Archiwa autora: Admin

4.4 Prawdziwość ciała

Umysł człowieka jest bardzo złożony. Ma wiele właściwości i cech, które nam powinny służyć. I w większości służą, chyba, że wykorzystujemy je do ograniczenia świadomości.

Można wmówić sobie zarówno złość, jak i szczęście. Właściwie robimy to ciągle. To wszystko opiera się na ego. Każde wyobrażenie, uczucie i myśl jest domeną ego. To kompleksowa iluzja świata, która ogranicza postrzeganie czystości istnienia.

Ego nie jest złe. Po prostu jest. Jednak jedyną rzeczą, która jest dla nas niekorzystna w związku z ego – to utożsamianie się z nim. To jest główną przyczyną cierpienia.

Człowiek myśli i jest myślami. Utożsamia się ze swoimi myślami. Nie jest świadomy, że te myśli są tylko w nim. Przepływają przez niego, nic więcej. Kiedy skończą przepływać, powinny ustać. Jednak nie ustają. Płyną w nieświadomym nurcie, a człowiek nawet nie wie, że myśli. On jest tymi myślami, nie jest świadomy co robi, po prostu odgrywa nieświadomie różne wyuczone role. Potok myśli płynie niekontrolowany. Ciągle istnieje wewnętrzny dialog. To jest przyczyną największej iluzji.

Myśli (świat mentalny) powodują ruchy w świecie uczuć (astralnym).

Wszystko, co zostanie wygenerowane w umyśle, ma swoje odwzorowanie w uczuciach. Jest to ściśle ze sobą powiązane. Myśli wywołują znane wibracje energii w ciele, tym samym zaczynają się odgrywać stare i wyuczone reakcje. Dlatego myśli wpływają bezpośrednio na uczucia. Kiedy myśli błądzą w pomieszaniu, mogą wykreować w ciele cierpienie.

Uczucia zawsze są prawdziwe. Umysł może skłamać, ego może oszukać. Ego potrafi być nieszczere. Może mówić wszystko, ponieważ są to głosy wyuczone, z określonych punktów widzenia. Niekoniecznie zgodne z tym, co czuje ciało.

Kiedy spytamy umysłu czy lubi daną osobę, myśli mogą być różne. Umysł może analizować, może sugerować się ogólnym wzorcem społeczeństwa (gdzie rzekomo wszyscy wszystkich lubią). Ego może deklarować, że bardzo lubi i zawsze lubiło. Tak przecież być powinno. Jednak może to być nieprawda. W takim wypadku należy zwrócić uwagę na uczucia. Uczucia nie kłamią, podświadomość nie umie oszukiwać. Jeśli przy danej osobie pojawi się uczucie złości, to oznacza, że tak naprawdę nie lubimy tej osoby. Prawdziwą reakcją jest reakcja ciała. Oczywiście ona również jest uwarunkowana i nieświadoma, jednak jest w tym momencie prawdziwa. Uczucia zawsze są szczere. Podobnie jak świat fizyczny. On jest zawsze prawdziwy, nie potrafi kłamać. Jeśli ciało fizyczne jest chore -nie udaje. Jest naprawdę chore. Tylko ego może udawać. Ludzie często się zatracają w kłamstwach ego. Czasem sami już nie wiedzą, co jest prawdą, a co nie. Takie zatracenie prowadzi do sprzeczności w umyśle, a sprzeczności powodują zagubienie i ból. Warto wtedy wrócić do ciała. Ono staje się właściwym punktem odniesienia. Jest prawdziwe. Można powiedzieć, że chcąc poznać siebie, zrób to przez swoje ciało.

Uczucia i myśli wpływają na ciało fizyczne człowieka. Z niewłaściwych myśli, a potem odczuć pojawia się ból fizyczny. Kiedy człowiek jest z tym wszystkim mocno związany i utożsamia się ze swoją sytuacją życiową, pojawia się realne cierpienie. Mogą pojawić się choroby fizyczne. Pojawiają się takie sytuacje w życiu, które sprawiają człowiekowi ból. To cierpienie z kolei powoduje natłok myśli i uczuć. Powstaje błędne koło. Źródło kryje się w niewłaściwej wizji świata, która jest utrzymywana nieświadomie przez nasz umysł. Aby zaprzestać obracać się w błędnym kole, należy zmienić swoje myśli i swój punkt widzenia. Dlatego warto być świadomym swoich myśli.. Kiedy uświadomimy sobie błędne przekonania i myśli, znikną one same. Po prostu cieleśnie uznamy, że to jest niekorzystne. Wtedy ciało zaprzestanie dalszego szkodzenia sobie. To tak jak z mądrym i „głupim”. Mądry może myśleć całymi latami i nadal tkwić w problemie (chorobie, nałogu). „Głupi” zadziała od razu, całkiem cieleśnie i bezpośrednio odnosząc tym samym natychmiastowy skutek. Ważne jest by to zrozumieć.

Chodzi o wejście świadomością do ciała.  Kiedy „jesteś ciałem” umysł nie przeszkadza. Wejście świadomością do ciała jest krokiem ku doświadczeniu czystej rzeczywistości. Ciało jest właściwie jedną z najważniejszych dróg. Integracja świadomości z ciałem tworzy nową jakość doświadczenia. Nie ma już myśli „jestem kimś kto ma ciało” tylko „jestem ciałem”. Jest to nadal utożsamianie się, jednak tym razem dużo bliższe rzeczywistości i mniej destruktywne. O ile umysł może szkodzić ciału (ponieważ ego tworzy również granicę między ciałem a sobą – umysłem), o tyle będąc ciałem nie można sobie szkodzić. Jest się wtedy zsynchronizowanym z naturalnymi procesami. Choć nadal nie jest to brak dualizmu, jest to dobrą drogą do przekroczenia konstrukcji egotycznego umysłu. Następny krok to zrozumienie, że nie jestem również ciałem.

4.3 Klocki ego

Jak wygląda ego typowego człowieka ?

Zostaną opisane tu pewne wzorce działania tego systemu. Czasem łatwiej jest zidentyfikować u siebie swoje własne wzorce, tym samym dostrzec działanie sztucznej tożsamości. Jej schematyczność i przyzwyczajenia. Warto obserwować siebie. Być może Twoje ciało nie ma większości tych wzorców. Możliwe tez, że ma je wszystkie. Warto przeczytać i uświadomić sobie niektóre cechy ego. Dzięki temu łatwiej dostrzeżesz te mechanizmy, co pozwoli je sobie uświadomić i być może wyjść poza nie.

-Ego tworzy iluzję. Ocenia i analizuje rzeczywistość, na tej podstawie tworzy własny, całkowicie subiektywny punkt widzenia. Ocenia siebie, innych, każdą rzecz i zdarzenie. Stopniuje i uwarunkowuje się od tego. „Ja jestem lepszy od innych” -jest to typowa egotyczna ocena, która jest tylko wymysłem. Zależy od punktu widzenia. W naturze nikt nikogo nie ocenia. Każdy jest jaki jest i jest doskonały. Niczego więcej nie trzeba. Mimo to ego chce być najlepsze.

Nawet, jeśli świadomie zadeklarować, że się lepszym wcale nie jest, w podświadomości i tak będą myśli oceniające. Nawet nie muszą być to myśli, ale delikatne energetyczne odczucia pojawiające się przy obserwacji innych istot. Samo spojrzenie na bogatego i uśmiechniętego człowieka może wzbudzić wewnętrzne odczucia. To wszystko jest podświadoma ocena. Warto to dostrzec i sobie uświadomić.

Ego samo w sobie jest sztucznym i iluzorycznym tworem. Opartym na wyuczonym światopoglądzie i zachowaniach. Kiedy ego cały czas produkuje wizje, oceny i iluzje, człowiek się w nich zatraca. Cała rzeczywistość przyjmuje formę ocen. Staje się taka, jak ją oceni umysł. Człowiek nie jest świadomy swoich myśli, tylko traktuje je jako ostateczną prawdę o rzeczywistości. Dzieje się to automatycznie. Utożsamia się całkowicie ze swymi wizjami. A przecież umysł jest narzędziem, które powinno człowiekowi służyć. Powstało coś zupełnie odwrotnego, to nieświadomy człowiek służy umysłowi (swoim starym programom i przekonaniom). Zatraca się do tego stopnia, że narzędzie przejmuje nad nim kontrolę. Ciągłe myśli tworzą iluzoryczną zasłonę dla rzeczywistości. I człowiek nawet o tym nie wie. Żyjemy wyobrażeniami…

Wyobrażenia mogą być bardzo subtelne. Jak w wyżej wspomnianym przykładzie mogą to być same ruchy energii, bez konkretnych myśli. Są one zapamiętaną reakcją ciała na pierwotną myśl. Gdzieś wcześniej umysł musiał ocenić, a ciało zapamiętało. Dlatego reaguje teraz podświadomie. Warto zwracać uwagę nie tyle na myśli będące w głowie, co na odczucia, które się pojawiają w polu ciała. One również należą do kompleksowego systemu egotycznego umysłu.

-Ego przypisuje etykietki. Wszystko musi być nazwane, skatalogowane. Wszystko musi mieć swoje miejsce i hierarchię. To dlatego, by móc tym łatwiej się posługiwać na przyszłość. Przypisanie etykietki zabija magię prawdziwości. Kiedy mistyk i dziecko patrzą na kwiat, widzą cudowny przejaw boskości. Coś nieopisanie pięknego i niepowtarzalnego. Doświadczają istnienia w pełni. To daje niewysłowioną radość. Kiedy temu zjawisku zostanie nadana nazwa, umysł przestaje widzieć magię rzeczywistości i zaczyna widzieć tylko nazwę. Odcina się od momentu świadomości. Porzuca doświadczenie, ponieważ stwierdza, ze to nic nadzwyczajnego. Umysł stwierdza, że widział już kwiat. Do niczego już mu się nie przyda. Ocenił, skatalogował, odrzucił. Etykietki są iluzją.

-Ego próbuje nad wszystkim przejąć kontrolę. Nad sobą, nad światem, nad ciałem, nad innymi ludźmi. Próbuje wytworzyć dla siebie bezpieczne otoczenie. Jednak sposób, w jaki to robi zakłada zniszczenie wszystkich innych. Oczywiście nie bezpośrednio, jednak takie jest podstawowe założenie. Wynika to z poczucia oddzielenia od wszystkiego. To poczucie obcości każe ze wszystkim rywalizować, wszystko kontrolować i ustawiać wedle swoich kryteriów. Kiedy jest kontrola jest też możliwość działania w celu osiągnięcia szczęścia. Każdy chce być szczęśliwy. Założenie ego jest proste i właściwie wydaje się słuszne.

Współpraca, kooperacja, wzajemna pomoc i inne pojęcia dotyczące społeczności wymagają spojrzenia ponad ego. Nie jest to jeszcze brak utożsamiania się i postrzeganie niedualne. Jednak takie spojrzenie wymaga aby umysł objął całą społeczność i wybrał najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Są to pierwsze stany transpersonalne, choć jeszcze związane pojęciem „moja korzyść”,

-Ego potrafi manipulować innymi ludźmi i otoczeniem. Robi to bardzo często. Lubi grać w pewną grę, rodzaj handlu z innymi. Nauczyło się, że pewne zachowania wywołują określone reakcje innych ludzi. Dzięki temu można odpowiednio ich kontrolować. Wygląda to tak, jak świat maszyn i robotów, które mają własne programy i reakcje. Ludzkie nieświadome zachowania są automatyczne. Kiedy ktoś Cię pochwali, poczujesz się dobrze. Kiedy Cię zgani, zdenerwujesz się. Ludzie znają swoje reakcje. Dlatego też często sobą manipulują. Podatność na manipulacje jest tylko uwarunkowaniem na pewne zestawy słów czy zachowań.

Brak manipulacji wiąże się z poczuciem dostatku, bezpieczeństwa i spełnienia. Wtedy nie trzeba manipulować ani używać innych do osiągnięcia własnych celów. Choć „szkodliwy” wpływ ego został zmniejszony, nadal trwa pierwotna bariera, pojęcie „Ja”, oddzielająca od doświadczenia czystej rzeczywistości. Jednak tym razem zabarwiona pozytywnymi wyobrażeniami o „Ja”.

-Kolejnym przykładem zabawy ego jest zauroczenie (zwane czasem miłością). Jest to ciekawy wybieg ego w manipulacje i oczekiwania. Osobowość próbuje coś wyłudzić od drugiej osoby (szczęście). Działa to na zasadzie handlu – Ja Ci daję coś, Ty mi się odwdzięczasz (przynajmniej powinieneś się odwdzięczyć). Czasem się udaje i powstaje chwilowe spełnienie, czasem niekoniecznie i powstaje ból. W zauroczeniu ważną rolę odgrywa także cielesny i naturalny popęd płciowy. Ciało po prostu chce wykonać swoją naturalną pracę. Gdy tego nie zrobi, powstaje niespełnienie. Dalej cierpienie. Niepowodzenia w związku są w większości stworzone przez ego. To przez myśli i negatywne wzorce powstają lęki i blokady, które uniemożliwiają stworzenie związku. Warto się od nich uwolnić zmieniając uwarunkowania swojego ego lub uwalniając się od niego uwalniając.

Pomocną sprawą w tworzeniu związku może okazać się pozytywny konstrukt myślowy. Tak zwana zdrowa samoocena, cechy moralne i etyczne. Choć nadal będzie oparta na iluzji daje pozytywne efekty.

-Ego jest z reguły nieufne. Cechuje się podejrzliwością. Ufność jest brakiem kontroli. Totalnym oddaniem się boskości, naturalności, wyższej inteligencji istnienia. Ego nie może sobie na to pozwolić. Ono żyje własnymi programami kontroli. Nikomu nie ufa, ponieważ samo wie najlepiej. Ufność wydaje się niebezpieczna. Ego boi się zaufać, ponieważ to oznacza brak kontroli, niestabilność. Nie ufa i jest wypełnione lękiem. -Czasem ego zostaje wyuczone w taki sposób, by ufać. Może to się stać w procesie wychowawczym -wtenczas człowiek jest wychowywany tak, by ufał wszystkim innym. Najczęściej staje się zależny od innych, wręcz naiwny. Są to niekorzystne wzorce postrzegania świata, ponieważ często nieświadomie prowadzą do cierpienia.

Ufność może być też wyćwiczona. Przykładowo przez afirmacje i medytacje. Wtenczas człowiek ufa Bogu i innym. Ufa, że wszystko, co mu się przytrafia, jest dobre. Jednak, jeśli w umyśle nadal tkwią oceny rzeczywistości człowiek nadal trwa w dualizmie. Gdy przytrafi się coś, co zostanie ocenione jako złe, człowiek może zawieść się na Bogu lub innych ludziach. Prawdziwa ufność przychodzi wraz z niezależnością. Kiedy już nie trzeba ufać, nie trzeba być zdanym na pastwę losu lub na innych. Przychodzi wtedy stabilność. Można ufać wszystkim, jednak nie oczekiwać niczego.

-Ego zawsze sprawdza i szuka informacji. Im więcej wie o świecie, tym większe ma pole działania. Im więcej informacji, tym większa możliwość kontroli. Chce wszystko o wszystkim wiedzieć. Informacje o ludziach, o zdarzeniach, o rzeczach. Wszystkich tych informacji używa do kontroli. Manipuluje nimi, bawi się, przekłada, analizuje, wszystko po to, by użyć ich do przetrwania lub osiągnięcia szczęścia.

-Ego jest czasem pełne lęku. Boi się o swój byt, o siebie. Boi się bardzo śmierci, unicestwienia. Boi się, że jeśli zniknie, coś bardzo złego się stanie. Straci kontrolę. Boi się, że będzie cierpiało. Chce uniknąć cierpienia, dlatego próbuje kontrolować. Strach przed śmiercią nie jest niczym złym. Jest naturalny dla wszelkich istot. Bez tego pierwotnego lęku gatunki by nie przetrwały. Warto chronić życie, jednak nie warto bać się śmierci. Sam lęk nie jest zły, jest naturalny. Jednak ego tworzy z lęku cierpienie. Narzuca na świat swoje iluzje, tym samym może widzieć zagrożenie we wszystkim. Cały świat może się stać jednym wielkim zagrożeniem. To jest iluzją. Ponad ego widać wyraźnie, że jest się częścią wszechświata. Narodziny czy śmierć nie istnieją. Cierpienie nie istnieje. Nie ma się przed czym bronić.

-Ego próbuje zapobiegać cierpieniu. Nie ma w tym nic złego. Ważny jest tylko sposób, w jaki jest to czynione. Ego próbuje uniknąć cierpienia, które ewentualnie może się zdarzyć w przyszłości. Tym samym martwi się, powoduje, że teraźniejsza chwila jest pełna troski. i lęku. Wyobrażenia o przyszłości zasłaniają chwilę teraźniejszą. Tu i teraz nie ma cierpienia, jednak za pomocą myśli ego stworzyło moment troski.

-Ego uważa, że ono jest całkowitym twórcą świata. Ono działa w świecie, ono tworzy. Pojęcie „Ja tworzę” jest bardzo złudne. Ego, jako wyobrażenie o Tobie nic nie może tworzyć. Ciało samo żyje, porusza się na fali życia. Wszystko dzieje się naturalnie kierowane pewną wyższą inteligencją. To ona stworzyła cały ruch wszechświata. Również Twoje ciało. Mówiąc „Ja tworzę” przypisuje sobie prawa do wszystkiego, możliwość kontroli wszystkiego. Zamiast uświadomić sobie jedność z wszelkim ruchem we wszechświecie, ego oddziela się od niego mówiąc „To ja Tworzę”. Takie myśli mają pozytywny i negatywny aspekt. Mogą tworzyć zniechęcenie, zmęczenie i trudności w świecie, mogą też dać dumę, chwilową radość i satysfakcję z tworzenia. Oczywiście nie jest to złe. Po prostu w dalszej perspektywie przysłania to jedność i boskość całego stworzenia.

-Ego czasem jest zbudowane z wyobrażeń negatywnych i opartych na niskiej samoocenie. Takie ego czuje się zawsze gorsze, niegodne. Człowiek z takimi wyobrażeniami nie radzi sobie w życiu, walczy i cierpi. Tu przydają się afirmacje podwyższające samoocenę, tak aby umożliwić osiągnięcie spokoju wewnętrznego. Wtenczas można iść dalej.

– Ego lubi rywalizować. Uwielbia być lepsze od innych. Jest stworzone do tego, by być najlepsze. Tu widać wyraźnie mechanizm walki. Najsilniejszy wygrywa, więc trzeba wszystkich unicestwić (wygrać z nimi, pokonać). Tu zaczyna się moment całego „wyścigu szczurów”, który owładną całą cywilizację sukcesu. Kiedy ego jest lepsze od innych czuje się dobrze (bo nikt mu nie zagraża). Czasem ego robi wszystko by czuć się dowartościowane. Wspina się po szczeblach kariery, tylko po to, by poczuć się cenne. Ego zrobi wszystko, by zyskać uznanie i szacunek, tym samym kontrolę i możliwość manipulacji innymi. Tu najczęściej panuje wewnętrzne pomieszanie. Z jednej strony wyobrażenia o byciu gorszym, z drugiej wiara o byciu najlepszym. Tak dochodzi do wewnętrznej walki, a tym samym do stworzenia walki w świecie zewnętrznym. Umysł projektuje swoją zawartość na zewnątrz, tworząc własną rzeczywistość.

– Ego lubi stawiać sobie zadania i wyzwania. Im trudniejsze zadanie, tym lepiej. Tym bardziej da się wykazać. Im bardziej skomplikowany problem, tym większa duma z jego rozwiązania. Trzeba pokonać wszystkie problemy. To kolejna rywalizacja rywalizacja z problemem.

Czasem ego dąży do bogactwa. Jeśli ego nie jest nauczone bogactwa i radzenia sobie w świecie, wtedy człowiek trwa w biedzie. Jeśli natomiast ego wie jak radzić sobie w tym materialnym świecie, wtedy osiąga wszystko i bez problemu. Zdobywa dobra materialne, otacza się dostatkiem. To jest w porządku o ile człowiek się w tym nie zatraca i robi to świadomie. Dobrze, kiedy jest przytomny tu i teraz.

Jeśli zatraci się w tym zaspokajaniu materialnym, to nigdy nie osiągnie prawdziwego bezwarunkowego szczęścia. Zawsze będzie gonił za czymś innym i ciągle będzie niespełniony. To dlatego, że ego wynajduje ciągle nowe problemy, a człowiek nad tym nie panuje. Tworzenie bogactwa jest środkiem do osiągnięcia szczęścia, które jest w przyszłości. Kiedy warunek szczęścia zostanie spełniony: będzie już dom, samochód, i 2mln zł, wtedy człowiek poczuje się chwilowo szczęśliwy. Jednak jest to szczęście niepełne i niestabilne. Jest to szczęście warunkowe, które po chwili zostanie przytłumione kolejnymi problemami. Wyjściem z tego jest świadomość, że wszystkie postawione zadania są wymysłem cywilizacji, a szczęście nie ma warunków. Już jesteś doskonały i masz wszystko, czego potrzebujesz. Wystarczy zmienić swój punkt widzenia. Przekroczyć stare iluzje i doświadczać totalnie istnienia, które jest doskonałe.

-Czasem ego ma dość wszelkich zadań i całego życia w tym świecie. Nie chce już nic. Taki stan jest stanem rezygnacji i depresji. Wynika z interpretacji i oceny rzeczywistości -„nic mi nie wychodzi”. Jest to też ocena ego, ponieważ występuje tu pojęcia „Ja”. Nic mi nie wychodzi, nie pasuję tu, nie lubią mnie, nie radzę sobie. Jest to tylko porównanie wyobrażenia o sobie z wyobrażeniem o świecie. Wynika to z myśli. Tak naprawdę nie można nie pasować. Skoro się istnieje, oznacza to, że już się tu pasuje. Nie można sobie nie radzić. Skoro wszechświat istnieje i ma się dobrze, a TY jesteś jedno z nim… gdzie jest problem? Tylko umysł wyodrębnił z całego wszechświata pojęcie „Ja” tym samym określił siebie w stosunku do innych. Wtenczas stworzył problemy.

-Ego uwielbia tworzyć problemy. Właściwie po to jest -by rozwiązywać problemy. Potrafi je dostrzec wszędzie. Cały świat i wszelkie zdarzenia są potencjalnymi problemami do rozwiązania. Oczywiście to tylko wymysł i uwarunkowanie umysłu, jednak jeśli się z tym wymysłem utożsamiać, problemy stają się realne. Gdy rozwiąże jeden problem, przychodzi następny. Jest to nieustanny proces, do którego ciało jest przyzwyczajone. Cały czas ego trwa w wibracji tworzenia problemów, jest to pewien nałóg, bez którego wydaje się,że nie można żyć. To dla umysłu stało się naturalne. Tworzy problemy by móc je potem rozwiązywać. Ten proces jest całkowicie niepotrzebny. Wszechświat sam w sobie nie ma problemów. Pojawiają się one wtedy, kiedy istota ludzka stworzy je w umyśle i się z nimi utożsami. Wtedy stają się one prawdziwą rzeczywistością. Czy warto jest to tworzyć?

-Ego stawia warunki. Jest logiczne, tak jak logiczne jest myślenie. Działają tu proste mechanizmy. Przykładowym warunkiem jest posiadanie. Albo coś mam i jestem szczęśliwy, albo nie mam i nie jestem. To kolejny wytwór umysłu, który staje się rzeczywistością prawdziwą. Ludzie warunkują swe szczęście od rzeczy zewnętrznych. Pozwalają sobie na czucie szczęścia tylko wtedy, kiedy warunek jest spełniony. Wzbudzają w sobie nieszczęście, kiedy warunek nie jest spełniony. Zwyczajne i całkiem niepotrzebne uwarunkowanie. Ludzie, którzy w tej iluzji żyją często twierdzą, że nie ma uczuć bezwarunkowych i czynów bezinteresownych. Wszystko dla nich jest oparte na warunkach.

Bezwarunkowe działanie może się pojawić gdy nie ma „sprawcy”. Czyli „ja” nie istnieje, wszystko dzieje się samo.

– Ego czuje się oddzielone od wszystkiego. Czuje, że jest samo i samo musi dać sobie radę. To wielka iluzja indywidualności, która przysparza tyle cierpienia i lęku. Jest to podstawowy problem ludzkości. Są indywidualni i oddzieleni. Każdy działa sam i dla siebie. Nie ma poczucia jedności. W takim wypadku umysł staje się niebezpieczny. Potrafi zabijać i niszczyć. Staje się doskonale destruktywny, ponieważ jest oddzielony od wszystkiego. To również kwestia punktu widzenia. Jeśli patrzy się przez pryzmat ego, wszystko jest obce i poza „mną”. Jest to tylko pewien egotyczny punkt widzenia. Patrząc ponad ego, wszyscy stanowią jedność w procesie życia. Nie ma nawet podziału na jednostki, wszystko jest doskonale i wypełnione życiem. Wszystko działa i rozwija się samo, prowadzone przez wyższą inteligencję. Nic nie jest od siebie oddzielone. Taki punkt widzenia staje się punktem miłości. Nie jest destruktywny, ale kreatywny. Miłość (jedność) buduje, nienawiść (oddzielenie) rujnuje.

Oczywiście można utożsamiać się z grupą, rodziną, społecznością… wtenczas rozszerza się granice swojej tożsamości. Jednak na każdym poziomie zawsze jest ktoś obcy, obca społeczność, obca rodzina, obca drużyna. Nadal istnieją warunki szczęścia i rywalizacja.

-Ego zawsze zajmuje się wyobrażeniami, przeszłością i przyszłością. Przeszłość jest dla ego cenna, ponieważ zawiera informacje. Informacje o swoich doświadczeniach, zgromadzonej wiedzy. Przeszłość zawiera całą linię życia, jest to bardzo ważne, ponieważ na jej podstawie jest zbudowana cała tożsamość. Przyszłość jest jeszcze cenniejsza, bo wydaje się, że jest miejscem szczęścia. Ego myśli, że chwila teraźniejsza jest po to, by budować szczęście, które będzie dostępne w przyszłości. Warto jednak zwrócić uwagę, że przyszłość nie istnieje. Jest ciągle w sferze marzeń, wyobrażeń. Myśli o przyszłości odbywają się w teraźniejszości. Tylko Tu i teraz można osiągnąć spełnienie i szczęście. Jeśli ego myśli, że szczęścia tu nie ma (jest w przyszłości), tworzy iluzję rzeczywistości bez szczęścia. Co tylko potwierdza jego wymysły. Wyjściem z tej sytuacji, jest zmiana punktu widzenia i dostrzeżenie szczęśliwości w chwili obecnej. Zmiana wyobrażeń o „trudnym świecie” na wyobrażenia o doskonałym świecie lub całkowite wyjście ponad te wyobrażenia i doświadczanie całą totalnością wibracji istnienia. To wspaniałe i zarazem tak proste.

-Działanie ego jest intencjonalne. Każde działanie jest uzależnione od celu w przyszłości. Kiedy jest przywiązanie do celu, jest też nieczystość działania. Nie ma świeżości i radości z samego działania, tylko jest upatrywanie jego owoców. Ego uzależnia się od skutków swoich czynów. Ocenia, czy to co zrobi będzie dobre, czy złe. Planuje i kombinuje. Nie ma w tym nic złego, póki cel nie przysłoni działania w teraźniejszości. Warto zauważyć, że działania przynoszą skutek odpowiedni do przyczyny. Każda przyczyna jest w teraźniejszości. Jeśli ciało tworzy coś w aktualnej chwili i jest pełne radości -skutek będzie wypełniony radością. Jeśli tworzy pełne smutku, skutek będzie smutkiem. Liczy się jakość działania w teraźniejszości. Nie trzeba oczekiwać owoców. Działanie samo wyda owoce. Nie trzeba się martwić o przyszłość. Jutrzejszy dzień sam się o siebie zatroszczy. Ważna jest jakość teraźniejszego działania. Kiedy myśli o celu zapełniają teraźniejszą przestrzeń, działanie nie jest czyste, dlatego skutek też często nie jest taki, jaki być powinien.

-Ego zawsze próbuje zabezpieczyć i kontrolować przyszłość. Jednak nie jest to możliwe. Przyszłość i przeszłość jest tylko wyobrażeniem. Moment działania jest teraz. Nie da się niczego zrobić w przyszłości czy przeszłości, ponieważ jest to tylko wyobrażeniem. Można za to zmienić swoje wyobrażenia w chwili obecnej. Wszystko zależy od Ciebie.

-Ego próbuje dostać to, czego chce. Mechanizm pragnienia wynika z oceny rzeczywistości i stwierdzeniu, że nie ma się tego, co powinno się mieć. Zmieniając punkt widzenia, można osiągnąć spełnienie. Już teraz masz wszystko, czego potrzebujesz. Istniejesz.

-Ego broni się przed tym, czego dostać nie chce. To jest obrona przed cierpieniem przychodzącym rzekomo z zewnątrz. Jednak jest to nadal uwarunkowanie zależne od punktu widzenia. Jeśli umysł oceni, że przychodzące rzeczy są złe, wzbrania się przed nimi, powodując napięcia i opory. Jeśli oceni, że są dobre, wzmaga się pragnienie i warunkowe szczęście w momencie dostania danej rzeczy. Wszystko jest uzależnione od punktu widzenia.

-Umysł egotyczny jest w ciągłym ruchu. W polu umysłu trwa nieustanny ruch. Jeśli zajmuje się czymś dłużej niż jest przyzwyczajony się zajmować, robi się nieznośny. Dlatego umysł szybko się nudzi, a czas po którym przychodzi znudzenie jest również uwarunkowany wychowaniem i własnymi przyzwyczajeniami. Warto zauważyć czy jesteś cierpliwy czy zupełnie niecierpliwy? Czy denerwuje Cię spokój i cisza, a podnieca ciągły chaos? Są ludzie, którzy po prostu muszą coś zawsze robić. Można powiedzieć, że jest to pewien wytwór aktualnej cywilizacji. Po prostu w umyśle jest wiele chaosu, a w ciele wiele energii. Wszystko chciałoby się zrobić na raz. Tacy ludzie popadają w „szaleństwo tego świata”. Nie jest co coś negatywnego, o ile nie utożsamiamy się z tym totalnie.

Naturalnym stanem człowieka jest pewien balans między życiem, a śmiercią. Kiedy człowiek przesadzi w stronę szaleństwa, stanie się chaotyczny i niestabilny. Kiedy przesadzi w stronę spokoju, stanie się smutny i nieruchomy. Nie jest to nic złego, w końcu Ty wybierasz jak chcesz się przejawiać. Warto iść za naturalnością ciała.

-Ego ciągle gada. Ciągle coś myśli. W umyśle przepływają strumieniami miliony myśli. Cały dzień płynie nieustanny potok gadania. Jeśli człowiek nie rozmawia z kimś, to rozmawia z sobą. Jest to nieprzerwana ciągłość swojego „Ja”. Nieustanne udowadnianie sobie – „Ja istnieję”.

Cała gadanina w umyśle jest całkiem śmieszną rzeczą. Człowiek się do niej przyzwyczaił i sądzi, że to normalne. Przecież każdy coś sobie mówi w umyśle. Kiedy zacznie mówić na głos do siebie, coś jest nie w porządku. Przychodzą psycholodzy i dają odpowiednie leki, by już na głos nie mówił. Jednak jeśli mówi po cichu, jest to normalne. Wydaje się nawet naturalne dla ludzi tej cywilizacji. To nie jest normalne. Jest to niekorzystne i w większości wypadków niepotrzebne. Kiedy uświadomisz sobie ile ciało marnuje energii na to by myśleć, być może stwierdzisz, ze nie trzeba tego ciągle robić.

Po co z sobą rozmawiać? Czy jest w Twojej głowie ktoś, kto może Ci powiedzieć coś ważnego? Prawdopodobnie jest to głos Twoich opiekunów z dzieciństwa, autorytetów lub mistrzów duchowych. Są tu powtarzane stare wzorce zachowań. Oczywiście czasem jest to korzystne. Czerpanie wiedzy ze swoich doświadczeń i pamięci jest bardzo praktyczne. Jednak warto się tym posługiwać jako narzędziem, nie utożsamiać się z całym tym potokiem myśli. Jeśli się utożsamisz, cały ciąg myśli popłynie nieświadomie. Zacznie się wewnętrzna gadanina, w której może wziąć udział nawet kilka głosów. Wzorce toczą ze sobą dyskusje. Ciało traci na to wiele energii i czasu. Czy potrzebujesz sobie mówić, co robić? Czy nie lepiej bezpośrednio robić? Ciało jest o wiele szybsze i skuteczniejsze niż myśl. Przychodzi tu stare powiedzenie: „Zanim mądry pomyśli, głupi już zrobi.”

Widać głupi nie taki głupi, skoro okazał się w 100% skuteczniejszy niż wielki myśliciel. Czasem warto ominąć cały proces analizy i rozmyślań, by po prostu bez utraty energii działać. W sprawach prostych i bezpośrednich lepiej zdać się na instynkt ciała.

Kiedy człowiek chce się porozumieć z innymi – rozmawia. To jest naturalne. Kiedy jednak siedzi sam, nie potrzebuje nic mówić. Wie wszystko doskonale. Jest na swoim punkcie widzenia. Wszystko jest tam klarowne i jasne. Odbywa się czysty proces istnienia. Po cóż więc zagłuszać tą wspaniałość wewnętrzną rozmową?

Kiedy jest jakiś problem natury logicznej -używa się umysłu. To bardzo praktyczne. Gdy się go rozwiąże, albo zaniecha -nie trzeba już dalej myśleć. Mimo to w życiu wygląda to tak, że wewnętrzny dialog nieustannie trwa. Umysł tworzy nowe problemy, kombinuje nadal. To staje się niekorzystne, ponieważ pochłania świadomość.

4.2 Samo ego

„Zjawisko ego, ja, nie jest rzeczą, jest to proces. Nie jest to substancja, która siedzi tam w tobie, musisz to tworzyć w każdym momencie. To jest jak pedałowanie rowerem. Jeśli pedałujesz, to trwa i trwa, jeśli nie pedałujesz to zatrzymuje się. Może to jeszcze trochę potrwać, z powodu przeszłych momentów, ale w chwili, kiedy przestałeś pedałować, faktem jest, że rower zaczyna się zatrzymywać. To nie ma więcej energii, nie ma więcej mocy, aby udać się gdziekolwiek. To zaczyna upadać i zapadać się”.

Osho

„Ego” jako termin zostało wprowadzone do zachodniej kultury przez twórcę psychoanalizy – Zygmunta Freuda. Kultury wschodnie posługiwały się tym pojęciem dużo wcześniej. Przykładowo w buddyzmie za ego uchodzi świadomość siebie jako oddzielnego bytu. To oddzielenie jest jedną z przyczyn cierpienia.

Ego jest systemem wyobrażeń, przyzwyczajeń, myśli o sobie i o świecie. Jest sztucznym tworem, który nakłada się na rzeczywistość. Ego jest po prostu sztucznie stworzoną osobowością, która ogranicza przejawianie się istoty ludzkiej. Jest to spójny konstrukt myślowy, obejmujący osobistą przestrzeń, przeszłość i przyszłość. Wszechświat nikomu nie określa osobowości i ograniczeń. Nie stawia granic. Robimy to tylko My sami. Wszelkie iluzje i systemy zachowań zostają wyuczone i wpojone w podświadomość.

Występuje tu pojęcie „moje” i „ja”. Te dwie rzeczy stają się najważniejsze i to właśnie je ego próbuje wzmacniać. Nie było by w tym nic niekorzystnego, gdyby nie fakt, że świadomość ogranicza się i utożsamia ze swoimi wyobrażeniami. Rośnie w siłę pojęcie „Ja” i utożsamianie się z tym, co moje. Z czasem wydaje się, że „moje” jest częścią człowieka. Wszelkie rzeczy wydają się przedłużeniem ego. Mój samochód świadczy o Mnie. Mój dom świadczy o Mnie. Ego utożsamia się z rzeczami, którymi się otacza. Z reguły działa destruktywnie na siebie i otoczenie. Głębokie i zaborcze utożsamiania się prowadzi najczęściej do sporów, kłótni i wojen. Kiedy świadomość zamknięta jest w okowach ego i dzieje się to na masową skalę, nieunikniona jest również destrukcja na masową skalę. Warto wspomnieć, że kreatywność nie ma nic wspólnego z ego. Czysta kreatywność pojawia się poza myślami o „ja” i wywodzi się z czystej chęci doświadczania. Dopiero później nakłada się na to pojęcie „moje” i wszystkie konsekwencje z tego wynikające.

Ego to wytwór umysłu. Istnieje na planie mentalnym jako kompleksowy system myśli i wyobrażeń. Jest to iluzja, nie istnieje naprawdę, jednak człowiek cały czas ją utrzymuje. Ego istnieje tylko w odniesieniu do wyobrażeń. Jego fundamenty są zbudowane na wyobrażeniach o przeszłości, całej historii życia, na wyobrażeniach dotyczących świata. Rozwija się dzięki myślom o przyszłości, a trwa dzięki teraźniejszym iluzjom o świecie. Konstrukt ten nie pozwala się unicestwić. Nie chce zginąć. Dlatego ciągle tworzy problemy i ciągle próbuje je rozwiązać. Jest to przyzwyczajenie wywodzące się z dzieciństwa. Dorośli mieli wiele problemów i ciągle próbowali je rozwiązać. Tak nauczony umysł we wszystkim widzi problem. Ocenia i tworzy sobie zadania, problemy do rozwiązania. Dzięki temu funkcjonuje w świecie. Całe życie staje się zbiorem problemów przeszkód, z którymi trzeba sobie radzić. Panuje przecież powszechna opinia, że życie jest ciężkie. Tworzenie myśli i problemów daje pewną gwarancję nieprzerywalności ciągu myśli, tym samym utrzymania życia ego.

4.1 Narodziny ego

Dziecko przychodzi na świat z czystym umysłem. Nie ma w nim nic, co mogłoby zaszkodzić komukolwiek. Jego ciało i umysł jest jak delikatna błona światłoczułej kliszy, na której wszystko się odbija. Z chwilą poczęcia ta błona jest czysta. Choć można powiedzieć, że jej kształt jest zdeterminowany genetycznie i zależny od czasu i miejsca urodzenia. Umysł i ciało reagują na bodźce rzeczywistości jako jedna całość. Jest to totalne zatopienie i otwarcie na rzeczywistość. Nie ma oporów i blokad, wszystko jest przyjmowane bez pytania. Istota ludzka zmienia się i dopasowuje całkowicie do otoczenia. Po narodzeniu dziecko jest całkowicie niewinne i niegroźne. Jest otwarte na wszystko i przyjmuje każde zdarzenie w całości. Swoim ciałem i umysłem dostraja się do wszystkiego, co postrzega. Tak kształtuje się cała istota ludzka.

Na początku dziecko ma nikłe wiadomości o tym świecie. Z chwilą, kiedy przychodzi na świat, zaczyna zbierać o nim informacje. Nasłuchuje, obserwuje, stara się odebrać jak najwięcej wiadomości. Zaczyna się uczyć. W umyśle powstają odpowiednie sploty wibracji – pamięć. Ciało zaczyna gromadzić w sobie odpowiednie energie dostrajając się do otoczenia. Każde zdarzenie, wszelki ruch w przestrzeni wpływa na pole tej malutkiej istoty. Nie jest tajemnicą, że dziecko uczy się najwięcej od tych, którzy są najbliżej niego. Największymi nauczycielami są w takim wypadku rodzice. Od nich dziecko przyjmuje większość informacji o istnieniu. Dostraja się do swoich rodziców, uczy się ich reakcji i energetycznych zachowań. Nawet najdrobniejsze szczegóły są zapamiętywane i wpływają na dalszy proces rozwoju. Każde zachowanie rodzica, napięcie, wybuchy złości czy przejawy miłości oddziałują na ciało dziecka. Wszystko jest zapamiętywane. Całe pole dziecka zmienia się odpowiednio do otoczenia.

Po pewnym okresie, mniej lub bardziej świadomej obserwacji, powstają wyobrażenia. dziecko powoli określa swój stosunek do świata. Zapamiętane rzeczy tworzą wyobrażenia. Dziecko ma dostęp do tych form energetycznych zapamiętanych przez ciało. Może je odtwarzać. Może przypominać sobie uczucia i obrazy. Robi to coraz częściej. Od tej pory maluszek zaczyna żyć w pewnym świecie iluzji. Wszystko, co widzi, zaczyna odnosić do tego, co już zobaczył. Pamięć zaczyna wpływać na to, co postrzega w teraźniejszości. Chwila Tu i Teraz nie jest już tak czysta.

W dalszej kolejności pojawia się mgliste wyobrażenie swego ciała. Dziecko dostrzega pewne obiekty jako coś stałego. Zaczyna zauważać swoje ciało. Jest to element, który powtarza się za każdym razem w tej rzeczywistości. Swoje rączki, nóżki „te rzeczy dziwnym trafem ciągle pojawiają się jak otwieram oczy. Coś w tym musi być. To chyba jest coś stałego w tym ciekawym świecie To jest chyba moje.” Są to zalążki powstawania pojęcia „Ja”. Wraz z utworzeniem pojęcia „moje” (jako rzecz względnie stała i ciągle pojawiająca się w rzeczywistości), przychodzi pojęcie „Ja”. Właściciel tego, co moje. Umysł przywiązuje się do tego, co „moje”, tu zaczyna się ego i jego działanie.

W dalszym etapie dziecko zaczyna porównywać różne rzeczy. Po pewnym czasie zaczyna identyfikować mamę, tatę, babę (babcię). Dalej przychodzi dziwne odkrycie, zaczyna identyfikować siebie. Krystalizuje się wyobrażenie siebie jako odrębnego bytu. Powstaje wyobrażenie własnego „Ja” – powstaje ego. Maluszek zaczyna reagować na swoje imię. Wie, że mama mówi do niego, a nie do pluszowego misia. W miarę zdobywania informacji, obraz świata przybiera coraz bardziej rozbudowaną formę wyobrażeń. Dziecko pamięta coraz więcej. Pole doświadczeń zwiększa się. Wyobrażeń o sobie przybywa. Coraz więcej rzeczy jest „moich”. Dziecko widzi masę rzeczy, które morze przejąć, wziąć i zbadać. Ego staje się coraz większe.

W dalszych etapach proces tworzenia ego odbywa się lawinowo. Już ma swoją bazę w postaci „moje” i „ja”. Wszystko, co dzieje się w tej rzeczywistości ustosunkowuje do tych pojęć. Ego staje się podstawą życia. Coraz bardziej pochłania małego człowieka, który uczy się żyć za jego pomocą. Uczy się od rodziców jak działać w tym świecie, jak świadomie wybierać. Jak posługiwać się umysłem i wyobrażeniami. Te wzorce analiz, wyborów, przyzwyczajeń i reakcji wchodzą głęboko w pamięć i stają się składową częścią ego. Wszystkie te wzorce i wyobrażenia razem dają sztuczny twór, który warunkuje całe przyszłe życie. Dziecko uczy się przetrwania w świecie, właśnie za pomocą swoich wyobrażeń, swojego ego. Kiedy spotyka inne dzieci, zauważa, że nie chcą one spełniać jego zachcianek tak jak rodzice. Coś jest nie tak, próbuje im narzucić swoją wolę. Jednak to mało skutkuje, bo inne dziecko robi dokładnie to samo. Powstaje wiele ciekawych procesów i wyborów, które dziecko musi przebyć. Wszystko to składa się na coraz większe doświadczenie w świecie. Tym samym więcej wyobrażeń, więcej zapamiętanych wzorców działania. To również warunkuje przyszłość.

Na tym etapie dziecko pogłębia poczucie oddzielenia. Widzi dokładną różnicę między sobą, a innymi dziećmi. Ja to nie On. Tu dzieci uczą się współpracy i walki ze sobą. Wszelkie doświadczenia wpływają na kształt istoty ludzkiej.

Już w przedszkolach zaczynają wyłaniać się funkcje społeczne, czyli kolejne programy. Jedne dziecko staje się przywódcą, bo spotkało wokoło same dzieci o słabszej woli. To zdarzenie daje projekcję na przyszłe życie. Jeśli nic nie stłumi cech przywódczych, kreuje się doskonały materiał na polityka czy dyktatora. Z kolei dziecko, które spotka silniejszych od siebie, mądrzejszych, buduje sobie niską samoocenę, jakoby ono było gorsze. To również rzutuje na przyszłość. Jeśli na dodatek usłyszy od kogoś słowa: ”Jesteś do niczego, nie uda ci się…” i uwierzy w nie, to niepowodzenia w życiu gwarantowane. Zupełnie niepotrzebnie.

Najciekawsze jest to, że dziecko zaczyna analizować i myśleć. Myśli o różnych rzeczach, coraz bardziej i częściej. W jego głowie odgrywają się myśli mamy, taty i innych ludzi. Jest to wewnętrzny dialog, który staje się przyzwyczajeniem. Wszystkie wyuczone wzorce i reakcje postrzegania świata dają teraz popisy w postaci myśli. Jego ciało mentalne (intelekt) rozwija się dość szybko i jest zapychane wzorcami zachowań. W większości nie swoich zachowań. Dziecko uczy się żyć za pomocą myślenia. Wiele razy ufało mamie, która mówiła, co jest najlepsze. Dlatego też głos mamy w głowie stara się zrobić to samo – doradzić najlepsze rzeczy. Tak powstaje analiza i myśl. Na tym etapie myśli nie przytłumiają jeszcze głównego procesu życia, jednak stają się coraz częstsze.

Gdy pewnego dnia, dziecko zostanie samo, a w okolicy nie będzie rodziców, zaczną się dziać istotne procesy. Maluszek może zacząć myśleć, że napotkał pewne problemy, które musi sam rozwiązać. Wtedy będzie próbować sobie poradzić za pomocą umysłu. Przypomni sobie co robiła mama, co mówił tata. -> „Żeby włożyć kwadratowy klocek do środka… hm, w kółko nie pasuje… mama to jakoś wkładała. Pomyślmy… o tu jest coś podobnego. O! Pasuje! Kwadratowy klocek pasuje w kwadratową dziurę! Ale wymyśliłem!” Ta decyzja okazuje się trafna. Podążanie według zachowania mamy, czy taty okazuje się skuteczne. Dziecko udaje mamę i tatę, jest to jedyna możliwość działania. Umysł nauczył się jak działać w tej rzeczywistości na podstawie pamięci zachowań rodziców (czy innych ważnych osób).

Maluszek nauczył się posługiwać umysłem jako narzędziem. To jest w porządku. Kiedy nie trzeba myśleć, na przykład przy skakaniu i krzyczeniu, umysł jest wyłączony. Wtedy jest sama boska spontaniczność. Mały człowiek jest w całkowicie obecny w teraźniejszości. Kiedy jednak pojawia się problem (umysł go stwarza), dziecko zaczyna używać umysłu. Cały szkopuł tkwi w tym, że w miarę rozwoju umysłu, problemów jakby więcej. Dziecko odnosi wrażenie, im jest starsze tym trudniej jest żyć. Przecież dorośli mają pełno problemów. Dorosłe życie jest takie „poważne”. Takie odpowiedzialne i sztywne. Im więcej problemów (przedszkole, szkoła), tym więcej myśli. Coraz częściej pojawia się wewnętrzny dialog. Potok myśli przybiera na mocy. Z czasem staje się on nawykiem.

Tak więc jestem „ja”, jest świat i moja wiedza o świecie. Tu już jest uczucie oddzielenia, poczucie własnego uwarunkowanego „ja”. Ja mogę to, nie mogę tamtego. Ja jestem taki, a nie inny. To wszystko wyobrażenia o sobie, o swoim miejscu w świecie. One to warunkują, ograniczają, utrzymuję w jednym punkcie postrzegania. Wyraźnie widać kształtujący się światopogląd, który zostaje względnie stały na całe życie. Można go oczywiście zmienić wchodząc w pole świadomego życia i rozwoju.

W umyśle pełno jest wyobrażeń o samym świecie. -To jest dobre, to jest złe. To jest przydatne, to niepotrzebne. Powstaje pewien schemat działania umysłu, który ocenia wszystko i wszędzie. Najczęściej ocena dotyczy zagrożenia i przydatność danej rzeczy. Powstaje w ten sposób zbiór schematów działania na różne okazje. Dziecko uczy się kontrolować i podporządkowywać sobie świat według ściśle określonych zachowań. Robi to za pomocą umysłu. Zupełnie jak dorośli.

I tak oto, młody człowiek posiada masę wyobrażeń o sobie, o świecie. Myślenie staje się podstawowym warunkiem przetrwania w tej rzeczywistości. Pewnego dnia wewnętrzny dialog wypełnia cały umysł. Ego przejmuje kontrolę. Zamiast narzędzia umysł staje się więzieniem, a zarazem dyktatorem. Nie można go już odłożyć na bok i oddać się spontaniczności. Tak dorośli przecież nie robią. Dorośli zawsze myślą… są tacy inteligentni. Myślą tak wiele, że całkowicie tracą świadomość swoich myśli. Po prostu taki schemat działania, taki punkt widzenia rzeczywistości stał się naturalnym i jedynym możliwym. Dlatego tak trudno jest z tego wyjść. Młody człowiek nie jest już świadomy swoich myśli. Po prostu myśli. Robi to automatycznie. Jest całkowicie pochłonięty przez ten proces.

Jak głęboka nastąpiła przemiana. Z piękna i spontaniczności dziecka powstała uwarunkowana i zamknięta w wyobrażeniach istota. Boskie stworzenie wmówiło sobie, że boskie nie jest. Na tej podstawie zaczęło blokować przepływy energii w ciele. Powstało oddzielenie, odejście od naturalności. Powstał stan „nie oświecenia”.

Dorosły tak wyspecjalizował się w myśleniu i analizach, że nawet nie potrafi przestać myśleć. Ciągle jest ruch w polu mentalnym. Umysł ciągle pracuje w stanie beta (stan aktywności). W życiu społecznym od myślenia nie ma odpoczynku. Ego przejęło nad całym ciałem kontrolę. Nieustannie prowadzi wewnętrzny dialog, analizuje, przelicza, przygotowuje, przewiduje. Człowiek nie jest świadomy tego procesu, dlatego nad nim nie panuje. Wchodzi to w funkcję podświadomości. Przyzwyczajenie do ciągłego myślenia jest pewnego rodzaju nałogiem. I jak każdy nałóg nie jest korzystny, prowadzi do nadużycia i zachwiania równowagi.

W swoim życiu człowiek jest pochłonięty przez myślenie. Jest pochłonięty przez swoje wyobrażenia, przyzwyczajenia i urojenia. Nigdy nie żyje „Tu i teraz”. Cały czas kieruje uwagę do przyszłości, przeszłości i wszystkich wyobrażeń o świecie. Obraca się świadomością w formach mentalnych, wyobrażeniach, analizach. Wszystko dzieje się wręcz automatycznie.

Ego wie jak działać w świecie, przecież się nauczyło. Tylko czy jest to działanie optymalne? W większości nie. Jest to tylko działanie wyuczone, które wydaje się być najlepsze, jednak najczęściej takie nie jest. Umysł nigdy nie jest świeży i czysty, za każdym razem naśladuje zachowania innych bazując na pamięci.

Czym jest Rozwój Duchowy – Jakub „Qba” Niegowski

Artykuł ten zdecydowałem się napisać w odpowiedzi na częste listy dotyczące rozterek związanych tym, co robić, aby rozwijać się duchowo. Jest też komentarzem do padających często na forum Internetu stwierdzeń, że ktoś zajmuje się rozwojem duchowym, bądź jest rozwinięty duchowo, podczas gdy zaledwie interesuje się on zdolnościami różnego rodzaju.

Czas więc chyba zdefiniować i raz na zawsze wyjaśnić czym jest, a czym nie jest Rozwój Duchowy.

Wbrew pozorom to dość proste:

Rozwój Duchowy polega na Poszerzaniu Świadomości, oraz Rozwoju Moralnym danej osoby.

Pierwsza część tego stwierdzenia, czyli rzecz o poszerzaniu świadomości, powinna być właściwie zrozumiana.

Poszerzanie Świadomości nie polega na intelektualnym procesie zdobywania wiedzy.

Czytanie dużej ilości książek, czy nawet uczestnictwo w wielu kursach „rozwoju duchowego” może wcale tegoż rozwoju nie stymulować. Nie polega on bowiem na zwykłym przyswajaniu wiedzy teoretycznej, czy na rozwijaniu w sobie logiki bądź wiary. Nie polega też nawet na zdobywaniu praktycznych zdolności takich jak medytacja, podróżowanie poza ciałem czy inne techniki ezoteryczne.

Innymi słowy, kiedy rozwijamy swój intelekt i zdolności, nawet, jeżeli do tego celu używamy przyswajania treści z zakresu tak zwanej „ezoteryki” to niekoniecznie rozwijamy się automatycznie duchowo.

Wysoka świadomość wynika z doświadczeń. I to doświadczeń, które zostały przez naszą istotę należycie zrozumiane. Innymi słowy można by powiedzieć – wysoka Świadomość wynika z właściwie odrobionych lekcji życia.

I znowu kwestia istotna. Jeśli ktoś się sparzy za pierwszym razem na czymś i od tej pory nazywa to coś samym złem, to wcale nie oznacza, ze on już ten etap zaliczył. Pochopna interpretacja doświadczeń jest również oznaka zblokowanej i niskiej świadomości.

Świadomość jest niejako całokształtem, a zarazem czymś, co wychodzi poza granice intelektu. Dopełniana jest tak zwaną inteligencją emocjonalną, czyli postrzeganiem poziomu serca, a nie tylko umysłu stricte logicznego. Wszystko to razem tworzy świadomość i określa jej stopień.

Drugim składnikiem rozwoju duchowego, jaki wymieniłem to coś, co nazywam rozwojem moralnym.

Moralność może się niektórym kojarzyć nieco staroświecko i archaicznie, ale to tylko wynik szafowania tym pojęciem, zazwyczaj w kontekstach religijnych, co niekoniecznie jest jakimś faktycznym jej wyznacznikiem.

Rozwój moralny mogę chyba przyrównać do szlifowania diamentu, którym jest pierwszy składnik, czyli Świadomość.

Przy tym niezwykle trudno jest mi przekazać, czym jest owa moralność, no może poza prostym stwierdzeniem, iż to skłonność do wybierania prawdziwego dobra w swoim postępowaniu, skłonność do szlachetności realizowana w życiu, bez względu na cenę.

Tak więc podwyższanie własnej świadomości oraz podnoszenie własnych standardów moralnych – oczywiście w trwającym naturalne procesie naszego rozwoju – jest prawdziwym Rozwojem Duchowym.

Natomiast na pewno nim nie jest rozwijalnie zdolności ezoterycznych.

Wspominam o tym właściwie już po raz kolejny, ale widzę, że przypomnieć warto, gdyż zwłaszcza w Internecie w wyniku używania pojęć bez pełnego ich zrozumienia, wynikło niemałe pomylenie. Dla wielu ludzi rozwój duchowy, zaczął oznaczać po prostu rozwijanie zdolności parapsychicznych, czy medytacyjnych.

Gdyby te rzeczy były faktycznie rozwojem duchowym, to mieli byśmy dziś zapewne bardzo uduchowione (czyli szlachetne i bardzo świadome) społeczeństwo, jako że techniki „ezoteryczne” zyskały w ostatnich latach bardzo na popularności. Ale wcale bardzo uduchowionego społeczeństwa nie mamy, zwarzywszy jak ludzie na forach ze sobą walczą, bawią się notorycznie w „kto jest największym mistrzem” i niemal zawodowo wypisują oszczerstwa na całą swoją „konkurencję”. Wielu z nich praktykuje jakieś ćwiczenia i rozwija zdolności parapsychiczne, ale zapewniam Cię drogi czytelniku bądź czytelniczko, iż ta błazenada nie ma nic wspólnego z faktyczną duchowością. Używanie „ezoteryki” do poczucia się kimś lepszym od innych, nie jest rozwojem duchowym, a wręcz jest jego zaprzeczeniem.

Ludzie, którzy praktykują rozwój zdolności parapsychicznych, bez ich faktycznego zrozumienia i w oderwaniu od prawdziwego, a nie tego udawanego rozwoju duchowego, w zasadzie pchają się w nieuniknione kłopoty i zazwyczaj prędzej czy później je znajdują. Wielu z nich w takiej sytuacji, wcale nie uświadamia sobie gdzie popełnili błąd, tylko jeszcze mocniej utwierdzają się w swoich przekonaniach. Tak też powstaje wielu pseudo „guru”, którzy proponują potem „rozwój duchowy” za odpowiednią kwotę.

Za pieniądze można kogoś nauczyć różnych technik, pokazać jak rozwijać pewne zdolności, czy przekazać pewien zasób wiedzy teoretycznej, ale nie można mu zapewnić faktycznego Rozwoju Duchowego. Nigdy. Bo rozwoju duchowego nie można sobie kupić. Nie można go dostać od kogoś w prezencie.

Można go jedynie samodzielnie wypracować.

Rozwój Duchowy ma to do siebie, że nie da się nim pochwalić, zabłysnąć, zaszpanować etc. Może zostać dostrzeżony przez osoby z zewnątrz ale wcale nie musi i nie jest to takie częste. Rozwój Duchowy nie jest czymś, co może podnieć naszą samoocenę, czy nadmuchać ego pokazując go „w środowisku”. Bo gdyby tak właśnie było, oznaczałoby to, iż nie jest to wcale rozwój duchowy, a tylko jego imitacja kamuflująca braki w samoocenie.

Na koniec powtórzę:

Rozwój Duchowy polega na Poszerzaniu Świadomości, oraz Rozwoju Moralnym.

Rozwój Duchowy można wypracowywać sobie, jeśli pragniemy się właśnie w ten sposób rozwijać. Jest to proces stopniowy, który trudno w jakikolwiek sposób sztucznie wymusić. Prawdziwy Rozwój Duchowy następuje jako naturalna realizacja rozwoju naszej istoty, o ile taka ścieżkę sobie obieramy.
Jakub „Qba” Niegowski

www.jakubniegowski.pl

Dieta wegetariańska a medytacja

Wiele osób, które medytują wybiera dietę wegetariańską, stąd chciałem podzielić się informacjami jakie korzyści taka dieta im przyniesie.

Zaznaczam, że nikogo nie pragnę przekonywać do tej diety, jeśli ktoś sam chce na nią przejść to fajnie, ja nie nakłaniam, nie mówię, że ktoś jest gorszy bo je mięso, nie nie, to nie jest moim celem. Ten tekst to nie jest atak na ludzi spożywających mięso.

Przedstawiam fakt uznany przez wiele ścieżek duchowych, który jest pomocny w rozwoju duchowym.

Pewnie jesteście wegetarianami, dlatego chciałbym przedstawić wam kilka korzyści jakie płyną z tego sposobu odżywiania. Jeśli o nich nie wiecie, to te informacje przydadzą się wam. Jeżeli nie jesteście wegetarianami to także przydadzą się wam te informacje.

W tradycji hinduistycznej, tantrycznej wyróżnia się kilka rodzajów pokarmu, który ma określony wpływ na organizm. I tak wyszczególniono pokarm :

– satwiczny

– radżasowy

– tamasow

Jak każdy z nas zauważył jedzenie oddziałuje na nasze funkcjonowanie. Pokarm ciężkostrawny powoduje ociężałość fizyczną a także umysłową, ogarnia nas uczucie senności, mogą powstawać problemy z trawieniem, z nadwagą. Wolne trawienie powoduje dłuższe pozostawanie pokarmu rozkładającego się w organizmie i rozprowadzanie toksyn po całym ciele, krwi itd. Inne rodzaje produktów sprawiają, że czujemy się lekko (wrażenie lekkości w brzuchu, poczucie rześkości umysłu ), nie odkładają się w organizmie.

Jeszcze inne pokarmy i pożywienie powoduje pobudliwość umysłową i emocjonalną, co może przyczyniać się do nadmiernego przeciążenia organizmu poziomem stresu. Szybkie tempo życia, wielość przeżywanych emocji podczas dnia, złe odżywianie i pozostawanie na wysokich obrotach plus produkty stymulujące aktywność…wiadomo do czego to prowadzi.

Jedzenie wegetariańskie jest w głównej mierze satwiczne (tzn. czujące). Wprowadza w organizmie równowagę, jest lekkostrawne i szybkostrawne więc nie zalega w jelitach. Dodatkowo powoduje wyciszenie organizmu bo nie ma w nim środków stymulujących umysł (które są w np.kawie). To daje więcej spokoju emocjonalnego, mentalnego i fizycznego. Wyciszony umysł i organizm oznacza więcej spokoju i uczucia błogości.

Do pokarmu satwicznego zalicza się głównie owoce, większość warzyw, ziarna, łagodne przyprawy, orzechy, naturalne słodycze, herbata ziołowa, nasiona, rośliny strączkowe.

Do pokarmów radżasowych, które reprezentują energię działania, pobudzenia i aktywności zalicza się : większość przypraw w ilościach umiarkowanych, rzodkiweki, kawę, herbatę, kakao, czekoladę ( oprócz białej), sos sojowy, lekarstwa, większość witamin i dodatków spożywczych. Pokarm ten wprowadza do krwi i pobudza gruczoły do aktywności co powoduje zwiększone pobudzenie psycho-fizyczne.

Ostatnią kategorię stanowi pokarm tamasowy (statyczny, energia zastała, zwana e. śmierci). Są to cebula, czosnek, nadmiar ostrych przypraw, chrzan, grzyby, przejrzały ser, mięso i jego przetwory, jajka, tytoń, ryby, alkohol, narkotyki, pokarm spleśniały, spalony, sfermentowany.

W naszych dietach mieszają się wszystkie trzy siły ( satwiczna, radżasowa, tamasowa). Każdy produkt zawiera wszystkie z nich tyle, że zawsze występuje przewaga jednej z sił. W pokarmie wegetariańskim przeważa siła sawticzna. Jest to korzystne dla wszystkich osób medytujących, ćwiczących jogę itp.. Pokarm ten pomaga rozwijać spokój umysłu i uczucia wyższe. Stąd jest korzystny dla wszystkich ludzi.

Teraz już zdajesz sobie sprawę z korzyści jakie przynosi Ci spożywanie pokarmu wegetariańskiego. Sam możesz obserwować jak się czujesz po spożyciu określonych produktów. Sam możesz świadomie wybrać swój rodzaj pożywienia.

Nie bądźcie wobec siebie zbyt wymagający, dajcie sobie czas na wypracowanie nowych nawyków żywieniowych. Zalecane jest jednak stopniowe przechodzenia na dietę satwiczną.

Pozdrawiam

P.S. Więcej informacji w internecie na stronie www.anandamarga.pl

Jeżeli ktoś zamierza przejść na dietę wegetariańska to proszę dokładnie dowiedzieć sie jak uzupełniać ważne składniki dla organizmu.

Dla tych, którzy pragną uzyskać postęp w rozwoju duchowym widoczne są wyraźnie korzyści z tej diety.

autor artykułu: Balendra

Kalachakra – mandala

Kalachakra – tłumacząc z sanskrytu to koło lub krąg czasu.

W ogólnym znaczeniu „kalachakra” to zbiór podglądów filozoficznych oraz odpowiednich do nich praktyk medytacyjnych opartych na tantrze.

Tantra Kalachakry uważana jest za najbardziej zaawansowaną tantrę, wyrażaną również pięknymi formami artystycznymi np.wielobarwną mandalą.

Przedstawia ona m.in połączenie i związki między mikro- i makrokosmosem.

Mikrokosmos czyli nasze ciało, umysł i wszystkie procesy i cykle w nas zachodzące.

Makrokosmos – otaczający nas świat, przyroda, kosmos…

Wszystko jest ze sobą połączone i wpływa na siebie wzajemnie, poszczególne cykle się przenikają i tworzą harmonię.

W mandali występuje wiele symboli, niezwykle szczegółowo odnoszących się do wszystkich procesów zachodzących w nas i całym wszechświecie.

Ogólnie przedstawia ona widok z góry pałacu Kalachakry, czyli bóstwa opiekującego się kołem czasu (mądrości). Świątynia otoczona jest pierścieniami nawiązującymi do żywiołów: pierścień ziemi, wody, ognia, wiatru, przestrzeni. Zewnętrzny ostatni krąg, to pierścień mądrości.

Kalachakra-Mandala
 

autor artykułu: Jaasmin

Zmiana – Artman

Zmiana jest częścią rozwoju. Oczywiście zmiana na lepsze. Zmiana powoduje to, że zmienia się nasze życie, nasze poglądy, otoczenie i ludzie, z którymi wchodzimy w relacje. Często wydaje się nam, że możemy robić to samo, mówić to samo, przebywać z tymi samymi ludźmi i równocześnie się zmieniać. Jeżeli otaczający nas ludzie również się harmonijnie zmieniają w sposób zbliżony, do naszego, to wtedy jest to możliwe. Jeżeli natomiast osoby, z którymi mamy kontakt się nie zmieniają, wtedy nie ograniczaj się myślą, że musisz przebywać z tymi ludźmi, bo są na przykład twoją rodziną, więc nie możesz zrezygnować z rodzinnych spotkań, które przeważnie zmieniają się w wielkie użalanie się i opowiadanie o okropnościach świata i chorobach. To Twój wybór i ty go dokonujesz. To ty żyjesz swoim życiem i to ty zbierasz owoce swoich wyborów. Nikt Cię nie zmusza do niczego. To zawsze jest twoja decyzja. Oczywiście możesz mi teraz udowadniać, że na nic nie masz wpływu – począwszy od globalizacji, poprzez problemy finansowe, a skończywszy na tym, że w pobliskim warzywniaku nie ma twoich ulubionych jabłek. Ale prawda jest taka, że swoim myśleniem, działaniem i słowami tworzysz swoją rzeczywistość. Zrozum to dobrze – tworzysz swoją rzeczywistość. Jesteś stworzony na podobieństwo Boga. Masz więc również moc tworzenia. Może innym odpowiada życie w głodzie, poniżeniu i ciągłych konfliktach. Ty jednak masz już szerszą świadomość i wiesz, że za wszystko w swoim życiu odpowiadasz ty. Ty podejmujesz decyzje. To prawda, że wielu ze swoich decyzji nie pamiętasz, bo zostały one podjęte bardzo dawno temu – w dzieciństwie, okresie prenatalnym lub nawet w przeszłych wcieleniach (nie musisz w to wierzyć, choć to oczywiście, że nie wierzysz, nie kasuje automatycznie skutków podjętych wtedy decyzji). Nie czas „płakać nad rozlanym mlekiem” jednak. Przebacz sobie i Bogu za podjęte wcześniej decyzje. Teraz możesz podjąć znacznie lepsze. Masz więcej dobrych, rozwijających lektur, masz większy dostęp do informacji – również duchowej. Możesz również uczestniczyć w najróżniejszych warsztatach. Pamiętaj jednak, że to ty zawsze podejmujesz decyzje. Inni – również wielcy mistrzowie Cię tylko inspirują i są gotowi przekazać ci wiedzę i umiejętności do których dojrzałeś i które mogą Ci bardzo pomóc.

Obawiamy się zmiany z jednej głównej przyczyny – nie wiemy co ona spowoduje w naszym życiu. Nie jesteśmy zatem pewni tego, co nas spotka. Jeśli podjąłeś dobre decyzje, to może cię spotkać tylko dobro. I nawet, jeśli w początkowym okresie będą Cię spotykały sytuacje powodujące, że poczujesz, iż chcesz dobrze, ale wciąż jeszcze przyciągasz do siebie niekorzystne wydarzenia, czy osoby, to wiedz, że spotyka cię dokładnie to, czego oczekujesz – świadomie i podświadomie. Zatem w początkowym okresie, choć świadomie chcesz zmiany i chcesz inaczej funkcjonować, to twoja podświadomość, która zawiera wszystkie twoje doświadczenia, decyzje i intencje, zmienia się wolniej. Po prostu sfera podświadoma jest o wiele większa.

Wraz ze zmianą myśli, słów i czynów, nawyków, energii i intencji, twoja podświadomość powoli uczy się tego. Następuje zmiana również w niej. Wchodzą nowe wzorce, które zaczynają pracować i przyciągać do siebie odpowiadające im energetyczne okoliczności oraz ludzi czy inne istoty.

Często nabieramy ochoty na zmiany dopiero, gdy w naszym życiu jest bardzo źle i się nie układa. Po prostu wcześniej mogliśmy wytrzymać z cierpieniem i bólem, ale skoro przybrał on na sile, to zdajemy sobie sprawę z tego, że już dłużej tak nie można. Znaczy to, że trzeba wprowadzić jakieś zmiany. Zazwyczaj chcielibyśmy, aby w pięć minut dokonał się w naszym życiu prawdziwy przełom. Tak również może być, choć, aby coś takiego mogło się zdarzyć, potrzebna jest pełna wewnętrzna zgoda na zmianę i całkiem nowe sytuacje czy energie oraz sposoby reagowania na nie. To jest właściwie najważniejsze – sposób reagowania na to, co nas spotyka, czyli Twój odbiór danej sytuacji i wnioski jakie wyciągasz. To twoja reakcja powoduje czy coś jest miłe, przyjemne czy nieprzyjemne albo nijakie dla ciebie. Twoja umiejętność pozwalania lub nie, alby coś na ciebie wpływało.

Jeśli jest w twoim życiu źle i już nie możesz wytrzymać, siądź zupełnie sam, najlepiej w kompletnej ciszy. Oddychaj spokojnie przez pewien czas, zrób sobie herbatę owocową i rozluźnij się. Możesz się również położyć i dłoń, którą piszesz – dawczą – na głowie, sercu lub splocie słonecznym. Poleż tak kilka minut. Potem pomódl się o najkorzystniejsze dla Ciebie rozwiązanie tej sprawy i wyniesienie z niej możliwie najwięcej korzyści. Słowa modlitwy mogą brzmieć na przykład tak:

Dobry Boże (Jezusie, Opiekunie Duchowy) proszę Cię teraz o pomoc. Widzisz w jakiej jestem sytuacji. Proszę Cię abym znalazł najlepsze rozwiązanie. Proszę Cię Boże, podsuń mi teraz pomysł, jak to rozwiązać. Proszę Cię o moc i wsparcie, abym dokonał w swoim życiu zmiany na lepsze. Proszę o wsparcie również wszystkie wysokorozwinięte Duchowo Istoty, które mogą i chcą mi pomóc. Wiem, że Ty Boże (Jezusie, Opiekunie Duchowy) możesz wszystko. Powierzam Ci w całości rozwiązanie tej sprawy. Otwieram się na boską miłość, mądrość i moc. Dziękuję Ci Boże.

Możesz również dodać:

Dziękuję Ci Boże za to, że się o mnie troszczysz i chcesz, abym żył już teraz w dostatku, radości, szczęściu i dobrobycie. Dziękuję, że zmieniasz moje nastawienie do siebie samego, wydarzeń, jakie mi się zdarzają, do innych ludzi oraz Ciebie Boże. To cudownie móc żyć zgodnie z bosko Doskonałym Planem, jaki masz dla mnie. Dziękuję, że pokazujesz mi, jak można żyć zgodnie z nim. Dziękuję, że już teraz jestem jego częścią i potrafię coraz pełniej wyrażać sobą boskie cechy i energie.

Dziękuję również wszystkim wysokorozwiniętym istotom, jak Jezusowi, Buddzie za wsparcie i pomoc. Niech Światło Bożej Mądrości prowadzi mnie zawsze przez życie.

Teraz chwilę posiedź w ciszy. Na chwilę „wyłącz” myślenie w rodzaju „oj co ja teraz zrobię” czy „ale się wpakowałem”. Posłuchaj w ciszy, co Bóg i Twoja własna intuicja mają Ci do powiedzenia. Zapisz to. Możesz również siąść z kartką i zapisać własne pomysły na rozwiązanie sprawy. Wybierz potem najlepszy. Najczęściej znamy od razu rozwiązanie, ale boimy się czy sobie poradzimy, albo co inni – rodzina, znajomi czy przyjaciele na to powiedzą. Pozwól sobie na wolność. Jeśli nie krzywdzisz nikogo – również siebie, to masz prawo działać tak, jak uważasz za stosowne. Bóg cię w tym wesprze, bowiem on zawsze wspiera to, co dobre i korzystne. Nie myl tego z działaniami ludzi, którzy chwilowo zewnętrznie doszli do czegoś krzywdząc innych. Prędzej czy później zapłacą za to. Bóg Cię wesprze, ale to ty będziesz działać, więc masz się sam przekonać do tego, co chcesz zrobić, bo Bóg nikogo do niczego nie zmusza i nikomu nic nie każe. Jest nieograniczoną, wszystko akceptującą Miłością.

Po dokładnym określeniu co chcesz zmienić i po co, pozostaje ci najważniejsze – wprowadzenie twego najlepszego pomysłu w życie. Co bowiem po najlepszym planie, skoro nie jest realizowany. Wiele osób wycofuj się przed szybkimi i znacznymi zmianami, bowiem boją się swojej własnej siły. Boją się, co będzie dalej, bo…wcześniej tak nie działali. Nie każę Ci wywracać swojego życia do góry nogami. Raczej zwracam uwagę na to, że aby zaszła w twoim życiu jakakolwiek zmiana, trzeba mówić, myśleć i działać inaczej niż przedtem. Albo z innym zrozumieniem. Najlepiej jeszcze, jeżeli wyrażasz wewnętrznie pełną zgodę na przemianę i zmianę. Wtedy wszystko niejako dzieje się samo, bowiem wszechświat pomaga ci w realizacji dobrego, boskiego planu.

Wyrażanie siebie jest bardzo ważne w rozwoju duchowym. Chodzi o przejawianie w coraz pełniejszy sposób swojej dobrej, boskiej natury.

To oznacza, że jeśli wcześniej baliśmy się reakcji otoczenia, przejawiając na przykład spokój, radość czy miłość, to teraz pozwalamy sobie na przejawianie tych boskich cech i uczuć. Nie oczekuj jednak od razu, że otoczenie przyjmie to ze zrozumieniem i miłością. To Ty się zmieniasz, a nie oni. Zrozumienie tego faktu zaoszczędzi Ci mnóstwa nerwów i walk z otoczeniem. To Ty się zmieniasz, a więc to Twoje reakcje i poglądy się zmieniają. Twoje dotychczasowe otoczenie może nadal obstawać przy dotychczasowych sposobach działania i myślenia. Pozwolenie im na to i nie przekonywanie ich na siłę do Twojego światopoglądu jest ważne. Takie podejście sprawia, że po pierwsze, szanujesz ich wolną wolę, a po drugie, oddajesz tę sprawę Bogu – co oznacza, że wierzysz, że jeżeli naprawdę będą chcieli zmiany, to również, podobnie jak Ty – trafią na właściwe książki, publikacje i właściwych ludzi.

Możesz przy innych wyrazić swoją opinię odnośnie jakiejś kwestii wiary, rozwoju duchowego czy modlitwy. Jeśli jednak poczujesz, że twoje poglądy są im obce i patrzą na Ciebie co najmniej jak na kosmitę, wtedy chyba nie warto tracić czasu na walkę słowną. Zrobiłeś swoje. Powiedziałeś co myślisz i pozwalasz im zadecydować, co sami chcą wyrażać. Sam zobaczysz, że nawet po rozwoju trwającym kilka lat będziesz miał chwile (dłuższe lub krótsze), gdy będzie Ci się wydawało, że błądzisz i że to może nawet to oni mają rację. Chodzi o to, że często jakieś myślokształty dotyczące ważnych kwestii, jak Bóg czy formy kultu są ukryte głęboko w podświadomości i mogą wywołać gwałtowne reakcje. Można to porównać do gorączki. Wbrew pozorom i opiniom niektórych lekarzy, gorączka nie jest symptomem choroby, tylko zdrowienia. Organizm podwyższa temperaturę ciała, aby łatwiej i szybciej poradzić sobie z wirusami czy bakteriami, albo trucizną. Dlatego obniżanie temperatury lekami przeciwgorączkowymi, jeśli nie trwa ona dłużej niż trzy dni i nie przekracza temp 38-39 st. Jest raczej szkodliwe, bo spowalnia zdrowienie. Dlatego też czasem i w duchowości ma się „gorączkę” polegającą na tym, że przez kilka dni lub dłuższy okres czujemy się rozbici wewnętrznie i jakby zawieszeni w próżni. Przyjmujemy nowe poglądy, ale jakby chętnie wrócilibyśmy do tych starych, bo dobrze znane i wydawałoby się, bardzo bezpieczne. Poza tym najbliższe otoczenie robi wiele, abyśmy znowu „byli sobą”, czyli powrócili do tego, jacy byliśmy kiedyś. To normalne, że tak się czujemy. To ustalanie się wewnętrznej równowagi pomiędzy energetyką poszczególnych ciał. To jak przechodzenie przez próg. Podnosimy nogę i zastanawiamy się czy mamy dość sił, aby go przekroczyć. Myślę, że warto pójść do przodu i zobaczyć, co przygotował dla nas w salonie Bóg. To co przygotowali ludzie już znamy.

Zmiana, aby była trwała powinna być ugruntowana. Znasz pewnie nie raz tzw. noworoczne postanowienia: od dziś ćwiczę codziennie, od dziś nie jem lodów. I co dalej? Zazwyczaj po kilku dniach idziesz po lody wmawiając sobie, że właśnie ćwiczysz mięśnie nóg pokonując trzy schodki sklepiku. Ugruntowanie to przekonanie własnej podświadomości, że oto wybraliśmy coś nowego, innego, że jest to dla nas ważne i cenne. Pamiętasz jak uczyłeś się chodzić? A jak uczyłeś się pisać? A prowadzić samochód? Wiele z tego nie pamiętasz wcale, albo bardzo słabo. A wiesz dlaczego? Bo na tyle utrwaliłeś sobie te umiejętności, że wykonujesz je prawie automatycznie. Nie myślisz o nich, tylko je robisz. Twoja podświadomość sobie je utrwaliła. Nie namawiam Cię, byś robił cokolwiek nieświadomie. Po prostu każda zmiana potrzebuje trochę czasu, aż ty sam się do niej przyzwyczaisz i zaczniesz traktować jako coś naturalnego i dobrego. Obecnie, ponieważ podejmujemy o wiele więcej decyzji, niż nasi przodkowie, zmiany są szybsze i częstsze. Dobrze jest odnaleźć swoją własną wewnętrzną harmonię – również tę związaną z wprowadzeniem jakichkolwiek zmian. Poza tym, ponieważ działasz inaczej i myślisz inaczej również ciało dostosowuje się do zmian. W mózgu zostają przetarte nowe ścieżki połączeń nerwowych. Mózg uczy się przekazywać bodźce nowymi drogami.

Ponieważ nie żyjemy w próżni, to zazwyczaj nasza zmiana spotyka się z zainteresowaniem otoczenia. Jeśli będziemy obstawać przy swoim, dobrym postanowieniu, to otoczenie to zaakceptuje, choć niekoniecznie się z tym zgadza. Jeśli jednak będziesz szukał u nich poparcia dla swoich decyzji, wtedy nie zawsze się z nim spotkasz. Być może zmiany, jakie chcesz wprowadzić w swoim życiu w ocenie najbliższych są złe, szkodliwe i oczywiście burzą ich wizję ciebie oraz tego, jaki i kim jesteś. Teraz, jeśli będziesz próbował zadowolić wszystkich, to najprawdopodobniej zahamujesz swoje zmiany, albo też w ogóle się wycofasz. Czasami trzeba postawić na swoim. Zależy, na ile sam chcesz zmiany i na ile jesteś samodzielny w formułowaniu swoich celów i podejmowanych działaniach. Zależy, na ile ufasz Bogu w sobie, a na ile ludziom i ich wyobrażeniom o tym co dobre, kim jesteś, jaki jesteś, kim jest Bóg i co On od nas ma.

Pamiętaj, że na dobrą zmianę zawsze jest odpowiednia pora. Nie liczy się ani wiek, ani pora roku. Liczy się tylko twoja wola zmiany. Szanuj siebie co najmniej tak, jak szanujesz innych.

Spokój, zdecydowanie i łagodność znacznie ułatwiają kontakty z otoczeniem. Twoja postawa komunikuje otoczeniu, że się zmieniłeś. Wybrałeś inne poglądy i inne wartości i chcesz je teraz prezentować.

Konsekwentne wyrażanie wybranych wartości i postaw sprawia, że czujesz do siebie szacunek i zaufanie. Ponieważ ty się zmieniłeś, zmieni się również twoje otoczenie, albo zmieni się stosunek otoczenia do Ciebie, co właściwie jest tym samym. Chodzi o to, że oczekujemy innej reakcji na siebie i swoje działania.

Najtrudniejsze zmiany dotyczą światopoglądu – tego za kogo się sami uważamy i w co wierzymy. Ale w końcu dlaczego mamy całe życie mieć te same poglądy, również na te najważniejsze sprawy? Zmieniamy ubrania, zmieniamy mieszkania, ba – nasze ciało się zmienia. Dlaczego więc również w kwestiach Boga czy wiary mamy tkwić w poglądach, jakie nam wpojono, gdy byliśmy małymi dziećmi? Przecież dochodzą nowe fakty, nowe interpretacje i nowe spostrzeżenia. Nie daj sobie wmówić, że ktoś, choćby nie wiem jakim znanym, podziwianym i szanowanym człowiekiem był, że tylko on ma monopol na mądrość i władny jest mówić, co mamy myśleć i robić. Jeżeli działasz zgodnie z boskimi zasadami – to znaczy pełen bożej miłości, mądrości i mocy, zgodnie z Najwyższym Dobrem, robiąc to co jest korzystne zarówno dla Ciebie jak i dla innych, to zawsze działasz dobrze i Bóg Cię wspiera obdarzając wszystkim, co Ci aktualnie potrzebne. Tutaj oczywiście warto zaznaczyć, że wraz ze zmianą następuje pełniejsze rozumienie – również tak podstawowych pojęć, jak miłość czy szczęście, albo dobroć. Dlatego Twoje rozumienie tych spraw będzie się różnić od rozumienia, które posiadają osoby nie zainteresowane zmianą na lepsze. Szanuj ich stanowisko, ale nie ulegaj namowom innych, byś „był taki jak zawsze” czy też „nie wygłupiał się”. Jeżeli szczerze czujesz, że robisz coś z głębi serca, będąc w pełni przekonanym, że to jest dobre dla Ciebie i nikomu nie szkodzi, to zrób to. Żyj mądrze korzystając ze wszystkich swoich wrodzonych cech, predyspozycji i zdolności. Odkrywaj je i rozwijaj. Po to tu jesteś, aby odkrywać i tworzyć samego siebie, zgodnie z bożym planem.

Ktoś mądry zauważył, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja również ułożyłem podobny aforyzm: Jego punkt widzenia był dziurką od klucza. Postrzeganie zależy od naszej wiedzy, predyspozycji, umiejętności, doświadczenia, mądrości, inteligencji, poczucia humoru, relacji z samym sobą, otoczeniem, ludźmi, Bogiem, przyjaciółmi itd. W zasadzie można powiedzieć, że zależy od wielu czynników. Zależy od tych czynników, których jesteśmy świadomi i od tych, które sobie dopiero uświadomimy.

Zwrócenie uwagi na to, co powoduje, że nasze postrzeganie się zmienia uświadamia nam, że wraz ze zmianą w którejkolwiek ze sfer mających wpływ na nas i nasze postrzeganie siebie, świata, zjawisk zachodzi również zmiana w naszym postrzeganiu. Oczywiście, nie od razu zmienia się to w dużym stopniu. Stopień zmiany zależy od ważności danego czynnika, który się zmienił, lub w którym my coś zmieniliśmy.

Ezoteryka uczy – Jak wewnątrz, tak i na zewnątrz. I choć zewnętrze, środowisko jest również ważnym czynnikiem wpływającym na nas i na zmiany, jakie wprowadzamy w swojej osobowości, to decydujące znaczenie ma nasze nastawienie wewnętrzne – nasza własna i wolna wola.

Zmiany, jakie zachodzą w naszym życiu zazwyczaj zaczynają się właśnie od zmiany wewnętrznej – dostrzeżenia czegoś istotnego i podjęcia nowej, lepszej decyzji. To prawda, że często, aby doszło do podjęcia decyzji o zmianie najpierw coś widzimy na zewnątrz. Ale, gdyby wewnątrz nas – w naszym umyśle nie było tej mądrości, która rozpoznaje to, co chcemy zmienić, to zewnętrzny czynnik nie miałby na nas żadnego wpływu. Dzięki takiemu spojrzeniu możemy stać się świadomi prawdy o tym, że to nasze własne wewnętrzne postrzeganie odpowiedzialne jest za wszystko. To powoduje, że odzyskujemy moc zmiany, albowiem moc zmiany zawsze jest wewnątrz nas. Dopóki czekamy tylko i wyłącznie na to, aż czynniki zewnętrzne ułożą się po naszej myśli, możemy czekać długo. Z chwilą jednak, gdy wychodzimy z inicjatywą, wszechświat i nasza podświadomość jakby zauważają to i mówią sobie „oho to jest dla niego ważne, no dobrze, pomóżmy mu urzeczywistnić jego pragnienie zgodnie z bożym planem”. I wtedy wydarzenia często układają się bardzo pomyślnie. Poza tym nasze działanie pogłębia w nas wiarę w osiągnięcie celu. Dajemy również Bogu znać, że oto jesteśmy gotowi. Idziemy i…reszta należy do Niego. Jest taka anegdota. Do znanego z pobożności rabina przyszli okoliczni rolnicy z prośbą, by się pomodlił o deszcz, bo od miesiąca nie padał w tej okolicy i pola ze zbożem zaczynały wysychać. On ich wysłuchał i zapytał; Wierzycie, że moja modlitwa sprawi, że Bóg ześle deszcz? O tak Rabi – odpowiedzieli. On im na to odparł – nieprawda. Gdybyście wierzyli, zabralibyście ze sobą parasole.

Zmiana jest częścią życia i kto nie podąża za zmianami na lepsze, marnuje okazje do polepszenia swojego życia i rozwoju. Zmiana jest podążaniem za Boskim Planem każdego z nas. Gdy te zmiany przychodzą naturalnie, łagodnie i swobodnie, a my podejmując je czujemy się radośni i szczęśliwi to zazwyczaj znaczy to, że odnaleźliśmy swoją ścieżkę, swoją drogę wytyczoną dla nas przez Boga i że nią podążamy. Radość, czysta radość jest oznaką, że nasz świadomość jest wypełniona boskimi energiami, że napełniamy się Miłością. Jak jestem radosny kocham siebie i świat, a właściwie samo się kocha. Radość jest przedpokojem Miłości. A może odwrotnie;).

Czy jest jakiś kres zmian? Na tym planie przejawiania się jest to oświecenie. A co będzie dalej? Może kolejna zmiana i rozwój. Podążając w stronę pełnego poznania Boga z pewnością się dowiesz. Do zobaczenia u celu.

Życzę Ci, aby wszelkie zmiany w Twoim życiu były na lepsze i szybko się realizowały zgodnie z Najwyższym Dobrem Twoim i innych. Tego samego życzę sobie:)

Artman

Każdy uśmiech – Jakub „Qba” Niegowski

Uśmiech to znak nie tylko tego, że jest u nas dobrze, to także symbol życzliwości i sympatii, który daje sygnał innym „jest dobrze” i tym samym może szybko nakręcić bardzo pozytywną atmosferę i ułatwić wiele rzeczy.

Uśmiech powinien być tak naprawdę jedną ze sztandarowych rzeczy zaliczanych do elementów rozwoju duchowego. I choć życzliwość i pomoc innym wiele szkół duchowych zalicza w poczet elementów rozwojowych, jakoś rzadko się teraz słyszy po prostu – uśmiech.

Dlaczego? To przecież najprostsze co możemy zrobić, a często szalenie skutecznie podnosi nas i naszych bliźnich na duchu.

Oczywiście ktoś może powiedzieć – a z czego tu się cieszyć, nie mam powodów by się uśmiechać. Ale prężcież nasze postępowanie i reakcje determinują w dużej mierz nasz dalszy los. Podobne przyciąga podobne. Skoro jesteśmy naburmuszeni i zdołowani, to w efekcie dostajemy tylko więcej powodów do naburmuszenia i dołowania. Uśmiech może nas uwolnić, zwłaszcza poparty specyficznym wewnętrznym rozweseleniem.

Oto małe ćwiczonko:

Stań przed lustrem, lub postaw sobie mniejsze lusterko na stole, ale takie, w którym swobodnie będziesz widział całą swoją twarz. Uśmiechnij się do siebie. Popatrz sobie głęboko w oczy, uśmiechnij się i powiedz do osoby w lustrze coś miłego. Może być w myślach, może być na głos, jak uważasz, że będzie lepiej tak zrób.

Jeżeli masz problem z uśmiechaniem się do siebie i mówieniem do lustra pozytywnych miłych rzeczy, to znak, że masz fatalną samoocenę i wtedy koniecznie trzeba nad nią popracować.

Przyjmijmy jednak, że umiesz mówić sobie komplementy do lusterka.:) Uśmiechasz się i co? Długo Ci zajęło nim poprawił Ci się choć trochę nastrój? Prawdopodobnie zmianę na lepsze odczułeś niemal natychmiast.

Tak samo działa to z innymi ludźmi – wystarczy jeden życzliwy uśmiech, a wewnętrzne napięcia zaczynają ustępować, ludzie się rozluźniają i łatwiej im jest przywołać u siebie jakieś pozytywne myśli, które zastąpią dotychczasowe dołowanie i napięcie.

Oczywiście nie zawsze jeden uśmiech wystarczy by rozwiązać czyjeś problemy i pozbawić go stresu, aż tak dobrze to niema, ale częste uśmiechnie się do siebie wydatnie pomaga ludziom lepiej radzić sobie z rzeczywistością i swoim życiem.

Pewien człowiek powiedział kiedyś: „Życie jest podobne do lustra: Jeśli się do niego uśmiechasz, jest piękne, gdy spozierasz na nie z ukosa, staje się nie do wytrzymania.”

W Internecie nie możemy się uśmiechać do siebie, ale możemy napisać coś miłego, pozytywnego. Możemy komuś napisać np., że podoba nam się to, co robi, że cieszymy się i jesteśmy wdzięczni. Możemy w jakiś inny sposób wyrazić swój entuzjazm. To nie jest nieważne. To jest szalenie ważne i czasem decydujące dla spraw wagi ogromnej.

Dlatego zachęcam, uśmiechajcie się do ludzi, a jeśli nie możecie, piszcie im to, co normalnie przekazalibyście w życzliwym uśmiechu.

W ten prosty sposób czynimy świat lepszym!

Miłość do drugiego człowieka może być tak łatwo wyrażona, wystarczy malutki wysiłek poruszenia kilkoma mięśniami twarzy i jedna pozytywna myśl wysłana do kogoś – efekt jest zaś przepotężny! I może to właśnie dlatego ludzie uśmiechają się tak rzadko, gdyż z jakiegoś powodu nie chcą sięgać po tak potężną i prostą zarazem technikę. Miast tego wolą skomplikowanymi metodami próbować, ale tylko próbować, naprawiać swoje życie, zamiast się uśmiechnąć..

Pamiętajcie więc o tej wielkiej mocy którą posiada każdy jeden człowiek. Każdy posiada tak silne narzędzie, tak dużą moc, a im bardziej świadomie jej użyje, tym bardziej niesamowite rzeczy się dzieją! Jakie? Eksperymentujcie i sprawdzacie sami. :) Niema nic równie łatwego jak pradawna, Boska technika – Uśmiech. :)

Jakub „Qba” Niegowski

www.jakubniegowski.pl

Moja desidreata – Confiable

Krocz spokojnie pośród zgiełku i pośpiechu, pamiętając jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Prawdę swoją wypowiadaj jasno i spokojnie. Słuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.

Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Źródłem radości niech będą dla Ciebie zarówno twoje osiągnięcia jak i plany.

Wykonuj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, jedynie ją posiadasz w zmiennych kolejach losu.

Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.

Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie udawaj uczucia, ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.

Przyjmuj spokojnie to, co przynoszą ci lata, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Nie dręcz się jednak tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.

Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest taki, jaki być powinien.

Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakikolwiek są twoje pragnienia, w zgiełku życia pozostań w zgodzie ze swą duszą.

Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.

Bądź uważny. Staraj się być szczęśliwy.

– 1927r. Dezyderata, Max Ehrmann.

——————————————————————-

Życie bez zmartwień

Każdy z nas czasem się martwi; nieraz martwienie się daje pożytek (jeśli myślimy nad tym co wymaga przemyślenia), częściej jednak martwienie się jest złym nawykiem, myśleniem nad czymś czego nie zmienimy, denerwowaniem się, traceniem nerwów i czasu.

Jak przestać się martwić?

* Pogódź się z najgorszym możliwym scenariuszem. Wyjdź z przegranej sytuacji; zadaj sobie pytanie: „Ile mogę teraz zyskać jeśli się postaram?”, zamiast „Ile mogę stracić jeśli się nie postaram?”. Jeśli postawisz problem z perspektywy „ile mogę zyskać?”, nie będziesz się martwić o ewentualną utratę (z którą już się pogodziłeś!), łatwiej przyjdzie Ci koncentrowanie się na działaniu, osiąganiu.

* Pomyśl jakie są szanse, że w ogóle wydarzy się coś czego się obawiasz.

* Jeśli coś się i tak wydarzy (niezależnie od tego co zrobisz) i nie będziesz mieć wpływu jak to się potoczy: NIE MARTW SIĘ. Są ciekawsze i konstruktywniejsze rzeczy do robienia, niż martwienie się tym czego zmienić nie możesz.

Koncentrowanie się na pracy, sukcesach, pozytywach

Patrz w górę, nie w dół. Koncentruj się na wysiłku, pracy, dochodzeniu do celów, sukcesach. Nie na porażkach, trudnościach, upływającym czasie. Z każdej porażki i krytyki wyciągaj lekcje; nie powtarzaj błędów. Nie rozpamiętuj jednak przeszłości – BYŁO – MINEŁO, nie wróci. Zostało już tylko w pamięci.

Patrz w przyszłość – na to co Cię czeka, na to jakie będziesz mieć okazje.

Oddychaj głęboko. Ewolucja wykształciła w nas mechanizm, który powoduje, że przestajemy oddychać w stresie – ukrywając się w krzakach, np. przed niebezpiecznym zwierzęciem, musieliśmy być bezszelestni. Teraz jednak mamy inne zagrożenia; bezdech wciąż jest wywoływany stresem, ale nie pomaga nam radzić sobie z problemami, które go wywołują. Inne czasy, inne problemy, inne metody radzenia sobie z problemami; że wysiłku ewolucji w XX wieku nie zmieniliśmy i wciąż mamy mechanizmy działające nawet u zwierząt, które nie są optymalnym wsparciem w naszej kulturze.

Patrz przed siebie – dosłownie: nie bądź pochylonym, nie patrz w dół, bo wtedy uciskasz tętnice zapewniające dopływ krwi (wraz ze składnikami odżywczymi, tlenem i glukozą) do mózgu. Postawa ciała ma wpływ na to jak się czujesz i kim się czujesz.

Żyj teraźniejszością, carpe diem!

Zbyt często odkładamy życie na przyszłość – „Jak się dorobię to zacznę żyć tak jak chcę”; „Po studiach, gdy znajdę dobrą pracę za granicą i wyemigruje z tego chorego kraju, zacznę żyć, teraz muszę tylko przetrwać”.

Łatwo jest żyć przyszłością, która zawsze będzie dalej niż na wyciągnięcie ręki, a teraźniejszość umyka nam tak szybko iż tego nie zauważamy. Liczymy naiwnie, że za kilka lat na naszym horyzoncie pojawi się coś wspaniałego. Usprawiedliwiamy tym samym własną bezczynność.

Życie jest krótkie; nie odkładaj życia – żyj teraz. Nie mów sobie, że zaczniesz żyć tak jak chcesz od jutra, następnego tygodnia. Zacznij teraz!

Działaj!

„Jesteś znudzony życiem? Rzuć się w jakąś pracę, w którą wierzysz całym sercem; żyj dla niej, umrzyj dla niej, a znajdziesz szczęście, którego nie spodziewałeś się mieć.” – D. Carnegie.

Gdy zdecydujesz się coś zrobić, coś osiągnąć – działaj! Bądź zajęty działaniem, dochodzeniem do swoich celów i marzeń – nie znajdziesz czasu na negatywne myśli (smutek, niepewność, niepokój). Znajdziesz satysfakcję.

Nie szukaj szczęścia – im mocniej go będziesz szukać tym większe nieszczęście znajdziesz.

Wybieraj optymalne rozwiązania

Stoisz przed wyborem jakiejś decyzji? Przeanalizuj ją dokładnie na podstawie wszystkich informacji jakie są Ci dostępne i podejmij na ich podstawie najlepszy – Twoim zdaniem – wybór.

Jeśli później okaże się, że wybór nie był najlepszy: są dwie możliwości:

1. Nie miałeś dostępu do wszystkich informacji lub wystąpił czynnik losowy, którego nie byłeś w stanie przewidzieć – nie martw się więc złą decyzją: podjąłeś najlepszą jaką byłeś w stanie mając dane informacje.

2. Twoja decyzja była błędna, bo źle oceniłeś informacje – pomyśl co dokładnie oceniłeś źle, wyciągnij z tego lekcje na przyszłość.

Nauka z błędów

Czujesz, że w swojej przeszłości popełniłeś mnóstwo błędów, przez to nie jesteś tam gdzie chciałeś dojść?

Życie dało Ci lekcję, nie marnuj jej. Ludzie, którzy na początku swojego życia przypadkiem nie popełnili wielu błędów – popełnią je w przyszłości, tracąc jeszcze więcej. Ty jesteś mądrzejszy o pewne lekcje. Żaden człowiek nie zaszedłby daleko, gdyby nie popełniał błędów – uczymy się na błędach, a kto więcej się nauczył ten jest mądrzejszy i dalej zajdzie. Oczywiście, nie należy powtarzać błędów, ani ich specjalnie popełniać. To nie sama ilość i kaliber błędów nas uczy, lecz lekcja z nich wyciągnięta.

Staraj się też uczyć na cudzych błędach – te nic Cię nie kosztują.

Krytyka innych

Nie krytykuj innych.

Gdy nachodzi Cię chęć krytyki, postaw się w butach danej osoby. Czy na jej miejscu, mając jej możliwości i otoczenie, mając za sobą jej przeszłość i wiedze, zachowywałbyś się inaczej?

Staraj się dawać innym pozytywne informacje zwrotne (np. „Podoba mi się sposób w jaki zaczynasz się uczyć, coraz bardziej systematycznie i z pasją”), zamiast negatywnych („Wciąż uczysz się źle! jak tak dalej będzie to skończysz jako robotnik z łopatą w ręce!”). Negatywne opinie działają negatywnie na drugą osobę: powodują, że traci pewność siebie, wiarę w siebie, energie, poczucie własnego „ja”, wiarę w to, że w ogóle jest sens się starać. Niszczą ją. Obniżają sprawność pracy danej osoby i jej komfort życia. Przy okazji budzą negatywne nastawienie do Ciebie – osoby, od której wychodzą negatywne opinie.

Zostaw krytykę na wrogów, a i na nich szkoda… Twojego czasu.

Pozytywne opinie motywują do lepszego działania („jakbyś tu jeszcze się bardziej starał to już w ogóle byłoby super”, zamiast „wciąż to robisz źle!”).

Jeśli już jesteś zmuszony zwrócić komuś uwagę na błąd: unikaj niekonstruktywnej krytyki („Wciąż to robisz źle!”); staraj się dawać informacje jak dana osoba może się poprawić („Gdybyś tutaj jeszcze trochę to usprawnił to już by było super””).

Gdy jesteś zmuszony skrytykować, zwrócić uwagę na czyjś błąd, staraj się to zrobić pośrednio, niejako przypadkiem („tu jest OK, tam trochę Ci nie wyszło, ale to nic”), przyznając się, że i Ty popełniasz błędy.

Zamiast też mówić wprost – „Robisz to źle!”, lepiej zadać nieoskarżające pytanie – „Czy nie sądzisz, że można by było to zrobić lepiej?”

Odbieranie krytyki

Ludzie są uczuleni na swoje wady występujące u innych (w skrajnym wypadku, w psychologii, mechanizm ten nazywa się projekcja – wręcz przypisujemy innym nasze wady). Jeśli ktoś Cię krytykuje, popatrz czy on sam nie ma tych wad.

Jeśli ktoś neguje Twoje dokonania, nie wierzy w Ciebie – popatrz czy dana osoba nie uważa tak naprawdę tego o sobie; wyparcie (wyparcie się swoich wad, słabości, złych myśli, etc. do podświadomości) oraz projekcja (nieświadome przypisywanie innym własnych wad lub złych myśli) to jedne z najczęściej używanych mechanizmów obronnych ludzkiej psychiki.

Powodem krytyki bywa też czasami zazdrość – im mocniej odstawiasz innych tym bardziej jesteś narażony na krytykę z zawiści, często mocno przesadzoną, czasami całkiem chybioną.

Zastanów się czy krytyka, której doświadczasz, jest słuszna. Jeśli jest – zastanów się nad tym co możesz w sobie zmienić aby ta krytyka stała się nieaktualna za jakiś czas, abyś był lepszym człowiekiem. Wyciągnij z krytyki lekcje.

Jeśli krytyka jest niekonstruktywna, ale zasadna – również zastanów się czego możesz się z niej nauczyć, co w sobie zmienić.

Jeśli krytyka jest nietrafiona (bo ktoś np. nie zna Twojej sytuacji z bliska, ocenia po mylnych pozorach), nie myśl o niej, zapomnij o niej, otwórz parasol i spraw by spłynęła po parasolu niczym brudny deszcz, a na Ciebie nie kapnęła.

Pamiętaj, że wielu ludzi ma wiele kompleksów i tak mocno zaniżoną samoocenę, że jedyny sposób jaki widzą na poprawienie sobie nastroju, i dowartościowanie się względem innych, jest obniżanie wartości innych (zamiast pracowania nad sobą!), tj. krytykowanie innych, negowanie ich starań i zdolności, wytykanie im błędów, itd. – czerpią satysfakcje z kopania innych; są sfrustrowani, więc nie miej im tego za złe, ale ich krytykę odbieraj z przymrużeniem oka. Ludzie w złości podejmują złe decyzje; agresje kierują nieco na ślepo. Krytyka często jest wyrażana ze złości, a więc rzadko jest w pełni celna i słuszna. I działa jak jad, wirus, który Cię zaczyna niszczyć od środka.

Pamiętaj też, że nikt nie jest idealny i w każdym można znaleźć jakieś defekty, ale należy się skupiać na pozytywach.

Odbierając krytykę skup się na argumentach, pomiń zachowanie i emocje. Wysłuchaj spokojnie krytyki do końca, bez przerywania – daj się komuś wygadać, zachowując cisze i spokój. Gdy skończy – zapytaj spokojnie czy ma jeszcze coś do dodania. Przyznaj, że wysłuchałeś krytyki, niekoniecznie wprost („Rozumiem, że jesteś zatroskany moim zachowaniem i nie podoba się ono Tobie.”).

Jeśli ktoś ma racje – przyznaj to! Jeśli ktoś ma racje tylko w niektórych punktach – powiedz „masz rację z …”.

Jeśli krytykę uważasz za niesłuszną – możesz się z nią zgodzić pośrednio, unikiem, rozładowując emocje osoby atakującej.

– Nie masz zielonego pojęcia jak dobrze jeździć samochodem, zobaczysz: w końcu będziesz mieć wypadek!!!

– Ciężko odmówić Ci racji, że mamy inne style prowadzenia pojazdu.

– Jesteś głupi!!! Nie masz pojęcia co znaczy to słowo! (…)

– Rozumiem Twoje zdenerwowanie. Nie jestem nieomylny. Masz jeszcze coś do dodania?

– Nie posprzątałeś znowu pokoju!!! Jesteś beznadziejnym, chaotycznym bałaganiarzem, nikt inny by z tobą nie wytrzymał!!!

– Przyznaję, że mam ostatnio dużo pracy i nie znalazłem dziś czasu aby zrobić porządek, za co Cię przepraszam.

„Jeśli los podsuwa Ci pod rękę cytrynę – zrób lemoniadę!”

Nie walcz z losem – korzystaj z okazji jakie Ci oferuje; zajdziesz wtedy daleko i szybko, bez większego wysiłku. Jeśli będziesz szedł pod prąd – szybko się zmęczysz i daleko nie zajdziesz. Współpracuj z tym co nieuchronne. Stań się trochę… oportunistą.

Wyciągaj z wszystkiego pozytywne strony, które działają na Twoją korzyść (np. krytyka daje Ci informacje nt. tego co możesz ulepszyć, pozwanie Twojej firmy do sądu da jej darmową reklamę, stanie w korku daje Ci okazję pomedytować, etc.)

Przełamuj swoją strefę komfortu

Wychowałeś się w rodzinie, w której były określone zarobki, był określony komfort życia, określony status społeczny. Życie na tym, określonym, pułapie (i powiedzmy ±25%) jest już Tobie znane, swojskie. Jest to Twoja tzw. strefa komfortu (ang. comfort zone). Jeśli z powodu przeciwności życiowych zaczniesz zarabiać znacznie mniej, będziesz czuć się bardziej niekomfortowo, źle, niż wynikałoby to ze stanu rzeczywistego.

Co jest zaskajujące, to to iż nagła okazja do życia znacznie powyżej tego pułapu również postawi Cię w sytuacji niekomfortowej, nawet do tego stopnia iż np. możesz nieświadomie sabotować swoją rozmowę o dobrze płatną pracę w dobrze prosperującej firmie. Sabotować okazje do lepszego życia.

Taki sabotaż własnych wysiłków, ale także okazji jakie daje Ci życie (np. okazji do umówienia się z kimś atrakcyjnym) jest częsty i zwykle nieświadomy. Z jednej strony czegoś chcemy, z drugiej stawia nas to w sytuacji nieznanej, niepewnej, poza granicami naszego poczucia bezpieczeństwa, a przed tym z kolei usilnie broni nas nasza podświadomość.

Być może jest to mechanizm na stałe wpisany w nasz mózg i w geny: być może przez wieki ewolucji jednostki, które trzymały się sprawdzonych, działających rozwiązań, stałej osady, częsciej przekazywały swoje geny; natomiast osobniki przełamujące granice częściej gineły. Być może to ten sam mechanizm, który powoduje, że mamy lęk wysokości i instynktownie oddalamy się od krawędzi zbocza.

Najlepszą bronią przeciwko nieświadomemu samo-sabotażowi jest zdawać sobie sprawę iż każda nowa sytuacja, jeśli ma szanse znacznie poprawić nasz byt, zbudzi opór w jakieś głębokiej sferze naszego umysłu i może nas pchnąć do samo-sabotażu: wprost (np. poprzez narośnięcie negatywnych emocji i ucieczkę) lub pośrednio (np. poprzez zwiększony stres, który spowoduje iż wszystko zepsujemy).

Relacje z innymi

Nie rób niczego, w kontaktach międzyludzkich, co będzie działać na Twoją niekorzyść (np. nie krytykuj nikogo o ile nie odniesiesz z tego wymiernej korzyści, przy czym sama satysfakcja jest kiepską korzyścią – pewnie minie dużo szybciej niż negatywny stosunek drugiej osoby do Ciebie; nie mów nikomu niczego co pozwoli o Tobie myśleć negatywnie, itd. – o ile nie musisz lub nie odniesiesz z tego większej korzyści niż strat).

Na ogół lepiej powiedzieć zbyt mało niż zbyt dużo; brak informacji o Tobie zwykle działa na Twoją korzyść: np. wywołuje pozytywną ciekawość Twoją osobą.

Zawsze możesz udzielić więcej informacji, lecz wypowiedzianych zdań już nie cofniesz.

Nie krytykuj innych dla samej satysfakcji „dokopania komuś” – to Ci nic nie da na dłuższą metę, a wywoła negatywny stosunek do Ciebie; krytyka wróci do Ciebie niczym bumerang. Wypuść negatywne emocje, nie w kogoś, lecz „w powietrze” czy rzeczy martwe. Z powodu ewolucji człowiek ma m.in. negatywne emocje, ale to nie znaczy, że ma nimi rzucać na prawo i lewo. Nie tłum jednak emocji w sobie, chyba że chcesz mieć nerwicę i depresje.

Nie ukazuj nigdy nikomu swojej niepewności w jakiejkolwiek kwestii. Żadnych trzykropek, żadnego dawania znać, „nie wiem co robić…”.

 

Staraj się nie brać od nikogo żadnych podarków wciskanych Tobie do ręki jeśli nie są (i nie będą) Tobie potrzebne – nie czyń sobie zbędnego długu u innych za coś co i tak wyrzucisz do śmieci.

Gdy komuś wyświadczysz przysługę i usłyszysz „Bardzo Ci dziękuje, jak mógłbym się Tobie odwdzięczyć?” nie przesadzaj z formułkami grzecznościowymi typu „nie ma za co” i „ależ nie masz u mnie żadnego długu”. Dług wdzięczności drugiej osoby może Ci się przydać w przyszłości – nie pozbywaj się go pochopnie.

Nie wywołuj wobec siebie negatywnych postaw i emocji innych.

Bądź skromny; nawet jeśli uważasz, że jesteś w czymś od kogoś lepszy – nigdy tego nie ukazuj, to by tylko zaspokoiło Twoją próżność i nie dało żadnych innych korzyści.

Nie daj nikomu odczuć, że masz słabości, wady, potrzeby. Ludzie cenią i zbliżają się do tych, którzy wydają im się silni, bezproblemowi i radzą sobie z każdą sytuacją. Lgną do takich ludzi nawet nieświadomie – to instynkt nas pcha do tych, którzy mogą zapewnić nam bezpieczeństwo i wsparcie.

Przykład: jest Ci samotno, chcesz się spotkać z przyjaciółką. Nie mów jej jednak: „Jest mi smutno, chciałbym żebyś się ze mną spotkała, znajdziesz dla mnie dzisiaj czas?” bo to da jej do zrozumienia, że potrzebujesz czegoś od niej (co budzi jej negatywną postawę), ujawni Twoją słabość, a także (jeśli się zgodzi z Tobą spotkać) spowoduje, że obydwoje będziecie czuli, że masz wobec niej dług.

Jeśli więc pragniesz się z kimś spotkać, lepiej jest np. powiedzieć: „Dzisiaj będę na rynku, będę miał chwilę czasu. Wiem, że ostatnio masz problemy – może zechcesz ze mną wypić piwo czy kawę i porozmawiać? Jeśli to by Ci pomogło to chętnie się z Tobą spotkam.” – to wywoła pozytywny stosunek do Ciebie i niewymuszoną chęć spotkania.

Innymi słowy: nie tylko ukrywaj swoje wady, potrzeby, słabości, ale wręcz „projektuj” je na innych. Staraj się im pomóc. A oni pomogą Tobie, nawet nie pozwalając Ci zdążyć powiedzieć „pomóż mi”.

Niektórzy ludzie powiedzą Ci, że lubią pomagać, że lubią jak czasem ktoś ich potrzebuje, że wcale nie szukają osób silnych, bez wad, etc. Na poziomie świadomym może tak być, ale jest też podświadomość. Wydaje się nam, że jesteśmy ponad nasze instynkty – możemy je kontrolować, ale nie możemy zniewelować ich wpływu do zera.

Pamiętaj, że słowa nie przekazują myśli w sposób dokładny. Nawet jeśli ktoś mówi, że coś myśli to nie znaczy, że jego podświadomość tak myśli – w podświadomości tkwią w nas zwierzęce instynkty i dążenie do przetrwania m.in. poprzez zbliżanie się do silnych ludzi, bez słabości, którzy są gwarantem naszego bezpieczeństwa. Nasza podświadomość wcale nie jest skomplikowana, dąży do przekazania genów następnym pokoleniom, wyeliminowania innych, słabszych jednostek gdy następuje przeludnienie, itp. Rządzą nią proste zasady i popędy, które mają nadbudowę w postaci naszej świadomości, wpojonych nam zasad, etc.

Czasami jednak warto ukazać swoje słabości, nie te prawdziwe, lecz zmyślone. Niech inni (w tym Twoi wrogowie) gryzą Cię w Twoje dobrze chronione punkty. Niech sobie połamią zęby, Haniu ;-)

Postaw się czasami w butach obcej osoby – w ten sposób znajdziesz się 100 mil dalej nosząc czyjeś buty – (to cytat anonimowej osoby, ale jakże prawdziwy – ludzie są egocentryczni, wiele nauczyliby się o świecie próbując się postawić na miejscu innych, ujrzeć świat ich oczyma).

Jeśli jesteś zmuszony sytuacją (np. podczas rozmowy kwalifikacyjnej) przyznać się do czegoś co działa na Twoją niekorzyść (np. niskie wykształcenie, marna poprzednia praca, etc.) – przyznaj się otwarcie, szczerze, pewnym głosem, nie okazując iż uważasz tego za swoją wadę czy słabość. To jakie Ty masz podejście do danego aspektu Twojej historii, czy osobowości, przekłada się na to jak ktoś inny to odbierze. Jeśli ze wstydem, niepewnym głosem powiesz: „mam tylko średnie… nie udało mi się dostać na studia…” zabrzmisz jak osoba przegrana, niepewna siebie, mierna. Jeśli powiesz pewnym siebie głosem „mam wykształcenie średnie” i np. dodasz „nie miałem czasu na studia, jest w życiu tyle ciekawych zajęć” – wypowiesz dokładnie ten sam fakt, ale tym razem zabrzmi on wręcz jako Twój atut, zaleta.

Nie okazuj przesadnych emocji. Uśmiech? OK. Złość, agresja, smutek? NIE!

Szanuj innych, a sam będziesz szanowany. Szanowanie nie oznacza ulegania. Szanowanie znaczy docenianie czyjegoś czasu, tolerowanie czyichś opinii (nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy, choć mamy też prawo wyrazić własne), nie mówienie „mylisz się” bez podawania argumentów.

Nikomu niczego nie obiecuj.

Popełniłeś błąd w relacji z kimś? Szybko i otwarcie przyznaj się do tego tej osobie. Buduj mosty, nie zostawiaj za sobą zgliszczy.

Słuchaj innych więcej niż mów. Słuchaniem czegoś się uczysz i tworzysz pozytywną więź drugiej osoby z Tobą. Mówieniem zaspokajasz własną próżność.

Wspólnie z kimś doszedłeś do jakiegoś pomysłu? Nie przywłaszczaj sobie tego pomysłu, powiedz raczej, że to pomysł tej drugiej osoby. Lepiej na tym wyjdziesz. Pewne rzeczy, które dajesz innym wracają później do Ciebie z procentem, a dawanie niektórych rzeczy nic Cię nie kosztuje.

Sugerując coś komuś: spraw, aby myślał, że to jego pomysł. Nawet najlepsze pomysły są ignorowane przez innych jeśli są wyp