Archiwa tagu: świadomość

5.8 Iluzja umysłu, a motywacja

Iluzje umysłu warto dobrze pojąć. Jeśli stwierdzisz nagle, że wszystko jest iluzją i nie ma znaczenia, może Cię ogarnąć apatia i niechęć do życia -bo po co żyć, skoro nic nie ma znaczenia? Takie pytania pojawiają się często u ludzi, którzy próbują pojąć iluzję ze swojego aktualnego poziomu percepcji. Wychodzi czasem z tego pomieszanie i niezrozumienie. Aby pojąć to właściwie, warto zmienić swój punkt widzenia. Spojrzeć na to z innej, nieuwarunkowanej perspektywy.

Wiele systemów rozwoju duchowego dąży do pozbycia się ego. Pozbyć się ego? Pozbyć się wszelkich doskonałych systemów obrony, działania i analiz? Pozbyć się znanego i bezpiecznego systemu życia? I tak bez tego wszystkiego rzucić się w nieznany świat? To wydaje się w sumie niepotrzebne. Tak jest i już. Po co to zmieniać? Przecież ego zakłada też pozytywne strony: wysoka samoocena, przebojowość, kreatywność, potrafi doprowadzić nas do szczęścia (przynajmniej tak się wydaje). To wszystko prawda, jednak te rzeczy są tylko wyobrażeniami. Są namiastką prawdziwej kreatywności, która istnieje dopiero w ciszy umysłu. Są odbiciem szczęśliwości, która jest naturalna na poziomie braku dualizmu.

Motywacja do działania często pochodzi z niewłaściwych źródeł. Ego motywuje się posługując się lękiem. Boi się, dlatego stara się działać, by zapobiec strasznym rzeczom w przyszłości. Boi się porażki, cierpienia, ośmieszenia, straty, a przede wszystkim śmierci. Człowiek nie chce cierpieć, dlatego stara się zmienić swoją przyszłość. Używa do tego swojego uwarunkowanego umysłu.

Czasem umysł motywuje wyobrażeniem szczęścia w przyszłości. Z wyniku analizy doszedł do wniosku, że jeśli popracuje w odpowiedni sposób, to prawdopodobnie osiągnie szczęście. Człowiek działa motywując się marzeniami i pragnieniami. Nie jest to nic złego, jednak jeśli szczęście jest w przyszłości, to nie ma go w teraźniejszości. Tu tkwi cały problem.

Wiele osób rozwijających się duchowo, rozwija tylko swoje ego. Dążą oni do szczęścia (oświecenia) w przyszłości. Pozbywają się negatywnych stron swojego „ja” zastępując je często pozytywnymi wyobrażeniami. To budowanie ego, tyle że z innych jakościowo myśli. Nadal jest pojęcie „Ja” i „moje”. Nadal jest dualizm rzeczywistości. Przy takim rozwoju motywacją staje się nadzieja na lepszą przyszłość. Nie jest to złe, ponieważ gdyby nie było nadziei, nie było by sensu nic robić. Co prawda nadzieja i oczekiwanie na szczęście w przyszłości -to nadal iluzja. Ego nadal przysłania prawdziwą boską rzeczywistość „tu i teraz”. To dlatego, że człowiek utożsamia się ze swoim umysłem. Tu tkwi cała tajemnica.

Jeśli jednak jeszcze nie nastąpiło totalne porzucenie ego, wtedy zmiana iluzji na korzystniejsze okazuje się bardzo trafną drogą. Można powiedzieć, że zmiana wyobrażeń jest skutecznym sposobem na rozwój ludzi zbyt mocno siedzących w świecie cierpienia. Kiedy nie ma wyjścia, nie ma możliwości zobaczenia swego ego i wyjścia ponad nie, wtedy jedyną drogą okazuje się zmiana swoich własnych iluzji. Jest to bardzo skuteczna metoda. Przykładowo afirmacje, medytacje, psychoterapie itp. są skuteczne i pozwalają zmienić swój światopogląd. Dlatego nie warto tych metod negować. Są one skuteczne i pomagają wielu ludziom, nawet tym, którzy myślą, że wyszli ponad ego. Co więcej medytacje lub inne praktyki duchowe są technikami umożliwiającymi porzucenie całego systemu wyobrażeń o świecie. Warto z nich umiejętnie korzystać, a osiągnie się na drodze wspaniałe rezultaty.

Będąc ponad ego można osiągnąć nieuwarunkowane stany szczęścia i miłości. Stan ponad ego sprawia, że żyjemy w chwili obecnej i w pełni jej doświadczamy. Nie ma ograniczeń. Czy może być coś pełniejszego? Oczywiście zanim stanie się to doświadczeniem, warto uświadomić sobie czym to ego jest, zrozumieć i odkryć jak działa. Poczym można je dostrzec i poluzować jego więzy. Czy wreszcie puścić się całkowicie i oddać boskości istnienia.

Czy doświadczasz rzeczywistości w sposób całkowicie czysty i całkowity? Czy dostrzegasz piękno chwili? Czy czujesz tą ogromną prawdziwość i esencję życia patrząc na kwiat? Czy idąc przez park ogarnia cię niewypowiedziana i błoga radość z uczestnictwa w cudownym procesie życia? Czy czujesz, że jesteś głęboko zjednoczony z życiem, naturą i wszechświatem? Czy Twoje serce wypełnia bezwarunkowa i nieograniczona miłość do innych osób (nawet wrogów), do całego wszechświata? Czy jesteś całkowicie wolny od opinii innych tak, że nic i nikt nie może Cię wyprowadzić ze stanu błogości i spokoju? Czy jest możliwe, byś był tak naturalny i prawdziwy jak dziecko? Żebyś był wypełniony żywą, boską spontanicznością i radością tworzenia… Jesteś, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Wystarczy zmienić punkt widzenia. Przejrzeć ograniczenia ego i wyjść ponad nie. To wszystko jest możliwe w tej chwili. Cała kwestia w tym, czy Twój światopogląd na to pozwala. Uwierz więc i doświadczaj.

Choć powyższe przykłady są wyidealizowanym (new age`owskim) obrazem doświadczania boskości, są prawdziwe. Da się tak właśnie doświadczać tej rzeczywistości. Jednak jeśli na prawdę nastąpi wyjście ponad dualizm, nie będzie znaczenia jak się czujesz i czego doświadczasz. Wszystko będzie TYM istnieniem, TYM doświadczeniem, TĄ świadomością.

Wtedy przychodzi zupełnie inna jakość motywacji. Nie ma już starania się o osiągnięcie celu w przyszłości. Nie ma już ucieczki od Aktualnej Rzeczywistości. Ponad ego jest czyste istnienie. Robi się to, co się robi. Po prostu się jest. Bez żadnego przywiązania i wyobrażeń. Wszystko wtedy jest doskonałe. Cokolwiek robisz jesteś przepełniony życiem i energią. Ta motywacja pochodzi ze źródła doświadczania. Doświadczasz tego, co przychodzi lub tego co się wybiera (samo). Jesteś wtedy świadomością, która doświadcza boskości. Wchodzisz w wieczny moment boskości. Całe działanie jest oparte na radości z istnienia i świadomości. Już teraz tworzysz taką rzeczywistość, jaką chcesz. Już teraz możesz zmienić swój punkt widzenia i dostrzec w teraźniejszości przejaw totalności istnienia.

Wtedy wypływa naturalna motywacja poznania, kreacji, doświadczania. Tak jak małe dziecko chce poznawać, tworzyć, kreować, doświadczać. Spontanicznie i bez myśli. To jest naturalna motywacja, której źródłem jest samo życie. Jest to czysta i prawdziwa motywacja do istnienia. W brew pozorom nie tworzy się bezsens życia i niechęć do wszystkiego. Wręcz przeciwnie, chęć doświadczania płynie swobodnie.

Motywacja wypływająca z umysłu jest bladym odbiciem pierwotnej i naturalnej motywacji oznaczającej chęć istnienia.

Wystarczy zauważyć, że wszystkie określenia umysłu są iluzją i nie przywiązywać się do nich. Najważniejsze jest w tym właśnie nieprzywiązywanie się i wolność od tych pojęć. Można nadal posługiwać się wymyślonymi pojęciami, jednak być od nich wolnym. Można nadal rozmawiać z ludźmi słowami, można używać myśli, interpretować, spotykać, bawić się… wszystko jest takie samo, mimo to wewnętrznie panuje już głęboki luz. Uniezależnienie się od tych pojęć, brak przywiązania. W takim układzie nic nie może sprawić bólu, za to wszystko może dawać radość. Jest się naprawdę stabilnym wewnętrznie.

Wewnętrzna wolność od wymyślonego świata pojęć tworzy pewną przestrzeń, gdzie całe życie staje się swobodne i lekkie. Wtedy dopiero przychodzi radość, która zmienia dotychczasowe życie w zabawę. Ponieważ nic już nie jest w stanie zagrozić, nic nie jest w stanie zranić wewnętrznie. Związki międzyludzkie wchodzą wtedy w inny wymiar, gdzie cokolwiek się stanie jest dobre. Wtedy dopiero zaczyna się działanie. Tworzy się czysta motywacja do życia. Wtedy życie zakwita pełnią możliwości i wszystkimi możliwymi kolorami. Poczuj jego zapach.

5.7 Wieczność i przemijanie

Sama tożsamość człowieka jest iluzoryczna. Nadana przez umysł, wymyślona. Pojęcie „Ja” jest tylko zbiorem myśli o tym ciele. Ciało jest zbiorem atomów, a umysł nadał mu nazwę i wszelkie określenia. Tak powstałeś „Ty”. Czy przeraża Cię rozwianie iluzji? Tak, jeśli iluzja jest dla Ciebie prawdą ostateczną. Jeśli się z nią utożsamiasz przeraża Cię wszystko, co tyczy się naruszenia Twoich wyobrażeń. Przeraża upadek tych wyobrażeń, który jest równoznaczny ze śmiercią.

Warto spojrzeć na to stwierdzenie -> Twoja dusza jest wieczna, ciało przemijające.

Wszystko co się tyczy ciała jest przemijające. Nazwa ciała (imię), określenie ciała (ładne, brzydkie, grube, chude, inteligentne, głupie, twarde, miękkie…), rzeczy należące do ciała… wszystko to przeminie. Cała materia jest przemijająca. Trwa w ciągłym ruchu. Również każde uczucie, które przychodzi i odchodzi, każda myśl w polu mentalnym -przemijają. Tego się trzyma ego, rzeczy przemijających. Dla ego ważna jest pozycja społeczna aktualnego ciała, wygląd aktualnego ciała, rzeczy, które aktualne ciało rzekomo posiada. Sztuczna tożsamość trzyma się tego, co przemija. Próbuje znaleźć stabilność w rzeczach całkiem niestabilnych. Stąd się bierze nieustanna walka. Wszystkie rzeczy doczesne są dla umysłu egotycznego bardzo ważne. Stają się rzeczywistością ostateczną. Ego utożsamia się z nimi, próbując tworzyć z nich swoją ciągłość. Z ciała, posiadanych rzeczy, posiadanych myśli, historii życia -ego tworzy swój własny świat. Ten świat wydaje się taki realny, że staje się rzeczywistością prawdziwą. Jedyny problem w tym, że ta rzeczywistość jest zbudowana z nietrwałych rzeczy -sama w sobie też jest więc nie trwała. Stąd wszelki lęk przed śmiercią i utratą. Ego myśli, że cała rzeczywistość zostanie uśmiercona. Dlatego też tak straszna wydaje się śmierć ciała. Jest to wtedy śmierć rzeczywistości ostatecznej. Mimo to jest ono dla wszelkich rzeczy naturalne. Jest to nieustający proces przemiany energii. Przemijanie ciała jest naturalne, nikt w przyrodzie nie robi z tego problemu.

Świadomość jest trwała. Jest wieczna. Nie jest rozciągnięta w czasie w nieskończoność. Trwa w bezczasowym TERAZ. Ona nie przeminie, chociażby wszelkie zewnętrzne rzeczy zmieniły się w co innego. Nie może przeminąć ponieważ jest poza czasem. Ta świadomość istnienia obserwuje cały proces przemiany energii. Obserwuje i doświadcza nieustannego ruchu. Tylko ego wydziela pewne części rzeczywistości i określa początek i koniec. Tak jak w przypadku narodzin ciała (czyli pewnej transformacji energii) ego określiło początek swego życia.

Wszystko co się tyczy duszy, jest wieczne. Jest to świadomość wszechświata. „Twoja” dusza łączy się z innymi duszami w coś co można nazwać Bogiem. Inaczej mówiąc: Cząstki świadomości stanowią razem świadomość totalną. Jest to tak naprawdę całokształt istnienia rzeczywistości, która przejawia się również za pomocą Twego ciała. Twoja świadomość ma to samo źródło, co świadomość innych istot. Na pewnym poziomie wszyscy są tym samym źródłem. Dusza, świadomość nie przemija. Ciągle trwa i doświadcza. Z poziomu duszy aktualne ciało stanowi cząstkę całości. Dusza doświadcza istnienia, form i zdarzeń, jakiekolwiek by one nie były. Ta pierwotna świadomość jest bezpieczna i nie może zniknąć czy zginąć. Stanowi rzeczywistość. Jest podstawą wszystkiego. Nieustannie trwa i doświadcza. Odpocznij więc. Nic nie może się stać złego. Wszystko jest doskonale bezpieczne.

Kiedy cząstka świadomości, która przejawia się za pomocą Tego ciała uświadomi sobie swoje pochodzenie (że tak naprawdę jest nieśmiertelną duszą), wszystko stanie się inne. Staniesz się zupełnie otwarty na wszechświat i wszelkie zdarzenia. Ponieważ jesteś już bezpieczny. Ciało oczywiście może umrzeć, jednak nie będzie to coś strasznego i ostatecznego. Będzie to naturalny proces przemiany formy. Nie będzie Cię przerażało, że to ciało i cała tożsamość rozpłynie się. Ponieważ nie będziesz się już z nim utożsamiał. Nie będzie iluzji, że ciało to „JA”. Ty jesteś całą totalnością wszechświata.

5.5 Utrata „siebie”

Czy po utraceniu ego nadal będziesz „Ty”?

Ciało zostanie, pamięć zostanie, wszystko czego się nauczyłeś zostanie, umysł zostanie. Nie rozpłyniesz się w świetle ani nie znikniesz stając się czystą świadomością. Dla zewnętrznego obserwatora właściwie się nie zmienisz. Nadal będziesz mógł się posługiwać mową, myślami, swoim ciałem. Jednak wewnątrz nastąpi wielka przemiana. Po uświadomieniu sobie iluzorycznej natury ego wszystko stanie się inne. Wszystkie aktualne wyobrażenia o sobie, świecie, innych ludziach, o swoich ograniczeniach i możliwościach -wszystkie wyobrażenia staną się nieważne. Zbudzi się nowy rodzaj świadomości, która jest wolna od mentalnych filtrów. Nie będziesz już patrzeć na świat z poziomu ego. Umysł przestanie oceniać rzeczywistość -nie będzie dobra ani zła. Nie będzie już smutku i warunkowych radości. Tam gdzie się znajdziesz, będzie totalna akceptacja tego, co jest. Będziesz świadom przeszłości Tego ciała, jak i swojej historii życiowej, jednak będziesz zupełnie od tego niezależny. Nie będziesz już potrzebował budować swojej samooceny na przeszłych zdarzeniach, osiągnięciach czy doświadczeniach.

Będąc zatopiony w świadomości stanie się nieważne, jak Cię nazywają, jak Cię określają -uświadomisz sobie, ze to wszystko są tylko iluzje umysłu. Twoje istnienie samo w sobie jest boskie i przez nic nie określone.

***

Wyobraź sobie, ze na chwilę „twoja” dusza opuściła ciało i patrzy z kosmosu na naszą planetę. Widzi jej procesy, kwitnące życie, nieustanny ruch. Widzi jak światło opromienia naszą planetę dając jej energię -czysta miłość. Patrzysz na miliony stworzeń, które istnieją. Pojmujesz wszystko, każdą przyczynę i skutek wszelkich działań wszechświata. Widzisz nieustanną boską zmianę, ewolucję. Nagle zauważasz gdzieś na planecie swoje ciało. Jest ono częścią tego całego procesu miłości. Jednak to ciało wytworzyło osobną tożsamość. Nazwane zostało imieniem, ma w sobie pełno wyobrażeń, co do całego świata. Ciało żyje pojęciami i ocenami rzeczywistości. Określiło się i uznało, że jest odrębne. Stworzyło swoją własną tożsamość. Potraktowało wycinek całej rzeczywistości (swoje ciało) jako rzecz odrębną od całości. Nie dostrzega całego procesu, myśli, że jest samo, oddzielone od całości.

Widzisz, że tak na prawdę temu ciału nic nie grozi. Kiedy nawet umrze, będzie to część procesu. Świadomość nadal będzie wzrastała. Jest częścią całego istnienia, jest istnieniem. Jest otoczone miłością wszechświata. Ciało samo żyje, oddycha. Jednak widzisz też, jak to ciało tworzy sobie w umyśle poczucie oddzielenia, odrębną tożsamość. Boi się śmierci, myśli, ze jak umrze, to wszystko zniknie. Ciągle się boi. Ponieważ traktuje siebie jako coś odrębnego w stosunku do całego istnienia. To ciało wytworzyło mnóstwo pojęć i interpretacji. Ocenia, że niektóre rzeczy w rzeczywistości są „złe”, a niektóre „dobre”. Próbuje uciec od tych złych i osiągnąć te dobre. Tym samym zagubiło się w pojęciach i formie. Jest to pewien rodzaj snu o formie, w którym błądzi świadomość, nie widząc całego procesu.

Patrzysz nadal na planetę i widzisz miliony istot, jak mróweczki, które siebie nazwały (stworzyły sobie tożsamość) i tym samym oddzieliły się od świadomości całości. Widzisz jak walczą ze sobą za swoje urojenia (za iluzoryczne poglądy), widzisz jak pożądają, radują się, smucą, uciekają, nienawidzą różnych rzeczy. Wszystkie te działania wynikają z oceny umysłu. Wszystko to tworzą w umyśle, interpretując widziane rzeczy.

Jednak z poziomu duszy to wszystko jest nieważne. To są wymysły, które są w polu istnienia, jednak nie przysłaniają istnienia. Ty będąc ponad tym widzisz totalność procesu. Wszystko jest doskonałe i ma swoje miejsce. Cokolwiek się dzieje jest doskonałe. Tylko te ograniczone informacjami umysły oceniają i błądzą chodząc po wspaniałej planecie życia.

***

Wyobrażając sobie czystą świadomość oglądającą planetę z góry zginęło poczucie „Ja”. Cała historia życia, osobiste osiągnięcia w materii, upodobania antypatie… Patrząc na to wszystko z poziomu świadomości globalnej (patrząc na ludzi jak na małe mróweczki, które nazwały nienazwane -czyli określiły siebie), wszystkie wymysły pojedynczych form życia wydają się iluzoryczne. Te wszystkie osobiste określenia i oceny stały się nieważne i dość błahe w porównaniu z totalnością istnienia. Choć nadal była świadomość tych iluzji, to nie było utożsamiania z nimi. Wydawały się one nieważne w porównaniu do całego procesu ewolucji i miłości. Stan ponad ego.

Utrata siebie dotyczy tylko wyobrażeń o sobie. Człowiek staje się niezależny od materii i innych ludzi. Wolny od wszystkich osądów i ocen. Nie utożsamia się z nimi i traktuje je jako iluzje. Przychodzi wolność. To porusza całym światopoglądem i wznosi człowieka na inny poziom egzystencji. Kiedy przyjdzie śmierć „mnie”, czyli sztucznej tożsamości nastanie cud narodzin świadomości totalnej. Z małej skorupki wykluje się ptak. W tym momencie świadomość wyjdzie na wolność. Stanie się całkowicie nienależna od wszelkich myśli i sztucznych ocen dotyczących ciała. Wokoło będzie cisza istnienia, cokolwiek się stanie.

Jeśli na daną chwilę jesteś przywiązany do wymysłów ego, stanowią one dla Ciebie prawdziwą rzeczywistość, to żyjesz w iluzji. Jeśli widzisz, że wymysły i określenia umysłu nie koniecznie są prawdziwe, masz szansę uwolnić się od tego przywiązania. Nie chodzi o to, żeby porzucić ten świat stając się samotnikiem. Odrzucając iluzje nie odrzuca się świata. Nie traci się tego, co się do tej pory zyskało, nie traci się przyjaźni, swoich osiągnięć… nic się nie traci. Jest tylko jedna diametralna różnica -w stanie ponad ego jest się wolnym od wszystkiego. Nie ma utożsamiania się z wymysłami i iluzjami. Można nadal żyć takim samym życiem, jednak nie ma napięć. Wymysły nie stanowią rzeczywistości ostatecznej, dlatego można się nimi bawić.

Nie trzeba wiec wybierać między ego, a duchowością. Duchowość nie musi oznaczać porzucenia tego świata. Jest to uświadomienie sobie, że iluzje i wymysły (choć same w sobie mogą być ekscytujące lub budzące lęk) nie stanowią rzeczywistości ostatecznej. Można z nich korzystać jak z narzędzi do poruszania się w tej cywilizacji, jednak bez utożsamiania się z tymi narzędziami.

Kiedy kowal złamie młotek wie, że to tylko młotek i nie tworzy sobie z tego bólu. Nie utożsamia się z narzędziem. Kiedy człowiek zauważy, że coś nie spełniło jego oczekiwań (np: miłość zakończyła się bolesnym rozstaniem), tworzy sobie z tego ogromny ból, ponieważ utożsamia się z narzędziem, jakim jest umysł. A umysł jest w chwili porażki „złamany”.

Wymysły ego mogą nadal być użyteczne, jako narzędzie. Chodzi o tą wewnętrzną wolność od narzędzia, które nie stanowi ostatecznej rzeczywistości.

5.4 Proces reinkarnacji

Świadomość nie umiera. Umiera tylko ciało materialne, a wraz z nim tożsamość. Wszystkie wyobrażenia o ciele umierają wraz z nim. Świadomość wraca do swego źródła. Nie jest już ograniczona ciałem, jest wolna. Dlatego między innymi ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną stają się odmienieni. Widzą, że wszystko jest mniejszym lub większym złudzeniem. Rzeczy materialne są nietrwałe i nie warto się z nimi utożsamiać czy stawiać względem nich warunków szczęścia. Tak samo ciało, jest nietrwałe i umiera. Właściwie ciało też nie umiera, zmienia tylko postać energetyczną, zamienia się w inną energię. Ta świadomość, która jest teraz świadoma tego tekstu – jest wieczna.

Niektórzy twierdzą, że pamiętają poprzednie wcielenia. Jeśli takie jest doświadczenie, to jest to dla tych ludzi prawdą. Jednak wszelkie rzeczy, które się stały w poprzednich wcieleniach są również przejawiane w teraźniejszości. Wszystko, co było kiedyś ma wpływ na to, co jest teraz. Dlatego nie ważne jest skąd dana rzecz się wzięła ważne, że istnieje teraz i wpływa na życie. Doświadczenia poprzednich wcieleń i tak są tylko projekcją umysłu, podobnie jak pamięć. Na zasadzie snu, w którym występują dane wizje i wibracje. Wszystkie obrazy mają swoją genezę w tym życiu. Energetycznie mogą nawiązywać do przeszłości, ponieważ człowiek zna przeszłość swoją, jak i cywilizacji. Wszelkie wibracje występujące w polu ciała da się odnieść do przeszłości.

Wspomnienia z przeszłości mogą dotyczyć poprzednich wcieleń lub być po prostu skojarzeniem zdarzenia z daną wibracją. Nie jest ważna ich geneza. Ważna jest ich obecność. Dlatego nie istotne jest czy ktoś sobie przypomina przeszłe życia, czy nie pamięta nawet tego, co było wczoraj. Całe pole jest dostępne w teraźniejszości. Zawiera ono wszystko, co cała ludzkość nagromadziła przez cały okres istnienia. Wszystko jest w tej chwili.

Traktując ludzkość jako jeden organizm, nie wyróżniając jednostek można powiedzieć, że poprzednie życia ludzi całościowo wpływają na to, co jest teraz. Poprzednie poczynania ludzkości doprowadziły ją do aktualnego stanu (poprzednie życia ludzi stworzyły tą rzeczywistość). Ludzkość jako pewien przejaw świadomości rozwija się całościowo. Jakby globalna świadomość, przejawiająca się za pomocą ciał tworzyła rzeczywistość. Przybierała określone punkty widzenia (ciała ludzkie) tworzyła rzeczywistość. Każdy Twój czyn ma wpływ na innych, tym samym na całość. Nie jest ważne, które z ciał nabroiło w przeszłości. Ważne, że w ogóle to miało miejsce. Liczy się to, jaki jest teraz tego skutek, który Ty odczuwasz za pośrednictwem aktualnej sytuacji.

Czy były to Twoje życia, czy moje… to właściwie nie ma znaczenia, ponieważ po śmierci wychodzi się ponad urojoną tożsamość aktualnego życia. Zostaje czysta świadomość, która jest ponad materialne ciało i umysł, który tworzy „JA”.

Wszystkie wspomnienia są w polu umysłu. Są taką samą iluzją, jak wszelkie wyobrażenia. Są tylko wibracyjnym nawiązaniem do przeszłych zdarzeń. Same w sobie nie mają żadnej wartości. Jednak, jeśli nakładają się na teraźniejszość, mogą zaszkodzić. Oczywiście wspomnienia mają dla ego ogromną wartość. Dzięki nim ego utrzymuje swoje iluzje dotyczące rzeczywistości. Wspomnienia zawierają wszelkie informacje dotyczące historii własnej tożsamości. Im bogatsze wspomnienia, tym lepszy człowiek. Ego na podstawie przeszłości określa siebie. Im więcej w przeszłości zrobiło, tym czuje się większe. Dlatego cała przeszłości i wspomnienia mają dla sztucznej tożsamości wielką wartość. Jeśli człowiek przypomni sobie wielkie zdarzenia z przeszłych wcieleń, może poczuć się pełny, wielki, niepowtarzalny. Może poczuć się dopiero boski. Jednak to wszystko jest tylko zabawą umysłu.

Liczy się tylko teraźniejszość. To, co jest w teraźniejszości zawiera w sobie część przeszłości i potencjał do rozwinięcia w przyszłość. Cała historia żyć staje się nieważna. Uświadamiając sobie totalnie teraźniejszość poznaje się zarazem przeszłość i przyszłość.

Łatwiej jest powiedzieć, że każdy miał swoje przeszłe życia, w których coś nabroił i teraz spłaca tego skutki (tzw. karma). Jednak taki pogląd zawiera ego, poczucie Ja. Podstawą karmy jest „Ja robię”. Taka postawa nadal więzi świadomość w formie i tożsamości z materią. Moje życie, moje wcielenie….Umysł nadal trwa w stanie oddzielenia. Wyobraża siebie jako duszę z ciągiem wcieleń. Te wszystkie informacje są ważne dla ego. Ponad umysłem nie ma rozdziału na Ja i Moje, dlatego pojęcie „moje wcielenie” nie istnieje. Nikt nie posiada na własność wcielenia, ciała, umysłu, czy czegokolwiek w rzeczywistości. Istnieje tylko teraźniejsze doświadczanie, które jest ruchem energii. Nie ma w tym pojęcia „Ja”.

Na pewnym poziomie świadomości nie ma wyobrażeń o indywidualnej jednostce. Bardziej jest to całokształt ludzkości, zmierzający w jedną stronę, tworzący przyczyny i skutki. Kiedy to świadomość totalna wydziela się i doświadcza z różnych punktów widzenia (z różnych ciał). Jednak nadal jest to jedna świadomość, która rozwija się w przestrzeni. Przecież nauka w społeczeństwie przechodzi z ojca na syna, co jest najlepszym przykładem, że wszystko jest ze sobą powiązane. Twoje czyny wpłyną na ludzkość w przyszłości. Stworzą przyczynę, gdzie później będzie skutek -czyli prawo karmy. Cała ludzkość rozwija się jak jeden organizm. Mimo to świadomość patrzy tylko z punktu widzenia ego. Jest w stanie oddzielenia. Tworzy przyszłość dla sztucznie stworzonego „Ja”. Nie uwzględnia w tym ruchu całej ludzkości. Nie działa dla dobra wszystkich, tylko dla dobra swojego. Tak działa większość ludzi, którzy tworzą wspólnie chaotyczną rzeczywistość. Warto więc świadomie tworzyć przyszłość, ponieważ Ty jesteś świadomością wszechświata i Ty doświadczysz również tej przyszłości.

Warto zauważyć, że dzisiejsza cywilizacja ma w sobie tyle najróżniejszych wibracji, tyle rzeczy, tyle zdarzeń… Jest to wynikiem wszystkich poprzednich wcieleń świadomości i zgromadziło się tu jedno na drugim. Dlatego dziecko rodząc się przejmuje już ten chaos i można powiedzieć, ze doświadczyło „wszystkiego” co nagromadziła przeszłość. Doświadczyło tego chaosu, który trwa w teraźniejszości. Doświadczyło więc wibracji poprzednich wcieleń, jako teraźniejszego chaosu, który jest wynikiem przeszłości.

Powyższy punkt widzenia nie zawiera w sobie pojęcia ego. Nie ma tu tożsamości „Ja”, czyli całej historii „Mnie”. Nie ma przeszłości, jest tylko teraźniejszość, która jest skutkiem „przeszłej teraźniejszości”. Pojmowanie reinkarnacji jako wędrówki „JA” jest tylko wybiegiem ego na pole duszy. Sztuczna tożsamość rozszerza się na wiele wcieleń. Pojęcie „Ja” staje się mocniejsze, ponieważ próbuje budować swoją tożsamość na poprzednich wcieleniach. Jednak nadal będzie to wyobrażenie na planie mentalnym. Sytuacja zmienia się, kiedy przychodzi wgląd w naturę reinkarnacji. Wtedy jest się świadomością, która faktycznie przyjmuje różne formy cielesne, jednak nie ma indywidualnego charakteru. Jest jednością z całym istnieniem.

Ty jako świadomość jesteś wieczny. Dotykasz wszystkich istot i całego wszechświata. Nic Cię nie ogranicza. Nie jesteś tylko małym ciałem z małą tożsamością. Jesteś całą totalnością wszechświata, choć może jeszcze tego nie czujesz. Na razie świadomość obserwuje swoje doświadczenia poprzez filtry ego. Widzi siebie jako małe ciało istniejące w wielkim i obcym świecie. To ciało doświadcza różnych przypadków i różnych energii. Świadomość wszechświata zamyka się w tym ciele, by poznawać siebie w różnych aspektach. Dzięki Twojemu życiu, wszechświat doświadcza tych specyficznych wibracji. Możesz być tego świadomy. Te wszystkie doświadczenia sprawiają, że świadomość poznaje siebie, choć w różnych stopniach. Doświadczasz, dlatego już jesteś na miejscu. Nie musisz popychać procesu życia. On sam płynie. Nie musisz też stawiać oporu. Cokolwiek się stanie, będzie doświadczeniem boskości przez świadomość.

Boskość manifestuje się w każdej chwili życia. Wszystko, co się dzieje w polu życia ma wielką wagę, chociaż nie taką, o jakiej myśli umysł egotyczny. Ego myśli, że ważne są tylko te rzeczy, które pomogą mu osiągnąć swój cel. Tu nadal jest „Ja” i Moje szczęście.

Dla wszechświata wszystkie zdarzenia są ważne, ponieważ istnieją tu i teraz. Nie mają w „myśli” żadnego celu. Po prostu dzieje się bardzo inteligentny ruch. Wszelkie zdarzenia dają ze swego istnienia transcendentalną radość tylko dlatego, że istnieją. Cały proces doświadczania wypełnia duszę wielką szczęśliwością. Jest to podstawowy i pierwotny stan szczęścia (ananda), w którym są zanurzone wszystkie istoty. Ty również. Choć przez ego i iluzję „Ja” trudno to dostrzec.

Utrata ego to nic strasznego. Zamiast małego Ja odizolowanego od wszystkiego, świadomość przypomina sobie, że jest całością… błękitnym niebem. Radość, jaka wtedy przychodzi, przyćmiewa wszystkie warunkowe i tymczasowe zadowolenia wymyślone przez ego. Wszechświat wibruje radością.

Po śmierci dusza traci tymczasową tożsamość przybraną na dane życie. Świadomość zostaje uwolniona z ograniczeń ciała i formy. Mimo to ciągle rodzi się w nowych formach, powstają nowe ciała. Globalna boska świadomość „dzieli” się na miliony części, „wchodzi” w ciała i przyjmuje ich iluzje. Rodzi się ego, tożsamość na dane wcielenie.

Pojęcie reinkarnacji, czyli drogi pojedynczej duszy, która wciela się w różne ciała jest tak samo złudne jak samo pojęcie odrębnego ciała. Jeśli nie ma oddzielenia, nie ma reinkarnacji.

Nie ma pamięci ego, czyli pamięci szczegółowych zdarzeń z przeszłych żyć. Jednak ogólna tendencja i ogólny charakter przejawiania się świadomości są takie same, jakie były w przeszłych wcieleniach. Tu jest ciągłość. Wszystkie „efekty” zapoczątkowane w przeszłości przejawiają się teraz. Warto zauważyć, że ogólna tendencja cywilizacji nie zmienia się z wcielenia na wcielenie. Świadomość ogólna cywilizacji zmienia się powoli. Świadomość rozwija się krok po kroku. Te same wzorce lęku, pragnień i emocji są powtarzane raz za razem. Ewoluuje to w swoim tempie. Nowi ludzie rodzą się i powtarzają dążenia swoich przodków, a wkładając w to swoją wolę, zmieniają przyszłe losy ludzkości (świadomości).

I jeśli można mówić w jakikolwiek sposób o reinkarnacji, to jest ona bardziej formowaniem się nowych cząstek świadomości zgodnie z aktualną sytuacją, która jest wynikiem przeszłości (przeszłych działań cząstek świadomości). Jeśli dualizm nie istnieje – wszystkie poprzednie żywoty ludzi są „moimi” żywotami. Wszystkie poprzednie wcielenia są „moimi” przejawami. To co zwie się reinkarnacją jest nieustającym procesem doświadczania.

Wspomnienia przeszłych wcieleń są po prostu przejawem pewnych energii teraźniejszości, które powstały na skutek kształtowania się ciała w danym społeczeństwie. Samo społeczeństwo jest nośnikiem informacji – emocji, wzorców – działa dokładnie tak jak opisuje to reinkarnacja. Przeszłe zdarzenia mają wpływ na teraźniejszość.

Na poziomie ciała, uczuć i myśli nie ma powiązania między wcieleniami. Jednak ponad tymi rzeczami jest bardzo subtelna energia wiążąca wszystkie wcielenia. Przejawia się ona jako ogólna tendencja do dążenia w daną stronę – w stronę rozwoju. Człowiek może ją odbierać jako intuicyjne odczucie czy dana rzecz jest korzystna, czy nie. Jako odczucie, co chce w głębi robić, czego chce w głębi doświadczać. Jest to subtelna świadomość tego, co już wcześniej było i świadomość skutków, jakie przyniosło. Nawet na poziomie nierozwiniętego duchowo człowieka działa coś takiego jak instynkt. Jest to swego rodzaju informacja z poprzednich wcieleń ludzkich, mówiąca o tym co jest szkodliwe, a co nie. Tą pamięć można porównać do uwarunkowań genetycznych. Ciało ma w sobie wiele wzorców z przeszłości przeniesionych właśnie genetycznie. Poprzez geny warunkuje się aktualne ciało. Można powiedzieć, że jest ono uwarunkowane przeszłością. Ona to właśnie ukształtowała teraźniejszość.

W następnym wcieleniu to już nie będziesz „TY”, jak to sobie teraz wyobrażasz. Jednak świadomość będzie miała w swoim polu informacje zebrane w tym wcieleniu, w którym jesteś. Twoje działania uwarunkują przyszłość. Dzięki Twoim doświadczeniom, przyszłe wcielenia świadomości będą inne. Twoje czyny wpływają na przyszły wygląd społeczeństwa. Jaki chciałbyś zastać świat, w którym się ponownie narodzisz? W jakiej rzeczywistości chciałbyś żyć? Stwórz taką…

W następnych wcieleniach świadomość nie będzie musiała uczyć się wszystkiego od nowa, ponieważ w polu świadomości będą wszelkie doświadczenia z poprzednich żyć. Nie chodzi o szczegółowe zdarzenia z życia, które są ważne dla ego. Tego pamiętać nie trzeba. Chodzi o ogólną znajomość wibracji energii, które są podstawą wszelkich zdarzeń. To jest zapamiętywane, nawet genetycznie. Jest to subtelna świadomość i umiejętność rozróżniania rzeczy „korzystnych” i „niekorzystnych”. Jest to ogólna wiedza o jakości zdarzeń. Tak jak nie trzeba doświadczać ognia z pieca hutniczego, żeby wiedzieć, że jest gorący. Istnieje po prostu wiedza, że każdy ogień jest gorący, ten z pieca hutniczego i ten z kominka. Szczegóły nie są ważne, ważna jest ogólna świadomość wibracji. Dlatego pamięć szczegółów nie jest ważna dla rozwoju wszechświata. Ważna jest świadomość wibracji energii, które były wcześniej doświadczane.

Dla ego oczywiście najważniejsze są szczegóły poprzednich wcieleń, ponieważ ego chce być jak największe, jak najlepsze. Podnieca się na myśl, że w przeszłości było kimś wielkim.

Warto zauważyć, że aktualne Twoje ciało jest tak wykształcone, ze pojmujesz wiele rzeczy, których jeszcze sto lat temu nie mogły pojąć najtęższe umysły. Nie da się zaprzeczyć, że rozwój istnieje, mimo, że nie pamiętamy mało istotnych szczegółów z poszczególnych wcieleń. Jest to ogólny rozwój świadomości globalnej.

5.3 Jedność

Poczucie indywidualności jest iluzją i wynika z określonej interpretacji tego co postrzega umysł. Jakakolwiek myśl o „Ja” jest złudzeniem. Jakakolwiek myśl o ciele, o umyśle, o rzeczywistości jest złudzeniem i nie jest rzeczywistością, którą określa. Kiedy świadomość przyjmuje wymyśloną tożsamość, powstaje indywidualność i rozdzielenie. Bóg określony przez myśli też jest złudzeniem. Dlatego każda relacja między Tobą, a Bogiem będzie nieprawdziwa. Taka relacja nie istnieje. Ty z całą swoją totalnością, jesteś istnieniem. Nie istnieje nic oddzielonego od Ciebie. Cała boskość wszechświata przejawia się przez Ciebie. Bóg jest tak blisko.

Wszystko, co się dzieje, jest istnieniem. Spójrz na swoje dłonie, spójrz na swoje aktualne otoczenie. Rozejrzyj się po tej przestrzeni. To jest boski przejaw istnienia. Został stworzony i istnieje. To jest przejaw miłości. Materia jest utrzymywana w stanie istnienia, to ciało jest utrzymywane w stanie życia. Jesteś częścią tego wszechświata. Jesteś tego świadomy. Fenomenem jest to, że świadomość poznaje (odczuwa) samą siebie. Ten proces odbywa się właśnie przez Ciebie. Ty doświadczasz wszechświata, będąc wszechświatem. To cała tajemnica. Jesteś boskością i poznajesz samego siebie.

 „Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości.” Ramana Maharishi

Z poziomu czystej świadomości nie ma różnicy, kto odczuwa ani co jest odczuwane. Zawsze jest coś odczuwane, dzięki temu świadomość doświadcza samej siebie. Nawet, jeśli umysł nie widzi w doświadczeniach nic wartościowego, to jednak wszystkie one wpływają na całokształt istnienia. Każdy ruch we wszechświecie ma swoje miejsce. Każdy jest tak samo ważny. Każdy ruch jest przez wszechświat obserwowany. Nie jest ważne, w jakiej formie.

Tylko umysł wydziela siebie od boskości tworząc sztuczną tożsamość. Widzi różnice materii i ocenia. Tak powstaje podział na „Ty” i „Ja”. Umysł widzi różnicę na niższych poziomach istnienia (rozdzielenie fizyczne, astralne, mentalne). Jednak świadomość jest ta sama. Obserwuje rzeczywistość z różnych miejsc. Jesteśmy częścią tego samego procesu, który nie ma względu na osoby (na iluzoryczne tożsamości). Nie jesteśmy w tym samym ciele, jednak „moja” świadomość ma taką samą naturę, jak „Twoja”, tylko doświadcza czegoś innego. Widzi świat z innego punktu.

Ta „pojedyncza” świadomość jest tak naprawdę świadomością wszechświata. Wydaje się pojedyncza, ponieważ działa na poziomie ego, które oddziela ciało od całego istnienia. Wprowadza iluzję oddzielenia. Świadomość ogranicza siebie, przez to zatraca się w świecie. Nie ma już świadomości totalnej, jest świadomość przykryta własnymi ocenami i utożsamiona z ciałem.

5.1 Kim Jestem? – Początek życia

Skoro nie ma ego, a cała tożsamość jest sztucznym wytworem umysłu, naturalnym pytaniem stawianym przez umysł jest pytanie -> Kim wtedy jestem? Jest to pytanie stawiane z poziomu umysłu. Nie da się go rozwiązać z poziomu, na którym zostało zadane. Jedyną odpowiedzią jest – doświadcz kim jesteś, ponad umysłem.

Jest pewna medytacja z zapytaniem „kim jestem”. Jest ona opisana w rozdziale o boskości. Medytacja na temat „kim jestem” jest doskonałą drogą do prawdziwego zrozumienia siebie. Jednak aby ustalić, kim na prawdę jestem potrzeba wglądu ponad umysł i ego.

Warto zauważyć, że wszystkie określenia „kim jestem” są określeniami z poziomu umysłu, są wyobrażeniami. Nawet, jeśli te wyobrażenia będą naprowadzały na „Prawdę”, to samą prawdą nie będą. Mogą być tylko namiastką rzeczywistości, drogowskazem do zrozumienia siebie. Wszystkie określenia „kim jestem” są podawane przez umysł i są nieprawdziwe. Są tylko myślami i wyobrażeniami. Cokolwiek mogę powiedzieć, będzie tylko wskazówką i może pomóc poczuć, kim faktycznie jesteś. Jeśli to poczujesz, stanie się Prawdą dla Ciebie.

Na tym etapie, (kiedy to czytasz), świadomość w Twoim ciele posługuje się umysłem. Trwa i działa cały czas na poziomie umysłu, myśli, ocen, słów, wyobrażeń. Dlatego można powiedzieć, że jest zagubiona w określeniach i wyobrażeniach. Zamyka siebie w pojęciach i interpretacjach. Wszystkie słowa i wyobrażenia są tworami na poziomie mentalnym i kiedy świadomość jest na nich zogniskowana, przysłaniają one czyste istnienie. Świadomość jest na poziomie ego i jest przez ego ograniczana.

Świadomość zniża się na poziom wyobrażeń i przez ich pryzmat próbuje pojąć świat. Tak na prawdę nie jest świadoma rzeczywistości, tylko myśli o rzeczywistości. Z tej perspektywy trudno jest czysto doświadczyć istnienia. Dlatego czytając ten tekst nie przyjmuj nowych wyobrażeń, tylko sprawdź, czy to, co mówię jest w polu twego odczuwania. Jeśli czujesz, to tylko wtedy jest to dla Ciebie prawdą. Wyobrażenia, które są zawarte w tekście mogą pomóc w wyjściu ponad ego. Są one drogowskazami, które kierują świadomość ponad ego. Warto się nimi inspirować, jednak nie przyjmować jako prawdę ostateczną, póki sam tego nie poczujesz.

Poniższy tekst może pomóc Ci ulokować się w tej rzeczywistości. Poczuć, czym jesteś z punktu widzenia rzeczywistości. Bez zbędnych interpretacji cywilizacyjnych etykietek. Chociaż odnosi się on do wyobrażeń, może naświetlić życie z innej strony. Zainspirować do innego sposobu doświadczania. Nie trzeba traktować tego jako prawdę ostateczną. Bardziej jako eksperyment myślowy, który może spowodować zmianę światopoglądu.

 ***

Wyobraź sobie czystą świadomość (lub czyste światło). Istnieje, trwa, iluminuje samo z siebie. Nie ma poza nim nic. Jest samo światło, świadomość. Nie ma rozróżnienia, nie ma dualizmu. W pewnym momencie świadomość ta postanowiła doświadczyć samej siebie, wszystkiego, co jest w stanie stworzyć. Doświadczyć całego, wydaje się nieskończonego, wachlarza wibracji. Świadomość wyraziła wolę zbadania swoich możliwości. Musiała więc stworzyć rozróżnienie , podział na podmiot i przedmiot. Na obserwatora i obiekt obserwowany. Tym samym zaczęła zwalniać swoje wibracje, zaczęło się pojawiać opóźnienie, różnorodność, rozróżnienie, które stworzyło przestrzeń do doświadczania. Stworzenie świata, który można postrzegać.

Rozprzestrzeniła się więc na wszystkie strony tworząc w czasoprzestrzeni opóźnienie, tym samym tworząc wachlarz wibracji. Od najwyższych, do najniższych (najszybciej się oddalających). Opóźnienie jest zaniżeniem wibracji i ma związek z zainicjowanym początkowo ruchem. Tym sposobem zostały stworzone wszelkie wibracje wszechświata. Od bardzo subtelnych i wysoko wibracyjnych planów po materię. Świat fizyczny (materia) ma najniższą wibrację, dlatego jest to jakby zaniżona wibracja pierwotnej świadomości. Wszystko wyłoniło się z „pierwotnej przyczyny”, która jest inicjatorem procesu doświadczania. Wszystko, co dzieje się w tym wszechświecie jest stworzone za wyrazem „woli pierwotnej świadomości” -niektórzy zwą to Bóg. Jest to świadomość, która zaczęła doświadczać siebie na wszystkie możliwe sposoby.

Kiedy świadomość doświadczyła materii, zaczęła się dalej rozwijać. Nieustanny ruch zainicjowany przez pierwotną wolę działał w kierunku rozwoju.. Materia zmieniała swoje wibracje, tworząc coraz bardziej złożone rzeczy. Nieustanny taniec życia i najprzeróżniejszych wibracji energii.

Kiedy wibracje materii i subtelniejszej energii zaczęły się nawzajem przenikać, zaczęło się tworzyć życie. Ruch w materii zaczął być organizowany przez wyższą energię. Wygląda to tak, jakby wibracje subtelniejszej energii współgrały i wpływały na wibracje niższe. Energia życia zaczęła wpływać na materię. Wszelkie ruchy energii życia wpływały bezpośrednio na zachowanie atomów fizycznych. Organizowały je w formy i kształty. Tym samym materia zaczęła żyć. Powstały pierwsze organizmy, które były nieustannie wprawiane w ruch życia, dzięki cykliczności wibracji. Wszystko zaczęło się rozwijać i tętnić życiem. Powstało zróżnicowanie samego życia -za sprawą różnych kombinacji materii i organizującej energii. Różnorodne kombinacje splotów energetycznych stworzyły różnorodne formy życia. Energia ciągle jest w ruchu, dlatego następuje nieustanna zmiana wibracji, zmienia się forma życia. Cały wszechświat ewoluuje. Wszystko jest nadal splotem wibracji.

W dalszej części procesu, świadomość zaczęła doświadczać jeszcze szerszego swojego pola przechodząc na świat astralny (uczuć). Tu energie jeszcze subtelniejsze (o mniejszym opóźnieniu) zaczęły się splatać z powstałymi już formami życia. Powstały bardzo zaawansowane istoty, które nie tylko trwały w materii i żyły, ale zaczęły również odczuwać. Pojawił się w ich polu ruch energii o wysokich wibracjach -pojawiły się uczucia. Jest to widoczne u zwierząt, które nie tylko są materialne, żyją ale i odczuwają. W ich polu jest wiele wibracji.

Cały proces można nazwać ewolucją, widoczny jest jako proces „poznawania siebie” przez pierwotną świadomość. Stworzenie wiele subiektywnych punktów doświadczenia (poszczególne cząstki świadomości wszystkich form, w tym istot ludzkich) Wszystko co istnieje, jest zanurzone w tej pierwotnej świetlistości, ponieważ z niej powstało, jest nią. Istnieje -jest utrzymywane przy życiu, w nieustannym inteligentnym ruchu. Jest to proces totalny, obejmujący wszystko co istnieje. Również Twoją cząstkę świadomości. Dlatego nie ma tu faktycznego oddzielenia. Zróżnicowanie jest pewną iluzją, stworzoną po to by móc siebie doświadczyć. Właśnie to się dzieje. Świadomość obserwuje siebie mimo, że wszystko jest nią. Jest to paradoks istnienia.

W pewnym momencie świadomość doszła do poznawania tzw. pola mentalnego. W istotach pojawiły się jeszcze wyższe wibracje, które złączyły się w polu ciała. Człowiek jest właśnie istotą, która jest na etapie doświadczania świata mentalnego (oraz wszystkich pozostałych). Jest doskonałym splotem całego wachlarza wibracji wszechświata. Od materii, poprzez energię organizującą życie, uczucia i pole mentalne, czyli całe myślenie. Warto zauważyć, że wyższe wibracje zawsze organizują niższe przejawy energii. Tak wysoko wibracyjne myśli wpływają na uczucia, te z kolei na energię życia. Energia życia bezpośrednio organizuje ciało materialne. Dzięki temu, wyrażając wolę możemy poruszać ciałem. Jest to organizacja atomów materii poprzez myśl. Jest to złożony proces doświadczania.

Doświadczenie pola mentalnego jest samo w sobie bardzo ciekawe. Jakby pierwotna świadomość badała wszystkie możliwości planu mentalnego, od totalnej niewiedzy, do samoświadomości. Każdy człowiek jest indywidualną cząstką świadomości, która poznaje na różne sposoby wszechświat. Tu widać jak doskonale trwa proces samopoznania.

Świat mentalny umożliwia tworzenie pojęć i podziałów, a także świadome organizowanie niższych światów. Dlatego wolnym wyborem staje się wytworzenie w sobie bólu lub przyjemności. Tworząc na planie mentalnym myśl, możemy świadomie zmienić niższe plany, takie jak uczucia, przepływ energii czy materię. Tu wyraźnie widać, że każdy ma wpływ całkowity na swoje przejawianie się. Każdy doświadcza tego, czego chce. Każdy jest częścią świadomości globalnej, która doświadcza życia w najróżniejszych aspektach.

Tak więc szeroko pojęte cierpienie jest częścią tego procesu. Wytworzone po to, by „zbadać” całą totalność stworzenia i być jej świadomym. Świadomość bada, co da się w polu mentalnym zdziałać, by być świadomą swojego stworzenia i możliwości. Jest to proces naturalny i rozwijający się ku totalnej świadomości. Wszechświat nie nazywa cierpienia czymś złym. Jest to po prostu pewien ruch energii. Sam w sobie czysty, jednak umysł interpretuje go jako cierpienie. Można powiedzieć, że ból jest mechanizmem, który nie pozwala doświadczać „tego samego” i trzyma całą ewolucję w fazie trwania. Bez bólu wszelkie życie szybko by wyginęło, na skutek samych ruchów materii. Dzięki uczuciom, życie może przetrwać tworząc pewien ruch zwany bólem. On to nie pozwala zwierzętom wbiegać w ogień, skakać ze skał itp.. W dalszej części mechanizm ochrony życia staje się instynktem.

Wszechświat cały czas „bada i szuka”. Poznaje siebie przez istnienie. Rozwija się, trwając cały czas w teraźniejszości tak, aby osiągnąć świadomość samego siebie. Pewne cząstki świadomości – ludzie budzą się ze snu o materii. Zaczynają dostrzegać wszechświat jako jedność. Wychodzą świadomością ponad ograniczenia ego. Widzą, że są przejawem wszechświata i pierwotnej świadomości, która doświadcza samej siebie. To również jest naturalny proces.

Ego jest pewnym fenomenem powstałym z myśli i obrazów. Świadomość będąc na planie mentalnym (a więc na pewnym poziomie rozwoju) jest ograniczana przez ten plan w pewien specyficzny sposób. Po prostu zaczyna utożsamiać się z myślami będącymi na tym planie. Oczywiście na wcześniejszych stopniach ewolucji robiła to samo i utożsamiała się z danym planem wibracyjnym. Tak jak zwierzęta ograniczają się do uczuć, a rośliny do energii życia. Jednak nie było to tak „bolesne”, ponieważ nie było rozumiane. Przykładowo świadomość ograniczona do planu astralnego (u zwierząt), była ograniczona do uczuć i emocji, jednak nie tworzyła z tego mentalnego cierpienia i poczucia, że jest to w jakiś sposób złe. Zwierzęta czując ból (czyli ruch energii życia) działały odpowiednio, by ten ruch zmienić. Nie tworzyły z tego problemu. Człowiek natomiast może trwać w cierpieniu przez cały czas. Ma wolny wybór, który raz jest błogosławieństwem, a raz przekleństwem. Ty wybierasz jak organizujesz swoje istnienie.

4.13 Bez ról

„Utracenie swojego „ja” oznacza, iż nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy zupełnie kimś innym, niż dotąd sądziliśmy. Myślałeś, że jesteś w samym centrum? Teraz doświadczasz siebie jako satelity. Myślałeś, że jesteś tancerzem, teraz doświadczasz siebie jako tańca.” A. De Mello

W tej cywilizacji jest pełno wzorców do naśladowania. W procesie wychowawczym ciało zostało nauczone jak reagować w różnych sytuacjach. Dzięki temu ciało reaguje odpowiednio na różne wibracje występujące w tej rzeczywistości. Do każdej sytuacji ma wyuczony program. Człowiek żyje w nieświadomości, przechodząc od sytuacji do sytuacji i odgrywając swoje wyuczone role. Przy rodzicach jest taki, przy nauczycielach inny, a przy partnerach i dzieciach jeszcze inny. Człowiek ma tyle tożsamości ile jest sytuacji.

Jeśli sytuacja jest zupełnie nowa umysł kojarzy ją z najbardziej znaną wibracją. Przywołuje w pamięci najbardziej podobne zdarzenie, poczym próbuje udawać znane wzorce. Całe życie jest zbiorem ról, z którymi się człowiek utożsamia. Nawet osoby rzekomo luzackie i prawdziwe mogą popadać w role. Warto zauważyć czy czasem to luzactwo nie jest kolejnym podświadomym programem, który jest wyuczony.

Każda rola przynosi napięcie. Powstaje rozbieżność, ponieważ człowiek chce stać się tym kim nie jest. Próbuje grać kogoś innego. We wszechświecie nie ma ról do grania. Jest tylko samo istnienie, które jest czyste. Nikt nie werbalizuje wszechświata prócz człowieka. Dlatego tylko człowiek może przyjmować role, może się nazywać i określać. Jednak każde określenie, każde wyobrażenie oddala człowieka od jego prawdziwej istoty. Oddala go od prawdziwego istnienia, dlatego powstaje cierpienie.

Wystarczy wznieść się ponad ego i znikają napięcia, znikają podziały. Nie ma już ról, które można by odgrywać. Wszystko jest tak jak powinno być. Człowiek nagle sobie uświadamia, że jest w domu. Nie musi udawać, nie musi się starać. Jest dokładnie w miejscu, w którym chciał zawsze być. Nie ma nic więcej. W takim momencie życie staje się czymś fascynującym. Czymś przepełnionym magią i cudownością istnienia. Staje się inne jakościowo. Wtedy nie jest ważne, co robisz, ale jak to odbierasz, jak to robisz. Zmienia się jakość życia. Nie musisz zmieniać swego dotychczasowego zajęcia nic nie musisz. Jednak zmieni się głęboko Twój wewnętrzny odbiór tej rzeczywistości. Stanie się ona po prostu cudowna. Całe życie stanie się medytacją.

Żyjąc bez ról opada wszelkie napięcie psychiczne. Już nie trzeba być kimś wielkim, nie trzeba walczyć o uznanie czy poważanie. Jest się całkowicie wolną istotą, życiem wszechświata. Nie jest to równoznaczne z porzuceniem tego świata, zamknięciem się w klasztorze, życia pustelnika czy też bieganiem nago po ulicy. To są kolejne wyobrażenia. Sytuacja może być dokładnie taka sama jak przed zrozumieniem. Nadal ludzie mogą postrzegać, że tkwimy w rolach społecznych. Co więcej nadal możemy odgrywać jakąś rolę… różnica jest tylko jedna – nie traktujemy tego jako coś prawdziwego, nie utożsamiamy się z tym. Wszystko w takim układzie przychodzi bez napięcia psychicznego. Panuje wewnętrzny luz.

Kiedy nie ma ego, nie ma też tego, kto by czynił. Dlatego mistrzowie zen twierdzą, że przez wolnego człowieka wszystko dzieje się samo. Nie ma kto działać, ponieważ nie ma ego. Rzeczy dzieją się same. Czasem jest to działanie w niedziałaniu. Człowiek jest zanurzony w nurcie biegu wszechświata. Wypełniony błogością istnienia. Bez pchania, bez spierania, wszystko dzieje się naturalnie. Wszystko zgodnie z naturą, zgodnie z Tao.

Jest pewna przypowieść z okresu początków Buddyzmu.

Bodhidharma wyruszył z naukami Buddy do Chin. Kiedy jego nauki o pustce zaczęły zyskiwać popularność, sam cesarz Chin – Wu z dynastii Liang, zaprosił go na rozmowę. Bodhidharma przyjął zaproszenie i gdy stanął przed nim w pałacu, cesarz spytał:

– Jaka jest podstawowa zasada w nauce, której nauczasz?

– Bezmierna pustka – odpowiedział Bodhidharma. Cesarz nie ukrywał zdziwienia. Chcąc wskazać absurdalność tej nauki, spytał:

– Skoro twierdzisz, że wszystko jest bezmierną pustką. Powiedz proszę, kto w takim razie stoi przede mną?

Bodhidharma bez zawahania odpowiedział: – Nie wiem.

4.12 Całkowite oddanie

„[…] kto Mnie wielbi, oddając Mi wszystkie swoje czyny, i w pełnym oddaniu Mnie się powierza, pełniąc służbę oddania i zawsze medytując o Mnie, pogrążywszy swój umysł we Mnie – tego, o synu Prithy, szybko wyzwalam z oceanu narodzin i śmierci. Skoncentruj swój umysł na Mnie, Najwyższym Osobowym Bogu, i całą swoją inteligencję pogrąż we Mnie. W ten sposób bez wątpienia zawsze będziesz żył we Mnie.” (Bhagawadgita, rozdział 12, wersety 6-8)

Pozbyć się ego można też drogą całkowitego oddania, całkowitego zaufania boskości. Jest to droga serca. Jednak nie może to być żadne wyobrażenie boga, ponieważ wyobrażenia są błędne. Boskość jest ponad wyobrażeniami. To oddanie jest innym sposobem niż ścieżka Buddy. Droga Buddy to poznanie i intelekt, dlatego nie ma w niej Boga. Nie ma zaufania, bo nie ma komu zaufać. Jest za to czysta świadomość prawdziwej natury wszechrzeczy.

Droga serca wymaga zaufania. Powinno być ono tak głębokie, żeby nie pozostawiać cienia wątpliwości. Jest to zaufanie totalne, które pozwala porzucić całe ego. Jest to wielki akt porzucenia kontroli nad światem. Przestając kontrolować, ego nie może istnieć. Ponieważ ego musi coś kontrolować. Stara się wszystko robić po swojemu. A tu nagle tak wielkie porzucenie kontroli i zaufanie. Ego takiego momentu nie przetrwa. Nastanie wolność.

Nie kontrolując świata wszystko dzieje się samo, zgodnie z naturą. Nie ma powodu do obaw, wszechświat nikogo nie skrzywdzi, póki sami tego nie zechcemy. Poddając się naturalnemu biegowi wszechświata człowiek nie chce się skrzywdzić. Taki człowiek całkowicie ufa boskości. Jest przekonany i pewny, że boskość jest doskonała. Rzuca się więc całkowicie w ocean życia. Otwiera się totalnie na świat i na wszelkie zdarzenia. Nie kontroluje. Tu przychodzi odpoczynek i wolność -nic nie trzeba robić, boskość mnie prowadzi.

To droga wielbicieli Boga. Bhakti joginów, którzy poprzez oddanie i wielbienie uzyskują zjednoczenie z naturą wszechrzeczy, zjednoczenie z Bogiem. Nie ma nic piękniejszego od całkowitego oddania się wszechobecnej miłości. Wymaga to nieskończonego zaufania i wielkiej akceptacji tego, co jest. Ego nie potrafi ufać, dlatego nie przetrwa. Gdy ego zniknie, powstanie luka, która natychmiast wypełni się miłością i radością.

Ta droga wymaga jednak umiejętności życia „tu i teraz”. Niemożliwe jest całkowite oddanie, jeśli w umyśle tkwią stare wzorce i wyobrażenia. Jakikolwiek opór czy zwątpienie trzymają człowieka w okowach ego. Ciągle istnieją wyobrażenia i warunki. Oddanie boskości powinno być całkowite. Bez wyobrażeń, bez tego, co nie istnieje. Nie ma wyobrażeń o przyszłości, przeszłości, nie ma ocen rzeczywistości. Wszystko jest boskością, jesteś zatopiony w miłości. Dlatego świadome życie tu i teraz jest kluczem do zjednoczenia i całkowitej ufności.

Warto być przekonanym, że wszechświat daje nam wszystko, czego potrzebujemy -tu i teraz. W drodze serca także wymagana jest świadomość. Jednak nie wymagane jest zrozumienie. Tu energia nie płynie przez umysł tylko przez serce. Tu ważna jest ufność, zrozumienie sercem. Jest to podobne do cielesnego wypowiedzenia „tak” dla rzeczywistości. Przychodzi akceptacja i zrozumienie przez serce. W miarę oddania się Bogu, świadomość umysłu przyjdzie sama. Człowiek stanie się pełnią.

Droga oddania jest dobra dla ludzi, którym łatwiej jest rozwijać się poprzez serce. Jest ona dobra dla tych, których energia płynie poprzez serce. Tu większą część zajmuje uczucie. Jest doskonała dla większości kobiet, które są z reguły delikatniejsze i bardziej uczuciowe. Serce duchowe to miłość i ufność. Jest to wspaniała droga, pełna radości i boskiego piękna.

4.10 Przerwanie ciągu problemów

Tylko ego może stworzyć problemy. Robi to odnosząc się do przyszłości, przeszłości i wyobrażeń. Tylko dzięki nim może tworzyć problemy i je potem rozwiązywać. Problem nie może zaistnieć w czystym stanie Tu i Teraz. Jeśli umysł nie ma wyobrażeń, nie tworzy w rzeczywistości problemów. Przestrzeń wszechświata jest cudownym zbiorem ruchu energii. Sama w sobie jest czysta. Kiedy natomiast umysł stworzy iluzje, zacznie oceniać innych ludzi, oceniać sytuacje -stworzy sobie doskonałą bazę do powstawania problemów. Poczym zacznie je wymyślać i rozwiązywać. Takie wzorce działania zostały nabyte w dzieciństwie obserwując dorosły problematyczny świat.

Wyzwoleniem okazuje się jak zawsze świadomość. Ta stabilna obserwacja, niezależna od niczego. Zwróć uwagę na chwilę obecną. Na to co istnieje. Bądź całym sobą tu i teraz. Niech świadomość będzie zakotwiczona w ciele. Obserwuj, bądź delikatnie czujny i świadomy. Obserwuj bez interpretacji to co widzisz, to co słyszysz, to co czujesz. Trwaj w po prostu w tym błogim stanie istnienia.

Wewnętrzna obserwacja jest bezwysiłkowa, to dzieje się samo, wystarczy trochę praktyki. Kiedy umysł przestanie tworzyć wyobrażenia, wszystkie problemy znikają. Choćby nie wiadomo jak realne i prawdziwe były wcześniej, w stanie świadomości ich po prostu nie ma. Nie ma myśli tworzących problem. Rzeczywistość jest morzem istnienia, zbiorem atomów, energii… wszystko jest samo w sobie doskonale czyste. Nie trzeba interpretować tej rzeczywistości. Nie trzeba z niej stwarzać problemów. Obserwuj, więc świadomie swoje pole, zarówno wewnętrzne jak zewnętrzne. Niech życie nie będzie przysłonięte wyobrażeniami. Zamiast tego dostrzeż światło, które wszystko otacza. Ono nie tworzy problemów. Jesteś światłem.

Kiedy przyjdzie Ci zrobić coś natury logicznej, zacznij świadomie używać umysłu. Tak jak narzędzia. Podczas myślenia nadal obserwuj, bądź w środku. Bądź w sobie, nie odlatuj w wyobrażenia. Gdy przestaniesz wykonywać czynność, „odłóż” umysł. Powróć do stanu ciszy i świadomego istnienia. Dzięki takiemu działaniu nie tworzy się problemu. Po prostu jest pewne działanie, które czyni ciało. Rozwiązuje zadanie logiczne. Jest to po prostu działanie. Ego może z działania stworzyć problem, jeśli postawi sobie cel i uwarunkuje się od niego. „Jeśli nie rozwiążę tego zadania, będzie źle”. Powstaje cel i problem do rozwiązania. Ocena rzeczywistości spowodowała problem.

 “Ten, który zna Jaźń, nie ma nic więcej do zrobienia. Od tego momentu, nieskończona moc będzie czyniła dalsze działania, które mogą być konieczne, poprzez niego. Nie ma on także więcej żadnych myśli .” Ramana Maharishi

Tak naprawdę nie ma problemu. Jest czyste działanie ciała przynoszące pewien skutek. Dla rzeczywistości nie jest ważne jaki skutek przyniesie działanie. Ważne jest działanie, chwila teraźniejsza, jakość działania.

Kiedy przyjdzie ochota analizy przyszłości, tak aby móc żyć w zgodzie ze społeczeństwem, zacznij analizować przyszłość. Bądź tylko tego świadom. Niech przyszłość nie pochłonie Cię bez reszty, ponieważ oddalisz się zbytnio od ciała i znów wpadniesz w nieświadomość. Myśl o przyszłości, będąc w teraźniejszości. Wtedy umysł nie będzie tworzył problemów w przyszłości, nie będzie się jej obawiał. Wszystko stanie się swobodne, nie będzie lęku, bo i nie będzie przyszłości. Będzie tylko spekulacja o niej. Będziesz świadomy jej nierealności. Będąc tu i teraz nie dopuszczasz do siebie lęku. Kiedy skończysz analizować przyszłość, proces myślenia sam ustanie, a Ty nadal będziesz świadomy tu i teraz. Odłożysz narzędzie, którym jest umysł. Tylko tyle.

Kiedy zauważysz, że umysł znów wyprowadził Cię poza ciało do wyobrażeń, stań się świadomy ciała. Zauważ, że to co przepływa w ciele, to tylko pewne procesy myślowe. Same w sobie nie są odrębną rzeczywistością. Dopiero kiedy się z nimi utożsamić, przybierają formę realnej dla ciała rzeczywistości. Wróć więc do ciała i do czystej teraźniejszości.

Spróbuj odczuć tą wolność przestrzeni. Czystej przestrzeni bez interpretacji. W takich warunkach ego nie przetrwa. Tam gdzie nie ma problemów, ego nie może istnieć. Tam gdzie nie ma przyszłości i przeszłości, ego nie ma miejsca na zaistnienie. Dlatego im więcej świadomości, tym ego staje się coraz mniej stabilne. Zaczyna się chwiać. Zaczyna się proces jego rozpadu. Zaczyna się proces uwolnienia.

4.9 Codzienna świadomość

Spróbuj być świadomy codziennie. Spróbuj obserwować siebie. Bez oceniania.

Bądź świadkiem jednego dnia z Twojej codzienności. Zacznij od teraz. Działaj normalnie, rób to co masz do zrobienia, ale bądź świadkiem tych zdarzeń. Rób to całkiem intencjonalnie. Niech każdy ruch będzie zawierał piękno świadomości. Spójrz oczyma duszy, bądź obserwatorem patrzącym z wewnętrznego środka. Staraj się być świadomy tego, co robi to ciało. Jak się zachowuje jak reaguje. Wszystko niech będzie jasne. Nie wchodź w myśli, nie podążaj za uczuciami. Spróbuj być cały czas w ciele i w teraźniejszości. Bądź świadomy tego, co się dzieje w Tobie. Jakie energie się pojawiają, jakie uczucia i jakie myśli. Poznaj siebie. Doświadczaj rzeczywistości. Spróbuj, choć jeden dzień. Może się okazać, że przeżyjesz najbardziej wartościowy dzień w Twym życiu. Najbardziej dziwny i zaskakujący. Być może stwierdzisz, że tak mało o sobie wiedziałeś. Być może zaskoczysz sam siebie. Spróbuj być świadkiem wszystkich zdarzeń w rzeczywistości, nawet tych najmniejszych. Być może odkryjesz cudowność tego istnienia. Na początku będzie dość trudno. Umysł ma tendencję do wpadania w nieświadomość. Odlatuje w przyszłość, gania za przeszłością, wchodzi w iluzje i oceny. Strumienie myśli płyną i płyną. „Umysł zachowuje się jak małpa, skacząca z drzewa na drzewo.” Jednak nie zrażaj się. Póki co jest to naturalne. Kiedy sobie przypomnisz, że już nie obserwujesz, że już nie jesteś świadkiem -wróć z powrotem do ciała, do chwili obecnej. Zapewne zobaczysz, ile razy ego „odlatuje”. Może się nawet zdziwisz, jak można tak żyć, będąc prawie cały czas nieobecnym. Wtedy być może zdasz sobie sprawę, że większość cywilizacji tak właśnie żyje. Cały czas nieobecna, nieświadoma.

Jeśli jest świadomość, wszystko jest pełne życia i świeżości. Każdy ruch ma w sobie grację i piękno. Człowiek świadomy jest otoczony ciszą. Wszystko jest pełne przestrzeni. Nie ma chaosu. Każdy gest, każde działanie jest samo w sobie pełnią. Przyrządzając jedzenie, bądź świadomy każdego ruchu dłoni. Obserwuj to, co się wydarza. Kiedy mówisz, obserwuj przestrzeń. Zauważ zachowanie dźwięku i ciała. Świadoma mowa jest wyważona, swobodna i doskonale trafiająca do słuchacza. Wszystko jest pełne i stabilne. Kiedy pracujesz, niech będzie to przepełnione świadomym istnieniem. Zauważ cud, w którym uczestniczysz. Każdy atom ciała jest zorganizowany, obserwuj to. Obserwuj ruch i działanie ciała. Bądź świadomy tej przestrzeni i wszystkiego co się w niej znajduje. Jesteś obserwatorem zdarzeń. Otwiera się przestrzeń doświadczenia. Wokoło jest pełno ciszy i spokoju. Wszelkie zdarzenia, które się pojawiają są ruchem materii i innych energii. Nie wpływają na obserwatora. Wszystko staje się bezpieczne i piękne.

Kiedy człowiek jest pogrążony w swoich programach, działa szybko, chaotycznie. Jest pół świadomy tego co się dzieje. Wszystko jest napięte, szybkie, urywane. Mówi zazwyczaj głośno i emocjonalnie. Utożsamia się z tym i zamyka całkowicie w tym co mówi. Macha rękoma tworząc przestrzeń chaosu. Tak też można.

***

Będąc w grupach ludzi moje ciało na ogół milczy. Nie ma nic do powiedzenia. Najczęściej ludzie opowiadają o swoich „niesamowitych przeżyciach”. Przeskakują z tematu na temat, dyskutują, emocjonują się, zwracają na siebie uwagę. Cały czas są myślami gdzie indziej. Najbardziej aktywny w grupie mówi, opowiada, wszyscy słuchają. Lider jest w iluzji i prowadzi tam resztę. Przykładowo może to być historia swojego jakże fascynującego życia. Ego lubi być podziwiane. Każdy słuchacz podąża za wyobrażeniami lidera i jego historią życia. Wszyscy słuchają z otwartymi ustami. Totalne utożsamienie się z wyobrażeniami.

Przez całe spotkanie moje ciało nie powiedziało prawie ani słowa. Obserwowało przestrzeń, w której to wszystko się dzieje. I jak na ironię, zostałem oceniony przez grupę jako osoba, która ma swój własny, iluzoryczny świat. A rozmowa o rzeczach „prawdziwych” nadal trwała.

***

Gdy ciało przyzwyczai się do stanu świadomości, stanie się on normalnym stanem istnienia. Nie będzie już chaotycznego działania i roztrzęsionej rzeczywistości. Wszystko stanie się jasne i proste. Świadomość będzie trwała w stanie teraźniejszości. Będziesz świadomym istnieniem Każdy skutek i poprzedzająca go przyczyna będzie uświadomiona i zrozumiała. Być może zauważysz, dlaczego Twoje życie jest takie, a nie inne. Wtenczas będziesz w stanie je zmienić.

Ludzie są większość czasu nieobecni. Robią coś, rozmawiają, śmieją się… ale są nieobecni. Tak naprawdę są gdzie indziej. Cały czas śpią, nie są świadomi. Myślami krążą wszędzie, tylko nie ma świadomości w ciele. Ich wyuczone programy i reakcje przejęły kontrolę. Egotyczny i chaotyczny umysł przejął kontrolę. Bardzo…. rozwinięte społeczeństwo.