata.
Stopnie wibracji

Umysł obserwując różnice pomiędzy energiami stworzył podział, na którym się opiera cały światopogląd. Ten świat, jaki postrzegamy fizycznie, jest stworzony poprzez najwolniejsze wibracje (najniższe). Atomy fizyczne tworzą pierwszy „poziom” wszechświata. Jest on najbardziej gęsty, najbardziej opóźniony i trwały – materia. Świat materialny dzieli się na różne stany skupienia. Tak i mamy najtwardszą materię – ciała stałe. Poczym są ciecze, które są rzadsze i bardziej zmienne. Dalej jest stan gazowy, który charakteryzuje się najwyższymi wibracjami z materii. Jest najbardziej ulotny i zmienny. Dla informacji można dodać, że ciało fizyczne człowieka zawiera w sobie wszystkie stany skupienia.

Jednak same wibracje materii nic by nie zdziałały. Oczywiście mogłyby stworzyć materialny świat, kamienie, wodę i powietrze, jednak nic ponad to. A jednak na planecie ziemia utworzył się fenomen zwany życiem. Jest to zasługa nałożenia się na siebie wibracji materii z wibracjami wyższymi – w tym wypadku są to energie eteryczne. Świat eteryczny jest bardziej ulotny i subtelny niż fizyczny. Można stwierdzić, że ma wyższe wibracje. Energia eteryczna wpływa na atomy fizyczne organizując je w ściśle określony sposób, tym samym powstają pierwsze formy życia – wszelkiego rodzaju komórki i rośliny. Widać to wyraźnie, kiedy patrzy się na np. drzewo, które jest specyficznym i dokładnym ułożeniem atomów fizycznych we właściwą formę.

Kolejnym „światem” wibracji są wibracje astralne. Są to wysoko wibracyjne energie nie dostrzegalne na planie fizycznym i poprzez fizyczne przyrządy (choć są próby uchwycenia przyrządami ciała astralnego, jednak są one nie dokładne i tylko z grubsza przybliżają prawdziwy jego kształt. Wibracje astralne są wyższe od eterycznych. Wszelkie ruchy energii w świecie astralnym wpływają bezpośrednio na ruch energii na planie eterycznym. Dlatego też uczucia i emocje mogą powodować działanie. Świat astralny też jest podzielony na poziomy. Tak niskie wibracje świata astralnego są reprezentowane przez uczucia lęku, odrazy, złości itp. Natomiast wysokie wibracje pola astralnego to wyobrażenia o błogości, spokoju, miłości, harmonii.

Teksty nawiązujące do wibracji uczuć odnoszą się właśnie do tego zestawienia. Wysokowibracyjne uczucia to najczęściej energie, które ludzie nazywają miłością. Niskowibracyjne uczucia są to energie utożsamiane z nienawiścią i lękiem.

Kolejnym, jeszcze wyższym spektrum wibracji jest świat mentalny i przyczynowy. Znajdują się tu wszelkie myśli i analizy umysłowe. Najniższą wibracją w tym świecie są myśli logiczne i rozmyślanie liniowe. Wysokie wibracje są tu reprezentowane przez myślenie abstrakcyjne i przyczynowe. Przykładem myślenia przyczynowego jest myślenie kategoriami wspólnych cech. Przykładowo myśląc o radości dostrzega się nie poszczególne przypadki radości, ale wszystkie jej aspekty połączone w wspólną wizję. Myślenie przyczynowe jest myśleniem całościowym. Jest to ruch bardzo wysokowibracyjnych energii. Jak nie trudno się domyślić, ta wysokowibracyjna energia myśli wpływa i organizuje wszystkie pozostałe energie, znajdujące się „poniżej”.

Warto tu wspomnieć o jeszcze wyższych energiach, takich jak buddyczne czy atmiczne. Na aktualnym poziomie rozwoju istota ludzka nie jest ich świadoma. Mimo, że te energie istnieją we wszechświecie, nie są jeszcze doświadczane przez człowieka, tak jak roślina nie doświadcza uczuć (lub w minimalnym stopniu).
Pola informacyjne

Energie wszechświata łączą się i tworzą różnego rodzaju pola. Można je nazwać polami informacyjnymi. Tak przykładowo kamień stanowi pewien rodzaj pola informacyjnego wibracji materialnych. Jest to pewien zbiór i układ atomów – pole informacyjne. Na wyższych poziomach polem informacyjnym są wszelkie wspomnienia i uczucia człowieka, a także jego myśli i wyobrażenia. Wszystko to ma swoje miejsce w przestrzeni i tworzy pola informacyjne.

Na wyższych poziomach energetycznych pola informacyjne zaczynają wykraczać poza ciała fizyczne i wzajemnie na siebie nachodzić. Co za tym idzie, występuje miedzy nimi interakcja. Przykładowo wibracje mogą ze sobą rezonować lub się tłumić (analogicznie do falowego zjawiska interferencji).

Gdy dwie osoby nie harmonizują ze sobą i nie chcą się zmienić, to wystąpi nieporozumienie. Przykładowo radosna osoba nie zrozumie smutnej. I na poziomie astralnym nie będą harmonizować. Nie czują w ogóle siebie i działają zupełnie inaczej. Na polu mentalnym może być sytuacja, kiedy są inne poglądy i inne myśli. Wtenczas jeśli żadna ze stron nie dostroi się do drugiej, nastąpi niezrozumienie. Osoby nie zrozumieją się i odejdą. Może też być tak, że spotkają się osoby o podobnych polach mentalnych. Wtenczas mają takie same poglądy i harmonizujące myśli. Takie osoby zawsze się dogadają i znajdą wspólne rozwiązanie. Ważna jest właśnie harmonia energii w polach informacyjnych.

Może tu również zachodzić zjawisko wzajemnego dostrajania się. Kiedy jedna osoba jest smutna, w jej polu astralnym dominują wibracje smutku. Inne osoby widząc jej smutek, mogą się do niej dostroić i również czuć smutek. Jeśli z kolej przyjdzie jedna radosna, może od razu rozweselić całe towarzystwo. Wszyscy w około się do niej dostrajają. Pola informacyjne nakładają się na siebie i następuje dostrojenie. Zjawisko wzajemnego dostrajania się może zajść na polu mentalnym, kiedy to osoba naucza innych. Innymi słowy Wskazuje swoje pole mentalne (swój sposób rozumienia), a inne osoby go przyjmują. Dostrajanie takie ma miejsce na przykład w szkole.

Pola informacyjne nakładają się na siebie tworząc całokształt wibracyjny danej rzeczywistości. Każde pole jest na swoim miejscu i tworzy doskonale rzeczywistość. Tak na przykład oświecony człowiek nie ma potrzeby chodzić po zanieczyszczonym mieście. Po prostu oba pola do siebie nie pasują i nie najdą na siebie. Jeśli tak się stanie, to albo oświecony się zanieczyści (;) ) albo miasto się oczyści. Nastąpi dostrojenie pól. Oczywiście jest to tylko obrazowy i teoretyczny przykład. Ktoś, kto ma czyste pole astralne nie znajdzie się w towarzystwie wyzwalającym mocne emocje. A jeśli postanowi tam być, to może zanieczyścić własne ciało astralne i dostroić się do negatywnych emocji. Ktoś, kto ma poczucie bezpieczeństwa nie znajdzie się w miejscach niebezpiecznych. Osoba mająca pełno miłości znajdzie się w miejscach rozwijających miłość. Tu widać wyraźnie pierwotną zasadę przyciągania, działającą we wszechświecie.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na bardziej globalne pola informacyjne. Tak na przykład tworzy się ogólne poczucie dla konkretnych rodzin, miast czy nawet narodów. Takie pola informacyjne tworzą mentalny obraz danej grupy ludzi. Tak jak niektóre rodziny mają własne zwyczaje, a niektóre kraje są bardziej gościnne niż inne. Ogólne pola mentalne nachodzą na wszystkich ludzi i większość właśnie w nich trwa.

Różne pola mogą mieć różny zasięg. Na przykład pole informacyjne dotyczące wyobrażenia Jezusa ma bardzo duży zasięg.
Ocena wibracji

Faktem jest, że wszechświat składa się z wibracji. Niczego nie da się tu oszukać. Jednak umysł zawsze myśli w sposób dualny. Dostrzega dobro i zło, ocenia na podstawie wibracji. Tak powstała ogólna tendencja do określania wysokowibracyjnych energii jako tych dobrych, a niskowibracyjnych jako tych złych. Żadna wibracja czy energia nie jest zła ani dobra. Określenia typu „wyższa i niższa” tyczą się częstotliwości, a nie subiektywnej oceny umysłu. Każda wibracja ma swoje miejsce i jest częścią całości. Wszystko jest na swoim miejscu.

Każdy człowiek jest zbiorem pól informacyjnych. Ma ciało fizyczne, ciało astralne (uczucia i emocje) , ciało mentalne (myśli), jak i energie wyższe. Wszystko stanowi jedną i nierozerwalną całość. Wszystkie te energie wpływają na siebie i kształtują wzajemnie. Człowiek pogodny i szczerze uśmiechnięty otacza wokoło siebie pogodną aurę. Jego ciało astralne wibruje energiami radości. Kiedy natomiast wyraża swoje myśli jasno i czysto, ma wysokie wibracje na planie mentalnym. Wszystkie wibracje mogą być dostrzegalne z poziomu fizycznego jako ogólny wygląd i sposób bycia człowieka. Co więcej, otoczenie i środowisko bycia człowieka również odzwierciedla jego wewnętrzne wibracje. Wszystko, czym się otacza jest związane z całym istnieniem człowieka. Dlatego otoczenie, ubranie, wszystkie kolory, zachowanie, wygląd – wszystko to określa całokształt wibracyjny danej istoty. Są to różne pola informacyjne, które wzajemnie się nakładają i na siebie wpływają.

Ciało fizyczne odzwierciedla bardzo dobrze wibracje uczuć i myśli. Dlatego ze zdjęcia można odczytać ogólne tendencje i właściwości człowieka. Wtenczas następuje dostrojenie się do pola informacyjnego danej osoby i interpretacja wibracji. Najprościej można powiedzieć, na przykład: Jeśli ktoś ma posępną twarz, można od razu określić, jakie ma zamiary i jaki kształt mają aktualne myśli. Za to niektóre twarze budzą sympatię i szczerość. Warto tu również wspomnieć o osobach potrafiących robić „dobrą minę do złej gry”- tworzą one przekłamanie wibracyjne, na które może się nabrać dana osoba, jednak bardziej wyczulone osoby mogą dostrzec, że „coś jest nie tak”. Mistrza duchowego również da się rozpoznać, najczęściej po spojrzeniu. Widać zazwyczaj duży potencjał w sposobie spoglądania jak i ogólnej aparycji. Warto tu wspomnieć, że każdy kształt i kolor również różnią się wibracją, co wpływa na ogólny obraz istoty ludzkiej. Oczywiście jest wiele najróżniejszych interpretacji wyglądu człowieka. Zabawa w taką interpretację może wciągnąć, może nawet pojawić się wyraźne jasnowidzenie na planie astralnym czy mentalnym. Jednak nie jest to potrzebne w ogólnym zrozumieniu pojęcia wibracji. Wystarczy wiedzieć jak energie wpływają na siebie.

Umysł lubi oceniać i stwarzać kolejne kryteria podziału. Im więcej podziałów tym umysł lepiej się czuje. Nie warto się w to zagłębiać bez konkretnego powodu. Gdy pojawi się taka możliwość, umysł lubi oceniać wibracje. Niektóre rzeczy mu się podobają, wtenczas mówi o wysokich wibracjach. Natomiast inne rzeczy budzące niskie uczucia umysł nazywa niskowibracyjnymi rzeczami. Tu warto zauważyć, ze wszystko jest oceniane przez pryzmat umysłu. Nieczyszczona podświadomość może każdy obraz przeinaczyć. Przykładowo wytworzyć w sobie niskowibracyjne uczucie patrząc na przyjazny i radosny obraz. Lub jasne i przejrzyste (wysokowibracyjne mentalnie) nauki mistrza mogą budzić złość i bunt. Wynika to z nieczyszczonej podświadomości, a nie z jakości nauk mistrza. Wszystko zależy od własnego uwarunkowania, dlatego jest subiektywne. Warto o tym pamiętać. Dlatego przykładowo początkującym radiestetom mówi się, aby nie przywiązywali zbytniej wagi do wyników badania, ponieważ są one bardzo subiektywne. Po pewnym czasie praktyki podświadomość zaczyna patrzeć obiektywnie (bez zaangażowania własnych filtrów emocjonalnych), tym samym postrzegać czysto wszelkie formy energii. „Czysto” czyli bez oceniania.

Zamiast zacząć wszystko oceniać pod kątem wibracji, warto najpierw po prostu obserwować. Dostrzegać jak dana forma się przejawia i jak działa. Po pewnym czasie zacznie się zauważać zróżnicowanie świata i zależności wibracyjne. Wtenczas przyjdzie możliwość wyboru, do jakich wibracji się dostrajać. Kiedy człowiek nie jest świadomy jakości poszczególnych zdarzeń i form, może się podświadomie otaczać rzeczami, które tworzą w nim niskie wibracje. Tak na przykład słuchanie wszelkiego rodzaju muzyki pełnej nienawiści i chaosu może niektórym się wydawać korzystne. W tym wypadku nie są świadomi co taka muzyka (szczególnie głośna) robi z ich ciałami astralnymi. Potem tylko jest pełne zdziwienia spoglądanie na swoje pełne pomieszania życie. Dlatego warto być świadomym wibracji, jakimi się człowiek otacza.

Wielu duchowych ludzi intuicyjnie odczuwa jakość wibracji poszczególnych rzeczy. Ludzie rozwijający się świadomie wiedzą do czego dążą, dlatego też wiedzą co jest dla nich korzystne, a co nie. W tym wypadku otaczają się rzeczami, kształtami, formami, które wprawiają w wysokie wibracje. Nawet jeśli robią to intuicyjnie. Przykładowo wolą obrazy o pogodnych kolorach, harmonijną muzykę, która budzi podziw i wewnętrzne piękno. Kontakt z naturą i ciszę, która harmonizuje i uspokaja wszelki chaos energetyczny. Warto być świadomym, jakie wibracje wprowadza się w swoje pole.

Widząc cały wszechświat i wszelkie zdarzenia jako ruch określonych energii, człowiek przechodzi na inny poziom postrzegania. Wtenczas jest w stanie dostrzec we wszystkim przejaw boskości. Zarówno wszelkie „zło” jak i „dobro” jest złożone z tej samej energii, różni się tylko wibracjami. Każda wibracja jest na swoim miejscu.

Wszechświat działa według określonego wzoru – ewolucji świadomości. Doświadcza coraz to wyższych wibracji. Rozwija się podnosząc „jakość” doświadczeń. Wyznacza to pewien kierunek rozwoju. Wiedząc to ludzie duchowi rozwijają się właśnie w tym kierunku. Działania są nakierowane na doświadczanie coraz wyższych wibracji. To jest naturalny proces, w którym wszyscy uczestniczymy.

Uczeń mistrza… bez mistrza.

Na ścieżce rozwoju duchowego od niepamiętnych czasów była znana relacja mistrz-uczeń. Zawsze, kiedy chodziło o jakikolwiek rozwój czy naukę, występował mistrz i jego uczeń. Mistrz miał wiedze i doświadczenie, uczeń miał chęć nauki i ufność. Dzięki takiej relacji uczeń miał niemal zagwarantowany szybki postęp na swojej ścieżce. Był prowadzony wręcz indywidualnie.

Był Jezus i 12 apostołów, Budda i 5000 mnichów, Jogin i grono małych joginków, Krishna i Arjuna, Ali Baba i 40 rozbójników… Batman i Robin. :)

Każdy mistrz miał swojego ucznia. Każdy uczeń miał swojego mistrza. Relacja między mistrzem a uczniem była bardzo osobista. Wręcz intymna. Między nimi było głębokie zrozumienie, była bardzo bliska relacja. Szczególnie się tyczy uczniów oddanych za młodu pod opiekę mistrza. Nauki przekazywane w ten sposób, były pełne i kompletne. Nie było mowy o przypadkowej czy błędnej interpretacji tego czego nauczał mistrz. Nauki te były skierowane konkretnie do ucznia, a ten je doskonale rozumiał.

Mistrz prowadził ucznia, a uczeń miał do mistrza bezgraniczne zaufanie. Był w stanie oddać swojemu guru wszystko. Całe swoje życie, totalnie poświęcał mistrzowi. Było to głębokie zaufanie. Taka relacja była korzystna ze względu przekazania wiedzy i wskazania drogi duchowej. Czasem jednak uczeń zbyt uzależniał się od mistrza, a mistrz od ucznia (szczególnie wtedy, gdy mistrz nie był urzeczywistniony). Co powodowało różne niekorzystne skutki karmiczne. Jednak jeśli chodzi konkretnie o sam system prowadzenia – bliska relacja z mistrzem okazuje się bardzo korzystna.

Na samym początku drogi warto jest zrobić jedną rzecz – warto się pomodlić o znalezienie właściwiej drogi. Jeśli robisz to z ufnością, prędzej czy później trafisz na odpowiednią dla siebie drogę. Nie jest ważne do kogo się modlisz. Nie musisz tego także nazywać modlitwą. Może to być po prostu głośne wyrażenie życzenia i puszczenie go z ufnością w przestrzeń.

Co się dzieje teraz, w Polsce, z ludźmi rozwijającymi się duchowo? Różne rzeczy. Jednak jedna cecha jest wspólna – nikt nie ma jednego mistrza, któremu byłby całkowicie oddany. Nikt nie ma tak bliskiego stosunku z mistrzem, jaki mieli jogini. Dlatego powstają zupełnie nowe problemy. Rozwój duchowy przyjmuje trochę inny wymiar i staje się, chcąc nie chcąc, trudniejszy. Choć daje większe możliwości dla tych, którzy umieją z nich skorzystać.

Po pierwsze nie mając mistrza, człowiek musi wybierać sam. Nikt za rączkę nie prowadzi. Nikt nie mówi zrób to, a potem zrób tamto. Właściwie człowiek rozwijający się duchowo błądzi. Nie dość, że nie wie skąd zacząć, to jeszcze nie wie gdzie dojdzie. Uczeń mistrza też błądzi, ponieważ nie jest urzeczywistniony. Jednak ma tą przewagę, że wie co powinien robić. Człowiek idący całkowicie samotną drogą ma przed sobą całe pole możliwości. Jest zdany tylko na siebie i swoją intuicję.

Właśnie intuicja pełni bardzo ważną rolę w rozwoju duchowym. Kontakt z Bogiem, Wyższym Ja jest bardzo zbliżony do kontaktu z osobistym mistrzem duchowym. Jest to kontakt ze swoim wnętrzem i jest niezastąpiony na drodze rozwoju. Jedyny problem jaki się tu pojawia, to możliwość nieczystego odbioru boskich inspiracji i brak ufności do Boga. Zanim jednak będziesz całkowicie polegał na boskich inspiracjach, możliwe, że czeka Cię droga samotnego rozwoju i wolnego wyboru.

Rozwijając się duchowo człowiek czyta wiele książek, interesuje się tematem, słucha różnych źródeł. Gdzieś coś usłyszał, gdzieś przeczytał, coś zrozumiał, czegoś nie. Droga jest niepewna i często ma mgliste pojęcie o celu. Przecież tak wiele jest religii i każda oferuje co innego. Prawda, religie są do siebie podobne, jednak każda czymś się różni. A jeśli droga się różni, to zgodnie z prawem przyczynowo-skutkowym, prowadzi do innego celu. Na dodatek każdy mówi, że jego droga jest prawdziwsza niż inne.

Powstaje natłok informacji, z którego niewiadomo co wybrać. Najprościej jest żyć tak jak nas wychowano. Żyć w takiej religii, w której są rodzice i w której wyrośliśmy. Iść posłusznie nie zadając niewygodnych pytań. Tak jest najprościej dla obu stron (owieczek i duszpasterzy). Najprościej, ale czy najkorzystniej? W wielu wypadkach pewnie tak, jednak u większości ludzi poszukujących to się nie sprawdza. Ludzie tacy dostrzegają, że coś z tym światem jest nie tak. I właśnie oni najczęściej upatrują przyczyn w duchowości. I mają rację. Chcąc poprawić swój byt, czy znaleźć sens życia – zaczynają szukać. Szukać w innych religiach w innych filozofiach. I natrafiają często na ogromny świat sprzecznych duchowych informacji, w którym trudno się odnaleźć.

Chciałbym tu zauważyć, że wiele z nauk mistrzów jest podobnych. Nauki te są do siebie podobne, tak jakby pochodziły z jednego źródła, tylko inaczej są opowiadane. To jest ważna wskazówka dla poszukiwaczy. Wskazuje ona na jeden cel, o którym mówi większość mistrzów. Tak naprawdę większość mówi o oświeceniu, osiągnięciu nirwany, czy jedności z Bogiem. Cel jest ten sam, tylko inaczej nazwany. Warto sobie to uświadomić.

Właściwie im bardziej urzeczywistniony mistrz, tym bardziej celnie i trafnie potrafi ukazać prawdę. Jego nauki są przejrzyste i bardzo proste. Wręcz dziecinnie proste i piękne. To powinna być kolejna wskazówka. Ponieważ Boskość jest prosta. Nie ma w sobie pomieszania umysłowego i wielkich filozofii, których mało kto rozumie. Boskość to czysta prostota. Tylko umysł ubiera ją w słowa. Z tego powstają różne nauki i interpretacje.

Mając już jakiś zarys nauk o „prawdzie”, uczeń może skonfrontować te nauki z własnym doświadczeniem. To ostateczny i konieczny sprawdzian wyboru drogi. Jeśli jakaś nauka nie pokrywa się z Twym doświadczeniem, nie ufaj jej. Nie ufaj do czasu aż sam nie doświadczysz. Możesz wierzyć w prawdziwość słów jakiegoś mistrza, jednak powinieneś zostawić sobie pewien margines, pewien dystans, póki sam nie doświadczysz. Jeśli ktoś mówi, że cierpienie przynosi radość, a z własnego doświadczenia wiesz, że tak nie jest, to odstaw tą naukę. Jeśli jakiś mistrz mówi, że seks jest przyjemny i może wyzwalać człowieka, a z doświadczenia wiesz, że to prawda – warto posłuchać dalej, co ten mistrz ma do powiedzenia.

Tak naprawdę warto słuchać wielu mistrzów i wielu religii. Słuchać w sensie zapoznać się z nimi, a nie oddać się im. Warto wiedzieć jak inni ludzie postrzegają sprawy duchowe, wtedy można mieć jakieś odniesienie. Wtedy można wybrać właściwie. Patrząc z innego punktu widzenia, człowiek wyłamuje się ze sztywnych ram umysłu. Staje się elastyczny i otwarty. Jest to korzystna postawa.

Drugą sprawą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, jest jakość przekazu nauk. Jeśli wspomniani na początku jogini mieli ścisły kontakt z mistrzem, to i przekaz nauk był bardzo czysty i pełny. Uczeń doskonale rozumiał, co mistrz miał na myśli przekazując nauki. Nawet słowa między nimi nie stanowiły ograniczenia dla przekazu. Kiedy mały joginek przychodził na naukę w wieku 7 lat, to właściwie wszystkie pojęcia dotyczące duchowości przejął od mistrza. Doskonale rozumiał, co mistrz ma na myśli mówiąc „ego”, „maya”, czy „miłość”. Te słowa wywołują u ucznia odpowiednie wibracje i skojarzenia, takie same jak ma mistrz. Dlatego rozumieją się doskonale. Nie było możliwości złej interpretacji słów. Doświadczenia ich się pokrywały.

Problem powstaje, kiedy brak jest osobistego kontaktu ucznia z mistrzem. Tak się niestety dzieje w krajach ucywilizowanych. Wtedy pierwszy lepszy człowiek łapie książkę z naukami buddyjskimi i czyta: „Ego to tylko iluzja, trzeba wyjść ponad ego, żeby doświadczyć rzeczywistości…”. Pierwsze skojarzenie do słowa ego, to egoizm. Coś tam kiedyś ktoś mówił, gdzieś się słyszało, trochę psychologii, trochę telewizji – no mniej więcej wiem, co to znaczy. Ważne by się pozbyć ego. Czytam dalej… Poczym łapię książkę teozoficzną i czytam, że Ego to Wyższa Trójca – Wyższe Ja. Mam się pozbyć Wyższego Ja? … I tak czasem wygląda zrozumienie nauk dzisiejszych poszukiwaczy prawdy.

Słowa są na tyle ograniczające i wieloznaczne, że przekaz jest faktycznie zafałszowany. Same słowa mogą wprowadzać w błąd, szczególnie jeśli mistrz używa ich w jednym znaczeniu, a uczeń w innym. Po prostu mistrz myśli innymi kategoriami niż uczeń. Uczeń został wychowany kategoriami odpowiednimi dla swego społeczeństwa. Różnica między nimi jest różnicą rozumienia pojęć.

Mówiąc miłość, mistrz myśli o miłości bezinteresownej, nieuwarunkowanej przez myśli, przyzwyczajenia i uprzedzenia. A odbiorca słysząc słowo „miłość” może pomyśleć o całej gamie odczuć. „Ah miłość!” – od zachwytu, „Oh… miłość” – poprzez westchnienie, „hm… miłość” i zadumę, „ech… miłość” – do zawodu i cierpienia. Warto wiedzieć, jakie odczucia wzbudza dane słowo i czy na pewno o to chodzi. Często nauki mistrza niekoniecznie trafiają do ucznia tak, jakby sobie tego życzył. Warto mieć na uwadze subiektywność postrzegania.

Korzystnie jest przeanalizować, co dokładnie rozumiemy pod pojęciami mniej zrozumiałymi. Chociażby można poczytać w słowniku wyrazów obcych znaczenia niektórych słów. Tak, aby przynajmniej rozumieć pojęcia – tak ogólnie. Wtedy mamy większe szanse na czysty odbiór przekazu. Nie tyczy się to tylko nauk pisanych w książkach. Również wykłady mistrzów mogą nieść ze sobą niezrozumienie, jeśli mistrz i uczeń nie nadają na tych samych falach. Jeśli rozumieją inaczej kluczowe pojęcia, z nauk może wyjść jeszcze większe pomieszanie.

Każdy słyszy to, na co jest otwarty. Dlatego często zdarza się tak, że po przeczytanej książce każdy wie co innego. Każdy zwraca, na co innego uwagę. Jest to właściwie korzystne, ponieważ umysł pracuje nad rozwiązaniem aktualnego problemu i szuka do niego inspiracji. Dlatego czasem warto powrócić do wcześniej czytanych inspiracji, szczególnie jeśli się czuje, że są one bardzo wartościowe. Przy ponownym zapoznaniu się z naukami, mogą dotrzeć do świadomości zupełnie inne rzeczy. Tym samym przekaz mistrza staje się pełniejszy.

Całe zagubienie i błądzenie zaczyna się kończyć, wraz z otwarciem na boskie inspiracje Wyższego Ja. Podczas modlitwy czy medytacji mogą się pojawić czyste inspiracje z poziomu wysokich wibracji. Wtedy niosą one pewność, radość, czystość i światło. Takim inspiracjom warto zaufać. Takie inspiracje są ponad słowa, dlatego nie pojawia się błąd interpretacji słów.

Każdy sam jest dla siebie mistrzem. Każdy z nas ma boskie światło w sobie. Każdy człowiek idzie własną drogą, którą odkrywa poprzez kontakt z Wyższym Ja. Dlatego tak ważna jest modlitwa o wskazanie najodpowiedniejszej drogi, czy o wskazanie najlepszego rozwiązania. Po takiej szczerej modlitwie wszystko przychodzi do nas samo. Najodpowiedniejsza droga pojawia się nieoczekiwanie – dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebna. Warto zaufać czystej rzeczywistości i iść za głosem intuicji.

Zamiast szukać materialnych mistrzów i nauk, dobrze jest wejść w kontakt ze swoim Boskim, Wyższym Ja.

Podsumowując :

– Prawdą jest to, co sam doświadczysz. Nauki mistrzów mają jedno źródło. Każda nauka jest tylko wskazaniem tego źródła.

– Można się zastanowić, czy rozumie się kluczowe pojęcia i przesłanie mistrza. Czym dla mnie jest słowo „ego”? Czy rozumiem przez to słowo to samo, co rozumie mistrz?

Wbrew pozorom takie ujednolicenie (normalizacja) pojęć jest bardzo ważna.

– Mistrzem jesteś sam dla siebie. Twoja wewnętrzna boska istota jest największym mistrzem.

Afirmacje cz.3 – Praca z afirmacjami

Przede wszystkim warto odkryć w sobie negatywny problem i go nazwać. Sklasyfikować, dostrzec ten problem, uświadomić sobie go. To jest chyba najtrudniejsze zadanie. Jeśli dobrze sklasyfikujesz negatywny program, wtedy łatwo będzie ułożyć skuteczne afirmacje – czyli zdania pozytywne.

Nawet samo uświadomienie problemu może być połową sukcesu. Dlatego tak ważna jest świadoma obserwacja siebie – swoich myśli i uczuć. Afirmacje najczęściej służą właśnie utrwaleniu pozytywnych zmian. Większa część pracy nad rozwiązaniem problemu odbywa się za pomocą świadomości. To ona jest istotą rozwiązywania wszelkich problemów. Bez świadomości i samoobserwacji afirmacje staną się autohipnozą, czyli niekorzystnym i ograniczającym działaniem.

Jeśli znasz już jaki negatywny program przeszkadza Ci w życiu, można ułożyć afirmacje. Przykładowo:

– Określenie problemu:

„Moim problemem jest lęk przed dziewczynami. Czuję się spięty i zagrożony wśród pięknych dziewczyn. Czuję się nieswojo.” – Tak określony problem daje szczegółowe rozeznanie w przekonaniach podświadomości, dlatego można ułożyć skuteczne afirmacje.

– Nowy pozytywny program (afirmacje):

„Ja, Pawełek, czuję się bezpiecznie i swobodnie wśród dziewczyn. Jestem swobodny i naturalny w towarzystwie pięknych dziewczyn. To dla mnie bezpieczne i swobodne, kiedy rozmawiam z dziewczynami. Ja, Pawełek, jestem spokojny i rozluźniony przy dziewczynach.”

Tak ułożone afirmacje można powtarzać lub pisać. Najlepiej powtarzać po parenaście razy, rano, po południu i przed snem. Przez 3 tygodnie. Oczywiście można dłużej, lub ewentualnie krócej. Afirmacje powtarza się do skutku. Tak, aż podświadomość poczuje, że nowe przekonania są pewne i trwałe.

Na początku może pojawić się pewna euforia, i radość z afirmowania. To bardzo pozytywne, jednak nie oznacza koniecznie, że nowy program jest już przyjęty przez podświadomość. Całkowite ugruntowanie nowego programu pojawia się wtedy, kiedy nie ma już na afirmacje żadnych reakcji. Ani pozytywnych, ani negatywnych. Jest całkowita akceptacja i pewność.

Podczas afirmowania zwracaj uwagę na swoje uczucia. To poprzez nie jest ustanowiony kontakt z podświadomością. Jeśli podczas pisania lub mówienia afirmacji pojawią się jakieś nowe lęki, czy negatywne odczucia, warto je zapisać i ułożyć do nich nowe pozytywne afirmacje. Taka praca jest bardzo efektywna i daje bardzo dobre rezultaty całościowego oczyszczenia problemu. Dlatego słuchanie podświadomości jest nie mniej ważne jak koncentrowanie się na pozytywnych odczuciach.

Często pojawia się bunt podświadomości przed wprowadzaniem nowego programu. Wtedy powstaje się opór, niewiara, niechęć, czasem złość, zirytowanie, a nawet nuda i senność. Jeśli jesteś w stanie odkryć źródła tych oporów, to zapisz je na kartce i stwórz następne afirmacje. To taka rozmowa ze swoją podświadomością i obserwacja wszystkiego, co się pojawi. Warto zwracać uwagę nawet na najmniejsze odczucia oporu i zapisywać je. To da nowy materiał do pracy i poznania siebie. Dzięki temu uporządkujesz wiele rzeczy w swojej podświadomości.

Nie zrażaj się oporami, tylko afirmuj do skutku i całkowitego zaakceptowania nowego programu.

Afirmacje mają na celu wzbudzenie nowych i pozytywnych wzorców zachowań, uczuć i wyobrażeń. Jeśli podczas afirmowania nie czujesz nic, podświadomość nie słucha. Warto wtedy wziąć parę głębokich oddechów i skupić się na treści afirmacji. Korzystnie jest stworzyć sobie wyobrażenia zgodne z treścią afirmacji. Dla podświadomości największą wartość mają uczucia i wyobrażenia, nie suche słowa.

Afirmacje można pisać, mówić do swojego odbicia w lustrze, śpiewać, tańczyć afirmując, mówić je w stanie relaksu, na przykład przed snem. Bardzo dobre efekty daje również nagranie własnego głosu i słuchanie sobie przed snem, lub gdziekolwiek indziej. Wybierz taką metodę, jaką czujesz. Możesz nawet wymyślać własne metody.

Jest możliwość, że afirmacje nie przyniosą oczekiwanych zmian. Mogą być różne przyczyny.

1.Wtedy możliwe, że za krótko afirmowaliśmy. Jeszcze PŚ nie została przekonana. Warto próbować jeszcze dłużej.

2. Afirmacje nie trafiały w konkretny problem. Dlatego właśnie warto zapisywać sobie na kartce skojarzenia. One potrafią doprowadzić do źródłowej przyczyny negatywnych problemów. Wtedy ułożyć odpowiednie afirmacje trafiające w sedno.

3. Może myślimy, że afirmacje tak naprawdę nie działają. Wtedy można zacząć od „Moje afirmacje, są zawsze bardzo skuteczne. Mogę łatwo i skutecznie zmieniać swoje przyzwyczajenia na pozytywne. Ja, Pawełek, z łatwością zastępuję negatywne programy, myślami bezpieczeństwa, radości i swobody.”

Właściwie nie ma możliwości, by afirmacje nie zadziałały. Jeśli udało nam się wprowadzić negatywny program, to można też wprowadzić pozytywny. Człowiek jest z natury istotą Boską, dlatego zmiana na pozytywne programy, nastąpi o wiele szybciej, niż wprowadzanie negatywów. Jednak zważywszy na to, że całe życie wpajano nam niekorzystne rzeczy, trochę energii trzeba włożyć, by zastąpić je świadomie programami pozytywnymi. Więc nie zrażaj się, jeśli efektów nie widać od razu.

Afirmowanie może stać się doskonałą zabawą. Naprawdę, dzięki afirmacjom, można zmienić swoje poglądy i wyobrażenia, a w rezultacie swoje całe życie. Teraz całkiem świadomie i przytomnie. Ty wybierasz jak chcesz żyć. Afirmacje stanowią doskonałe narzędzie zmiany całego Twego istnienia. Dlatego są podstawą pracy z umysłem. Na drodze duchowej są niezastąpione.

Jesteś boską istotą, stworzoną do szczęścia, miłości i spełnienia. Możesz to wykorzystać. :)

Przykłady afirmacji, które warto przerobić na początek:

-Ja, …. , jestem bezpieczny i swobodny, zawsze i wszędzie.

– Bezpiecznie jest czuć swój lęk.

– Ja, … , akceptuję siebie i kocham siebie tu i teraz.

– Świat jest dla mnie miłym i przyjaznym miejscem.

– Ja, … , jestem wartościowy i cenny.

– Ja, … , zasługuję na miłość i szacunek. Szanuję i kocham siebie.

– Oddycham radością życia.

– Ja, … , zasługuję na zdrowie. Cudownie zdrowe ciało jest dla mnie naturalne.

– Bóg wspiera mnie we wszystkim co robię.

– Ja, … , Robię tylko to, co dobre i pożyteczne.

– Ja, … , Zasługuję na to, by być szczęśliwym. Mogę być szczęśliwy i zadowolony z siebie.