Archiwa tagu: moment boskości

6.4 Warunki umysłu

Jeśli umysł twierdzi, że oświecenie to posiadanie nadludzkich mocy, świadomości kosmicznej, jasnowidzenia, możliwości przechodzenia przez ściany, to być może nigdy nie osiągnie spełnienia. Nigdy nie zaakceptuje teraźniejszości. Wyjątkiem może być moment, w którym człowiek będzie miał dość gonitwy za cudami na kiju i spojrzy w teraźniejszy moment boskości.

Nieograniczoność jest wymyślona przez umysł na podstawie obserwacji kontroli materii i swoich twórczych możliwości. Umysł zauważył, że można coś w pewien sposób kontrolować, więc idąc analogią można kontrolować wszystko. To musi być prawdziwa boskość. To musi być prawdziwe oświecenie. Im więcej kontroli, im więcej mocy, im więcej świadomości, tym oświecenie wydaje się większe. Wszystko to leży w polu umysłu i jego wyobrażeń. „Nieograniczone możliwości” i „ograniczone możliwości” to dwie strony tej samej iluzji. Takie warunki i myśli sprawiają, że oświecenie jest ciągle daleko. To nadal mentalne pole oceny sytuacji.

Umysł stawia pewien warunek -Jeśli mogę kontrolować wszystko (siebie, materię itp…) wtedy przejawiam w pełni boskość. Zupełnie niepotrzebnie jest wymyślać takie warunki. To prowadzi do wejścia w wibrację niespełnienia. Wytworzenie w sobie uczucia, że jeszcze nie jestem na miejscu. Ciągłe niespełnienie.

Gdyby przejawianie boskości było nieograniczonością w działaniu i gdyby coś takiego faktycznie istniało, wtenczas oświeceni mieliby kontrolę nad innymi ludźmi. Co już jest nawet logicznym absurdem. W rzeczywistości mogą istnieć takie rzeczy jak nadprzyrodzone moce i świadomość totalna. Dla tych, którzy są przekonani o ich istnieniu te rzeczy faktycznie istnieją. To może stanowić ich oświecenie. W porządku. Czy jednak te rzeczy są Twoim doświadczeniem? Jeśli tak, to nie trzeba już nigdzie iść, masz to, co chciałeś mieć. Jeśli nie są Twoim doświadczeniem, to subiektywnie dla Ciebie nie istnieją. Po co więc się nimi zajmować, skoro z Twojego punktu widzenia jest to iluzja? Dobre pytanie.

Rzeczywistość zewnętrzna (to co odbierasz zmysłami) i wewnętrzna jest wystarczająco bogata w każdym swoim momencie. Nie musi być inna. Jest już teraz doskonała. To co odbierasz jest doskonałe. Stanowi ruch energii wszechświata. Doświadczasz tego całkowicie. To jest moment spełnienia. Wszystko poza tym jest tylko mentalnym obrazem.

Każda forma wytworzona przez wszechświat przejawia się z właściwą sobie wibracją. Ta wspaniała różnorodność wszechświata jest czasem postrzegana jako niezmierzony ocean różnych wibracji. Ten ogrom piękna i różnorodności zapiera czasem dech w piersiach. To stanowi wspaniałość tego wszechświata. Doświadczasz tego.

Gdyby wszystkie formy były takie same, nie było by tej cudowności. Oświeceni nigdy nie są tacy sami. Jezus był akurat taki, jaki był. Inny oświecony jest inny. Oświecenie nie ma warunków. Już w tej chwili jesteś oświecony, tylko jeszcze tego nie dostrzegasz. Ponieważ Twój umysł tworzy wyobrażenie o oświeceniu, poczym porównuje je z aktualnym obrazem Ciebie. Powstaje niedopasowanie -przecież oświecony ma inne cechy niż Ja. Jest lepszy. To wszystko są oceny umysłu.

Tak naprawdę każdy jest niepowtarzalny. Każdy korzysta z takich narzędzi, jakie są dla niego naturalne. Jeden ma inteligentny umysł, drugi potrafi kochać wszystkich bezinteresowną miłością, jeszcze inny lewituje. Niektórzy postrzegają astralnie inni potrafią pomóc w potrzebie. Każdy ma swoje własne wibracje, własne talenty i właściwe sobie narzędzia. Każdy dostrzega boskość, tylko czasem sobie jej nie uświadamia, bo interpretuje to jako „nie-boskość”.

Nie jest ważne, jakie masz narzędzia – ważne jak je wykorzystujesz.

Nie trzeba być innym niż się jest. Jest to niepotrzebne. Każdy jest dokładnie na swoim miejscu. Kwestia tylko w tym, by to poczuł i uświadomił. Każda forma ma naturę Buddy. Wystarczy to zaakceptować. Zrozumieć i przyjąć swoją niepowtarzalność. Zaakceptować teraźniejszą chwilę w takiej postaci, jakiej jest. Nie ma nic innego. To jest oświecenie. Moment teraźniejszy. Odrzuć więc całą wibrację niespełnienia, którą nosi ciało. Poczuj, że jesteś totalnie na miejscu. Jesteś umiejscowiony dokładnie tu, gdzie powinieneś teraz być.

Ptak nie potrzebuje płetw. Kwiat nie ma skrzydeł. Te formy są dokładnie na swoim miejscu. Nikt tam nie chce być inny. Cała natura swoim istnieniem wypełnia dokładnie całą przestrzeń. Dlaczego więc człowiek wymyślił, że chce mieć coś, czego naturalnie nie ma? Skoro nie ma, widać w tym wypadku jest to naturalnie niepotrzebne. Można to zaakceptować, a można też z tego powodu stworzyć opór i pragnienie. Jeśli Twoje ciało jest stworzone do biegania, po co wybierać pracę przy komputerze i cierpieć z powodu niedopasowania? Jeśli Twoje ciało nie jest stworzone do jasnowidzenia, po co się starać to osiągnąć? Jeśli Twoje ciało nie ma predyspozycji do lewitacji, jaka siła każe Ci próbować ją opanować? Siła ego i iluzji narzuconych przez innych.

Nie potrzeba błądzić już w ocenach i pragnieniach umysłu. Jesteś, jaki jesteś, to jest doskonałe. Wystarczy, że to zaakceptujesz i poczujesz tą akceptację cieleśnie. Wejdziesz dokładnie w swoją wibrację istnienia. Jesteś, jaki jesteś.

Boskość, która nas otacza, umożliwia zaistnienie każdej wibracji, jaką jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Istota ludzka może wykreować w sobie najróżniejsze energie.

Może stworzyć wibrację spełnienia lub niespełnienia i oporów. Tylko Ty wybierasz. Stworzyć to bardzo prosto. Chcę stworzyć wibrację spełnienia – akceptuję teraźniejszość. Chcę wejść w wibrację niespełnienia -tworzę umysłem warunki niespełnione. Przykładowo wymyślam, że nie jestem oświecony, nie jestem jeszcze wystarczająco bogaty, czy niespełniony w miłości. Są to warunki szczęścia tworzące w teraźniejszości uczucie niespełnienia.

Wszechświat to wszystko umożliwia. Możesz w tej chwili stworzyć w sobie jakiekolwiek uczucie. To nieograniczony potencjał. Jeśli dostrzeżesz tego piękno i zaakceptujesz to, nie będzie trzeba nigdzie iść. W końcu będziesz w domu.

Jest to totalna akceptacja siebie tu i teraz. Uświadomienie sobie, że już nigdzie nie musisz iść. Uświadomienie sobie mentalnych celów i pragnień. Wszystkie cele, włącznie z oświeceniem, okazują się wymysłami i polem gry ego. Wraz z takim uświadomieniem okazuje się, że nigdzie nie trzeba iść. Jest się dokładnie na swoim miejscu. Nawet, jeśli się nie pasuje do wyobrażeń o „oświeconym”.

Jesteś dokładnie na swoim miejscu w rzeczywistości. Usiądź i odpocznij. I tak wiele już zrobiłeś. Wejdź totalnie w chwilę teraźniejszą i pozwól, niech się dzieje samo. Niech umysł nie tworzy pragnień. Pragnienia tylko przeszkadzają w rozwoju, ponieważ nie pozwalają dostrzec teraźniejszości. Nie pozwalają odkryć światła świadomości, które z Ciebie promieniuje.

6.3 Możliwości umysłu

Umysł i ciało istoty ludzkiej są wspaniałymi narzędziami. Przejawiają się w tej boskiej totalności. Istota ludzka tworzy w tym świecie najróżniejsze wibracje. Umysł jest zdolny stworzyć wszystko w polu tej rzeczywistości. Co raz tworzy piękne wizje czy koszmarne sny. Na planie astralnym tworzy uczucia i wyobrażenia. Mogą one przybierać najróżniejsze formy, kształty i natężenia. Wszystko to przychodzi stworzone przez umysł, poczym odchodzi, kiedy już umysłowi się znudzi. Wizje i odczucia mogą przychodzić same z siebie lub być tworzone świadomie. To wszystko jest w polu twórczym umysłu.

Podobnie jest z myślami i abstrakcyjnymi pojęciami. Są one tworzone na planie mentalnym. Mogą to być pełne zrozumienia i jasności myśli. Mogą też być tworzone myśli pełne sprzeczności i pomieszania. Wszystko zależy od naszej woli. Jakkolwiek piękne by były te odczucia i myśli, są one tylko przelotnym stanem wibracyjnym istoty ludzkiej. Są naturalne i piękne same w sobie. Mimo to umysł ponakładał na nie najróżniejsze filtry. Wyobrażenia i myśli stały się bardzo ważne. Nawet ważniejsze niż samo istnienie. Uwarunkowały one całe przejawianie się człowieka, określiły go w świecie, sprawiły, że zaczął się czuć inny. Czasem lepszy, czasem gorszy od innych. Wszystko zależy od uwarunkowania umysłu. Kiedy myślimy, że jesteśmy lepsi, jesteśmy lepsi. Podobnie jest, gdy myślimy, że jesteśmy gorsi od innych. Tak się dzieje, kiedy świadomość utożsamia się z myślami. To tylko myśli i oceny nie mające nic wspólnego z czystą rzeczywistością.

Naturalna boskość przejawia się w tym wszechświecie, a za pomocą istoty ludzkiej jest świadoma samej siebie. Natura tworzy najróżniejsze formy. Sprawdza w jaki sposób najlepiej się przejawiać i wykorzystać swoje możliwości. Fala życia zalewa świat najprzeróżniejszymi formami istnienia. Każda z nich jest niepowtarzalna i wyjątkowa. Każda bierze udział w procesie poznawania siebie. Każda forma jest doskonale na swoim miejscu i stanowi część całości. Wszystko w tym procesie jest doskonałe.

Twoje ciało i umysł są również częścią tego procesu. Już jesteś taki, jaki powinieneś być. Natura stworzyła Twoje ciało, a zewnętrzne warunki ukształtowały Twój umysł. Można powiedzieć, że ta istota, którą jesteś, została stworzona przez ten naturalny proces.

Już korzystasz z naturalnej możliwości świadomego przejawiania się. Jesteś dokładnie tu, gdzie powinieneś być. Jesteś taki, jaki powinieneś być. Jesteś jedyny i niepowtarzalny. To ciało i umysł jest cudownym i oryginalnym przejawem boskości. Dlaczego chcesz być inny? Wszelkie myśli o innych istotach i o ich rzekomym „lepszym” bycie są tylko pożywką dla ego. Już jesteś doskonały, jesteś na miejscu. Istniejesz i jesteś świadomością. Przejawiasz się na swój sposób. Rzeczywistość doświadcza przez Twoje ciało istnienia. To się dzieje teraz. Doświadczaj więc istnienia świadomie.

Jest wielu ludzi o różnych ciałach. Jedni mają bardzo rozwinięte umysły, które potrafią zanalizować początek i koniec całego wszechświata. Jedni mają niesamowitą pamięć, która potrafi spamiętać kolejność 100 przypadkowych liczb we właściwiej kolejności. Jeszcze inni potrafią swoim ciałem bić rekordy olimpijskie czy wykonywać prawie niemożliwych rzeczy. Jeszcze inni mają dar jasnowidzenia, który pozwala im widzieć aurę innych. Są także artyści, którzy swoimi obrazami przekazuję cudowne energie i inspiracje, harmonizują dusze. Pięknymi przejawami boskości są także istoty, które potrafią pomóc i zainspirować innych. Każda z tych istot jest jedyna i niepowtarzalna. Każda ma cechy same w sobie doskonałe. Ty również masz niepowtarzalny układ wibracji, który jest pięknym przejawem boskości. Umiesz robić rzeczy na swój oryginalny sposób. Dzięki Tobie przejawia się w pewien ściśle określony sposób, by siebie doświadczyć. Boskość urzeczywistnia siebie w formie tych wspaniałych istot i ich właściwości.

6.2 Intencjonalne dążenie do oświecenia

Cała gonitwa za wymyślonymi celami wynika z nie akceptacji siebie w teraźniejszości. Jestem taki, a chciałbym być inny. Inni są „lepsi”, dlatego ja muszę starać się być tacy jak oni. Lepszy, mądrzejszy, bardziej oświecony. Cały czas jest dążenie do bycia lepszym niż się jest. Na tym właściwie polega rozwój większości ludzi. Na medytacjach, oczyszczaniu, ćwiczeniach ezoterycznych, cały czas jest chęć bycia innym – lepszym, bardziej rozwiniętym, bliższym oświecenia.

Na początku drogi to jest dobre. Na początku warto podnieść swój poziom życia, aby umożliwić relaks mentalny. Warto pozbyć się głównych blokad, by w ogóle umożliwić medytację czy rozwinąć świadomość. Jednak potem sprawa wygląda inaczej. Warto zauważyć, że potem rozwój wpada w automatyczne działanie. Spotykam często ludzi, którzy tylko czekają na to „co by tu jeszcze zmienić”. Cały rozwój duchowy wchodzi w rutynę. Człowiek działa jak automat. Coś się źle poczułem… trzeba to naprawić, bo oświeceni się źle nie czują. Ciągle jest coś nie tak i ciągle dążenie do tego upragnionego stanu wolności. Dążenie do doskonałości. Może być i tak, tylko czy to jest optymalny rozwój? Warto zadać sobie pytanie, czy te pragnienia i określone automatycznie działania nie przysłaniają cudu teraźniejszości i doświadczania istnienia?

Wraz ze wzrostem świadomości pojawia się możliwość dostrzeżenia wszystkich swoich mentalnych uwarunkowań i astralnych pragnień. W tym punkcie człowiek może zauważyć, że pragnienie rozwoju, to też pragnienie. Wtedy pojawiają się dwie możliwości, albo będę się rozwijał intencjonalnie dalej, goniąc za czyimiś wyobrażeniami o oświeceniu, albo zaakceptuję totalnie siebie w teraźniejszości i zacznę doświadczać tego, co jest w pełni. To kluczowy wybór.

Goniąc za oświeceniem popadamy w pułapkę ego. To ego chce osiągnąć kolejną rzecz, tym razem bardzo duchową. Bardzo, wydaje się, wzniosłą. Oświecenie, brzmi majestatycznie i wspaniale. To duże wyzwanie, właściwie niemożliwe wyzwanie. Dlatego tak podniecające. Ego lubi takie zabawy. To wszystko wydaje się warte ciężkiej pracy (a po prze afirmowaniu, lekkiej pracy).

W pewnym momencie przychodzi zrozumienie, że czas nie istnieje. To pociąga za sobą wiele spostrzeżeń. Nie ma narodzin, nie ma śmierci, nie ma reinkarnacji…i nie ma oświecenia. Wszystkie te rzeczy są w tej chwili projekcją mentalną. Zależą od oceny i wyobrażeń umysłu. Nie ma ich w rzeczywistości poza myślami. Warto zadać sobie pytanie czy to, co wymyśliłem ,jest mi potrzebne?

Co zrobić, gdy się nie jest oświeconym? Gdy tu i teraz nie ma oświecenia (czyli nie ma tego, co nazywamy oświeceniem). A kto powiedział, że trzeba być oświeconym? Kto powiedział, że nie jesteś oświecony?

Jesteśmy tacy, jacy siebie postrzegamy. Człowiek tworzy swój świat. Nie ma od tego wyjątków. Jeśli jesteś przekonany, że jesteś doskonały -taki jesteś. Jeśli myślisz, że jesteś nieoświecony -taki jesteś. Kwestia pojęcia, czym dla Ciebie jest oświecenie. Zmienisz punkt widzenia i nagle jesteś na miejscu. Uświadamiasz sobie, ze jesteś dokładnie tu, gdzie powinieneś być. Przychodzi spokój.

Wstępując na drogę duchową wskazano Ci być może cele. Oświecenie, osiągnięcie szczęścia, osiągnięcie wolności, nadprzyrodzonych mocy, poczucia miłości i jedności, miejsce w niebie po śmierci, cokolwiek. Nie jest to złe, jednak to tylko cele dla ego. Ono było bardzo chętne by osiągnąć postawiony cel, który wydawał się bardzo szczytny. By stać się nadczłowiekiem, czy uwolnić się od wszelkich cierpień. Twoje ego chce być oświecone. Chce mieć te wszystkie cechy, które składają się na oświecenie. Oczywiście da się je osiągnąć, wystarczy trochę praktyki, ćwiczeń, afirmacji i wizualizacji. Po chwili czuję szczęście, czuję wolność, zaraz prze afirmuję miłość i będę szczęśliwy. Ale czy będę „oświecony”? Czy kiedy wyuczę się wszystkich cech oświeconego, będę oświecony? Można czuć już wszystko i być wszystkim. Czy to da oświecenie?

Chodzi raczej o to by uświadomić sobie, że to aktualne doświadczenie jest właśnie tym. Aktualna rzeczywistość, ta świadomość TERAZ – jest i zawsze była. Zawsze byłeś oświecony i jesteś oświecony. Ciągle jesteś przejawem istnienia. Właściwie nie ma różnicy czy jesteś czy też nie jesteś oświecony. I tak jesteś świadomością tego wszechświata.

W tej chwili masz wszystko, czego potrzebujesz. Akceptując to, pozwalając światu płynąć, otwieramy się na całkiem naturalny i spontaniczny ruch energii. Całkowita akceptacja przynosi swobodę i otwarcie na zmiany. W tej chwili nie ma niepotrzebnych myśli, które gubią człowieka na planach mentalnych. Jest czystość i jasność. Jest otwarcie na boskość. Jest to osiągalne w tej chwili. Nie trzeba czekać na niewiadomo co w przyszłości. Wystarczy wyrazić wolę akceptacji. Zauważyć, ze już jesteś doskonały. To da głębokie i cielesne „TAK” dla tej rzeczywistości. Zauważysz, że nie ma dokąd iść.

W stanie harmonii z tym co jest, jesteś swobodny. Kiedy postanowisz coś zmienić – po prostu to zmienisz. Nie będzie w tym cierpienia czy ciężkiej pracy nieoświeconego. Nie będzie walki i nieakceptacji. Zmiana nastąpi naturalnie. Czujesz, że coś trzeba zmienić – zmieniasz to. Nigdzie nie dążysz (do przyszłego oświecenia). Każdy czyn wynika z teraźniejszego wyboru. Nie jesteś obarczony żadnym celem, dlatego działasz bez przywiązania. Poprzez głęboką akceptację i wewnętrzną wolność od wszelkich wymysłów osiągasz spełnienie – Tu i Teraz.

Bardzo pięknie obrazuje to fragment Bhagawadgity (rozmowa druga):

„71. Kto wszelkie odrzuci pragnienia, kto żyje i działa bezosobiście, wolny od tęsknot i zachceń, od „ja” i „moje”, ten zaprawdę w Pokój Wielki wchodzi.

72. Jest to, o synu Prity, stan niewzruszonego trwania w Brahmanie, kto go osiąga nie błądzi więcej; a kto nawet w ostatniej chwili życia zdoła ten stan posiąść, dostąpi wyzwolenia, Szczęśliwości w Brahmanie wieczystej.”

6.1 Pojęcie oświecenia

„Pewnego razu bardzo ambitny mnich postanowił urzeczywistnić oświecenie. Bardzo mu na tym zależało, dlatego całymi dniami i nocami uporczywie medytował siedząc w zazen.

Widząc to mistrz podszedł do niego i rzekł:„Jaki jest cel twej praktyki zazenu?” Uczeń odpowiedział: „Moim celem jest stanie się Buddą”. Na to mistrz podniósł dachówkę i zaczął polerować ją na kamieniu przed pustelnią. Tworzyło to nieznośny hałas, więc uczeń po chwili spytał: „Co czynisz, mistrzu?” Nie przerywając swej pracy mistrz odparł: „Poleruję dachówkę, aby stała się lustrem. Uczeń pełen zdziwienia rzekł: „Jak można sprawić, by przez polerowanie dachówka stała się lustrem?” Mistrz odpowiedział: „Jak można stać się Buddą, praktykując zazen?!”

Pojęcie oświecenia.

Człowiek wstępując na drogę rozwoju duchowego tworzy nowe wyobrażenia. Ludzie rozwijający się duchowo tworzą się nowe cele, nowe pragnienia. Od mistrzów przejmuje się wyobrażenia o oświeceniu, mistrzostwie, radości, miłości, jedności. Wtedy zaczyna się pewien proces gonitwy. Chęci osiągnięcia czegoś, co realnie nie istnieje i jest wyobrażeniem.

Oświecenie nie istnieje. Ten stan, który nazywa się oświeceniem jest wyobrażeniem w umyśle. Na podstawie słów innych, umysł stworzył mentalny obraz oświecenia czyli stanu, który rzekomo się kiedyś przytrafi i zakończy wszelkie problemy. Oświecenie może być też próbą „bycia lepszym od innych”. Czyli korzystaniem z boskich mocy, które rzekomo kiedyś staną się „moją własnością”. Jest to bardzo interesujące dla umysłu, który lubi wyzwania.

Oczywiście można trwać w tych myślach o spełnieniu w przyszłości. Oczywiście można próbować się rozwijać, medytować, afirmować. To wszystko tworzy ruch w przestrzeni, który zmienia istotę ludzką. Jest to ruch naturalny, tak jak naturalny jest rozwój całego wszechświata. Nie ma nic złego w intencjonalnym staraniu się i dążeniu do swego celu. Cała kwestia w tym, że już teraz rozwój trwa w Tobie naturalnie. Czy z tym walczysz czy nie, naturalny rozwój jest faktem. Już teraz wszystko dzieje się w kierunku nadanym przez boskość natury. Już w tym uczestniczysz, po co przyśpieszać i walczyć o coś, co i tak jest nieuniknione. Zaakceptuj więc, że jesteś już na swoim miejscu w rozwoju. Opadną wszelkie napięcia.

Oświecenia nie da się wymedytować ani wyafirmować. Ego pragnie kupić oświecenie używając jednego z dostępnych znanych mu środków – medytacje, afirmacje, modlitwy, oddanie się Bogu. Próbuje za wszelką cenę, jednak nadal „coś jest nie tak”. Jest to tylko złudna gra umysłu, która nijak do oświecenia nie doprowadzi. Oczywiście zmienia energetyczne pole człowieka w pewnym kierunku. Jest to pewien ruch i jest on naturalny.

Czym więc jest oświecenie?

Dla każdego może być czym innym. Właściwie jest tylko słowem, które wzbudza określone reakcje. Tylko od Ciebie zależy, czym jest Twoje oświecenie. Od Ciebie i od ludzi Cię oceniających. Takie oświecenie jest w sumie nic niewarte, jeśli zależy od oceny umysłów.

Umysł wyróżnia różne stany świadomości. Wydziela z całego pola wibracji i swoich doświadczeń najróżniejsze stany świadomości i ocenia je. Porównuje ze sobą czy z wyobrażeniami o stanach świadomości innych ludzi. Z całego swego doświadczenia wydziela stany niskiej świadomości i wysokiej świadomości. Stany wysokiej świadomości utożsamia z oświeceniem. Na zasadzie porównania stwierdza też, że aktualnie nie znajduje się w upragnionym stanie. Dlatego twierdzi, że oświecony nie jest. To również jest zależne od subiektywnej oceny.

Oświecenie według większości ludzi jest pewnym wysoko wibracyjnym stanem, który się po prostu przydarza. Jest to w pełni świadoma akceptacja tego, co jest. Ten stan powstaje naturalnie i spontanicznie. Można powiedzieć, że nie masz na to wpływu. Po prostu może nagle się zdarzyć, że obudzisz się oświecony. Czyli taki, jaki zawsze chciałeś być.

Zamiast czekać na przyszłe zdarzenie, można też spróbować czego innego. Wystarczy wyjść ponad wszelką wiedzę o oświeceniu. Ponad wszelkie oceny uwarunkowania względem rzeczywistości. Nawet, jeśli tego nie doświadczasz -nie musisz. Jesteś jaki jesteś. Doświadczasz własnego subiektywnego wszechświata. Doświadczaj więc świadomie, sprawdzaj, działaj, istniej… Bez przywiązania i celu. Doznawaj piękna teraźniejszości w pełni. Oświecony nic innego nie robi. Kwiaty kwitną, chmury przesuwają się po błękitnym niebie. Wszechświat jest doświadczeniem.

Każdy stan, który istnieje w tej chwili jest doskonały. Nie ma innego. Tylko ego, na podstawie przeżytych zdarzeń (czyli na podstawie myśli o przeszłości), określa że teraźniejszy stan świadomości doskonały nie jest. A przecież już istniejesz i jesteś świadomy (czegokolwiek). Już w tej chwili doświadczasz istnienia, cokolwiek byś nie zrobił. Doświadczasz go na różne sposoby, żaden sposób doświadczenia nie jest gorszy czy lepszy. Wszystko znajduje się w polu doświadczenia i jest dokładnie na swoim miejscu. Porzucając wszelkie oceny wszystkie stany świadomości będą same w sobie doskonałe. Nie trzeba już szukać czy utrzymywać niespełnienie z powodu danego stanu. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment wibracyjny, stan świadomości się zmieni. To będzie również w porządku. Będzie zupełnie naturalne.

Nie ma takiej zasady w naturze, która twierdzi, że nie jesteś oświecony. We wszechświecie nie ma nic świadczącego o tym, że nie jesteś oświecony. Więc może jesteś? Wszystko zależy od tego, jak Ty to czujesz. Jeśli czujesz, że jesteś -Twój subiektywny wszechświat przybiera formę oświecenia. Jeśli czujesz, że nie jesteś -po prostu nie jesteś. Nadal masz pewne pragnienia, nadal coś jest nie tak. Nadal dążysz do celu w przyszłości. Cały czas brak akceptacji Aktualnej Rzeczywistości. Taka jest natura umysłu. Warto to zauważyć.

Twoje postrzeganie zależy tylko od Ciebie. Nikt Ci nie każe być oświeconym, nikt też nie każe być nieoświeconym. To tylko pojęcia, które przyjął umysł. Uwikłał się w nie i uzależnił od nich. Dzięki temu mamy na świecie miliony nie oświeconych, którzy błądzą szukając tego, czego nie ma. Uganiają się za wyobrażeniami, negując podświadomie chwilę obecną. Można tak w nieskończoność.

Jedyną rzeczywistością jest teraźniejszość. Jeśli tu i teraz nie ma oświecenia, to gdzie ono jest? Może zaistnieć tylko w umyśle. Na jakiej podstawie twierdzisz, że oświecenie istnieje poza Tobą? Na podstawie usłyszanych informacji i ocen własnego umysłu. Jeśli Cię to satysfakcjonuje, to jesteś na miejscu. Warto jednak samemu sprawdzić, czy jest taki stan. Jeśli nie ma go w teraźniejszości, to po cóż zajmować się iluzją?

Moment całkowitej akceptacji przyjdzie wraz z uświadomieniem sobie, że innej rzeczywistości nie ma. Jest tylko ta, którą postrzegasz, która jest Tu i Teraz. Nie ma niczego innego. I tylko w tym aktualnym stanie jest doświadczenie. Tylko teraz są też wszelkie wyobrażenia i mentalne zasłony, które oddzielają od czystego postrzegania.

Wszystko zależy od tego, jak umysł oceni doświadczenie. Może powiedzieć, że jesteś lub nie jesteś oświecony. Może powiedzieć wszystko. Warto spróbować zaprzestać wszelkiej oceny. Spojrzeć na Aktualną Rzeczywistość tak jak małe dziecko, zupełnie na czysto. Gdy byłeś dzieckiem nie było problemów, nie było oświecenia, nie było celów w przyszłości. Wszystko było takie żywe i teraźniejsze. Otaczało Cię światło. To doświadczenie trwało z tą specyficzną jasnością i niewinnością. Nie było żadnych myśli i uwarunkowań. Możesz tu i teraz przejść do tego stanu. Kiedy to się stanie nagle jesteś otoczony światłem i miłością -istniejesz. Uczestniczysz w cudzie. Czy trzeba czegoś więcej? Ostatnie co może w tej chwili zrobić umysł, to pomyśleć o jakimś oświeceniu i stworzyć w ciele negację Aktualnej Rzeczywistości. Niepotrzebną rzeczą jest tworzenie myśli, że ta rzeczywistość to w sumie nic nie warta w porównaniu z Rzeczywistością oświeconego. Są to tylko subiektywne wyobrażenia.

Nie trzeba mieć ponadnaturalnych mocy aby być szczęśliwym. Nie trzeba mieć świadomości totalnej, by się zaakceptować. Nie trzeba być kimś innym, by znaleźć wewnętrzny spokój i spełnienie. Istota ludzka ma prawo intencjonalnie się zmieniać. Zmieni się na tyle, na ile jest w stanie.. Jednak nie osiągnie idealnie tego samego, co osiągnęli inni. Ponieważ każdy jest inny. Budda Gautama urodził się w swoich warunkach. Jego ciało było takie, a nie inne. Jego pogląd na świat był taki, a nie inny. Jego oświecenie było takie, a nie inne.

Każde oświecenie jest indywidualne i jedyne w swoim rodzaju. Nie trzeba już walczyć, czy starać się osiągać czegokolwiek w przyszłości. To, co ma być przyjdzie naturalnie. Wystarczy zaakceptować teraźniejszy moment ruchu boskości. Ten ruch sam trwa. Można znaleźć w tym spokój. Puścić i unosić się na fali procesu rozwoju. Zaprzestać szukać niestworzonych rzeczy i po prostu zaakceptować to, co jest. Przyjąć to.

U wielu osób rozwijających się duchowo istnieje nieustanna pogoń za wyobrażeniami o celu. Chcą się stać inni, niż są. W porządku, taka też jest możliwość. Można zmieniać rzeczywistość do woli. Można zmieniać swoje ciało, zmieniać swój umysł. Jednak nie osiągnie się stanu oświecenia, ponieważ ciągle jest on w sferze myśli. Ciągle jest czymś poza ciałem. Gdzieś w myślach. Można się starać. Można też odpocząć. Co ma przyjść, to przyjdzie. Wszechświat już jest doskonały, rzeczywistość istnieje – nie potrzeba jej niczego więcej. Wystarczy, że umysł to zaakceptuje.

Przychodzi przebudzenie. To, na co patrzysz jest boskie. To, co słyszysz jest boskie. To, co czujesz, jest stworzone przez boskość. Jesteś totalnie zanurzony w istnieniu. Nie ma nic innego. Akceptując Aktualną Rzeczywistość Twoja istota zakwita. Powstaje w końcu spokój. To już jest koniec. Nie musisz iść nigdzie dalej. Co będzie to będzie, natura sama idzie. Powstaje otwarcie na tą boskość, którą jesteś.

Medytacja – Bez kontroli

Czym jest dla Ciebie kontrola? Czujesz, że jesteś całkowicie Sobą? To ważne pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, aby polepszyć jakość swojego życia. Kontrolujemy najczęściej z lęku przed byciem totalnie prawdziwymi i wolnymi. Ego nie porzuca kontroli nad sobą i światem. Boi się zaufać procesowi miłości wszechświata. Boi się oddać całkowicie boskości istnienia. Boi się być całkowicie wolne. Taka wolność oznacza stan bez ego.

Zawsze pamiętaj, kim jesteś i niech to przekonanie nie opuszcza Ciebie ani przez chwilę. Czy wiesz, kim jesteś? Być może słyszałeś, że każdy z Nas to cząstka Boga, istota o wolnej woli i w pełni doskonała. Jednak jak się z tym czujesz? Jeżeli próbujesz być sobą, to już nie jesteś. Dążysz bowiem do innego stanu niż ten który jest teraz. Jeśli próbujesz kontrolować bycie sobą, to naturalna spontaniczność już nie istnieje.

Tu i teraz oczekujesz bycia kim innym. Pragniesz osiągnąć coś, co jest w przyszłości. Jednak to się nigdy nie skończy, przyszłość istnieje tylko w Twoim umyśle.

Nie ma drogi do żadnego z nas. Już jesteśmy sobą. Wszelkie wysiłki podjęte w celu bycia sobą nic nie dadzą. Każdy z nas to czysta boska jaźń. W ciszy, w teraźniejszość poznasz siebie.

Kiedy umysł, ciało i boskość staną się jednością wszystko nabierze innego sensu i wartości. Nieskończona siła i radość – możesz wszystko. Oświecenie jest teraz. Kiedy pozwolisz boskości w pełni przejawiać się i poddasz jej umysł i ciało, nic już nie będzie takie samo.

Oświecenie jest w Tobie. Nie ma niczego co musisz osiągać. Uświadom sobie jedynie kim jesteś i niech ta świadomość rozświetli wszystko wokół. Co więcej, zawsze tym byłeś. Wszystko jest boskością, więc pozwól sobie płynąć. Pozbądź się wszelkich napięć i oporów przed zaufaniem dla tej wspaniałej życiowej energii.

Możesz działać, możesz nie robić nic. To do Ciebie należy wybór. Nie zmieni to faktu, że nadal doświadczasz, nadal płyniesz na fali życia i miłości.

Nawet jak nic nie robisz, przejawiasz się w materii, wszystko jest Twoim dziełem i dla Ciebie. Wszystko więc jest boskie. Nie kontroluj, nie oceniaj swego zachowania, nie myśl co powiedzą inni. Zdaj się na miłość. Ciągle jesteś tą samą istotą. Przeżywaj każdą chwilę bez oddzielenia. Ciało, dusza i umysł. Świat wewnętrzny i zewnętrzny. Brak kontroli to przyjemność i całkowite rozluźnienie, zaufanie i wolność. Wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze. Nie krzywdzisz.

Życie pełnią, bez kontroli to boskie życie. Pozwól płynąć innym, tak jak oni tego chcą. Ty także jesteś falą w nieograniczonym oceanie miłości.

Poniżej znajduje się inspiracja do własnej medytacji. Możesz wykorzystać ją w stanie medytacji, czytać ją i kontemplować. Niech służy Tobie jako inspiracja.

„Widzę swoje ciało jako świetlistą powłokę. Ciało, które nie ma żadnych ograniczeń. Jest przejawem piękna, wszystkich boskich cech. Kształtuje je z miłością, przejawiam się bez kontroli. Czuję, że jestem częścią całości wszechświata. Jestem jednością ruchu energii. Światłem, które nieustannie przejawia swoje istnienie. Wszystko jest w porządku, nie muszę kontrolować ani oceniać. Cały wszechświat płynie w jednym harmonijnym ruchu. Jestem totalnie otwarty na ten ruch i swobodnie za nim podążam. Jestem całkowicie wolny i bezpieczny.

Pozwalam innym na tę samą wolność i wybory. Akceptuję inność innych i pozwalam im na wszystko. Mogą mieć inną drogę. Widzę innych jako przejaw tego samego światła, którym jestem. Wszystko jest stworzone przez jeden proces miłości. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Wszystko jest w porządku. Akceptuję to. Widzę piękno tego świata. Widzę także, co mogę robić tutaj w materii. Boskość istnienia przedstawia mi same najlepsze rozwiązania.„

Ta medytacja kieruje świadomość na doświadczenie jedności. Wskazuje, że wszyscy stanowią ten sam proces. Wszystko ma swoje źródło w świetle istnienia.

Przykład modlitwy o uwolnienie spod egotycznego kontrolowania umysłu:

„Proszę Cię boskie źródło istnienia o prowadzenie w tej modlitwie. Oddaję się teraz całkowicie Twojemu prowadzeniu. Ufam Twej czystej miłości. Roztapiam się w niej i odpuszczam wszystko.

Niech nastąpi uzdrowienie mojego ciała z wszelkich napięć i blokad. Boskości wszechświata, odejmij z ciała wszystkie lęki i opory, które przeszkadzają doświadczać radości. Odejmij wszelkie blokady i chęci kontroli. Odejmij wszystko to, co negatywne i niepotrzebne. Niech to wszystko spłynie ze mnie i rozpuści się w świetle. Już teraz, z Twoją boską pomocą, wybieram czyste istnienie. Przebaczam wszystkim istotom, które ograniczały mnie i blokowały. Przebaczam wszystkim, którzy nauczyli mnie ograniczeń i kontroli. Przebaczam całkowicie i jestem już wolna. Dziękuje Ci boskie źródło istnienia, że wspierasz mnie w każdym momencie. Nie muszę już niczego kontrolować. Wszystko jest w doskonałym miejscu. Mogę odpocząć.

Jestem Sobą. Pozwalam, aby czyste światło wypełniło mnie i oczyściło ciało i umysł. Niech czyste światło usunie z ciała wszelkie blokady i napięcia nie pozwalające mi się swobodnie przejawiać. Niech to czyste światło usunie wszelkie blokady energii. Wszystko już płynie swobodnie. Już teraz poddaję się bez kontroli temu światłu. Już teraz wypełnia mnie swoboda i spontaniczność. Dziękuję.

Boski ruch sprawia, że mój umysł rezygnuje z kontroli. Rezygnuje z ograniczeń i wszelkich niepotrzebnych wyobrażeń. W zamian za to, wszechświat wypełnia mnie czystą radością istnienia, spontanicznością i światłem.

Wybaczam sobie, że kontrolowałam siebie i innych. Wiem, że już teraz zasługuję na miłość i na doświadczanie jej w materii. Zasługuję na wszystko, co najlepsze. Działam w jedności z boskością, więc wszystko jest w porządku.

Pozwalam na pełne otwarcie mojej świadomości . Już teraz uświadamiam sobie kim jestem. Widzę to jasno i czysto. Moja świadomość, umysł, ciało jednoczy się już w pełni z jedynym istnieniem. Dziękuję Ci boskie źródło istnienia. Doświadczam całą sobą. Bez kontroli. Jest mi z tym wspaniale.”

5.8 Iluzja umysłu, a motywacja

Iluzje umysłu warto dobrze pojąć. Jeśli stwierdzisz nagle, że wszystko jest iluzją i nie ma znaczenia, może Cię ogarnąć apatia i niechęć do życia -bo po co żyć, skoro nic nie ma znaczenia? Takie pytania pojawiają się często u ludzi, którzy próbują pojąć iluzję ze swojego aktualnego poziomu percepcji. Wychodzi czasem z tego pomieszanie i niezrozumienie. Aby pojąć to właściwie, warto zmienić swój punkt widzenia. Spojrzeć na to z innej, nieuwarunkowanej perspektywy.

Wiele systemów rozwoju duchowego dąży do pozbycia się ego. Pozbyć się ego? Pozbyć się wszelkich doskonałych systemów obrony, działania i analiz? Pozbyć się znanego i bezpiecznego systemu życia? I tak bez tego wszystkiego rzucić się w nieznany świat? To wydaje się w sumie niepotrzebne. Tak jest i już. Po co to zmieniać? Przecież ego zakłada też pozytywne strony: wysoka samoocena, przebojowość, kreatywność, potrafi doprowadzić nas do szczęścia (przynajmniej tak się wydaje). To wszystko prawda, jednak te rzeczy są tylko wyobrażeniami. Są namiastką prawdziwej kreatywności, która istnieje dopiero w ciszy umysłu. Są odbiciem szczęśliwości, która jest naturalna na poziomie braku dualizmu.

Motywacja do działania często pochodzi z niewłaściwych źródeł. Ego motywuje się posługując się lękiem. Boi się, dlatego stara się działać, by zapobiec strasznym rzeczom w przyszłości. Boi się porażki, cierpienia, ośmieszenia, straty, a przede wszystkim śmierci. Człowiek nie chce cierpieć, dlatego stara się zmienić swoją przyszłość. Używa do tego swojego uwarunkowanego umysłu.

Czasem umysł motywuje wyobrażeniem szczęścia w przyszłości. Z wyniku analizy doszedł do wniosku, że jeśli popracuje w odpowiedni sposób, to prawdopodobnie osiągnie szczęście. Człowiek działa motywując się marzeniami i pragnieniami. Nie jest to nic złego, jednak jeśli szczęście jest w przyszłości, to nie ma go w teraźniejszości. Tu tkwi cały problem.

Wiele osób rozwijających się duchowo, rozwija tylko swoje ego. Dążą oni do szczęścia (oświecenia) w przyszłości. Pozbywają się negatywnych stron swojego „ja” zastępując je często pozytywnymi wyobrażeniami. To budowanie ego, tyle że z innych jakościowo myśli. Nadal jest pojęcie „Ja” i „moje”. Nadal jest dualizm rzeczywistości. Przy takim rozwoju motywacją staje się nadzieja na lepszą przyszłość. Nie jest to złe, ponieważ gdyby nie było nadziei, nie było by sensu nic robić. Co prawda nadzieja i oczekiwanie na szczęście w przyszłości -to nadal iluzja. Ego nadal przysłania prawdziwą boską rzeczywistość „tu i teraz”. To dlatego, że człowiek utożsamia się ze swoim umysłem. Tu tkwi cała tajemnica.

Jeśli jednak jeszcze nie nastąpiło totalne porzucenie ego, wtedy zmiana iluzji na korzystniejsze okazuje się bardzo trafną drogą. Można powiedzieć, że zmiana wyobrażeń jest skutecznym sposobem na rozwój ludzi zbyt mocno siedzących w świecie cierpienia. Kiedy nie ma wyjścia, nie ma możliwości zobaczenia swego ego i wyjścia ponad nie, wtedy jedyną drogą okazuje się zmiana swoich własnych iluzji. Jest to bardzo skuteczna metoda. Przykładowo afirmacje, medytacje, psychoterapie itp. są skuteczne i pozwalają zmienić swój światopogląd. Dlatego nie warto tych metod negować. Są one skuteczne i pomagają wielu ludziom, nawet tym, którzy myślą, że wyszli ponad ego. Co więcej medytacje lub inne praktyki duchowe są technikami umożliwiającymi porzucenie całego systemu wyobrażeń o świecie. Warto z nich umiejętnie korzystać, a osiągnie się na drodze wspaniałe rezultaty.

Będąc ponad ego można osiągnąć nieuwarunkowane stany szczęścia i miłości. Stan ponad ego sprawia, że żyjemy w chwili obecnej i w pełni jej doświadczamy. Nie ma ograniczeń. Czy może być coś pełniejszego? Oczywiście zanim stanie się to doświadczeniem, warto uświadomić sobie czym to ego jest, zrozumieć i odkryć jak działa. Poczym można je dostrzec i poluzować jego więzy. Czy wreszcie puścić się całkowicie i oddać boskości istnienia.

Czy doświadczasz rzeczywistości w sposób całkowicie czysty i całkowity? Czy dostrzegasz piękno chwili? Czy czujesz tą ogromną prawdziwość i esencję życia patrząc na kwiat? Czy idąc przez park ogarnia cię niewypowiedziana i błoga radość z uczestnictwa w cudownym procesie życia? Czy czujesz, że jesteś głęboko zjednoczony z życiem, naturą i wszechświatem? Czy Twoje serce wypełnia bezwarunkowa i nieograniczona miłość do innych osób (nawet wrogów), do całego wszechświata? Czy jesteś całkowicie wolny od opinii innych tak, że nic i nikt nie może Cię wyprowadzić ze stanu błogości i spokoju? Czy jest możliwe, byś był tak naturalny i prawdziwy jak dziecko? Żebyś był wypełniony żywą, boską spontanicznością i radością tworzenia… Jesteś, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Wystarczy zmienić punkt widzenia. Przejrzeć ograniczenia ego i wyjść ponad nie. To wszystko jest możliwe w tej chwili. Cała kwestia w tym, czy Twój światopogląd na to pozwala. Uwierz więc i doświadczaj.

Choć powyższe przykłady są wyidealizowanym (new age`owskim) obrazem doświadczania boskości, są prawdziwe. Da się tak właśnie doświadczać tej rzeczywistości. Jednak jeśli na prawdę nastąpi wyjście ponad dualizm, nie będzie znaczenia jak się czujesz i czego doświadczasz. Wszystko będzie TYM istnieniem, TYM doświadczeniem, TĄ świadomością.

Wtedy przychodzi zupełnie inna jakość motywacji. Nie ma już starania się o osiągnięcie celu w przyszłości. Nie ma już ucieczki od Aktualnej Rzeczywistości. Ponad ego jest czyste istnienie. Robi się to, co się robi. Po prostu się jest. Bez żadnego przywiązania i wyobrażeń. Wszystko wtedy jest doskonałe. Cokolwiek robisz jesteś przepełniony życiem i energią. Ta motywacja pochodzi ze źródła doświadczania. Doświadczasz tego, co przychodzi lub tego co się wybiera (samo). Jesteś wtedy świadomością, która doświadcza boskości. Wchodzisz w wieczny moment boskości. Całe działanie jest oparte na radości z istnienia i świadomości. Już teraz tworzysz taką rzeczywistość, jaką chcesz. Już teraz możesz zmienić swój punkt widzenia i dostrzec w teraźniejszości przejaw totalności istnienia.

Wtedy wypływa naturalna motywacja poznania, kreacji, doświadczania. Tak jak małe dziecko chce poznawać, tworzyć, kreować, doświadczać. Spontanicznie i bez myśli. To jest naturalna motywacja, której źródłem jest samo życie. Jest to czysta i prawdziwa motywacja do istnienia. W brew pozorom nie tworzy się bezsens życia i niechęć do wszystkiego. Wręcz przeciwnie, chęć doświadczania płynie swobodnie.

Motywacja wypływająca z umysłu jest bladym odbiciem pierwotnej i naturalnej motywacji oznaczającej chęć istnienia.

Wystarczy zauważyć, że wszystkie określenia umysłu są iluzją i nie przywiązywać się do nich. Najważniejsze jest w tym właśnie nieprzywiązywanie się i wolność od tych pojęć. Można nadal posługiwać się wymyślonymi pojęciami, jednak być od nich wolnym. Można nadal rozmawiać z ludźmi słowami, można używać myśli, interpretować, spotykać, bawić się… wszystko jest takie samo, mimo to wewnętrznie panuje już głęboki luz. Uniezależnienie się od tych pojęć, brak przywiązania. W takim układzie nic nie może sprawić bólu, za to wszystko może dawać radość. Jest się naprawdę stabilnym wewnętrznie.

Wewnętrzna wolność od wymyślonego świata pojęć tworzy pewną przestrzeń, gdzie całe życie staje się swobodne i lekkie. Wtedy dopiero przychodzi radość, która zmienia dotychczasowe życie w zabawę. Ponieważ nic już nie jest w stanie zagrozić, nic nie jest w stanie zranić wewnętrznie. Związki międzyludzkie wchodzą wtedy w inny wymiar, gdzie cokolwiek się stanie jest dobre. Wtedy dopiero zaczyna się działanie. Tworzy się czysta motywacja do życia. Wtedy życie zakwita pełnią możliwości i wszystkimi możliwymi kolorami. Poczuj jego zapach.

5.7 Wieczność i przemijanie

Sama tożsamość człowieka jest iluzoryczna. Nadana przez umysł, wymyślona. Pojęcie „Ja” jest tylko zbiorem myśli o tym ciele. Ciało jest zbiorem atomów, a umysł nadał mu nazwę i wszelkie określenia. Tak powstałeś „Ty”. Czy przeraża Cię rozwianie iluzji? Tak, jeśli iluzja jest dla Ciebie prawdą ostateczną. Jeśli się z nią utożsamiasz przeraża Cię wszystko, co tyczy się naruszenia Twoich wyobrażeń. Przeraża upadek tych wyobrażeń, który jest równoznaczny ze śmiercią.

Warto spojrzeć na to stwierdzenie -> Twoja dusza jest wieczna, ciało przemijające.

Wszystko co się tyczy ciała jest przemijające. Nazwa ciała (imię), określenie ciała (ładne, brzydkie, grube, chude, inteligentne, głupie, twarde, miękkie…), rzeczy należące do ciała… wszystko to przeminie. Cała materia jest przemijająca. Trwa w ciągłym ruchu. Również każde uczucie, które przychodzi i odchodzi, każda myśl w polu mentalnym -przemijają. Tego się trzyma ego, rzeczy przemijających. Dla ego ważna jest pozycja społeczna aktualnego ciała, wygląd aktualnego ciała, rzeczy, które aktualne ciało rzekomo posiada. Sztuczna tożsamość trzyma się tego, co przemija. Próbuje znaleźć stabilność w rzeczach całkiem niestabilnych. Stąd się bierze nieustanna walka. Wszystkie rzeczy doczesne są dla umysłu egotycznego bardzo ważne. Stają się rzeczywistością ostateczną. Ego utożsamia się z nimi, próbując tworzyć z nich swoją ciągłość. Z ciała, posiadanych rzeczy, posiadanych myśli, historii życia -ego tworzy swój własny świat. Ten świat wydaje się taki realny, że staje się rzeczywistością prawdziwą. Jedyny problem w tym, że ta rzeczywistość jest zbudowana z nietrwałych rzeczy -sama w sobie też jest więc nie trwała. Stąd wszelki lęk przed śmiercią i utratą. Ego myśli, że cała rzeczywistość zostanie uśmiercona. Dlatego też tak straszna wydaje się śmierć ciała. Jest to wtedy śmierć rzeczywistości ostatecznej. Mimo to jest ono dla wszelkich rzeczy naturalne. Jest to nieustający proces przemiany energii. Przemijanie ciała jest naturalne, nikt w przyrodzie nie robi z tego problemu.

Świadomość jest trwała. Jest wieczna. Nie jest rozciągnięta w czasie w nieskończoność. Trwa w bezczasowym TERAZ. Ona nie przeminie, chociażby wszelkie zewnętrzne rzeczy zmieniły się w co innego. Nie może przeminąć ponieważ jest poza czasem. Ta świadomość istnienia obserwuje cały proces przemiany energii. Obserwuje i doświadcza nieustannego ruchu. Tylko ego wydziela pewne części rzeczywistości i określa początek i koniec. Tak jak w przypadku narodzin ciała (czyli pewnej transformacji energii) ego określiło początek swego życia.

Wszystko co się tyczy duszy, jest wieczne. Jest to świadomość wszechświata. „Twoja” dusza łączy się z innymi duszami w coś co można nazwać Bogiem. Inaczej mówiąc: Cząstki świadomości stanowią razem świadomość totalną. Jest to tak naprawdę całokształt istnienia rzeczywistości, która przejawia się również za pomocą Twego ciała. Twoja świadomość ma to samo źródło, co świadomość innych istot. Na pewnym poziomie wszyscy są tym samym źródłem. Dusza, świadomość nie przemija. Ciągle trwa i doświadcza. Z poziomu duszy aktualne ciało stanowi cząstkę całości. Dusza doświadcza istnienia, form i zdarzeń, jakiekolwiek by one nie były. Ta pierwotna świadomość jest bezpieczna i nie może zniknąć czy zginąć. Stanowi rzeczywistość. Jest podstawą wszystkiego. Nieustannie trwa i doświadcza. Odpocznij więc. Nic nie może się stać złego. Wszystko jest doskonale bezpieczne.

Kiedy cząstka świadomości, która przejawia się za pomocą Tego ciała uświadomi sobie swoje pochodzenie (że tak naprawdę jest nieśmiertelną duszą), wszystko stanie się inne. Staniesz się zupełnie otwarty na wszechświat i wszelkie zdarzenia. Ponieważ jesteś już bezpieczny. Ciało oczywiście może umrzeć, jednak nie będzie to coś strasznego i ostatecznego. Będzie to naturalny proces przemiany formy. Nie będzie Cię przerażało, że to ciało i cała tożsamość rozpłynie się. Ponieważ nie będziesz się już z nim utożsamiał. Nie będzie iluzji, że ciało to „JA”. Ty jesteś całą totalnością wszechświata.

5.6 Moralność śmierci

„ – Tato, tato… chciałbym żyć wiecznie! – krzyczy synek polityka.

– Ależ to niemożliwe, nikt nie żyje wiecznie. – odpowiada tatuś.

– Tato, ale pani na religii powiedziała, że Jezus zmartwychwstał i żyje wiecznie!

– Widzisz synku, Jezus miał odpowiednie znajomości, poparcie… i jakoś się wkręcił.

***

Dla ewolucji wszechświata nic nie jest złe, wszystko ma swoje miejsce i jest „potrzebne”. Nikt we wszechświecie nic nie ocenia. Cała natura akceptuje siebie i wszystko, co jest w jej polu ma swoje miejsce. Przykładowo umysł określa zabijanie jako złe i niemoralne. Nie jest złe. Określił tak na podstawie twierdzenia, że śmierć jest zła. Sama śmierć jest zmianą ruchu energii (światła). Śmierć jest czysta sama w sobie. Umysł nazwał zabiciem pewne zdarzenie w rzeczywistości. Zabijanie nie jest niemoralne. Po prostu istnieje. Kiedy zwierzę zabija inne zwierzę -jest to naturalne. To czysty proces rozwoju natury. Kiedy dzikie zwierze zabija, robi to dla własnego przetrwania. Może powstać pytanie, dlaczego świadomość wykształciła takie formy, by zabijały inne formy? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że chciała doświadczyć pewnych specyficznych wibracji, w tym wypadku wibracji lęku i walki.

Kiedy człowiek zabija inne zwierzę, kwestia jest już sporna. Umysł dopatruje się czegoś złego, czy niemoralnego. Kiedy człowiek zabija innego człowieka, umysł ocenia to coś jako bardzo złego. Zabijanie jest niemoralne i nieetyczne – oznacza to, że jest niezgodne z pierwotną wolą życia każdej istoty żywej. Każde życie chce się przejawiać i żyć. Posiada wolę do przejawiania się. Jeśli coś działa przeciwko tej woli jest uznawane za złe.

Warto spojrzeć na tą sprawę zupełnie czysto i bez ocen umysłu. Energia ciągle krąży. Nieustannie się zmienia. Niektóre stworzenia pobierają energie z roślin, inne ze zwierząt. Tak czy inaczej, wszystko ulega przemianie. Kiedyś i tak ciało umrze i odda energię wszechświatu, nieważne czy to ciało rośliny czy zwierzęcia. Nieważne też czy zostanie zjedzone, spalone czy uschnie w ziemi. Wszystko i tak krąży w nieustannym procesie wymiany energii. Tylko człowiek ocenił, że jakoby mięso jest gorsze do jedzenia niż roślina… Choć to ma swoje uzasadnienie w tym, że mięso roślin jest czystsze energetycznie, ponieważ nie zawiera w swoim polu uczuć i emocji, tak jak mają to zwierzęta. Tu znów przychodzi wybór możliwości doświadczania. Jeśli ktoś chce doświadczyć bólu, lęku, pomieszania, niech zrodzi przyczynę. Niech je mięso. Skutek sam nastąpi. Nie jest to czymś „złym”, powoduje po prostu pewne skutki. Dzikie plemiona specjalnie jedzą mięso zwierząt (pomijając fakt trudnych warunków przetrwania) aby zyskać ich siłę, posiąść ich energię. Nie trzeba tego oceniać, skutek jaki to przyniesie będzie kolejnym doświadczeniem, poznaniem.

Jeśli ktoś zabija, tworzy sobie taką, a nie inną przestrzeń. Będzie to przestrzeń pełna niskich energii. Lęku, przerażenia, agresji. Nie jest to złe. Jeśli ktoś chce tego doświadczać – nikt go nie powstrzyma. Jednak warto zadać sobie pytanie czy jest to coś czego naprawdę potrzebuje człowiek?

Na aktualnym etapie ewolucji człowiek jest w stanie porzucić zabijanie na korzyść uczucia miłości. Jest to wspaniała możliwość z reguły nie dostępna dla „niższych” stworzeń w ewolucji. Jest wolną wolą, czy zabijać, czy nie. Natura dostarcza nam jedzenia w odpowiednich ilościach. Tu tylko kwestia wyboru. Istota, która pozna smak miłości wszechświata, nie potrzebuje zabijać. Wchodzi ona na poziom współczucia i głębokiego zrozumienia istnienia. Z takiego poziomu nie zanurza się w emocje nienawiści. Zamiast walczyć -akceptuje, zamiast zabijać -kocha. Jest to Twój indywidualny wybór, w jakich wibracjach się obracasz. Czy są one pełne lęku i nienawiści, czy miłości i spokoju. Nic tu nie jest lepsze, nic gorsze. Kwestia w tym, czego chcesz teraz doświadczać.

Istota ludzka intuicyjnie wie, że zabijanie jest niekorzystne. Nawet, jeśli nie rozpatrywać tego logicznie, w głębi czuć niechęć do zabijania. Świadomość zna po prostu wibrację nienawiści i nie potrzebuje jej doświadczać. Doświadczyła jej wiele razy, dlatego nie potrzebuje na ten moment zabijać. Idąc za intuicją, człowiek by nie zabijał. Mimo to aktualna cywilizacja żyje w nieświadomości. Otacza się snem o oddzieleniu. Dlatego sztuczna tożsamość każe zabijać. Warto się z tego przebudzić.

Powstało wiele wojen. Organizm, w którym każda komórka działa bez poczucia jedności jest organizmem samo destrukcyjnym. Jeśli komórki nie działają dla wspólnego dobra, organizm ulega zniszczeniu. Tak właśnie dzieje się z ówczesną cywilizacją. Każdy człowiek śni o oddzieleniu i własnej, sztucznej tożsamości. Dzięki tej iluzji niszczymy siebie nawzajem. Niszczymy nasza planetę i inne gatunki. Nie jest to złe, czy niemoralne. Jeśli taki jest wybór, wszechświat to akceptuje. Warto zadać sobie pytanie, czy tego naprawdę chcemy?

 Poczucie jedności jest tożsame z głębokim współczuciem. W tym stanie nie da się krzywdzić innych. Tak jak będąc w harmonii ze sobą nie da się krzywdzić siebie. Po prostu takiego pragnienia nie ma w polu. Pragnienie krzywdy jest wytworzone przez skrzywdzony umysł.

Wiele smutku i rozpaczy przynosi naszemu społeczeństwu śmierć. Odejście bliskiej osoby, krewnego, przyjaciela – wszystkie te zdarzenia są często trudnym i pełnym cierpienia doświadczeniem. Ludzie, którzy doświadczyli śmierci bliskiej osoby najczęściej bardzo cierpią. Uważają śmierć za coś bardzo złego, szczególnie jeśli śmierć nastąpiła w okresie młodości bliskiej osoby. Warto się przyjrzeć śmierci. Dostrzeżenie tego procesu z innej perspektywy może uwolnić od cierpienia. Śmierć nie jest niczym złym. Jest to przemiana energii wszechświata. Całą kwestię cierpienia z powodu śmierci stworzył umysł. To on, na podstawie oceny przywiązał się do danej osoby. Postawił warunki szczęścia. Jeśli jest przyjaciel, daje mi szczęście. Jego cechy i właściwości przynoszą mi szczęście. Jeśli ta osoba umrze, nie będzie już tego, co ona mi daje. Dlatego powstaje smutek, poczucie utraty. Jednak co naprawdę stracił umysł? Stracił obietnicę możliwości doświadczania szczęścia przez tą osobę. Już tej osoby nie ma, odeszła, dlatego nie będzie mi dawała szczęścia. Ego płacze nad sobą.

Dusza, która odeszła pozostawiła na ziemi swoje ciało. Zatopiła się w przemianie energetycznej wszechświata. Podążyła z falą życia. Jest to dla niej naturalne i korzystne. Dlaczego więc płakać i się smucić? Cierpienie przychodzi wtedy, kiedy ego uzależnia się od danej osoby. Im większe uzależnienie, tym większe cierpienie.

Świadomość ciągle patrzy z punktu widzenia sztucznej tożsamości. Śmierć postrzega jako wszelki koniec, a w tym pozbawienie możliwości doświadczania szczęścia. Umysł boi się śmierci, boi się tego nieznanego, co wszystko kończy. Boi się, że już nigdy nie będzie mogło doświadczać szczęścia. Ponad ego śmierć nie istnieje.

Jesteś wszechświatem, który nieustannie się zmienia. Jesteś świadomością wszechświata, które przejawia się w pewnym stworzonym ciele. Nie jest ważne czy to ciało żyje fizycznie, czy leży martwe. Wszechświat nadal jest świadomy siebie. Ta świadomość nie ginie. Po prostu nie przejawia się już w tym martwym ciele. Ty jako przejaw wszechświata jesteś nieśmiertelny. Umiera tylko ciało, a wraz z nim sztuczna tożsamość, do której tak przywiązało się ego.

Kiedy poczujesz, ze jesteś częścią totalnego procesu miłości, śmierć stanie się niestraszna. Będzie ona częścią ciągłego i nieustannego ruchu energii. Oczywiście ciało może nadal reagować lękiem na śmierć czy na ból. Jest ono wyuczone i uwarunkowane. Upłynie wiele czasu, zanim ciało nauczy się przejawiać w całkowitym luzie i otwartości na wszelkie zdarzenia. Jednak zanim to nastąpi, mentalnie już można się uwolnić od cierpienia spowodowanego śmiercią. Wystarczy uświadomić sobie cały proces, wychodząc ponad ograniczoną, sztuczną tożsamość.

Jeśli panuje jedność z całym stworzeniem, śmierć po prostu nie istnieje.

5.5 Utrata „siebie”

Czy po utraceniu ego nadal będziesz „Ty”?

Ciało zostanie, pamięć zostanie, wszystko czego się nauczyłeś zostanie, umysł zostanie. Nie rozpłyniesz się w świetle ani nie znikniesz stając się czystą świadomością. Dla zewnętrznego obserwatora właściwie się nie zmienisz. Nadal będziesz mógł się posługiwać mową, myślami, swoim ciałem. Jednak wewnątrz nastąpi wielka przemiana. Po uświadomieniu sobie iluzorycznej natury ego wszystko stanie się inne. Wszystkie aktualne wyobrażenia o sobie, świecie, innych ludziach, o swoich ograniczeniach i możliwościach -wszystkie wyobrażenia staną się nieważne. Zbudzi się nowy rodzaj świadomości, która jest wolna od mentalnych filtrów. Nie będziesz już patrzeć na świat z poziomu ego. Umysł przestanie oceniać rzeczywistość -nie będzie dobra ani zła. Nie będzie już smutku i warunkowych radości. Tam gdzie się znajdziesz, będzie totalna akceptacja tego, co jest. Będziesz świadom przeszłości Tego ciała, jak i swojej historii życiowej, jednak będziesz zupełnie od tego niezależny. Nie będziesz już potrzebował budować swojej samooceny na przeszłych zdarzeniach, osiągnięciach czy doświadczeniach.

Będąc zatopiony w świadomości stanie się nieważne, jak Cię nazywają, jak Cię określają -uświadomisz sobie, ze to wszystko są tylko iluzje umysłu. Twoje istnienie samo w sobie jest boskie i przez nic nie określone.

***

Wyobraź sobie, ze na chwilę „twoja” dusza opuściła ciało i patrzy z kosmosu na naszą planetę. Widzi jej procesy, kwitnące życie, nieustanny ruch. Widzi jak światło opromienia naszą planetę dając jej energię -czysta miłość. Patrzysz na miliony stworzeń, które istnieją. Pojmujesz wszystko, każdą przyczynę i skutek wszelkich działań wszechświata. Widzisz nieustanną boską zmianę, ewolucję. Nagle zauważasz gdzieś na planecie swoje ciało. Jest ono częścią tego całego procesu miłości. Jednak to ciało wytworzyło osobną tożsamość. Nazwane zostało imieniem, ma w sobie pełno wyobrażeń, co do całego świata. Ciało żyje pojęciami i ocenami rzeczywistości. Określiło się i uznało, że jest odrębne. Stworzyło swoją własną tożsamość. Potraktowało wycinek całej rzeczywistości (swoje ciało) jako rzecz odrębną od całości. Nie dostrzega całego procesu, myśli, że jest samo, oddzielone od całości.

Widzisz, że tak na prawdę temu ciału nic nie grozi. Kiedy nawet umrze, będzie to część procesu. Świadomość nadal będzie wzrastała. Jest częścią całego istnienia, jest istnieniem. Jest otoczone miłością wszechświata. Ciało samo żyje, oddycha. Jednak widzisz też, jak to ciało tworzy sobie w umyśle poczucie oddzielenia, odrębną tożsamość. Boi się śmierci, myśli, ze jak umrze, to wszystko zniknie. Ciągle się boi. Ponieważ traktuje siebie jako coś odrębnego w stosunku do całego istnienia. To ciało wytworzyło mnóstwo pojęć i interpretacji. Ocenia, że niektóre rzeczy w rzeczywistości są „złe”, a niektóre „dobre”. Próbuje uciec od tych złych i osiągnąć te dobre. Tym samym zagubiło się w pojęciach i formie. Jest to pewien rodzaj snu o formie, w którym błądzi świadomość, nie widząc całego procesu.

Patrzysz nadal na planetę i widzisz miliony istot, jak mróweczki, które siebie nazwały (stworzyły sobie tożsamość) i tym samym oddzieliły się od świadomości całości. Widzisz jak walczą ze sobą za swoje urojenia (za iluzoryczne poglądy), widzisz jak pożądają, radują się, smucą, uciekają, nienawidzą różnych rzeczy. Wszystkie te działania wynikają z oceny umysłu. Wszystko to tworzą w umyśle, interpretując widziane rzeczy.

Jednak z poziomu duszy to wszystko jest nieważne. To są wymysły, które są w polu istnienia, jednak nie przysłaniają istnienia. Ty będąc ponad tym widzisz totalność procesu. Wszystko jest doskonałe i ma swoje miejsce. Cokolwiek się dzieje jest doskonałe. Tylko te ograniczone informacjami umysły oceniają i błądzą chodząc po wspaniałej planecie życia.

***

Wyobrażając sobie czystą świadomość oglądającą planetę z góry zginęło poczucie „Ja”. Cała historia życia, osobiste osiągnięcia w materii, upodobania antypatie… Patrząc na to wszystko z poziomu świadomości globalnej (patrząc na ludzi jak na małe mróweczki, które nazwały nienazwane -czyli określiły siebie), wszystkie wymysły pojedynczych form życia wydają się iluzoryczne. Te wszystkie osobiste określenia i oceny stały się nieważne i dość błahe w porównaniu z totalnością istnienia. Choć nadal była świadomość tych iluzji, to nie było utożsamiania z nimi. Wydawały się one nieważne w porównaniu do całego procesu ewolucji i miłości. Stan ponad ego.

Utrata siebie dotyczy tylko wyobrażeń o sobie. Człowiek staje się niezależny od materii i innych ludzi. Wolny od wszystkich osądów i ocen. Nie utożsamia się z nimi i traktuje je jako iluzje. Przychodzi wolność. To porusza całym światopoglądem i wznosi człowieka na inny poziom egzystencji. Kiedy przyjdzie śmierć „mnie”, czyli sztucznej tożsamości nastanie cud narodzin świadomości totalnej. Z małej skorupki wykluje się ptak. W tym momencie świadomość wyjdzie na wolność. Stanie się całkowicie nienależna od wszelkich myśli i sztucznych ocen dotyczących ciała. Wokoło będzie cisza istnienia, cokolwiek się stanie.

Jeśli na daną chwilę jesteś przywiązany do wymysłów ego, stanowią one dla Ciebie prawdziwą rzeczywistość, to żyjesz w iluzji. Jeśli widzisz, że wymysły i określenia umysłu nie koniecznie są prawdziwe, masz szansę uwolnić się od tego przywiązania. Nie chodzi o to, żeby porzucić ten świat stając się samotnikiem. Odrzucając iluzje nie odrzuca się świata. Nie traci się tego, co się do tej pory zyskało, nie traci się przyjaźni, swoich osiągnięć… nic się nie traci. Jest tylko jedna diametralna różnica -w stanie ponad ego jest się wolnym od wszystkiego. Nie ma utożsamiania się z wymysłami i iluzjami. Można nadal żyć takim samym życiem, jednak nie ma napięć. Wymysły nie stanowią rzeczywistości ostatecznej, dlatego można się nimi bawić.

Nie trzeba wiec wybierać między ego, a duchowością. Duchowość nie musi oznaczać porzucenia tego świata. Jest to uświadomienie sobie, że iluzje i wymysły (choć same w sobie mogą być ekscytujące lub budzące lęk) nie stanowią rzeczywistości ostatecznej. Można z nich korzystać jak z narzędzi do poruszania się w tej cywilizacji, jednak bez utożsamiania się z tymi narzędziami.

Kiedy kowal złamie młotek wie, że to tylko młotek i nie tworzy sobie z tego bólu. Nie utożsamia się z narzędziem. Kiedy człowiek zauważy, że coś nie spełniło jego oczekiwań (np: miłość zakończyła się bolesnym rozstaniem), tworzy sobie z tego ogromny ból, ponieważ utożsamia się z narzędziem, jakim jest umysł. A umysł jest w chwili porażki „złamany”.

Wymysły ego mogą nadal być użyteczne, jako narzędzie. Chodzi o tą wewnętrzną wolność od narzędzia, które nie stanowi ostatecznej rzeczywistości.

5.4 Proces reinkarnacji

Świadomość nie umiera. Umiera tylko ciało materialne, a wraz z nim tożsamość. Wszystkie wyobrażenia o ciele umierają wraz z nim. Świadomość wraca do swego źródła. Nie jest już ograniczona ciałem, jest wolna. Dlatego między innymi ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną stają się odmienieni. Widzą, że wszystko jest mniejszym lub większym złudzeniem. Rzeczy materialne są nietrwałe i nie warto się z nimi utożsamiać czy stawiać względem nich warunków szczęścia. Tak samo ciało, jest nietrwałe i umiera. Właściwie ciało też nie umiera, zmienia tylko postać energetyczną, zamienia się w inną energię. Ta świadomość, która jest teraz świadoma tego tekstu – jest wieczna.

Niektórzy twierdzą, że pamiętają poprzednie wcielenia. Jeśli takie jest doświadczenie, to jest to dla tych ludzi prawdą. Jednak wszelkie rzeczy, które się stały w poprzednich wcieleniach są również przejawiane w teraźniejszości. Wszystko, co było kiedyś ma wpływ na to, co jest teraz. Dlatego nie ważne jest skąd dana rzecz się wzięła ważne, że istnieje teraz i wpływa na życie. Doświadczenia poprzednich wcieleń i tak są tylko projekcją umysłu, podobnie jak pamięć. Na zasadzie snu, w którym występują dane wizje i wibracje. Wszystkie obrazy mają swoją genezę w tym życiu. Energetycznie mogą nawiązywać do przeszłości, ponieważ człowiek zna przeszłość swoją, jak i cywilizacji. Wszelkie wibracje występujące w polu ciała da się odnieść do przeszłości.

Wspomnienia z przeszłości mogą dotyczyć poprzednich wcieleń lub być po prostu skojarzeniem zdarzenia z daną wibracją. Nie jest ważna ich geneza. Ważna jest ich obecność. Dlatego nie istotne jest czy ktoś sobie przypomina przeszłe życia, czy nie pamięta nawet tego, co było wczoraj. Całe pole jest dostępne w teraźniejszości. Zawiera ono wszystko, co cała ludzkość nagromadziła przez cały okres istnienia. Wszystko jest w tej chwili.

Traktując ludzkość jako jeden organizm, nie wyróżniając jednostek można powiedzieć, że poprzednie życia ludzi całościowo wpływają na to, co jest teraz. Poprzednie poczynania ludzkości doprowadziły ją do aktualnego stanu (poprzednie życia ludzi stworzyły tą rzeczywistość). Ludzkość jako pewien przejaw świadomości rozwija się całościowo. Jakby globalna świadomość, przejawiająca się za pomocą ciał tworzyła rzeczywistość. Przybierała określone punkty widzenia (ciała ludzkie) tworzyła rzeczywistość. Każdy Twój czyn ma wpływ na innych, tym samym na całość. Nie jest ważne, które z ciał nabroiło w przeszłości. Ważne, że w ogóle to miało miejsce. Liczy się to, jaki jest teraz tego skutek, który Ty odczuwasz za pośrednictwem aktualnej sytuacji.

Czy były to Twoje życia, czy moje… to właściwie nie ma znaczenia, ponieważ po śmierci wychodzi się ponad urojoną tożsamość aktualnego życia. Zostaje czysta świadomość, która jest ponad materialne ciało i umysł, który tworzy „JA”.

Wszystkie wspomnienia są w polu umysłu. Są taką samą iluzją, jak wszelkie wyobrażenia. Są tylko wibracyjnym nawiązaniem do przeszłych zdarzeń. Same w sobie nie mają żadnej wartości. Jednak, jeśli nakładają się na teraźniejszość, mogą zaszkodzić. Oczywiście wspomnienia mają dla ego ogromną wartość. Dzięki nim ego utrzymuje swoje iluzje dotyczące rzeczywistości. Wspomnienia zawierają wszelkie informacje dotyczące historii własnej tożsamości. Im bogatsze wspomnienia, tym lepszy człowiek. Ego na podstawie przeszłości określa siebie. Im więcej w przeszłości zrobiło, tym czuje się większe. Dlatego cała przeszłości i wspomnienia mają dla sztucznej tożsamości wielką wartość. Jeśli człowiek przypomni sobie wielkie zdarzenia z przeszłych wcieleń, może poczuć się pełny, wielki, niepowtarzalny. Może poczuć się dopiero boski. Jednak to wszystko jest tylko zabawą umysłu.

Liczy się tylko teraźniejszość. To, co jest w teraźniejszości zawiera w sobie część przeszłości i potencjał do rozwinięcia w przyszłość. Cała historia żyć staje się nieważna. Uświadamiając sobie totalnie teraźniejszość poznaje się zarazem przeszłość i przyszłość.

Łatwiej jest powiedzieć, że każdy miał swoje przeszłe życia, w których coś nabroił i teraz spłaca tego skutki (tzw. karma). Jednak taki pogląd zawiera ego, poczucie Ja. Podstawą karmy jest „Ja robię”. Taka postawa nadal więzi świadomość w formie i tożsamości z materią. Moje życie, moje wcielenie….Umysł nadal trwa w stanie oddzielenia. Wyobraża siebie jako duszę z ciągiem wcieleń. Te wszystkie informacje są ważne dla ego. Ponad umysłem nie ma rozdziału na Ja i Moje, dlatego pojęcie „moje wcielenie” nie istnieje. Nikt nie posiada na własność wcielenia, ciała, umysłu, czy czegokolwiek w rzeczywistości. Istnieje tylko teraźniejsze doświadczanie, które jest ruchem energii. Nie ma w tym pojęcia „Ja”.

Na pewnym poziomie świadomości nie ma wyobrażeń o indywidualnej jednostce. Bardziej jest to całokształt ludzkości, zmierzający w jedną stronę, tworzący przyczyny i skutki. Kiedy to świadomość totalna wydziela się i doświadcza z różnych punktów widzenia (z różnych ciał). Jednak nadal jest to jedna świadomość, która rozwija się w przestrzeni. Przecież nauka w społeczeństwie przechodzi z ojca na syna, co jest najlepszym przykładem, że wszystko jest ze sobą powiązane. Twoje czyny wpłyną na ludzkość w przyszłości. Stworzą przyczynę, gdzie później będzie skutek -czyli prawo karmy. Cała ludzkość rozwija się jak jeden organizm. Mimo to świadomość patrzy tylko z punktu widzenia ego. Jest w stanie oddzielenia. Tworzy przyszłość dla sztucznie stworzonego „Ja”. Nie uwzględnia w tym ruchu całej ludzkości. Nie działa dla dobra wszystkich, tylko dla dobra swojego. Tak działa większość ludzi, którzy tworzą wspólnie chaotyczną rzeczywistość. Warto więc świadomie tworzyć przyszłość, ponieważ Ty jesteś świadomością wszechświata i Ty doświadczysz również tej przyszłości.

Warto zauważyć, że dzisiejsza cywilizacja ma w sobie tyle najróżniejszych wibracji, tyle rzeczy, tyle zdarzeń… Jest to wynikiem wszystkich poprzednich wcieleń świadomości i zgromadziło się tu jedno na drugim. Dlatego dziecko rodząc się przejmuje już ten chaos i można powiedzieć, ze doświadczyło „wszystkiego” co nagromadziła przeszłość. Doświadczyło tego chaosu, który trwa w teraźniejszości. Doświadczyło więc wibracji poprzednich wcieleń, jako teraźniejszego chaosu, który jest wynikiem przeszłości.

Powyższy punkt widzenia nie zawiera w sobie pojęcia ego. Nie ma tu tożsamości „Ja”, czyli całej historii „Mnie”. Nie ma przeszłości, jest tylko teraźniejszość, która jest skutkiem „przeszłej teraźniejszości”. Pojmowanie reinkarnacji jako wędrówki „JA” jest tylko wybiegiem ego na pole duszy. Sztuczna tożsamość rozszerza się na wiele wcieleń. Pojęcie „Ja” staje się mocniejsze, ponieważ próbuje budować swoją tożsamość na poprzednich wcieleniach. Jednak nadal będzie to wyobrażenie na planie mentalnym. Sytuacja zmienia się, kiedy przychodzi wgląd w naturę reinkarnacji. Wtedy jest się świadomością, która faktycznie przyjmuje różne formy cielesne, jednak nie ma indywidualnego charakteru. Jest jednością z całym istnieniem.

Ty jako świadomość jesteś wieczny. Dotykasz wszystkich istot i całego wszechświata. Nic Cię nie ogranicza. Nie jesteś tylko małym ciałem z małą tożsamością. Jesteś całą totalnością wszechświata, choć może jeszcze tego nie czujesz. Na razie świadomość obserwuje swoje doświadczenia poprzez filtry ego. Widzi siebie jako małe ciało istniejące w wielkim i obcym świecie. To ciało doświadcza różnych przypadków i różnych energii. Świadomość wszechświata zamyka się w tym ciele, by poznawać siebie w różnych aspektach. Dzięki Twojemu życiu, wszechświat doświadcza tych specyficznych wibracji. Możesz być tego świadomy. Te wszystkie doświadczenia sprawiają, że świadomość poznaje siebie, choć w różnych stopniach. Doświadczasz, dlatego już jesteś na miejscu. Nie musisz popychać procesu życia. On sam płynie. Nie musisz też stawiać oporu. Cokolwiek się stanie, będzie doświadczeniem boskości przez świadomość.

Boskość manifestuje się w każdej chwili życia. Wszystko, co się dzieje w polu życia ma wielką wagę, chociaż nie taką, o jakiej myśli umysł egotyczny. Ego myśli, że ważne są tylko te rzeczy, które pomogą mu osiągnąć swój cel. Tu nadal jest „Ja” i Moje szczęście.

Dla wszechświata wszystkie zdarzenia są ważne, ponieważ istnieją tu i teraz. Nie mają w „myśli” żadnego celu. Po prostu dzieje się bardzo inteligentny ruch. Wszelkie zdarzenia dają ze swego istnienia transcendentalną radość tylko dlatego, że istnieją. Cały proces doświadczania wypełnia duszę wielką szczęśliwością. Jest to podstawowy i pierwotny stan szczęścia (ananda), w którym są zanurzone wszystkie istoty. Ty również. Choć przez ego i iluzję „Ja” trudno to dostrzec.

Utrata ego to nic strasznego. Zamiast małego Ja odizolowanego od wszystkiego, świadomość przypomina sobie, że jest całością… błękitnym niebem. Radość, jaka wtedy przychodzi, przyćmiewa wszystkie warunkowe i tymczasowe zadowolenia wymyślone przez ego. Wszechświat wibruje radością.

Po śmierci dusza traci tymczasową tożsamość przybraną na dane życie. Świadomość zostaje uwolniona z ograniczeń ciała i formy. Mimo to ciągle rodzi się w nowych formach, powstają nowe ciała. Globalna boska świadomość „dzieli” się na miliony części, „wchodzi” w ciała i przyjmuje ich iluzje. Rodzi się ego, tożsamość na dane wcielenie.

Pojęcie reinkarnacji, czyli drogi pojedynczej duszy, która wciela się w różne ciała jest tak samo złudne jak samo pojęcie odrębnego ciała. Jeśli nie ma oddzielenia, nie ma reinkarnacji.

Nie ma pamięci ego, czyli pamięci szczegółowych zdarzeń z przeszłych żyć. Jednak ogólna tendencja i ogólny charakter przejawiania się świadomości są takie same, jakie były w przeszłych wcieleniach. Tu jest ciągłość. Wszystkie „efekty” zapoczątkowane w przeszłości przejawiają się teraz. Warto zauważyć, że ogólna tendencja cywilizacji nie zmienia się z wcielenia na wcielenie. Świadomość ogólna cywilizacji zmienia się powoli. Świadomość rozwija się krok po kroku. Te same wzorce lęku, pragnień i emocji są powtarzane raz za razem. Ewoluuje to w swoim tempie. Nowi ludzie rodzą się i powtarzają dążenia swoich przodków, a wkładając w to swoją wolę, zmieniają przyszłe losy ludzkości (świadomości).

I jeśli można mówić w jakikolwiek sposób o reinkarnacji, to jest ona bardziej formowaniem się nowych cząstek świadomości zgodnie z aktualną sytuacją, która jest wynikiem przeszłości (przeszłych działań cząstek świadomości). Jeśli dualizm nie istnieje – wszystkie poprzednie żywoty ludzi są „moimi” żywotami. Wszystkie poprzednie wcielenia są „moimi” przejawami. To co zwie się reinkarnacją jest nieustającym procesem doświadczania.

Wspomnienia przeszłych wcieleń są po prostu przejawem pewnych energii teraźniejszości, które powstały na skutek kształtowania się ciała w danym społeczeństwie. Samo społeczeństwo jest nośnikiem informacji – emocji, wzorców – działa dokładnie tak jak opisuje to reinkarnacja. Przeszłe zdarzenia mają wpływ na teraźniejszość.

Na poziomie ciała, uczuć i myśli nie ma powiązania między wcieleniami. Jednak ponad tymi rzeczami jest bardzo subtelna energia wiążąca wszystkie wcielenia. Przejawia się ona jako ogólna tendencja do dążenia w daną stronę – w stronę rozwoju. Człowiek może ją odbierać jako intuicyjne odczucie czy dana rzecz jest korzystna, czy nie. Jako odczucie, co chce w głębi robić, czego chce w głębi doświadczać. Jest to subtelna świadomość tego, co już wcześniej było i świadomość skutków, jakie przyniosło. Nawet na poziomie nierozwiniętego duchowo człowieka działa coś takiego jak instynkt. Jest to swego rodzaju informacja z poprzednich wcieleń ludzkich, mówiąca o tym co jest szkodliwe, a co nie. Tą pamięć można porównać do uwarunkowań genetycznych. Ciało ma w sobie wiele wzorców z przeszłości przeniesionych właśnie genetycznie. Poprzez geny warunkuje się aktualne ciało. Można powiedzieć, że jest ono uwarunkowane przeszłością. Ona to właśnie ukształtowała teraźniejszość.

W następnym wcieleniu to już nie będziesz „TY”, jak to sobie teraz wyobrażasz. Jednak świadomość będzie miała w swoim polu informacje zebrane w tym wcieleniu, w którym jesteś. Twoje działania uwarunkują przyszłość. Dzięki Twoim doświadczeniom, przyszłe wcielenia świadomości będą inne. Twoje czyny wpływają na przyszły wygląd społeczeństwa. Jaki chciałbyś zastać świat, w którym się ponownie narodzisz? W jakiej rzeczywistości chciałbyś żyć? Stwórz taką…

W następnych wcieleniach świadomość nie będzie musiała uczyć się wszystkiego od nowa, ponieważ w polu świadomości będą wszelkie doświadczenia z poprzednich żyć. Nie chodzi o szczegółowe zdarzenia z życia, które są ważne dla ego. Tego pamiętać nie trzeba. Chodzi o ogólną znajomość wibracji energii, które są podstawą wszelkich zdarzeń. To jest zapamiętywane, nawet genetycznie. Jest to subtelna świadomość i umiejętność rozróżniania rzeczy „korzystnych” i „niekorzystnych”. Jest to ogólna wiedza o jakości zdarzeń. Tak jak nie trzeba doświadczać ognia z pieca hutniczego, żeby wiedzieć, że jest gorący. Istnieje po prostu wiedza, że każdy ogień jest gorący, ten z pieca hutniczego i ten z kominka. Szczegóły nie są ważne, ważna jest ogólna świadomość wibracji. Dlatego pamięć szczegółów nie jest ważna dla rozwoju wszechświata. Ważna jest świadomość wibracji energii, które były wcześniej doświadczane.

Dla ego oczywiście najważniejsze są szczegóły poprzednich wcieleń, ponieważ ego chce być jak największe, jak najlepsze. Podnieca się na myśl, że w przeszłości było kimś wielkim.

Warto zauważyć, że aktualne Twoje ciało jest tak wykształcone, ze pojmujesz wiele rzeczy, których jeszcze sto lat temu nie mogły pojąć najtęższe umysły. Nie da się zaprzeczyć, że rozwój istnieje, mimo, że nie pamiętamy mało istotnych szczegółów z poszczególnych wcieleń. Jest to ogólny rozwój świadomości globalnej.