Archiwa tagu: moment boskości

5.3 Jedność

Poczucie indywidualności jest iluzją i wynika z określonej interpretacji tego co postrzega umysł. Jakakolwiek myśl o „Ja” jest złudzeniem. Jakakolwiek myśl o ciele, o umyśle, o rzeczywistości jest złudzeniem i nie jest rzeczywistością, którą określa. Kiedy świadomość przyjmuje wymyśloną tożsamość, powstaje indywidualność i rozdzielenie. Bóg określony przez myśli też jest złudzeniem. Dlatego każda relacja między Tobą, a Bogiem będzie nieprawdziwa. Taka relacja nie istnieje. Ty z całą swoją totalnością, jesteś istnieniem. Nie istnieje nic oddzielonego od Ciebie. Cała boskość wszechświata przejawia się przez Ciebie. Bóg jest tak blisko.

Wszystko, co się dzieje, jest istnieniem. Spójrz na swoje dłonie, spójrz na swoje aktualne otoczenie. Rozejrzyj się po tej przestrzeni. To jest boski przejaw istnienia. Został stworzony i istnieje. To jest przejaw miłości. Materia jest utrzymywana w stanie istnienia, to ciało jest utrzymywane w stanie życia. Jesteś częścią tego wszechświata. Jesteś tego świadomy. Fenomenem jest to, że świadomość poznaje (odczuwa) samą siebie. Ten proces odbywa się właśnie przez Ciebie. Ty doświadczasz wszechświata, będąc wszechświatem. To cała tajemnica. Jesteś boskością i poznajesz samego siebie.

 „Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości.” Ramana Maharishi

Z poziomu czystej świadomości nie ma różnicy, kto odczuwa ani co jest odczuwane. Zawsze jest coś odczuwane, dzięki temu świadomość doświadcza samej siebie. Nawet, jeśli umysł nie widzi w doświadczeniach nic wartościowego, to jednak wszystkie one wpływają na całokształt istnienia. Każdy ruch we wszechświecie ma swoje miejsce. Każdy jest tak samo ważny. Każdy ruch jest przez wszechświat obserwowany. Nie jest ważne, w jakiej formie.

Tylko umysł wydziela siebie od boskości tworząc sztuczną tożsamość. Widzi różnice materii i ocenia. Tak powstaje podział na „Ty” i „Ja”. Umysł widzi różnicę na niższych poziomach istnienia (rozdzielenie fizyczne, astralne, mentalne). Jednak świadomość jest ta sama. Obserwuje rzeczywistość z różnych miejsc. Jesteśmy częścią tego samego procesu, który nie ma względu na osoby (na iluzoryczne tożsamości). Nie jesteśmy w tym samym ciele, jednak „moja” świadomość ma taką samą naturę, jak „Twoja”, tylko doświadcza czegoś innego. Widzi świat z innego punktu.

Ta „pojedyncza” świadomość jest tak naprawdę świadomością wszechświata. Wydaje się pojedyncza, ponieważ działa na poziomie ego, które oddziela ciało od całego istnienia. Wprowadza iluzję oddzielenia. Świadomość ogranicza siebie, przez to zatraca się w świecie. Nie ma już świadomości totalnej, jest świadomość przykryta własnymi ocenami i utożsamiona z ciałem.

5.2 Sen oddzielenia

„Problem” sztucznej tożsamości pojawił się na planie mentalnym (w umyśle) kiedy powstała możliwość oceny. Wtedy to natychmiast powstała ocena oddzielenia „mojego” ciała od materii wszechświata. Tak, jakby spojrzeć na wodę w wiaderku i wydzielić z niej kilka atomów nadając im sztuczną tożsamość. Tak samo zrobił umysł wydzielając atomy ciała z rzeczywistości wszechświata. To jest podstawowy dualizm. Oddzielenie mojego ciała, JA od reszty istnienia.

Ta iluzja oddzielenia jest przyczyną wszystkich problemów. Zaczęło się tworzyć cierpienie emocjonalne, które do tej pory oplata ludzkie pole. Zaczęły też powstawać pytania typu „kim jestem” lub „jakie jest moje miejsce w świecie”, „jaki jest sens życia”. Te pytania egzystencjalne mogą prowadzić do wielkiego przygnębienia. Na tym etapie egzystencjaliści uznali, że życie nie ma sensu, nie ma znaczenia.  Ponieważ mentalnie umysł próbuje zrozumieć, ująć to w słowa, określić sens życia. Najpierw wymyślił, że jest oddzielony, teraz ma problem. Narzucił sobie tyle tożsamości, że sam nie wie, co jest prawdziwe. Czy jestem prawnikiem, człowiekiem, ciałem, a może duszą? Wszelkie te określenia są próbą identyfikacji człowieka na polu mentalnym. Jednak jest to niemożliwe.

Istnienie jest nie do określenia. Można próbować wskazywać drogę słowami, jednak cel można osiągnąć tylko przez doświadczenie. Kiedy wyobrażenia i słowa sprawią, ze poczujesz kim jesteś, wtenczas stanie się to dla Ciebie prawdą. Jeśli przejrzysz ponad wszelkie mentalne ograniczenia, zauważysz, że po prostu jesteś. Istniejesz, jesteś częścią czystego procesu doświadczania. Jeśli to sobie uświadomisz, nie będzie Ci przeszkadzało kim zostaniesz nazwany. Można być dosłownie nikim. Z punktu widzenia boskości nie ma to znaczenia.

Wszelkie problemy egzystencjalne nie mogą być rozwiązane z poziomu umysłu. Jednak kończą się wraz z wkroczeniem na „wyższy” poziom świadomości. Kończą się wraz ze zniknięciem poczucia oddzielenia. Nie ma problemu, ponieważ nie ma podmiotu, który go tworzy. Nie ma osoby, której problem dotyczy.

Jeśli patrzy się z perspektywy ciała, istnieje dualizm: Ja i wszystko inne. Wszędzie pełno oddzielonych istnień. Wokoło obcy świat. Czasem znajduje się swoje miejsce we wszechświecie, czasem nie. Zależy to od oceny, jaką poda umysł, czyli od nieświadomych programów. Wykreowane „Ja” ciągle walczy próbując znaleźć swoje miejsce w tym świecie. Większość ludzi żyje, bo żyć musi lub żyje dla nałogowych i nieświadomych przyjemności. Wszystko obraca się w świecie dualizmu ego – jestem Ja i wszystko inne. Czasem to inne przeszkadza, czasem daje przyjemność. Ego ciągle tworzy cierpienie, choć samo jest jego przyczyną. Jest to pierwotna przyczyna tworzenia cierpienia – ego, które myśli, że jest oddzielone od istnienia.

Świadomość jest przysłonięta przez ego. Działa na poziomie ego, utożsamia się z ego. Gdyby świadomość była „wyżej”, obejmowała i obserwowała ego, nie byłoby utożsamienia. Świadomość bowiem nie potrzebuje brać punktu widzenia ego i przysłaniać się filtrami mentalnymi. Niestety dopóki się z nim utożsamia, jest ograniczona. To jest przyczyną cierpienia.

Samo ego nie ma świadomości, ponieważ jest to zbiór wyobrażeń, programów i wyuczonych działań. Może natomiast ograniczać świadomość, która się z tym wszystkim utożsamia. Prawdziwe Ja nie jest wyobrażeniami o sobie. Nie jest tożsamością, która jest wymyślona przez umysł. Prawdziwe Ja jest ponad umysłem. Ty jesteś świadomością (jaźnią). Umysł przeszkadza to dostrzec, ponieważ ma wiele wyuczonych poglądów i jest zagubiony w iluzji życia.

Każdy indywidualnie śni swój własny sen oddzielenia.

Kiedy spogląda się z perspektywy świadomości ponad iluzjami ego, nie ma indywidualnego Ja. Są ciała (rośliny, zwierzęta, ludzie), które są wytworem czystej świadomości i przez nią wprawione w ruch. Jest ruch energii, atomów, materii. Wszystko zatopione w jednym procesie świadomości. Nie nazwanych form ani tożsamości. Tak jak drzewa nie mają tożsamości, są całkowitą częścią procesu doświadczania, tak i człowiek sam w sobie tożsamości nie ma. Nadaje ją umysł, co jest wymysłem i iluzją. Istoty ludzkie są częścią procesu. Wszyscy mają doskonałe miejsce we wszechświecie, wszyscy istnieją i są w polu pierwotnej świadomości , choć niekoniecznie to czują, ponieważ iluzja ego jest silna.

„Natura buddy obejmuje wszystkie istoty”. Budda

Wszystko, co istnieje, jest polem świadomości (Boga, Jaźni). Nic nie istnieje odrębnie od Tego. Jesteś świadomością. Wszystko, co postrzegasz, cała totalność wszechświata jest tą pierwotną boskością. Wszystko, czego doświadczasz jest w polu rzeczywistości (w polu światła) i samo w sobie nie jest złe ani dobre. Wszystko istnieje i nieustannie wibruje radością (ananda) i życiem. Gdy ludzkość zrozumie piękno i totalność procesu istnienia, jakość życia zmieni się diametralnie. Nie będzie już oddzielonej jednostki działającej w świecie z przymusu i zaspokajającej swoje potrzeby. Z chwilą wyjścia na wolność cały wszechświat będzie po prostu istniał. Twoje ciało jako część totalności, która jest totalnością. Jakże można szukać Boga, skoro cała totalność, która nas otacza jest Nim? Ty jesteś Tym.

Jedyną kwestią pozostaje -jak to poczuć? Jak poczuć życie i cały proces tak, aby stał się dla Ciebie Prawdą? Przede wszystkim porzucić wszelkie iluzje i dostrzec jedność. Przenieść swój punkt postrzegania ponad jednostkę ego. Poczym zauważyć swoje ciało. Poczuć energię wszechświata w sobie. Jest to wewnętrzne pole energii życia, które nieustannie wibruje radością istnienia. Właściwie już to czujesz, tylko nie wiesz, na co zwrócić uwagę. Na pewno czułeś jak byłeś dzieckiem, jednak później umysł stłumił to uczucie. Przyzwyczaił się do niego i skierował uwagę na rzeczy zewnętrzne.

Każdy niemowlak przechodzi fazę autyzmu pierwotnego, który jest właśnie stanem totalnego zjednoczenia się z tą rzeczywistością. Choć jest to faza cechująca się brakiem samoświadomości, to w swoim pierwotnym kształcie jest to właśnie Natura Buddy.

Jeśli skupisz uwagę na ciele, poczujesz wewnętrzne życie, które samo trwa. Każdy atom jest utrzymywany, każdy proces w ciele działa sam. Wszystko jest wprawiane w ruch przez pewną świadomość, Wyższą inteligencję. Wejdź głęboko w ciało, okryj to odczucie. To droga do Istnienia. Prawdziwego Ja. Pozostaje tam sama świadomość, która jest jedna. Nie ma twojej i mojej świadomości. Świadomość jest jedna. Jesteśmy częścią tego samego procesu.

Prawdziwe Ja, nie ma tożsamości i jest poza myślami. Można powiedzieć, że jest w sferze czystego doświadczenia. Jest czystym światłem doświadczenia. Niezmiennym i trwałym. Jest świadomością.

5.1 Kim Jestem? – Początek życia

Skoro nie ma ego, a cała tożsamość jest sztucznym wytworem umysłu, naturalnym pytaniem stawianym przez umysł jest pytanie -> Kim wtedy jestem? Jest to pytanie stawiane z poziomu umysłu. Nie da się go rozwiązać z poziomu, na którym zostało zadane. Jedyną odpowiedzią jest – doświadcz kim jesteś, ponad umysłem.

Jest pewna medytacja z zapytaniem „kim jestem”. Jest ona opisana w rozdziale o boskości. Medytacja na temat „kim jestem” jest doskonałą drogą do prawdziwego zrozumienia siebie. Jednak aby ustalić, kim na prawdę jestem potrzeba wglądu ponad umysł i ego.

Warto zauważyć, że wszystkie określenia „kim jestem” są określeniami z poziomu umysłu, są wyobrażeniami. Nawet, jeśli te wyobrażenia będą naprowadzały na „Prawdę”, to samą prawdą nie będą. Mogą być tylko namiastką rzeczywistości, drogowskazem do zrozumienia siebie. Wszystkie określenia „kim jestem” są podawane przez umysł i są nieprawdziwe. Są tylko myślami i wyobrażeniami. Cokolwiek mogę powiedzieć, będzie tylko wskazówką i może pomóc poczuć, kim faktycznie jesteś. Jeśli to poczujesz, stanie się Prawdą dla Ciebie.

Na tym etapie, (kiedy to czytasz), świadomość w Twoim ciele posługuje się umysłem. Trwa i działa cały czas na poziomie umysłu, myśli, ocen, słów, wyobrażeń. Dlatego można powiedzieć, że jest zagubiona w określeniach i wyobrażeniach. Zamyka siebie w pojęciach i interpretacjach. Wszystkie słowa i wyobrażenia są tworami na poziomie mentalnym i kiedy świadomość jest na nich zogniskowana, przysłaniają one czyste istnienie. Świadomość jest na poziomie ego i jest przez ego ograniczana.

Świadomość zniża się na poziom wyobrażeń i przez ich pryzmat próbuje pojąć świat. Tak na prawdę nie jest świadoma rzeczywistości, tylko myśli o rzeczywistości. Z tej perspektywy trudno jest czysto doświadczyć istnienia. Dlatego czytając ten tekst nie przyjmuj nowych wyobrażeń, tylko sprawdź, czy to, co mówię jest w polu twego odczuwania. Jeśli czujesz, to tylko wtedy jest to dla Ciebie prawdą. Wyobrażenia, które są zawarte w tekście mogą pomóc w wyjściu ponad ego. Są one drogowskazami, które kierują świadomość ponad ego. Warto się nimi inspirować, jednak nie przyjmować jako prawdę ostateczną, póki sam tego nie poczujesz.

Poniższy tekst może pomóc Ci ulokować się w tej rzeczywistości. Poczuć, czym jesteś z punktu widzenia rzeczywistości. Bez zbędnych interpretacji cywilizacyjnych etykietek. Chociaż odnosi się on do wyobrażeń, może naświetlić życie z innej strony. Zainspirować do innego sposobu doświadczania. Nie trzeba traktować tego jako prawdę ostateczną. Bardziej jako eksperyment myślowy, który może spowodować zmianę światopoglądu.

 ***

Wyobraź sobie czystą świadomość (lub czyste światło). Istnieje, trwa, iluminuje samo z siebie. Nie ma poza nim nic. Jest samo światło, świadomość. Nie ma rozróżnienia, nie ma dualizmu. W pewnym momencie świadomość ta postanowiła doświadczyć samej siebie, wszystkiego, co jest w stanie stworzyć. Doświadczyć całego, wydaje się nieskończonego, wachlarza wibracji. Świadomość wyraziła wolę zbadania swoich możliwości. Musiała więc stworzyć rozróżnienie , podział na podmiot i przedmiot. Na obserwatora i obiekt obserwowany. Tym samym zaczęła zwalniać swoje wibracje, zaczęło się pojawiać opóźnienie, różnorodność, rozróżnienie, które stworzyło przestrzeń do doświadczania. Stworzenie świata, który można postrzegać.

Rozprzestrzeniła się więc na wszystkie strony tworząc w czasoprzestrzeni opóźnienie, tym samym tworząc wachlarz wibracji. Od najwyższych, do najniższych (najszybciej się oddalających). Opóźnienie jest zaniżeniem wibracji i ma związek z zainicjowanym początkowo ruchem. Tym sposobem zostały stworzone wszelkie wibracje wszechświata. Od bardzo subtelnych i wysoko wibracyjnych planów po materię. Świat fizyczny (materia) ma najniższą wibrację, dlatego jest to jakby zaniżona wibracja pierwotnej świadomości. Wszystko wyłoniło się z „pierwotnej przyczyny”, która jest inicjatorem procesu doświadczania. Wszystko, co dzieje się w tym wszechświecie jest stworzone za wyrazem „woli pierwotnej świadomości” -niektórzy zwą to Bóg. Jest to świadomość, która zaczęła doświadczać siebie na wszystkie możliwe sposoby.

Kiedy świadomość doświadczyła materii, zaczęła się dalej rozwijać. Nieustanny ruch zainicjowany przez pierwotną wolę działał w kierunku rozwoju.. Materia zmieniała swoje wibracje, tworząc coraz bardziej złożone rzeczy. Nieustanny taniec życia i najprzeróżniejszych wibracji energii.

Kiedy wibracje materii i subtelniejszej energii zaczęły się nawzajem przenikać, zaczęło się tworzyć życie. Ruch w materii zaczął być organizowany przez wyższą energię. Wygląda to tak, jakby wibracje subtelniejszej energii współgrały i wpływały na wibracje niższe. Energia życia zaczęła wpływać na materię. Wszelkie ruchy energii życia wpływały bezpośrednio na zachowanie atomów fizycznych. Organizowały je w formy i kształty. Tym samym materia zaczęła żyć. Powstały pierwsze organizmy, które były nieustannie wprawiane w ruch życia, dzięki cykliczności wibracji. Wszystko zaczęło się rozwijać i tętnić życiem. Powstało zróżnicowanie samego życia -za sprawą różnych kombinacji materii i organizującej energii. Różnorodne kombinacje splotów energetycznych stworzyły różnorodne formy życia. Energia ciągle jest w ruchu, dlatego następuje nieustanna zmiana wibracji, zmienia się forma życia. Cały wszechświat ewoluuje. Wszystko jest nadal splotem wibracji.

W dalszej części procesu, świadomość zaczęła doświadczać jeszcze szerszego swojego pola przechodząc na świat astralny (uczuć). Tu energie jeszcze subtelniejsze (o mniejszym opóźnieniu) zaczęły się splatać z powstałymi już formami życia. Powstały bardzo zaawansowane istoty, które nie tylko trwały w materii i żyły, ale zaczęły również odczuwać. Pojawił się w ich polu ruch energii o wysokich wibracjach -pojawiły się uczucia. Jest to widoczne u zwierząt, które nie tylko są materialne, żyją ale i odczuwają. W ich polu jest wiele wibracji.

Cały proces można nazwać ewolucją, widoczny jest jako proces „poznawania siebie” przez pierwotną świadomość. Stworzenie wiele subiektywnych punktów doświadczenia (poszczególne cząstki świadomości wszystkich form, w tym istot ludzkich) Wszystko co istnieje, jest zanurzone w tej pierwotnej świetlistości, ponieważ z niej powstało, jest nią. Istnieje -jest utrzymywane przy życiu, w nieustannym inteligentnym ruchu. Jest to proces totalny, obejmujący wszystko co istnieje. Również Twoją cząstkę świadomości. Dlatego nie ma tu faktycznego oddzielenia. Zróżnicowanie jest pewną iluzją, stworzoną po to by móc siebie doświadczyć. Właśnie to się dzieje. Świadomość obserwuje siebie mimo, że wszystko jest nią. Jest to paradoks istnienia.

W pewnym momencie świadomość doszła do poznawania tzw. pola mentalnego. W istotach pojawiły się jeszcze wyższe wibracje, które złączyły się w polu ciała. Człowiek jest właśnie istotą, która jest na etapie doświadczania świata mentalnego (oraz wszystkich pozostałych). Jest doskonałym splotem całego wachlarza wibracji wszechświata. Od materii, poprzez energię organizującą życie, uczucia i pole mentalne, czyli całe myślenie. Warto zauważyć, że wyższe wibracje zawsze organizują niższe przejawy energii. Tak wysoko wibracyjne myśli wpływają na uczucia, te z kolei na energię życia. Energia życia bezpośrednio organizuje ciało materialne. Dzięki temu, wyrażając wolę możemy poruszać ciałem. Jest to organizacja atomów materii poprzez myśl. Jest to złożony proces doświadczania.

Doświadczenie pola mentalnego jest samo w sobie bardzo ciekawe. Jakby pierwotna świadomość badała wszystkie możliwości planu mentalnego, od totalnej niewiedzy, do samoświadomości. Każdy człowiek jest indywidualną cząstką świadomości, która poznaje na różne sposoby wszechświat. Tu widać jak doskonale trwa proces samopoznania.

Świat mentalny umożliwia tworzenie pojęć i podziałów, a także świadome organizowanie niższych światów. Dlatego wolnym wyborem staje się wytworzenie w sobie bólu lub przyjemności. Tworząc na planie mentalnym myśl, możemy świadomie zmienić niższe plany, takie jak uczucia, przepływ energii czy materię. Tu wyraźnie widać, że każdy ma wpływ całkowity na swoje przejawianie się. Każdy doświadcza tego, czego chce. Każdy jest częścią świadomości globalnej, która doświadcza życia w najróżniejszych aspektach.

Tak więc szeroko pojęte cierpienie jest częścią tego procesu. Wytworzone po to, by „zbadać” całą totalność stworzenia i być jej świadomym. Świadomość bada, co da się w polu mentalnym zdziałać, by być świadomą swojego stworzenia i możliwości. Jest to proces naturalny i rozwijający się ku totalnej świadomości. Wszechświat nie nazywa cierpienia czymś złym. Jest to po prostu pewien ruch energii. Sam w sobie czysty, jednak umysł interpretuje go jako cierpienie. Można powiedzieć, że ból jest mechanizmem, który nie pozwala doświadczać „tego samego” i trzyma całą ewolucję w fazie trwania. Bez bólu wszelkie życie szybko by wyginęło, na skutek samych ruchów materii. Dzięki uczuciom, życie może przetrwać tworząc pewien ruch zwany bólem. On to nie pozwala zwierzętom wbiegać w ogień, skakać ze skał itp.. W dalszej części mechanizm ochrony życia staje się instynktem.

Wszechświat cały czas „bada i szuka”. Poznaje siebie przez istnienie. Rozwija się, trwając cały czas w teraźniejszości tak, aby osiągnąć świadomość samego siebie. Pewne cząstki świadomości – ludzie budzą się ze snu o materii. Zaczynają dostrzegać wszechświat jako jedność. Wychodzą świadomością ponad ograniczenia ego. Widzą, że są przejawem wszechświata i pierwotnej świadomości, która doświadcza samej siebie. To również jest naturalny proces.

Ego jest pewnym fenomenem powstałym z myśli i obrazów. Świadomość będąc na planie mentalnym (a więc na pewnym poziomie rozwoju) jest ograniczana przez ten plan w pewien specyficzny sposób. Po prostu zaczyna utożsamiać się z myślami będącymi na tym planie. Oczywiście na wcześniejszych stopniach ewolucji robiła to samo i utożsamiała się z danym planem wibracyjnym. Tak jak zwierzęta ograniczają się do uczuć, a rośliny do energii życia. Jednak nie było to tak „bolesne”, ponieważ nie było rozumiane. Przykładowo świadomość ograniczona do planu astralnego (u zwierząt), była ograniczona do uczuć i emocji, jednak nie tworzyła z tego mentalnego cierpienia i poczucia, że jest to w jakiś sposób złe. Zwierzęta czując ból (czyli ruch energii życia) działały odpowiednio, by ten ruch zmienić. Nie tworzyły z tego problemu. Człowiek natomiast może trwać w cierpieniu przez cały czas. Ma wolny wybór, który raz jest błogosławieństwem, a raz przekleństwem. Ty wybierasz jak organizujesz swoje istnienie.

4.14 Życie na wolności

W miarę jak umysł staje się czysty, jakość życia się poprawia. Świat staje się coraz wspanialszy. Ludzie stają się życzliwsi, wszystko zaczyna się układać. Zmieniając swój stosunek do świata, zmienia się całą rzeczywistość wokół siebie. Przekraczając swoje ego, zmienia się całe życie. Wystarczy tylko zmienić swój punkt postrzegania, przenieść się na inną płaszczyznę egzystencji. Cała przestrzeń wokoło staje się cicha. W tle egzystencji panuje cisza. Wszystko co się pojawia jest obserwowane jako przejaw istnienia. Przychodzi zupełnie inna jakość życia. Nie ma tu już szaleństwa umysłu i zagubienia. Wszystko iluminuje.

„Może być czasami istotne by mówić „Ja” i „moje” z przyczyn praktycznych w codziennym życiu. Jednak nasze Ego w rzeczywistości jest niczym więcej tylko nazwą dla sekwencji obserwowanych zachowań.” Ananda Coomaraswamy

Kiedy człowiek staje się coraz bardziej świadomy, ego się rozpada. Z zewnątrz może się wydawać, że staje się coraz bardziej obojętny wobec innych. Jednak to nieprawda. Po prostu staje się bardziej szczery, życzliwszy i współczujący. Staje się niezależny, nie utożsamia się ze swoją rolą. Nic nie może go wyprowadzić z równowagi, ponieważ jest bezpieczny w swoim własnym istnieniu. Jest głęboko osadzony w teraźniejszości, w tej rzeczywistości. Jest świadomy. W miarę zaniku ego, człowiek nie potrafi czynić zła sobie i innym. Nie ma złudnych wyobrażeń, nie ma osobistych i egoistycznych intencji. Jego działania nie są niczym uwarunkowane, są cudownie spontaniczne i czyste. Każdy ruch jest do końca naturalny. Przykładowo jeśli ktoś chce się skrzywdzić, człowiek wolny mu nie pomoże, chociaż nigdy nie wiadomo. Może właśnie ta pomoc w skrzywdzeniu okaże się zbawienna. Istota ludzka bez ego działa bez poczucia winy, dlatego cokolwiek zrobi, zrobi dobrze i w zgodzie z ruchem wszechświata.

Wszechświat działa sam. Wszystko dzieje się samo. Nie trzeba kontrolować, nie trzeba robić czegoś na siłę.

Kiedy nie ma utożsamiania się z umysłem świadomość staje się wolna. Zupełnie nieuwarunkowana. Nie musi już kontrolować, czuje się całkowicie bezpieczny. Wie, ze wszystko i tak jest doskonałe w swoim procesie. Nic nie trzeba już robić, ponieważ cokolwiek się nie zrobi i tak będzie częścią procesu życia. Gdziekolwiek pójść, cokolwiek powiedzieć -nie ma to zbytniej różnicy, ponieważ i tak wszystko jest w polu boskości. Wszystko jest doskonałe, wraz z tym ciałem i tym umysłem.

Człowiek taki nie potrzebuje rywalizować. Nie potrzebuje walczyć, dosłownie nie widzi w tym potrzeby. Ponieważ w głębi w ogóle nie czuje żadnej potrzeby. Dotarł już do celu. Wrócił do upragnionego domu istnienia. Jest jednością z całym istnieniem. Tym samym przekroczył największą iluzję mayi -iluzję oddzielenia. Wtedy wyraźnie widać, że zawsze był częścią wszystkiego. Nigdy nie było inaczej. Zawsze był oświecony, jedyną różnicą jest to, że wcześniej tego nie dostrzegał.

4.13 Bez ról

„Utracenie swojego „ja” oznacza, iż nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy zupełnie kimś innym, niż dotąd sądziliśmy. Myślałeś, że jesteś w samym centrum? Teraz doświadczasz siebie jako satelity. Myślałeś, że jesteś tancerzem, teraz doświadczasz siebie jako tańca.” A. De Mello

W tej cywilizacji jest pełno wzorców do naśladowania. W procesie wychowawczym ciało zostało nauczone jak reagować w różnych sytuacjach. Dzięki temu ciało reaguje odpowiednio na różne wibracje występujące w tej rzeczywistości. Do każdej sytuacji ma wyuczony program. Człowiek żyje w nieświadomości, przechodząc od sytuacji do sytuacji i odgrywając swoje wyuczone role. Przy rodzicach jest taki, przy nauczycielach inny, a przy partnerach i dzieciach jeszcze inny. Człowiek ma tyle tożsamości ile jest sytuacji.

Jeśli sytuacja jest zupełnie nowa umysł kojarzy ją z najbardziej znaną wibracją. Przywołuje w pamięci najbardziej podobne zdarzenie, poczym próbuje udawać znane wzorce. Całe życie jest zbiorem ról, z którymi się człowiek utożsamia. Nawet osoby rzekomo luzackie i prawdziwe mogą popadać w role. Warto zauważyć czy czasem to luzactwo nie jest kolejnym podświadomym programem, który jest wyuczony.

Każda rola przynosi napięcie. Powstaje rozbieżność, ponieważ człowiek chce stać się tym kim nie jest. Próbuje grać kogoś innego. We wszechświecie nie ma ról do grania. Jest tylko samo istnienie, które jest czyste. Nikt nie werbalizuje wszechświata prócz człowieka. Dlatego tylko człowiek może przyjmować role, może się nazywać i określać. Jednak każde określenie, każde wyobrażenie oddala człowieka od jego prawdziwej istoty. Oddala go od prawdziwego istnienia, dlatego powstaje cierpienie.

Wystarczy wznieść się ponad ego i znikają napięcia, znikają podziały. Nie ma już ról, które można by odgrywać. Wszystko jest tak jak powinno być. Człowiek nagle sobie uświadamia, że jest w domu. Nie musi udawać, nie musi się starać. Jest dokładnie w miejscu, w którym chciał zawsze być. Nie ma nic więcej. W takim momencie życie staje się czymś fascynującym. Czymś przepełnionym magią i cudownością istnienia. Staje się inne jakościowo. Wtedy nie jest ważne, co robisz, ale jak to odbierasz, jak to robisz. Zmienia się jakość życia. Nie musisz zmieniać swego dotychczasowego zajęcia nic nie musisz. Jednak zmieni się głęboko Twój wewnętrzny odbiór tej rzeczywistości. Stanie się ona po prostu cudowna. Całe życie stanie się medytacją.

Żyjąc bez ról opada wszelkie napięcie psychiczne. Już nie trzeba być kimś wielkim, nie trzeba walczyć o uznanie czy poważanie. Jest się całkowicie wolną istotą, życiem wszechświata. Nie jest to równoznaczne z porzuceniem tego świata, zamknięciem się w klasztorze, życia pustelnika czy też bieganiem nago po ulicy. To są kolejne wyobrażenia. Sytuacja może być dokładnie taka sama jak przed zrozumieniem. Nadal ludzie mogą postrzegać, że tkwimy w rolach społecznych. Co więcej nadal możemy odgrywać jakąś rolę… różnica jest tylko jedna – nie traktujemy tego jako coś prawdziwego, nie utożsamiamy się z tym. Wszystko w takim układzie przychodzi bez napięcia psychicznego. Panuje wewnętrzny luz.

Kiedy nie ma ego, nie ma też tego, kto by czynił. Dlatego mistrzowie zen twierdzą, że przez wolnego człowieka wszystko dzieje się samo. Nie ma kto działać, ponieważ nie ma ego. Rzeczy dzieją się same. Czasem jest to działanie w niedziałaniu. Człowiek jest zanurzony w nurcie biegu wszechświata. Wypełniony błogością istnienia. Bez pchania, bez spierania, wszystko dzieje się naturalnie. Wszystko zgodnie z naturą, zgodnie z Tao.

Jest pewna przypowieść z okresu początków Buddyzmu.

Bodhidharma wyruszył z naukami Buddy do Chin. Kiedy jego nauki o pustce zaczęły zyskiwać popularność, sam cesarz Chin – Wu z dynastii Liang, zaprosił go na rozmowę. Bodhidharma przyjął zaproszenie i gdy stanął przed nim w pałacu, cesarz spytał:

– Jaka jest podstawowa zasada w nauce, której nauczasz?

– Bezmierna pustka – odpowiedział Bodhidharma. Cesarz nie ukrywał zdziwienia. Chcąc wskazać absurdalność tej nauki, spytał:

– Skoro twierdzisz, że wszystko jest bezmierną pustką. Powiedz proszę, kto w takim razie stoi przede mną?

Bodhidharma bez zawahania odpowiedział: – Nie wiem.

4.12 Całkowite oddanie

„[…] kto Mnie wielbi, oddając Mi wszystkie swoje czyny, i w pełnym oddaniu Mnie się powierza, pełniąc służbę oddania i zawsze medytując o Mnie, pogrążywszy swój umysł we Mnie – tego, o synu Prithy, szybko wyzwalam z oceanu narodzin i śmierci. Skoncentruj swój umysł na Mnie, Najwyższym Osobowym Bogu, i całą swoją inteligencję pogrąż we Mnie. W ten sposób bez wątpienia zawsze będziesz żył we Mnie.” (Bhagawadgita, rozdział 12, wersety 6-8)

Pozbyć się ego można też drogą całkowitego oddania, całkowitego zaufania boskości. Jest to droga serca. Jednak nie może to być żadne wyobrażenie boga, ponieważ wyobrażenia są błędne. Boskość jest ponad wyobrażeniami. To oddanie jest innym sposobem niż ścieżka Buddy. Droga Buddy to poznanie i intelekt, dlatego nie ma w niej Boga. Nie ma zaufania, bo nie ma komu zaufać. Jest za to czysta świadomość prawdziwej natury wszechrzeczy.

Droga serca wymaga zaufania. Powinno być ono tak głębokie, żeby nie pozostawiać cienia wątpliwości. Jest to zaufanie totalne, które pozwala porzucić całe ego. Jest to wielki akt porzucenia kontroli nad światem. Przestając kontrolować, ego nie może istnieć. Ponieważ ego musi coś kontrolować. Stara się wszystko robić po swojemu. A tu nagle tak wielkie porzucenie kontroli i zaufanie. Ego takiego momentu nie przetrwa. Nastanie wolność.

Nie kontrolując świata wszystko dzieje się samo, zgodnie z naturą. Nie ma powodu do obaw, wszechświat nikogo nie skrzywdzi, póki sami tego nie zechcemy. Poddając się naturalnemu biegowi wszechświata człowiek nie chce się skrzywdzić. Taki człowiek całkowicie ufa boskości. Jest przekonany i pewny, że boskość jest doskonała. Rzuca się więc całkowicie w ocean życia. Otwiera się totalnie na świat i na wszelkie zdarzenia. Nie kontroluje. Tu przychodzi odpoczynek i wolność -nic nie trzeba robić, boskość mnie prowadzi.

To droga wielbicieli Boga. Bhakti joginów, którzy poprzez oddanie i wielbienie uzyskują zjednoczenie z naturą wszechrzeczy, zjednoczenie z Bogiem. Nie ma nic piękniejszego od całkowitego oddania się wszechobecnej miłości. Wymaga to nieskończonego zaufania i wielkiej akceptacji tego, co jest. Ego nie potrafi ufać, dlatego nie przetrwa. Gdy ego zniknie, powstanie luka, która natychmiast wypełni się miłością i radością.

Ta droga wymaga jednak umiejętności życia „tu i teraz”. Niemożliwe jest całkowite oddanie, jeśli w umyśle tkwią stare wzorce i wyobrażenia. Jakikolwiek opór czy zwątpienie trzymają człowieka w okowach ego. Ciągle istnieją wyobrażenia i warunki. Oddanie boskości powinno być całkowite. Bez wyobrażeń, bez tego, co nie istnieje. Nie ma wyobrażeń o przyszłości, przeszłości, nie ma ocen rzeczywistości. Wszystko jest boskością, jesteś zatopiony w miłości. Dlatego świadome życie tu i teraz jest kluczem do zjednoczenia i całkowitej ufności.

Warto być przekonanym, że wszechświat daje nam wszystko, czego potrzebujemy -tu i teraz. W drodze serca także wymagana jest świadomość. Jednak nie wymagane jest zrozumienie. Tu energia nie płynie przez umysł tylko przez serce. Tu ważna jest ufność, zrozumienie sercem. Jest to podobne do cielesnego wypowiedzenia „tak” dla rzeczywistości. Przychodzi akceptacja i zrozumienie przez serce. W miarę oddania się Bogu, świadomość umysłu przyjdzie sama. Człowiek stanie się pełnią.

Droga oddania jest dobra dla ludzi, którym łatwiej jest rozwijać się poprzez serce. Jest ona dobra dla tych, których energia płynie poprzez serce. Tu większą część zajmuje uczucie. Jest doskonała dla większości kobiet, które są z reguły delikatniejsze i bardziej uczuciowe. Serce duchowe to miłość i ufność. Jest to wspaniała droga, pełna radości i boskiego piękna.

4.11 Zatrzymanie umysłu

Ego potrafi też zniknąć, kiedy „umysł stanie jak wryty”. Pewne sytuacje potrafią spowodować szok dla umysłu. Nie jest to bolesny szok, jest to szok uświadomienia -pewnego rodzaju olśnienie. Może się to zdarzyć spontanicznie. Tak osobliwe zdarzenie, że umysł po prostu się wyłącza. Nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Wtedy człowiek osiąga samadhi – wgląd.

 “Jak można wyrazić istotę rzeczy poza słowami i milczeniem?” – koan zen

Mistrzowie zen często są absurdalni w swoim działaniu. Na całym świecie słynne są koany zen, których nijak nie można rozwiązać logicznie. Dlatego ludzie zachodu, ludzie racjonalni, którzy posługują się tylko logiką, mogą uważać te koany jako przykład zdania pozbawionego sensu.

Koan jest paradoksem, umysł nie potrafi go rozwiązać. Pytanie mistrza: „Jak złapać pustkę?” nie ma racjonalnej odpowiedzi. Ego nie potrafi sobie z tym poradzić. Takie absurdalne pytania mają na celu wyzwolenie umysłu ponad ego, ponad wyobrażenia. Odpowiedź ucznia na koan nie jest ważna, jest to ostatnia rzecz, którą uczeń mógłby zrobić. Każda odpowiedź jest błędna. Ponieważ założenie koanu jest inne. Ma on za zadanie wyprowadzić umysł ponad słowa, ponad logikę, ponad ego doprowadzić go do czystego doświadczenia, do czystego wglądu. Przy głębokiej medytacji nad koanem, umysł wycisza się prawie całkowicie. Świadomość przechodzi w sfery intuicyjnego wglądu. Przekracza logiczne myślenie. Myśli przestają płynąć, pozostaje czysta świadomość. Może to być pewien skok. Umysł się zatrzymuje, zostaje tylko świadomość.

Raptowna śmierć ego jest możliwa. Jednak tylko wtedy, gdy człowiek jest gotowy na wszystko i głęboko zdeterminowany. Podobnie jak Budda, który usiadł pod drzewem i nie dał sobie innej możliwości jak tylko uzyskanie wglądu w naturę cierpienia. Po wielu latach błądzenia i poszukiwań, nadal nie rozumiał natury cierpienia tego świata. W pewnym momencie był tak zdeterminowany, że usiadł pod drzewem bodhi i wiedział, że nie wstanie, póki nie osiągnie wglądu. Mógł nawet zginąć, ale chciał znać odpowiedź. Był gotowy na wszystko. Był totalnie otwarty na wszystko. To bardzo piękny stan. Nastąpiła całkowita otwartość całej rzeczywistości, całego światopoglądu. Odpowiedź była dla niego cenniejsza niż życie -ego. Nie jest ważne, jakie zdarzenie spowodowało jego oświecenie, ważne, że był na nie gotowy. Mogło być to ujrzenie muzyka grającego na instrumencie, mógłby to być też koan. To nie jest ważne, ważna była jego otwartość i wrażliwość. To pozwoliło mu przekroczyć siebie, przekroczyć wszystko. Tym sposobem wszedł do punktu całkowitej wolności. Stał się oświecony.

Ta droga jest dobra dla ludzi, którzy rozwijają się poprzez umysł. Tacy ludzie kładą główny nacisk na logikę. Kiedy nastąpi wyjście ponad logikę, światopogląd się zmienia. W miarę rozwoju świadomości otwiera się również serce. Człowiek uświadamia sobie, że już jest pełnią.

4.10 Przerwanie ciągu problemów

Tylko ego może stworzyć problemy. Robi to odnosząc się do przyszłości, przeszłości i wyobrażeń. Tylko dzięki nim może tworzyć problemy i je potem rozwiązywać. Problem nie może zaistnieć w czystym stanie Tu i Teraz. Jeśli umysł nie ma wyobrażeń, nie tworzy w rzeczywistości problemów. Przestrzeń wszechświata jest cudownym zbiorem ruchu energii. Sama w sobie jest czysta. Kiedy natomiast umysł stworzy iluzje, zacznie oceniać innych ludzi, oceniać sytuacje -stworzy sobie doskonałą bazę do powstawania problemów. Poczym zacznie je wymyślać i rozwiązywać. Takie wzorce działania zostały nabyte w dzieciństwie obserwując dorosły problematyczny świat.

Wyzwoleniem okazuje się jak zawsze świadomość. Ta stabilna obserwacja, niezależna od niczego. Zwróć uwagę na chwilę obecną. Na to co istnieje. Bądź całym sobą tu i teraz. Niech świadomość będzie zakotwiczona w ciele. Obserwuj, bądź delikatnie czujny i świadomy. Obserwuj bez interpretacji to co widzisz, to co słyszysz, to co czujesz. Trwaj w po prostu w tym błogim stanie istnienia.

Wewnętrzna obserwacja jest bezwysiłkowa, to dzieje się samo, wystarczy trochę praktyki. Kiedy umysł przestanie tworzyć wyobrażenia, wszystkie problemy znikają. Choćby nie wiadomo jak realne i prawdziwe były wcześniej, w stanie świadomości ich po prostu nie ma. Nie ma myśli tworzących problem. Rzeczywistość jest morzem istnienia, zbiorem atomów, energii… wszystko jest samo w sobie doskonale czyste. Nie trzeba interpretować tej rzeczywistości. Nie trzeba z niej stwarzać problemów. Obserwuj, więc świadomie swoje pole, zarówno wewnętrzne jak zewnętrzne. Niech życie nie będzie przysłonięte wyobrażeniami. Zamiast tego dostrzeż światło, które wszystko otacza. Ono nie tworzy problemów. Jesteś światłem.

Kiedy przyjdzie Ci zrobić coś natury logicznej, zacznij świadomie używać umysłu. Tak jak narzędzia. Podczas myślenia nadal obserwuj, bądź w środku. Bądź w sobie, nie odlatuj w wyobrażenia. Gdy przestaniesz wykonywać czynność, „odłóż” umysł. Powróć do stanu ciszy i świadomego istnienia. Dzięki takiemu działaniu nie tworzy się problemu. Po prostu jest pewne działanie, które czyni ciało. Rozwiązuje zadanie logiczne. Jest to po prostu działanie. Ego może z działania stworzyć problem, jeśli postawi sobie cel i uwarunkuje się od niego. „Jeśli nie rozwiążę tego zadania, będzie źle”. Powstaje cel i problem do rozwiązania. Ocena rzeczywistości spowodowała problem.

 “Ten, który zna Jaźń, nie ma nic więcej do zrobienia. Od tego momentu, nieskończona moc będzie czyniła dalsze działania, które mogą być konieczne, poprzez niego. Nie ma on także więcej żadnych myśli .” Ramana Maharishi

Tak naprawdę nie ma problemu. Jest czyste działanie ciała przynoszące pewien skutek. Dla rzeczywistości nie jest ważne jaki skutek przyniesie działanie. Ważne jest działanie, chwila teraźniejsza, jakość działania.

Kiedy przyjdzie ochota analizy przyszłości, tak aby móc żyć w zgodzie ze społeczeństwem, zacznij analizować przyszłość. Bądź tylko tego świadom. Niech przyszłość nie pochłonie Cię bez reszty, ponieważ oddalisz się zbytnio od ciała i znów wpadniesz w nieświadomość. Myśl o przyszłości, będąc w teraźniejszości. Wtedy umysł nie będzie tworzył problemów w przyszłości, nie będzie się jej obawiał. Wszystko stanie się swobodne, nie będzie lęku, bo i nie będzie przyszłości. Będzie tylko spekulacja o niej. Będziesz świadomy jej nierealności. Będąc tu i teraz nie dopuszczasz do siebie lęku. Kiedy skończysz analizować przyszłość, proces myślenia sam ustanie, a Ty nadal będziesz świadomy tu i teraz. Odłożysz narzędzie, którym jest umysł. Tylko tyle.

Kiedy zauważysz, że umysł znów wyprowadził Cię poza ciało do wyobrażeń, stań się świadomy ciała. Zauważ, że to co przepływa w ciele, to tylko pewne procesy myślowe. Same w sobie nie są odrębną rzeczywistością. Dopiero kiedy się z nimi utożsamić, przybierają formę realnej dla ciała rzeczywistości. Wróć więc do ciała i do czystej teraźniejszości.

Spróbuj odczuć tą wolność przestrzeni. Czystej przestrzeni bez interpretacji. W takich warunkach ego nie przetrwa. Tam gdzie nie ma problemów, ego nie może istnieć. Tam gdzie nie ma przyszłości i przeszłości, ego nie ma miejsca na zaistnienie. Dlatego im więcej świadomości, tym ego staje się coraz mniej stabilne. Zaczyna się chwiać. Zaczyna się proces jego rozpadu. Zaczyna się proces uwolnienia.

4.9 Codzienna świadomość

Spróbuj być świadomy codziennie. Spróbuj obserwować siebie. Bez oceniania.

Bądź świadkiem jednego dnia z Twojej codzienności. Zacznij od teraz. Działaj normalnie, rób to co masz do zrobienia, ale bądź świadkiem tych zdarzeń. Rób to całkiem intencjonalnie. Niech każdy ruch będzie zawierał piękno świadomości. Spójrz oczyma duszy, bądź obserwatorem patrzącym z wewnętrznego środka. Staraj się być świadomy tego, co robi to ciało. Jak się zachowuje jak reaguje. Wszystko niech będzie jasne. Nie wchodź w myśli, nie podążaj za uczuciami. Spróbuj być cały czas w ciele i w teraźniejszości. Bądź świadomy tego, co się dzieje w Tobie. Jakie energie się pojawiają, jakie uczucia i jakie myśli. Poznaj siebie. Doświadczaj rzeczywistości. Spróbuj, choć jeden dzień. Może się okazać, że przeżyjesz najbardziej wartościowy dzień w Twym życiu. Najbardziej dziwny i zaskakujący. Być może stwierdzisz, że tak mało o sobie wiedziałeś. Być może zaskoczysz sam siebie. Spróbuj być świadkiem wszystkich zdarzeń w rzeczywistości, nawet tych najmniejszych. Być może odkryjesz cudowność tego istnienia. Na początku będzie dość trudno. Umysł ma tendencję do wpadania w nieświadomość. Odlatuje w przyszłość, gania za przeszłością, wchodzi w iluzje i oceny. Strumienie myśli płyną i płyną. „Umysł zachowuje się jak małpa, skacząca z drzewa na drzewo.” Jednak nie zrażaj się. Póki co jest to naturalne. Kiedy sobie przypomnisz, że już nie obserwujesz, że już nie jesteś świadkiem -wróć z powrotem do ciała, do chwili obecnej. Zapewne zobaczysz, ile razy ego „odlatuje”. Może się nawet zdziwisz, jak można tak żyć, będąc prawie cały czas nieobecnym. Wtedy być może zdasz sobie sprawę, że większość cywilizacji tak właśnie żyje. Cały czas nieobecna, nieświadoma.

Jeśli jest świadomość, wszystko jest pełne życia i świeżości. Każdy ruch ma w sobie grację i piękno. Człowiek świadomy jest otoczony ciszą. Wszystko jest pełne przestrzeni. Nie ma chaosu. Każdy gest, każde działanie jest samo w sobie pełnią. Przyrządzając jedzenie, bądź świadomy każdego ruchu dłoni. Obserwuj to, co się wydarza. Kiedy mówisz, obserwuj przestrzeń. Zauważ zachowanie dźwięku i ciała. Świadoma mowa jest wyważona, swobodna i doskonale trafiająca do słuchacza. Wszystko jest pełne i stabilne. Kiedy pracujesz, niech będzie to przepełnione świadomym istnieniem. Zauważ cud, w którym uczestniczysz. Każdy atom ciała jest zorganizowany, obserwuj to. Obserwuj ruch i działanie ciała. Bądź świadomy tej przestrzeni i wszystkiego co się w niej znajduje. Jesteś obserwatorem zdarzeń. Otwiera się przestrzeń doświadczenia. Wokoło jest pełno ciszy i spokoju. Wszelkie zdarzenia, które się pojawiają są ruchem materii i innych energii. Nie wpływają na obserwatora. Wszystko staje się bezpieczne i piękne.

Kiedy człowiek jest pogrążony w swoich programach, działa szybko, chaotycznie. Jest pół świadomy tego co się dzieje. Wszystko jest napięte, szybkie, urywane. Mówi zazwyczaj głośno i emocjonalnie. Utożsamia się z tym i zamyka całkowicie w tym co mówi. Macha rękoma tworząc przestrzeń chaosu. Tak też można.

***

Będąc w grupach ludzi moje ciało na ogół milczy. Nie ma nic do powiedzenia. Najczęściej ludzie opowiadają o swoich „niesamowitych przeżyciach”. Przeskakują z tematu na temat, dyskutują, emocjonują się, zwracają na siebie uwagę. Cały czas są myślami gdzie indziej. Najbardziej aktywny w grupie mówi, opowiada, wszyscy słuchają. Lider jest w iluzji i prowadzi tam resztę. Przykładowo może to być historia swojego jakże fascynującego życia. Ego lubi być podziwiane. Każdy słuchacz podąża za wyobrażeniami lidera i jego historią życia. Wszyscy słuchają z otwartymi ustami. Totalne utożsamienie się z wyobrażeniami.

Przez całe spotkanie moje ciało nie powiedziało prawie ani słowa. Obserwowało przestrzeń, w której to wszystko się dzieje. I jak na ironię, zostałem oceniony przez grupę jako osoba, która ma swój własny, iluzoryczny świat. A rozmowa o rzeczach „prawdziwych” nadal trwała.

***

Gdy ciało przyzwyczai się do stanu świadomości, stanie się on normalnym stanem istnienia. Nie będzie już chaotycznego działania i roztrzęsionej rzeczywistości. Wszystko stanie się jasne i proste. Świadomość będzie trwała w stanie teraźniejszości. Będziesz świadomym istnieniem Każdy skutek i poprzedzająca go przyczyna będzie uświadomiona i zrozumiała. Być może zauważysz, dlaczego Twoje życie jest takie, a nie inne. Wtenczas będziesz w stanie je zmienić.

Ludzie są większość czasu nieobecni. Robią coś, rozmawiają, śmieją się… ale są nieobecni. Tak naprawdę są gdzie indziej. Cały czas śpią, nie są świadomi. Myślami krążą wszędzie, tylko nie ma świadomości w ciele. Ich wyuczone programy i reakcje przejęły kontrolę. Egotyczny i chaotyczny umysł przejął kontrolę. Bardzo…. rozwinięte społeczeństwo.

4.8 Zakotwiczenie świadomości

“Nie poprzez myśli pozbędziesz się ego: tylko poprzez doświadczenie.” Ramana Maharishi

Myśli cały czas płyną, a umysł jest w nich zatracony. To jedna z przyczyn cierpienia.. Tam gdzie jest świadomość, jest i energia. Gdy świadomość zatraci się w tworzeniu uczuć, będą one miały wiele energii. Jeśli świadomość zatraci się w myślach, nieustanny potok myśli będzie silny energetycznie.

Zazwyczaj umysł skacze od rzeczy do rzeczy. Myśli o różnych tematach plączą się w głowie. Każda myśl przynosi skojarzenie do nowej, poczym świadomość tam podąża. Cały ruch świadomości odbywa się wraz z ruchem myśli. Świadomość utożsamia się całkowicie z myślami. Człowiek nie jest stabilny, tylko podąża świadomością za wszelkimi wymysłami. Kiedy świadomość zakotwiczy się w ciele, zacznie obserwować -stanie nieruchomo. Wtenczas nie podąża za płynącymi myślami. Zamiast tego obserwuje je ze stabilnego punktu ciała. Świadomość obserwuje, jak myśli przepływają przez pole ciała. Jednak jest nad nimi.

Spójrz, te strumienie myśli -to całe twe ego. To pewien nietrwały i uwarunkowany proces. Jest on powtarzany w kółko i w kółko, ponieważ świadomość nie potrafi go dostrzec z zewnątrz. Nie potrafi widzieć procesu myślowego z boku. Podąża cały czas za nim. Ten proces stwarza największą iluzję człowieka. Kiedy sobie to uświadomisz i poczujesz, ego zacznie się chwiać. Zacznie być niestabilne, zacznie się rozpadać. Nie jest to groźne, jest to wyzwalające. Może poczujesz nagle dziwną wolność. Uświadomisz sobie, że to wszystko jest dziecinnie proste, łatwe i wręcz niepoważne. Wszystko jest wymysłem, a Ty jesteś wolny i stabilny. Twoja świadomość jest w ciele i może obserwować cały wszechświat, niezależnie od niczego i nikogo. Może uchwycisz ten moment niezależności i staniesz się wolny od myśli. Świadomość ma wyzwalającą moc. Warto wznieść się nią ponad iluzje ego. Wtenczas przychodzi jasność i wolność.

Jednak to tylko wstęp do rozpoczęcia całego procesu wyzwolenia. Nadal w ciele są zaległe emocje, przyzwyczajenia, lęki. Podświadomość ich na razie nie ujawnia, jednak one nadal tam są. Jednak kiedy pojawią się w życiu sytuacje wyzwalające stare emocje, nie musisz się już bać. Jeśli tak się stanie, zacznij być ich świadomy i obserwuj. Ta stabilność obserwacji pozwoli Ci zachować niezależność od wymysłów umysłu.. Znów będziesz „tu i teraz”, świadomy i spokojny.

Pozwól uczuciom wyjść na światło świadomości. Pozwól im się pojawić i obserwuj. Zobacz je. Uświadom sobie, że one są w Tobie i podobnie jak myśli przechodzą tylko przez ciało z powodu starych uwarunkowań. Te uczucia są tylko wyuczoną reakcją na bodźce zewnętrzne. Mogą pojawić się wspomnienia, kiedy to pierwszy raz pojawił się dany wzorzec. Nie zatapiaj się we wspomnieniach, bądź świadom, że to są wspomnienia. Nie stawaj się nimi, tylko je zauważ, że są tworzone w ciele. Niech świadomość będzie stabilna w obserwacji. Niech trwa w teraźniejszości ciała. Każdy ruch jest „zewnętrzny” i nie trzeba za nim podążać. Wystarczy go obserwować. Wtedy ujrzysz całość programu lękowego.

Obserwuj te reakcje, bądź ich świadom, a może się stać coś cudownego -nagle wydadzą się absurdalne, dziecinne, niepoważne, nieprawdziwe i znikną. Po tym pojawi się uwolnienie, lekkość i radość. To jest prosta transformacja i bardzo efektywna. Ta przemiana może być błyskawiczna i zaskoczyć samego Ciebie. Bądź tylko świadomy tych uczuć.

Jest to moment, w którym stare niepotrzebne rzeczy zostają „spalone w ogniu świadomości”.

Możesz spróbować także intencjonalnie wywołać wspomnienia. Nie utożsamiając się z nimi, będziesz wiedział, że są one pewnym wyuczonym sposobem reakcji, na czynniki zewnętrzne. Dlatego kiedy wywołasz obraz przykrego wydarzenia, w Twym ciele pojawi się przykre uczucie. Teraz możesz je obserwować i uświadomić sobie, dlaczego one się pojawiło. Uświadomić sobie i uwolnić się od niego. To nie jest aż takie proste, jeśli mamy do czynienia z silnymi emocjami i uwarunkowaniami. Wtedy podświadomość próbuje przejąć kontrolę i utożsamia się z uczuciem. Jednak utrzymanie świetlistej świadomości to kwestia praktyki. Po pewnym czasie będziesz mógł zachować świadomość nawet przy konfrontacji z najcięższymi wspomnieniami.