Archiwa tagu: książki

4.2 Samo ego

„Zjawisko ego, ja, nie jest rzeczą, jest to proces. Nie jest to substancja, która siedzi tam w tobie, musisz to tworzyć w każdym momencie. To jest jak pedałowanie rowerem. Jeśli pedałujesz, to trwa i trwa, jeśli nie pedałujesz to zatrzymuje się. Może to jeszcze trochę potrwać, z powodu przeszłych momentów, ale w chwili, kiedy przestałeś pedałować, faktem jest, że rower zaczyna się zatrzymywać. To nie ma więcej energii, nie ma więcej mocy, aby udać się gdziekolwiek. To zaczyna upadać i zapadać się”.

Osho

„Ego” jako termin zostało wprowadzone do zachodniej kultury przez twórcę psychoanalizy – Zygmunta Freuda. Kultury wschodnie posługiwały się tym pojęciem dużo wcześniej. Przykładowo w buddyzmie za ego uchodzi świadomość siebie jako oddzielnego bytu. To oddzielenie jest jedną z przyczyn cierpienia.

Ego jest systemem wyobrażeń, przyzwyczajeń, myśli o sobie i o świecie. Jest sztucznym tworem, który nakłada się na rzeczywistość. Ego jest po prostu sztucznie stworzoną osobowością, która ogranicza przejawianie się istoty ludzkiej. Jest to spójny konstrukt myślowy, obejmujący osobistą przestrzeń, przeszłość i przyszłość. Wszechświat nikomu nie określa osobowości i ograniczeń. Nie stawia granic. Robimy to tylko My sami. Wszelkie iluzje i systemy zachowań zostają wyuczone i wpojone w podświadomość.

Występuje tu pojęcie „moje” i „ja”. Te dwie rzeczy stają się najważniejsze i to właśnie je ego próbuje wzmacniać. Nie było by w tym nic niekorzystnego, gdyby nie fakt, że świadomość ogranicza się i utożsamia ze swoimi wyobrażeniami. Rośnie w siłę pojęcie „Ja” i utożsamianie się z tym, co moje. Z czasem wydaje się, że „moje” jest częścią człowieka. Wszelkie rzeczy wydają się przedłużeniem ego. Mój samochód świadczy o Mnie. Mój dom świadczy o Mnie. Ego utożsamia się z rzeczami, którymi się otacza. Z reguły działa destruktywnie na siebie i otoczenie. Głębokie i zaborcze utożsamiania się prowadzi najczęściej do sporów, kłótni i wojen. Kiedy świadomość zamknięta jest w okowach ego i dzieje się to na masową skalę, nieunikniona jest również destrukcja na masową skalę. Warto wspomnieć, że kreatywność nie ma nic wspólnego z ego. Czysta kreatywność pojawia się poza myślami o „ja” i wywodzi się z czystej chęci doświadczania. Dopiero później nakłada się na to pojęcie „moje” i wszystkie konsekwencje z tego wynikające.

Ego to wytwór umysłu. Istnieje na planie mentalnym jako kompleksowy system myśli i wyobrażeń. Jest to iluzja, nie istnieje naprawdę, jednak człowiek cały czas ją utrzymuje. Ego istnieje tylko w odniesieniu do wyobrażeń. Jego fundamenty są zbudowane na wyobrażeniach o przeszłości, całej historii życia, na wyobrażeniach dotyczących świata. Rozwija się dzięki myślom o przyszłości, a trwa dzięki teraźniejszym iluzjom o świecie. Konstrukt ten nie pozwala się unicestwić. Nie chce zginąć. Dlatego ciągle tworzy problemy i ciągle próbuje je rozwiązać. Jest to przyzwyczajenie wywodzące się z dzieciństwa. Dorośli mieli wiele problemów i ciągle próbowali je rozwiązać. Tak nauczony umysł we wszystkim widzi problem. Ocenia i tworzy sobie zadania, problemy do rozwiązania. Dzięki temu funkcjonuje w świecie. Całe życie staje się zbiorem problemów przeszkód, z którymi trzeba sobie radzić. Panuje przecież powszechna opinia, że życie jest ciężkie. Tworzenie myśli i problemów daje pewną gwarancję nieprzerywalności ciągu myśli, tym samym utrzymania życia ego.

4.1 Narodziny ego

Dziecko przychodzi na świat z czystym umysłem. Nie ma w nim nic, co mogłoby zaszkodzić komukolwiek. Jego ciało i umysł jest jak delikatna błona światłoczułej kliszy, na której wszystko się odbija. Z chwilą poczęcia ta błona jest czysta. Choć można powiedzieć, że jej kształt jest zdeterminowany genetycznie i zależny od czasu i miejsca urodzenia. Umysł i ciało reagują na bodźce rzeczywistości jako jedna całość. Jest to totalne zatopienie i otwarcie na rzeczywistość. Nie ma oporów i blokad, wszystko jest przyjmowane bez pytania. Istota ludzka zmienia się i dopasowuje całkowicie do otoczenia. Po narodzeniu dziecko jest całkowicie niewinne i niegroźne. Jest otwarte na wszystko i przyjmuje każde zdarzenie w całości. Swoim ciałem i umysłem dostraja się do wszystkiego, co postrzega. Tak kształtuje się cała istota ludzka.

Na początku dziecko ma nikłe wiadomości o tym świecie. Z chwilą, kiedy przychodzi na świat, zaczyna zbierać o nim informacje. Nasłuchuje, obserwuje, stara się odebrać jak najwięcej wiadomości. Zaczyna się uczyć. W umyśle powstają odpowiednie sploty wibracji – pamięć. Ciało zaczyna gromadzić w sobie odpowiednie energie dostrajając się do otoczenia. Każde zdarzenie, wszelki ruch w przestrzeni wpływa na pole tej malutkiej istoty. Nie jest tajemnicą, że dziecko uczy się najwięcej od tych, którzy są najbliżej niego. Największymi nauczycielami są w takim wypadku rodzice. Od nich dziecko przyjmuje większość informacji o istnieniu. Dostraja się do swoich rodziców, uczy się ich reakcji i energetycznych zachowań. Nawet najdrobniejsze szczegóły są zapamiętywane i wpływają na dalszy proces rozwoju. Każde zachowanie rodzica, napięcie, wybuchy złości czy przejawy miłości oddziałują na ciało dziecka. Wszystko jest zapamiętywane. Całe pole dziecka zmienia się odpowiednio do otoczenia.

Po pewnym okresie, mniej lub bardziej świadomej obserwacji, powstają wyobrażenia. dziecko powoli określa swój stosunek do świata. Zapamiętane rzeczy tworzą wyobrażenia. Dziecko ma dostęp do tych form energetycznych zapamiętanych przez ciało. Może je odtwarzać. Może przypominać sobie uczucia i obrazy. Robi to coraz częściej. Od tej pory maluszek zaczyna żyć w pewnym świecie iluzji. Wszystko, co widzi, zaczyna odnosić do tego, co już zobaczył. Pamięć zaczyna wpływać na to, co postrzega w teraźniejszości. Chwila Tu i Teraz nie jest już tak czysta.

W dalszej kolejności pojawia się mgliste wyobrażenie swego ciała. Dziecko dostrzega pewne obiekty jako coś stałego. Zaczyna zauważać swoje ciało. Jest to element, który powtarza się za każdym razem w tej rzeczywistości. Swoje rączki, nóżki „te rzeczy dziwnym trafem ciągle pojawiają się jak otwieram oczy. Coś w tym musi być. To chyba jest coś stałego w tym ciekawym świecie To jest chyba moje.” Są to zalążki powstawania pojęcia „Ja”. Wraz z utworzeniem pojęcia „moje” (jako rzecz względnie stała i ciągle pojawiająca się w rzeczywistości), przychodzi pojęcie „Ja”. Właściciel tego, co moje. Umysł przywiązuje się do tego, co „moje”, tu zaczyna się ego i jego działanie.

W dalszym etapie dziecko zaczyna porównywać różne rzeczy. Po pewnym czasie zaczyna identyfikować mamę, tatę, babę (babcię). Dalej przychodzi dziwne odkrycie, zaczyna identyfikować siebie. Krystalizuje się wyobrażenie siebie jako odrębnego bytu. Powstaje wyobrażenie własnego „Ja” – powstaje ego. Maluszek zaczyna reagować na swoje imię. Wie, że mama mówi do niego, a nie do pluszowego misia. W miarę zdobywania informacji, obraz świata przybiera coraz bardziej rozbudowaną formę wyobrażeń. Dziecko pamięta coraz więcej. Pole doświadczeń zwiększa się. Wyobrażeń o sobie przybywa. Coraz więcej rzeczy jest „moich”. Dziecko widzi masę rzeczy, które morze przejąć, wziąć i zbadać. Ego staje się coraz większe.

W dalszych etapach proces tworzenia ego odbywa się lawinowo. Już ma swoją bazę w postaci „moje” i „ja”. Wszystko, co dzieje się w tej rzeczywistości ustosunkowuje do tych pojęć. Ego staje się podstawą życia. Coraz bardziej pochłania małego człowieka, który uczy się żyć za jego pomocą. Uczy się od rodziców jak działać w tym świecie, jak świadomie wybierać. Jak posługiwać się umysłem i wyobrażeniami. Te wzorce analiz, wyborów, przyzwyczajeń i reakcji wchodzą głęboko w pamięć i stają się składową częścią ego. Wszystkie te wzorce i wyobrażenia razem dają sztuczny twór, który warunkuje całe przyszłe życie. Dziecko uczy się przetrwania w świecie, właśnie za pomocą swoich wyobrażeń, swojego ego. Kiedy spotyka inne dzieci, zauważa, że nie chcą one spełniać jego zachcianek tak jak rodzice. Coś jest nie tak, próbuje im narzucić swoją wolę. Jednak to mało skutkuje, bo inne dziecko robi dokładnie to samo. Powstaje wiele ciekawych procesów i wyborów, które dziecko musi przebyć. Wszystko to składa się na coraz większe doświadczenie w świecie. Tym samym więcej wyobrażeń, więcej zapamiętanych wzorców działania. To również warunkuje przyszłość.

Na tym etapie dziecko pogłębia poczucie oddzielenia. Widzi dokładną różnicę między sobą, a innymi dziećmi. Ja to nie On. Tu dzieci uczą się współpracy i walki ze sobą. Wszelkie doświadczenia wpływają na kształt istoty ludzkiej.

Już w przedszkolach zaczynają wyłaniać się funkcje społeczne, czyli kolejne programy. Jedne dziecko staje się przywódcą, bo spotkało wokoło same dzieci o słabszej woli. To zdarzenie daje projekcję na przyszłe życie. Jeśli nic nie stłumi cech przywódczych, kreuje się doskonały materiał na polityka czy dyktatora. Z kolei dziecko, które spotka silniejszych od siebie, mądrzejszych, buduje sobie niską samoocenę, jakoby ono było gorsze. To również rzutuje na przyszłość. Jeśli na dodatek usłyszy od kogoś słowa: ”Jesteś do niczego, nie uda ci się…” i uwierzy w nie, to niepowodzenia w życiu gwarantowane. Zupełnie niepotrzebnie.

Najciekawsze jest to, że dziecko zaczyna analizować i myśleć. Myśli o różnych rzeczach, coraz bardziej i częściej. W jego głowie odgrywają się myśli mamy, taty i innych ludzi. Jest to wewnętrzny dialog, który staje się przyzwyczajeniem. Wszystkie wyuczone wzorce i reakcje postrzegania świata dają teraz popisy w postaci myśli. Jego ciało mentalne (intelekt) rozwija się dość szybko i jest zapychane wzorcami zachowań. W większości nie swoich zachowań. Dziecko uczy się żyć za pomocą myślenia. Wiele razy ufało mamie, która mówiła, co jest najlepsze. Dlatego też głos mamy w głowie stara się zrobić to samo – doradzić najlepsze rzeczy. Tak powstaje analiza i myśl. Na tym etapie myśli nie przytłumiają jeszcze głównego procesu życia, jednak stają się coraz częstsze.

Gdy pewnego dnia, dziecko zostanie samo, a w okolicy nie będzie rodziców, zaczną się dziać istotne procesy. Maluszek może zacząć myśleć, że napotkał pewne problemy, które musi sam rozwiązać. Wtedy będzie próbować sobie poradzić za pomocą umysłu. Przypomni sobie co robiła mama, co mówił tata. -> „Żeby włożyć kwadratowy klocek do środka… hm, w kółko nie pasuje… mama to jakoś wkładała. Pomyślmy… o tu jest coś podobnego. O! Pasuje! Kwadratowy klocek pasuje w kwadratową dziurę! Ale wymyśliłem!” Ta decyzja okazuje się trafna. Podążanie według zachowania mamy, czy taty okazuje się skuteczne. Dziecko udaje mamę i tatę, jest to jedyna możliwość działania. Umysł nauczył się jak działać w tej rzeczywistości na podstawie pamięci zachowań rodziców (czy innych ważnych osób).

Maluszek nauczył się posługiwać umysłem jako narzędziem. To jest w porządku. Kiedy nie trzeba myśleć, na przykład przy skakaniu i krzyczeniu, umysł jest wyłączony. Wtedy jest sama boska spontaniczność. Mały człowiek jest w całkowicie obecny w teraźniejszości. Kiedy jednak pojawia się problem (umysł go stwarza), dziecko zaczyna używać umysłu. Cały szkopuł tkwi w tym, że w miarę rozwoju umysłu, problemów jakby więcej. Dziecko odnosi wrażenie, im jest starsze tym trudniej jest żyć. Przecież dorośli mają pełno problemów. Dorosłe życie jest takie „poważne”. Takie odpowiedzialne i sztywne. Im więcej problemów (przedszkole, szkoła), tym więcej myśli. Coraz częściej pojawia się wewnętrzny dialog. Potok myśli przybiera na mocy. Z czasem staje się on nawykiem.

Tak więc jestem „ja”, jest świat i moja wiedza o świecie. Tu już jest uczucie oddzielenia, poczucie własnego uwarunkowanego „ja”. Ja mogę to, nie mogę tamtego. Ja jestem taki, a nie inny. To wszystko wyobrażenia o sobie, o swoim miejscu w świecie. One to warunkują, ograniczają, utrzymuję w jednym punkcie postrzegania. Wyraźnie widać kształtujący się światopogląd, który zostaje względnie stały na całe życie. Można go oczywiście zmienić wchodząc w pole świadomego życia i rozwoju.

W umyśle pełno jest wyobrażeń o samym świecie. -To jest dobre, to jest złe. To jest przydatne, to niepotrzebne. Powstaje pewien schemat działania umysłu, który ocenia wszystko i wszędzie. Najczęściej ocena dotyczy zagrożenia i przydatność danej rzeczy. Powstaje w ten sposób zbiór schematów działania na różne okazje. Dziecko uczy się kontrolować i podporządkowywać sobie świat według ściśle określonych zachowań. Robi to za pomocą umysłu. Zupełnie jak dorośli.

I tak oto, młody człowiek posiada masę wyobrażeń o sobie, o świecie. Myślenie staje się podstawowym warunkiem przetrwania w tej rzeczywistości. Pewnego dnia wewnętrzny dialog wypełnia cały umysł. Ego przejmuje kontrolę. Zamiast narzędzia umysł staje się więzieniem, a zarazem dyktatorem. Nie można go już odłożyć na bok i oddać się spontaniczności. Tak dorośli przecież nie robią. Dorośli zawsze myślą… są tacy inteligentni. Myślą tak wiele, że całkowicie tracą świadomość swoich myśli. Po prostu taki schemat działania, taki punkt widzenia rzeczywistości stał się naturalnym i jedynym możliwym. Dlatego tak trudno jest z tego wyjść. Młody człowiek nie jest już świadomy swoich myśli. Po prostu myśli. Robi to automatycznie. Jest całkowicie pochłonięty przez ten proces.

Jak głęboka nastąpiła przemiana. Z piękna i spontaniczności dziecka powstała uwarunkowana i zamknięta w wyobrażeniach istota. Boskie stworzenie wmówiło sobie, że boskie nie jest. Na tej podstawie zaczęło blokować przepływy energii w ciele. Powstało oddzielenie, odejście od naturalności. Powstał stan „nie oświecenia”.

Dorosły tak wyspecjalizował się w myśleniu i analizach, że nawet nie potrafi przestać myśleć. Ciągle jest ruch w polu mentalnym. Umysł ciągle pracuje w stanie beta (stan aktywności). W życiu społecznym od myślenia nie ma odpoczynku. Ego przejęło nad całym ciałem kontrolę. Nieustannie prowadzi wewnętrzny dialog, analizuje, przelicza, przygotowuje, przewiduje. Człowiek nie jest świadomy tego procesu, dlatego nad nim nie panuje. Wchodzi to w funkcję podświadomości. Przyzwyczajenie do ciągłego myślenia jest pewnego rodzaju nałogiem. I jak każdy nałóg nie jest korzystny, prowadzi do nadużycia i zachwiania równowagi.

W swoim życiu człowiek jest pochłonięty przez myślenie. Jest pochłonięty przez swoje wyobrażenia, przyzwyczajenia i urojenia. Nigdy nie żyje „Tu i teraz”. Cały czas kieruje uwagę do przyszłości, przeszłości i wszystkich wyobrażeń o świecie. Obraca się świadomością w formach mentalnych, wyobrażeniach, analizach. Wszystko dzieje się wręcz automatycznie.

Ego wie jak działać w świecie, przecież się nauczyło. Tylko czy jest to działanie optymalne? W większości nie. Jest to tylko działanie wyuczone, które wydaje się być najlepsze, jednak najczęściej takie nie jest. Umysł nigdy nie jest świeży i czysty, za każdym razem naśladuje zachowania innych bazując na pamięci.

3.12 Odkryj swą jaźń – medytacja

Oddech jest esencją życia. Stanowi swego rodzaju pomost między ciałem fizycznym, a ciałami duchowymi. Dzięki niemu człowiek jest cały czas w kontakcie z całym światem. Umysł ma kontakt z ciałem. Przy wdechu ciało wypełnia się świeżą energią, przy wydechu ciało opuszcza przemieniona forma tej energii. Dzięki oddechom człowiek cały czas uczestniczy w wymianie energii życiowej. Dlatego skupianie się na oddechu tworzy potężną technikę medytacyjną, która była znana od zamierzchłych czasów.

Celem tej medytacji jest doświadczenie swojej wewnętrznej jaźni. Doświadczenie swego istnienia. Niby nic wielkiego, każdy z nas przecież istnieje. Jest człowiekiem. Każdy żyje, je, oddycha, rozmawia, myśli. Każdy istnieje. Ale nie każdy czuje, że istnieje. Nie każdy wie, że jest częścią totalnego procesu istnienia wszechświata i może tego doświadczać świadomie. Większość interpretacji swego istnienia pochodzi z umysłu -to wszystko są wyobrażenia na temat istnienia. Wyjdź ponad wyobrażenia, a doświadczysz czystego istnienia. Na początek zarezerwuj sobie godzinę wolnego czasu i wolną przestrzeń. Na godzinę porzuć cały mentalny chaos tego świata. Znajdź bezpieczne miejsce, w którym Ci nikt nie przeszkodzi, wyłącz telefon, poczuj się całkowicie bezpiecznie. Zostaw wszystkie problemy i troski za sobą. Nie będą Ci potrzebne. Zostaw za sobą cały szum mentalny. Niech Twój umysł będzie czysty i lekki. Niech Twoje ciało fizyczne będzie czyste i świeże.

Usiądź wygodnie tak, aby kręgosłup był wyprostowany. Możesz też leżeć, jednak wtedy możesz zasnąć. To nic złego. Nawet warto czasem robić tą medytację przed snem. Wtedy zaśniesz w błogim poczuciu istnienia.

Weź kilka głębokich oddechów. Oddychając nabieraj czystej i jasnej energii życia. Możesz zamknąć oczy. Po czym rozluźnij ciało. Skupiaj się i w raz z każdym wydechem rozluźniaj, odpuszczaj poszczególne części ciała. Począwszy od stóp, poprzez łydki, kolana, uda, biodra, brzuch, klatkę piersiową, ramiona, szyję, żuchwę, usta, oczy, czoło. Zwróć uwagę szczególnie na twarz. To ona nosi w sobie najwięcej napięć. Niech z każdym wydechem następuje całkowite rozluźnienie.

Teraz właściwa część medytacji:

Zogniskuj świadomość na swoim oddechu. Poczuj jak powietrze wpływa do płuc i odpływa. Poczuj jego falowanie. Niech nie będzie nic, prócz doświadczenia oddechu. Skup się na tym procesie. Nie popychaj, nie wymuszaj, niech oddech płynie sam. Obserwuj. Ciało oddycha samo. Z oddechu można przenieść łatwo uwagę na swoje pole wewnętrznej energii. Spróbuj zaobserwować cały proces oddechu. Nie tylko poczuć powietrze w płucach, ale również całe oddychające ciało. Jeśli Ci się uda poczujesz prawdziwe, żyjące pole energii. Poczujesz energię wewnętrzną ciała, które oddycha. Poczuj cały ten proces oddechu. Nie oceniaj, nie interpretuj, tylko czuj. To całe pole życia jest bardzo spójne. Nie dziel w umyśle ciała na poszczególne części. Doświadczaj całości wewnętrznego istnienia.

Teraz czas na doświadczenie jaźni, istnienia. Zadaj sobie pytanie: „Kto oddycha?”

To pytanie może mieć wyzwalającą moc. Kieruje ono uwagę na wewnętrzne źródło świadomości. Możesz to poczuć od razu. A może minąć trochę czasu (praktyki).

Kiedy czujesz wewnętrzne pole energii, czujesz oddech życia, stajesz się oddychającym ciałem i nagle zadajesz umysłowi pytanie: Kto oddycha? – Może się stać zadziwiająca rzecz. Możesz nagle zobaczyć całe istnienie w innym wymiarze. Nie będzie już utożsamiania się z ciałem, uczuciami czy myślami. Zostanie samo istnienie. Samo pole życia. Twoja świadomość zogniskuje się na samym istnieniu, staniesz się jaźnią. Pytanie to kieruje do źródła, do bezpośredniego doświadczenia. Ponieważ umysł nie może znaleźć tego kto oddycha, następuje zmiana postrzegania. Nie jest już szukającym, a obserwującym. TY jesteś TYM.

Możliwe jednak, że umysł spróbuje Ci odpowiedzieć na różne sposoby. Będzie tworzył wyobrażenia: Poda Ci twoje imię, poda Ci wyobrażenie Twego ciała, pokaże Ci wyobrażenie człowieka… jednak to ciągle będą interpretacje umysłu. Nie warto się nad nimi zastanawiać i w nie wchodzić. Te wszystkie wymysły nie są Twoją prawdziwą istotą. Nie są istnieniem. A kto naprawdę oddycha? Co oddycha? Te pytania nakierują Cię na źródłowe pytanie: „Kim Jestem?” Tym samym skierują Cię do źródła istnienia.

Czując pole życia, będąc istnieniem, sprawdź kim lub czym jesteś. To pytanie poprowadzi Cię w głąb własnej istoty. W głąb istnienia. Wzniesie Cię ponad mentalne interpretacje, staniesz się jaźnią. Być może odkryjesz tą przepiękną wolę życia, jaką są wypełnione wszystkie stworzenia. Tak jak i wszechświat żyje, tak i Ty żyjesz. Możesz to sobie uświadomić stając się jaźnią. Kiedy to sobie uświadomisz, poczujesz życie na zupełnie inny sposób. Będziesz przejawem czystego procesu miłości, uczestniczysz w świetle istnienia. To piękna i błoga chwila. Wydaje się przepełniona światłem i cudownością. Samo istnienie jest fascynujące.

Aby wyjść z medytacji możesz stosować klucze wyjścia:

„Kiedy doliczę od 1 do 5, otworzę oczy, będę wypoczęty i przebudzony”

…1…2…3

„Otworzę oczy, będę wypoczęty i przebudzony”

…4….5

Otwierasz powoli oczy i cieszysz się życiem.

Ta medytacja może być dla Ciebie wyzwalającym doświadczeniem. Może się okazać, że już nic nigdy nie będzie takie samo. Zaczniesz dostrzegać we wszystkim cudowny przejaw boskiego istnienia. Uświadomisz sobie, że przez tą istotę, którą jesteś, wszechświat doświadcza siebie. Uczestniczysz w całym procesie, który jest utrzymywany przez miłość. Możesz mieć świadomość istnienia. To wyzwalające doświadczenie.

3.11Doświadczenie boskości

Tat Twam Asi – Ty jesteś Tym.

Te starożytne powiedzenie wywodzące się z duchowego serca świata – Indii, daje do zrozumienia, że nie ma oddzielenia. Ty i Bóg to jedno. Nie ma tu dualności stworzonej przez umysł. Jasno widać, że ciało, umysł, uczucia… wszystko to jest częścią jednego procesu.

Wielu poszukiwaczy Boga próbuje dostać się w moment doświadczania Boga. Zapominają oni, że już w tym momencie są. Przejawiają się w tym doskonałym procesie. Już teraz doświadczasz boskości. Skoro jest ona wszystkim, stanowi podstawę i substancję każdej formy. Być może chcesz doświadczyć innego aspektu boskości. Innych energii. Być może masz dość cierpienia i chcesz doświadczyć szczęśliwości. Oczywiście masz prawo, co więcej masz taką możliwość. Możesz doświadczać czego tylko zapragniesz. Gdy jednak przyjdzie świadomość, że wszystko jest i tak stworzone w polu boskości, nie będzie trzeba nigdzie iść. Nagle powstanie przestrzeń wolności, która jest teraźniejszością. Będzie to w pełni świadome doświadczenie totalności istnienia.

Aby świadomie doświadczać boskości warto zdać sobie sprawę, że słowa to tylko drogowskazy. Nie są po to by tworzyć nowe wyobrażenia, choć najczęściej są tak wykorzystywane. Mają na celu doprowadzenie człowieka do pewnego stanu, do pewnego doświadczenia, jednak same w sobie nie są ważne. Te słowa zawsze stworzą jakieś skojarzenia, wyobrażenia. Warto postarać się podążać myślą za słowami, by w pewnym momencie objąć świadomością całą totalność teraźniejszości. W pewnym momencie trzeba porzucić słowa, aby móc pójść dalej. Boga można doświadczyć, wielu ludzi tego doświadcza. Różnie to nazywają, niekoniecznie Bóg. Może to być jedność z wszechświatem, proces życia, pustka, miłość, cisza, źródło wszechrzeczy, totalna teraźniejszość… warto pamiętać, że to tylko słowa. Mają na celu wskazać drogę, a nie wzbudzać kolejne fałszywe wyobrażenia.

Aby doświadczyć boskiej jedności trzeba porzucić wszystko, co ogranicza postrzeganie boskości. Uświadomić sobie iluzoryczność wszelkich dotychczasowych wyobrażeń. W akcie twórczym wyobraźni, świadomość jest kierowana do pewnego punktu przestrzeni. Po stworzeniu w wyobraźni Boga nie ma kontaktu z teraźniejszością. Nie ma kontaktu z aktualnym istnieniem. Zamiast doświadczać całości, umysł tworzy pewien wycinek rzeczywistości i nazywa go Bogiem. Wycinkiem jest to wyobrażenie. Bóg jest totalnością tego wszechświata, mocą chwili teraźniejszej. Nie jest wyobrażeniem, które jest zamknięte w głowie. Choć to wyobrażenie też jest częścią boskości, to jednak nie jest całą boskością. Warto więc odrzucić wszystkie dotychczasowe wyobrażenia. Po takim akcie pozostaje tylko prawdziwa natura człowieka, pozostaje istnienie w teraźniejszości. Wtedy można doświadczyć Boga, czyli doświadczyć tej rzeczywistości w sposób mistyczny, bezpośredni. Dotknąć samego źródła miłości. W celu pełnego doświadczenia boskości chwili teraźniejszej, warto zadbać o czystość ciał: fizycznego, uczuciowego (astralnego) i mentalnego. Kiedy te ciała są w harmonii, tworzą odpowiednią przestrzeń dla doświadczenia boskości. Tak, aby nic nie przeszkadzało, choć nie jest to warunek. Zawsze można wznieść się świadomością ponad te „ograniczenia”. Objąć wszystko totalnie. Otworzyć się. Wtedy objąć świadomie ten cud teraźniejszości. Wchodzi się wtedy w pole czystej rzeczywistości. Można dostrzec boskość bezpośrednio, dotknąć jej. Być boskością. Jednak na początku wszelkie przyzwyczajenia cielesne przytrzymują świadomość w iluzji tego nieboskiego świata. Puszczając cielesne napięcia świadomość łatwiej dostrzega to, co poza interpretacjami umysłu.

Ciało fizyczne jest materialnym przejawem Boga, tak jak cały fizyczny wszechświat. Poprzez ciało można otworzyć drzwi do doświadczenia. Dlatego ciało jest tak ważne. Powinno być ono dobrze odżywione i zadbane. Wszystko po to, by stworzyć odpowiednią przestrzeń i miejsce do doświadczenia na czysto rzeczywistości.

Dalsze ciało to ciało astralne. Nie powinny nas trapić żadne emocje i niekorzystne uczucia. One blokują swobodny przepływ energii w ciele. Ciało powinno być rozluźnione, w stanie głębokiego relaksu. Dlatego porzuć wszelkie troski, smutek, cierpienie, wyobrażenia niespełnienia. To wszystko skutecznie uniemożliwia doświadczenie Boga. Świadomość zamyka się w doświadczaniu emocji i uczuć. Utożsamia się z nimi, dzięki temu trudno pojąć rzeczywistość całkowicie. W dalszej części są opisane różne techniki, które umożliwiają uspokojenie emocjonalne ciała.

Kolejnym ciałem jest ciało mentalne. Tu trzeba porzucić wszelkie wyobrażenia i wszelkie myśli. Jest to najtrudniejsze, bo myśli wydają się naszą naturą. Umysł zawsze coś myśli, zawsze ma jakieś wyobrażenia. Jednak przez te wyobrażenia nie można dostrzec Boga. Dostrzega się tylko wyobrażenia i interpretacje aktualnych zdarzeń. To tu trzeba porzucić słowa, przekroczyć je. Pozbyć się całego mentalnego szumu, wyobrażeń, dialogu w głowie. Kiedy już się uda, człowiek staje się czysty. Naprawdę czysty.

Powyższa propozycja jest tylko jedną z dróg. Kiedy choć raz dotkniesz stanu zjednoczenia, będzie później łatwiej się do niego dostroić. Wtedy warunki zewnętrzne i wewnętrzne mogą nie mieć znaczenia. Myśli i emocje mogą się pojawiać i będą postrzegane jako część tej totalności istnienia. Jednak zanim to nastąpi oczyszczenie umysłu wydaje się niezbędne.

Kiedy pełen akceptacji i błogości usiądziesz, rozgościsz się w teraźniejszości. Uświadomisz sobie piękno tej chwili, ogarnie Cię głęboki szacunek do wszelkiego stworzenia. Kiedy spojrzysz czysto na rzeczywistość, dostrzeżesz w tym całym procesie piękno i naturalność. Będziesz całym sobą zanurzony w doświadczeniu materii, w doświadczaniu boskości. Cała kwestia to zmienić swój aktualny punkt widzenia. Przejść do innego postrzegania. Nie dostrzegać rzeczywistości przez stare filtry i etykietki. Spojrzeć zupełnie czysto i jasno na ruch energii rozgrywający się w Twoim polu.

W TEJ CHWILI nie ma bólu, nie ma niedostatku, nie ma chaosu myśli, nie ma nawet wyobrażeń. Jedyne co jest, to światło. Piękna i niezgłębiona cisza wszechświata. Nie jest to cisza fizyczna, jest to cisza istnienia. Poczujesz, że jesteś częścią tej cudownej przestrzeni. Jesteś świadomością, trwającą w tej rzeczywistości. Uświadomisz sobie, że cały wszechświat przejawia się na tle tej czystej przestrzeni, a Ty możesz go doświadczać. Jesteś częścią wszechświata, która doświadcza siebie samej. Spoglądasz wtedy z poziomu boskiego, gdzie nie ma ocen i interpretacji umysłu. Jest to poziom duszy, która jest zjednoczona z wszechświatem w cyklu życia. W tej chwili jesteś jedno z Bogiem. Czujesz to całym ciałem, każdą komórką. Kiedy uświadomisz sobie istnienie, miłość popłynie sama. Nie będziesz musiał niczym manipulować, niczym kierować uczucie radości i miłości ogarnie Twoje ciało. Jest to bardziej radość z współistnienia, dziękczynienie za istnienie. Ten stan pojawia się samoistnie, wystarczy się na to otworzyć i to dostrzec.

Jest ogromna różnica jakościowa między wyobrażeniem Boga, a stanem ciszy i świadomego istnienia. Wyobrażenie jest pełne myśli, obrazów, całego tego szumu. Cisza miłości jest nieporównywalnie czystsza. W ciszy wszechświata jest czyste istnienie i świadomość. Doświadczenie tej rzeczywistości w pełni. Bez ocen i filtrów umysłu. Gdzie nie ma już nic, nie ma rozdziału na boskie i nie boskie. Wszystko istnieje i jest cudem. Pewnie teraz sobie pomyślisz, że miało być doświadczenie Boga, a nie jakaś cisza, czy teraźniejszość. -Cóż za różnica, czy zostanie użyte słowo-drogowskaz „cisza”, czy słowo-drogowskaz „Bóg”. Równie dobrze można powiedzieć doświadczenie „istnienia”, czy doświadczenie „procesu miłości wszechświata”. Właściwie korzystniejsze jest słowo „cisza”, słowo „Bóg” jest już zbyt naładowane wyobrażeniami.

***

Jedną z dróg do doświadczania boskości jest medytacja. Jest to wejście w stan świadomego istnienia. Stan świadomości. To jest właśnie celem tego tekstu. W medytacji często doświadczane są stany błogości i miłości. Są to piękne stany. Jest to boskość, a dokładniej pewien wysoko wibracyjny aspekt boskości. Boskie myśli i wyobrażenia. One to napełniają miłością i nadzieją. Są to tak pozytywne energie, że umysł uznaje je za boskość. Te piękne energie są faktycznie boskie, a właściwie są częścią boskości, Wycinkiem tej całej totalności istnienia. Te wspaniałe uczucia i wizje mogą zainspirować do działań czy przynieść nowe pomysły. Warto za nimi iść, ponieważ wysoko wibracyjne energie przynoszą wiele dobrego. Takie odczucia pojawiają się najczęściej w sercu i są pełne światła. Takie inspiracje mogą się pojawić jako wynik wielkiej otwartości i ufności. Sama otwartość stwarza czystą przestrzeń, a ufność pozwala przyjąć inspiracje.

Wspaniale, kiedy istoty tego doświadczają. Nie dzieje się nic złego, kiedy nie doświadczają. Widać wtedy doświadczają innego aspektu boskości -co jest jak najbardziej na miejscu. Wszystko jest boskością i z poziomu świadomości nie ma różnicy czego doświadczasz. Ciągle istniejesz, ciągle płyniesz z falą miłości wszechświata. Możesz doświadczać wysokich wibracji, możesz też niskich. Kiedy człowiek sobie to uświadomi, wyjdzie ponad dualizm dobra i zła. Od tej pory wszystko będzie cudem.

Kiedy człowiek sobie uświadomi naturę boskości, przestanie stawiać opór przed rzeczywistością. Nie będzie już napięcia, bez względu na to, co przyjdzie. Będzie totalna akceptacja tego, co jest, ponieważ wszystko jest boskością. Wszystko odbywa się w polu miłości. Nie ma już ocen umysłu, które wprowadzają oddzielenie od boskości. Ruch, który wtedy nastąpi, będzie ruchem natury. Nie ma już indywidualnego starania się, walki czy pragnienia. Proces ewolucji następuje naturalnie – jak Pan Bóg przykazał. Przychodząca akceptacja zmieni ciało. Jest to wielkie cielesne i mentalne „tak” dla rzeczywistości. Nie ma złego i dobrego. Nic nie trzeba oceniać. Jest się na miejscu, uczestniczy się w naturalnym rozwoju wszechświata. Koniec walki o cokolwiek. Koniec starań i stwarzania napięć. Umysł nie ma co do roboty, nie musi już błądzić w pojęciach, cierpieniu i szczęściu. Jest czysta naturalność. Człowiek dochodzi do punktu boskości, w którym przecież zawsze był.

3.10 Zaufanie naturalności

Gdy uświadomić sobie wszechobecność boskości, można oddać się całkowicie tej rzeczywistości. Wygląda to jak rzucenie się na ocean boskiej energii. Całkowite zatopienie się w teraźniejszej rzeczywistości. Tu przychodzi ufność do tego całego i wspaniałego procesu. Ufność jest powiązana z otwartością, akceptacją i głębokim poczuciem bezpieczeństwa. Nic co istnieje, nie może mi zaszkodzić, ponieważ nie ma już pojęcia „Ja”, jest cała totalna rzeczywistość. Wszystko jest jednością. Takie oddanie się i zaufanie boskości przynosi wiele korzyści. Nic nie może Cię skrzywdzić, nic nie może pójść źle. Wszystko już w tej chwili jest doskonałe, a Ty płyniesz z życiem.

„Człowiek doskonały używa swego umysłu jak lustra, które niczego nie podchwytuje, niczemu nie przeczy. Otrzymuje, ale nie zatrzymuje.” przypowieść zen

Ufając swemu ciału i swej naturalności podąża się z falą istnienia. Jest się w zgodzie z tao. Całą istotą przejawiać naturalność, a tym samym boskość. Nie stawiać oporu rzeczywistości. Warto zagłębić się w swoje ciało i zaufać mu. Mówiąc o ufności do swojego ciała nie mam na myśli podążania za jego wyuczonymi reakcjami. Te najczęściej są budowane na bazie napięcia. Ciało można przyzwyczaić do szkodliwych rzeczy. Wtedy ono je wykonuje nieświadomie. Można to pomylić z naturalną mądrością ciała. Cała kwestia w tym, że to co jest dla ciała korzystne przynosi mu ulgę, błogość, odpoczynek. W momencie zsynchronizowania świadomości z ciałem następuje zsynchronizowanie z boskością, z naturalnością.  Ciało w tym momencie jest drzwiami do boskości.

Chodzi o subtelne odczucia „prawdziwości”. Jeśli w głębi czuć delikatną wibrację „tak”, można zaufać uczuciu. Jest się wtedy w zgodzie ze swoim ciałem, w zgodzie z prawdziwą naturą. Tu zachodzi również integracja ciała i umysłu. Skierowanie uwagi na ciało wycisza umysł, zostaje samo istnienie.

Ciało doskonale wie, co dla niego jest dobre. Cechuje się pierwotną inteligencją natury. Ponieważ jest zawsze w teraźniejszości i poza mentalnymi filtrami, jest zawsze najbliżej czystego doświadczenia. Jest stworzone i utrzymywane przez boskość. Warto za tym podążać.  Wejść świadomie w ciało. Jest to pewnego rodzaju wyższa inteligencja, która wskazuje drogę.

Warto wczuć się w swoje ciało. Wszelkie odczucia czy subtelne ruchy energii nie dzieją się przypadkowo. Można powiedzieć, że jest to komunikacja z momentem istnienia wszechświata. Warto mieć bliski kontakt z ciałem. Wczuć się w każdy najmniejszy ruch energii. Dzięki temu uzyskujemy głęboki kontakt z przejawem życia – boskością w teraźniejszości. Jest to delikatna szczęśliwość, błogość, przyjemność, radość. Warto temu zaufać. Zogniskować na tym świadomość. Jest to swoista medytacja. Przykładowo odmianą tej formy medytacji jest vipassana, która skupiając się na oddechu kieruje świadomość do ciała.

Wewnętrzna wibracja ciała jest bezpośrednim doświadczeniem tej rzeczywistości. Jest to delikatny szum istnienia, subtelna przyjemność życia. To uczucie jest naturalne dla wszelkich istot. Wyciszając umysł i kierując uwagę na ciało powracamy do pierwotnego stanu odczuwania. Do naturalności. Powstaje inna klasa doświadczenia. Żyjąc w harmonii ze swoim ciałem zaczyna się żyć w zgodzie z pierwotną wibracją życia. W tym momencie odzyskuje się harmonię z wszechświatem. Jest się jego częścią i podąża za jego ruchem. Twoje ciało jest częścią tego ruchu. Warto więc działać naturalnie.

3.9 Naturalność Boskości

W przyrodzie nie ma rozróżnienia na boskie i nieboskie. Natura nie ma potrzeby takiego podziału, czemu miałby on służyć? Ptak szybujący po błękitnym niebie nie szuka boskości. Nie dąży do żadnego zjednoczenia z Bogiem, nie dąży do oświecenia. On już jest na swoim miejscu. Cała natura jest dokładnie tu, gdzie powinna być. Nic więcej nie trzeba. Jest to ogromna inteligencja, szeroko przekraczające umiejętność logicznego myślenia umysłu. Umysł nie potrafiłby rozwinąć tak wspaniałego systemu życia, jaki wytworzył się na tej planecie. Jest to piękny proces rozwoju miłości, gdzie wszystko jest naturalne i spontaniczne.

„Spoglądałem na szumiące drzewa, nie mówiły o doskonałości. Spoglądałem na niebo, nie mówiło o nieziemskich mocach. Spoglądałem na morze, nie powiedziało o boskości… jest boskością. Wtenczas zdałem sobie sprawę z tego, że te wszystkie rzeczy, które opowiedzieli mi inni o boskości mogę włożyć między bajki.”

Boskość jest naturalnością. To bardzo ważne stwierdzenie. Jeśli nie wiesz gdzie szukać boskości pośród zgiełku umysłu i chaosu cywilizacji – najprędzej dostrzeżesz ją na łonie natury w swojej najczystszej postaci. Można powiedzieć, że jeśli poczujesz naturę, poczujesz boskość. Jeśli jesteś naturalny, jesteś boski. Idąc dalej jasno widać, że już przecież żyjesz i istniejesz, więc jesteś częścią natury, częścią boskości. To wspaniałe, a zarazem tak oczywiste.

Boskość jest do końca naturalna dla wszystkich istot. Boskość jest tym, co istnieje. Wszystko jest jednym procesem, gdzie nie ma żadnych podziałów. Jesteś totalnie zanurzony w boskości, w materii, w miłości, energii, Bogu, czy jakkolwiek to nazwać. Czego chcieć więcej? To już się odbywa. Moment przestrzeni jest teraz. Jesteś w nim. Czy trzeba gdzieś iść?

Można powiedzieć, że człowiek zaprzeczył boskości poprzez odejście od naturalności. Jest to po części prawdą, ponieważ stając się nienaturalnym stworzył ból ciała, blokady energii. Przestał się przejawiać w pełni. Ma to swoją przyczynę w mentalnym (umysłowym) oddzieleniu od całości. Umysł wydzielając siebie z przestrzeni istnienia stworzył nienaturalność i cierpienie.

Umysł korzystając z mocy twórczej oddzielił się od boskości. Dokładniej wykreował iluzję oddzielenia. Nie może się oddzielić od boskości, ponieważ sam jest stworzony przez to pierwotne źródło. Mimo to wymyślił sobie boskość i nie boskość, poczym stwierdził, że wcale boski nie jest. Dotykając bezpośrednio miłości stwierdził, że miłości nie doświadcza. Dzięki swojej mocy kreacji, stworzył świat dualizmu, gdzie są same podziały: boski -nieboski, ładny -brzydki, piękna -bestia. Świat iluzji. To oddzielenie przyniosło wszelkie cierpienie. Jest to charakterystyczne postrzeganie umysłu egotycznego – oddzielenie.

Natura wytworzyła tak zaawansowany fenomen jak umysł. Jest to ogromny krok w stronę całkowicie świadomego odczuwania boskości. Stworzenie umysłu przyniosło jednak iluzję. Ludzka populacja gdzieś zbłądziła, a raczej naturalnie zaczęła badać pewne rejony mentalne. W porządku, wiemy już jak to jest być oddzielonym. Teraz można zobaczyć jak to jest być jednością z boskością. Przynajmniej warto spróbować. Jako ludzkość jesteśmy na to gotowi. Nie opierajmy się naturalnemu rozwojowi, który dąży do jedności. A skąd wiadomo, że rozwój dąży do jedności? Ta książka jest stworzona przez cząstkę natury. Ten, który to czyta również jest częścią tego procesu. Komunikacja za pośrednictwem tej książki tworzy ruch dążący do wyjścia ponad ego. Boskość pragnie odczuć znów jedność.

Ta iluzja indywidualności pojawiła się wraz z umysłem, a skrystalizowała się wraz z wykształceniem intelektu. Jest to proces indywidualizacji, który jest naturalny i jest częścią całościowego procesu ewolucji wszechświata. A więc wszystko jest w porządku. Teraz idziemy dalej.

Warto zauważyć, że ten proces ewolucji działa sam. Jest to fala życia, ocean energii, w którym ruch zdarza się samoistnie. Rozwój po prostu się dzieje. Można powiedzieć, że nie masz na niego wpływu, choć nie do końca. Możesz za nim podążyć lub stawić mu opór. Tu jest faktycznie realna wolna wola. W tym momencie Ty wybierasz, co chcesz robić. Innymi słowy, wszechświat sprawdza dzięki Twemu ciału, czy korzystnie jest się opierać, czy może lepiej podążyć za falą życia. Podążając za naturalnością, człowiek osiąga upragnione szczęście. Stawiając opór naturalności, odchodząc od źródła, istota ludzka tworzy cierpienie.

Właśnie, co dla Ciebie jest korzystne? Możesz działać, możesz nic nie robić. Możesz walczyć, możesz zaakceptować. Tylko Ty wybierasz jak chcesz się przejawiać. Masz swoje cele, swoje marzenia, wyobrażenia, warunki. Ja też je mam. Nasze światy się różnią w mniejszym lub większym stopniu. Jednak to wszystko nie ma różnicy, ponieważ jesteśmy do końca zanurzeniu w boskim procesie rozwoju. Nieważne czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, proces nadal trwa. Nieważne czy żyjemy, czy nie, czy do czegoś dążymy, czy stoimy w miejscu. Czy płyniemy z falą życia, czy stawiamy jej opór, wszystko jedno. Te wszystkie rzeczy i tak znajdują się w polu boskości i dzięki nim wszechświat poznaje siebie. Innymi słowy -wszystko jest w porządku. Warto tylko to dostrzec i tym samym zaakceptować.

3.8 Dziecięcy punkt widzenia

Malutkie dziecko, które jeszcze nie potrafi interpretować, widzi wszystko na bardzo mistyczny sposób. Wszystko jest dla niego cudem samym w sobie. Jest czymś nieokreślonym, co istnieje, faluje, żyje. Rzeczywistość jest dla niego cudownością. Wszystko istnieje i jest wiecznie nowe, żywe. Miliony informacji dochodzą do dziecka w każdej sekundzie. Cały wszechświat pulsuje jako jedność.

Dzieci są największymi mistykami. Totalnie żyjącymi w chwili teraźniejszej. Zatopieni w istnieniu. Ciekawostką jest również różnica w fizycznym działaniu mózgu. U dzieci poniżej 1,5 roku życia, pojawiają się w mózgu fale theta. Są to niskie częstotliwości odpowiadające stanom głębokiego snu. To one odpowiadają za postrzeganie „wiecznej świeżości” wszechświata.

Oczywiście dziecko nie rozumie natury rzeczy. Nie potrafi rozróżniać. Dostrzega, ale nie rozumie tego. Nie ma porównania. Nie pojmuje intelektem. Zrozumienie przychodzi dopiero po pewnych doświadczeniach. Kiedy umysł będzie na tyle rozwinięty, by móc porównać zapamiętane zdarzenia.. Doświadczenie życiowe przychodzi w miarę dorastania. Niestety wraz z wiekiem przychodzi też zagubienie i nadczynność umysłu, który oddziela człowieka od istnienia. Cywilizacja uczy interpretować rzeczywistość, uczy nazywać, określać i oceniać. To skutecznie przysłania postrzegany świat. Jeśli proces wychowawczy człowieka będzie oparty na pozytywnych wibracjach, to większość wyobrażeń o świecie będzie dobra. Wtedy tacy ludzie żyją szczęśliwie w kolorowym świecie. To jest w porządku. Jeśli pójdzie gorzej, wtedy wyobrażenia o świecie będą nieciekawe. Będą pełne bólu, szarości i smutku. Cały świat przyjmie formę wielkiego kamienia u nogi. To tylko wyobrażenia. W obu wypadkach rzeczywistość jest postrzegana przez filtry mentalne.

Rozwój duchowy w większości polega na tym, by stać się na powrót jak dziecko. Nie stawać się dzieckiem czy dziecinnieć. Stać się jak dziecko, ze swoją świeżością, czystością i niewinnością. Jest to stan umysłu charakteryzujący się otwartością na rzeczywistość. Zmienia się zupełnie punkt widzenia. Wszelkie funkcje umysłu i pamięć są nadal bardzo funkcjonalne, jednak nie przytłaczają życia. Człowiek staje się wolny od umysłu (nałogowego myślenia). Dzięki temu rzeczywistość nabiera barw, jasności i prawdziwości. Wszystko jest nowe i stanowi cud sam w sobie. Istota ludzka na powrót staje się tożsama z otaczającym ją wszechświatem.

Chodzi o świadome stopienie się z powrotem w jedność, uświadomienie sobie, że jest się już jednością. Nie jest to powrót do nieświadomości dziecka, które nie ma wyboru postrzegania. Jest to w pełni świadomy stan nie-dualizmu, stan braku oddzielenia, który jest zbudowany na wcześniejszej iluzji oddzielenia. Poznanie obu tych stanów daje dopiero pełnię doświadczenia. Prawdziwe poznanie.

Warto obserwować dzieci. Są bardzo inspirujące. Całe doświadczanie świata przez dziecko jest warte wszelkiej uwagi. Spontaniczność, czystość, okazywanie uczuć i emocji, brak wymuszonej kontroli, całkowita swoboda ciała. Dorośli mogli by się wiele nauczyć od tych małych mistrzów życia.

***

„Mały chłopiec po raz pierwszy sam zakładał buciki. Niestety założył buty odwrotnie, prawy na lewą nogą, lewy na prawą. Kiedy skończył pobiegł dumny do mamusi.

– Patrz mamo, założyłem sam buty – powiedział dumnie.

Mama pojrzała i rzekła – Bardzo dobrze, tylko obawiam się, że założyłeś buciki nie na te nóżki, co trzeba.

Chłopak spojrzał w dół, pomyślał, poczym pewnym głosem powiedział -Jak nie te nóżki!? Te nóżki są na pewno moje!”

***

2.5 Zakończenie

Jest w naszej mocy przyjęcie prostej i pożywnej diety poprzez poważny i nieprzerwany wysiłek wykorzenienia ego – przyczyny wszelkiego cierpienia – przez powstrzymanie wszelkiej aktywności I zrodzonej z ego.

Czyż mogą powstawać obsesyjne myśli bez ego, albo czy może istnieć iluzja oddzielenia od tych myśli?

Dlatego medytuj bez przerwy nad Jaźnią aż osiągniesz Najwyższą Szczęśliwość Oświecenia. To jest naprawdę celem tej książeczki.

2.4 Wyrzeczenie

W tym rozdziale powiedziano, że całkowite zniknięcie myśli jest jedyną i prawdziwą sannjasą i wyrzeczeniem.

Sannjasa czyli wyrzeczenie nie polega na odrzuceniu zewnętrznych rzeczy, ale na wyrzeczeniu się ego. Dla takich ludzi (sannjasów ) nie istnieje różnica między pustelnią, a aktywnym życiem. Riszi Wasiszta powiedział : „Tak jak człowiek, którego umysł jest zajęty, nie uświadamia sobie tego, co jest przed nim, tak samo Mędrzec, choć zaangażowany w pracy, nie jest działającym, ponieważ jego umysł jest pogrążony w Jaźni i wolny od podnoszenia się ego. Tak jak człowiek leżący na swoim łóżku, któremu śni się, że spada w przepaść głową w dół, jest nie wiedzący, którego ego jest wciąż obecne, choć pochłonięty w głębokiej medytacji na odosobnieniu nie przestaje być sprawcą wszelkiej działalności.

2.3 Ośmioraka Ścieżka Wiedzy

W tym rozdziale opisano dżnanamargę (ścieżkę wiedzy) która prowadzi do Samo-urzeczywistnienia przez urzeczywistnienie tego, że Najwyższe jest Jedyne i niepodzielne.

Szczegółowy opis faz dżanana asztangi (ośmiorakiej ścieżki wiedzy) takich jak jama i nijama leży poza zasięgiem tej małej pracy. Wydech w tej ścieżce oznacza odrzucenie dwóch aspektów nazwy i formy, ciała i świata. Wdech jest ujmowaniem (chwytaniem) sat (bytu), czit (świadomości), ananda (szczęśliwości), tj., aspektów przekraczających nazwy i formy. Zatrzymanie oddechu jest zatrzymaniem ich, zasymilowaniem tego, co zostało wzięte.

Pratyahara jest nieustannym czuwaniem nad tym żeby odrzucone nazwy i formy nie niepokoiły więcej umysłu.

Dharana jest zatrzymaniem umysłu w sercu tak, że on nie błądzi, przez mocne trzymanie się pojęcia „Ja jestem sat-czit-ananda Atman” (Jaźń, która jest Bytu-Swiadomością-Szczęśliwością). Dhyana (medytacja) jest stałym pozostawaniem jako aham swarupa (we własnej prawdziwej formie), która doświadczana jest spontanicznie jako „Ja”, tak samo, kiedy zapytujemy „Kim jestem?”, Przez wyciszenie ciała pięciu powłok. Dlatego rodzaju kontroli oddechu nie ma potrzeby takich ćwiczeń jak asany. Można praktykować to w dowolnym miejscu i czasie.

Głównym celem jest skupienie umysłu w Sercu u stóp Pana świecącego jako Jaźń i nie zapominanie o Nim. Zapominanie o Jaźni jest źródłem wszelkiego cierpienia. Starzy mędrcy mówią, że takie zapomnienie jest śmiercią dla aspiranta ku Wyzwoleniu. Można zapytać, czy wobec tego regularna kontrola oddechu Radżajogi (ścieżki jogistycznej) jest niepotrzebna? Na to odpowiemy: ona jest pożyteczna, lecz jej wartość trwa tylko tak długo dopóki ją ktoś praktykuje, podczas gdy kontrola oddechu ośmiorakiej ścieżki Wiedzy pomaga na stałe. Celem tych obu rodzajów kontroli oddechu jest pamiętanie o Jaźni i wyciszenie umysłu. Dlatego dopóki umysł nie wyciszy się w sercu za pomocą kontroli oddechu lub wnikania w Jaźń, regularna jogistyczna kontrola oddechu jest konieczna; poza tym, nie jest potrzebna. Kontrola oddechu typu Kewala kumbhaka jest tej natury, że oddech wycisza się w Sercu nawet bez kontroli wdechu i wydechu. Każdy może praktykować metodę albo jogi albo dżniany (wiedzy) według własnej woli.

Wszystkie pisma polecają kontrolę umysłu, ponieważ zniszczenie umysłu jest mokszą czyli wyzwoleniem. Joga jest kontrolą oddechu, podczas gdy metody dżniany polegają na widzeniu wszystkiego jako formę prawdy czyli jako Brahmana, Jedynego i Niewidzialnego. To, która z tych ścieżek przemawia do kogoś zależy od jego osobistych ukrytych skłonności. Ścieżka wiedzy jest podobna do powstrzymywania niesfornego byka przez pokazanie mu wiązki trawy, natomiast joga jest podobna do powstrzymania go przez uderzanie i ujarzmianie. Tak mówią ci, którzy to znają. W pełni właściwe osoby osiągają cel przez kontrolę umysłu, osadzeni i skupieni w prawdzie Wedanty, znający pewność Jaźni i widzący swoją Jaźń i wszystko jako Brahmana. Inni zaś, mniej zdolni skupiają umysł w sercu przy pomocy kontroli oddechu i nieustającej medytacji w Jaźni. Inni, jeszcze mniej uzdolnieni osiągają wyższe stany takimi metodami jak kontrola oddechu ufając to na uwadze jogę kontroli umysłu określa się jako ośmioraką ścieżkę wiedzy bądź jogę.

Wystarczy, gdy praktykuje się kontrolę oddechu aż nie osiągnie się stanu kewala kumbhaki. Bezpośrednie doświadczenie samadhi ,-można także osiągnąć przez poświęcenie się (bhakti) w formie ciągłej medytacji (dhyana). Kewala kurnhaka razem z samo-zanikaniem, nawet bez kontroli wdechu i wydechu, prowadzi do celu. Gdy stanie się to dla kogoś czymś naturalnym, wtedy będzie praktykowane przez cały czas, nawet podczas codziennych zajęć i nie ma potrzeby poszukiwania jakiegoś specjalnego miejsca dla takiej praktyki. Cokolwiek jakaś osoba znajdzie jako odpowiednie dla siebie, może ona to potraktować. Gdy umysł stopniowo uspakaja się to nie ma znaczenia czy inne rzeczy przychodzą czy odchodzą. W Bhagawad Gicie, Pan Kriszna mówi, że oświecający się jest wyżej od jogina, oraz że środkiem wiodącym do wyzwolenia jest poświęcenie (bhakti) w formie ciągłej lub przedłużonej medytacji na Jaźń, która jest jedyną Rzeczywistością. Toteż, jeśli w ten czy inny sposób, osiągamy siłę do trwałego spoczynku umysłu, po co martwić się o inne rzeczy?