Archiwa tagu: moment boskości

3.9 Naturalność Boskości

W przyrodzie nie ma rozróżnienia na boskie i nieboskie. Natura nie ma potrzeby takiego podziału, czemu miałby on służyć? Ptak szybujący po błękitnym niebie nie szuka boskości. Nie dąży do żadnego zjednoczenia z Bogiem, nie dąży do oświecenia. On już jest na swoim miejscu. Cała natura jest dokładnie tu, gdzie powinna być. Nic więcej nie trzeba. Jest to ogromna inteligencja, szeroko przekraczające umiejętność logicznego myślenia umysłu. Umysł nie potrafiłby rozwinąć tak wspaniałego systemu życia, jaki wytworzył się na tej planecie. Jest to piękny proces rozwoju miłości, gdzie wszystko jest naturalne i spontaniczne.

„Spoglądałem na szumiące drzewa, nie mówiły o doskonałości. Spoglądałem na niebo, nie mówiło o nieziemskich mocach. Spoglądałem na morze, nie powiedziało o boskości… jest boskością. Wtenczas zdałem sobie sprawę z tego, że te wszystkie rzeczy, które opowiedzieli mi inni o boskości mogę włożyć między bajki.”

Boskość jest naturalnością. To bardzo ważne stwierdzenie. Jeśli nie wiesz gdzie szukać boskości pośród zgiełku umysłu i chaosu cywilizacji – najprędzej dostrzeżesz ją na łonie natury w swojej najczystszej postaci. Można powiedzieć, że jeśli poczujesz naturę, poczujesz boskość. Jeśli jesteś naturalny, jesteś boski. Idąc dalej jasno widać, że już przecież żyjesz i istniejesz, więc jesteś częścią natury, częścią boskości. To wspaniałe, a zarazem tak oczywiste.

Boskość jest do końca naturalna dla wszystkich istot. Boskość jest tym, co istnieje. Wszystko jest jednym procesem, gdzie nie ma żadnych podziałów. Jesteś totalnie zanurzony w boskości, w materii, w miłości, energii, Bogu, czy jakkolwiek to nazwać. Czego chcieć więcej? To już się odbywa. Moment przestrzeni jest teraz. Jesteś w nim. Czy trzeba gdzieś iść?

Można powiedzieć, że człowiek zaprzeczył boskości poprzez odejście od naturalności. Jest to po części prawdą, ponieważ stając się nienaturalnym stworzył ból ciała, blokady energii. Przestał się przejawiać w pełni. Ma to swoją przyczynę w mentalnym (umysłowym) oddzieleniu od całości. Umysł wydzielając siebie z przestrzeni istnienia stworzył nienaturalność i cierpienie.

Umysł korzystając z mocy twórczej oddzielił się od boskości. Dokładniej wykreował iluzję oddzielenia. Nie może się oddzielić od boskości, ponieważ sam jest stworzony przez to pierwotne źródło. Mimo to wymyślił sobie boskość i nie boskość, poczym stwierdził, że wcale boski nie jest. Dotykając bezpośrednio miłości stwierdził, że miłości nie doświadcza. Dzięki swojej mocy kreacji, stworzył świat dualizmu, gdzie są same podziały: boski -nieboski, ładny -brzydki, piękna -bestia. Świat iluzji. To oddzielenie przyniosło wszelkie cierpienie. Jest to charakterystyczne postrzeganie umysłu egotycznego – oddzielenie.

Natura wytworzyła tak zaawansowany fenomen jak umysł. Jest to ogromny krok w stronę całkowicie świadomego odczuwania boskości. Stworzenie umysłu przyniosło jednak iluzję. Ludzka populacja gdzieś zbłądziła, a raczej naturalnie zaczęła badać pewne rejony mentalne. W porządku, wiemy już jak to jest być oddzielonym. Teraz można zobaczyć jak to jest być jednością z boskością. Przynajmniej warto spróbować. Jako ludzkość jesteśmy na to gotowi. Nie opierajmy się naturalnemu rozwojowi, który dąży do jedności. A skąd wiadomo, że rozwój dąży do jedności? Ta książka jest stworzona przez cząstkę natury. Ten, który to czyta również jest częścią tego procesu. Komunikacja za pośrednictwem tej książki tworzy ruch dążący do wyjścia ponad ego. Boskość pragnie odczuć znów jedność.

Ta iluzja indywidualności pojawiła się wraz z umysłem, a skrystalizowała się wraz z wykształceniem intelektu. Jest to proces indywidualizacji, który jest naturalny i jest częścią całościowego procesu ewolucji wszechświata. A więc wszystko jest w porządku. Teraz idziemy dalej.

Warto zauważyć, że ten proces ewolucji działa sam. Jest to fala życia, ocean energii, w którym ruch zdarza się samoistnie. Rozwój po prostu się dzieje. Można powiedzieć, że nie masz na niego wpływu, choć nie do końca. Możesz za nim podążyć lub stawić mu opór. Tu jest faktycznie realna wolna wola. W tym momencie Ty wybierasz, co chcesz robić. Innymi słowy, wszechświat sprawdza dzięki Twemu ciału, czy korzystnie jest się opierać, czy może lepiej podążyć za falą życia. Podążając za naturalnością, człowiek osiąga upragnione szczęście. Stawiając opór naturalności, odchodząc od źródła, istota ludzka tworzy cierpienie.

Właśnie, co dla Ciebie jest korzystne? Możesz działać, możesz nic nie robić. Możesz walczyć, możesz zaakceptować. Tylko Ty wybierasz jak chcesz się przejawiać. Masz swoje cele, swoje marzenia, wyobrażenia, warunki. Ja też je mam. Nasze światy się różnią w mniejszym lub większym stopniu. Jednak to wszystko nie ma różnicy, ponieważ jesteśmy do końca zanurzeniu w boskim procesie rozwoju. Nieważne czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, proces nadal trwa. Nieważne czy żyjemy, czy nie, czy do czegoś dążymy, czy stoimy w miejscu. Czy płyniemy z falą życia, czy stawiamy jej opór, wszystko jedno. Te wszystkie rzeczy i tak znajdują się w polu boskości i dzięki nim wszechświat poznaje siebie. Innymi słowy -wszystko jest w porządku. Warto tylko to dostrzec i tym samym zaakceptować.

3.8 Dziecięcy punkt widzenia

Malutkie dziecko, które jeszcze nie potrafi interpretować, widzi wszystko na bardzo mistyczny sposób. Wszystko jest dla niego cudem samym w sobie. Jest czymś nieokreślonym, co istnieje, faluje, żyje. Rzeczywistość jest dla niego cudownością. Wszystko istnieje i jest wiecznie nowe, żywe. Miliony informacji dochodzą do dziecka w każdej sekundzie. Cały wszechświat pulsuje jako jedność.

Dzieci są największymi mistykami. Totalnie żyjącymi w chwili teraźniejszej. Zatopieni w istnieniu. Ciekawostką jest również różnica w fizycznym działaniu mózgu. U dzieci poniżej 1,5 roku życia, pojawiają się w mózgu fale theta. Są to niskie częstotliwości odpowiadające stanom głębokiego snu. To one odpowiadają za postrzeganie „wiecznej świeżości” wszechświata.

Oczywiście dziecko nie rozumie natury rzeczy. Nie potrafi rozróżniać. Dostrzega, ale nie rozumie tego. Nie ma porównania. Nie pojmuje intelektem. Zrozumienie przychodzi dopiero po pewnych doświadczeniach. Kiedy umysł będzie na tyle rozwinięty, by móc porównać zapamiętane zdarzenia.. Doświadczenie życiowe przychodzi w miarę dorastania. Niestety wraz z wiekiem przychodzi też zagubienie i nadczynność umysłu, który oddziela człowieka od istnienia. Cywilizacja uczy interpretować rzeczywistość, uczy nazywać, określać i oceniać. To skutecznie przysłania postrzegany świat. Jeśli proces wychowawczy człowieka będzie oparty na pozytywnych wibracjach, to większość wyobrażeń o świecie będzie dobra. Wtedy tacy ludzie żyją szczęśliwie w kolorowym świecie. To jest w porządku. Jeśli pójdzie gorzej, wtedy wyobrażenia o świecie będą nieciekawe. Będą pełne bólu, szarości i smutku. Cały świat przyjmie formę wielkiego kamienia u nogi. To tylko wyobrażenia. W obu wypadkach rzeczywistość jest postrzegana przez filtry mentalne.

Rozwój duchowy w większości polega na tym, by stać się na powrót jak dziecko. Nie stawać się dzieckiem czy dziecinnieć. Stać się jak dziecko, ze swoją świeżością, czystością i niewinnością. Jest to stan umysłu charakteryzujący się otwartością na rzeczywistość. Zmienia się zupełnie punkt widzenia. Wszelkie funkcje umysłu i pamięć są nadal bardzo funkcjonalne, jednak nie przytłaczają życia. Człowiek staje się wolny od umysłu (nałogowego myślenia). Dzięki temu rzeczywistość nabiera barw, jasności i prawdziwości. Wszystko jest nowe i stanowi cud sam w sobie. Istota ludzka na powrót staje się tożsama z otaczającym ją wszechświatem.

Chodzi o świadome stopienie się z powrotem w jedność, uświadomienie sobie, że jest się już jednością. Nie jest to powrót do nieświadomości dziecka, które nie ma wyboru postrzegania. Jest to w pełni świadomy stan nie-dualizmu, stan braku oddzielenia, który jest zbudowany na wcześniejszej iluzji oddzielenia. Poznanie obu tych stanów daje dopiero pełnię doświadczenia. Prawdziwe poznanie.

Warto obserwować dzieci. Są bardzo inspirujące. Całe doświadczanie świata przez dziecko jest warte wszelkiej uwagi. Spontaniczność, czystość, okazywanie uczuć i emocji, brak wymuszonej kontroli, całkowita swoboda ciała. Dorośli mogli by się wiele nauczyć od tych małych mistrzów życia.

***

„Mały chłopiec po raz pierwszy sam zakładał buciki. Niestety założył buty odwrotnie, prawy na lewą nogą, lewy na prawą. Kiedy skończył pobiegł dumny do mamusi.

– Patrz mamo, założyłem sam buty – powiedział dumnie.

Mama pojrzała i rzekła – Bardzo dobrze, tylko obawiam się, że założyłeś buciki nie na te nóżki, co trzeba.

Chłopak spojrzał w dół, pomyślał, poczym pewnym głosem powiedział -Jak nie te nóżki!? Te nóżki są na pewno moje!”

***

3.7 Ruch energii

Słynne powiedzienie Heraklita z Efezu brzmi: „panta rhei kai ouden menei” – „wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu, jest w ciągłym ruchu.”

Ruch energii stanowi naturę tej rzeczywistości. Wszelka roślinność trwa w ruchu, wszelkie procesy chemiczne i fizyczne są nieustannym ruchem. Cały wszechświat jest przemianą energii, krążeniem wibracji. Nie warto przed nim stawiać oporu. Sensownie jest zaakceptować w pełni ten ruch. Przyzwolić na jego istnienie. Uczestniczyć w nim i w pełni doświadczać. Energia przychodzi o odchodzi. Zdarzenia przychodzą i odchodzą. Radości i smutki, depresje i nadzieje, świadomość i nieświadomość. To wszystko jest boskim ruchem przestrzeni. Będąc w tym ruchu całkowicie można dostrzec jego piękno. Brak przywiązania do stałej formy daje wolność – jest to jedna z najważniejszych nauk Buddyzmu.

Każda forma w tej rzeczywistości odchodzi. Nic nie trwa wiecznie. Przywiązanie umysłu do pewnych przejawów wszechświata rodzi tylko cierpienie. Umysł jest uzależniony i przywiązany do rzeczy materialnych, do rozkoszy zmysłowych… Wszelkie uzależnienie ego rodzi cierpienie, ponieważ rzeczy, do których się ego przywiązuje są nietrwałe. Kiedy stracimy dom, kiedy stracimy partnera, kiedy stracimy pieniądze. To wszystko budzi pewnego rodzaju ból cielesny. Tylko dlatego, że ego chce wszystko zatrzymać dla siebie. Chce utrzymać stan stabilności przez jak najdłuższy moment. Tym samym zaprzecza boskiemu ruchowi, w którym wszystko, co przychodzi, musi odejść. To jest proste i naturalne.

Formy również przychodzą. Niekiedy są oceniane dobrze, wtedy ich przyjście wzbudza radość. Niekiedy przychodzą rzeczy oceniane jako złe. Kiedy ego ich nie akceptuje, rodzi się cierpienie. Ponieważ ego oczekuje czegoś innego, nie zgadza się z aktualną rzeczywistością. Tworzy napięcia i cierpienie. Nie chce tego, co przychodzi. Ciało broni się przed tym. Nie chodzi o to, by się poddać i pogodzić się ze swoim „ciężkim losem”. Kwestia w tym, by w ogóle nie interpretować losu jako ciężki. Przyjąć go takim, jakim jest, nie oceniając i nie nazywając. Wtedy przychodzi zupełnie inne podejście, zupełnie inna energia. Wtedy wszystko jest swobodne. Kiedy przychodzi w gościnę nielubiany wujek, nie warto tworzyć oporu. Zaakceptować „takość” tej sytuacji. „Takość” czyli sytuację taką jaka jest. Bez interpretacji. Ugościć wujka jak boską formę, jako cząstkę tej samej rzeczywistości, cząstkę siebie samego. Wtedy zamiast energii złości popłynie energia miłości. Człowiek otacza się zupełnie innymi wibracjami, co powoduje prawie natychmiastową zmianę formy rzeczywistości. Kiedy człowiek wypełni siebie akceptacją i zrozumieniem, nagle przychodzi inna sytuacja, wszystko się zmienia i staje się w porządku. Wujek już nie jest zły, a okazuje się bardzo miłym i ciepłym człowiekiem.

Zasadniczą kwestią jest tu podejście do tej rzeczywistości. Najkorzystniejsze podejście jest poprzez świadomość i akceptację. Tworzy się ono ze zrozumienia, że wszystko jest jednością. Jedną, nieustannie zmienną formą energii. Akceptując wszelką zmianę. Przychodzące formy stają się czystym cudem istnienia, nie trzeba przed nimi się bronić. Jeśli jednak sprawiają one ból, czy są niekorzystne, zawsze można spowodować inny ruch i je zmienić. Wtedy odbywa się to bez walki i cierpienia. Warto akceptować też wszelkie odchodzące formy i przemiany energii. Wszystko przemija. Jeśli umysł oceni to jako smutne stwierdzenie, to będzie cierpiał z powodu utraty. Jeśli jednak dostrzeże doskonałość ruchu energii, wtenczas każde przemijanie stanie się radością. Nie będzie już cierpienia, tylko radość samego doświadczania. Wtenczas każde zdarzenie jest doświadczaniem boskości i świadomym poruszaniem się w wibracjach wszechświata.

3.6 Gra światła

Wszystko jest czystą grą światła i energii. Cały wszechświat zjawiskowy jest zbudowany z ruchomych energii. W tym wszystkim znajduje się świadomość, która doświadcza. Wyłoniła się z niebytu, teraz doświadcza wspaniałości form światła. To jest boskość. Już teraz tego doświadczasz. Wszystko w Twoim polu doświadczania jest utrzymywane w ruchu przez pierwotne źródło istnienia.

Patrząc na pewną konfigurację energii i światła o pewnej wibracji – człowiek widzi kamień. W ruch wprawiony zostaje proces myślenia ->„To tylko kamień. Zwykły, szary, jakich pełno w około.” Właściwie człowiek go w ogóle nie widzi -postrzega to przez pryzmat swojej oceny zwykłego, szarego kamienia. Co w kamieniu jest niezwykłego? Umysł widział takich setki, jest już znudzony. Nie potrafi dostrzec doskonałości tej formy przez swoje iluzje. Gdyby nigdy nie widział kamienia, samo jego doświadczenie byłoby czymś niesamowitym. Czymś niespotykanym i nowym. Powstał, by swego rodzaju „cud istnienia kamienia”. To może się wydawać absurdalne dla egotycznego umysłu, Jednak jest realne dla czystej świadomości.

Widząc kwiaty, człowiek widzi kwiaty. W umyśle przewijają się wszystkie wspomnienia dotyczące kwiatów, nazwa kwiatów, nazwy kolorów -cała świadomość podąża za fikcyjnymi tworami umysłu, wyobrażeniami. Zostaje gdzieś zagubione bezpośrednie uczestniczenie w tym cudzie kwiatu. Gdyby odrzucić na chwilę myśli, wyobrażenia, oceny, a po prostu zobaczyć ten splot wibracji z czystą świadomością. Wtedy kwiat nie jest kwiatem, staje się czymś nieokreślonym, pełnym wibracji życia, przejawem miłości wszechświata. Cała rzeczywistość otaczająca kwiat jest częścią tego procesu. Ty również jesteś częścią tego tańca energii.

Patrząc na to w ten sposób, świadomość jest zogniskowana na istnieniu. Jest totalnie w teraźniejszości i w obecnej chwili. Twoje ciało uczestniczy w tym zdarzeniu, to mistyczna chwila istnienia. Boskość przejawia siebie, poznaje siebie w cudzie chwili. Całe to zdarzenie wibruje na swój niepowtarzalny sposób. Już tego doświadczasz. Możesz poczuć osobiście cały ten proces miłości. Jest to totalny proces istnienia… A umysł mówi: „Przecież to tylko kwiat, co w tym ciekawego”. Od razu zamyka drogę do tego bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością.

Można w takim układzie powiedzieć, że wszystko jest grą światła i wibracji. Mówiąc „gra światła” nie mam na myśli kolejnej interpretacji rzeczywistości. Umysł jest bardzo przebiegły. Przeczytawszy ten tekst, może się stać tak, że wszystko będzie interpretował jako grę światła. Widząc na kolejnym spacerze drzewo powie: „O gra światła… to tylko ruch energii, idziemy dalej.” To jest ta sama pułapka interpretacji. Znów zostaje zatracone doświadczenie bezpośrednie. Znów jest nałożona etykietka. Choć taka interpretacja wydaje się korzystniejsza, ponieważ może wywoływać w ciele wyższe wibracje, to jednak pozostaje wciąż interpretacją. Warto wyjść totalnie ponad słowa i wyobrażenia. Warto zwyczajnie obserwować i być w istnieniu. Trwać w wiecznej chwili teraźniejszej, bez interpretacji i wyobrażeń. Wtedy świadomość cudowności form wibracyjnych pojawi się sama.

Jeśli nie potrafisz dostrzec całego piękna istnienia, możesz spróbować medytować nad jakimś obiektem fizycznym. Na przykład nad drzewem czy kwiatem. Obserwuj go uważnie. Dotknij, powąchaj, posłuchaj, poczuj wewnętrznie. Zbadaj go każdym możliwym sposobem doświadczania (jednak tak, by nie uszkodzić). Zadaj pytanie, czym jest ta forma? Skąd się wzięła? Jak żyje? Dlaczego żyje? Co to w ogóle jest? Na początku umysł będzie dawał wszelkie znane określenia. Różne nazwy, usłyszane teorie z zakresu biologii, przypomni sobie wszelkie określenia innych ludzi. Jednak zbadaj tą formę sam. Co to dokładnie jest?

W pewnym momencie poczujesz, że to istnieje. Odrzucając wszelkie nazwy, zobaczysz w tej materialnej formie coś cudownego – istnienie, świadomość… siebie samego. Poczujesz, że istniejecie razem w pewnym procesie. Doświadczacie siebie. Jesteś świadomy tego doświadczania. Być może poczujesz pewną jakość tej formy. Poczujesz wibracje istnienia tego, co wcześniej nazywałeś kwiatem. Stanie się to realnym cudem.

Budda powiedział bardzo inspirującą rzecz: „Jeśli potrafilibyśmy dostrzec na czysto cud pojedynczego kwiatu, nasze całe życie uległoby zmianie.” Bardzo trafne słowa. Gdyby choć zobaczyć jedną rzecz poza interpretacjami umysłu, cały pogląd na życie mógłby się zachwiać. Struktury ego i wszelkiej interpretacji mogłyby przestać istnieć. Może nie od razu, jednak nastąpiłby wielki krok w przód.

3.5 Interpretacja przysłania boskość

Każda interpretacja umysłu oddala człowieka od doświadczenia totalnego. Zamiast przejawu Boga, człowiek widzi swoje wyobrażenia. Zamiast poczucia jedności czuje oddzielenie. Pogrąża się w takich energiach, jakie sobie wyobraża. Najczęściej wyobrażenia mają daleko do boskiej miłości.

Cywilizacja jest przepełniona wyobrażeniami o trudności, powszechnych problemach i innych niemiłych rzeczach. Te wymysły są ograniczeniami istoty ludzkiej. Jest wielu ludzi którzy tego potrzebują (wydaje im się, że potrzebują), jest też wielu, którzy od tego uciekają.  Warto być tego świadomym.

Kiedy przychodzi całkowita akceptacja, człowiek przestaje tworzyć napięcia i wyobrażenia. Zaczyna dostrzegać, że jest dokładnie na swoim miejscu. Wtedy zaczyna widzieć boską rzeczywistość i automatycznie się do niej dostraja. Ma świadomość, że istnieją wibracje o różnych jakościach i ma też świadomość, że może wybrać dostrajanie się do jakiejkolwiek zechce. Może wybrać jakiekolwiek uczucie. Najczęściej wybiera nieświadomie, zgodnie z programem noszonymi w głowie. Wszystko co widzi, wywołuje w umyśle tylko odpowiednie skojarzenia. Umysł układa najróżniejsze historie bazując na poprzednich doświadczeniach. Wszystko jest w polu iluzji, stworzonej na podstawie starych doświadczeń. Zamiast doświadczać rzeczywistości czysto, widzi się iluzje, nazwy i etykietki. Mija się to z prawdziwą rzeczywistością. Mija się z boskością. Jest w świecie iluzji oddzielony od boskości.

Umysł zawsze tworzy. Oczy widzą rzeczywistość, a umysł układa historię. Pozytywną, albo negatywną. Zależy jak jest wyuczony. Zawsze tworzy wokoło sytuacji pewną historię. Są to tylko wyobrażenia o podobnych wibracjach. Dla przykładu widząc morze, rybak widzi miejsce łowienia ryb, surfer widzi fale, fotograf widzi przyszły obraz, a naukowiec H2O. Umysł układa różne historie. Wszystkie one są wyobrażeniami nakładanymi na prawdziwy obraz rzeczywistości. Człowiek nie trafia w sedno istnienia. Nie doświadcza rzeczywistości totalnie, tylko poprzez swoje obrazy o określonych wibracjach.

 ***

„W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:
 – Eee tam. Żadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw… To nie dla mnie.
Widzi ją student matematyki:
– Eee tam. Żadnych wzorów, zadań algebraicznych… To nie dla mnie.
Podnosi ją student medycyny:
– O! „Pan Tadeusz”! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.”

 ***

 Kiedy umysł widzi rzeczy, od razu uczy się je klasyfikować. Tak, aby wykorzystać je do ewentualnych własnych celów. Wszystko po to, by w późniejszym czasie ulepszyć rzeczywistość. Umysł jest specjalistą od ulepszania rzeczywistości. Cały czas ją ulepsza, by była doskonała. Oczywiście ulepsza ją poprzez tworzenie problemów. A przecież rzeczywistość sama w sobie jest pełna prostoty, jest wręcz bosko prosta i naturalna. Nie ma w sobie wewnętrznych rozbieżności i pomieszania. Właściwie wszystkie problemy zaczęły się, gdy człowiek uświadomił sobie, że może zmieniać rzeczywistość. (zwierzęta nie potrafią tego robić świadomie). Jak umysł to zauważył, zaczął od razu zmieniać i poprawiać naturę. Cała ludzkość zmienia naturę, próbując ją ulepszyć, nie dostrzegając, że sama w sobie jest czystym przejawem Boga. Proces, w którym uczestniczy natura sam w sobie jest doskonały. W naturze nie ma kryteriów oceny. Tam dzieje się czysty proces życia, proces miłości.

Można powiedzieć, że umysł ludzki i jego ocena jest naturalna. To jest prawda. Wszelka ocena istoty ludzkiej jest korzystaniem z naturalnej możliwości umysłu. Wszystko jest więc w porządku. Pytanie tylko, dlaczego ludzkość ma ciągle problemy?

Przez swoje interpretacje umysł zamyka się w świecie iluzji, nie dostrzegając na czysto tego, co jest. Przykładowo widząc zdarzenie, gdy ktoś kradnie samochód, ego widzi coś bardzo złego. Dzięki swoim ocenom i wyuczonym interpretacjom widzi strasznie złą rzecz. W ogóle nie ma tu boskości i czystego postrzegania. Jest złodziej, jest samochód. Ciało widzi złożoną formę materii, którą umysł nazywa samochodem. Ciało widzi cudowne skupisko wibracji życia, którą nazywa złodziejem. Widzi pewną akcję, grę energii, którą nazywa kradzieżą. Taka interpretacja umysłu wzbudza w ciele wyuczone zachowania. Wtenczas ciało zaczyna generować najróżniejsze rzeczy, zależne od tego, kto jak się nauczyło reagować. Od strachu, do złości. Jak automat. Włącza się program działania. Podobnie dzieje się, gdy nazywamy inną istotę ludzką „wrogiem”. Wtedy pojawia się w ciele napięcie, pełno niskich wibracji. Złość nienawiść, wyuczone reakcje ciała. Wroga trzeba zniszczyć. Tak powstają nieświadome wojny. Dzięki wyuczonym reakcjom i nieświadomości głębszej natury istnienia. Istota ludzka staje się czymś złym, wrogiem, a przecież to tylko zinterpretowana gra światła, forma świadomości. Nic mniej, nic więcej.

Kolejnym przykładem zatracenia się w ocenach umysłu mogą być pieniądze. Jest to czysta iluzja wartości. Gdy człowiek zobaczy, że brak mu kolorowych papierków w kieszeni (pieniędzy), od razu wywołuje w sobie niekorzystne uczucia. Ponieważ umysł interpretuje to jako bardzo złą sytuację. Tą boską grę światła widzi jako coś strasznego, jako brak pieniędzy. Nauczył się denerwować, kiedy nie ma pieniędzy. Wystarczy tylko spojrzeć na to ze świadomością i z szerszej perspektywy, a zdenerwowanie znika. Ponieważ kto chciałby z powodu papierków wytwarzać w sobie tak niemiłe odczucia? A jednak tak się dzieje. Ludzie interpretują sytuację fizycznego oddalenia od papierków, jako sytuację niebezpieczną, ponoszącą za sobą złe konsekwencje. Tworzą w umyśle pełno wyobrażeń i niekorzystnych uczuć: „Co to będzie? Za co kupię jedzenie? Nie osiągnę szczęścia…”. Kolejne wyobrażenia nakładające się na boskość istnienia.

Rzeczywistość jest inna. Zawsze jest inna. Jest niezmiernie czysta. Rzeczywistość po prostu jest, istnieje w nieustannym procesie życia. Formy przychodzą i odchodzą. Cały wszechświat ciągle tańczy w ruchu. Człowiek nic z tym nie zrobi. Nie ma naprawdę potrzeby czegoś z tym robić. Umysł nie musi nic robić w tej rzeczywistości. (chyba, że chce skomplikować). Wszystko dzieje się doskonale samo i bez popychania. Wszystkie formy ciągle się zmieniają. Umysł nie musi tworzyć przeciwko temu oporów.. Nie musi starać się zatrzymywać form, nie musi starać się uzyskać nowych form. Wystarczy, że człowiek akceptuje tą grę wibracji. Przygląda się jej i płynie razem z nią. Tu można znaleźć wieczne szczęście. Zauważyć ten przejaw Boga z czystego punktu widzenia. Wtedy powstaje radość z samego istnienia. Radość, że jest się w środku manifestacji Boga. Jest się Jego przejawem.

Pojawienie się świadomości dało możliwość świadomego doświadczania całego procesu życia. Nie było już zwierzęcia i świadomości grupowej. Pojawił się człowiek i świadomość indywidualna. Człowiek jest istotą bardzo zaawansowaną. Można tak powiedzieć, ponieważ doświadcza bardzo szerokiego pasma wibracji boskości. Od materii, poprzez energię życia, uczucia i myśli. Może być świadomy całej różnorodności form istniejących na tych planach. Może świadomie czuć materię, może świadomie czuć myśli i uczucia. Człowiek to bardzo piękny przejaw Boga. Mogący doświadczać i być świadomym wszystkiego wokoło i samego siebie. To daje ogromne możliwości. Wręcz nieograniczone, można doświadczać wszystkiego. Na tą chwilę umysły cywilizacji gubią się w pojęciach mentalnych i uczuciach. Istoty boskie zwane ludźmi korzystają ze swej wolnej woli, by ograniczać siebie i kreować sobie uczucie niespełnienia i bólu. Wszechświat to umożliwia, ponieważ jest boskim polem możliwości. Warto zadać sobie pytanie czy czego właśnie chcę? Być świadomym swego doświadczenia, swoich wyborów.

Warto zauważyć, jak umysł interpretuje człowieka. Określa go często zwierzę ze świadomością. Wynik ewolucji. Duszę w ciele, czy cokolwiek innego. Warto mieć na uwadze, że to tylko interpretacje i wyobrażenia. Warto dostrzec istotę ludzką z innej strony – jako przejaw Boga. To na początku również może być wyobrażeniem. Jednak, jeśli uzmysłowić sobie, że nie może być nic innego, to istota ludzka staje się częścią totalności wszechświata. Staje się częścią boskości -nie ma nic innego. Takie postrzeganie rzeczywistości zmienia punkt widzenia. Człowiek widząc boskość w każdym stworzeniu i w sobie zaczyna inaczej działać w świecie. Staje się otoczony serdecznością i miłością – sam jest tego źródłem.

Człowiek jest skupiskiem wibracji, pewnym zogniskowaniem doświadczenia. Jest świadomością. Jest pięknym przejawem życia. Jakże inna to interpretacja niż określenia typu: prezydent, ksiądz, hydraulik, biznesmen… te określenia ograniczają czystą istotę ludzką. Zamykają nieokreśloną istotę w ramy umysłu przypisując jej etykietki. Nie widać już totalności procesu boskości, tylko zwykłego szarego człowieka. Tak daleko rozwinęła się ta iluzja. Tak bardzo stała się realna, że przynosi cierpienie. Określenie boski, doskonały, świetlisty również jest tylko określeniem. To również jest do porzucenia. Jednak zanim to się stanie warto zauważyć, że człowiek może być zinterpretowany inaczej. To uświadomi iluzję każdego określenia. Właśnie taki proces teraz zachodzi. Określenie człowieka jako boskości wybija z nurtu standardowego myślenia.

Z poziomu czystej świadomości nie widać wyraźnie wszystkie iluzje i fałszywe etykietki. Wszyscy są cudownym przejawem istnienia. Tego nie trzeba sobie wyobrażać. Tego się doświadcza w każdej chwili – przecież istniejesz. Wystarczy byś to głębiej dostrzegł. Pojęcie tego pomaga wybaczyć i oczyszczać swoje stosunki z innymi ludźmi. Wtedy staje się jasne, że wszyscy są częścią jednego, doskonałego procesu.

3.4 Przejaw Boga

Wszystko, co istnieje w tej rzeczywistości jest przejawem boskości. Jest to również inna nazwa procesu świadomości. Nie może istnieć nic, co nie jest Jego częścią. Boskość otacza wszystko i jest we wszystkim. Podobnie jak grawitacja, która utrzymuje wszystkie elementy rzeczywistości. Cały wszechświat nieustannie tworzy się w rytm boskiego procesu. Nic innego nie istnieje, a jeśli zaistnieje, też będzie stworzone przez boskość, która jest zarówno przyczyną jak i skutkiem. Nic nie istnieje poza boskością. Wszystko, co jest w tym wszechświecie, jest utrzymywane przez pierwotną inteligencję – miłość. Każdy atom, każda komórka jest przepełniona wibracją życia. Ty również bierzesz w tym udział – wszechświat Cię kocha. Utrzymuje przy życiu, daje energię, delikatnie otula przestrzenią. Istniejesz. Jest to wielka matryca żywej energii. Energii miłości, świadomości.

Wiele razy będzie tu wymieniane słowo świadomość, miłość, przestrzeń, teraźniejszość, doświadczenie. Słowa te starają się wskazać właściwie tą samą rzecz. Jednym łatwiej jest dotrzeć do jedności poprzez duchowe serce – miłość. Drudzy lepiej rozumieją pojęcie teraźniejszości czy doświadczenia. Jeszcze inni wolą operować świadomością, ponieważ te słowo budzi odpowiednie reakcje i skojarzenia. Nie ma tu reguł. Użyte tu zwroty mogą wyglądać tak jakby sobie przeczyły. Zależy jak rozumieć dane słowa. Jednak nie chodzi tu o spójność logiczną. Bardziej o osobiste doświadczenie, inspirację, która może do tego doprowadzić.

Materia nie jest czymś stałym. Atomy nie są stałe, drgają w pewnej częstotliwości. Właściwie są to wibracje energii. Te wibracje tworzą cały wszechświat. Począwszy od świata materialnego po plany wyższe. Wszystko jest swego rodzaju zbiorem wibracji energii. Cały wszechświat tańczy w nieustannym stwarzaniu. Każda chwila jest niepowtarzalnym układem energetycznym. Jest to radosna gra energii, zabawa światła. To jest właśnie boskość, doświadczenie. Jesteś tym.

Ten proces jest totalny. Wszystko, co Cię otacza, jest pewnym rodzajem wibracji. Można powiedzieć, że otaczają Cię wibracje. Płyniesz w morzu energii i sam jesteś energią. Począwszy od świata fizycznego, przez astralny, mentalny…coraz wyższe częstotliwości. Cały przejaw rzeczywistości jest energią. Całe otoczenie faluje wokoło Ciebie w nieustannym procesie tworzenia. To jest właśnie proces boskości. Jakby tego nie nazwać, jest to ogromy ruch teraźniejszości. Ruch energii. Wszystko jest tu doskonale zorganizowane, z ogromną dokładnością. To jest Bóg. Ty, jako człowiek masz szansę być tego świadkiem. Masz szansę być świadomym tego niesamowitego procesu. To czyni z człowieka na prawdę wielką istotę. Może świadomie doświadczać Boga i całego stworzenia. Wystarczy spojrzeć wokoło.

Każda forma zaistniała w tej przestrzeni jest przejawem boskości. Wszystko jest doskonałe. Cała rozpiętość wibracyjna wszechświata leży w granicach procesu miłości. Wszystko, co się mieści w tym uniwersum jest doskonałe. Innej możliwości nie ma. Jeśli byłoby niedoskonałe lub chaotyczne zapadłoby się i zdezintegrowało. Jednak wszystko nadal istnieje i to w doskonałym przejawie życia. Wszechświat trzyma się w doskonałym balansie.

Co prawda we wszechświecie przejawiają się różne wibracje. Niskie, utożsamiane z bólem i wysokie, które są źródłem miłości i radości. Jednak każda częstotliwość jest swego rodzaju doskonała. Jest dokładnie na swoim miejscu we wszechświecie. Tam gdzie nie ma dualizmu, nie ma dobra i zła. Wszystko jest doskonałe. Wszystko jest tak, jak powinno być. Tylko zależy od człowieka, czy to dostrzeże, czy pogrąży się w nieświadomych interpretacjach. Kiedy się pogrąży w interpretacjach może to przynieść zagubienie i cierpienie.  Człowiek może to zrobić bo ma wolną wolę. Wszystko zależy czego potrzebuje. Nie ma tu reguł. Chodzi tylko by robić to świadomie. Warto wybrać taki poziom wibracji, który nam odpowiada. Jeśli ktoś pragnie wibracji smutku, droga wolna. Jeśli ktoś potrzebuje miłości, nie ma na co czekać. Wszystko jest w Twoim zasięgu.

Przejaw Boga istnieje zawsze Tu i Teraz. Właściwie jest to jedyne miejsce i jedyny czas jaki jest dostępny. Nie trzeba szukać daleko. Jesteś otoczony radosną grą wibracji, jesteś w niej do końca zanurzony. Uczestniczysz w tym totalnym procesie. Wystarczy sobie tylko to uświadomić i obserwować. Radość i podziw przychodzą same. Jest to tak wielkie i wspaniałe, że nie można tego inaczej nazwać, jak przejaw boskości.

Rzeczywistość jest przejawem Boga. Ty jesteś przejawem Boga. Jesteś światłem i miłością. Wystarczy, że porzucisz wszystkie nieświadome wyobrażenia i spojrzysz na czystą rzeczywistość, w której rozwija się życie.

Boskość jest w Tobie. Ty jesteś boskością. Zauważ jak blisko, jak delikatnie i intymnie. Spójrz na oddech, na wewnętrzne uczucie istnienia. To jest boskość. Spójrz na światło, na ruch energii na zewnątrz. To jest boskość. Spójrz na innych ludzi. Jakże skomplikowany proces działania ciała. Wszystkie funkcje utrzymywane przez wibracje energii, synchronizację atomów. To jest boskość. Gdzie byłeś, że tego nie dostrzegałeś?

Nie jesteś oddzielony od wszechświata. Ty i wszechświat to jedno. Ty i świadomość to jedno. Ty i miłość to jedno. Uświadamiając sobie to wchodzi się w inny wymiar postrzegania. Z dualizmu wykreowanego przez umysł, do jedności całego istnienia.

Kiedy człowiek jest świadomy całego procesu, jest stabilny wewnętrznie. Nie jest już przemijającymi słowami, jest ciszą pomiędzy nimi. Nie jest przemijającym i chwiejnym ciałem. Jest wieczną świadomością, boskim istnieniem. Jest całkowicie świadomy swego istnienia i swego potencjału. Jest dostrojony do przestrzeni Boga. Nic nie wyprowadzi go z równowagi, ponieważ z niczym się nie utożsamia. Nie jest dźwiękami, nie jest hałasem, jest bezkresną ciszą świadomości. Oceanem. Błękitnym niebem. Teraźniejszością.

3.3 Wiara

Na ten czas dużo jest nauczycieli duchowych. Przekazują oni uczniom to, czego się nauczyli za nic mając osobiste doświadczenie czy wgląd. Po prostu opowiadają o Bogu wszystko, co powiedzieli im inni. Prawdopodobnie opowiadają z taką żarliwością dlatego, aby samemu się przekonać do swojej wiary. Nie znają innego Boga, jak tylko Boga z wyobraźni. Boga, w którego trzeba wierzyć na słowo. Póki co, wydaje się, że innej drogi nie ma. Trzeba wierzyć na słowo, ponieważ o to w tym chyba chodzi. Oczywiście, na tym polega wiara. Warto tylko zauważyć, że wiara nie jest tak pełna jak doświadczenie osobiste. Własny wgląd. Co zostanie doświadczone, to wejdzie w naturę człowieka. Nie ma już pustej wiary, która jest słowami i wyobrażeniami. Tu zaczyna się prawdziwa duchowość. Wiara zawsze będzie niestabilna, ponieważ jest to coś, czego nie czuć. Nie ma się do tego przekonania. Dlatego też między innymi wielu ludzi po prostu nie wierzy. Całkiem prawidłowo, przynajmniej się nie oszukują.

Oczywiście jest wielu ludzi, którzy wierzą i czują. Czuć można wszystko, to jest w porządku. Jeśli są szczęśliwi i czują się na miejscu nie trzeba nic zmieniać.

Wielu poszukiwaczy duchowych przechodzi także na buddyzm czy taoizm. Nie ma tam osobowego Boga, nie ma wiary, wydaje się nie ma problemu. Faktycznie tak jest w wielu wypadkach. Jednak przy głębokiej medytacji nad naturą istnienia, widać, że cały proces życia jest przez coś zainicjowany. Wszystko ma swoją logikę, grawitację, magnetyzm, miłość. To proces zainicjowany przez pewien akt stwórczy. Dzieje się sam i ciągle istnieje. Jeśli ktoś chce, może nazwać to Bogiem. Przy dłuższej praktyce duchowej widać wyraźnie, że coś istnieje. Nawet ta pierwotna świadomość, która jest również „pustką”, bazą dla wszelkiej formy, jest doświadczeniem. Nie chodzi o to, że to faktycznie Bóg i że buddyści się mylą. Wszystko sprowadza się do doświadczenia niedualnego stanu. Stanu, w którym nie ma oddzielenia obserwatora od rzeczywistości. Wszystkie mistyczne doświadczenia spotykają się w tym punkcie. Buddyjskie medytacje, których bazą jest pustka, kontemplacje teistyczne, których bazą jest zjednoczenie z Bogiem, zharmonizowanie się Tao czy jakiekolwiek nienazwane doświadczenie mistyczne. Wszystkie one są zjednoczone wspólnym mianownikiem świadomości ponad iluzją, istnienia.

Pamiętasz słonia? Nie był realny, był tylko wyobrażeniem. U większości ludzi tak samo jest z Bogiem. Nie potrafią Go doświadczyć, dlatego wierzą innym na słowo. Wierzą w wyobrażenia innych. Za pomocą opowieści, uczuć, nauk, określeń, słów, myśli – tworzą swoje własne wyobrażenie Boga, w którego trzeba wierzyć. Tym samym oddzielają się od doświadczenia boskości. Ponieważ sami tworzą rzeczywistość, w której Bóg jest oddzielony. Tworzą umysłem Boga poza sobą. Tak nakazuje religia. Jest wymyślone swoje własne mentalne bóstwo, które z prawdziwym Bogiem nie ma wiele wspólnego. Ludzie nie są przeważnie świadomi, że drogowskazy i wyobrażenia to nie Bóg. Drogowskazy mają tylko nakierować na Boga,  Wskazać to doświadczenie jedności. jednak nie stanowią samej jego istoty. Można powiedzieć, że te wszystkie drogowskazy i wyobrażenia znajdują się w polu boskości, jednak nie są całym Bogiem. Są iluzją Boga, Jego odbiciem w sferze mentalnej.

Takie stwarzanie wyobrażeń odbywa się na planie astralnym (inne określenie przestrzeni gdzie tworzą się wyobrażenia). Jest to po prostu subtelniejszy plan energetyczny, na którym występuje ruch energii uczuć. Warto sobie uświadomić jak ogromne są wyobrażenia bogów wielkich religii.. ten twór astralny jest duży i zawiera w sobie chyba wszystkie możliwe wibracje – od lęku do uczuć błogości. Jednak nie jest to Bóg. Jest to tylko forma nieprzekraczająca świata wyobrażeń i emocji, dlatego nawet przeżycia ekstazy związane z tym wyimaginowanym bogiem są wyblakłe, choć mogą wydawać się czymś wielkim.

Wiara zawsze ma swój podmiot. Wierzy się zawsze w coś. Jeśli jest wiara, to jest i wyobrażenie tego, w co się wierzy. To wyobrażenie może być bardzo subtelne, jednak kojarzy uczucia i myśli związane z Bogiem. Jasnym jest, że większość ludzi nie wyobraża sobie Boga jako starego dziadka z siwą brodą, który siedzi w niebie i ma nieskończoną moc. Takie wyobrażenia budzą w większości śmiech. Jednak dla dziecka to wydaje się całkiem sensowne. A przecież pierwsze zetknięcie się z pojęciem Boga było właśnie w dzieciństwie. W czasie kształtowania się światopoglądu nabrało się najwięcej błędnych przekonań i wyobrażeń. Także tych dotyczących Boga. Jak wytłumaczyć dziecku naturę Boga? Najłatwiej poprzez wyobrażenia. Szczególnie trudne zadanie jest wtedy, samemu się boskości nie doświadczyło. Najłatwiej opowiedzieć dziecku o bogu za pomocą skojarzenia do osoby, najlepiej osoby proroka z brodą, ewentualnie Jezusa. Dziecko to zapamiętuje, próbuje zwerbalizować. Taki obraz Boga może zostać na całe życie, choć później będzie on zmieniany, to jednak w podświadomości może zachować się niekorzystne wyobrażenie.

Zawsze jest jakieś wyobrażenie. Wielu sądzi, że Bóg musi wyglądać jak człowiek; przecież stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Wielu może myśleć, że Bóg jest podobny do Ducha Świętego lub do Jezusa. Jedno jest pewne, trudno Boga wyobrazić, jednak zawsze jakieś wyobrażenia są. Chociażby skojarzenia do miłości czy błogości. W wielu religiach, gdzie powstają wyobrażenia Boga, gdzie Bóg jest oddzielony może powstać zagubienie. Wyznawca przyjmuje, że jest oddzielony od Boga. Ponieważ wyobrażenie jest poza nim. To podstawowy mankament wiary, który zamyka drogę dalszego rozwoju. Warto więc zauważyć, czy system Twoich wierzeń nie oddziela Cię od Boskości. Często ludzie rozwijający się duchowo popadają w pułapkę wyobraźni. Wyobrażają sobie Wyższe Ja, lub nadświadomość. To jest już bardzo subtelne wyobrażenie, choć może budzić jakieś skojarzenia i nadal być sztucznym tworem wyobraźni.

W końcu buddyści, którzy przyjmują pustkę. Nie ma tam Boga, jest pustka. Tylko czy ta pustka nie staje się czasem wyobrażeniem pustki? Warto mieć świadomość gdzie się aktualnie jest i co się aktualnie dzieje. Może się okazać, że ta pustka jest tylko słowem budzącym odpowiednie skojarzenia. Pustka wypełniona wyobrażeniem, nie jest pustką.

Na drodze duchowej jest wiele wyobrażeń. Warto to zaobserwować. Stają się one podstawowym ograniczeniem duchowości. Stanowią część iluzji postrzegania rzeczywistości. Ta iluzja jest silna, ponieważ wszyscy w nią wierzą. Bóg wymyślony i wyobrażany przez umysły jest tworem ludzkim. Warto przekroczyć wyobrażenia.  Ponad nimi panuje jedność i bezpośrednie doświadczenie.

***

Warto również wspomnieć o dwóch, wydawałoby się, skrajnych podejściach do religijności. Podejście egzoteryczne jest związane z Bogiem na zewnątrz. Jest to wiara skierowana do bóstwa będącego poza nami. Przeciwieństwem jest podejście ezoteryczne, czyli kierujące uwagę do wewnątrz. Generalnie bardziej zaawansowane systemy zawsze kierują uwagę do wewnątrz. Tak aby człowiek szukał Boga w sobie, poprzez medytację czy kontemplację.  Systemy skierowane do większej ilości ludzi przemawiają obrazowo. Pokazują Boga na zewnątrz aby łatwiej było ludziom zrozumieć.

Obydwa systemy są dobre. Obydwa systemy mogą doprowadzić do zjednoczenia. Różni się to tylko kolejnością etapów.

W systemie egzoterycznym pierwszym etapem jest uświadomienie sobie, że Bóg jest na zewnątrz. Jest wszystkim. Drugim etapem jest dostrzeżenie, że jest również we mnie. Takie podejście stosuje np. Bhakti joga, gdzie jogin kontempluje wszystkie doskonałe przymioty Boga, by wreszcie uświadomić sobie, że on też jest TYM. Ty jesteś Tym. Tat Swam Asi.

W systemie egzoterycznym kolejność jest odwrócona. Najpierw odnajdujemy Boga w sobie by potem zauważyć, że jest on też wszystkim i we wszystkich. Oba te podejścia spotykają się na jednym szczycie.

3.2 Duchowe wyobrażenia

Jeśli Twoja wiara jest taka, jaką kościół przykazał i dobrze Ci z tym, nie musisz czytać dalej. Jeśli Twoja relacja z Bogiem jest w porządku i dobrze Ci z tym, nie czytaj dalej. Jeśli wiesz, czym jest boskość, czujesz i doświadczasz, omiń ten rozdział. Jeśli jesteś obrońcą wiary i „wiesz lepiej”, nie musisz czytać dalej.

Kwestia, która została tu przedstawiona dotyczy wszystkich religii, w których występuje jakikolwiek Bóg lub wielobóstwo. Nie odnosi się do żadnej konkretnej religii. Bardziej do schematu, który jest na tym polu popularny. Nie ma tu krytyki jakiejkolwiek religii czy sekty. Wskazane są tylko pewne rzeczy, które mogą stać się ograniczeniem na ścieżce rozwoju duchowego.

Wyobrażenia.

Na początek prosta zabawa. Wyobraź sobie rzecz, która będzie stopniowo opisywana. Postaraj się wyobrażać szczegółowo. Zatem zacznijmy:

– To coś ma duże uszy.

– To coś ma czasem wielkie kły.

– To coś często chodzi po lesie, w Indiach.

– To coś ma ogonek.

– To coś ma długą trąbę.

Widzisz to przed sobą? Wiesz już, co to jest? Widzisz, jaki jest szary, duży z trąbą? To teraz muszę Cię rozczarować… To nie jest słoń. Więc co to jest? To jest Twoje wyobrażenie słonia. Jest to obraz Twojej wyobraźni. Twój umysł stworzył (lub próbował stworzyć) mentalny obraz tego, o czym czytał. Czytając poszczególne informacje obraz stawał się coraz bardziej wyraźny. W końcu nastąpiło olśnienie -„to przecież słoń!” i przed oczyma stanął słoń. Dokładniej było to wyobrażenie, wizja stworzona przez umysł. Wizja w wyobraźni ma mało wspólnego z realnym stojącym przed Tobą słoniem.

Przenosząc to doświadczenie wyobrażenia na pole duchowości można dojść do wielu ciekawych wniosków.

Wszyscy prekursorzy wielkich religii byli mistykami. Mieli osobisty i bardzo głęboki kontakt z sobą i całym procesem życia. Potrafili odkryć w swoim wnętrzu istnienie, a swoje odkrycie postanowili przekazać innym. Jednak nie było to takie proste – opisać słowami coś, co jest ponad wszelkimi słowami. Posługiwali się więc „drogowskazami”, metaforami, określeniami. To wszystko miało na celu pokazanie jak ten mistyczny kontakt z wszechświatem wygląda. Poprzez grę słów próbowali przekazać swoje ponadczasowe doświadczenie. Cała zabawa polegała na tym, by słowami oddać pewne odczucia. Tak, by odbiorca umiał poczuć totalność wszechświata. Mistrzowie pragnęli nauczyć innych swojej drogi. Pospolity lud tamtego okresu był prosty. Trudno było tym ludziom wytłumaczyć, co dokładnie czuł taki mistyk. Dlatego powstało pewne określenie absolutu czegoś, czego nie można wypowiedzieć -powstała forma Boga. Od tej pory to, co nienazwane, zostało nazwane. Umysł był w swoim żywiole. Teraz dopiero można było poznać Boga, teraz dopiero można wymyślić, jaki to on jest, jaki nie jest. Potem już lawinowo powstawały nowe określenia, nowe teorie, coraz to różne wyobrażenia na temat Boga. Umysł człowieka okazuje się cudownie kreatywny.

-Bóg taki, Bóg inny, Bóg wojny, Bóg miłości, Bogini życia, Bóg śmierci, Syn Boży, Matka Boża, Bóg słońca… Oczywiście ludzie już nie doświadczali osobistego kontaktu z nieprzejawionym. Gdyby tak było, wiedzieliby, że jakiekolwiek nazywanie Boga jest absurdem. Nie mówiąc już o wojnach i szerzeniu śmierci w imię miłości Boga, co jest autentyczną nieświadomością.

Nie było by w tym nic poruszającego gdyby nie to, że ta nieświadomość została nam do dzisiaj. Wielu duchowych nauczycieli naucza o Bogu. Nie tyle wskazują drogę do Boga, co opowiadają o Bogu najróżniejsze rzeczy. Wielu teologów pisze książki o wierze, o Bogu. Wychwalają Boga – jaki to On nie jest wspaniały, jaki hojny, miłosierny, jaki sprawiedliwy. Niektórzy nawet twierdzą, że Bóg jest bardzo srogi i tylko czeka jakby tu człowieka dopaść. W tym natłoku informacji i wyobrażeń, wzniosłych tekstów i artystycznych wizji, zatraciło się gdzieś źródło. Realne źródło boskości, doświadczenia mistycznego i jasnego poglądu na rzeczywistość. Tylko nieliczne głosy współczesnych mistyków rozwiewają nieświadomość. Oni to mówią o realnej boskości, która trwa tu i teraz. Jednak słuchają ich tylko ci, którzy są na to gotowi. Większa część naszej cywilizacji zupełnie się tym nie interesuje. Wystarczy im codzienne odbycie swojej praktyki duchowej i spokojne sumienie. Załatwia to sprawę z Bogiem. Wszyscy są szczęśliwi. No, może nie do końca.

3.1 Historia Boskości

Bóg ma w naszej cywilizacji ogromne znaczenie. Od pradawnych czasów postać Boga była wykorzystywana przez człowieka w różnych celach. Na początku, kiedy wykształciła się świadomość, istota ludzka zauważyła, że bierze udział w niesamowitym procesie życia. Zauważyła, że jest to proces samodziałający i rozwijający się z pewną prawidłowością. Co więcej ta prawidłowość jest doskonale zorganizowana i zaplanowana. To wzbudziło poczucie, że jest coś więcej w tej rzeczywistości niż widać na pierwszy rzut oka. Pierwszy człowiek potrafił dostrzegać piękno tego świata, moc przyrody, różnorodność form. Wtedy to poczuł, że natura i ten proces jest sam w sobie absolutem. Widział prawidłowości występujące w naturze jednak nie rozumiał ich przyczyn. To zrodziło pewien światopogląd, że musi istnieć coś lub ktoś – twórca. Tak jak pierwotny człowiek był twórcą, tak Bóg musi być twórcą totalnym, wszechmocnym. Właściwie na początku była Bogini, matka. Tak jak kobieta tworzy nowe życie tak bogini tworzy wszelkie rzeczy/procesy obserwowanego świata. Bogini jako kochająca matka wszechświata. Kreatorka, który daje życie. Jest to wizja pełna pokoju i miłości. Wyobrażenie to wiązało się z wysoką pozycją kobiet w ówczesnych społecznościach. Panował matriarchat.

Inne wizje boskości powstały wraz z rozwojem patriarchatu i powiązane są z Bogiem groźnym, karzącym, Bogiem zazdrosnym i mściwym. Kiedy mężczyźni zyskali wysoką pozycję społeczną (spowodowaną zmianami trybu życia i zdobywania pożywienia), ta wizja Boga znalazła wielu wyznawców. Bóg stał się silny, jak wódz utrzymujący wszystko na swoim miejscu i  porządku, chroniący społeczność i sprawujący władzę. Ta wizja Boga mogła służyć również do manipulowania społecznością. Skoro Bóg jest wielki i mściwy, lepiej słuchać Jego przykazań, inaczej można źle skończyć.

Dalsza historia boskości przeplatana była kontrolą kapłaństwa nad społecznością, strachem przed naturą i wrogami czy faktycznymi wglądami mistycznymi ludzi uznawanych za mistrzów. Jednym z nich był Jezus, który wniósł wiele duchowości i miłości w surową doktrynę wiary, poczym umarł na krzyżu inicjując jedną z największych religii na świecie. Interpretacji tego zdarzenia jest wiele. Oczywiście każdy interpretuje to po swojemu, dostosowując do swoich potrzeb. Nie jest to złe ani dobre, po prostu stanowi tą rzeczywistość.

Cała historia religii jest historią wyobrażeń o Bogu. Wszelkie teksty święte stały się same w sobie absolutem. Ludzie zapomnieli, że słowa tylko wskazują na boskość. Same w sobie nie są nic warte (nie więcej, niż inne kreacje w tym wszechświecie). Warto uświadomić sobie, czym jest boskość. W historii ludzkości zostało stworzonych wiele wizji Boga. Wszystkie one, jeśli się je dobrze wykorzysta, mogą być drogowskazami. Jednak wyobrażenie Boga, to nie Bóg.

2.5 Wolność egzystencji

Świadomość jest „budulcem” istnienia. Jest podstawą procesu, który ogarnia zewnętrzne formy jak i wewnętrzne. To ona tworzy wszelkie formy świata zjawiskowego, który odbija się wewnątrz istoty ludzkiej. Wnętrze nie jest w jakiś sposób oddzielone od zewnętrznego świata. Całość stanowi jeden proces. Istnieje tylko to, czego jesteś świadomy. Bardzo często świadomość jest ograniczona przez punkt widzenia egotycznego umysłu. Warto to zauważyć, a w dalszej kolejności wyzwolić się od tego. To jest możliwe, a nawet naturalne dla istoty ludzkiej na tym etapie rozwoju. Wychodząc na wolność rzeczywistość staje się zupełnie inna.

Rzeczywistość, która nas otacza, zmienia swoją formę wraz ze zmianą postrzegania. Skoro punkt odniesienia się zmienia, zmienia się cały obserwowany wszechświat. Nie ma tu ograniczeń. Jednym ograniczeniem jest postrzeganie i własna interpretacja rzeczywistości.

Tak bardzo subiektywne jest postrzeganie świata, że każdy punkt widzenia tworzy własną rzeczywistość. Dlatego nie ma obiektywnej rzeczywistości. Twoja rzeczywistość jest uzależniona tylko od Ciebie. To dar i błogosławieństwo lub przekleństwo i kara. Wszystko zależy od Ciebie, jak to wykorzystasz. Jesteś wolny. Twoje pole jest nieskończenie napełnione możliwościami. Wszystko zależy od Ciebie.

Wolność wymaga sporo odwagi. Porzucić wszelkie myśli o rzeczywistości, uwolnić się od wszelkich zależności. Jeśli głęboko wierzysz, możesz wierzyć dalej w swoją wiarę. Jeśli masz swoje przekonania, co do wyglądu tego świata nie musisz ich zmieniać. Nikt niczego nie nakazuje. Jeśli masz swego mistrza i ufasz mu, jeśli wierzysz w oświecenie, życie po śmierci, reinkarnację, potęgę umysłu, anioły… wszystko jest dla ludzi, nie jest to nic złego. Wszystko to jest pewną koncepcją, która nie istnieje, jeśli jej nie doświadczasz. Możesz doświadczać, możesz nie doświadczać, nie ma tu warunków. Kwestia tego, jak dobrze czujesz się z tym, co postrzegasz. Wszystko jest wspaniałą i boską grą wibracji energii, świadomości. tylko do Ciebie zależy, jak to ocenisz. Obiektywnie wszechświat jest czysty – nie ma nic. Jesteś wolny.

Porzucenie swojego całego uwarunkowanego punktu widzenia nie jest takie proste. Wymaga to wewnętrznej odwagi – jest to skok w nieznane. Nagle pojawia się totalna wolność. Wszystko płynie, zmienia się, wszystko zależy od umysłu. Punkt widzenia nie jest stabilny, nie ma oparcia w obiektywnej rzeczywistości, ponieważ ona nie istnieje. Może Cię to przerazić lub rozradować. Wszystko zależy od Ciebie i Twojej subiektywnej iluzji świata.

Zaraz po dostrzeżeniu iluzorycznej natury rzeczy może pojawić się problem egzystencjalny. Skoro wszystko jest względne i nieistotne – pojęcie JA również przyjmuje postać nic nie wartego pyłu na tle ogromu wszechświata. Egzystencjalizm stawia człowieka na rozdrożu. Z jednej strony pokazuje wolność, z drugiej brak sensu. Brak dalszego celu istnienia. to powoduje cierpienie na poziomie mentalnym. Ten etap również jest do przekroczenia.  Jest on bowiem ostatnim etapem rozwoju osobowej, oddzielonej od wszystkiego jednostki. Dalej następuje postrzeganie ponad ego, bezosobowe, niedualne.  To moment, w którym człowiek nie jest oddzieloną jednostką tylko częścią wszechświata. Jest wszechświatem. Cierpienie osobowe rozpływa się jak zły sen o poranku.

Widząc, że wszystkie dotychczasowe myśli o wszechświecie zostały dosłownie zmyślone i są nieprawdziwe, można puścić wszelkie wyobrażenia i dotychczasową wizję świata. Wychodząc ponad to przychodzi cisza. Nie ma nic, a zarazem pojawia się wszystko. Wyjście na wolność.